Dodaj do ulubionych

Księga Rodzaju i historia świata.

24.10.11, 02:26
Paleontologia i Księga Rodzaju, czy sobie przeczą? Antoni Hoffman www.ewolucja.org/w3/d7/d7a8.html w swojej książce „Wokół ewolucji” skroc.pl/99cd w kontekście swojej dziedziny: paleontologii i biologii napisał, że zapis kopalny stoi w sprzeczności z kreacjonizmem młodoziemskim, ale nie z kreacjonizmem staroziemskim.

Dodał też w tym kontekście, że nie ma ostatecznych dowodów na ewolucję i
biologia musi się z tym faktem pogodzić. Wy biologowie ewolucyjni i ateiści musicie się z tym FAKTEM tym bardziej pogodzić pogodzić, ponieważ skoro od POCZĄTKU świata nie udało się wam przekonać całego świata ludzkiego,że nie ma Boga oraz, że korzeni życia należy szukać pośród
nierozumnych czynników sprawczych, natomiast korzeni ludzkiego gatunku w
świecie ryb i żab, to nie uda się wam to do KOŃCA tego świata skroc.pl/b246 .
cms.antykwariat.waw.pl//mfc/c/5/5/2/a211298c0ac23ac78382a8f4732bea7cf24c.jpg
ILE TRWAŁY „DNI” STWARZANIA?skroc.pl/1a27
"(...)A co powiedzieć o długości dni stwarzania? Czy były to literalne doby? Niektórzy powołują się na fakt, że Mojżesz, pisarz Księgi Rodzaju, powiązał później dzień odpoczynku następujący po sześciu dniach stwarzania z cotygodniowym sabatem (Wyjścia 20:11). Ich zdaniem musiało więc chodzić o okresy 24-godzinne. Ale czy tekst Księgi Rodzaju naprawdę uzasadnia taki wniosek?
Absolutnie nie. Hebrajski wyraz tłumaczony na „dzień” może oznaczać różne odcinki czasu, nie tylko 24-godzinne. Na przykład Mojżesz, podsumowując relację o sześciu dniach stwarzania, określił je mianem jednego dnia (Rodzaju 2:4). Poza tym w pierwszym dniu „Bóg zaczął nazywać światło Dniem, ciemność zaś nazwał Nocą” (Rodzaju 1:5). W tym wypadku słowo „dzień” odnosi się jedynie do części zwykłej doby. Pismo Święte z całą pewnością nie daje podstaw do twierdzenia, że każdy z dni stwarzania obejmował literalne 24 godziny.
Jak długo więc trwały te dni? Biblia nie mówi o tym wprost, ale sformułowania użyte w pierwszych dwóch rozdziałach Księgi Rodzaju wskazują na bardzo długie okresy(.....)"
A wiec Biblia naucza, że dni stwarzania trwały eony:
upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/79/Geological_time_spiral.png/300px-Geological_time_spiral.png

PALEONTOLOGIA I OPIS DZIEJÓW ŻYCIA NA ZIEMI NA PODSTAWIE 1 Rozdziału: KSIĘGI RODZAJU (Analiza Statystyczna).
Przeważająca większość naukowców jest słusznego zdania, że zapis kopalny stoi w sprzeczności z modelem jednorazowego aktu stworzenia świata i życia na nim, w jakimś KRÓTKIM PRZEDZIALE CZASU.


Mawiają , że jeżeli świat byłby stworzony w ten sposób, to światło z odległych gwiazd nie miałoby czasu, żeby dotrzeć do naszej planety, natomiast kronika geologiczna nie pokazywałaby wyraznych następstw chronologicznych podczas długich okresów w historii Ziemi, kiedy to nie było jeszcze pewnych grup zwierząt i roślin, a które to grupy pojawiły się znacznie pózniej. Choć ci uczeni nie dysponują praktycznie ŻADNYMI rzetelnymi argumentami przeciwko tezom biblijnych kreacjonistów staroziemskich, to jednak usiłują wyszukiwać dziury w całym, choć to drążenie jest w większości spowodowane niewiedzą i powtarzaniem zasłyszanych sloganów, zamiast być powodowane złą wolą.
Mawiają oni na przykład:
"Skoro Bóg, na ten przykład, stworzył rośliny w 3 dniu [okresie stwarzania], to dlaczego różne rodzaje roślin pojawiają się w kronice skamielin stopniowo na przestrzeni długiego okresu czasu i to w okresach, o których Księga Rodzaju naucza, że miały się w nich pojawiać inne grupy organizmów?
Dlaczego pewnych rodzajów roślin (np. okrytonasiennych) nie znajdujemy w skałach z okresu Sylurskiego,w których pojawiają się inne mniej złożone pozostałości roślin, a zaczynają się pojawiać dopiero w okresie kredowym? Tymczasem według Księgi Rodzaju w tym kresie ('szóstym dniu' według Księgi Rodzaju) miały pojawić się tylko zwierzęta lądowe.
Które to zwierzęta lądowe w dodatku -według zapisu kopalnego- pojawiały się na świecie na przemian z różnymi rodzajami roślin, podczas długiego okresu czasu. Mało tego: podczas tego okresu powstawały nowe zbiorniki wodne, a w nich nowe gatunki ryb i innych organizmów wodnych, które miały według Księgi Rodzaju pojawić się w dniu piątym.
Dlaczego, kiedy przekopujemy się przez poszczególne warstwy ziemi zauważamy, że w pewnych warstwach geologicznych występują tylko pewne zestawy skamielin, które reprezentują określone taksony, podczas, gdy w innych ich nie ma? ”
Ponadto podsumowują:
„W takiej samej mierze fakt ten dotyczy zapisu kopalnego: roślin, lądowo-wodnych płazów, lądowych gadów, ssaków czy innych stworzeń. Jest to tak powszechnie występujące zjawisko (jak i notoryczny brak ewolucyjnych form przejściowych: przyp. moja), że nie sposób bronić poglądów opartych o przekonanie o nagłym/jednorazowym akcie stwórczym, który by miał miejsce podczas 6 literalnych dni, nawet odwołując się do argumentów 'z małej ilości informacji'!" Pierwsze ssaki pojawiły się u schyłku triasu (dane są pewno nowe, ale bez wnikania w szczegóły), żyły miliony lat razem z dinozaurami, a kiedy te ostatnie zniknęły z zapisu kopalnego, nie twierdzę, że całkowicie z powierzchni ziemi, mogły po prostu zacząć występować lokalnie, na małych obszarach i dlatego ich dalsze istnienie (po „wielkim wymieraniu”) nie zostało zarejestrowane w zapisie kopalnym. Niedawno świat naukowy został zadziwiony, ponieważ znaleziono szczątki dinozaurów, które przeżyły „wielkie wymieranie” z końca kredy.
***********************************
„Niektóre dinozaury przetrwały wielkie wymieranie nawet o 700 tys. lat - piszą naukowcy na łamach periodyku "Geology".” skroc.pl/79b1
***********************************
Znaleziono też szczątki dinozaura, który miał wymrzeć w Jurze itd.... Po zniknięciu dinozaurów z zapisu kopalnego całe grupy nowych gatunków ssaków pojawiły się w okresie geologicznym zwanym eocenem. Nie znaczy to oczywiście , że pojawiły się wszystkie grupy ssaków jednocześnie,wraz z tymi, jakie występują współcześnie. Dopiero podczas kolejnych długich okresów pojawiały się kolejne grupy nowych rodzajów ssaków, jak i ptaków, czy przedstawicieli innych rodzin stworzeń, których przedstawiciele nie są znani z warstw skalnych reprezentujących wcześniejsze okresy geologiczne.
Np. z wczesnego eocenu nie znamy skamieniałości małp człekokształtnych,słoni, czy żyraf, jakie żyją współcześnie . Oczywiście od najdawniejszych początków życia, poprzez wszystkie okresy geologiczne, aż po dzień dzisiejszy żyją na ziemi gatunki, lub reprezentanci dawnych wymarłych rzędów, rodzajów itd., które wcale się od tamtego czasu nie zmieniły (albo zmieniły się w sposób nieistotny z punktu widzenia teorii ewolucji), lub reprezentują formy morfologiczne, które już na pierwszy rzut oka można zaliczyć do konkretnej grupy taksonomicznej występującej współcześnie. Jest to znaczny odsetek pośród współczesnych organizmów żywych.

Obserwuj wątek
    • noveyy777 CZ:2 24.10.11, 02:28
      Różne grupy taksonomiczne roślin i zwierząt pojawiały się w zapisie kopalnym NAGLE, jakby ZNIKĄD, żyły przez tysiące pokoleń nie ulegając ISTOTNYM zmianom i następnie z zapisu kopalnego znikały, tak samo NAGLE, jak się w nim POJAWIŁY. Lub dożyły do DNIA WSPÓŁCZESNEGO, nie wykazując żadnych istotnych transformacji ewolucyjnych na przestrzeni długich okresów czasu. Zapis kopalny nie popiera wizji stopniowej ewolucji, ponieważ nie obserwujemy w nim cyklicznie narastających zmian ewolucyjnych, powodujących w końcu większe zmiany ewolucyjne (makro i megaewolucyjne).
      Taki obraz maluje się nie tylko podczas obserwowanej w zapisie kopalnym Eksplozji kambryjskiej,bo to jest tylko standardowy przykład potwierdzający regułę!Form przejściowych brakuje wszędzie tam, gdzie byłyby bardzo potrzebne. Z takiego stanu rzeczy zdawał sobie sprawę zacytowany na początku paleontolog Antoni Hoffman, dlatego też stwierdził,że obserwowana wymowa zapisu kopalnego nie stoi w sprzeczności z poglądem,że żywe organizmy były stwarzane STOPNIOWO na przestrzeni długich okresów czasu.
      **********************************
      Przyjrzyjmy się dla przykładu jednej z fantazji neodarwinistów. Tzw. „Drzewu rodowemu ssaków [filogenetycznemu]”. Na ironię kropkowane miejsca zamiast rzeczywistych „form przejściowych [wyimaginowanych ogniw łączących różne taksony]” zamieszczane na takich drzewach pokazują rzeczywistą przepaść, jaka występuje i zawsze występowała pomiędzy podstawowymi rodzajami stworzeń (w tym przypadku ssaków), zamiast pokazywać ciągłość filogenetycznych pokrewieństw:
      www.ava.nazwa.pl/dinozaury2/php/images/stories/news/2007_12_14aa.gif
      Antoni Hoffman w swojej książce „Wokół ewolucji” zapytał z dużą dozą poczucia humoru: ”czy to w tych lukach są ukryte dowody na ewolucję?”
      *************************************************************************************************************
      A jak pogodzić z przekazem biblijnym fakt, że pewne rośliny (jak i inne organizmy),które miały być stworzone przed zwierzętami lądowymi, według wymowy zapisu kopalnego pojawiają się w okresie, gdy zdaniem krytyków: „według Księgi Rodzaju miały pojawiać się właśnie tylko zwierzęta lądowe”? Według niektórych zapis kopalny, jeżeli miałby być zgodny z przekazem z Księgi Rodzaju powinien pokazywać nam taki oto obraz:
      Przy przekopywaniu się przez kolejne warstwy powinny być widoczne same rośliny, aż do wyczerpania się listy znanych ich 'rodzajów' (żywych czy kopalnych). Kiedy ten pułap zostałby osiągnięty nie powinien pojawiać się już żaden nowy 'rodzaj' roślin, a powinny zacząć ukazywać się kolejne rodzaje zwierząt lądowych.Nie piszę o wszystkich gatunkach, bo znalezienie ich byłoby niemożliwe. Od początku używam pojęć: „rodzaj”, „rodzajów”, ale nie w takim sensie, w jakim ich używają współcześni taksonomowie. Jest to sens bardziej ogólny, dla ułatwienia wywodu.




      Na początku pojawiania się tych lądowych zwierząt, ich zdaniem, powinniśmy widzieć współwystępujące pewne rodziny zwierząt lądowych wraz z tymi stworzonymi wcześniej rodzinami roślin, aż do momentu, kiedy pojawią się wszystkie znane rodzaje zwierząt lądowych. Innymi słowy zdaniem tych ludzi, dopiero, kiedy pojawił się już pełny zestaw roślin żyjących na świecie, powinien pojawić się pełen zestaw zwierząt lądowych żyjących na świecie.
      Sekwencję takich właśnie zdarzeń ich zdaniem powinniśmy obserwować w zapisie kopalnym, żeby w ogóle można było poważnie potraktować przekaz z 1 rozdziału Księgi Rodzaju. Nie będę w tym opracowaniu wnikał we wszystkie szczegóły związane z wymową zapisu kopalnego: wspomnianym brakiem form przejściowych, wykazywaniem,że formy uważane za „formy przejściowe”, to wytwory fantazji,a nie efekty wnioskowania na podstawie rzetelnych dowodów. Żadna z tych „form przejściowych” nie wytrzymuje próby czasu.
      **************************************
      (Profesor Piotr Gąsiorowski [Petrucchio] skroc.pl/181f skroc.pl/56d7 może coś na ten temat powiedzieć odnośnie „homo habilisa” i w ogóle historii naszego gatunku).
      ************************************
      Nie będę roztrząsał faktów związanych z nagłym w skali geologicznej pojawianiem się różnych grup roślin i zwierząt, czasami niemal równocześnie na różnych kontynentach, co jest nagminnie widoczne w zapisie kopalnym. Bo to temat na odrębny post. Więc wystarczy ten ogólny (a może nie aż tak ogólny) zarys związany z problemami, jakie mają paleontologowie usiłujący rekonstruować „filogenezę życia”.
      *******************************
      skroc.pl/dfb3 „Panie i Panowie, to już oficjalne: wielkie uniwersalne drzewo filogenetyczne, drzewo definiujące pokrewieństwa wszystkich organizmów, idzie na podpałkę. Zwaliło się łamane sprzecznościami i niekonsekwencjami, ścięte bezwzględną piłą negatywnej argumentacji. I pomyśleć, że wmawiano nam, że jego istnienie jest dowiedzione równie dobrze, jak teoria grawitacji. Ogłoszenia tej nowiny podjął się "New Scientist".
      Trzeba przyznać, że redaktorzy New Scientist wycięli wielkie uniwersalne drzewo filogenetyczne z rozmachem - okładka krzyczy wielkimi literami na tle tegoż drzewa: "Darwin się mylił". Ostro, zważywszy na początek hucznie przez darwinistów celebrowanego Roku Darwina. Ton New Scientist szybko podchwyciły inne media(....) „
      ************************************
      Nie tym zagadnieniom służy ten wątek.
      Opracowanie to nie służy wykazaniu tego, że zapis kopalny jest zgodny z modelem kreacji w sensie ogólnym, BO JEST ZGODNY chociażby z powodów wymienionych w niniejszym poście do tej pory, ale służy wykazaniu tego, że jego wymowa harmonizuje z przekazem z Księgi Rodzaju. Post ten służy wykazaniu,że TREŚĆ Księgi Rodzaju popiera tezę, że Bóg stwarzał jakieś rodzaje organizmów ziemskich (np. roślin czy ssaków) w jakimś okresie czasu ["dniu"] , a pózniej stwarzał przedstawicieli tego 'rodzaju' stworzeń w kolejnych okresach geologicznych ["dniach" stwarzania], tak iż w pewnym sensie te dni stwarzania nakładały się na siebie. Co właśnie odwzorowuje dostępny zapis kopany historii życia!
      Czy każdy taki „dzień” stwarzania mógł dalej trwać, gdy już rozpoczął się kolejny „dzień” stwarzania. Mało kto zdaje sobie z tego sprawę, ale z Księgi Rodzaju wręcz wynika taki wniosek!Bez wnikania we wszystkie szczegóły (a jest ich wiele, będą one omówione w kolejnych odcinkach tej serii) przytoczę kilka najistotniejszych faktów zaczerpniętych z 1 rozdziału Księgi Rodzaju. Niech przemówi Słowo Boże:
      W szóstym "dniu" stwarzania Bóg stworzył człowieka.
      Rodzaju 2:8 „(...)Bóg zasadził ogród w Edenie, od wschodu, i tam umieścił człowieka, którego ukształtował. I Jahwe Bóg *sprawił, że wyrosło z ziemi* wszelkie drzewo ponętne dla wzroku i dobre, by mieć z niego pokarm, a także drzewo życia w środku ogrodu oraz drzew poznania dobra i zła."
      Każdy uważny czytelnik Księgi Rodzaju wie, że Bóg najpierw stworzył mężczyznę Adama, a dopiero pózniej kobietę Ewę. Ale między stworzeniem Adama i Ewy Bóg stwarzał inne formy życia, których przedstawicieli zaczął stwarzać we wcześniejszych "dniach" stwarzania!
      Rodzaju 1:19 "(...)Bóg kształtował z ziemi wszelkie dzikie zwierzę polne i wszelkie latające stworzenie niebios* i zaczął przyprowadzać je do człowieka, żeby zobaczyć, jak nazwie każde z nich; i jaką człowiek nazwał  każdą duszę żyjącą tak się nazywała. ".
      Przypomnijmy sobie, że wcześniej Bóg sprawił, że w ogrodzie Eden wyrosły rośliny, a po stworzeniu Adama stwarzał jeszcze zwierzęta polne i stworzenia latające. A w jakich okresach według niezrozumienia wspomnianych krytyków 1
      • noveyy777 CZ:3 Podsumowanie. 24.10.11, 02:31
        Przypomnijmy sobie, że wcześniej Bóg sprawił, że w ogrodzie Eden wyrosły rośliny, a po stworzeniu Adama stwarzał jeszcze zwierzęta polne i stworzenia latające. A w jakich okresach według niezrozumienia wspomnianych krytyków 1 rozdziału Księgi Rodzaju miały pojawić się rośliny i stworzenia latające? Czyż ich zdaniem nie jedynie w trzecim i piątym 'dniu' [okresach] stwarzania?
        Zanim zacytuję odpowiednie wersety, które dodatkowo dowodzą iż 1 i 2 rozdziały Księgi Rodzaju nauczają, iż „dni” stwarzania nakładały się na siebie, to znaczy przytoczę wersety będące ogólnym sprawozdaniem i 'dni', w których zaczęto stwarzać rośliny i stworzenia latające wyjaśnijmy sobie jeszcze kilka często mylnie pojmowanych kwestii związanych z terminologią jaka jest używana w 1 i 2 rozdziałach Księgi Rodzaju.
        Otóż należy koniecznie tutaj zaznaczyć, że Biblia nie wymienia konkretnych rodzajów stworzeń latających: owadów, pterozaurów, ptaków czy nietoperzy. W Księdze Rodzaju 1:21 użyto określenia bardziej ogólnego. Po prostu Mojżesz napisał „stworzenia latające”. Określenie „stworzenia latające” odnosi się do wszystkich tych wymienionych grup. Oczywiście te grupy były stwarzane na przestrzeni długich kresów czasu, a te okresy nakładały się na siebie. Biblia mówi po prostu, kiedy pewne ich grupy pojawiły się po raz pierwszy na ziemi!
        Tak samo zwierzęta lądowe stworzone w pierwszej połowie 'dnia' szóstego, to zarówno lądowe gady (np. dinozaury), jak i ssaki.
        Stworzenia wodne, to według 1 rozdziału Księgi Rodzaju wszelkie wodne stworzenia, łącznie z wodnymi gadami, waleniami i płazami, które żyją na stałe w wodzie (może chodziło też o stworzenia ziemno-wodne). Być może dlatego płazy pokazują się w zapisie kopalnym przed lądowymi czworonogami.Wróćmy teraz do tego, co Księga Rodzaju ma do powiedzenia na temat stworzenia roślin i stworzeń latających. Jak wspomniano Bóg tworzył rośliny i stworzenia latające w szóstym 'dniu' stwarzania. Tuż przed stworzeniem człowieka Adama i zaraz po nim. Po zacytowaniu tych wersetów i odpowiednim komentarzu w dodatku przytoczę jeszcze jeden ważny argument.
        A kiedy po raz PIERWSZY Bóg stworzył rośliny?
        Rodzaju 1:9" I przemówił Bóg: „Niech wody pod niebiosami zbiorą się w jednym miejscu i niech się ukaże suchy ląd”. I tak się stało. I Bóg zaczął nazywać suchy ląd Ziemią, a zbiorowisko wód nazwał Morzami. I widział Bóg, że to jest dobre. I przemówił Bóg: „Niech ziemia porośnie trawą, roślinami wydającymi nasienie, drzewami owocowymi rodzącymi według rodzaju swego owoc, w którym jest jego nasienie na ziemi”. I tak się stało. I ziemia zaczęła wypuszczać trawę, rośliny wydające nasienie według swego rodzaju oraz drzewa rodzące owoc, w którym jest jego nasienie według jego rodzaju. I widział Bóg, że to jest dobre. I nastał wieczór, i nastał ranek — *dzień trzeci*."
        A kiedy po raz PIERWSZY Bóg stworzył stworzenia latające?
        Rodzaju 1:20 "I przemówił Bóg: „Niech się zaroją wody rojem dusz żyjących i niech stworzenia latające latają nad ziemią po obliczu przestworza niebios”. I Bóg przystąpił do stworzenia wielkich potworów morskich i wszelkiej ruszającej się duszy żyjącej, którymi według ich rodzajów zaroiły się wody, i wszelkiego latającego stworzenia skrzydlatego, według jego rodzaju. I Bóg zobaczył, że to jest dobre. Wtedy Bóg je pobłogosławił, mówiąc: „Bądźcie płodne i stańcie się liczne, i zapełnijcie wody w basenach morskich, i niech stworzenia latające staną się liczne na ziemi”. I nastał wieczór, i nastał ranek- *dzień piąty*."
        Czy ktoś sobie tego życzy, czy nie wniosek z tego taki, iż Księga Rodzaju już tysiące lat temu informowała ludzi, jak miał wyglądać zapis kopalny w oczach współczesnych paleontologów.Więc fakty naukowe (paleontologiczne), które miały zdaniem pewnych uczonych,których to krytyczne zarzuty wobec 1 rozdziału Księgi Rodzaju szeroko omówiłem w niniejszym poście, mocno stać w sprzeczności z doniesieniem z 1 rozdziału Księgi Rodzaju tak naprawdę temu przekazowi nadają wiarogodności!
        Kiedy uważnie i bez uprzedzeń prześledzimy biblijny opis przygotowywania ziemskiego domu dla ludzi, w tym ogrodu Eden, to możemy mieć pewien wgląd w sposób Bożego działania podczas tych znamiennych wydarzeń.Wielki Projektant i Stwórca używał różnych złożonych metod, które polegały na kontynuacji raz zaczętej czynności jeszcze długo pózniej.
        W ten sposób 'dni' [ogromnie długie okresy] stwarzania nakładały się na siebie na różne sposoby. Należy więc biblijny 'dzień' stwarzania rozumieć nie tylko jako bardzo długi okres czasu, ale też jako okres który się rozciągał w bardzo długim czasie geologicznym nakładając się na inne "dni" (okresy) stwarzania. Był to złożony i skomplikowany proces i w jednym rozdziale Księgi Rodzaju (a nawet w miliardach miliardów takich rozdziałów) nie sposób było go szczegółowo opisać.
        1 rozdział Księgi Rodzaju jest jednak wiarogodny i w żadnym wypadku nie jest on sprzeczny z ustaleniami nauk o historii naszej planety. Jeżeli już powstają zgrzyty, to argumentacja naukowców, którzy nie biorą pod uwagę przekazu z 1 i 2 rozdziału Księgi Rodzaju pozostawia bardzo dużo do życzenia, a najczęściej jest to zwykła sufitologia!
        Dlatego też te wszystkie 'dni' stwarzania można traktować jako jeden rzeczywisty
        'dzień'/OKRES stwarzania. O czym nas informuje sama Biblia.
        Rodzaju 2:4
        "Oto dzieje niebios i ziemi w czasie ich stwarzania, *W DNIU*, w którym Jehowa Bóg uczynił ziemię i niebo".
        PRZEKAZ Z KSIĘGI RODZAJU, A TABELA STRATYGRAFICZNA:
        "(....) Obraz nakreślony w Księdze Rodzaju jest adekwatny do obrazu , jaki maluje współczesna paleontologia i geologia, lecz zaprezentowany on jest z punktu widzenia ziemskiego obserwatora:
        1) początek; Bóg stwarza materialny Wszechświat, gwiazdy, planety i Ziemię 2) pierwotna Ziemia pogrążona w ciemnościach, otoczona powłoką ciężkich gazów i wody; 3) przez tą powlokę zaczyna przebijać się światło słoneczne; 4) przestworze, czyli atmosfera; 5)
        rozległe obszary suchego lądu; 6) rośliny lądowe; 7) Słońce, Księżyc i gwiazdy widoczne w przestworzu, po usunięciu otaczającej ją powłoki gazów. Zaczynają się pory roku; 8) organizmy wodne, potwory morskie i stworzenia latające; 9) ssaki (zwierzęta dzikie i domowe[to znaczy takie, które dają się udomowić i takie, które nie dają się udomowić]); 10) człowiek. Naukowcy zgodnie przyznają, że te etapy rzeczywiście następowały w takim porządku.
        Tak naprawdę wygląda historia świata zaprezentowana w Księdze Rodzaju:
        4.bp.blogspot.com/_m3fAIyY-L_A/TU0NvQkOUOI/AAAAAAAAAKg/1PRXmH1FwUw/s320/skanowanie0020.jpg
        Tak historia świata wygląda zaprezentowana w w ujęciu tabeli stratygraficznej proponowanych przez świecką naukę:
        muzeum.pgi.gov.pl/muzeum_geologiczne/wydawnictwa_i_publikacje/tabela.jpg
        Czy nie widzisz ogromnych zbieżności? Kolejny post będzie dotyczył Księgi Rodzaju (jak i innych ksiąg biblijnych) i kosmologii.
        • noveyy777 CZ: 4 Dodatek. 24.10.11, 02:33
          JESZCZE MAŁY DODATEK UZUPELNIAJĄCY:
          Zacytuję tutaj fragmenty dowodzące,że właściwe zrozumienie hebrajskiej wymowy Księgi Rodzaju dodatkowo dowodzi postawionej prze zemnie w niniejszym poście tezy. Proces stwarzania był STOPNIOWYM i skomplikowanym procesem, a poszczególne okresy stwarzania nakładały się na siebie. skroc.pl/8476
          „(….)Umieszczenie Ziemi na orbicie wokół Słońca oraz pokrycie naszego globu wodami nastąpiło chyba jeszcze przed rozpoczęciem się owych sześciu „dni”, czyli sześciu okresów szczególnej działalności stwórczej. „Ciemność panowała na powierzchni głębiny wodnej” (Rodzaju 1:2). W owych pradawnych czasach jakaś przeszkoda — prawdopodobnie mieszanina pary wodnej, innych gazów i pyłu wulkanicznego — musiała uniemożliwiać promieniom słonecznym docieranie do powierzchni Ziemi. Biblia tak opisuje pierwszy z tych etapów stwarzania: „Bóg przemówił: ‘Niech się stanie światło’; i stopniowo stało się światło”, czyli zaczęło docierać do powierzchni naszej planety (Rodzaju 1:3, przekład J.W.Wattsa). Zwrot „stopniowo stało się” wiernie oddaje formę czasownika użytego w tekście hebrajskim, opisującego czynność, która jest w toku i której wykonanie trwa jakiś czas. Osoby znające język hebrajski mogą znaleźć w pierwszym rozdziale Księgi Rodzaju około 40 przykładów tej formy, stanowiącej klucz do zrozumienia jego treści. To, co Bóg zaczynał w symboliczny wieczór danego okresu stwarzania, stopniowo stawało się jasne, widoczne, z nadejściem poranka owego „dnia”.* [Hebrajczycy liczyli dzień od wieczora do następnego zachodu słońca.] A działanie rozpoczęte w jednym okresie nie musiało być całkowicie zakończone przed nastaniem drugiego. Na przykład światło zaczęło być widoczne w pierwszym „dniu”, ale dopiero w czwartym okresie stwarzania można było dostrzec Słońce, Księżyc i gwiazdy (Rodzaju 1:14-19).”
          skroc.pl/ea57
          „(...)„‘Niech się pojawią światła w przestworzu niebios, aby rozdzielały dzień od nocy; będą służyć za znaki i określać pory roku oraz dni i lata. I będą służyć za światła w przestworzu niebios, aby świeciły na ziemię’. I tak się stało. I Bóg przystąpił do uczynienia dwóch wielkich świateł: światła większego do władania dniem i światła mniejszego do władania nocą, jak również gwiazd” (Rodzaju 1:14-16; Psalin 136:7-9).
          Dzień 4: ‘Niech się pojawią światła w przestworzu, większe do władania dniem, a mniejsze do władania nocą’ Poprzednio, w sprawozdaniu z pierwszego „dnia”, użyto zwrotu „niech się stanie światło”. Słowo „światło” było tam tłumaczeniem hebrajskiego słowa "ōr, które oznacza światło w sensie ogólnym. Jednakże w związku z czwartym „dniem” występuje hebrajskie słowo ma•'ōr' oznaczające źródło światła. W Emphasised Bible Rotherhama czytamy w przypisie, odnośnie do „świateł”: „W wersecie 3, "ôr ["ōr], światło rozproszone”. Następnie wyjaśniono, że hebrajskie słowo ma•'ōr' w wersecie 14 oznacza coś, co „wysyła światło”. Co prawda w pierwszym „dniu” rozproszone światło najwidoczniej przeniknęło atmosferę, ale ze względu na otaczające Ziemię warstwy chmur, obserwator nie mógłby z niej widzieć źródeł światła. Teraz, czwartego „dnia”, musiała nastąpić jakaś zmiana.(...)”
    • grgkh Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 04:29
      noveyy777 napisał:

      > Paleontologia i Księga Rodzaju, czy sobie przeczą?

      Tak.

      > Dodał też w tym kontekście, że nie ma ostatecznych dowodów na ewolucję i
      > biologia musi się z tym faktem pogodzić.

      Ewolucja istnieje na co dzień, wokół nas. Stykamy się z nią np wtedy, gdy zapadamy na grypę zarażani szczepem wirusa, którego dotąd nie było lub nie mogąc skorzystać z leków, na które uodporniają się bakterie.

      Reszta tego "wykładu" odnosi się do jednego z pierwszych zdań, a ponieważ jest ono fałszywe, więc tej reszty nie warto nawet próbować czytać.

      Jesteś kiepskim, niemyślącym samodzielnie i mającym duże braki w wiedzy kopistą. ;) Zszargałeś sobie opinię. Żeby sobie tę opinię poprawić musisz odwołać tezę z Twojego wpisu cytowaną powyżej.

      Czekam.
      • nehsa Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 07:46
        Noveyy777!
        Ja, zapytywałem Cię, czy jesteś człowiekiem religijnym? Czy jesteś wyznawcą nauki świadków Jehowy? Nie odpowiedziałeś na pytanie.
        Ale obojętnie, kim jesteś? Masz w wiarygodnych świadectwach Nauki Ojca oznajmione:
        Treści Nauki Ojca znajdują się tylko w świadectwach tych słów, które mówił Syn Ojca.
        Zatem Księga Rodzaju, czy raczej Nieurodzaju, nie jest Nauką Ojca.
        Co Ty Człowieku, chcesz udowodnić stertą żydowskich mitów, bredni, i kłamstw?

        Nauka judaizmu, noveyy777, jest prawzorcem ideologii uzurpacji. Uzurpacji prymatu wyznawców, i uzurpacji własności ziemi, i jako taka, jest dokładnie prawzorcem ideologii nazistowskiej, i dlatego tez została kategorycznie potępiona przez Syna Ojca, Światłość w Nauce Ojca, WOLNOŚCI.
        • ultimate.strike Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 07:58
          > i dlatego tez została kategorycznie potępion
          > a przez Syna Ojca, Światłość w Nauce Ojca, WOLNOŚCI.

          Nie została jednak potępiona przez Dress Code'a - Stworzyciela Wszelkiego Profesjonalizmu.
          • pocoo Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 08:33
            Uwielbiam "Wolnośc,Światłość ,Prfofesjonalizm" i facetów w kiltach bez majtek.Kocham...kocham...kocham...
        • noveyy777 Kim jest Syn Boży? 24.10.11, 20:00
          nehsa napisał:

          > Treści Nauki Ojca znajdują się tylko w świadectwach tych słów, które mówił Syn
          > Ojca
          .
          > Zatem Księga Rodzaju, czy raczej Nieurodzaju, nie jest Nauką Ojca.

          Ewangelia Mateusza 19:3 I podeszli do niego faryzeusze, zamierzając go kusić, i powiedzieli: „Czy wolno mężczyźnie rozwieść się ze swą żoną z jakiegokolwiek powodu?” 4 On, odpowiadając, rzekł: „Czy nie czytaliście, że ten, który ich stworzył, od początku uczynił ich mężczyzną i kobietą ?"

          Mateusza 24:36 „O dniu owym i godzinie nie wie nikt — ani aniołowie niebios, ani Syn, tylko sam Ojciec. 37 Jakie bowiem były dni Noego, taka też będzie obecność Syna Człowieczego. 38 Bo jacy byli w owych dniach przed potopem — jedli i pili, mężczyźni się żenili, a kobiety wydawano za mąż, aż do dnia, gdy Noe wszedł do arki, 39 i nie zwrócili na nic uwagi, aż przyszedł potop i zmiótł ich wszystkich — tak będzie z obecnością Syna Człowieczego.

          To są słowa Syna, który powołuje się na Księgę Rodzaju, czy może znasz innego syna?

          pozdrawiam.
          • grgkh Re: Kim jest Syn Boży? 25.10.11, 22:46
            Jest swoim własnym ojcem?
    • wariant_b Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 10:39
      noveyy777 napisał:
      > Dodał też w tym kontekście, że nie ma ostatecznych dowodów na ewolucję
      > i biologia musi się z tym faktem pogodzić.

      Oczywiście, że nie ma ostatecznych dowodów na szczegółową ewolucję
      żadnego z istniejących gatunków istot żywych. Matka natura nie prowadziła
      kartotek i nie pobierała próbek genetycznych od każdego żyjącego osobnika.
      Przebieg ewolucji musimy mozolnie odtwarzać na podstawie tego, co uda się
      znaleźć i zawsze będzie miejsce dla niespodzianek i zaskoczeń. Genetyki nie można
      dowolnie ekstrapolować w żadnym kierunku i na podstawie genów słonia ustalać,
      jak wyglądały pierwsze ryby ani jak będą wyglądały istoty żywe za 100 milionów lat.
      Ba, nikt nie ma absolutnej pewności jakie będzie jego dziecko, mimo tego,
      że metodami genetyki da się bezspornie ustalić, że jest ono jego dzieckiem.

      Ale mimo tej drobnej niedogodności ustalanie ewolucji gatunków na podstawie
      badań zachowanych szczątków jest metodą dużo wiarygodniejszą i dokładniejszą
      niż na podstawie zapisów w Pismach Świętych jednej lub nawet wielu różnych religii.

      > Poza tym w pierwszym dniu „Bóg zaczął nazywać światło Dniem, ciemność
      > zaś nazwał Nocą”

      I zaszalał totalnie, bo światło ma swoje źródła, które bynajmniej nie działają
      w cyklach "dobowych", co byśmy pod pojęciem doby nie rozumieli.
      A pojęcia dnia i nocy są lokalnie związane z ruchem obrotowym względem
      osi ustawionej pod sporym kątem do najsilniejszego z tych źródeł.
      Kiedyś było to bluźnierstwem, teraz wie o tym każde dziecko.
      Bo kiedyś wszyscy widzieli, że w dzień jest jasno, a nocą ciemno,
      a że nie wiadomo dlaczego, to widocznie taka wola boska.

      W którą stronę kota ogonem by nie wykręcić, prehistoryczny stan wiedzy
      odzwierciedlony w Piśmie Świętym nie ostał się nam. Upór maniaka, że Pan
      wiedział, tylko wyraził się nieprecyzyjnie lub został błędnie przetłumaczony
      nie ma sensu. Bóg wiedział tyle, co jego współcześni i to niekoniecznie ci
      najlepiej na ówczesne czasy wyedukowani, a raczej masy będące konsumentem
      wierzeń religijnych. Bóg nie mógł wiedzieć więcej od swojego Stwórcy, człowieka.
      • noveyy777 NIEszczegółówa ewolucja. 24.10.11, 20:08
        wariant_b napisał:

        > noveyy777 napisał:
        > > Dodał też w tym kontekście, że nie ma ostatecznych dowodów na ewolucję
        > > i biologia musi się z tym faktem pogodzić.
        >
        > Oczywiście, że nie ma ostatecznych dowodów na szczegółową ewolucję

        Podaj choć jeden dowód na NIEszczegółową ewolucję.

        usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033804&MID=%3Cj7opeg%24i1j%241%40inews.gazeta.pl%3E
        pozdrawiam.

        • wariant_b Re: NIEszczegółówa ewolucja. 24.10.11, 21:02
          noveyy777 napisał:
          > Podaj choć jeden dowód na NIEszczegółową ewolucję.

          Próbki DNA pobrane od rodziców nie są identyczne z próbkami DNA potomstwa,
          a mimo to wystarczają do określenia pokrewieństwa z praktycznie dowolnie dużą
          dokładnością.
          • noveyy777 Re: NIEszczegółówa ewolucja. 25.10.11, 19:15
            wariant_b napisał:

            > noveyy777 napisał:
            > > Podaj choć jeden dowód na NIEszczegółową ewolucję.
            >
            > Próbki DNA pobrane od rodziców nie są identyczne z próbkami DNA potomstwa,
            > a mimo to wystarczają do określenia pokrewieństwa z praktycznie dowolnie dużą
            > dokładnością.

            To jest dowód na pokrewieństwo rodziców z dziećmi, czy rodzeństwa, a gdzie jest dowód na pokrewieństwo słonia i misia koala?:).
            Mam wrażenie,że nie wiesz o czym piszesz. Mam tylko jedno pytanie: dlaczego piszesz skoro nie wiesz o czym pisać?
            Odpowiem za ciebie: masz wewnętrzny przymus pisania:)

            pozdrawiam.

            To jest dowod na po
            • wariant_b Re: NIEszczegółówa ewolucja. 25.10.11, 20:53
              noveyy777 napisał:
              > To jest dowód na pokrewieństwo rodziców z dziećmi, czy rodzeństwa,
              > a gdzie jest dowód na pokrewieństwo słonia i misia koala?:).

              W skończonych ciągach pokrewieństw.
              Przejście z pokolenia na pokolenie, z rodziców na dzieci jest częścią
              i podstawą ewolucji. Ona dzieje się zawsze i wszędzie.

              Wydaje mi się, że totalnie nie czujesz bluesa w temacie, wszędzie węsząc
              spisek słoni w celu spłodzenia misia koala i dlatego potrzebny jest ci Kreator,
              który to za nie zrobi, bo inaczej pozbawieni będziemy słodkich misiaczków koala.

              A to zupełnie nie o to tu biega.
              • noveyy777 "O pochodzeniu gatunków" 25.10.11, 21:57
                wariant_b napisał:

                > noveyy777 napisał:
                > > To jest dowód na pokrewieństwo rodziców z dziećmi, czy rodzeństwa,
                > > a gdzie jest dowód na pokrewieństwo słonia i misia koala?:).
                >
                > W skończonych ciągach pokrewieństw.
                > Przejście z pokolenia na pokolenie, z rodziców na dzieci jest częścią
                > i podstawą ewolucji. Ona dzieje się zawsze i wszędzie.

                Książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków", a nie "O pochodzeniu dzieci od swoich rodziców". Dzieci i rodzice należą do tego samego gatunku. Dowiedziono pochodzenie dzieci od rodziców, nie dowiedziono pochodzenia gatunków od innych gatunków.

                Popełniasz błąd z nielogicznej analogii: Azor jest ssakiem, Kowalski jest ssakiem=Azor to Kowalski.

                Richard Dawkins by się uśmiał:))

                > Wydaje mi się, że totalnie nie czujesz bluesa w temacie..

                Nie dość,że niedouczony, to jeszcze arogant. Do "worka".

                pozdrawiam.
                • wariant_b Re: "O pochodzeniu gatunków" 25.10.11, 22:36
                  noveyy777 napisał:
                  > Książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków"

                  I co z tego, że książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków", skoro nie jest
                  Pismem Świętym. Od tego czasu dokonał się ogromny postęp wiedzy w zakresie
                  genetyki i lepiej znane są podstawowe mechanizmy ewolucji. Na swoje czasy
                  teza Darwina była genialna i wyprzedzała epokę, na dzisiaj jest to muzeum nauki.

                  > Popełniasz błąd z nielogicznej analogii: Azor jest ssakiem, Kowalski
                  > jest ssakiem=Azor to Kowalski

                  Popełniasz błąd skali - z punktu widzenia bakterii albo kosmitów Kowalski
                  od Azora różnią się jedynie drobnymi detalami. Ty też jesteś tylko złotą rybką
                  w akwarium pana boga. Zabawnie ruszasz pyszczkiem.

                  > Richard Dawkins by się uśmiał:))

                  Nie sądzę. Pojęcia ciągłości i spójności też mu są znane.
                  Wydaje mi się, że są ludzie i poglądy, które śmieszą go bardziej.
                  • noveyy777 "O pochodzeniu jednego gatunków" 26.10.11, 20:11
                    wariant_b napisał:

                    > noveyy777 napisał:
                    > > Książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków"
                    >
                    > I co z tego, że książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków",..

                    Jak to co z tego? Już zapomniałeś jaką tezę postawiłeś w poprzednich postach?

                    >Od tego czasu dokonał się ogromny postęp wiedzy w zakresie
                    > genetyki i lepiej znane są podstawowe mechanizmy ewolucji.

                    Opisz mi jakiś znany mechanizm ewolucji. Genetyczny mechanizm ewolucji.
                    ----------------------------------------------------------
                    "Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane biologii
                    molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i eksonów oraz
                    ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy zyskują przewagę
                    selekcyjną (...)" Bruce Weber(biochemik przeciwnik Teorii Inteligentnego
                    Projektu).


                    www.aip.org/png/images/flagellum.jpg----------------------------------------------------------------

                    > > Popełniasz błąd z nielogicznej analogii: Azor jest ssakiem, Kowalski
                    > > jest ssakiem=Azor to Kowalski
                    >
                    > Popełniasz błąd skali - z punktu widzenia bakterii albo kosmitów Kowalski
                    > od Azora różnią się jedynie drobnymi detalami. Ty też jesteś tylko złotą rybką
                    > w akwarium pana boga. Zabawnie ruszasz pyszczkiem.

                    Czyli nie ma ewolucji, ponieważ wszyscy należymy do jednego gatunku?:)

                    bioslawek.files.wordpress.com/2011/09/jasiu-bakreriofag.png
                    usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033518&MID=%3Cj5d2hg%24c9a%241%40inews.gazeta.pl%3E
                    pozdrawiam!



                    • noveyy777 Link 26.10.11, 20:22
                      "Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane biologii
                      molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i eksonów oraz
                      ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy zyskują przewagę
                      selekcyjną (...)" Bruce Weber(biochemik przeciwnik Teorii Inteligentnego
                      Projektu).


                      www.aip.org/png/images/flagellum.jpg
                    • wariant_b Re: "O pochodzeniu jednego gatunków" 26.10.11, 20:55
                      noveyy777 napisał:
                      > > I co z tego, że książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków",..
                      > Jak to co z tego? Już zapomniałeś jaką tezę postawiłeś w poprzednich postach?

                      A jakąż to tezę postawiłem i co miała wspólnego z książką Darwina?
                      Coś o niezmienności nauki mówiłem? Nic z tych rzeczy, proszę pana.
                      To doktryny pozują na niezmienne, nauka cały czas płynie.

                      > Opisz mi jakiś znany mechanizm...

                      Matematyka.
                      Jedyny znany mechanizm, którym możemy weryfikować teorie.

                      > "Należy przyznać, że przedstawienie tego, w jaki sposób aktualne dane biologii
                      > molekularnej sugerują procesy duplikacji genu, tasowania domen i eksonów oraz
                      > ewolucji dywergentnej nie wyjaśnia, jak niekompletne systemy zyskują przewagę
                      > selekcyjną (...)"

                      Bardzo słuszna uwaga - i masz rację, że może pochodzić tylko od przeciwnika
                      inteligentnego projektu.

                      > Czyli nie ma ewolucji, ponieważ wszyscy należymy do jednego gatunku?:)

                      A próbowałeś już ze złotą rybką? Moim zdaniem nie powinno się udać.
                • grgkh Re: "O pochodzeniu gatunków" 25.10.11, 22:40
                  noveyy777 napisał:

                  > wariant_b napisał:
                  >
                  > > noveyy777 napisał:
                  > > > To jest dowód na pokrewieństwo rodziców z dziećmi, czy rodzeństwa,
                  > > > a gdzie jest dowód na pokrewieństwo słonia i misia koala?:).
                  > >
                  > > W skończonych ciągach pokrewieństw.
                  > > Przejście z pokolenia na pokolenie, z rodziców na dzieci jest częścią
                  > > i podstawą ewolucji. Ona dzieje się zawsze i wszędzie.
                  >
                  > Książka Darwina ma tytuł "O pochodzeniu gatunków", a nie "O pochodzen
                  > iu dzieci od swoich rodziców"
                  . Dzieci i rodzice należą do tego samego ga
                  > tunku
                  .

                  A czym jest dziecko konia i osła? A lwa i tygrysa?

                  Czy słyszałeś o mutacjach i nowotworach? Nie słyszałeś. Za trudne się okazało i porzuciłeś lekturę po pierwszym zdaniu.

                  > Dowiedziono pochodzenie dzieci od rodziców, nie dowiedziono[b
                  > ] pochodzenia gatunków od innych gatunków[/b].

                  Ludzie też należą do różnych ras. Każdy plemnik ma (potencjalnie) inny zestaw genów. Nagromadzanie się przez kolejne pokolenia tej zmienności prowadzi do przekroczenia bariery gatunkowej.

                  > Popełniasz błąd z nielogicznej analogii:
                  > Azor jest ssakiem, Kowalski jest ssakiem=Azor to Kowalski.


                  Ssak to jedna z CECH Kowalskiego i Azora. Ale to nie jest tożsamość.

                  Granica międzygatunkowa jest płynna i czasem trudno ją oszacować. Początkowa zmienność pokoleniowa, związana z mutacjami wpływa na zwiększenie różnorodności cech, ale dla izolowanych grup i braku ich mieszania się, narastanie tej różnorodności może prowadzić do przekroczenia granicy, poza którą niemożliwe będzie powstanie płodnego potomstwa. I wtedy powstają nowy gatunki.

                  > Richard Dawkins by się uśmiał:))

                  Śmiej się z siebie. Nie wyręczaj innych.

                  > > Wydaje mi się, że totalnie nie czujesz bluesa w temacie..
                  >
                  > Nie dość,że niedouczony, to jeszcze arogant. Do "worka".
                  >
                  > pozdrawiam.

                  Więcej argumentów i kultury, novey.
        • k_a_p_p_a Re: NIEszczegółówa ewolucja. 24.10.11, 21:03

          >
          > Podaj choć jeden dowód na NIEszczegółową ewolucję.

          Przeczytaj choć jedną z pozycji. Tak nowej, przeczytaj, SAMO się nie przeczyta.

          Futuyma, Douglas J. (2005). Evolution. Sunderland, Massachusetts: Sinauer Associates, Inc. ISBN 0-87893-187-2.

          Jain, R.; Rivera, M.C.; Lake, J.A. (1999). "Horizontal gene transfer among genomes: the complexity hypothesis.". Proc Natl Acad Sci U S A 96 (7): 3801–6. Bibcode 1999PNAS...96.3801J. doi:10.1073/pnas.96.7.3801. PMC 22375. PMID 10097118.

          Richardson, Aaron O. and Jeffrey D. Palmer (2007). "Horizontal gene transfer in plants". Journal of Experimental Botany 58 (1): 1–9. doi:10.1093/jxb/erl148. PMID 17030541. Retrieved 2011-01-31.

          Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new look at evolution. Weidenfeld & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.

          Sapp, J. (1994). Evolution by association: a history of symbiosis. Oxford University Press, UK. ISBN 0-19-508821-2.

          "Effects of Genetic Drift". University of California at Berkeley. Retrieved February 2011.

          Futuyma, Douglas (1998). Evolutionary Biology. Sinauer Associates. p. Glossary. ISBN 0-87893-189-9.
          Darwin, Charles (1859). "XIV". On The Origin of Species. p. 503. ISBN 0801413192. Retrieved 2011-02-27.

          Schopf, J.W. (1999). Cradle of life: the discovery of Earth's earliest fossils. Princeton. ISBN 0-691-00230-4.


          Woese, C. (1998). "The Universal Ancestor". PNAS 95 (12): 6854–6859. Bibcode 1998PNAS...95.6854W.

          Theobald, D.L. (2010). "A formal test of the theory of universal common ancestry". Nature 465 (7295): 219–222. Bibcode 2010Natur.465..219T. doi:10.1038/nature09014. PMID 20463738.

          Doolittle, W.F. (February, 2000). "Uprooting the tree of life". Scientific American 282 (2): 90–95. doi:10.1038/scientificamerican0200-90. PMID 10710791.

          Bowler, Peter J. (2003). Evolution:The History of an Idea. University of California Press. ISBN 0-520-23693-9.

          Kutschera U, Niklas K (2004). "The modern theory of biological evolution: an expanded synthesis". Naturwissenschaften 91 (6): 255–76. Bibcode 2004NW.....91..255K. doi:10.1007/s00114-004-0515-y. PMID 15241603.

          "IAP Statement on the Teaching of Evolution". The Interacademy Panel on International Issues. 2006. Archived from the original on 2007-04-22. Retrieved 2007-04-25. Joint statement issued by the national science academies of 67 countries, including the United Kingdom's Royal Society

          Board of Directors, American Association for the Advancement of Science (2006-02-16). "Statement on the Teaching of Evolution". American Association for the Advancement of Science. from the world's largest general scientific society

          "Statements from Scientific and Scholarly Organizations". National Center for Science Education.

          Margulis, R.; Fester (1991). Symbiosis as a source of evolutionary innovation: Speciation and morphogenesis. The MIT Press. p. 470. ISBN 0262132699.

          Gould, S.J. (2002). The Structure of Evolutionary Theory. Cambridge: Belknap Press (Harvard University Press). ISBN 0-674-00613-5.

          Magner, Lois N. (2002). A History of the Life Sciences (Third ed.). Marcel Dekker, CRC Press. ISBN 978-0-203-91100-6.

          Jablonka, E.; Lamb, M. J. (2007). "Précis of evolution in four dimensions". Behavioural and Brain Sciences 30: 353–392. doi:10.1017/S0140525X07002221.

          Burkhardt, F.; Smith, S., eds (1991). The correspondence of Charles Darwin. 7. Cambridge: Cambridge University Press. pp. 1858–1859.

          Sulloway, F. J. (2009). "Why Darwin rejected intelligent design". Journal of Biosciences 34 (2): 173–183. doi:10.1007/s12038-009-0020-8.

          Dawkins, R. (1990). Blind Watchmaker. Penguin Books. p. 368. ISBN 0140144811.

          Darwin, F. (1909). Cambridge University Press. p. 53. darwin-online.org.uk/pdf/1909_Foundations_F1555.pdf.

          Sober, E. (2009). "Did Darwin write the origin backwards?". Proceedings of the National Academy of Sciences 106 (S1): 10048–10055. Bibcode 2009PNAS..10610048S. doi:10.1073/pnas.0901109106.

          Mayr, Ernst (2001) What evolution is. Weidenfeld & Nicolson, London. p165
          Bowler, Peter J. (2003). Evolution: the history of an idea. Berkeley: University of California Press. pp. 145–146. ISBN 0-520-23693-9. page 147"

          Sokal RR, Crovello TJ (1970). "The biological species concept: A critical evaluation" (PDF). The American Naturalist 104 (936): 127–153. doi:10.1086/282646. JSTOR 2459191.

          Wallace, A (1858). "On the Tendency of Species to form Varieties and on the Perpetuation of Varieties and Species by Natural Means of Selection". Journal of the Proceedings of the Linnean Society of London. Zoology 3 (2): 53–62. doi:10.1098/rsnr.2006.0171. Retrieved 2007-05-13.

          Liu, Y. S.; Zhou, X. M.; Zhi, M. X.; Li, X. J.; Wan, Q. L. (2009). "Darwin's contributions to genetics". J Appl Genet 50 (3): 177–184.

          Weiling F (1991). "Historical study: Johann Gregor Mendel 1822–1884". Am. J. Med. Genet. 40 (1): 1–25; discussion 26. doi:10.1002/ajmg.1320400103. PMID 1887835.

          Wright, S.. Evolution and the Genetics of Populations, Volume 1: Genetic and Biometric Foundations. University Of Chicago Press. p. 480. ISB

          Quammen, D. (2006). The reluctant Mr. Darwin: An intimate portrait of Charles Darwin and the making of his theory of evolution. New York, NY: W.W. Norton & Company.

          Bowler, Peter J. (1989). The Mendelian Revolution: The Emergence of Hereditarian Concepts in Modern Science and Society. Baltimore: Johns Hopkins University Press. ISBN 978-0-8018-3888-0.
          Watson, J. D.; Crick, F. H. C.. "Molecular structure of nucleic acids: A structure for deoxyribose nucleic acid". Nature 171 (4356): 737–738. Bibcode 1953Natur.171..737W. doi:10.1038/171737a0. PMID 13054692.

          Hennig, W.; Lieberman, B. S. (1999). Phylogenetic systematics (New edition (Mar 1 1999) ed.). University of Illinois Press. p. 280. ISBN 0252068149.

          Phylogenetics: Theory and practice of phylogenetic systematics (2nd ed.). Wiley-Blackwell. 2011. p. 390. doi:10.1002/9781118017883.fmatter.

          Dobzhansky, T. (1973). "Nothing in biology makes sense except in the light of evolution". The American Biology Teacher 35 (3): 125–129.

          Cracraft, J.; Bybee, R. W., eds (2004). Evolutionary science and society: Educating a new generation. Revised Proceedings of the BSCS, AIBS Symposium. Chicago, IL.

          Avise, J. C.; Ayala, F. J. (2010). "In the Light of Evolution IV. The Human Condition (introduction).". Proceedings of the National Academy of Sciences USA 107 (S2): 8897–8901. doi:10.1073/pnas.100321410.

          Sturm RA, Frudakis TN (2004). "Eye colour: portals into pigmentation genes and ancestry". Trends Genet. 20 (8): 327–32. doi:10.1016/j.tig.2004.06.010. PMID 15262401.

          Pearson H (2006). "Genetics: what is a gene?". Nature 441 (7092): 398–401. Bibcode 2006Natur.441..398P. doi:10.1038/441398a. PMID 16724031.

          Visscher PM, Hill WG, Wray NR (2008). "Heritability in the genomics era—concepts and misconceptions". Nat. Rev. Genet. 9 (4): 255–66. doi:10.1038/nrg2322. PMID 18319743.

          Oetting WS, Brilliant MH, King RA (1996). "The clinical spectrum of albinism in humans". Molecular medicine today 2 (8): 330–5. doi:10.1016/1357-4310(96)81798-9. PMID 8796918.

          Phillips PC (2008). "Epistasis—the essential role of gene interactions in the structure and evolution of genetic systems". Nat. Rev. Genet. 9 (11): 855–67. doi:10.1038/nrg2452. PMC 2689140. PMID 18852697.
          • noveyy777 Bezmyślna metoda kopiuj-wklej. 25.10.11, 21:40
            Ciekawe skąd ten "naukowiec" tego tyle nakopiował. Przeważnie same antyki, dawno podważone i wdeptane w błoto historii:). Oczywiście nie będę komentowal kazdej jednej pozycji, ale kilka skomentuję. Dla zasady i żeby pokazać z kim macie di czynienia.

            Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new look at evolution. Weidenfeld & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.

            Lynn Margulis, na tym to ja się wychowałem. Ale jak się nie ma obycia z odpowiednią literaturą, to się nie wie, że jej książka była wydana w Polsce i to lata temu:

            www.racjonalista.pl/ks.php/k,318
            Również polecam, z tą różnicą,że ja wiem, co polecam:)

            Lynn Margulis
            jest bardzo często krytykowana przez neodarwinistów:

            www.racjonalista.pl/kk.php/s,1174
            Niedawno na portalu Racjonalista.pl ukazał się artykuł krytykujący profesor biologii Lynn Margulis za to , że ośmieliła się skrytykować neodarwinizm (jak widać nie jest on atakowany tylko przez "chrześcijańskich fundamentalistów" , jak usiłuje się nam wmówić.). Autor artykułu biolog ewolucyjny Jerry Coyne usiłując dowodzić słuszności neodarwinizmu (oprócz personalnych ataków i szyderstw pod adresem Lynn Margulis) usiłuje posiłkować się przykładami , które wcale tej hipotezy nie uzasadniają ,a niektóre jego przykłady wręcz nie mają nic wspólnego z pomysłami neodarwinistów. I tak zdaniem autora neodarwinizmu ma dowodzić to , iż niektóre zwierzęta tracą narządy ( np. niektóre ryby [jaskiniowe] "wyewoluowały utratę oczu", czy to że niektórzy ludzie utracili tolerancję na laktozę). Czyli argumentacja całkowicie nie w tą stronę ,co należy, ponieważ neodarwinizm ma wyjaśniać w jaki sposób powstają nowe narządy ,a nie jak zanikają. Inne jego "argumenty", to te, tego typu z pogranicza standardów : "gen anemii sierpowatej daje oporność na malarię", "niektóre bakterie nabywają oporności na leki". No i w końcu zasugerował iż zmiany neodarwinowskie (mutacje+dobór naturalny) są odpowiedzialne za powstawanie odmian wewnątrz gatunków, a za przykład podał : kapustę , kalafior , brukselkę i kalarepę. Dodatkowo J.Coyne powołał się na zjawisko hybrydyzacji i specjacji ,jako na "mechanizmy powstawania nowych gatunków", co jest już tak oklepanym i często powtarzanym kłamstwem iż dali się na to nabrać nawet najbardziej światli ludzie. Jest to argumentacja wewnętrznie sprzeczna. Sami neodarwiniści przyznają iż "NIE MA DOBREJ DEFINICJI GATUNKU" , jakże więc mogą twierdzić iż dwie populacje myszy , które przestały się wskutek izolacji geograficznej płodnie krzyżować stały się dwoma odrębnymi gatunkami myszy ?Jakże mogą oni twierdzić iż dwie takie populacje myszy , które (uważane już za należące do dwóch różnych gatunków), gdy zaczną się okazyjnie z jakiegoś powodu znowu krzyżować i wydawać płodne potomstwo ("hybrydyzacja"), to te potomstwo należy już do "kolejnego gatunku myszy" ? Są to twierdzenia wewnętrznie sprzeczne ,tautologiczne i w dodatku oparte na jakichś niesprecyzowanych empirycznie kryteriach definiujących gatunek biologiczny. Za powstawanie odmian wewnątrz gatunków odpowiedzialne są inne mechanizmy niż neodarwinowskie (plastyczność genetyczna w ramach normy reakcji na środowisko, zmienność w występowaniu genów: inaczej zmienność frekwencji alleli [a więc w drugim przypadku mamy do czynienia z mechanizmem mendlowskim ,a nie (neo)darwinowskim. Poliploidalność u roślin , na którą z resztą również powołuje się Jerry Coyne , a która z neodarwinowskimi mechanizmami nie ma nic wspólnego.]. Jerry Coyne w swojej próbie oszukańczego przekonania innych do "prawdziwości ewolucji neodarwinowskiej" posuwa się do granic absurdu ! Z jego toku rozumowania , a raczej 'argumentowania' wynika , że powstaniem takich odmian , jak kapusta, kalafior i kalarepa z pierwotnego dzikiego przodka dowodzi on poniekąd "prawdziwości ewolucji wielorybów od przodków lądowych" !

            Jain, R.; Rivera, M.C.; Lake, J.A. (1999). "Horizontal gene transfer among genomes: the complexity hypothesis.". Proc Natl Acad Sci U S A 96 (7): 3801–6. Bibcode 1999PNAS...96.3801J. doi:10.1073/pnas.96.7.3801. PMC 22375. PMID 10097118.

            A co ma wspólnego z neodarwinizmem transfer horyzontalny genów? No tak trzeba wiedziec, co to za zjawisko, ale gawędziarze amatorzy potrafią jedynie dzialać metodą kopiuj wklej.

            O tym procesie napisałem tutaj:
            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033518&MID=%3Cj5d2hg%24c9a%241%40inews.gazeta.pl%3E
            Doolittle, (February, 2000). "Uprooting the tree of life". Scientific American 282 (2): 90–95. doi:10.1038/scientificamerican0200-90. PMID 10710791.

            No ten pan jest bardzo zasłużony jeżeli chodzi o badanie procesu krzepnięcia krwi. Niestety Michael Behe sromotnie złoił mu skórę odnośnie jego pomysłów co do ewolucyjnego pochodzenia tego procesu.
            Pisałem o tym tutaj:
            bioslawek.wordpress.com/2011/06/07/kaskada-krzepniecia-krwi-systemy-biologiczne-nieredukowalnie-zlozone/#more-80
            I tutaj:
            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033686&MID=%3Cj6ktq6%24372%241%40inews.gazeta.pl%3E
            usenet.gazeta.pl/usenet/0,47943.html?group=pl.sci.biologia&tid=1033681&MID=%3Cj6kc4k%24407%241%40inews.gazeta.pl%3E
            R. Doolittle dopuścił się nawet manipulacji w dyskusjach z Michaelem Behe, o czym można poczytać tutaj:
            (naciągał wyniki badań, których w dodatku sam nie prowadził:))
            " Nieredukowalna złożoność: problem dla ewolucjonizmu darwinowskiego"
            www.nauka-a-religia.uz.zgora.pl/index.php?action=tekst&id=70
            Poza tym trzeba mieć bardzo mało wyobrazni, ponieważ nawet jeżeli się nie pojmuje, co się kopiuje, to jak można polecać artykuł biochemika z 2000 roku i to w dodatku z popularnonaukowego czasopisma, które u nas funkcjonuje pod nazwą "Świata nauki"?!?

            pozdrawiam.








            • k_a_p_p_a Re: Bezmyślna metoda kopiuj-wklej. 25.10.11, 21:58
              noveyy777 napisał:

              > Ciekawe skąd ten "naukowiec" tego tyle nakopiował. Przeważnie same antyki, dawn
              > o podważone i wdeptane w błoto historii:).

              Udowodnij:)
              PS. MIałeś przeczytać, choć jedną. SAMO się nie przeczyta, nowej:)
              • noveyy777 Ręce opadają. 26.10.11, 19:58
                On nawet nie zrozumiał,że ja przeczytałem-przynajmniej te trzy, o których napisałem. On dalej nie rozumie,ze ja napisałem o artykułach i książce, na które sam dal namiary:))

                Ja się nie rozumie słowa po angielsku, to się nie rozumie, jak po angielsku jest "Symbiotyczna planeta".
                Różnych kopiuj-wklejaczy już widziałem,ale tak niechlujnego nigdy. Plagiator, kopiuj-wklejacz bez zrozumienia, bezczelny pyskacz i w dodatku totalny nieuk. Że co niektórym chce się jeszcze mu odpisywać, zamiast się ograniczać do pokazywania dowodów jego trollowania.
                • k_a_p_p_a Re: Ręce opadają. 26.10.11, 20:51
                  noveyy777 napisał:

                  > On nawet nie zrozumiał,że ja przeczytałem-przynajmniej te trzy, o których napis
                  > ałem. On dalej nie rozumie,ze ja napisałem o artykułach i książce, na które sam
                  > dal namiary:))

                  Nowej, ty czytałeś strażnicowe omówienia tych prac, samych prac nie czytałeś. Ani jednej. Co najwyżej tytuły. Gdybyś nie był ledwopiśmiennym tłukiem, to zorientowałbyś się, że wkleiłem ci kawałek bibliografii ze strony:

                  en.wikipedia.org/wiki/Evolution
                  Angielskiego nie znasz, nie masz dostępu do płatnych archiwów pism naukowych, nawet swoje bezsensowne dywagacje na temat logiki wklejasz żywcem z z tego ścieku z reguły ni wpięć, ni w dziesięć. Masz elementarne, widoczne na pierwszy rzut oka braki z genetyki i biochemii których nie da się zapudrować dużą ilością niezrozumiałych dla ciebie terminów, które z lubością błędnie stosujesz. Ty nowej nie masz systematycznego wykształcenia, co będzie wyłazić na każdym kroku, choćbyś trolował na forach do końca życia.Bazujesz na kreacjonistycznych opracowaniach, popularyzatorskich artykułach z niespecjalistycznych gazet i ubiegłowiecznych ściąg dla licealistów. Próbujesz pisać coś na temat probablistyki, a nie potrafisz dostrzec, że trzy razy wolniej to nie jest to samo, co o jedną trzecią. Nowej, po co ty to sobie robisz?
                  • noveyy777 Re: Ręce opadają. 29.10.11, 22:58
                    Jeszcze raz ci polecam wieczorowe LO i tani kurs angielskiego na CD. kosztuje 30 zł.
                  • noveyy777 Hodowle mutacyjne, Powtarzalna zmienność. 30.10.11, 05:51
                    Hodowle mutacyjne, Powtarzalna zmienność, literatura przedmiotu.

                    Wolf-Ekkehard Lönnig ' Mutation Breeding, Evolution, and the Law of Recurrent Variation'.

                    skroc.pl/a31e
                    a31e.skroc.pl
                    " In the present paper the history of the rise and fallof mutation breeding as an autonomous branch ofbreeding research is documented as well as itspositive side effects for plant breeding and biology ingeneral. Perhaps the most important generalizationon the basis of the total outcome of mutation breedingwill be termed “the law of recurrent variation”. Itstates that “treating homozygous lines with mutagenicagents generates large, but clearly finite, spectra ofmutants. This consistently occurs when the experimentsare carried out on a scale adequate to isolate thepotential of alleles causing phenotypic and functionalCorrespondence/Reprint request: Dr. Wolf-Ekkehard Lönnig, Max-Planck-Institut for Plant Breeding ResearchCarl-von-Linné-weg 10, 50829 Cologne, Federal Republic of Germany. E-mail: loennig@mpiz-koeln.mpg.dedeviations (saturation mutagenesis).However, due to almos AbstractIn the present paper the history of the rise and fallof mutation breeding as an autonomous branch ofbreeding research is documented as well as itspositive side effects for plant breeding and biology ingeneral. Perhaps the most important generalizationon the basis of the total outcome of mutation breedingwill be termed “the law of recurrent variation”. Itstates that “treating homozygous lines with mutagenicagents generates large, but clearly finite, spectra ofmutants. This consistently occurs when the experimentsare carried out on a scale adequate to isolate thepotential of alleles causing phenotypic and functiona"
          • noveyy777 Jeszcze słowo o Lynn Margulis. 25.10.11, 21:50
            > Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new look at evolution. Weidenfel
            > d & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.

            Najprostsza bakteria o wiele bardziej przypomina ludzi
            niż mieszaninę związków chemicznych, otrzymaną
            przez Stanleya Millera, gdyż ma już owe właściwości
            [biochemicznego] systemu. Toteż mniejsza odległość dzieli
            bakterię od człowieka niż ową mieszaninę aminokwasów
            od bakterii
            ” (profesor biologii Lynn Margulis).
            • grgkh Re: Jeszcze słowo o Lynn Margulis. 25.10.11, 22:44
              noveyy777 napisał:

              > > Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new look at evoluti
              > on. Weidenfel
              > > d & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.
              >
              > „Najprostsza bakteria o wiele bardziej przypomina ludzi
              > niż mieszaninę związków chemicznych, otrzymaną
              > przez Stanleya Millera, gdyż ma już owe właściwości
              > [biochemicznego] systemu. Toteż mniejsza odległość dzieli
              > bakterię od człowieka niż ową mieszaninę aminokwasów
              > od bakterii
              ” (profesor biologii Lynn Margulis).

              Najprostsza pralka bardziej przypomina komputer niż krzem w piasku na plaży, który nie ma właściwości systemu potrafiącego wykonywać instrukcje programu.

              Czy to znaczy, że komputer w gotowej postaci stworzył bóg? :)
              • noveyy777 Re: Jeszcze słowo o Lynn Margulis. 26.10.11, 20:16
                grgkh napisał:

                > noveyy777 napisał:
                >
                > > > Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new look at e
                > voluti
                > > on. Weidenfel
                > > > d & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.
                > >
                > > „Najprostsza bakteria o wiele bardziej przypomina ludzi
                > > niż mieszaninę związków chemicznych, otrzymaną
                > > przez Stanleya Millera, gdyż ma już owe właściwości
                > > [biochemicznego] systemu. Toteż mniejsza odległość dzieli
                > > bakterię od człowieka niż ową mieszaninę aminokwasów
                > > od bakterii
                ” (profesor biologii Lynn Margulis).
                >
                > Najprostsza pralka bardziej przypomina komputer niż krzem w piasku na plaży, kt
                > óry nie ma właściwości systemu potrafiącego wykonywać instrukcje programu.

                To jest chyba jedyne sensowne zdanie, jakie napisałeś od kiedy czytam twoją twórczość-aż zdecydowałem się na to,żeby na chwilkę "wypuścić cię z worka". Chciałeś zaszydzić,a strzeliłeś sobie w kolano.
                >
                > Czy to znaczy, że komputer w gotowej postaci stworzył bóg? :)

                Nie to znaczy, że komputer powstał sam z krzemowego piasku:) A teraz z powrotem do "worka z napisem radioaktywne":)

                • grgkh Re: Jeszcze słowo o Lynn Margulis. 27.10.11, 00:03
                  noveyy777 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > noveyy777 napisał:
                  > >
                  > > > > Margulis, Lynn (1998). The symbiotic planet: a new loo
                  > k at e
                  > > voluti
                  > > > on. Weidenfel
                  > > > > d & Nicolson, London. ISBN 0-465-07271-2.
                  > > >
                  > > > „Najprostsza bakteria o wiele bardziej przypomina ludzi
                  > > > niż mieszaninę związków chemicznych, otrzymaną
                  > > > przez Stanleya Millera, gdyż ma już owe właściwości
                  > > > [biochemicznego] systemu.

                  Oczywiście, że bardziej przypomina, ale to nie ma żadnego znaczenia.

                  > > >Toteż mniejsza odległość dzieli
                  > > > bakterię od człowieka niż ową mieszaninę aminokwasów
                  > > > od bakterii
                  ” (profesor biologii Lynn Margulis).

                  > > Najprostsza pralka bardziej przypomina komputer niż krzem
                  > > w piasku na plaży, który nie ma właściwości systemu potrafiącego
                  > > wykonywać instrukcje programu.

                  > To jest chyba jedyne sensowne zdanie, jakie napisałeś od kiedy czytam twoją twó
                  > rczość-aż zdecydowałem się na to,żeby na chwilkę "wypuścić cię z worka". Chciał
                  > eś zaszydzić,a strzeliłeś sobie w kolano.

                  E tam, jedyne... :) Czysta erystyka, noveyu. Ja swoje wiem i ci, którzy znają się choć trochę na nauce tez to potrafią ocenić. To forum jest pełne Twoich porażek i tchórzliwych uników.

                  Zalegasz mi wciąż z obiecanymi odpowiedziami na sprzeczności w definicjach Twojego wymyślonego kreatora. W efekcie Twój kreator nie istnieje, bo go nie potrafiłeś zdefiniować ani obronić. Jeśli go nie ma, a Wszechświat jest, to oczywistym jest, że wszystko, co się wewnątrz niego dzieje jest skutkiem fizyki.

                  No widzisz? I Twoje nadzieje poszły spać. ;)

                  > > Czy to znaczy, że komputer w gotowej postaci stworzył bóg? :)
                  >
                  > Nie to znaczy, że komputer powstał sam z krzemowego piasku:)

                  Nie, istnienie komputera jest skutkiem... ewolucji. ;) Wszechświat na samym swoim początku był bardzo prosty. A potem zaczął się komplikować, jak myślisz, dlaczego? Przecież, poza znaną nam biosferą ziemską, jest nieożywiony? Dlaczego ze strun wyłoniły się kwarki, potem cząstki elementarne, pierwiastki chemiczne, związki chemiczne, kosmos? Bo fizyka jest samorealizującym się od prostoty do wszelkiej możliwej złożoności, programem.

                  Dzięki temu dzieją się cuda :) - wystarczy spełnić lokalnie odpowiednie warunki, a z bezładnej mieszaniny atomów powstanie diament, a z błota wyłoni się czysta woda. Cud? Chyba cud czyli fizyka. :)

                  Ewolucja dotyczy wszystkiego, co dzieje się we Wszechświecie. Ewolucja to po prostu zmienność.

                  > A teraz z powrotem do "worka z napisem radioaktywne":)

                  Masz jakieś schizofreniczne wizje i uprzedzenia. :)

                  Przypominam Ci, że udowodniłeś nieistnienie swojego kreatora, gdy okazało się, że jego definicja jest sprzeczna. Nieobecność kreatora uniemożliwia zatrudnienie go do wykreowania świata - musiał powstać samodzielnie.

                  A Ty obiecałeś odpowiedź w tej kwestii, ale chyba to zadanie okazało się dla Ciebie niemożliwe do wykonania. I co teraz będzie z tym nieistnieniem? :)
    • k_a_p_p_a Re: Księga Rodzaju i historia świata. 24.10.11, 15:59
      Nowej, naprawdę myślisz, że ktoś czyta twoje wypociny?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka