Dodaj do ulubionych

Kiedy istnienie ma sens?

16.04.13, 21:05
No, kiedy?
Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?
Obserwuj wątek
    • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 16.04.13, 22:40
      nehsa napisał:

      > No, kiedy?
      > Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?

      Istnienie Wszechświata?

      A co to jest sens dla Wszechświata?
      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 16.04.13, 22:56
        Istnienie kogo? Czego?
        Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dostep do wszystkiego co jest konieczne lub sprawia przyjemnosć w tym cholernym życiu,tu i teraz.Miłość bez pieniędzy można o kant du.py potłuc.Zależy też ,co kto lubi?
        Wszelkimi wymysłami ludzkimi,grzechami ,sraniami,pobożnymi życzeniami i życiem po życiu nie jestem zainteresowana.
        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 00:43
          pocoo napisała:

          > .....życiem po życiu nie jestem zainteresowana.

          To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 14:39
            marina0321 napisał(a):

            > pocoo napisała:
            >
            > > .....życiem po życiu nie jestem zainteresowana.
            >
            > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?

            A co "zrobisz" :), jak się okaże, że nic nie ma?

            Przecież to jasne, że nic nowego nie będzie.
            Tak jak nie było przed Twoim narodzeniem się.
            Przecież NIKT z ludzi nie wie, co się " z nimi działo" przed narodzeniem.

            I - zabawne - dlaczego przyjmujesz wersję którejś z religii? Dlaczego uważasz, że DOGMAT, który ty przyjęłaś jest prawdziwy?

            Mogę ci zaproponować zaangażowanie się w dowolnie wiele idei, które podobnie nie są na niczym oparte, są niesprawdzalne i nie wiadomo, jak bardzo trzeba się nimi zajmować, żeby nie było to za mało.
            • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:15
              <grgkh> - odwal się ode mnie !!!
              • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:30
                marina0321 napisał(a):

                > <grgkh> - odwal się ode mnie !!!

                Jesteś bez serca.A może się zakochał czy "cóś"?
                Chłoptasie podrywali koleżanki z klasy ciągnąc je za warkocze.Nie bądź taka okrutna.
          • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 13:10
            marina0321 napisał(a):

            > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?

            Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uświadamiam sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być może zajmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę deptać winne grona na wino dla Zeusa.

            S.
            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 15:43
              snajper55 napisał:

              > marina0321 napisał(a):
              >
              > > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?
              >
              > Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uświadami
              > am sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być może za
              > jmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę deptać
              > winne grona na wino dla Zeusa.
              >
              > S.

              **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtarzam, to sprawiedliwość w takim samym wydaniu będzie aktualna nadal.
              Zatem po śmierci naszego ciała, ci z nas, którzy czynili DOBRO, i nie doznają skutków śmierci, będą posiadać nadal świadomość życia, i będą oczekiwać w gronie sobie podobnych na zmartwychwstanie.
              Natomiast ci, którzy czynili zło, i doznają skutków umierania, czyli trwogi w godzinę śmierci, będą w samotności oczekiwać na Sąd.
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:05
                nehsa napisał:

                > snajper55 napisał:
                >
                > > marina0321 napisał(a):
                > >
                > > > To zrobisz, jak po smierci okaze sie, ze dalej egzystujesz?
                > >
                > > Ja zrobię dokładnie to samo, co robię przed śmiercią, gdy budzę się i uśw
                > iadami
                > > am sobie, że istnieję. Czyli zajmę się rzeczami, aby istnieć dalej. Być m
                > oże za
                > > jmę się czyszczeniem bromkwi aby zasłużyć na trochę karbatu. A może będę
                > deptać
                > > winne grona na wino dla Zeusa.
                > >
                > > S.
                >
                > **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtar
                > zam, to sprawiedliwość w takim samym wydaniu będzie aktualna nadal.
                > Zatem po śmierci naszego ciała, ci z nas, którzy czynili DOBRO,

                Dobro jest względne. Zawsze to, co robisz, jest złe z innej perspektywy.

                > i nie doznają s
                > kutków śmierci, będą posiadać nadal świadomość życia, i będą oczekiwać w gron
                > ie sobie podobnych na zmartwychwstanie.

                Po co na cos "czekać"?

                > Natomiast ci, którzy czynili zło,

                A jak czynili i to i śmo to co?

                > i doznają skutków umierania, czyli trwogi w g
                > odzinę śmierci, będą w samotności oczekiwać na Sąd.

                A sąd to wyrok skazujący czy niekoniecznie?
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 19:52
                  grgkh!
                  Wartości fundamentalne, są bezwzględne. DOBRO, też.
                  Wyrok Sądu, BĘDZIE RÓWNOZNACZNY Z PODDANIEM PODSĄDNEGO KARZE.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:36
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > Wartości fundamentalne, są bezwzględne. DOBRO, też.
                    > Wyrok Sądu, BĘDZIE RÓWNOZNACZNY Z PODDANIEM PODSĄDNEGO KARZE.

                    Nie dałeś odpowiedzi na wcześniejsze pytania z tego posta? Co się z Tobą dzieje?

                    Rozmawiasz czy się migasz?
                    • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 05:18
                      grgkh napisał:

                      > Rozmawiasz czy się migasz?

                      Chyba go ojciec opuścił i nie wie co ci odpowiedzieć.

                      S.
              • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:06
                nehsa napisał:

                > **A ponieważ słowa Nauki Naszego Ojca są wieczne, dlatego nieustannie je powtarzam

                Słowa waszego ojca, nehsa, możecie sobie nieustannie powtarzać (z przerwą na jedzenie i spanie). Ale co będzie po śmierci przekonamy się dopiero po śmierci. Bo wielu nam już obiecywało i prorokowało. Na przykład tacy z Amber Gold. A kto im uwierzył i powtarzał ich słowa nieustannie, ten dziś płacze i zgrzyta zębami.

                S.
                • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:12
                  Amen. :)
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:05
                  snajperze55!
                  Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowieczeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:13
                    nehsa napisał:

                    > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowiec
                    > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?

                    Nehsa...no nie...to chyba źle dla dowodów.
                    Rozbroiłeś mnie na maksa.jestem Twoja.
                  • snajper55 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 05:17
                    nehsa napisał:

                    > snajperze55!
                    > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów człowiec
                    > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?

                    Dowodami zamachu w Smoleńsku są fakto-dowody zależności atrybutów wraku od działań zamachowców.

                    S.
                    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:17
                      snajper55 napisał:

                      > nehsa napisał:
                      >
                      > > snajperze55!
                      > > Dowodami istnienia Istot Boskich, są fakto-dowody zależności atrybutów cz
                      > łowiec
                      > > zeństwa od Istot Boskich. Czy to źle dla faktów?
                      >
                      > Dowodami zamachu w Smoleńsku są fakto-dowody zależności atrybutów wraku od dzia
                      > łań zamachowców.
                      >
                      > S.
                      No i wyszło szydło z wora.Nehsa to Macierewicz.
                      A może "tańcowały dwa Michały"...
                      Nie ma to jak "fakto-dowody".
        • chasyd_666 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 14:37
          pocoo napisała:

          > Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dos
          > tep do wszystkiego

          Powiedziała co wiedziała :)
          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 07:44
            chasyd_666 napisał:
            > Powiedziała co wiedziała :)

            Brawo chasyd.Pierwszy raz udało Ci się szczerze mnie rozbawić.Dziękuję.
            Przy okazjii życzę Ci przyjemności bez pieniędzy i życia jak ptaszek niebieski,którym opiekuje się Bóg.Na tacę rzuć "wdowi grosz" i ciesz się obiecankami-macankami.
            Czyżby dzisiaj było jakieś katolickie święto ,o którym nie wiem? A tam...
            Nie możesz beze mnie zyć chasyd.Prawda czy fałsz?
            • chasyd_666 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 16:03
              pocoo napisała:

              Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dostep do wszystkiego

              Czyli nie ma sensu , gdy ma mało pieniędzy lub ograniczony dostęp... Pogratulować rozumu...


              --
              www.youtube.com/watch?v=SSqRJbA9Duo
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:10
                chasyd_666 napisał:

                > pocoo napisała:
                >
                > Istnienie człowieka ma sens wtedy,kiedy ma sporo pieniędzy i nieograniczony dos
                > tep do wszystkiego
                >
                > Czyli nie ma sensu , gdy ma mało pieniędzy lub ograniczony dostęp... Pogratulow
                > ać rozumu...

                Napiszę coś podobnego...

                Cierpienie jest sygnałem ostrzegawczym, ze coś może zagrozić istnieniu. Innego powodu jego istnienia nie ma. No, bo chyba kreator nie wykreował go specjalnie do znęcania się nad swym dziełem stworzonym na swoje podobieństwo? To by dopiero był gnidą i szują...

                Pieniądze i dobra wszelakie znacząco niwelują cierpienie. A wtedy życie nabiera sensu. :)
                • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:29
                  grgkh napisał:

                  > Pieniądze i dobra wszelakie znacząco niwelują cierpienie. A wtedy życie nabiera
                  > sensu. :)
                  >
                  Oczywiście.Gdyby nie stać mnie było aby zapłacić za operację,to już dawno by o mnie ludzie zapomnieli.Gdzie miałabym szukać sensu życia,gdybym nie miała pieniędzy? Nawet nie w du.pie skremowanej ,czekajac na zmartwychwstanie.Jezeli widzą sens życia swój wydziwiony, to będę na tyle łaskawa,że pozwolę chasydowi cmoknąć mój jeden nieskremowany pośladek a nehsie drugi.

                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 19:59
                    Znając mentalność Szanownego Chasyda, żywię nadzieję niepłoną, że zrezygnuje.
                    Chętnie przejmę oba udziały, i na całowaniu nie skończę.
                    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:08
                      nehsa napisał:

                      > Chętnie przejmę oba udziały, i na całowaniu nie skończę.

                      Teraz wiem,kiedy istnienie ma sens.
                      Nie podniecaj mnie nehsa.
                      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:42
                        pocoo napisała:

                        > nehsa napisał:
                        >
                        > > Chętnie przejmę oba udziały, i na całowaniu nie skończę.
                        >
                        > Teraz wiem,kiedy istnienie ma sens.
                        > Nie podniecaj mnie nehsa.

                        Nie przypuszczałem, że nehsa to taki zbereźnik.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 19:55
                  grgkh!
                  CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?
                  Przecież chodzi o podobieństwo niematerialnego ducha a nie ciała.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:39
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?
                    > Przecież chodzi o podobieństwo niematerialnego ducha a nie ciała.

                    Co ma piernik do wiatraka? Jakiego znów ducha niematerialnego? Jak go porównujesz, że twierdzisz, że jest coś do niego podobne? Duch niematerialny nie przenosi informacji o sobie.
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 14:42
                      grgkh w odpowiedzi napisał:
                      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 20:34
                        nehsa napisał:

                        Nehsa... Przerywam rozmowę z Tobą dopóki nie wyjaśnisz kwestii, o której wyjaśnienie Cię prosiłem. Wiesz, o co chodzi? Na pewno wiesz.

                        I nasz rozmowa może się toczyć WYŁĄCZNIE "na gruncie" definicji, które obaj jednakowo będziemy rozumieć. Bez takiego uzgodnienia jest to strata czasu.
    • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 16.04.13, 23:09
      nehsa napisał:
      > Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?

      Żeby "istnienie" istniało, a "sens" był sensowny.
      Bez tego ani rusz, nehso.
    • feelek Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 01:39
      dla mnie istnienie będzie miało sens jak mając 80 lat będę się czuł spełniony.
      Spełniony czuł się będę jak nie będę biedny i będzie mnie stać na to aby przesiadywać w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, będę pisać doktorat z historii, będę po podróżach w tyle ciekawych miejscach na Świecie aby powiedzieć sobie: wszystko, co ciekawe widziałem. Spełniony będę jak napiszę co najmniej jedną książkę, która będzie dobra, coś wniesie, którą ludzie zauważą. No jeszcze parę innych rzeczy. Też jak młodsze pokolenie ze mnie wyrosłe pójdzie swoją drogą aby się spełniać.
      Tak z grubsza to wszystko abym w wieku 80 lat wiedział, że żyłem po coś.
      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 06:43
        Szanowni Rozmówcy Płci Obojga!

        ***Moje pytanie odnosi się do nas, ludzi, do naszego, materialnego istnienia, czyli do wykorzystywania przez nas w międzyludzkiej współpracy naszego narzędzia, którym jest nasze, materialne ciało.
        I według wiedzy zawartej w Nauce Naszego Ojca, posługiwanie się przez nas materialnym narzędziem, którym jest nasze ciało ma sens wówczas, kiedy z tytułu jakości tej współpracy, stajemy się ludźmi godnymi zapłaty w postaci zmartwychwstania, czyli, kiedy po śmierci obecnego ciała, będziemy mieli do dyspozycji kolejne, materialne narzędzie niezbędne do międzyludzkiej współpracy.

        Pocoo!
        Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarność, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest ludziom należna.
        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 08:56
          nehsa napisał:

          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.
          >
          Zapłatę za miłośc potocznie nazywamy kure..stwem.
          Mam dwoje dzieci więc i zapłaty wbród.
          Wolę solidarna współprace bez zapłaty.Tak za darmochę,dla orgazmów.
          Żle?
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:14
            pocoo napisała:

            > nehsa napisał:
            >
            > > Pocoo!
            > > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to so
            > lidarn
            > > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie je
            > st lud
            > > ziom należna.
            > >
            > Zapłatę za miłośc potocznie nazywamy kure..stwem.
            > Mam dwoje dzieci więc i zapłaty wbród.
            > Wolę solidarna współprace bez zapłaty.Tak za darmochę,dla orgazmów.
            > Żle?

            Dobrze. Jesteś rewelacyjna. Bardzo mi się podoba prosta jasność Twojego przekazu. :)
            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:28
              grgkh napisał:

              > Dobrze. Jesteś rewelacyjna. Bardzo mi się podoba prosta jasność Twojego przekaz
              > u. :)
              A co można w tym przypadku krecić,zakręcać,wykręcać itd.Od tego jest nehsa.
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:58
            Pocoo!
            Miłość, to bezinteresowne poświęcenie imię życia wartości, której jesteśmy wyłącznymi dysponentami.
            Zapłata za miłość, jest gwarantowana przez Pierwszego Boga, czyli Ojca, i jest zmartwychwstaniem, o czym wyczerpująco w Nauce Naszego Ojca.

            Zapłata za handel własną dupą, to zupełnie co innego.
            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 17:08
              nehsa napisał:


              > Zapłata za miłość, jest gwarantowana przez Pierwszego Boga, czyli Ojca, i jest
              > zmartwychwstaniem,

              Mam dwoje dzieci.Zapłaci mi pierwszy bóg za to?Zmartwychwstaniem?A może euro,dolarami,złotówkami czy miseczką ryżu?Zapłata jest zapłatą.Jak to się nazywa?Handel żywym towarem?

              > Zapłata za handel własną dupą, to zupełnie co innego.

              A niby gdzie jest przykaz aby jednemu facetowi dawać za darmo? Dlaczego do cholery za darmochę?Bo co?Chcesz? Dam Ci za darmo w ramach współpracy i solidarności.Do diabła z miłością .Przed nos sobie postawię w czasie rżnięcia Naukę Ojca abym czegoś nie przegapiła.Nie wierzę Ci.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:10
                Pocoo!
                W moim ebooku sa podane definicje solidarności i miłości.
                Zasadniczo się różnią.
                Zgodne współżycie płci człowieka niewiasty z człowiekiem mężczyzną w celu doznania rozkoszy, to jakość międzyludzkiej współpracy równo warta solidarności.

                Zgodne współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa, czyli w imię życia potomstwa, to AKT WSPÓŁOFIARNY (jaja i plemnika), równo warte MIŁOŚCI.

                Związek małżeński, to rodzaj umowy w interesie przyszłego potomstwa, ale ludzie przewidujący mogą sporządzić intercyzę i zastrzedz: Jak spłodzimy dzieci, to koniec z darmochą!Nie ma w Nauce Jedynego Ojca żadnych przeciwwskazań.

                Pocoo!
                Doceniam wspaniałomyślność Twojej oferty.
                Bądź łaskawa powiadomić o czasie i miejscu. Będę Ci bardzo zobowiązany.
        • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:00
          nehsa napisał:
          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.

          Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie dość, że mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale cóż poradzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.
          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:12
            bookworm napisał:
            > Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie dość, że
            > mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale cóż por
            > adzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.
            >
            Może nieskończenie racjonalny jest Syn Światłość=Rozum,który oświecony swoją światłością może być zwolennikiem in vitro.
            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 12:48
              pocoo napisała:

              > bookworm napisał:
              > > Dwubóg też sukinkot, odmawia osobom bezpłodnym prawa do miłości i nie doś
              > ć, że
              > > mogą jedynie być związkowcami NSZZ, to jeszcze zapłaty nie dostaną. Ale c
              > óż por
              > > adzić jeśli ktoś uznał to za nieskończenie racjonalne.
              > >
              > Może nieskończenie racjonalny jest Syn Światłość=Rozum,który oświecony swoją św
              > iatłością może być zwolennikiem in vitro.

              In-vitro kopulacji nie wymaga, a to za kopulację ze skutkiem spłodzenia dostaje się nagrodę od nieskończenie racjonalnego dwuboga (chyba, że jest już jakaś korekta, do duwboskich-myśli-zebranych).
              In-vitro to w ogóle dla dwuboga jest chyba jakieś nie-do-pomyślenia, bo płód jest, a współpracy-współżycia ni ma, więc stałoby się, mimo że tak nie powiedział, a wiadomo, że zawsze dzieje się tak jak mówi.
              Zatem spodziewam się w sprawie in-vitro kolejnej erraty do tego co powiedział i dlatego się stało (ale żem zamotał).
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:10
                Jestem przekonany, że Wy rozumiecie Naukę Wszechmogącego Ojca nie gorzej, niż ja.
                Stąd złośliwie, błędne interpretowanie OCZYWISTOŚCI.

                MIŁOŚĆ, to bezinteresowna ofiara, bądź współofiara w imię życia, wartości, której jesteśmy wyłącznymi dysponentami.

                A sposób realizacji tej ofiary, czy współofiary, w żaden sposób nie przeczy ani ofierze, ani współofierze.
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:14
            Bookworm!
            Nie przesadzaj. Bo słowa Drugiego Boga brzmią: "Z ust twoich sądzę cię." - i dokładnie tak się dzieje.
            A poza tym, orientujesz się, że Drugi Bóg nikogo nie sądzi, bo, "...jako słyszy, tak sądzi.."
        • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:13
          nehsa napisał:

          > Szanowni Rozmówcy Płci Obojga!
          >
          > ***Moje pytanie odnosi się do nas, ludzi, do naszego, materialnego istnienia,
          > czyli do wykorzystywania przez nas w międzyludzkiej współpracy naszego narzędzi
          > a, którym jest nasze, materialne ciało.
          > I według wiedzy zawartej w Nauce Naszego Ojca, posługiwanie się przez nas mater
          > ialnym narzędziem, którym jest nasze ciało ma sens wówczas, kiedy z tytułu j
          > akości tej współpracy, stajemy się ludźmi godnymi zapłaty w postaci zmartwychw
          > stania
          , czyli, kiedy po śmierci obecnego ciała, będziemy mieli do dyspozycj
          > i kolejne, materialne narzędzie niezbędne do międzyludzkiej współpracy.
          >
          > Pocoo!
          > Kopulowanie dwojga ludzi, które nie skutkuje spłodzeniem potomstwa, to solidarn
          > ość, a nie miłość. I za taką jakość współpracy-współżycia, zapłata nie jest lud
          > ziom należna.

          Nehsa, już dawno Ci to mówiłem: W tym, co piszesz, jest pewien sens, ale po co Ci ten element religijny?

          Ewolucja Wszechświata, a więc także każdy przejaw ewolucji jego składników, nie kieruje się celem. Żadna zapłata. Żadna zależność od absolutów. Po prostu - wygrywa to, co jest lepsze w sztuce przetrwania, w konfrontacji. Czy musi zwyciężyć prawda (lepiej - przekaz prawdy)? Niekoniecznie. Wiemy, co nią jest, to jest dla nas istotne.

          Zresztą - przecież gdyby nie katastrofy, które się zdarzyły, hekatomby wszystkich tych gatunków zamierzchłych czasów, których już nie ma, gdyby nie to morze cierpienia - nie byłoby nas, ewolucja musiałaby się zatrzymać.

          Tak, nehsa, to Twoje zło i ten "brak współpracy" - czy jak to sobie tam nazywasz, nie byłoby Ciebie i Twoich koncepcji.

          Nie ma dobra i zła - jest prawda i fałsz, jest prawdziwa wiedza o świecie. Chyba tego nie rozumiesz, ale gdy ją zdobędziemy, będziemy musieli odejść i przestać się "wtrącać" w funkcjonowanie świata.

          Dziś jesteśmy na granicy, pomiędzy... nasze ciała pochodzą ze strefy walki o przeżycie, ale nasza wiedza umożliwia jego praktycznie całkowite unicestwienie. I po części to nawet robimy, niszczymy wokół siebie bezmyślnie i bez zahamowań wszystko. To nierówne starcie, biosfera nie ma z nami żadnych szans.

          Religia tu nic nie pomoże. Religia każdego rodzaju (także i Twoja) to dogmaty i absolutne podporządkowanie armii agresorów. I niszczenie. Potrzeba nam prawdy i wiedzy, i odejścia na pozycję obserwatora, który powstrzyma emocje i nie będzie się wtrącał w to, co się dzieje na Ziemi.
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 16:43
            Ggkh!
            Cała ludzka nauka, oczywiście ta, racjonalna, nieustannie dostarcza dowodów, że WSZYSTKO, co tylko postrzega, jest podporządkowane precyzyjnym prawom, a więc nieustannie dostarcza dowodów, że TE PRAWA BYŁY WCZEŚNIEJ.

            Zatem KTO JE STANOWIŁ?

            W Nauce, Którą ludziom oznajmił przed ponad dwoma tysiącami lat Drugi Bóg-Wykonawca woli Ojca=Pierwszego Boga, podano nam m.in., wiedzę o przyczynach naszego stworzenia, i o faktach zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich.

            I te fakty zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, są niepodważalne. BO SĄ FAKTAMI.
            A ponieważ Naszym Stwórcą jest Drugi Bóg, Który uosabia ŻYCIE, które to ŻYCIE utożsamia ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, i ponieważ w Jego Boskich zasobach nie ma śmierci, ani zła, to musimy być, skoro CZŁOWIECZEŃSTWO pochodzi od Boga, ISTOTAMI NIEŚMIERTELNYMI

            I takimi też istotami jesteśmy.

            Grgkh!
            Przecież widzisz człowieku, że ja nie prowadziłem, i nie prowadzę żadnej agitacji. Nie poszukuję naiwnych.
            TO, czego się dowiedziałem, staram się przekazać możliwie najwierniej. Nie zarabiam na tym w żaden sposób. Niczego od nikogo nie wymagam. I pomimo mojego wrednego charakteru,
            cierpliwie nakłaniam każdego do samodzielnego przemyślenia wiedzy, którą chętnie udostępniam.

            Słowa króciuteńkiej Nauki Jedynego Ojca, są wieczne a ponieważ mówił je Syn Ojca, mają moc sprawczą, dlatego do znudzenia powtarzam, żę zawsze dzieje się dokładnie tak, jak mówią słowa, które mówił Drugi Bóg-Światłość.

            I dlatego naiwniacy zarzucają mi, m.in., działalność "copy-past".

            Bycie człowiekiem, to bycie zobowiązanym do precyzyjnie określonego postępowania, i skrupulatne rozliczanie z tego zobowiązania. I tak Drogi GRGKH się dzieje, i jest to nieprawdopodobnie mądrze wszystko zaprojektowane i wdrożone do realizacji, do której zostaliśmy najęci.
            • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 23:18
              nehsa napisał:

              > Ggkh!
              > Cała ludzka nauka, oczywiście ta, racjonalna, nieustannie dostarcza dowodów, [b
              > ]że WSZYSTKO[/b], co tylko postrzega, jest podporządkowane precyzyjnym prawom,
              > a więc nieustannie dostarcza dowodów, że TE PRAWA BYŁY WCZEŚNIEJ.
              >
              > Zatem KTO JE STANOWIŁ?

              A dlaczego KTO a nie CO?

              > W Nauce, Którą ludziom oznajmił przed ponad dwoma tysiącami lat Drugi Bóg-Wykon
              > awca woli Ojca=Pierwszego Boga, podano nam m.in., wiedzę o przyczynach naszego
              > stworzenia, i o faktach zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich.

              Dogmat. Musiałbyś udowodnić, że jest prawdziwy.

              > I te fakty zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, są niepodważaln
              > e. BO SĄ FAKTAMI.
              > A ponieważ Naszym Stwórcą jest Drugi Bóg, Który uosabia ŻYCIE, które to ŻYCIE u
              > tożsamia ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, i ponieważ w Jego Boskich zasobach nie ma śmierci, an
              > i zła, to musimy być, skoro CZŁOWIECZEŃSTWO pochodzi od Boga, ISTOTAMI NIEŚMIER
              > TELNYMI

              To jakieś baśnie... Poproszę dowody na prawdziwość.

              > I takimi też istotami jesteśmy.

              Jesteśmy częścią "matriksa"... :) raczej.

              > Grgkh!
              > Przecież widzisz człowieku, że ja nie prowadziłem, i nie prowadzę żadnej agitac
              > ji. Nie poszukuję naiwnych.

              Gadasz bez sensu.

              > TO, czego się dowiedziałem,

              W głowach mamy mnóstwo memów (hipotez). Spora część to śmieci. Liczą się tylko prawdziwe. A prawda jest wtedy, gdy jest dowód. Dawaj te dowody.

              > staram się przekazać możliwie najwierniej. Nie zara
              > biam na tym w żaden sposób. Niczego od nikogo nie wymagam. I pomimo mojego wred
              > nego charakteru,
              > cierpliwie nakłaniam każdego do samodzielnego przemyślenia wiedzy, którą chętni
              > e udostępniam.

              Nie obchodzi mnie Twoja motywacja.

              > Słowa króciuteńkiej Nauki Jedynego Ojca, są wieczne a ponieważ mówił je Syn Ojc
              > a, mają moc sprawczą, dlatego do znudzenia powtarzam, żę zawsze dzieje się dokł
              > adnie tak, jak mówią słowa, które mówił Drugi Bóg-Światłość.
              >
              > I dlatego naiwniacy zarzucają mi, m.in., działalność "copy-past".

              Bo tak to wygląda.

              > Bycie człowiekiem, to bycie zobowiązanym do precyzyjnie określonego postępowani
              > a, i skrupulatne rozliczanie z tego zobowiązania. I tak Drogi GRGKH się dzieje,
              > i jest to nieprawdopodobnie mądrze wszystko zaprojektowane i wdrożone do reali
              > zacji, do której zostaliśmy najęci.

              Nie ma w tym żadnej mądrości, jest tylko skutek praw fizyki (jej aksjomatów).

              Istnieje nieskończenie wiele wariantów wszechświatów (a więc ich aksjomatów). Nam się przytrafił właśnie ten. Jedyne, co ma sens, to starać się go najlepiej poznać.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:21
                grgkh napisał:

                A dlaczego KTO a nie CO?

                ***Ano dlatego KTO, że wszystko i wszyscy jest uzależnione od Syna Ojca, Wykonawcy woli OJCA.
                1./ Każdy człowiek, obowiązkiem równoprawnej, życzliwej współpracy.
                2./ Materia ożywiona, potrzebami niezbędnymi.
                3./ Materia nieożywiona, entropią, która wyklucza ją z roli kreatora.

                grgkh!
                Ty, dlatego nie widzisz, bo chcesz widzieć.
                Ale hak ci wygodnie żyć w świecie bajek, to ja ŻYCZĘ CI ZDROWIA.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:23
                  nehsa napisał:

                  > grgkh napisał:
                  >
                  > A dlaczego KTO a nie CO?
                  >
                  > ***Ano dlatego KTO, że wszystko i wszyscy jest uzależnione od Syna Ojca, Wykona
                  > wcy woli OJCA.
                  > 1./ Każdy człowiek, obowiązkiem równoprawnej, życzliwej współpracy.
                  > 2./ Materia ożywiona, potrzebami niezbędnymi.
                  > 3./ Materia nieożywiona, entropią, która wyklucza ją z roli kreatora.
                  >
                  > grgkh!
                  > Ty, dlatego nie widzisz, bo chcesz widzieć.
                  > Ale hak ci wygodnie żyć w świecie bajek, to ja ŻYCZĘ CI ZDROWIA.

                  Nie dodałem, " jest obarczony". WRóciłem cholerenie zmęczon.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:36
                    Nie dałeś odpowiedzi. Klepanie w kółko tego samego dogmatu nie jest odpowiedzią.

                    Nic tu po mnie. Bywaj.
      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 14:53
        feelek napisał:

        > dla mnie istnienie będzie miało sens jak mając 80 lat będę się czuł spełniony.
        > Spełniony czuł się będę jak nie będę biedny i będzie mnie stać na to aby przesi
        > adywać w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, będę pisać doktorat z historii,
        > będę po podróżach w tyle ciekawych miejscach na Świecie aby powiedzieć sobie:
        > wszystko, co ciekawe widziałem. Spełniony będę jak napiszę co najmniej jedną ks
        > iążkę, która będzie dobra, coś wniesie, którą ludzie zauważą. No jeszcze parę i
        > nnych rzeczy. Też jak młodsze pokolenie ze mnie wyrosłe pójdzie swoją drogą aby
        > się spełniać.
        > Tak z grubsza to wszystko abym w wieku 80 lat wiedział, że żyłem po coś.

        Odpowiada to z grubsza temu, co ja o tym myślę. Najogólniej:

        - Przed narodzeniem nie było mojej świadomości.

        - Powstała DZIĘKI kulturze, w której otoczeniu się znalazłem.

        - W tej kulturze najcenniejsze jest to, co jest prawdziwe o świecie.

        - Najważniejszym powodem mojego istnienia jest współuczestnictwo w tej kulturze - jej poznawanie i możliwość dodania do niej czegoś prawdziwego.

        - Pozostawienie po sobie trwałego śladu jest elementem nieśmiertelności i pozytywnej ewolucji tej kultury.

        - Dopóki ona będzie trwała, dopóty rodzący się ludzie będą mieli szansę być czymś więcej niż automatami biologicznymi.

        - Życie jest braniem i oddawaniem - uczestnicząc warto dbać o jakość kultury, która będzie w przyszłości kształtowała świadomość ludzi, bo to, jacy dziś jesteśmy, zawdzięczamy wysiłkowi tych, którzy przed nami to rozumieli.

        Warto istnieć, choć jest to krótki czas.
    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 09:16
      nehsa napisał:

      > No, kiedy?
      > Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?

      Ochota dwojga? Za mało?
      Dążemie dwojga?Już lepiej?
      No i...Nie doczytałam w Nauce...
    • chasyd_666 Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 09:22
      Myślę , że istnienie ( w sensie świadomosci) ma sens samo w sobie. Pytanie na ile sensownie je wykorzystamy...


      --
      Holy Moly
      www.youtube.com/watch?v=wZQYT1MjlO0
      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 11:08
        chasyd_666 napisał:

        > Myślę , że istnienie ( w sensie świadomosci) ma sens samo w sobie. Pytanie na i
        > le sensownie je wykorzystamy...

        Genialnie bezgrzeszne jest...klepanie zdrowasiek z różńcem w ręce naprzemiennie lewej i prawej.
      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 15:16
        chasyd_666 napisał:

        > Myślę , że istnienie ( w sensie świadomosci) ma sens samo w sobie.

        A może coś więcej?

        > Pytanie na ile sensownie je wykorzystamy...

        A co uważasz za sensowne i dlaczego?
        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 20:20
          Według Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, a w ślad za Nią, faktów i logiki, Wiecznym Celem naszego nieśmiertelnego życia jest dążenie do WOLNOŚCI, Która jest Imieniem Naszego Ojca.

          A wiecznym sensownym sensem, jest czynienie SPRAWIEDLIWOŚCI, której równowartość jest DOBREM.
          • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 21:01
            nehsa napisał:
            > Według Nauki Ojca Wszystkich Ludzi...

            Twojego Ojca, nehso.
            A mojej Matki nie obrażaj.
            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:04
              wariant_b napisał:

              > nehsa napisał:
              > > Według Nauki Ojca Wszystkich Ludzi...
              >
              > Twojego Ojca, nehso.
              > A mojej Matki nie obrażaj.

              ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależności od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
              Dla takiego asa intelektu, jak ty, to pewnie pikuś.
              • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:21
                nehsa napisał:

                > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależnośc
                > i od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
                > Dla takiego asa intelektu, jak ty, to pewnie pikuś.

                Nehsa,przed snem trzeba się wyciszyć po seksie a ty pierd.olisz tak,ze aż mnie cipka boli.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:25
                  Pocoo!
                  Od jakiegoś czasu symulujesz. A teraz dochodzę do wniosku, że ze wszystkim.
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 22:54
                    nehsa napisał:

                    > Pocoo!
                    > Od jakiegoś czasu symulujesz. A teraz dochodzę do wniosku, że ze wszystkim.
                    >
                    To sobie dochodź nastepna oświecona wszystkowiedzacawiedźmopleple.
              • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 00:21
                nehsa napisał:
                > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zależności
                > od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.

                Twojego Boga nie ma.

                A teraz zgadnij, czy to moje, czy twój bóg przeze mnie przemówił.
                Do trzech razy sztuka.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:28
                  wariant_b napisał:

                  > nehsa napisał:
                  > > ***Wówczas twój post miałby sens, gdybyś przedłożył fakt świadczący o zal
                  > eżności
                  > > od ciebie sensu słowa twojej mowy, który to sens, jest niematerialny.
                  >
                  > Twojego Boga nie ma.
                  >
                  > A teraz zgadnij, czy to moje, czy twój bóg przeze mnie przemówił.
                  > Do trzech razy sztuka.

                  ***wariancie_b!
                  To nie Bóg mówi za pośrednictwem człowieka, to człowiek mówi, dzięki pośrednictwu Boga.
                  Ty, identycznie jak GRGKH deklarujesz, że jesteś wysoko kwalifikowanym zaklinaczem rzeczywistości. I za cholerę ta rzeczywistość cię nie słucha.
                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 21:47
                    nehsa napisał:
                    > ... to człowiek mówi dzięki pośrednictwu Boga.

                    Nie będę się upierał.
                    Dzięki pośrednictwu Boga dowiedz się, że Twojego Boga nie ma.

                    Drugie podejście?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:05
                      wariancie_BE!
                      Ja, za Nauką Ojca(Pierwszego Boga) podałem fakty świadczące o człowieczeństwie, byciu człowiekiem, i fakty zależności tego człowieczeństwa od Istot Boskich. I nikt tych faktów nie zakwestionował, i nie zakwestionuje.

                      Ty, jak chcesz, podaj fakty świadczące o człowieczeństwie, i podaj fakty niezależności człowieczeństwa od Istot Boskich.
                      No i zobaczymy, kto ma rację.
                      • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:14
                        nehsa napisał:
                        > I nikt tych faktów nie zakwestionował, i nie zakwestionuje.

                        Jak to nikt? Bóg je zakwestionował, gdyż to on nadaje niematerialny sens moim słowom.
                        A sens ten jest następujący:
                        mam przypomnieć?

                        Trzecie podejście.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 09:05
                          wariancie_BE!
                          Bądź ile razy pisałem: Myślimy, dzięki wykorzystywaniu PRACY NIEMATERIALNEGO DUCHA, dlatego sens naszej mowy jest niematerialny.
                          Zamiast przypominać, czego nie zrozumiałeś, nie udawaj, że nie rozumiesz.
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 22:48
                    nehsa napisał:

                    > ... to człowiek mówi, dzięki pośrednictwu Boga.

                    No...ja tam bym się chętnie z tego pośrednictwa boskiego wymiksowała.
                    Czy aby zbyt pokrętnie tego pośrednictwa nie tłumaczysz?
                    Jaki udział ma pośrednictwo boga w słowie stukanym na klawiaturze?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 18.04.13, 23:19
                      Pocoo!
                      Ludzki duch, czyli Cząstka Światłości=Rozumu pośredniczy w eksponowaniu niematerialnego sensu wszystkich naszych decyzji o współpracy. I my, możemy te nasze decyzje, emitować, eksponować, poprzez obarczenie tym niematerialnym sensem, każdej energii materii.
                      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 07:45
                        nehsa napisał:

                        > Ludzki duch, czyli Cząstka Światłości=Rozumu pośredniczy w eksponowaniu niemate
                        > rialnego sensu wszystkich naszych decyzji o współpracy.

                        Ech ,ten wirtualny swiat.
                        Wiem,że "ta współpraca" jest na tyle przyjemna,że duch ludzki czy boski chcą chociaż pośredniczyć.
                        Jeżeli chciałbyś mnie za te głupoty zbesztać,to daruj sobie.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 09:43
                          Pocusiu!
                          A gdzieżbym śmiał śmieć.
          • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 17.04.13, 23:23
            Zauważ, że niezależnie od tego, co nazwiesz dobrem lub złem, co chciałbyś, by zwyciężyło, to i tak zwycięży to, co jest SPRAWNIEJSZE. Jeśli takie jest kłamstwo, to ono wygra. I nasze pobożne życzenia nic tu nie zdziałają.

            Wkładasz w swoją misję sporo wysiłku. Czego się spodziewasz jako skutku tego działania dla siebie? Nie odpowiadaj od razu. Pomyśl nad tym.
            • feelek Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 02:00
              grgkh:
              Zauważ, że niezależnie od tego, co nazwiesz dobrem lub złem, co chciałbyś, by z
              > wyciężyło, to i tak zwycięży to, co jest SPRAWNIEJSZE. Jeśli takie jest kłamstw
              > o, to ono wygra. I nasze pobożne życzenia nic tu nie zdziałają.

              feelek:
              a II Wojna?
              a upadek komunizmu?
              jakoś ani w I ani w II wypadku nie zwyciężyło, choć to Gebbels położył podwaliny pod obecną teorię PR(kłamstwo 100 razy powtórzone jest traktowane powszechnie jako prawda) a Żdanow kogo chciał wysyłał na tamten świat. Więc byli mistrzami sprawności...
              ale dawaj Grgkhu, chętnie posłuchamy
              • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 08:37
                Na życie patrzymy ze wyłącznie ze swojej perspektywy, z pozycji naszej świadomości. Oceniamy, czy coś jest dobre (dla nas osobiście, naszego brzucha, naszej grupy lub ludzkości). Ale to względne, bo nie ma dobra absolutnego. W danej chwili coś jest korzystne, sprzyja chwilowo wybranemu celowi. To, co korzysne dla nas, to już innym przeszkadza, uniemożliwia osiąganie ich celów, które są też wybrane subiektywnie.

                Po czasie okazuje się, że nasze cele osiągamy dzięki temu, że inni nie osiągają swoich.

                Za pozorny, tymczasowy sukces trzeba zawsze płacić, ktoś musi za to zapłacić. Każde zdarzenie, które się dzieje, jest powiązane ze wszystkim innym. DZIŚ nie byłoby takie, jakie jest, gdyby nie wszystko dobre i złe, co się wydarzyło. Jeśli więc oceniamy DZIŚ jako coś dobrego, to musimy przyjąć, że wszystko to, co nań wpłynęło było dobre. No, chyba że sobie zalożymy, że przy pomocy "zła" dążymy do "dobra".

                Takie rozważania prowadzą do wniosku, że z perspektywy oddalania się od indywidualnych celów, musimy odrzucić ocenianie jakop dobre lub złe. I jest to droga, po której idziemy, gdy oceniamy historię, zwłaszcza tę najodleglejszą. Im dalej od naszych czasów, tym mniej realni stają się ludzie, którzy wtedy żyli, ich cele, marzenia, cierpienia. Pozostają duże, o wyraźnie widocznych konsekwencjach wydarzenia - ewolucja w czystej postaci. I jej skutki, także i dla nas dzisiaj.

                My też kiedyś staniemy się takimi mało relanymi cieniami historii. Pozostanie po nas coś ogólnego, jakaś statystyczna machina kulturowa kształcąca miliardy mrówek według schematów, na które mamy niewielki ale realny wpływ.

                Czy historia mogła się potoczyć inaczej? Czy ktoś mógł podjąć inną, małą i prywatną decyzję niż taką, jaka stała się faktem?

                A jakie decyzje podejmujemy w tej chwili? Niezależne?

                Skąd przychodzą myśli, o których sobie wyobrażamy, że są niezależne?

                Wszystko zależy od wszystkiego. Wszystko ewoluuje i dzieje się to nie dlatego, że my mamy jakieś cele i je realizujemy. Wygrywa to, co jest skuteczniejsze w konfrontacji z tym, co okazuje sie słabsze, co ulega. Nie to, co jest dobre w naszej skali. I wcale nie o to chodzi, by TO wygrało.

                Wygrywa to, co jest pewnego rodzaju "lepszą" wiedzą o świecie. I, może to się wydawać paradoksalne, ale czasami jest to taki sposób działania, który jest kłamstwem, fałszem. Fałsz okazuje się skuteczniejszy w starciu z prawdą.

                Dzieje się tak, bo nasza wiedza o świecie nie jest absolutna. Wciąż sobie tylko wyobrażamy jak świat działa. Obserwujemy go. Proponujemy jakieś reguły, ale nie wiemy, czy są prawdziwe. Nie sprawdzamy prawdziwości wszystkiego, bo to jest niemożliwe, więc korzystamy z tego, co nam jako gotowiec ktoś podsunie. Wykorzystujemy gotowe reguły... i gotowe schematy celów, do których dążymy. Ktoś nas oszukuje, wykorzystuje. Albo mówi prawdę. Ale tego często nie wiemy. Poddajemy się temu sterowaniu. Im mniej samodzielnie i krytycznie myślimy, tym bardziej stajemy narzędziem, nosicielem idei.

                Ewolucja Wszechświata toczy się na poziomie elementarnym Wszechświata, ale równolegle do niej powstaje zapis prawdy o świecie. Może ogólniej - jest to opis świata - ale naprawdę opisem jest tylko wtedy, gdy jest prawdziwy.



                Dla nas to właśnie jest jedynym sensownym celem istnienia. Uczestnictwo w tworzeniu zapisu prawdy o świecie. Wszystkie inne cele są pozorne, nieistotne z perspektywy historii.

                Czy IIWŚ była dobra, czy zła? To nieistotne. Ona jest już faktem. To, co się zdarzyło, to musiało się zdarzyć. Nie ma alternatywy. Czy komunizm miał sens, a jego upadek był dobry lub zły? Gdyby go nie było, dziś byłoby inne i nie wiemy, czy lepsze... ze względu na ten najważniejszy cel. Nie wiemy, jaka jest najlepsza droga do jego osiągnięcia. Doświadczenia przeszłości są niezbędne do tego, by na podstawie analizy ich skutków zdobywać wiedzę o świecie, o nas samych.

                Prawda o świecie pomaga nam przetrwać, być sprawniejszymi w konfrontacji z innymi, ale też są tacy, którzy specjalnie fałszują zapis wiedzy o świecie, używają technik manipulacyjnych, nadużywają autorytetu wiedzy. To nie tylko Goebbels lub Żdanow - efemerydy - ale istniejące od prehistorii systemy takie jak religia.

                Gigantyczne kłamstwo, że religia jest wiedzą, że jest prawdą, że opowiada o świeice, opisuje go. Że robi to "dla własnych potrzeb", a więc to wolno robić (bo wolno kłamać, nie ma przecież podstaw do absolutnego zakazu takiego postępowania).

                Tak, wolno, ale to jest kłamstwo i my mamy takie samo prawo mówić, że ono nim jest. I dopóki kłamstwo istnieje, dopóty trzeba o tym mówić.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 09:40
                  grgkh!
                  Nauka oznajmiona ludzkości przez Drugiego Boga, czyli Syna Ojca, jest prosta,jak konstrukcja cepa, co do znudzenia powtarzam.
                  Jednym z oczywistych dowodów zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich, jest funkcjonowanie FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, które zostały ludziom oznajmione.
                  Jedną z tych fundamentalnych wartości jest SPRAWIEDLIWOŚĆ.
                  I Nauczyciel-Drugi Bóg rzekł:
                  SPRAWIEDLIWOŚĆ będziecie mieli wówczas, kiedy wasze postępowanie, wasza międzyludzka współpraca, będzie skutkować POKOJEM.

                  Oznajmił również, że w tym celu, każdy człowiek jest obarczony powinnością=obowiązkiem życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, czyli obowiązkiem SOLIDARNOŚCI, co jest FAKTEM.

                  I powiadomił nas również wyczerpująco, że DOBREM jest jakość międzyludzkiej współpracy, której wartość przewyższa sprawiedliwością NASZĄ POWINNOŚĆ=NASZ OBOWIĄZEK, czyli jest wyższa, niż sprawiedliwość.

                  Proste, logiczne, zgodne z rzeczywistością w przeciwieństwie do twojego nieustającego, napuszonego, pseudo intelektualnego BEŁKOTU.

                  Mało, zostaliśmy w Nauce Jedynego Ojca również precyzyjnie poinformowani, że kryteriom DOBRA, odpowiada postępowanie, które jest miłosierdziem, albo też miłością.

                  I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć, niż nadgryźć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.
                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 10:07
                    nehsa napisał:

                    > grgkh!
                    > Nauka oznajmiona ludzkości przez (...)

                    ... przez Ciebie. Nie widzę, i nikt inny chyba też nie widzi, innego źródła tej "nauki" niz Ciebie. Ostatnio nawet - podobno - wszedłeś w jakąś komercję i zacząłeś na niej trzepać kasę. Nieźle.

                    > Mało, zostaliśmy w Nauce Jedynego Ojca również precyzyjnie poinformowani, że kr
                    > yteriom DOBRA, odpowiada postępowanie, które jest miłosierdziem, albo też miłoś
                    > cią.

                    Jak Ty pierdniesz, to będzie dobro, bo Ci ulży, ale będzie to także zło, bo zmusisz innych do wąchania tych aromatów.

                    Twoja nauka - analogicznie - jest dla Ciebie dobra, bo się nią wprowadzasz w stan uniesienia, ale dla mnie nie jest dobra, bo w przestrzeń publiczną (którą chciałbym widzieć racjonalną) wprowadza bezsensowne fałsze.

                    > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                    Poeta jesteś...

                    > niż nadgry
                    > źć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.

                    Miałeś szansę. Nie udało Ci się dowieść, że to ma sens. Idee bezsensowne i przez to niepopularne umierają. Postawisz jej nagrobek? Tylko po co?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:01
                      grgkh!
                      W ślad za świecką, nieskończenie racjonalną, uniwersalną Nauką Naszego Ojca, w tym twojego i mojego Ojca, po raz kolejny informuję, że FUNDAMENTALNE WARTOŚCI, to te, które zostały oznajmione ludziom w Nauce Ojca, a nie te, które lansują intelektualni niedorobieńcy.
                      Jest ich dziesięć.
                      1. WOLNOŚĆ - Imię Ojca.
                      2. ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM - Imię Syna Ojca.
                      3. Miłość - wola Ojca.
                      4. Miłosierdzie.
                      5. Prawda.
                      6. Sprawiedliwość.
                      7. Dobro.
                      8. Godność
                      9. Solidarność.
                      10. POKÓJ.

                      I te, FUNDAMENTALNE WARTOŚCI zostały w Nauce Ojca dookreślone zgodnie z logiką i rzeczywistością. A to, co sobie ty o nich piszesz, czy tak zwani autotytety, to mozna spokojnie kant dupy potłuc.

                      A co do tej komercji w którą wszedłem: Powiadom mnie o niej, bo ja od ciebie po raz pierwszy o niej słyszę. Jasne, że na wszelki wypadek, aby cię nie omijały profity, życzę ci takich samych, jakie ja uzyskiwałem, i uzyskuję z rozpowszechniania Nauki Naszego Ojca.
                      • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:25
                        nehsa napisał:

                        > grgkh!
                        > W ślad za świecką, (...)

                        Świeckość (inaczej sekularyzm):
                        1.W filozofii oznacza on iż jednostka może żyć najlepiej stosując etykę, a wszechświat może być najlepiej rozumiany przez wnioskowanie, bez odwoływania się do bogów lub zjawisk nadprzyrodzonych.

                        Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 17:41
                          Napisałeś m.in.
                          1.W filozofii oznacza on iż jednostka może żyć najlepiej stosując etykę

                          O czym jest w tej tyferfuliczno-rachitycznej etyce?
                          Bełkot, bełkot i jeszcze raz bełkot.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 17:57
                          bookworm napisał:
                          > Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.
                          >
                          Ojciec i Syn to są duchy .Czy świeckie,nie wiem.
                          Nauka Ojca ducha, została przez nehsę odnaleziona w zakłamanych ewangeliach ze świętej księgi świeckich chrześcijan.No i gitara.A teraz niech mnie nehsa zje na kolację.
                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 18:42
                            pocoo napisała:

                            > bookworm napisał:
                            > > Więc hasło świecka powinno wypaść z definicji Nauki Waszego Ojca.
                            > >
                            > Ojciec i Syn to są duchy .Czy świeckie,nie wiem.
                            > Nauka Ojca ducha, została przez nehsę odnaleziona w zakłamanych ewangeliach ze
                            > świętej księgi świeckich chrześcijan.No i gitara.A teraz niech mnie nehsa zje n
                            > a kolację.

                            ***W Czterech Ewangeliach przetrwały "SPRAWDZIANY WIARYGODNOŚCI ŚWIADECTW NAUKI JEDYNEGO OJCA. Podałem te SPRAWDZIANY w ebooku. Każdy może się nimi posłużyć, i każdy może za ich pośrednictwem wyselekcjonować wiarygodne świadectwa Nauki Jedynego Ojca.
                            Mało, każdy może skorygować popełnione przeze mnie ewentualne błędy.

                            Ps.
                            Mam inne propozycje na kolację.
                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 19:10
                              nehsa napisał:
                              > Ps.
                              > Mam inne propozycje na kolację.
                              Dziękuję nehsa.Nie mam szans na odpowiedzi Tobie.Znikają w trakcie pisania.A tak "mondrze" odpowiadałam.
                              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 20:58
                                POcoo!
                                Przypuszczam, że mój komp jest inwigilowany, i to nie od dziś.
                                Dlatego uważaj z tymi odpowiedziami. Polska, jest to państwo policyjne, bo idioci rządzą.
                      • grgkh Parę słów o miłości 19.04.13, 11:31
                        "Fundamentalne" - według naszej, dzisiejszej oceny w tej wersji, bo jutro może coś w tym zmienimy - są wartości humanistyczne.

                        Nie pochodzą OD NIKOGO. Dojść do nich może każdy z nas, niezależnie.

                        Dlaczego kradniesz humanizmowi autorstwo tych idei? Dlaczego przypisujesz go swoim urojonym bogom? Bo jesteś dogmatykiem. Człowiekiem ZNIEWOLONYM dogmatem.

                        Skorzystam z okazji i odniosę się do jednego z punktów, które tu wymieniłeś, do MIŁOŚCI.

                        Nie zdajesz sobie sprawy z tego, co się kryje pod tą definicją. Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jego fizyczna i chemiczna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęściej bez widocznego, rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.

                        Potem jest STAN psychiki.

                        Czym jest DLA umysłu?

                        To "pozytywna motywacja". W odróznieniu od negatywnej - nienawiści.

                        Miłość odczuwa osoba, umysł. To sposób traktowania w psychice pewnych treści, elementów. Traktuje się je "z miłością" (nie obojętnie lub z nienawiścią).

                        Czy ze stanu emocjonalnego wynikać muszą określone zachowania w stosunku do innych obiektów świata relanego? Niekoniecznie. Niekoniecznie miłośc to także poświęcenie, bo poświęcając się DLA JEDNEGO, nie poświęcasz się dla innych. Tak więc - jako skutek - skutek miłości może być taki sam jak skutek nienawiści.

                        Miłość to wprowadzanie SIEBIE w stan euforii. Dlatego ktoś zaznający miłości chce w tym stanie tkwić. On sam. Bo miłość to konserwowanie, zachowanie tego stanu, jego "dogmatyczne" narzucenie umysłowi. Przed miłością nie ma ucieczki, bo jest niesterowalna świadomie ze względu na swoje podświadome, somatyczne źródło.

                        Tak więc miłość NIE ZALEŻY od doznającego ją, nie może być traktowana jako jego zasługa (wybór) lub wada.

                        A jak w tym kontekscie wygląda miłość Twojego boga?

                        Kogo on kocha? Siebie? Bo chyba nie ludzi, jeśli ich "traktuje" bez żadnej preferencji, pozwala im błądzić, nie wspomaga w sposób uzasadniony. To, co spotyka ludzi nie wynika z miłości Twojego boga, jest zwyczajną statysyką.

                        To czym jest ta miłość boga, która dla Ciebie jest czymś tak wielkim, że aż w bogu szukasz jej idealnego wzorca?

                        Po co jakiś bożek miałby się nurzać w ekstatycznej przyjemności kochania? Bo przecież to chyba o jego własne doznania chodzi, jeśli nie ma to odbicia w skutkach dla ludzi. I Ty się tym zachwycasz, że bóg SAM SIEBIE kocha, bo sobie kochaniem robi dobrze? jak jakiś narkoman?

                        Masz na ten temat jakieś rozsądne pomysły?
                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 17:50
                          grgkh!
                          I o miłości, tej twojej napisałeś:
                          Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jego fizyczna i chemi czna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,
                          > rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.
                          >
                          > Potem jest STAN psychiki.
                          >
                          > Czym jest DLA umysłu?
                          >
                          > To "pozytywna motywacja"


                          ***No brawo grgkh!
                          Co za precyzyjna definicja. A miłosierdzie, solidarność, dobro?

                          Ale ta definicja jest z pewnością UNIWERSALNA. I jeszcze ten twój wniosek: Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,> rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.

                          No, brawo. Podziwiam twój analityczny umysł.
                          Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z masełkiem".
                          • pocoo Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 18:08
                            nehsa napisał:

                            >A miłosierdzie, solidarność, dobro?
                            >
                            Czyli słowo "kocham",jest tylko hasłem do solidarnej współpracy przez tych ,którzy dzieci nie robią lub już nie robią?

                            Eeeeeeeeeeeeeeeeee...to ja nie mogę się w Tobie zakochać ,bo mi to podciągniesz pod miłosierdzie lub jakąś inną francę do wspólpracy.


                            > Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z
                            > masełkiem".

                            Jak chcesz nehsa ,to ja Ci chętnie te fundamentalne wartości przeanalizuję.Chcesz?
                            • nehsa Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 18:46
                              pocoo napisała:
                              Jak chcesz nehsa ,to ja Ci chętnie te fundamentalne wartości przeanalizuję.Chce
                              > sz?

                              **No pewnie, że hcem. Pewnie będzie bomba.
                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 22:40
                              Ja chcę. Podoba mi się język, którym się posługujesz na tym forum i wyrazistość Twoich spostrzeżeń. Analizuj.
                          • grgkh Re: Parę słów o miłości 19.04.13, 22:35
                            nehsa napisał:

                            > grgkh!
                            > I o miłości, tej twojej napisałeś:
                            > Miłość to WYŁĄCZNIE wewnętrzny stan umysłu. Wiemy dzięki nauce jaka jest jeg
                            > o fizyczna i chemi czna przyczyna. Nie bierze się znikąd. Wywołują ją (najczęśc
                            > iej bez widocznego,
                            > > rozumowego uzasadnienia) konkretne czynniki somatyczne.
                            > >
                            > > Potem jest STAN psychiki.
                            > >
                            > > Czym jest DLA umysłu?
                            > >
                            > > To "pozytywna motywacja"

                            >
                            > ***No brawo grgkh!
                            > Co za precyzyjna definicja. A miłosierdzie,

                            Miłosierdzie? Widziałem niedawno taki filmik, w którym wrona opiekowała się młodym kociakiem. Karmiła go, przynosiła mu jakieś robactwo, prowadziła go gdzieś, a on za nią chodził. "Bawili" się razem. Bez jej opieki prawdopodobnie nie miałby szans przeżyć. Działo się to gdzieś w USA, w okolicach i na terenie ogrodu przy domku dwojga starszych ludzi, którzy to przez dłuższy czas rejestrowali kamerą.

                            Według naszych kryteriów ta wrona, standardowa ofiara lub posiłek drapieżnika typu kota, był miłosierna. Opiekowała się kociakiem, choć to jej zachowanie było sprzeczne ze wszystkimi znanymi nam zachowaniami tego gatunku.

                            Tak, miłosierdzie to odruch, instynkt. To wariant współistnienia. W innej, najczęściej występującej wersji, jest źródłem opieki rodziców nad potomstwem. Czy widzisz w tym miłosierdzie? Przecież można by się dziećmi nie opiekować, ale wiadomo że takie zachowanie sprzyja przetrwaniu gatunku. I dlatego jest tak częste i naturalne.

                            Jeśli miłosierdzie wynika z odruchu, to jaka miałaby być w jego indukowaniu rola bóstwa?

                            > solidarność,

                            1. «poczucie wspólnoty i współodpowiedzialności wynikające ze zgodności poglądów oraz dążeń»
                            2. «odpowiedzialność zbiorowa i indywidualna określonej grupy osób za całość wspólnego zobowiązania»

                            To chyba też jest dość powszechne wśród zwierząt żyjących stadnie - zgodność poglądów zastąpmy jakąś analogią.

                            > dobro?

                            Nie istnieje - to pojęcie względne.

                            > Ale ta definicja jest z pewnością UNIWERSALNA. I jeszcze ten twój wniosek:
                            > Wywołują ją (najczęściej bez widocznego,> rozumowego uzasadnienia) konkretn
                            > e czynniki somatyczne.

                            >
                            > No, brawo. Podziwiam twój analityczny umysł.
                            > Dla ciebie zdefiniowanie reszty FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, to po prostu "bułka z
                            > masełkiem".

                            Jasne. :) Trzeba wiedzieć, o czym się mówi.

                            Ale, ale... chyba umknęło Ci, że spodziewałem się i od Ciebie jakiejś niewielkiej analizy. Spróbujesz?
                            • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 07:46
                              grgkh!
                              To, co ja miałem do powiedzenia na temat np. FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, zawarłem w moim ebooku, gdzie nawet podałem definicję prawdy, której nikt, nic nie zarzuca i nie zarzuci, bo jest trafna.

                              Z twoich definicji miłości(wewnętrzny stan umysłu), i np. miłosierdzia(odruch) pewnie bezwarunkowy - wynika, że szkoda czasu, aby te wypociny czytać.
                              • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 12:55
                                nehsa napisał:

                                > grgkh!
                                > To, co ja miałem do powiedzenia na temat np. FUNDAMENTALNYCH WARTOŚCI, zawarłem
                                > w moim ebooku, gdzie nawet podałem definicję prawdy, której nikt, nic nie zarz
                                > uca i nie zarzuci, bo jest trafna.

                                Nie rozmawiam z martwym tekstem ale z Tobą. Po tej deklaracji odnoszę wrażenie, że boisz się "żywego" słowa. Jeśli jesteś autorem, to chyba nie powinno być dla Ciebie problemem odpowiadanie na pytania i wątpliwości kogoś takiego jak ja.

                                Prawda nie jest Twoją definicją, ale definicją logiczną. Jest to fundament logiki i używanie tak ważnego pojęcia w dwuznacznej definicji (druga Twoja) jest na pewno próbą manipulacji. Jeśli potrzebujesz jakiegoś swojego definiowania to skorzystaj z innych słów albo za każdym razem podkreślaj, że nie o definicję ogólnie znaną chodzi. Nie będzie to dla Ciebie wygodne? Trudno. Jeśli tego nie robisz, to manipulujesz.

                                > Z twoich definicji miłości(wewnętrzny stan umysłu), i np. miłosierdzia(odruch)
                                > pewnie bezwarunkowy - wynika, że szkoda czasu, aby te wypociny czytać.

                                Ok. To było na początek naszej rozmowy. Przedstawiłem Ci, co ja o tym myślę. Teraz Ty opisz, równie starannie, czym jest miłość Twojego boga i czym się przejawia na zewnątrz. Jestem przekonany, że uda nam się znaleźć jakiś kompromis.

                                Nehsa, nie uciekaj. Broń swojej idei.
                                • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 15:33
                                  GRGKH!
                                  Ja, mam uciekać? Nie widzę powodów.

                                  Z Nauki Ojca(Pierwszego Boga) wiem, że:
                                  Istoty Boskie, są duchami istotami niematerialnymi. Dlatego Ich praca musi polegać na Samoofierze. Istoty Boskie PRACUJĄ, a więc nie współpracują. Ojciec(Pierwszy Bóg) pracuje na rzecz Swojego, Jedynego Syna(Drugiego Boga).
                                  Syn Ojca, pracuje na rzecz każdego człowieka.

                                  Miłość, jest wolą Ojca.
                                  Miłość Ojca, jest wieczną, minimalną wartością Samoofiary Ojca, która skutkuje
                                  niezniszczalnym Życiem, Które uosabia Syn Ojca, Drugi Bóg, ŚWIATŁOŚĆ Który uosabia ŻYCIE, a które utożsamia ROZUM.

                                  Dlatego zgodna z Nauką Naszego Ojca definicja prawdy musi brzmieć:
                                  Prawda, jest słowem, którego sens zawiera ocenę wartości PRACY Istot Boskich, a która
                                  to wartość pracy, stanowi o niematerialnym, nieśmiertelnym Życiu, czyli jest to słowo,
                                  odnoszące się do miłości Istot Boskich.


                                  Natomiast nasza ludzka miłość, polega na zdolności bezinteresownego poświęcenia wartości,
                                  której jesteśmy wyłącznymi dysponentami, czyli na współofierze, lub ofierze z naszego
                                  ciała, a nawet ofierze życia naszego, materialnego ciała, w imię życia innych ludzi.

                                  I o tym m.in., piszę w moim ebooku.
                                  • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 18:01
                                    nehsa napisał:

                                    > GRGKH!
                                    > Ja, mam uciekać? Nie widzę powodów.

                                    > Miłość, jest wolą Ojca.
                                    > Miłość Ojca, jest wieczną, minimalną wartością Samoofiary Ojca, która skutkuje
                                    > niezniszczalnym Życiem, Które uosabia Syn Ojca, Drugi Bóg, ŚWIATŁOŚĆ Który uosa
                                    > bia ŻYCIE, a które utożsamia ROZUM.

                                    Wybacz, ale nic z tego nie rozumiem. Żeby rozumieć zdanie trzeba znać definicje użytych w nim pojęć. Prosiłem Cię o rozmowę na temat definicji "miłości". Nic więcej - tylko to jedno (może na początek).

                                    > Natomiast nasza ludzka miłość, polega na zdolności bezinteresownego poświęceni
                                    > a wartości,
                                    > której jesteśmy wyłącznymi dysponentami, czyli na współofierze, lub ofierze z n
                                    > aszego
                                    > ciała, a nawet ofierze życia naszego, materialnego ciała, w imię życia innych l
                                    > udzi.

                                    Ale właśnie o to chodzi, że to nieprawda.

                                    1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go inaczej, co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻEŃ.

                                    I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) reszty świata.

                                    Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajemy się mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale nie jest tak zawsze.

                                    I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości.

                                    Ale to są truizmy, wiemy o tym. Ty piszesz o jakiejś INNEJ miłości Twojego bóstwa. Pytałem Cie o definicję. Niby wiesz (jak wiesz, to powiedz), ale jednak nie wiesz. Wyjaśnijmy to.

                                    Jesli nie wiesz, to tracisz prawo do formułowania ideologii opartej na nieznanych Tobie definicjach. A jeśli wiesz, to opisz to dokładnie.

                                    > I o tym m.in., piszę w moim ebooku.

                                    Jak piszesz, to pewnie wiesz, co piszesz, więc napisz to tutaj jeszcze raz. Prosto i zrozumiale.
                                    • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 19:24
                                      grgkh!
                                      Na twoje życzenie, podałem ci definicję miłości.
                                      Tak definicję miłości Ojca Wszystkich Ludzi, jak i definicję naszej, ludzkiej miłości i obie te definicje są trafne.

                                      Sygnalizujesz niemoc ich zrozumienia.
                                      Przecież w ślad za treścią podaną w Nauce Jedynego Ojca powiadomiłem, że:
                                      a./ Ojciec, jest istotą niematerialną, duchem.
                                      b./ Ojciec, pracuje. Syn Ojca także pracuje.
                                      c./ Praca Dwóch Bogów, dwóch duchów, musi polegać na Samoofierze, co jest oczywiste.

                                      I podałem na tej podstawie definicję miłości Ojca, która jest wolą Ojca.
                                      Czego nie rozumiesz? Gdzie w niej postrzegasz błąd?

                                      Twoje stwierdzenie, odnośnie definicji ludzkiej miłości: "Ale właśnie o to chodzi, że to nieprawda." , jest bezpodstawne, pomijając fakt, że ty nie rozumiesz, a w zasadzie nie przyjmujesz do wiadomości definicji prawdy, która ja, i tylko ja podałem.

                                      A twoje zdanie:
                                      cytat:"1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go inaczej
                                      > , co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻEŃ.
                                      >
                                      > I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) reszty
                                      > świata.
                                      >
                                      > Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajemy się
                                      > mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale nie jes
                                      > t tak zawsze.
                                      >
                                      > I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości."

                                      **jest pozbawionym precyzji bełkotem.
                                      I ambitnie zarzucasz mi brak dokładności. Ty, który o dokładności nie ma zielonego pojęcia.

                                      Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkiej. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, wskaż "palcem co?"
                                      ---
                                      • marina0321 Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 20:26
                                        nehsa do grgkh:

                                        > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkie
                                        > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, w
                                        > skaż "palcem co?"

                                        Wiesz przecież, Nehsa, że grgkh musisz wyjaśniać matematyką. Dotyczy to również słowa "miłość".
                                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:09
                                          marina0321 napisał(a):

                                          > nehsa do grgkh:
                                          >
                                          > > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i l
                                          > udzkie
                                          > > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicj
                                          > ach, w
                                          > > skaż "palcem co?"
                                          >
                                          > Wiesz przecież, Nehsa, że grgkh musisz wyjaśniać matematyką. Dotyczy to równie
                                          > ż słowa "miłość".

                                          grgkh, to inteligentny, zakochany w swoim dorobku intelektualnym facet.
                                          Młodszy ode mnie ze dwadzieścia lat, co najmniej. Myśli "kategoriami", których ja już nie skumam.
                                          • marina0321 Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:22
                                            nehsa napisał:

                                            > grgkh, to inteligentny, zakochany w swoim dorobku intelektualnym facet.
                                            > Młodszy ode mnie ze dwadzieścia lat, co najmniej. Myśli "kategoriami", których
                                            > ja już nie skumam.

                                            ...i nie tylko Ty.
                                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:46
                                              Chcieć to móc.
                                              • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 09:26
                                                grgkh napisał:

                                                > Chcieć to móc.
                                                >
                                                Ja bez najmniejszego problemu "kumam".Może dlatego,że mam matematyczny umysł?
                                                Widać jak oni chcą.
                                                • grgkh Re: Parę słów o miłości 22.04.13, 20:38
                                                  pocoo napisała:

                                                  > grgkh napisał:
                                                  >
                                                  > > Chcieć to móc.
                                                  > >
                                                  > Ja bez najmniejszego problemu "kumam".

                                                  Widzę to, "żabko"... :)

                                                  > Może dlatego,że mam matematyczny umysł?

                                                  Pogratulować. To naprawdę bardzo cenna właściwość. Należysz do elity.

                                                  > Widać jak oni chcą.
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 23.04.13, 08:47
                                                    grgkh napisał:
                                                    > Pogratulować. To naprawdę bardzo cenna właściwość. Należysz do elity.

                                                    Dziekuje.Jestem zadowolona ,ponieważ nawet(chyba) wiem kiedy mam przestać z nawijaniem makaronu na uszy.Spokojnie.Nie Tobie.
                                              • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 14:51
                                                Ale i : "Mierz siły, na zamiary."
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 21:24
                                            Szanowni i Kochani Rodaczki i Rodacy!
                                            Słowa mówione przez Drugiego Boga-Światłość=Rozum, są wieczne, i mają moc sprawczą, czyli, żę zawsze dzieje się dokładnie tak jak w Nauce Pierwszego Boga - WOLNOŚCI, mówił Światłość.

                                            Najwartościowszym partnerem w życiu człowieka, jest ten przeciwnej płci.
                                            Ci, którzy zmartwychwstaną, nie będą obarczeni zdolnością rozrodu, zatem płeć zyska a nie straci.
                                            Ludzie, nie będą zawierać małżeństw, bo takie związki będą bezcelowe.
                                            Zżera mnie ciekawość.
                                            • pocoo Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 22:16
                                              nehsa napisał:
                                              > Ci, którzy zmartwychwstaną, nie będą obarczeni zdolnością rozrodu, zatem płeć z
                                              > yska a nie straci.
                                              > Ludzie, nie będą zawierać małżeństw, bo takie związki będą bezcelowe.
                                              > Zżera mnie ciekawość.

                                              Nehsa,faceci w to nie wejdą bo mają wg Nauki Ojca PRZERYPANE.Nie będzie rozrodu to facetom nie będzie potrzebna sperma.Wyobraź sobie,że zmartwychwstały Twój penis ciągle stoi,ciągle współpracujesz zpięknymi kobiecymi ciałami,one wyją z rozkoszy a Ty nigdy nie osiągniesz orgazmu.Podoba Ci się to co wymyśliłeś?
                                              • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 10:08
                                                Pocoo!
                                                Ja, jestem przekonany, że nastąpią modyfikacje w fizjologii, I biochemii ciał zmartwychwstałych.
                                                W Dziele Stworzenia, nie ma ani jednego przykładu BEZCELOWOŚCI.
                                                • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 11:16
                                                  nehsa napisał:

                                                  > Pocoo!
                                                  > Ja, jestem przekonany, że nastąpią modyfikacje w fizjologii, I biochemii ciał z
                                                  > martwychwstałych.
                                                  > W Dziele Stworzenia, nie ma ani jednego przykładu BEZCELOWOŚCI.

                                                  Nehsa,nie wkurzaj mnie.
                                                  Celowość ciał zmartwychwstałych:
                                                  Śmierci już nie będzie.
                                                  Zbędne jedzenie i picie-układ trawienny w pizdu.
                                                  Zbędne oddychanie-uklad oddechowy ,wiesz gdzie?
                                                  Zbędne rozmnażanie-Uklad rozrodczy w ch...uj.
                                                  Ciała zmartwychwstale, to wytwór wyobraźni kogoś bez wyobraźni.Modyfikacje?Zostawiam to Tobie Nehsa.
                                                  • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 16:57
                                                    pocoo napisała:
                                                    " Nehsa,nie wkurzaj mnie.
                                                    > Celowość ciał zmartwychwstałych:
                                                    > Śmierci już nie będzie.
                                                    > Zbędne jedzenie i picie-układ trawienny w pizdu.
                                                    > Zbędne oddychanie-uklad oddechowy ,wiesz gdzie?
                                                    > Zbędne rozmnażanie-Uklad rozrodczy w ch...uj.
                                                    > Ciała zmartwychwstale, to wytwór wyobraźni kogoś bez wyobraźni.Modyfikacje?Zost
                                                    > awiam to Tobie Nehsa."

                                                    ** Wykorzystując Twojom bojnom wyobraźniom, będzie tak jak powyżej podałaś, bo przecie już teraz wszyscy widzom, że niepłodni, nie jedzom. nie oddychajom, i nie srają.
                                                    Nie zazdroszczę Twojemu chłopu w łóżku z Tobą. Pewnie chłopina nie wie, co to orgazm.
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 19:26
                                                    nehsa napisał:

                                                    Nehsa.Człowiek jest nieśmiertelny,czyli ciała zmartwychwstałe będą młode ,piekne i doskonałe.Czy będzie powtórka z rozrywki czyli choroby,starość i śmierć?Jeżeli tak,to jedzenie ,picie,oddychanie i "sranie" będą konieczne bo to jest konieczne do życia i zdrowia.


                                                    > Nie zazdroszczę Twojemu chłopu w łóżku z Tobą. Pewnie chłopina nie wie, co to
                                                    > orgazm.
                                                    Nehsa.Chciałbyś być na jego miejscu.On ma garsonierę w Gdańsku i przeżywa tyle orgazmów na ile ma ochotę.Moja pipka należy do mnie.Nie zgadłeś, pudło serdeńku.
                                                  • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 20:32
                                                    POcoo!
                                                    Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy ta nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana. To my, ludzie czynimy zło i siejemy śmierć, a nie Bogowie.
                                                    Ale zawsze mamy możność wyboru jakości postępowania. I ta możliwość wyboru nam pozostanie.
                                                    Dlatego, narazie nie wiem, co odpowiedzieć.
                                                  • marina0321 Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 22:12
                                                    nehsa napisał:

                                                    > POcoo!
                                                    > Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy t
                                                    > a nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana. To my, ludzie czynimy zło i siejemy ś
                                                    > mierć, a nie Bogowie.
                                                    > Ale zawsze mamy możność wyboru jakości postępowania. I ta możliwość wyboru nam
                                                    > pozostanie.
                                                    > Dlatego, narazie nie wiem, co odpowiedzieć.

                                                    Nehsa - po co nam, do diaska, ciała, kiedy będziemy w zaświatach. W ciałach jesteśmy uwięzieni. Dusze potrafią unosić się w powietrzu, przenikać przez mury , potrafią za pomocą myśli przenosić się nawet z planety na planetę, bo myśl jest potęgą. Uwięzieni w ciele nie posiadamy tych możliwości. Ciało ziemskie dostosowane jest do warunków wyłącznie tu, na Ziemi. Istoty żyjące na innych planetach posiadają na pewno inne ciała, dostosowane do warunków danych planet.
                                                    No, chyba że wierzysz, że nasza wieczność będzie trwać tylko tu, na Ziemi. Ziemia też kiedyś przeminie i gdzie się wtedy podziejesz?
                                                    Po co mamy żyć wiecznie? Zeby "wegetować" tylko na jednej planecie, która jest główką od szpilki w stosunku do Wszechświata?
                                                    Jeżeli mamy żyć wiecznie, to po to, żebyśmy się nie nudzili i posiadali możliwość poruszania się w całym Wszechświecie. Możliwe to będzie tylko w postaci duchowej.
                                                    Moja fantazja? Nie, to moja wyobraźnia życia wiecznego, a Wy wierzcie, w co chcecie.
                                                  • pocoo Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 22:23
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Zmartwychwstali mają posiadać nieśmiertelne ciała, ale brak jest wiedzy, czy t
                                                    > a nieśmiertelność ciał jest uwarunkowana.

                                                    Jezeli będe miała nieśmierelne ciało i zachce mi się intymnego miejsca ,to swobodnie będę mogła uprawiać seks z Twoim nieśmiertelnym i doskonałym penisem na dnie Rowu Mariańskiego.

                                                    To my, ludzie czynimy zło i siejemy ś
                                                    > mierć, a nie Bogowie.

                                                    Po zmartwychwstaniu już nic nie będziemy siać?

                                                    Nehsa.Ludziom zawsze podobało się życie na ziemi ale jest za krótkie.Wymyślali i wymyślają życie wieczne w nagrodę za dobre postępowanie.Tylko mają głęboko w du.pie jakąkolwiek inną postać oprócz swojej własnej pięknej,młodej i doskonałej po wsze czasy.Ludzie zmartwychwstali lub zbawieni żywi chcą jeść,pić sr... i kopulować na wieki wieków.Niczego innego sobie nie mogą wyobrazić.
                                                  • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 20:35
                                                    Do "jedynastego".
                                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:47
                                              nehsa napisał:


                                              > Ci, którzy zmartwychwstaną,

                                              To zombi.

                                              > Zżera mnie ciekawość.

                                              Co Ci wyżarła na początek?
                                              • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 17:00
                                                grgkh napisał:

                                                > nehsa napisał:
                                                >
                                                >
                                                > > Ci, którzy zmartwychwstaną,
                                                >
                                                > To zombi.
                                                >
                                                > > Zżera mnie ciekawość.
                                                >
                                                > Co Ci wyżarła na początek?

                                                ***Strach przed śmiercią.
                                        • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:44
                                          Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę ilościową i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 14:44
                                            grgkh napisał:

                                            > Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę ilościową
                                            > i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.

                                            ***A cała matematyka, to wiedza dokładnie w 100 % NIEMATERIALNA.
                                            • grgkh Re: Parę słów o miłości 22.04.13, 20:40
                                              nehsa napisał:

                                              > grgkh napisał:
                                              >
                                              > > Oczywiście. KAŻDA, KAŻDUSIEŃKA informacja w naszym świecie ma naturę iloś
                                              > ciową
                                              > > i matematyka jest jedyną metodą jej oceny.
                                              >
                                              > ***A cała matematyka, to wiedza dokładnie w 100 % NIEMATERIALNA.

                                              I dlatego cały nasz świat trzeba traktować jako "niematerialny". Przy okazji załatwiamy sprawę niematerialnych zaświatów.
                                        • marina0321 Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 09:51
                                          ...no i co w końcu wyszło z tej definicji "miłości"?
                                          • karbat Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 12:12
                                            marina0321 napisał(a):
                                            > ...no i co w końcu wyszło z tej definicji "miłości"?

                                            milosc ? ..... jako taka ona nie istnieje .
                                            pod tym slowem jest wpakowane tyle roznych znaczen , ze .... mozna zwatpic .

                                            milosc. to jest rodzaj emocjonalnego oczekiwania, spodziewania sie, pragnien ,
                                            (translacja oczekiwan ) wobec innych i NIC wiecej .

                                            oczekuje, spodziewam, pragnie sie czegos od innch w przyszlosci , -
                                            dlatego sam jestem duzo zainwestowac w to oczekiwanie . pragnienie .

                                            jestem rozczarowany, niczego sie nie spodziewam ,
                                            niczego nie oczekuje .... milosc, czar pryska jak banka mydlana .

                                            bezinteresowna milosc .... pieprzenie w bambus, kat. ksiedza i innych bzikow .
                                            bezinteresowna milosc .... poprosze o przyklady .

                                            ksiadz, szaman mowiac o bezinteresownej milosci blizniego, jakiegos boga ,
                                            robi stado owiec i baranow w booca .

                                            maryniu0321 ... co sie nie zgadza, nie pasuje , myle sie ? .
                                            nie wpisuje sie w twoj obraz wiercy ... , twoj problem .

                                            • marina0321 Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 14:24
                                              karbat napisał:

                                              > maryniu0321 ... co sie nie zgadza, nie pasuje , myle sie ? .

                                              Nie mylisz się, napisałeś, jak dzieje się w życiu, ale nie o to mi chodziło.

                                              > nie wpisuje sie w twoj obraz wiercy ... ,

                                              Zdefiniowanie słowa nie ma nic z wiercą lub niewiercą do czynienia.

                                              >twoj problem .

                                              Nie wiem nic o żadnym problemie, może mi go wskażesz?
                                            • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 17:16
                                              karbat!
                                              O jejku, jejku, jakim nieszczęściem jest egotyzm.
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 17:12
                                            Maryniu!
                                            Nie nam, ino mi.
                                            Miłość Istot Boskich jest prawdą, bo zawsze skutkuje ŻYCIEM.
                                            Wieczna Miłość OJCA skutkuje wiecznym byciem Bogiem przez Syna Ojca, Który uosabia ŻYCIE.
                                            A miłość Syna Ojca, skutkuje nieśmiertelnością niematerialnego Ducha każdego człowieka, który jest Cząstką Stwórcy, czyli Cząstką Światłości=ROZUMU.

                                            Miłość Istot Boskich, ponieważ są DUCHAMI, to absolutnie bezinteresowna Samoofiara.
                                            Miłość ludzi, to poświęcenie, ofiara, bądź współofiara wartości, która jest w naszej wyłącznej dyspozycji w imię życia bliźnich, również potomstwa.
                                      • grgkh Re: Parę słów o miłości 20.04.13, 23:33
                                        nehsa napisał:

                                        > grgkh!
                                        > Na twoje życzenie, podałem ci definicję miłości.
                                        > Tak definicję miłości Ojca Wszystkich Ludzi, jak i definicję naszej, ludzkiej m
                                        > iłości i obie te definicje są trafne.

                                        Posłuchaj...

                                        Czy jesteśmy ludźmi? Czy w myśleniu i rozumieniu posługujemy się ludzką logiką czy jakimś nieludzkim "bełkotem"?

                                        Nie możesz mówić, że coś jest dla Ciebie WIEDZĄ, gdy nie posłużysz się ludzkimi definicjami, bo to stałoby się bełkotem, takim alogicznym wyrzucaniem z siebie stęknięć.

                                        To musimy ustalić. Czy rozumiesz PO LUDZKU definicje, którymi się posługujesz w swojej twórczości? To jak jest, rozumiesz?

                                        > Sygnalizujesz niemoc ich zrozumienia.

                                        To chyba jasne, że chciałbym rozumieć to z czym się stykam. A Ty nie? Nie sygnalizuję niczego niezwykłego.

                                        > Przecież w ślad za treścią podaną w Nauce Jedynego Ojca powiadomiłem, że:
                                        > a./ Ojciec, jest istotą niematerialną, duchem.

                                        Absurd. ŚWIAT jest TYLKO materialny.

                                        Taka grawitacja - niby niematerialna ALE... obserwujemy ją poprzez skutek oddziaływania. Tym skutkiem się "materializuje"? Czaisz?

                                        O wszystkim w naszym świecie dowiadujemy się, bo jest skutek.

                                        Krzesło:
                                        1) bo dociera do nas promieniowanie przenoszące informację "wizualną";
                                        2) bo opór dla tyłka - nie spada na podłogę - to informacja pośrednia;
                                        3) bo odgłos szurnięcia nóg po podłodze - to też informacja pośrednia...

                                        Powietrza nie widzimy, ale przecież to nie znaczy, że go nie ma - są SKUTKI, INFORMACJA ILOŚCIOWA. I nasza świadomość nam mówi, ze trzeba z tych skutków wyciągnąć odpowiednie wnioski.

                                        I tak dalej. O wszystkim dowiadujemy się POŚREDNIO.

                                        Że jest materia lub energia - raz to, raz tamto, a przecież nie widzielibyśmy gdyby nie skutki czyli dotarcie informacji o tym czymś.

                                        NIC nie jest pewne. Opieramy się na informacjach i pewnych wzorcach, definicjach - i stąd domyślamy się, że to jest prawda.

                                        Taki jest świat, świat iluzji, ale jednocześnie świat rzeczywisty.

                                        No to teraz o Twoich definicjach...

                                        Masz dwie możliwości:
                                        a) duch się przejawia jakąś informacją (skutkiem swojej obecności i skutkiem swojego oddziaływania) - tylko że to jest trywialny przykład podobny do powietrza;
                                        b) duch się nie przejawia żadnym skutkiem - tylko że wtedy do naszego świata NIE DOCIERA ŻADNA O NIM INFORMACJA. Jeśli nie dociera, to SKĄD, do diaska, Ty wiesz, że ona jest?

                                        A teraz wstrzymujemy nasze dalsze rozważania do Twojego przemyślenia powyższej kwestii. Muszę wiedzieć - czy informacja o Twoich duchach jest informacją czy nią nie jest.

                                        :)

                                        > b./ Ojciec, pracuje. Syn Ojca także pracuje.
                                        > c./ Praca Dwóch Bogów, dwóch duchów, musi polegać na Samoofierze, co jest oczyw
                                        > iste.

                                        Nic oczywistego tu nie ma, ale - jak powiedziałem - czekam...

                                        > I podałem na tej podstawie definicję miłości Ojca, która jest wolą Ojca.
                                        > Czego nie rozumiesz? Gdzie w niej postrzegasz błąd?

                                        Wydaje mi się, że już powiedziałeś, że m. ludzka i m. boska to inne definicje:
                                        1) skąd masz definicje miłości boskiej?
                                        2) podaj ją, zdefiniuj, żebym wiedział o co chodzi w twoim słowotoku.

                                        > Twoje stwierdzenie, odnośnie definicji ludzkiej miłości: "Ale właśnie o to c
                                        > hodzi, że to nieprawda."
                                        , jest bezpodstawne, pomijając fakt, że ty nie ro
                                        > zumiesz, a w zasadzie nie przyjmujesz do wiadomości definicji prawdy, która ja,
                                        > i tylko ja podałem.

                                        To i prawdę definiujesz "po swojemu"? A niech to...

                                        > A twoje zdanie:
                                        > cytat:"1) W miłości następuje WYRÓŻNIENIE obiektu obdarzanego (traktuje się go
                                        > inaczej
                                        > > , co nie znaczy, że lepiej DLA NIEGO). Lepiej, ale WEDŁUG NASZYCH WYOBRAŻ
                                        > EŃ.
                                        > >
                                        > > I drugim efektem jest przesunięcie sposobu traktowania (a) siebie i (b) r
                                        > eszty
                                        > > świata.
                                        > >
                                        > > Efekt drugi częściowo zależy od pierwszego. Objawia się to tym, że stajem
                                        > y się
                                        > > mniej egocentryczni, a reszta świata na tym także jakoś "korzysta". Ale n
                                        > ie jes
                                        > > t tak zawsze.
                                        > >
                                        > > I nieprawdą jest, że zawsze jest jakieś poświęcenie wynikające z miłości.
                                        > "
                                        >
                                        > **jest pozbawionym precyzji bełkotem.

                                        Wykaż to.

                                        > I ambitnie zarzucasz mi brak dokładności. Ty, który o dokładności nie ma zielon
                                        > ego pojęcia.

                                        Podaj tę definicję miłości boskiej.

                                        > Jak chcesz, możemy porozmawiać o definicjach miłości. Boskiej, i ludzkie
                                        > j. Ale bez pieprzenia "trzy po trzy". Kwestionujesz coś w moich definicjach, w
                                        > skaż "palcem co?"

                                        Chyba wszystko, bo każdej definicji nadajesz jakiś inny, nieznany mi sens.
                                        • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 10:26
                                          GRGKH!
                                          Ja, jestem człowiekiem, który założył, że polskie społeczeństwo jest prawie w całości zainfekowane kretyńską, bałwochwalczą judeo-katolicko ideologią, religią.
                                          I dlatego w tym moim ebooku ograniczyłem się do minimum wyjaśnień, przywołań tekstów, korekt, przyczyn tych korekt, itp nieistotności, bo wówczas ebook miałby ponad tysiąc stron, i to lekko licząc. Cholernie mi się nie chce pisać, wręcz mnie to brzydzi..

                                          Odpowiedzi na Twoje posty, wymagają ode mnie pisaniny, dlatego doceniając twój intelektualny poziom, uprzejmie cię informuję, że "bez ten twój wymóg", ja cię nie lubię.

                                          Ale po powrocie, bo muszę wyjść z domu, postaram się zaproponować ci nieco inny sposób dyskursu, bo uważam, że warto z TOBĄ mówić.
                                          • nehsa Re: Parę słów o miłości 21.04.13, 15:13
                                            grgkh!
                                            Na moje szczęście, w Nauce OJCA-WOLNOŚCI, SYN OJCA-ŚWIATŁOŚĆ przekazał nam sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych wiedzy, którą ludziom przekazywał.
                                            Dlatego za ich pomocą, wyselekcjonowałem z biblijnego śmietnika wiarygodne świadectwa Nauki OJCA.
                                            I, konstruując definicje fundamentalnych wartości, w tym Imion Dwóch Bogów, opieram ich sens o te informacje, które zostały nam podane przez Nauczyciela(Boga), Którym był ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, czyli SYN OJCA.

                                            I podane przeze mnie definicje miłości Ojca, i podana przeze mnie definicja miłości człowieka, są trafne, znajdują oparcie w świadectwach Nauki OJCA, w logice, i w rzeczywistości.
                                            A w rzeczywistości GRGKH dlatego, że jesteśmy ludźmi, a nie Bogami, co też podałem w ebooku.

                                            Nie wiem dlaczego permanentnie lekceważysz podawaną przeze mnie informacją, że dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności naszego człowieczeństwa od Bogów.

                                            Gdyby tak nie było, to mielibyśmy być może samych Einsteinów, a naszą dobrocią byśmy się wzajemnie zanudzali.
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 10:09
                    nehsa napisał:

                    > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                    A wiesz,ze to był (niestety) szczyt niemożliwości?


                    > niż nadgry
                    > źć wiedzę, którą powyżej przypomniałem, i którą w moim ebooku przypominam.

                    A któż by chciał polizać chociażby tę wiedzę?

                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 11:56
                      Pocoo!
                      A ja, na wszelki wypadek przypominam stare porzekadło: "Gdy trwoga, to do Boga."
                      I piszę namolnie o Nauce Jedynego Ojca dlatego, bo Jej rozumienie unicestwia trwogę, a w sytuacjach "podbramkowych", zachowuję zdolność człowieka do podejmowania racjonalnych decyzji. I żadna inna wiedza, Jej nie zastąpi.
                    • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:03
                      pocoo napisała:

                      > nehsa napisał:
                      > > I łatwiej ci grgkh będzie włożyć do tyłka parasol, otworzyć i wyjąć,

                      > A wiesz,ze to był (niestety) szczyt niemożliwości?

                      Na etapie ewolucji u ateistów wszystko jest możliwe. Jeżeli człowiek z tego miejsca zaczął wychodzić, to i parasol - wsadzić, pozostawić na mln lat i d.pa albo parasol tak się wyewoluje, że z niej wyjdzie.
                      No, zaraziłam się chyba fantazją "ateistów-racjonalistów".
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:23
                        Dobry wieczór Maryniu!
                        GRGKH, to forumowy intelektualista, który jest upartym poszukiwaczem wszechmocy MATERII, której początku nie było.
                        Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA. Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.
                        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 22:45
                          nehsa napisał:

                          > Dobry wieczór Maryniu!
                          > GRGKH, to forumowy intelektualista, który jest upartym poszukiwaczem wszechmocy
                          > MATERII, której początku nie było.
                          > Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA
                          > . Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.

                          No, cóż...niektórzy żyją w takim świecie, jakim go sami sobie wymalują.

                          Wyklęły się dwa pisklęta.
                          Kurcze z podłużnego jaja i sowa z okrągłego jaja.
                          Kurczątko mówi:
                          -świat jest podłużny.
                          Sowa mówi:
                          -świat jest okrągły.
                          Kłócą się tak do dnia dzisiejszego.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 23:23
                          nehsa napisał:

                          > Dobry wieczór Maryniu!

                          > Wcześniej niż prawa materii, była według GRGKH Jej Wysokość wszechmocna MATERIA
                          > . Najpierw dzieło, a potem, dopiero projekt, plan, prawa.

                          A to sobie teraz z Marynią ustal,czy najpierw byli Tfoje dwa duchi czy "Marynina" energia bo wg niej bóg nie jest osobowy ino je to jedna wielka energia.A może te duchi to rozdwojona energia? Może tak oboje ustalicie i podacie jedną wersję.Wspaniale się rozumiecie tylko każde z Was swoje głosi.I to ma być poważne?
                          • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 23:30
                            pocoo napisała:

                            > jWspaniale się rozumiecie tylko każde z Was swoje głosi.I to ma być poważne?

                            To jest właśnie sztuka wzajemnej tolerancji; słyszałaś coś o tym?
                            W kręgu moich znajomych są ludzie o różnych poglądach religijnych i politycznych, mimo wszystko świetnie się rozumiemy.
                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 07:04
                              marina0321 napisał(a):

                              > To jest właśnie sztuka wzajemnej tolerancji; słyszałaś coś o tym?

                              Słyszałam.

                              > W kręgu moich znajomych są ludzie o różnych poglądach religijnych i politycznyc
                              > h, mimo wszystko świetnie się rozumiemy

                              W moim też.
                              Czy nehsa świetnie rozumie Ciebie?
                              Mnie "opluł" za dyskusję o naukach Jezusa.
                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 11:21
                                pocoo napisała:
                                > Czy nehsa świetnie rozumie Ciebie?

                                Nie wiem, może i nie. Staram się w miarę swoich możliwości innych zrozumieć. Jeżeli będę wybierać tylko tych, którzy mnie rozumieją, nigdy nie osiągnę celu.
                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 08:01
                            W Nauce Ojca przetrwał taki zapis:
                            "Wy, według ciała sądzicie, ale Ja nikogo nie sądzę." Ew.J 8/15)

                            I tak też się dzieje, bo w Ew.św.Jana 5/30 przetrwały słowa:
                            "Nie mogę Ja Sam od Siebie nic czynić;
                            jako słyszę, tak sądzę, a sąd Mój jest sprawiedliwy..."


                            Stajemy się ludźmi w następstwie indywidualnej Samoofiary Stwórcy wobec każdego z nas.
                            I potem Tenże Stwórca, jak słyszy, że czynimy sprawiedliwość, to powiększa wartość Swojej Samoofiary, stajemy się coraz to mądrzejsi.
                            A jak słyszy, że czynimy niesprawiedliwość, czyli, że gardzimy ofiarowanym nam kapitałem człowieczeństwa, tym samym Jego Samoofiarą, to wartość tej Samoofiary zmniejsza, przez co stajemy się coraz to głupsi.

                            Bóg, nie może być bezosobowy, bo wówczas nie ma logicznego uzasadnienia np. prawdy.
                            A poza tym jednoosobowy nawet boski byt, byłby bezsensowny.
                            • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 01:45
                              nehsa napisał:

                              > Bóg, nie może być bezosobowy, bo wówczas nie ma logicznego uzasadnienia np. pra
                              > wdy.
                              > A poza tym jednoosobowy nawet boski byt, byłby bezsensowny.

                              Teraz mnie, nehsa, "rozwaliłeś". Jeżeli Bóg jest osobowy, to musi składać się z jakichś substancji i posiadać ograniczone rozmiary swojej osoby, np: ile ma wzrostu?
                              No, a drugi Bóg, jest osobowy? Myślałam, że nie wierzysz w osobowego, którym był Jezus Chrystus. BYŁ - teraz nie jest. A u Ciebie? NIE BYŁ, a teraz jest?
                              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 14:34
                                marina0321 napisał(a):

                                > Teraz mnie, nehsa, "rozwaliłeś". Jeżeli Bóg jest osobowy, to musi składać się z
                                > jakichś substancji i posiadać ograniczone rozmiary swojej osoby, np: ile ma wz
                                > rostu?
                                > No, a drugi Bóg, jest osobowy? Myślałam, że nie wierzysz w osobowego, którym by
                                > ł Jezus Chrystus. BYŁ - teraz nie jest. A u Ciebie? NIE BYŁ, a teraz jest?

                                ***Maryniu!
                                Skoro Dwie Istoty Boskie, Dwóch Bogów, bo mniej i więcej nie może Ich być, są duchami, istotami niematerialnymi, to tak jest.
                                Istoty Boskie, o czym zrozumiale zostaliśmy poinformowani PRACUJĄ, zawsze PRACUJĄ.
                                Natomiast my, ludzie nigdy nie pracowaliśmy, i nie pracujemy, tylko zawsze współpracujemy.
                                A ponieważ izraelski żyd Jezus współpracował z ludźmi, mało, był od ludzi zależny, to nie mógł on być ani Synem(Bogiem) Ojca(Boga), ani postacią historyczną, nie mówiąc o tym, że tych izraelskich żydów jest w Czterech Ewangeliach co najmniej dwie sztuki.

                                W moim ebooku, którego nie chce Ci się czytać, demaskuje Jezusa, jako śmiecia wyobraźni Judasza Iszkarioty, którym to śmieciem, Jezus niezaprzeczalnie jest.

                                -----
                                wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 23:27
                                  nehsa napisał:

                                  > W moim ebooku, którego nie chce Ci się czytać, demaskuje Jezusa, jako śmiecia w
                                  > yobraźni Judasza Iszkarioty, którym to śmieciem, Jezus niezaprzeczalnie jest.

                                  Na początku trochę czytałam, ale nie gniewaj się, odrzuca mnie od tego pojęcie "śmieć", z którym zrównujesz istotę Jezusa Chrystusa.
                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 06:49
                                    marina0321 napisał(a):

                                    > ...odrzuca mnie od tego pojęcie
                                    > "śmieć", z którym zrównujesz istotę Jezusa Chrystusa.

                                    Nehsa nie kryje się z tym określeniem na forum i byłam zaskoczona,że Tobie to nie przeszkadza.Ba,nawet tłumaczyłaś dlaczego się z Nehsą zgadzasz.Jezeli bedziesz czytała to,co pisze nehsa, nie bedziesz musiała az tak długo czekać na wyciągnięcie swoich wniosków.
                                    • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 11:23
                                      pocoo napisała:

                                      > marina0321 napisał(a):
                                      >
                                      > > ...odrzuca mnie od tego pojęcie
                                      > > "śmieć", z którym zrównujesz istotę Jezusa Chrystusa.

                                      > Nehsa nie kryje się z tym określeniem na forum i byłam zaskoczona,że Tobie to n
                                      > ie przeszkadza.Ba,nawet tłumaczyłaś dlaczego się z Nehsą zgadzasz.Jezeli bedzie
                                      > sz czytała to,co pisze nehsa, nie bedziesz musiała az tak długo czekać na wycią
                                      > gnięcie swoich wniosków.

                                      Ogólnie nehsa wiele rzeczy lepiej zrozumiał, niż KK, tylko nie wierzy, że Syn, które go posłał Bóg, przybrał postać człowieka, o czym już wspominałam. Po drugie, nic mi nie przeszkadza, w co kto wierzy lub nie wierzy, bo to sprawa osobista, a ja nie mam prawa nikogo osądzać.
                                      • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 12:31
                                        marina0321 napisał(a):
                                        >
                                        > Ogólnie nehsa wiele rzeczy lepiej zrozumiał, niż KK, tylko nie wierzy, że Syn,
                                        > które go posłał Bóg, przybrał postać człowieka, o czym już wspominałam.

                                        Nie wierzy, że przybrał postać człowieka? Cóż za eufemizm.
                                        Istotnie, nie wierzy on w: (cytując nehsę:) "Duperelnego Jezusa, śmiecia wyobraźni Judasza"

                                        Ateiście też nie wierzą w boskie pochodzenie Jezusa, dzisiaj nazwalibyśmy go buntownikiem przeciwko tradycji, rewolucjonistą, kimś pokroju Ghandiego lub Martina Luther Kinga - i prawdopodobnie skończyłby podobnie jak wyżej wymienieni.

                                        > Po dru
                                        > gie, nic mi nie przeszkadza, w co kto wierzy lub nie wierzy, bo to sprawa osobi
                                        > sta, a ja nie mam prawa nikogo osądzać.

                                        Ja np. uważam, że wiara w coś lub kogoś jest na tyle osobistą kwestią na ile rzeczywiście nią jest.
                                        Jeżeli ktoś jednak uważa, że jego wiara uprawnia go do decydowania o kształcie prawa, ustaw lub moralności społecznej to przestaje to być kwestią osobistą i staje się kwestią publiczną.
                                        Wówczas wiara może, a nawet powinna być krytykowana, szczególnie, gdy jest absurdalna, nieracjonalna i mordercza (np. wiara w to, że: kobiety powinny być karane ukamienowaniem za kontakty pozamałżeńskie / geje powinni być karani śmiercią / apostaci powinni być karani śmiercią / za samobójczy zamach, w którym giną inowiercy idzie się do raju / Żydzi są winni śmierci boga=Jezusa / wszyscy ludzie sa grzeszni, bo Adam i Ewa zjedli owoc (to oczywiście alegoria) za którą Jezus podobno oddał życie, żeby nas od tego alegorycznego grzechu wybawić / złe lub kpiące publiczne wyrażanie się w kwestii katolickich uczuć religijnych powinno być karane przez sądy świeckie)

                                        Dlaczego nie masz prawa nikogo osądzać - wydaje mi się, że mylisz wydawanie wyroku z osądem/opinią na temat jakiegoś zjawiska? Do tej masz jak najbardziej prawo.
                                        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 12:44
                                          bookworm napisał:

                                          > marina0321 napisał(a):
                                          > > Po drugie, nic mi nie przeszkadza, w co kto wierzy lub nie wierzy, bo to sprawa
                                          > > osobista, a ja nie mam prawa nikogo osądzać.

                                          > Ja np. uważam, że wiara w coś lub kogoś jest na tyle osobistą kwestią na ile rz
                                          > eczywiście nią jest.
                                          > Jeżeli ktoś jednak uważa, że jego wiara uprawnia go do decydowania o kształcie
                                          > prawa, ustaw lub moralności społecznej to przestaje to być kwestią osobistą i s
                                          > taje się kwestią publiczną.

                                          Zgadzam się.

                                          > Wówczas wiara może, a nawet powinna być krytykowana, szczególnie, gdy jest absu
                                          > rdalna, nieracjonalna i mordercza (np. wiara w to, że: kobiety powinny być kara
                                          > ne ukamienowaniem za kontakty pozamałżeńskie / geje powinni być karani śmiercią
                                          > / apostaci powinni być karani śmiercią / za samobójczy zamach, w którym giną i
                                          > nowiercy idzie się do raju / Żydzi są winni śmierci boga=Jezusa / wszyscy ludzi
                                          > e sa grzeszni, bo Adam i Ewa zjedli owoc (to oczywiście alegoria) za którą Jezu
                                          > s podobno oddał życie, żeby nas od tego alegorycznego grzechu wybawić / złe lub
                                          > kpiące publiczne wyrażanie się w kwestii katolickich uczuć religijnych powinno
                                          > być karane przez sądy świeckie)

                                          Tu też się zgadzam.

                                          > Dlaczego nie masz prawa nikogo osądzać - wydaje mi się, że mylisz wydawanie wyr
                                          > oku z osądem/opinią na temat jakiegoś zjawiska? Do tej masz jak najbardziej prawo.

                                          Dalej - napiszę później.
                                          • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 12:58
                                            marina0321 napisał(a):

                                            > Zgadzam się.

                                            > Tu też się zgadzam.

                                            Zapisałem w pamiętniku.
                                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 13:23
                                              bookworm napisał:

                                              > marina0321 napisał(a):
                                              >
                                              > > Zgadzam się.
                                              >
                                              > > Tu też się zgadzam.
                                              >
                                              > Zapisałem w pamiętniku.
                                              >
                                              "Ciesz się chwilą" ponieważ jest jeszcze ,"dalej-napiszę póżniej". Intrygujace ?
                                              • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 14:53
                                                pocoo napisała:
                                                > >
                                                > "Ciesz się chwilą" ponieważ jest jeszcze ,"dalej-napiszę póżniej". Intrygujace
                                                > ?

                                                Cierpliwie czekam, delektując się chwil ulotnością.
                                                Jeszcze się wychylę za bardzo zza zasłony zaintrygowania i dostanę po gębie ostem jakimś.
                                                • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 15:57
                                                  bookworm napisał:

                                                  > Cierpliwie czekam, delektując się chwil ulotnością.
                                                  > Jeszcze się wychylę za bardzo zza zasłony zaintrygowania i dostanę po gębie ost
                                                  > em jakimś.
                                                  >
                                                  Ciekawość nie jest moją mocną stroną ale w tym przypadku jestem ciekawa ,co dalej?
                                                  Cieszę się (złośliwą bestią jestem),że dotyczy to Ciebie.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 19:39
                                                    bookworm m.in. napisał:
                                                    Marynia też ten tekst dostrzegła.
                                                    cytuje:"Ja np. uważam, że wiara w coś lub kogoś jest na tyle osobistą kwestią na ile rzeczywiście nią jest.
                                                    Jeżeli ktoś jednak uważa, że jego wiara uprawnia go do decydowania o kształcie prawa, ustaw lub moralności społecznej to przestaje to być kwestią osobistą i staje się kwestią publiczną."
                                                    koniec cytatu.

                                                    ***Od lat, konsekwentnie powtarzam:
                                                    Słowa Nauczyciela(Boga), Światłości mają moc sprawczą, czyli dzieje się dokładnie tak, jak wynika to z ich treści. A ponieważ Nauka Ojca jest zawarta tylko w tych słowach które mówił Syn Ojca, Który był i jest Nauczycielem(Bogiem), to należy przyjąć do wiadomości, że zawarta w Niej wiedza informuje nas, jak się dzieje, i dlaczego tak się dzieje.

                                                    A skoro tak się dzieje, jak oznajmia nam treść Nauki Jedynego Ojca, to oczywistym jest wniosek, że podanym w Niej wzorcom etycznym, musi być podporządkowane całe ludzkie prawo, aby mogło nazwać się PRAWEM.

                                                    Kiedy wiara=religia nie uprawnia do decydowania o kształcie stanowionego przez ludzi prawa?

                                                    Wówczas i tylko wówczas, kiedy np. BOOKWORM przedłoży chociaż jeden przykład, że dzieje się wbrew słowom mówionym przez Nauczyciela(Boga), albo, że oznajmione przez Nauczyciela(Boga) wzorce etyczne są niedostatecznie sprawiedliwe, bądź mniej sprawiedliwe, niż te, ludzkie.

                                                    NO wiec do DZIEŁA MALKONTENCIE Bookworm.

                                                    Chyba zauważyłeś, jak "padł na kolana" WARIANT_BE!
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 22:53
                                                    nehsa napisał:

                                                    > NO wiec do DZIEŁA MALKONTENCIE Bookworm.
                                                    >
                                                    > Chyba zauważyłeś, jak "padł na kolana" WARIANT_BE!

                                                    Wymyślaj dalej nehsa i dokładaj sobie pewnosci z ta wymyśloną przez siebie Nauką(tak,przez siebie) ,a wątek padnie Ci nie na kolana a na pysk.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 23:44
                                                    Pocoo!
                                                    Przecież Wy nie kumacie RZECZYWISTOŚCI.
                                                    A jeśli ja nie mam racji, no to podaj argumenty świadczące o posiadaniu przez Ciebie wolnej woli.

                                                    Ja jestem zmuszony Wam życzliwie przypomnieć, że każdy skutek ma swoją przyczynę.
                                                    Skoro według Cibie wymyślam Naukę Ojca, to przecież powinniście zasypać mnie sensownymi kontrargumentami, ale ich brak.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 09:13
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Skoro według Cibie wymyślam Naukę Ojca, to przecież powinniście zasypać mnie se
                                                    > nsownymi kontrargumentami, ale ich brak.

                                                    Nehsa.Co sobie trochę wyprasuję zmarszczki to od razu przez Ciebie ze śmiechu mam nowe.Perpetuum mobile.
                                                    Nehsa,kurka wodna,jakiekolwiek nauki związane z istotami "boskimi" latają mi...
                                                    Ja dla siebie jestem autorytetem.Jezeli myślałabym inaczej,to w moim mniemaniu byłabym nikim.Mój autorytet jest dla mnie najwyższy.Jeżeli Twój nie,to staraj się wywindować go wysoko a nie zawracasz gitarę naukami niekumatych ćwoków naprawiając ją po swojemu i nazywając szumnie Nauką Ojca.
                                                    Kiedy dawno temu pisałam do Ciebie czym się w życiu kieruję i jakie jest moje postępowanie to odrzuciłeś wszystko.W jaki sposób mogę tak zyć skoro Naukę Ojca znasz tylko Ty?
                                                    Nehsa.Żyję po swojemu nie wadząc nikomu.Nie mam żadnych wrogów w realnym świecie i to mówi samo za siebie.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 13:49
                                                    POcoo!
                                                    "Dziadek o chlebie, a babka o niebie."
                                                    Nie chce mi się, ale ponowię prośbę.
                                                    Masz dowód woli?
                                                    Nie masz. To jest nie autorytetem, tylko zerem.

                                                    I na dodatek:
                                                    Minimum dowodzące Twojej "pocusianej" obecności na tym świecie, to sens słowa z Twoich słodkikch usteczek .

                                                    Jaką może mieć ten sens wartość?
                                                    Jeśli jest ten sens zgodny z minimalną wartością sprawiedliwości, czyli solidarnością, to jest on dowodem TWOJEGO POCUSIANEGO POSŁUSZEŃTWA słowom Nauki Naszego Ojca, i jednocześnie faktem samo nagradzania się tym sensem.

                                                    A jeśli jest ten sens sprzeczny z minimalną wartością sprawiedliwości, którą jest solidarność, i np.jest stertą pierdół, które tu serwujesz, to jest on karą dla nas wszystkich bezpośrednio zainteresowanych Twoim przekazem, i jednocześnie dowodem samo karania się tymi pierdołami przez Ciebie.

                                                    Trzeciej opcj, dla "ałtoryjetetów" wszelkiej maści brak. Z czego wniosek, że autorytetem to człowiek nie jest. Zatem nie skacz, bo wyżej .... nie podskoczysz.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 17:14
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Z czego wniosek, że au
                                                    > torytetem to człowiek nie jest.

                                                    Te miliardy ludzi,którym Światłość nie oznajmił Nauki Ojca za Twoim pośrednictwem, nie mają żadnych autorytetów? A to ci hołota.Swołocz jedna.


                                                    Zatem nie skacz, bo wyżej .... nie podskoczysz
                                                    > .
                                                    A czy ja chcę skakać powyżej? Po co?Dawno temu musiałam skakać powyżej poprzeczki aby jej nie strącić.Teraz ani mi się śni skakać powyżej.Na jakiej ci to wysokości?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 18:19
                                                    Drodzy, Szanowni Interlokutorzy!
                                                    W niedowartościowanej przez Was świeckiej, uniwersalnej Nauce Wszechmogącego OJCA - WOLNOŚCI, mamy podane trzy sprawiedliwe wzorce etyczne, i nikt bardziej sprawiedliwych nie wymyślił i nie wymyśli.

                                                    I dlatego w Nauce Naszego Ojca mamy m.in., oznajmione:
                                                    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni;"
                                                    "Albowiem jakim sądem sądzicie, taki sądzeni będziecie,
                                                    i jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzono będzie."


                                                    Wiedza prościutka, jak konstrukcja cepa.
                                                    Nauczyciel(Bóg), czyli Syn Ojca, nie zabrania nam sądzić, opiniować, oceniać, tylko wzywa nas, jeśli już oceniamy, opiniujemy i osądzamy bliźnich, do rezygnacji z naszych miar sprawiedliwości, które są nieporównanie gorszej jakości od wzorców etycznych oznajmionych przez Drugiego Boga.

                                                    Dlatego proszę, jeśli ktoś z Was ma sprawiedliwsze wzorce od tych, podanych w Nauce Ojca, niechże nie czeka, niech je ujawni światu.

                                                    Ale wszyscy ateiści, i wszyscy racjonaliści, i wszyscy humaniści gó... mają w zanadrzu, ale w togi sędziowskie ubierać się, są chętni.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 19:13
                                                    nehsa napisał:
                                                    > ... podane trzy sprawiedliwe wzorce etyczne ...

                                                    Aby podane przez ciebie wzorce były uniwersalne muszą dotyczyć
                                                    wszystkich, włącznie z twoim Dwubogiem.

                                                    A zatem powiedzmy Dwóm Bogom:
                                                    "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni;"
                                                    "Albowiem jakim sądem sądzicie, takim sądzeni będziecie,
                                                    i jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzono będzie."

                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 20:07
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    > > ... podane trzy sprawiedliwe wzorce etyczne ...
                                                    >
                                                    > Aby podane przez ciebie wzorce były uniwersalne muszą dotyczyć
                                                    > wszystkich, włącznie z twoim Dwubogiem.
                                                    >
                                                    > A zatem powiedzmy Dwóm Bogom:
                                                    > "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni;"
                                                    > "Albowiem jakim sądem sądzicie, takim sądzeni będziecie,
                                                    > i jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzono będzie."


                                                    **wariancie_b!
                                                    Nauka Naszego Ojca(Pierwszego Boga) dlatego jest UNIWERSALNA, co powtarzam w moim ebooku, że wszystka, zawarta w Niej wiedza, jest powszechnie, zatem WSZYSTKIM pożyteczna, a minimalnie sprawiedliwy wzorzec postępowania=solidarność, jest powszechnie, czyli WSZYSTKICH obowiązujący.

                                                    I religijno-ateistyczna gadanina, czyli bredzenie osób wierzących i np. nieistnieniu Istot Boskich, i niezależności człowieczeństwa od Istot Boskich, to czynność podobna do psiego szczekania kundli na uwięzi, na karawanę, która spokojnie idzie dalej.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 20:38
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Nauka Naszego Ojca(Pierwszego Boga) dlatego jest UNIWERSALNA

                                                    Uniwersalna, nehso, to jest matematyka.

                                                    Niezależnie od tego, czy liczbę dwa stworzył Jahwe, Allah, Budda, Wielki Mzimu
                                                    czy Nauka Ojca - jeśli dodamy ją do siebie, to wyjdzie cztery.
                                                    A tak dodać, żeby wyszło pięć, ani twój ani żaden inny bóg nie potrafi.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 21:29
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Niezależnie od tego, czy liczbę dwa stworzył Jahwe, Allah, Budda, Wielki Mzimu
                                                    > czy Nauka Ojca - jeśli dodamy ją do siebie, to wyjdzie cztery.
                                                    > A tak dodać, żeby wyszło pięć, ani twój ani żaden inny bóg nie potrafi.

                                                    No bo to proste jak drut lub cep nehsiny.Bogowie tylko tyle potrafią na ile im pozwolą ci,którzy ich stworzyli.Nehsa wie...
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 21:47

                                                    > No bo to proste jak drut lub cep nehsiny.Bogowie tylko tyle potrafią na ile im
                                                    > pozwolą ci,którzy ich stworzyli.Nehsa wie...

                                                    Ale to nie sprawiedliwe, że pozwalają im tylko na tyle,
                                                    a oczekują czegoś więcej.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 22:51
                                                    Pocusiu!
                                                    Odstaw wazelinę. Przecież widzisz swoimi, pienknymi oczentami, że bez ustanku LUDZKOŚĆ dodawa, a bez przerwy UBYWA. Matematyka, to uzasadniona logiką czysta abstrakcja.
                                                    Dlatego zgadza się w niej wynik, ale nigdy nie wiadomo, czego on dotyczy. Zatem jest to nauka niewiedzy.ChiChiChi.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 23:03
                                                    Pocusiu!
                                                    Nie wiesz, kim jest WARIANT, BOOKWORM, czy GRGKH.
                                                    A może są to autorzy dzieł, np. Każdystudent.pl.

                                                    Ja, nie skrywam przed publisią "Made in Poland" swoich danych personalnych, bo wszyscy mogą mi w treściach mojego ebooka "naskoczyć". Mam rację, dlatego nikt nie dyskwalifikuje moich przemyśleń.
                                                    Jawność, wszechobecna jawność, najskuteczniej niszczy wszelkie sku...syństwo, którego coraz to więcej. Dlatego czas uzależnić obecność w dyskursach, od podania zamiast nicków, danych personalnych, identyfikujących uczestników. Imię, nazwisko, miejsce zamieszkania-miejscowość.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 00:06
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Matematyka, to uzasadniona logiką czysta a
                                                    > bstrakcja.
                                                    > Dlatego zgadza się w niej wynik, ale nigdy nie wiadomo, czego on dotyczy. Zatem
                                                    > jest to nauka niewiedzy.ChiChiChi.

                                                    Oj nehsa,nehsa...
                                                    Gdyby nie matematyka to siedziałbyś w jaskini i nie napiszę co byś robił.Matematyką jestem przesiąknięta.Uwielbiam matematykę(nie lubię rachunku prawdopodobieństwa poniewaz jestem zbyt konkretna) a geometria to też matematyka (gdybyś zapomniał).Nawet jezeli pieniądze ważysz a nie licztysz ,to tez matematyka.Co ja Ci będę zawracała głowę niezbędną matematyką jak Ty wyszukałeś sobie Naukę Ojca i Tobie ona przesłoniła jakiekolwiek liczenie stron tejże nauki.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 07:38
                                                    Pocoo!
                                                    Wielce Szanowna LUDZKOŚĆ, otrzymała od Stwórcy do dyspozycji materialne Dzieło Stworzenia w którym nie uświadczy jakiegokolwiek zbędnego elementu.
                                                    I ten fakt, LUDZKOŚĆ dostrzegła za późno.
                                                    I co ja Ci będę tłumaczył więcej. I co ja będę oceniał Twoje dokonania na matematycznym polu.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 09:55
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocoo!
                                                    > Wielce Szanowna LUDZKOŚĆ, otrzymała od Stwórcy do dyspozycji materialne Dzieło
                                                    > Stworzenia w którym nie uświadczy jakiegokolwiek zbędnego elementu.
                                                    > I ten fakt, LUDZKOŚĆ dostrzegła za późno.

                                                    No wiesz co? Komu o tym powiedziałeś?W ilu językach?

                                                    > I co ja będę oceniał Twoje dokonania na matem
                                                    > atycznym polu.
                                                    Nie możesz bo ich nie znasz.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 22:41
                                                    Kochany wariancie_be!
                                                    Uniwersalne jest tylko i wyłącznie to, co jest NIEZBĘDNE.
                                                    A wszystkie ludzkie nauki, z matematykami niższymi i wyższymi na kupe, można se spokojnie obić o dupe. Dlatego są one pozbawione cechy uniwersalności.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 22:52
                                                    nehsa napisał:
                                                    > A wszystkie ludzkie nauki, z matematykami niższymi i wyższymi na kupe, można se
                                                    > spokojnie obić o dupe. Dlatego są one pozbawione cechy uniwersalności.

                                                    Trzymam za słowo. Jak Dwubóg ogłosi, że dwa dodać dwa jest pięć,
                                                    to uwierzę w jego moc cudowną, niezwykłą i uniwersalną, a w ramach pokuty
                                                    doczytam twój ebook do końca.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 00:15
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Uniwersalne jest tylko i wyłącznie to, co jest NIEZBĘDNE.
                                                    > A wszystkie ludzkie nauki, z matematykami niższymi i wyższymi na kupe, można se
                                                    > spokojnie obić o dupe. Dlatego są one pozbawione cechy uniwersalności.

                                                    Do szkoły nehsa,chodziłeś tylko na WF i na przerwy?
                                                    Biologia,historia,fizyka,chemia,geografia ,wf ,itd zahaczają o matematykę.A może nie ma w nich matematyki? Coś mi się wydaje ,ze nawet na przerwach chodziłeś na wagary.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 07:41
                                                    Pocoo!
                                                    Dlatego, że bardzo słabo się uczyłem, miałem czas na samodzielne myślenie, którego to czasu zabrakło Tobie intelektualistko.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 09:51
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocoo!
                                                    > Dlatego, że bardzo słabo się uczyłem,

                                                    Dlatego pasłeś gęsi?

                                                    miałem czas na samodzielne myślenie,

                                                    Na polu z fujarką?A czym to Ty myślałeś?
                                                    Od kiedy pamiętam,nigdy nikt za mnie nie myślał?

                                                    > którego to czasu zabrakło Tobie intelektualistko.

                                                    Oczywiście,że zabrakło mi czasu na zakłamane ewangelie i szukanie w nich Nauki Ojca.Gdym to ja tę naukę odnalazła to co Ty byś nehsa robił?No co?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 15:53
                                                    Pocusiu!
                                                    I widzisz sama, że mnie do "tego, mojego myślenia" wystarczyła fujarka.
                                                    Niestety, nie mogę podać chociażby jednego przykładu Twojego autorstwa, który by świadczył o Twoim ożywczym, inspirującym dynamikę tego forum, WKŁADZIE. A przecież taki wkład moim zdaniem posiadasz.

                                                    Zatem nie jest przesadnym mniemanie, że moja fujarka jest o wiele więcej warta, niż Twój "matematyczny" mózg. Dlatego nikt, nie powierzył Ci do pasienia nawet gęsi.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:14
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocusiu!
                                                    > I widzisz sama, że mnie do "tego, mojego myślenia" wystarczyła fujarka.
                                                    > Niestety, nie mogę podać chociażby jednego przykładu Twojego autorstwa, który b
                                                    > y świadczył o Twoim ożywczym, inspirującym dynamikę tego forum, WKŁADZIE. A prz
                                                    > ecież taki wkład moim zdaniem posiadasz.

                                                    > Zatem nie jest przesadnym mniemanie, że moja fujarka jest o wiele więcej warta,
                                                    > niż Twój "matematyczny" mózg. Dlatego nikt, nie powierzył Ci do pasienia nawet gęsi.

                                                    Pozwolę się wtrącić: Znając Pocoo, mam nadzieję, że słowo "fujarka" nie zrozumie inaczej...hi...hi...hi.

                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:35
                                                    Maryniu!
                                                    Znając Pocoo z autopsji, zwracam Ci uprzejmie uwagę, że Jej nick świadczy o niewiedzy nawet na ten temat. To aseksualny typ człowieka. Ludowa gawędziarka, dlatego do siebie pasujemy.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 18:06
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Znając Pocoo z autopsji,

                                                    Chyba kiciu oczami wyobraźni.

                                                    > Jej nick świadczy o nie
                                                    > wiedzy nawet na ten temat.

                                                    Ja od urodzenia tak mam,wiele na "M";
                                                    -miłość,
                                                    -muzyka,
                                                    -matematyka,
                                                    - może małe mordobicie? Nie.Kocham wariatów wbrew Nauce Ojca.
                                                    Chciałam Ci powiedzieć,że mój nick to nie jest "nic".Muzycznie poco znaczy trochę.Poco piano-trochę ciszej."Muzyczna" też jestem stąd nick.

                                                    > To aseksualny typ człowieka. Ludowa gawędziarka, dla
                                                    > tego do siebie pasujemy.

                                                    Tak myslisz?Moze gadanie o seksie mnie podnieca a Ciebie o Nauce Ojca.Tak czy siak i z Twojej i z mojej strony to niezłe pier...dolenie.Pasuje Ci to?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 18:20
                                                    Pocusiu!
                                                    Z mojej strony, jak widzisz, to konkret. A gdyby tak nie było, to na tym poligonie zostałbym rozdeptany. Z twojej strony, tak jak ze strony pozostałych ambicjonalistów, to niezłe pie...nie, ale kotka za pomocą młotka, czyli dewiacja.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:16
                                                    nehsa napisał:
                                                    > A przecież taki wkład moim zdaniem posiadasz.

                                                    Nie nehso, wkład posiadasz ty.
                                                    Ale obawiam się, że będziesz musiał ulokować go gdzie indziej.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:54
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Nie nehso, wkład posiadasz ty.
                                                    > Ale obawiam się, że będziesz musiał ulokować go gdzie indziej.

                                                    **To zależy, jak ten wkład oceniać. Jednak jest różnica, pomiędzy wkładem, a wsadem.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 19:03
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Jednak jest różnica, pomiędzy wkładem, a wsadem.

                                                    Wsady robi się od góry. Nie wiem, czy pocoo na to pójdzie.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 19:30
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Wsady robi się od góry. Nie wiem, czy pocoo na to pójdzie.
                                                    Pójść?Nie pójść?
                                                    A zadzieram kiecę i lecę.Na całość.Z dołu z góry
                                                    "aż się ukrop puścił z rury.
                                                    Ciepło,miło niebo ,raj,
                                                    Małpa myśli,w to mi graj".
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 20:14
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    > > Jednak jest różnica, pomiędzy wkładem, a wsadem.
                                                    >
                                                    > Wsady robi się od góry. Nie wiem, czy pocoo na to pójdzie.

                                                    ***Ale ja nie o tym pisałem. Boisz się zapytać POCOO?
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 20:27
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Boisz się zapytać POCOO?

                                                    Skądże, więc zapytam:
                                                    Pocoo chcesz robić te wsady?
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 22:30
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    > > Boisz się zapytać POCOO?
                                                    >
                                                    > Skądże, więc zapytam:
                                                    > Pocoo chcesz robić te wsady?

                                                    Coś tam już odpowiedziałam o 19:30.A może ja teraz zapytam;
                                                    Te "wsady"to z Tobą,z Nehsą czy z wami dwoma jednocześnie?
                                                    Bo tak jednoczesnie to chyba przerosło moją wyobraźnię.Wesoło mi.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 22:53
                                                    Ja tam egoistą nie jestem.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 23:00
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Ja tam egoistą nie jestem.
                                                    A ja?
                                                    Ja tam chętnie dam każdemu kto zechce. A jak? A tak.Taki gest dzisiaj mam.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 08:51
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Ja tam chętnie dam każdemu kto zechce. A jak? A tak.Taki gest dzisiaj mam.

                                                    Kiedy istnienie ma sens? Wtedy jak go sobie sam w życiu znajdziesz.Małe radości,małe tesknoty,małe przyjemności itd.
                                                    Wielka miłość (kur.wa niech Ci będzie solidarność)to wielka tesknota,wielkie łzy i wszystko wielkie.Wybór należy do ludzi? Gów..no,zależy,co kogo trafi.
                                                    "Entliczek ,pentliczek,czerwony stoliczek,na kogo wypadnie na tego BĘC".
                                                    Tylko nie wyskakuj z Nauką Ojca bo zapomnę,że jestem kobietą.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 12:15
                                                    Pocusiu!
                                                    TY jesteś podobnie jak tadek-53 i skomar102 niereformowalna.

                                                    MIŁOŚĆ JEST BEZPŁCIOWA!!!

                                                    Miłować mogą się również geje, i lesbijki.
                                                    A współżycie płci człowieka w celu przeżycia ze sobą rozkoszy, to SOLIDARNOŚĆ, czyli wzajemnie życzliwe potraktowanie się przez roztropnych ludzi. A nie miłość.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 13:17
                                                    nehsa napisał:
                                                    > MIŁOŚĆ JEST BEZPŁCIOWA!!!

                                                    To zależy, kto ją oferuje.
                                                    Moja na przykład nie jest.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 14:48
                                                    wariancie!
                                                    Miłość, jest ZAWSZE BEZPŁCIOWA.
                                                    A JEDYNYM DEPOZYTARIUSZEM MIŁOŚCI, JEST OJCIEC WSZYSTKICH LUDZI(WOLNOŚĆ)
                                                    Miłość Istot Boskich, jest absolutnie bezinteresowna.

                                                    Nasza ludzka miłość, to zaledwie naśladownictwo, które jest zawsze nagradzane.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 15:55
                                                    nehsa napisał:
                                                    > wariancie!

                                                    Oj, nehso, nehso.
                                                    Popracuj ty trochę nad rozdzielczością swojego umysłu i wrażliwością swojej psychiki.
                                                    A wtedy nie wszystko co niezrozumiałe, będzie dla ciebie boskie i nie wszystko,
                                                    co zapewnia nam możliwość współistnienia z innymi ludźmi będzie miłością.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:13
                                                    wariancie_be!
                                                    Ty, tak samo, jak plejada innych wsiowych, polskich pyszałków nie masz pojęcia zielonego o żadnej z fundamentalnych wartości. Erystyka jest ostoją prezentowanej przez ciebie pustki merytorycznej twoich postów.
                                                    I doradzasz pracę nad "rozdzielczością", i "wrażliwością". Popukaj sie po swoim pustym, nadętym pychą czerepie.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:17
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Popukaj sie po swoim pustym, nadętym pychą czerepie.

                                                    puk-puk!
                                                    Pomogło?
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 12:42
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Wielka miłość (kur.wa niech Ci będzie solidarność)

                                                    Co ja napisałam nehsa? "Niech Ci będzie solidarność", tak napisałam czy juz zupelnie wzrok ci padł? Pomacaj zatem.
                                                    Czy nie obrażasz mnie przypadkiem tworząc trojcę tadek,skomar i pocoo?
                                                    Żadnej kobiecie nie powiedziałeś "kocham cię"? Łapałeś za włosy i zadzierałeś jej kiecę żeby solidarnie współpracować? Uważaj na słowa nehsa.Jeszcze proszę.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 12:52
                                                    pocoo napisała:

                                                    > pocoo napisała:
                                                    >
                                                    > > Wielka miłość (kur.wa niech Ci będzie solidarność)
                                                    >
                                                    > Co ja napisałam nehsa? "Niech Ci będzie solidarność", tak napisałam czy juz zup
                                                    > elnie wzrok ci padł? Pomacaj zatem.
                                                    > Czy nie obrażasz mnie przypadkiem tworząc trojcę tadek,skomar i pocoo?
                                                    > Żadnej kobiecie nie powiedziałeś "kocham cię"? Łapałeś za włosy i zadzierałeś j
                                                    > ej kiecę żeby solidarnie współpracować? Uważaj na słowa nehsa.Jeszcze proszę

                                                    Kieca w górę i solidaryzacja. NSZZ Solidarność i związki zawodowe nabierają nowego znaczenia. Nehsa wie.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 13:54
                                                    Pocoo!
                                                    Ja dochodzę do wniosku, że my się wzajemnie kompletnie nie rozumiemy.
                                                    Zachodzę w głowę i zastanawiam się, co mam rozumieć przez Twoje zdanie:
                                                    Żadnej kobiecie nie powiedziałeś "kocham cię"? Łapałeś za włosy i zadzierałeś j
                                                    > ej kiecę żeby solidarnie współpracować?


                                                    Z jakiej dupy strony zadajesz mi to pytanie?
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 14:44
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Z jakiej dupy strony zadajesz mi to pytanie?

                                                    Rozwaliłeś mnie na części nehsa.
                                                    Czytaj to co piszesz do mnie i moje odpowiedzi .Nie czytaj między wierszami bo tam nic nie ma.Może dlatego nie rozumiesz,że wszystko co piszę wprost jest dla Ciebie zbyt zawiłe.Lubisz wszystko na "odwyrtkę"?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 10:45
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocoo!
                                                    > Dlatego, że bardzo słabo się uczyłem, miałem czas na samodzielne myślenie, któr
                                                    > ego to czasu zabrakło Tobie intelektualistko.

                                                    A. Einstein też miał problemy w szkole i ze szkołą, nie skończył nawet szkoły średniej.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 11:05
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Pocoo!
                                                    > > Dlatego, że bardzo słabo się uczyłem, miałem czas na samodzielne myślenie
                                                    > , któr
                                                    > > ego to czasu zabrakło Tobie intelektualistko.
                                                    >
                                                    > A. Einstein też miał problemy w szkole i ze szkołą, nie skończył nawet szkoły
                                                    > średniej.

                                                    Marino, to mit, który powstał jeszcze za jego życia i jest do teraz powtarzany 9głownie dlatego że osoby go powtarzające nie weryfikują tej informacji - a wystarczy odrobina sceptycyzmu i trochę czasu, żeby poszperać po sieci).

                                                    Einstein skończył szkołę średnią i zdał maturę.
                                                    Świadectwo maturalne Einsteina - z fizyki, matematyki (algebry i geometrii) miał najwyższe oceny - 6.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 11:53
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Marino, to mit, który powstał jeszcze za jego życia i jest do teraz powtarzany
                                                    > 9głownie dlatego że osoby go powtarzające nie weryfikują tej informacji - a wys
                                                    > tarczy odrobina sceptycyzmu i trochę czasu, żeby poszperać po sieci).
                                                    >
                                                    > Einstein skończył szkołę średnią i zdał maturę.
                                                    > Świadectwo maturalne Einsteina - z fizyki, matematyki
                                                    > (algebry i geometrii) miał najwyższe oceny - 6.

                                                    No, to może później nadrobił, bo czytałam, że przerwał szkołę średnią. No, ale poczytam.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 11:56
                                                    Świadectwo jest z 1896 (Einstein urodził się w '79). Myślę, że nie nie nadrabiał. Po prostu mit jak był powtarzany przez lata i stał się rodajem łańcuszka przekazywanego z pokolenia na pokolenie.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 12:08
                                                    Podobno nieuki zostają geniuszami, a pucybuci milionerami.
                                                    Z urzędu.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 13:46
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Podobno nieuki zostają geniuszami, a pucybuci milionerami.
                                                    > Z urzędu.

                                                    Nehsa może jest smoukiem.Czytać umie.Nie miał innych książek to ewangelie czytał i czytał i geniuszem "się zrobił".Ty byś Nauki Ojca nie wymyślił.Tej racjonalnej.Nie jesteś geniuszem.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 15:10
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Podobno nieuki zostają geniuszami, a pucybuci milionerami.
                                                    > Z urzędu.

                                                    Podobają mi się niektóre cytaty A. Mickiewicza:


                                                    Wiedzę możemy zdo­bywać od in­nych, ale mądrości mu­simy nau­czyć się sami.

                                                    Mądrość mu­sisz sam z siebie własną do­być pracą.

                                                    Aby mądrości nabyć, nie dość mieć pojętność,
                                                    Nie dość uczyć się: mądrość nie jest umiejętność;
                                                    Ta pragnie z teoryi praktykę wyciągnąć,
                                                    A tamta teoryję praktyką osiągnąć.


                                                    Wołasz Bo­ga, On często schodzi po kryjomu
                                                    I pu­ka do drzwi twoich, aleś rzad­ko w domu.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 15:31
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Podobają mi się niektóre cytaty A. Mickiewicza:

                                                    Ja dla odmiany gustuję we wczesnym Mickiewiczu.
                                                    Tam, gdzie bardziej operuje formą niż treścią:

                                                    Zbrodnia to niesłychana,
                                                    Pani zabija pana;
                                                    Zabiwszy grzebie w gaju,
                                                    Na łączce przy ruczaju,
                                                    Grób liliją zasiewa,
                                                    Zasiewając tak śpiewa:

                                                    "Rośnij kwiecie wysoko,
                                                    Jak pan leży głęboko;
                                                    Jak pan leży głęboko,
                                                    Tak ty rośnij wysoko."

                                                    Potem cała skrwawiona,
                                                    Męża zbójczyni żona,
                                                    Bieży przez łąki, przez knieje,
                                                    I górą, i dołem, i górą;
                                                    Zmrok pada, wietrzyk wieje;
                                                    Ciemno, wietrzno, ponuro.
                                                    Wrona gdzieniegdzie kracze
                                                    I puchają puchacze.

                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:19
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Ja dla odmiany gustuję we wczesnym Mickiewiczu.

                                                    ...a ja w młodych latach uwialbiałam to:

                                                    Te rozkwitłe świeżo drzewa
                                                    Upajają słodką wonią,
                                                    Wody szepcą, słowik śpiewa
                                                    I koniki cicho dzwonią.

                                                    Czemuż zadumany stoję
                                                    I wiosną się nie weselę?
                                                    Bo sieroce serce moje.
                                                    z kimże wiosnę tę podzielę?

                                                    Przed mym domem w pomrok szary
                                                    Stają muzycy tułacze.
                                                    Słyszę śpiew i dźwięk gitary.
                                                    Odmykam okno i płaczę.

                                                    Zakochani to minstrele.
                                                    Pod oknem kochanki nucą;
                                                    Mnie nie bawią, ale smucą;
                                                    z kim się muzyką podzielę?

                                                    Tylem uczuł, cierpiał tyle,
                                                    Lecz nie powrócę do domu;
                                                    Opowiadać nie mam komu,
                                                    Zamknę powieść mą w mogile.

                                                    Założywszy ręce siadam,
                                                    Na samotną patrzę świécę:
                                                    Czasem piosnkę w myśli składam.
                                                    Czasem pióro smutne chwycę.

                                                    Dzieci moje, myśli, słowa,
                                                    Czemuż się z was nie weselę?
                                                    Ach, bo dusza moja wdowa,
                                                    Dzieci wiele, sierot wiele.

                                                    Mija wiosna, mija zima,
                                                    Mija pogoda i słota;
                                                    Nie przeminie żal pielgrzyma,
                                                    Bo on wdowiec i sierota.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 17:49
                                                    Ale niei wyczaił Nasz Znakomity Pielgrzym, że przyjdzie jeszcze żyć następnym pokoleniom Rodaków w polskim systemie locustokracji, czyli w systemie zdominowanym przez pospolitych złodziei i bandytów, dla których nieskończenie sprawiedliwa Nauka Ojca Wszystkich Ludzi będzie nieporównanie mniej strawna, niż Kodeks łotra Barabasza.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 17:50
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Ja dla odmiany gustuję we wczesnym Mickiewiczu.

                                                    > [i]Zbrodnia to niesłychana,
                                                    > Pani zabija pana;
                                                    > Zabiwszy grzebie w gaju,
                                                    > Na łączce przy ruczaju,

                                                    Bo to mądra kobieta była.
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 19:10
                                                    pocoo napisała:
                                                    > Bo to mądra kobieta była.

                                                    Gdyby była taka mądra, to by te lilie z cebulek wysadziła.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 10:47
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocoo!
                                                    > Dlatego, że bardzo słabo się uczyłem, miałem czas na samodzielne myślenie, któr
                                                    > ego to czasu zabrakło Tobie intelektualistko.

                                                    Nehso, Twoja logika jest porażająca. Mam wrażenie że słowo implikacja jest pewnie dla Ciebie wytrychem do uprawomocnienia każdej bzdury.

                                                    Wiesz jak to u Ciebie wygląda? (przykład przejaskrawiony ale w duchy Nauki Ojca): Jeżeli niebo jest niebieskie, to jesteśmy ludźmi. [Czy pierwsze zdanie jest prawdziwe? Tak. Zatem implikacja jest prawdziwa. I tak wygląda cała ta Nauka. A gdybyś się uczył matematyki i logiki zamiast myśleć nad kąkolami to teraz nie mielibyśmy tej absurdalnej dyskusji.

                                                    Temat dzięki twoim alogicznym i nieracjonalnym (które nazywasz świeckimi i racjonalnymi) Naukom powoli umiera, i dobrze. Nikomu już (poza osobami, które żywią do Ciebie jakiś sentyment) nie chce się zabierać głosu, bo każdy kto się z Tobą nie zgadza (czyli praktycznie każdy) zostanie obrzucony wariackimi inwektywami i dogmatycznym bełkotem nieuka.

                                                    Jak się nie zmienisz, to będziesz igonorowany, Ty i Twój zmyślony dwubóg.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 16:47
                                                    Mój Drogi Przyjacielu Bookwormie!(zawsze nie w formie)
                                                    Napisałeś:
                                                    "Nehso, Twoja logika jest porażająca. Mam wrażenie że słowo implikacja jest pewn
                                                    > ie dla Ciebie wytrychem do uprawomocnienia każdej bzdury."

                                                    ***Od lat, od lat żebram na tych forach, podajcie ludzie JEDEN PRZYKŁAD zarzucanych mi przez Was bzdur. I co? Nie ma tego przykładu. Możesz się popisać.

                                                    To, co podałeś z tym niebem, to szajsargument Twojego autorstwa.

                                                    Nie chce mi się komentować Twoich chamowatych inwektyw.
                                                    Ale pragnę Ci zwrócić uwagę, że o DWUBOGU nigdy nie napisałem ani słowa.
                                                    Ale nawet różnicy, pomiędzy Dwoma Bogami, a Dwubogiem nie chcecie dostrzec.
                                                    Jest to Wasz, a nie mój problem.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 10:38
                                                    Mój drogi nehso, (którego nigdzie nie chcą)

                                                    > ***Od lat, od lat żebram na tych forach, podajcie ludzie JEDEN PRZYKŁAD zarzuca
                                                    > nych mi przez Was bzdur. I co? Nie ma tego przykładu. Możesz się popisać.

                                                    A się popiszę. Żeby nie było.

                                                    Napisałeś swojego czasu:
                                                    Gdybyśmy mieli dowód, na zaprzestanie-zakończenie procesu myślenia w chwili śmierci naszego ciała, to mielibyśmy dowód, że jesteśmy istotami śmiertelnymi.
                                                    Niestety, takiego dowodu BRAK!


                                                    Powiedz mi proszę jaki jest dowód na istnienie procesu myślenia po śmierci?
                                                    Aktualnie każdy naukowiec neurolog uważa, że nie ma najmniejszego nawet dowodu na istnienie procesu myślenia po obumarciu mózgu danej osoby. Nie znamy w ogóle przypadku powstania myśli poza mózgiem człowieka - ale jesli masz na to dowody, nie krępuj się, Nobel z dziedziny neurologii czeka.

                                                    > Nie chce mi się komentować Twoich chamowatych inwektyw.

                                                    I nawet nie próbuj, bo przy Twoich, po prostu wymiekają. Nie mi się mierzyć w tej materii z Tobą.

                                                    > Ale pragnę Ci zwrócić uwagę, że o DWUBOGU nigdy nie napisałem ani słowa.
                                                    > Ale nawet różnicy, pomiędzy Dwoma Bogami, a Dwubogiem nie chcecie dostrzec.
                                                    > Jest to Wasz, a nie mój problem

                                                    Wiem, trzymasz się precyzyjnie definicji. Swoich. Dwubóg czyli dwóch bogów. Syn i Ojciec. Dlaczego nie matka i córka? Aaa, bo tak napisali w książce. No jasne. Zafałszowanej. Oczywiście. Ale jest do odfałszowania klucz. Kąkolowy wytrych. Nehsa wie.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 12:03
                                                    Mój nieoceniony przyjacielu Bookwormie! (nigdy w formie)
                                                    M.in., wziąłeś i pisnąłeś:
                                                    "> Powiedz mi proszę jaki jest dowód na istnienie procesu myślenia po śmierci?


                                                    **Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne: Z materialnego, pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko niematerialne.

                                                    Sens, każdego działania i każdego zaniechania człowieka, JEST NIEMATERIALNY, i to począwszy od srania, do gadania.
                                                    Zatem kreatorem sensu działania i zaniechania człowieka, nie może być materia ciała człowieka, w tym mózgu.

                                                    Czy ludzka nauka może dostrzedz niematerialny sens?

                                                    "Ni morze" Drogi Bookwormie, i dlatego nie postrzega procesu myślenia, tylko ewentualnie może dostrzedz skutki aktywności mózgu, i te skutki może rejestrować.
                                                    A po skutecznym zaprogramowaniu tematykii myślenia człowieka, zarejestrowaną aktywność mózgu, może przypisywać, jako związaną z tematyką programu.
                                                    Ale o żadnej infiltracji procesu myślenia, nawet ni ma mowy.

                                                    Dlatego słynna maksyma Kartezjusza, "Myślę więc jestem", nie jest dowodem istnienia, współpracy człowieka, bo myślenie nie jest tym dowodem.
                                                    Dowodem naszego współistnienia, współpracy na tym świecie, jest mowa, słowo naszej mowy.
                                                    Dlatego racjonalna modyfikacja powyższej maksymy winna przynieść efekt: "Mówię, więc jestem."

                                                    Skoro myślenie jest dla ludzkiej nauki niepostrzegalne, to na jakiej podstawie ludzka nauka śmie twierdzić, że ono kiedykolwiek ustaje?
                                                    Brak dowodu na orzeczenie o śmierci człowieka, jest oczywisty.
                                                    Ludzka nauka orzeka tylko o śmierci ciała człowieka, a nie o śmierci DUCHA człowieka, dzięki któremu myślimy.

                                                    A co chamstwa:
                                                    Przyjacielu Bookwormie!
                                                    Jak, ja piszę, że jesteś matoł, i racjonalnie to uzasadniam, a do tego przykładami twojej niewiedzy, to żadnego chamstwa w tym nie ma.
                                                    I podobnie, jak ty uczynisz wobec mnie.

                                                    Ale jeśli obrzucamy się gnojem bezzasadnie, to jest to czyściutkie, esencjonalne chamstwo.

                                                    Tak się składa, że w tym, durnym społeczeństwie, wystarczy intelektualnego stracha ubrać w togę i biret profesora, i w szczerym polu, na ściernisku stanie kolejka po doradę.
                                                    Bo stare ludowe porzekadło poucza: "Jak cie widzom, tak cie psom."

                                                    Dlatego stare jełopy płci obojga, otwierają drzwi mieszkań na oścież przed wszelkiej maści sku...synami, którzy ich okradają i nawet mordują.

                                                    Dlatego ja, konsekwentnie trzymam się od Was WSZYSTKICH z dala.
                                                    Chcecie, czytajcie. Chcecie krytykujcie. Ale na nic więcej obopólnie nie liczmy.

                                                    Mój ebook, z moim wpisem, i moim, uwierzytelnionym autografem, o czym już donosiłem, wyceniłem na trzy tysiące złotych polskich. Taniocha.
                                                    Judasz, za swoje kłamstwo, za uczynienie Jezusa Bogiem zarobił 30 srebrników.
                                                    Mój ebook, i zdemaskowanie tego kłamstwa, jest wart stokrotnie więcej, ale ja mam skromne oczekiwania, dlatego 3000 złotych.

                                                    Judasz zarobił prawdziwe srebro. Ja, od Was spodziewam się fałszywych złotych.

                                                    Jeszcze się nikt nie zgłosił.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 12:46
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Mój nieoceniony przyjacielu Bookwormie! (nigdy w formie)
                                                    > M.in., wziąłeś i pisnąłeś:
                                                    > "> Powiedz mi proszę jaki jest dowód na istnienie procesu myślenia po śmier
                                                    > ci?

                                                    >
                                                    > **Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne: Z materialnego,
                                                    > pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko niematerialne.

                                                    Fizyka o tym nie mówi.
                                                    Proszę zalinkuj wypowiedź fizyka/fizyków tak wyrażających się o niematerialności. To chyba nie powinno być trudne- skoro mówi o tym fizyka, to przynajmniej kilku fizyków powininno to powiedzieć/napisać.

                                                    >
                                                    > Sens, każdego działania i każdego zaniechania człowieka, [b]JEST NIEMATERIALNY[
                                                    > /b], i to począwszy od srania, do gadania.

                                                    Złudzenie niematerialności sensu nie jest niematerialnością. Podobnie jak z oddziaływaniami pomiędzy cząsteczkami. Niezrozumienie jakiegoś procesu nie zezwala na budowanie dowolnej (opartej na bajkach i innych bibliach) teorii i przyjmowania jej bez dowodów za prawdziwą.

                                                    > Zatem kreatorem sensu działania i zaniechania człowieka, nie może być materia c
                                                    > iała człowieka, w tym mózgu.

                                                    Może być i prawdopodobnie jest - przy udziale świata, który poprzez nasze zmysły się z naszym mózgiem "komunikuje".

                                                    > Czy ludzka nauka może dostrzedz niematerialny sens?
                                                    >

                                                    Nauka nie zajmuje się nimaterialnością. Co do niematerialności sensu patrz wyżej.

                                                    > "Ni morze" Drogi Bookwormie, i dlatego nie postrzega procesu myślenia, tylko ew
                                                    > entualnie może dostrzedz skutki aktywności mózgu, i te skutki może rejestrować.

                                                    Fakt i nie znalazła nigdy dowodu zarejestrowania procesu myśli poza mózgiem. Zarejestruj je i opublikuj wyniki badań.

                                                    > A po skutecznym zaprogramowaniu tematykii myślenia człowieka, zarejestrowaną ak
                                                    > tywność mózgu, może przypisywać, jako związaną z tematyką programu.
                                                    > Ale o żadnej infiltracji procesu myślenia, nawet ni ma mowy.
                                                    >
                                                    Nie prawda. Powoli acz sukcesywnie neurologia robi postępy na polu badania mózgu.

                                                    To, że dzisiaj czegoś nie wiemy jest stanem wiedzy dzisiaj.
                                                    Naukowe teorie odnoszą się do aktualnego stanu wiedzy. To co wiemy dzisiaj jest prawdą. Wiedza jutrzejsza może tą prawdę zweryfikować. Nauka nie przyjmuje za prawdziwe teorii, które nie są potwierdzone.
                                                    Niematerialność myślenia jest twoją nieudowodniona teorią - nie jest prawdziwa w sensie naukowym. Jest teorią w stylu "boga-zapchajdziury".

                                                    > Dlatego słynna maksyma Kartezjusza, "Myślę więc jestem", nie jest dowode
                                                    > m istnienia, współpracy człowieka, bo myślenie nie jest tym dowodem.
                                                    > Dowodem naszego współistnienia, współpracy na tym świecie, jest mowa, słowo nas
                                                    > zej mowy.
                                                    > Dlatego racjonalna modyfikacja powyższej maksymy winna przynieść efekt: "Mów
                                                    > ię, więc jestem."


                                                    Nie racjonalna tylko nehsowa. Nie ma w niej nic racjonalnego.

                                                    >
                                                    > Skoro myślenie jest dla ludzkiej nauki niepostrzegalne, to na jakiej podstaw
                                                    > ie ludzka nauka śmie twierdzić, że ono kiedykolwiek ustaje?


                                                    Ja też czasai nie zauważam Twojego myślenia, ale nie uważam że w związku z tym jest niedoszczegalne. Po prostu widocznie źle obserwuje, albo złosliwie go nie dostrzegam.

                                                    > Brak dowodu na orzeczenie o śmierci człowieka, jest oczywisty.

                                                    Bredzisz.

                                                    > Ludzka nauka orzeka tylko o śmierci ciała człowieka, a nie o śmierci DUCHA czło
                                                    > wieka, dzięki któremu myślimy

                                                    Widziałeś ducha? Masz dowody? Znowu ta książka z kąkolami? Nikt ci nie powiedział jak ona powstała?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 14:38
                                                    Bookwormie, napisałeś!
                                                    Fizyka o tym nie mówi.

                                                    **A czy fizyka mówi, że z materialnego pochodzi NIEMATERIALNE?

                                                    Złudzenie niematerialności sensu nie jest niematerialnością.

                                                    **Bookwormie!
                                                    Pogadać o złudzeniach, to se możesz na forum "Racjonalista", i zarobisz punkty.
                                                    Tu, uzasadnij materialność sensu np. słowa z ust człowieka. I wszyscy, ze mną włącznie, dowiemy się dlaczego sens jest materialny, a niejaki nehsa żyje złudzeniami.
                                                    I z góry Cię informuję, że nie przedłożysz takiego uzasadnienia.
                                                    Ja, w ebooku podałem kryteria NIEMATERIALNOŚCI.
                                                    Zatem liczę na zrozumiałe wyjaśnienie przez Ciebie Bookwormie staremu, niedouczonemu nehsie, dlaczego żyje złudzeniami.

                                                    Twoje pozostałe opinie, są życzeniowemi. Szkoda czasu na te "prawdy" naukowe.

                                                    Ps.
                                                    Zauważam, że Ty i WARIANT, wybieracie sobie tematykę do skomentowania. Moje pytania olewacie. Nic tak nie koi systemu nerwowego, jak szacunek do własnych przemyśleń.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 15:07
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookwormie, napisałeś!
                                                    > Fizyka o tym nie mówi.
                                                    >
                                                    > **A czy fizyka mówi, że z materialnego pochodzi NIEMATERIALNE?

                                                    To jest erystyka (sprawdź w słowniku) jeżeli fizyka nie stawia jakiejś tezy to nie wolno mówić że stawia tezę przeciwstawną. Oznacza to jedynie że na ten temat się nie wypowiedziała i nie wolno mówić, że to zrobiła. Tak, nehso, nie wolno Ci mówić, że nauka/fizyka na ten temat cos powiedziała.

                                                    Czyli w dalszym ciągu prawdziwe jest, że nie przedłozyłeś najlichszego dowodu na to że fizyka potwierdza cokolwiek o pochodzeniu niematerialności.

                                                    > Pogadać o złudzeniach, to se możesz na forum "Racjonalista", i zarobisz punkty.
                                                    > Tu, uzasadnij materialność sensu np. słowa z ust człowieka. I wszyscy, ze mną w
                                                    > łącznie, dowiemy się dlaczego sens jest materialny, a niejaki nehsa żyje złudze
                                                    > niami.

                                                    Sens jest tylko fenomenem - znaczeniem - informacją - jakie nadajemy różnym zjawiskom. Wszystkie zjawiska są materialne i ich znaczenie - informacja o tych zjawiskach - jest również materialnym zapisem w postaci impulsów neuronowych składowanych w naszych mózgach. Dla człowieka jego myśl istnieje tylko w jego głowie - tylko tam się przejawia i tylko tam rejestrujemy aktywność myślową.

                                                    Jezeli uda Ci się zarejestrować myśl poza układem nerowowym to przed Tobą świetlana przyszłość ambasadora rewolucji neurologicznej.

                                                    Na razie stawiasz nieudowodnione hipotezy bazując na dziurach w ludzkiej wiedzy na temat budowy i funkcjonowania mózgu oraz opisu powstania myśli i traktujesz te hipotezy jako prawdziwe, nie przytaczając na ich poparcie żadnych dowodów.

                                                    > I z góry Cię informuję, że nie przedłożysz takiego uzasadnienia.
                                                    > Ja, w ebooku podałem kryteria NIEMATERIALNOŚCI.

                                                    To są Twoje kryteria, które są bełkotem. Każdy może sobie wymyśleć jakieś wewnetrznie spójne kryteria, które są "nie-do-obalenia" w obrębie jakiegoś urojonego systemu - niestety dla Twojej teorii w świecie rzeczywistym należy stosować się do naukowych kryteriów weryfikowalności, bo jak narazie stanowią one najlepszą metodę sprawdzania co jest prawdą, a co nie i Twoje kryteria ni jak do nich nie przystają.

                                                    >
                                                    > Twoje pozostałe opinie, są życzeniowemi. Szkoda czasu na te "prawdy" naukowe.

                                                    Wiem, wiem, słabo się uczyłeś i wolałeś snuć rozważania o biblii i kąkolach. I dlatego więszkośc ludzi, którzy w szkole się uczyli, traktują Twoje teorie jako bełkot nieuka.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 15:50
                                                    Bookwormie!
                                                    Przed ponad dwoma tysiącami lat, Drugi Bóg-Syn Ojca m.in., powiedział:
                                                    "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z ducha, duch jest."
                                                    Czyli, z materialnego pochodzi materialne, a z niematerialnego, niematerialne.
                                                    I ludzka nauka, nie zaprzecza tej wiedzy.

                                                    W moim ebooku odnośnie niematerialnego sensu mowy m.in., napisałem:
                                                    "Współcześnie, na świecie funkcjonuje grubo, ponad pięć tysięcy różnych języków.
                                                    Ten sam sens, zawarty w słowach tych języków, jest przekazywany za pomocą
                                                    różnych dźwięków, różnych wartości akustycznych, dlatego też słowa języków się różnią.
                                                    78
                                                    Nawet tak samo brzmiące słowo, może mieć w różnych językach różne znaczenie,
                                                    różny sens. Ale także, to samo słowo, w tym samym języku, może mieć różny, a nawet
                                                    przeciwstawny sens.
                                                    Zatem racjonalnym jest wniosek, że wartość dźwięku, czyli wartość energii ruchu
                                                    materialnej fali akustycznej, nie decyduje o wartości sensu słowa, który to sens, jest od
                                                    niej absolutnie niezależny.
                                                    9./ Jaka wartość decyduje o niematerialnym sensie słowa?
                                                    O wartości niematerialnego sensu słowa, decyduje wartość CELU, jaki chcemy
                                                    osiągnąć posługując się tym słowem, a nie dźwięk, materialna wartość akustyczna słowa.
                                                    Sens słowa, nie jest w żadnej mierze zależny od wartości akustycznej słowa, która
                                                    jest jedynie jego konstrukcją nośną, nosicielem.
                                                    Dlatego racjonalnymi są wnioski:
                                                    A./ dowodem niematerialności procesu myślenia, jest niematerialność procesu mówienia.
                                                    B./ energia ruchu materialnej fali akustycznej, nie tworzy z niematerialnym sensem
                                                    słowa z ust, którego jest nosicielem, żadnych struktur wspólnych.
                                                    Czy zatem nie jest uprawnionym wniosek, że niematerialny sens, jest przyczyną
                                                    energii ruchu fali akustycznej?
                                                    10./ Jaki warunek musiałby zostać spełniony, aby móc orzec o zależności sensu słowa,
                                                    od dźwięku słowa?
                                                    Wówczas moglibyśmy orzec, o zależności sensu słowa, od dźwięku słowa, gdyby
                                                    słowa naszej mowy były jednoznaczne, gdyby każde słowo miało tylko jedno znaczenie.
                                                    11./ Jakie wnioski wynikają z faktu niezależności niematerialnego sensu słowa, od
                                                    materialnego dźwięku słowa?
                                                    Skoro niematerialny sens słowa, nie tworzy z materią fali dźwiękowej struktur
                                                    wspólnych, to racjonalnym jest wniosek, że w procesie myślenia wykorzystujemy
                                                    PRACĘ niematerialnej, nieśmiertelnej Cząstki Światłości, czyli Cząstki ofiarowanej nam
                                                    przez Naszego Stwórcę. Cząstka Ta, nazywana w świadectwach Nauki Ojca Duchem,
                                                    czyni każdego z nas niematerialnym, nieśmiertelnym człowiekiem.
                                                    W ślad za Nauką Ojca, także fizyka kategorycznie stwierdza, że przyczyną
                                                    niematerialnego sensu, nie może być materialny mózg, dlatego należy przyjąć do
                                                    wiadomości fakt, że myślimy dzięki wykorzystywaniu PRACY Cząstki Światłości=Ducha.
                                                    79
                                                    Ewangelia św. Mateusza 10/28
                                                    "A nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało,
                                                    lecz Ducha zabić nie mogą."
                                                    Przytoczone słowa Nauki Ojca, które mówił Syn Ojca, polegają na prawdzie.
                                                    Myślimy, dzięki wykorzystywaniu przez nas nieśmiertelnego, niematerialnego
                                                    Ducha, czyli ofiarowanej nam Boskiej CZĄSTKI ŚWIATŁOŚCI=Rozumu, Która
                                                    stanowi o naszym byciu człowiekiem, a tym samym, o naszej nieśmiertelnej
                                                    odpowiedzialności za wykorzystywanie Boskiego Daru Człowieczeństwa.


                                                    TY natomiast, przedkładasz swoje powiastki na "dobranoc".
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:13
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookwormie!
                                                    > Przed ponad dwoma tysiącami lat, Drugi Bóg-Syn Ojca m.in., powiedział:
                                                    > "Co się narodziło z ciała, ciało jest, a co się narodziło z ducha, duch jest
                                                    > ."


                                                    A co ma bajka sprzed dwóch tysięcy lat do twojej wypowiedzi że fizyka mówi o niematerialności?

                                                    > Czyli, z materialnego pochodzi materialne, a z niematerialnego, niematerialne.
                                                    > I ludzka nauka, nie zaprzecza tej wiedzy.

                                                    I znowu to samo: Wokół orbity Marsa krąży niebieski dzbanek, bo nauka nie zaprzecza tej wiedzy.

                                                    Najpierw powiedz jaki naukowiec wypowiada się o pochodzeniu niematerialnego z niematerialności. Jeżeli nie ma takiej wypowiedzi to nie znaczy, że nauka jej nie zaprzecza. To jest logiczne kłamstwo. Jak cała twoja bajka o dwóch bogach.

                                                    Nie zalewaj mnie potokiem słów z Twojej urojonej bajki tylko podaj naukowca, który wypowiada się o niematerialności. Na razie snujesz urojenia na podstawie bajki sprzed dwóch tysięcy lat, która nie jest żadnym dowodem.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:29
                                                    Bookworm napisał:
                                                    A co ma bajka sprzed dwóch tysięcy lat do twojej wypowiedzi że fizyka mówi o ni
                                                    > ematerialności?

                                                    ***Ano to, że fizyka tej bajki w żaden sposób nie zakwestionowała. Ale ty upierdliwie mi wmawiasz, że ja nieomal zrobiłem na tych forach wykład o wkładzie fizyki w badania niematerialności.
                                                    Przypominana treść, jak uważasz, "bajki" , jest nieskończenie racjonalna. I co ci sie w niej nie podoba. Chcesz ja zakwestionować? Przecież nie masz szans.

                                                    Na temat pochodzenia niematerialności wypowiedział się Nauczyciel-Bóg, i wypowiada się rzeczywistość i logika, i wypowiedziałem się ja, nehsa, Wojciech Ołdakowski.
                                                    A intelektualiści twojej klasy, muszą czekać, aż wypowie się jakiś naukowiec, bo nie są w stanie bez naukowca "zaskoczyć".
                                                    To, tak zwane intelektualne małpy, czyli osobnicy posiadający często ogromne archiwum wiedzy, ale zero inwencji, i zero i intelektualnej z samodzielności, czego ty jesteś przykładem.
                                                    Pewnie przez ulicę, do dzisiaj trzeba cię przeprowadzać.

                                                    Nie zarzucaj mi nadmiaru słów. Porównaj długość postów.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 21:43
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookworm napisał:
                                                    > A co ma bajka sprzed dwóch tysięcy lat do twojej wypowiedzi że fizyka mówi o ni
                                                    > > ematerialności?
                                                    >
                                                    > ***Ano to, że fizyka tej bajki w żaden sposób nie zakwestionowała. Ale ty upier
                                                    > dliwie mi wmawiasz, że ja nieomal zrobiłem na tych forach wykład o wkładzie fiz
                                                    > yki w badania niematerialności.

                                                    To Ty, nehso, nazywasz tą swoją teologię Nauką i to Ty powiedziałeś:

                                                    > **Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne: Z materialnego,
                                                    > pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko niematerialne.

                                                    Więc wypadałoby obronić tą banalnie prostą tezę: Gdzie nauka (fizyka) postawiła teorię dotyczącą niematerialności? Powiedziałeś a wiec wypada powiedzieć b.

                                                    > Przypominana treść, jak uważasz, "bajki" , jest nieskończenie racjonalna.

                                                    Oczywiście po uprzednim odfałszowaniu kąkolowym wytrychem. Ty wiesz.

                                                    > I co
                                                    > ci sie w niej nie podoba. Chcesz ja zakwestionować? Przecież nie masz szans.

                                                    Najpierw nazywasz Naukę z dwoma bogami w roli głównej świecką (alogiczny bełkot - nie rozumiesz podstawowej definicji słowa świeckość). Potem piszesz coś na temat fizyki niematerialności ale oczywiście jest to twoja całkowicie nienaukowa teoria.
                                                    Trzeba było się w szkole uczyć a nie o bzykaniu w nieśmiertelnym ciele rozmyślać.

                                                    > Na temat pochodzenia niematerialności wypowiedział się Nauczyciel-Bóg, i wypowi
                                                    > ada się rzeczywistość i logika, i wypowiedziałem się ja, nehsa, Wojciech Ołdako
                                                    > wski.

                                                    Czyli same urojenia.
                                                    A jak to się ma do tezy jakoby fizyka się wypowiadała na temat niematerialności? Chyba się jednak nie wypowiada. Podobnie jak nie zabiera zdania na temat różowych jednorożców, krasnoludków i wróżek. Ta zbieżność nie jest przypadkowa.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 22:09
                                                    Bookworm!
                                                    Ty, nie masz nic ciekawego do powiedzenia dlatego z igły robisz widły.
                                                    Napisałem:
                                                    **"Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne:
                                                    Z materialnego, pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko niematerialne."

                                                    I nie chce mi się szukać, gdzie, kto, kiedy z fizyków potwierdził bez wątpienia powyższą RACJONALNĄ i zasadną treść.
                                                    A ty po prostu zarzucasz mi, że ja pisałem o "FIZYCE NIEMATERIALNOŚCI".

                                                    Moim zdaniem, tak jak naukowcy z górnej półki nie dostrzegli jeszcze różnicy pomiędzy PRACĄ a współpracą, którą dostrzegłem Ja, NEHSA, tak fizycy z górnej półki, nie dostrzegli jeszcze faktu niematerialności sensu ludzkich działań i zaniechań.

                                                    Twoje wszystkie zarzuty wobec mnie, to prymitywne ateistyczne kazanie, pozbawione jakichkolwiek racjonalnych kontrargumentów + inwektywy.

                                                    Tobie, nie podoba się chłopie RZECZYWISTOŚĆ.
                                                    A co do zarzutu, że ja rozpowszechniam moją teologię, jest wierutna bzdura.

                                                    Prosiłem cię podaj jeden przykład, JEDEN PRZYKŁAD, że to, co ja piszę, nie znajduje oparcia w Nauce Wszechmogącego Ojca, nie znajduje odzwierciedlenia w rzeczywistości, i jest sprzeczne z logiką.

                                                    I jeszcze się taki tu nie znalazł, który taki przykład by podał.
                                                    I ty na pewno nie będziesz tym osiłkiem.

                                                    PS.
                                                    A odnośnie tej NAUKI, masz informację w wersecie 16, rozdz.VII Ew.św.Jana.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 11:34
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookworm!
                                                    > Ty, nie masz nic ciekawego do powiedzenia dlatego z igły robisz widły.
                                                    > Napisałem:
                                                    > **"Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne:
                                                    > Z materialnego, pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko nie
                                                    > materialne."
                                                    >
                                                    > I nie chce mi się szukać, gdzie, kto, kiedy z fizyków potwierdził bez wątpienia
                                                    > powyższą RACJONALNĄ i zasadną treść.
                                                    > A ty po prostu zarzucasz mi, że ja pisałem o "FIZYCE NIEMATERIALNOŚCI".

                                                    Wiesz co pisałem. Nie odwracaj kota ogonem.
                                                    Fizyka nie jest zgodna z Nauką Twojego Ojca w kwestii: niematerialne pochodzi od niematerialnego. Najpierw broniłeś swojej tezy naprawdę żałosnym odwróceniem kota ogonem:

                                                    **A czy fizyka mówi, że z materialnego pochodzi NIEMATERIALNE?
                                                    ***Ano to, że fizyka tej bajki w żaden sposób nie zakwestionowała.


                                                    ale szybko podwinąłeś ogon:
                                                    Ty, nie masz nic ciekawego do powiedzenia dlatego z igły robisz widły.
                                                    Napisałem:
                                                    **"Nauka Naszego Ojca, a w ślad za Nią fizyka, są zgodne:
                                                    Z materialnego, pochodzi wszystko materialne, a z niematerialnego wszystko niematerialne."

                                                    I nie chce mi się szukać, gdzie, kto, kiedy z fizyków potwierdził bez wątpienia powyższą RACJONALNĄ i zasadną treść.
                                                    A ty po prostu zarzucasz mi, że ja pisałem o "FIZYCE NIEMATERIALNOŚCI".


                                                    i przeszedłeś do szukania afirmacji swoich wypocin u mariny.

                                                    Nehso,
                                                    Fizyka w ogóle nie tworzy teorii na temat niematerialności z prostego powodu - nie można jej badać, ani zaobserwować, można napisać o niej każdą najbardziej debilną bzdurę (co cały czas czynisz), a i tak nikt nie jest w stanie stwierdzić czy to prawda czy nie. Wiesz dlaczego? Bo niematerialność to wymysł, urojenie, które nie jest dostępne dla naszych zmysłów, a tym czego nie można zaobserwować lub zbadać nauka (i fizyka, żebyś nie miał wątpliwości) się nie zajmuje.

                                                    Więc nie dodawaj Nauce Twojego Ojca i jego Syna znamion naukowości i świeckości ani tym bardziej racjonalności (z ta świeckością bogów to już w ogóle alogiczna bzdura), której zwyczajnie nie posiadają. Nauka Twojego Ojca to sofistyczny absurd na miarę debat renesansowych scholastyków.
                                                    >
                                                    > Twoje wszystkie zarzuty wobec mnie, to prymitywne ateistyczne kazanie, pozbawio
                                                    > ne jakichkolwiek racjonalnych kontrargumentów + inwektywy.

                                                    Mam scholastycznie debatować na temat tych urojeń, które nazywasz Nauką Waszego Ojca?
                                                    Przedłożyłem Ci argumenty, a ty jak się do nich odniosłeś? Popatrzmy:

                                                    Hipotezy o kreatorze-materii. Nie bądź śmieszny. Wszystkie teorie naukowe, pomijające Stwórcę(Boga), można spokojnie o kant dupy potłuc, bo są gó... wartym chłamem, nieustannie w stadium hipotezy.

                                                    racjonalnie kontrargumentujesz i bez inwektyw, oczywiście

                                                    > Tobie, nie podoba się chłopie RZECZYWISTOŚĆ.
                                                    > A co do zarzutu, że ja rozpowszechniam moją teologię, jest wierutna bzdura.

                                                    Reklama w stopce, za każdym razem (i nie tylko na tym forum), przypominasz o tym swoim ebooku, plus ostatnio nawet oferta sprzedaży za 3000zł z autografem. Ale ty na pewno masz swoja definicje rozpowszechaniania, od Boga Ojca. Ty wiesz.

                                                    > Prosiłem cię podaj jeden przykład, JEDEN PRZYKŁAD, że to, co ja piszę, nie znaj
                                                    > duje oparcia w Nauce Wszechmogącego Ojca, nie znajduje odzwierciedlenia w rzecz
                                                    > ywistości, i jest sprzeczne z logiką.

                                                    Pisanie o bogach i niematerialności i żądanie od kogokolwiek potwierdzenia sprzeczności takich wpisów z rzeczywistością i logiką jest idiotyczne. Bogowie i niematerialność jest sprzeczna z rzeczywistością i logiką.

                                                    > I jeszcze się taki tu nie znalazł, który taki przykład by podał.
                                                    > I ty na pewno nie będziesz tym osiłkiem.

                                                    Nehso, niedługo bedę jedynym, który jeszcze będzie Ci odpisywał. Szanuj w dyskusji adwersarza swego, możesz mieć żadnego.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 16:40
                                                    Bookwormie!
                                                    Zastanawiam się "Drogie Dziecko" Naszego Wspólnego Ojca, czy TY jesteś aż tak upośledzony, czy aż tak ogłupiony przez innych.
                                                    Aby ograniczyć długość postu, policzmy wspólnie ile jest sensów w słowie naszej mowy.
                                                    1./ Sens emitowany przez jego kreatora. np. BOOKWORMA.
                                                    2./ Sens absorbowany przez rozmówcę. np. NEHSE
                                                    3./ Sens podsłuchany przez innych.

                                                    Rozmówcy i słuchacze, nie są robotami, ich wrażliwość intelektualna jest różna, dlatego różna może być ich ocena, ich rozumienie.

                                                    Zatem te, wszystkie sensy, tego samego słowa, w tym samym czasie i sytuacji, mogą mieć inną wartość, a nawet przeciwstawną.

                                                    Ale liczmy nadal sens tego samego słowa.
                                                    4./ Sens każdego czynu i każdego zaniechania musi posiadać, i posiada jakość-wartość sprawiedliwości, bądź niesprawiedliwości.

                                                    To już cztery wartości sensu, świadczące o wieloznaczności sensu słowa ludzkiej mowy.
                                                    Materialna fala akustyczna, co powtarzam jest nosicielem słowa, które ten wieloznaczny sens zawiera, i nie tworzy z żadnym z wyżej, wymienionych sensów, struktur wspólnych.

                                                    I co Ty zabidzony intelektualisto ode mnie chcesz?

                                                    Gdzie kuźwa tej materialności sensu upatrujesz?
                                                    Jeszce raz powtarzam: Sens, każdego działania i każdego zaniechania człowieka, w tym sens mowy, jest niematerialny. I to od srania, do gadania.

                                                    I gdyby ci ktoś w domu nasrał na stół, to też sens tego wydarzenia byłby NIEMATERIALNY, chociaż jego nosicielem byłoby materialne gó....
                                                    Jak tego nie rozumiesz, i nie zrozumiesz, to jesteś burak pastewny.
                                                    I przestań mi zawracać dupę na lewo.

                                                    Upierasz się przy tej materialności sensu, bo jesteś zabidzonym, małpio-naśladowczym racjonalistą "Made in Poland", czyli burakiem.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 22:57
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Czyli same urojenia.
                                                    > A jak to się ma do tezy jakoby fizyka się wypowiadała na temat niematerialności
                                                    > ? Chyba się jednak nie wypowiada. Podobnie jak nie zabiera zdania na temat różo
                                                    > wych jednorożców, krasnoludków i wróżek. Ta zbieżność nie jest przypadkowa.

                                                    Nie byłabym taka pewna. Coraz więcej fizyków odkrywa świat niematerialny. Kilku podałam kiedyś, a oto następny:
                                                    FRED ALAN WOLF . Wydał książkę pt. "The Spiritual Universe", zajmuję się fizyką kwantową.

                                                    Powiedział:
                                                    "Ja wierzę, że odkrycia fizyki kwantowej w większym stopniu popierają Platona. Istnieje dowód, który sugeruje istnienie niematerialnego, nie - fizycznego wszechświata, który posiada rzeczywistość nawet, jeśli nie może to jeszcze być wyraźnie postrzegane przez nasze zmysły i naukowe instrumenty. "
                                                    " Postrzegam materię jako epifenomen duszy i świadomości. Świat materialny rozwinął się z absolutnej próżni przestrzeni – domu duszy.
                                                    "Więc jeśli staniemy się za bardzo zaangażowani w przedmiotowe, zewnętrzne procesy życiowe, będziemy tracić kontakt z percepcją z poziomu naszej duszy. Percepcja z poziomu naszej duszy jest wtedy, kiedy podążamy do środka siebie w wewnętrznym wyciszeniu, takim jak podczas medytacji. Możemy wtedy zacząć dostrzegać coś, co jest głębiej i bardziej znaczące, niż tylko przedmiotowa "gdzieś tam zewnętrzność". Więc to jest bardzo ważne dla tych z nas, którzy utracili kontakt ze swoimi duszami, by spędzać trochę czasu w ciszy - nie w myśleniu, nie w wypełnianiu dziennej listy wszystkiego, co musi być zrobione - ale w byciu ze sobą w sposób, który pozwala na głębszą, wewnętrzną rzeczywistość aby kipiała od wewnątrz twojej świadomości."

                                                    imaginarium.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=426:dusza-i-fizyka-kwantowa&catid=45:po-pierwsze&Itemid=53
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 23:15
                                                    Fred Alan Wolf
                                                    I tu jest problem. O ile jego dokonania w kwestii fizyki kwantowej nikt nie podważa o tyle naukowcy odcinają się od jego rozważań, w których łączy zagadnienia metafizyczne z nauką (na zasadzie całkowitego niepopartego jakimikolwiek dowodami teoretyzowania)

                                                    Bywa krytykowany za mieszanie weryfikowalnej wiedzy naukowej i fenomenów kwantowych z quasi religijną metafizyką bez rozróżniania między nimi ze szczególnym uwzględnieniem ignorancji w kwestii współczesnej teorii umysłu.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 23:38
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Fred Alan Wolf
                                                    > I tu jest problem. O ile jego dokonania w kwestii fizyki kwantowej nikt nie pod
                                                    > waża o tyle naukowcy odcinają się od jego rozważań, w których łączy zagadnienia
                                                    > metafizyczne z nauką (na zasadzie całkowitego niepopartego jakimikolwiek dowod
                                                    > ami teoretyzowania)
                                                    >
                                                    > Bywa krytykowany za mieszanie weryf
                                                    > ikowalnej wiedzy naukowej i fenomenów kwantowych z quasi religijną metafizyką b
                                                    > ez rozróżniania między nimi ze szczególnym uwzględnieniem ignorancji w kwestii
                                                    > współczesnej teorii umysłu.


                                                    Do tej pory skrytykowałeś każdego przeze mnie podanego fizyka. Musiałbyś być mądrzejszy od nich wszystkich...hihihihi...Masz jakiekolwiek argumenty?
                                                    Nie potrafisz podważyć nauk podanych przeze mnie fizyków, tak samo, jak i nehsy.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 09:06
                                                    Marino,

                                                    Na razie tylko jednego. Ja Szypowa (podobnie jak cała nauka) do grona naukowców nie zaliczam.

                                                    Nauka opiera się o doświadczenie i obserwację, a nie o fantazjowanie.

                                                    Tak jak pisałem o Fredzie Alanie Wolfie (prosze czytaj mnie ze zrozumieniem, dopytaj jesli czegoś nie rozumiesz, ja nie mam Twoich problemów z "nie chceniem" odpowiedzenia)

                                                    > O ile jego dokonania w kwestii fizyki kwantowej nikt n
                                                    > ie pod
                                                    > > waża
                                                    o tyle naukowcy odcinają się od jego rozważań, w których łączy zagad
                                                    > nienia
                                                    > > metafizyczne z nauką (na zasadzie całkowitego niepopartego jakimikolwiek
                                                    > dowod > > ami teoretyzowania)


                                                    Co tu podważać? Tu nie ma dowodów. Snuje sobie refleksje na temat niematerialności w oparciu o swój autorytet fizyka kwantowego, ale żadnych badań nie przedstawia, bo ich zwyczajnie nie ma - to tylko jego metafizyczne rozważania, które sygnuje swoim tytułem.
                                                    Nauka tak nie działa - i on (Wolf) jest tego najlepszym przykładem - nauka do potwierdzenia każdej teorii potrzebuje dowodów; nie wystarczy zdobyć tytuł "dr" i później pisać pseudonaukowe pierdoły sygnując je swoją laurką.

                                                    Masz, Marino, potężne braki w edukacji, ale duchowo jesteś rozwinięta aż nadto.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 09:12
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Masz, Marino, potężne braki w edukacji, ale duchowo jesteś rozwinięta aż nadto.

                                                    Jako odpowiedź polecam Ci przeczytać mądre zdanie, które napisał Feelek. Link:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,721,144068605,144127610,Re_argumenty.html
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 10:50
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Masz, Marino, potężne braki w edukacji, ale duchowo jesteś rozwinięta aż
                                                    > nadto.
                                                    >
                                                    > Jako odpowiedź polecam Ci przeczytać mądre zdanie, które napisał Feelek. Link:
                                                    >
                                                    > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,144068605,144127610,Re_argumenty.html

                                                    Naprawdę? To o Dawkinsie i książkach? To było przecież szczeniacko głupie. To na pewno nie napisał feelek tylko ktoś mu się na konto włamał. Feelek jest za stary, że takie prostactwo napisać.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 11:17
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Jako odpowiedź polecam Ci przeczytać mądre zdanie, które napisał Feelek.
                                                    > Link:

                                                    > > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,721,144068605,144127610,Re_arg
                                                    > umenty.html
                                                    >
                                                    > Naprawdę? To o Dawkinsie i książkach? To było przecież szczeniacko głupie. To n
                                                    > a pewno nie napisał feelek tylko ktoś mu się na konto włamał. Feelek jest za st
                                                    > ary, że takie prostactwo napisać.

                                                    O czym Ty piszesz? W linku, który podałam:

                                                    feelek napisał:
                                                    > czy niektórzy tutaj nie widzą, że podpieranie się autorytetami wieczne to głupie jest?
                                                    > swoich rozumów nie macie?
                                                    > nie rozumiecie, że zamiast czytać cudze książki moglibyśmy tamtym pisać (i dedykować
                                                    > aby sobie przemyśleli) czytanie naszych własnych? jak choćby Nehsa?

                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 11:45
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Naprawdę? To o Dawkinsie i książkach? To było przecież szczeniacko głupie
                                                    > . To n
                                                    > > a pewno nie napisał feelek tylko ktoś mu się na konto włamał. Feelek jest
                                                    > za st
                                                    > > ary, że takie prostactwo napisać.
                                                    >
                                                    > O czym Ty piszesz? W linku, który podałam:
                                                    >
                                                    > feelek napisał:
                                                    > > czy niektórzy tutaj nie widzą, że podpieranie się autorytetami wieczne to
                                                    > głupie jest?
                                                    > > swoich rozumów nie macie?
                                                    > > nie rozumiecie, że zamiast czytać cudze książki moglibyśmy tamtym pisać (
                                                    > i dedykować
                                                    > > aby sobie przemyśleli) czytanie naszych własnych? jak choćby Nehsa?

                                                    No dokładnie to (kilka wierszy wcześniej było o Dawkinsie i dupie).

                                                    To nie jest podpieranie sie autorytetami, tylko ekspertami - tu jest zasadnicza różnica.

                                                    Eksperci to ludzie, którzy robią badania, zbierają infomacje i spisują je w książkach. Po to żeby ktoś drugi nie musiał tego robić - to się nazywa przekazywanie i dzielenie się wiedzą. Gdyby taką książkę napisał ktokolwiek inny, z innym nazwiskiem nie zmieniłoby to wartości ani prawdziwości treści zawartej w książce, bo znaczenie ma treść, a nie to kto ją pisze.

                                                    Autorytet nie wychodzi z pozycji nauki ani badań ale szacunku i estymy jaką darzy go społeczeństwo/czytelnik (fakt, może miec to związek z jego wcześniejszymi lub jakimikolwiek dokonaniami naukowymi). Autorytet pisze co chce i na jaki temat chce. Jego czytelnicy uznają to za wartościowe, lub nawet prawdziwe, przez to, że sygnuje je swoim nazwiskiem i autorytetem. Gdyby napisał to ktoś inny, byłoby prawdopodobnie uznane za bzdurę.

                                                    Nehsa i ten feelek (który raczej feelkiem nie jest), uważa chyba, że wystarczy napisać książkę (najlepiej o biblii lub ewangeliach) i sam ten fakt już stanowi o jej prawdziwości czy wartości. i to jest sczeniacka bzdura.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 17:00
                                                    Bookwormie!
                                                    Twoja sygnaturka brzmi:
                                                    "Kto zna Boga, temu czegoś brakuje."

                                                    Proponuję Ci uprzejmie, zmianę, i to zgodną z rzeczywistością.
                                                    "Kto nie zna Bogów, temu brak wszystkiego."
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 17:25
                                                    prośby uprzejmej wysłuchałem. za sugestie dziękuję ale równie uprzejmie nie skorzystam. Moja z wielu względów podoba mi się znacznie bardziej.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 17:35
                                                    Egotycy tak mają.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 05:38
                                                    Maryniu!
                                                    Kiedyś pisałem, i bodajże powtarzam to w ebooku.
                                                    Skoro wykluczone jest istnienie jednego Boga, i musi być Dwóch Bogów o czym powiadamia Nauka Jedynego Ojca, i muszą to być autonomiczne byty, to była i przestrzeń.
                                                    Nie potrafię jej dookreślić, ale z niej powstał materialny Wszechświat.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:07
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Sens jest tylko fenomenem - znaczeniem - informacją - jakie nadajemy różnym zja
                                                    > wiskom. Wszystkie zjawiska są materialne i ich znaczenie - informacja o tych zj
                                                    > awiskach - jest również materialnym zapisem w postaci impulsów neuronowych skła
                                                    > dowanych w naszych mózgach. Dla człowieka jego myśl istnieje tylko w jego głowi
                                                    > e - tylko tam się przejawia i tylko tam rejestrujemy aktywność myślową.

                                                    Powiedz mi, czy ENERGIA jest materialna?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:35
                                                    Maryniu!
                                                    Wiara, to przekonanie wbrew RZECZYWISTOŚCI.
                                                    Dlatego wierzącymi, są tak religijni, jak i ateiści.

                                                    Nauka Jedynego Ojca, to wiedza o przyczynach dlaczego tak się dzieje, zatem sprawdzianem Jej treści, jest RZECZYWISTOŚĆ I LOGIKA.

                                                    Ale co tu tłumaczyć wierzącym. Łuni wierzom, i tak być musi.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 16:51
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Maryniu!
                                                    > Wiara, to przekonanie wbrew RZECZYWISTOŚCI.
                                                    > Dlatego wierzącymi, są tak religijni, jak i ateiści.
                                                    > Nauka Jedynego Ojca, to wiedza o przyczynach dlaczego tak się dzieje, zatem spr
                                                    > awdzianem Jej treści, jest RZECZYWISTOŚĆ I LOGIKA.
                                                    > Ale co tu tłumaczyć wierzącym. Łuni wierzom, i tak być musi.

                                                    W największe CUDA wierzą ateiści; wszystko samo powstało, samo się zaprojektowało, miliardy planet wiszą nad naszymi głowami i żadna nas nie spłaszczy, bo przypadkowo powstała siła grawitacji, która przypadkowo tak się zaprojektowała, że trzyma je w kupie, no i w odpowiedniej odległości względem siebie. Mogłaby wszystkie planety razem ściągnąć, ale jest na tyle mądra, że działa tak, jak działa. Słońce przypadkowo w takiej odległości się od planety Ziemi ustawiło, że ani nas nie spali, ani nie zamarzniemy.
                                                    Ciekawi mnie, jak powstały pierwsze dwa zarodki, które zapłodniły pierwszą żyjącą istotę. Skąd się wziął żeński i męski? Może nauka coś na ten temat wie?
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 18:53
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > W największe CUDA wierzą ateiści; wszystko samo powstało, samo się zaprojektowało,
                                                    > miliardy planet wiszą nad naszymi głowami i żadna nas nie spłaszczy, bo przypadkowo
                                                    > powstała siła grawitacji, która przypadkowo tak się zaprojektowała, że trzyma je w kupie

                                                    Jakie miliardy planet? Bóg nie stworzył żadnej, bo twórcy Biblii nic o nich nie wiedzieli.
                                                    Nie było grawitacji, bo wymyślili ją ludzie, a bogu nie była do niczego potrzeba,
                                                    bo stworzył Sklepienie Niebieskie by oddzielić wody dolne od górnych i zawiesić
                                                    księżyc i gwiazdy. Może i nie wiemy, jak to wszystko powstało, ale za to jak
                                                    powstawali poszczególni bogowie, jak mieszali się ze sobą, a jedne religie
                                                    zapożyczały sobie wierzenia od innych wiemy stosunkowo dobrze.

                                                    A nie ciekawi cię, że Żyd nie może usiąść do stołu z Katolikiem i Muzułmaninem
                                                    i ustalić, jaki jest ten ich wspólny bóg i czego naucza? A przecież to jest
                                                    fascynujące - normalni, inteligentni ludzie, wierzący w tego samego boga,
                                                    a wiara odbiera im zdolność porozumiewania się w nawet najprostszych
                                                    sprawach, niczym żądza władzy rozum politykom. Czy to nie jest CUD?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 19:45
                                                    wariant_b napisał:
                                                    > Jakie miliardy planet? Bóg nie stworzył żadnej, bo twórcy Biblii nic o nich nie
                                                    > wiedzieli.
                                                    > Nie było grawitacji, bo wymyślili ją ludzie, a bogu nie była do niczego potrzeb
                                                    > a,
                                                    > bo stworzył Sklepienie Niebieskie by oddzielić wody dolne od górnych i zawiesić
                                                    >
                                                    > księżyc i gwiazdy. Może i nie wiemy, jak to wszystko powstało, ale za to jak
                                                    > powstawali poszczególni bogowie, jak mieszali się ze sobą, a jedne religie
                                                    > zapożyczały sobie wierzenia od innych wiemy stosunkowo dobrze.
                                                    >
                                                    > A nie ciekawi cię, że Żyd nie może usiąść do stołu z Katolikiem i Muzułmaninem
                                                    > i ustalić, jaki jest ten ich wspólny bóg i czego naucza? A przecież to jest
                                                    > fascynujące - normalni, inteligentni ludzie, wierzący w tego samego boga,
                                                    > a wiara odbiera im zdolność porozumiewania się w nawet najprostszych
                                                    > sprawach, niczym żądza władzy rozum politykom. Czy to nie jest CUD?

                                                    Za taką odpowiedź otrzymałbyś w szkole pałę, bo mija się całkowicie z tematem,
                                                  • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 20:35
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Za taką odpowiedź otrzymałbyś w szkole pałę, bo mija się całkowicie z tematem

                                                    Na szczęście za moich czasów nie było w szkołach religii.
                                                    Pewnie za karę dostałbym tylko referat z Galileusza.
                                                  • grgkh Ewolucja 25.04.13, 20:19
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Maryniu!
                                                    > > Wiara, to przekonanie wbrew RZECZYWISTOŚCI.
                                                    > > Dlatego wierzącymi, są tak religijni, jak i ateiści.
                                                    > > Nauka Jedynego Ojca, to wiedza o przyczynach dlaczego tak się dzieje, zat
                                                    > em spr
                                                    > > awdzianem Jej treści, jest RZECZYWISTOŚĆ I LOGIKA.
                                                    > > Ale co tu tłumaczyć wierzącym. Łuni wierzom, i tak być musi.
                                                    >
                                                    > W największe CUDA wierzą ateiści; wszystko samo powstało, samo się zaprojektowa
                                                    > ło, miliardy planet wiszą nad naszymi głowami i żadna nas nie spłaszczy, bo prz
                                                    > ypadkowo powstała siła grawitacji, która przypadkowo tak się zaprojektowała, że
                                                    > trzyma je w kupie, no i w odpowiedniej odległości względem siebie. Mogłaby wsz
                                                    > ystkie planety razem ściągnąć, ale jest na tyle mądra, że działa tak, jak dział
                                                    > a. Słońce przypadkowo w takiej odległości się od planety Ziemi ustawiło, że ani
                                                    > nas nie spali, ani nie zamarzniemy.

                                                    Sposób, w jaki piszesz o pojęciach stricte naukowych (fizyka) wskazuje, ze masz nikłą o nich wiedzę. jak możesz, nie wiedząc o czym piszesz, wypowiadać się publicznie? Przecież to czytają ludzie, którzy nie wagarowali i przeczytali trochę więcej niż jedną (świętą) księgę.

                                                    > Ciekawi mnie, jak powstały pierwsze dwa zarodki, które zapłodniły pierwszą żyją
                                                    > cą istotę. Skąd się wziął żeński i męski? Może nauka coś na ten temat wie?

                                                    Wie - to znaczy - proponuje pewne teorie. Odnoszą się one do ogólnej wiedzy o działaniu świata.

                                                    Jeśli uruchomisz logiczne myślenie (jakiś cień szansy istnieje, bo pamiętam, że zdarzało ci się rozsądnie wypowiadać) to sobie uświadomisz, że cała ludzka (bardzo skomplikowana) technologia nie istniała zanim nie pojawili się ludzie. Co z tego wynika? A to, że pewne zjawiska SĄ MOŻLIWE, bo takie możliwości oferuje Wszechświat swoimi założeniami. Te obiekty ludzkiej technologii nie powstały od razu, nie zostały STWORZONE OD ZERA. Ich istnienie zawdzięczamy EWOLUCJI. W tym przypadku jest to ewolucja zasobów ludzkiej wiedzy.

                                                    Podobnie ewolucyjnie, dzięki założeniom i fizyce świata, powstawały wszystkie obiekty, które obecnie w nim obserwujemy. Złożoność jest skutkiem przemian w czasie, a nie wymyśleniu wszystkiego naraz i jednorazowemu aktowi stworzenia.

                                                    Bo najgłupszą rzeczą, jaka może przyjść człowiekowi do głowy, jest zakaz powstania Wszechświata samego z siebie w prostej, zdolnej do ewolucji formie i jednoczesna rezygnacja z tego zakazu, by stworzyć sobie absolutnie skomplikowanego boga zdolnego do kreacji wszechświata.

                                                    Tylko beznadziejnie alogiczny umysł toleruje taką sprzeczność jako prawdę absolutną.
                                                  • marina0321 Re: Ewolucja 25.04.13, 21:24
                                                    grgkh napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > W największe CUDA wierzą ateiści; wszystko samo powstało, samo się zaprojektowało,
                                                    > > miliardy planet wiszą nad naszymi głowami i żadna nas nie spłaszczy, bo przypadkowo
                                                    > > powstała siła grawitacji, która przypadkowo tak się zaprojektowała, że
                                                    > > trzyma je w kupie, no i w odpowiedniej odległości względem siebie. Mogła
                                                    > > by wszystkie planety razem ściągnąć, ale jest na tyle mądra, że działa tak, jak
                                                    > > działa. Słońce przypadkowo w takiej odległości się od planety Ziemi ustawiło,
                                                    > że ani nas nie spali, ani nie zamarzniemy.

                                                    > Sposób, w jaki piszesz o pojęciach stricte naukowych (fizyka) wskazuje, ze masz
                                                    > nikłą o nich wiedzę. jak możesz, nie wiedząc o czym piszesz, wypowiadać się pu
                                                    > blicznie? Przecież to czytają ludzie, którzy nie wagarowali i przeczytali trochę
                                                    > więcej niż jedną (świętą) księgę.

                                                    Nie jestem fizykiem, dlatego nie posługuję się pojęciami z fizyki, tylko LOGICZNYM rozumowaniem i do tego mam prawo. Jeżeli uważasz, że tylko ty masz koncesję na tematy z fizyki, to grubo się mylisz. Jednak twoją fizyką nie potrafisz tego wyjaśnić, co napisałam, tylko opluć.

                                                    > > Ciekawi mnie, jak powstały pierwsze dwa zarodki, które zapłodniły pierwszą żyjącą
                                                    > > istotę. Skąd się wziął żeński i męski? Może nauka coś na ten temat wie?

                                                    > Wie - to znaczy - proponuje pewne teorie. Odnoszą się one do ogólnej wiedzy o
                                                    > działaniu świata.

                                                    Nie chodzi mi o wykute teorie, tylko o logiczne wyjaśnienie samodzielnie myślących umysłów (nie przejmuj się, to ciebie nie dotyczy).

                                                    > Jeśli uruchomisz logiczne myślenie (jakiś cień szansy istnieje, bo pamiętam, że
                                                    > zdarzało ci się rozsądnie wypowiadać) to sobie uświadomisz, że cała ludzka (ba
                                                    > rdzo skomplikowana) technologia nie istniała zanim nie pojawili się ludzie. Co
                                                    > z tego wynika? A to, że pewne zjawiska SĄ MOŻLIWE, bo takie możliwości oferuje
                                                    > Wszechświat swoimi założeniami. Te obiekty ludzkiej technologii nie powstały od
                                                    > razu, nie zostały STWORZONE OD ZERA. Ich istnienie zawdzięczamy EWOLUCJI. W ty
                                                    > m przypadku jest to ewolucja zasobów ludzkiej wiedzy.

                                                    > Podobnie ewolucyjnie, dzięki założeniom i fizyce świata, powstawały wszystkie o
                                                    > biekty, które obecnie w nim obserwujemy. Złożoność jest skutkiem przemian w cza
                                                    > sie, a nie wymyśleniu wszystkiego naraz i jednorazowemu aktowi stworzenia.

                                                    > Bo najgłupszą rzeczą, jaka może przyjść człowiekowi do głowy, jest zakaz powsta
                                                    > nia Wszechświata samego z siebie w prostej, zdolnej do ewolucji formie i jednoc
                                                    > zesna rezygnacja z tego zakazu, by stworzyć sobie absolutnie skomplikowanego bo
                                                    > ga zdolnego do kreacji wszechświata.

                                                    Bełkot.

                                                    > Tylko beznadziejnie alogiczny umysł toleruje taką sprzeczność jako prawdę absol
                                                    > utną.

                                                    Tylko beznadziejne umysły wierzą w Stworzenie bez Stwórcy.
                                                  • grgkh Re: Ewolucja 25.04.13, 22:10
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > marina0321 napisał(a):
                                                    > > > W największe CUDA wierzą ateiści;
                                                    > > > wszystko samo powstało, samo się zaprojektowało,
                                                    (...)

                                                    > > Sposób, w jaki piszesz o pojęciach stricte naukowych
                                                    > > (fizyka) wskazuje, ze masz nikłą o nich wiedzę.
                                                    > > jak możesz, nie wiedząc o czym piszesz, wypowiadać
                                                    > > się publicznie?

                                                    > Nie jestem fizykiem, dlatego nie posługuję się pojęciami z fizyki,

                                                    Ależ wypowiadasz się - wkraczasz na teren, który opisuje nauka. Pokazujesz swoje zadziwienie i nierozumienie DLACZEGO tak się dzieje i SKĄD to się wzięło. Na te pytania odpowiada sensownie nauka. Wypowiadasz sądy ignorujące ją, sprzeczne z nią.

                                                    > tylko LOGICZNYM rozumowaniem i do tego mam prawo.

                                                    Nie, to nie jest logika. Logiczna jest nauka, a Ty posługujesz się "rozumowaniem" sprzecznym z naukowym. I co, nie zdajesz sobie z tego sprawy?

                                                    > Jeżeli uważasz, że tylko ty masz koncesję
                                                    > na tematy z fizyki, to grubo się mylisz.

                                                    Ja tu sam nie mam dużo do powiedzenia - moja wiedza odnosi się do nauki.

                                                    A Ty bełkoczesz - oto stawiasz swoje tezy PONAD naukę.

                                                    Czy zapoznałaś się z tym, co na ten temat mówi nauka?

                                                    > Jednak twoją fizyką nie potrafisz te
                                                    > go wyjaśnić, co napisałam, tylko opluć.

                                                    Jaką znów "moją"? Dorobek tysięcy lat poznawania świat przez całą ludzkość kwestionujesz jakimś religijnym słowotokiem?

                                                    > > > Ciekawi mnie, jak powstały pierwsze dwa zarodki,
                                                    > > > które zapłodniły pierwszą żyjącą istotę.
                                                    > > > Skąd się wziął żeński i męski?
                                                    > > > Może nauka coś na ten temat wie?
                                                    >
                                                    > > Wie - to znaczy - proponuje pewne teorie.
                                                    > > Odnoszą się one do ogólnej wiedzy o
                                                    > > działaniu świata.
                                                    >
                                                    > Nie chodzi mi o wykute teorie, tylko o logiczne wyjaśnienie samodzielnie myśląc
                                                    > ych umysłów (nie przejmuj się, to ciebie nie dotyczy).

                                                    Uważasz, że nauka nie wyjaśnia czegoś logicznie? Czego tak nie wyjaśnia? Podaj taką hipotezę. Podaj argumenty, które ją podważają.

                                                    A czy kreator jest logiczny? Jak powstał? Czy jeśli on powstał OD RAZU w formie skomplikowanej, gotowej, to istnieje zakaz, by Wszechświat nie mógł powstać samodzielnie DOKŁADNIE TAK SAMO?

                                                    Przecież to jest logiczne.

                                                    > > Jeśli uruchomisz logiczne myślenie (jakiś cień szansy istnieje, bo pamięt
                                                    > am, że
                                                    > > zdarzało ci się rozsądnie wypowiadać) to sobie uświadomisz, że cała ludz
                                                    > ka (ba
                                                    > > rdzo skomplikowana) technologia nie istniała zanim nie pojawili się ludzi
                                                    > e. Co
                                                    > > z tego wynika? A to, że pewne zjawiska SĄ MOŻLIWE, bo takie możliwości of
                                                    > eruje
                                                    > > Wszechświat swoimi założeniami. Te obiekty ludzkiej technologii nie powst
                                                    > ały od
                                                    > > razu, nie zostały STWORZONE OD ZERA. Ich istnienie zawdzięczamy EWOLUCJI
                                                    > . W ty
                                                    > > m przypadku jest to ewolucja zasobów ludzkiej wiedzy.
                                                    >
                                                    > > Podobnie ewolucyjnie, dzięki założeniom i fizyce świata, powstawały wszys
                                                    > tkie o
                                                    > > biekty, które obecnie w nim obserwujemy. Złożoność jest skutkiem przemian
                                                    > w cza
                                                    > > sie, a nie wymyśleniu wszystkiego naraz i jednorazowemu aktowi stworzenia
                                                    > .
                                                    >
                                                    > > Bo najgłupszą rzeczą, jaka może przyjść człowiekowi do głowy, jest zakaz
                                                    > powsta
                                                    > > nia Wszechświata samego z siebie w prostej, zdolnej do ewolucji formie i
                                                    > jednoc
                                                    > > zesna rezygnacja z tego zakazu, by stworzyć sobie absolutnie skomplikowan
                                                    > ego bo
                                                    > > ga zdolnego do kreacji wszechświata.
                                                    >
                                                    > Bełkot.

                                                    :) Wykaż, że tak jest. Ja pokazuję, na czym polega sprzeczność. A u Ciebie nie widzę argumentu ani logicznego rozumowania.

                                                    > > Tylko beznadziejnie alogiczny umysł toleruje taką sprzeczność jako prawdę
                                                    > absol
                                                    > > utną.
                                                    >
                                                    > Tylko beznadziejne umysły wierzą w Stworzenie bez Stwórcy.

                                                    A jak powstał Stwórca? KTO GO STWORZYŁ, bo przecież niemożliwe jest, by powstał bez Stwórcy...

                                                    Kręcisz się w kółko. Jak pies za swoim ogonem. Proste, krótkie logiczne zdanie jest dla ciebie nie do pojęcia. Automat, bot... (sorry ale nie pierwszy raz o tym rozmawiamy, to jest u Ciebie patologiczne). :)
                                                  • nehsa Re: Ewolucja 25.04.13, 22:38
                                                    grgkh!
                                                    Entropia, wyklucza materię z roli kreatora.
                                                    A ponieważ cała, racjonalna, ludzka wiedza nieustannie dostarcza dowodów, że cała materia jest podporządkowana precyzyjnie określonym prawom, to tylko ciężko upośledzony umysłowo człowiek, może wyciągnąć wniosek, że te prawa materii były później, niż materia, i, że to materia była prawodawcą.

                                                    I niestety, ale te prawa materii są NIEMATERIALNE, zatem materia, nie mogła być i nie była ich kreatorem.

                                                    I w analogicznej sytuacji jest rodzaj Homo sapiens.
                                                    Jest podporządkowany, co jest faktem niemożliwym do zaprzeczenia POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI= PRAWU SOLIDARNOŚCI, którego autorem nie jest człowiek.

                                                    Nie obraź się GRGKH, ale według mnie, to ty jesteś ateistycznym zakapiorem, typu religijnych zakapiorów, do których żadne logiczne argumenty nie docierają.
                                                    A to twoje przyklękanie przed ludzką nauką, to czysta obłuda.

                                                    Tobie również zwracam uwagę na fakt, że ta twoja naukowa nauka, po dzień dzisiejszy nie dostrzega, że LUDZKOŚĆ nie pracowała, i nie pracuje, bo WSPÓŁPRACUJE.
                                                    I, że ta twoja nauka, nie dookreśliła żadnej z fundamentalnych wartości.
                                                    I, że ta twoja nauka nie dysponuje nawet definicją godności człowieka.

                                                    A ty, i pozostali, nie macie pojęcia, czym różni się Nauka przekazana nam przez Istotę Boską od ludzkiego, biblijnego chłamu.
                                                    W chodzisz na forum " RELIGIA ", i co chcesz przekazać ludziom, bliźnim?

                                                    Hipotezy o kreatorze-materii. Nie bądź śmieszny. Wszystkie teorie naukowe, pomijające Stwórcę(Boga), można spokojnie o kant dupy potłuc, bo są gó... wartym chłamem, nieustannie w stadium hipotezy.
                                                  • grgkh Re: Ewolucja Wszechświata 25.04.13, 23:42
                                                    nehsa napisał:

                                                    > grgkh!
                                                    > Entropia, wyklucza materię z roli kreatora.

                                                    A nieprawda. Ty sobie - bardzo prymitywnie i dogmatycznie - założyłeś, że cały Wszechświat powstał OD RAZU. A to nie jest prawda. Cała jego zmienność jest skutkiem kreacji rozłożonej w czasie. Jest to tak oczywiste, że inaczej nie da się tego przyjąć. Wtedy prawa zachowania nie istniały w dzisiejszej postaci.

                                                    A dziś? Dzisiaj nie jest wykluczone, że poza "horyzontem" nadal kreacja trwa. W końcu nie ma możliwości, by prawa kreacji i prawa istnienia (dzisiaj obserwowana fizyka) były inne. Źródło jest jedno i reguły zmienności (kreacja też jest regułą zmienności) nie były tym samym.
                                                  • nehsa Re: Ewolucja Wszechświata 26.04.13, 05:52
                                                    GRGKH!
                                                    Przede wszystkim nie kłam, i nie przypisuj mi bzdur, których NIGDY nie głosiłem.
                                                    Nauka Naszego Ojca, wyraźnie sygnalizuje proces ewolucji, i taką też wiadomość podawałem.
                                                  • marina0321 Re: Ewolucja 26.04.13, 00:29
                                                    grgkh napisał:

                                                    > Nie, to nie jest logika. Logiczna jest nauka, a Ty posługujesz się "rozumowanie
                                                    > m" sprzecznym z naukowym. I co, nie zdajesz sobie z tego sprawy?

                                                    Już sobie zaczynam zdawać sprawę i masz rację, przytoczę lepiej teksty naukowca.

                                                    Dr Fred Alan Wolf - uzyskał stopień doktora w fizyce teoretycznej na UCLA. Kontynuuje on pisanie, prowadzi wykłady na całym świecie i przeprowadza badania na temat związku fizyki kwantowej .
                                                    Oto kilka jego zdań:

                                                    " Dusza jest żywa i pełna energii choć doświadczana subiektywnie".
                                                    " Percepcja z poziomu naszej duszy jest wtedy, kiedy podążamy do środka siebie w wewnętrznym wyciszeniu, takim jak podczas medytacji. Możemy wtedy zacząć dostrzegać coś, co jest głębiej i bardziej znaczące, niż tylko przedmiotowa „gdzieś tam zewnętrzność”. Więc to jest bardzo ważne dla tych z nas, którzy utracili kontakt ze swoimi duszami, by spędzać trochę czasu w ciszy – nie w myśleniu, nie w wypełnianiu dziennej listy wszystkiego, co musi być zrobione – ale w byciu ze sobą w sposób, który pozwala na głębszą, wewnętrzną rzeczywistość aby kipiała od wewnątrz twojej świadomości".

                                                  • grgkh Re: Ewolucja 26.04.13, 10:05
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > grgkh napisał:
                                                    >
                                                    > > Nie, to nie jest logika. Logiczna jest nauka,
                                                    > > a Ty posługujesz się "rozumowaniem" sprzecznym
                                                    > > z naukowym. I co, nie zdajesz sobie z tego sprawy?
                                                    >
                                                    > Już sobie zaczynam zdawać sprawę i masz rację,
                                                    > przytoczę lepiej teksty naukowca.

                                                    Część "naukowców" - znacznie mniejsza niż średnia statystyczna - wierzy w istnienie jakiegoś boga. Czy uważasz, że to dowodzi istnienia boga?

                                                    Część z hipotez, które kiedyś głosiła "nauka" okazało się fałszywych.

                                                    > Dr Fred Alan Wolf - uzyskał stopień doktora w fizyce teoretycznej na UCLA. Kon
                                                    > tynuuje on pisanie, prowadzi wykłady na całym świecie i przeprowadza badania na
                                                    > temat związku fizyki kwantowej .

                                                    Niejaki Binienda uważa, że w Smoleńsku był zamach i próbuje to uzasadniać "naukowo". :)

                                                    > Oto kilka jego zdań:
                                                    >
                                                    > " Dusza jest żywa i pełna energii choć doświadczana subiektywnie".

                                                    Czy udowodnił istnienie duszy? Bo naukowcy, którzy zajmują się neuronaukami kwestionują jej istnienie podając wiele bardzo dmocnych argumentów.

                                                    > " Percepcja z poziomu naszej duszy jest wtedy, kiedy podążamy do środka siebie
                                                    > w wewnętrznym wyciszeniu, takim jak podczas medytacji. Możemy wtedy zacząć dost
                                                    > rzegać coś, co jest głębiej i bardziej znaczące, niż tylko przedmiotowa „
                                                    > gdzieś tam zewnętrzność”. Więc to jest bardzo ważne dla tych z nas, którz
                                                    > y utracili kontakt ze swoimi duszami, by spędzać trochę czasu w ciszy – n
                                                    > ie w myśleniu, nie w wypełnianiu dziennej listy wszystkiego, co musi być zrobio
                                                    > ne – ale w byciu ze sobą w sposób, który pozwala na głębszą, wewnętrzną r
                                                    > zeczywistość aby kipiała od wewnątrz twojej świadomości".

                                                    Bełkot. :) Najpierw musiałabyś dowieść istnienia duszy. To jest jak z bogiem - nie masz dowodu jego istnienia, a uzasadniasz nim pewne zjawiska. To jest nienaukowe myślenie.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 21:29
                                                    Maryniu!
                                                    Żyjesz złudzeniami, rzekłby intelektóalysta BOOKWORM. Twoje pytania są wyjątkowo naiwne.
                                                    Przecież wiadomo, że uniwersalnym PRAWODAWCĄ jest materia. Uzupełniłby BOOKWORM i Spółka "forumowych popaprańców", która nasyca to forum obelgami pod moim adresem, i ma ambicję pouczać mnie o kulturze bycia - Forumowym DS-V. Takie to stowarzyszenie "arbiterów elegantiarów".

                                                    Ośmieliłem się w moim ebooku podać różnicę pomiędzy PRACĄ, a współpracą.
                                                    Nie poczekałem aż jakiś NAUKOWIEC to oznajmi, i popatrz , jak podpadłem.
                                                    Wariant, zarzucił mi nawet jakąś tam niewrażliwość. Innymi słowy, ślepiec ma się za przewodnika, a zniewolony wypocinami niedorobionych autorytetów niedojda, za speca od recenzji.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 21:40
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Maryniu!
                                                    > Żyjesz złudzeniami, rzekłby intelektóalysta BOOKWORM. Twoje pytania są wyjątkow
                                                    > o naiwne.
                                                    > Przecież wiadomo, że uniwersalnym PRAWODAWCĄ jest materia.

                                                    Jeżeli ONI uważają, że składają się tylko z materii, niech im tak będzie. Ostatecznie sami lepiej wiedzą, z jakich substancji się składają .Może dlatego nie potrafią "zaskoczyć" pojęć ludzi, którzy oprócz mięsa coś więcej posiadają.
                                                  • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 22:12
                                                    marina0321 napisał(a):


                                                    > Jeżeli ONI uważają, że składają się tylko z materii, niech im tak będzie. Osta
                                                    > tecznie sami lepiej wiedzą, z jakich substancji się składają .Może dlatego nie
                                                    > potrafią "zaskoczyć" pojęć ludzi, którzy oprócz mięsa coś więcej posiadają.

                                                    Oni? Cały naukowy świat to "oni"?

                                                    Jest inaczej, to Tobie się wydaje, że istnieje mięso.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 23:54
                                                    grgkh napisał:
                                                    > Jest inaczej, to Tobie się wydaje, że istnieje mięso.

                                                    Nie wydaje, tylko wiem, że istnieje mięso.
                                                    A Ty w mięso też już nie wierzysz?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 00:10
                                                    Nehsa!
                                                    Ty i ja oprócz materialnego ciała posiadamy niematerialną energię, czyli duszę.
                                                    Jeżeli bookworm, variant, grgkh i.in. niemalże błagają, żeby uwierzyć, że oni tego cennego daru (duszy) są pozbawieni, to ja im oczywiście wierzę...i to wyjaśnia wiele...
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 06:11
                                                    Maryniu!
                                                    Z tą duszą, to sytuacja według Nauki Naszego Ojca, wygląda tak:
                                                    1. Jesteśmy ludźmi w następstwie zindywidualizowanej Samoofiary Stwórcy=SYNA OJCA, wobec każdego z nas.

                                                    2. Abyśmy nabyli prawa do zmartwychwstania, czyli wiecznego posługiwania się nowym materialnym narzędziem, czyli ciałem, które jest nam niezbędne do międzyludzkiej współpracy, musimy się narodzić z Ducha, czyli z Cząstki Światłości=Rozumu, która uczyniła nas ludźmi.

                                                    3. Jeżeli wartość naszej międzyludzkiej współpracy będzie wyższa, od wartości naszego zobowiązania do niej, czyli wyższa od solidarności, wówczas rodzimy się z Ducha, czyli zyskujemy DUSZĘ, czyli samodzielną niematerialną zdolność egzystowania, stajemy się godni zapłaty w postaci zmartwychwstania.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 06:21
                                                    A tak nawiasem mówiąc.
                                                    Jestem głęboko przekonany, że wielu z Was, którzy tu na tym forum zaszczycacie mnie swoją cierpliwością, jest osobami autentycznie przyzwoitymi, uczciwymi, i przede wszystkim, zwyczajnie lepszymi ode mnie.

                                                    Ja, podawałem Wam powód zainteresowania się przeze mnie Nauką Wszechmogącego Ojca.
                                                    Był nim STRACH przed odpowiedzialnością za czynione w życiu ZŁO.

                                                    Wpisy wielu z Was, religijnych i ateistów, sygnalizują mi, że mam do czynienia z "naiwną, grzeczną, UFNĄ dzieciarnią", począwszy od POCOO, a skończywszy na GRGKH.
                                                    Serdecznie Was Droga Dziatwo pozdrawiam. Niestety dziadek nehsa nie ma dla Was na cukierki. Wybaczcie.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:39
                                                    nehsa napisał:


                                                    > Ja, podawałem Wam powód zainteresowania się przeze mnie Nauką Wszechmogącego Oj
                                                    > ca.
                                                    > Był nim STRACH przed odpowiedzialnością za czynione w życiu ZŁO.

                                                    A ja się nie boję.Nie czynię zła.Czasami grzeszę mową a to nie jest zło.

                                                    > Wpisy wielu z Was, religijnych i ateistów, sygnalizują mi, że mam do czynienia
                                                    > z "naiwną, grzeczną, UFNĄ dzieciarnią", począwszy od POCOO, a skończywszy na GR
                                                    > GKH.

                                                    Czy to ,że otwieram stawkę mam uznać za zaszczyt?

                                                    > Serdecznie Was Droga Dziatwo pozdrawiam. Niestety dziadek nehsa nie ma dla Was
                                                    > na cukierki. Wybaczcie.

                                                    No co? Uśmiercasz wątek? Od Ciebie mogę wziąć nawet do połowy "wyciućkaną "landrynkę.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:53
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Czasami grzeszę mową a to nie jest zło.

                                                    Oj, nie byłabym taka pewna - spójrz na Rydzyka, do czego jego mowa już doprowadziła.

                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 10:11
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > Oj, nie byłabym taka pewna - spójrz na Rydzyka, do czego jego mowa już doprowad
                                                    > ziła.
                                                    >
                                                    Masz rację .Spojrzenie na tego...no tego...tam...to najgorsza pokuta za moje "mówione grzechy".Czy to znaczy,że aż tak bardzo nagrzeszyłam?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 10:16
                                                    pocoo napisała:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    >
                                                    > > Oj, nie byłabym taka pewna - spójrz na Rydzyka, do czego jego mowa już do
                                                    > prowadziła.

                                                    > Masz rację .Spojrzenie na tego...no tego...tam...to najgorsza pokuta za moje "m
                                                    > ówione grzechy".Czy to znaczy,że aż tak bardzo nagrzeszyłam?

                                                    Nie znam Twoich grzechów, a słowa Twoje na forum nie są np. dla mnie "groźne."
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:48
                                                    pocoo napisała:
                                                    >
                                                    > > Czasami grzeszę mową a to nie jest zło.

                                                    **Słusznie. Grzeszymy tylko mową, o wartości której decyduje NIEMATERIALNY SENS, dlatego tym sensem nie możemy nic uczynić, i nie czynimy nim też, żadnego ZŁA, które to ZŁO, jest zawsze materialne.
                                                    W ebooku, w ślad za Nauką Ojca(Boga), dokładnie to wyjaśniłem.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:30
                                                    Pocoo m.in.,napisała:
                                                    Od Ciebie mogę wziąć nawet do połowy "wyciućkaną "landrynkę.

                                                    ***Nie jest nosicielem żadnych żółtaczek, chorób wenerycznych, itp,.
                                                    Ostatnie badanie z kwietnia , OB = 8 mm.
                                                    Moglibyśmy se wzajemnie pociućkać.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:55
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Moglibyśmy se wzajemnie pociućkać.

                                                    Tę landrynkę.
                                                    Nie ma znaczenia co,ważne że podnieca mnie "to".
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 16:02
                                                    Pocusiu!
                                                    No i o to podniecenie chodzi, a nie o landrynkę.
                                                    Ja, na ten przykład, bardzo lubiem czystość. Jak by sie nie wykąpał chociaż raz w miesiącu, to ja by rzyć nie muk.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:52
                                                    nehsa napisał:


                                                    > 3. Jeżeli wartość naszej międzyludzkiej współpracy będzie wyższa, od war
                                                    > tości naszego zobowiązania do niej, czyli wyższa od solidarności, wówczas rodzi
                                                    > my się z Ducha, czyli zyskujemy DUSZĘ, czyli samodzielną niematerialną zdolność
                                                    > egzystowania, stajemy się godni zapłaty w postaci zmartwychwstania.

                                                    Moja chęć do międzyludzkiej współpracy jest dużo wyższa niż jakiekolwiek zobowiązania.Na pewno wyższa od solidarności.Jeżeli już uzyskam tę "niematerialną zdolność egzystowania"to odszukam Twoje zmartwychwstałe ciało.Nie jesteś pewien zmartwychwstania? Do bani z taką Nauką.Jak zawsze "ryzyk-fizyk","na dwoje babka wróżyła"?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:57
                                                    pocoo napisała:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    > > 3. Jeżeli wartość naszej międzyludzkiej współpracy będzie wyższa, od
                                                    > > wartości naszego zobowiązania do niej, czyli wyższa od solidarności, wówczas rodzimy
                                                    > > się z Ducha, czyli zyskujemy DUSZĘ, czyli samodzielną niematerialną zdolność
                                                    > > egzystowania, stajemy się godni zapłaty w postaci zmartwychwstania.

                                                    > Moja chęć do międzyludzkiej współpracy jest dużo wyższa niż jakiekolwiek zobowi
                                                    > ązania.Na pewno wyższa od solidarności.Jeżeli już uzyskam tę "niematerialną zdo
                                                    > lność egzystowania"to odszukam Twoje zmartwychwstałe ciało.Nie jesteś pewien zm
                                                    > artwychwstania? Do bani z taką Nauką.Jak zawsze "ryzyk-fizyk","na dwoje babka w
                                                    > różyła"?

                                                    ...a ja w zmartwychwstanie zgniłych ciał nie wierzę. To tak na marginesie.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 10:18
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > ...a ja w zmartwychwstanie zgniłych ciał nie wierzę. To tak na marginesie.

                                                    Ten margines to ci nehsa z wylizanym lizakiem do dzioba wsadzi.
                                                    Duch mój nagrodzony w doskonałe ciało wlezie,a nie zgniłe.
                                                    Czy myślisz,że ja miałabym ochotę po zmartwychwstaniu ze zgniłym nehsą współpracować.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:38
                                                    Nie ma żadnego na "dwoje babka wróżyła".
                                                    Godni zapłaty za jakość współpracy, która była w ich życiu miłosierdziem i miłością - ZMARTWYCHWSTANĄ.
                                                    Niegodni, nie zostaną wyposażeni w nowe, nieśmiertelne, materialne narzędzie współpracy, czyli w nowe ciało.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:39
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Nie ma żadnego na "dwoje babka wróżyła".
                                                    > Godni zapłaty za jakość współpracy, która była w ich życiu miłosierdziem i miło
                                                    > ścią - ZMARTWYCHWSTANĄ.
                                                    > Niegodni, nie zostaną wyposażeni w nowe, nieśmiertelne, materialne narzędzie ws
                                                    > półpracy, czyli w nowe ciało.

                                                    I co dalej z tymi "niegodnymi"? (z ciekawości pytam)
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 17:33
                                                    Bookwormie!
                                                    Każdy człowiek, z Mocy Stworzenia go człowiekiem, jest zobowiązany do SOLIDARNOŚCI, czyli życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy, ze wszystkimi.

                                                    Niegodni zapłaty, czyli ci, którzy czynili ZŁO innym ludziom, zgodnie z ich żądaniem, pozostaną w samotności do Dnia Sądnego, zwanego niesłusznie Końcem Świata.
                                                    A w Dniu Sądnym, zostaną osądzeni przez Sąd Słowa, a nie Boga.

                                                    I na temat wyrokowania oznajmiono nam, że kara za czynione zło, będzie wprost proporcjonalna do IQ człowieka. Czyli, im większa świadomość czynienia zła, tym surowsza kara.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 17:52
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookwormie!
                                                    > I na temat wyrokowania oznajmiono nam, że kara za czynione zło, będzie wprost p
                                                    > roporcjonalna do IQ człowieka. Czyli, im większa świadomość czynienia zła, tym
                                                    > surowsza kara.

                                                    Nooo... to bookworm nie ma się czym przejmować (żart).
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 16:18
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Nie ma żadnego na "dwoje babka wróżyła".
                                                    > Godni zapłaty za jakość współpracy,

                                                    > która była w ich życiu miłosierdziem i miło
                                                    > ścią - ZMARTWYCHWSTANĄ.

                                                    Nehsa kurna,
                                                    jakość współpracy,która była w moim życiu miłosierdziem i miłością? To co jest w moim życiu ,to jedno a moja solidarna współpraca to drugie.Ciekawa teoria.No to jak z tą miłością i miłosierdziem w moim życiu?Miłość należy do istot boskich i sobie w moim życiu jest.Ot tak.
                                                    Nehsa,ja nie chcę zmatrwychwstać bez Ciebie.Mam w zmartwuychwstałej du..pie współpracę z kimś innym.Ja chcę z Tobą.I guzik wiemy czy zmartwychwstaniemy oboje.Może spróbujmy przed zmartwychwstaniem żeby było wiadomo czy warto.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 16:53
                                                    Pocoo!
                                                    No przecież cały czas chodzi o tę próbę. A ten wątek to tylko taka pokrywka-przykrywka.
                                                    A ponieważ, jak sobie przypominam urodziłaś dwoje dzieci, bo kiedyś wspominałaś o tym na forum, to Ty, Pocoo i wszystkie Polskie Matki, jesteście zdecydowanie do przodu.

                                                    Płodzenie potomstwa, poparte matczyną troskliwością w życiu dzieci, to czysty przykład miłości, a ponadto miłosierdzia.
                                                    Płodzenie potomstwa, to AKT WSPÓŁOFIARNY, czyli miłość do spodziewanych dziecka, dzieci.
                                                    A proces opiekuńczo-wychowawczy to pasmo cierpliwości, która jest przyczyną i dowodem miłosierdzia.

                                                    Zatem, ja prawie pewny jestem, że TY, wzorowa mama, zmartwychwstaniesz. Mało, wszscy godni zapłaty, "nigdy nie ukuszą śmierci", czyli nigdy nie umierają.

                                                    No ale spróbować byśmy mogli.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 21:47
                                                    Maryniu!
                                                    Nie szukam w Tobie sojusznika. Bo nie mam powodów zabiegać o sojusz..
                                                    Mam jednak do Ciebie uprzejmą prośbę, bo może ja stary człowiek, który rozpoczął 73 rok życia, coś ważnego w tym wątku przegapiłem, a co mogli przekazać LUDZKOŚCI Szanowni Interlokutorzy.
                                                    Prośba ta, dotyczy istotnych kontrargumentów, które mogły umknąć mojej uwadze.
                                                    Chodzi mi o Twoje zdanie: Były takie, lub, nie było takich.

                                                    Jak napiszesz: BYŁY, to przeszukam wątek, aby znaleźć i zapoznać się z tą cenną treścią.
                                                    Byłbym Ci wdzięczny, za ewentualną zachętę.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 23:55
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Maryniu!
                                                    > Nie szukam w Tobie sojusznika. Bo nie mam powodów zabiegać o sojusz..
                                                    > Mam jednak do Ciebie uprzejmą prośbę, bo może ja stary człowiek, który rozpoczą
                                                    > ł 73 rok życia, coś ważnego w tym wątku przegapiłem, a co mogli przekazać LUDZK
                                                    > OŚCI Szanowni Interlokutorzy.
                                                    > Prośba ta, dotyczy istotnych kontrargumentów, które mogły umknąć mojej uwadze.
                                                    > Chodzi mi o Twoje zdanie: Były takie, lub, nie było takich.
                                                    >
                                                    > Jak napiszesz: BYŁY, to przeszukam wątek, aby znaleźć i zapoznać się z tą cenną
                                                    > treścią.
                                                    > Byłbym Ci wdzięczny, za ewentualną zachętę.

                                                    Nie było żadnych kontrargumentów.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 05:55
                                                    Maryniu!
                                                    Dzięki, za "przychylne rozpatrzenie mojej prośby".
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:56
                                                    Cóż za współpraca. Dwóch bogów klaszcze z zadowolniem w rączki.

                                                    Napisz jeszcze: "Maryniu, i powiedz, proszę, czy nie mam racji."
                                                    a Marynia: "Masz rację, Nehsiu"
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 08:59
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Cóż za współpraca. Dwóch bogów klaszcze z zadowolniem w rączki.
                                                    >
                                                    > Napisz jeszcze: "Maryniu, i powiedz, proszę, czy nie mam racji."
                                                    > a Marynia: "Masz rację, Nehsiu"

                                                    Oczywiście, że ma o wiele więcej racji, niż Ty. Musisz się jeszcze kilka razy narodzić, żeby dorównać mądrości Nehsy.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 09:10
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Cóż za współpraca. Dwóch bogów klaszcze z zadowolniem w rączki.
                                                    > >
                                                    > > Napisz jeszcze: "Maryniu, i powiedz, proszę, czy nie mam racji."
                                                    > > a Marynia: "Masz rację, Nehsiu"
                                                    >
                                                    > Oczywiście, że ma o wiele więcej racji, niż Ty. Musisz się jeszcze kilka razy n
                                                    > arodzić, żeby dorównać mądrości Nehsy.

                                                    Oczywiście, oczywiście. No muszę, choć to raczej nie możliwe.

                                                    Twoja całkowicie obiektywna opinia ma dla mnie ogromne znaczenie.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 09:16
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Twoja całkowicie obiektywna opinia ma dla mnie ogromne znaczenie.

                                                    Cieszę się...
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:58
                                                    Maryniu i Bookwormie!
                                                    Ja, wiele razy pisałem, że mój kiepsko napisany ebook, to plon moich siedemnastoletnich przemyśleń. To kawał czasu, ale ja nie posiadam wiedzy, którą posiadacie WY, czy np. GRGKH.
                                                    Jestem skromnym, pozbawionym chciwości prowincjonalnym wolnomyślicielem.

                                                    Nie pcham się na afisz, ale potrafię bronić prezentowanych tez, których źródłem jest Nauka Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, a sprawdzianem rzeczywistość.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 18:10
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Maryniu i Bookwormie!
                                                    > Ja, wiele razy pisałem, że mój kiepsko napisany ebook, to plon moich siedemnast
                                                    > oletnich przemyśleń. To kawał czasu, ale ja nie posiadam wiedzy, którą posiada
                                                    > cie WY, czy np. GRGKH.
                                                    > Jestem skromnym, pozbawionym chciwości prowincjonalnym wolnomyślicielem.

                                                    > Nie pcham się na afisz, ale potrafię bronić prezentowanych tez, których źródłem
                                                    > jest Nauka Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, a sprawdzianem rzeczywistość.

                                                    Zawsze ceniłam i cenię ludzi wolnomyślicieli, którzy potrafią sami tworzyć, a przede wszystkim ich wkład pracy. Nadęci yntelektualyyyści, którzy posługują się tylko wiedzą zdobytą, powtarzają, nie rzadko wykłute na pamięć, myśli i zdania INNYCH, a własną pustą głową nie potrafią nic stworzyć, za to głośno tętnić i bębnić.
                                                    Nabierają też w jakiejś dziedzinie wiedzę JEDNOKIERUNKOWA, która potem - albo padnie u nich na pysk, albo fanatycznie się jej uczepią, jak rzep psiego ogona. To są dogmatycy.
                                                    A więc, Nehsa - tak trzymaj!!!

                                                    Ludzie płytcy nadymają się na zewnątrz.
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 19:18
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > Nabierają też w jakiejś dziedzinie wiedzę JEDNOKIERUNKOWA, która potem - albo p
                                                    > adnie u nich na pysk, albo fanatycznie się jej uczepią, jak rzep psiego ogona.
                                                    > To są dogmatycy.

                                                    > A więc, Nehsa - tak trzymaj!!!

                                                    Głaszczesz nehsę po głowe i walisz go pałą "bez łeb".Genialne posunięcie, za które powinnaś od nehsy dostać godziwą zapłatę.
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 20:51
                                                    Pocoo!
                                                    Na pewno pamiętasz, co ja pisałem o Was Wszystkich pisałem. I na to również zwracałem uwagę innym.

                                                    Jestem WAM wdzięczny, za to, że się do mnie w necie odzywacie.
                                                    I cenię sobie niezwykle, każdą Waszą wypowiedź, i nad każdą się zastanawiam, i myślę dlaczego ta wypowiedź brzmi tak, a nie inaczej.
                                                    Ja, zdaję sobie sprawę ze swojego stylu(to od styliska) bycia na forum, i nie chowam urazy do nikogo. W zasadzie o żadne "antynehsiane wystąpienie".

                                                    A poza tym, mam taki deficyt literackiego talentu, który się zwie beztalenciem. No to z jakiej okazji mam tu podskakiwać.
                                                    A poza tym.
                                                    Kocham KOBIETY, i nieprawdopodobnie się cieszę, że mam do nich jeszcze odrobinę szczęścia.
                                                  • marina0321 Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 21:03
                                                    nehsa napisał:
                                                    > A poza tym, mam taki deficyt literackiego talentu, który się zwie beztalenciem.
                                                    > No to z jakiej okazji mam tu podskakiwać.
                                                    > A poza tym.
                                                    > Kocham KOBIETY, i nieprawdopodobnie się cieszę, że mam do nich jeszcze odrobinę
                                                    > szczęścia.

                                                    Nehsa!
                                                    Nie widzę tu żadnego beztalenu, o którym często wspominasz. Nie dostrzegam żadnej różnicy między Tobą, a tymi "wysoko łuczonymi".
                                                    Poza tym - najlepiej lubię czytać Twoje posty, kiedy się wkurzysz.
                                                    Pozdro....
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 21:33
                                                    Maryniu!
                                                    Najwspaniałomyślniejszą Istotą, jest Drugi Bóg-Stwórca, Który pomniejsza wartość Swojej Samoofiary dopiero na żądanie człowieka.
                                                    My, możemy tylko naśladować Boga, ale nielicznym to się udaje.
                                                    Moje szczęście polega na tym, że akurat TY, potrafisz to robić.

                                                    Ja się nie wkurzam, ja jestem stary złośliwiec.
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:36
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Nehsa!
                                                    > Nie dostrzegam żadn
                                                    > ej różnicy między Tobą, a tymi "wysoko łuczonymi".
                                                    Nehsa!
                                                    A nie czujesz garba ,który cały czas Ci rośnie?
                                                    A może ja się na niektórych "subtelnościach" nie znam.
                                                  • wariant_b Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:00
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Kocham KOBIETY, i nieprawdopodobnie się cieszę, że mam do nich
                                                    > jeszcze odrobinę szczęścia.

                                                    Ależ nehso, to nie jest miłość tylko marne naśladownictwo.
                                                    Prawdziwa miłość jest BEZPŁCIOWA.
                                                    Ty nie kochasz kobiet, jedynie liczysz na AKT WSPÓŁOFIARNY.
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:17
                                                    wariant_b napisał:
                                                    "> Ależ nehso, to nie jest miłość tylko marne naśladownictwo.
                                                    > Prawdziwa miłość jest BEZPŁCIOWA.
                                                    > Ty nie kochasz kobiet, jedynie liczysz na AKT WSPÓŁOFIARNY."

                                                    **Usiłujesz prześmiewczo błysnąć, ale obnażasz swój brak zrozumienia miłości.
                                                    A ponieważ, jestem przekonany, że czynisz to celowo, potraktuję twój post wielomówiącym milczeniem.
                                                  • bookworm Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 23:59
                                                    nehsa napisał:

                                                    > wariant_b napisał:
                                                    > "> Ależ nehso, to nie jest miłość tylko marne naśladownictwo.
                                                    > > Prawdziwa miłość jest BEZPŁCIOWA.
                                                    > > Ty nie kochasz kobiet, jedynie liczysz na AKT WSPÓŁOFIARNY."
                                                    >
                                                    > **Usiłujesz prześmiewczo błysnąć, ale obnażasz swój brak zrozumienia miłości.
                                                    > A ponieważ, jestem przekonany, że czynisz to celowo, potraktuję twój post wielo
                                                    > mówiącym milczeniem.

                                                    Zaiste wiele mówiące milczenie. Mi na przykład mówi, że nie masz pojęcia jak z tego wybrnąć bez zalewania forum potokiem słów skopiowanych z ebooka i próbą zakamuflowania braku odpowiedzi.

                                                    A co mówi Tobie? ;)
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 27.04.13, 09:52
                                                    bookworm napisał:
                                                    A co mówi Tobie? ;)

                                                    **A mnie mówi, że należy pamiętać o tym, że słowa mówione przez Boga są wieczne.
                                                    I, jak Nauczyciel-Bóg przed dwoma tysiącami lat powiedział:
                                                    "Słuchem, słuchać będziecie ale nie zrozumiecie;
                                                    i widząc, widzieć będziecie, ale nie ujrzycie."


                                                    To są te słowa aktualne po dzień dzisiejszy. Na tym forum, Bookworm, czy Wariant, czy dziesiątki innych, to upośledzone wiedzą osobniki, którym podziw dla innych ludzi, odebrał szacunek do siebie samych.
                                                    Polskie społeczeństwo, nie posiada patriotycznyhch elit. A te, które posiada, są wrogimi społeczeństwu elitami. A przykładem tego deficytu, jest REGULAMIN BEZPRAWNEGO BURDELU, którym jest aktualna Konstytucja RP nasycona głupotą tak zwanych, konstytucjonalistów.
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 27.04.13, 10:16
                                                    nehsa napisał:

                                                    > I, jak Nauczyciel-Bóg przed dwoma tysiącami lat powiedział:
                                                    Komu do cholery? Tym piszącym ewangelie pełne kłamstw? Nie miał takiej mocy aby komukolwiek powiedzieć,co jest prawdą wprost? Dopiero Tobie podsunął myśl? Podsuwał Ci to przez 17 lat.Nehsa,co ja Ci zrobiłam takiego złego,że w sposób tak oczywisty ze mnie kpisz?Zasypujesz niewybrednymi epitetami ateistów międzi innymi mnie.Ma mi się to podobać? Otóż nie.
                                                  • nehsa Re:Ja odkopuje, a nie zasypuje. 27.04.13, 12:59
                                                    Pocusiu ateistyczna!
                                                    Cała LUDZKOŚĆ, wszyscy jej najwybitniejsi przedstawiciele, również w Polsce informują ateistów, w tym i Ciebie, że jesteście głupsi, od religijnych.
                                                    Zabrałem głos w wątku GRGKH "Religia w szkole...."

                                                    Ja, wyjaśniłem dlaczego tak się dzieje.
                                                  • pocoo Re:Ja odkopuje, a nie zasypuje. 27.04.13, 14:51
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Ja, wyjaśniłem dlaczego tak się dzieje.

                                                    Co mnie obchodzi Twoja dyskusja z kimkolwiek? Mnie interesuje co piszesz do mnie.Jeżeli używasz ogólników ,że wszyscy ateiści to...dotykasz również mnie.
                                                    Prosze zatem,nie obrażaj mnie i nie kpij sobie robiąc ze mnie idiiotkę.
                                                  • nehsa Re:Ja odkopuje, a nie zasypuje. 27.04.13, 15:59
                                                    POcusiu!
                                                    Ja, nie usiłuję z nikogo robić idioty, dlatego wszystko, co piszę, i co Wam Szanowni i Drodzy Rodaczki i Rodacy napisałem, znajduje oparcie:
                                                    1./ W świadectwach świeckiej, nieskończenie racjonalnej, uniwersalnej Nauce Ojca Wszystkich Ludzi, Którego upośledzeni umysłowo nazywają, "Bogiem".

                                                    świeckość Nauki Jedynego Ojca, wynika z braku w Niej, jakiejkolwiek legitymacji do działalności religijnej, w tym kapłaństwa.

                                                    2./ W rzeczywistości, dlatego nikt z ateistów nie może przedłożyć przykładu, że dzieje się inaczej, niż zostało to zapodane w Nauce Naszego Ojca.(możesz się wysilić)

                                                    3./ W logice.

                                                    Religie, które m.in., podają, że Stwórcą wszechświata i człowieka była istota niematerialna, pomimo ich wszystkich deficytów, dysponują bardziej racjonalną hipotezą przyczyn stworzenia, niż tak zwany ateizm. Tym samym ateizm, jest od ich wiedzy głupszy, i ateiści, są głupsi od religijnych.
                                                    I to jest Wasze oświadczenie, kim jesteście. To, czego TY ode mnie sobie życzysz?
                                                  • pocoo Re:Ja odkopuje, a nie zasypuje. 27.04.13, 16:25
                                                    nehsa napisał:

                                                    > POcusiu!
                                                    > Ja, nie usiłuję z nikogo robić idioty, dlatego wszystko, co piszę, i co Wam Sza
                                                    > nowni i Drodzy Rodaczki i Rodacy napisałem, znajduje oparcie:
                                                    > 1./ W świadectwach świeckiej, nieskończenie racjonalnej, uniwers
                                                    > alnej Nauce Ojca Wszystkich Ludzi, Którego upośledzeni umysłowo nazywają, "Bogi
                                                    > em".
                                                    Teraz już wiem.Umysłowo upośledzeni nazywają ojca wszystkich ludzi bogiem.
                                                    To Ty nehsa napisałeś o dwóch istotach boskich:
                                                    Bogu Ojcu Wolności i Bogu Synu Światłości=Rozum.
                                                    Brawo Nehsa,Brawo...
                                                  • nehsa Re:Ja odkopuje, a nie zasypuje. 27.04.13, 20:35
                                                    POcusiu!
                                                    Jak jest Dwóch Bogów, to nazywanie Któregokolwiek z Nich Bogiem, NIE IDENTYFIKUJE Tego Boga. Nie wiadomo, o Którym z Nich mowa.

                                                    Natomiast posługiwanie się słowami: OJCIEC(miano zastrzeżone wobec Pierwszego Boga), i posługiwanie się określeniem, "SYN OJCA"(wobec Drugiego Boga), bezbłędnie identyfikuje Każdego z Nich.

                                                    Wytłumaczyłem to także w ebooku. Przecie to takie proste.
                                                    -
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:23
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    > > Kocham KOBIETY, i nieprawdopodobnie się cieszę, że mam do nich
                                                    > > jeszcze odrobinę szczęścia.

                                                    To jakieś herezje.

                                                    > Ależ nehso, to nie jest miłość tylko marne naśladownictwo.
                                                    > Prawdziwa miłość jest BEZPŁCIOWA.
                                                    > Ty nie kochasz kobiet, jedynie liczysz na AKT WSPÓŁOFIARNY.

                                                    A to Nauka Ojca w najczystszej postaci.


                                                    Wg nehsy Marina naśladuje jednego boga(cholera wie którego?)
                                                    On naśladuje drugiego.
                                                    Tylko Marina ma gdzieś zmartwychwstanie gnijącego ciała(tak napisala)
                                                    Jaka nauka,takie rytuały.
                                                  • wariant_b Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:36
                                                    pocoo napisała:
                                                    > A to Nauka Ojca w najczystszej postaci.

                                                    Powiedziałbym: "pieprz Nauki Ojca".
                                                    Ale nie powiem.
                                                    Mam lepsze pomysły.
                                                  • marina0321 Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:41
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > pocoo napisała:
                                                    > > A to Nauka Ojca w najczystszej postaci.

                                                    > Powiedziałbym: "pieprz Nauki Ojca".
                                                    > Ale nie powiem.
                                                    > Mam lepsze pomysły.

                                                    W to Ci wierzę. Każdy inny pomysł będzie lepszy, niż ten.
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 22:42
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Powiedziałbym: "pieprz Nauki Ojca".
                                                    > Ale nie powiem.
                                                    > Mam lepsze pomysły.

                                                    Nie każ mi się domyślać.
                                                  • wariant_b Re: Oj Marina,Marina. 26.04.13, 23:05
                                                    pocoo napisała:
                                                    > Nie każ mi się domyślać.

                                                    Oj, nie kryguj się.
                                                    Zanim napisałem, ty już wiedziałaś.
                                                  • pocoo Re: Oj Marina,Marina. 27.04.13, 07:40
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > Zanim napisałem, ty już wiedziałaś.

                                                    A co? Co wiedziałam?
                                                    Właściwie to ciekawa bylam jak wybrniesz z odpowiedzią.Zwykle znikałeś.
                                                    Przyzwyczaiłeś się do moich pytań i odpowiedzi?Mam być grzeczniejsza?Tylko po co?
                                                    Każdy ma swoją religię( przy zarzucie,że nie na temat).
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 27.04.13, 09:10
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > pocoo napisała:
                                                    > > A to Nauka Ojca w najczystszej postaci.
                                                    >
                                                    > Powiedziałbym: "pieprz Nauki Ojca".
                                                    > Ale nie powiem.
                                                    > Mam lepsze pomysły.

                                                    ***NIestety, nie masz, tylko naiwniutko się chwalisz.
                                                  • nehsa Re: Oj Marina,Marina. 27.04.13, 09:07
                                                    Pocusiu!
                                                    1./ Stosunek płciowy, współżycie płci człowieka niewiasty z człowiekiem mężczyzną to posępowanie, którego jakość sprawiedliwości, jest równo warta SOLIDARNOŚCI. A obie strony, zgodnie w nim współuczestniczące, odnoszą korzyści.

                                                    2./ Zgodne współżycie płci człowieka w celu spłodzenia potomstwa, albo, chociażby dopuszczające taką ewentualność, jeśli skutkuje poczęciem=przyjściem człowieka na świat, jest dowodem miłości współżyjących do spodziewanego, oczekiwanego potomstwa, dziecka, dzieci, bo jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM. A NIE PARTNERÓW WSPÓŁŻYCIA DO SIEBIE.

                                                    Ludzka MIŁOŚĆ , to postępowanie, polegające na poświęceniu wartości, której człowiek jest wyłącznym dysponentem, czyli na ofierze, bądź współ ofierze. (A nie stanie świadomości.)

                                                    3./ Jest oczywistym, że ci ludzie, którzy zmartwychwstaną, będą wyposażeni w nowe, materialne narzędzie do współpracy, czyli w nowe ciało.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 23:56
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Maryniu i Bookwormie!
                                                    > > Ja, wiele razy pisałem, że mój kiepsko napisany ebook, to plon moich sied
                                                    > emnast
                                                    > > oletnich przemyśleń. To kawał czasu, ale ja nie posiadam wiedzy, którą p
                                                    > osiada
                                                    > > cie WY, czy np. GRGKH.
                                                    > > Jestem skromnym, pozbawionym chciwości prowincjonalnym wolnomyślicielem.
                                                    >
                                                    > > Nie pcham się na afisz, ale potrafię bronić prezentowanych tez, których ź
                                                    > ródłem
                                                    > > jest Nauka Wszechmogącego Ojca Wszystkich Ludzi, a sprawdzianem rzeczywi
                                                    > stość.
                                                    >
                                                    > Zawsze ceniłam i cenię ludzi wolnomyślicieli, którzy potrafią sami tworzyć, a
                                                    > przede wszystkim ich wkład pracy. Nadęci yntelektualyyyści, którzy posługują si
                                                    > ę tylko wiedzą zdobytą, powtarzają, nie rzadko wykłute na pamięć, myśli i zdani
                                                    > a INNYCH, a własną pustą głową nie potrafią nic stworzyć, za to głośno tętnić i
                                                    > bębnić.

                                                    Marino, co ty piszesz? Rozumiem być indywidualistą - tworzyć samodzielnie, ale nie w oderwaniu od rzeczywistości już zdobytej wiedzy - to nie jest powtarzanie formułek, to jest bazowanie na wiedzy, którą ludzkość gromadzi przez tysiące lat. Można do niej dodawać modyfikować o nowe potwierdzone obserwacjami teorie ale nie odrzucić po to żeby pier.olić co ślina na język przyniesie i nazywać to nauką, wiedzą itp.

                                                    > Nabierają też w jakiejś dziedzinie wiedzę JEDNOKIERUNKOWA, która potem - albo p
                                                    > adnie u nich na pysk, albo fanatycznie się jej uczepią, jak rzep psiego ogona.
                                                    > To są dogmatycy.

                                                    Redefiniujesz pojęcia. Wiedza jednokierunkowa (domyślam się, że chodzi o uczepienie się nauki - fizyki, biologii itd.) to nie jest dogmatyzm. Dogmat to twierdzenie przyjęte bezwarunkowo i niepodlegające podważaniu, np. Bóg istnieje. Dogmatyzm to działanie w oparciu o taką wiedzę.
                                                    Nie wiem o kim dokładnie piszesz ale jeśli odnosisz się do nauki to nigdy żadna teoria nie jest przyjmowana bezwarunkowo. Każda teoria musi pokrywać się z obserwacjami i jej prawdziwość musi być dowiedziona. Każda teoria jest też tymczasowa dopóki nie pojawi się inna, która lepiej opisuje obserwowaną rzeczywistość.

                                                    To co postulujesz to jakiś apel do całkowitej ignorancji, odrzucenia wiedzy i afirmacji potoku bzdur, zmyślonych hipotez i urojeń. To mógłby być apel wychowanków z domu wariatów.

                                                    > A więc, Nehsa - tak trzymaj!!!
                                                    >
                                                    > Ludzie płytcy nadymają się na zewnątrz.

                                                    A ci inni nadymają do wewnątrz?
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 07:57
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Rozumiem być indywidualistą - tworzyć samodzielnie, ale
                                                    > nie w oderwaniu od rzeczywistości już zdobytej wiedzy

                                                    Oczywiście.Nie znoszę sztampy.Zawsze korzystam z umiejętnosci młodych ludzi,pasjonatów swojej pracy. Oni realizują moje pomysły ale fachową wiedzę zdecydowanie muszą mieć.
                                                    Nehsa też nie tworzył Nauki Ojca,tylko odnalazł ją w zakłamanych ewangeliach.Nawet epitety używane przez nehsę i podziwiane przez Marinę nie są wynalezione przez autora.


                                                    > > Ludzie płytcy nadymają się na zewnątrz.
                                                    >
                                                    > A ci inni nadymają do wewnątrz?
                                                    >
                                                    Czy ci inni to głębocy?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 09:38
                                                    Pocoo napisała m.in., , i to po raz kolejny:

                                                    Oczywiście.Nie znoszę sztampy

                                                    ***A ja w moim ebooku, i tu na forum setki razy powtórzyłem wiadomość:
                                                    "Dowodami istnienia Istot Boskich, są dowody zależności naszego człowieczeństwa od Istot Boskich."

                                                    I całe Towarzycho ateistyczno-racjonalistyczno-religijno-kołtuńskie, któremu podałem cechy człowieczeństwa, nawet ryja nie otworzyło, aby te dowody zakwestionować.
                                                    A osiłki intelektualne klasy warianta, czy bookworma powtarzaja swoje DOGMATY.
                                                    Bogów nie ma, Boga nie ma.
                                                    BO?????????????????????
                                                    Jakto "BO", bo nie ma. Racjonaliści, "Made in Poland".
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 09:20
                                                    Bookworm!
                                                    Nie chce mi się, Twojego nasyconego zawiścią ślinotoku oceniać, ale mam do Ciebie prośbę, którą setki razy kierowałem do forumowych mądrali, w tym i do Ciebie..
                                                    Podaj jeden przykład, że dzieje się inaczej, niż oznajmiono w Nauce Naszego, Wspólnego OJCA, o czym też ja piszę w moim ebooku.

                                                    Nie podałeś takiego przykładu, jak dotąd. I jak nie podasz, to po prostu przestań bezczelnie, tępo, nienawistno-zawistnie pieprzyć, jak KOŁTUN.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 15:45
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Bookworm!
                                                    > Nie chce mi się, Twojego nasyconego zawiścią ślinotoku oceniać, ale mam do Cieb
                                                    > ie prośbę, którą setki razy kierowałem do forumowych mądrali, w tym i do Ciebie
                                                    > ..

                                                    Zawiścią? A czego niby ta zawiść miałaby dotyczyć? Dobra, nie odpowiadaj ale nie przypisuj mi jakiś urojonych motywacji. Nie ma w tym zawiści. Jest za to zażenowanie, czasami bezsilność, często irytacja. Wiesz dlaczego? Bo uważasz, że wiara w cokolwiek - w tym w urojonego boga, albo dwóch jest więcej warta niż logiczne myślenie i odnoszenie się do faktów.

                                                    Jesteś tak dogmatycznie i religijnie upośledzony (choć oczywiście tego nie zauważasz) że czasami brak słów. Nie, nie chodzi o "duperelnego Jezusa" ani o chrześcijaństwo czy katolicyzm - tylko o twoją religijność w ogóle. Tak religijność - uważać że bóg stworzył człowieka i się samopoświęca czy jakieś tam prawa ustanawia to jest religijność, a nie świeckość - takie poglądy świeckości na oczy nie widziały.
                                                    Twój ebook to jest totalny odjazd na trasie Moskwa Pietuszki z równie tragicznym finałem.

                                                    > Podaj jeden przykład, że dzieje się inaczej, niż oznajmiono w Nauce Nasz
                                                    > ego, Wspólnego OJCA, o czym też ja piszę w moim ebooku.

                                                    Znam swojego ojca i moich braci - żaden z nich nie jest tobą.

                                                    Wasz Wspólny Ojciec w swojej Nauce pierd.oli farmazony - albo truizmy albo teoryjki na temat pojęć abstrakcyjnych jak miłość czy sprawiedliwość, których w jego hermetycznej wykładni nie można zweryfikować (przykład: robiąc zło sami się karamy, nabijając sobie licznik kary - oczywiście kara po śmierci [jak w każdej debilnej religii] - w tym przypadku zamiast zajebistego ciałka do bzykania dostaje się flaka lub czeka na jakiś sąd po którym ch. wie co nas czeka - ty wiesz?
                                                    + historyjki o zaświatach - najlepiej snuć złożone teorie na tematy, których nauka nie zweryfikuje jak "ile diabłów mieści się w główce od szpilki"

                                                    >
                                                    > Nie podałeś takiego przykładu, jak dotąd. I jak nie podasz, to po prostu przest
                                                    > ań bezczelnie, tępo, nienawistno-zawistnie pieprzyć, jak KOŁTUN.

                                                    Nehso, nienawistnie? zawistnie? znowu mi coś swojego przypisujesz? To zwykła frustracja debaty z nieukiem.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 16:12
                                                    Bookwormie!
                                                    Nie podałeś PRZYKŁADU. A prosiłem, i proszę, tylko o jeden.

                                                    I ten fakt uprawnia do wniosku, że nie rozumiesz rzeczywistości, czyli błędnie ją postrzegasz.
                                                    Identyczną przypadłość eksponuje KARBAT.

                                                    Bookwormie!
                                                    Nie masz żadnego kontrargumentu, dlatego nie miałeś nigdy, i nie masz prawa do krytyki tego, co ja piszę. To jest wniosek oczywisty.
                                                    Zatem, skoro krytykujesz napastliwie i konsekwentnie, to Twoje postępowanie uzasadniają poza merytoryczne względy, czyli zawiść i nienawiść.
                                                    -
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 26.04.13, 15:42
                                                    bookworm!
                                                    Ta Marynia musi być atrakcyjna niewiasta, skoro ty jesteś taki zazdrosny.
                                                    Wiesz coś bliżej o Niej, czy taki masz charakterek?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 21:56
                                                    Nehso,

                                                    Które obelgi, którymi nasycane jest to forum przez spółkę popaprańców i intelektóalystów i niedojdów tak Cię bolą?

                                                    Że ktoś nazywa fundament twoich urojeń bajką? A może, że proszę cię o dowód tego, że fizyka wypowiadała się o niematerialności? Być może chodzi o to, że wciskasz dwóch bogów tam gdzie nauka jeszcze nie znalazła odpowiedzi?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 17:02
                                                    NO to pewnie będzie koniec tego wątku.
                                                    I nikomu się nie udało zdyskwalifikować moich przemyśleń znajdujących oparcie w wiarygodnych świadectwach Nauki OJCA WSZYSTKICH LUDZI, a w ślad za NIĄ w rzeczywistości i logice.

                                                    "Ino wicie, rozumicie", jeszcze się "nałukowcy" nie wypowiedzieli.
                                          • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 01:24
                                            marina0321 napisał(a):

                                            > bookworm napisał:
                                            > > Dlaczego nie masz prawa nikogo osądzać - wydaje mi się, że mylisz wydawanie
                                            > > wyroku z osądem/opinią na temat jakiegoś zjawiska? Do tej masz jak najbardziej
                                            > prawo.

                                            > Dalej - napiszę później.

                                            Jeżeli w dyskusji dziesięć osób zabiera głos i każdy myśli inaczej i każdy osądzałby pozostałych 9. Zanin zaczniemy sądzić innych, powinniśmy najpierw spojrzeć na siebie samych, czy jesteśmy w porządku, czy jesteśmy lepsi od innych.
                                            Nie mam na myśli tych, którzy negatywnie na innych wpływają, szkodząc im.
                                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 08:58
                                              marina0321 napisał(a):

                                              > Jeżeli w dyskusji dziesięć osób zabiera głos i każdy myśli inaczej i każdy osąd
                                              > załby pozostałych 9.

                                              Przerazajace i całkowicie mi obce.Co to za gó..wno?

                                              Zanin zaczniemy sądzić innych, powinniśmy najpierw spojrze
                                              > ć na siebie samych, czy jesteśmy w porządku, czy jesteśmy lepsi od innych.

                                              Wszyscy prawnicy poszliby na zieloną trawkę.
                                              Co to znaczy sądzić innych?

                                              > Nie mam na myśli tych, którzy negatywnie na innych wpływają, szkodząc im.

                                              Jeżeli ktoś przyjmuje cudze złe wpływy to dla mnie jest "ścierką do podłogi".To moje zdanie więc "ściery" omijam z daleka.
                                            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 10:30
                                              marina0321 napisał(a):

                                              > marina0321 napisał(a):
                                              >
                                              > > bookworm napisał:
                                              > > > Dlaczego nie masz prawa nikogo osądzać - wydaje mi się, że mylisz w
                                              > ydawanie
                                              > > > wyroku z osądem/opinią na temat jakiegoś zjawiska? Do tej masz jak
                                              > najbardziej
                                              > > prawo.
                                              >
                                              > > Dalej - napiszę później.
                                              >
                                              > Jeżeli w dyskusji dziesięć osób zabiera głos i każdy myśli inaczej i każdy osąd
                                              > załby pozostałych 9.

                                              Nie mówimy o jakimś osądzaniu tylko o naszej opinii.
                                              Wyobraź sobie dziesięć osób - 9 religijnych (różnych religii) i 1 ateista-racjonalista (jeszcze go nie rozszarpali i wciąż dyskutuje). Rozmawiają na temat seksu poza małżeńskiego (bo to wdzięczny temat). Opinie religijne mogą mówić o: zakazie takiego seksu, grzechu, którym jest taki seks, złej karmie, obrazie boga, grzechu cudzołóstwa - generalnie zło. Ile z tych ocen jest rzeczywiście własną opinią, a ile jest osądem opartym o absolutną (nieludzką) moralność.
                                              Teraz ten niereligijny chciałby wprowadzić jakieś ludzkie kryteria np. "złotą zasadę" - "Traktuj innych tak, jak Ty byś chciał być traktowany" i według takiego kryterium ocenić taki seks.
                                              Czy jeśli seks jest za obopulnym przyzwoleniem i nikomu nie dzieje się krzywda, to dlaczego ma być uznawany za zło?
                                              Bo tak jest w świętej księdze? Bo prorok tak powiedział? Bo, tu mógłby się wyrwać jakiś muzułmanin, lub judeo-chrześciajński ortodox, bóg kazał aby taka osobę ukamienować.

                                              Czy sądzisz, że myśl, aby wprowadzić regułę: kamienować osoby uprawiające seks pozamałżeński, mogłaby mieć racjonalne podłoże, np. na gruncie zasad humanistycznych, lub chociażby na złotej zasadzie etycznej?
                                              Uważam, że taka reguła, mogłaby powstać jedynie w oparciu o religijne dogmatyczne przekonania o absolutnych zasadach moralnych, które nie podlegają racjonalnej ocenie i są przyjmowane jako dogmat.

                                              > Zanin zaczniemy sądzić innych, powinniśmy najpierw spojrze
                                              > ć na siebie samych, czy jesteśmy w porządku, czy jesteśmy lepsi od innych.

                                              To nie ma znaczenia czy jesteśmy lepsi - zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas - czy to znaczy, że tylko on ma prawo oceniać innych? A jesli później znajdzie się ktoś jeszcze lepszy, to czy wcześniejsze oceny oparte na autorytecie poprzednika mają być unieważnione? Bedziemy szukali jakiegoś Jezusa, żeby rozsądzał spory? Takie rzeczy tylko w bajkach.

                                              Uważam, że człowiek, który bazuje na racjonalnych, humanistcznych przesłankach może oceniać innych niezależnie od tego co uczynił. Na razie mówię o ocenie-opinii, a nie o sądzeniu czy karaniu.

                                              > Nie mam na myśli tych, którzy negatywnie na innych wpływają, szkodząc im.

                                              Widzisz, już oceniasz. Kim są Ci, którzy negatywnie wpływają na innych? Żeby ustalić, że wpływają negatywnie, należało by ich lub ich postępowanie najpierw ocenić. Kto ma do tego prawo? Chyba nikt, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Więc jakim prawem można powiedzieć, że mają negatywny wpływ? Może jednak są jakieś kryteria oceny, które nawet nam, niedoskonałym i gorszym, pozwalają oceniać innych? Ja uważam, że to zasady humanistyczne z naczelną "złota zasadą".
                                              Jak Ty uważasz?
                                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 11:18
                                                bookworm napisał:
                                                > Nie mówimy o jakimś osądzaniu tylko o naszej opinii.

                                                No, właśnie, o to mi chodziło.

                                                > Wyobraź sobie dziesięć osób - 9 religijnych (różnych religii) i 1 ateista-racjo
                                                > nalista (jeszcze go nie rozszarpali i wciąż dyskutuje). Rozmawiają na temat sek
                                                > su poza małżeńskiego (bo to wdzięczny temat). Opinie religijne mogą mówić o: za
                                                > kazie takiego seksu, grzechu, którym jest taki seks, złej karmie, obrazie boga,
                                                > grzechu cudzołóstwa - generalnie zło. Ile z tych ocen jest rzeczywiście własną
                                                > opinią, a ile jest osądem opartym o absolutną (nieludzką) moralność.
                                                > Teraz ten niereligijny chciałby wprowadzić jakieś ludzkie kryteria np. "złotą z
                                                > asadę" - "Traktuj innych tak, jak Ty byś chciał być traktowany" i według takieg
                                                > o kryterium ocenić taki seks.
                                                > Czy jeśli seks jest za obopulnym przyzwoleniem i nikomu nie dzieje się krzywda,
                                                > to dlaczego ma być uznawany za zło?
                                                > Bo tak jest w świętej księdze? Bo prorok tak powiedział? Bo, tu mógłby się wyrw
                                                > ać jakiś muzułmanin, lub judeo-chrześciajński ortodox, bóg kazał aby taka osobę
                                                > ukamienować.

                                                Dobry przykład do tego, co powiedziałam - nie osądzajmy.

                                                > Czy sądzisz, że myśl, aby wprowadzić regułę: kamienować osoby uprawiające seks
                                                > pozamałżeński, mogłaby mieć racjonalne podłoże, np. na gruncie zasad humanistyc
                                                > znych, lub chociażby na złotej zasadzie etycznej?
                                                > Uważam, że taka reguła, mogłaby powstać jedynie w oparciu o religijne dogmatycz
                                                > ne przekonania o absolutnych zasadach moralnych, które nie podlegają racjonalne
                                                > j ocenie i są przyjmowane jako dogmat.

                                                Jeżli chodzi o "religijne dogmatyczne przekonania", to biblia mówi też: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (Ew. Łukasza 6:37, Biblia Tysiąclecia)

                                                > > Zanin zaczniemy sądzić innych, powinniśmy najpierw spojrze
                                                > > ć na siebie samych, czy jesteśmy w porządku, czy jesteśmy lepsi od innych.

                                                > To nie ma znaczenia czy jesteśmy lepsi - zawsze znajdzie się ktoś lepszy od nas
                                                > - czy to znaczy, że tylko on ma prawo oceniać innych? A jesli później znajdzie
                                                > się ktoś jeszcze lepszy, to czy wcześniejsze oceny oparte na autorytecie poprz
                                                > ednika mają być unieważnione? Bedziemy szukali jakiegoś Jezusa, żeby rozsądzał
                                                > spory? Takie rzeczy tylko w bajkach.

                                                Tu miałam na myśli m.in. i to, jeżeli zaczniesz krytykować czyjeś "dzieło", ( nie chodzi o Ciebie, tylko ogólnie) pokaż, że potrafisz zrobić to lepiej.

                                                > > Nie mam na myśli tych, którzy negatywnie na innych wpływają, szkodząc im.

                                                > Widzisz, już oceniasz. Kim są Ci, którzy negatywnie wpływają na innych? Żeby us
                                                > talić, że wpływają negatywnie, należało by ich lub ich postępowanie najpierw oc
                                                > enić. Kto ma do tego prawo? Chyba nikt, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy. Wię
                                                > c jakim prawem można powiedzieć, że mają negatywny wpływ? Może jednak są jakieś
                                                > kryteria oceny, które nawet nam, niedoskonałym i gorszym, pozwalają oceniać in
                                                > nych? Ja uważam, że to zasady humanistyczne z naczelną "złota zasadą".

                                                Tu Cię nie rozumiem, bo zaprzeczasz sam sobie.

                                                > Jak Ty uważasz?

                                                Wyluzuj, bookworm, bo gubisz się w tym co sam piszesz.
                                                Na to pytanie odpowiedziałeś sam, wcześniej:
                                                Autor: bookworm ☺ 22.04.13, 12:31
                                                Ja np. uważam, że wiara w coś lub kogoś jest na tyle osobistą kwestią na ile rzeczywiście nią jest.
                                                Jeżeli ktoś jednak uważa, że jego wiara uprawnia go do decydowania o kształcie prawa, ustaw lub moralności społecznej to przestaje to być kwestią osobistą i staje się kwestią publiczną.
                                                Wówczas wiara może, a nawet powinna być krytykowana, szczególnie, gdy jest absurdalna, nieracjonalna i mordercza (np. wiara w to, że: kobiety powinny być karane ukamienowaniem za kontakty pozamałżeńskie / geje powinni być karani śmiercią / apostaci powinni być karani śmiercią / za samobójczy zamach, w którym giną inowiercy idzie się do raju / Żydzi są winni śmierci boga=Jezusa / wszyscy ludzie sa grzeszni, bo Adam i Ewa zjedli owoc (to oczywiście alegoria) za którą Jezus podobno oddał życie, żeby nas od tego alegorycznego grzechu wybawić / złe lub kpiące publiczne wyrażanie się w kwestii katolickich uczuć religijnych powinno być karane przez sądy świeckie)

                                                • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 12:50
                                                  marina0321 napisał(a):

                                                  > bookworm napisał:
                                                  > > > Nie mam na myśli tych, którzy negatywnie na innych wpływają, szkodz
                                                  > ąc im.
                                                  >
                                                  > > Widzisz, już oceniasz. Kim są Ci, którzy negatywnie wpływają na innych? Ż
                                                  > eby us
                                                  > > talić, że wpływają negatywnie, należało by ich lub ich postępowanie najpi
                                                  > erw oc
                                                  > > enić. Kto ma do tego prawo? Chyba nikt, bo zawsze znajdzie się ktoś lepsz
                                                  > y. Wię
                                                  > > c jakim prawem można powiedzieć, że mają negatywny wpływ? Może jednak są
                                                  > jakieś
                                                  > > kryteria oceny, które nawet nam, niedoskonałym i gorszym, pozwalają ocen
                                                  > iać in
                                                  > > nych? Ja uważam, że to zasady humanistyczne z naczelną "złota zasadą".
                                                  >
                                                  > Tu Cię nie rozumiem, bo zaprzeczasz sam sobie.

                                                  Nie zaprzeczam tylko pokazuję pewnego rodzaju dialog, mający doprowadzić nas do odpowiedzi:
                                                  Ja uważam, że to zasady humanistyczne z naczelną "złota zasadą" pozwalającą nam oceniać innych, nawet jeśli samemu nie jesteśmy doskonali.

                                                  > Wyluzuj, bookworm, bo gubisz się w tym co sam piszesz.

                                                  Nie ma tu żadnego zagubienia - to wszystko wiąże się w jedną całość. Jeżeli uważasz, że jest inaczej prosze wskaż, w którym dokładnie momencie się "gubię".
                                                  Wcześniej pokazałem tylko sytuację "idealną" choć absurdalną, bo nie ma takiej możliwości aby nasze przekonania nie były upubliczniane i nie podlegały ocenie/krytyce.

                                                  Powiedz sama jak osoby religijne mogą dla siebie trzymać swoje przekonania skoro to one motywują ich do działań i ocen. Jak np. pan Terlikowski mógłby w oparciu o "swoje" przekonania oceniać osoby homoseksualne lub zapłodnienie in-vitro, kiedy jego ocena takich osób i takich działań jest motywowana stricte religijnymi i dogmatycznymi pobudkami. Jak moglibyśmy akceptować religijne przekonania muzułmanów, które nakazują karać śmiercią związki pozamałżeńskie. W jaki sposób muzułmanie mieliby zachować dla siebie, na własny użytek, przekonania o konieczności takiej kary? W jaki sposób pan Brejvik miał zachować dla siebie swoje przekonania o konieczności likwidowania "lewaków"?

                                                  Taki absolutny pluralizm jest mitem, bo cześć religijnych lub innych dogmatycznych i zupełnie irracjonalnych przekonań jest sprzeczna z podstawowymi regułami humanistycznymi. Takie przekonania - oparte na dogmatycznym przekonaniu w ich słuszność, prawdziwość - powinny być krytykowane, a działanie na bazie takich przekonań powinno być zakazane.
                                                  Zasady humanistyczne skłaniające do dyskusji, refleksji i debaty na temat praw człowieka są o wiele lepsze niż każdy religijny dogmat.

                                                  > > Jak Ty uważasz?
                                                • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 13:03
                                                  marina0321 napisał(a):

                                                  > Jeżli chodzi o "religijne dogmatyczne przekonania", to biblia mówi też: „
                                                  > Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni” (Ew. Łukasza 6:37, Biblia Tysiąclec
                                                  > ia)

                                                  Jeśli chodzi o "religijne dogmatyczne przekonania" to biblia (Biblia Tysiąclecia) mówi też (i jest to tylko fragment):

                                                  Kpl 20,12 Ktokolwiek obcuje cielesnie z synowa, bedzie razem z nia ukarany smiercia:
                                                  popełnili sromote, sami te smierc na siebie sciagneli.
                                                  Kpl 20,13 Ktokolwiek obcuje cielesnie z mezczyzna, tak jak sie obcuje z kobieta, popełnia
                                                  obrzydliwosc. Obaj beda ukarani smiercia, sami te smierc na siebie
                                                  sciagneli.
                                                  Kpl 20,14 Jezeli kto bierze za zone kobiete i jej matke, dopuszcza sie rozpusty: on i ona
                                                  beda spaleni w ogniu, aby nie było rozpusty wsród was.
                                                  Kpl 20,15 Ktokolwiek obcuje cielesnie ze zwierzeciem wylewajac nasienie, bedzie ukarany
                                                  smiercia. Zwierze takze zabijecie.
                                                  Kpl 20,16 Jesli kobieta zblizy sie do jakiegos zwierzecia, aby z nim sie złaczyc, zabijesz
                                                  i kobiete, i zwierze. Oboje beda ukarani smiercia, sami smierc na siebie sciagneli.
                                                  Kpl 20,17 Jezeli kto wezmie swoja siostre, córke swojego ojca albo swojej matki i bedzie
                                                  ogladał jej nagosc, a ona bedzie ogladac jego nagosc, jest to czyn haniebny,
                                                  oboje beda zgładzeni w obecnosci synów ich ludu. Ten, kto odsłonił nagosc
                                                  swojej siostry, zaciagnie wine.

                                                  Jak widzisz biblia to średnio moralne źródło moralności i na raczej bym się na nie nie powoływał.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 13:33
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Jeśli chodzi o "religijne dogmatyczne przekonania" to biblia (Biblia Tysiącleci
                                                    > a) mówi też (i jest to tylko fragment):

                                                    > Kpl 20,12 Ktokolwiek obcuje cielesnie z synowa, bedzie razem z nia ukarany smiercia:
                                                    > popełnili sromote, sami te smierc na siebie sciagneli...... itd.

                                                    > Jak widzisz biblia to średnio moralne źródło moralności i na raczej bym się na
                                                    > nie nie powoływał.

                                                    No, tak. Im nowsze wydania biblii, tym więcej wykrzywień i dopisków KK. KK chętnie cytuje też wersety ST., które nie mogą pochodzić od Prawdziwego Stwórcy. Biblii tysiąclecia w ogóle nie czytam, bo to dla mnie strata czasu. Interesują mnie tylko opracowania świeckich teologów, którzy potrafią oddzielać ziarna od plew i nie tylko na podstawie czterech ewangelii, które udostępnił Kościół.
                          • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 00:01
                            pocoo napisała:

                            > A to sobie teraz z Marynią ustal,czy najpierw byli Tfoje dwa duchi czy "Marynin
                            > a" energia bo wg niej bóg nie jest osobowy ino je to jedna wielka energia.A moż
                            > e te duchi to rozdwojona energia?

                            ...a w duchy, Pocoo, też nie wierzysz? Na Pomorzu kiedyś dużo opowiadali o duchach. Zawsze coś w tym jest. Są tacy, którzy duchy wywołują, czego osobiście bym nie czyniła.
                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:08
                              marina0321 napisał(a):

                              > ...a w duchy, Pocoo, też nie wierzysz?

                              Marina,ja o tym już wspominałam nie jeden raz.Mam nadzieję,że zrozumiesz mnie lepiej niż nehsę( oj narazilłaś mu się).Poczekam na tę tolerancję i wyrozumiałość Nehsy.
                              Jeżeli wiem ,bo mogę "to coś" ogarnąć zmysłami to kończy się wiara.Tak,w duchy nie wierzę.
                              Wywoływanie duchów to "pic na wodę fotomontaż".Wywoływać do tablicy?Po co?Dla efekciarstwa?
                            • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 20:29
                              marina0321 napisał(a):
                              > ...a w duchy, Pocoo, też nie wierzysz? Na Pomorzu kiedyś dużo opowiadali o duch
                              > ach. Zawsze coś w tym jest. Są tacy, którzy duchy wywołują, czego osobiście bym
                              > nie czyniła.

                              sa tacy co duchy wywoluja , jest ich mnostwo .
                              daj znac jak jeden z nich wywola tego ducha , -
                              nawet takiego najamnieszego , najskromniejszego . dzieki .

                              >czego osobiście bym nie czyniła.

                              dlaczego nie ? . wywoluj je sobie .
                              nie jestem zarozumialy, ale jestem w stanie przewidzie skutki tych twoich wywolywan duchow .
                              nie wiem co sie dzieje ... wielu jeszcze nie zauwazylo , ze mamy XXI w.
                              to smutne.
    • ferdynand_007 Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 20:48
      <Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?>


      Z punktu widzenia ewolucji powinienes się przystosować do panujących warunków i przekazać swoje geny.

      Inne warunki twojego istnienia nie mają sensu.
      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 19.04.13, 20:55
        Aby zaistnienie=istnienie człowieka miało sens, to musi ono być wieczne, dlatego każdy człowiek jest istotą nieśmiertelną, czego dowodzą FAKTY, ŚWIADCZĄCE O POCHODZENIU CZŁOWIEKA OD BOGA-STWÓRCY.

        W moim ebooku podałem je. Tu też.
        • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 08:56
          nehsa napisał:

          > Aby zaistnienie=istnienie człowieka miało sens, to musi ono być wieczne,

          aby zycie czlowieka mialo sens ... MUSI byc wieczne ...
          wydumany, pobozno - zyczeniowy postulat Nehsy i NIC wiecej .

          zaistnienie = istnienie ... ? , tworzysz belkotliwe, zaleznosci, konstrukcje slownomyslowe .

          > dlatego każdy człowiek jest istotą nieśmiertelną,czego dowodzą FAKTY, ŚWI
          > ADCZĄCE O POCHODZENIU CZŁOWIEKA OD BOGA-STWÓRCY.

          nehsy tragikomedii cg dalszy. on brnie dalej, na podstawie swojego postulatu wyciaga
          wnioski o niesmiertelnosci czlowieka . litosci .

          * Kiedy istnienie ma sens ? * pyta nehsa .

          pytanie o szeroko pojete istnienie Wszechswiata jest KOMPLETNIE bezsensowne.
          Wszechswiat ma cala ludzkosc, ba ... wszystkich i twoich bogow TAM, gdzie slonce
          nie dochodzi .

          na marginesie, gdybys jeszcze tego nie zauwazyl ;
          czlowiek byl, jest i bedzie p o d m i o t e m wszechswiata i niczym wiecej ! .

          stwierdzenie, ze czlowiek ma szczegolna pozycje, odgrywa szczegolna role w wszechwiecie
          jest naiwne, bzdurne, zalatujace niczym nie uzasadniona megalomania .

          tym samym postulat istnienia twoich bozkow, -
          tworzacych ludzi z ich szczegolna rola w wszechswiecie jest zalosne . bezsensowne .
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 15:06
            karbat!
            Nie było cię nigdy stać, na posłużenie się kontrargumentem wobec treści, które ja piszę.
            I z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzam, że twoja umysłowa niemoc będzie się pogłębiać.
            Dlatego moje spostrzeżenia, przemyślenia oceniasz w taki sposób:

            1./ " wydumany, pobozno - zyczeniowy postulat Nehsy i NIC wiecej ."

            2./ "tworzysz belkotliwe, zaleznosci, konstrukcje sl
            > ownomyslowe ."

            3./ " nehsy tragikomedii cg dalszy. on brnie dalej, na podstawie swojego postulatu wyciaga
            > wnioski o niesmiertelnosci czlowieka . litosci ."

            4./ * Kiedy istnienie ma sens ? * pyta nehsa .
            >
            4./ > " pytanie o szeroko pojete istnienie Wszechswiata jest KOMPLETNIE bezsensowne.
            > Wszechswiat ma cala ludzkosc, ba ... wszystkich i twoich bogow TAM, gdzie slonce
            > nie dochodzi ."

            5./ "stwierdzenie, ze czlowiek ma szczegolna pozycje, odgrywa szczegolna role w wszechwiecie > jest naiwne, bzdurne, zalatujace niczym nie uzasadniona megalomania ."

            karbat!
            Jak chodzi o ciebie, to określenie cię, CZŁOWIEKIEM, jest faktycznie grubą przesadą.
            Zatem zgadzam się z tobą, chociaż po części.
            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 15:38
              nehsa napisał:

              (..)

              Już dwa razy pisałeś, że więcej tu nie wrócisz i za każdym cholernym razem wracasz. Bluzgasz na tych, którzy się z Twoimi wypocinami nie zgadzają, lub co gorsza mają czelność je podważać, używając nieakceptowanych przez Ciebie argumentów (czyli generalnie na wszystkich z wyjątkiem mariny, na której atencję zapewne liczysz po otrzymaniu nowego zajebistego, stworzonego do bzykania cielska).

              Idź w pizdu z Tą swoją religią i dwubogiem. Czy ktoś Ci udowodni, że nie masz racji? Oczywiście, że nie, bo Twoja psychoza, tfu, Twój system jest wewnętrznie spójny. Problem pojawia się jedynie wtedy, gdy przykładasz go do świata rzeczywistego, w którym systemów jest bardzo wiele, a jak na razie jedynym, który tworzy weryfikowalne i możliwe do udowodnienia teorie jest nauka.

              Twoja dwuboska religia, której nie nazywasz religią, bo na razie ma tylko jednego kapłona, jest miałka i prymitywna, jak zabawa ciężko upośledzonych dwulatków (z całym szacunkiem dla osób upośledzonych). Po prostu nikt tego nie kupuje i nie akceptuje. To, że ktoś to ściągnął, nic nie oznacza.
              Ja to ściągnąłem i po przeczytaniu kilku stron wyje-deletowałem (z shiftem). Feelek to ściągnął - i jak sam przyznał nawet nie wie gdzie to zapisał, bo czytać mu się tego nie chciało (może nie miał czasu na pierdoły). Tego typu ściągających jest pewnie więcej. W końcu ktoś nie wytrzyma i (ponieważ podpisujesz się z nazwiska i imienia) zgłosi to do odpowiednich służb i Cię zamkną w wygodnym M1 z miękkimi ścianami i drzwiami bez klamek.

              Po prostu odpuść.

              Zdaj się na moc (lub niemoc) Twojego dwuboga w kwestii przekazania boskiej mądrości. Jeżeli tego nie potrafi (przekazać słownie sam, bo gdy mówi ustami warianta to nie słuchasz) to niech się znowu samoofiaruje (bo raz na 14 miliardów lat, to naprawdę nie jest praca, tylko namiętne opierd..lanie się, co z kolei skłania do pewnych przypuszczeń, dlaczego jego bełkot jest tak nieefektywny)

              Wielka prośba. Odpuść nam indoktrynację tym debilizmem.
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 15:57
                bookworm!
                TY, jesteś jednym z licznych tępaków z jakimi ja, muszę się użerać, chociaż nie chcem.
                A o tym, że ty jesteś tępy tępak, poinformujesz zaraz Szacownych Forumuwiczów ty sam.
                A dlaczego ty sam:

                Napisz tępy bookwormie, co jest w moim ebooku bezsensownymi, miałkimi, prymitywnymi wypocinami, podając chociaż jeden przykład tego bezsensu.

                No podaj "intylyktóalysto" ten przykład. A ja ciebie bookworm tak kochałem, jak pocoo.
                • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 17:16
                  nehsa napisał:

                  > Aby zaistnienie=istnienie człowieka miało sens, to musi ono być wieczne,
                  > dlatego każdy człowiek jest istotą nieśmiertelną,czego dowodzą FAKTY, ŚWI
                  > ADCZĄCE O POCHODZENIU CZŁOWIEKA OD BOGA-STWÓRCY.

                  nehsa napisał:
                  > karbat!
                  > Nie było cię nigdy stać, na posłużenie się kontrargumentem wobec treści, które
                  > ja piszę. I z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzam, że twoja umysłowa niemoc >będzie się pogłębiać. Dlatego moje spostrzeżenia, przemyślenia oceniasz w taki sposób:

                  > 1./ " wydumany, pobozno - zyczeniowy postulat Nehsy i NIC wiecej ."

                  napisales ; * Aby zaistnienie=istnienie człowieka miało sens, to musi ono być wieczne,*
                  wiec wyzej dostales konkretna odpowiedz .

                  > 2./ "tworzysz belkotliwe, zaleznosci, konstrukcje slownomyslowe ."

                  piszesz ; * zaistnienie = istnienie ... *
                  wyzej dostales adekwatna odpowiedz

                  >3./ " nehsy tragikomedii cg dalszy. on brnie dalej, na podstawie swoje
                  > go postulatu wyciaga wnioski o niesmiertelnosci czlowieka . litosci ."

                  piszesz ; * każdy człowiek jest istotą nieśmiertelną,*
                  milego pobytu w niebie z niesmiertelnymi Hitlerami, innymi bandytami, zboczencami .
                  lubisz ich , twoj problem .

                  > 4./ Kiedy istnienie ma sens ? * pyta nehsa .

                  pytasz wiec dostales odpowiedz . -

                  pytanie o szeroko pojety SENS istnienia Wszechswiata jest KOMPLETNIE bezsensowne.
                  gdyz ,- Wszechswiat ma cala ludzkosc, ba ... wszystkich i twoich bogow TAM, gdzie
                  slonce nie dochodzi .

                  stwierdzenie, ze czlowiek ma szczegolna pozycje, odgrywa szczegolna
                  role w wszechwiecie jest naiwne, bzdurne, zalatujace infantylizmem ala wierca ,
                  niczym nie uzasadniona megalomania.

                  czlowiek byl, jest i bedzie p o d m i o t e m wszechswiata i niczym wiecej ! .

                  tym samym postulat istnienia twoich bozkow, - tworzacych ludzi
                  z ich szczegolna rola w wszechswiecie jest bezpodstawne .

                  co ci sie nie zgadza ?
                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 17:49
                    karbat!
                    Nadal w twoim poście brak kontrargumentów.
                    W moim ebooku, i tu, na forach, napisałem wiele razy, że skoro człowieczeństwo pochodzi od Istot Boskich, to każdy człowiek musi być i jest istotą nieśmiertelną, i podałem fakty, które świadczą o niezależności człowieczeństwa od materii ciała człowieka.

                    Kontr - argumenty, to fakty, które świadczą o zależności atrybutów człowieczeństwa od człowieka.
                    Dysponujesz takowymi, to je podaj, bo twoje gdakanie niczego nie wnosi.
                • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:41
                  nehsa napisał:

                  > A ja ciebie bookworm tak kochałem, jak
                  > pocoo.

                  No i tyle rozumiem jak Naukę Ojca.
                  Czy Ty Nehso jeden bookworma tak samo kochałeś jak mnie? Czyli co,jak psy dziada ...
                  Uważaj nehsa ,bo jak ja Ciebie pokocham to będziesz chciał ,i chciał ,i chciał...Do zmartwychwstania i potem w nieskończoność.
                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:02
                    Pocoo!
                    Czy Ty musisz czytać wszystkie posty w wątkach?
                    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:18
                      nehsa napisał:

                      > Pocoo!
                      > Czy Ty musisz czytać wszystkie posty w wątkach?
                      >
                      Nie wszystkie.
                      Po to są pisane ,aby były czytane.Nehsa,niektóre to perełki wyjatkowo cenne.
                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 17:32
                    A dlaczego niby nie miałbym lubić BOOKWORMA?

                    Wymieniłem z nim setkę postów. Tylko, że on chce się kłócić sam nie wiedząc o co.
                • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 08:41
                  nehsa napisał:

                  > bookworm!
                  > TY, jesteś jednym z licznych tępaków z jakimi ja, muszę się użerać, chociaż nie
                  > chcem.

                  Oj Nehso, nehso. Ja i tak Cię lubię. Jesteś taką zabawną przestrogą, co może się stać z człowiekiem na starość, jak za dużo siedzi w Biblii, a za mało na świeżym potwietrzu (ew. ma za mało seksu).

                  > A o tym, że ty jesteś tępy tępak, poinformujesz zaraz Szacownych Forumuwiczów t
                  > y sam.
                  > A dlaczego ty sam:
                  >
                  > Napisz tępy bookwormie, co jest w moim ebooku bezsensownymi, miałkimi, prymityw
                  > nymi wypocinami, podając chociaż jeden przykład tego bezsensu.

                  Od czego by tu zacząć. Może od tego, że oparłeś te swoje wypociny na ewangeliach uznając, że jest w nich zawarte słowo boże (mało oryginalne). To był pierwszy dogmat. Potem uznałeś, że jest w nich klucz do odfałszowania (bo są zafałszowane) i Ty ten klucz znasz. To był drugi dogmat. Potem z kalkulacji na palcach kolegi, byłego stolarza, wyliczyłeś liczbę bogów niezbędną do utrzymania w ryzach swojej bajki. Ilu wyszło, wiesz sam. Ale ta ilość to też dogmat.
                  A potem... poszedłeś po całości i zacząłeś pisać tak niestworzone definicje stanów emocjonalnych i moją ulubioną definicję prawdy (nie przytoczę jej, bo szkoda nerwów), że ebook mógłby zostać uznany za XXIw. narzędzie tortur.
                  Tak właśnie mogłoby wygladać piekło: siedzi człowiek przykuty do krzesła, obok (z zarośniętymii ustami) Feynman, Sagan, Dawkins, Hitchens, Dennet, Krauss, itd. a przed tobą Dwubóg z twarzą Nehsy czyta te swoje wypociny i wszystkich wyzywa od tepaków, "yntelektóalystów", ateistycznych debili i obiecuje boskie ciało do nieśmiertelnego bzykania. I tak przez wieczność.

                  > No podaj "intylyktóalysto" ten przykład. A ja ciebie bookworm tak kochałem, jak
                  > pocoo.

                  Kochałeś? Już tu miłość definiowałeś i niestety żadną miarą ona nas nie dotyczy (nie, nie pozwolę Ci tego sprawdzić). To jest co najwyżej solidarność i, nie gniewaj się, współpracował (zwłaszcza, że pomimo wieku straszny z Ciebie erotoman - głównie gawędziarz - choć to akurat najprzyjemniejsza Twoja cecha) w tej materii z Tobą nie będę.
                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 09:55
                    BooKwormie!
                    Ja, jestem człekiem niepamiętliwym złośliwości w internecie, w czym wspomaga mnie skleroza.
                    Wszystkie utarczki z takimi osobami, jak Twoja, spływają po mnie, jak woda po wypasionej gęsi.
                    Natomiast zapamiętuje b. dobrze durniów.

                    Ciebie uważam, za myślącego faceta, który tak samo, jak WARIANT_BE samodzielnie dojdzie do racjonalnego wniosku, że na rzeczywistość, za której jakość powierzono nam odpowiedzialność, nie ma sensu się obrażać.

                    Przecież ja, o czym piszę po raz kolejny, Szanowni Rodaczki i Rodacy niczego materialnego dla siebie tu nie załatwiam, tylko pragnę zwrócić Waszą uwagę m.in., na fakt, że od wieków kapłani religii robią nas w pospolitego booca, co skutkuje poszukiwaniem przez bardziej rozgarniętych innej drogi do WOLNOŚCI, niż ta, która została nam oznajmiona, a która jest najwygodniejsza, i za darmochę.

                    Macie lepszą, to ją wskażcie.
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 10:01
                      Niestety na starość jest tyramem, bo tyram codzień.
                      Muszem i teraz. Ale jak dobrze pójdzie "wrócem sie", i odpowiem na wszystko.
                    • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 10:45
                      Nehso,

                      Będzie trochę długo ale na temat.

                      Ja też uważam, że religie wszelakie zawierające bogów w ilości od 1 do n! są dość skuteczną próbą zawrócenia biegu ewolucji i wciagnięcia człowieka z powrotem na drzewo.

                      My ludzie, szumnie nadający sobie przydomek sapiens, od tysiącleci próbujemy nadać rangę swoim przemyśleniom na tematy etyczne przypisując je bogom i boskim nakazom, zakazom i przykazaniom.
                      Ludzie mają chyba jakiś utajony lęk przed samodzielnym podejmowaniem decyzji - nie mogą chyba uwierzyć, że samodzielnie (bez udziału sił wyższych) są w stanie dojść do porozumienia i racjonalnego uzasadniania decyzji w kwestiach etycznych, prawnych itd. Boją się chyba, że jeśli prawo nie jest nadane przez boga, to będzie złe (bo istotnie może takie być), natomiast jeśli ma sygnaturkę jednego z tysięcy urjonych bożków, to choćby było najbardziej idiotyczne lub absurdalne powinno być, jako boży przykaz, przestrzegane i dlatego jest "dobre".

                      I Ty, nehso, chyba równiez łapiesz się w tą pułapkę.
                      Mógłbyś głosić swoją filozofię etyczną w oparciu o swojej wieloletnie przemyślenia, badania, obserwacje. Ale nie. Przecież Ty jesteś maluczki, jak zdarza Ci się pisać (choć używasz może innych słów), i nie w głowie Ci taka chełpliwość lub nieskromność.
                      Ty nie podajesz swoich słów.
                      Ty podajesz słowa boga.
                      Ty jako człowiek przecież nie możesz (nie możesz?) mieć żadnego autorytetu (podobnie jak kapłani innych religii) ale ponieważ głosisz słowo boga to autorytetu nie potrzebujesz - za Twoj autorytet służy ten po którym powtarzasz - no czy można chcieć więcej? Gorąca linia z bogiem i bycie jego myślą i mową? Prawie jak bóg, choć wciąż człowiek.

                      I po co te obietnice nieśmiertelności? Dlatego że boisz się śmierci? I słusznie, ja tez się boję, bo śmierć jest końcem Twojej/mojej historii. Tylko czy dlatego mamy wierzyć, że coś nas czeka po śmierci.
                      Nie.
                      Taka wiara, że coś dobrego czeka nas po śmierci w zamian za coś co zrobimy za życia, może motywować do wielu dobrych rzeczy - pomagania innym, poświęcenia, wytrwałości w byciu dobrym.
                      Ale może też motywować do rzeczy strasznych - zabijania i terroryzowania innych, poświęcenia się w samobójczym zamachu, wytrwałym gnębieniu i zmuszaniu do uległości całych grup społecznych (np. kobiet w islamie).

                      To jest tego samego typu motywacja. Nie ma tu usprawiedliwienia, że ta wiara jest gorsza, a ta lepsza. Nie ma. Są tylko gorsze i lepsze konsekwencje tej samej dogmatycznej wiary. Że za coś co robimy na ziemi czeka nas nagroda po śmierci.
                      Czy są jakiekolwiek dowody, inne niż bajki i opowieści kapłanów, szamanów i pastuchów sprzed klku tysięcy lat (i spin-doktorów, którzy znacznie później wymyślili kosciół Mormona i scjentologię),że po śmierci czeka nas cokolwiek?
                      Nie ma na to najmniejszych, najlichszych nawet dowodów.

                      Dlatego uzasadnianie dobrego postępowania za życia, nagrodą po śmierci jest idiotyczne i prymitywne. Religie, w tym Twoja, traktują ludzi jak psychopatycznych idiotów, dla których jedynym wabikiem by czynić dobro (lub zwyczajnie nie krzywdzić innych) jest obiecanka-cacanka - nagroda po śmierci. Jeszcze smutniejsze jest, że ludzie w to rzeczywiście wierzą i ten wabik łykają, jak młody pelikan. [jak będziesz grzeczny to Mikołaj przyniesie Ci prezent, inaczej dostaniesz rózgę - tutaj przynajmniej nagroda jest za życia, chociaż (uwaga spoiler!) wiemy, że Mikołaj nie istnieje i to nie on ją nam daje]

                      Do przemyślenia.

                      PS. Obiecuję w przyszłości odnieść się również do "niematerialności" sensu mowy.
              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 17:19
                bookworm napisał:

                > nehsa napisał:
                > Już dwa razy pisałeś, że więcej tu nie wrócisz i za każdym cholernym razem wrac
                > asz. Bluzgasz na tych, którzy się z Twoimi wypocinami nie zgadzają, lub co gors
                > za mają czelność je podważać, używając nieakceptowanych przez Ciebie argumentów
                > (czyli generalnie na wszystkich z wyjątkiem mariny, na której atencję zapewne
                > liczysz po otrzymaniu nowego zajebistego, stworzonego do bzykania cielska).

                Cielsko moje Ci w głowie? Pod tym względem jestem baaaardzo wybredna; ale powiedz mi, bo mnie to zaciekawiło, jak bzyka się cielskiem na forum?

                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 17:51
                  Ja tego tekstu nie pisałem, ale zainteresowany także jestem.
                  • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 18:42
                    nehsa napisał:
                    > bookworm! TY, jesteś jednym z licznych tępaków z jakimi ja, muszę się użerać, chociaż nie
                    > chcem.

                    a co nehsiu cie do tego uzerania zmusza ... ?
                    sila wyzsza , maniactwo ? , ociec z synem Swiatloscia , - fotonem ? ....

                    boowkorn ci napisal :

                    >Już dwa razy pisałeś, że więcej tu nie wrócisz i za każdym cholernym razem wracasz.

                    on pisze, ze nie jestes wiarygodny . pleciesz co ci slina na jezyk przyniersie .
                    cos sie nie zgadza ... ?

                    >Bluzgasz na tych, którzy się z Twoimi wypocinami nie zgadzają, lub co gorsza mają czelność >je podważać, używając nieakceptowanych przez Ciebie argumentów

                    cos sie nie zgadza ... ?
                    (czyli generalnie na wszystkich z wyjątkiem mariny, na której atencję zapewne liczysz po otrzymaniu nowego zajebistego, stworzonego do bzykania cielska).

                    >Twoja dwuboska religia, której nie nazywasz religią, bo na razie ma tylko jednego kapłona, >jest miałka i prymitywna( ... ) Po prostu nikt tego nie kupuje i nie akceptuje.

                    cos ci sie nie zgadza ... ?
                    wiec dlaczego boowkorn`a wyzywasz od tepakow ? .
                    nehsiu , komu , co chcesz poprzez wyzwiska udowonic .
                    po co , w jakim celu dowodzisz , ze jestes arogantem,
                    chamem .... w niewybrednym jezyku melin - boocem .

                    moje zdanie sie nie liczy, ale na tym forum zniesmaczasz panie .
                    troszke wiecej respeku wobec innych .
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 19:48
                      karbat!
                      Ja cię troszkę znam. I wiem, że z twojej strony nie doczekam się żadnego sensownego kontrargumentu.
                      A ponad to: Przecież ja zdaje sobie sprawę z "dobroci"mojego charakteru.
                      Pisałem o tym, a nawet dodawałem, że ja nie nadaję się na żadnego świątobliwego guru.
                      Po cóż więc czas tracisz, na wytykanie moich potknięć i deficytu elementarnej grzeczności.

                      Nie chce mi się przypominać ci, ile to razy, nawet bez jakiejkolwiek zaczepki nie pozostawiłeś na mnie przysłowiowej suchej nitki.
                      Ale, jak prosiłem o rzeczowe kontrargumenty zapadała cisza.
                      Teraz też, piszesz nie na temat, bo twoja krytyka jest pustosłowiem, tak samo, jak bookworma.

                      karbat!
                      Ja rozumiem Naukę Ojca Wszystkich Ludzi.
                      I nikt z Was, nie może mi zarzucić ani jakiejkolwiek niesprawiedliwości, np. kłamstwa, ani interesowności.
                      Ale tobie, i tobie podobnym Ta Nauka nie pasuje, chociaż nie nakłada na Was żadnych wyrzeczeń..
                      I chociaż nikt z Was nie ma niczego sprawiedliwszego do zaoferowania, nieustannie jesteście przeciw SPRAWIEDLIWOŚCI. Kim jesteście?
                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 20:06
                    nehsa napisał:

                    > Ja tego tekstu nie pisałem, ale zainteresowany także jestem.

                    Wiem, Nehsa, to pisał <bookworm> i odpowiedź moja była do niego. Zapomniałam skasować przy wkopiowaniu jego tekstu Twoje imię.
    • tade-k53 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 21:38
      Życie na ziemi to nieustanna walka. Walka z diabłem, pokusami, z lenistwem i wadami.
      Armagedon trwa od 26 X 2009. Koniec świata może być w każdej chwili. Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
      Nie dbasz o zbawienie duszy?
      tradycja-2007.blog.onet.pl/
      • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 21:45
        tade-k53 napisał:
        > Nie dbasz o zbawienie duszy?

        Nie dbam.

        A zresztą lojalność i posłuszeństwo jako kryteria są już tak idiotyczne
        i anachroniczne, że nikt normalny w takie coś nie wierzy.
        Niebo pełne bezwolnych durniów? Na ziemi nie sprawdza się to już od dawna.
        • tade-k53 Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 22:46
          Pomyśl o wieczności. Masz do wyboru niebo albo piekło.
          Nie dbasz o zbawienie duszy?
          tradycja-2007.blog.onet.pl/
        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 10:03
          wariancie_BE!
          Nie kłam. Jest faktem, że każdy z nas jest nosicielem POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI=OBOWIĄZKU życzliwej, równoprawnej, międzyludzkiej współpracy która skutkuje POKOJEM.
          I jest faktem, że przykładem POSŁUSZEŃSTWA posłuszeństwa solidarności jest uczenie się.

          Zasób twojej wiedzy, jest niezaprzeczalnym dowodem, że rozumiałeś po co uczęszczasz do szkoły, i w ogóle po co się zdobywa wiedzę. Zatem jesteś jednym z najposłuszniejszych sług.

          W moim ebooku podaję, jak jest sposób stać się wolnym sługą.
          • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 10:31
            nehsa napisał:
            > W moim ebooku podaję, jak jest sposób stać się wolnym sługą.


            A co ro jest "wolny sługa"?
            Wolni nie mają swojego pana.
            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 11:36
              wariant_b napisał:

              > A co ro jest "wolny sługa"?
              > Wolni nie mają swojego pana.
              Oj,wariant...no...
              Wolny sługa to nehsa.W domu usługuje swojej żonie służąc czasami za podnóżek,a poza domem robi co chce czyli usługuje innym paniom.To takie proste.Robi nehsa nie to co mu zona nakazuje tylko głosi,że robi to bo ma na to ochotę.Wolny sługa w swoim mniemaniu.
              • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 12:45
                pocoo napisała:
                > wariant_b napisał:

                > > A co ro jest "wolny sługa"?
                > > Wolni nie mają swojego pana.

                pocoo, wariant_b, wy starcie dociekac co to , kto to jest wolny sluga ,- nehsy .
                ja przczytawszy ** wolny sluga ** , ... parsknalem takim smiechem,
                az mi z tego smiechu lzy poszly . kazdy reaguje jak umie . pzdr .

                nehsa - kabareciarz
              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 19:57
                wariancie _b i pocoo!
                Człowiek rodzi się sługą, bo jego człowieczeństwo, jest zależne od Stwórcy, którym jest Drugi Bóg, Który zrozumiale poinformował nas, że jest Naszym Panem, i Naszym Sędzią, i Naszym Nauczycielem.
                Człowiek, sługa, staje się wolnym człowiekiem, gdy stanie się godnym zapłaty za współpracę której jakość jest wyższa, niż wynika to z jego zobowiązania do solidarności, czyli, gdy ta jakość będzie miłosierdziem, lub miłością.

                Fakt, "wolny sługa", to moja wpadka.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 20:10
                  nehsa napisał:

                  > wariancie _b i pocoo!
                  > Człowiek rodzi się sługą, bo jego człowieczeństwo, jest zależne od Stwórcy, któ
                  > rym jest Drugi Bóg, Który zrozumiale poinformował nas, że jest Naszym Panem, i
                  > Naszym Sędzią, i Naszym Nauczycielem.
                  > Człowiek, sługa, staje się wolnym człowiekiem, gdy stanie się godnym zapłaty za
                  > współpracę której jakość jest wyższa, niż wynika to z jego zobowiązania do sol
                  > idarności, czyli, gdy ta jakość będzie miłosierdziem, lub miłością.
                  >
                  > Fakt, "wolny sługa", to moja wpadka.

                  ***zaoksymoroniłem bezwiednie.
                • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 20:38
                  nehsa napisał:
                  > Człowiek rodzi się sługą....

                  Człowiek rodzi się noworodkiem i nie ma żadnej świadomości,
                  że może istnieć coś takiego jak Drugi Bóg. Bóg go nie karmi, nie przewija
                  i nie opowiada mu o bogu, aniołkach i krasnoludkach.
                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 06:51
                    wariancie_b!
                    Człowiek rodzi się SŁUGĄ Bogów, o czym świadczą dowody zależności człowieczeństwa, a nie twoje dęte popiskiwanie.
                    Jego Boskie Człowieczeństwo ma tyle lat, ile ma Stwórca, czyli jest i będzie wieczne.
                    Ale, aby móc z NIEGO korzystać musi nauczyć się posługiwać programem Kapitał Człowieczeństwa, czyli nauczyć się posługiwania klawiaturą=ciałem, aby w pełni wykorzystać potencjał kompa oprogramowany CZŁOWIECZEŃSTWEM.
                    CENTRALNY SYSTEM NERWOWY, mózg muszą poznać świat i jego współzależności, uwarunkowania, i na to przyswojenie sobie wiedzy o otaczającym świecie, materialnemu ciału potrzeba czasu.
                    • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:20
                      nehsa napisał:

                      > Człowiek rodzi się SŁUGĄ Bogów
                      > CENTRALNY SYSTEM NERWOWY, mózg muszą poznać świat i jego współzależności, uwaru
                      > nkowania, i na to przyswojenie sobie wiedzy o otaczającym świecie, materialnemu
                      > ciału potrzeba czasu.
                      A reszta poznania po zmartwychwstaniu?Och jak mi dobrze. Nehsa lubisz seks rano?
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:38
                        Pocoo!
                        Człowieczeństwo pochodzi od Stwórcy, czyli od Drugiego Boga, Swiatłości=Rozumu.
                        Ten fakt sytuuje nas w roli sługi, ale my w żaden sposób nie możemy służyć Istotom Boskim, jak tylko służąc naszym bliźnim, co nawet zrozumieli księża, ale czego szczególnie nie eksponują, "nachalnie" głosząc, że to oni są sługami Bożymi.

                        Ps.
                        Jak dotychczas, lubię zawsze.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:49
                          nehsa napisał:

                          > Ten fakt sytuuje nas w roli sługi, ale my w żaden sposób nie możemy służyć Isto
                          > tom Boskim, jak tylko służąc naszym bliźnim,

                          Czy Ty jesteś moim bliźnim?Dla pewności zmartwychwstania, pozwolę abyś to Ty służył mi.
                          Zgoda? Potem ja Ci trochę posłużę.
                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 09:32
                            Pocusiu!
                            Zgoda.
                            O cej. Czyta się okej. Rozumie, że jedenastego jedenastego, w dzień poważnego świenta, mamy zaklepany termin.

                            Ps.
                            Gdybyś była moją żoną, już dawno byś BYŁA.
                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 10:08
                              nehsa napisał:

                              > Pocusiu!
                              > Zgoda.

                              Jak w "Zemście"?

                              > Rozumie, że jedenastego jedenastego, w dzień poważnego ś
                              > wienta, mamy zaklepany termin.
                              >
                              A to się jeszcze muszę zastanowić nad tym ,jak tu być Twoją żoną do wspólpracy,bez miłości i cholera wie jeszcze czego.

                              > Ps.
                              > Gdybyś była moją żoną, już dawno byś BYŁA.

                              Byłabym,była.Ale nie jestem.Może w Nauce Ojca jest coś na temat przyzwolenia na polgamiczną wspólpracę z "żonami"? Nehsa,Ty wiesz.
                        • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:52
                          nehsa napisał:
                          > Człowieczeństwo pochodzi od Stwórcy, czyli od Drugiego Boga, Swiatłości=Rozumu.

                          Według moich pobieżnych badań Drugiego Boga stworzył niejaki nehsa
                          lepiąc go na obraz i podobieństwo swoje z wybranych kłamstw Czterech Ewangelii.
                          Trudno to uznać za sukces, bo innym twórcom udawało się ulepić z tego trzech bogów.
                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 09:39
                            wariant_b napisał:
                            • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 11:55
                              nehsa napisał:
                              > No to podaj przykład, jeden przykład wybranego przeze mnie z Czterech Ewangelii kłamstwa.

                              Jeśli się nie obrazisz, to odeślę cię do lektury:
                              wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                              znajdziesz ich tam całą obszerną listę.

                              Jeżeli potrzebujesz obszerniejszego spisu kłamstw i przeinaczeń Czterech Ewangelii, znajdziesz je np. tutaj:
                              www.biblia-internetowa.pl/
            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 16:49
              wariant_b napisał:

              > nehsa napisał:
              > > W moim ebooku podaję, jak jest sposób stać się wolnym sługą.
              >
              >
              > A co ro jest "wolny sługa"?
              > Wolni nie mają swojego pana.

              ***Wolny człowiek, to istota, która nabywa wiecznego prawa podążania do Wolności, czyli do Ojca Wszystkich Ludzi, zatem jest to istota, która w Tym CELU, uniezależniła życie swojego materialnego narzędzia, którym jest ciało człowieka, od czasu.
              • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 20:34
                nehsa napisał:
                > ***Wolny człowiek, to istota, która nabywa wiecznego prawa podążania
                > do Wolności, czyli do Ojca Wszystkich Ludzi...

                Wolny człowiek sam sobie wybiera, dokąd chce podążać.
                A wolność innych ludzi ogranicza go w realizacji tych dążeń.
                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 06:29
                  wariant_b napisał:
                  Wolny człowiek sam sobie wybiera, dokąd chce podążać.
                  > A wolność innych ludzi ogranicza go w realizacji tych dążeń.

                  ***WARIANCIE_be!
                  Bogowie, to wyjątkowo przemyślne istoty.
                  I obdarzyli ludzkość Nauką, Której przestrzeganie pozwala każdemu człowiekowi na osiąganie Celu najcenniejszego, czyli WOLNOŚCI. I żadna inna wiedza, takiej oferty nie ma.

                  Ty, SKARBIE tego forum, nie jesteś w stanie zdefiniować WOLNOŚCI, więc nie wiadomo o co ci biega. Ale tak se piszesz, bo ci się nie podoba WOLNOŚĆ oferowana w Nauce Jedynego Ojca, ino widzi ci się ta wymarzona przez ciebie, "????????".
                  I nie widzi ci się ta solidarność, która cię obowiązuje, ino ci się widzi ta, nasza, polska, która wyjebała około trzysta tysięcy ludzi na stołówkę śmietnikową za czasów UNII WOLNOŚCI.

                  Jedni lubią pomarańcze, a inni śmierdzące skarpetki a booce z gumofilców onuce.
                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 06:41
                    nehsa napisał:

                    > Jedni lubią pomarańcze, a inni śmierdzące skarpetki a booce z gumofilców onuce.

                    Wypchaj się takim "menu".
                    Ja mam bardziej wyrafinowany gust.
                    Jak nazwać to,że;
                    -wstaję kiedy się wyśpię
                    -jem co chcę,
                    -robię to,na co mam ochotę,
                    itd'.
                    Jak dobrze,że nie muszę pracować bo robią to za mnie Twoje duchy.
                    Współpracować mogę z Tobą jeżeli zechcę.
                    Jestem niepokorną służącą twoich bogów.A może to oni podpowiadają mi mój styl życia? Nie? Dają mi takie możliwości?Nie wiem,dokąd zajdę zadając więcej pytań?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:02
                      Pocoo!
                      Inteketualne Smerfy homo sapiens ubzdurały se w swoich łepetynach, że łune som cwane, a naiwniakami są Bogowie.
                      TY, też do tych cwaniaków należysz. I robisz dokładnie to, na co masz przyzwolenie.
                      Widocznie jest to jakiś rodzaj rekompensaty deficytu, którego tu nie awizujesz.
                      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:13
                        nehsa napisał:

                        > Pocoo!
                        > Inteketualne Smerfy homo sapiens ubzdurały se w swoich łepetynach, że łune som
                        > cwane, a naiwniakami są Bogowie.
                        > TY, też do tych cwaniaków należysz.

                        A mogę być dla Ciebie nawet "inteketualnym smurfem".Dziwi mnie tylko Twój gust kochanie.
                        Gdyby nie Ty,to pojęcia najmniejszego smurfowego nie miałabym,że wydumałeś dwóch bogów za mnie pracujących. Jak mi dobrze nehsa.Tak mi rób.Oj tak.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:29
                          Pocoo!
                          Ja, jestem za cienki, aby sobie wydumywać Bogów. W wiarygodnych świadectwach pisanych Nauki Jedynego Ojca, podano nam, że istnieje Dwóch Bogów, czyli Ojciec-Ustawodawca Którego wolą jest miłość, i wszystko ma się dziać zgodnie z nią, oraz Syn Ojca-Wykonawca, Stwórca.

                          I ta wiedza znajduje oparcie w świadectwach Nauke Ojca, i w faktach, które miały miejsce przed ponad dwoma tysiącami lat, i w logice.
                          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 07:42
                            nehsa napisał:

                            > Pocoo!
                            > Ja, jestem za cienki, aby sobie wydumywać Bogów. W wiarygodnych świadectwach pi
                            > sanych Nauki Jedynego Ojca,

                            Nehsa błagam. Mam nadzieję,że Twój orgazm już blisko.Masz niesamowitą kondycję.
      • grgkh Re: Kiedy istnienie ma sens? 20.04.13, 23:49
        tade-k53 napisał:

        > Nie dbasz o zbawienie duszy?

        A po "zbawiać" coś, czego nie ma?
        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:35
          grgkh napisał:

          > A po "zbawiać" coś, czego nie ma?
          >
          Jak to nie ma? Widziałeś? A może nie widziałeś?
          Tadek sobie zbawia i nehsa też.Inni też sobie zbawiają i na boga zwalają.Fajnie tak sobie zbawiać "nic".
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 17:40
            Fizyka w ślad za Nauką OJCA powtarza:
            "Z materialnego rodzi się tylko materialne."

            Sens naszej mowy, i sens każdego naszego działania, i każdego naszego zaniechania jest NIEMATERIALNY, ale na przykładzie mowy jest to szczególnie widoczne.

            I fizyka informuje: Mózg nie może być emitentem niematerialnego sensu naszych działań i zaniechań, którego to sensu wartością, jest ZAWSZE SPRAWIEDLIWOŚĆ.
          • grgkh Przy okazji - nieistnienie 22.04.13, 20:46
            Coś jest lub czegoś nie ma DLA NAS. Tymczasowo, na podstawie jakichś przesłanek ustalamy sobie w ograniczonym zakresie CO JEST. Cała reszta, której nie udało się tak ustalić - NIE ISTNIEJE. Oczywiście dla nas.

            Dokładnie to samo mówi ogólna reguła logiczna - nieistnienia nie trzeba udowadniać.
            • nehsa Re: Przy okazji - nieistnienie 22.04.13, 21:31
              grgkh! (aby krótko, to może tak)
              Czy człowiek ma wolną i nieprzymuszoną wolę?
              Nie ma.

              A co byłoby dowodem, że człowiek posiada wolną wolę?
              Nie myl z wolem.
              Dowodem posiadania przez człowieka wolnej woli byłaby BEZKARNOŚĆ CZYNIENIA PRZEZ CZŁOWIEKA ZŁA, ale jest to wykluczone.

              A dlaczego człowiek nie posiada wolnej woli?
              Bo z MOCY STWORZENIA go człowiekiem, jest obarczony OBOWIĄZKIEM SOLIDARNOŚCI, co jest faktem, którego ty GRGKH nie chcesz dostrzedz. Po prostu nie chcesz. Żabko wiosenna. ku-kum-kumaj, bo niedługo maj, a w maju kwitnie bez, co bardzo lubiem.
              • pocoo Re: Przy okazji - nieistnienie 22.04.13, 23:08
                nehsa napisał:

                > A dlaczego człowiek nie posiada wolnej woli?
                > Bo z MOCY STWORZENIA go człowiekiem, jest obarczony OBOWIĄZKIEM SOLIDARNOŚCI,

                A tak normalnie w życiu.Obowiązek solidarności względem kogo?Ty mi makaronu na uszy nie nawijaj ino powiedz bom chyba za tępa aby pojąć naukę prostą jak cep.Obowiązek solidarności względem Ciebie,i chasyda, i enrque,i skomara,i mam to chyba koło zadka.Jak to w życiu mam robić?A może to tylko Twoje wydumanie i zawracanie du.py?
                • nehsa Re: Przy okazji - nieistnienie 22.04.13, 23:48
                  Pocoo!
                  Słowa Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, są wieczne.
                  Zatem załóż sobie, że na Ziemi znajduje się dwoje ludzi, i analizuj.
                  • marina0321 Re: Przy okazji - nieistnienie 23.04.13, 00:47
                    nehsa napisał:

                    > Pocoo!
                    > Słowa Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, są wieczne.
                    > Zatem załóż sobie, że na Ziemi znajduje się dwoje ludzi, i analizuj.

                    Pozwolę sobie uzupełnić: Te dwoje ludzi, to Pocoo i Nehsa.(...żeby było ciekawiej).
                    • pocoo Re: Przy okazji - nieistnienie 23.04.13, 06:35
                      marina0321 napisał(a):

                      > nehsa napisał:
                      >
                      > > Pocoo!
                      > > Słowa Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, są wieczne.

                      > Pozwolę sobie uzupełnić: Te dwoje ludzi, to Pocoo i Nehsa.(...żeby było ciekawi
                      > ej).
                      Ty dekonspiratorko ,Ty...
                      W czasie wojny zarobiłabyś "pif-paf".
                      A Słowa Nauki Ojca Wszystkich Ludzi mówią,że nehsa pod żadnym pozorem kochać mnie nie może ino solidarnie współpracować w marzeniach o zmartwychwstaniu.O! A Jak? Taka mądra jestem.
                    • nehsa Re: Przy okazji - nieistnienie 23.04.13, 13:23
                      Maryniu!
                      Ja jestem w wieku gawędziarza ludowego, jak ktoś tu dostrzegł.
                      Dlatego nie życz Pocoo, aż tak źle.

                      A co do tej POWINNOŚCI SOLIDARNOŚCI w moi ebooku napisałem:
                  • pocoo Re: Przy okazji - nieistnienie 23.04.13, 06:27
                    nehsa napisał:

                    > Pocoo!
                    > Słowa Nauki Ojca Wszystkich Ludzi, są wieczne.
                    > Zatem załóż sobie, że na Ziemi znajduje się dwoje ludzi, i analizuj.

                    A pocaluj Ty mnie w ucho.
              • grgkh Re: Przy okazji - nieistnienie 24.04.13, 19:04
                nehsa napisał:


                > A dlaczego człowiek nie posiada wolnej woli?
                > Bo z MOCY STWORZENIA go człowiekiem, jest obarczony OBOWIĄZKIEM SOLIDARNOŚCI, c
                > o jest faktem, którego ty GRGKH nie chcesz dostrzedz. Po prostu nie chcesz. Żab
                > ko wiosenna. ku-kum-kumaj, bo niedługo maj, a w maju kwitnie bez, co bardzo lub
                > iem.

                Człowiek nie ma wolnej woli bo.. jego myśli przychodzą ZNIKĄD, co jest mylnie utożsamiane z przychodzeniem ich z wnętrza świadomości (a więc niezależnie od czegokolwiek). Świadomość jest wytworem i częścią Wszechświata.
                • nehsa Re: Przy okazji - nieistnienie 24.04.13, 20:19
                  grgkh!
                  Świadomość, czyli zdolność nieograniczonego myślenia, jest:
                  DOWODEM PRACY, a nie dowodem współpracy.

                  Wszystko, co pochodzi ze wszechświata, jest dowodem współpracy, dlatego świadomość nie pochodzi ze wszechświata, tylko od Stwórcy.
        • tade-k53 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:42
          Czym człowiek myśli?
          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 11:27
            tade-k53 napisał:

            > Czym człowiek myśli?

            Z tego co przeczytałam,zarówno ty jak i nehsa myślicie przyrządem do "wyrtysku własnej wyobraźni"(porównanie Karbata,którym jestem rozbawiona na maksa).
            • tade-k53 Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 21:42
              Nie znasz katechizmu katolickiego.
              • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 09:21
                tade-k53 napisał:

                > Nie znasz katechizmu katolickiego.

                A po jakiego diabła potrzebna mi znajomość katolickiej instrukcji obsługi?
                • tade-k53 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 19:12
                  Katolicki katechizm to najważniejsza nauka.
                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 24.04.13, 23:01
                    tade-k53 napisał:

                    > Katolicki katechizm to najważniejsza nauka.

                    Ważniejszy, niż biblia?
                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 25.04.13, 07:22
                      Maryniu!
                      Szkoda czasu. Kościelny tadziu-53 jest niereformowalnym sługą kapłanów.
      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 09:51
        tadziu!
        Dwie Istoty Boskie, Dwa Boskie autonomiczne byty, nie posiadają w Swoich Boskich Zasobach ani śmierci, ani zła.
        Każdy, kto twierdzi, że istnieje piekło, oraz jego diabelska załoga, m.in., księża egzorcyści, których dynamicznie przybywa, "ma nierówno pod kopułą."

        A to, co ty drogie dziecko opowiadasz, jest poza moją skalą ocen.
        • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 10:25
          gostek zrobil uposledzona umyslowa ekwilibrystyke i ...
          polaczyl sens istnienia (sens zycia) z .... niesmiertelnoscia.

          trzeba miec niezlego yeba pod sufitem
          albo wystarczy tylko ... wierzyc, w wytryski wlasnej wybujalej wyobrazni
        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 21.04.13, 12:05
          nehsa napisał:


          > Każdy, kto twierdzi, że istnieje piekło, oraz jego diabelska załoga,
          > "ma nierówno pod kopułą."
          >

          Mogę mieć nawet "nierowno pod kopułą".Podobają mi się te rogate diabły.

          > A to, co ty drogie dziecko opowiadasz, jest poza moją skalą ocen.

          A i tak jestem w lepszej sytuacji niż tadek.
    • qqww1122 Re: Kiedy istnienie ma sens? 22.04.13, 23:27
      Wtedy , gdy Chasyd_666 będzie się wypowiadał logicznie.
      Będzie to dłuuuuugo trwało , ale jezus chrystus umarł na krzyżu za większe grzechy ,
      niż ograniczenie umysłowe chasyda666 , więc należy poczekać , aaż się doczekamy , że chasyd666 napisze coś z sensem,....
      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 23.04.13, 06:41
        qqww1122 napisał(a):

        > Wtedy , gdy Chasyd_666 będzie się wypowiadał logicznie.

        Cóż za optymizm.Myślisz,że chasydowi czaszka jeszcze urośnie i zwiększy mu się objętość komórek mózgowych? Gdyby nastąpił taki cud to i tak nie będą to komórki odpowiedzialne za logiczne myślenie.
        • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 13:48
          grgkh napisał:
          > nehsa napisał:
          > > A dlaczego człowiek nie posiada wolnej woli?
          > > Bo z MOCY STWORZENIA go człowiekiem, jest obarczony OBOWIĄZKIEM SOLIDARNO
          > ŚCI, co jest faktem, którego ty GRGKH nie chcesz dostrzedz.

          bog stworzyl czlowieka, oraz bog obarczyl tego czlowieka obowiazkiem solidarnosci ....
          czlowiek ma obowiazek solidarnosci nierzadko w doopie .

          w jakim celu bog tworzyl czlowieka i obarczyl go obowiazkiem solidarnosci, ....
          by tenze czlowiek " to boskie obarczenie " mial tam, gdzie slonce nie dochodzi .

          twoj bog tworzy konoty .... natura na to sobie nie moze pozwolic .

          > Człowiek nie ma wolnej woli bo.. jego myśli przychodzą ZNIKĄD, co jest mylnie u
          > tożsamiane z przychodzeniem ich z wnętrza świadomości (a więc niezależnie od cz
          > egokolwiek). Świadomość jest wytworem i częścią Wszechświata.

          znikad .... ? , mysli pochodza z glowy. bez telenu i paru innych nie funkcjonuje .

          >Świadomość jest wytworem i częścią Wszechświata.

          Tak . a sugerowanie, ze byty niematerialne np. ojcowie i synowie Swiatlosc - fotony ,
          i inne maja cos wspolnego z materia , jest kompletnie bezpodstawne .

          Prosze zauwazyc . Po wiekach, kosciol katolicki uznal teorie ewolucji .
          pod wplywem faktow naukowych kosciol kat. musial uznac, ze czlowiek "pochodzi od malpy " .

          Przycisniety do muru kosciol katolicki przyznaje : Czlowiek jest wytworem NATURY,
          ale ...pozornie sprytnie dodaje, to SAM bog natchnal czlowieka ... dusza ! . JAJA jak balony .

          Czlowieka i jego Mozg przez dziesiatki tysiecy lat formowala natura ,- mysl , swiadomosc , podswiadomosc,, a tu nagle zjawia sie bog i obdarza czlowieka jakas dusza , duchem ....

          pytam kosciele katolicki, w KTORYM momencie, na ktorym etapie ludzkiej ewolucji
          pojawia sie u czlowieka ta dusza ? ! .

          Kosciele katolicki, nie dajesz odpowiedzi na to pytanie ? - czyli kosciele katolicki
          za JP II , kpisz sobie z elementarnej ludzkiej inteligencji .
          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 14:17
            Karbat!
            Już Ci pisałem, że na wiosnę 2013 r to Ty w formie nie jesteś. A Ty to lekceważysz, i wypisujesz ch.. wi co, i ch.. wi do kogo, i ch... wi, w jakim celu?

            I stawiasz np. pytanie:
            " w jakim celu bog tworzyl czlowieka i obarczyl go obowiazkiem solidarnosci, ???
            i sam sobie odpowiadasz:
            by tenze czlowiek " to boskie obarczenie " mial tam, gdzie slonce nie dochodzi

            KARBAT!
            ARCY MATOŁ, zauważa, że jego każde postępowanie, jest z korzyścią, albo stratą dla niego i dla społeczeństwa. Zatem, jak czyni DOBRO, to wszyscy "żreją" to wszyscy żreją to DOBRO.
            A jak czyni ZŁO, to wszyscy, łącznie z tym ARCY MATOŁEM muszą żreć to ZŁO.

            Ale TY Karbat tego tej prostej, wręcz banalnej współzależności, nie dostrzegasz.

            i dalej nachalnie przypisujesz mi popaprańcu tekst, który nie jest mojego autorstwa, tylko napisał go GRGKH.
            "> Człowiek nie ma wolnej woli bo.. jego myśli przychodzą ZNIKĄD, co jest mylnie utożsamiane z przychodzeniem ich z wnętrza świadomości (a więc niezależnie od czegokolwiek). Świadomość jest wytworem i częścią Wszechświata."

            I z zapałem mi go przypisujesz , i z zapałem go komentujesz.

            Karbat!
            Grzecznie proszę: Odjeb Ty się.
            • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 20:23
              nehsa napisał:
              > Karbat!
              > Już Ci pisałem, że na wiosnę 2013 r to Ty w formie nie jesteś. A Ty to lekcewa
              > żysz, i wypisujesz ch.. wi co, i ch.. wi do kogo, i ch... wi, w jakim celu?

              nie wiesz o co chodzi ... dlaczego pyskujesz i sie zapluwasz ....

              > i dalej nachalnie przypisujesz mi popaprańcu tekst, który nie jest mojego au
              > torstwa, tylko napisał go GRGKH.

              w swoim powyzszym wpisie odnioslem sie do uwag twoich i do spostrzezen
              grgkh . przeciez to widac golym okiem . przeczytaj sobie jeszcze raz .

              odnies sie merytorycznie na temat do moich uwag . Dlaczego sie zapluwasz i wyzywasz .

              > ARCY MATOŁ, zauważa, że jego każde postępowanie, jest z korzyścią, albo stratą
              > dla niego i dla społeczeństwa. Zatem, jak czyni DOBRO, to wszyscy "żreją" to ws
              > zyscy żreją to DOBRO.
              > A jak czyni ZŁO, to wszyscy, łącznie z tym ARCY MATOŁEM muszą żreć to ZŁO.

              otoz wiec maniaku i zapamiataj sobie to raz na zawsze.
              Tylko moher, prymityw widzi, dzieli swiat na dobro - zlo . wg wlasnych kryteriow.
              Tylko prawdziwy slepy moher, dzieli swiat na biale i czarne .
              zapatrzyles sie na prezesa i szamana , - to jest takze ich opis swiata .


              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 20:52
                Karbat!
                W takich główkach kapuścianych, jak twoja, nie może zagościć myśl zgodna z rzeczywistością.
                Ty, np. WARIANT, czy GRGKH macie wrażliwość inteligencji na tak niskim poziomie, że jest przez Was nie do przemyślenia problem:
                Czy CZŁOWIECZEŃSTWO zależy od ludzi, czy zależy od Bogów?

                Wasza pycha morduje Waszą intelektualną wrażliwość. I cóż z tego, że, jak ja przypuszczam, dysponujecie imponującą wiedzą, skoro nie potraficie nią się posłużyć.

                Jeśli chcesz mogę się odnieść do każdego twojego merytorycznego wpisu, ale nie może on wymagać ode mnie pisania kolejnej książki, i przede wszystkim musi być konkretny, precyzyjny.

                Karbat!
                Tylko maniak w przyklęku przed relatywizmem, czyli tuman, nie dostrzega, że ludzkość po dzień dzisiejszy nie zdołała racjonalnie zdefiniować żadnej z fundamentalnych wartości.
                A zdołałem uczynić to ja, nehsa z powiatu dębickiego, z miasta Dębicy - najlepszego, najbezpieczniejszego miejsca na świecie, wręcz Raju dla wszelkich inwestycji.

                I żaden intelektualista, światowej "marki", logiki moich definicji nie zakwestionuje.
                Karbatik!
                TY też nie masz szans, chociaż być może, jesteś od tej światowej czołówki lepszy.
                • karbat Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 21:10
                  > > nehsa napisał:
                  > > > A dlaczego człowiek nie posiada wolnej woli?
                  > > > Bo z MOCY STWORZENIA go człowiekiem, jest obarczony OBOWIĄZKIEM SOL
                  > IDARNOŚCI, co jest faktem, którego ty GRGKH nie chcesz dostrzedz.

                  jeszcze raz , ja na twoje uagi po adresem grgkh wszesniej napisalem ->

                  bog stworzyl czlowieka, oraz bog obarczyl tego czlowieka obowiazkiem solidarno
                  sci ....czlowiek ma ten obowiazek boskiej solidarnosci nierzadko w doopie .

                  w jakim celu bog tworzyl czlowieka i obarczyl go obowiazkiem solidarnosci, ....
                  by tenze czlowiek " to boskie obarczenie " mial tam, gdzie slonce nie dochodzi

                  twoj bog tworzy konoty .... natura na to sobie nie moze pozwolic .

                  zamiast sie odniesc rzeczowo , konkretnie do tego co napisalem , nie musisz sie z tym zgadzac .... cos bredzisz o kapuscianych glowkach , tumanach , matolach .... i sie onanizujesz

                  > Ty, np. WARIANT, czy GRGKH macie wrażliwość inteligencji na tak niskim poziomie (..)

                  > Tylko maniak w przyklęku przed relatywizmem, czyli tuman, nie dostrzega, że lud
                  > zkość po dzień dzisiejszy nie zdołała racjonalnie zdefiniować żadnej z fundamen
                  > talnych wartości.
                  > A zdołałem uczynić to ja, nehsa z powiatu dębickiego,

                  co by ta ludzkosc zrobila bez ciebie i bez twoich definicji fundamentalnych watrosci ...
                  az strach pomyslec .
                  spojrz w lustro ... ja wiem co w nim zobaczysz ;) .



                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 21:27
                    Karbat!
                    W moim ebooku, na stronie 88 m.in., napisałem:
                    (cytuję): "7./ Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby móc zaprzeczyć zobowiązaniu nas
                    przez Stwórcę do solidarnej współpracy?
                    Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku solidarności, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;

                    nie bylibyśmy karani,
                    karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
                    wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.

                    Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami precyzyjnie określonego w Nauce Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynami, karę wymierzamy sobie, my sami.
                    Jednocześnie niesprawiedliwość, będąca zarazem karą, "powiadamia" nas, nieraz
                    bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Zatem fakt samokarania
                    się, spełnia funkcję edukacyjną.
                    "(koniec cytatu)

                    Karbat!
                    Tak się dzieje w RZECZYWISTOŚCI.
                    Zatem twoje i Wasze bezcenne "sposzczerzenia", odnośnie DOBRA i ZŁA możesz spokojnie przetransferować na papier toaletowy.
                    • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 22:31
                      nehsa napisał:

                      > Karbat!
                      > W moim ebooku, na stronie 88 m.in., napisałem:
                      > (cytuję): "7./ Jakie warunki musiałyby zostać spełnione, aby móc zaprzeczyć
                      > zobowiązaniu nas
                      > przez Stwórcę do solidarnej współpracy?
                      > Gdybyśmy nie byli WSZYSCY, czyli każdy z nas, nosicielami obowiązku solidarnośc
                      > i, to za uczynioną przez NAS niesprawiedliwość;

                      > nie bylibyśmy karani,
                      > karą nie byłyby nasze czyny, czyli nie karalibyśmy się sami,
                      > wreszcie, karę mógłby nam wymierzyć ktoś inny.

                      > Ale, że to każdy z nas, a więc i wszyscy, jesteśmy nosicielami precyzyjnie o
                      > kreślonego w Nauce Ojca obowiązku, to za nasze nieposłuszeństwo, naszymi czynam
                      > i, karę wymierzamy sobie, my sami.
                      > Jednocześnie niesprawiedliwość, będąca zarazem karą, "powiadamia" nas, nieraz
                      > bardzo dotkliwie, o jakości obowiązującego nas postępowania. Zatem fakt samokar
                      > ania
                      > się, spełnia funkcję edukacyjną.
                      "(koniec cytatu)

                      To co piszesz to jakaś wierutna bzdura.
                      Samokaranie - coś w rodzaju wewnętrznego poczucia wyrządzonej komuś krzywdy jest zjawiskiem wyuczonym, kulturowym, a nie wrodzonym. Ludzie bez wychowania potrafią być jak zwierzęta. Dzieci bez wychowania potrafią być okrutne i sadystyczne - bo nie rozumieją czynienia krzywdy drugiej osobie - dopiero nauczone, wiedzą to.
                      Ale spójrzmy na przykłady np. kaci inkwizycji, lub bardziej współcześnie osoby pokroju Charlesa Mansona albo Udaya Husseina. Wiesz jak lubił zabawiać się ten ostatni? Gdy słyszał o jakimś weselu, wpadał niezapowiedziany razem ze swoją bandą, gwałcił pannę młodą na oczach pana młodego, a gdy mu dodatkowo humor dopisał często ją również na jego oczach zarzynał.
                      Jaką "samokarę" za to otrzymał i co to u niego zmieniło? Jak się objawiła ta "samokara"?
                      Jak niesprawiedliwość, będąca zarazem karą, "powiadomiła" go o jakości obowiązującego go postępowania? Za jego nieposłuszeństwo, jakimi czynami, karę wymierzył sobie, sam? Licznik złej many mu się nabił? Nie zmartwychwstanie od razu? Charles Manson żyje do teraz. Jak mówi o sobie: "nie znam znaczenia słowa przepraszam". Jaką sobie wymierzył karę?

                      Ten twój Bóg (twoje urojenie), który wpadł na pomysł, żeby uraczyć nas tą debilną etyką jest biednym idiotą, który myśli (podobnie jak Ty próbujesz nam tą naiwną bajkę sprzedać), że załatwi temat jak się k.wa raz na 14 miliardów lat samo-ofiaruje albo, że za karę nie zmartwychwstaniemy po śmierci w zajebistym ciałku.

                      Nehsa, jeżeli uważasz, że ktoś z inteligencją nieco większą niż szympansia łyknie tą dwoją infantylną bajkę o dwóch bogach to albo jesteś debilem po lobotomii, albo uważasz, że ludzie którzy Cię czytają są debilami. Ani pierwszy ani drugi wariant nie świadczy najlepiej o Twoich dwóch bogach.
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 08:26
                        Bookwormie!
                        Istoty Boskie, PRACUJĄ. A ludzie współpracują.
                        I pisałem i piszę, że jest to powód wykluczający naszą obojętność na to, co się dzieje u naszych bliskich i dalszych sąsiadów, i co ci sąsiedzi robią, i powód potępiający niejawność. Np. pensji, diet, premii biurw ze samego szczytu władzy.

                        Nawet, gdyby obrzucony obelgami na ulicy człowiek, nie zareagował, to bydłopodobny, który to uczynił, traci jego szacunek i sympatię, a być może doczeka się zemsty, gdy przyjdzie taki czas, że trzeba będzie mu pomóc. I to jest kara.
                        Polscy religijni półidioci są pośmiewiskiem we Włoszech u handlarzy dewocjonaliami, ale jest fakt kamuflowany. I to, też jest kara. Samokarzemy się naszymi grzechami i złem, i indywidualnie i jako społeczeństwo.

                        Bookwormie!
                        Czytam, co piszesz, i dochodzę do wniosku, że nigdy ci nie ubliżyłem. Twój rozumek, twoja wrażliwość intelektualna, są na kompromitująco niskim poziomie.
                        Maksyma, "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", ma cechę uniwersalizmu, i odnosi się do wszystkich ludzi, a nie tylko do muszkieterów.

                        Chłopie, jak ty nie rozumiesz tak prostych współzależności, to cóż dziwić się kibolom i debilnym graficiarzom, i polskim skretyniałym brudasom wywożącym śmieci ze swojej posesji do polskich lasów, i do strumieni.
                    • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 27.04.13, 22:36
                      nehsa napisał:
                      > Tak się dzieje w RZECZYWISTOŚCI.

                      W rzeczywistości nie ma stwórcy i nikt nas do niczego nie zobowiązał.
                      Sam wymierzasz sobie karę próbując dyskutować z karbatem.
                      Niestety nauki z niepowodzenia nie wyciągasz żadnej.
                      (koniec cytatu)
                      • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 06:53
                        wariant_b napisał:

                        > W rzeczywistości nie ma stwórcy i nikt nas do niczego nie zobowiązał.
                        > Sam wymierzasz sobie karę próbując dyskutować z karbatem.
                        > Niestety nauki z niepowodzenia nie wyciągasz żadnej.

                        Nehsa ma napisaną przez siebie naukę Ojca i to mu wystarcza.
                        "Dyskusja" z Karbatem pozwala mu ,aby w "akcie bezsilnosci" zasypaC Karbata wyszukanymi (chyba w Nauce Ojca) epitetami.Musi nehsa znaleźć upust.
                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 08:46
                          POcusiu!
                          Wszystkim poszukującym w nehsie naiwniaka, który uważa, że ma do spełnienia dziejową misję, odpowiadam: TAK UWAŻAM.

                          I WSZYSTKIM, uprzejmie przypominam: dziesiątki razy Was informowałem, że Polskie Państwo, którego autorytet jest nędzarski, i które jest powszechnie pogardzane, nawet przez Białoruś, utraci niepodległość, i nie odzyska jej już nigdy.

                          Polskie społeczeństwo, jest tak ciemne, przykładem bookworm, karbat, i niestety TY, ale takich przykładów jest miliony, że będziecie zniewolonymi parobkami obcych, bo mentalnie do takiej roli żeście dorośli. A nawet już nimi jesteście.
                          • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 09:17
                            nehsa napisał:

                            > I WSZYSTKIM, uprzejmie przypominam: dziesiątki razy Was informowałem, że Polsk
                            > ie Państwo, którego autorytet jest nędzarski, i które jest powszechnie pogardza
                            > ne, nawet przez Białoruś, utraci niepodległość, i nie odzyska jej już nigdy.
                            >

                            >
                            Zwiewam za wczasu na Madagaskar.Dzięki Nehsiu.

                            > Polskie społeczeństwo, jest tak ciemne, przykładem bookworm, karbat, i niestety
                            > TY,
                            Nehsannawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wielką zrobiłeś mi przyjemność towarzystwem Bookworma,Karbata...a gdzie wariant i sclavus?


                            > będziecie zniewolonymi parobkami obcych, bo mentalnie do takiej roli żeście dorośli. A nawet już nimi jesteście.
                            A ci obcy to kosmici? Zabieram towarzystwo na Madagaskar .Już czuję ten wolny klimat...
                            Nie będziemy niczyimi parobkami.Jezeli pozostaniesz ze swoją misją w Polsce ,to będziesz parobkiem a do współpracy pozostanie Ci jędrnodupa Jaguś.Poznaj moje miłosierdzie.
                            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 09:52
                              Pocusiu!
                              Niedługo wybory do PE. To pozwolą Wam zaistnieć, i to będzie dla Was zaszczyt.
                              • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 10:25
                                nehsa napisał:

                                > Pocusiu!
                                > Niedługo wybory do PE.

                                A co nas mogą obchodzić wybory na Madagaskarze? Jesteś zainteresowany?Nawet tam nas dosięgnie Nauka Ojca? To jakiś piekielny koszmar.
                                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 10:51
                                  POcusiu!
                                  W Dniu Sądnym, o czym wiele razy pisałem, a nawet w tym wątku, naszym SĘDZIĄ będą słowa Nauki Wszechmogącego Ojca, a nie Którykolwiek z Bogów. Bo słowa mówione przez "Boga mówiącego", czyli Drugiego Boga, mają moc sprawczą, czyli, że zawsze dzieje się dokładnie tak, jak wynika to z ich treści.

                                  Dlatego gdzie byś nie uciekła, to nie uciekniesz. Ale na wszelki wypadek, życzę Szczęśliwej Podróży.
                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 12:02
                                    nehsa napisał:

                                    > POcusiu!
                                    > W Dniu Sądnym, naszym SĘDZIĄ będą słowa Nauki Wszechmogącego Ojca, a nie Którykolwiek z Bogów.

                                    No i co? W czym jesteś lepszy ode mnie.No w czym?

                                    > Bo słowa mówione przez "Boga mówiącego", czyli Drugiego Boga, mają moc sprawczą, czyli, że zaw
                                    > sze dzieje się dokładnie tak, jak wynika to z ich treści.

                                    Czyli nic mi do tego skoro nie mam na to wpływu.


                                    > Dlatego gdzie byś nie uciekła, to nie uciekniesz. Ale na wszelki wypadek, życzę
                                    > Szczęśliwej Podróży.
                                    Nehsa litości.Jezeli piszesz do mnie to bądź konkretny bo ja mam umysł matematyczny.
                                    Pisałeś,że Polska straci niepodległość.Aby nie być cudzym parobkiem ,uciekam.To źle,że biorę pod uwagę to co piszesz?Albo może sam pieprzysz i nie wiesz co.Życzę długiego orgazmu.
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 08:35
                        wariant_b napisał:

                        > nehsa napisał:
                        > > Tak się dzieje w RZECZYWISTOŚCI.
                        >
                        > W rzeczywistości nie ma stwórcy i nikt nas do niczego nie zobowiązał.

                        *** Między tobą a bookwormem, nie ma istotnej różnicy.
                        I miedzy wam dwoma, na ten przykład, a kapłanem religii, też nie ma.
                        Takie samo tępe, nasycone prostactwem NIE! Bo ku... NIE!

                        I życzę szczerze, tak trzymać przedstawiciele polskiej inteligencji.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 10:47
                          nehsa napisał:

                          > Takie samo tępe, nasycone prostactwem NIE! Bo ku... NIE!
                          >
                          > I życzę szczerze, tak trzymać przedstawiciele polskiej inteligencji.
                          >
                          Dziękuję nehsa.A ja tam wszystkie wzory i kolory wszystkich istot boskich swiata i wszechświata mam w głębokim poważaniu.
                          Przeczytałam co pisałeś o Nauce Ojca.I co teraz mam z tą areligijną Nauką zrobić?Przyjęłam do wiadomości i co dalej? No kur.wa co?
                          • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 11:22
                            pocoo napisała:
                            > I co teraz mam z tą areligijną Nauką zrobić? Przyjęłam do wiadomości
                            > i co dalej? No kur.wa co?

                            Masz umrzeć, żeby bóg mógł cię zbawić.
                            Bo na to, co robić z żywymi, bóg nie ma pomysłu.
                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 12:08
                              wariant_b napisał:

                              > Masz umrzeć, żeby bóg mógł cię zbawić.

                              To najgorsze co mogłoby mi się przytrafić.Postaram się nie umierać zbyt szubko.


                              > Bo na to, co robić z żywymi, bóg nie ma pomysłu.

                              Dlatego zawsze od kiedy pamiętam,biorę los w swoje ręce.Na dwa krasnale niech liczy Nehsa.
                            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 12:57
                              POcusiu!
                              Jak czytam niektóre Twoje posty, to z ich treści wyziera rozkoszna sybarytka, czyli człowiek, który pojął Naukę Wszechmogącego Ojca, Która jest bez reszty poświęcona rodzajowi ludzkiemu, któremu za Jej przestrzeganie oferuje wieczne prawo dążenia do WOLNOŚCI.

                              I popatrz Pocoo!
                              Stworzył Stwórca człowieka: jako człowieka niewiastę, i człowieka mężczyznę, czyli stworzył płeć człowieka, która może służyć w celu prokreacji, ale też może być wykorzystywana w celu beztroskiego, rozkosznego współżycia płci, które jest najatrakcyjniejszą formą międzyludzkiej współpracy.
                              Płodzenie potomstwa to AKT WSPÓŁOFIARNY, do czego Bóg w żadnym wypadku ani nie zachęca, ani którego nie oczekuje. Dlatego w Nauce Nauczyciel-Bóg kategorycznie oznajmił:
                              "Miłosierdzia chcę, a nie ofiary."

                              Przyczyną miłosierdzia, jest CIERPLIWOŚĆ. I już za okazanie tej cierpliwości bliźnim, stajemy się ludźmi godnymi zapłaty w postaci zmartwychwstania. Tłumaczę ten fakt wyczerpująco w moim ebooku.

                              I, aby ludziska żyli w POKOJU, Stwórca wyposażył każdego z nas w obowiązek, powinność solidarności, która polega na życzliwej, równoprawnej współpracy ze wszystkimi ludźmi, a skutkuje właśnie POKOJEM.

                              I co Ci się polska, intelektualna bido w Tej Nauce Wszechmogącego Ojca nie podoba?
                              NO WYKRZTUŚ, CO? I uzasadnij to swoje malkontenctwo.

                              SYN OJCA, Drugi Bóg, oznajmił Ludzkości DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE, I OZNAJMIŁ LUDZKOŚCI W JEJ INTERESIE I DLA JEJ DOBRA, JAK MA POSTĘPOWAĆ, ABY NAJMNIEJSZYM WYSIŁKIEM UZYSKAĆ NAJWIĘKSZE KORZYŚCI. I TO WSZYSTKO DARMO.
                              Zatem wybawił ludzi z rąk przede wszystkim kapłanów, i wszelkich guru-szuru-buru typu Wariant, Karbat, czy GRGKH i innych Franciszków, którzy nieustannie pieprzą, jakby im zęby, co dopiero szły.

                              Przedstawiciele tej ludzkości, ówczesne elity, zamęczyły Nauczyciela - Boga, i zawłaszczyły Jego dziedzictwo.
                              A Wy, po upływie WIEKÓW, nieustannie prezentujecie swoje niezadowolenie z oznajmionej przez Niego Nauki. Ale nikt z Was, nie potrafi podać powodów tego malkontenctwa.
                              Taka Wasza uroda człowiecza.
                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 13:48
                                nehsa napisał:
                                > SYN OJCA, Drugi Bóg, oznajmił Ludzkości DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE, I OZNAJMIŁ LUD
                                > ZKOŚCI W JEJ INTERESIE I DLA JEJ DOBRA, JAK MA POSTĘPOWAĆ, ABY NAJMNIEJSZYM WYS
                                > IŁKIEM UZYSKAĆ NAJWIĘKSZE KORZYŚCI. I TO WSZYSTKO DARMO.
                                > Zatem wybawił ludzi z rąk przede wszystkim kapłanów, i wszelkich guru-sz
                                > uru-buru typu Wariant, Karbat, czy GRGKH i innych Franciszków, którzy nieustann
                                > ie pieprzą, jakby im zęby, co dopiero szły.

                                Dla nich jest to proste, jak sznurek w kieszeni, którego nie mają zamiaru wyciągnąć.
                                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 14:34
                                  Maryniu!
                                  Ale przecież nieustannie Tym Ludziom proponuję sposoby, którymi mogą skutecznie zdyskwalifikować to, co w ślad za nieskończenie racjonalną Nauką Wszechmogącego Ojca powtarzam. I trwa cisza niemocy, i zamiast kontrargumentów kazania z inwektywami.
                                  ----
                                  a href="wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15" target="_blank">wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15</a>
                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 14:41
                                    nehsa napisał:

                                    > Maryniu!
                                    > Ale przecież nieustannie Tym Ludziom proponuję sposoby, którymi mogą skutecznie
                                    > zdyskwalifikować to, co w ślad za nieskończenie racjonalną Nauką Wszechmogące
                                    > go Ojca powtarzam. I trwa cisza niemocy, i zamiast kontrargumentów kazania z in
                                    > wektywami.

                                    Niczego na siłę nie zrobisz. Ateiści są jeszcze na etapie ewolucji za Tobą.
                                    • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 15:12
                                      Maryniu!
                                      Z Nauki Naszego Ojca wynika, że Imieniem Ojca, jest WOLNOŚĆ.
                                      A skoro Ojciec posłał Swojego, Jedynego Syna na świat aby ludziom przekazał Naukę, jak do Niego podążać, oznacza to, że Nasz Ojciec nie gustuje w niewolnikach.

                                      "Jeśli wy zostaniecie w słowie Moim, prawdziwie uczniami Moimi będziecie."
                                      "I poznacie prawdę, a prawda was wyswobodzi."


                                      Bo skoro poznamy, jak wartość jest prawdą, i skoro będziemy naśladować pracę Syna Ojca, to skutkiem tego naśladownictwa będzie nabycie prawa podążania do Wolności, czyli wyzwolenie ze statusu sługi, którymi pozostają ci wszyscy, którzy nie czynią DOBRA, czyli miłosierdzia, i miłości, lub, chociażby tylko miłosierdzia.
                                    • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 15:20
                                      marina0321 napisał(a):
                                      > Ateiści są jeszcze na etapie ewolucji za Tobą.

                                      Z tego co mi wiadomo, ateistę stworzył pan bóg na obraz i podobieństwo swoje
                                      później niż Żyda, chrześcijanina czy muzułmanina. Widocznie był niezadowolony
                                      ze swoich wcześniejszych produktów, skoro zdecydował się je ulepszyć.

                                      Więc nie wmawiaj sobie i nam, że chrześcijanie to aktualny stan myśli bożej -
                                      to przestarzała wersja człowieka stopniowo wycofywana z użycia, właściwa
                                      raczej dla krajów trzeciego świata, niż państw na wyższym poziomie rozwoju.
                                      • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 15:28
                                        wariant_b napisał:

                                        > marina0321 napisał(a):
                                        > > Ateiści są jeszcze na etapie ewolucji za Tobą.

                                        > Z tego co mi wiadomo, ateistę stworzył pan bóg na obraz i podobieństwo swoje
                                        > później niż Żyda, chrześcijanina czy muzułmanina. Widocznie był niezadowolony
                                        > ze swoich wcześniejszych produktów, skoro zdecydował się je ulepszyć.

                                        > Więc nie wmawiaj sobie i nam, że chrześcijanie to aktualny stan myśli bożej -
                                        > to przestarzała wersja człowieka stopniowo wycofywana z użycia, właściwa
                                        > raczej dla krajów trzeciego świata, niż państw na wyższym poziomie rozwoju.

                                        Wiem, że ateistę stworzył Pan Bóg. Paradoks - ateista o tym wie?
                                        • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 15:53
                                          Pytanie czy bóg wie i czy wie po co ich zrobił. I co istotniejsze, który bóg? Czy każdy z bogów robił swoich ateistów?
                                          • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 16:30
                                            bookworm napisał:

                                            > Pytanie czy bóg wie i czy wie po co ich zrobił. I co istotniejsze, który bóg? C
                                            > zy każdy z bogów robił swoich ateistów?

                                            Ale zawiłeś się w tych bogach, jak płetwonurek w szpony ośmiornicy, który nie wie, że wieloryb jest większy. Czy będzie Ci łatwo "wypłynąć"?
                                            • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 16:47
                                              Bookworm!
                                              Jest tylko Dwóch Bogów. Ojciec-WOLNOŚĆ, USTAWODAWCA.
                                              I Syn Ojca-ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, WYKONAWCA.

                                              I dla Ciebie to, nie do pojęcia.
                                              --
                                              • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:34
                                                nehsa napisał:

                                                > Bookworm!
                                                > Jest tylko Dwóch Bogów. Ojciec-WOLNOŚĆ, USTAWODAWCA.
                                                > I Syn Ojca-ŚWIATŁOŚĆ=ROZUM, WYKONAWCA.
                                                >
                                                > I dla Ciebie to, nie do pojęcia.

                                                Nehso,

                                                Wiarę w Boga Ojca i Syna odrzucam na tej samej zasadzie na jakiej odrzucam wiarę we wszelkich innych bogów, diabłów, wróżki, krasnoludki i jednorożce. Brak dowodów na ich istnienie.

                                                I dla Ciebie to, nie do pojęcia.
                                                • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:52
                                                  Bookwormie!
                                                  Twoje przypadłości "intelektualne", nie są moimi.
                                                  Ja, na poparcie tego, co piszę, źródłosłów, podaję fakty, posiłkuję się logiką.
                                                  Ty nieustannie bełkoczesz swoje: "nie bo nie", czyli lansujesz prymitywną ideologię niebonizmu.

                                                  Zatem jesteś wzorcowym autokratycznym dogmatykiem.
                                            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:30
                                              marina0321 napisał(a):

                                              > bookworm napisał:
                                              >
                                              > > Pytanie czy bóg wie i czy wie po co ich zrobił. I co istotniejsze, który
                                              > bóg? C
                                              > > zy każdy z bogów robił swoich ateistów?
                                              >
                                              > Ale zawiłeś się w tych bogach, jak płetwonurek w szpony ośmiornicy, który nie w
                                              > ie, że wieloryb jest większy. Czy będzie Ci łatwo "wypłynąć"?

                                              Specjalnie dla Ciebie, żebyś się nie gubiła.

                                              Pytanie: Czy Bóg wie, że zrobił ateistów. Czy bóg wie po co ich zrobił?
                                              Ponieważ ludzie wierzą w są bardzo wielu różnych bogów, to który z tych bogów stworzył ateistów. Czy może jest tak, że każdy bóg robił swoich ateistów?

                                              Czy teraz już łatwiej Ci zrozumieć moją "zawiłą" wypowiedź? Mogę jeszcze prościej ale to byłaby już chyba wersja dla osób z lekkim upośledzeniem.
                                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:44
                                                bookworm napisał:

                                                > marina0321 napisał(a):
                                                >
                                                > > bookworm napisał:
                                                > Specjalnie dla Ciebie, żebyś się nie gubiła.

                                                Oj, bookworm, na pewno się nie pogubię, jeżeli wierzę w Jednego Boga, w przeciwieństwie do Ciebie.

                                                > Pytanie: Czy Bóg wie, że zrobił ateistów. Czy bóg wie po co ich zrobił?
                                                > Ponieważ ludzie wierzą w są bardzo wielu różnych bogów, to który z tych bogów s
                                                > tworzył ateistów. Czy może jest tak, że każdy bóg robił swoich ateistów?

                                                W wielu bogów wierzyli ludzie p.n.e. Obudź się! Minięło od tej pory ponad 2000 lat!!!

                                                > Czy teraz już łatwiej Ci zrozumieć moją "zawiłą" wypowiedź? Mogę jeszcze prości
                                                > ej ale to byłaby już chyba wersja dla osób z lekkim upośledzeniem.

                                                Nie myśl za dużo o bogach i nie licz ich, bo dostaniesz pomieszania zmysłów, a tego chcą może bogowie, ale nie Bóg.
                                                • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:53
                                                  marina0321 napisał(a):

                                                  > bookworm napisał:
                                                  >
                                                  > > marina0321 napisał(a):
                                                  > >
                                                  > > > bookworm napisał:
                                                  > > Specjalnie dla Ciebie, żebyś się nie gubiła.
                                                  >
                                                  > Oj, bookworm, na pewno się nie pogubię, jeżeli wierzę w Jednego Boga, w przeciw
                                                  > ieństwie do Ciebie.
                                                  >
                                                  > > Pytanie: Czy Bóg wie, że zrobił ateistów. Czy bóg wie po co ich zrobił?
                                                  > > Ponieważ ludzie wierzą w są bardzo wielu różnych bogów, to który z tych b
                                                  > ogów s
                                                  > > tworzył ateistów. Czy może jest tak, że każdy bóg robił swoich ateistów?
                                                  >
                                                  > W wielu bogów wierzyli ludzie p.n.e. Obudź się! Minięło od tej pory ponad 2000
                                                  > lat!!!

                                                  Oj marino. Wiedzą nie grzeszysz, ale takie wypowiedzi warto by było najpierw sprawdzić albo skonsultować. Neopoganie XXIw. wierzą w wielu bogów. Religie hinduskie są również politeistyczne. Większość plemion jest politeistyczna. Allah, to nie Jahwe, jak twierdzą muzułmanie. Zresztą co tu dużo szukać. Nawet Nehsio wierzy w dwóch bogów.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 18:07
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Oj marino. Wiedzą nie grzeszysz, ale takie wypowiedzi warto by było najpierw sp
                                                    > rawdzić albo skonsultować. Neopoganie XXIw. wierzą w wielu bogów. Religie hindu
                                                    > skie są również politeistyczne. Większość plemion jest politeistyczna. Allah, t
                                                    > o nie Jahwe, jak twierdzą muzułmanie. Zresztą co tu dużo szukać. Nawet Nehsio w
                                                    > ierzy w dwóch bogów.

                                                    Nie nie rozumiesz, a ja nie mam teraz czasu Ci czegokolwiek wyjaśnieć. Za 5 minut będę miała gościa. Bay!
                                              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:45
                                                Bookwormie!
                                                W najprostszej, najkrótszej, nieskończenie racjonalnej Nauce Ojca Wszystkich Ludzi Jego Syn oznajmił, że Celem do Którego będziemy wiecznie zmierzać, czyli Celem naszej międzyludzkiej współpracy, jest i będzie WOLNOŚĆ, Nasz Ojciec.

                                                A sensem naszej współpracy która uprawnia nas do podążania do WOLNOŚCI, jest, i tylko być może SPRAWIEDLIWOŚĆ, której jakość jest równowarta DOBRU, czyli jest miłosierdziem, lub miłością.

                                                I tylko bezmyślny matoł, może tej oczywistości nie rozumieć.
                                        • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 18:28
                                          marina0321 napisał(a):
                                          > Wiem, że ateistę stworzył Pan Bóg. Paradoks - ateista o tym wie?

                                          Oczywiste jest, że religię tworzyli niewierzący dla wierzących.
                                          Myślisz, że Mojżesz nie wiedział, skąd wziął Tablice?
                                          Wydaje ci się, że Jezus wierzył w Chrystusa i Maryję Zawsze Dziewicę?
                                          Że liczył na cud, zamiast go zorganizować?
                                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 18:32
                                            wariant_b napisał:

                                            > marina0321 napisał(a):
                                            > > Wiem, że ateistę stworzył Pan Bóg. Paradoks - ateista o tym wie?

                                            **Mi się wydaje, że zabrakło, "NIE". "-ateista o tym nie wie?"
                                            Chociaż i wersja wie, jest w porządku.
                                          • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:40
                                            wariant_b napisał:

                                            > marina0321 napisał(a):
                                            > > Wiem, że ateistę stworzył Pan Bóg. Paradoks - ateista o tym wie?

                                            > Oczywiste jest, że religię tworzyli niewierzący dla wierzących.
                                            > Myślisz, że Mojżesz nie wiedział, skąd wziął Tablice?

                                            Mojżesz wiedział. Jeżeli Ty też wiesz, to powiedz, czym je w tamtych czasach wygrawurował?

                                            > Wydaje ci się, że Jezus wierzył w Chrystusa i Maryję Zawsze Dziewicę?

                                            Jezus na pewno wiedział, kim jest. O dziewicy nic nie wspominał. Dziewicę stworzyła religia. W moich uszach brzmi to nawet niesmacznie, kiedy kapłani to słowo (dziewica) używają. Odczuwam to, jako wgląd w najimtymniejszą sferę kobiety. Jezus nie został natchnięty Duchem św., tylko spłodzony nasieniem Józefa.

                                            > Że liczył na cud, zamiast go zorganizować?

                                            Tego rodzaju cuda potrafią też czynić uduchowieni w Indii.
                                            • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:50
                                              marina0321 napisał(a):

                                              > wariant_b napisał:
                                              >
                                              > > marina0321 napisał(a):
                                              > > > Wiem, że ateistę stworzył Pan Bóg. Paradoks - ateista o tym wie?
                                              >
                                              > > Oczywiste jest, że religię tworzyli niewierzący dla wierzących.
                                              > > Myślisz, że Mojżesz nie wiedział, skąd wziął Tablice?
                                              >
                                              > Mojżesz wiedział. Jeżeli Ty też wiesz, to powiedz, czym je w tamtych czasach wy
                                              > grawurował?

                                              Jaja sobie robisz? Rzeźbienie w kamieniu było znane od czasów kamienia łupanego. Skoro to było dzieło boga, to bóg mógł je zrobić w stopie tytanu i wolframu lub z diamentu. Przetrwałoby do naszych czasów choćby nie wiem co. Ech, Mojżesz wiedział, że wszyscy wierzący kupią tą bajkę.
                                              >
                                              > Jezus na pewno wiedział, kim jest.

                                              Podobnie jak większość pensjonariuszy domów dla obłąkanych. Dlaczego nikt im nie wierzy?

                                              > O dziewicy nic nie wspominał. Dziewicę stwor
                                              > zyła religia. W moich uszach brzmi to nawet niesmacznie, kiedy kapłani to słow
                                              > o (dziewica) używają. Odczuwam to, jako wgląd w najimtymniejszą sferę kobiety.
                                              > Jezus nie został natchnięty Duchem św., tylko spłodzony nasieniem Józefa.
                                              >
                                              > > Że liczył na cud, zamiast go zorganizować?
                                              >
                                              > Tego rodzaju cuda potrafią też czynić uduchowieni w Indii.

                                              Czyli już wiadomo, że ci sami nauczyciele, którzy uczyli Jezusa później uczyli innych jak być uduchowionym z Indii.
                                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 23:09
                                                bookworm napisał:
                                                > Jaja sobie robisz? Rzeźbienie w kamieniu było znane od czasów kamienia łupanego
                                                > . Skoro to było dzieło boga, to bóg mógł je zrobić w stopie tytanu i wolframu l
                                                > ub z diamentu. Przetrwałoby do naszych czasów choćby nie wiem co. Ech, Mojżesz
                                                > wiedział, że wszyscy wierzący kupią tą bajkę.

                                                Oczywiście. Skoro Mojżesz przebywał na Górze Synaj 40 dni, miał czas, żeby je wypisać sam. Bóg nie zrzuca żadnych tablic z nieba. Słowo, które Bóg przekazuje, nie jest też słyszalne akustycznie. Człowiek na osobności, medytując, potrafi połączyć się z duchowo z Bogiem. Przekazy dostaje do wewnątrz. Tak najprawdopodobniej było z Mojżeszem. Nie wierzę, żeby był on w stanie sam te przykazania zmyśleć, jeżeli przedtem nie prowadził idealnego życia.

                                                > > Jezus na pewno wiedział, kim jest.

                                                > Podobnie jak większość pensjonariuszy domów dla obłąkanych. Dlaczego nikt im ni
                                                > e wierzy?

                                                Powyższe zdanie ośmielam się porównać z bełkotem obłąkanych, o których piszesz.

                                                > > O dziewicy nic nie wspominał. Dziewicę stwor
                                                > > zyła religia. W moich uszach brzmi to nawet niesmacznie, kiedy kapłani t
                                                > o słow
                                                > > o (dziewica) używają. Odczuwam to, jako wgląd w najimtymniejszą sferę ko
                                                > biety.
                                                > > Jezus nie został natchnięty Duchem św., tylko spłodzony nasieniem Józefa
                                                > .
                                                > >
                                                > > > Że liczył na cud, zamiast go zorganizować?

                                                > > Tego rodzaju cuda potrafią też czynić uduchowieni w Indii.

                                                > Czyli już wiadomo, że ci sami nauczyciele, którzy uczyli Jezusa później uczyli
                                                > innych jak być uduchowionym z Indii.

                                                Jeszcze kilka wcieleń, a pojmiesz to wszystko...ponoć są stare i młode dusze. Ty należysz zapewne do tych drugich, więc nie przejmuj się za bardzo.
                                                • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 00:06
                                                  marina0321 napisał(a):

                                                  > bookworm napisał:
                                                  > > Jaja sobie robisz? Rzeźbienie w kamieniu było znane od czasów kamienia łu
                                                  > panego
                                                  > > . Skoro to było dzieło boga, to bóg mógł je zrobić w stopie tytanu i wolf
                                                  > ramu l
                                                  > > ub z diamentu. Przetrwałoby do naszych czasów choćby nie wiem co. Ech, Mo
                                                  > jżesz
                                                  > > wiedział, że wszyscy wierzący kupią tą bajkę.
                                                  >
                                                  > Oczywiście. Skoro Mojżesz przebywał na Górze Synaj 40 dni, miał czas, żeby je
                                                  > wypisać sam. Bóg nie zrzuca żadnych tablic z nieba. Słowo, które Bóg przekazuje
                                                  > , nie jest też słyszalne akustycznie. Człowiek na osobności, medytując, potrafi
                                                  > połączyć się z duchowo z Bogiem. Przekazy dostaje do wewnątrz. Tak najprawdopo
                                                  > dobniej było z Mojżeszem. Nie wierzę, żeby był on w stanie sam te przykazania z
                                                  > myśleć, jeżeli przedtem nie prowadził idealnego życia.

                                                  Jaja sobie robisz, czy mam uznać, że naprawdę wierzysz w to co mówisz?
                                                  Wszechmocny, stwarzający wszechświat i ludzi Bóg zamiast zakomunikować przykazania do tłumów, ściąga jednego faceta na górę, zakazuje innym pod niby groźbą śmierci podążać za nim, żeby przekazać mu przykazania, które są wykonane w technice niczym nie wskazującej na boskie pochodzenie i Ci wszyscy czekający wówczas na powrót Mojżesza, razem z Tobą i milionami ludzi w XXIw. w to wierzą?
                                                  Zaiste pokazy Coperfielda są strzelaniem z armaty do muchy, skoro większość ludzi wierzy w "sztuczki", na które nabierze się jedynie dziecko.

                                                  > > Czyli już wiadomo, że ci sami nauczyciele, którzy uczyli Jezusa później u
                                                  > czyli
                                                  > > innych jak być uduchowionym z Indii.
                                                  >
                                                  > Jeszcze kilka wcieleń, a pojmiesz to wszystko...ponoć są stare i młode dusze. T
                                                  > y należysz zapewne do tych drugich, więc nie przejmuj się za bardzo.

                                                  Jeszcze trochę i Ty również pojmiesz, że Jezus był kimś kogo dzisiaj nazwalibyśmy sekciarskim guru znającym przy okazji kilka magicznych sztuczek a'la Criss Angel.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 06:45
                                                    bookworm napisał:

                                                    > Wszechmocny, stwarzający wszechświat i ludzi Bóg zamiast zakomunikować przykaza
                                                    > nia do tłumów, ściąga jednego faceta na górę, zakazuje innym pod niby groźbą śm
                                                    > ierci podążać za nim, żeby przekazać mu przykazania, które są wykonane w techni
                                                    > ce niczym nie wskazującej na boskie pochodzenie i Ci wszyscy czekający wówczas
                                                    > na powrót Mojżesza...

                                                    ...odlali się na niego.Ponieważ biedni byli niewolnicy biegle znali odlewanie ,to odlali sobie na pustyni cielca ze złota aby się do niego modlić.
                                                    Kurcze,te biblijne idiotyzmy napawają mnie niesmakiem.Zaraz znajdzie się katolicki mądrala,który uzna te durnoty za alegorię.I ciągle tak samo...tak w kółko ...religijne pieprzenie...pierdo...jeb....Co się dzieje z mózgami wierzących ? Widać.Każdy "luj" na swój strój.

                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 08:09
                                                    Trzeba być ober matołem, aby utożsamiać Biblię z Nauką Ojca Wszystkich Ludzi.
                                                    I trzeba być ober matołem, aby utożsamiać z Nauką Jednego Ojca Cztery Ewangelie.
                                                    Obecność dwóch sztuk Jezusów w Czterech Ewangeliach jest niemożliwa do zaprzeczenia.
                                                    Dziesiątki istotnych różnic w ich genealogii i cv, jest jaskrawie widoczna.
                                                    Jak można zlekceważyć ostrzeżenie o zawłaszczeniu dziedzictwa Syna Ojca przez ówczesnych, żydowskich nauczonych w piśmie, które przetrwało do naszych czasów w trzech Ewangeliach w przypowieści w podobieństwie "O dzierżawcach winnicy Pańskiej"?

                                                    Jak można się w tych biblijnych, skisłych pomyjach nieustannie taplać, i te pomyje żreć w tysiącach wątków? W jakim celu?

                                                    W moim ebooku przepisałem sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych Nauki Ojca Wszystkich Ludzi.
                                                    I między innymi wynika z nich, że dzieje się zawsze dokładnie tak jak w Nauce Swego Ojca mówił Syn Ojca.

                                                    Prościej się już kuźwa nie da poinstruować, w jaki sposób wyselekcjonować z biblijnych pomyj, treści nieskończenie racjonalnej Boskiej Nauki. Ale Wam intelektualiści "Made in Poland", i ta super prosta instrukcja nie mówi nic.

                                                    "Wracają psy do wymiocin swoich"
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 09:05
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Trzeba być ober matołem, aby utożsamiać Biblię z Nauką Ojca Wszystkich Ludzi.
                                                    > I trzeba być ober matołem, aby utożsamiać z Nauką Jednego Ojca Cztery Ewangelie
                                                    > .
                                                    > Obecność dwóch sztuk Jezusów w Czterech Ewangeliach jest niemożliwa do zaprzecz
                                                    > enia.
                                                    > Dziesiątki istotnych różnic w ich genealogii i cv, jest jaskrawie widoczna.
                                                    > Jak można zlekceważyć ostrzeżenie o zawłaszczeniu dziedzictwa Syna Ojca prze
                                                    > z ówczesnych, żydowskich nauczonych w piśmie
                                                    , które przetrwało do naszych c
                                                    > zasów w trzech Ewangeliach w przypowieści w podobieństwie "O dzierżawcach winni
                                                    > cy Pańskiej"?
                                                    >
                                                    > Jak można się w tych biblijnych, skisłych pomyjach nieustannie taplać, i te pom
                                                    > yje żreć w tysiącach wątków? W jakim celu?
                                                    >
                                                    > W moim ebooku przepisałem sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych Nauki
                                                    > Ojca Wszystkich Ludzi.

                                                    > I między innymi wynika z nich, że dzieje się zawsze dokładnie tak jak w Nauc
                                                    > e Swego Ojca mówił Syn Ojca.

                                                    >
                                                    > Prościej się już kuźwa nie da poinstruować, w jaki sposób wyselekcjonować z bib
                                                    > lijnych pomyj, treści nieskończenie racjonalnej Boskiej Nauki. Ale Wam intelekt
                                                    > ualiści "Made in Poland", i ta super prosta instrukcja nie mówi nic.
                                                    >
                                                    > "Wracają psy do wymiocin swoich"

                                                    Nehso,

                                                    Znacznie łatwiej jest "uwierzyć"*, że człowiek o imieniu Jezus (jeżeli w ogóle istniał) był dobrym mówcą, kimś w rodzaju przywódcy sekty - idealistą i rewolucjonistą (kimś jak Ghandi albo M.L. King), a przy tym był umiejętnym prestidigitatorem, ale przede wszystkim był zwykłym człowiekiem (który mógł ze względu na swoje talenty i rolę w sekcie uważać się lub podawać za syna boga), niż że ten Jezus był zmaterializowanym z niematerialności Synem Boga Ojca Światłości, lub Synem Boga, z nasienia Józefa, w które bóg tchnął ducha świętego itd.

                                                    Podobnie jak łatwiej jest "uwierzyć"*, że rodzice w nocy, gdy dzieci śpią podkładają im prezenty, niż, że przynosi je Święty Mikołaj na latających saniach, które ciągnie zaprzęg magicznych reniferów.

                                                    * "uwierzyć" - zaakceptować jako prawdziwą hipotezę pomimo braku (niewiedza, brak badań, śladów) jednoznacznych dowodów na jej prawdziwość.

                                                    Po prostu z pewnych rzeczy w pewnym wieku należy/wypada wyrosnąć: z wiary w bajki.

                                                    Już chyba prościej wytłumaczyć się tego Tobie nie da, ale będę jeszcze próbował.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 11:21
                                                    bookwormie intelektualisto!
                                                    TY jesteś biednym, niepełnosprawnym umysłowo facetem.
                                                    Ale, skoro kazdy głupi ma swój rozum, to gdybys mi chciał coś wytłumaczyć, zacznij od informacji:
                                                    Tłumaczę ci ....i tu napisz co?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 12:31
                                                    nehsa napisał:

                                                    > bookwormie intelektualisto!
                                                    > TY jesteś biednym, niepełnosprawnym umysłowo facetem.

                                                    Znowu o mnie? Odnoś się do wypowiedzi i poproś swojego boga ojca żeby ci powiedział jak nie być chamem.

                                                    > Ale, skoro kazdy głupi ma swój rozum, to gdybys mi chciał coś wytłumaczyć, zacz
                                                    > nij od informacji:
                                                    > Tłumaczę ci ....i tu napisz co?

                                                    Czego nie rozumiesz? Co mam Ci jeszcze wytłumaczyć?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 14:46
                                                    bookwormie!
                                                    Skoro nie postrzegasz RZECZYWISTOŚCI, jaką ona jest, o czym ty sam powiadamiasz w swoich postach, to jesteś niepełnosprawny umysłowo.

                                                    Bądź łaskaw podać link, albo napisać, co ty wytłumaczyłeś, komu?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 14:50
                                                    Nehso,

                                                    Podobnie jak łatwiej jest "uwierzyć"*, że rodzice w nocy, gdy dzieci śpią podkładają im prezenty, niż, że przynosi je Święty Mikołaj na latających saniach, które ciągnie zaprzęg magicznych reniferów.

                                                    * "uwierzyć" - zaakceptować jako prawdziwą hipotezę pomimo braku (niewiedza, brak badań, śladów) jednoznacznych dowodów na jej prawdziwość.

                                                    Po prostu z pewnych rzeczy w pewnym wieku należy/wypada wyrosnąć: z wiary w bajki.

                                                    To odpowiedź na Twoje ciągłe powtarzanie dlaczego ateiście nie wierzą w boga i to twoje "BO BO BO" - bo na istnienie boga masz takie same dowody jak na istnienie świętego mikołaja, wróżek, krasnoludków i jednorożców.

                                                    Kumasz to wyjaśnienie czy dużymi literkami i capsem trzeba?
                                                  • pocoo Re: Kiedy stanie ma sens? 29.04.13, 09:05
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Trzeba być ober matołem, aby utożsamiać Biblię z Nauką Ojca Wszystkich Ludzi.
                                                    > I trzeba być ober matołem, aby utożsamiać z Nauką Jednego Ojca Cztery Ewangelie

                                                    Masz racjęMoże być i święta racja.Ty wiesz nehsa,oj,dobrze wiesz,że gdyby nie Biblia i ewangelie to nie miałbyś skąd dupnąć Nauki Ojca.
                                                    Wiele razy cytowałeś wersety z ewangelii(często Jana) w wersji takiej jaka w Biblii jest.Gdyby nie na wskroś zapieprzone kłamstwami ewangelie to nie miałbyś Nauki Ojca.Racjonalnej.Ale tylko Ty wiesz...oj wiesz...
                                                    Nehsa,a co to za porąbany humor od rana?
                                                    Gdybyś czytał Biblię to wiedziałbyś,że stary Abraham rżnął swoją 90-letnią żonę(nawet ją zapłodnil),młode dziewczyny też i zawsze miał dobry humor.Oj nehsa,nehsa.

                                                    > "Wracają psy do wymiocin swoich"
                                                  • nehsa Re: Kiedy stanie ma sens? 29.04.13, 11:15
                                                    POcoo!
                                                    TY dalej nie wiele rozumiesz z dziejącej się wokół Ciebie rzeczywistości. To jakże zrozumiesz coś z tego, co ja napisałem.
                                                    A napisałem między innymi tak:
                                                    str 16 ebooka
                                                    "Skoro słowa mówione przez Boga, można rozpoznać po tym, że one się stają,
                                                    wypełniają, dzieją, to trafnym jest wniosek, że sprawdzianem wiarygodności świadectw
                                                    pisanych Nauki Ojca, jest dziejąca się rzeczywistość.
                                                    Zawsze działo się, i dzieje się dokładnie tak, jak w Nauce Ojca mówił Syn Ojca.
                                                    Dlatego Syn Ojca, nie musiał nam pozostawiać Nauki Ojca w piśmie, bo treści
                                                    Nauki Ojca możemy uzyskać z dowodzenia wyjaśniającego, czyli z dziania się ich
                                                    skutków - "Gdy bowiem jakiś skutek jest nam bardziej oczywisty, niż jego przyczyna - to
                                                    przez skutek ten dochodzimy do poznania przyczyny."


                                                    i dalej na stronie 17-ej ebooka
                                                    "Jeżeli w świadectwach pisanych Nauki Ojca jest coś napisane, i tak się dzieje,
                                                    dowodzi to wiarygodności tych świadectw.
                                                    A jeżeli tak się nie dzieje, jak jest napisane w świadectwach pisanych Nauki Ojca,
                                                    dowodzi to obecności w nich kłamstw, tym samym, niewiarygodności tych świadectw.
                                                    Oznacza to, że dziejąca się na naszych oczach rzeczywistość, także ta rzeczywistość
                                                    w nas - wiernie odzwierciedla treści oznajmione nam w Nauce Ojca, dlatego Nauczyciel,
                                                    Syn Ojca, nie musiał Nauki Swojego Ojca przekazywać w piśmie, czego też nie uczynił.
                                                    Oczywistym jest wniosek, że niemożliwością jest zakłamać świadectwa Nauki
                                                    Ojca, ale i oczywistym jest wniosek, że można tolerować, a nawet akceptować kłamstwa
                                                    dodane do świadectw pisanych Nauki Ojca. I można też łgać wszem i wobec, że jest to
                                                    Nauka Boga, co czynią tak kapłani różnych religii, jak i ogłupieni przez nich wyznawcy."


                                                    To, komu jest potrzebna Biblia?

                                                    Biblia i Cztery Ewangelie jest niezbędna matołom, czyli ....


                                                    -----
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • pocoo Re: Kiedy stanie ma sens? 29.04.13, 11:30
                                                    nehsa napisał:
                                                    > Biblia i Cztery Ewangelie jest niezbędna matołom, czyli ....

                                                    Nehsa,dostałeś kiedyś ode mnie "bez łeb"? Jesteś na najlepszej drodze.Masz to u mnie jak w banku.
                                                    Matołem nie jestem bo mi wiszą jakiekolwiek "święte księgi".
                                                    Ty natomiast cytujesz ewangelie. A może kur..nie?Cytujesz podając wersety te ,które wg Ciebie są prawdziwe.Po co Ci to? Ewangelie są niezbędne matołom.
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 11:59
                                                    pocoo m.in., napisała:
                                                    "Ty natomiast cytujesz ewangelie. A może kur..nie?

                                                    ***Ano nie.

                                                    i dalej Pocoo napisała:
                                                    Cytujesz podając wersety te ,k> tóre wg Ciebie są prawdziwe.

                                                    ***Ano widzisz Moja TY wymarzona interlokutorko.
                                                    I nie cytuję, tylko zastępuje te wersety, skorygowaną treścią innych. Często bardzo podobną. Zatem, to już nie są Ewangelie.
                                                    Ale ponad wszelką wątpliwość, niezbędna jest człowiekowi Nauka Ojca Wszystkich Ludzi, Której wiarygodne treści można odtworzyć, gdy człowiek zamiast ateistycznej, kołtuńskiej pychy, dysponuje wrażliwością inteligencji, która pozwala na dostrzeżenie faktu, że nasze człowieczeństwo nie jest od nas zależne.

                                                    Ps.
                                                    Płeć to subtelny, wyrafinowany deser, który trzeba umieć konsumować, nawet jak brak sztućców.
                                                    -----
                                                    wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • pocoo Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 12:14
                                                    nehsa napisał:


                                                    > ***Ano widzisz Moja TY wymarzona interlokutorko.
                                                    > I nie cytuję, tylko zastępuje te wersety, skorygowaną treścią innych. Cz
                                                    > ęsto bardzo podobną. Zatem, to już nie są Ewangelie.

                                                    Ciekawe skąd byś dorwał Naukę Ojca gdyby nie te pieprzone zakłamane ewangelie? Były Ci potrzebne,czy nie? Teraz inni studiują te "kłamczuchy" i szukają w nich Nauki Matki,Wujka Czy innego krewnego.

                                                    > Płeć to subtelny, wyrafinowany deser, który trzeba umieć konsumować, nawet jak
                                                    > brak sztućców.
                                                    No jasne ,oblizywanie palców jest podniecające.Nehsa, no weźże nareszcie mnie skonsumuj ,tylko nie za szybko z tym orgazmem.
                                                    > -----
                                                    > wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 12:36
                                                    Pocusiu!
                                                    Nie okłamuję. Wcześniej, i to dużo wcześniej, niż zabrałem się za lekturę Biblii, którą znam powierzchownie miałem styczność z Nauką Wszechmogącego OJCA.

                                                    Ps.
                                                    Oblizywanie paluszków. Trochę jest z tym roboty, ale to nie takie głupie.
                                                  • bookworm Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 13:12
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocusiu!
                                                    > Nie okłamuję. Wcześniej, i to dużo wcześniej, niż zabrałem się za lekturę Bibli
                                                    > i, którą znam powierzchownie miałem styczność z Nauką Wszechmogącego OJCA.

                                                    No w końcu cos nowego i nie o ewangeliach (zakłamanych zresztą).
                                                    Gdzie miałeś styczność z tą nauką? Objawienie?
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 14:53
                                                    bookworm napisał:

                                                    > nehsa napisał:
                                                    >
                                                    > > Pocusiu!
                                                    > > Nie okłamuję. Wcześniej, i to dużo wcześniej, niż zabrałem się za lektur
                                                    > ę Bibli
                                                    > > i, którą znam powierzchownie miałem styczność z Nauką Wszechmogącego OJC
                                                    > A.
                                                    >
                                                    > No w końcu cos nowego i nie o ewangeliach (zakłamanych zresztą).
                                                    > Gdzie miałeś styczność z tą nauką? Objawienie?

                                                    ***To jest TAJEMNICA. MOJA. A ponieważ tajemnica jest tylko wtedy, kiedy o niej wie jeden, to ja nie powiem o niej, bo pewnie wszyscy by chcieli mieć z nią styczność. Jak to każda publiczność.
                                                  • bookworm Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 20:00
                                                    nehso,
                                                    Ja wiem co to za tajemnica.
                                                  • pocoo Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 20:24
                                                    bookworm napisał:

                                                    > nehso,
                                                    > Ja wiem co to za tajemnica.
                                                    >
                                                    Była nehsowa tajemnica i ni ma.A to się nehsa ucieszy...
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 21:33
                                                    pocoo napisała:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > nehso,
                                                    > > Ja wiem co to za tajemnica.
                                                    > >
                                                    > Była nehsowa tajemnica i ni ma.A to się nehsa ucieszy...

                                                    ***Nie mogę opanować z radości śmiechu.
                                                    Bookworm, który nie kuma rzeczywistości, prostych, zwyczajnych faktów, wskutek iluminacji "załatwia" TAJEMNICĘ NEHSIANĄ.
                                                  • bookworm Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 21:43
                                                    nie było to jakoś szczególnie trudne. Teraz Twoją tajemnicę znamy już ty i ja ale sądzę że niedługo będą znać ją również inni.
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 29.04.13, 22:12
                                                    bookworm napisał:

                                                    > nie było to jakoś szczególnie trudne. Teraz Twoją tajemnicę znamy już ty i ja a
                                                    > le sądzę że niedługo będą znać ją również inni.

                                                    ***No widzicie Szanowni i Drodzy Wariancie, Maryniu, Pocoo, i Wszyscy INNI, jaki ten BOOKWORM jest dyskretny.
                                                    On bez tom dyskrecję, nie odpowiada na moje prośby. Taki sekretnie dyskrecjonalny facet.
                                                  • bookworm Re: Kiedy a do czego! 30.04.13, 00:05
                                                    To twoja tajemnica. Jak chcesz to sam ją upublicznij. Ja nie zamierzam. Podobnie jak inni którzy też ja znają ale ten niebywały zaszczyt podania jej do opinii publicznej pozostawiają Tobie, nehso. Mi wystarczy sam fakt że ją znam.
                                                  • nehsa Re: Kiedy a do czego! 30.04.13, 07:35
                                                    bookworm napisał:
                                                    > To twoja tajemnica. Jak chcesz to sam ją upublicznij. Ja nie zamierzam. Podobni
                                                    > e jak inni którzy też ja znają ale ten niebywały zaszczyt podania jej do opinii
                                                    > publicznej pozostawiają Tobie, nehso. Mi wystarczy sam fakt że ją znam.

                                                    ***Chłopie! Na schwał!
                                                    Ja, napisałem ebooka. A Twoja "dyskrecja", jest dowodem Twojej niemocy intelektualnej.
                                                    Zwracam Ci jednak życzliwie uwagę na fakt, że człowieczeństwo, bycie człowiekiem, nie jest zaprojektowane w genach, tylko jest zależne od Naszego Stwórcy, i ta zależność, którą zdołałem dostrzedz i wyeksponować tak, jak umiałem, jest dowodem nieśmiertelności każdego z nas, bez względu na to, co każdy z nas w swojej głowie sobie roi.

                                                    Przecież ja podałem różnicę, pomiędzy ateistą, a religijnym. I to na korzyść ateistów.
                                                    Ale ci powtórzę.
                                                    Religijnego upodla kapłan, i religijny upodla sam siebie.

                                                    Ateista, upodla się sam, bo, co już wyjaśniałem, chociaż jest to oczywistą oczywistością, każde nasze postępowanie, jest samo nagradzaniem się, albo samokaraniem się.
                                                    A ponieważ wzgarda Nauką Ojca, podporządkowuje człowieka mniej sprawiedliwym, ludzkim wzorcom etycznym, to skutkuje ona obowiązywaniem podlejszego prawa, czyli w konsekwencji upodla.
                                                  • bookworm Re: Kiedy a do czego! 30.04.13, 10:48
                                                    nehsa napisał:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > To twoja tajemnica. Jak chcesz to sam ją upublicznij. Ja nie zamierzam. P
                                                    > odobni
                                                    > > e jak inni którzy też ja znają ale ten niebywały zaszczyt podania jej do
                                                    > opinii
                                                    > > publicznej pozostawiają Tobie, nehso. Mi wystarczy sam fakt że ją znam.
                                                    >
                                                    > ***Chłopie! Na schwał!
                                                    > Ja, napisałem ebooka. A Twoja "dyskrecja", jest dowodem Twojej niemocy intelekt
                                                    > ualnej.

                                                    Moja dyskrecja w sprawie Tej Tajemnicy jest dowodem dyskrecji, podobnie jak Twoja dyskrecja. Wszystko co przypisujesz mi ponad to jest Twoim urojeniem.

                                                    > Zwracam Ci jednak życzliwie uwagę na fakt, że człowieczeństwo, bycie człowiekie
                                                    > m, nie jest zaprojektowane w genach, tylko jest zależne od Naszego Stwórcy,

                                                    Zwracam Ci życzliwie uwagę na fakt, że nie masz żadnych dowodów na istnienie Stwórca, ani tym bardziej na zależność czegkolwiek poza urojeniami od takiego nieistniejącego stwórcy.

                                                    >i t
                                                    > a zależność, którą zdołałem dostrzedz i wyeksponować tak, jak umiałem, jest dow
                                                    > odem nieśmiertelności każdego z nas, bez względu na to, co każdy z nas w swojej
                                                    > głowie sobie roi.

                                                    Oj ty sobie roisz bardzo wiele. Twoje urojenia mnie nie interesują. Ani twoich osobistych dwóch bogów - to jest temat na forum psychiatria, a nie religia.

                                                    > Przecież ja podałem różnicę, pomiędzy ateistą, a religijnym. I to na korzyść at
                                                    > eistów.
                                                    > Ale ci powtórzę.
                                                    > Religijnego upodla kapłan, i religijny upodla sam siebie.

                                                    Rozszerzę to - wierzący w dogmat rzeczywiście błądzą - nie myślą, stają się sługami, automatami dogmatu - religii, boga, bogów, grzechu i dogmatycznych niekwestionowalnych wartości fundamentalnych.
                                                    Przez myśl takim sługom dogmatu nie przejdzie możliwość podważenia dogmatu, a wszystkich innych, którzy to robią obrzucają inwektywami i wyzywają od debili, upodalajacych się.

                                                    >
                                                    > Ateista, upodla się sam, bo, co już wyjaśniałem, chociaż jest to oczywistą oczy
                                                    > wistością, każde nasze postępowanie, jest samo nagradzaniem się, albo samokaran
                                                    > iem się.

                                                    No i super. Ty uważasz, że się upadlam, ja uważam, że nie. Twoje słowo przeciwko mojemu. Tyle, że to dotyczy mnie i moich odczuć, wiec ja mam naturalnie większe prawo do wypowiadania się o sobie. Ty tego prawa nie masz. Nie daję Ci go. Wszelkie Twoje nieautoryzowane opinie o moich odczuciach traktuję jako urojenia obłąkanego starszego pana.

                                                    > A ponieważ wzgarda Nauką Ojca, podporządkowuje człowieka mniej sprawiedliwym,
                                                    > ludzkim wzorcom etycznym, to skutkuje ona obowiązywaniem podlejszego prawa, czy
                                                    > li w konsekwencji upodla.

                                                    To znowu Twoja autorytarna opinia, z która się nie zgadzam.

                                                    Moja jest taka, że wzgarda Nauką Twojego (Waszego) Ojca jest oznaką trzeźwego myślenia i nieulegania urojeniom. W konsekwencji stajemy się godni miana sapiens. Ulegając dogmatowi stajemy się automatami sterowanymi przez urojenia, odrzucamy myślenie, odrzucamy dowody, a w ich miejscu umieszczamy ślepe podążanie za dogmatem - w konsekwencji nie zasługujemy na miano sapiens.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 10:51
                                                    pocoo napisała:

                                                    > bookworm napisał:
                                                    >
                                                    > > Wszechmocny, stwarzający wszechświat i ludzi Bóg zamiast zakomunikować pr
                                                    > zykaza
                                                    > > nia do tłumów, ściąga jednego faceta na górę, zakazuje innym pod niby gro
                                                    > źbą śm
                                                    > > ierci podążać za nim, żeby przekazać mu przykazania, które są wykonane w
                                                    > techni
                                                    > > ce niczym nie wskazującej na boskie pochodzenie i Ci wszyscy czekający wó
                                                    > wczas
                                                    > > na powrót Mojżesza...
                                                    >
                                                    > ...odlali się na niego.Ponieważ biedni byli niewolnicy biegle znali odlewanie ,
                                                    > to odlali sobie na pustyni cielca ze złota aby się do niego modlić.
                                                    > Kurcze,te biblijne idiotyzmy napawają mnie niesmakiem.Zaraz znajdzie się katoli
                                                    > cki mądrala,który uzna te durnoty za alegorię.I ciągle tak samo...tak w kółko .
                                                    > ..religijne pieprzenie...pierdo...jeb....Co się dzieje z mózgami wierzących ? W
                                                    > idać.Każdy "luj" na swój strój.

                                                    Tu chyba chodzi o jakiś zakład - kto uwierzy w większą bzdurę bez żadnych dowodów na jej prawdziwość, lub jeszcze lepiej, gdy dowody świadczą o irracjonalności taki wiary.
                                                    Nagrodą jest prawdopodobnie medal za najbogatsze życie duchowe i uścisk dłoni "prezesa" w zaświatach.
                                                    Jak można zrypać sobie życie tracąc czas na rytuały i rozmyślanie o niematerialnych bzdurach za nagrodę, którą dostanie się (mimo, że brak dowodów od jakichkolwiek wcześniejszych zwycięzców) po śmierci - kolejna idiotyczna rzecz, w którą trzeba uwierzyć.
                                                    Tylko wiara w boga/bogów to potrafi.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 11:18
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Tu chyba chodzi o jakiś zakład - kto uwierzy w większą bzdurę bez żadnych dowod
                                                    > ów na jej prawdziwość, lub jeszcze lepiej, gdy dowody świadczą o irracjonalnośc
                                                    > i taki wiary.

                                                    Tak mi się wydaje ,ponieważ wszyscy (od najmniejszej do największej religii i Kościoła) chwalą się ilością wyznawców, a to ma świadczyć o jej prawdziwości .

                                                    > Jak można zrypać sobie życie tracąc czas na rytuały i rozmyślanie o niematerial
                                                    > nych bzdurach za nagrodę...
                                                    Tak za obiecanki-cacanki.
                                                    Dzieci straszone rózgą od Mikołaja i tak wiedzą,że dostaną prezent.Religijni ludzie są jak małe dzieci.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 20:48
                                                    bookworm napisał:

                                                    > pocoo napisała:
                                                    > Tu chyba chodzi o jakiś zakład - kto uwierzy w większą bzdurę bez żadnych dowod
                                                    > ów na jej prawdziwość, lub jeszcze lepiej, gdy dowody świadczą o irracjonalnośc
                                                    > i taki wiary.
                                                    > Nagrodą jest prawdopodobnie medal za najbogatsze życie duchowe i uścisk dłoni "
                                                    > prezesa" w zaświatach.
                                                    > Jak można zrypać sobie życie tracąc czas na rytuały i rozmyślanie o niematerial
                                                    > nych bzdurach za nagrodę, którą dostanie się (mimo, że brak dowodów od jakichko
                                                    > lwiek wcześniejszych zwycięzców)

                                                    Jak jesteś taki mądry, dlaczego Ty nie wydasz własnego e-booka? Np." bookworm kontra nehsa" zdanie po zdaniu z odpowiednimi argumentami. Nie potrafisz?

                                                    > kolejna idiotyczna rzecz, w którą
                                                    > trzeba uwierzyć.

                                                    Ależ nic nie trzeba, kto Cię do tego zmusza?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 21:59
                                                    Szanowna i Droga Maryniu!
                                                    Bookworm, to facet, który zarzuca mi chamstwo, i ma nieco racji. Ale jak nazwać inaczej, niż matołem faceta, który nie potrafi sprostać, pomimo moich wielu próśb, zadaniu przedłożenia chociażby jednego przykładu, że ja głoszę kłamstwa, bzdety itp.

                                                    I teraz ten kuzyn znamienitego i znanego powszechnie intelektualisty z Pacanowa, ponownie pisze:
                                                    "Jak można zrypać sobie życie tracąc czas na rytuały i rozmyślanie o niematerialnych bzdurach za nagrodę, którą dostanie się (mimo, że brak dowodów od jakichkolwiek wcześniejszych zwycięzców)."

                                                    Tymi wcześniejszymi zwycięzcami było troje ludzi, czyli zmartwychwstały Łazarz, zmartwychwstała dziesięcioletnia dzieweczka, i zmartwychwstały jedynak wdowy z Nain.
                                                    I ponownie wzywam biednego Bookworma do przedłożenia jednego przykładu bzdury w Nauce Ojca Wszystkich Ludzi.

                                                    W moim ebooku, podałem fakt, który demaskuje izraelskiego żyda Jezusa, jako postać fikcyjną, którą za poszeptem Judasza, ówcześni, żydowscy nauczeni w piśmie posłużyli się, jako mistyfikatorem w celu zastąpienia w świadectwach pisanych Nauki Ojca Boskiej Istoty Nauczyciela(Boga), Którym był Syn Ojca, Imieniem Światłość.

                                                    Skoro Jezus jest bezsprzecznie lipną postacią, to FAKTEM bezsprzecznie świadczącym, że Naukę Pierwszego Boga oznajmiał LUDZKOŚCI Drugi Bóg, jest brak ciała Nauczyciela(Boga), oraz brak jakichkolwiek materialnych śladów Jego pochodzenia.

                                                    Maryniu!
                                                    Intelektualiści światowego formatu, teolodzy światowego formatu, nie mają szans na unicestwienie moich interpretacji świadectw Nauki Wszechmogącego Ojca.
                                                    A nasz drogi przyjaciel Bookworm, może se pokłapać. A co mi tam. Niech kłapie.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 23:57
                                                    nehsa napisał:

                                                    >Ale jak nazwać
                                                    > inaczej, niż matołem faceta, który nie potrafi sprostać, pomimo moich wielu pr
                                                    > óśb, zadaniu przedłożenia chociażby jednego przykładu, że ja głoszę kłamstwa, b
                                                    > zdety itp.


                                                    Nehsa mądralo.Olewasz niektóre moje posty ,jeżeli zadaję pytania dla Ciebie zbyt trudne.Zbywasz je milczeniem lub bredzisz byle co.Nie jesteś dla mnie Nehsa wiarygodny.Nie jesteś.
                                                    Nie wiem jak długo będzie przy Tobie klakierka Marina.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 07:14
                                                    Pocusiu !
                                                    Stajesz w obronie osobników, którzy każdy post nasycają bezpodstawnie krytycznymi uwagami, często podłymi inwektywami, i nie potrafią podać jakiegokolwiek przykładu, że dzieje się inaczej, niż zostało oznajmione w Nauce Ojca(Boga).
                                                    No to bądź ambitna, i podaj wiarygodny, matematyczny umyśle taki przykład TY.

                                                    I z góry Cie uprzejmie informuję, że nie masz szans.

                                                    Proszę również, skoro ja w Waszej opinii jestem niewiarygodny abyście podali powód tej oceny.
                                                    Matematyczny umyśle!
                                                    Jakie TY zbyt trudne pytania mi zadałaś?
                                                    Przetrzyj oczy, i zażyj wiesiołka, czy innego miłorzęba.

                                                    A co do Maryni. Różnimy się w kwestiach fundamentalnych. I ani ja, nie jestem klakierem dla niej, ani ona dla mnie. Zgadzamy się w jednem.
                                                    Przyczyną wszystkiego i człowieka, NIE MOŻE BYĆ nic, jak sądzą ateiści, i inni upośledzeni.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 09:11
                                                    nehsa napisał:

                                                    > No to bądź ambitna, i podaj wiarygodny, matematyczny umyśle taki przykład TY.

                                                    Czy ja kwestionuje to co w życiu jest proste a Ty TO SAMO gmatwasz nazywając Nauką Ojca?
                                                    Nie.Nie rozumiesz tego co się do Ciebie pisze .Odpowiadasz w kólko to samo.Co ja kwestionuję?
                                                    Wiesz skąd to niezrozumienie? Bo uparłeś się,aby zmienić ogólnie przyjętą terminologię.
                                                    Kiedy wszyscy wiedzą co to jest bzykanko to Ty nazywasz to współpracą na dodatek solidarną.
                                                    Kiedy para uprawia seks aby zrobić sobie dziecko, to Ty piszesz o współofierze ,srerze i ch.uj wie czym.Po cholerę gmatwasz to co jest proste? Bo co? Bo to słowa boga Syna?

                                                    > Matematyczny umyśle!
                                                    > Jakie TY zbyt trudne pytania mi zadałaś?

                                                    Wyzywasz ludzi za posługiwanie się Biblią i ewangeliami.
                                                    Skąd wziąłeś Naukę Ojca?Tobie wolno.
                                                    Wyzywasz ludzi za określenie Ojca i Syna bogami.
                                                    Sam ich bogami nazywasz.
                                                    Pierwszy raz spotykam się z areligijną nauką podaną przez boga.
                                                    Grzeszę mową,której sens jest niematerialny.No i co? No co?No kur.wa co?
                                                    Robisz to samo.W czym jesteś lepszy znając Naukę Ojca napisaną przez siebie(chyba niezbyt bo ją zmieniasz).A moze dostawałeś z odległej Galaktyki przez 17 lat "gotowca"?
                                                    Kiedy zgadzam się z Tobą ,to skaczesz mi po głowie tłumacząc,że NIC NIE ROZUMIEM.
                                                    Nehsa,czy Ty czytasz wszystko co do Ciebie piszę?Czy mój matematyczny umysł jest dla Ciebie aż tak zawiły, że odrzucasz wiele na starcie?
                                                    Dużo nie musisz,ale trochę pomyśl.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:48
                                                    POcoo!
                                                    cytuję z Twojego posta:
                                                    Wiesz skąd to niezrozumienie? Bo uparłeś się,aby zmienić ogólnie przyjętą terminologię.
                                                    > Kiedy wszyscy wiedzą co to jest bzykanko to Ty nazywasz to współpracą na dodatek solidarną.

                                                    ***Pocoo!
                                                    Od początku stworzenia rodzaju ludzkiego, są trzy wzorce etyczne.
                                                    1./ Solidarność - OBOWIĄZUJĄCY każdego człowieka. Przyczyną - ŻYCZLIWOŚĆ.

                                                    2./ Miłosierdzie - dostatecznie pożyteczny. Przyczyną - cierpliwość.

                                                    3./ Miłość - pożyteczny. Ale ten wzorzec jest tak nazwany z powodu nierozumienia i spowszednienie słowa miłość. Bo powinienem określić ten wzorzec: POŚWIĘCENIE=OFIARA i WSPÓŁOFIARA, a jego przyczyną jest miłość.

                                                    Innych wzorców etycznych w Nauce Ojca Wszystkich Ludzi nie ma.

                                                    I tłumaczyłem Tobie, że, jak ludzie współżyją płciowo ze sobą w celu spłodzenia potomstwa, bądź, chociażby liczą się z taką ewentualnością, to ich współżycie płciowe jest AKTEM WSPÓŁOFIARNYM w imię życia potomstwa, dlatego jest dowodem miłości do tego oczekiwanego, bądź spodziewanego potomstwa. A nie dowodem miłości partnerów współżycia do siebie.

                                                    A jak se chcemy współżyć ze sobą płciowo, w celu doznania rozkoszy, zaspokojenia zmysłów, to dalej o żadnej kuźwa miłości ni ma mowy, tylko to współżycie jest dowodem wzajemnej życzliwości, a tym samym wzajemnej, międzyludzkiej, miedzy płciowej SOLIDARNOŚCI.

                                                    I gó... mnie obchodzi Wasza popaprana terminologia, która jest tępa, kłamliwa, a tym samym gópia.

                                                    Nauka Jedynego Ojca, nie uprawnia nikogo do bycia kapłanem, i nie uprawnia nikogo jakiejkolwiek religijnej działalności. To jest NA-U-KA. "Idźcie i nauczajcie."

                                                    Módlcie się indywidualnie, w odosobnieniu od innych ludzi. A TY wciskasz jakąś religię.
                                                    W jaki sposób Bóg Cię nakłania do religii?
                                                    Co Ty, zapatrzyłaś się na bookworma?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 11:49
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Pocusiu !
                                                    > Stajesz w obronie osobników, którzy każdy post nasycają bezpodstawnie krytyczny
                                                    > mi uwagami, często podłymi inwektywami, [b]i nie potrafią podać jakiegokolwiek
                                                    > przykładu, że dzieje się inaczej, niż zostało oznajmione w Nauce Ojca(Boga). [/
                                                    > b]
                                                    > No to bądź ambitna, i podaj wiarygodny, matematyczny umyśle taki przykład TY.
                                                    >
                                                    > I z góry Cie uprzejmie informuję, że nie masz szans.
                                                    >
                                                    > Proszę również, skoro ja w Waszej opinii jestem niewiarygodny abyście podali po
                                                    > wód tej oceny.
                                                    > Matematyczny umyśle!
                                                    > Jakie TY zbyt trudne pytania mi zadałaś?
                                                    > Przetrzyj oczy, i zażyj wiesiołka, czy innego miłorzęba.
                                                    >
                                                    > A co do Maryni. Różnimy się w kwestiach fundamentalnych. I ani ja, nie jestem k
                                                    > lakierem dla niej, ani ona dla mnie. Zgadzamy się w jednem.
                                                    > Przyczyną wszystkiego i człowieka, NIE MOŻE BYĆ nic,

                                                    A dlaczego przyczyną wszystkiego musi być ktoś? Ciężko pomyśleć, że żaden bóg nie stworzył wszechświata, że natura wszechświata - jego aksjomat to istnieć?

                                                    > jak sądzą ateiści,
                                                    > i inni upośledzeni.

                                                    I znowu to samo. Każdy kto myśli inaczej niż Ty lub wierzący w bogów i bożków jest upośledzony?
                                                    Pamiętaj to jest inwektywa obusieczna. Można dokładnie to samo napisać o wierzących. Tylko po co? Czy tak chcesz udowadniać swoje racje? Metodą podwórkowo-piaskownicową? Nie stać Cię na więcej?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 12:10
                                                    nehsa napisał:

                                                    > Szanowna i Droga Maryniu!
                                                    > Bookworm, to facet, który zarzuca mi chamstwo, i ma nieco racji. Ale jak nazwać
                                                    > inaczej, niż matołem faceta, który nie potrafi sprostać, pomimo moich wielu pr
                                                    > óśb, zadaniu przedłożenia chociażby jednego przykładu, że ja głoszę kłamstwa, b
                                                    > zdety itp.
                                                    >
                                                    > I teraz ten kuzyn znamienitego i znanego powszechnie intelektualisty z Pacanowa
                                                    > , ponownie pisze:
                                                    > "Jak można zrypać sobie życie tracąc czas na rytuały i rozmyślanie o niemateria
                                                    > lnych bzdurach za nagrodę, którą dostanie się (mimo, że brak dowodów od jakichk
                                                    > olwiek wcześniejszych zwycięzców)."
                                                    >
                                                    > Tymi wcześniejszymi zwycięzcami było troje ludzi, czyli zmartwychwstały Łazarz,
                                                    > zmartwychwstała dziesięcioletnia dzieweczka, i zmartwychwstały jedynak wdowy
                                                    > z Nain.

                                                    Łazarz:

                                                    11,40 Jezus rzekł do niej: ”Czyz nie powiedziałem ci, ze jesli uwierzysz, ujrzysz
                                                    chwałe Boza?” Usunieto wiec kamien.
                                                    J 11,41 Jezus wzniósł oczy do góry i rzekł: ”Ojcze, dziekuje Ci, zes mnie wysłuchał.
                                                    J 11,42 Ja wiedziałem, ze mnie zawsze wysłuchujesz. Ale ze wzgledu na otaczajacy
                                                    Mnie lud to powiedziałem, aby uwierzyli, zes Ty Mnie posłał”.
                                                    J 11,43 To powiedziawszy zawołał donosnym głosem: ”Łazarzu, wyjdz na zewnatrz!”
                                                    J 11,44 I wyszedł zmarły, majac nogi i rece powiazane opaskami, a twarz jego była
                                                    zawinieta chusta. Rzekł do nich Jezus: ”Rozwiazcie go i pozwólcie mu chodzic!”.

                                                    Ale tu jest mowa o wskrzeszajacym swoim głosem Jezusie, to jak to w końcu jest?

                                                    Dziewczynka:

                                                    Mk 5,36 Lecz Jezus słyszac, co mówiono, rzekł przełozonemu synagogi: ”Nie bój sie,
                                                    wierz tylko!”.
                                                    Mk 5,37 I nie pozwolił nikomu isc z soba z wyjatkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata
                                                    Jakubowego.
                                                    Mk 5,38 Tak przyszli do domu przełozonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i
                                                    głosnego zawodzenia,
                                                    Mk 5,39 wszedł i rzekł do nich: ”Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło,
                                                    tylko spi”.
                                                    Mk 5,40 I wysmiewali Go. Lecz On odsunał wszystkich, wział z soba tylko ojca, matke
                                                    dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko lezało.
                                                    Mk 5,41 Ujawszy dziewczynke za reke, rzekł do niej: ”Talitha kum”, to znaczy: ”Dziewczynko,
                                                    mówie ci, wstan!”

                                                    Znowu sztuczki dokonał Jezus.

                                                    Ale co to ma do nagrody? Oni nie zmartwychwstali tylko zostali wskrzeszeni słowami Jezusa.

                                                    O tych co zmartwychwstali czytamy tylko w jednej ewangelii - było ich wielu i stało się to po śmierci Jezusa - pootwierały się groby i wylazły zombie.

                                                    >
                                                    > Maryniu!
                                                    > Intelektualiści światowego formatu, teolodzy światowego formatu, nie mają szans
                                                    > na unicestwienie moich interpretacji świadectw Nauki Wszechmogącego Ojca.

                                                    Podobnie jak Ty nie masz szans żeby przekonać kogoś do wiary w swoje urojenia.

                                                    > A nasz drogi przyjaciel Bookworm, może se pokłapać. A co mi tam. Niech kłapie.

                                                    Oj pogadaj sobie z Marynią. Marynia cię wysłucha, przytaknie, pogłaszcze, dobry nehsio, dobry i taki nehsio mądry, książeczkę napisał. No już, już. Nikt cię nie rozumie i nie chce poczytać twojego ebooka. Niedobre bzidale.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 12:47
                                                    bookworm napisał:


                                                    > Oj pogadaj sobie z Marynią. Marynia cię wysłucha, przytaknie, pogłaszcze, dobry
                                                    > nehsio, dobry i taki nehsio mądry, książeczkę napisał.

                                                    Na tej stronie nehsa napisał 37 postów a Marynia13.

                                                    > No już, już. Nikt cię n
                                                    > ie rozumie i nie chce poczytać twojego ebooka. Niedobre bzidale.
                                                    >
                                                    Paskudni ateiści napisali;(tylko na tej stronie)
                                                    20 Ty,
                                                    21 ja,
                                                    7 wariant,
                                                    2 karbat.
                                                    Nehsa ,który przyznaje się że więcej rozumie niż małpa powinien wiedzieć,iż do dyskusji może pozostać mu tylko... Marynia?

                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 12:57
                                                    pocoo napisała:

                                                    > Na tej stronie nehsa napisał 37 postów a Marynia13.

                                                    > Paskudni ateiści napisali;(tylko na tej stronie)
                                                    > 20 Ty, (bookworm)
                                                    > 21 ja,
                                                    > 7 wariant,
                                                    > 2 karbat.
                                                    > Nehsa ,który przyznaje się że więcej rozumie niż małpa powinien wiedzieć,iż do
                                                    > dyskusji może pozostać mu tylko... Marynia?

                                                    Jak To? Z Twoich wyliczeń wynika, że Ty i bookworm więcej z Nehsą dyskutowaliście (20 i 21), niż ja(13).
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:27
                                                    marina0321 napisał(a):
                                                    > Jak To? Z Twoich wyliczeń wynika, że Ty i bookworm więcej z Nehsą dyskutowaliśc
                                                    > ie (20 i 21), niż ja(13).
                                                    >
                                                    Znów się zapomnialam.Otoż,jeżeli nehsa nie szanuje ateistów,to do dyskusji pozostaniesz mu tylko Ty.Ja nie pozwolę się bezkarnie obrażać.Nehsa kapujący bardziej niż małpa( rozumowanie ateistów porównał do małpy) powinien wiedzieć,że tylko dzięki ateistom jego wątek żyje.Za trudne?
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 12:51
                                                    bookworm napisał:
                                                    > Oj pogadaj sobie z Marynią. Marynia cię wysłucha, przytaknie, pogłaszcze, dobry
                                                    > nehsio, dobry i taki nehsio mądry, książeczkę napisał. No już, już. Nikt cię n
                                                    > ie rozumie i nie chce poczytać twojego ebooka. Niedobre bzidale.

                                                    Książeczkę napisać nie każdy potrafi.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:29
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > bookworm napisał:
                                                    > > Oj pogadaj sobie z Marynią. Marynia cię wysłucha, przytaknie, pogłaszcze,
                                                    > dobry
                                                    > > nehsio, dobry i taki nehsio mądry, książeczkę napisał. No już, już. Nikt
                                                    > cię n
                                                    > > ie rozumie i nie chce poczytać twojego ebooka. Niedobre bzidale.
                                                    >
                                                    > Książeczkę napisać nie każdy potrafi.

                                                    Dobrą książeczkę nie każdy.

                                                    Byle jaką potrafi każdy, nehsio też.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 14:11
                                                    bookworm napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Książeczkę napisać nie każdy potrafi.

                                                    > Dobrą książeczkę nie każdy.
                                                    > Byle jaką potrafi każdy, nehsio też.

                                                    ...a Ty?
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 01.05.13, 22:03
                                                    A ja nie mam takiej potrzeby.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 01.05.13, 22:14
                                                    bookworm napisał:

                                                    > A ja nie mam takiej potrzeby.

                                                    Np. książeczkę ateistyczną - "bookworm kontra nehsa"...miałbyś pole do popisu.
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 01.05.13, 22:24
                                                    do tego w zupełności wystarcza forum. Jest nawet lepsze bo umożliwia dialog.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 01.05.13, 22:45
                                                    bookworm napisał:

                                                    > do tego w zupełności wystarcza forum. Jest nawet lepsze bo umożliwia dialog.

                                                    Dialog ????????????????????????????????????????????????????????????????????
                                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 01.05.13, 23:31
                                                    Dialog.
                                                  • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:32
                                                    marina0321 napisał(a):

                                                    > Książeczkę napisać nie każdy potrafi.
                                                    >
                                                    Szczególnie książeczkę,której nikt kupic nie chce.Kup ją pierwsza to może nehsa da Ci rabat.Daj przykład.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 14:12
                                                    Pocoo!
                                                    Domdnia 12 lutego 2013 roku,od 26 listopada zostało pobanych 288 sztuk mojego ebooka.
                                                    A od tego czasu do dnia dzisiejszego, 164 sztuki.
                                                    Razem: 452 sztuki.

                                                    Nakłady na reklamę, żadne. Włażę tylko na religie, bo "Społeczeństwo", jest trudno osiągalne, i mi się nie chce klikać.

                                                    Mój ebook, przy jego wszystkich deficytach, jest rzetelną korektą świadectw pisanych Nauki Wszechmogącego Ojca. I tylko pustogłowcy, mogą żywić pogardę do przekazywanych w nim treści. A poza tym, jest darmowy.

                                                    Zawarte w nim słowa: "Nie upodlaj człowieka, bo wierzyć ci każe.", pochodzą od Boga.
                                                    A treść mojego e-booka, ten fakt logicznie uzasadnia.

                                                    Unicestwienie śmiecia wyobraźni Judasza, czyli mistyfikatora Jezusa, jest jednym z tych faktów, które uwiarygadniają treść mojego e-booka.
                                                  • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 14:25
                                                    pocoo napisała:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Książeczkę napisać nie każdy potrafi.

                                                    > Szczególnie książeczkę,której nikt kupic nie chce.Kup ją pierwsza to może nehsa
                                                    > da Ci rabat.Daj przykład.

                                                    Nehsa nie napisał książeczki w celach komercyjnych, tylko na podstawie własnych przekonań. Chciał udostępnić ludziom inne myśli, aby wyrwać ich z doktryny religii katolickiej. Nie chodzi jemu o zakładanie nowej religii. Chciał ludziom wszczepić bodziec pobudzający do własnego myślenia. Podsumowując - chciał pokazać, że każdy, kto posiada chęci, jest w stanie sam interpretować pisma św., własnym rozumem, bez pomocy duchownych pośredników.
                                                    (Nie chodzi mi o tych, którzy w ogóle nie chcą myśleć, tylko pluć).

                                                    Nehsa - czy dobrze zrozumiałam?
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 14:40
                                                    Szanowna Maryniu!
                                                    Napisałaś:
                                                    "Nehsa nie napisał książeczki w celach komercyjnych, tylko na podstawie własnych
                                                    > przekonań. Chciał udostępnić ludziom inne myśli, aby wyrwać ich z doktryny religii katolickiej. Nie chodzi jemu o zakładanie nowej religii. Chciał ludziom wszczepić bodziec pobudzający do własnego myślenia. Podsumowując - chciał pokazać, że każdy, kto posiada chęci, jest w stanie sam interpretować pisma św., własnym rozumem, bez pomocy duchownych pośredników."


                                                    ***
                                                    Maryniu!
                                                    Po prostu: DZIĘKUJĘ CI!
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 14:35
                                                    bookwormie!
                                                    1./ Nie postrzegasz rzeczywistości taką, jaka ona jest. Dlatego twoje wnioski są ni przypiął, ni wypiął.
                                                    Np. Podałem fakty, które eliminują obydwóch, obecnych w Czterech Ewangeliach Jezusów z grona postaci historycznych.
                                                    Ty, faktów nie przyjmujesz do wiadomości, i dalej bełkoczesz swoje.

                                                    Podałem wzorce etyczne, które są obecne w Nauce Ojca.
                                                    I nikt, lepszych, sprawiedliwszych nie zaproponuje i nie proponuje.
                                                    Ale tobie one nie pasują, bo nie.

                                                    Nie wystękałeś także, co dowodzi materialności sensu słowa naszej mowy.
                                                    Ale niematerialny sens, jest dla ciebie nie do przyjęcia, bo nie.

                                                    Nie możesz zaprzeczyć w żaden sposób zobowiązaniu każdego człowieka do solidarności, ale i tego faktu, nie jesteś w stanie zaakceptować.

                                                    Ja uważam, że skoro ci się aż tak rzeczywistość nie podoba, to znaczy, że stoisz nad grobem.
                                            • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 23:00
                                              marina0321 napisał(a):
                                              > Mojżesz wiedział. Jeżeli Ty też wiesz, to powiedz, czym je w tamtych czasach
                                              > wygrawurował?

                                              Nie wiemy, bo się nie zachowały. Zachował się jedynie przekaz, że sporządził
                                              je osobiście i to dwukrotnie, a treść podyktował mu bóg.

                                              > Jezus nie został natchnięty Duchem św., tylko spłodzony nasieniem Józefa.

                                              Skoro wiadomo, to po co te szopki z duchem i dziewicą? I co jeszcze wiemy
                                              a zachowujemy się tak, jakby było zupełnie inaczej? Dlaczego jesteśmy okłamywani.

                                              > Tego rodzaju cuda potrafią też czynić uduchowieni w Indii.

                                              Dużo jeszcze nie wiemy o możliwościach człowieka.

                                              Ale uduchowieni w Indiach bez wątpienia nie wierzą w Jezusa ani w naszego boga,
                                              więc czemu nazywasz ich uduchowionymi? Jeśli są uduchowieni, to nasz bóg nie jest
                                              jedyny, albo nie jest taki jak podaje nasza (oraz hinduska) religia. Pojawia się zatem
                                              pytanie: "to właściwie w co ty wierzysz", więc postawię je od razu.
                                              • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 19:43
                                                wariant_b napisał:

                                                > marina0321 napisał(a):
                                                > > Tego rodzaju cuda potrafią też czynić uduchowieni w Indii.

                                                > Dużo jeszcze nie wiemy o możliwościach człowieka.

                                                > Ale uduchowieni w Indiach bez wątpienia nie wierzą w Jezusa ani w naszego boga,
                                                > więc czemu nazywasz ich uduchowionymi? Jeśli są uduchowieni, to nasz bóg nie jest
                                                > jedyny, albo nie jest taki jak podaje nasza (oraz hinduska) religia.

                                                O ile wiem, India jest krajem wielowyznaniowym. Ludzie głęboko udochowieni, to wierzący, medytujący (nie mam na myśli Buddystów), ich celem jest całkowite poddanie się boskiemu prawu.

                                                > Pojawia się zatem pytanie: "to właściwie w co ty wierzysz", więc postawię je od razu.

                                                Ha... dawno byś wiedział, gdybyś nie czytał moich postów między wierszami.
                                                • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 21:26
                                                  marina0321 napisał(a):
                                                  > Ha... dawno byś wiedział, gdybyś nie czytał moich postów między wierszami.

                                                  Każdy ma takiego boga, jakiego stworzyła mu wyobraźnia.
                                                  Twój wydaje mi się jakby psychodeliczny.
                                                  • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 29.04.13, 22:18
                                                    wariant_b napisał:

                                                    > marina0321 napisał(a):
                                                    > > Ha... dawno byś wiedział, gdybyś nie czytał moich postów między wierszam
                                                    > i.
                                                    >
                                                    > Każdy ma takiego boga, jakiego stworzyła mu wyobraźnia.
                                                    > Twój wydaje mi się jakby psychodeliczny.

                                                    ***W moim przekonaniu Bóg Maryni to nieskończenie wspaniałomyślna Istota.
                                                    Nieskończenie wyrozumiały wariant, nawet wobec wariantuńciów BE.
                                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 16:34
                                        wariant_b napisał:

                                        > marina0321 napisał(a):
                                        > > Ateiści są jeszcze na etapie ewolucji za Tobą.
                                        >
                                        > Z tego co mi wiadomo, ateistę stworzył pan bóg na obraz i podobieństwo swoje
                                        > później niż Żyda, chrześcijanina czy muzułmanina. Widocznie był niezadowolony
                                        > ze swoich wcześniejszych produktów, skoro zdecydował się je ulepszyć.

                                        ***TY jesteś żydowskim wazeliniarzem, nie bez przyczyny, ale powinieneś wiedzieć, że w tej twojej wersji, najwcześniej był człowiek, a żyd, to XVII rozdział Genesis, kiedy mu religijnie odbiło. Stan Bożej Myśli jest niezmienny, ale twoją specjalnością jest przypisywanie bezmyślności innym. I w tym jesteś niezły.
                                        • wariant_b Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 20:56
                                          nehsa napisał:
                                          > ***TY jesteś żydowskim wazeliniarzem...

                                          Z wazeliną czy bez - nic z tych rzeczy, nehso.
                                          Przejdź do rękoczynów.
                                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 21:27
                                            WARIANCIE_BE!
                                            To z jakiej okazji wyraz, "żyd", który odnosi się do wyznawcy nazistowskiej ideologii judaizmu z dużej litery?
                                            Bo prawzorzec nazizmu i jego wyznawców żydów, uważasz za godnych szacunku?

                                            Oszukani przez swoich kapłanów, i wprowadzeni przez swoich kapłanów w błąd, wyznawcy judaizmu, czyli żydzi, za akceptację ideologii uzurpacji, którą jest judaizm, zapłacili śmiercią i męczeństwem milionów OFIAR.
                                            I jeśli nie wyrugują w ideologii judaizmu negatywów, to nastąpi ich ZAGŁADA, która rozpocznie się w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, czyli w USA.
                                  • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 17:39
                                    nehsa napisał:

                                    > Maryniu!
                                    > Ale przecież nieustannie Tym Ludziom proponuję sposoby, którymi mogą skutecznie
                                    > zdyskwalifikować to, co w ślad za nieskończenie racjonalną Nauką Wszechmogące
                                    > go Ojca powtarzam. I trwa cisza niemocy, i zamiast kontrargumentów kazania z in
                                    > wektywami.

                                    Nehso, już dałbyś spokój, marynię męczyć. Nie wiesz, że ona jest pachołkiem duperelnego Jezusa? Ona wierzy, że Jezus nie jest kłamstwem Iszkarioty, tylko osobą Boga, który stał się człowiekiem i umarł za nasze grzechy, w tym za pierworodny - zjedzenie owocu z drzewa poznania - które to zjedzenie jest, rzecz jasna, jedynie alegorią (co niektórych skłania do przypuszczeń, że człowiek, który daje się zabić za alegorię musi mieć nierówno pod sufitem.

                                    Jak chcesz kogoś przekonywać do swoich nauk, zacznij od swoich sojuszników.
                                    • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 18:03
                                      bookworm napisał:
                                      > Nehso, już dałbyś spokój, marynię męczyć. Nie wiesz, że ona jest pachołkiem dup
                                      > erelnego Jezusa? Ona wierzy, że Jezus nie jest kłamstwem Iszkarioty, tylko osob
                                      > ą Boga, który stał się człowiekiem i umarł za nasze grzechy, w tym za pierworod
                                      > ny - zjedzenie owocu z drzewa poznania - które to zjedzenie jest, rzecz jasna,
                                      > jedynie alegorią (co niektórych skłania do przypuszczeń, że człowiek, który daj
                                      > e się zabić za alegorię musi mieć nierówno pod sufitem.

                                      No i czym się różni fanatyczny ateista od fanatycznego religianta? Niczym. Próbujesz, jak ci w radiu-ma-ryja, skłócić mnie z Nehsą. Po drugie piszesz bzdury. Nie masz pojęcia, w co ja wierzę, chociaż wielokrotnie już opisywałam. Czy ci bogowie, w których wierzysz, wpędzają Ciebie w ten wirrrrr????
                                      Nie będą się 10 razy powtarzać, ale jedno Ci przypomnę: Nie wierzę w katolicki grzech pierworodny. W moim znaczeniu jako pierworodny odnosi się do tych, którzy jako pierwsi go popełnili. Nie wierzę natomiast, że niby wszyscy jesteśmy nim obarczeni. Już w dzicinnych latach było to dla mnie nielogiczne i niesprawiedliwe, a że urodziłam się w katolickim kraju i "musiałam" w to wierzyć, zaczęłam na własną rękę szukać wyjaśnień. (Kto szzuka, ten znajdzie).
                                      Apropo - Bóg nie zesłał swojego Syna na rzeź i rzekomo sadyzm na nim miał zbawić ludzi. To wielka bzdura.
                                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 18:27
                                        Maryniu!
                                        Bookworm by nas miał skłócić?
                                        Szanowna i Droga Rodaczko, Bookworm, nawet mnie ze sobą samym nie skłóci.
                                        To, co ja piszę, spełnia kryteria wymagań podane w Nauce Wszechmogącego Ojca.
                                        I to jest dla mnie najważniejsze.

                                        Nikt z Was, nie może mi zarzucić NIESPRAWIEDLIWOŚCI, i nikt z Was nie może mi zarzucić jakiejkolwiek interesowności. Dlatego bywam czasem tak bezczelnie pewny siebie.

                                        A na marginesie. Jedynobóstwo, jest wykluczone słowami Nauki Jedynego Ojca, faktami, i logiką. Jest Dwóch autonomicznych Bogów, bo tyle Ich musi być.

                                        Ps.
                                        Ja, nie jestem zgodnym człekiem. A najłatwiej, bez niczyjej inspiracji jest mi kłócić się z Pocoo.
                                        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 21:02
                                          nehsa napisał:
                                          > Ps.
                                          > Ja, nie jestem zgodnym człekiem. A najłatwiej, bez niczyjej inspiracji jest mi
                                          > kłócić się z Pocoo.

                                          ...a jak wygląda u Ciebie zgodność z żoną? Nie musisz mi odpowiadać, jeżeli nie chcesz...to taka tylko ciekawość z mojej strony.
                                          • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 21:33
                                            Maryniu!
                                            Mamy staż 52 lata małżeństwa. Ale ja kochałem zawsze mądre niewiasty, i taką jest też moja żona, stąd jej cierpliwość. Nasze małżeństwo, jest z ROZSĄDKU, dlatego jest ten związek trwały.
                                            • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:23
                                              nehsa napisał:


                                              > Mamy staż 52 lata małżeństwa. Ale ja kochałem zawsze mądre niewiasty, i taką je
                                              > st też moja żona, stąd jej cierpliwość. Nasze małżeństwo, jest z ROZSĄDKU, dlat
                                              > ego jest ten związek trwały.
                                              >
                                              Każde małżeństwo powinno być z rozsądku.Szalona miłość powinna być zawsze poza związkiem.To gwarantuje diamentowe gody.Jest zasada żelazna (pomijam Naukę Ojca),nigdy nie wolno robić krzywdy partnerowi lub partnerce bo sobie na to nie zasłużyli.Zdrada nie jest krzywdą ale informowanie o niej ,to zbrodnia.Kochajmy się.
                                              • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:47
                                                POcusiu!
                                                Każdy skutek, ma swoją przyczynę.
                                                Ja, inaczej rozumiem miłość, i inaczej zdradę.
                                                I szanuję mądrość przysłowia:
                                                "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal."
                                                • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 23:30
                                                  nehsa napisał:

                                                  > Ja, inaczej rozumiem miłość, i inaczej zdradę.
                                                  > I szanuję mądrość przysłowia:
                                                  > "Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal."

                                                  A to ciekawe,"toczka w toczkę"jak Nauka Ojca.Używasz Nehsa innej terminologii niż ja? Ach,to nic nowego.
                                      • bookworm Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:43
                                        marina0321 napisał(a):

                                        > bookworm napisał:
                                        > > Nehso, już dałbyś spokój, marynię męczyć. Nie wiesz, że ona jest pachołki
                                        > em dup
                                        > > erelnego Jezusa? Ona wierzy, że Jezus nie jest kłamstwem Iszkarioty, tylk
                                        > o osob
                                        > > ą Boga, który stał się człowiekiem i umarł za nasze grzechy, w tym za pie
                                        > rworod
                                        > > ny - zjedzenie owocu z drzewa poznania - które to zjedzenie jest, rzecz j
                                        > asna,
                                        > > jedynie alegorią (co niektórych skłania do przypuszczeń, że człowiek, któ
                                        > ry daj
                                        > > e się zabić za alegorię musi mieć nierówno pod sufitem.
                                        >
                                        > No i czym się różni fanatyczny ateista od fanatycznego religianta? Niczym. Prób
                                        > ujesz, jak ci w radiu-ma-ryja, skłócić mnie z Nehsą.

                                        Skłócić? Pokazuję tylko absurd wierzących. Dwoje wierzących i trzech bogów. Każdy prawdziwy, w tym dwóch świeckich (sic!), do tego ten pierwszy jest energią. I nie ma między nimi sprzeczności. Religia jest zaprzeczeniem inteligencji.
                                        • marina0321 Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:51
                                          bookworm napisał:
                                          > Skłócić? Pokazuję tylko absurd wierzących. Dwoje wierzących i trzech bogów. Każ
                                          > dy prawdziwy, w tym dwóch świeckich (sic!), do tego ten pierwszy jest energią.
                                          > I nie ma między nimi sprzeczności. Religia jest zaprzeczeniem inteligencji.

                                          Wszystko, co żyje - ludzie, zwierzęta, rośliny posiadają energię, która jest w ciągłym ruchu. Zaprzeczysz?
                                        • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:54
                                          bookwormie!
                                          Przecie ty nie kumasz, na czym polega świeckość?

                                          A co tego absurdu: to na czym ten absurd twoim zdaniem polega?
                              • pocoo Re: Nehsa,nie wkurzaj mnie 28.04.13, 15:05
                                nehsa napisał:


                                > I co Ci się polska, intelektualna bido w Tej Nauce Wszechmogącego Ojca nie podo
                                > ba?
                                > NO WYKRZTUŚ, CO? I uzasadnij to swoje malkontenctwo.

                                Wydaje mi się,że odpowiedziałam rewelacyjnie nie mieszając Ciebie z błotem na to co napisałeś ,kur.wa o godz 8:46
                                • nehsa Re: Nehsa,nie wkurzaj mnie 28.04.13, 16:41
                                  POcusiu!
                                  Ja, staram się nie mieszać wszystkiego ze wszystkim, wszystkich.
                                  A za Twoim pojmowaniem, i wypowiedziami, nie nadążam.
                                  Ale odpowiedz mi.
                                  • pocoo Re: Nehsa,nie wkurzaj mnie 28.04.13, 18:56
                                    nehsa napisał:

                                    > A za Twoim pojmowaniem, i wypowiedziami, nie nadążam.
                                    > Ale odpowiedz mi.
                                    Bo jesteś stary pierdoła.
                                    Piszesz o godz 8:46 ,że Polska straci suwerenność i będziemy parobkami u obcych.Kiedy ja piszę,że zgodnie z Twoim (cholera wie co nabazgroliłeś w tej Nauce Ojca)ostrzeżeniem wyjeżdżam na Madagaskar bo nie chcę być niczyim parobkiem ,to Ty mi znów wykręcasz kota ogonem Nauką Ojca. Miej litość nade mną.
                                    • nehsa Re: Nehsa,nie wkurzaj mnie 28.04.13, 19:45
                                      POcusiu!
                                      Ja se myślałem, że tylko ja nie nadążam, bo jestem stary pierdoła.
                                      Aliści okazuje się, że Ty Jagódko też nie nadążasz.
                                      A poza tym, to ja nie bazgrolę i wiem co piszę, podczas gdy Ty matematyczny umyśle, ni chu-chu nie łapiesz. A prościej, już nigdzie nie ma. Lepiej odpocznij, bo ta wiosna będzie dla Ciebie bardzo trudnym czasem.
                                      • pocoo Re: Nehsa,nie wkurzaj mnie 28.04.13, 23:46
                                        nehsa napisał:
                                        > Aliści okazuje się, że Ty Jagódko też nie nadążasz.

                                        A nie nadążam,bo kręcisz jak karuzelą we w te strone a potem na odwyrtkę.

                                        > A poza tym, to ja nie bazgrolę i wiem co piszę,

                                        Wiesz?Non stop jakieś modyfikacje.Macierewicz to Twój kumpel?

                                        >podczas gdy Ty matematyczny umy
                                        > śle, ni chu-chu nie łapiesz. A prościej, już nigdzie nie ma.

                                        Proste jak prosta to zupełnie co innego niż proste jak cep.Napisałeś,że Nauka Ojca jest prosta jak cep.Nie znam się na cepach.W matematyce nie ma cepiego wzoru.

                                        >Lepiej odpocznij,
                                        > bo ta wiosna będzie dla Ciebie bardzo trudnym czasem.

                                        A Ty Co?Pytia ,czy jakaś wróżka Roza?
                      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 22:57
                        wariant_b napisał:

                        > nehsa napisał:
                        > > Tak się dzieje w RZECZYWISTOŚCI.
                        >
                        > W rzeczywistości nie ma stwórcy i nikt nas do niczego nie zobowiązał.
                        > Sam wymierzasz sobie karę próbując dyskutować z karbatem.
                        > Niestety nauki z niepowodzenia nie wyciągasz żadnej.
                        > (koniec cytatu)

                        ***Wyciągam, wyciągam, ale Karbatik to taki uparcie sympatyczny facet.
                        • pocoo Re: Kiedy istnienie ma sens? 28.04.13, 23:35
                          nehsa napisał:
                          > ***Wyciągam, wyciągam,

                          No, chyba nie w miejscach publicznych.

                          >ale Karbatik to taki uparcie sympatyczny facet.
                          I tak z sympatii oblewasz go pomyjami.Co by było,gdyby Ci się naraził?
    • atalia12 Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:49
      Podchodząc racjonalnie i próbując na logikę wytłumaczyć prawdziwy sens istnienia bez odczucia jest trudno. Przeszkadza nam w tym egoizm. Żyjemy w tym co sami sobie tworzymy w naszej ziemskiej rzeczywistości nie próbujemy wyjść dalej, poza ramy naszego materialnego świata. Umysł to ego które nie zrobi nic co dla nas byłoby niewygodne. Więc zamykam się w tym co ziemskie i sensu szukam w zaspakajaniu materialnych pragnień. Jeśli spróbowałbym spojrzeć z innej perspektywy na wszystko co mnie otacza zrozumiałbym że sens mojego istnienia jest wtedy kiedy zaczynam zmieniać swoją percepcję. Poznaje siebie i otaczający mnie świat ...
      zdrowieducha.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=116:sens-ycia-&catid=38:artykuy&Itemid=92
      • nehsa Re: Kiedy istnienie ma sens? 30.04.13, 13:55
        atalia12 m.in.,napisał:
        Umysł to ego które nie zrobi nic co dla nas
        > byłoby niewygodne.

        **Nie żartuj.
        -----
        wydaje.pl/e/dlatego-jestesmy-niesmiertelni15
    • edico Temat niby poważny 02.05.13, 04:41
      Ale w Twoim wydaniu są to katolickie niedosmażone jaja.
      Jak można poważnie traktować człowieka, który żyje kreacjonizmem nie dostrzegając ewolucjoniznmu? Słusznie, nie słusznie, ale jest to poziom plemiennej nekrofagii i nic poza tym. Czy czasem nie robisz z tego katolickiego chrześcijaństwa czegoś, co nazywane jst czasami religijną psychozą?
      • nehsa Re: Najważniejsza Nauka! 02.05.13, 06:00
        W moim e-booku demaskującym Jezusa, jako postać fikcyjną, i w którym podałem dowody świadczące o Istnieniu Dwóch Bogów, i o zależności człowieczeństwa od Bogów, a tym samym, o nieśmiertelności każdej ludzkiej istoty, podałem także:
        1./ Sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych Nauki Ojca Wszystkich Ludzi.
        Czy ktoś zdyskwalifikował użyteczność tych sprawdzianów? NIKT.

        2./ Podałem także warunki zaprzeczenia moim wnioskom i mojej interpretacji świadectw Nauki Ojca Wszystkich Ludzi. A nawet przytoczyłem te warunki z opinii Profesora Leszka Kołakowwskiego.
        Czy ktoś zdezawuował sens tych warunków? NIKT.

        3./ Trafnie zdefiniowałem PRAWDĘ, i trafnie zdefiniowałem SPRAWIEDLIWOŚĆ.
        Czy ktoś zarzucił mi podług tych kryteriów niesprawiedliwość? NIKT.

        4./ W moim ebooku zdefiniowałem wszystkie fundamentalne wartości.
        Czy ktoś skorygował, chociażby jedną definicję? NIKT

        5./ Czy roszczę sobie pretensję do zapłaty za mój e-book?
        E-book jest darmowy.

        Zatem uprzejmie proszę, aby WSZYSCY ADWERSARZE z nowo przybyłym kaznodzieją EDICO, ucałowali mnie w rzyć, czyli w dupę.
        ---
        • bookworm Re: Najważniejsza Nauka! 04.05.13, 13:52
          nehsa napisał:

          > W moim e-booku demaskującym Jezusa, jako postać fikcyjną, i w którym podałem do
          > wody świadczące o Istnieniu Dwóch Bogów, i o zależności człowieczeństwa od Bogó
          > w, a tym samym, o nieśmiertelności każdej ludzkiej istoty, podałem także:
          > ]

          > 1./ Sprawdziany wiarygodności świadectw pisanych Nauki Ojca Wszystkich L
          > udzi.
          > Czy ktoś zdyskwalifikował użyteczność tych sprawdzianów? NIKT.

          Sprawdziany są alogiczne i tautologiczne. Nie są obiektywne wiec nie ma jak ich dyskwalifikować.

          >
          > 2./ Podałem także warunki zaprzeczenia moim wnioskom i mojej interpretac
          > ji świadectw Nauki Ojca Wszystkich Ludzi. A nawet przytoczyłem te warunki z opi
          > nii Profesora Leszka Kołakowwskiego.
          > Czy ktoś zdezawuował sens tych warunków? NIKT.

          Warunki odnoszą się do tautologicznych i alogicznych sprawdzianów. Powoływanie się na autorytet czyjkolwiek nie zwiększa prawdziwości tez.

          >
          > 3./ Trafnie zdefiniowałem PRAWDĘ, i trafnie zdefiniowałem SPRAWIEDLIWOŚĆ
          > .
          > Czy ktoś zarzucił mi podług tych kryteriów niesprawiedliwość? [b]NIKT.[/
          > b]

          Prawda jest już zdefiniowana. Redefiniowanie podstawowych pojęć jak prawda może doprowadzić (i Ciebie doprowadziła) do fałszywych logicznie wniosków.

          >
          > 4./ W moim ebooku zdefiniowałem wszystkie fundamentalne wartości.
          > Czy ktoś skorygował, chociażby jedną definicję? NIKT

          To są Twoje fundamentalne wartości - etyka dotyczy ludzi. Etyka nie jest uniwersalna ani fundamentalna - jest pewnym społecznym uzgodnieniem zasad współistnienia.

          >
          > 5./ Czy roszczę sobie pretensję do zapłaty za mój e-book?
          > E-book jest darmowy.

          To nie ma najmniejszego znaczenia dla dyskusji (zwłaszcza ze za oryginał z autografem oferujesz za, bagatela, 3000 zł)
          >
          > Zatem uprzejmie proszę, aby WSZYSCY ADWERSARZE z nowo przybyłym kaznodzieją EDI
          > CO, ucałowali mnie w rzyć, czyli w dupę.

          "Na pieszczotę trzeba sobie zasłużyć"
          • nehsa Re: Najważniejsza Nauka! 04.05.13, 14:01
            bookworm m.in., napisał:

            Sprawdziany są alogiczne i tautologiczne. Nie są obiektywne wiec nie ma jak ich
            > dyskwalifikować.


            ***No to uzasadnij zarzucane deficyty w stosunku do dowolnego sprawdzianu.
    • spinoff Re: Kiedy istnienie ma sens? 08.01.20, 13:02
      nehsa napisał:

      > No, kiedy?
      > Jaki warunek musi być spełniony, aby istnienie miało sens?

      Musi być świadome i intencjonalne?
      (czy coś pomyliłem?)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka