kroniken
04.05.12, 17:00
Świadomość jest kluczem do zrozumienia świata. Dopóki nie zrozumiemy świadomości, dopóty nie możemy być pewni, że cokolwiek rozumiemy, że jakikolwiek nasz model świata faktycznie wyjaśnia rzeczywistość. Bez zrozumienia czym jest świadomość w istocie nie jesteśmy w stanie zbyt wiele powiedzieć o rzeczywistości. Ponieważ każde postrzeżenie, doznanie, obserwacja, refleksja, analiza, każdy rodzaj doświadczenia odbywa się poprzez i w świadomości. Zwłaszcza bez ostatecznego zrozumienia zjawiska świadomości nie jest uzasadnione jakiekolwiek twierdzenie o istnieniu bądź nie jakichkolwiek transcendentnych rzeczywistości, transcendentnych wobec świata fizycznego.
Ateizm sprowadza wszystko do świata fizycznego, ignorując subiektywny świat doświadczenia, postrzegania, itd. Zakłada także a priori nieistnienie jakichkolwiek niematerialnych, "transcendentnych" bytów. Jest to możliwe założenie metodologiczne, ale nie jest i nie może to być żadna ostateczna prawda o świecie. A według ateistów jest. Jakiekolwiek inne stanowisko spotka się z mało naukowym szyderstwem i wyzwiskami, których masa, liczba, ma stanowić chyba kolejny oręż ateistów. Może gdy ktoś milion razy usłyszy niby naukowe rozważania, przeplatane wyzwiskami, typu idiota, w końcu uwierzy, że jest idiotą?
Byli wierzący wielcy naukowcy, a także współcześni "giganci" nauki, którzy wykraczali poza tak wąskie, jak przedstawiają to ateiści, rozumienie rzeczywistości. Wskazywałem przykładowo na Penrose,a, którego prace z ogromnym prawdopodobieństwem, niemal pewnością, istotnie wykraczają poza sumę osiągnięć naukowych wszystkich bywających na tym forum ateistów.
Penrose twierdzi, że nie da się wyjaśnić świadomości w oparciu o świat fizyczny. Postuluje realne istnienie świata idei. Wskazałem już to wcześniej, na co usłyszałem odpowiedź, że nie zrozumiałem jego prac. Zresztą ten systematycznie przeze mnie wskazywany kluczowy wątek dotyczący świadomości, ateiści zbywają ogólnikami, przezwiskami, omijają szerokim łukiem, choć jest to kwestia kluczowa dla wszelkich rozważań o naturze rzeczywistości. Cóż, oddajmy głos Penrose'owi:
"Zasadnicze zagadnienie, jakim się tutaj zajmowałem, to kwestia, jak ma się zjawisko świadomości do naszego naukowego obrazu świata. Przyznaję, że nie mam zbyt wiele do powiedzenia o świadomości w ogóle. Zamiast tego w części I skupiłem się na jednym, szczególnym zjawisku umysłowym: świadomym rozumieniu, zwłaszcza matematycznym rozumieniu. Tylko w odniesieniu do tej szczególnej zdolności mogłem sformułować bardzo silne twierdzenie, iż jest z zasadniczych względów niemożliwe, by ta jakość umysłowa wynikała z czysto obliczeniowych procesów, ani też by za pomocą metod obliczeniowych można ją było poprawnie symulować [kroniken: co mniej więcej oznacza, że wg Penrose,a rozumienie matematyczne i w ogóle świadomość są niewyjaśnialne za pomocą matematyki, za pomocą matematycznego dowodzenia]. Chciałbym podkreślić, że nie sugeruję tutaj bynajmniej, by zdolność rozumienia matematyki różniła się czymkolwiek od zdolności rozumienia innych zagadnień. Stwierdziłem, że niezależnie od tego, jakie procesy zachodzące w mózgu są odpowiedzialne za świadomość (...), muszą one należeć do zjawisk fizycznych, których nie można algorytmicznie symulować. W części II próbowałem znaleźć miejsce w nauce dla odpowiedniego procesu fizycznego, który rzeczywiście wykraczałby poza możliwości obliczeń. Prowadzi to do wielu głębokich zagadnień, które chciałbym tu przedstawić za pomocą koncepcji trzech światów. Świat, który znamy najbardziej bezpośrednio, to świat naszych świadomych postrzeżeń, ale właśnie o tym świecie nauka ma najmniej do powiedzenia. W tym świecie istnieje ból i szczęście oraz wrażenie kolorów. Ten świat zawiera miłość (...) Istnieją jeszcze dwa światy, które znamy (...) Pierwszy to tak zwany świat fizyczny. Istnieje jeszcze trzeci świat, choć wiele osób ma trudności z uznaniem jego rzeczywistości: to platoński świat matematycznych idei. (...) Jakie mamy prawo twierdzić, że ten platoński świat to naprawdę świat istniejący w takim samym sensie, w jakim mówimy o istnieniu pozostałych dwóch światów? Równie dobrze można uznać, że jest to worek z abstrakcyjnymi pojęciami, które od czasu do czasu wymyślają matematycy. Jednak jego istnienie opiera się na dwóch faktach: pojęcia te mają głębokie, pozaczasowe i powszechne znaczenie, a rządzące nimi prawa są niezależne od woli odkrywców. Ten worek - jeśli to rzeczywiście worek z pojęciami - nie jest naszym dziełem...." (Roger Penrose, Cienie umysłu, Poznań 2000, str. 502 i nast.)
Autor uzasadnia w powołanym wyżej dziele tezę, że bez obiektywnie, realnie istniejącego, platońskiego świata matematycznych idei, nie da się wyjaśnić zjawiska świadomości. Jakże jest to dalekie od przedstawianych tu, z niesamowitą pewnością różnorakich tez ateistów, co do nieistnienia niczego poza "widzialnym" światem fizycznym. Oczywiście nie uzasadnia to istnienia Boga. Jednak oto wprost ze środka świata nauki pojawia się postulat obiektywnego, realnego istnienia świata idei (nie żadnych mem), tak samo obiektywnego jak świat fizyczny. Czym jest ten świat? Skąd się wziął?
Więc witamy Penrose'a w gronie debili, oszołomów, nieuków.
Pisałem wielokrotnie o doświadczeniu świadomości ( czyli fakcie ze świata subiektywnych doświadczeń, o którym to świecie Penrose także pisze, co jest oczywistością, że jest istniejący, ale nauka niewiele o nim wie), doświadczeniu, w którym doznaje się niezwykłej, transcendentnej harmonii, itd. Zostałem wielokrotnie wyzwany od nic nierozumiejących nieuków, mających urojenia, ćpunów, etc. Jednak jakoś dziwnie doświadczenie to pasuje do bezpośredniego doświadczenia (w świadomości) platońskiego świata idei, o którym pisze Penrose.
Nie posługuje się tu hipotezami Penrose,a jako dowodem czegokolwiek. Pokazuję tylko, że ateiści manipulują swoim wąskim rozumieniem nauki i rzeczywistości dla uzasadnienia ideologicznych tez, których naukowo uzasadnić się nie da: o nieistnieniu boskich absolutów. Cóż, czy wskazywany przez Penrose'a platoński świat nie jest światem nieosobowego absolutu, czystej harmonii? Czy można wykluczyć świadomość i samoświadomość tego świata? Nie.
Powyższy przykład pokazuje jak bardzo wybiórcze i dogmatyczne rozumienie nauki prezentują ateiści, jak sprytnie i inteligentnie manipulują logicznym myśleniem, by uzasadnić nienaukowe, ideologiczne tezy.
Z pozdrowieniami - zaćpany harmonią transcendentnych, niematerialnych światów idei - kroniken