Ojciec Rydzyk stworzył niedawno nowy paradoks logiczny, prawie jak Eubulides.
Jest to paradoks podobny do paradoksu Pinokia. Gdy ten, widząc swój coraz dłuższy nos, mówi, że "teraz on rośnie" - przestaje kłamać. Wtedy jego nos w tej samej chwili wraca do swoich normalnych rozmiarów, przez co jego komentarz do nosa staje się kłamstwem. A co się dzieje, gdy Pinokio kłamie?
Koło się zamyka.
I co ma począć biedny Pinokio? Wydaje się, że nie powinien wypowiadać zdań, które prowadziłyby do sprzeczności z ustaloną regułą.
Podobnym zdaniem jest słynne "Wiem, że nic nie wiem". Brzmi ładnie ale - po zastanowieniu - okazuje się, że jest sprzeczne samo z sobą. Mówi ono samo o sobie (jak Pinokio) i sobie (podanej wcześniej regule) zaprzecza.
Autor linkowanego tekstu znalazł w tym analogię do pewnej wypowiedzi Rydzyka. A nie trzeba długo myśleć i specjalnie szukać, by zacząć zauważać mnóstwo tego typu paradoksów w teologii i codziennych wypowiedziach "światłych mężów" każdej religii.
Owocnego znajdowania...