Dodaj do ulubionych

Kalam argument for the existence of God.

16.05.10, 03:23
Czyli szczerze zmora ateisty, czyli dla mnie też.
Jestem ciekaw czy, ktoś ma tutaj zapewne z ateistów
(ale może i teista się znajdzie) pomysł jak go obalić. To jest
pytanie skierowane w pierwszej kolejnosći do kogoś, kto dobrze zna
ten argument W.L Craig'a.

(Mi zajęło dobry rok zby sobie zdać sprawę z czym mam do czynienia.)

www.leaderu.com/truth/3truth11.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/ultimatequestion.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/craig-smith1.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/mackie.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/replyg.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/cossingu.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/morriston.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/kalam-oppy.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/matson.html
www.leaderu.com/offices/billcraig/docs/grunbau.html
To tak na początek może.
Osobie nieznającej argumentu sugerowałbym zanim napisze jakąkolwiek
krytykę, by dobrze zapoznała się z literaturą, bo może się okazać,
że ta obiekcja już została zaadresowana przez Craiga'a.
Obserwuj wątek
    • ryby4347 Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 08:04
      neuroleptyk napisał:

      > Czyli szczerze zmora ateisty, czyli dla mnie też.
      > Jestem ciekaw czy, ktoś ma tutaj zapewne z ateistów
      > (ale może i teista się znajdzie) pomysł jak go obalić. To jest
      > pytanie skierowane w pierwszej kolejnosći do kogoś, kto dobrze zna
      > ten argument W.L Craig'a.
      >
      > (Mi zajęło dobry rok zby sobie zdać sprawę z czym mam do czynienia.)
      [...]

      A możesz w skrócie w jakimś ludzkim języku ?
      By było cudownie, bo ciekawa sprawa.

      > To tak na początek może.
      > Osobie nieznającej argumentu sugerowałbym zanim napisze jakąkolwiek
      > krytykę, by dobrze zapoznała się z literaturą, bo może się okazać,
      > że ta obiekcja już została zaadresowana przez Craiga'a. >

      Czy ten Craig jest Twoim Bogiem ? :o/

      by+
      • calun_torunski nawet jesli sie uzna istnienie jakiegos boga, to: 16.05.10, 08:35
        1. jego istnienie nadal niewiele wyjasnia - nie powstaje przez to
        spojny opis swiata

        2. opis stworzenia swiata podany przez kazda ze znanych religii ma
        ideologiczny charakter (tzn. bog opisany w swietej ksiedze bierze
        sobie symbole poprzednikow jak lampy i umieszcza na niebosklonie,
        przy czym w dziele tworzenia tworzy swiatli i ciemnosc - a kilka dni
        pozniej slonce i gwiazdy), co wyklucza zwiazek boga i religii

        3. bog stworzyciel nie oznacza boga sedziego moralnosci i zbawce
        wszechswiata

        4. biorac pod uwage wysilek wlozony w budowe wszechswiata, warunki
        zycia na ziemi (wulkany, komary, weze, powodzie, tajfuy, trzesienia
        ziemi, wirusy, bakterie) dla ludzi nie wydaja sie szczegolnie
        dopracowane - para poszla w gwizdek

        5. przez tysiaclecia w imie kazdego z bogow zabito, zameczono lub co
        najmniej obrazono wyznawcow innych bogow, lub wolnych od tego
        przesadu - czyz nie lepiej wiec - zamiast spierac sie jak sie zaczal
        wszechswiat zajac sie wykorzystaniem naszej wiedzy tam, gdzie mozna
        ulatwiac sobie zycie, czy tez ratowac cudze zycie - najprostszym
        sprawdzianem dla ludzkich teorii jest urzedzenie do rezonansu
        magnetycznego i dobrze wyposazony helikopter medyczny lub karetka
        ratunkowa
        • ryby4347 Re: nawet jesli sie uzna istnienie jakiegos boga, 16.05.10, 11:13
          calun_torunski napisał:

          > 1. jego istnienie nadal niewiele wyjasnia - nie powstaje przez to
          > spojny opis swiata

          A Twoim zdaniem opis świata pozbawiony uczuć, i to tych najwyższych,
          jest spójny ?
          I żebyż jeszcze ta nędzna teoryjka BB była spójna
          choć logicznie.

          > 2. opis stworzenia swiata podany przez kazda ze znanych religii ma
          > ideologiczny charakter (tzn. bog opisany w swietej ksiedze bierze
          > sobie symbole poprzednikow jak lampy i umieszcza na niebosklonie,
          > przy czym w dziele tworzenia tworzy swiatli i ciemnosc - a kilka dni
          > pozniej slonce i gwiazdy), co wyklucza zwiazek boga i religii

          Jak to wyklucza ? W jaki konkretnie sposób... ?


          > 3. bog stworzyciel nie oznacza boga sedziego moralnosci i zbawce
          > wszechswiata

          Zgoda.

          > 4. biorac pod uwage wysilek wlozony w budowe wszechswiata, warunki
          > zycia na ziemi (wulkany, komary, weze, powodzie, tajfuy, trzesienia
          > ziemi, wirusy, bakterie) dla ludzi nie wydaja sie szczegolnie
          > dopracowane - para poszla w gwizdek

          Niekoniecznie, jeśli Bogu chodziło głównie o uczucia.


          > 5. przez tysiaclecia w imie kazdego z bogow zabito, zameczono lub co
          > najmniej obrazono wyznawcow innych bogow, lub wolnych od tego
          > przesadu - czyz nie lepiej wiec - zamiast spierac sie jak sie zaczal
          > wszechswiat zajac sie wykorzystaniem naszej wiedzy tam, gdzie mozna
          > ulatwiac sobie zycie,

          Zgoda, wytłumacz to teraz twórcom teorii BB,
          a będzie sprawiedliwość :)


          > czy tez ratowac cudze zycie - najprostszym
          > sprawdzianem dla ludzkich teorii jest urzedzenie do rezonansu
          > magnetycznego i dobrze wyposazony helikopter medyczny lub karetka
          > ratunkowa

          A czy dobry Bóg tego zabronił ? :o/

          by+
          • calun_torunski nawet jesli sie uzna istnienie jakiegos boga, 16.05.10, 16:02

            >
            > A Twoim zdaniem opis świata pozbawiony uczuć, i to tych
            najwyższych,
            > jest spójny ?

            jak najbardziej - wiekszosc ludzi zyjacyc obecnie na ziemi nie zna
            luksusu uczuc wyzszych - zna za to glow, strach, pagnienie i brak
            nadziei na poprawe egzystencji

            > I żebyż jeszcze ta nędzna teoryjka BB była spójna
            > choć logicznie.

            to nie ma wplywu na jakosc zycia - pozwolmy naukowcom prowadzic
            badania podstawowe - dzieki nim powstaja setki praktycznych,
            uzytecznych wynalazkow

            >
            > Jak to wyklucza ? W jaki konkretnie sposób... ?

            skoro jeden bog akceptuje istnienie tylu roznych religii - opartych
            na lokalnej symbolice

            > > 3. bog stworzyciel nie oznacza boga sedziego moralnosci i zbawce
            > > wszechswiata
            >
            > Zgoda.
            >
            > > 4. biorac pod uwage wysilek wlozony w budowe wszechswiata,
            warunki
            > > zycia na ziemi (wulkany, komary, weze, powodzie, tajfuy,
            trzesienia
            > > ziemi, wirusy, bakterie) dla ludzi nie wydaja sie szczegolnie
            > > dopracowane - para poszla w gwizdek
            >
            > Niekoniecznie, jeśli Bogu chodziło głównie o uczucia.

            glodu, strachu, bolu, przerazenia - jakies inne ?

            >
            > Zgoda, wytłumacz to teraz twórcom teorii BB,
            > a będzie sprawiedliwość :)

            a jaka sprawiedliwosc zapewnil bog ??? niszczenie wrogow ???

            > > czy tez ratowac cudze zycie - najprostszym
            > > sprawdzianem dla ludzkich teorii jest urzedzenie do rezonansu
            > > magnetycznego i dobrze wyposazony helikopter medyczny lub
            karetka
            > > ratunkowa
            >
            > A czy dobry Bóg tego zabronił ? :o/

            szkoda tylko ze w swoich swietych ksiegach nie dal zadnych
            wskazowek - jak ratowac chorych, ukaszonych przez weza lub komary
            malaryczne



    • kolter-xxl Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 10:36
      neuroleptyk napisał:

      > Czyli szczerze zmora ateisty, czyli dla mnie też.
      > Jestem ciekaw czy, ktoś ma tutaj zapewne z ateistów
      > (ale może i teista się znajdzie) pomysł jak go obalić.

      Sugeruje przetłumaczyć to a nie podniecać się brakiem odpowiedzi co zapewne w
      pustym łbie będzie wyglądało na brak wiedzy
    • kinemator Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 10:59
      Nie chciało mi sie czytać. Sprawdź sam czy czegoś nie brakuje:
      wiki.ironchariots.org/index.php?title=Kalam
      • neuroleptyk Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 13:07
        kinemator napisał:

        > Nie chciało mi sie czytać. Sprawdź sam czy czegoś nie brakuje:
        > rel="nofollow">wiki.ironchariots.org/index.php?title=Kalam

        Cóż mogę sprawdzić, czy czegoś nie brakuje, ale nie wydaje mi się
        żeby na wiki było coś poza odpartymi już dawno kontragumentami.
        Autor argumentu jest bardzo aktywy jeśli chodzi o odpowiedzi na
        jakąkolwiek krytykę.

        Dla przykładu zaznaczenie, że to co istnieje we wszechświecie jak
        np. jak drzewa, planety, gwiazdy zaczynają istnieć w innym sensie
        niż wszechświat, bo nie ex nihilo, a już z istniącego substratu
        materii, jest mało istotne i samo w sobie niewystarczające do
        wniosku, że wszechświat nie ma przyczyny, a więc do negacji
        przesłanki 1) Wszystko co zaczęło istnieć ma przyczynę.

        Taki wniosek, że jeżeli przyczyna wrzechświata nie mogła być
        przyczyną materialną, to nie ma żadnej przyczyny, a więc wszechświat
        tak po prostu sobie zaistniał, jest bardzo pochopny, bowiem nie
        wiemy z jakiego powodu inne rodzaje przyczynyn (niematerialne,
        personalne) nie mogą istnieć. Ze znajomości czy też raczej
        codziennego doświadczania tylko tych materialnych jako, że jesteśmy
        częścią wrzechświata nie wynika konieczność, by inne rodzaje
        przyczyn nie mogły istnieć. A jeżeli nie ma takiej konieczności by
        nie mogły istnieć, to mogą istnieć. To jest argument z ignorancji.

        ¬□¬X ≡ ◊X

        Co jest aksjomatem systemu S5 logiki modalnej.
        (Możliwe że X wtedy i tylko wtedy jeżeli nie konieczne, że nie X.)

        Więc nieco krócej ujmując problem z tym argumentem jest taki iż nie
        bardzo widzę dlaczego przyczynowość miałaby się ograniczyć do tzw.
        przyczyn materialnych, tylko dlatego, że z takimi mamy do czynienia
        na codzień.

        Jest jeszcze jeden problem. Stwierdzając iż nie istnieją przyczyny
        niematerialne, bo istnieją tylko przyczyny materialne, trzeba
        implicite założyć, że Bóg (przyczyna niematerialna) nie istnieje.
        Ale nie można dojść niearbitralnie do wniosku, że takie przyczyny
        nie istnieją, nie mogą istnieć zanim nie dowiedzie się iż Bog nie
        może istnieć. Bo jeżeli Bóg istnieje a jest on przyczyną
        niematerialna, to zdanie, że nie istnieją przyczyny niematerialne
        jest koniecznie fałszywe. A więc konkluzja, że nie istnieją
        przyczyny materialne nie jest niczym poparta i przyjęta jest tylko
        na wiarę.
    • tanebo Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 11:37
      www.racjonalista.pl/kk.php/s,4347
      • antyteista Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 12:02
        teraz już wiem, czemu nigdy o tym nie słyszałem.
        przecież tu nie ma czego obalac. ten "argument" nie ma żadnego sensu.
        • tanebo Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 12:26
          Ty lepiej przyznaj się kiedy SB cię zwerbowało :)
    • tanebo Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 11:56
      Swoją drogą wyrazy współczucia. Stracić rok czasu by zrozumieć błędną
      koncepcję i nie zauważyć że jest błędna - to musi boleć.
      • neuroleptyk Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 13:20
        tanebo napisał:

        > Swoją drogą wyrazy współczucia. Stracić rok czasu by zrozumieć
        błędną
        > koncepcję i nie zauważyć że jest błędna - to musi boleć.


        Czyszbym był faktycznie takim ignorantem, który nie widzi
        oczywistego fałszu, skoro te wyrazy współczucia??
        Jeżeli tak, to muisz mieć dowód na to dlaczego argument jest błędny
        Wiesz jako ateista będę niezwyke rad jak mi zaprezentujesz tą
        poważną lukę, która obala zdecydowanie argument Kalam.
        • tanebo Re: Kalam argument for the existence of God. 16.05.10, 13:25
          Po pierwsze - nie jestem ateistą. Co najwyżej agnostykiem. Nie próbuj
          wcisnąć mnie w swoją czarno-białą wizję świata.
          Po drugie - dowody podałem ci powyżej. Rozumiem, że odniesienie się do
          nich zajmie ci kolejny rok.
          • neuroleptyk to nie obala Kalam 16.05.10, 14:20
            tanebo napisał:

            > Po pierwsze - nie jestem ateistą. Co najwyżej agnostykiem. Nie
            próbuj
            > wcisnąć mnie w swoją czarno-białą wizję świata.

            Ja tylko proszę o przedstawienie dlaczego argument jest błędny.

            > Po drugie - dowody podałem ci powyżej. Rozumiem, że odniesienie
            się do
            > nich zajmie ci kolejny rok.

            Masz a myśli artykuł z Racjonalisty??
            To żałosne sofizmaty.

            Zacytuję coś

            "Nieprawda. Przyczyny nie można ustalić dla przynajmniej kilku
            znanych zjawisk, które powodują postanie jakiegoś bytu. Wcale nie
            jest logicznie konieczne, aby każdy istniejący byt musiał mieć
            przyczynę."


            Ale jest konieczne, by coś co zaczeło istnieć miało przyczynę. Czy
            jak usłuszysz nagle hałas w pokoju to stwiedzisz, że nie ma on
            żadnej przyczyny? Pierwsza przesłanka mówi o tym wyraźnie. Czyli jak
            coś zaczęło istnieć, to znaczy, że musi to mieć przyczynę, co nie
            jest równoznaczne ze zdaniem, że wszystko co istnieje ma przyczynę.

            To nie jest tylko czysta logika, lecz dodatkowo metafizyczna zasada
            mówi nam, że jeżeli byt zaczął istnieć, to jest bytem przygdnym,
            więc niekoniecznym i jego zaistnienie wymaga wytłumaczenia, a więc
            przyczyny. Taki byt mógł równie dobrze nie zaistnieć wcale, bo nie
            jest, bytem koniecznym. Jeżeli byłby natomiast bytem koniecznym, to
            zawsze by istniał i nie mógłby po prostu zacząć istnieć.

            1. Whatever begins to exist has a cause.

            Po za tym z tego, że nie można ustalić obecnie przyczyny dla
            niektórych zjawisk nie można wyciągnąć wniosku, że nie ma takiej
            przyczyny!

            Widzisz mogę tak dalej i dalej.

            To co tam jest napisane, to nasłabsze obiekcje z jakimi się
            spotkałem. Autor się w sumie ośmiesza intelektualnie. Prof. Craig by
            autora tego tekstu po prostu zmiażdzył bez problemu, jak wększość
            atiestów z którymi prowadził debaty. Zaznaczam, że bynajmniej nie
            jestem wcale jedynym ateistą, który ma taką opinię. To smutna
            prawda. Autor testu na łamach Racjonalisty nie jest z pewnością
            nikim pokroju Adolfa Grunbauma, czy J. L. Mackie. Dyskusje Criaga na
            temat argumentu Kalam, czy pewnych jego aspektów, z tymi
            znkomitościami są w linkach, które podałem.
            • tanebo Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 14:23
              A masz na to dowody? Odnieś się do nich a nie wyzywaj. Chyba że chcesz
              zajmować się kosmologią a nie znasz podstawowych pojęć.
              • neuroleptyk Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 14:30
                tanebo napisał:

                > A masz na to dowody? Odnieś się do nich a nie wyzywaj. Chyba że
                chcesz
                > zajmować się kosmologią a nie znasz podstawowych pojęć.

                Ja ciebie proszę o dowód obalający argument Kalam. W twojej
                wypowidzi dotyczącej współczucia dla mnie, jest ukryta sugestia, że
                potrafisz, go obalić i że to w ogóle oczywiste, że argument jest
                błędny.
            • tanebo Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 14:41
              neuroleptyk napisał:
              > Zacytuję coś
              >
              > "Nieprawda. Przyczyny nie można ustalić dla przynajmniej kilku
              > znanych zjawisk, które powodują postanie jakiegoś bytu. Wcale nie
              > jest logicznie konieczne, aby każdy istniejący byt musiał mieć
              > przyczynę."

              >
              > Ale jest konieczne, by coś co zaczeło istnieć miało przyczynę. Czy
              > jak usłuszysz nagle hałas w pokoju to stwiedzisz, że nie ma on
              > żadnej przyczyny? Pierwsza przesłanka mówi o tym wyraźnie. Czyli
              jak
              > coś zaczęło istnieć, to znaczy, że musi to mieć przyczynę, co nie
              > jest równoznaczne ze zdaniem, że wszystko co istnieje ma przyczynę.
              >
              prosty przykład: "jeżeli na ciało nie działa żadna siła, to porusza
              się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym"
              po pierwsze - ŻADNA siła, żaden Jahwe, Budda, Zeus. Nikt nie działa
              na to ciało. Wiec porusza się BEZ PRZYCZYNY.
              po drugie - nie ma w ty wszechświecie ciała które się nie porusza.
              Zawsze porusza się wobec czegoś.
              • neuroleptyk Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 16:33
                tanebo napisał:

                > neuroleptyk napisał:
                > > Zacytuję coś
                > >
                > > "Nieprawda. Przyczyny nie można ustalić dla przynajmniej
                kilku
                > > znanych zjawisk, które powodują postanie jakiegoś bytu. Wcale
                nie
                > > jest logicznie konieczne, aby każdy istniejący byt musiał mieć
                > > przyczynę."

                > >
                > > Ale jest konieczne, by coś co zaczeło istnieć miało przyczynę.
                Czy
                > > jak usłuszysz nagle hałas w pokoju to stwiedzisz, że nie ma on
                > > żadnej przyczyny? Pierwsza przesłanka mówi o tym wyraźnie. Czyli
                > jak
                > > coś zaczęło istnieć, to znaczy, że musi to mieć przyczynę, co
                nie
                > > jest równoznaczne ze zdaniem, że wszystko co istnieje ma
                przyczynę.
                > >
                > prosty przykład: "jeżeli na ciało nie działa żadna siła, to
                porusza
                > się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym"
                > po pierwsze - ŻADNA siła, żaden Jahwe, Budda, Zeus. Nikt nie
                działa
                > na to ciało. Wiec porusza się BEZ PRZYCZYNY.
                > po drugie - nie ma w ty wszechświecie ciała które się nie porusza.
                > Zawsze porusza się wobec czegoś.

                Po pierwsze żeby coś sie poruszało musi to coś wpierw istnieć. I
                tego nie zaadresowałaś. Wszechświat zaczął istnieć. Więc argument z
                zasadą Newtona może mieć sens jedynie jeżeli zakładasz iż
                wszechświat ma nieskończoną ilość zdarzeń w przeszłości, wiec zawsze
                istniał. Innymi słowy zakładasz, że coś mogło się poruszać od
                nieskończoności (nigdy nie zaczynając się poruszać) Problem jednak
                jest w tym, że obserwujemy zmiany. Nie negujesz (i nie możesz
                negować tego by argument miał sens), że ciało mogło poruszać się
                przez ℵ0 czasu, ale także, że mogła i może nastapić zmiana w ruchu
                po nieskończoności czasu. Dopuszczasz też oczywiście możliwość iż
                mogło nasąpić wcześniej ℵ0 takich zmian w przeszłosci.

                W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli na ciało nie działa żadna
                siła lub siły działające równoważą się, to ciało pozostaje w
                spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym.

                Pytanie czy coś w fizycznym świecie może się zacząć poruszać
                bez przyczyny? Np. czy szklanka stojąca wcześniej na stole, która
                następnie spadając z niego i tłukąc się zaczęła się poruszać bez
                przyczyny?? Szklanka poruszała się wcześniej np. wobec Słońca, ale
                problem tym, że nie wobec stołu na którym stała.
                • tanebo Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 16:59
                  neuroleptyk napisał:

                  > tanebo napisał:
                  >
                  > > neuroleptyk napisał:
                  > > > Zacytuję coś
                  > > >
                  > > > "Nieprawda. Przyczyny nie można ustalić dla przynajmniej
                  > kilku
                  > > > znanych zjawisk, które powodują postanie jakiegoś bytu. Wcale
                  > nie
                  > > > jest logicznie konieczne, aby każdy istniejący byt musiał mieć
                  > > > przyczynę."

                  > > >
                  > > > Ale jest konieczne, by coś co zaczeło istnieć miało przyczynę.
                  > Czy
                  > > > jak usłuszysz nagle hałas w pokoju to stwiedzisz, że nie ma on
                  > > > żadnej przyczyny? Pierwsza przesłanka mówi o tym wyraźnie.
                  Czyli
                  > > jak
                  > > > coś zaczęło istnieć, to znaczy, że musi to mieć przyczynę, co
                  > nie
                  > > > jest równoznaczne ze zdaniem, że wszystko co istnieje ma
                  > przyczynę.
                  > > >
                  > > prosty przykład: "jeżeli na ciało nie działa żadna siła, to
                  > porusza
                  > > się ono ruchem jednostajnym prostoliniowym"
                  > > po pierwsze - ŻADNA siła, żaden Jahwe, Budda, Zeus. Nikt nie
                  > działa
                  > > na to ciało. Wiec porusza się BEZ PRZYCZYNY.
                  > > po drugie - nie ma w ty wszechświecie ciała które się nie
                  porusza.
                  > > Zawsze porusza się wobec czegoś.
                  >
                  > Po pierwsze żeby coś sie poruszało musi to coś wpierw istnieć. I
                  > tego nie zaadresowałaś. Wszechświat zaczął istnieć. Więc argument z
                  > zasadą Newtona może mieć sens jedynie jeżeli zakładasz iż
                  > wszechświat ma nieskończoną ilość zdarzeń w przeszłości, wiec
                  zawsze
                  > istniał. Innymi słowy zakładasz, że coś mogło się poruszać od
                  > nieskończoności (nigdy nie zaczynając się poruszać) Problem jednak
                  > jest w tym, że obserwujemy zmiany. Nie negujesz (i nie możesz
                  > negować tego by argument miał sens), że ciało mogło poruszać się
                  > przez ℵ0 czasu, ale także, że mogła i może nastapić zmiana w ruchu
                  > po nieskończoności czasu. Dopuszczasz też oczywiście możliwość iż
                  > mogło nasąpić wcześniej ℵ0 takich zmian w przeszłosci.
                  Jeśli nastąpi zmiana to ktoś na nią wpłynął. Ty, ja, Budda, jakaś
                  czarna dziura. I sama zmiana oznacza wpływ. Jeśli zakładasz że Bóg
                  stworzył wszechświat pchnął tą rzecz w ruch jednostajny prostoliniowy
                  a potem nie wpływał na nią to jesteś agnostykiem. ale to nie jest
                  dowód na istnienie Boga.
                  > W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli na ciało nie działa żadna
                  > siła lub siły działające równoważą się, to ciało pozostaje w
                  > spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym.
                  >
                  > Pytanie czy coś w fizycznym świecie może się zacząć poruszać
                  > bez przyczyny? Np. czy szklanka stojąca wcześniej na stole, która
                  > następnie spadając z niego i tłukąc się zaczęła się poruszać bez
                  > przyczyny?? Szklanka poruszała się wcześniej np. wobec Słońca, ale
                  > problem tym, że nie wobec stołu na którym stała.
                  >
                  OK. zależy jaki punkt odniesienia przyjmujemy. Dana szklanka nie
                  porusza się wobec stołu, ale razem z nim, podłogą, Ziemią i stu
                  miliardami gwiazd porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym
                  wobec galaktyki w Andromedzie. I temu nie zaprzeczasz. Jaka jest
                  przyczyna tego ruchu? Żadna. Inny przykład. Kot schrodingera.
                  Usypiamy go i wkładamy do pudełka. Wraz z nim fiolkę z trucizną.
                  Jeśli uderzy w nią proton z promieniowania kosmicznego ona się
                  przewróci i wyleje kot zdechnie. A jeśli nie uderzy? Jaka jest tego
                  przyczyna? Żadna. Nie można jednej niewiadomej wyjaśniać inną
                  niewiadomą. Bo w te sposób można założyć że tak naprawdę wszechświat
                  stworzyła istota Q. i może wszystko. a zatem wszystko jest możliwe. i
                  koniec pieśni. Fizyka i matematyka nie ma sensu skoro jest ktoś co
                  może wszystko.
                  • neuroleptyk Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 18:17
                    tanebo napisał:

                    > > Pytanie czy coś w fizycznym świecie może się zacząć
                    poruszać
                    > > bez przyczyny? Np. czy szklanka stojąca wcześniej na stole,
                    która
                    > > następnie spadając z niego i tłukąc się zaczęła się poruszać bez
                    > > przyczyny?? Szklanka poruszała się wcześniej np. wobec Słońca,
                    ale
                    > > problem tym, że nie wobec stołu na którym stała.
                    > >
                    > OK. zależy jaki punkt odniesienia przyjmujemy. Dana szklanka nie
                    > porusza się wobec stołu, ale razem z nim, podłogą, Ziemią i stu
                    > miliardami gwiazd porusza się ruchem jednostajnym prostoliniowym
                    > wobec galaktyki w Andromedzie.

                    Problem w tym że spadła ze stołu a wczesniej nie poruszała się
                    wzgledem niego. Wiec nie możesz negować, że nie nastapiła zmiana,
                    która wymaga przyczyny.

                    I temu nie zaprzeczasz. Jaka jest
                    > przyczyna tego ruchu? Żadna.

                    Czyli ekspansja przestrzeni nie ma miejsca?? Wszystko poruszało się
                    w przeszłości nieskonczoną ilość czasu, czyli jakbysmy się cofneli
                    nieskńczoną ilośc dni to w dalszym ciagu wszystko by się nadal
                    poruszało od nieskonczonosci?
                    Jeżeli wszchświat ma nieskończoną przeszłość to znaczy, że np.
                    galaktyki mogły wykonać tyle samo ruchów dookoła własej osi ile jest
                    dni nawet jeżeli każdy obrót trwałby powiedzmy 100 milionów lat.
                    Nawet jak stwiedzisz, że nie mogły istnieć wiecznie, czy poruszać
                    się wiecznie, to wciaż jeszcze jest inny poważny problem a
                    mianowicie iż upłyneło tyle samo sekund co lat jeżeli przeszłość
                    jest nieskończona.


                    A co z Wielkim Wybuchem?
                    Jesteś pewien, że nie ma to przyczyny?


                    Inny przykład. Kot schrodingera.
                    > Usypiamy go i wkładamy do pudełka. Wraz z nim fiolkę z trucizną.
                    > Jeśli uderzy w nią proton z promieniowania kosmicznego ona się
                    > przewróci i wyleje kot zdechnie. A jeśli nie uderzy? Jaka jest
                    tego
                    > przyczyna? Żadna.

                    Zdaje się, że pradoks kota Schodingera polega na tym, że kot ma być
                    według interpretacji kopenhaskiej zarazem żywy i martwy przed
                    otwarciem klatki, ale oglądjąc możemy widzieć go albo martwego albo
                    żywego ale nie zarazem, więc superpozycja kwantowa wydaje się
                    absurdalna. Jednak nie wiem co ma to wspólnego z brakiem przyczyny?
                    Nawet jeżeli zdarzeniem uwalniającym truciznę jest rozpad atomu, to
                    wcale nie udowadnia to, że nic nie spowodowało śmierci kota.

                    Nie można jednej niewiadomej wyjaśniać inną
                    > niewiadomą. Bo w te sposób można założyć że tak naprawdę
                    wszechświat
                    > stworzyła istota Q. i może wszystko. a zatem wszystko jest
                    możliwe. i
                    > koniec pieśni.

                    Ale ty już wiesz, że nic nie spowodowało, nie było żadnej przyczyny.
                    Pytam się na jakej podstawe?

                    Fizyka i matematyka nie ma sensu skoro jest ktoś co
                    > może wszystko.

                    Nie twierdze, że jest ktoś, lub coś co może wszytko, np. nie uważam
                    by cokolwiek mogło być przyczyną samego siebie.
                    Odpowiedz mi pytanie dlaczego np. słoń, czy puzon, nie powstaje bez
                    przyczyny w twoim pokoju?
                    • tanebo Re: to nie obala Kalam 16.05.10, 20:38
                      > Problem w tym że spadła ze stołu a wczesniej nie poruszała się
                      > wzgledem niego. Wiec nie możesz negować, że nie nastapiła zmiana,
                      > która wymaga przyczyny.
                      Znowu nie uważałeś w podstawówce na lekcjach. siadaj. pała. Dlaczego
                      szklanka nie zmieniła pozycji względem stołu. A gdzie stoi ten stół?
                      Na ziemi? Na planecie Ziemia? Więc pewnie podlega grawitacji. A siły
                      tarcia również działają. Co by było gdyby ich nie było?
                      > I temu nie zaprzeczasz. Jaka jest
                      > > przyczyna tego ruchu? Żadna.
                      > dni nawet jeżeli każdy obrót trwałby powiedzmy 100 milionów lat.
                      > Nawet jak stwiedzisz, że nie mogły istnieć wiecznie, czy poruszać
                      > się wiecznie, to wciaż jeszcze jest inny poważny problem a
                      > mianowicie iż upłyneło tyle samo sekund co lat jeżeli przeszłość
                      > jest nieskończona.
                      o czym ty bredzisz?
                      >
                      > A co z Wielkim Wybuchem?
                      > Jesteś pewien, że nie ma to przyczyny?
                      A jeśli wielkiego wybuchu nie było? Pamiętajmy że wtedy działał
                      kwantowa teoria grawitacji a tej póki co ni mamy.
                      >
                      > Inny przykład. Kot schrodingera.
                      przyczyna? Żadna.
                      >
                      > Zdaje się, że pradoks kota Schodingera polega na tym, że kot ma być
                      > według interpretacji kopenhaskiej zarazem żywy i martwy przed
                      > otwarciem klatki, ale oglądjąc możemy widzieć go albo martwego albo
                      > żywego ale nie zarazem, więc superpozycja kwantowa wydaje się
                      > absurdalna. Jednak nie wiem co ma to wspólnego z brakiem przyczyny?
                      > Nawet jeżeli zdarzeniem uwalniającym truciznę jest rozpad atomu, to
                      > wcale nie udowadnia to, że nic nie spowodowało śmierci kota.
                      Owszem, ale chodzi o to że nie można podać żadnej racjonalnej
                      przyczyny.
                      > Nie można jednej niewiadomej wyjaśniać inną
                      > > niewiadomą. Bo w te sposób można założyć że tak naprawdę
                      > wszechświat
                      > > stworzyła istota Q. i może wszystko. a zatem wszystko jest
                      > możliwe. i
                      > > koniec pieśni.
                      >
                      > Ale ty już wiesz, że nic nie spowodowało, nie było żadnej
                      przyczyny.
                      > Pytam się na jakej podstawe?
                      Nie wiem. Tak samo jak ty nie wiesz czy była przyczyna.
                      > Fizyka i matematyka nie ma sensu skoro jest ktoś co
                      > > może wszystko.
                      >
                      > Nie twierdze, że jest ktoś, lub coś co może wszytko, np. nie uważam
                      > by cokolwiek mogło być przyczyną samego siebie.
                      > Odpowiedz mi pytanie dlaczego np. słoń, czy puzon, nie powstaje bez
                      > przyczyny w twoim pokoju?
                      Bo brak energii? Zrobienie słonia z niczego pewnie byłoby bardzo
                      kosztowne energetycznie.
                      • neuroleptyk Re: to nie obala Kalam 17.05.10, 00:32
                        > > Odpowiedz mi pytanie dlaczego np. słoń, czy puzon, nie powstaje
                        bez
                        > > przyczyny w twoim pokoju?
                        > Bo brak energii? Zrobienie słonia z niczego pewnie byłoby bardzo
                        > kosztowne energetycznie.

                        Jakie zrobienie słonia? Nie zrozumiałeś dokładnie pytania.
                        Jeśli słoń został zrobiony z niczego, to mamy kracje ex nihilo, a
                        więc przyczynę. Arystoteles odróżniał przyczynę materialną od
                        przyczyny sprawczej, więc kreacja ex nihilo nie jest tym samym co
                        spontaniczne powstanie ex nihilo, gdzie brak jest także przyczyny
                        sprawczej. Jeśli mówimy o zrobieniu, to samo coś nie może się
                        zrobić, więc coś innego musi, a więc musi istnieć minimalnie chociaż
                        przyczyna sprawcza.
                        Natomiast pojawinie się czegoś bez przyczyny oznacza, że absolutnie
                        nic nie spowodowało pojawienia się i słoń nie został nawet zrobiny z
                        niczego.
                        Nie wiem jak ty, ale wydaje się iż jedynym sposobem wytłumaczenia iż
                        takie coś nie może mieć miejsca jest zasada, z niczego nic nie
                        powstaje, wszystko co jest bytem przygodnym ma swoją przyczynę.
                        Idąc dalej jeżeli więc Wszechświat zaczął istnieć, to musi mieć on
                        przyczynę swojego istnienia.
                        • tanebo Re: to nie obala Kalam 17.05.10, 06:47
                          A prawo zachowania energii?
                          • neuroleptyk Re: to nie obala Kalam 17.05.10, 08:42
                            tanebo napisał:

                            > A prawo zachowania energii?

                            A z czego wynika ta zasada?
              • neuroleptyk nic nie zaczęło istnieć.. 17.05.10, 09:24
                Jest jeszcze inny kontrargument, którym atakuje się przesłankę
                1)Whotever begins to exist has a cause.

                Niektórzy sugerują iż nie jest ona prawdziwa argumentując iż nic
                nigdy nie powstało. Ludzie, planety, galaktyki nie zaczęły istnieć,
                bo substrat z którego się składają nigdy nie powstał. Uważam
                podobnie jak Craig, że to absurdalna propozycja.

                www.youtube.com/watch?v=dnpa_kQaCgA
                • neuroleptyk dowody przeciw(1) 20.05.10, 12:47
                  Jako, że dyskusja nie jest zbyt ożywiona, więc postanowiłem
                  skomentować pewne ciekawe zagadnienia związene blisko z tematem,
                  które były poruszane na tym forum.

                  Autor: grgkh

                  >Powtórzę ten wywód:

                  >Kreatora tworzącego cokolwiek obowiązuje kolejność stanów - przed
                  >stworzeniem, w jego czasie i po stworzeniu. Wynikaja z tego dwa
                  >wnioski:

                  Myślę, że ta uwaga nie stanowi niestety żadnego zagrożenia dla
                  teizmu.
                  Nie można mówić o czymś co istniało przed czasem, który sam zaczął
                  istnieć powołując się na argument kosmologiczny poruszany w tym
                  temacie.

                  Jeżeli czas zaczał istnieć to musi mieć przyczynę.

                  1) Whatever begins to exist has a couse.

                  Craig ma sprytną definicję co to znaczy, gdy coś zaczęło istnieć.

                  "x begins to exist ≡ x exists at t; there is no time immediately
                  prior to t at which x exists; and the actual world contains no
                  state of affairs involving x's timeless existence."


                  Czyli wcale nie znaczy, że kreator musiał zacząć istnieć w t, tak
                  jak Wszechświat, jeżeli nie było bezpośrednio wcześnieszego czasu do
                  t podczas którego by istniał, jeżeli istniał atemporalnie (poza
                  czasem)


                  >1) Jeśli dla kreatora nie płynąłby czas, to kreatora dotyczy
                  >jednoczesność istnienia ze wszystkimi zdarzeniami, które go
                  >dotyczą.
                  >Również fakt stwarzania jest wtedy równoczesny z kreatorem - świat
                  >powstałby RAZEM z nim. A razem dla niego i świata oznacza, że
                  >kreator jest zbędny i nie może być twórcą tego, co z nim
                  >współistnieje.

                  Nie powstałby razem ponieważ Wszechświat nie istniał atemporalnie.
                  Oczywiście prawdą jest, że kreator nie mógłby istnieć przed kreacją
                  czasu, bo wymagałoby to już istnienia czasu. Ale to nie jest
                  najwidoczniej problemem, jeżeli uznamy, że możliwa jest jednoczesna
                  przyczynowość (przyczyna nie poprzedza efektu). Jeżeli możliwa jest
                  taka przyczynowość np. przykład z metalową kulą, która leżąc na
                  poduszce powoduje ugięcie się poduszki, to obiekcja taka nie ma
                  sensu.

                  >2) Jeśli kreatora dotyczy jakiś ciąg zdarzeń (stwarzanie), to dla
                  >niego płynie czas i nie może on ponad tym (swoim) czasem istnieć.
                  >Jeśli płynie dla niego czas, to można cofać się w ciągu zdarzeń,
                  >które go dotyczyły, aż dojdziemy do pierwszego i to jest początek
                  >istnienia kreatora, jego narodziny.

                  Nie może istnieć przed czasem, ale może atemporalnie
                  istnieć, "przyczynowo przed". Początek zdarzeń nie jest równoznaczy
                  ze stwierdzeniem, że kreator też zaczął istnieć, czyli był pierwszy
                  czas w którym istiał oraz nie było sytuacji, że istniał atemporalnie.


                  >Kreator NIE JEST WIECZNY. Tam gdzie istnieje jakikolwiek ciąg
                  >zdarzeń, tam płynie czas, a jeśli płynie czas wynikający z tego
                  >ciągu zdarzeń, to jedno z nich MUSI być pierwsze.

                  Ciągle założenie, że kreator i kreacja musiała być koniecznie przed
                  efektem.

                  >Wieczość to nieistniejąca, abstrakcyjna cecha, której NIKT nie
                  >potrafi zdefiniować.

                  Może poprostu istnienie bez początku istnienia?

                  >Boga nie ma. Nie ma kreatora. Nie istnieje żadna z przypisywanych
                  >mu
                  cech.

                  Niestety z takimi argumentami niewiele się wskóra.
                  Ateista powinien starać się poznać temat jak najdokładniej, by
                  unikać używania już obalonych kontragumentów. Założyłem ten wątek z
                  myślą, że ktoś zna dość dobrze argument Kalam i ma nowe
                  kontrargumenty. Na ale muszę też jak się okazuje wykazać jakich
                  argumentów nie opłaca się stosować (chociaż wystarczyłoby przeczytać
                  materiały do których odnosniki załączyłem i zrozumieć na czym
                  argumentacja Craig'a polega) Po prostu uważam, że trzeba wymyśleć
                  całkiem nowe kontrargumenty, jeżeli ateizm ma pozostać racjonalnym
                  światopoglądem.

                  Jeżeli nawet Kalam nie udowadnia istnienia Boga w pełnym tego słowa
                  znaczeniu, to i tak obala naturalistyczny światopogląd, co więcej
                  Craig zaznacza i na to uczulam wszystkich, że nie musi on wykazać,
                  że argument tłumaczy wszystkie kwestie, ale wystarczy, że jest
                  spójniejszy niż negacja. Czyli nawet jeżeli są jakieś niejasne
                  kwestie np. jak wyjaśnić proces kreacji ex nihilo, to wciąż Kalam
                  jest góra nad alternatywą powstania Wszechświata bez przyczyny,
                  która proponuje zupełny brak przyczyny powstania, ponieważ brakuje w
                  nim przyczyny materialnej a tam jest proponowany brak zarówno
                  przyczyny materalnej i sprawczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka