mamalgosia
13.04.04, 13:48
Bardzo często poruszane są na forum sprawy seksu, tak jakby tylko ta
dziedzina była okazją do grzechu.
A obiad świąteczny u teściowej stał się inspiracją dla mnie do założenia
nowego wątku.
Otóż moje zdanie jest takie, że dobremu chrześcijanin w ogóle nie powinien
się interesować czymś takim jak dieta odchudzająca. Bo przecież
nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu jest grzechem głównym, więc powinno się go
unikać. A poza tym nadwaga i otyłość szkodzi i jako takie są grzechem
przeciwko piątemu przykazaniu. I jeszcze: objadanie się i nadmierne wydawanie
pieniędzy godzą w cnotę sprawiedliwości i są wyrazem braku solidarności z
biedującymi i głodującymi w różnych zakątkach świata.
Tak więc taki termin jak odchudzanie winien być obcy chrześcijanom.
Nauma kiedyś napisał, że Kościół nie może nic wiedzieć np. o seksie
pozamałżeńskim, bo go nie powinien uprawiać. Tak więc czy Kosciół nie ma też
żadnej wiedzy o odchudzaniu? Paranoja.
Acha, dodam jeszcze, ze mówię tylko o otyłości prostej, tzn. w żaden sposób
nie chcę urazić osób, które cierpią na nadwagę np. z powodu zaburzeń
hormonalnych, z powodu braku ruchu (np. kalectwo, chwilowe unieruchomienie,
starość) itp.