0golone_jajka
26.10.10, 10:01
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8567477,Europosel_Ryszard_Legutko_krzyza_sie_boi_.html
Prof. Legutko nie chce się zmierzyć w sądzie z maturzystami, których nazwał "rozwydrzonymi smarkaczami" za to, że zażądali usunięcia krzyży ze szkoły. Zasłania się immunitetem europosła.
"Cechą społeczeństwa demokratycznego jest pluralizm w życiu publicznym. W szczególności za niedopuszczalne uznajemy wieszanie symboli religijnych nad symbolami państwowymi. Polska jest dobrem wspólnym, natomiast światopogląd stanowi prywatną sprawę każdego człowieka" - napisali uczniowie.
Petycję nagłośniły media. Komentując ją, prof. Ryszard Legutko w wypowiedziach dla mediów określił autorów petycji "rozwydrzonymi i rozpuszczonymi przez rodziców smarkaczami", a samą petycję "typową szczeniacką zadymą".
Niemier i Chabinka poczuli się obrażeni. Uznali, że prof. Ryszard Legutko chciał ich publicznie ośmieszyć, pozbawić ich racje powagi i znaczenia. Złożyli cywilny pozew o naruszenie dóbr osobistych. Domagają się 5 tys. zł zadośćuczynienia na cele społeczne i przeprosin w dwóch lokalnych gazetach. Helsińska Fundacja Praw Człowieka objęła sprawę programem spraw precedensowych. Pozew jest w Sądzie Okręgowym w Krakowie.
Prof. Legutko właśnie na niego odpowiedział.
Żąda odrzucenia pozwu, ponieważ chroni go immunitet europosła. Powołuje się na załącznik do traktatu o Unii Europejskiej w sprawie przywilejów i immunitetów UE: "Wobec członków Parlamentu Europejskiego nie można prowadzić dochodzenia, postępowania sądowego ani też zatrzymywać z powodu ich opinii lub stanowiska zajętego przez nich w głosowaniu w czasie wykonywania przez nich obowiązków służbowych".
A jak argumentuje poseł Legutko? W odpowiedzi na pozew pisze, że "wykonywaniem obowiązków służbowych parlamentarzysty" jest "odnoszenie się do istotnych kwestii społecznych." I że "z uwagi na swoją funkcję nie mógł przemilczeć działań podjętych przez powodów".
- Jeśli wtedy nie mógł przemilczeć, to dziwię się, że teraz nie chce bronić swoich racji przed sądem. Czyżby sprawa krzyży w klasach przestała już być istotną kwestią społeczną? - dziwi się dr Bodnar z Helsińskiej Fundacji praw człowieka.
Żałosna postawa pana posła!