Dodaj do ulubionych

Związki - nie krzywdzić innych...

31.08.12, 11:49
"- Moim zdaniem związek partnerski, również taki zawarty pomiędzy trzema osobami, to w ogóle nie jest problem etyczny - mówi prof. filozofii Jan Hartman. - Ponieważ zawarcie takiego związku nikogo nie krzywdzi. Powiedziałbym odwrotnie: związki partnerskie to jest próba na etykę państwa. Grupa obywateli domaga się czegoś, co nikomu nie szkodzi. Dlaczego miałaby zatem tego nie dostać? Chyba tylko z powodu totalitaryzmu i autorytaryzmu władzy, działającej w imię jakiejś ideologii. Tu upatruję zagrożenie etyczne. Zatem zarejestrowanie związku trzech osób to etyczna szansa, że nie wygra autorytaryzm czy jedna ideologia.

A czy państwo powinno promować określone typy zachowań, moralność? Czy państwo nie powinno stawiać takich drogowskazów etycznych np. premiować monogamię?

- Zgadzam się, państwo powinno być etycznym drogowskazem. Etyczne ze strony państwa jest zaspokojenie próśb obywateli, którzy chcą żyć w trójkę w związku i nikogo nie zamierzają krzywdzić. To jest trafny drogowskaz - ocenia profesor.

Prof. Magdalena Środa, etyk, też nie uważa, że rejestracja związku partnerskiego trzech osób to błąd: - Znam sporo małżeństw, które długimi latami żyją w trójkątach. Rejestracja takiego status quo w Urzędzie Stanu Cywilnego kończy tylko z hipokryzją. Powiem przewrotnie: ludzie w małżeństwie potrafią zadać sobie tak dużo upokorzenia, cierpienia, zastosować tyle przemocy, że kto wie, czy nie byłoby jednym czy drugim lepiej żyć w trójkę czy czwórkę?

Czy idąc za ciosem można więc powiedzieć, że dopuszczenie poligamicznych małżeństw też nie byłoby moralnie naganne? - Na temat poligamicznego małżeństwa mam takie samo zdanie jak na temat trójkąta - związku partnerskiego. W wolnym państwie wolność człowieka powinna być ograniczana jedynie tak, by nie szkodził on innym - odpowiada etyk.

Jak tę sprawę widzi publicysta katolicki
?"

Więcej... wyborcza.pl/1,86676,12394689,Zalegalizowany_trojkat_to_koniec_hipokryzji___OPINIE_.html#ixzz257EPBsFG

Jak widzi to fundamentalista religijny? Nie widzi w ogóle. Powtarza bezmyślnie, co mu do głowy włożono.

Zastanówmy się, dlaczego religia tworzy swych wyznawców takimi, niesamodzielnymi i alogicznymi?
Obserwuj wątek
    • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 10:45
      W sondażu na stronie Wyborcza.pl na pytanie "Czy legalny trójkąt to coś złego?" 74 proc. odpowiedziało: "Nie, dorosłe osoby mogą żyć jak chcą, jeśli nie szkodzą innym". 22 proc. uznało legalny trójkąt za naganny.

      - Ciekawi mnie ile z tych 74 %, do których ja się tez zaliczam, chciałoby ewentualnie skorzystać z takiej możliwości?

      Ja na na 100 nie.
      • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 11:30
        Jestem za ,ale najpierw trzeba byłoby facetom przenicować mózgi.
        Facet powie "fajnie",ale ja i kobiety.
        Kobieta z paroma facetami nie ma szans bo się faceci pozabijają.Taka ich natura.
        • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 12:05
          pocoo napisała:

          > Jestem za ,ale najpierw trzeba byłoby facetom przenicować mózgi.

          > Facet powie "fajnie",ale ja i kobiety.

          I co, Tobie by tak nie pasowało?

          Mnie tez nie. Generalnie to nie dla mnie (mam liberalne poglądy ale konserwatywne uczucia), ale jeśli już to tylko w układzie - ja i panowie...

          > Kobieta z paroma facetami nie ma szans bo się faceci pozabijają.Taka ich natura

          Pocoo rany....... parę to od 3 wzwyż ... piszesz o czymś, o czym ja się boje nawet pomyśleć...
          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 13:47
            hanka78 napisała:

            > Pocoo rany....... parę to od 3 wzwyż ... piszesz o czymś, o czym ja się boje na
            > wet pomyśleć...

            Nic z tego ,aby mi facet dyktował warunki.
            Czego się boisz?
            To faceci powinni się bać.
            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:12
              pocoo napisała:

              > hanka78 napisała:
              >
              > > Pocoo rany....... parę to od 3 wzwyż ... piszesz o czymś, o czym ja się b
              > oje na
              > > wet pomyśleć...
              >
              > Nic z tego ,aby mi facet dyktował warunki.
              > Czego się boisz?

              Związek 1 na 1 bywa wystarczająco skomplikowany...

              > To faceci powinni się bać.

              ?
          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 13:51
            Psychika (charakter) każdego z nas, ludzi jest wytworem kultury. Nikt nie powinien żądać od innego, by raz ukształtowaną psychikę rewolucyjnie przeobrażać. Ale powinniśmy być tolerancyjni wobec inności, pozwolić innym wybierać rozwiązania takie jakie im pasują, starając się przekazywać im prawdziwą wiedzę o nich, wiedzę, którą zdołaliśmy zdobyć dzięki eksperymentom innych.
            • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 14:01
              grgkh napisał:
              >Ale powinniśmy być tolerancyjni wobec inności, pozwolić innym wybierać rozwiązani
              > a takie jakie im pasują, starając się przekazywać im prawdziwą wiedzę o nich, w
              > iedzę, którą zdołaliśmy zdobyć dzięki eksperymentom innych.

              Ja jestem bardzo tolerancyjna dzięki eksperymentom własnym (no...ogień i wynalazki to nie moje dzieło).


            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:07
              grgkh napisał:

              > Psychika (charakter) każdego z nas, ludzi jest wytworem kultury. Nikt nie powin
              > ien żądać od innego, by raz ukształtowaną psychikę rewolucyjnie przeobrażać. Al
              > e powinniśmy być tolerancyjni wobec inności, pozwolić innym wybierać rozwiązani
              > a takie jakie im pasują, starając się przekazywać im prawdziwą wiedzę o nich, w
              > iedzę, którą zdołaliśmy zdobyć dzięki eksperymentom innych.

              Pełna zgoda.
              Nie czuję żadnego ciśnienia, żeby narzucać innym to - co uważam za dobre dla mnie i zabraniać tego co mi nie służy....
        • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 13:46
          pocoo napisała:

          > Jestem za ,ale najpierw trzeba byłoby facetom przenicować mózgi.
          > Facet powie "fajnie",ale ja i kobiety.
          > Kobieta z paroma facetami nie ma szans bo się faceci pozabijają.Taka ich natura
          > .

          Nieprawda. Tę tezę podważa kultura ludu mosuo.
          pl.wikipedia.org/wiki/Mosuo
          www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/mosuo-krolestwo-kobiet-1/
          forum.gazeta.pl/forum/w,21155,101144647,101144647,Naturalny_porzadek_rzeczy.html
          To nie tylko natura, hormony itd. To - przede wszystkim - kultura.

          Równoległym przykładem alternatywnych rozwiązań ze świata zwierzęcego są "kultury" szympansów i bonobo, skrajnie inaczej traktujące role seksualne.

          Człowiek jest niesłychanie agresywny wobec innych gatunków i wobec siebie samego, i dzięki tej cesze w dużej mierze osiągnął swą dzisiejszą pozycję. Ale czy dziś wciąż jeszcze MUSI taki być? Niekoniecznie. A jeśli zrezygnuje świadomie z tej agresji, to czy to nie będzie miało przełożenia zmniejszenie potrzeby posiadania partnera seksualnego NA WŁASNOŚĆ?
          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 13:53
            Który facet pozwoli na swobodę chociaż jednej kobiecie ,nawet gdyby miał ich ze sto?
            No który?
            Dlatego proponowałam przenicowanie mózgu mężczyzny.
            • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 14:10
              pocoo napisała:

              > Który facet pozwoli na swobodę chociaż jednej kobiecie ,
              > nawet gdyby miał ich ze sto?
              > No który?

              To margines ale wcale nie taki nic nieznaczący: zdarza się - swingersi, cuckold itp... - to wśród tych, którzy czują większe potrzeby seksualne, ale przecież jest spore grono takich, którym seks jest niepotrzebny w ogóle (jednemu z partnerów) i nie zwracają uwagi na skoki na bok partnera.

              > Dlatego proponowałam przenicowanie mózgu mężczyzny.

              Przenicowanie? Już ukształtowanych kulturowo mózgów? :)

              Takie procesy odbywają się bardzo powoli, bo dotyczą "nicowania" mózgów nowych pokoleń, zmiany mentalności społeczeństw... Nowe idee przenikają do nic powoli, stopniowo, etapami, ale przecież przenikają. Efektem "rewolucji" (gwałtownej zmiany powstałej jako odpowiedź na zbytnie oficjalne ograniczenia) kultury hipisowskiej jest nasze dzisiejsze znacznie bardziej tolerancyjne traktowanie seksu.
            • kontik_71 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 15:07
              Podnosze grzecznie lapke, zglaszajac swoja kandydature. Tak sie sklada, ze natura kompletnie pozbawila mnie uczucia zazdrosci :)
              • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 17:13
                kontik_71 napisał:

                > Podnosze grzecznie lapke, zglaszajac swoja kandydature. Tak sie sklada, ze natu
                > ra kompletnie pozbawila mnie uczucia zazdrosci :)

                To jest nas dwoje.
                • kontik_71 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 17:24
                  No popatrz.. gdyby los nas zetknal to mielibysmy szanse na stworzenie nowej odnogi ludzkosci Homo non zelus :D
                  • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 20:00
                    kontik_71 napisał:

                    > No popatrz.. gdyby los nas zetknal to mielibysmy szanse na stworzenie nowej odn
                    > ogi ludzkosci Homo non zelus :D

                    Trochę żal.
    • jeepwdyzlu zadyma z legalizacją konkubinatów 05.09.12, 15:37
      bo o związkach 3 osobowych nie wspomnę - z grzeczności...
      jest jednak sporem zastępczym
      Nie ma ZADNYCH PRZECIWWSKAZAŃ, żeby notarialnie upoważnić partnera do reprezentowania drugiej strony w szpitalach - z odłączeniem od urządzeń włącznie
      Nie ma żadnych przeciwwskazań do tworzenia na rzecz partnerów testamentów.
      Same konkubinaty w dużych miastach są od lat akceptowane.
      I mówię to jako człowiek będący 10 lat w konkubinacie.

      Jakie ma przywileje małżeństwo? PODATKOWE. TYLKO i wyłącznie. Podatek przy spadkobraniu zero i brak wspólnego opodatkowania.
      Trudno mówić zatem o specjalnej ustawie o związkach partnerskich, bo ta dawała by TYLKO przywileje finansowe - takie same - jak mniemam - jak małżeństwom.
      PO CO ZATEM?
      To nie ma sensu.
      Problem widzę TYLKO w sytuacji partnerstwa homoseksualistów. Tej grupie - po prostu trzeba umożliwić zawieranie małżeństw.
      Z określonymi konsekwencjami w przypadku rozwodów - - ta grupa zdaje się o tym zapominać...
      Pozdrawiam
      jeep
      • sammler Re: zadyma z legalizacją konkubinatów 05.09.12, 21:09
        jeepwdyzlu napisał:

        > Nie ma ZADNYCH PRZECIWWSKAZAŃ, żeby notarialnie upoważnić partnera do reprezent
        > owania drugiej strony w szpitalach - z odłączeniem od urządzeń włącznie

        I nosić przy sobie akt notarialny? Trzymać go w samochodzie, na wypadek - nomen omen - wypadku na drugim krańcu Polski?

        > Nie ma żadnych przeciwwskazań do tworzenia na rzecz partnerów testamentów.

        A to już półprawda. Jeśli tak stawiasz sprawę, to oczywiście masz rację. Ale niestety polskie prawo spadkowe przewiduje ten nieszczęsny zachowek dla osób z kręgu najbliższej rodziny (1/2, a w niektórych przypadkach aż 2/3 tego, co danej osobie należałoby się na mocy tzw. dziedziczenia ustawowego). Poza tym taki testament rodzina będzie w stanie dość łatwo obalić... Nawet testament w formie aktu notarialnego (jest to względnie proste w przypadku związków niesformalizowanych i bynajmniej problem nie dotyczy tylko partnerów tej samej płci).

        > Same konkubinaty w dużych miastach są od lat akceptowane.

        A co to ma do rzeczy?

        > Jakie ma przywileje małżeństwo? PODATKOWE. TYLKO i wyłącznie. Podatek przy spad
        > kobraniu zero i brak wspólnego opodatkowania.

        Chyba raczej wspólne opodatkowanie? Ono ma ograniczone znaczenie, bo korzystają z niego tylko partnerzy o skrajnie różnych dochodach. Ale już podatek od spadków ma znaczenie fundamentalne. Dlaczego człowiek, który wraz ze swoim partnerem pracował całe życie na wspólny majątek, po śmierci partnera ma odpalić 1/3 państwu jako osoba ze zmarłym niespokrewniona? Pozostałe korzyści opisałem wyżej (ty je zbagatelizowałeś).

        > Trudno mówić zatem o specjalnej ustawie o związkach partnerskich, bo ta dawała
        > by TYLKO przywileje finansowe - takie same - jak mniemam - jak małżeństwom.

        Garbage in, garbage out... Jeśli wyszedłeś z błędnych przesłanek, oczywiście doszedłeś do błędnych wniosków... I komu ja to piszę, jeep? Człowiekowi, który innym polecał lekcje logiki?

        S.
        • katrina_bush Albo zmienic prawo spadkowe alba uznac zwiazki par 05.09.12, 21:55
          sammler napisał:


          > I nosić przy sobie akt notarialny? Trzymać go w samochodzie, na wypadek - nomen
          > omen - wypadku na drugim krańcu Polski?
          >
          > > Nie ma żadnych przeciwwskazań do tworzenia na rzecz partnerów testamentów
          > .
          >
          > A to już półprawda. Jeśli tak stawiasz sprawę, to oczywiście masz rację. Ale ni
          > estety polskie prawo spadkowe przewiduje ten nieszczęsny zachowek dla osób z kr
          > ęgu najbliższej rodziny (1/2, a w niektórych przypadkach aż 2/3 tego, co danej
          > osobie należałoby się na mocy tzw. dziedziczenia ustawowego).

          Co ja tu slysze ?!

          W takim razie: albo zmienic prawo spadkowe i podatkowe albo uznac prawnie zwiazki partnerskie.

          A nie publicznie klamac, ze mozna wszystko zalatwic u notariusza !

          ( Ulgi podatkowe wprowadzic wylacznie tam, gdzie sa dzieci: w malzenstwach cywilnych i wyznaniowych, w konkubinatach i dla samotnie wychowujacych.
          Zero ulg podatkowych dla malzenstw bezdzietnych. )

          A juz sam fakt, ze rodzina moze polozyc chciwe lapsko na cudzej krwawicy - to skandal nie z tej ziemii !!!

          Spadek nalezy sie osobom bliskim - moze to byc oczywiscie rodzina, ale tylko i wylacznie w przypadku, gdy istnieje wiez emocjonalna. Skoro mozliwy jest rozwod z partnerem - powinien byc mozliwy rozwod z rodzina - w formie wydziedziczenia.

        • jeepwdyzlu sammler po co tak po chamsku? 06.09.12, 09:15
          masz inne zdanie - Twoje święte prawo
          ale po co te złośliwości?
          jeep
          • sammler Re: sammler po co tak po chamsku? 07.09.12, 15:12
            Złośliwości? Jeep, lubię zasadniczo czytać twoje posty (rzadko z tobą dyskutuję, co nie oznacza, że twoich wypowiedzi nie czytam), ale nie da się ukryć, że granicę dobrego smaku przekraczasz w nich nader często (eufemistycznie rzecz ujmując). A w tej wypowiedzi dodatkowo po prostu zwyczajnie nie miałeś racji.

            S.
        • jeepwdyzlu półprawda to gó...prawda 06.09.12, 09:17
          Nawet testament w formie aktu notarialnego (jest to względnie proste w przypadku związków niesformalizowanych
          -----------------------
          ciekawe jak
          podaj link do JEDNEGO chociaż takiego przypadku

          jeep
    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 16:45
      Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna jest niekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego potęcjału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...
      • kontik_71 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 16:47
        A jakiz to specjalny potencjal ma oficjalne malzenstwo w stosunku do konkubinatu?
        • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 16:59
          kontik_71 napisał:

          > A jakiz to specjalny potencjal ma oficjalne malzenstwo
          > w stosunku do konkubinatu?

          O, dobre pytanie... ;)
        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:30
          kontik_71 napisał:

          > A jakiz to specjalny potencjal ma oficjalne malzenstwo w stosunku do konkubinat
          > u?

          Ja nic nie mam do konkubinatów, jeśli jakiejś kobiecie nie przeszkadza świadomość, że jej facet któregoś pięknego dnia może się spakować i po prostu odejść, i będzie mógł ot tak sobie rozpocząć nowe życie, to tylko i wyłącznie jej sprawa...
          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:42
            grzeg34 napisał:

            > Ja nic nie mam do konkubinatów, jeśli jakiejś kobiecie nie przeszkadza świadomo
            > ść, że jej facet któregoś pięknego dnia może się spakować i po prostu odejść, i
            > będzie mógł ot tak sobie rozpocząć nowe życie, to tylko i wyłącznie jej sprawa
            > ...
            "O swięta naiwności".Jeżeli kogokolwiek zatrzymał akt ślubu to żyje w piekle (niechby pił,niech by bił,aby był"?).Czy warto?Moja córka ma dwa rozwody za sobą(krótkie małżeństwa i jedno dziecko),żadnego koscielnego ślubu i przysięga sama sobie,że nigdy więcej za mąz nie wyjdzie, bo rozwody z dobrym adwiokatem(jedna rozprawa) zbyt drogo rodziców kosztują.
            Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia chce.
            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:15
              pocoo napisała:

              > "O swięta naiwności".Jeżeli kogokolwiek zatrzymał akt ślubu to żyje w piekle (n
              > iechby pił,niech by bił,aby był"?).Czy warto?Moja córka ma dwa rozwody za sobą(
              > krótkie małżeństwa i jedno dziecko),żadnego koscielnego ślubu i przysięga sama
              > sobie,że nigdy więcej za mąz nie wyjdzie, bo rozwody z dobrym adwiokatem(jedna
              > rozprawa) zbyt drogo rodziców kosztują.

              Dlaczego Twoja córka nie potrafiła ułożyć sobie w miarę szczęśliwego życia?

              > Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia chce.

              Czy to Twój przepis na t.z. szczęście w życiu?
              • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 14:56
                grzeg34 napisał:
                > Dlaczego Twoja córka nie potrafiła ułożyć sobie w miarę szczęśliwego życia?

                Pierwszy w seksie nijaki,drugi rewelacyjny w seksie(setki kobiet na "koncie") ale hazardzista.Z dwoma utrzymuje przyjacielskie stosunki(bez seksu).
                Ona nie uwaza siebie za nieszczęśnicę bo jest bardzo atrakcyjna(prawie jak mamusia).

                > > Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia chce.
                >
                > Czy to Twój przepis na t.z. szczęście w życiu?
                Oczywiście.
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:08
                  pocoo napisała:

                  > > > Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia chce.
                  > >
                  > > Czy to Twój przepis na t.z. szczęście w życiu?
                  > Oczywiście.

                  Nie sprawdził się, ponieważ nie ma potwierdzenia u Twojego potomstwa...
                  Życie człowieka to "coś" więcej, niż jakaś tam "handlowa wartość" i egzystencjalne potrzeby...
                  • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:11
                    grzeg34 napisał:

                    > pocoo napisała:
                    >
                    > > > > Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia
                    > chce.
                    > > >
                    > > > Czy to Twój przepis na t.z. szczęście w życiu?
                    > > Oczywiście.
                    >
                    > Nie sprawdził się, ponieważ nie ma potwierdzenia u Twojego potomstwa...
                    > Życie człowieka to "coś" więcej, niż jakaś tam "handlowa wartość" i egzystencja
                    > lne potrzeby...

                    Czyli co? Podaj ten idealny przepis religianta.
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:28
                      grgkh napisał:

                      > Czyli co? Podaj ten idealny przepis religianta.

                      Żeby przepis był skuteczny, każdy musi go odnaleźć osobiście...

                      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:29
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > Czyli co? Podaj ten idealny przepis religianta.
                        >
                        > Żeby przepis był skuteczny, każdy musi go odnaleźć osobiście...

                        A nie jest to jedynie słuszny przepis religijny?
                      • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 07:51
                        grzeg34 napisał:

                        > Żeby przepis był skuteczny, każdy musi go odnaleźć osobiście...

                        Pieprzysz jak typowy klecha.Wszystko zależy ,jak leży?
                        Jak skomentowałeś mój przepis na życie ?Podważyłeś jego skuteczność.Bo co? Bo wiesz lepiej?
                        Czyli co? Mogę mieć swój sposób na życie ale...NO WŁAŚNIE , i to klesze pieprzone "ALE".
                  • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 07:35
                    grzeg34 napisał:

                    > Nie sprawdził się, ponieważ nie ma potwierdzenia u Twojego potomstwa...

                    Że co?Że jak?Nawet nie masz "objawienia".Wszystko się potwierdza.Gdybyś znał moje dziec (syna też mam)...szkoda mi do Ciebie słów.
                    Myślisz o mojej córce?Ona wie,kim jest i jaka jest.Jezeli facet się nie sprawdza a jej miłość traktuje jak ślepotę, to dostaje kopa w du.pę i prosi chirurga o wyciągnięcie z niej damskiego buta na szpilce.

                    > Życie człowieka to "coś" więcej, niż jakaś tam "handlowa wartość" i egzystencja
                    > lne potrzeby...

                    O la ,la , bla , bla, bla.
                    A małżeństwo to nie handel?Egzystencja nie jest ważna?Głodne dzieci wyślij do lasu ,niech podglądają co jedzą zwierzęta i biora z nich przykład.
                    Naoglądałes się filmów.A może w moim życiu wg Ciebie brakuje modlitwy i Boga?Jak jesteś taki wartościowy,to uważaj bo Ciebie ukradnie zwyczajny katolicki złodziej...skarbie.
              • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:09
                grzeg34 napisał:

                > pocoo napisała:
                > Moja córka ma dwa rozwody za sobą

                > Dlaczego Twoja córka nie potrafiła ułożyć sobie w miarę szczęśliwego życia?

                A co Ciebie to obchodzi? Powołajmy się na statystykę. Ile jest rozwodów i dlaczego ludzie nie mogą sobie ułożyć życia szczęśliwie, a nieszczęśliwie nie chcą?

                Dlaczego zadajesz takie pytanie? Nie znasz na nie domyślnej odpowiedzi?

                > > Trzeba tylko znać swoją wartośc i wiedzieć czego się od życia chce.
                >
                > Czy to Twój przepis na t.z. szczęście w życiu?

                Tak. Lepiej czasem żyć samotnie niż z byle kim.
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:17
                  grgkh napisał:

                  > Tak. Lepiej czasem żyć samotnie niż z byle kim.

                  Pytanie jest, dlaczego ten ktoś na początku jest taki fantastyczny, a później staje się nagle byle kimś?
                  I na pewno ten "byle ktoś" myśli w analogiczny sposób. W takim razie kto mówi prawdę, a kto kłamie?
                  A może oboje byli "byle kimś"?
                  • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:26
                    grzeg34 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Tak. Lepiej czasem żyć samotnie niż z byle kim.
                    >
                    > Pytanie jest, dlaczego ten ktoś na początku jest taki fantastyczny,
                    > a później staje się nagle byle kimś?

                    Ale tak jest i jest to częste i normalne. Zauroczenie zaślepia. Szkoda, że tego nie wiesz.

                    > I na pewno ten "byle ktoś" myśli w analogiczny sposób.
                    > W takim razie kto mówi prawdę, a kto kłamie?
                    > A może oboje byli "byle kimś"?

                    Brniesz w opary absurdu, bo skończyły Ci się pomysły na wybrnięcie z narożnika, w który sam się zapędziłeś.
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:36
                      grgkh napisał:

                      > Ale tak jest i jest to częste i normalne. Zauroczenie zaślepia. Szkoda, że tego
                      > nie wiesz.

                      Analogicznie też jak inne zjawiska np. głupota...

                      > > I na pewno ten "byle ktoś" myśli w analogiczny sposób.
                      > > W takim razie kto mówi prawdę, a kto kłamie?
                      > > A może oboje byli "byle kimś"?
                      >
                      > Brniesz w opary absurdu, bo skończyły Ci się pomysły na wybrnięcie z narożnika
                      > , w który sam się zapędziłeś.

                      Narożnik? Walka?
                      A Ty znowu ambicjonalnie podchodzisz do luźnej rozmowy o życiu...
                      P.S. Moja babcia mawiała: "widziały gały co brały"...
                      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:53
                        grzeg34 napisał:

                        > A Ty znowu ambicjonalnie podchodzisz do luźnej rozmowy o życiu...

                        Nie. Podchodzę z logiką. Jej brak u Ciebie powoduje, ze brniesz w argumentacje, które wszystkim logicznie myślącym kojarzą się z brnięciem do narożnika, w którym już nie ma żadnego argumentu.

                        > P.S. Moja babcia mawiała: "widziały gały co brały"...

                        Twoja babcia była religijna i zapewne spodziewała się, że za gehennę z Twoim dziadkiem dostanie nagrodę po śmierci od boga. :)
                        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:29
                          grgkh napisał:

                          > grzeg34 napisał:
                          >
                          > > A Ty znowu ambicjonalnie podchodzisz do luźnej rozmowy o życiu...
                          >
                          > Nie. Podchodzę z logiką. Jej brak u Ciebie powoduje, ze brniesz w argumentacje,
                          > które wszystkim logicznie myślącym kojarzą się z brnięciem do narożnika, w któ
                          > rym już nie ma żadnego argumentu.
                          >
                          > > P.S. Moja babcia mawiała: "widziały gały co brały"...
                          >
                          > Twoja babcia była religijna i zapewne spodziewała się, że za gehennę z Twoim dz
                          > iadkiem dostanie nagrodę po śmierci od boga. :)

                          Jesteś nudny z tą swoją religijną fobią...
                          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:34
                            grzeg34 napisał:

                            > Jesteś nudny z tą swoją religijną fobią...

                            Może i nudny, ale mnie czytasz i zagadujesz.

                            A Ty jesteś przewidywalny z kończeniem dyskusji po upadku swoich "argumentów". :)
                            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:42
                              grgkh napisał:

                              > Może i nudny, ale mnie czytasz i zagadujesz.
                              >
                              > A Ty jesteś przewidywalny z kończeniem dyskusji po upadku swoich "argumentów".
                              > :)

                              Moje argumenty naprawdę by upadły, jeśli przyznał bym Ci rację, a to bardzo rzadko mi się zdarza...
                              A zagaduję czasem Ciebie, bo jesteś w miarę kulturalnym sparing-partnerem, chociaż rzeczywiście nie podchodzę to tych spraw tak ambicjonalnie jak Ty i po pewnym czasie jestem nadzwyczajnej w świecie znudzony taką rozmową z Tobą...
                              • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:55
                                grzeg34 napisał:

                                > grgkh napisał:
                                >
                                > > Może i nudny, ale mnie czytasz i zagadujesz.
                                > >
                                > > A Ty jesteś przewidywalny z kończeniem dyskusji po upadku swoich "argumen
                                > tów".
                                > > :)
                                >
                                > Moje argumenty naprawdę by upadły, jeśli przyznał bym Ci rację, a to bardzo rza
                                > dko mi się zdarza...

                                To Ci się nigdy nie zdarza, bo nie zauważasz końca Twojej argumentacji. Argumenty leżą, Ty razem z nimi, ale udajesz, że nic się nie stało.

                                > A zagaduję czasem Ciebie, bo jesteś w miarę kulturalnym sparing-partnerem, choc
                                > iaż rzeczywiście nie podchodzę to tych spraw tak ambicjonalnie jak Ty i po pewn
                                > ym czasie jestem nadzwyczajnej w świecie znudzony taką rozmową z Tobą...

                                Tylko nie "zahaftuj" w tym znudzeniu swojej klawiatury.
                      • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 08:45
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > Ale tak jest i jest to częste i normalne. Zauroczenie zaślepia. Szkoda, ż
                        > e tego
                        > > nie wiesz.

                        > > Brniesz w opary absurdu,

                        > P.S. Moja babcia mawiała: "widziały gały co brały"...

                        Wierzyc mi się nie chce grzeg,że jesteś aż tak cofnięty w czasie i aż taki durnowaty.
                        I jak można traktować powaznie te Twoje prowokacje kiedy zachowujesz się jak skomaro-chasyd?Znalazles sobie idoli...
                        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:32
                          pocoo napisała:

                          > Wierzyc mi się nie chce grzeg,że jesteś aż tak cofnięty w czasie i aż taki durn
                          > owaty.
                          > I jak można traktować powaznie te Twoje prowokacje kiedy zachowujesz się jak sk
                          > omaro-chasyd?Znalazles sobie idoli...

                          Nie chciałem Ciebie obrazić.
                          Jednakże jeśli moja córka ułożyłaby sobie w taki sposób życie, to ja jako rodzic odczuwałbym porażkę i pewnie zacząłbym nawet pić, a nawet stałbym się pewnie jak Kolter alkoholikiem...
                          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:45
                            grzeg34 napisał:

                            > Jednakże jeśli moja córka ułożyłaby sobie w taki sposób życie, to ja jako rodzi
                            > c odczuwałbym porażkę

                            W jaki sposób?To cholernie mądra dziewczyna i żaden facet nie będzie wystawiał na próbę jej nerwów.Sama ją tego nauczyłam.
                          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:31
                            grzeg34 napisał:

                            > Nie chciałem Ciebie obrazić.
                            > Jednakże jeśli moja córka ułożyłaby sobie w taki sposób życie, to ja jako rodzi
                            > c odczuwałbym porażkę i pewnie zacząłbym nawet pić,

                            Nie łżyj !! nigdy chlać nie przestałeś .

                            a nawet stałbym się pewnie
                            > jak Kolter alkoholikiem...

                            Jesteś nim od pierwszego dnia swojego głupiego życia .
                            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 14:16
                              kolter-xl napisał:

                              > Nie łżyj !! nigdy chlać nie przestałeś .
                              >
                              > a nawet stałbym się pewnie
                              > > jak Kolter alkoholikiem...
                              >
                              > Jesteś nim od pierwszego dnia swojego głupiego życia .

                              Bardzo typowy objaw alkoholizmu - chla bo myśli, że inni też chleją...
                              Analogicznie jak złodziej, który twierdzi, że kradnie bo inni też kradną...
                              • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 17:23
                                grzeg34 napisał:

                                > kolter-xl napisał:
                                >
                                > > Nie łżyj !! nigdy chlać nie przestałeś .
                                > >
                                > > a nawet stałbym się pewnie
                                > > > jak Kolter alkoholikiem...
                                > >
                                > > Jesteś nim od pierwszego dnia swojego głupiego życia .
                                >
                                > Bardzo typowy objaw alkoholizmu - chla bo myśli, że inni też chleją...
                                > Analogicznie jak złodziej, który twierdzi, że kradnie bo inni też kradną...

                                Typowe dla bezmyślnego religianta - wierzy, bo inni wierzą. Nie stać go na samodzielne, krytyczne rozpatrzenie ŻADNEJ kwestii związanej z dogmatem, który rządzi jego umysłem.
                              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 20:14
                                grzeg34 napisał:

                                > kolter-xl napisał:
                                >
                                > > Nie łżyj !! nigdy chlać nie przestałeś .
                                > >
                                > > a nawet stałbym się pewnie
                                > > > jak Kolter alkoholikiem...
                                > >
                                > > Jesteś nim od pierwszego dnia swojego głupiego życia .
                                >
                                > Bardzo typowy objaw alkoholizmu - chla bo myśli, że inni też chleją...
                                > Analogicznie jak złodziej, który twierdzi, że kradnie bo inni też kradną...

                                Grzeniu nie musisz mi sie tu tłumaczyć , ja wiem ze alkoholizm to choroba . Ale może źle zrobiłeś ze uwierzyłeś w Jezusa zamiast terapię w AA .
                          • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:50
                            grzeg34 napisał:

                            > pocoo napisała:
                            >
                            > > Wierzyc mi się nie chce grzeg,że jesteś aż tak cofnięty w czasie i aż tak
                            > i durn
                            > > owaty.
                            > > I jak można traktować powaznie te Twoje prowokacje kiedy zachowujesz się
                            > jak sk
                            > > omaro-chasyd?Znalazles sobie idoli...
                            >
                            a nawet stałbym się pewnie jak Kolter alkoholikiem...

                            Grzesiek jak to jest że to kolter jest alkoholikiem a ty masz szare komórki spalone
                            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 14:18
                              hanka78 napisała:

                              > Grzesiek jak to jest że to kolter jest alkoholikiem a ty masz szare komórki spa
                              > lone

                              Dlaczego i Ty też mnie prowokujesz?
                          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 17:20
                            grzeg34 napisał:

                            > Nie chciałem Ciebie obrazić.

                            Hipokryzja.

                            > Jednakże jeśli moja córka ułożyłaby sobie w taki sposób życie, to ja jako rodzi
                            > c odczuwałbym porażkę i pewnie zacząłbym nawet pić, a nawet stałbym się pewnie
                            > jak Kolter alkoholikiem...

                            Ale obrażasz. Moralność religianta.
                  • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:11
                    grzeg34 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Tak. Lepiej czasem żyć samotnie niż z byle kim.
                    >
                    > Pytanie jest, dlaczego ten ktoś na początku jest taki fantastyczny, a później s
                    > taje się nagle byle kimś?

                    To bardzo proste. Ludzie rozwijają się cale życie... Niby ta sama osoba, w wieku 30 lat może być kimś zupełnie innym niż była 10 lat wcześniej w wieku 20... to chyba oczywiste....

                    Może się okazać że przez te 10 lat ludzie się zgrają i zbliżą, albo wręcz przeciwnie ich drogi się rozejdą.... i oczekują od życia czegoś innego, i nie jest to niczyja wina, tak po prostu jest... trzeba się wtedy grzecznie rozstać i w miarę możliwości w przyjaźni... Nie ma tu żadnej tragedii...

                    > I na pewno ten "byle ktoś" myśli w analogiczny sposób. W takim razie kto mówi p
                    > rawdę, a kto kłamie?
                    > A może oboje byli "byle kimś"?

                    Nie byli byle kimś. Zwyczajnie nie do końca wiedzieli czego chcą...
          • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:03
            grzeg34 napisał:

            > kontik_71 napisał:
            >
            > > A jakiz to specjalny potencjal ma oficjalne malzenstwo w stosunku do konk
            > ubinat
            > > u?
            >
            > Ja nic nie mam do konkubinatów, jeśli jakiejś kobiecie nie przeszkadza świadomo
            > ść, że jej facet któregoś pięknego dnia może się spakować i po prostu odejść, i
            > będzie mógł ot tak sobie rozpocząć nowe życie, to tylko i wyłącznie jej sprawa
            > ...

            jesteś zabawny doprawdy

            Współczuję twojej kobiecie jeśli tym co cie przy niej trzyma jest małżeństwo kościelne... i tylko dlatego się nie pakujesz i nie zaczynasz nowego życia... to żałosne
            widzisz... dla mnie np byłoby to obraźliwe, że facet jest ze mną z obowiązku z powinności, litości czy czegoś tam jeszcze....


            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:24
              hanka78 napisała:

              > Współczuję twojej kobiecie jeśli tym co cie przy niej trzyma jest małżeństwo ko
              > ścielne... i tylko dlatego się nie pakujesz i nie zaczynasz nowego życia... to
              > żałosne
              > widzisz... dla mnie np byłoby to obraźliwe, że facet jest ze mną z obowiązku z
              > powinności, litości czy czegoś tam jeszcze....

              Małżeństwa są zawierane głównie dla dzieci, żeby mogły wzrastać i rozwijać się w miarę stabilnych i przewidywalnych warunkach...
              Ile znasz konkubinatów, które by doczekały wspólnie wnuków i nadal potrafiłyby wspólnie patrzeć w przyszłość?
              Znikomy odsetek takich związków obchodzi kilkunastoletnią rocznicę wspólnego życia...
              • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:42
                grzeg34 napisał:

                > hanka78 napisała:
                >
                > > Współczuję twojej kobiecie jeśli tym co cie przy niej trzyma jest małżeńs
                > two ko
                > > ścielne... i tylko dlatego się nie pakujesz i nie zaczynasz nowego życia.
                > .. to
                > > żałosne
                > > widzisz... dla mnie np byłoby to obraźliwe, że facet jest ze mną z obowią
                > zku z
                > > powinności, litości czy czegoś tam jeszcze....
                >
                > Małżeństwa są zawierane głównie dla dzieci, żeby mogły wzrastać i rozwijać się
                > w miarę stabilnych i przewidywalnych warunkach...

                To może Ty zawarłeś swoje małżeństwo dla dzieci...

                Stabilnych warunków dla rozwoju dzieci nie gwarantuje paplanina księdza tylko mądrość rodziców

                > Ile znasz konkubinatów, które by doczekały wspólnie wnuków i nadal potrafiłyby
                > wspólnie patrzeć w przyszłość?

                Chyba nie chcesz się zwygłupać i powiedzieć, że zawarcie małżeństwo gwarantuje porozumienie i udany związek?

                Konkubinaty dopiero teraz dochodzą do głosu. Do niedawna było nie do pomyślenia, żeby kobieta nie szła do ołtarza jak chciał żyć z facetem... Szczęśliwie to się zmieniło...

                > Znikomy odsetek takich związków obchodzi kilkunastoletnią rocznicę wspólnego ży
                > cia...

                j.w
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 13:40
                  hanka78 napisała:

                  > To może Ty zawarłeś swoje małżeństwo dla dzieci...
                  > Stabilnych warunków dla rozwoju dzieci nie gwarantuje paplanina księdza tylko m
                  > ądrość rodziców

                  Oczywiście, że nie gwarantuje tego żadna paplanina...
                  Dlatego też wymyślono pewien szczególny rodzaj umowy jak ślub, który jest zawierany przed własną rodziną, przed którą będziemy świecić oczami, za swoje ewentualne błędy i niepowodzenia...

                  > Chyba nie chcesz się zwygłupać i powiedzieć, że zawarcie małżeństwo gwarantuje
                  > porozumienie i udany związek?

                  Małżeństwo daje kobiecie pewien rodzaj psychicznego komfortu, pozwalając jej spokojniej znosić trudy ciąży, połogu i odpowiedzialnego wychowywania dzieci, a nie tylko zastanawiać się, czy jest wciąż tak samo atrakcyjna dla swojego partnera...

                  > Konkubinaty dopiero teraz dochodzą do głosu. Do niedawna było nie do pomyślenia
                  > , żeby kobieta nie szła do ołtarza jak chciał żyć z facetem... Szczęśliwie to s
                  > ię zmieniło...

                  I niczego dobrego nie wróżą, szczególnie w kwestii odpowiedzialnego wychowywania dzieci...
                  • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 14:17
                    grzeg34 napisał:

                    > hanka78 napisała:

                    >
                    > Oczywiście, że nie gwarantuje tego żadna paplanina...
                    > Dlatego też wymyślono pewien szczególny rodzaj umowy jak ślub, który jest zawie
                    > rany przed własną rodziną, przed którą będziemy świecić oczami, za swoje ewentu
                    > alne błędy i niepowodzenia...

                    i niby ten szczególny rodzaj umowy ma gwarantować udany związek? Jesteś pewien, że chcesz w to brnąć?

                    >
                    > Małżeństwo daje kobiecie pewien rodzaj psychicznego komfortu, pozwalając jej sp
                    > okojniej znosić trudy ciąży, połogu i odpowiedzialnego wychowywania dzieci, a n
                    > ie tylko zastanawiać się, czy jest wciąż tak samo atrakcyjna dla swojego partne
                    > ra...

                    Tak ? A na ilu kobietach to sprawdziłeś.... bo mnie to akurat nie dotyczy... ?

                    Istnieje pogląd, z którym ja się zgadzam, że luźny związek paradoksalnie przyczynia się do jego trwałości... Pamiętasz może, założyłam kiedyś wątek z wyznaniem żony pewnego znanego kardio, to wyznanie sprowadzało ię mniej więcej do tego (mój mąż zamienił się w potwora - kiedy padło sakramentalne tak, byliśmy szczęśliwi przed ślubem)

                    Działa to tak, papier daje poczucie, posiadania drugiej osoby pewnej nieodwracalności, no a jeśli tak, to po co się starać skoro i tak ten ktoś juz należy do ciebie... Zresztą grześ twoje prymitywne słowa to potwierdzają

                    A propos, w ile po ślubie twoja żona przestała dbać o to żeby być atrakcyjną ?

                    > > Konkubinaty dopiero teraz dochodzą do głosu. Do niedawna było nie do pomyślenia
                    > > , żeby kobieta nie szła do ołtarza jak chciał żyć z facetem... Szczęśliwi
                    > e to się zmieniło...
                    >
                    > I niczego dobrego nie wróżą, szczególnie w kwestii odpowiedzialnego wychowywani
                    > a dzieci...

                    tak ci się wydaje....
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 14:46
                      hanka78 napisała:

                      > i niby ten szczególny rodzaj umowy ma gwarantować udany związek? Jesteś pewien
                      > , że chcesz w to brnąć?

                      Gdzie ja napisałem, że gwarantuje, twierdzę jedynie, że pewne sprawy ułatwia i daje kobiecie i dzieciom pewien rodzaj poczucia bezpieczeństwa...

                      > Tak ? A na ilu kobietach to sprawdziłeś.... bo mnie to akurat nie dotyczy... ?

                      Ile lat jesteś w związku ze swoim drugim partnerem?

                      > Istnieje pogląd, z którym ja się zgadzam, że luźny związek paradoksalnie przycz
                      > ynia się do jego trwałości... Pamiętasz może, założyłam kiedyś wątek z wyznanie
                      > m żony pewnego znanego kardio, to wyznanie sprowadzało ię mniej więcej do tego
                      > (mój mąż zamienił się w potwora - kiedy padło sakramentalne tak, byliśmy szczęś
                      > liwi przed ślubem)
                      >
                      > Działa to tak, papier daje poczucie, posiadania drugiej osoby pewnej nieodwraca
                      > lności, no a jeśli tak, to po co się starać skoro i tak ten ktoś juz należy do
                      > ciebie... Zresztą grześ twoje prymitywne słowa to potwierdzają

                      Dotyczyć to może jedynie związków zawieranych z t.z. rozsądku...

                      > A propos, w ile po ślubie twoja żona przestała dbać o to żeby być atrakcyjną ?

                      Wiadomo, że po takim czasie nie wygląda już tak samo jak miała 17lat, jednakże na swój wiek jest bardzo atrakcyjną kobietą i niejedna "dwudziestka" pozazdrościłaby jej wyglądu i figury...
                      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:22
                        grzeg34 napisał:

                        > Ile lat jesteś w związku ze swoim drugim partnerem?

                        Prawie siedem. I jedyny niepokój to ten, jak nas w razie nieprzewidzianych problemów potraktuje państwo.
                        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:31
                          grgkh napisał:

                          > grzeg34 napisał:
                          >
                          > > Ile lat jesteś w związku ze swoim drugim partnerem?
                          >
                          > Prawie siedem. I jedyny niepokój to ten, jak nas w razie nieprzewidzianych prob
                          > lemów potraktuje państwo.

                          To Wy jesteście parą? ... 8-)
                          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:56
                            grzeg34 napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > grzeg34 napisał:
                            > >
                            > > > Ile lat jesteś w związku ze swoim drugim partnerem?
                            > >
                            > > Prawie siedem. I jedyny niepokój to ten,
                            > > jak nas w razie nieprzewidzianych problemów
                            > > potraktuje państwo.
                            >
                            > To Wy jesteście parą? ... 8-)

                            Tak, z moją (drugą) partnerką, choć jest to ktoś inny. ;) Co w tym niezwykłego?
                          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:40
                            grzeg34 napisał:
                            > To Wy jesteście parą? ... 8-)

                            Sam sobie to nazwij.
                            Ja i Hanka jesteśmy dodatkowo.Łączą nas razem takie wyuzdane orgie seksualne o jakich Ci się nawet nie śniło.
                            Jakie pytanie ,taka odpowiedź.
                            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:43
                              pocoo napisała:

                              > Sam sobie to nazwij.
                              > Ja i Hanka jesteśmy dodatkowo.Łączą nas razem takie wyuzdane orgie seksualne o
                              > jakich Ci się nawet nie śniło.
                              > Jakie pytanie ,taka odpowiedź.

                              Wy to powinniście zmienić forum na takie, gdzie pytają, czy masz 18lat...
                              • pocoo Re: Związki - nie kusić grzega 07.09.12, 09:49
                                grzeg34 napisał:

                                > pocoo napisała:

                                > > Jakie pytanie ,taka odpowiedź.
                                ************************
                                > Wy to powinniście zmienić forum na takie, gdzie pytają, czy masz 18lat...

                            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:54
                              >Ja i Hanka jesteśmy dodatkowo.Łączą nas razem takie wyuzdane orgie seksualne o
                              > jakich Ci się nawet nie śniło.

                              Pocoo przecież prosiłam o dyskrecje....
                              • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 11:44
                                hanka78 napisała:

                                > Pocoo przecież prosiłam o dyskrecje....

                                Przepraszam,wymsknęło mi się.
                                Czasami idiotyczne pytania aż kuszą do takich "genialnych" odpowiedzi.
                      • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:53
                        grzeg34 napisał:

                        > hanka78 napisała:
                        >
                        > > i niby ten szczególny rodzaj umowy ma gwarantować udany związek? Jesteś
                        > pewien
                        > > , że chcesz w to brnąć?
                        >
                        > Gdzie ja napisałem, że gwarantuje, twierdzę jedynie, że pewne sprawy ułatwia i
                        > daje kobiecie i dzieciom pewien rodzaj poczucia bezpieczeństwa...

                        A ja ponawiam pytanie: Na ilu kobietach to sprawdziłeś.... bo mnie to akurat nie dotycz
                        > ... ?

                        Grzesiek coś w Twoim wpisie jest nie tak...
                        Zrozum że mnie ani mojemu dziecku nic takiego nie daje...
                        więc albo nie jestem kobietą a moja córka nie jest dzieckiem albo twój wpis .... ma się nijak do rzeczywistości...

                        Może gdybyś dodał "niektórym" czy "pewnym" i nie kobietom a osobom --
                  • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:17
                    grzeg34 napisał:

                    > hanka78 napisała:
                    >
                    > > To może Ty zawarłeś swoje małżeństwo dla dzieci...
                    > > Stabilnych warunków dla rozwoju dzieci nie gwarantuje paplanina księdza t
                    > ylko m
                    > > ądrość rodziców
                    >
                    > Oczywiście, że nie gwarantuje tego żadna paplanina...
                    > Dlatego też wymyślono pewien szczególny rodzaj umowy jak ślub, który jest zawie
                    > rany przed własną rodziną, przed którą będziemy świecić oczami, za swoje ewentu
                    > alne błędy i niepowodzenia...

                    No dobrze, małżonkowie popełnili błąd i co dalej? Męczą się ze sobą, bo nie chcą świecić? :)

                    Życie jest jedno.

                    > > Chyba nie chcesz się zwygłupać i powiedzieć, że zawarcie małżeństwo gwar
                    > antuje
                    > > porozumienie i udany związek?
                    >
                    > Małżeństwo daje kobiecie pewien rodzaj psychicznego komfortu, pozwalając jej sp
                    > okojniej znosić trudy ciąży, połogu i odpowiedzialnego wychowywania dzieci, a n
                    > ie tylko zastanawiać się, czy jest wciąż tak samo atrakcyjna dla swojego partne
                    > ra...

                    Tylko kobiecie? :) A bez tego nie może być miłości, zaufania i komfortu? Niby dlaczego?

                    > > Konkubinaty dopiero teraz dochodzą do głosu. Do niedawna było nie do pomy
                    > ślenia
                    > > , żeby kobieta nie szła do ołtarza jak chciał żyć z facetem... Szczęśliwi
                    > e to s
                    > > ię zmieniło...
                    >
                    > I niczego dobrego nie wróżą, szczególnie w kwestii odpowiedzialnego wychowywani
                    > a dzieci...

                    Na jakiej podstawie tak sądzisz? A patologie w małżeństwie i rozwody wróżą coś takiego?

                    Chyba tylko "wróżą"...
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:25
                      grgkh napisał:

                      > No dobrze, małżonkowie popełnili błąd i co dalej? Męczą się ze sobą, bo nie chc
                      > ą świecić? :)
                      >
                      > Życie jest jedno.

                      Potrafiłbyś to wytłumaczyć małym dzieciom, których rodzice się rozwodzą?
                      I te dzieci tak samo kochają matkę jak i ojca...
                      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:28
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > No dobrze, małżonkowie popełnili błąd i co dalej? Męczą się ze sobą, bo n
                        > ie chc
                        > > ą świecić? :)
                        > >
                        > > Życie jest jedno.
                        >
                        > Potrafiłbyś to wytłumaczyć małym dzieciom, których rodzice się rozwodzą?
                        > I te dzieci tak samo kochają matkę jak i ojca...

                        I co z tego? Czy lepiej żeby dzieci oglądały kłótnie i nienawiść?

                        Znów narożnik i znów nie masz argumentów.
                        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:44
                          grgkh napisał:

                          > > Potrafiłbyś to wytłumaczyć małym dzieciom, których rodzice się rozwodzą?
                          > > I te dzieci tak samo kochają matkę jak i ojca...
                          >
                          > I co z tego? Czy lepiej żeby dzieci oglądały kłótnie i nienawiść?

                          Kłótnie i nienawiść wynikają z braku umiejętności odpowiedniego wartościowania spraw dotyczących naszej rzeczywistości...
                          Trzeba było myśleć odpowiedzialnie wcześniej, a nie wiązać się tylko ze względu na krocze...
                          Żaden popęd fizjologiczny nie usprawiedliwia tragedii jaką wyrządza się małym niewinnym dzieciom!

                          > Znów narożnik i znów nie masz argumentów.

                          Wiesz co, powinieneś trenować boks, a nie rozmawiać z ludźmi o życiu.
                          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:02
                            grzeg34 napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > > Potrafiłbyś to wytłumaczyć małym dzieciom,
                            > > > których rodzice się rozwodzą?
                            > > > I te dzieci tak samo kochają matkę jak i ojca...
                            > >
                            > > I co z tego? Czy lepiej żeby dzieci oglądały kłótnie i nienawiść?
                            >
                            > Kłótnie i nienawiść wynikają z braku umiejętności odpowiedniego wartościowania
                            > spraw dotyczących naszej rzeczywistości...

                            Przecież właśnie o takich ludziach mówimy. I o patologiach różnej maści, jakiej pełno w małżeństwach kościelnie zatwierdzonych.

                            > Trzeba było myśleć odpowiedzialnie wcześniej, a nie wiązać się tylko ze względu
                            > na krocze...

                            Sądzisz według swojej miarki.

                            > Żaden popęd fizjologiczny nie usprawiedliwia tragedii jaką wyrządza się małym n
                            > iewinnym dzieciom!

                            I dlatego rozwód jest lepszym rozwiązaniem. Wyszło na moje. ;) Dziękuję za potwierdzenie.

                            > > Znów narożnik i znów nie masz argumentów.
                            >
                            > Wiesz co, powinieneś trenować boks, a nie rozmawiać z ludźmi o życiu.

                            Sam się podkładasz. :)
                      • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:59
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > No dobrze, małżonkowie popełnili błąd i co dalej? Męczą się ze sobą, bo n
                        > ie chc
                        > > ą świecić? :)
                        > >
                        > > Życie jest jedno.
                        >
                        > Potrafiłbyś to wytłumaczyć małym dzieciom, których rodzice się rozwodzą?
                        > I te dzieci tak samo kochają matkę jak i ojca...

                        Nie dramatyzuj, to nie koniec świata. Ważne żeby rodzice rozeszli się w miarę spokojnie i kulturalnie..., dzieci przecież nie tracą żadnego z rodziców i nic nie stoi na przeszkodzie żeby utrzymywali dalej bardzo bliskie kontakty i dalej się kochali...
              • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:13
                grzeg34 napisał:

                > hanka78 napisała:
                >
                > > Współczuję twojej kobiecie jeśli tym co cie przy niej trzyma jest małżeńs
                > two ko
                > > ścielne... i tylko dlatego się nie pakujesz i nie zaczynasz nowego życia.
                > .. to
                > > żałosne
                > > widzisz... dla mnie np byłoby to obraźliwe, że facet jest ze mną z obowią
                > zku z
                > > powinności, litości czy czegoś tam jeszcze....
                >
                > Małżeństwa są zawierane głównie dla dzieci, żeby mogły wzrastać i rozwijać się
                > w miarę stabilnych i przewidywalnych warunkach...
                > Ile znasz konkubinatów, które by doczekały wspólnie wnuków i nadal potrafiłyby
                > wspólnie patrzeć w przyszłość?
                > Znikomy odsetek takich związków obchodzi kilkunastoletnią rocznicę wspólnego ży
                > cia...

                To konkretnie, jakie są te odsetki?
      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 16:58
        grzeg34 napisał:

        > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna

        A co myślisz o tym kontekscie o singlach lub małżeństwach, które nie chcą mieć dzieci?

        > jest niekorzystny,
        > ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak
        > dużego potęcjału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...

        Co jest "wkładem"? Dzieci? Czy tylko o nie chodzi?

        To dlaczego religia przeszkadza w in-vitro? Dlaczego tyle dzieci jest w sierocińcach? Dlaczego tyle dzieci jest niedożywionych, żyjących w fatalnych warunkach patologii? Dlaczego nie umiemy z tym zrobić porządku? Co stoi na przeszkodzie i dlaczego wkład organizacji religijnych w naprawę tej sytuacji jest tak nikły, pozorny i nieskuteczny?
        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:39
          grgkh napisał:

          > grzeg34 napisał:
          >
          > > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna
          >
          > A co myślisz o tym kontekscie o singlach lub małżeństwach, które nie chcą mieć
          > dzieci?

          To ich sprawa, ale powinni płacić większe składki emerytalne i zdrowotne, ponieważ cudze dzieci będą musiały zarobić na ich emerytalne świadczenia...

          > > jest niekorzystny,
          > > ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak
          > > dużego potęcjału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...
          >
          > Co jest "wkładem"? Dzieci? Czy tylko o nie chodzi?

          Możliwość wydania potomstwa jest największym osiągnięciem takiego zjawiska jak "życie"...

          > To dlaczego religia przeszkadza w in-vitro? Dlaczego tyle dzieci jest w sieroci
          > ńcach? Dlaczego tyle dzieci jest niedożywionych, żyjących w fatalnych warunkach
          > patologii? Dlaczego nie umiemy z tym zrobić porządku? Co stoi na przeszkodzie
          > i dlaczego wkład organizacji religijnych w naprawę tej sytuacji jest tak nikły,
          > pozorny i nieskuteczny?

          Problem in-vitro jest tylko niewielkim elementem w szerokim kontekście dyskusji o nowych możliwościach społecznych, a moralność, sens i cele życia...
          Dla kobiet najlepszym okresem pod względem biologicznym zajścia w ciąże jest wiek 20-25lat.
          Jednakże rozwój cywilizacyjny i środowisko poniekąd wymusza na kobietach przesuwanie tej decyzji coraz dalej w czasie. Bardzo często kobiety starają się o pierwsze dziecko dopiero w wieku ok. 35lat, kiedy prawdopodobieństwo zapłodnienia jest już niewielkie. Dodatkowo dochodzi bardzo niezdrowy tryb życia, wszędobylska chemia (np. kosmetyki), nerwy, stres i presja upływającego czasu. A nowe życie nie jest "głupie", nie chce się pojawić w nieprzyjaznym dla siebie środowisku.
          Doszło do tego, że kobiety muszą się kształcić i pracować, ponieważ wielu mężczyzn nie jest wstanie samodzielnie utrzymać swojej rodziny. A jest bardzo wiele kobiet, które mogłyby się realizować się tylko jako matki, żony i opiekunki t.z. ogniska domowego. A co oferuje cywilizacja do rozwiązania tego problemu, ano daje prowizorkę w postaci in-vitro i oczekuje, żeby całe społeczeństwo dostosowało swoją moralność do takich wymuszonych sytuacji.
          • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:56
            grzeg34 napisał:


            > Dla kobiet najlepszym okresem pod względem biologicznym zajścia w ciąże jest wi
            > ek 20-25lat.
            >Bardzo często kobiety starają się o pie
            > rwsze dziecko dopiero w wieku ok. 35lat, kiedy prawdopodobieństwo zapłodnienia
            > jest już niewielkie.

            Czy Ty ten post napisałeś 100 lat temu?

            > Doszło do tego, że kobiety muszą się kształcić i pracować, ponieważ wielu mężcz
            > yzn nie jest wstanie samodzielnie utrzymać swojej rodziny.

            Bo dupa nie chłop.

            A jest bardzo wiele
            > kobiet, które mogłyby się realizować się tylko jako matki, żony i opiekunki t.z
            > . ogniska domowego.

            Sam sobie bądź opiekunem tego ogniska.Od tego jesteś.
            Świat idzie z postępem.Na czyje emerytury zapracuje armia bezrobotnych?Mojemu mężowi jeszcze "trochę" do emerytury brakuje ale już teraz tak się zabezpieczył,że z "zabezpieczenia " utrzyma duży dom,nie zabraknie mu na lekarstwa i będzie swobodnie żył.
            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:20
              pocoo napisała:

              > Świat idzie z postępem.Na czyje emerytury zapracuje armia bezrobotnych?

              Ta armia bezrobotnych to głównie dziedzictwo po PRL'u...
              Ten problem sam się rozwiąże za jakieś kilkanaście, kilkadziesiąt lat...

              > Mojemu m
              > ężowi jeszcze "trochę" do emerytury brakuje ale już teraz tak się zabezpieczył,
              > że z "zabezpieczenia " utrzyma duży dom,nie zabraknie mu na lekarstwa i będzie
              > swobodnie żył.

              Ileż będą warte te domy i pieniądze, jeśli nieliczni już będą o nie zabiegać?
              • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 07:57
                grzeg34 napisał:

                > Ta armia bezrobotnych to głównie dziedzictwo po PRL'u...
                > Ten problem sam się rozwiąże za jakieś kilkanaście, kilkadziesiąt lat...

                Pieprzysz jak potłuczony.Ludzi zastąpią robotami i automatami.

                > Ileż będą warte te domy i pieniądze, jeśli nieliczni już będą o nie zabiegać?

                Jak ci pozwolą(w Polsce nie) to siedź w jaskini i udawaj Jezusa.
          • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:07
            grzeg34 napisał:


            > Doszło do tego, że kobiety muszą się kształcić i pracować, ponieważ wielu mężcz
            > yzn nie jest wstanie samodzielnie utrzymać swojej rodziny.

            Dobrze dla ciebie że twoja nie musiała, gdyby to zrobiła puściłaby cię kantem ;)

            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:26
              hanka78 napisała:

              > Dobrze dla ciebie że twoja nie musiała, gdyby to zrobiła puściłaby cię kantem ;
              > )

              Moja żona pracuje.
              • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:32
                grzeg34 napisał:

                > hanka78 napisała:
                >
                > > Dobrze dla ciebie że twoja nie musiała, gdyby to zrobiła puściłaby cię ka
                > ntem ;
                > > )
                >
                > Moja żona pracuje.

                Bo chce czy musi?
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:16
                  hanka78 napisała:

                  > > Moja żona pracuje.
                  >
                  > Bo chce czy musi?

                  Nie musi...
                  • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:29
                    grzeg34 napisał:

                    > hanka78 napisała:
                    >
                    > > > Moja żona pracuje.
                    > >
                    > > Bo chce czy musi?
                    >
                    > Nie musi...

                    oj to musisz być zdruzgotany, że zajmowanie się ogniskiem (a mniej poetycko : pranie sprzątanie, gotowanie - czyli najbardziej niewdzięczna, niedająca spienienia ni żadnej satysfakcji) jej nie wystarcza... No cóż, źle wybrałeś, ale musisz to jakoś przełknąć... :))) bo ten nierozerwalny węzeł - zresztą sam wiesz...
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 11:41
                      hanka78 napisała:

                      > oj to musisz być zdruzgotany, że zajmowanie się ogniskiem (a mniej poetycko : p
                      > ranie sprzątanie, gotowanie - czyli najbardziej niewdzięczna, niedająca spienie
                      > nia ni żadnej satysfakcji) jej nie wystarcza... No cóż, źle wybrałeś, ale musis
                      > z to jakoś przełknąć... :))) bo ten nierozerwalny węzeł - zresztą sam wiesz...

                      Ja źle wybrałem?
                      Jeśli musiałbym wskazać już jakiś ideał kobiety, to wskazałbym na swoją żonę...
          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:49
            grzeg34 napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > grzeg34 napisał:
            > >
            > > > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy
            > > > inny związek niż kobieta+mężczyzna
            > >
            > > A co myślisz o tym kontekscie o singlach lub
            > > małżeństwach, które nie chcą mieć dzieci?
            >
            > To ich sprawa,

            I fajnie. Potwierdzasz, że mają do takiego związku prawo.

            > ale powinni płacić większe składki emerytalne i zdrowotne,

            Nie chcę wnikać w niuanse tego projektu. Zresztą sam, jako lekko zakurzony młodzian, kiedyś płaciłem - tak mi się wydaje - jakieś bykowe...

            > ponieważ cudze dzieci będą musiały zarobić na ich emerytalne świadczenia...

            Czyżby echa idei niejakiego nehsy? ;)

            Nie o tym jest tu mowa. Odłóżmy ekonomię na inne wątki. Chodzi o identyczne prawnie traktowanie konkubinatów jak małżeństwa.

            > > > jest niekorzystny,
            > > > ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak
            > > > dużego potęcjału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...
            >
            > >
            > > Co jest "wkładem"? Dzieci? Czy tylko o nie chodzi?
            >
            > Możliwość wydania potomstwa jest największym osiągnięciem
            > takiego zjawiska jak "życie"...

            "Był autorem wielu ciąż, jako mąż i nie mąż..." O takich myślisz? A może ideowo nakręcone brygady przymusowego zapładniania?

            > > To dlaczego religia przeszkadza w in-vitro? Dlaczego tyle dzieci jest w s
            > ieroci
            > > ńcach? Dlaczego tyle dzieci jest niedożywionych, żyjących w fatalnych war
            > unkach
            > > patologii? Dlaczego nie umiemy z tym zrobić porządku? Co stoi na przeszk
            > odzie
            > > i dlaczego wkład organizacji religijnych w naprawę tej sytuacji jest tak
            > nikły,
            > > pozorny i nieskuteczny?
            >
            > Problem in-vitro jest tylko niewielkim elementem w szerokim kontekście dyskusji
            > o nowych możliwościach społecznych, a moralność, sens i cele życia...

            Niemniej religia sprzeciwia się takiemu pochodzeniu dzieci. Wniosek jest oczywisty - religia dzieci ma w dupie. Musi jej chodzić o coś innego, tylko o co?

            > Dla kobiet najlepszym okresem pod względem biologicznym zajścia w ciąże jest wi
            > ek 20-25lat.

            Truizm.

            > Jednakże rozwój cywilizacyjny i środowisko poniekąd wymusza na kobietach przesu
            > wanie tej decyzji coraz dalej w czasie. Bardzo często kobiety starają się o pie
            > rwsze dziecko dopiero w wieku ok. 35lat, kiedy prawdopodobieństwo zapłodnienia
            > jest już niewielkie.

            Zastosujmy więc środki przymusu, tak?

            > Dodatkowo dochodzi bardzo niezdrowy tryb życia, wszędobyls
            > ka chemia (np. kosmetyki), nerwy, stres i presja upływającego czasu. A nowe życ
            > ie nie jest "głupie", nie chce się pojawić w nieprzyjaznym dla siebie środowisk
            > u.

            I co z tego jeśli z in-vitro rodzi się wiele wspaniałych dzieci, które wychowują się w kochających je rodzinach. W czym jest problem?

            > Doszło do tego, że kobiety muszą się kształcić i pracować,

            A nie powinny? Dlaczego należy im to utrudniać spychając je do roli macic?

            > ponieważ wielu mężcz
            > yzn nie jest wstanie samodzielnie utrzymać swojej rodziny.

            I tak jest zawsze? Dlaczego pojedyncze przypadki mają uzasadniać ogólniejszą tezę? Gdzie tu logika?

            > A jest bardzo wiele
            > kobiet, które mogłyby się realizować się tylko jako matki, żony i opiekunki t.z
            > . ogniska domowego. A co oferuje cywilizacja do rozwiązania tego problemu, ano
            > daje prowizorkę w postaci in-vitro i oczekuje, żeby całe społeczeństwo dostosow
            > ało swoją moralność do takich wymuszonych sytuacji.

            I co złego jest z tej prowizorki, bo wciąż tego nie widzę? Jakie jest lekarstwo na wstrętny świat, który tak barwnie i z niechęcią opisujesz? Obrzydł Ci? To pozwól innym żyć w nim tak, jak by chcieli.

            NIE PRZESZKADZAJ w in-vitro. Nie przeszkadzajcie, religianci, innym.

            Dlaczego upierasz się, że inni mają żyć według idiotycznych recept, które oferuje religia nie akceptująca świata realnego? Dlaczego nasz świat ma wyglądać jak obóz koncentracyjny zarządzany przez partię boga? Głupiego bożka, pozbawionego logiki.
            • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:21
              grgkh napisał:

              > > Możliwość wydania potomstwa jest największym osiągnięciem
              > > takiego zjawiska jak "życie"...
              >
              > "Był autorem wielu ciąż, jako mąż i nie mąż..." O takich myślisz? A może ideowo
              > nakręcone brygady przymusowego zapładniania?

              Cóż, to co potrafi, jednemu wystarczy sama reprodukcja na podobieństwo innych naczelnych, a inni dodatkowo będą się starali przekazać swoje intelektualne osiągnięcia jak poglądy, idee, a także i doświadczenie. Chociaż co z nimi zrobią potomni to już tylko ich sprawa, ale można mieć nadzieję, że coś z nas osobistego przetrwa...

              > I co z tego jeśli z in-vitro rodzi się wiele wspaniałych dzieci, które wychowuj
              > ą się w kochających je rodzinach. W czym jest problem?

              In-vitro to przede wszystkim przemysł, biznes i marketing...
              Kiedy z żoną zdecydowałem się już na dziecko, mieliśmy problem przez jakiś czas. Ginekolog mówił, że wszystko jest w porządku i nie wie w czym problem. Żona poszła głównie z ciekawości na poradę do takiej kliniki, a tam oczywiście pełna kultura, może kawki, herbatki, ciasteczko, pani doktor oczywiście bardzo milutka i potrafiła mojej żonie w bardzo naukowy sposób wytłumaczyć, że musi wykonać kilkadziesiąt badań, przyjmować niemalże całą tablicę Mendelejewa, różnego rodzaju hormony, regularne wizyty i t.d.
              Jak to żona mi opowiedziała, od razu miałem wrażenie, że chcą zrobić z niej stałą klientkę.
              Stanąłem na swoje intelektualne wyżyny i udało mi się wytłumaczyć jej, że tu potrzebny spokój, harmonia i cierpliwość, a natura sama zadziała i udało się...
              Znajomi wydali na in-vitro już wartość dobrego nowego auta, i nic z tego. Są zdruzgotani, załamani. Myślę, że jakby wzięli te pieniądze, bezpłatne urlopy z pracy, odcięli się od tej całej "naukowo-marketingowej" cywilizacji i zaszyli się gdzieś na jakieś zapadłej wsi, to natura by sama zadziałała...
              • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:43
                grzeg34 napisał:

                > Cóż, to co potrafi, jednemu wystarczy sama reprodukcja na podobieństwo innych n
                > aczelnych,

                Patrz namawianie do dziecioróbstwa a la religia... ;)

                > a inni dodatkowo będą się starali przekazać swoje intelektualne osią
                > gnięcia

                Intelektualne osiągnięcia religii... przekazywane za wszelka cenę, straszeniem i obiecankami-cacankami, indoktrynacją dzieci. Bo takie intelektualne, że nikt "dzieł" "wielkiego" rodaka, "naszego" papy już nie czyta. ;)

                > In-vitro to przede wszystkim

                ... dzieci, na które bardzo czekają potencjalni rodzice.

                > przemysł, biznes i marketing...

                To mi nie przeszkadza. Nikt nikogo nie ZMUSZA do in-vitro.

                > Kiedy z żoną zdecydowałem się już na dziecko, mieliśmy problem przez jakiś czas
                > . Ginekolog mówił, że wszystko jest w porządku i nie wie w czym problem. Żona p
                > oszła głównie z ciekawości na poradę do takiej kliniki, a tam oczywiście pełna
                > kultura, może kawki, herbatki, ciasteczko, pani doktor oczywiście bardzo milutk
                > a i potrafiła mojej żonie w bardzo naukowy sposób wytłumaczyć, że musi wykonać
                > kilkadziesiąt badań, przyjmować niemalże całą tablicę Mendelejewa, różnego rodz
                > aju hormony, regularne wizyty i t.d.
                > Jak to żona mi opowiedziała, od razu miałem wrażenie, że chcą zrobić z niej sta
                > łą klientkę.
                > Stanąłem na swoje intelektualne wyżyny i udało mi się wytłumaczyć jej, że tu po
                > trzebny spokój, harmonia i cierpliwość, a natura sama zadziała i udało się...

                Potrzebna jest aktywność, grzesiu, Twoja aktywność. I co, postarałeś się?

                > Znajomi wydali na in-vitro już wartość dobrego nowego auta, i nic z tego.

                Nie zawsze się udaje. I co z tego? Ale ile dzieci z in-vitro żyje między nami?

                > Są zd
                > ruzgotani, załamani. Myślę, że jakby wzięli te pieniądze, bezpłatne urlopy z pr
                > acy, odcięli się od tej całej "naukowo-marketingowej" cywilizacji i zaszyli się
                > gdzieś na jakieś zapadłej wsi, to natura by sama zadziałała...

                Może tak, może nie. Nie wiadomo. Samo myślenie nie sprawi cudów.
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 14:54
                  grgkh napisał:

                  > > In-vitro to przede wszystkim
                  >
                  > ... dzieci, na które bardzo czekają potencjalni rodzice.

                  A ile par odprawiono z kwitkiem i z depresją, które wcześniej zostawiły u nich niejednokrotnie oszczędności swojego życia?
                  Ile zapłodnionych par przez in-vitro, rzeczywiście potrzebowała tej metody?

                  > > przemysł, biznes i marketing...
                  >
                  > To mi nie przeszkadza. Nikt nikogo nie ZMUSZA do in-vitro.

                  Nie przeszkadza Ci to jak lekarze robią sobie z "Przyrzeczenia Lekarskiego" papier toaletowy?
                  Wiele jest takich sytuacji, że badania wskazują, że wszystko jest w porządku, a jednak para nie może zajść. I ta zdesperowana, roztrzęsiona para idzie do takiej kliniki a oni od razu urabiają ich na stałych klientów...
                  Przecież oni to najlepiej wiedzą, że wielu "niby tym bezpłodnym" parom wystarczyłoby, że zwolniliby tępo życia, zdrowo się odżywiali, unikali nerwów, stresu, i t.d.
                  Z premedytacją wyciągają oszczędności od tych ludzi, którym wystarczyłaby często zwykła terapia u psychologa...
                  • grgkh Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 07.09.12, 17:54
                    grzeg34 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > > In-vitro to przede wszystkim
                    > >
                    > > ... dzieci, na które bardzo czekają potencjalni rodzice.
                    >
                    > A ile par odprawiono z kwitkiem i z depresją, które wcześniej zostawiły u nich
                    > niejednokrotnie oszczędności swojego życia?

                    I dlatego że komuś się nie udało należałoby PROFILAKTYCZNIE pozbawić szansy na zaistnienie dzieci, które dzięki in-vitro się narodziły?

                    :))) Oto logika religianta.

                    > Ile zapłodnionych par przez in-vitro, rzeczywiście potrzebowała tej metody?

                    Tyle ile skorzystało. A skąd wiesz, że któraś korzystała niepotrzebnie? Musiałbyś to udowodnić. ;) Brak dowodu może oznaczać, że KAŻDA potrzebowała.

                    > > > przemysł, biznes i marketing...
                    > >
                    > > To mi nie przeszkadza. Nikt nikogo nie ZMUSZA do in-vitro.
                    >
                    > Nie przeszkadza Ci to jak lekarze robią sobie z "Przyrzeczenia Lekarskiego" pap
                    > ier toaletowy?

                    What? :)))
                    Skutkiem in-citro jest POWSTANIE ŻYCIA. I to życia, które ma większą niż statystycznie szansę na szczęście, bo jest oczekiwane, pożądane.

                    Twoje rozumowanie jest CHORE z nienawiści. To jakiś bełkot.

                    Kto Ci dał prawo do oczerniania lekarzy, fundamentalistyczny religiancie? Mój syn jest lekarzem i wiem, co mówię.

                    > Wiele jest takich sytuacji,

                    Konkrety, grzesiu. Co to znaczy "wiele"? Ile małżeństw z tych, o których mówię, że MUSIAŁY, według Ciebie NIE MUSIAŁY? Bredzisz. Wszyscy, którzy cieszą się dzieckiem poczętym tą drogą są szczęśliwi. Dlaczego Ci przeszkadza szczęście innych. Dlaczego wpieprzasz swój religijny nos w praywatne życie innych? Dlaczego siejesz nienawiść i budujesz atmosferę mającą na celu utrudnianie w przyszłości innym mozliwość skorzystania z tej szansy?

                    Wkurzająca rola religii dążącej wyłącznie do włądzy, mającej ludzi w dupie, gardszącej nimi, przeinaczającej i obłudnej.

                    Trzymaj się od tego z daleka. Możesz mieć własne zdanie, ale TYLKO o tyle, o ile dotyczy ono podejmowanej przez Ciebie PRYWATNIE decyzji. Ciebie nikt do in vitro nie zmusza. Wolno Ci mieć swoje poglądy i stosować się do nich, ale inni mogą mieć inne poglądy i mają TAKIE SAMO PRAWO, by się do nich stosować.

                    Zrozumiałeś, czy religine poczucie misji i wpływania na życie innych jest Ci obce?

                    Twoje argumenty są fałszywe.

                    > że badania wskazują, że wszystko jest w porządku, a
                    > jednak para nie może zajść. I ta zdesperowana, roztrzęsiona para idzie do taki
                    > ej kliniki a oni od razu urabiają ich na stałych klientów...

                    Podaj dowód, że NA PEWNO tak było w przypadku wszystkich klientów. Margines machnacji handlowych mnie nie interesuje. Przestępcy są wszędzie, a ich zjawienie się gdziekolwiek nie deprecjonuje metody. Rozmawiamy o METODZIE i jej SKUTECZNOŚCI.

                    > Przecież oni to najlepiej wiedzą, że wielu "niby tym bezpłodnym" parom wystarcz
                    > yłoby, że zwolniliby tępo życia, zdrowo się odżywiali, unikali nerwów, stresu,
                    > i t.d.

                    Głupoty piszesz.

                    > Z premedytacją wyciągają oszczędności od tych ludzi, którym wystarczyłaby częst
                    > o zwykła terapia u psychologa...

                    Często? Poproszę o dane statystyczne i logiczne rozumowanie, z którego wynika, że to jest powodem, by tej metody wcale nie stosować.

                    Bzdury wygadujesz, grzesiu. Twój sposób rozumowania jest bardzo daleki od logiki. To skutek zbyt intensywnego kontaktu z dogmatami religinymi, które nieodwracalnie przekształacają sposób myślenia. Na, to oczywiste, gorszy... :)
                    • grzeg34 Re: Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 07.09.12, 21:34
                      grgkh napisał:

                      > Często? Poproszę o dane statystyczne i logiczne rozumowanie, z którego wynika,
                      > że to jest powodem, by tej metody wcale nie stosować.

                      O to się rozchodzi, że nikt takich statystyk nie prowadzi, a jeśli je prowadzi to na pewno ich nie upubliczni, bo to jest działanie na niekorzyść firmy. Woja wiedza na ten temat jest z rozmów z ludźmi, które te sprawy bezpośrednio ich dotyczą i to nie są pojedyncze przypadki...

                      > Bzdury wygadujesz, grzesiu. Twój sposób rozumowania jest bardzo daleki od logik
                      > i. To skutek zbyt intensywnego kontaktu z dogmatami religinymi, które nieodwrac
                      > alnie przekształacają sposób myślenia. Na, to oczywiste, gorszy... :)

                      To Ty jesteś skażony wyidealizowanym dogmatem cywilizacji i dogmatem marketingowej nauki, a w każdym krytyku tego dogmatu widzisz nawiedzonego religianta, analogicznie jak religiant postrzega w każdym krytyku kościoła diabła...
                      • grgkh Re: Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 07.09.12, 23:03
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > Często? Poproszę o dane statystyczne i logiczne rozumowanie,
                        > > z którego wynika, że to jest powodem, by tej metody wcale nie stosować.
                        >
                        > O to się rozchodzi,

                        Rozeszło się w szwach, spruło się... ;)

                        > że nikt takich statystyk nie prowadzi,

                        Danych nie ma, ale są. Oto religijna logika.

                        > a jeśli je prowadzi
                        > to na pewno ich nie upubliczni, bo to jest działanie na niekorzyść firmy. Woja
                        > wiedza na ten temat jest z rozmów z ludźmi, które te sprawy bezpośrednio ich do
                        > tyczą i to nie są pojedyncze przypadki...

                        Ale tezy w oparciu o te "dane" tworzysz i używasz ich w dyskusji. Kupa śmiechu, grzesiu.

                        > > Bzdury wygadujesz, grzesiu.
                        > > Twój sposób rozumowania jest bardzo daleki od
                        > > logiki. To skutek zbyt intensywnego kontaktu z dogmatami
                        >
                        > > religijnymi, które nie odwracalnie przekształcają
                        > > sposób myślenia. Na, to oczywiste, gorszy... :)
                        >
                        > To Ty jesteś skażony wyidealizowanym dogmatem cywilizacji i dogmatem marketingo
                        > wej nauki, a w każdym krytyku tego dogmatu widzisz nawiedzonego religianta, ana
                        > logicznie jak religiant postrzega w każdym krytyku kościoła diabła...

                        OK. Ty się posługujesz danymi wyssanymi z palucha, a ja jestem...

                        Niech tak zostanie. Powinienem sobie zapisać link do tej rozmowy i powoływać się na jej pointę. Pa, grzesiu, dobrej nocy.
                        • grzeg34 Re: Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 08.09.12, 11:12
                          grgkh napisał:

                          > Ale tezy w oparciu o te "dane" tworzysz i używasz ich w dyskusji. Kupa śmiechu,
                          > grzesiu.

                          Takie dane dla mnie są o wiele bardziej wiarygodne, niż publikowane przez jakieś instytuty, które często dochodzą do sprzecznych wniosków w zależności od źródeł finansowania, ponieważ dotyczą bezpośrednio mnie, moich znajomych i mojego środowiska w którym żyję.

                          > OK. Ty się posługujesz danymi wyssanymi z palucha, a ja jestem...

                          To są moje wnioski dotyczące mojego życia i mojej obserwacji otaczającej mnie rzeczywistości...
                          Chcesz ich więcej?
                          Więc, ile było w Polsce wyroków skazujących lekarzy za t.z. błędy medyczne?
                          Albo recepty, dlaczego tacy "inteligentni", wykształceni lekarze od tylu lat mają problem z poprawnym wystawianiem recept?

                          Albo temat rzeka - publiczna służba zdrowia - może chcesz porozmawiać?
                          • karbat Re: Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 08.09.12, 12:06
                            grzeg34 napisał:
                            > Takie dane dla mnie są o wiele bardziej wiarygodne, niż publikowane przez jakie
                            > ś instytuty, które często dochodzą do sprzecznych wniosków w zależności od źród
                            > eł finansowania, ponieważ dotyczą bezpośrednio mnie, moich znajomych i mojego ś
                            > rodowiska w którym żyję.

                            grzeg34 -ten twoj twoj wpis dotyczy uwag zawartych w *alogiczny belkot grzesia n/t in vitro*
                            Klamiesz w swoim powyzszym stwierdzeniu . twierdzac , ze publikowane przez jakies instytuty ( ich sprzeczne wyniki in vitro ) dotycza bezposrednie ciebie , twoich znajomych czy twojego srodowiska w ktorym zyjesz . -
                            wychodze z zalozenie , ze jako osoba wierzaca ( rodzina , twoi znajomi ) , nie moze in vitro was bezposrednio dotyczyc . bo jak ? .

                            > To są moje wnioski dotyczące mojego życia i mojej obserwacji otaczającej mnie
                            >rzeczywistości...

                            no napisz cos o tych twoich wnioskach dotyczacych in vitro - dotyczycych twojego zycia .

                            > Chcesz ich więcej?
                            > Więc, ile było w Polsce wyroków skazujących lekarzy za t.z. błędy medyczne?

                            bledy medyczne sie zdarzaja. dyskusja na ten temat rozwala format tego forum .

                            -bledy medyczne lekarza, a wiara ( np katolicka ) lekarza , albo -
                            -przysiega lekarska - a religia ( np. katolicka ) - otworz taki watek ,
                            jest to na fr jak najbardziej uprawniony temat .

                            > Albo recepty, dlaczego tacy "inteligentni", wykształceni lekarze od tylu lat ma
                            > ją problem z poprawnym wystawianiem recept?

                            ???? niepoprawnie , blednie wystawiane przez lekarzy recepty .. ? a to ciekawe ...
                            Bledna moze byc diagnoza i jej podstawie wystawiana jest recepta .
                            Blednie wystawiona recepta ... jak zyje z czyms takims sie ie spotkalem .

                            > Albo temat rzeka - publiczna służba zdrowia - może chcesz porozmawiać?

                            porozmawiac na temat Sl. Zdrowia na FR ... ?.
                          • grgkh Re: Alogiczny bełkot grzesia n/t in vitro 08.09.12, 16:33
                            grzeg34 napisał:

                            > grgkh napisał:
                            >
                            > > Ale tezy w oparciu o te "dane" tworzysz
                            > > i używasz ich w dyskusji. Kupa śmiechu,
                            > > grzesiu.
                            >
                            > Takie dane dla mnie są o wiele bardziej wiarygodne,

                            Dla Ciebie... BARDZIEJ wiarygodne. :D

                            > niż publikowane przez jakieś instytuty,
                            > które często dochodzą do sprzecznych wniosków
                            > w zależności od źródeł finansowania,
                            > ponieważ dotyczą bezpośrednio mnie, moich znajomych
                            > i mojego środowiska w którym żyję.

                            Bardziej wiarygodne niz dane statystyczne, naukowe, uzyskane metodą naukową, a nie poprzez uwierzenie w teorie spiskowe.

                            Dla Ciebie... mówisz.

                            Czyli zalecasz, by cały świat porzucił metodę naukową, bo może się zdarzyć, że jakiś "naukowiec" (czy on JESZCZE zasługuje na taką definicję?) skłamał bo UWIERZYŁ, ze ma rację?

                            Przecież właśnie źródło błędów - według takich jak Ty - obciążające konto nauki, właściwie obciąża konto wiary. Logiczne?

                            Co NIE POSŁUGUJE SIĘ metodą naukową, to NIE EJST nauką, grzesiu. Instytuty, o których myślisz, właśnie posługują się wiarą, łamią reguły logiki, kłamią, są nieuczciwe (przestają podlegać definicji) i dlatego powodują fałsze.

                            Kapujesz, czy nadal za trudne?

                            > > OK. Ty się posługujesz danymi wyssanymi z palucha, a ja jestem...
                            >
                            > To są moje wnioski dotyczące mojego życia i mojej obserwacji otaczającej mnie r
                            > zeczywistości...

                            Jeden człowiek przeciwko światu, który go chce oszukać. ;) Biedaczysko. ;)

                            > Chcesz ich więcej?
                            > Więc, ile było w Polsce wyroków skazujących lekarzy za t.z. błędy medyczne?

                            Błąd może popełnić każdy człowiek. Jeśli ktoś jest lekarzem, nie przestaje byc człowiekiem. Ludzie religijni też są moredrcami. A lekarz, któremu udowodniono naganne postępowanie, jest pozbawiany prawa do wykonywania zawodu, przestaje być lekarzem. Tak więc PO FAKCIE przestaje to obciążać konto medycyny.

                            To jest - wybacz - debilna argumentacja. :)

                            > Albo recepty, dlaczego tacy "inteligentni", wykształceni
                            > lekarze od tylu lat mają problem z poprawnym wystawianiem recept?

                            Jaki problem? Zdefiniuj to w szczegółach. I jaki jest tego związek z tematem naszej rozmowy?

                            > Albo temat rzeka - publiczna służba zdrowia - może chcesz porozmawiać?

                            Chętnie, ale w innym miejscu. Wejdź na takie forum, załóż wątek i zaproś mnie do dyskusji.

                            Tutaj skup się na temacie. Na razie wszystko, co piszesz, to bzdury i nie na temat.
      • k_a_p_p_a Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 17:00
        grzeg34 napisał:

        > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna jest n
        > iekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego potęc
        > jału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)..

        Dla grupy najkorzystniejszym wariantem jest gdy najlepsze samce pokrywają jak najwięcej samic z jednoczesną selekcją negatywną samic lokujących się poniżej średniej
        • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:16
          > Dla grupy najkorzystniejszym wariantem jest gdy najlepsze samce pokrywają jak n
          > ajwięcej samic z jednoczesną selekcją negatywną samic lokujących się poniżej ś
          > redniej

          Lewicowi ateiści potrzą na ludzi jak na zwierzęta... Nic nowego...
          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:51
            chasyd_666 napisał:

            > > Dla grupy najkorzystniejszym wariantem jest gdy
            > > najlepsze samce pokrywają jak najwięcej samic
            > > z jednoczesną selekcją negatywną samic
            > > lokujących się poniżej średniej
            >
            > Lewicowi ateiści potrzą na ludzi jak na zwierzęta... Nic nowego...

            Bo zwierzęta i ludzie to tacy sami przedstawiciele świata ożywionego i tak naprawdę niewiele się od siebie różnią.

            Ateista nie jest ani lewicowy, ani prawicowy.
      • snajper55 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 20:06
        grzeg34 napisał:

        > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna jest n
        > iekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego potęc
        > jału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...

        A to niby na jakiej podstawie tak uważasz? Na przykład dużo większy potencjał rozrodczy ma związek mężczyzny z większą ilością kobiet, czyli harem. Dużo większy potencjał jako pracownik ma osoba samotna (np bezdzietna kobieta) w stosunku do osoby obarczonej rodziną (widać to po naszej "bezrodzinnej" emigracji zarobkowej). Itd, itp. Związek k+m jest nieefektywny i przynosi mniej społeczeństwu niż inne związki.

        S.
        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 10:00
          snajper55 napisał:

          > A to niby na jakiej podstawie tak uważasz? Na przykład dużo większy potencjał r
          > ozrodczy ma związek mężczyzny z większą ilością kobiet, czyli harem.

          Sytuacja niestabilna, taki facet musi siłą i przemocą kontrolować innych facetów, blokując rozwój całej społeczności...


          > Dużo większy potencjał jako pracownik ma osoba samotna (np bezdzietna kobieta) w stosunku
          > do osoby obarczonej rodziną (widać to po naszej "bezrodzinnej" emigracji zarob
          > kowej). Itd, itp. Związek k+m jest nieefektywny i przynosi mniej społeczeństwu
          > niż inne związki.

          Bzdura, to dzieci napędzają koniunkturę, popyt, sprzedaż, zmuszają rodziców do efektywnej pracy i przyszłościowego myślenia...
      • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 08:44
        grzeg34 napisał:

        > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna jest n
        > iekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego potęc
        > jału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...

        Grzesiu a ty jak zwykle pleciesz cy po cy

      • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 17:07
        grzeg34 napisał:

        > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna jest n
        > iekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego potęc
        > jału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...

        Grzeniu znowu przemawia przez ciebie parafianin ze swoim stylem myślenia ; nie ma chrzcin to i kasa się kiedyś skończy. Dziecko ,cioteczki nie wiedzieć czemu są obdarzone zmysłem artystycznym, Czy to nie jest twórcze i rozwojowe ??
        • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 17:26
          kolter-xl napisał:

          > grzeg34 napisał:
          >
          > > Dla społeczeństwa (danej grupy) każdy inny związek niż kobieta+mężczyzna
          > jest n
          > > iekorzystny, ponieważ inne warianty związków nie niosą ze sobą tak dużego
          > potęc
          > > jału rozwoju i wkładu dla całej społeczności (grupy)...
          >
          > Grzeniu znowu przemawia przez ciebie parafianin ze swoim stylem myślenia ; nie
          > ma chrzcin to i kasa się kiedyś skończy. Dziecko ,cioteczki nie wiedzieć czemu
          > są obdarzone zmysłem artystycznym, Czy to nie jest twórcze i rozwojowe ??

          Ciotki czy bisexy są nic nie warci społecznie, żadnego potencjału, talentu, nic, zero. Jak ci dwaj:
          www.youtube.com/watch?v=CnTFNsmToHg
          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 17:41
            hanka78 napisała:

            > Ciotki czy bisexy są nic nie warci społecznie, żadnego potencjału, talentu, nic
            > , zero. Jak ci dwaj:

            Ten co śpiewa to też cioteczka , a mi to zdecydowanie nie przeszkadza !! Zawsze uważałem go za genialnego wokalistę

            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 18:00
              nie ma co gadać, Stipe, Elton John, Almodovar - pewnie te gejowskie związki tak im zaszkodziły i teraz tacy bezwartościowi społecznie...

              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 20:11
                hanka78 napisała:

                > nie ma co gadać, Stipe, Elton John, Almodovar - pewnie te gejowskie związki tak
                > im zaszkodziły i teraz tacy bezwartościowi społecznie...

                Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??
                • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:12
                  kolter-xl napisał:

                  > hanka78 napisała:
                  >
                  > > nie ma co gadać, Stipe, Elton John, Almodovar - pewnie te gejowskie związ
                  > ki tak
                  > > im zaszkodziły i teraz tacy bezwartościowi społecznie...
                  >
                  > Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??

                  A gdzie ja napisałem, że ktokolwiek mi przeszkadza?
                  • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:17
                    grzeg34 napisał:

                    > kolter-xl napisał:
                    >
                    > > hanka78 napisała:
                    > >
                    > > > nie ma co gadać, Stipe, Elton John, Almodovar - pewnie te gejowskie
                    > związ
                    > > ki tak
                    > > > im zaszkodziły i teraz tacy bezwartościowi społecznie...
                    > >
                    > > Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??
                    >
                    > A gdzie ja napisałem, że ktokolwiek mi przeszkadza?

                    Prędzej dałbyś sobie pipe ogolić (bo jaj nie masz)niż na kler napisać coś złego .
                    • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:20
                      kolter-xl napisał:


                      > > > Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??
                      > >
                      > > A gdzie ja napisałem, że ktokolwiek mi przeszkadza?
                      >
                      > Prędzej dałbyś sobie pipe ogolić (bo jaj nie masz)niż na kler napisać coś złego
                      > .

                      Na pochyłe drzewo każda koza skacze...
                      • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:29
                        grzeg34 napisał:

                        > kolter-xl napisał:
                        >
                        >
                        > > > > Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??
                        > > >
                        > > > A gdzie ja napisałem, że ktokolwiek mi przeszkadza?
                        > >
                        > > Prędzej dałbyś sobie pipe ogolić (bo jaj nie masz)niż na kler napisać coś
                        > złego

                        > Na pochyłe drzewo każda koza skacze...

                        Miłośnik wafelka , filozofem :)))
                        • grzeg34 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 14:09
                          kolter-xl napisał:

                          > > Na pochyłe drzewo każda koza skacze...
                          >
                          > Miłośnik wafelka , filozofem :)))

                          Słoma z butów ci wyłazi...
                          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 20:12
                            grzeg34 napisał:

                            > kolter-xl napisał:
                            >
                            > > > Na pochyłe drzewo każda koza skacze...
                            > >
                            > > Miłośnik wafelka , filozofem :)))
                            >
                            > Słoma z butów ci wyłazi...

                            Tobie but ze słomy orczyku parafialny .
                            • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 08.09.12, 09:45
                              kolter-xl napisał:

                              > grzeg34 napisał:

                              > > Słoma z butów ci wyłazi...
                              >
                              > Tobie but ze słomy orczyku parafialny .

                              Nawet nie posądzalam siebie o taką cierpliwość.Czekałam na Twoja odpowiedź do grzega.
                              Ja wiem,że Ty wiesz,że...
                              jesteś genialny.
                              • karbat Re: Związki - nie krzywdzić innych... 08.09.12, 10:51
                                > kolter-xl napisał:
                                > > grzeg34 napisał:

                                > > > Słoma z butów ci wyłazi...

                                > > Tobie but ze słomy orczyku parafialny .

                                *tobie but ze slomy * - spostrzezenie krotkie , trafne, mocne .

                              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 08.09.12, 20:00
                                pocoo napisała:

                                > > > Słoma z butów ci wyłazi...
                                > >
                                > > Tobie but ze słomy orczyku parafialny .
                                >
                                > Nawet nie posądzalam siebie o taką cierpliwość.Czekałam na Twoja odpowiedź do grzega.
                                > Ja wiem,że Ty wiesz,że...
                                > jesteś genialny.

                                Ty co ,do bicia skaczesz czy co ??
                                • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 10:04
                                  kolter-xl napisał:

                                  > Ty co ,do bicia skaczesz czy co ??

                                  No nie.Do jakiego bicia?
                                  Twoja odpowiedź bawi mnie do tej pory, a to dlatego,że już...już...miałam do niego napisać,że jest głupszy niż snopek słomy.W tym co napisałam poprzednio nie było cienia aluzji.
                                  • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 12:42
                                    pocoo napisała:

                                    > kolter-xl napisał:
                                    >
                                    > > Ty co ,do bicia skaczesz czy co ??
                                    >
                                    > No nie.Do jakiego bicia?
                                    > Twoja odpowiedź bawi mnie do tej pory, a to dlatego,że już...już...miałam do ni
                                    > ego napisać,że jest głupszy niż snopek słomy.W tym co napisałam poprzednio nie
                                    > było cienia aluzji.

                                    Aha.
                            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 22:26
                              kolter-xl napisał:

                              > Tobie but ze słomy orczyku parafialny .

                              :)))
                • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:40
                  kolter-xl napisał:

                  > hanka78 napisała:
                  >
                  > > nie ma co gadać, Stipe, Elton John, Almodovar - pewnie te gejowskie związ
                  > ki tak
                  > > im zaszkodziły i teraz tacy bezwartościowi społecznie...
                  >
                  > Ciekawe czemu Grzeniwi bezżenny kler nie przeszkadza ??

                  No bo przecież spora część tego bezżennego kleru, potrafi w skrytości swymi lędźwiami przyczynić się do rozwoju całej społeczności...

                  Tylko czemu grześ się nie demencje, że ten księżowski wkład w rozwój ludzkości bez ojca się chowa?

            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 18:30
              > Ten co śpiewa to też cioteczka , a mi to zdecydowanie nie przeszkadza !! Zawsze
              > uważałem go za genialnego wokalistę

              Wokal rewelacyjny ale gitary też dobre, akustyczna mi się bardzo podoba
              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 20:14
                hanka78 napisała:

                > > Ten co śpiewa to też cioteczka , a mi to zdecydowanie nie przeszkadza !!
                > Zawsze
                > > uważałem go za genialnego wokalistę
                >
                > Wokal rewelacyjny ale gitary też dobre, akustyczna mi się bardzo podoba

                E tam specjalnie taka wersje ci podsunąłem ale ten sam kawałek bez tej akustycznej gitary to dopiero bomba

                • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 10:45
                  kolter-xl napisał:

                  > hanka78 napisała:
                  >
                  > > > Ten co śpiewa to też cioteczka , a mi to zdecydowanie nie przeszkad
                  > za !!
                  > > Zawsze
                  > > > uważałem go za genialnego wokalistę
                  > >
                  > > Wokal rewelacyjny ale gitary też dobre, akustyczna mi się bardzo podoba
                  >
                  > E tam specjalnie taka wersje ci podsunąłem ale ten sam kawałek bez tej akustycz
                  > nej gitary to dopiero bomba
                  >
                  Fajnie graja chłopaki, ale co z tego? Nie dość, że geja maja w swoim gronie to pewnie jeszcze sataniści... :))
                  • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 11:20
                    hanka78 napisała:

                    > Fajnie graja chłopaki, ale co z tego? Nie dość, że geja maja w swoim gronie to
                    > pewnie jeszcze sataniści... :))

                    No i dla tego unikam tych grzesznych ludzi a słucham muzyki lekkiej łatwej i przyjemnej

                    • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 14:17
                      kolter-xl napisał:

                      > No i dla tego unikam tych grzesznych ludzi a słucham muzyki lekkiej łatwej i pr
                      > zyjemnej

                      W życiu nie słyszałam czegoś tak lekkiego i nastrojowego ;)) Chcesz mnie uśpić?

                      Przyda się coś na rozruszanie:

                      www.youtube.com/watch?v=ntV2yfKQCzs
                      • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 20:22
                        hanka78 napisała:

                        > W życiu nie słyszałam czegoś tak lekkiego i nastrojowego ;)) Chcesz mnie uśpić?
                        >
                        > Przyda się coś na rozruszanie:

                        Po trzydziestu sekundach już kimałem :)) No ale to mnie od razu cuci .

                        • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 22:25
                          kolter-xl napisał:

                          > Po trzydziestu sekundach już kimałem :)) No ale to mnie od razu cuci .

                          Instrumenty ok, ale to Bel Canto to nawet umrzyka by ocuciło.

                          Zabawa w usypianie i cucenie jest całkiem całkiem... miłych snów Kolter:

                          www.youtube.com/watch?v=li-adM-qOwI
                          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 22:35
                            hanka78 napisała:

                            > kolter-xl napisał:
                            >
                            > > Po trzydziestu sekundach już kimałem :)) No ale to mnie od razu cuci .
                            >
                            > Instrumenty ok, ale to Bel Canto to nawet umrzyka by ocuciło.
                            >
                            > Zabawa w usypianie i cucenie jest całkiem całkiem... miłych snów Kolter:

                            Jutro zamiast pooranej kawy zobacz to :))

                            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 10.09.12, 10:14
                              kolter-xl napisał:
                              >
                              > Jutro zamiast pooranej kawy zobacz to :))

                              Przez pięć dni kawy teraz nie tkne.
                              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 10.09.12, 11:31
                                hanka78 napisała:

                                > kolter-xl napisał:
                                > >
                                > > Jutro zamiast pooranej kawy zobacz to :))
                                >
                                > Przez pięć dni kawy teraz nie tkne.

                                No to zaoszczędzisz :)))
                                • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 10.09.12, 15:35
                                  kolter-xl napisał:

                                  > hanka78 napisała:
                                  >
                                  > > kolter-xl napisał:
                                  > > >
                                  > > > Jutro zamiast pooranej kawy zobacz to :))
                                  > >
                                  > > Przez pięć dni kawy teraz nie tkne.
                                  >
                                  > No to zaoszczędzisz :)))

                                  Nie wiem, nie wiem. To co mi z kawy zostanie będę musiała na leki uspakajające wydać :))

                                  A jak tam sny po mojej kołysance?
                                  • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 13:53
                                    hanka78 napisała:

                                    >
                                    > A jak tam sny po mojej kołysance?

                                    Po 27 sekundach fiknąłem ze stołka :)
                                    • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 00:33
                                      > Po 27 sekundach fiknąłem ze stołka :)
                                      A wydobyl Cie kto Kotku spod biurka i przytulił do piersi?
                                      • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 07:25
                                        hanka78 napisała:

                                        > > Po 27 sekundach fiknąłem ze stołka :)
                                        > A wydobyl Cie kto Kotku spod biurka i przytulił do piersi?

                                        Nikt:( leżałem bez tchu :(
                                        • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 09:35
                                          kolter-xl napisał:
                                          >
                                          > Nikt:( leżałem bez tchu :(

                                          Bez tchu? Straszne, gdybym tam była... ratowała bym Cię :))
                                          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 09:43
                                            hanka78 napisała:

                                            > kolter-xl napisał:
                                            > >
                                            > > Nikt:( leżałem bez tchu :(
                                            >
                                            > Bez tchu? Straszne, gdybym tam była... ratowała bym Cię :))

                                            Metoda usta w usta , oraz masaż tajski :)
                                            • hanka78 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 09:56
                                              kolter-xl napisał:

                                              > hanka78 napisała:
                                              >
                                              > > kolter-xl napisał:
                                              > > >
                                              > > > Nikt:( leżałem bez tchu :(
                                              > >
                                              > > Bez tchu? Straszne, gdybym tam była... ratowała bym Cię :))
                                              >
                                              > Metoda usta w usta , oraz masaż tajski :)

                                              ja Cię tak naraziłam, więc próbowałabym wszystkiego :)
    • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 05.09.12, 22:15
      > Jak widzi to fundamentalista religijny?

      Podobnie jak fundamentalista ateistyczny :)


      --
      www.ask.com/web?gct=serp&qsrc=2417&o=100000027&l=dis&locale=pl_PL&tpr=2&q=lily+allen+back+start
      • obraza.uczuc.religijnych Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 09:08
        Udowodnij
        • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 12:02
          Taka jest natura fanatyzmu... :)


          --
          Str
          www.youtube.com/watch?v=usYEImDgztM&feature=related
      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 15:59
        chasyd_666 napisał:

        > > Jak widzi to fundamentalista religijny?
        >
        > Podobnie jak fundamentalista ateistyczny :)

        Niechętny teizmowi to musi być ateista? Chyba coś Ci się pomyliło. Teiści się nienawidzą tak, że żaden ateista nie jest w stanie im dorównać. Patrz na wszystkie wojny religijne, np. w Iraku, a ostatnio znów w Ulsterze. :)
        • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:19
          grgkh napisał:
          >
          > Niechętny teizmowi to musi być ateista?

          Czy ja tak twierdzę ?...

          >Chyba coś Ci się pomyliło.

          Chyba tobie :)

          >Teiści się n
          > ienawidzą tak, że żaden ateista nie jest w stanie im dorównać.

          E... A te 100 milionów zamordowane przez ateistyczną ideologię (komunizm) to czyja robota ?
          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 16:46
            chasyd_666 napisał:

            > grgkh napisał:
            > >
            > > Niechętny teizmowi to musi być ateista?
            >
            > Czy ja tak twierdzę ?...
            >
            > >Chyba coś Ci się pomyliło.
            >
            > Chyba tobie :)
            >
            > >Teiści się n
            > > ienawidzą tak, że żaden ateista nie jest w stanie im dorównać.
            >
            > E... A te 100 milionów zamordowane przez ateistyczną ideologię (komunizm) to cz
            > yja robota ?

            Nie ateistyczną, przyjacielu, ANTYKLERYKALNĄ. Mordować umieją ludzie, którzy dążą do władzy. Nie zawsze współpracują z religią, czasem robią to wbrew niej.

            Ale to nie ma nic wspólnego z ateizmem. Ateizm to brak teizmu. Brak nie jest ideą i do niczego nie może MOTYWOWAĆ.

            Wykaż logicznie, że brak idei do czegoś motywuje? ;)
            • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 12:00
              grgkh napisał:

              > >
              > > E... A te 100 milionów zamordowane przez ateistyczną ideologię (komunizm)
              > to cz
              > > yja robota ?
              >
              > Nie ateistyczną, przyjacielu, ANTYKLERYKALNĄ.

              Nawet jeśli hasło "Religia - opium dla ludu" uznamy za antyklerykalizm (co jest mocno dyskusyjne...), to wynikało ono z ateizmu ("Boga niet !")


              sjp.pwn.pl/szukaj/antyklerykalizm
              Komuniści niszczyli religię i kościoły , a nie tylko wpływy kleru...


              --
              www.youtube.com/watch?v=usYEImDgztM&feature=related
              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 13:58
                chasyd_666 napisał:
                > Komuniści niszczyli religię i kościoły , a nie tylko wpływy kleru...

                Cerkwie prawosławne w II RP też komuniści burzyli ? czy może klerykalne do bólu władze sanacyjne ,wspierane katolicką hołotą w sukienkach duchownych ??
              • grgkh Idea i brak idei 17.09.12, 19:01
                chasyd_666 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > >
                > > > E... A te 100 milionów zamordowane przez
                > > > ateistyczną ideologię (komunizm) to czyja robota ?
                > >
                > > Nie ateistyczną, przyjacielu, ANTYKLERYKALNĄ.
                >
                > Nawet jeśli hasło "Religia - opium dla ludu" uznamy za antyklerykalizm (co jest
                > mocno dyskusyjne...), to wynikało ono z ateizmu ("Boga niet !")

                Nieprawda. Ateizm, jako BRAK idei, nie ma żadnych haseł. To jest typowe hasło antyklerykalne (antyreligijne). Zresztą identycznych haseł używasz i Ty, gdy twierdzisz, że INNYCH - NIŻ TWÓJ - BOGÓW NIE MA. :)

                Jesli się mylę. to ogłos nam tutaj, że istnieja wszyscy mozliwi, wymyleni i jeszcze niewymyśleni bogowie.

                Czy mógłbyś być jednocześnie teistą i ateistą, przyjacielu? :)))

                Jeśli jednak twierdzisz, że jakis bóg nie istnieje, to należysz do tej samej grupy co komuniści spod znaku Marksa.

                > sjp.pwn.pl/szukaj/antyklerykalizm

                A antyreligijność? Wolisz to? OK. Od teraz będę to tak nazywał. Dziękuję za współpracę w wypracowywaniu odpowiednich narzędzi przecko religii. I Ciebie będę wskazywał jako na mojego dzielnego i skutecznego wspólnika.

                > Komuniści niszczyli religię i kościoły , a nie tylko wpływy kleru...

                A co mnie to obchodzi. Przecież nie jestem komunistą. ;) Nie lubię tamtych komunistów i uważam, że są takimi samymi zbrodniarzami jak chrześcijanie. Są siebie warci.

                I co mi zrobisz? Jestem ateistą. To tylko BRAK teizmu. Brak nie skutkuje niczym. Poza tym nic mi nie możesz zarzucić. A na pewno nie jestem tak źle wychowany i tak agresywny, jak Ty, wychowanek tej zbrodniczej sekty.

                Bo to jest zbrodnicza sekta, która ma na sumieniu krew niewinnych ludzi.

                A mnie, jako ateiście na pewno nikt nie może przypisać żadnego spadku po jakiejś idei.

                Powtarzam - ja tylko nie wyznaję pewnej idei. Brak idei NIE SKUTKUJE NICZYM.

                A Ty się wytłumacz z przynależności do tego zakłamanego chłamu i tego, jak on Ciebie wychowuje, że nie umiesz logicznie myśleć i kulturalnie rozmawiać.
                • grgkh Re: Idea i brak idei (korekta orto) 17.09.12, 19:09
                  chasyd_666 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > > >
                  > > > E... A te 100 milionów zamordowane przez
                  > > > ateistyczną ideologię (komunizm) to czyja robota ?
                  > >
                  > > Nie ateistyczną, przyjacielu, ANTYKLERYKALNĄ.
                  >
                  > Nawet jeśli hasło "Religia - opium dla ludu" uznamy za antyklerykalizm (co jest
                  > mocno dyskusyjne...), to wynikało ono z ateizmu ("Boga niet !")

                  Nieprawda. Ateizm, jako BRAK idei, nie ma żadnych haseł. To jest typowe hasło antyklerykalne (antyreligijne). Zresztą identycznych haseł używasz i Ty, gdy twierdzisz, że INNYCH - NIŻ TWÓJ - BOGÓW NIE MA. :)

                  Jeśli się mylę, to ogłoś nam tutaj, że istnieją wszyscy możliwi, wymyśleni i jeszcze niewymyśleni bogowie.

                  Czy mógłbyś być jednocześnie teistą i ateistą, przyjacielu? :)))

                  Jeśli jednak twierdzisz, że jakiś bóg nie istnieje, to należysz do tej samej grupy co komuniści spod znaku Marksa.

                  > sjp.pwn.pl/szukaj/antyklerykalizm

                  A antyreligijność? Wolisz to? OK. Od teraz będę to tak nazywał. Dziękuję za współpracę w wypracowywaniu odpowiednich narzędzi przeciwko religii. I Ciebie będę wskazywał jako na mojego dzielnego i skutecznego wspólnika.

                  > Komuniści niszczyli religię i kościoły , a nie tylko wpływy kleru...

                  A co mnie to obchodzi. Przecież nie jestem komunistą. ;) Nie lubię tamtych komunistów i uważam, że są takimi samymi zbrodniarzami jak chrześcijanie. Są siebie warci.

                  I co mi zrobisz? Jestem ateistą. To tylko BRAK teizmu. Brak nie skutkuje niczym. Poza tym nic mi nie możesz zarzucić. A na pewno nie jestem tak źle wychowany i tak agresywny, jak Ty, wychowanek tej zbrodniczej sekty.

                  Bo to jest zbrodnicza sekta, która ma na sumieniu krew niewinnych ludzi.

                  A mnie, jako ateiście na pewno nikt nie może przypisać żadnego spadku po jakiejś idei.

                  Powtarzam - ja tylko nie wyznaję pewnej idei. Brak idei NIE SKUTKUJE NICZYM.

                  A Ty się wytłumacz z przynależności do tego zakłamanego chłamu i tego, jak on Ciebie wychowuje, że nie umiesz logicznie myśleć i kulturalnie rozmawiać.
    • tadeo7890 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 13:40
      Każdy człowiek ma potrzebę miłości. Potrzebuje kochać i być kochany. Wynika to z samej natury człowieka. Duński mistyk Martinus tak to ujął: „Sens istnienia to połączenie się życia z życiem poprzez miłość.” Wirtyna ”Kosmologia - nauka duchowa” zaprasza do lektury szeregu artykułów o sensie życia, o potrzebie miłości, o altruizmie, żywności wegetariańskiej, o Bogu...

      ”Kosmologia - nauka duchowa”

      Głód miłości

      Człowiek i jego los
      • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 06.09.12, 20:37
        Mogę jakoś zrozumieć związki wszystkich pojęć, które tu łączysz ze sobą, poza jednym, co robi w tym zestawieniu bóg?

        Co bóg ma wspólnego z miłością? Czy umiesz to jakoś krótko i przystępnie wytłumaczyć?
    • ferro2 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 07.09.12, 09:48
      czyli maja podpisac sie na legalny, gruppensex??? no, ladnie bedzie, Putin jest za, a my ??:D
      • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 09.09.12, 10:09
        ferro2 napisała:

        > czyli maja podpisac sie na legalny, gruppensex???

        A co jest w tym złego?
        Znudzeni małżonkowie zdradzaja się w zależności od okazji.To jest lepsze?
        Monogamia jest wbrew naturze.
        • chasyd_666 Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 11:25
          > Monogamia jest wbrew naturze

          Lewizna chce cofnąć człowieka spowrotem do poziomu zwierzęcego... Normalka...


          --
          www.youtube.com/watch?feature=endscreen&v=AwCp6RuQsZc&NR=1
          • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 13:54
            chasyd_666 napisał:

            > > Monogamia jest wbrew naturze
            >
            > Lewizna chce cofnąć człowieka spowrotem do poziomu zwierzęcego... Normalka...

            No poparz przecież przodkowie Jezusa miewali po kilka bab oni tez byli z PZPR
            Abraham czy inni ??
            • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 18.09.12, 14:46
              kolter-xl napisał:

              > No poparz przecież przodkowie Jezusa miewali po kilka bab oni tez byli z PZPR
              > Abraham czy inni ??

              Na pewno Salomon bo mądrość otrzymał osobiście od Boga.
              • kolter-xl Re: Związki - nie krzywdzić innych... 19.09.12, 15:48
                pocoo napisała:

                > kolter-xl napisał:
                >
                > > No poparz przecież przodkowie Jezusa miewali po kilka bab oni tez byli z PZPR
                > > Abraham czy inni ??
                >
                > Na pewno Salomon bo mądrość otrzymał osobiście od Boga.

                Akurat Salomon nie jest dobrym wzorem bo trochę sobie u Jahwe nabrechtał .
                • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 20.09.12, 13:08
                  kolter-xl napisał:

                  > Akurat Salomon nie jest dobrym wzorem bo trochę sobie u Jahwe nabrechtał .
                  Chodziło mi tylko o kobiety.
                  Salomon wiedział co robi bo przecież Bóg obdarował go nieprzeciętną mądrością.
          • grgkh Re: Związki - nie krzywdzić innych... 17.09.12, 19:12
            chasyd_666 napisał:

            > > Monogamia jest wbrew naturze
            >
            > Lewizna chce cofnąć człowieka spowrotem do poziomu zwierzęcego... Normalka...

            Co masz przeciwko naturze?

            Kto jest "lewizną"?
            • pocoo Re: Związki - nie krzywdzić innych... 18.09.12, 14:53
              grgkh napisał:

              > chasyd_666 napisał:

              > spowrotem

              > A co to za "inteligentny" twór?

              > Co masz przeciwko naturze?

              Natura rządzi się swoimi prawami a niewolnicy muszą wypełniać wolę swojego pana .Inaczej chłosta...chłosta...chłosta...lub samobiczowanie.

              > Kto jest "lewizną"?
              >
              Cholera wie ,o co mu chodzi?
              Może na prawe oko "bleszczaty"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka