Dodaj do ulubionych

Śmierć Boga

03.10.12, 08:27
"Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić" Tekst linka i na tym dyskusja o Bogu powinna się zakończyć. Amen
Obserwuj wątek
    • volupte Re: Śmierć Boga 03.10.12, 08:41
      Przesadzasz. Niebyt nie umiera .
    • grzeg34 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 10:13
      tanebo napisał:

      > "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabo
      > ści, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są pon
      > adto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, ni
      > e może (dla mnie) tego zmienić" Tekst lin
      > ka
      i na tym dyskusja o Bogu powinna się zakończyć. Amen

      Od dawna wiadomo, że Einstein nie wierzył w żadnego "Boga" wywodzącego się z jakiejkolwiek religii, a także nie wierzył w żadne święte księgi, a tym bardziej nie wierzył w jakiekolwiek dogmaty, dlatego tak trudno było mu się pogodzić z zasadą nieoznaczoności Heisenberga...

      Jednakże niektóry jego bezpośredni współpracownicy twierdzili, że Einstein wierzył w "coś" bliżej niezdefiniowanego, określanego ogólnym mianem "kreatora", czasem też używał bardzo ogólnego słowa "bóg". Był wielkim przeciwnikiem losowości i statystycznych modelów interpretowania rzeczywistości...
      "Einstein był deterministą. W liście do Maksa Borna pisał tak: Ty wierzysz w Boga, który gra w kości, ja w panowanie i porządek w świecie obiektywnie istniejącym, który próbuję ująć na drodze dzikiej spekulacji..."
      • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 11:15
        ... boska cząsteczka Higgsa???
        hihihihihi...
        • grzeg34 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 15:33
          sclavus napisał:

          > ... boska cząsteczka Higgsa???
          > hihihihihi...

          "boska cząstka" Higgsa nie wyjaśnia żadnego pytania ostatecznego, jest tylko potwierdzeniem i uzupełnieniem modelu standardowego...
          • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 16:25
            Przejdź na hinduizm, uwierz mocno w reikarnację to po którejś z kolei ... będziesz miał odpowiedź na pytanie ostateczne...
            Ludzie dojdą dotego! I odpowiedzą!!
            Jak na dzisiejsze umysły, wiemy i tak bardzo dużo - wiemy, że żadnych bogów nie ma a biblia i inne święte księgi, to bzdurki...
            • grzeg34 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 16:54
              sclavus napisał:

              > Przejdź na hinduizm, uwierz mocno w reikarnację to po którejś z kolei ... będzi
              > esz miał odpowiedź na pytanie ostateczne...
              > Ludzie dojdą dotego! I odpowiedzą!!

              Żeby odpowiedzieć na te pytania, ludzkość musiałaby nauczyć się wykorzystywać energię odpowiadającą co najmniej całej energii zawartej w gwieździe np. w Słońcu. Twierdzisz, że to jest w zasięgu ludzkości?
              • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 19:14
                Jeśli spojrzeć całościowo na historię ludzkości, od zejścia z drzewa, po Curiosity na Marsie i Voyagera poza układem słonecznym... - to tak! Ludzkość jest zdolna do odpowiedzi na wszystkie pytania...
                Na te ostateczne też!
                • karbat Re: Śmierć Boga 03.10.12, 19:53
                  sclavus napisał:
                  > Jeśli spojrzeć całościowo na historię ludzkości, od zejścia z drzewa, po Curios
                  > ity na Marsie i Voyagera poza układem słonecznym... - to tak! Ludzkość jest zdo
                  > lna do odpowiedzi na wszystkie pytania...

                  polemizowalbym ze slowem - wszystkie .

                  > Na te ostateczne też!

                  :/
                  ja twierdze , ze tych ostatecznych pytan, ludzkosc sobie jeszcze nawet nie postawila .
                  na obecnym etapie rozwoju nie jest ich w stanie postawic . moim zdaniem.
                  • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:51
                    Totyż ja nic nie mówię o dzisiaj ;)
                    ... tylko o czasie daleko-przyszłym, kiedy to grzeg - przeszedłszy na hinduizm - zreinkarnuje się po raz tysięczny... :)
                  • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:53
                    Totyż ja nic nie mówię o dzisiaj ;)
                    ... tylko o czasie daleko-przyszłym, kiedy to grzeg - przeszedłszy na hinduizm - zreinkarnuje się po raz tysięczny*... :)
                    * - tycięczna reinkarnacja, pozwoli mu - być może - przybrać znowu postać człowieka... :P
              • qqww1122 Re: Śmierć Boga 04.06.13, 23:38
                grzeg34 napisał:

                > Żeby odpowiedzieć na te pytania, ludzkość musiałaby nauczyć się wykorzystywać e
                > nergię odpowiadającą
                Co maja zasoby energetyczne do umiejętności odpowiadania
                na pytania ?
      • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 12:26
        Nie ma stworzenia bez Stwórcy. Jeżeli ktoś wierzy , że wszystko samo powstało, to musiałby to być o wiele większy cud, niż sam Stwórca. Planety i gwiazdy same się stworzyły i w swym porządku same poustawiały. Weźmy pod uwagę tylko cząstkę Wszechświata, którym jest nasz układ słoneczny. Funkcji nie muszę chyba opisywać. Weźmy zupełnie inny, banalny przykład: armia kilku tysięcy żołnierzy - byliby w stanie sami się ustawić i w określonym rytmie maszerować, potem regularnie się rozdzielać w prawo, w lewo i wszyscy w tej samej sekundzie wystrzelić z armaty? Musi ktoś nimi kierować i wydawać komando. Wejdźmy wyżej - przyroda. Pszczoły, motyle, mrówki i inne, które przyczyniają się do utrzymania życia na ziemi - jeżeli wyginą, wyginie człowiek. Najmniejsze owady, które użyźniają glebę i przyczyniają się do tego, że ziemia jest płodna. Same powstały i nie wiedzą, co czynią? (Niestety, przez półgłówków jest dzisiaj zatruwana chemikaliami, dlatego grozi nam katastrofa klimatyczna). Tropikalne lasy (które niestety są karczowane), same powstały, żeby dostarczać planecie Ziemi 1/3 tlenu? Jeżeli przyroda na całym świecie potrafi ze sobą i ze zwierzętami współpracować, dlaczego nie potrafi człowiek? Mam na myśli, co by było, gdyby nie było rządzących państwami - na świecie powstałby wielki chaos, a ludzie już dawno by się wytłukli. Musi być jakieś kierownictwo, kontrola i z góry ustalony porządek. Jeżeli człowiek nie jest w stanie za pośrednictwem ustalonego porządku funkcjonować, a natura sama od siebie tak, z tego wniosek, że wszystkie niższe istoty, niż człowiek, byłyby mądrzejsze od niego.
        To jest moje zdanie.
        Jeśli chodzi o religie i kościoły, one nic nie mają z Bogiem wspólnego, tak jak i nieprawdopodobne religijne mity, których jest wiele, pomieszanych z prawdą. Tu trzeba oddzielać ziarna od plew.
        • kolter-xl Re: Śmierć Boga 03.10.12, 13:10
          marina0321 napisał(a):

          > Nie ma stworzenia bez Stwórcy. Jeżeli ktoś wierzy , że wszystko samo powstało,
          > to musiałby to być o wiele większy cud, niż sam Stwórca. Planety i gwiazdy sam
          > e się stworzyły i w swym porządku same poustawiały. Weźmy pod uwagę tylko cząst
          > kę Wszechświata, którym jest nasz układ słoneczny. Funkcji nie muszę chyba opis
          > ywać

          To ciekawe . bo o ile więcej wiemy o wszechświecie tym bardziej widać jego chaos, dopiero co widziałem fotki z Hubble'a widać jak całe galaktyki wpadają na inne galaktyki za kilka miliardów lat naszą galaktykę też szlag trafi .
        • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 13:25
          marina0321 napisał(a):

          > Nie ma stworzenia bez Stwórcy.

          I nie ma stwórcy, którego nikt nie stworzył, bo stwórca to też stworzenie.

          > Jeżeli ktoś wierzy , że wszystko samo powstało,
          > to musiałby to być o wiele większy cud, niż sam Stwórca.

          Kto nie zakłada istnienia stwórcy, ten TYLKO nie przyjmuje założenia o jego istnieniu. Taka jest logika, marysiu. Nie trzeba przeczyć.

          Brak tego przeczenia nie jest aktywnością w opisywaniu świata, ani w ukryty sposób nie "dopuszcza" potencjalnego istnienia kreatora. Po prostu - taka hipoteza nie pojawia się w opisie świata, bo jest zbędna, bo powołanie kreatora NIC DO OPISU ŚWIATA NIE WNOSI.

          > Planety i gwiazdy sam
          > e się stworzyły i w swym porządku same poustawiały. Weźmy pod uwagę tylko cząst
          > kę Wszechświata, którym jest nasz układ słoneczny. Funkcji nie muszę chyba opis
          > ywać. Weźmy zupełnie inny, banalny przykład: armia kilku tysięcy żołnierzy - by
          > liby w stanie sami się ustawić i w określonym rytmie maszerować, potem regularn
          > ie się rozdzielać w prawo, w lewo i wszyscy w tej samej sekundzie wystrzelić z
          > armaty?

          Dam Ci inny przykład. Satelity systemu GPS potrafią synchronizować swoją pracę dając jednoznaczny i prawidłowy skutek swojego działania DZIĘKI regule, którą my, po miliardach lat ewolucji życia na Ziemi, jesteśmy w stanie stworzyć. U podstaw tej reguły jest czas na ewolucję reguł, ich selekcję, testowanie i przechowywanie programów działania. Takie reguły nie powstają z niczego, bez powodu i od razu. Ale istnienie i działanie tych programów zależy od jednych, jeden raz ustalonych i niezmieniających się założeń całego Wszechświata.

          > Musi ktoś nimi kierować i wydawać komando.

          Teoria wszystkiego - matematyka świata. Wszystkie reguły działania świata są matematyką, od której nie można się uwolnić.

          > Wejdźmy wyżej - przyroda. Ps
          > zczoły, motyle, mrówki i inne, które przyczyniają się do utrzymania życia na z
          > iemi - jeżeli wyginą, wyginie człowiek.

          Bzdura. W historii naszej planety bywały takie hekatomby (katastrofy, radykalne zmiany klimatyczne) i totalne wymierania, ale i tak część gatunków z odległych epok przechowała się niemal niezmiennych, nie wymierając: np. latimerie, skrzypłocze itd.

          Nie wiadomo, co przetrwa, ale człowiek na pewno ma ogromne szanse.

          > Najmniejsze owady, które użyźniają gle
          > bę i przyczyniają się do tego, że ziemia jest płodna. Same powstały i nie wiedz
          > ą, co czynią?

          Są, bo ich przodkowie odnaleźli wolną dotąd niszę ekologiczną bogatą w zasoby energetyczne, które pozwoliły im przystosować się do niej i tam istnieć.

          > (Niestety, przez półgłówków jest dzisiaj zatruwana chemikaliami,
          > dlatego grozi nam katastrofa klimatyczna).

          Bełkot. Zatrucie chemikaliami zmienia klimat? Chyba chodzi głównie o gazy cieplarniane, a te nie są truciznami lecz naturalnymi produktami przemian chemicznych w organizmach żywych.

          > Tropikalne lasy (które niestety są k
          > arczowane), same powstały, żeby dostarczać planecie Ziemi 1/3 tlenu?

          Tak, powstały same, bo były kiedyś ku temu warunki.

          > Jeżeli pr
          > zyroda na całym świecie potrafi ze sobą i ze zwierzętami współpracować, dlaczeg
          > o nie potrafi człowiek?

          I znów bzdura. Przyroda nie tylko "współpracuje" (nie ma takiego pojęcia w przyrodzie opisującego "rozumowo" wydedukowane współistnienie), ale się nieustannie pożera czyhając na tych, którzy pozwolą się dopaść.

          Wszystkie systemy ekologiczne trwają w stanie równowagi dynamicznej. Czasem skutkuje to symbiozą, wzajemną wymiana "usług" i zasobów, ale najczęściej polega na zależności drapieżnik-ofiara. Gdyby drapieżnik zjadł wszystkie ofiary to sam by wymarł i takie sprzężenie zwrotne samo reguluje liczebność i wzajemny stosunek do siebie gatunków. Podobnie jest z rywalizacją o te same zasoby. Takie systemy łatwo dają się opisać wzorami matematycznymi, co umożliwia symulacje takich środowisk.

          > Mam na myśli, co by było, gdyby nie było rządzących pań
          > stwami - na świecie powstałby wielki chaos, a ludzie już dawno by się wytłukli.

          Rządzący porządkują respektowanie rozumowo wprowadzanych reguł współistnienia, co przekłada się na lepsze wyniki dla grupy, a więc i dla jednostek. Podobnie jest w świecie zwierząt - jest samiec alfa, jest stado, mrowisko itp. W przypadku ludzi istnienie zarządzanej grupy pozwala na specjalizację ich twórczości i pozwala na tworzenie tego, co samodzielnie nie udałoby się.

          > Musi być jakieś kierownictwo, kontrola i z góry ustalony porządek.

          Nie musi. Najczęściej pomaga. Ale i przeszkadza - gdy ludzi się zindoktrynuje religią, to grupowe ogłupienie propagandą sprzyja ich trwaniu w tym oszołomieniu.

          > Jeżeli czło
          > wiek nie jest w stanie za pośrednictwem ustalonego porządku funkcjonować, a na
          > tura sama od siebie tak, z tego wniosek, że wszystkie niższe istoty, niż człowi
          > ek, byłyby mądrzejsze od niego.

          Mądrzejsze? Bzdura. Efektywność stosowanych strategii to nie jest mądrość.

          > To jest moje zdanie.
          > Jeśli chodzi o religie i kościoły, one nic nie mają z Bogiem wspólnego, tak jak
          > i nieprawdopodobne religijne mity, których jest wiele, pomieszanych z prawdą.
          > Tu trzeba oddzielać ziarna od plew.

          Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by nie mieli co do jego istnienia wątpliwości. A ponieważ "istniejących bożków" jest nieskończenie wiele, więc realnie nie ma żadnego. Bez dowodu nie ma dla naszej świadomości żadnego istnienia. Kto uważa inaczej, ten nie umie logicznie myśleć.
          • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 18:01
            grgkh napisał:
            > I nie ma stwórcy, którego nikt nie stworzył, bo stwórca to też stworzenie.

            Czyli nie ma nic, z nami włącznie.

            > Kto nie zakłada istnienia stwórcy, ten TYLKO nie przyjmuje założenia o jego ist
            > nieniu. Taka jest logika, marysiu. Nie trzeba przeczyć.
            >
            > Brak tego przeczenia nie jest aktywnością w opisywaniu świata, ani w ukryty spo
            > sób nie "dopuszcza" potencjalnego istnienia kreatora. Po prostu - taka hipoteza
            > nie pojawia się w opisie świata, bo jest zbędna, bo powołanie kreatora NIC DO
            > OPISU ŚWIATA NIE WNOSI.

            Ludwik Pasteur (1822 - 1895)

            Francuski chemik, prekursor mikrobiologii. Opracowal szczepionki przeciwko wsciekliznie, waglikowi i cholerze.
            Cale zycie kierowal sie mottem: "Malo wiedzy oddala od Boga. Duzo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem."

            • grgkh Przykład bez sensu 03.10.12, 19:38
              marina0321 napisał(a):

              > grgkh napisał:
              > > I nie ma stwórcy, którego nikt nie stworzył, bo stwórca to też stworzenie
              > .
              >
              > Czyli nie ma nic, z nami włącznie.
              >
              > > Kto nie zakłada istnienia stwórcy,
              > > ten TYLKO nie przyjmuje założenia o jego istnieniu.
              > > Taka jest logika, marysiu. Nie trzeba przeczyć.
              > >
              > > Brak tego przeczenia nie jest aktywnością w opisywaniu
              > > świata, ani w ukryty sposób nie "dopuszcza" potencjalnego
              > > istnienia kreatora. Po prostu - taka hipoteza
              > > nie pojawia się w opisie świata, bo jest zbędna,
              > > bo powołanie kreatora NIC DO OPISU ŚWIATA NIE WNOSI.
              >
              > Ludwik Pasteur (1822 - 1895)
              >
              > Francuski chemik, prekursor mikrobiologii. Opracowal szczepionki przeciwko wsci
              > ekliznie, waglikowi i cholerze.
              > Cale zycie kierowal sie mottem: "Malo wiedzy oddala od Boga. Duzo wiedzy sprow
              > adza do Niego z powrotem."

              Biedny Pasteur. ;) Za jego czasów - niestety - wszyscy MUSIELI wierzyć. Tak było. Niezwykle silna indoktrynacja formatowała mózgi z większą łatwością niż dziś, gdy musi się ona stykać z innym, racjonalnym, funkcjonującym legalnie w przestrzeni publicznej, sposobem myślenia.

              Dam Ci przykład Johna Nasha, noblisty, genialnego matematyka i ekonomisty. Chory na schizofrenię paranoidalną, co mogliśmy na własne oczy zobaczyć w filmie "Piękny umysł". A teraz TO skomentuj: Bardzo poważne zaburzenia w działaniu mózgu NIE DYSKWALIFIKUJĄ GENIUSZU w naukach ścisłych. Religia też NIE MUSI degenerować DO KOŃCA myślenia i tu polecam Ci przykład Darwina, który wierząc w boga zaczął wątpić w świętą prawdziwość Biblii konstruując wbrew niej teorię ewolucji.

              I powtarzam: Powołanie do istnienia kreatora NIC DO OPISU ŚWIATA NIE WNOSI.

              Zgadzasz się z tym, czy nie?
              • krakoma Re: Przykład bez sensu 10.10.12, 17:04
                jasne, ze zaburzenia w mozgu nie dyskwalifikuja geniuszu. wprost przeciwnie. te wszystkie geniusze maja cos z glowa - np roznie nasilone stopnie autyzmu, przez co maja wyostrzone zmysly w obszarach scislych, a zupelnie nie radza sobie z zyciem socjalnym czy emocjami.
                • grgkh Re: Przykład bez sensu 10.10.12, 19:13
                  krakoma napisała:

                  > jasne, ze zaburzenia w mozgu nie dyskwalifikuja geniuszu. wprost przeciwnie. t
                  > e wszystkie geniusze maja cos z glowa - np roznie nasilone stopnie autyzmu, prz
                  > ez co maja wyostrzone zmysly w obszarach scislych, a zupelnie nie radza sobie z
                  > zyciem socjalnym czy emocjami.

                  Piszesz to o Einsteinie? :)))
          • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 18:34
            grgkh napisał:
            > Dam Ci inny przykład. Satelity systemu GPS potrafią synchronizować swoją pracę
            > dając jednoznaczny i prawidłowy skutek swojego działania DZIĘKI regule, którą m
            > y, po miliardach lat ewolucji życia na Ziemi, jesteśmy w stanie stworzyć.

            Potrafisz stworzyć mrówkę, czy pająka?
            Co było przed miliardami lat?

            U pod
            > staw tej reguły jest czas na ewolucję reguł, ich selekcję, testowanie i przecho
            > wywanie programów działania. Takie reguły nie powstają z niczego, bez powodu
            > i od razu.
            Ale istnienie i działanie tych programów zależy od jednych, jed
            > en raz ustalonych i niezmieniających się założeń całego Wszechświata.

            Otóż to...

            > Teoria wszystkiego - matematyka świata. Wszystkie reguły działania świata są ma
            > tematyką, od której nie można się uwolnić.

            Jesteśmy w stanie policzyć wszystkie gwiazdy i planety w całym Wszechświecie?

            > W historii naszej planety bywały takie hekatomby (katastrofy, radykalne
            > zmiany klimatyczne) i totalne wymierania, ale i tak część gatunków z odległych
            > epok przechowała się niemal niezmiennych, nie wymierając: np. latimerie, skrzy
            > płocze itd.

            Dlaczego wyginęli Majowie? Mieli wysoko rozwiniętą kulturę, ale wyniszczyli prawie doszczętnie przyrodę, bez której nie byli w stanie dalej egzystować i po dużej części wyginęli sami.

            > I znów bzdura. Przyroda nie tylko "współpracuje" (nie ma takiego pojęcia w przy
            > rodzie opisującego "rozumowo" wydedukowane współistnienie), ale się nieustannie
            > pożera czyhając na tych, którzy pozwolą się dopaść.

            Radzę na ten temat trochę poczytać książek.

            > > Najmniejsze owady, które użyźniają gle
            > > bę i przyczyniają się do tego, że ziemia jest płodna. Same powstały i nie
            > wiedzą, co czynią?

            > Są, bo ich przodkowie odnaleźli wolną dotąd niszę ekologiczną bogatą w zasoby e
            > nergetyczne, które pozwoliły im przystosować się do niej i tam istnieć.

            ...a co one robiły wcześniej?
            • karbat Re: Śmierć Boga 03.10.12, 18:58
              marina0321 napisał(a):

              > Jesteśmy w stanie policzyć wszystkie gwiazdy i planety w całym Wszechświecie?

              ? . nie rozumiem co tym pytaniem chcesz uzasadnic . czego chcesz dowiesc ?

              nie jestesmy w stanie , gwiazdy , planety nie sa czyms statycznym .
              DZIENNIE dziesiatki tysiecy, setki tysiecy (?) gwiazd i planet ginie, znika i rodza sie nowe .

              • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:10
                karbat napisał:

                > marina0321 napisał(a):
                >
                > > Jesteśmy w stanie policzyć wszystkie gwiazdy i planety w całym Wszechświe
                > cie?

                > ? . nie rozumiem co tym pytaniem chcesz uzasadnic . czego chcesz dowiesc ?

                Pewnie, że nie rozumiesz, jeżeli wyrywasz pojedyncze zdania z czyichś dlalogów, nie czytając ich.
                • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 21:13
                  marina0321 napisał(a):

                  > karbat napisał:
                  >
                  > > marina0321 napisał(a):
                  > >
                  > > > Jesteśmy w stanie policzyć wszystkie gwiazdy i planety w całym Wsze
                  > chświe
                  > > cie?
                  >
                  > > ? . nie rozumiem co tym pytaniem chcesz uzasadnic . czego chcesz dowiesc
                  > ?
                  >
                  > Pewnie, że nie rozumiesz, jeżeli wyrywasz pojedyncze zdania z czyichś dlalogów,
                  > nie czytając ich.

                  To było pytanie, a nie komentarz i mogłabyś być mniej arogancka. Ale ja jestem w temacie od początku Twojego wystąpienia tutaj. No więc czego chcesz dowieść, bo Twoja dygresja jest bez sensu i związku? Czy udałoby Ci się wykazać związek?
                  • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 21:18
                    grgkh napisał:

                    > To było pytanie, a nie komentarz i mogłabyś być mniej arogancka. Ale ja jestem
                    > w temacie od początku Twojego wystąpienia tutaj. No więc czego chcesz dowieść,
                    > bo Twoja dygresja jest bez sensu i związku? Czy udałoby Ci się wykazać związek?

                    No, jak mnie zaczynasz atakować, to dziękuję za dalszą dyskusję.

                    • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 22:38
                      marina0321 napisał(a):

                      > No, jak mnie zaczynasz atakować, to dziękuję za dalszą dyskusję.

                      Jak zaczynasz gadać bzdury, to się z tego mogę tylko cieszyć. :)

                      Wygodny wybieg, gdy się nie umiesz odpowiedzieć na moje pytania. Tak czy siak, w tym miejscu widać, że nie udzieliłaś na nie odpowiedzi. :)

                      Bo nie masz argumentów, a Twoje tezy były fałszywe. :)
            • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:24
              marina0321 napisał(a):

              > grgkh napisał:

              > > Dam Ci inny przykład. Satelity systemu GPS
              > > potrafią synchronizować swoją pracę dając
              > > jednoznaczny i prawidłowy skutek swojego
              > > działania DZIĘKI regule, którą my, po miliardach
              > > lat ewolucji życia na Ziemi, jesteśmy w stanie stworzyć.

              > Potrafisz stworzyć mrówkę, czy pająka?
              > Co było przed miliardami lat?

              Czytasz, co piszę? Starasz się to zrozumieć?

              Pierwsze: MAGICZNE MYŚLENIE. Sugerujesz, że cokolwiek powstaje w naszym Wszechświecie nie według jego praw (ta sama fizyka, która działała od jego początku, działa i dziś - nie było przerwy i nadal nie widać przerw w jej istnieniu). Uważasz, że cokolwiek można STWORZYĆ. Co to znaczy stwarzać? Zrobić coś niezgodnie z fizyką świata? Jeśli wszystko zmienia się zgodnie z nią i jeśli istnieje dostrzegana w naturze TERAZ ewolucja (zmiany genotypu), to nie ma stwarzania niczego. To, co złożone obecnie, powstaje WEDŁUG PROGRAMÓW i ZGODNIE Z FIZYKĄ. Natura potrzebowała miliardów lat prób i błędów (i testowania rozwiązań) na przejście drogi do mrówki lub pająka, a dziś, gdy już wiemy według jakiego programu powstają te organizmy (1) możemy je odtworzyć identycznie lub (2) z modyfikacjami. Tak, jesteśmy lepsi od boga, bo możemy zmienić program zapisany w genotypie i stworzyć swoją wersję tych stworzeń. Co prawda nie ja sam, ale tak, potrafię stworzyć mrówkę i pająka.

              Drugie: Ewolucyjny czas dojścia do gotowych programów mrówki lub pająka to miliardy lat, a "ja" (symboliczny przedstawiciel ludzkości posiadającej mózg i przetwarzającej logicznie informację) potrafię odtwarzać takie organizmy. Wybiegam tu nieco w przyszłość, bo na razie umiemy TO robić z wirusami (odtworzono z "cegiełek" wirusa polio), ale realna możliwość takiego konstruowania jest już do pomyślenia i nie wolno jej wykluczyć.

              > > U podstaw tej reguły jest czas na ewolucję reguł, ich
              > > selekcję, testowanie i przechowywanie programów działania.
              > > Takie reguły nie powstają z niczego, bez powodu i od razu.
              > > Ale istnienie i działanie tych programów zależy od jednych,
              > > jeden raz ustalonych i niezmieniających się założeń całego Wszechświata.

              > Otóż to...

              Otóż to... :) Na moje wyszło.

              > > Teoria wszystkiego - matematyka świata. Wszystkie reguły
              > > działania świata są matematyką, od której nie można się uwolnić.

              > Jesteśmy w stanie policzyć wszystkie gwiazdy i planety w całym Wszechświecie?

              A po co mielibyśmy wszystkie policzyć? :)

              > > W historii naszej planety bywały takie hekatomby (katastrofy, radykalne
              > > zmiany klimatyczne) i totalne wymierania, ale i tak część gatunków
              > > z odległych epok przechowała się niemal niezmiennych,
              > > nie wymierając: np. latimerie, skrzypłocze itd.

              > Dlaczego wyginęli Majowie? Mieli wysoko rozwiniętą kulturę, ale
              > wyniszczyli prawie doszczętnie przyrodę, bez której nie byli
              > w stanie dalej egzystować i po dużej części wyginęli sami.

              Jedna z teorii. Prawdopodobniejszy wydaje się wpływ zmian klimatycznych, np. seria suszy.

              Tylko co to ma do tematu rozmowy? Nic.

              > > I znów bzdura. Przyroda nie tylko "współpracuje"
              > > (nie ma takiego pojęcia w przyrodzie opisującego
              > > "rozumowo" wydedukowane współistnienie), ale
              > > się nieustannie pożera czyhając na tych, którzy
              > > pozwolą się dopaść.

              > Radzę na ten temat trochę poczytać książek.

              Przeczytałem ze zrozumieniem. Spóźniona rada.

              > > > Najmniejsze owady, które użyźniają glebę i przyczyniają
              > > > się do tego, że ziemia jest płodna. Same powstały i nie
              > > > wiedzą, co czynią?
              >
              > > Są, bo ich przodkowie odnaleźli wolną dotąd niszę
              > > ekologiczną bogatą w zasoby energetyczne, które
              > > pozwoliły im przystosować się do niej i tam istnieć.
              >
              > ...a co one robiły wcześniej?

              Żyły w innej niszy.

              Po co mi zadajesz idiotycznie prymitywne pytania, jeśli przeczytałaś książki, o których wspomniałaś? A może sama ich nie czytałaś? To zrób to szybko. Rozmowa nabierze sensu.
              • tlenek_wegla Re: Śmierć Boga 04.10.12, 16:09
                Biorac pod uwage mozliwosci wspolczesnej gebnetyki, mozemy stworzyc dowolny organizm z calymi obcymi chromosomami, nie tylko genami. Mozna przy tym wykorzystac naturalne mechanizmy narodzin i odchowu zwierzat, po co wywarzac otwarte drzwi i meczyc sie ze sztucznym wspomaganiem rozwoju dla owcy, mrowki, drozdzy? O ile w pzypadku tych prostszych organizmow wystarczy butelka i pozywka, to ze sztuczna macica juz jest problem.

                Wystarczy zmienic jedna komorke i wszczepic ja innej owcy i biologiczna maszyna matki zrobi cala skomplikowana robote za nas..

                A co do oponentki. Dyskusja z ludzmi zafiksowanymi na swoim ograniczonym punkcie widzenia, ktorej sztandarowym argumentem jest odniesienie do argumentum ad ignorantiam, to bezsens.

                Podziwiam Cie grgkh... ja juz dawno sie poddalem.
                • grgkh Re: Śmierć Boga 04.10.12, 17:11
                  No cóż, religia (organizacje religijne) wokół nas trwa(ją) i wciąż mało jej (im) władzy. Po okresie całkowitej bezsilności wreszcie nasz głos krytyczny przedziera się przez religijny, wszechwładnie panujący bełkot. Jest sporo do zrobienia (powiedzenia), a w takich rozmowach coraz to przychodzą mi do głowy nowe pomysły porządkujące kulturowe przekłamania. Ich publikowanie daje mi satysfakcję. Może to jest przyczyną?

                  Ale jest jeszcze coś. Osobistego. Pojawiające się przemyślenia o moralności w ogóle i mojej własnej. To rodzaj rewizji osobistego światopoglądu. Jeśli tutaj potrafię coś obronić, to chyba to jest słuszne, a więc warto przyjąć to i dla siebie jako drogowskaz.

                  Nauka, szukanie, prawda i fałsz, aktywność... to sens życia.

                  Zresztą i Ty od czasu do czasu się odezwiesz. Nic na siłę. Róbmy tyle, by mieć ze swojego życia zadowolenie.

                  Pozdrowienia
                  Z.
                • krakoma Re: Śmierć Boga 10.10.12, 17:10
                  jjjjasne. wszystko jest takie latwe i czlowiek wszystko potrafi, a tu sie okazuje, ze znowu tylko arogancja - jak przy tej genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy ostatnio, po ktorej szczury tumory wieksze od wlasnej glowy dostaly, czy odporna na insekty bawelna w indiach ktora teraz zzeraja robale i ktora tak sie rozprzestrzenila, ze normalnej juz nie kupisz i ludzie plajtuja?
                  • kolter-xl Re: Śmierć Boga 11.10.12, 09:52
                    krakoma napisała:

                    > jjjjasne. wszystko jest takie latwe i czlowiek wszystko potrafi, a tu sie okazu
                    > je, ze znowu tylko arogancja - jak przy tej genetycznie zmodyfikowanej kukurydz
                    > y ostatnio, po ktorej szczury tumory wieksze od wlasnej glowy dostaly, czy odpo
                    > rna na insekty bawelna w indiach ktora teraz zzeraja robale i ktora tak sie roz
                    > przestrzenila, ze normalnej juz nie kupisz i ludzie plajtuja?

                    Nie pieprz kokainę i heroinę też bóg wymyślił , nie licząc się z narkomanią
            • karbat Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:38
              marina0321 napisał(a):

              > Potrafisz stworzyć mrówkę, czy pająka?
              > Co było przed miliardami lat?

              no nie wiem jak jest z tymi mrowkami .

              ale czlowiek bierze troche plynow, komorek i w warunkach laboratoryjnych ,
              w probowce ... powstaje zarodek . powstaje nowe zycie -> czlowiek , czyli -

              - twojego boga moze tylko szlag trafic ( tak jak trafia szamanow ) , ze czlowiek
              odebral mu przywilej stwarzania czlowieka .
              - chocbys nie wiem jak dlugo sie modlila , wraz z podobnymi ctonie wiercami,
              do swojego boga - NIGDY nie bedzie on w stanie czegos takiego dokonac .
          • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 18:48
            grgkh napisał:
            > Nie wiadomo, co przetrwa, ale człowiek na pewno ma ogromne szanse.

            Człowiek nie ma żadnych szans przeżycia, kiedy wyniszczy naturę.
            Z naturą natomiast jest odwrotnie. Natura bez człowieka ma wielkie szanse się zrehabilitować.

            > > (Niestety, przez półgłówków jest dzisiaj zatruwana chemikaliami,
            > > dlatego grozi nam katastrofa klimatyczna).

            > Bełkot. Zatrucie chemikaliami zmienia klimat? Chyba chodzi głównie o gazy ciepl
            > arniane, a te nie są truciznami lecz naturalnymi produktami przemian chemicznyc
            > h w organizmach żywych.

            Chodzi o sypanie środków trujących z góry na pola uprawne, które na celu mają niszczenie chwastów i tępienie wszystkich ziemskich robaczków, owadów, żyjących w ziemi. Istoty te przyczyniają się do żyznej gleby. Po wyniszczeniu ich sypie się następne chemikalia, żeby ziemia była "urodzajna". Efekt jest taki, że po kilku latach pozostają ogromne obszary glinianych, twardych gruntów, nie nadających się więcej do uprawy.
            • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:43
              marina0321 napisał(a):

              > grgkh napisał:

              > > Nie wiadomo, co przetrwa, ale człowiek na pewno ma ogromne szanse.
              >
              > Człowiek nie ma żadnych szans przeżycia, kiedy wyniszczy naturę.

              Założymy się, że tak się nie stanie? :)

              > Z naturą natomiast jest odwrotnie.
              > Natura bez człowieka ma wielkie szanse się zrehabilitować.

              Chyba dalej istnieć i ewoluować a nie zrehabilitować się. Ma. I co z tego?

              > > > (Niestety, przez półgłówków jest dzisiaj zatruwana chemikaliami,
              > > > dlatego grozi nam katastrofa klimatyczna).
              >
              > > Bełkot. Zatrucie chemikaliami zmienia klimat?
              > > Chyba chodzi głównie o gazy cieplarniane, a te
              > > nie są truciznami lecz naturalnymi produktami
              > > przemian chemicznych w organizmach żywych.
              >
              > Chodzi o

              Chodzi o to, że nie znasz elementarnych pojęć, a próbujesz zgrywać mądralę.

              > sypanie środków trujących z góry na pola uprawne, które na celu mają
              > niszczenie chwastów i tępienie wszystkich ziemskich robaczków, owadów, żyjących
              > w ziemi. Istoty te przyczyniają się do żyznej gleby. Po wyniszczeniu ich sypie
              > się następne chemikalia, żeby ziemia była "urodzajna". Efekt jest taki, że po
              > kilku latach pozostają ogromne obszary glinianych, twardych gruntów, nie nadają
              > cych się więcej do uprawy.

              To nie jest takie proste. Radziłbym Ci COŚ przeczytać, przemyśleć i dopiero się wypowiadać.
          • chasyd_666 Re: Śmierć Boga 06.10.12, 14:21
            > I nie ma stwórcy, którego nikt nie stworzył, bo stwórca to też stworzenie.

            Udowodnij :)
            • grgkh Re: Śmierć Boga 06.10.12, 14:59
              chasyd_666 napisał:

              > > I nie ma stwórcy, którego nikt nie stworzył, bo stwórca to też stworzenie
              > .
              >
              > Udowodnij :)

              Jeśli nic nie może powstać samo, to ten zakaz musi dotyczyć także kreatora. Wobec tego kreatora nie może być.

              Koniec dowodu na nieistnienie boga-kreatora.

              Amen :)))
              • chasyd_666 Re: Śmierć Boga 19.10.12, 20:05
                grgkh napisał:

                > Jeśli nic nie może powstać samo, to ten zakaz musi dotyczyć także kre
                > atora
                . Wobec tego kreatora nie może być.

                Udowodnij , że Kreator nie istniał wiecznie
        • karbat Re: Śmierć Boga 03.10.12, 14:10
          marina0321 napisał(a):

          >Tropikalne lasy (które niestety są karczowane), same powstały, żeby dostarczać planecie >Ziemi 1/3 tlenu? .

          w dziejach naszej planety byly okresy w ktorych bylo ca. dwukrotnie wiecej tlenu niz DZISIAJ .
          niewazne, nie musisz tego wiedziec....
          lecz twierdzenie ,sugerowanie, ze jakis stworca - bog reguluje, dbal, dba zawartosc tlenu
          w ziemskiej atmosferze jest .... tragiczne .

          dobrze, ze forumowicze zabieraja glos, polemizuja na Forum,
          niemniej ... popisywanie sie wlasna ignorancja to masochizm .
          • tlenek_wegla Re: Śmierć Boga 03.10.12, 15:34
            Jest jeszcze gorzej. Katolicy wierza, ze istnieje istota, ktora stworzyla galaktyki, uklad sloneczny cala planete i ... zajmuje sie tym, czy sie onanaizujesz, czy uprawiasz seks z kims bez slubu i tego typu pierdoly.
            • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 15:58
              tlenek_wegla napisał:

              > Jest jeszcze gorzej. Katolicy wierza, ze istnieje istota, ktora stworzyla galak
              > tyki, uklad sloneczny cala planete i ...

              ...a kto je stworzył, Ty?

              zajmuje sie tym, czy sie onanaizujesz,
              > czy uprawiasz seks z kims bez slubu i tego typu pierdoly.

              Tym zajmują się zwykłe istoty, takie, jak Ty. Chyba nie przypisujesz im zdolności Stwórcy?
              • tlenek_wegla Re: Śmierć Boga 03.10.12, 16:15
                Odpowiedz na jedno pytanie. Czy biblia jest slowem boga?
                • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 17:40
                  tlenek_wegla napisał:

                  > Odpowiedz na jedno pytanie. Czy biblia jest slowem boga?

                  Tylko częściowo. Jak zaczęto stwarzać religie, każda z nich zaczęła przeinaczać Pismo na swój styl. Najmniej wiarygodne, bo najbardziej wypaczone, są pisma katolickie.
                  • karbat Re: marina0321 03.10.12, 19:13
                    marina0321 napisał(a):
                    > tlenek_wegla napisał:

                    > > Odpowiedz na jedno pytanie. Czy biblia jest slowem boga?

                    > Tylko częściowo. Jak zaczęto stwarzać religie, każda z nich zaczęła przeinaczać
                    > Pismo na swój styl.

                    widze, ze jestes zorirntowana, ze wiesz , ktore fragnebty biblii sa slowem boga .
                    badz tak uprzejma i zdradz mi, nam , ktore to rodzialy biblii sa slowem boga ? .
                    z gory dziekuje .

                    >Najmniej wiarygodne, bo najbardziej wypaczone, są pisma katolickie.

                    pisma katolickie ... BIBLII , sa ... najmniej wiarygodne , najbardziej wypaczone .
                    prosze, przytocz mi jakies jedno .... chociaz jedyne pismo KATOLICKIE Biblii, dziekuje .
                    • marina0321 Re: marina0321 03.10.12, 20:15
                      karbat napisał:

                      > marina0321 napisał(a):
                      > > tlenek_wegla napisał:
                      >
                      > > > Odpowiedz na jedno pytanie. Czy biblia jest slowem boga?
                      >
                      > > Tylko częściowo. Jak zaczęto stwarzać religie, każda z nich zaczęła przei
                      > naczać
                      > > Pismo na swój styl.

                      > widze, ze jestes zorirntowana, ze wiesz , ktore fragnebty biblii sa slowem boga
                      > badz tak uprzejma i zdradz mi, nam , ktore to rodzialy biblii sa slowem boga ?
                      > z gory dziekuje .

                      Wybacz, ale chcesz, żebym na takim skrawku miejsca, jakie przeznaczone jest na komentarze, skorygowała Ci Biblię?
                      • karbat Re: marina0321 03.10.12, 20:24
                        marina0321 napisał(a):
                        > karbat napisał:
                        > > marina0321 napisał(a):
                        > > > tlenek_wegla napisał:

                        > > > > Odpowiedz na jedno pytanie. Czy biblia jest slowem boga?

                        > > > Tylko częściowo. Jak zaczęto stwarzać religie, każda z nich zaczęła
                        > > > przeinaczać Pismo na swój styl.

                        > > widze, ze jestes zorientowana, ze wiesz , ktore fragnenty biblii sa slowem
                        > > boga, badz tak uprzejma i zdradz mi, nam, ktore to rodzialy biblii sa slowem boga?
                        > > z gory dziekuje .

                        > Wybacz, ale chcesz, żebym na takim skrawku miejsca, jakie przeznaczone jest na
                        > komentarze, skorygowała Ci Biblię?

                        absolutnie nie . nie prosilem cie o skorygowanie biblii . prosilem cie,
                        abys byla tak uprzejma i zdradzila , napisala , KTORE fragmenty/rozdzialy biblii
                        sa slowami boga . za co z gory ci dziekuje .
                        • marina0321 Re: marina0321 04.10.12, 11:23
                          karbat napisał:
                          > ....... prosilem cie,
                          > abys byla tak uprzejma i zdradzila , napisala , KTORE fragmenty/rozdzialy biblii
                          > sa slowami boga . za co z gory ci dziekuje .

                          Nie posiadam znajomości biblii w rękawie, żebym mogła nim tak....otrząsnąć i luż leci to, co chcesz wiedzieć. Muszę odpowiednie zdania najpierw wyszukać. Zanim to uczynię, mam jednak wątpliwości - czy chcesz naprawdę wiedzieć, czy potrzebujesz następnej porcji dla własnych kpin?
                          • grgkh Re: marina0321 04.10.12, 12:32
                            marina0321 napisał(a):

                            > karbat napisał:
                            > > ....... prosilem cie,
                            > > abys byla tak uprzejma i zdradzila , napisala , KTORE fragmenty/rozdzialy
                            > biblii
                            > > sa slowami boga . za co z gory ci dziekuje .
                            >
                            > Nie posiadam znajomości biblii w rękawie, żebym mogła nim tak....otrząsnąć i lu
                            > ż leci to, co chcesz wiedzieć. Muszę odpowiednie zdania najpierw wyszukać. Zan
                            > im to uczynię, mam jednak wątpliwości - czy chcesz naprawdę wiedzieć, czy potrz
                            > ebujesz następnej porcji dla własnych kpin?

                            Napisałaś, że WIESZ o takich fragmentach.
                            Jeśli nie potrafisz ich wskazać, to jednak nie wiesz.

                            Produkujesz na forum sprzeczny bełkot.
                      • sclavus Re: marina0321 03.10.12, 20:54
                        ustuń!!!
                        Czytać hadko... :D:D:D:D:D
      • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 12:45
        grzeg34 napisał:

        > Od dawna wiadomo, że Einstein nie wierzył w żadnego "Boga" wywodzącego się z ja
        > kiejkolwiek religii, a także nie wierzył w żadne święte księgi, a tym bardziej
        > nie wierzył w jakiekolwiek dogmaty,

        Bo Einstein szukał i wątpił, a nie "przyjmował dogmat za prawdę". Nie trzeba być geniuszem, żeby w ten sposób widzieć rzeczywistość, co nie umniejsza geniuszu Einsteina...

        > dlatego tak trudno było mu się pogodzić z zasadą nieoznaczoności Heisenberga...

        Wcale nie dlatego. :)

        Zasady nieoznaczoności to MATEMATYCZNA cecha modelu. Są takie obszary modeli matematycznych, w których analogiczne reguły nieoznaczoności są podstawowa własnością.

        > Jednakże niektóry jego bezpośredni współpracownicy twierdzili, że Einstein wier
        > zył w "coś" bliżej niezdefiniowanego,

        Oczywiście, ktoś WIE LEPIEJ. I ten ktoś jest dogmatykiem religijnym, któremu wszystko się kojarzy. Bzdury.

        > określanego ogólnym mianem "kreatora",

        To już skrajny debilizm... Sorry, grzesiu, to nie do Ciebie, Ty tylko powtarzasz, choć nie chce Ci się racjonalnie tego przeanalizować.

        > cz
        > asem też używał bardzo ogólnego słowa "bóg".

        O boże, co za bełkot. I ja też czasem używam tego słowa. To nic nieznaczący schemat językowy.

        > Był wielkim przeciwnikiem losowośc
        > i i statystycznych modelów interpretowania rzeczywistości...

        Tam, gdzie istnieje choćby jedna zauważalna reguła (przejawiająca się jako zmienność), tam nie może być losowości.

        Co to jest losowość, według Ciebie? Czy to pojawianie się wśród wartości wynikających z jakichś reguł wartości niepochodzących od ŻADNYCH reguł?

        > "Einstein był deterministą. W liście do Maksa Borna pisał tak: Ty wierzysz w Bo
        > ga, który gra w kości, ja w panowanie i porządek w świecie obiektywnie istnieją
        > cym, który próbuję ująć na drodze dzikiej spekulacji..."

        I czego to ma dowodzić? Ma przeczyć cytatowi z początku tego wątku?
        • grzeg34 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 16:27
          grgkh napisał:

          > > dlatego tak trudno było mu się pogodzić z zasadą nieoznaczoności Heisenbe
          > rga...
          >
          > Wcale nie dlatego. :)

          Nie bo nie?

          > Zasady nieoznaczoności to MATEMATYCZNA cecha modelu. Są takie obszary modeli ma
          > tematycznych, w których analogiczne reguły nieoznaczoności są podstawowa własno
          > ścią.

          Abstrakcja abstrakcją, a rzeczywistość jest rzeczywistością w której nieoznaczoność nie jest własnością, lecz została przyjęta w obliczu braku metod i narzędzi pomiarowych...


          > Oczywiście, ktoś WIE LEPIEJ. I ten ktoś jest dogmatykiem religijnym, któremu ws
          > zystko się kojarzy. Bzdury.

          "Bzdury" to Twój pseudonim?
          bo bardzo często używasz tego słowa bez żadnego konkretnego komentarza?

          > > określanego ogólnym mianem "kreatora",
          >
          > To już skrajny debilizm... Sorry, grzesiu, to nie do Ciebie, Ty tylko powtarzas
          > z, choć nie chce Ci się racjonalnie tego przeanalizować.

          Oczywiście Ty "dogłębnie" przeanalizowałeś problematykę tematu i wystarczą wg Ciebie jedynie humanistyczne aksjomaty...

          > > Był wielkim przeciwnikiem losowośc
          > > i i statystycznych modelów interpretowania rzeczywistości...
          >
          > Tam, gdzie istnieje choćby jedna zauważalna reguła (przejawiająca się jako zmie
          > nność), tam nie może być losowości.
          >
          > Co to jest losowość, według Ciebie? Czy to pojawianie się wśród wartości wynika
          > jących z jakichś reguł wartości niepochodzących od ŻADNYCH reguł?

          Wiesz na jakiej zasadzie ustalono model standardowy?
          Za pomocą zderzeń cząstek w akceleratorach... "O zderzeniu wiadomo na pewno tylko to, jakie cząstki brały w nim udział i jakie powstały w jego efekcie. Co się dzieje w maleńkiej przestrzeni zderzenia? To irytujące, ale prawda jest taka, że nie wiemy. Zupełnie jakby czarna skrzynka osłaniała obszar zderzenia. Wewnętrzne, mechaniczne szczegóły zderzeń nie podlegają obserwacji - zaledwie można je sobie wyobrazić. Dysponujemy tylko modelami sił biorących udział w zderzeniu i tam gdzie to jest istotne - modelami struktury zderzających się obiektów. Wiemy, co bierze udział w zderzeniu oraz co jest jego produktem, i zadajemy sobie pytanie, czy nasz model opisujący zawartość skrzynki pozwala przewidywać właśnie taki, a nie inny przebieg tego procesu."

          > > "Einstein był deterministą. W liście do Maksa Borna pisał tak: Ty wierzys
          > z w Bo
          > > ga, który gra w kości, ja w panowanie i porządek w świecie obiektywnie is
          > tnieją
          > > cym, który próbuję ująć na drodze dzikiej spekulacji..."
          >
          > I czego to ma dowodzić? Ma przeczyć cytatowi z początku tego wątku?

          To pewne, że Einstein nie wierzył w żadną mojżeszową religię, ale czy jednocześnie można Go nazywać ateistą?
          • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 19:23
            Wymyśliłeś jaieś nowe słowo, na oznaczenie kogoś, kto nie wierzy w boga/ów a jednocześnie nie można go nazwać ateistą???
            Przytocz - może być ciekawe...
          • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 22:30
            grzeg34 napisał:

            > grgkh napisał:
            >
            > > > dlatego tak trudno było mu się pogodzić
            > > > z zasadą nieoznaczoności Heisenberga...
            > >
            > > Wcale nie dlatego. :)
            >
            > Nie bo nie?

            Bo nie wiesz, co on myślał.

            > > Zasady nieoznaczoności to MATEMATYCZNA cecha modelu.
            > > Są takie obszary modeli matematycznych, w których
            > > analogiczne reguły nieoznaczoności są podstawowa
            > > własnością.
            >
            > Abstrakcja abstrakcją, a rzeczywistość jest rzeczywistością w której nieoznaczo
            > ność nie jest własnością, lecz została przyjęta w obliczu braku metod i narzędz
            > i pomiarowych...

            Rzeczywistość to skutek działania modelu matematycznego (fizyka to matematyka). Nieoznaczoność wynika z modelu. Nie istnieją narzędzia, które mogłyby wyliczyć to, co według tego modelu jest niemożliwe do wyliczenia.

            > > Oczywiście, ktoś WIE LEPIEJ.
            > > I ten ktoś jest dogmatykiem religijnym, któremu
            > > wszystko się kojarzy. Bzdury.
            >
            > "Bzdury" to Twój pseudonim?
            > bo bardzo często używasz tego słowa bez żadnego konkretnego komentarza?

            Bzdury to jest to, co tu czasem wypisujesz.

            > > > określanego ogólnym mianem "kreatora",
            > >
            > > To już skrajny debilizm... Sorry, grzesiu, to
            > > nie do Ciebie, Ty tylko powtarzasz, choć nie chce
            > > Ci się racjonalnie tego przeanalizować.
            >
            > Oczywiście Ty "dogłębnie" przeanalizowałeś problematykę tematu
            > i wystarczą wg Ciebie jedynie humanistyczne aksjomaty...

            Tak, ja myślę logicznie. Na każdy temat.

            > > > Był wielkim przeciwnikiem losowości i statystycznych
            > > > modelów interpretowania rzeczywistości...
            > >
            > > Tam, gdzie istnieje choćby jedna zauważalna reguła
            > > (przejawiająca się jako zmienność), tam nie może być losowości.
            > >
            > > Co to jest losowość, według Ciebie?
            > > Czy to pojawianie się wśród wartości wynikających z jakichś
            > > reguł wartości niepochodzących od ŻADNYCH reguł?
            >
            > Wiesz na jakiej zasadzie ustalono model standardowy?
            > Za pomocą zderzeń cząstek w akceleratorach... "O zderzeniu wiadomo na pewno ty
            > lko to, jakie cząstki brały w nim udział i jakie powstały w jego efekcie. Co
            > się dzieje w maleńkiej przestrzeni zderzenia? To irytujące, ale prawda jest t
            > aka, że nie wiemy. Zupełnie jakby czarna skrzynka osłaniała obszar zderzenia. W
            > ewnętrzne, mechaniczne szczegóły zderzeń nie podlegają obserwacji - zaledwie mo
            > żna je sobie wyobrazić. Dysponujemy tylko modelami sił biorących udział w zder
            > zeniu i tam gdzie to jest istotne - modelami struktury zderzających się obiek
            > tów. Wiemy, co bierze udział w zderzeniu oraz co jest jego produktem, i zadaj
            > emy sobie pytanie, czy nasz model opisujący zawartość skrzynki pozwala przewidy
            > wać właśnie taki, a nie inny przebieg tego procesu."

            Pytałem, czy wiesz, co to jest losowość? Wiesz? Czy zrozumiałeś pytanie?

            > > > "Einstein był deterministą. W liście do Maksa
            > > > Borna pisał tak: Ty wierzysz w Boga, który gra
            > > > w kości, ja w panowanie i porządek w świecie
            > > > obiektywnie istniejącym, który próbuję ująć na
            > > > drodze dzikiej spekulacji..."

            > > I czego to ma dowodzić? Ma przeczyć cytatowi z początku tego wątku?
            >
            > To pewne, że Einstein nie wierzył w żadną mojżeszową religię, ale czy
            > jednocześnie można Go nazywać ateistą?

            Ja go tak nazywam, a Ty rób, co chcesz.
            • grzeg34 Re: Śmierć Boga 05.10.12, 09:52
              grgkh napisał:

              > grzeg34 napisał:
              >
              > > grgkh napisał:
              > >
              > > > > dlatego tak trudno było mu się pogodzić
              > > > > z zasadą nieoznaczoności Heisenberga...
              > > >
              > > > Wcale nie dlatego. :)
              > >
              > > Nie bo nie?
              >
              > Bo nie wiesz, co on myślał.

              Czego nie wiem?
              Tego, że nie akceptował dogmatów? Czy tego, że trudno było mu się pogodzić
              z zasadą nieoznaczoności Heisenberga?

              > Rzeczywistość to skutek działania modelu matematycznego (fizyka to matematyka).
              > Nieoznaczoność wynika z modelu. Nie istnieją narzędzia, które mogłyby wyliczyć
              > to, co według tego modelu jest niemożliwe do wyliczenia.

              Jesteś chyba prekursorem jakiejś nowego nurtu w filozofii twierdząc, że "fizyka to matematyka" ... :)

              > > "Bzdury" to Twój pseudonim?
              > > bo bardzo często używasz tego słowa bez żadnego konkretnego komentarza?
              >
              > Bzdury to jest to, co tu czasem wypisujesz.

              Twierdząc, że dana teza lub sugestia jest "bzdurą" trzeba to najpierw wykazać. Ty piszesz sobie ot tak słowo "bzdury", jakbyś był wyrocznią, lub jakby to był tu Twój pseudonim artystyczny... :)

              > > Oczywiście Ty "dogłębnie" przeanalizowałeś problematykę tematu
              > > i wystarczą wg Ciebie jedynie humanistyczne aksjomaty...
              >
              > Tak, ja myślę logicznie. Na każdy temat.

              Na pewno starasz się myśleć logicznie, ale to nie oznacza, że zawsze to robisz, nikt nie ma monopolu na prawdę...

              > > Wiesz na jakiej zasadzie ustalono model standardowy?
              > > Za pomocą zderzeń cząstek w akceleratorach... "O zderzeniu wiadomo na pe
              > wno ty
              > > lko to, jakie cząstki brały w nim udział i jakie powstały w jego efekc
              > ie. Co
              > > się dzieje w maleńkiej przestrzeni zderzenia? To irytujące, ale prawda
              > jest t
              > > aka, że nie wiemy. Zupełnie jakby czarna skrzynka osłaniała obszar zderze
              > nia. W
              > > ewnętrzne, mechaniczne szczegóły zderzeń nie podlegają obserwacji - zaled
              > wie mo
              > > żna je sobie wyobrazić. Dysponujemy tylko modelami sił biorących udział w
              > zder
              > > zeniu i tam gdzie to jest istotne - modelami struktury zderzających się
              > obiek
              > > tów. Wiemy, co bierze udział w zderzeniu oraz co jest jego produktem, i
              > zadaj
              > > emy sobie pytanie, czy nasz model opisujący zawartość skrzynki pozwala pr
              > zewidy
              > > wać właśnie taki, a nie inny przebieg tego procesu."
              >
              > Pytałem, czy wiesz, co to jest losowość? Wiesz? Czy zrozumiałeś pytanie?

              Widzę, że to Ty nie rozumiesz...
              Losowość, prawdopodobieństwo i statystyka nie jest rzeczywistością, jest prowizoryczną interpretacją "czarnej skrzynki"...

              > > To pewne, że Einstein nie wierzył w żadną mojżeszową religię, ale czy
              > > jednocześnie można Go nazywać ateistą?
              >
              > Ja go tak nazywam, a Ty rób, co chcesz.

              Taa, sukces ma wielu ojców, a porażki tak łatwo przypisuje się drugiej stronie...
              Według Was Stalin, Hitler to teiści i chrześcijanie, a Einstein nie wierzył nawet w kreatora, tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego potwierdzenia i logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...
              • grgkh Re: Śmierć Boga 05.10.12, 12:43
                grzeg34 napisał:

                > grgkh napisał:
                >
                > > grzeg34 napisał:
                > >
                > > > grgkh napisał:
                > > >
                > > > > > dlatego tak trudno było mu się pogodzić
                > > > > > z zasadą nieoznaczoności Heisenberga...
                > > > >
                > > > > Wcale nie dlatego. :)
                > > >
                > > > Nie bo nie?
                > >
                > > Bo nie wiesz, co on myślał.
                >
                > Czego nie wiem?

                Nie wiesz, czy słowo "dlatego" oddaje sens myślenia Einsteina. To jest TWOJA interpretacja, grzesiu. A to jest już manipulacja. Liczą się tylko argumenty, które wiarygodnie pisze sam autor.

                > Tego, że nie akceptował dogmatów? Czy tego, że trudno było mu się pogodzić
                > z zasadą nieoznaczoności Heisenberga?

                A tak mogło być (W JAKIMŚ MOMENCIE!!!), ale wnioskowanie uogólniające jest już Twoje. :)

                > > Rzeczywistość to skutek działania modelu
                > > matematycznego (fizyka to matematyka).
                > > Nieoznaczoność wynika z modelu. Nie istnieją narzędzia,
                > > które mogłyby wyliczyć to, co według tego modelu
                > > jest niemożliwe do wyliczenia.
                >
                > Jesteś chyba prekursorem jakiejś nowego nurtu w filozofii
                > twierdząc, że "fizyka to matematyka" ... :)

                Czyżbyś był obcokrajowcem, który nie zna polskiego? A może spadłeś z Księżyca? To jest poprawna konstrukcja logiczna, która nie oznacza jednoznaczności obu pojęć.

                A czym byłaby fizyka BEZ wzorów matematycznych i matematycznych modeli? Każde zjawisko fizyczne jest przedstawiane ZA POMOCĄ matematyki. Fizyka jest wyłącznie matematyką interpretującą obserwacje.

                > > > "Bzdury" to Twój pseudonim?
                > > > bo bardzo często używasz tego słowa bez
                > > > żadnego konkretnego komentarza?
                > >
                > > Bzdury to jest to, co tu czasem wypisujesz.
                >
                > Twierdząc, że dana teza lub sugestia jest "bzdurą" trzeba to najpierw wykazać.

                Najpierw wykazałem.

                > Ty piszesz sobie ot tak słowo "bzdury", jakbyś był wyrocznią, lub jakby to był
                > tu Twój pseudonim artystyczny... :)

                Bzdury to treść Twojej wypowiedzi. Co najpierw wykazałem. ;)

                > > > Oczywiście Ty "dogłębnie" przeanalizowałeś problematykę tematu
                > > > i wystarczą wg Ciebie jedynie humanistyczne aksjomaty...
                > >
                > > Tak, ja myślę logicznie. Na każdy temat.
                >
                > Na pewno starasz się myśleć logicznie, ale to nie oznacza,
                > że zawsze to robisz, nikt nie ma monopolu na prawdę...

                Pewnie, że nie ma (i Ciebie też to dotyczy), ale w tym przypadku ja mam rację, a Ty piszesz bzdury. ;)

                > > > Wiesz na jakiej zasadzie ustalono model standardowy?
                > > > Za pomocą zderzeń cząstek w akceleratorach...
                > > > "O zderzeniu wiadomo na pewno tylko to, jakie
                > > > cząstki brały w nim udział i jakie powstały w jego efekcie.
                > > > Co się dzieje w maleńkiej przestrzeni zderzenia?
                > > > To irytujące, ale prawda jest taka, że nie wiemy. (...)

                > > Pytałem, czy wiesz, co to jest losowość?
                > > Wiesz? Czy zrozumiałeś pytanie?
                >
                > Widzę, że to Ty nie rozumiesz...

                Zadałem ci pytanie o pojęcie, którego używasz. Znasz definicję, czy jej nie posiadasz?

                > Losowość, prawdopodobieństwo i statystyka
                > nie jest rzeczywistością, jest prowizoryczną interpretacją "czarnej skrzynki"...

                Pytanie dodatkowe, bo nie dociera do Ciebie, że to nie jest pełna i jednoznaczna definicja: Czy losowość zależy od reguł działania świata czy nie zależy?

                I nie kombinuj z dygresjami, trzymaj się tematu.

                > > > To pewne, że Einstein nie wierzył w żadną
                > > > mojżeszową religię, ale czy
                > > > jednocześnie można Go nazywać ateistą?
                > >
                > > Ja go tak nazywam, a Ty rób, co chcesz.
                >
                > Taa, sukces ma wielu ojców, a porażki tak
                > łatwo przypisuje się drugiej stronie.

                Twój komentarz to znów jakiś "aforyzm". Wniosek - mogę nazywać Einsteina ateistą.

                > Według Was Stalin, Hitler to teiści i chrześcijanie,

                Zwisa mi kim byli, bo i teiści i ateiści potrafią być "dobrzy" i "źli". Więc zabraniam Ci wobec mnie używać "wy" i uogólniać. A jak nie, to "wy" paliliście stosy i to wy zamordowaliście Giordano Bruno i Kazimierza Łyszczyńskiego.

                Jestem ateistą i na mnie się powołuj w przykładach.

                > a Einstein nie wierzył nawet w kreatora,
                > tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego potwierdzenia i
                > logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...

                I o to chodzi. Dla mnie był ateistą.
                • grzeg34 Re: Śmierć Boga 08.10.12, 13:10
                  grgkh napisał:

                  > > Jesteś chyba prekursorem jakiejś nowego nurtu w filozofii
                  > > twierdząc, że "fizyka to matematyka" ... :)
                  >
                  > Czyżbyś był obcokrajowcem, który nie zna polskiego? A może spadłeś z Księżyca?
                  > To jest poprawna konstrukcja logiczna, która nie oznacza jednoznaczności obu po
                  > jęć.
                  >
                  > A czym byłaby fizyka BEZ wzorów matematycznych i matematycznych modeli? Każde z
                  > jawisko fizyczne jest przedstawiane ZA POMOCĄ matematyki. Fizyka jest wyłącznie
                  > matematyką interpretującą obserwacje.

                  Bez fizykalizmu matematyka po-prostu w ogóle by nie zaistniała, byłaby w całości równie przydatna jak większość różnych teorii matematycznych, jak np. teoria strun...
                  Moim zdaniem, tym co ludzkość teraz się zachwyca pod nazwą "matematyka" jest pochodną, bliżej nieokreślonego rzędu, jednej, pierwotnej i nie znanej nam zasady, dotyczącej jedynie realnie istniejącego "bytu", którego my odbieramy i ogólnie nazywamy jako "energia"...

                  >
                  > > Na pewno starasz się myśleć logicznie, ale to nie oznacza,
                  > > że zawsze to robisz, nikt nie ma monopolu na prawdę...
                  >
                  > Pewnie, że nie ma (i Ciebie też to dotyczy), ale w tym przypadku ja mam rację,
                  > a Ty piszesz bzdury. ;)

                  Mam wrażenie, że jakbyś zachowywał się jak dziecko...

                  > > Losowość, prawdopodobieństwo i statystyka
                  > > nie jest rzeczywistością, jest prowizoryczną interpretacją "czarnej skrzy
                  > nki"...
                  > Pytanie dodatkowe, bo nie dociera do Ciebie, że to nie jest pełna i jednoznaczn
                  > a definicja: Czy losowość zależy od reguł działania świata czy nie zależy?

                  Dla mnie losowość, prawdopodobieństwo i statystyka są tworami (bytami) zaistniałymi w drodze ewolucji, analogicznie tak jak człowiek i jego wolna wola, z jednej i fundamentalnej zasady dotyczącej pierwotnej t.z. energii...

                  > > > Ja go tak nazywam, a Ty rób, co chcesz.
                  > >
                  > > Taa, sukces ma wielu ojców, a porażki tak
                  > > łatwo przypisuje się drugiej stronie.
                  >
                  > Twój komentarz to znów jakiś "aforyzm". Wniosek - mogę nazywać Einsteina ateist
                  > ą.
                  >
                  > > Według Was Stalin, Hitler to teiści i chrześcijanie,
                  >
                  > Zwisa mi kim byli, bo i teiści i ateiści potrafią być "dobrzy" i "źli". Więc za
                  > braniam Ci wobec mnie używać "wy" i uogólniać. A jak nie, to "wy" paliliście st
                  > osy i to wy zamordowaliście Giordano Bruno i Kazimierza Łyszczyńskiego.
                  >
                  > Jestem ateistą i na mnie się powołuj w przykładach.
                  >
                  > > a Einstein nie wierzył nawet w kreatora,
                  > > tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego potwierdzenia i
                  > > logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...
                  >
                  > I o to chodzi. Dla mnie był ateistą.

                  Podaj mi cytat z którego wynikałoby jednoznacznie, że Einstein był ateisto i uznawał jakieś abstrakcyjne i teoretyczne "NIC"...

                  To jest TWOJA interpretacja, grgkh. "A to jest już manipulacja. Liczą się tylko argumenty, które wiarygodnie pisze sam autor."
                  • grgkh Re: Śmierć Boga 08.10.12, 17:27
                    grzeg34 napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > > Jesteś chyba prekursorem jakiejś nowego nurtu w filozofii
                    > > > twierdząc, że "fizyka to matematyka" ... :)

                    > > To jest poprawna konstrukcja logiczna, która
                    > > nie oznacza jednoznaczności obu pojęć.
                    > >
                    > > A czym byłaby fizyka BEZ wzorów matematycznych
                    > > i matematycznych modeli? Każde zjawisko fizyczne
                    > > jest przedstawiane ZA POMOCĄ matematyki.
                    > > Fizyka jest wyłącznie matematyką interpretującą obserwacje.
                    >
                    > Bez fizykalizmu matematyka po-prostu w ogóle by nie zaistniała,

                    Opisana przez ludzi matematyka? Nieprawda. W OGÓLE to ludzie bardzo często najpierw wymyślają nowe działy matematyki, a potem przymierzają je do zastosowania w modelach fizycznych. Bzdury opowiadasz, grzesiu.

                    > byłaby w całości równie przydatna jak większość różnych teorii
                    > matematycznych, jak np. teoria strun...

                    A np. gry? A programowanie? A wymyślanie innych światów?

                    I kto Ci powiedział, że teoria strun do niczego nie jest przydatna? To pierwszy bodaj, poważny krok próbujący połączyć opis świata w jednej teorii, łączący znane nam oddziaływania w jednej teorii.

                    > Moim zdaniem, tym co ludzkość teraz się zachwyca pod nazwą "matematyka" jest po
                    > chodną, bliżej nieokreślonego rzędu, jednej, pierwotnej i nie znanej nam zasady
                    > , dotyczącej jedynie realnie istniejącego "bytu", którego my odbieramy i ogólni
                    > e nazywamy jako "energia"...

                    Co masz przeciwko matematyce? Fizyka jest wyłącznie matematyczna (ilościowa).

                    Reszta Twojego wywodu jest nienaukowa, więc nie wypowiadaj się na temat nauki, bo się kompromitujesz.

                    > > > Na pewno starasz się myśleć logicznie, ale to nie oznacza,
                    > > > że zawsze to robisz, nikt nie ma monopolu na prawdę...
                    > >
                    > > Pewnie, że nie ma (i Ciebie też to dotyczy), ale w tym
                    > > przypadku ja mam rację, a Ty piszesz bzdury. ;)
                    >
                    > Mam wrażenie, że jakbyś zachowywał się jak dziecko...

                    Erystyka, grzesiu, bełkocik. Udowodnij, że nie mam racji w tym, że twierdzę, że mam rację.

                    Sam rozmawiasz jak przedszkolak, który nie ma argumentów.

                    > Dla mnie losowość, prawdopodobieństwo i statystyka są tworami (bytami) zaistnia
                    > łymi w drodze ewolucji, analogicznie tak jak człowiek i jego wolna wola, z jedn
                    > ej i fundamentalnej zasady dotyczącej pierwotnej t.z. energii...

                    To bezsens oparty na niezdefiniowanych pojęciach typu religijnego. Mnie interesuje komentowanie na poziomie nauki. Bełkotem nie zajmuję się.

                    > > > Według Was Stalin, Hitler to teiści i chrześcijanie,

                    Kto to jest "WAS", kogo masz na myśli? Mnie?

                    > > Zwisa mi kim byli, bo i teiści i ateiści potrafią być
                    > > "dobrzy" i "źli". Więc zabraniam Ci wobec mnie używać "wy"
                    > > i uogólniać. A jak nie, to "wy" paliliście stosy i to wy
                    > > zamordowaliście Giordano Bruno i Kazimierza Łyszczyńskiego.
                    > >
                    > > Jestem ateistą i na mnie się powołuj w przykładach.

                    Kto to jest "was" i co ja oraz dowolny ateista ma z tym wspólnego?

                    > > > a Einstein nie wierzył nawet w kreatora,
                    > > > tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego potwierdzenia i
                    > > > logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...
                    > >
                    > > I o to chodzi. Dla mnie był ateistą.
                    >
                    > Podaj mi cytat z którego wynikałoby jednoznacznie,
                    > że Einstein był ateisto i uznawał jakieś abstrakcyjne i teoretyczne "NIC"...

                    Ateista to ten, kto REZYGNUJE z wiary w bogów, kto jej nie podziela. Udowodnij, że Einstein był zdeklarowanym teistą. Jeśli nie masz takiego dowodu, to ja nie mam przesłanek, by nie uważać go za ateistę.

                    > To jest TWOJA interpretacja, grgkh. "A to jest już manipulacja. Liczą się tylko
                    > argumenty, które wiarygodnie pisze sam autor."

                    Tak. To jest moja, tak samo jak Ty masz swoją. Nie istnieje (dla żadnego człowieka) interpretacja absolutna i każdy z nas ma prawo przyjmować swoją. Tobie to zwisa, ale ja opieram się na logice i naukowej metodzie badania świata. Wątpię we wszystko i odrzucam wszystko, co jest sprzeczne lub zbędne.

                    A czy to jest manipulacja? Nie. Znów nie znasz definicji. To nie jest manipulacja, bo nie posługuję się fałszywym rozumowaniem, które chciałbym ci podstępem zasugerować. To raczej Ty manipulujesz, bo wyrwane z kontekstu zdania wypowiedziane przez Einsteina interpretujesz TYLKO tak jak to pasuje do Twojej tezy.
                    • grzeg34 Re: Śmierć Boga 09.10.12, 10:18
                      grgkh napisał:

                      > > Bez fizykalizmu matematyka po-prostu w ogóle by nie zaistniała,
                      >
                      > Opisana przez ludzi matematyka? Nieprawda. W OGÓLE to ludzie bardzo częs
                      > to najpierw wymyślają nowe działy matematyki, a potem przymierzają je do zastos
                      > owania w modelach fizycznych. Bzdury opowiadasz, grzesiu.

                      > > byłaby w całości równie przydatna jak większość różnych teorii
                      > > matematycznych, jak np. teoria strun...
                      >
                      > A np. gry? A programowanie? A wymyślanie innych światów?

                      Fizykalizm to hardware, a matematyka to software. Software nie zaistniałoby bez hardware...

                      > Co masz przeciwko matematyce? Fizyka jest wyłącznie matematyczna (ilościowa).

                      Nic nie mam, to jest dyskusja typu, co było pierwsze, jajko czy kura?

                      > Reszta Twojego wywodu jest nienaukowa, więc nie wypowiadaj się na temat nauki,
                      > bo się kompromitujesz.

                      A od kiedy zrobiłeś się taki naukowiec?
                      humanistyczne "aksjomaty" ... :))

                      > > Dla mnie losowość, prawdopodobieństwo i statystyka są tworami (bytami) za
                      > istnia
                      > > łymi w drodze ewolucji, analogicznie tak jak człowiek i jego wolna wola,
                      > z jedn
                      > > ej i fundamentalnej zasady dotyczącej pierwotnej t.z. energii...
                      >
                      > To bezsens oparty na niezdefiniowanych pojęciach typu religijnego. Mnie interes
                      > uje komentowanie na poziomie nauki. Bełkotem nie zajmuję się.

                      No tak, grgkh to już prawdziwy naukowiec... :)


                      > > To jest TWOJA interpretacja, grgkh. "A to jest już manipulacja. Liczą się
                      > tylko
                      > > argumenty, które wiarygodnie pisze sam autor."
                      >
                      > Tak. To jest moja, tak samo jak Ty masz swoją. Nie istnieje (dla żadnego człowi
                      > eka) interpretacja absolutna i każdy z nas ma prawo przyjmować swoją. Tobie to
                      > zwisa, ale ja opieram się na logice i naukowej metodzie badania świata. Wątpię
                      > we wszystko i odrzucam wszystko, co jest sprzeczne lub zbędne.
                      >
                      > A czy to jest manipulacja? Nie. Znów nie znasz definicji. To nie jest manipula
                      > cja, bo nie posługuję się fałszywym rozumowaniem, które chciałbym ci podstępem
                      > zasugerować. To raczej Ty manipulujesz, bo wyrwane z kontekstu zdania wypowiedz
                      > iane przez Einsteina interpretujesz TYLKO tak jak to pasuje do Twojej tezy.

                      Gdzie w stwierdzeniu: "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości" odnajdujesz odrzucenie koncepcji kreatora?
                      • grgkh Re: Śmierć Boga 09.10.12, 20:50
                        grzeg34 napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > > Bez fizykalizmu matematyka po-prostu w ogóle by nie zaistniała,
                        > >
                        > > Opisana przez ludzi matematyka? Nieprawda. W OGÓLE
                        > > to ludzie bardzo często najpierw wymyślają nowe działy matematyki,
                        > > a potem przymierzają je do zastosowania w modelach fizycznych.
                        > > Bzdury opowiadasz, grzesiu.
                        >
                        > > > byłaby w całości równie przydatna jak większość różnych teorii
                        > > > matematycznych, jak np. teoria strun...
                        > >
                        > > A np. gry? A programowanie? A wymyślanie innych światów?
                        >
                        > Fizykalizm to hardware,

                        Hardware to tylko MOŻLIWOŚĆ EMULACJI.

                        > a matematyka to software.

                        Jaka matematyka? Ta, którą sobie WYOBRAŻASZ? To jest EMULACJA matematyki.
                        Bo jest jeszcze matematyka istniejąca jako niezależna od nas. Takie nigdy i nigdzie (względem naszej czasoprzestrzeni) nieumieszczone założenia. To jest prawdziwa matematyka. Ona nie potrzebuje hardware'u.

                        > Software nie zaistniałoby bez hardware...

                        Jeśli mówimy o emulacjach systemów matematycznych w naszej świadomości. Ale to zbytnie uproszczenie.

                        Dam Ci przykład:
                        Wybierasz jakieś założenia do problemu matematycznego, zadania. Gdy użyjesz hardware'u (np. swojego mózgu) to emulując potrafisz wyliczyć rozwiązanie.
                        A teraz mi powiedz, czy w momencie deklaracji danych do zadania jego rozwiązanie istniało (dla nas jako potencjalna możliwość)?
                        Właśnie ta "potencjalna możliwość" odnosząca się do pierwotnych definicji tworzy system, który nie potrzebuje hardware'u.

                        I właśnie TAM jest prawdziwa matematyka. To "TAM" nie jest miejscem, ani punktem na osi czasu.

                        Czy mógłbyś dopuścić do swojej świadomości, że nasz świat jest taką POTENCJALNĄ MOŻLIWOŚCIĄ i niczym więcej? Przecież to jest założenie minimalne, tym bardzie, że w miarę jego badania coraz wyraźniej widać, że WSZYSTKO daje się sprowadzać do samych tylko liczb.

                        Nie ma tego Twojego "fizykalizmu", to ułuda, konstrukcja Twojego mózgu, to skutek złożoności i stopnia komplikacji informacji przetwarzanej przez matematyczny wszechświat. :)

                        > > Co masz przeciwko matematyce?
                        > > Fizyka jest wyłącznie matematyczna (ilościowa).
                        >
                        > Nic nie mam, to jest dyskusja typu, co było pierwsze, jajko czy kura?

                        Pierwsza i jedyna jest informacja. Jest tylko ona. Nie ma nic innego.

                        > > Reszta Twojego wywodu jest nienaukowa,
                        > > więc nie wypowiadaj się na temat nauki,
                        > > bo się kompromitujesz.
                        >
                        > A od kiedy zrobiłeś się taki naukowiec?
                        > humanistyczne "aksjomaty" ... :))

                        Nie "zrobiłem się", bo przez cały czas taki jestem.

                        > > > Dla mnie losowość, prawdopodobieństwo i statystyka
                        > > > są tworami (bytami) zaistniałymi w drodze ewolucji,
                        > > > analogicznie tak jak człowiek i jego wolna wola,
                        > > > z jednej i fundamentalnej zasady dotyczącej pierwotnej t.z. energii...
                        > >
                        > > To bezsens oparty na niezdefiniowanych pojęciach typu religijnego.
                        > > Mnie interesuje komentowanie na poziomie nauki. Bełkotem nie zajmuję się.
                        >
                        > No tak, grgkh to już prawdziwy naukowiec... :)

                        Myślę logicznie.

                        > > > To jest TWOJA interpretacja, grgkh.
                        > > > "A to jest już manipulacja. Liczą się tylko
                        > > > argumenty, które wiarygodnie pisze sam autor."
                        > >
                        > > Tak. To jest moja, tak samo jak Ty masz swoją.
                        > > Nie istnieje (dla żadnego człowieka) interpretacja
                        > > absolutna i każdy z nas ma prawo przyjmować swoją.
                        > > Tobie to zwisa, ale ja opieram się na logice i
                        > > naukowej metodzie badania świata. Wątpię
                        > > we wszystko i odrzucam wszystko, co jest sprzeczne lub zbędne.
                        > >
                        > > A czy to jest manipulacja? Nie.
                        > > Znów nie znasz definicji. To nie jest manipulacja,
                        > > bo nie posługuję się fałszywym rozumowaniem,
                        > > które chciałbym ci podstępem zasugerować.
                        > > To raczej Ty manipulujesz, bo wyrwane z kontekstu
                        > > zdania wypowiedziane przez Einsteina interpretujesz
                        > > TYLKO tak jak to pasuje do Twojej tezy.
                        >
                        > Gdzie w stwierdzeniu: "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i
                        > wytworem ludzkiej słabości"
                        odnajdujesz odrzucenie koncepcji kreatora?

                        Przeczytaj sobie treść listy Einsteina, który jest obecnie do sprzedaży.
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12627173,List_Alberta_Einsteina_o_Bogu_na_aukcji_eBay__Cena.html:
                        Słowo >>Bóg<< jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić.
                        :
                        • grzeg34 Re: Śmierć Boga 10.10.12, 17:07
                          grgkh napisał:

                          > Hardware to tylko MOŻLIWOŚĆ EMULACJI.

                          Tylko?
                          Dla mnie "aż"...
                          Jest swoistą "bramą teleportacją" do nowych wymiarów i możliwości...

                          > > a matematyka to software.
                          >
                          > Jaka matematyka? Ta, którą sobie WYOBRAŻASZ? To jest EMULACJA matematyki.
                          > Bo jest jeszcze matematyka istniejąca jako niezależna od nas. Takie nigdy i nig
                          > dzie (względem naszej czasoprzestrzeni) nieumieszczone założenia. To jest prawd
                          > ziwa matematyka. Ona nie potrzebuje hardware'u.

                          Wkraczasz na grząskie rewiry...
                          Moim zdaniem jest to złudzenie naszej samoświadomości.

                          > > Software nie zaistniałoby bez hardware...
                          >
                          > Jeśli mówimy o emulacjach systemów matematycznych w naszej świadomości. Ale to
                          > zbytnie uproszczenie.
                          >
                          > Dam Ci przykład:
                          > Wybierasz jakieś założenia do problemu matematycznego, zadania. Gdy użyjesz har
                          > dware'u (np. swojego mózgu) to emulując potrafisz wyliczyć rozwiązanie.
                          > A teraz mi powiedz, czy w momencie deklaracji danych do zadania jego rozwiązani
                          > e istniało (dla nas jako potencjalna możliwość)?
                          > Właśnie ta "potencjalna możliwość" odnosząca się do pierwotnych definicji tworz
                          > y system, który nie potrzebuje hardware'u.
                          >
                          > I właśnie TAM jest prawdziwa matematyka. To "TAM" nie jest miejscem, ani punkte
                          > m na osi czasu.
                          >
                          > Czy mógłbyś dopuścić do swojej świadomości, że nasz świat jest taką POTENCJALNĄ
                          > MOŻLIWOŚCIĄ i niczym więcej? Przecież to jest założenie minimalne, tym bardzie
                          > , że w miarę jego badania coraz wyraźniej widać, że WSZYSTKO daje się sprowadza
                          > ć do samych tylko liczb.
                          >
                          > Nie ma tego Twojego "fizykalizmu", to ułuda, konstrukcja Twojego mózgu, to skut
                          > ek złożoności i stopnia komplikacji informacji przetwarzanej przez matematyczny
                          > wszechświat. :)

                          Nie wiem co czytałeś ostatnio, ale zaraziłeś się specyficznym wirusem charakterystycznym dla teoretyków (nazwy nie znam), więc radzę Ci jak najszybciej spal to i odkaź się porządnie etanolem, bo skutki mogą być nieciekawe... :)
                          Energia naprawdę istnieje, każdy fizyk eksperymentator to powie, chociaż jeszcze tak niewiele o niej wiedzą...

                          > > A od kiedy zrobiłeś się taki naukowiec?
                          > > humanistyczne "aksjomaty" ... :))
                          >
                          > Nie "zrobiłem się", bo przez cały czas taki jestem.

                          dobra dobra dobra, la la lai la la ... ;)

                          > > Gdzie w stwierdzeniu: "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyr
                          > azem i
                          > > wytworem ludzkiej słabości"
                          odnajdujesz odrzucenie koncepcji kreator
                          > a?
                          >
                          > Przeczytaj sobie treść listy Einsteina, który jest obecnie do sprzedaży.
                          > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12627173,List_Alberta_Einsteina_o_Bogu_na_aukcji_eBay__Cena.html:
                          > Słowo >>Bóg<< j
                          > est dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości a Biblia zb
                          > iorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dzieci
                          > nne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego jak subtelna, nie może (dla mnie)
                          > tego zmienić.

                          > :

                          link nie działa...
                          Generalnie myślę, że to tylko wyrwane zdanie z szerszego kontekstu w celach wzbudzenia zainteresowania aukcją...
                          • grgkh Re: Śmierć Boga 10.10.12, 19:10
                            grzeg34 napisał:

                            > grgkh napisał:

                            > > Hardware to tylko
                            > > MOŻLIWOŚĆ EMULACJI.
                            >
                            > Tylko?
                            > Dla mnie "aż"...

                            > Jest swoistą "bramą teleportacją" do nowych wymiarów i możliwości...

                            Owszem - tylko - bo alternatywy nie ma. Nie rozważam prawdziwości Twoich wizji SF.

                            > > > a matematyka to software.

                            > > Jaka matematyka? Ta, którą sobie WYOBRAŻASZ?
                            > > To jest EMULACJA matematyki.
                            > > Bo jest jeszcze matematyka istniejąca jako niezależna od nas.
                            > > Takie nigdy i nigdzie (względem naszej czasoprzestrzeni)
                            > > nieumieszczone założenia. To jest prawdziwa matematyka.
                            > > Ona nie potrzebuje hardware'u.

                            > Wkraczasz na grząskie rewiry...
                            > Moim zdaniem jest to złudzenie naszej samoświadomości.

                            Powiedziałeś coś nowego lub podważyłeś moja tezę? Nie widzę.

                            > > > Software nie zaistniałoby bez hardware...

                            > > Jeśli mówimy o emulacjach systemów matematycznych
                            > > w naszej świadomości. Ale to zbytnie uproszczenie.

                            > > Dam Ci przykład:
                            > > Wybierasz jakieś założenia do problemu matematycznego,
                            > > zadania. Gdy użyjesz hardware'u (np. swojego mózgu)
                            > > to emulując potrafisz wyliczyć rozwiązanie.
                            > > A teraz mi powiedz, czy w momencie deklaracji danych
                            > > do zadania jego rozwiązanie istniało (dla nas jako potencjalna możliwość)?
                            > > Właśnie ta "potencjalna możliwość" odnosząca się
                            > > do pierwotnych definicji tworzy system, który nie potrzebuje hardware'u.

                            > > I właśnie TAM jest prawdziwa matematyka.
                            > > To "TAM" nie jest miejscem, ani punktem na osi czasu.

                            > > Czy mógłbyś dopuścić do swojej świadomości,
                            > > że nasz świat jest taką POTENCJALNĄ MOŻLIWOŚCIĄ
                            > > i niczym więcej? Przecież to jest założenie minimalne,
                            > > tym bardzie, że w miarę jego badania coraz wyraźniej
                            > > widać, że WSZYSTKO daje się sprowadzać
                            > > do samych tylko liczb.

                            > > Nie ma tego Twojego "fizykalizmu", to ułuda,
                            > > konstrukcja Twojego mózgu, to skutek złożoności
                            > > i stopnia komplikacji informacji przetwarzanej
                            > > przez matematyczny wszechświat. :)

                            > Nie wiem co czytałeś ostatnio, ale zaraziłeś się specyficznym
                            > wirusem charakterystycznym dla teoretyków (nazwy nie znam),
                            > więc radzę Ci jak najszybciej spal to i odkaź się porządnie
                            > etanolem, bo skutki mogą być nieciekawe... :)
                            > Energia naprawdę istnieje, każdy fizyk eksperymentator to powie,
                            > chociaż jeszcze tak niewiele o niej wiedzą...

                            Energia czy materia? E=mc2... Ani to pierwsze, ani to drugie. Istnieje ilościowa informacja o nich. Bez wyrażenia tej ILOŚCI nie byłyby one identyfikowalne.

                            > > > A od kiedy zrobiłeś się taki naukowiec?
                            > > > humanistyczne "aksjomaty" ... :))

                            > > Nie "zrobiłem się", bo przez cały czas taki jestem.
                            >
                            > dobra dobra dobra, la la lai la la ... ;)

                            :)

                            > > > Gdzie w stwierdzeniu: "Słowo 'Bóg' jest dla mnie
                            > > > niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości"

                            > > > odnajdujesz odrzucenie koncepcji kreatora?

                            > > Przeczytaj sobie treść listy Einsteina, który jest obecnie do sprzedaży.
                            > > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,12627173,List_Alberta_Einsteina_o_Bogu_na_aukcji_eBay__Cena.html

                            > > Słowo >>Bóg<< jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego jak subtelna, nie może (dla mnie) tego zmienić.
                            > > :
                            >
                            > link nie działa...

                            Drugi link działa, a w pierwszym edytor tekstu podczas publikowania posta sam "przyczepił" do jego końca dwukropek z następnego wiersza. łatwo było się domyślić, ale do tego trzeba mieć dobrą wolę.

                            > Generalnie myślę, że to tylko wyrwane zdanie z szerszego
                            > kontekstu w celach wzbudzenia zainteresowania aukcją...

                            Generalnie to dogmatyk nie przyjmuje do świadomości istnienia faktów. Nic nowego. Nudny jesteś.
                            • grzeg34 Re: Śmierć Boga 11.10.12, 09:46
                              grgkh napisał:

                              > Energia czy materia? E=mc2... Ani to pierwsze, ani to drugie. Istnieje ilościow
                              > a informacja o nich. Bez wyrażenia tej ILOŚCI nie byłyby one identyfikowalne.

                              Jeszcze ludzkość wielu wzorów nie odkryła, nie wiadomo też, czy kiedykolwiek będzie wstanie to zrobić...
                              Ilość i liczby to tylko cechy, typu mało, dużo, więcej, miej...
                              Liczy się przede wszystkim "zjawisko" fizyczne - interakcja, która obecnie została obarczona wymuszonym ciężarem dogmatu w postaci nieoznaczoności i statystycznych modeli...


                              > Drugi link działa, a w pierwszym edytor tekstu podczas publikowania posta sam "
                              > przyczepił" do jego końca dwukropek z następnego wiersza. łatwo było się domyśl
                              > ić, ale do tego trzeba mieć dobrą wolę.

                              Słabo znam niemiecki ...

                              > Generalnie to dogmatyk nie przyjmuje do świadomości istnienia faktów. Nic noweg
                              > o. Nudny jesteś.

                              Chciałeś mnie obrazić?
                              P.S. Nie ma to jak "radosna" pogoń za "bogu-ducha" winnym wiercą, co nie? ... :)
              • karbat Re: Śmierć Boga 05.10.12, 23:01
                grzeg34 napisał:
                > grgkh napisał:
                > > grzeg34 napisał:
                > > > grgkh napisał:

                > > Bzdury to jest to, co tu czasem wypisujesz.

                > Twierdząc, że dana teza lub sugestia jest "bzdurą" trzeba to najpierw wykazać.
                > Ty piszesz sobie ot tak słowo "bzdury", jakbyś był wyrocznią, lub jakby to był
                > tu Twój pseudonim artystyczny... :)

                platasz sie jak smrod po gaciach grghk .
                trzeba byc smarkaczem , gowniarzem , aby , nie rozumiec prostego zdania ;
                " Bzdury to jest to, co tu czasem wypisujesz."

                > > > Oczywiście Ty "dogłębnie" przeanalizowałeś problematykę tematu
                > > > i wystarczą wg Ciebie jedynie humanistyczne aksjomaty...

                > > Tak, ja myślę logicznie. Na każdy temat.

                > Na pewno starasz się myśleć logicznie, ale to nie oznacza, że zawsze to robisz,
                > nikt nie ma monopolu na prawdę...

                jedyne co ty wnosisz do dyskusji to jedno wielkie G .
                nie pajacuj , tylko wykaz grgkh , w ktorym miejscu sie myli, obal jego tezy,
                podaj konkretne kontrargumenty .
                platanie sie, chodzenie, smrodzenie to twoje hobby ... ? .

                NIKT ci sie nie kaze zgadzac z rozmowca . przedstaw fakty , konkretne argumenty
                obalajace tezy rozmowcy , linki , ... ale nie pajacuj . jaki masz w tym cel .
                po co to robisz, masz niedomiar sexu ... ? . i z nudow .... doopczysz .. ? .

                > Widzę, że to Ty nie rozumiesz...
                > Losowość, prawdopodobieństwo i statystyka nie jest rzeczywistością, jest prowiz
                > oryczną interpretacją "czarnej skrzynki"...

                podaj te lepsze interpretacje czarnej skrzynki .... twoj kreator , kato-teologia ....
                wloz sobie glowe do kubla z zimna woda .

                > Według Was Stalin, Hitler to teiści i chrześcijanie, a Einstein nie wierzył naw
                > et w kreatora, tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego potwierdzenia i
                > logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...

                hitler , stalin , Einstein .... wali ci na czerep . cisnienie spada ... ? .

                > a Einstein nie wierzył nawet w kreatora, tylko uznawał jakieś "NIC", które nie ma żadnego >potwierdzenia i logicznego wytłumaczenia w fizykalnym wszechświecie...

                BELKOCIE , poza tym wszyscy zdrowi ... w domu ... ? .
      • lifeisaparadox Re: Śmierć Boga 03.10.12, 16:15
        grzeg34 napisał:

        > Od dawna wiadomo, że Einstein nie wierzył w żadnego "Boga" wywodzącego się z ja
        > kiejkolwiek religii, a także nie wierzył w żadne święte księgi, a tym bardziej
        > nie wierzył w jakiekolwiek dogmaty, dlatego tak trudno było mu się pogodzić z z
        > asadą nieoznaczoności Heisenberga...

        Nie przesadzaj, w jakieś dogmaty musiał wierzyć przecież nie był jaskiniowcem przez wilki wychowanym, tylko człowiekiem dyscypliny naukowej.
        • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 19:28
          ... a w co musi wierzyć, człowiek dyscypliny naukowej, nie będący jaskiniowcem wychowanym przez wilki???
          Nawiasem, to właśnie jaskiniowcy, stworzyli sobie pierwszych bogów... nie ogarniając w pełni świata, który ich otaczał... Dziwne tylko, że nie byli wychowywani przez wilki... :D:D:D
          Kipplinga się naczytałeś :O
          • marina0321 Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:19
            sclavus napisał:

            > ... a w co musi wierzyć, człowiek dyscypliny naukowej, nie będący jas
            > kiniowcem wychowanym przez wilki
            ???
            > Nawiasem, to właśnie jaskiniowcy, stworzyli sobie pierwszych bogów... nie ogarn
            > iając w pełni świata, który ich otaczał... Dziwne tylko, że nie byli wychowywan
            > i przez wilki... :D:D:D

            Jaskiniowcy potrafili tzw. szóstym zmysłem ogarnąć istnienie wyższych sił lub wyższej siły. Słyszałeś coś o tzw. "trzecim oku"?
            • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 20:56
              A słyszałaś o jednookim cyklopie, który widział za trzech????
              Przestałąbyś się wygłupiać....
              Czytać hadko!!!
            • grgkh Re: Śmierć Boga 03.10.12, 22:40
              marina0321 napisał(a):

              > Jaskiniowcy potrafili tzw. szóstym zmysłem ogarnąć istnienie
              > wyższych sił lub wyższej siły. Słyszałeś coś o tzw. "trzecim oku"?

              :)))
        • astrotaurus Re: Śmierć Boga 04.10.12, 00:31
          lifeisaparadox napisał:

          **Nie przesadzaj, w jakieś dogmaty musiał wierzyć przecież nie był jaskiniowcem przez wilki wychowanym, tylko człowiekiem dyscypliny naukowej.**

          A religijny nieuk wszystko widzi przez pryzmat własnej głupoty, więc nie jest w stanie pojąć jak człowiekowi rozumnemu obca jest jakakolwiek wiara i jak obce nauce są dogmaty.
        • grgkh Re: Śmierć Boga 04.10.12, 12:19
          lifeisaparadox napisał:

          > Nie przesadzaj, w jakieś dogmaty musiał wierzyć przecież nie był
          > jaskiniowcem przez wilki wychowanym, tylko człowiekiem dyscypliny naukowej.

          Dogmat dopiero wtedy staje się szkodliwy, gdy jego nosiciel uznaje go za niepodważalną prawdę absolutną (najczęściej bez dowodu, uznaniowo, często wbrew dowodom przeczącym), a następnie odrzuca konieczność jego weryfikacji grożącą mu narażaniem dogmatu na ujawnienie, ze jest fałszywy.

          Nie musi być to dogmat religijny.

          Nosiciel dogmatu tego rodzaju tępi inne tezy w przestrzeni idei. Doprowadza do przesunięcia równowagi na korzyść nieprawdziwych tez. Sprzyja manipulacjom, których celem jest władza za pomocą idei nad innymi ludźmi.

          Religia to koncentrat zła, bo opiera się wyłącznie na tego typu dogmatach.
          • chasyd_666 Re: Śmierć Boga 06.10.12, 14:31
            > Dogmat dopiero wtedy staje się szkodliwy, gdy jego nosiciel uznaje go za nie
            > podważalną prawdę absolutną
            (najczęściej bez dowodu, uznaniowo, często wbre
            > w dowodom przeczącym), a następnie odrzuca konieczność jego weryfikacji grożącą
            > mu narażaniem dogmatu na ujawnienie, ze jest fałszywy.

            To tak jak ateistyczny dogmat o nieistnieniu Boga :)

            > Nie musi być to dogmat religijny.

            No właśnie :)

            >
            > Nosiciel dogmatu tego rodzaju tępi inne tezy w przestrzeni idei. Doprowadza do
            > przesunięcia równowagi na korzyść nieprawdziwych tez. Sprzyja manipulacjom, któ
            > rych celem jest władza za pomocą idei nad innymi ludźmi.

            No właśnie :)
            • grgkh Re: Śmierć Boga 06.10.12, 15:08
              chasyd_666 napisał:

              > > Dogmat dopiero wtedy staje się szkodliwy, gdy jego nosiciel
              > > uznaje go za niepodważalną prawdę absolutną
              > > (najczęściej bez dowodu, uznaniowo,
              > > często wbrew dowodom przeczącym),
              > > a następnie odrzuca konieczność jego weryfikacji grożącą
              > > mu narażaniem dogmatu na ujawnienie, że jest fałszywy.
              >
              > To tak jak ateistyczny dogmat o nieistnieniu Boga :)

              Nieistnienia nie trzeba udowadniać. Jest ono zawsze wtedy, gdy brakuje dowodu na istnienie.

              Zbiór istnień to zawartość opisu świata w naszej świadomości.
              Co tam jest, to istnieje, a czego nie ma, to nie istnieje.


              Istnienie boga nie zostało udowodnione, a więc on nie istnieje.

              Amen. :)))

              > > Nie musi być to dogmat religijny.
              >
              > No właśnie :)

              No właśnie. :)

              > > Nosiciel dogmatu tego rodzaju tępi inne tezy
              > > w przestrzeni idei. Doprowadza do przesunięcia równowagi
              > > na korzyść nieprawdziwych tez. Sprzyja manipulacjom,
              > > których celem jest władza za pomocą idei nad innymi ludźmi.
              >
              > No właśnie :)

              No właśnie.

              Tak samo myślimy, przyjacielu.
              I razem obalamy fałszywe tezy, jak np. tę o istnieniu bogów.

              Dziękuję Ci za współpracę.
              • chasyd_666 Re: Śmierć Boga 09.10.12, 11:45
                > Nieistnienia nie trzeba udowadniać.

                Tezę o nieistnieniu - trzeba !


                --
                www.youtube.com/watch?v=7nELGwMfBt4
                • kolter-xl Re: Śmierć Boga 09.10.12, 11:48
                  chasyd_666 napisał:

                  > > Nieistnienia nie trzeba udowadniać.
                  >
                  > Tezę o nieistnieniu - trzeba !

                  Trzeba ?? a to jakiś przepis z czasów inkwizycji ??
                • grgkh Re: Śmierć Boga 09.10.12, 20:59
                  chasyd_666 napisał:

                  > > Nieistnienia nie trzeba udowadniać.
                  >
                  > Tezę o nieistnieniu - trzeba !

                  Nie ma tezy o nieistnieniu. W modelu świata w naszej świadomości istnieje (jako prawdziwe, innych istnień nie ma tam) tylko to, co zostało udowodnione jako prawda. Wszystko, czego tam nie ma (bo nie zostało udowodnione) nie istnieje TAM.

                  Rozmawiamy o zawartości naszej świadomości. Nie trzeba udowadniać, że czegoś tam nie ma. Kryterium jest dowód i jego skutek.

                  Bóg nie istnieje, bo jego istnienie nie zostało udowodnione.

                  Koniec dowodu.

                  Pozdrowienia

                  PS. Przyjacielu, jesteś nieoceniony w pomocy przy popularyzacji wiedzy na temat fałszywości założeń religijnych.
                  • marina0321 Re: Śmierć Boga 12.10.12, 13:41
                    grgkh napisał:

                    > Nie ma tezy o nieistnieniu. W modelu świata w naszej świadomości istnieje (jako
                    > prawdziwe, innych istnień nie ma tam) tylko to, co zostało udowodnione jako pr
                    > awda. Wszystko, czego tam nie ma (bo nie zostało udowodnione) nie istnieje TAM.

                    Nie mam żadnego dowodu na to, że Ty istniejesz. Może to ktoś inny za Ciebie pisze. Według Twojego rozumowania - nie mam dowodu na Twoje istnienie, a więc.....nie istniejesz.

                    • chasyd_666 Re: Śmierć grgkh :) 19.10.12, 20:16
                      marina0321 napisał(a):

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > W modelu świata w naszej świadomości istnieje
                      > (jako
                      > > prawdziwe, innych istnień nie ma tam) tylko to, co zostało udowodnione j
                      > ako pr
                      > > awda. Wszystko, czego tam nie ma (bo nie zostało udowodnione) nie istniej
                      > e TAM.
                      >
                      > Nie mam żadnego dowodu na to, że Ty istniejesz. Może to ktoś inny za Ciebie pi
                      > sze. Według Twojego rozumowania - nie mam dowodu na Twoje istnienie, a więc....
                      > .nie istniejesz.


                      Dokładnie ! :)))
                      • grgkh Re: Śmierć grgkh :) 13.06.13, 04:08
                        chasyd_666 napisał:

                        > marina0321 napisał(a):
                        >
                        > > grgkh napisał:
                        > >
                        > > > W modelu świata w naszej świadomości istnieje
                        > > (jako
                        > > > prawdziwe, innych istnień nie ma tam) tylko to, co zostało udowodni
                        > one j
                        > > ako pr
                        > > > awda. Wszystko, czego tam nie ma (bo nie zostało udowodnione) nie i
                        > stniej
                        > > e TAM.
                        > >
                        > > Nie mam żadnego dowodu na to, że Ty istniejesz. Może to ktoś inny za Cieb
                        > ie pi
                        > > sze. Według Twojego rozumowania - nie mam dowodu na Twoje istnienie, a wi
                        > ęc....
                        > > .nie istniejesz.
                        >
                        >
                        > Dokładnie ! :)))

                        Przyjacielu...

                        Mylisz się. Masz dowód. Ktoś to napisał. Masz dowód, że istnieje autor.

                        Gdyby autor nie istniał, to teksty powstawałyby same. A to jest bardzo dziwna koncepcja. :)
                    • grgkh Re: Śmierć Boga 13.06.13, 04:04
                      marina0321 napisał(a):

                      > grgkh napisał:
                      >
                      > > Nie ma tezy o nieistnieniu. W modelu świata w naszej świadomości istnieje
                      > (jako
                      > > prawdziwe, innych istnień nie ma tam) tylko to, co zostało udowodnione j
                      > ako pr
                      > > awda. Wszystko, czego tam nie ma (bo nie zostało udowodnione) nie istniej
                      > e TAM.
                      >
                      > Nie mam żadnego dowodu na to, że Ty istniejesz. Może to ktoś inny za Ciebie pi
                      > sze. Według Twojego rozumowania - nie mam dowodu na Twoje istnienie, a więc....
                      > .nie istniejesz.
                      >

                      Bredzisz, marianie, jak zwykle...

                      Każde istnienie stwierdzamy POŚREDNIO, np. poprzez dowód. Możesz mnie zobaczyć, usłyszeć - wtedy Twoje zmysły przekażą twojej świadomości informację, którą zinterpretujesz jako istnienie. Oczywiście pośrednie, bo wszystko, co pojawia się w świadomości jest informacją pośrednią, interpretowaną. Czy to prawda? Jeśli założysz sobie, że Twoje zmysły Cię nie oszukały, to możesz to uznać za prawdę. Ale przecież mogłem być w przebraniu - i co jest prawdą? - czy to jaki jestem według siebie, czy to jak mnie widziałaś? Jaki istnieję - taki jak Ci podpowiada świadomość, czy taki jak wyglądam bez przebrania?

                      To, co czytasz jest realne tak samo jak informacja wzrokowa. Widzisz ten tekst. Skądś się tutaj wziął. I to jest dowód istnienia jego źródła, jego autora.

                      Czy uważasz, że choć wszystkie teksty powstają za sprawą jakiegoś autora to ten powstał sam z siebie? Uważasz, że autor tego tekstu nie istnieje, bo z tak ma wynikać z błędności i ograniczoności Twojego "wnioskowania"?

                      Coś Ci się pokręciło.

                      Klasyczna cecha dogmatyków: dorabianie byle jakiego pseudo dowodu, którym uzasadniają - ale dla głupców, jakimi widzą wszystkich wokół siebie - "prawdziwość" swoich tez. Takimi "kwiatkami" ośmieszacie się w oczach ludzi myślących logicznie. Ale powtarzacie ten schemat wciąż, bo wydaje wam się, że wszyscy są tacy głupi, że to zaakceptują. Traktujecie świat wokół was jak świat głupców, wśród których - według waszego przekonania - nie błaźnicie się. Ale to nie jest prawda.
                  • chasyd_666 Re: Śmierć Boga 19.10.12, 20:21
                    grgkh napisał:

                    > Nie ma tezy o nieistnieniu

                    Bredzisz jak zwykle , ateistyczny nieuku...
                    sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm
                    Dlaczego głupota i ateizm idą w parze ?... :)
                    • kolter-xl Re: Śmierć Boga 19.10.12, 20:56
                      chasyd_666 napisał:


                      > Dlaczego głupota i ateizm idą w parze ?... :)

                      Napisał ktos kto wierzy ze w ręku katolickiego szamana kawałek wafelka , pod wpływem czary mary staj esie ciałem nieboszczyka sprzed 2 tys lat . Wiec raczej zważaj co piszesz idioto .
    • kim-ja-jestem Re: Śmierć Boga 03.10.12, 10:53
      Einstein powiedział również: Jestem głęboko wierzącym ateistą. [...] Jest to poniekąd zupełnie nowy rodzaj religii.
      Słowo Bóg jest tylko słowem, jak krzesło, samochód, człowiek, roślina - słowo nigdy nie jest tym co opisuje.
      Każda religia która wierzy w swojego Boga jest ślepa, gdyż Bóg osoby wierzącej jest tylko wytworem jej wyobraźni, odbiciem jej uwarunkowań, wiedzy i pragnień.
      A jednak istnieje coś co ludzki umysł nie może pojąć, coś co można jedynie doświadczyć, energia która przenika wszystkich i wszytko, świadomość przejawiająca się na nieskończoną ilość sposobów. Człowiek nie jest w stanie zrozumieć ani poznać samego siebie, a co dopiero coś co nie można poznać ludzkim umysłem.
      Moje doświadczenia duchowe nie pozwalają mi wierzyć w Boga, w którego wierzą osoby jakiejkolwiek religii (pomimo mojego chrześcijańskiego wychowania), nie mogę jednak zaprzeczyć czemuś co moje doświadczenia potwierdzają. Dopiero porzucanie ograniczeń, otwieranie umysłu i otwieranie się na zupełnie inne doświadczenie, doznania pozwala rozumieć prawdę, rozumieć kim naprawdę jesteśmy.
      Pozdrawiam z miłością
      • sclavus Re: Śmierć Boga 03.10.12, 11:20
        Jesteeś... zupełnie inny... ;)
        Mówiło się kiedyś: istny...
        PeeS - istnieje deklinacja cosia: coś - czegoś - czemuś - coś - czymś - o czymś - coś
        Nie zapominaj o tym w swoich doznaniach i otwarciach - bez tego, będą niepełne :D
      • kolter-xl Re: Śmierć Boga 03.10.12, 13:04
        kim-ja-jestem napisał:

        > Einstein powiedział również: Jestem głęboko wierzącym ateistą. [...] Jest to po
        > niekąd zupełnie nowy rodzaj religii.

        Powiedz mi ilu zydów wierzyło w jakiegokolwiek boga w 1945 roku , kiedy wiadomo było ze za zgodą Jahwe katolik hitler wymordował blisko połowę tego narodu ??
      • astrotaurus Re: Śmierć Boga 04.10.12, 01:30
        kim-ja-jestem napisał:

        **Słowo Bóg jest tylko słowem, jak krzesło, samochód, człowiek, roślina - słowo nigdy nie jest tym co opisuje. **
        Kim jesteś żeś tak przemądrzale bełkoczesz?
        Powinieneś w przypadku słowa "Bóg" uwzględnić fakt, że w języku ludzi rozumnych opisuje ono "postać z powieści religijnych" co jest jak najbardziej w porządku.

        **Każda religia która wierzy w swojego Boga jest ślepa,**
        Wszystkie religie są zatem ślepe, bo nie potrafisz wskazać takiej co wierzy w nieswojego Boga. :)

        **gdyż Bóg osoby wierzącej**
        Hmmm.... nie ma Boga osoby niewierzącej..

        **jest tylko wytworem jej wyobraźni, odbiciem jej uwarunkowań, wiedzy i pragnień.**
        Racja! Nigdy nie stwierdzono istnienia Boga poza wyobraźnią ludzi upośledzonych wiarą.

        **A jednak istnieje coś co ludzki umysł nie może pojąć, coś co można jedynie doświadczyć, energia która przenika wszystkich i wszytko, świadomość przejawiająca się na nieskończoną ilość sposobów.**
        Jasne! Istnieje to jednak wyłącznie w wyobraźni Twojego umysłu upośledzonego Twoją wiarą.

        **Człowiek nie jest w stanie zrozumieć ani poznać samego siebie, a co dopiero coś co nie można poznać ludzkim umysłem.**
        Ale bełkotać może cokolwiek!

        **Moje doświadczenia duchowe nie pozwalają mi wierzyć w Boga, w którego wierzą osoby jakiejkolwiek religii (pomimo mojego chrześcijańskiego wychowania),
        Doświadczenia duchowe wszystkich upośledzonych wiarą nie pozwalają im wierzyć w co innego, niż ich religia nakazuje, a tym bardziej nie wierzyć wcale.

        **nie mogę jednak zaprzeczyć czemuś co moje doświadczenia potwierdzają.**
        Na tym polega upośledzenie zdolności poznawczych umysłów wierzących.

        **Dopiero porzucanie ograniczeń, otwieranie umysłu i otwieranie się na zupełnie inne doświadczenie, doznania pozwala rozumieć prawdę, rozumieć kim naprawdę jesteśmy.**
        Bełkot

        **Pozdrawiam z miłością**
        Własną
    • sclavus Zamierzałem założyć taki wątek... 03.10.12, 11:13
      bo któś tu, kiedyś tu, cóś tu był przedstawił takiego, jakoby Einstein .... miał wierzyć w boga ;)
      Wątek jest założony, to tylko się cieszyć...
      No, to się cieszę!!
      • karbat Re: Zamierzałem założyć taki wątek... 03.10.12, 12:02
        grzeg34 napisał:
        > wypowiedz Eisteina - "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem
        > ludzkiejsłabości, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które
        > są ponadto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtel
        > na, nie może (dla mnie) tego zmienić"

        > Jednakże niektóry jego bezpośredni współpracownicy twierdzili, że Einstein wier
        > zył w "coś" bliżej niezdefiniowanego, określanego ogólnym mianem "kreatora", cz
        > asem też używał bardzo ogólnego słowa "bóg".

        no ... nieistotne jest to co wyraznie, JEDNOZNACZNIE powiedzial Einstein ,
        istotne jest to, co twierdzili jego ... wspolpracownicy .... ? .

        "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabości... ", dlatego musial wierzyc w cos blizej niezdefiniowanego ... określanego ogólnym mianem "kreatora ". - logika wiercy, logika chwytajacego sie brzytwy .


    • ferro2 Re: Śmierć Boga 04.10.12, 08:53
      tanebo napisał:

      > "Słowo 'Bóg' jest dla mnie niczym więcej niż wyrazem i wytworem ludzkiej słabo
      > ści, a Biblia zbiorem dostojnych, ale jednak prymitywnych, legend, które są pon
      > adto dość dziecinne. Żadna interpretacja, niezależnie od tego, jak subtelna, ni
      > e może (dla mnie) tego zmienić" Tekst lin
      > ka
      i na tym dyskusja o Bogu powinna się zakończyć. Amen

      ojej, zal mi ciebie czleku marny, gorzej bedzie jak sam Bog przestanie dyskutowac z toba.
      • astrotaurus Re: Śmierć Boga 04.10.12, 09:20
        ferro2 napisała:


        ** ojej, zal mi ciebie czleku marny, **
        I nawet nie zdajesz sobie sprawy jak parszywy umysłowo musiałby być Bóg, u którego możnaby zaskarbiać sobie względy taką postawą...

        **gorzej bedzie jak sam Bog przestanie dyskutowac z toba.**
        A jaki tanebo ma problem z dyskusjami z Bogiem? To Twoje upośledzenie, nie jego.
        Czy to naprawdę tak trudno pojąć, że upierdliwi są wierzący, a nie obiekty ich urojeń? Bóg katolików napastuje tylko katolików, innowierców i niewierców nie tyka, mamusi na nich nie nasyła. Jehowa dręczy wyłącznie swoich Świadków. Allah zmusza do durnych poczynań muzułman jedynie. Śiwa... etc., etc.
        Ty nie masz problemów z tysiącami Bogów, a tanebo wolny od tych samych tysięcy Bogów ma mieć nagle problem z jakimś jednym, bo to Twój?! Upośledzenie wiarą umysłu ferro jest bardzo schematyczne, nie odbiega od upośledzenia wiarą innych umysłów. Obiekty tej wiary to sprawa drugorzędna.
      • grgkh Re: Śmierć Boga 04.10.12, 12:30
        ferro2 napisała:

        > ojej, zal mi ciebie czleku marny, gorzej bedzie jak sam Bog
        > przestanie dyskutowac z toba.

        Żałosny brak logiki. Skąd wiesz, który bóg istnieje i jakie ma naprawdę wymagania? Może robisz coś, co mu (lub im, bogom) nie podoba się?

        Poza tym, jeśli bogowi rzeczywiście zależałoby na tym, byś robiła to, czego on oczekuje, to znalazłby metodę, by OSOBIŚCIE się z Tobą skontaktować, co wyeliminowałoby zagrożenie pomyłki i ten kontakt utrzymywałby non-stop. Czy masz taki kontakt ze swoim bogiem?

        Nie masz. Żal mi Cię, człowieku naiwny... ;)

        A nawet jeśli Ty masz ten kontakt (tak ci się wydaje), to dlaczego nie mają go wszyscy inni ludzie? Czyżby ten bóg skazywał na gorszy los niektórych ludzi, wybranych przez niego?

        I dlaczego w strefach działania innych religii (np. hinduizmu) tamci bogowie kontaktują się z wyznającymi ich ludźmi tak samo jak w naszej?
      • sclavus To jest niezrozumiałe, to jakaś paranoja... 04.10.12, 14:53
        Jak wy, katolicy, możecie przenośić tak łatwo wasze urojenia na innych - na inaczej wierzących (w innego boga) a ateistów przede wszystkim??
        Te wasze projekcje, to jakaś paranoja a nawet nie jakaś, tylko autentyczna paranoja...
        Mówi katolik do ateisty: będę się za ciebie modlił, żeby bóg cię oświecił...
        albo: bóg widzi co ty robisz...
        albo: czeka cię tylko piekło....
        Noszqrva! Czy wy nie zdajecie sobie sprawy, jak ateistom to wisi? I gdyby tylko myśleli waszym sposobem, to jednemu z drugim katolikowi, powiedzieliby tak: będę się za ciebie modlił, żeby ci sie poukładało we łbie i żebyś zrozumiał, że tego boga, to trzymaj sobie głęboko w kieszen. (w zanadrzu) To naprawdę twoja bardzo, bardzo prywatna sprawa (kiedy się wkurzam, to mówię: twój zasrany interes!)
        ***
        Jeśli chcecie (musicie!) koniecznie rozmawiać z ateistami o bogu, to tylko przy użyciu logiki - biblii możecie sobie używać w zaciszu domowym do woli, ale wyłącznie w zaciszu domowym... Już po wielokroć zostało wykazane (i tu na forum, i w caluśkim świecie parachrześcijańskim), że to są bajeczki dla grzecznych i niegrzecznych dzieci...
        Ufff! Ulżyło mi nieco...
        PeeS - spróbuj ferro, spotkać się z muzułmaninem i przekonuj go, że to niedobrze dla niego, że nie może rozmawiać z bogiem katolików i będziesz się za niego modlić do tego boga... - najpierw spojrzy na ciebie, jak na idiotkę a następnie ci wpieprzy... najnormalniej wpieprzy i odejdzie ze słowami: Allah akbar...
        I tak będzie pomimo, iż twój bóg i jego bóg, to ten sam bóg!!!!
        • tlenek_wegla Re: To jest niezrozumiałe, to jakaś paranoja... 04.10.12, 16:27
          Wytlumaczyc teiscie, ze ateizm to nie jest wiara w nieboga jest arcytrudne. Wierzacy musza sprowadzac interlokutora do swojego poziomu, zeby byc w stanie nawiazac dialog. Dlatego ich domyslnym tokiem myslenia jest:
          ...ja wierze w boga...
          ...ty wierzysz w nieiboga...
          ...jestesmy tak samo glupi, wiec dlaczego nie zechcesz wierzyc w mojego?...

          To przepasc, ktorej nie da sie zasypac logicznymi argumentami.
          • sclavus Re: To jest niezrozumiałe, to jakaś paranoja... 04.10.12, 19:43
            ... i to by było na tyle ;):)
          • grgkh Re: To jest niezrozumiałe, to jakaś paranoja... 04.10.12, 19:50
            To prawda, logikę i nielogikę dzieli przepaść nie do pokonania.
    • jeepwdyzlu pytanie do teistów 06.10.12, 13:00
      odbiegacie od tematu
      Zapytam wprost:
      -Wszechświat stworzył Bóg?
      -Kiedy?
      -Ile zajęło mu to dni?
      ---------------------------
      nie silcie się dyskutować - grzeg - to do Ciebie - o zasadzie nieoznaczoności - bo Giordano Bruno został spalony zaledwie 412 lat temu!!!!
      Kościół podczepia się dziś pod jakiekolwiek idee świadczące o istnieniu kreatora, sił sprawczych, trudności z modelowanie historii wszechświata.
      Nie - nie ma tu miejsca na dyskusje o tym, bo każdy kto skończył kurs fizyki na uniwersytecie wie, że dziś znamy MODEL wszechświata. Niedoskonały. Słaby. Tak - wiemy, że za 100 lat będzie lepszy, a za 300 jeszcze lepszy.
      NIE wiemy jak powstał wszechświat.
      Za to Wy wiecie. Stworzył go Bóg 4700 lat temu
      W ciągu 7 dni

      Prawda?
      Wy wiecie.
      My - ateiści - NIE WIEMY!!!!
      I wcale się tego nie wstydzimy. Cos tam podejrzewamy, ciągle szukamy,,
      a Wy wiecie.
      A jak ktoś się z wami nie zgadza - to jak Bruno - na stos!!!
      spie...jcie z takimi zasadami!!
      Nie macie ŻADNEGO PRAWA do dyskusji na ten temat!
      Macie biblię i zapisane tam słowa prawdy.
      Czyż nie???
      jeep
      • chasyd_666 Re: pytanie do teistów 06.10.12, 14:36
        > Wy wiecie.
        > My - ateiści - NIE WIEMY!!!!


        I to 1 z kilku powodów, dla których teizm jest racjonalny , a ateizm nie...
        • olek13 Re: pytanie do teistów 06.10.12, 14:53
          chasyd_666 napisał:

          > I to 1 z kilku powodów, dla których teizm jest racjonalny , a ateizm nie...

          Serio? Bezpodstawne twierdzenia są racjonalne, uzasadnione wątpliwości nie są?
          A to ci nowina...
          • chasyd_666 Re: pytanie do teistów 19.10.12, 20:35
            > Serio? Bezpodstawne twierdzenia są racjonalne,

            Przeciwnie - dlatego bezpodstawne twierdzenie ateistów "Boga niet !" - jest nieracjonalne

            >uzasadnione wątpliwości nie są?

            Podaj uzasadnione wątpliwości przeciw teizmowi !


            --
            www.youtube.com/watch?v=docIZINYZR0
            • olek13 Re: pytanie do teistów 19.10.12, 22:00
              Nudzisz się i przyszedłeś poszukać sobie czegoś, co Cię kreci?
              Nie dostarczę Ci, podniet, jeśli nie wiesz, o czym napisałem albo tylko udajesz, że nie wiesz, to szkoda na Ciebie klawiatury. Rozmawiać można z kimś, kto wykazuje minimum uczciwości.
        • jeepwdyzlu chasyd prosty kretyn 06.10.12, 15:00
          > Wy wiecie.
          > My - ateiści - NIE WIEMY!!!!


          I to 1 z kilku powodów, dla których teizm jest racjonalny , a ateizm nie...
          -------------------------------------------------------
          idioto nawet nie zauważyłeś, że to było IRONICZNE!!!

          w dupie mam taką WIEDZĘ
          już wolę samemu nie wiedzieć, niż "wiedzieć" z tobą

          a na proste pytania - i tak bałeś się odpowiedzieć, żenujący nieuku i tchórzu
          • chasyd_666 Re: chasyd prosty kretyn 19.10.12, 20:43
            jeepwdyzlu napisał:
            > idioto
            > nieuku i tchórzu

            Onanizujesz się jak bluzgasz na Forum ?...
            Ach , zapomniałem ,że ty wolisz robić to z kozami w swojej zagrodzie... :)
            • kolter-xl Re: chasyd prosty kretyn 19.10.12, 21:03
              chasyd_666 napisał:

              > jeepwdyzlu napisał:
              > > idioto
              > > nieuku i tchórzu
              >
              > Onanizujesz się jak bluzgasz na Forum ?...
              > Ach , zapomniałem ,że ty wolisz robić to z kozami w swojej zagrodzie... :)

              Emdzik masz coś z Żyda, oko za oko zamiast jak chrześcijanin nadstawianie policzka a czasem i dupy wikaremu :))
        • grgkh Re: pytanie do teistów 06.10.12, 15:11
          chasyd_666 napisał:

          > > Wy wiecie.
          > > My - ateiści - NIE WIEMY!!!!
          >
          >
          > I to 1 z kilku powodów, dla których teizm jest racjonalny , a ateizm nie...

          Ateizm jest pusty, nie zawiera nic.

          A Tobie się to myli z neutralną, logiczną oceną hipotezy istnienia boga. Wypowiedzieć ją może każdy, i teista, i ateista, byle by logicznie myślał.

          Co do teizmu, to nie mówisz prawdy - teizm jest sprzeczny i fałszywy w każdym zdaniu.
      • chasyd_666 pytanie do ateistów 06.10.12, 14:38
        Kiedy wreszcie udowodnicie racjonalność ateistycznego dogmatu "Boga niet !" ?... :)
        • jeepwdyzlu Re: pytanie do ateistów 06.10.12, 15:05
          Kiedy wreszcie udowodnicie racjonalność ateistycznego dogmatu "Boga niet !" ?... :)
          ----------
          i po co ten uśmieszek na końcu?
          stawiasz tezę, że bóg istnieje? to ty ją udowadniasz
          usiłujesz tu co jakiś czas "błysnąć" i coś UDOWADNIAĆ.
          Udowadniasz tylko bezmiar swojej ignorancji...
          jeep
          • chasyd_666 Re: pytanie do ateistów 09.10.12, 11:50
            jeepwdyzlu napisał:

            > Kiedy wreszcie udowodnicie racjonalność ateistycznego dogmatu "Boga niet !" ?..
            > . :)
            > ----------
            > i po co ten uśmieszek na końcu?

            To zabawne patrzeć jak "racjonaliści" nie potrafią podać racjonalnego argumentu na swoją ateistyczną wiarę... :)

            > stawiasz tezę, że bóg istnieje? to ty ją udowadniasz

            Nie - to ty stawiasz tezę , że nie istnieje - więc udowodnij !
            :)

            > usiłujesz tu co jakiś czas "błysnąć" i coś UDOWADNIAĆ.
            > Udowadniasz tylko bezmiar swojej ignorancji...

            Udowodnij :)


            --
            www.youtube.com/watch?v=7nELGwMfBt4
        • grgkh Odpowiedź dla teisty 06.10.12, 15:13
          chasyd_666 napisał:

          > Kiedy wreszcie udowodnicie racjonalność ateistycznego dogmatu "Boga niet
          > !" ?... :)

          A po co tego dowodzić? Nie ma hipotezy o nieistnieniu boga. Jest tylko fałszywa hipoteza o istnieniu boga, z której to istnienie nie wynika. I dlatego boga nie ma.
          • chasyd_666 Re: Odpowiedź dla ateisty 09.10.12, 11:54
            grgkh napisał:

            >
            > Nie ma hipotezy o nieistnieniu boga.

            Hmm... Twierdzisz , że ateizm nie istnieje ??... :))
            sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm

            --
            www.youtube.com/watch?v=usYEImDgztM&NR=1&feature=endscreen
            • astrotaurus Re: Odpowiedź dla ateisty 09.10.12, 14:04
              chasyd_666 napisał:

              > grgkh napisał:
              > > Nie ma hipotezy o nieistnieniu boga.

              >**Hmm... Twierdzisz , że ateizm nie istnieje ??... :))**

              Ile razy do katolika trzeba mówić żeby raz dotarło? Debilne bajki sprzed tysiącleci chwyta w lot, rozumnej mowy zaś ni w ząb.
              Nie istnieje hipoteza nieistnienia Boga. Ateizm istnieje jak najbardziej - jest reakcją na brednie o istnieniu Boga.


              ** sjp.pwn.pl/szukaj/ateizm **

              Katolicy tresowani w bezmyślnym szczekaniu przez nieuków w sutannach popełniają bardzo często ten błąd co Ty, chasydzie. Przeczytaj to co linkujesz, ale spróbuj przeczytać ze zrozumieniem: "pogląd zaprzeczający istnieniu Boga". Ateizm to zaprzeczenie bredniom teistycznym - teiści snują bzdety i z teizmem jest ewentualna polemika, na gruncie jego wymysłów. Istnienie Boga wymyślają teiści i ateizm jest co najwyżej krytyką durnych bajek i nieuctwa lekceważącego rozumną metodologię. Tyle że mowa jest cały czas o wymysłach religijnych nieuków, ateizm nie tworzy hipotez o nieistnieniu niewiadomoczego.
              Ile razy trzeba do katolika mówić aby raz dotarło?
              • chasyd_666 Re: Odpowiedź dla ateisty 19.10.12, 21:12
                > Nie istnieje hipoteza nieistnienia Boga. Ateizm istnieje jak najbardziej - jest
                > reakcją na brednie o istnieniu Boga.

                Teraz musisz udowodnić , że to brednia... :)

                > Katolicy tresowani w bezmyślnym szczekaniu przez nieuków w sutannach popełniają
                > bardzo często ten błąd co Ty, chasydzie. Przeczytaj to co linkujesz, ale sprób
                > uj przeczytać ze zrozumieniem: "pogląd zaprzeczający istnieniu Boga". Ateizm to
                > zaprzeczenie bredniom teistycznym

                Plączesz się w zeznaniach , ale nie zmienisz definicji :) Ona mówi o Bogu , nie o teistach ...:)


                --
                www.youtube.com/watch?v=dWlLPJG9Cvg&feature=related
            • grgkh Re: Odpowiedź dla ateisty 09.10.12, 21:06
              chasyd_666 napisał:

              > grgkh napisał:

              > > Nie ma hipotezy o nieistnieniu boga.
              >
              > Hmm... Twierdzisz , że ateizm nie istnieje ??... :))

              Ja definiuję ateizm na swoim przykładzie. I ja nie potrzebuję udowadniać nieistnienia krasnoludków, by dla mnie nie istniały. Nie istnieją, bo nie mam na to dowodu. Podobnie jest z bogami - gdyby bóg jakiś istniał, to niechby się zatroszczył o dowód swego istnienia dla nas. Nie ma dowodu - bogowie nie istnieją.

              Dlaczego dla Ciebie nie istnieją INNI bogowie? Czy udowodniłeś hipotezy ich nieistnienia, że tak uważasz? :) Jeśli nie, to wszyscy Ci bogowie DLA CIEBIE MUSZĄ ISTNIEĆ. :)))

              Ile bogów istnieje, przyjacielu? :)
              • chasyd_666 Re: Odpowiedź dla ateisty 19.10.12, 21:04
                grgkh napisał:
                > Ja definiuję ateizm

                Twoje durne definicje nie mają znaczenia...
                Prawidłową definicje ci podałem...


                --
                www.youtube.com/watch?v=PN9n1bAahg4&feature=related
                • kolter-xl Re: Odpowiedź dla ateisty 19.10.12, 22:46
                  chasyd_666 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  > > Ja definiuję ateizm
                  >
                  > Twoje durne definicje nie mają znaczenia...
                  > Prawidłową definicje ci podałem...

                  Definicja z wiki często i gęsto warta tyle co nic .
                  • grgkh Re: Odpowiedź dla ateisty 13.06.13, 04:20
                    kolter-xl napisał:

                    > chasyd_666 napisał:
                    >
                    > > grgkh napisał:
                    > > > Ja definiuję ateizm
                    > >
                    > > Twoje durne definicje nie mają znaczenia...
                    > > Prawidłową definicje ci podałem...
                    >
                    > Definicja z wiki często i gęsto warta tyle co nic .

                    Powiem więcej... Najczęściej encyklopedie i słowniki zawierają wiele wariantów definicji. Jest oczywiste, że nie mogą być one przyjmowane za obowiązującą prawdę JEDNOCZEŚNIE, bo prowadzi to do sprzeczności.

                    Definicje są prawdziwe w pewnych kontekstach. Przy czym trzeba pamiętać, że jeśli mówimy o prawdzie (a prawda to jasno zdefiniowane pojęcie logiczne), to taki kontekst nie może zawierać sprzeczności, bo wtedy jedyne, do czego się on nadaje, to podtarcie tyłka.

                    Religia jest pełna sprzeczności i nonsensów i właśnie do tego celu się jedynie nadaje.
                • grgkh Re: Odpowiedź dla ateisty 13.06.13, 04:14
                  chasyd_666 napisał:

                  > grgkh napisał:
                  > > Ja definiuję ateizm
                  >
                  > Twoje durne definicje nie mają znaczenia...
                  > Prawidłową definicje ci podałem...

                  Mylisz się. Każdy człowiek ma WYŁĄCZNIE zestaw własnych definicji. Może je wzorować na pewnych, proponowanych szablonach ale te definicje podawane nam są bardzo ogólne.

                  Każda definicja, która jest niesprzeczna z pozostałymi, posiadanymi przez siebie definicjami jest PRAWIDŁOWA.

                  Natomiast definicje, które Ty podajesz nam tutaj bardzo często są na pierwszy rzut oka sprzeczne, więc nie są prawidłowe. Dogmatyk z reguły ma w głowie bałagan.
        • kolter-xl Re: pytanie do ateistów 09.10.12, 10:23
          chasyd_666 napisał:

          > Kiedy wreszcie udowodnicie racjonalność ateistycznego dogmatu "Boga niet
          > !" ?... :)

          Ty jesteś dowodem , żaden bóg nie wyprodukowałby takiego gówna jak ty .
    • jeepwdyzlu jak można spier dolić każdą dyskusję 06.10.12, 15:24
      pierwszy z brzegu przykład - z dyskusji powyżej:

      marina0321 napisał(a):
      > karbat napisał:
      > > marina0321 napisał(a):
      > > > tlenek_wegla napisał:
      -------
      • karbat Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 06.10.12, 16:14
        jeepwdyzlu napisał:
        > pierwszy z brzegu przykład - z dyskusji powyżej:
        > marina0321 napisał(a):
        > > karbat napisał:
        > > > marina0321 napisał(a):
        > > > > tlenek_wegla napisał:
        > -------
        • tlenek_wegla Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 08.10.12, 13:33
          > jeepwdyzlu napisał:
          > > pierwszy z brzegu przykład - z dyskusji powyżej:
          > > marina0321 napisał(a):
          > > > karbat napisał:
          > > > > marina0321 napisał(a):
          > > > > > tlenek_wegla napisał:
          > > -------
          • tlenek_wegla Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 08.10.12, 13:34
            Sam wpadłem w pułapkę. Odpowiadałem na post jeepa
            • jeepwdyzlu Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 08.10.12, 16:43
              Co ja napisałem? Wystąpiłem w tej nie wyliczance na końcu, prawdopodobnie jako autor jakiegoś niechlujstwa intelektualnego, które zarzucasz. Szczegóły proszę. W tym wątku niczego nie cytowałem.
              --------------
              a ja w ogóle Ciebie nie miałem na myśli...
              Sam widzisz.
              Nadużywanie cytatu prowadzi do burdelu....
              Nie mam racji ?
              jeep
              • grgkh Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 08.10.12, 17:35
                jeepwdyzlu napisał:

                > Nadużywanie cytatu prowadzi do burdelu....
                > Nie mam racji ?
                > jeep

                Masz. Muszę się odezwać, bo mnie ten błąd zdarza się często.

                Ale jak zmusić adwersarza, by trzymał się tematu, jeśli nie przypominaniem, o co chodziło na początku?
                • janek-wisniewski Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 13:07
                  grgkh napisał:

                  > Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by nie mieli co do jego
                  > istnienia wątpliwości.

                  I robi to,ale widocznie nie ma ochoty przedstawic sie Tobie?
                  Pomysl dlaczego? Podobno umiesz myslec logicznie.
                  • karbat Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 20:14
                    janek-wisniewski napisał:
                    > grgkh napisał:

                    > > Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by nie mieli co d
                    > o jego istnienia wątpliwości.

                    > I robi to,ale widocznie nie ma ochoty przedstawic sie Tobie?
                    > Pomysl dlaczego? Podobno umiesz myslec logicznie.

                    > I robi to ....
                    widze , ze masz cos do powiedzenia na ten temat . wiedze z pierwszej reki .
                    skoro wiesz, ze on TO ROBI robi , - przedstawil ci sie.
                    podziel sie ta wiedza - napisz jak ci sie przedstawli, w jakich okolicznosciach ,
                    jakie odniosles wrazenie, o czym mowiliscie, jak on wyglada .
                    z gory dziekuje za ciekawe informacje.

                    • janek-wisniewski Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 20:35
                      karbat napisał:

                      > napisz jak ci sie przedstawli, w jakich okolicznosciach
                      > jakie odniosles wrazenie, o czym mowiliscie, jak on wyglada .
                      > z gory dziekuje za ciekawe informacje.

                      Wybacz,ale to sa sprawy dosc intymne. To tak,jakbym Ci opowiadal o spotkaniach
                      z moja dziewczyna.
                      Ale to jest mistyka i do niej daleko i niekiedy trzeba czekac.
                      Codziennie zas mozna Go spotkac wtedy na przyklad kiedy sie zrobi cos dzieki czemu
                      inni ludzie sa szczesliwi i nie wiedza o tym,ze Ty to zrobiles. Wtedy ich radosc jest Twoja
                      radoscia i radoscia Jego.Wtedy mozesz Go poczuc jako powiew uczucia szczescia.
                      • karbat Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 21:17
                        janek-wisniewski napisał:
                        > karbat napisał:

                        > > napisz jak ci sie przedstawli, w jakich okolicznosciach
                        > > jakie odniosles wrazenie, o czym mowiliscie, jak on wyglada .
                        > > z gory dziekuje za ciekawe informacje.

                        > Wybacz,ale to sa sprawy dosc intymne. To tak,jakbym Ci opowiadal o spotkaniach
                        > z moja dziewczyna.

                        nie jestes wiarogodny w tym co twierdzisz , bog ci sie przedstawia ,
                        rozmawial z toba , a ty z nim z nim , ... a to go ... przed swiatem ukrywasz .
                        wstydzisz sie go ? .

                        > Ale to jest mistyka i do niej daleko i niekiedy trzeba czekac.

                        mistyka po ziolach i winie ... pokropiona woda z kranu .
                      • olek13 Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 22:55
                        A ja miałem głębokie doświadczenie mistyczne. Bardzo intymne i mam pewne opory, przed ujawnieniem go.
                        Ale co tam, spróbuję:
                        Spotkałem Boga. Poczułem wielkie szczęście, spokój, radość. Moją duszę spowiło błogie uczucie pewności i wszechogarniającej, wiedzy o wszechrzeczy. Poczułem, że cały świat ma głęboki sens, że wszystko w nim prowadzi mnie do Boga. Gdy już tak czas pewien kontemplowałem boską obecność, Wszechmogący powiedział mi trzy słowa: "Jestem twoim złudzeniem" - i zniknął.
                        Zupełnie nie wiem, co mam o tym myśleć...
                  • grgkh Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 21:11
                    janek-wisniewski napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    > > Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by nie mieli co d
                    > o jego
                    > > istnienia wątpliwości.
                    >
                    > I robi to,ale widocznie nie ma ochoty przedstawic sie Tobie?
                    > Pomysl dlaczego? Podobno umiesz myslec logicznie.

                    Logika (według Twego pomysłu) podpowiada mi, że istnieje nieskończenie wielu bogów i bogiń, którzy "przedstawili" się różnym ludziom.

                    Ile bogów i bogiń istnieje?
                    Pomyśl, ile? Podobno umiesz myśleć logicznie. :)
                    • janek-wisniewski Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 22:42
                      grgkh napisał:

                      > janek-wisniewski napisał:
                      >
                      > > grgkh napisał:
                      > >
                      > > > Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by nie miel
                      > i co d
                      > > o jego
                      > > > istnienia wątpliwości.
                      > >
                      > > I robi to,ale widocznie nie ma ochoty przedstawic sie Tobie?
                      > > Pomysl dlaczego? Podobno umiesz myslec logicznie.
                      >
                      > Logika (według Twego pomysłu) podpowiada mi, że istnieje nieskończenie wielu bo
                      > gów i bogiń, którzy "przedstawili" się różnym ludziom.
                      >
                      > Ile bogów i bogiń istnieje?
                      > Pomyśl, ile? Podobno umiesz myśleć logicznie. :)
                      >

                      Zgadles.Bogow jest tyle ile bylo,jest i bedzie ludzi na swiecie.Bog jest w kazdym czlowieku
                      inny choc nalezy do tej samej przestrzeni transcendentalnej.
                      Kosciol katolicki czyli powszechny laczy ze soba ludzi tej samej religii chrzescijanskiej w oparciu
                      o tradycje i stanowi baze kultury miedzy innymi naszego narodu,narodu polskiego.
                      Bez katolicyzmu nasz kraj traci swa autentycznosc,bo gubi swa kulture narosla od ponad
                      tysiaca lat.Czlowiek niewierzacy czuje sie w nim wyalienowany szukajac wsparcia duchowego
                      w tzw. europejskosci czyli obecnej nijakosci.Rodzi to frustracje,beznadziejnosc,jest przyczyna
                      ucieczki z kraju mlodych ludzi ktorzy emigrujac poszukuja tego co wlasnie opuscili.
                      Ich dramat wynika z rodzacej sie w kraju mentalnosci pustki jaka powstaje po odrzuceniu
                      Boga i religii.Uciekaja przed ta mentalnoscia na zachod Europy do krajow gdzie glupota
                      ateizmu nie rozszalala sie jeszcze na tyle aby byc nie do zniesienia na codzien.
                      Niezrozumienie to jest kreowane poprzez srodki masowego przekazu podobne do tej Gazety
                      i prowadzi ono do mentalnosci niewolniczej wobec zludnego poczucia szczescia materialnego.
                      • grgkh Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 13.06.13, 04:29
                        janek-wisniewski napisał:

                        > grgkh napisał:
                        >
                        > > janek-wisniewski napisał:
                        > >
                        > > > grgkh napisał:
                        > > >
                        > > > > Gdyby istniał jakiś bóg, to przedstawiałby się ludziom, by ni
                        > e miel
                        > > i co d
                        > > > o jego
                        > > > > istnienia wątpliwości.
                        > > >
                        > > > I robi to,ale widocznie nie ma ochoty przedstawic sie Tobie?
                        > > > Pomysl dlaczego? Podobno umiesz myslec logicznie.
                        > >
                        > > Logika (według Twego pomysłu) podpowiada mi, że istnieje nieskończenie wi
                        > elu bo
                        > > gów i bogiń, którzy "przedstawili" się różnym ludziom.
                        > >
                        > > Ile bogów i bogiń istnieje?
                        > > Pomyśl, ile? Podobno umiesz myśleć logicznie. :)
                        > >
                        >
                        > Zgadles.Bogow jest tyle ile bylo,jest i bedzie ludzi na swiecie.Bog jest w kazd
                        > ym czlowieku
                        > inny choc nalezy do tej samej przestrzeni transcendentalnej.
                        > Kosciol katolicki czyli powszechny laczy ze soba ludzi tej samej religii chrzes
                        > cijanskiej w oparciu
                        > o tradycje i stanowi baze kultury miedzy innymi naszego narodu,narodu polskiego
                        > .
                        > Bez katolicyzmu nasz kraj traci swa autentycznosc,bo gubi swa kulture narosla o
                        > d ponad
                        > tysiaca lat.

                        Kraj, który składa się z bezmyślnych, pozbawionych sceptycyzmu ludzi jest skazany wcześniej lub później na rolę stada niewolników. Tradycja niewolników to nie jest to, do czego warto sięgać. Trzeba być wolnym i myślącym Homo sapiens, a nie kalką tradycji.

                        > Czlowiek niewierzacy czuje sie w nim wyalienowany szukajac wsparcia
                        > duchowego
                        > w tzw. europejskosci czyli obecnej nijakosci.Rodzi to frustracje,beznadziejnosc
                        > ,jest przyczyna
                        > ucieczki z kraju mlodych ludzi ktorzy emigrujac poszukuja tego co wlasnie opusc
                        > ili.

                        Absurd. Wspólnota ludzka opiera się na współistnieniu ludzi o różnych poglądach.

                        > Ich dramat wynika z rodzacej sie w kraju mentalnosci pustki jaka powstaje po od
                        > rzuceniu
                        > Boga i religii.Uciekaja przed ta mentalnoscia na zachod Europy do krajow gdzie
                        > glupota
                        > ateizmu nie rozszalala sie jeszcze na tyle aby byc nie do zniesienia na codzien
                        > .

                        Ateizm jest pusty, bo to brak teizmu. Którego? Wszystkich naraz. A Tobie brak innych teizmów szkodzi?

                        Ateista ma szansę być humanistą.

                        > Niezrozumienie to jest kreowane poprzez srodki masowego przekazu podobne do tej
                        > Gazety
                        > i prowadzi ono do mentalnosci niewolniczej wobec zludnego poczucia szczescia ma
                        > terialnego.

                        Bez sensu. Udowodnij te tezy. Najlepiej na moim przykładzie ateisty.
                • astrotaurus Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 13:23
                  grgkh napisał:


                  ** Ale jak zmusić adwersarza, by trzymał się tematu, jeśli nie przypominaniem, o co chodziło na początku?**

                  No nie je letko, ale kontynuowanie, rozpatrywanie każdej dygresji, każdego pobocznego wtrętu to woda na młyn trolla co będzie bełkotał coraz więcej, coraz chętniej, coraz dalej od jakiegokolwiek celu.
                  Ja też mam tę słabość, że jak mam do czynienia z egzemplarzem gatunku homo sapiens to mniemam, że to ... homo sapiens. ;)
                  Próbuję naprowadzić takiego na zrozumienie jego własnych błędów w myśleniu przez tych błędów cierpliwe wskazywanie i wyjaśnianie. Przegiąć jednak nie wolno, bo troll się tak rozbryka, ze trudno go potem do zagrody zapędzić. Najlepiej zatem temat wybrać zaraz na początku "rozmowy" z trollem i konsekwentnie do niego trolla naganiać. Można - nawet lepiej - po drodze łaskawie pozwolić trollowi na zmianę tematu na taki, który jest ważny i w którym czuje się mocny i tam dopiero go osaczać.
                  Wiesz, że religijne trolle upodobanie znajdują szczególnie w masie niedookreślonego bełkotu, epatowaniu niedopowiedzeniami, wrażeniami itp. i skakanie z tematu na temat, od dygresji do dygresji napędza tylko ich tępe zadowolenie z siebie.
                  Tylko troll zapędzony w kozi róg gdzie może już tylko udusić się własną głupotą ma szansę na zrozumienie czegokolwiek. Dawaj im częściej tę szansę! ;)
                  • grgkh Re: jak można spier dolić każdą dyskusję 09.10.12, 21:18
                    astrotaurus napisał:

                    > grgkh napisał:
                    >
                    >
                    > ** Ale jak zmusić adwersarza, by trzymał się tematu, jeśli nie przypominaniem,
                    > o co chodziło na początku?**
                    >
                    > No nie je letko, ale kontynuowanie, rozpatrywanie każdej dygresji, każdego pobo
                    > cznego wtrętu to woda na młyn trolla co będzie bełkotał coraz więcej, coraz chę
                    > tniej, coraz dalej od jakiegokolwiek celu.

                    I dlatego ostatnio zmieniam taktykę - staram się dygresje z powrotem sprowadzać do tematu głównego lub piszę wprost, że to nie na temat.

                    > Ja też mam tę słabość, że jak mam do czynienia z egzemplarzem gatunku homo sapi
                    > ens to mniemam, że to ... homo sapiens. ;)
                    > Próbuję naprowadzić takiego na zrozumienie jego własnych błędów w myśleniu prze
                    > z tych błędów cierpliwe wskazywanie i wyjaśnianie. Przegiąć jednak nie wolno,
                    > bo troll się tak rozbryka, ze trudno go potem do zagrody zapędzić. Najlepiej z
                    > atem temat wybrać zaraz na początku "rozmowy" z trollem i konsekwentnie do nieg
                    > o trolla naganiać. Można - nawet lepiej - po drodze łaskawie pozwolić trollowi
                    > na zmianę tematu na taki, który jest ważny i w którym czuje się mocny i tam dop
                    > iero go osaczać.

                    O, właśnie tak, albo i jeszcze lepiej, bo mam listę kilku prostych tematów, do których ja sprowadzam trolla, o których wiem, że nie potrafi on na nie odpowiedzieć, bo to ewidentne sprzeczności.

                    > Wiesz, że religijne trolle upodobanie znajdują szczególnie w masie niedookreślo
                    > nego bełkotu, epatowaniu niedopowiedzeniami, wrażeniami itp. i skakanie z temat
                    > u na temat, od dygresji do dygresji napędza tylko ich tępe zadowolenie z siebie
                    > .

                    I dlatego tam, gdzie widzę takie wodolejstwo sprowadzam dyskusję na taki temat, który ja wybieram i który, według mnie, ma szansę szybko zamknąć bełkot.

                    > Tylko troll zapędzony w kozi róg gdzie może już tylko udusić się własną głupo
                    > tą ma szansę na zrozumienie czegokolwiek. Dawaj im częściej tę szansę! ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka