Dodaj do ulubionych

I jak tu być katolikiem, gdy słyszy się

12.04.10, 19:27
z ambony taką szuję...
www.alert24.pl/alert24/1,84880,7763307,Szokujaca_homilia_w_Archikatedrze_Przemyskiej__POSLUCHAJ_.html
Obserwuj wątek
    • maria421 Re: I jak tu być katolikiem, gdy słyszy się 12.04.10, 19:46
      No wlasnie...
      Wiedzialam ze niedlugo pojawi sie wsrod zjednoczonych w zalobie Polakow pierwszy
      zgrzyt, ale nie przypuszczalam ze przyjdzie on ze strony przedstawiciela Kosciola.
    • isma Re: I jak tu być katolikiem, gdy słyszy się 12.04.10, 19:56
      Na pewno grafoman. Meandry tych pseudopoetyckich dygresji przyprawiaja o zawrot
      glowy. Ale czy "szuja"?
      Warto posluchac calego kazania. Jest tam np. wzruszajace wspomnienie o lekarzu
      prezydenckim, Wojciechu Lubinskim, i jego osieroconym malenkim synu.
      A prawda jest taka, ze smierc nie wybiera - zginal Kaczynski, mogl zginac Tusk.
      Albo ktokolwiek inny.
    • kann2 Re: I jak tu być katolikiem, gdy słyszy się 12.04.10, 20:46
      Jak byc katolikiem? Normalnie. Katolicy mają swój rozum i wiedzą,
      kiedy kaznodzieja mówi bez sensu.
      • maitresse.d.un.francais ale podobno kaznodzieja mówi 12.04.10, 21:28
        w imieniu Kościoła?

        • isma Re: ale podobno kaznodzieja mówi 13.04.10, 17:07
          Powinien. Ale różnie z tym bywa.
          • taliskerr Treść wątku jest absurdalna 13.04.10, 21:04
            Czy mimo idiotów-nauczycieli w szkole nie posyłamy tam dalej dzieci...? Czy
            pomimo kryzysu małżeństwa ludzie i tak się nie pobierają? Czy mimo tego, że
            "ciężko" być naukowcem i uczyć jełopów, mimo tego szukamy w nich odrobiny dobra
            i mądrości, oglądając je przez lupę, odwracając zaś wzrok od "oczywistej
            oczywistości" ich głupoty? Czy pomimo zmarszczek, szybkiego oddalania się od
            formy urody BB faceci nie kochają ciągle i dalej swoich starzejących się żon i
            kobiet? Tożsamość, a właściwie identycznść nie jest prostym brakiem trudności
            (nikt tego wprost tu nie twierdził, ale pewne treści to ze sobą niosą). Kto tym
            się dziwi ma sam - jak się zdaje - problemy z własną tożsamością.

            Z byciem członkiem Kościoła jest podobnie. Gdybyśmy patrzyli w jego ramach
            przede wszystkim na fruwającą tam głupotę, już bylibyśmy pewnie o wiele
            mądrzejszymi głupkami.

            T.
      • wkkr Re: I jak tu być katolikiem, gdy słyszy się 12.04.10, 21:40
        kann2 napisał:

        > Jak byc katolikiem? Normalnie. Katolicy mają swój rozum i wiedzą,
        > kiedy kaznodzieja mówi bez sensu.
        ======================================
        Owszem, ale kolejny? W ostatnią niedzielę popis dał mój proboszcz.
        Oczywiście nie aż tak, ale nie ustrzegł się wycieczek pod adresem
        premiera, najwyraźniej zapominając o wyczynach pewnego zakonnika z
        Torunia.
    • jurek_z_berlina To może przejdziesz na islam? :) 13.04.10, 10:33
      wkkr napisał:

      > z ambony taką szuję...
      > www.alert24.pl/alert24/1,84880,7763307,Szokujaca_homilia_w_Archikatedrze_Przemyskiej__POSLUCHAJ_.html

      Jeśli uważasz się za wzorcowego katolika, którego nieskazitelność upoważnia do wyzwisk i druzgoczących krytyk innych katolików, to nie rozumiem pytania, bo przecież tym bardziej powinieneś wytrwale i gorąco „być“ katolikiem, aby katolicyzm bez takich jak Ty nie zszedł zupełnie na psy, prawda?

      Tak sobie tą myśl, wzorem naszego Mistrza, napisałem palcem na piasku…

      Co do meritum, odpowiem pytaniem:

      Co powiedziałbyś o dorosłym już mężczyźnie, który nie pytany, o własnej rodzinie opowiada publicznie rzeczy żenujące? Np., że tatuś jest brudas i siusia systematycznie do zlewu, mamusia zdradza męża z sąsiadem, a starszy brat jest antysemitą?

      Co odpowiedziałbyś takiemu nadgorliwemu denuncjantowi, gdyby on – chyba tylko dlatego, aby podkreślić swoją własną nieskazitelność – dodatkowo lamentowałby, że coraz mniej łączy go z jego bliskimi i że tak trudno mu być członkiem tej “szujami naszpikowanej” rodziny?

      Cóż, Jajco udziela się tutaj coraz rzadziej, więc ktoś musi wklejać różne “demaskujące” katolicyzm linki, żeby na forum nie zrobiło się nudno, prawda?

      ;)
      • wkkr Nie uważam sie za wzorzec, ale 13.04.10, 10:47
        nie mam zamiaru tolerować chamstwa głoszonego z ambony.
        Sutanna nie daje immunitetu!
        Jeśli zabiera się publicznie głos, to trzeba liczyć sie z oceną!
        PS
        KK to nie mafia, więc nie obowiązuje w nim omerta!
        • jurek_z_berlina Re: Nie uważam sie za wzorzec, ale 13.04.10, 11:07
          wkkr napisał:

          > nie mam zamiaru tolerować chamstwa głoszonego z ambony.
          > Sutanna nie daje immunitetu!
          > Jeśli zabiera się publicznie głos, to trzeba liczyć sie z oceną!
          > PS
          > KK to nie mafia, więc nie obowiązuje w nim omerta!

          Po namyślę dochodzę do wniosku, że najlepszy byłby dla Ciebie jednak protestantyzm. Protestować, jak sama nazwa wyznania wskazuje, wolno, dzieci się nie molestuje, w świętych obcowanie nie wierzy więc i kości z grobów się nie wykopuje i do nich nie modli, a już na pewno w ogóle nie ma tam żadnych „szui“… W kościołach u nich przestronniej jest i taki protestant np. nie musi się obawiać, że całe nabożeństwo obok jakiegoś, nie daj Boże, „mafioso“ spędzić musi :)

          Tak więc jako protestant parę „mafijnych“ przywar katolicyzmu miałbyś z głowy…

          ;)

          • wkkr Re: Nie uważam sie za wzorzec, ale 15.04.10, 16:48
            jurek_z_berlina napisał:
            > Po namyślę dochodzę do wniosku, że najlepszy byłby dla Ciebie
            jednak protestantyzm.
            =================================
            Możesz mnie krytykować, obrażać ale powstrzymaj się od określania
            tego co dla mnie najlepsze.
            Proponuję byś zają się własnym szczęściem.
            =========================================
      • maria421 Re: To może przejdziesz na islam? :) 13.04.10, 12:31
        Jurku, zazwyczaj zgadzam sie ze wszystkim co piszesz, ale tym razem jednak nie...

        W tym tygodniu obowiazuje cisza nad trumna, nad 96 trumnami. Czas na modlitwe,
        nie na rozliczenia, nie na polityczna propagande.
        Nie uwazam sie za wzorcowa katoliczke, uwazam sie za normalna osobe ktora
        slyszac te homilie po prostu rumieni sie ze wstydu za ksiedza ktory ja wyglasza.
        Gdybym byla w tym kosciele, to najprawdopodobniej po uslyszeniu takiej homilii ,
        niegodnej ksiedza, najprawdopodobniej wyszlabym z kosciola.
        • jurek_z_berlina Mario... 13.04.10, 15:11
          maria421 napisała:

          > Jurku, zazwyczaj zgadzam sie ze wszystkim co piszesz, ale tym razem jednak nie.
          > ..
          >
          > W tym tygodniu obowiazuje cisza nad trumna, nad 96 trumnami. Czas na modlitwe,
          > nie na rozliczenia, nie na polityczna propagande.
          > Nie uwazam sie za wzorcowa katoliczke, uwazam sie za normalna osobe ktora
          > slyszac te homilie po prostu rumieni sie ze wstydu za ksiedza ktory ja wyglasza
          > .
          > Gdybym byla w tym kosciele, to najprawdopodobniej po uslyszeniu takiej homilii
          > ,
          > niegodnej ksiedza, najprawdopodobniej wyszlabym z kosciola.

          No cóż, zawsze wydawało mi się, że przynależność do Kościoła Chrystusowego jest wielkim darem i objawem Łaski Bożej, a nie kwestią wyboru pławiących się w błogim nastroju wybranych przez Boga wyznawców, czy też ich mniejszy czy większy stopień „rozczarowania” grzechami braci...

          Chciałbym być też dobrze zrozumiany: podobnie jak w przypadku Ismy, pewne zalinkowane pasaże kazania mnie także się nie podobają i również uważam je za wysoce niestosowne. Mogę się nawet zgodzić z twierdzeniem, że dobrze przygotowanych kaznodziejów w Kościele jest za mało (zwłaszcza, niestety, w Polsce!), a księża czasami po prostu ględzą co im przysłowiowa ślina na język przyniesie. Prawie zawsze, gdy na urlopie w Polsce uczestniczę w niedzielnej Eucharystii, doznaje rozczarowania poziomem homilii właśnie... Nie wiem, może trafiam do pechowych kościołów, może zostałem „rozpieszczony” doskonałymi kazaniami naszego proboszcza... Ale bez względu na poziom takiego czy innego kazania, nigdy nie wpadłbym przecież na pomysł stawiania z tak błahego powodu w wątpliwość mojego katolicyzmu! Nawet gdyby przyszło mi się za takiego czy innego niedorajdę czy nawet oszołoma trochę powstydzić, to cóż to byłby ze mnie za katolik, który po każdym nieudany kazaniu stawiałby pod wątpliwość własną przynależność do Kościoła Chrystusowego?

          Dlatego w moim wpisie nie chodzi mi wcale o obronę tego przemyskiego, jak to Isma napisała, „grafomana”, ale o zadenuncjowanie go na publicznym forum przez naszego szanownego katolickiego Kolegę i jego (Kolegi) „biadolenie”, jak to ciężko jest być w związku z takimi „szujami” katolikiem... Moje obiekcje nie mają przy tym cech mafijnej omerty, co imputuje mi mój szanowny Kolega. Uważam po prostu, że Kościół ma tylu "naturalnych" i zażartych wrogów, iż nam katolikom jakoś tak nie wypada wyręczać ich w denuncjacjach i wyzwiskach pod adresem naszej Wspólnoty i jej pojedynczych grzesznych członków... Jeśli agresywni ateiści bez wykrywania kościelnych afer nie potrafią żyć, to niech się, do licha, sami potrudzą, prawda? Po co ułatwiać im robotę, zwłaszcza w dzisiejszych, niełatwych dla Kościoła czasach? :)

          Pan Jezus w Dobrej Nowinie dokładnie precyzuje „procedury” postępowania w przypadku grzesznych zachowań współbraci w wierze (Mat 18,15-17) i jakoś tam nie doczytałem się zaleceń publicznego obrzucania obelgami grzeszników, stawiania ich pod pręgierz, a już w ogóle nic nie ma tam o pełnym „świętego oburzenia” wypinania się na własną Wspólnotę wyznaniową.

          Niestety nie ma tam nawet mowy o protestacyjnym wyjściu ze świątyni, Mario...

          Na koniec miałbym takie pytanie: ile to razy nasz zgorszony Kolega skrytykował własnego proboszcza za fatalną homilię w rozmowie „w cztery oczy”, po Mszy św. w zakrystii, robiąc sobie specjalny termin w biurze parafialnym, czy przy jakiejś innej okazji? Ile listów (też swego rodzaju forma ‘nagany w cztery oczy’) protestacyjnych wysłał ględzącym głupoty i gorszącym Lud Boży „kaznodziejom” z innych parafii czy innych biskupstw? Czy zdarzyło mu się „skrzyknąć” kilku podobnie jak on zgorszonych katolików i wspólnie zaprotestować u „grafomana”, wystosować wspólnie petycję do jego przełożonych, poskarżyć się w Episkopacie? Przecież o wszystkim tym jest mowa w zaleceniach Pana Jezusa! I nawet gdyby te zgodne z Ewangelią, katolickie zachowania nie odnosiły skutku, czy zamiast zwyzywać grzesznika publicznie na rojącym się od zaciekłych wrogów naszej Wspólnoty forum i biadolić nad sensem własnego katolicyzmu, nie lepiej byłoby potraktować tych ludzi zgodnie z zaleceniem Pana Jezusa „jak pogan i celników”, czyli po prostu zignorować?

          Pozdrawiam
          • maria421 Re: Mario... 13.04.10, 16:06
            Jurku, to nie jest zwykla grafomania. To kazanie zawiera tresci, podteksty i
            insynuacje niezgodne z chrzescijanskim milosierdziem.
            Jak zrozumiec "to moglo stac sie w srode"? W sensie "Nie moglo to sie w srode a
            nie w sobote zdarzyc"? Czyli "nie byloby lepiej gdyby rozbil sie samolot z
            Tuskiem a nie z Kaczynskim"?
            Jezeli takie bylo przeslanie homilii, to mnie sie tego, jako chrzescijance,
            katoliczce sluchac nie godzi.
            • isma Re: Mario... 13.04.10, 16:41
              Dla mnie kazanie jest belkotliwe, i trudno mi uchwycic w nim jakis sens.
              Niemniej zdanie "to moglo stac sie w srode" roznie dobrze moze oznaczac "to
              moglo sie zdarzyc w srode, sobote albo poniedzialek: jestes czlowieku
              smiertelny, i nie wiadomo, kiedy zazadaja od ciebie twojej duszy".

              Natomiast nawet gdyby zalozyc, ze autor tego gledzenia zyczy zle temu czy innemu
              politykowi, to problemem jest adekwatnosc reakcji. Jurek slusznie pisze -
              Ewangelia daje precyzyjne wskazowki, co w takiej sytuacji nalezy uczynic. Na
              przyklad wtedy, kiedy glupoty wygaduje wlasny proboszcz. Ale z cala pewnoscia
              glupie kazanie nie jest powaznym powodem do publicznego deklarowania, ze nie
              sposob byc katolikiem...
              • a000000 Re: Mario... 13.04.10, 17:30
                isma napisała:

                >nie jest powaznym powodem do publicznego deklarowania, ze nie
                > sposob byc katolikiem...

                ani niepublicznego też... bo co do wiary ma treść czy forma wypowiedzi osoby
                trzeciej? Ja nie wierzę w księży, tylko w Boga.
                Że już nie wspomnę o tych czeluściach piekielnych wybrukowanych głowami księży,
                wedle słów jednego z wizjonerów...
                Kazania jeszcze nie poznałam, nie mam czasu... ale posłucham. Ale nie sądzę, aby
                mnie ruszyło... jestem zaprawiona w boju i słyszałam z ambony już niejedno...
              • maria421 Re: Mario... 13.04.10, 17:31
                Mysle, Ismo, ze gdyby pralat chcial powiedziec "nie znacie dnia ani godziny", to
                nie mowilby akurat o srodzie, nie cytowalby przemowienia Tuska.
                • isma Re: Mario... 13.04.10, 17:51
                  Wiesz, jemu sie tam przydarzyly takie lapsusy jezykowe, na ktore czlowiek o
                  jakiej takiej umiejetnosci poslugiwania sie mowa ojczysta by nie wpadl, ze ja
                  naprawde sie nie podejmuje stwierdzic, co chcial powiedziec i jak to sie ma do
                  tego, co powiedzial.

                  Z tym ze ja sie zapewne nie odznaczam taka lotnoscia umyslu, jak watkodawca,
                  ktory przy innej okazji zdolal po pieciu minuach od zalinkowania encykliki
                  stwierdzic, ze sa w niej same bzdury, a teraz gadke pralata rozszyfrowal
                  bezblednie (ciekawe, czy na podstawie calego nagrania, czy na podstawie tego, co
                  wybrala z niej GW) - to i zanim publicznie szaty rozedre, wole zareagowac troche
                  mniej histerycznie.
                  • tolk.tolk Re: Mario... 13.04.10, 19:55
                    isma napisała:

                    > Z tym ze ja sie zapewne nie odznaczam taka lotnoscia umyslu, jak watkodawca,
                    > ktory przy innej okazji zdolal po pieciu minuach od zalinkowania encykliki
                    > stwierdzic, ze sa w niej same bzdury, a teraz gadke pralata rozszyfrowal
                    > bezblednie (ciekawe, czy na podstawie calego nagrania, czy na podstawie tego, c
                    > o
                    > wybrala z niej GW) - to i zanim publicznie szaty rozedre, wole zareagowac troch
                    > e
                    > mniej histerycznie.

                    Och, szkoda że już tu nie pisuję, bo bym wybuchł gromkim śmiechem, a tak tylko z
                    doskoku mogę zarechotać he he he.
                    lr
                  • wkkr Re: Mario... 15.04.10, 16:45
                    isma napisała:

                    > Wiesz, jemu sie tam przydarzyly takie lapsusy jezykowe, na ktore
                    czlowiek o
                    > jakiej takiej umiejetnosci poslugiwania sie mowa ojczysta by nie
                    wpadl, ze ja
                    > naprawde sie nie podejmuje stwierdzic, co chcial powiedziec i jak
                    to sie ma do
                    > tego, co powiedzial.
                    =====================================
                    Jak się wchodzi na ambonę to trzeba odpowiadać za słowo. A jeśli się
                    nie potrafi, to lepiej zmienić zajęcie. Nie każdy musi być
                    kaznodzieją.
                    =====================================
                    > Z tym ze ja sie zapewne nie odznaczam taka lotnoscia umyslu, jak
                    watkodawca,
                    > ktory przy innej okazji zdolal po pieciu minuach od zalinkowania
                    encykliki
                    > stwierdzic, ze sa w niej same bzdury, a teraz gadke pralata
                    rozszyfrowal
                    > bezblednie (ciekawe, czy na podstawie calego nagrania, czy na
                    podstawie tego, c
                    > o
                    > wybrala z niej GW) - to i zanim publicznie szaty rozedre, wole
                    zareagowac troch
                    > e
                    > mniej histerycznie.
                    ==============================================
                    Za duzo ideologi, za mało krytycyzmu. Ale to nie mój problem.
                    Może ty tak musisz.
    • maria421 Dobrez byc katolikiem gdy slyszy sie: 13.04.10, 13:00
      krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798,7766072,Homilia_z_mszy_swietej_w_70_ta_rocznice_zbrodni_katynskiej.html
      • jurek_z_berlina Re: Dobrez byc katolikiem gdy slyszy sie: 13.04.10, 15:47
        No właśnie! Różne bywają więc homilie i w sumie jakoś to się tam nawzajem „równoważy” :)

        Mnie zachwyciła przepiękna homilia z wątku Kanna.
        • maria421 Re: Dobrez byc katolikiem gdy slyszy sie: 13.04.10, 16:07
          Homilia z Przemysla to ta przyslowiowa lyzka dziegciu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka