Dodaj do ulubionych

Do Azerki i Jurka off-topic

17.12.10, 15:38
Prosze Abstrakt nie wycinaj.

Poniewaz zblizaja sie swieta chcialem Wam obojgu podziekowac za wasze wymiany na tym forum. Bardzo rzadko mam okazje tu pisac, ale czytam czesto a juz szczegolnie Wasze wymiany. Nie tylko dlatego ze sa glebokie merytorycznie , ale takze dlatego ze uzywam ich aby douczac sie ojczystego jezyka.

Wiec chcialem wam podziekowac za ten piekny jezyk , ktorego oboje uzywacie.


Wesolych Swiat Wam i Wszystkim innym forumowiczom.

Manny
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Do Azerki i Jurka off-topic 17.12.10, 16:14
      Manny, ja jestem tylko marnym odbiciem wielkiego talentu Jurka - mistrza poprawnej polszczyzny. Na JEGO tle - jestem malutki pikuś zaledwie.
      Już tu kiedyś wypowiadałam swój zachwyt - może powtórzę słowami wieszcza: dziś nikt tak poloneza nie wodzi... Takie pióro to dziś rzadkość. Czytam i podziwiam.
    • wkkr A po co chodzisz na 17.12.10, 17:40
      Aqa?
      Aby ponurzac się w rynsztoku?
      • manny-jestem Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 18:08
        Dokladnie. Wylac zolc. DO czego nie potrzeba pisac powaznych przemyslanych postow.

        To forum wymaga wiecej.
        • wkkr Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 18:12
          hahahahahahahah :)
          • manny-jestem Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 18:19
            Co takiego śmiesznego napisałem?
            • wkkr Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 18:57
              Szczerość mnie rozbawiła....
              PS
              Jakby nie było okazji to...
              Wesołych Świat! :)
              • manny-jestem Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 19:07
                wkkr napisał:

                > Szczerość mnie rozbawiła....==

                Wiesz na Aqua pojawia sie sporo moich forumowych znajomych, z którymi nie mam innego miejsca wymienienia myśli. Aże tamto forum zaminieło się faktycznie w rynsztok to fakt że zbytnio do formy sie nie przykładam.


                > PS
                > Jakby nie było okazji to...
                > Wesołych Świat! :)

                Nawzajem choć myślę że przed świętami to jeszcze zajrzę :)
                • absztyfikant Re: A po co chodzisz na 17.12.10, 20:12
                  Aquanet (dawniej Aktualnosci) zawsze byl szambem.
    • jurek_z_berlina Re: Do Azerki i Jurka off-topic 17.12.10, 20:36
      Serwus Manny!

      Dziekuję za życzenia świąteczne, które naturalnie z szczerą przyjemnością odwzajemniam.

      Z tą całą, dotyczącą mnie resztą oczywiście przesadzasz jak przysłowiowy ogrodnik ;)
      Żaden tam ze mnie erudyta, a błedów w moich tekstach jest tyle, że aż się wstydzę je potem czytać i robię to tylko wtedy, gdy muszę, czyli w ramach jakiejś dyskusji, kiedy trzeba sobie przypomnieć co się napisało.

      Na poprzednim KiRze przechodziłem, jak dobrze wiesz, różne, czasem niezbyt chwalebne fazy. Obecna ‚reaktywacja’ KiRu nie jest dla mnie już taka ważna, bo jednak człowiek się starzeje, zmieniają się życiowe priorytety, czasem czasu po prostu brakuje. W ostatnich tygodniach w ramach mojej pooperacyjnej rekonwalescencji było tego czasu nieco więcej, więc coś tam naskrobałem, ale tenduję raczej w kierunku powolnego wyciszania się… Zauważyłem bowiem, że coraz częściej wstaję od komputera jeszcze bardziej sfrustrowany, niż kiedy doń zasiadam, a co najgorsze, za każdym razem mam wrażenie, że kogoś prawdopodobnie znowu obraziłem, a przynajmniej skonsternowałem, co wpędza mnie potem w niesamowite wyrzuty sumienia i przyprawia o niezłego moralnego kaca… Winny jest prawdopodobnie mój nieokrzesany – mimo „słusznego“ wieku – temperament, głęboka, trochę taka „bezkompromisowa“ (może nawet fanatyczna? ) wiara i autentyczna miłość do mojej wyznaniowej Wspólnoty, którą tutaj – niestety – bardzo często po prostu obrzuca się błotem. To mnie niezwykle deprymuje, a w szkole Jezusa jestem jeszcze zbyt krótko, żeby być uodporniony na zło i nienawiść, więc często puszczają mi po prostu nerwy i potem z przerażeniem spostrzegam, że zamiast ‚promieniować’ postawą chrześcijańską, dolewam jeszcze oliwy do ateistycznego ognia i prowokuję jeszcze cięższe bluźnierstwa i obelgi.

      Azerka przerasta mnie zrównoważeniem o lata świetlne!
      Zazdroszcze jej tego opanowania – jak tak nie potrafię i chyba dlatego coraz rzadziej zabieram głos. Jest w tym jakiaś prawidłowość; myślę, że im dłużej i intensywniej pozwolę Panu Jezusowi porwadzić się przez jesień mojego życia, tym rzadziej bedę tu zaglądał, bo będzie tego wymagała utęskniona przeze mnie, a zdobywana z takim mozołem pokora… Myślę, że lepiej po prostu mniej „pyskować“, a więcej bardzo konkretnie działać dla Boga i Jego Kościoła lub też raczej pozwolić działać w sobie Chrystusowi… A w ateistycznym Berlinie, gdzie katolicy żyją w autentycznej diasporze, jest co robić, oj jest!

      Suwerenny i wszechmocny Bóg nie potrzebuje „obrońców“, tym bardziej, że swoich wrogów kocha tak samo, a może jeszcze intensywniej niż nadgorliwych raptusów, wyciągających przy każdej okazji w Jego obronie „miecze“ i ucinających różnym ateistycznym „Malchusom“ uszy. Powoli (ale skutecznie ;) ) to do mnie dociera…

      Serdecznie pozdrawiam

      Jurek
      • aeki Jurku , czy aureola nie ciśnie ?? 17.12.10, 21:04


        • jurek_z_berlina Jak może mnie cisnąć coś, 17.12.10, 21:32
          ...czego nie mam?
          Czasem przez nieuwagę siadam na widłach ;) Jest to bardzo przykre uczucie, wierz mi! Zresztą, komu jak komu, ale Tobie, Aeki-Jajko, nie muszę tego tłumaczyć, p r a w d a?

          ;)
          • aeki Re: Jak może mnie cisnąć coś, 17.12.10, 22:09
            Taaak. Azerka wsiada na miotłę.
            • manny-jestem To miał być miły wątek 17.12.10, 22:21
              i chciałbym żeby takim pozostał proszę.
      • manny-jestem Re: Do Azerki i Jurka off-topic 17.12.10, 22:20
        Jurku, Dziękuję za obszerną odpowiedź i spróbuje coś więcej napisać w przyszłym tygodniu bo wstyd mi zbywać Ciebie paru słowami. Jednak zawsze długo mnie zbiera żeby tu cos napisać bo trochę się mojej słabej polszczyzny w dyskusjach z Tobą wstydzę (nawet jeśli nadrabiałem kiedyś miną w dyskusji z Kochanicą :)

        Jeśli zaś chodzi o temperament to nie ma się zego wstydzić. Bóg widzi że to w dobrej sprawie :)

        Sam zresztą mam wiele, jeśłi o to chodzi, za uszami co napewno Abstrakt bez namysłu potwierdzi :)

        Pozdrawiam Serdecznie!

        T.
        • jurek_z_berlina Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 12:07
          Manny napisał:

          "To miał być miły wątek i chciałbym żeby takim pozostał proszę."

          Widzisz Manny, ateiści i inni wrogowie chrześcijaństwa tak mają. Oni za wszelką cenę chcieliby narzucić „religiantom“ własną konwencję dyskusji o Panu Bogu i Jego Kościele. Wielokrotnie już o tym pisałem i nie chciałbym się powtarzać, ale polega to mniej więcej na tym, że my mamy rozmawiać z nimi tylko i wyłącznie z pozycji potulnych przytakiwaczy i w ogóle nieustannie przepraszać ich za to, że tak „irracjonalnie“ wierzymy w zabobon i bajki. Nasza wiara jest dla nich tak absurdalna, że można się z niej jedynie tłumaczyć, jak z jakiejś wstydliwej przypadłości… Nie wolno nam być z niej dumnym, nie wolno o niej mówić inaczej niż o czymś żenującym i bardzo prywatnym, a już nigdy nie należy próbować nikogo do niej przekonywać. No i koniecznie nastawiać kolejne policzki, a jak ich zabraknie, potulnie godzić się na dyktowaną przez nich grę w salonowca.

          Oczywiście wszystkie akty samokrytyki i pomoc w obrzucaniu błotem, zwłaszcza znienawidzonego przez nich Kościoła Katolickiego, są jak najbardziej na miejscu, tutaj nasi kochani ateiści stają się bardzo tolerancyjni i nie stawiają przed nami żadnych przeszkód, ba, za „celne“ rzuty błotkiem są nawet skłonni dobrodusznie nas pochwalić, stwierdzić, że mimo religianckiej przypadłości „robimy postępy“…

          Wielu udzielających się na tym i innych bliźniaczych forach chrześcijan na taką konwencję się godzi i w nagrodę dostępuje wspaniałomyślnego zaszczytu „dyskusji“ z ateistami… Pobudki, jakie nimi kierują mogą być nawet chwalebne, ale efekty w szerzeniu Prawdy uzyskują raczej znikome, przyczyniając się co nawyżej do jeszcze butniejszych ataków i kpin z ich świętości…

          Są jednak tacy, którym to nie odpowiada, którzy kierują się zasadą, że „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi“ (Dz 5,29) i wierzą Chrystusowi przypominającemu, że: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludzmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.“ (Mt 10,32). Mówią więc o sprawach Bożych w ten sposób, w jaki każdy prawdziwy chrześcijanin mówić powinien, a mianowicie własnym językiem wiary, bez oglądania się na wściekłość i rozdażnienie laicystycznego forumowego audytorium. Mówią o swojej wierze z podniesionym czołem i dumą, głoszone przez nich prawdy traktują jako dla nich samych absolutnie zrozumiałe i pewne.

          Czy należy się więc dziwić, że niemalże automatycznie stają się celem niewybrednych ataków? Że w walce z takimi „moherami“, „oszołomami“ i „fanatykami“ wszystkie chwyty stają się dozwolone; od prowokacji, przez obrazę, aż do bezczelnego i brutalnego gnojenia ich nawiększych świętości, ośmieszania ich i chamskich kpin? Dopinanie komuś takiemu „aureoli“, na co pozwolił sobie Aeki-Jajko w stosunku do mnie w tym wątku, należy do łagodniejszych form zaczepek, ba, w świetle tego co na sąsiednim forum wyrabiają goście w rodzaju Grgkh, Obywatela czy Uffo, taką łagodną kpinkę można uzanć niemalże za komplement. ;)

          Bywa jednakże o wiele gorzej. Wystarczy przejrzeć sobie wpisy niejakiej Kory (i wtórujących jej „braci w światopoglądzie“) na temat z2006, a właściwie na temat stanu psychicznego, w jakim się on rzekomo znajduje. To już nawet nie są obelgi, to są próby zniszczenia człowieka, wdeptania go w ziemię… W ogóle, to, co tam wypisuje się na temat wiary, Pana Boga, zasad religii katolickiej, życia chrześcijańskiego urąga wszelkim zasadom już nawet nie zwykłej tolerancji wobec inności (o którą ludzie ci rzekomo tak strasznie walczą), ale wręcz zasadom kultury i dobrego wychowania. A nie należy zapominać, że wszystko to dzieje się na forum poświęconemu rzekomo „etyce“, na którym ma się nam objawić humanitarne, wolne od zabobonów i na wskroś tolerancyjne „pochylenie się“ nad każdym „człowiekiem“…

          „Jeśli zaś chodzi o temperament to nie ma się czego wstydzić. Bóg widzi że to w dobrej sprawie.“

          Widzisz, i tu pojawiają się moje wątpliwości.
          Szukając jakiegoś trafnego porównania, przyszedł mi na myśl… ping-pong, którego zasady gry ustalił szatan i w którym to on – w miarę możliwości – ingeruję w grę, pomagając mocniej i bardziej wyrafinowanie uderzyć piłką w któregoś z graczy. Pod jego wpływem gra staje się coraz bardziej brutalna, uderzenia coraz trudniejsze do odparcia, a gracze po pewnym czasie, ku uciesze szatana, zapominają nawet o piłce i mają ochotę dokończyć grę, tłukąc się wzajemnie po łbach rakietkami. ;)

          Udział w takiej grze ułatwia właśnie odpowiednio impulsywny temperament, to on nawet człowiekowi wierzącemu pozwala łatwiej poddać się diabłu, dawać się przez ukłucia widłami w siedzenie mobilizować do dalszej bezpardonowej gry, którą – i tu jest paradoks – i tak musi przegrać! Bo diabeł wprowadził takie reguły gry i tak wytrenował swego faworyta, że jego adwersarz nie ma najmniejszych szans na wygraną. Obojętnie co by zrobił, jaką taktykę by nie zastosował, od tego diabelskiego stołu odejdzie pokonany. Nie pomoże dobroduszune spowanianie gry, rozsądniejsze i bardziej ugodowe odbijanie piłeczki na stronę ateistycznego przeciwnika, bo on dalej będzie „ścinał“ i „podkręcał“ piłeczkę, dalej będą mu pomagały naciągane przez szatana siateczki czy przesuwany w czasie gry odpowiednio stół, aby piłeczka odbiła się od kantu. On po prostu nie może przegrać… Zwróć uwagę, kto w takich potyczkach z ateistami umieszcza na forum ostatni wpis. Na 100 dyskusji 99 razy pierwszy milknie wierzący, a ten jeden raz, w którym zakończył spór jako ostatni, tylko potwierdza regułę…

          Oczywiście nie znaczy to, że ludzie wierzący nie mają żadnych szans dogadania się i uzyskania chociażby tylko czegoś w rodzaju „remisu“, ale akurat dla nich najlepszym rozwiązaniem – jeśli już dali się skusić do tej gry – jest przyjęcie pierwszego uderzenia, wychwycenie piłeczki, podziękowanie za grę i odejście od stołu, bez przejmowania się tryumfującym adwersarzem, któremu diabeł natychmiast wstrzykuje podwójną dawkę adrenaliny…

          To trudna decyzja, ale niestety jedyna z możliwych. Nasza skażona grzechem pierworodnym ludzka natura wzdraga się przed nią, bo w ciągu tysięcy lat tzw. „cywilizacji“ nauczyliśmy się walczyć o swoje, nauczyliśmy się reagować na każdy atak, na każdą zagraną piłeczkę i nawet gdy przegramy, nasze frustracje natychmiast przelewamy na kogoś innego, słabszego od nas, z którym już bez problemów sobie poradzimy. I tak to ta szatańska gra nigdy się nie kończy, ba, bawią się w nią coraz szersze rzesze ludzkich egoistów, niezależnie od wyznawanego światopoglądu…

          Ukrzyżowany Jezus ukazał nam zbawienną drogę. Przyjął zło i go nie odbił, ale modląc się słowami: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią!“ (Łk 23,34) zakończył grę jako przegrany. W ten to sposób pokonał grzech i został przez Ojca nagrodzony zmartwychwstaniem. I dopiero to Jego zmartwychwstanie „odbił“ w kierunku ludzkości, ukazując jej jak osiąga się prawdziwą wolność, w jaki sposób osiąga się stan, w którym grzech traci swój „oścień“, w którym śmierć duszy zostaje ostatecznie przezwyciężona.

          To jest ten „skandal“ krzyża gorszący tylu wytrawnych „ping-pongistów“, wywołujący ich wściekłość i jeszcze większą brutalność. Czy trzeba się więc dziwić, że próbują oni za wszelką cenę wymazać tamto Wydarzenie z dziejów ludzkości, ośmieszyć je, wykpić, zdeprecjonować jako zabobon, bajkę czy zupełnie nieżyciowy „absurd“?

          Takie to, mój Przyjacielu, reflekcje coraz częściej nachodzą mnie po każdej przegranej przy forumowym stole ping-pongowym…

          :)
          • maria421 Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 12:50
            Jurku, nie przypominam sobie zebys Ty kiedys przegral dyskusje. Wycofanie sie z dyskucji, czyli ewakuowanie sie zanim cie wciagna w bloto to nie jest przegrana, choc Jajco i jego klony tak moga to interpretowac.

            Najwiekszym afrontem dla Jajcopodobnych jest ignorowanie ich.
            • aeki Sprzeczność logiczna 18.12.10, 14:06

              > Jurku, nie przypominam sobie zebys Ty kiedys przegral dyskusje. Wycofanie sie z
              > dyskucji, czyli ewakuowanie sie zanim cie wciagna w bloto to nie jest przegran
              > a, choc Jajco i jego klony tak moga to interpretowac.
              >
              > Najwiekszym afrontem dla Jajcopodobnych jest ignorowanie ich.
          • aeki Wpadasz w samozachwyt 18.12.10, 14:04
            Jurek proszę zmień zioła, albo dealera.
          • zawszekacperek Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 20:29
            Jurku, zgadzam się z Tobą w... powiedzmy 97 % (3 % zachowuję dla siebie) co do konwencji dyskusji, jaką to próbują narzucić, co poniektórzy interlokutorzy nazywający siebie szumnie ateistami. W swoim poście nie uwzględniłeś jednego bardzo ważnego elementu (i to jest właśnie moje 3 %). Są to z reguły ludzie młodzi. Bardzo kompulsywni. Ich wnętrza duchowe są urządzone jeszcze byle jak. Używając metafury :) Ich wnętrza umeblowane są badziewiem szwedzkiego producenta mebli Ikea. I wydaje się im, że osiągnęli już wszystko. My ze względu na wiek i doświadczenie w przeciwieństwie do nich i mimo że - powiem nieskromnie - wnętrza mamy urządzone "antykami" doskonale wiemy jak szczupły jest nasz dobytek i ciągle staramy się go wzbogacić. Dlatego ja nie czuję wobec nich Jurku gniewu. Oni są jeszcze na dorobku duchowym. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy im pozwolić "brykać" w sposób nieokiełznany. Kubeł zimnej wody na ich gorące głowy jest od czasu do czasu jak najbardziej wskazany. Jak na razie to odnoszą oni zwycięstwa, ale ... pyrrusowe. Dyskusje ludzi w naszym wieku i z naszym bagażem doświadczeń są albo niedokończone i kiedyś może będzie nam dane jeszcze do nich wrócić albo są to dyskusje w najgorszym przypadku ze zdaniami odrębnymi. Natomiast nigdy wredne.

            Pozdrawiam
            Kacperek
            • aeki Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 21:17
              Dyskusje ludzi w naszym wieku i z naszym bagaż
              > em doświadczeń


              W jakim wieku ???
              • zawszekacperek Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 22:30
                Bardzo, ale to bardzo dojrzałym:)
                Kacperek
                aeki napisał:

                > Dyskusje ludzi w naszym wieku i z naszym bagaż
                > > em doświadczeń
                >
                >
                > W jakim wieku ???
                >
                • aeki oto wielka tajemnica wiary 20.12.10, 17:32
                  > Bardzo, ale to bardzo dojrzałym:)
                  > Kacperek

                  Nie wiem czy jestem w klasie Ikei , mebli stylowych , czy antyków.
            • maria421 Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 23:11
              zawszekacperek napisał:
              Są to z reguły ludzie młodzi.
              > Bardzo kompulsywni. Ich wnętrza duchowe są urządzone jeszcze byle jak. U
              > żywając metafury :) Ich wnętrza umeblowane są badziewiem szwedzkiego pro
              > ducenta mebli Ikea. I wydaje się im, że osiągnęli już wszystko. My ze względu n
              > a wiek i doświadczenie w przeciwieństwie do nich i mimo że - powiem nieskromnie
              > - wnętrza mamy urządzone "antykami" doskonale wiemy jak szczupły jest nasz dob
              > ytek i ciągle staramy się go wzbogacić. Dlatego ja nie czuję wobec nich Jurku g
              > niewu. Oni są jeszcze na dorobku duchowym. Nie znaczy to jednak, że powinniśmy
              > im pozwolić "brykać" w sposób nieokiełznany. Kubeł zimnej wody na ich gorące gł
              > owy jest od czasu do czasu jak najbardziej wskazany. Jak na razie to odnoszą on
              > i zwycięstwa, ale ... pyrrusowe. Dyskusje ludzi w naszym wieku i z naszym bagaż
              > em doświadczeń są albo niedokończone i kiedyś może będzie nam dane jeszcze do n
              > ich wrócić albo są to dyskusje w najgorszym przypadku ze zdaniami odrębnymi. Na
              > tomiast nigdy wredne.
              >

              Piekny post, Kacperku. Serio!
            • jurek_z_berlina Re: Do Azerki i Jurka off-topic 20.12.10, 14:56
              Zawszekacperek napisał:

              Jurku, zgadzam się z Tobą w... powiedzmy 97 % (3 % zachowuję dla siebie) co do konwencji dyskusji, jaką to próbują narzucić, co poniektórzy interlokutorzy nazywający siebie szumnie ateistami.

              Ojejku! Jak to fajnie zgadzać się z kims w tak wysokim procencie! :)

              Oczywiście masz rację, że wielu z naszych adwersarzy zupełnie „na wyrost“ określa siebie ateistami i chyba nie można wszystkich posądzać o tę najstraszliwszą odmianę „śmierci duszy“. Także i w tym środowisku jest wielu ludzi wątpiących w słuszność własnych racji, ludzi ciągle jeszcze, czasem nieświadomie, poszukujących. Sam fakt, że wśród nich dochodzi do różnicy zdań, zwłaszcza w kwestii traktowania ich wierzących adwersarzy, świadczy o wielu "niuansach" ateizmu, od tego łagodnego i poszukującego, aż do totalnej, szatańskiej wręcz agresji i pogardy dla wszelkiego sakrum.

              W swoim poście nie uwzględniłeś jednego bardzo ważnego elementu (i to jest właśnie moje 3 %). Są to z reguły ludzie młodzi. Bardzo kompulsywni. Ich wnętrza duchowe są urządzone jeszcze byle jak. Używając metafury Ich wnętrza umeblowane są badziewiem szwedzkiego producenta mebli Ikea. I wydaje się im, że osiągnęli już wszystko.

              Tak. Masz rację. Nie uwzględniłem naturalnego procesu wewnętrznego dojrzewania, z tym, że nie koniecznie musi to zawsze być związane z ‚młodym wiekiem’… Czasem trwa on bowiem bez powodzenia całe życie, czasem kończy się o wiele wcześniej i zależny jest głównie od tzw. „zakrętów życiowych“, gdy człowiekowi psują się jego „racjonalne“ i „praktyczne ikea’owskie mebelki“…

              My ze względu na wiek i doświadczenie w przeciwieństwie do nich i mimo że - powiem nieskromnie - wnętrza mamy urządzone „antykami“ doskonale wiemy jak szczupły jest nasz dobytek i ciągle staramy się go wzbogacić.

              Noooo, Przyjacielu, odkryłeś tutaj chyba największą tajemnicę duchowego wzrastania, które rzeczywiście jest chyba procesem ciągłym i rzadko w pełni zakończonym. Co mi się jednak w tym sformułowaniu nie bardzo podoba, to ta pierwsza osoba liczby mnogiej w odniesieniu do ‚starania się o wzbogacanie’. Jeśliby tak postawić sprawę, to nasze wysiłki są absolutnie syzyfowe i nie do zrealizowania. Tajemnica sukcesu polega na oddaniu inicjatywy Panu Bogu; to on ma nam „dobierać solidne meble", to Jemu trzeba zawierzyć.

              Najbardziej przewrotne stwierdzenie jakie znam, wypowiadane często także przez przekonanych katolików, to: „pomóż sobie sam, a Pan Bóg też ci pomoże“… Wzbogacanie naszego wnętrza możliwe jest tylko wtedy, gdy w całkowitym uznaniu własnej grzeszności, prosimy o nie Tego, Który powiedział kedyś o Sobie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.“ (Mt 11,28) Przypisywanie sobie zdolności samodzielnego „urządzania“ własnego wnętrza zawsze będzie skazane na klęskę, a przynajmniej na nieustanną wymianę mebli, nawet, gdyby to miały być – w naszym subiektywnym miemaniu – meble coraz solidniejsze…

              Dlatego ja nie czuję wobec nich Jurku gniewu. Oni są jeszcze na dorobku duchowym.

              Toteż ja, może poza krótkimi momentami „świętego“ ;) oburzenia na jaskrawe bluźnierstwa, także nie gniewam się na tych ludzi, już chociażby ze względu na fakt, że robić mi tego nie wypada. Bóg kocha ich tak samo jak mnie i Ciebie; faryzejstwem naczystszej wody byłoby stawianie się wobec nich z jakiejś „uprzywilejowanej“ sytuacji tylko z racji wyznawanej wiary, którą zresztą także od Boga otrzymaliśmy. Moje wywody na temat ich postępowania (właśnie: ich postępowania, a nie na temat nich, jako bliźnich), jest czasem conajwyżej skażone goryczą, która z „gniewnem“ nie ma nic wspólnego.

              Nie znaczy to jednak, że powinniśmy im pozwolić „brykać“ w sposób nieokiełznany. Kubeł zimnej wody na ich gorące głowy jest od czasu do czasu jak najbardziej wskazany.

              Niby tak; problem polega jednak na tym, że na kubeł wody można zareagować opamiętaniem się, otrzeźwieniem (jak w lany poniedziałek ;) ), ale można też tym bardziej znienawidzić adwersarza, można zapałać żądzą zemsty i rozglądnąć się, za jeszcze większym, pojemniejszym kubłem, najlepiej napełnionym… gnojówką ;) .

              Jak na razie to odnoszą oni zwycięstwa, ale ... pyrrusowe. Dyskusje ludzi w naszym wieku i z naszym bagażem doświadczeń są albo niedokończone i kiedyś może będzie nam dane jeszcze do nich wrócić albo są to dyskusje w najgorszym przypadku ze zdaniami odrębnymi. Natomiast nigdy wredne.

              Lejesz miód na moje znękane wyrzutami sumienia serce. :) Najważniejsze, żeby „różnić się pięknie“, prawda?

              Pozdrawiam

              Jurek
          • z2006 Co tam kora3 - jeszcze większy off-topic 23.12.10, 09:12
            jurek_z_berlina napisał:

            > Bywa jednakże o wiele gorzej. Wystarczy przejrzeć sobie wpisy niejakiej Kory
            >
            (i wtórujących jej „braci w światopoglądzie“) na temat z200
            > 6
            , a właściwie na temat stanu psychicznego, w jakim się on rzekomo znajduje
            > . To już nawet nie są obelgi, to są próby zniszczenia człowieka, wdeptania go w
            > ziemię…

            W wątku:

            forum.gazeta.pl/forum/w,10650,120036165,,Dlaczego_zadeklaruja_narodowosc_slaska_.html?v=2
            osoba o nicku rico-chorzow napisała "Właśnie takich wariatów z [...] Polski przedstawiam sobie,jak arnond7 przedstawia:z2006". Admin tamtego forum jej nie usunął. Kiedy ja zapytałem admina, czy podziela moje pogądy w zakresie, za który zostałem tak chamsko zaatakowany, szanowny arnold7 zaczął kasować wiele, jeżeli nie wszytkie moje następne posty...
            • z2006 Re: Co tam kora3 - jeszcze większy off-topic 23.12.10, 09:16
              A oto jeden z moich usuniętych (za co ?) postów:

              rico-chorzow napisał:

              > > 1. Niepodległe państwo Śląsk nigdy nie istniało.
              >
              > Wielkie Księstwo Sląskie istniało,

              Ale czy było niepodległe? No, i na pewno nie istnieje aż do dzisiaj. ;-)

              proszę o definicję państwa,

              Proszę o zerknięcie do wikipedii... ;-)

              jak i definicję -
              > pan -,

              To jest akurat w wikisłowniku....

              > ponieważ od tego słowa pochodzi wspomniane przez pana - państwo -

              Etymologia nie zawsze dobrze określa znaczenie wyrazu. "Atom" niby znaczy niepodzielny...
              >
              > Więc jesteśmy,my Slązacy,Prusakami,Austryjakami czy Czechami,

              Ale teraz np. miasto z nicka Szanownego Forumowicza jest w granicach państwa polskiego - czy to znaczy, że wszyscy mieszkający tam Ślązacy są Polakami?

              kiedyś,od ~90 lat
              > przylapiła się też siermiężna,terrorystyczna Polska,"obdarowując" nas Slązaków
              > obywatelstwem też polskim.

              Na życzenie powstańców śląskich i tych, którzy za Polską opowiedzieli się w plebiscycie - chyba nie wszyscy przyjechali na tę okoliczność z np. Sosnowca. ;-)
              >
              > były w autonomi,nadanej przez terror Polski i Polaków

              Taki to był straszny terror, że aż zmusili do autonomii. :-)

              Jakoś łaskawi dla mniejszości narodowych Niemcy nigdy tego nie zrobili...

              > i – w administracyjnych granicach siermiężnej Polski.

              No właśnie. :-)
              >
              > > 4. Obecnie wymienione wyżej miasta są - niestety dalej - w granicach,admi
              > nistracji III siermiężnej RP,

              Przecież właśnie za tym opowiada się RAŚ - tej organizacji chodzi o przywrócenie autonomii tej części Śląska, ale w granicach państwa polskiego. Jeżeli piszesz o tym „niestety”, to powinieneś na forach ZWALCZAĆ RAŚ!
              >
              > w porównan
              > iu z tzw.odwiecznie polskim Zgorzelcem,gdzie bardzo często słychać Muttersprach
              > e Polaków rosyjski.

              Wyrazy rosyjskie pojawiają się również na tym forum i to w wypowiedziach „obrońców śląskości”…
              _______________________________________________________________________

              Uwaga formalna do arnolda7: jeżeli usuniesz również ten post, pojawi się on na kilku innych forach.
    • marcinlet Re: Do Azerki i Jurka off-topic 18.12.10, 21:00
      manny-jestem napisał:
      > Wesolych Swiat Wam i Wszystkim innym forumowiczom.
      >
      > Manny

      Skąd wszyscy inni forumowicze mają wiedzieć, że im złożyłeś życzenia skoro wątek skierowany jest do Azerki i Jurka?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka