o_onufry
26.09.11, 09:55
Bóg czyli Jahwe-Adonai - jak wierzy ciągle jeszcze nawiedzona kołtuneria - utworzył człowieka z pyłu i wdmuchnął mu w nos oddech (tchniene) życia. Potem z żebra Adama utworzył kobietę - Ewę. Tak mówi Biblia.
Ale coś zaczyna się tu zmieniać, i nie jest to zasługa ateistów. Tę teorię zaczynają podważać akademicy. Dennis Yenema doktor biogenetyk z religijnego Trinity Western University, konstatuje: „Taka teza jest sprzeczna z genetycznymi dowodami, które zebraliśmy w ciągu ostatnich 20 lat. To w ogóle nie jest nawet prawdopodobne”. Znów rozum zakwestionowal Boga.
Jego zdaniem nie ma mowy o pochodzeniu gatunku ludzkiego od pojedynczej pary. Badania ludzkiego genomu jasno wykazują, że ludzie wywodzą się z dużej grupy naczelnych na długo przedtem, zanim - kilka tysięcy lat temu - napisano Księgę Rodzaju. Wyjściowa baza do historii ewolucji nie mogła być nigdy mniejsza niż 10 tys. osób. Yenema należy do chrześcijańskiej BioLogos Foundation, która stara się pogodzić wiarę z nauką.
Coraz więcej jest naukowców - o świętobliwa zgrozo - nawet chrześcijan, którzy pragną wprowadzić swą wiarę w XXI wiek. John Schneider, teolog z Calvin College, też twierdzi, że nie było Adama i Ewy, jabłka, węża ani żadnej utraty niewinności. „Nigdy nie było raju utraconego” - podkreśla. Chrześcijanie stoją przed wyzwaniem przeformułowania swych wierzeń na temat początków człowieczeństwa.
”Prawda historyczna o Adamie i Ewie jest centralna prawdą chrześcijańskiej wiary. Kiedy Adam zgrzeszył, zgrzeszył dla nas, i ta jego grzeszność stworzyła potrzebę powołania zbawcy. To podstawa wiary” - przekonuje Mohler powołuje się na apostoła Pawła, który twierdził, że celem ukrzyżowania i wniebowstąpienia Jezusa było okupienie pierworodnego grzechu Adama. „Bez Adama całe chrześcijaństwo nie ma sensu” - konstatuje. Całkiem zresztą trafnie i slusznie: jeśli zacznie się racjonalizować i uaktualniać Biblię, wszystko się rozleci, tak jak Gorbaczowowi ZSRR w trakcie pierestrojki. Dlatego nie można godzić się na stanowisko Dennisa Yenemy, że Biblię należy traktować jako poezję i alegorię, czyli Baśń z Tysiąca i Jednej Nocy.
Dyskusja o Adamie i Ewie już doprowadza do rozłamu wśród chrześcijańskiej inteligencji. Kontrowersje dotyczące ewolucji są dziś czymś w rodzaju momentu Galileusza. - powiada Karl Giberson. Nauczał fizyki w Eastern Nazarene College, ale jego poglądy stały się zbyt niewygodne dla chrześcijańskich bigotów, więc wyleciał. Ewolucja stanowiska w sprawie Biblii i nauki kościelnej jest jednak nieunikniona. Tyle że może potrwać długo - Kościół potrzebował 3 wieków, by przeprosić za Galileusza...
Konsekrowani szamani już szykują się na wstrząs. Jeżeli dożyją
Nie zazdroszczę im tej świętobliwej sraczki...
a na dodatek
Niezwykłe odkrycie! Jedna planeta "widzi" dwa zachody Słońca.
Wali się biblijna teoria stworzenia świata. Chyba ze Jahwe-Adonai zapomniał podać, że stworzył inną galaktykę a w niej dodatkowo dwa słońca.
Kepler-16b jest planetą o wielkości zbliżonej do Saturna i gazowo-skalistej budowie. Ciało okrąża układ podwójny gwiazd w ciągu 229 dni. Oba słońca w tym systemie są mniejsze od naszej dziennej gwiazdy - większy z obiektów ma 0,69 masy Słońca, a drugi tylko 0,2. Układ jest oddalony od Ziemi o 200 lat świetlnych.
Zgodnie z moim proroctwem przyjdzie Panu na Watykanie zwijać interes i cala tę mafię szamanów odesłać w piekielne czeluście... albo do pożytecznej roboty.