Dodaj do ulubionych

Po stronie prawdy

08.01.15, 09:43
"Przed ogłoszeniem Jana Pawła II świętym Polacy zjednoczą się w modlitwie przy Ogniu Miłosierdzia z Łagiewnik. W postaci Kanonizacyjnej Iskry Miłosierdzia dotrze on do kościołów, instytucji i domów w całym kraju."
"W Niedzielę Palmową 13 kwietnia, podczas diecezjalnych uroczystości Światowych Dni Młodzieży, biskupi przekażą Iskrę delegacjom młodzieży z poszczególnych parafii oraz reprezentantom władz samorządowych i instytucji społecznych, jak szpitale, hospicja, domy dziecka, domy pomocy społecznej i więzienia".
"Lampion z Kanonizacyjną Iskrą Miłosierdzia znajdzie się także przy ołtarzu podczas uroczystości kanonizacyjnych w Watykanie".
W Kwietniu b.r. Kardynał Dziwisz zaprosił już Prezydenta Komorowskiego i wręczył mu w Bazylice Kaganek z czymś, co nazwał iskrą.
Czy to ma być przepowiedziana iskra? W mediach odtrąbiono już, że tak. Czy tego chciał Jan Paweł II? Co się zmieniło po siedmiu miesiącach mimo wsparcia całego Kościoła jako instytucji? Kto o tym w ogóle słyszał? Proponowana przez hierarchów iskra nie zmieniła Polski, a miała zmienić świat? Czy kolejna świeczka zmieni ludzkie serca, pobudzi ducha?
Czym zatem jest przepowiedziana przez Jezusa Chrystusa iskra, która ma wyjść z Polski? Odpowiedź jest prosta: iskra to duchowa idea na miarę trzeciego tysiąclecia. Nie żaden człowiek,ani świeczka, ale właśnie idea. Każdy człowiek prędzej, czy późnej umiera, dlatego Jan Paweł II nie był iskrą, zresztą sam o jej wyjście modlił się w Łagiewnikach. Na czym polega ta idea? Polega na wizualizacji własnej duszy - cząstki Boga obecnej w każdym z nas. Czy w wizualizacji własnej duszy, której symbolem jest iskra, jest coś złego? Czy, gdy odmawiamy koronkę do Bożego Miłosierdzia i wizualizujemy sobie (wyobrażamy) mękę Chrystusa na krzyżu robimy coś złego?
Cytat z "Dzienniczka" św. Faustyny nr 1732:
"Gdy się modliłam za Polskę - usłyszałam te słowa: Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli Mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra, która przygotuje świat na ostateczne przyjście Moje". - Jezus do św. Faustyny, Łagiewniki 1937 r.
Iskra uczy nas patrzeć na siebie i innych ludzi oczyma Boga, to największy dar miłosierdzia na czasy ostateczne. Pozwala zrozumieć, że nasza wartość nie zależy od pieniędzy, wykształcenia, wyglądu, rasy, płci, wieku, pozycji społecznej itd. Jesteśmy dziećmi Boga, mamy w sobie jego cząstkę i dlatego jesteśmy godni miłości - mamy wartość i nic tego nie zmieni. Iskra to uznanie ludzkiej godności. Św. Faustyna pisała w swoim dzienniczku o nicości. Oczywiście, człowiek względem Boga jest nicością. Jest pyłkiem niesionym przez wiatr. Nie zmienia to jednak faktu, że istota ludzka, stworzona na obraz i podobieństwo Boga, posiada wartość. Łaska Boża jest człowiekowi do zbawienia koniecznie potrzebna, a iskra ma tylko w tym pomóc. Dlaczego hierarchom i społeczeństwu jest tak trudno uznać iskrę? Ponieważ i hierarchowie i społeczeństwo są niewolnikami materializmu. Piękne pałace, drogie samochody, powiązania z władzą. Po co im iskra, która ma ich od tego uwolnić. "Nie można służyć Bogu i mamonie" - powiedział Pan. Historia lubi się powtarzać. Tak jak Żydzi odrzucili naszego Pana, gdyż nie odpowiadał ich wyobrażeniom, zaburzał układ; tak nasi hierarchowie odrzucają iskrę. Minęło 2000 lat, ale ludzka mentalność nic się nie zmieniła, zatwardziałe serca pozostały. Zasłaniają oczy by nie widzieć, zatykają uszy by nie słyszeć.
www.youtube.com/watch?v=q8GbjsKSlk4
Obserwuj wątek
    • sclavus Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 10:07
      Macieju Modzelewski, po jaką cholerę zmieniasz nicka? Żeby na innym forum wkleić swoje bzdury??
      forum.gazeta.pl/forum/w,21155,156058404,156058404,Prawdziwa_Iskre_poznacie_po_owocach.html - założyłeś ten wątek - ma już 113 wpisów, ale tylko jeden twój!
      ... uważasz, że głosisz prawdy objawione?
      ***
      przeuFielbiam tÓmaństFo!!
      • em_eryt Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 11:03
        Proszę nie popadać w antyreligijną obsesję. Na razie nieznane są motywy działania terrorystów w Paryżu co podkreślają francuskie władze. Okrzyki o Allahu mogły być dla zmylenia.
        Rozciąganie tego wydarzenia na chrześcijan to już duże nadużycie.

        A co Pan powie na wczorajsze wtargnięcie do redakcji Gościa Niedzielnego terrorysty z groźbą wysadzenia w powietrze ludzi, w tym biskupa, który przyszedł po kolędzie.
        Chory psychicznie człowiek, czy może opętany przez demona?
        katowice.naszemiasto.pl/artykul/bomba-w-gosciu-niedzielnym-szaleniec-chcial-sie-wysadzic-w,2693746,artgal,t,id,tm.html
        • pocoo Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 11:14
          em_eryt napisał(a):

          > Proszę nie popadać w antyreligijną obsesję.

          > Chory psychicznie człowiek, czy może opętany przez demona?

          Każdy ,absolutnie każdy,kto jest przekonany o opętaniu przez wymyślone demony,każdy kto rozmawia z wymyślonym bogiem i ma wizje,ten jest chory psychicznie.
        • 9rgkh Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 12:05
          em_eryt napisał(a):

          > Proszę nie popadać w antyreligijną obsesję. Na razie nieznane są motywy działan
          > ia terrorystów w Paryżu co podkreślają francuskie władze. Okrzyki o Allahu mogł
          > y być dla zmylenia.
          > Rozciąganie tego wydarzenia na chrześcijan to już duże nadużycie.
          >
          > A co Pan powie na wczorajsze wtargnięcie do redakcji Gościa Niedzielnego terror
          > ysty z groźbą wysadzenia w powietrze ludzi, w tym biskupa, który przyszedł po k
          > olędzie.

          W obu przypadkach przyczyna jest ta sama - religia. To ona wywołuje tak silne emocje.

          W pierwszej sytuacji - ogłupiając, w drugiej - wkurzając agresywnością religii w strefie publicznej.

          > Chory psychicznie człowiek, czy może opętany przez demona?

          Człowiek doprowadzony do "ostateczności" przez religię, być może słaby emocjonalnie w ogóle.

          > katowice.naszemiasto.pl/artykul/bomba-w-gosciu-niedzielnym-szaleniec-chcial-sie-wysadzic-w,2693746,artgal,t,id,tm.html

          Tak czy siak, przyczyną zła jest religia i się od tego nie wykręci.
        • sclavus Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 13:40
          Taki sam pic na wodę, jak morderstwo polityczne w Łodzi...
          ***
          wróćcie, wy - katolicy, do naw kościołów i zamknijcie boga w sercach... żyjcie zgodnie z waszym dekalogiem a przestaniecie mówić o antyreligijnej obsesji...
          ***
          pytanie: czy gdybym zwalczał plagę szczurów, też mówiłbyś o antyszczurzej obsesji???
        • em_eryt Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 14:22
          Przepraszam ale ten wpis miał być w innym temacie. Coś mi przeskoczyło przy wysyłaniu.
          forum.gazeta.pl/forum/w,721,156153425,156153425,_w_imie_boga_.html
          • sclavus Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 16:26
            a gdzie miał być i dlaczego go nie powtórzyłeś w "upatrzonym wcześniej miejscu"??
      • pocoo Re: Po stronie prawdy 08.01.15, 11:20
        sclavus napisał:

        > Macieju Modzelewski, po jaką cholerę zmieniasz nicka? Żeby na innym foru
        > m wkleić swoje bzdury??
        Te typy tak mają.Więc zaczynam.
        Jezus kazał miłować się i to jeszcze jak.
        Iskrą nazywał mój były sąsiad swoją dziewczynę,która tak piszczała "przeżywając orgazm",że słyszeli wszyscy mieszkańcy podłączeni do wspólnego przewodu wentylacyjnego.A ileż to razy w ciągu doby...och...
    • edico Czyjej bądź jakiej prawdy Tupolewie??? :) 12.01.15, 14:29
      Fama głosi, że są przynajmniet trzy. Natomiast praktyka ciągle potwierdza, że ci, co ciągle odmieniają prawdę przez wszystkie wypadki i idiomy tej prawdy najbardziej się boją.
      Przynajmniej do mnie bardziej docierają fakty niż bajeczki zapisywane przez zakochanych w religijnej grafomanii. Osobiście wolał bym, gdyby św. Faustyna nie robiła z babci skarbonki a odniodła się do faktów, które niestety dla polskiego Kościoła katolickiego są niezmierzoną potęgą fałszu i obłudy zarówno w stosunku do swoich wiernych jak i Polski.
      By nie być gołosłownym, zacytuję jeden z postów nawiązujących do tego umiłowania Polski przez Kościół katolicki.

      "„Zaskoczony uchwaleniem dnia 3 maja 1791 roku konstytucji, nuncjusz papieski, Saluzzo, natychmiast donosił do Rzymu, że ustawa majowa była zamachem stanu dokonanym przy udziale aprobującego tłumu, a więc miała pozór rewolucji.”

      Zwracając się do papieża, nuncjusz zalecał wstrzymanie się od sformułowań, które mogłyby pochwalić lub aprobować Konstytucję 3go maja. Nazywał też H.Kołłątaja, St.Staszica i Scypiona Piattolego (osobisty sekretarz króla) „jakobinami i złymi duchami króla.” Kuria rzymska i polski kler obawiali się, że Polacy nie poprzestaną na Konstytucji, lecz pójdą dalej – wzorem rewolucji francuskiej – pozbawią wszelkich funkcji państwowych, zlikwidują przywileje kleru, położą rękę na jego majątku, a księży przeniosą na państwowe pensje. Co już częściowo miało miejsce po uchwaleniu w roku 1789 przez Sejm Wielki ustawy przeznaczającej dochody z diecezji krakowskiej na wojsko polskie. Zaborcy zaś gwarantowali Kościołowi nienaruszalność praw i dóbr.

      Papież Pius VI dał więc Rosji zielone światło do wojny z Polską i jej rozbioru, kierując 24.02.1792 r. brewe dziękczynne do Katarzyny II, w którym nazwał ją heroiną stulecia i sławił jej podboje. Wśród nich wymienił pierwszy rozbiór Polski.

      Katarzyna II zareagowała na Konstytucję, wspierając polskich przeciwników reform, magnatów (ultrakatolicki beton) i dostojników kościelnych, którzy 27 kwietnia 1792 roku zebrali się w Petersburgu (!) i ogłosili manifest unieważniający Konstytucję 3go maja oraz wzywający Rosję do zbrojnej interwencji w Polsce. W celu zatajenia faktu, że spisek zawiązano w Petersburgu manifest opatrzono datą 14 maja i ogłoszono w Targowicy na Ukrainie.

      Głównymi działaczami spisku byli:
      Franciszek Ksawery Branicki, Szczęsny Potocki i Seweryn Rzewuski
      oraz biskupi:
      Józef Kossakowski, Ignacy Massalski, Wojciech Skarszewski i Michał Roman Sierakowski, który pełnił funkcję naczelnego kapelana konfederacji.
      Papież Pius VI pobłogosławił targowicę i wyraził życzenie:
      "aby stworzenie konfederacji stało się początkiem niewzruszonej spokojności i szczęścia Rzeczypospolitej" (ups!!!).

      Gdy w nocy z 18 na 19 maja wojska rosyjskie wkroczyły do Polski, stutysięcznej armii carskiej Polska mogła przeciwstawić tylko 50 tys. żołnierzy. Rzym uznał wkroczenie wojsk rosyjskich do Polski za dobra nowinę, gdyż targowica gwarantowała utrzymanie przywilejów kleru, a nawet powierzała mu cenzurowanie książek. Dlatego nuncjusz Saluzzo otrzymał papieskie polecenie nakłonienie króla, aby jak najrychlej do targowicy przystąpił.
      Pomimo dwukrotnej przewagi liczebnej najeźdźcy, w pierwszej potyczce do jakiej doszło pod Zieleńcami wojska księcia Józefa Poniatowskiego odniosły zwycięstwo. Ale jak to się mówi: „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Przewaga Rosjan i niedofinansowanie polskiej armii przyniosły z góry przewidziany efekt.

      Wśród powieszonych nie zabrakło biskupa inflanckiego Józefa Kossakowskiego (1738-1794).
      Zarzut pierwszy mówił, że oskarżeni „zupełnie i całkowicie na usługi potencji zagranicznej obcej rosyjskiej zaprzedali się”, a niektórzy z nich pobierali od dworu rosyjskiego pensje. Znaleziono kwity podpisane przez biskupa Kossakowskiego, że wziął od ambasady rosyjskiej za kwartał w 1789 r. 750 czerwonych złotych i w 1790 r. za kwartał 750 złotych.
      Drugie oskarżenie głosiło, że przystąpił do konfederacji targowickiej na Litwie.
      Trzecie, że był współsprawcą sejmu grodzieńskiego i przyczynił się do drugiego rozbioru Rzeczpospolitej.
      Zarzut czwarty oskarżał postawionych przed sądem o bezprawne przywłaszczenie sobie różnych tytułów w Rzeczpospolitej, a piąty powtarzał innymi słowy zarzut pierwszy. Na koniec ogłoszono wyrok, skazujący wszystkich obwinionych na śmierć przez powieszenie. Wyrok odczytany został ludowi, który zareagował entuzjazmem i oklaskami.

      Kiedy prowadzono go do szubienicy, tłum szarpał go, bił, pluł na niego, zdzierał z niego odzienie. Biskup krzyczał przez całą drogę, że obok niego zawisnąć powinni inni. Wspominał m.in. biskupa płockiego Szembeka, biskupa poznańskiego Okęckiego i prymasa Polski Michała Poniatowskiego.

      Za zdrajcę lud Warszawy uważał również królewskiego brata, prymasa Polski Michała Poniatowskiego (1736-1794). Stanisław August przerażony pisał do Kościuszki, że na ulicach stolicy słyszy się piosenkę, w której padały słowa: „my krakowiacy nosiem guz u pasa, powiesiem sobie króla i prymasa”. W nocy z 27 na 28 czerwca 1794 r. przed pałacem prymasa postawiono szubienicę. Jej widok, mówi jedna z wersji opowieści, miała przyprawić prymasa o takie przerażenie, że zmarł.

      Kolejnym kościelnym agentem, ukaranym śmiercią, był biskup wileński Ignacy Massalski (1727-1794), powieszony 28 czerwca. Rankiem tego dnia pod pałacem, w którym był więziony, pojawiło się pospólstwo, którego liczbę oceniano na od kilkuset do kilku tysięcy. Straż w obliczu napierającego tłumu dała drapaka i lud stolicy wdarł się do więzienia. Pierwszym, na którego natrafiono, był biskup chełmiński Skarszewski (potem prymas Polski od 1824 r.), którego zostawiono w spokoju."

      Za akant_ol

      Zaprezentowałeś tutaj wręcz porażająco swój bezmyślny fanatyzm religijny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka