Dodaj do ulubionych

Przechodzę na buddyzm

16.10.15, 18:56
Ateizm jest nudny jak flaki z olejem.Ateiści są niemoralni,promują aborcję,in vitro i inne zbrodnie.
Boga nie ma bo ta koncepcja Doskonałego i Wszechmocnego Boga nie potwierdza się w Rzeczywistości.Jak można wierzyć w okrutnego mordercę który potopił wszystkie stworzenia,zsyłał plagi na Egipcjan,rzucał w grzeszników kamieniami?Jak można wierzyć w takiego Potwora i twierdzić,że jest Miłością?Ja nie potrafię mimo,że chciałbym być katolikiem gdyż byłbym ważniejszy i nikt by na mnie nie pluł i mną nie gardził w Polsce.Nic na to nie poradzę ale chrześcijaństwo mnie odpycha.Buddyzm jest mi najbliższy.
Obserwuj wątek
    • feel_good_inc Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 12:03
      olszak-przytycki napisał(a):
      > Ateizm jest nudny jak flaki z olejem.Ateiści są niemoralni,promują aborcję,in v
      > itro i inne zbrodnie.

      No to się zdecyduj, albo są nudni jak flaki z olejem, albo promują ostrą zabawę :D
      • januka202020 Re: Przechodzę na buddyzm-alternat. - to chrześc. 23.10.15, 19:37
        Albo się wierzy - albo nie. Chrzescijaństwo jest religią miłości. Chrystus cierpial straszne męki za wszystkich ludzi swiata, umarł a potem zmartwychwstał, aby wszyscy mogli kiedyś równiez zmartwychwstać. Niestety Część ludzi zmarnowała te wielką łaskę - DANA NAM ZA DARMO I SZUKA, BŁĄKA SIE W CIEMNOSCIACH. szukanie innych bożkow , jak budda czy inni - to totalne niezrozumienie sensu zycia i calkowite zagubienie. Co proponuje - a właściwie - do czego ZMUSZA ISLAM? Do mordowania wszystkich ludzi, którzy nie wyznaja go. Jest to ideologia śmierci, niebezpieczna dla wszystkich, także dla islamistów!!! NATOMIAST DO CHRZEŚCIJAŃSTWA NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA, NIKT NIE CHODZI PO DOMACH- JAK np. NIEBEZPIECZNA SEKTA JEHOWY TO CZYNI I MOLESTUJE. KOŚCIÓL JEDYNIE ZACHĘCA, ABY CZŁOWIEK ZAGUBIONY ODNALAZL SIE I WYBRAL DOBRO. A ZA ZLE UCZYNKI WSZEDZIE, TAKZE W PRAWIE SWIECKIM PRZEWIDZIANE SA KARY!
        OBUDZCIE SIE ZAGUBIENII NIE ATAKUJCIE DOBRA!
        • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm-alternat. - to chrześc. 23.10.15, 23:51
          januka202020 napisała:

          > Albo się wierzy - albo nie.

          Ale powstaje pytanie: tyle jest tych religii - która ma rację? Może jakiś dowód? Dysponujesz takim?

          > Chrzescijaństwo jest religią miłości.

          Nieprawda.

          > Chrystus cier
          > pial straszne męki za wszystkich ludzi swiata,

          Po co cierpiał i "jak straszne"?

          Czy MUSIAŁ cierpieć? Bo, zauważ, jeśli MUSIAŁ, to bóg NIE MIAŁ INNEJ METODY ROZWIĄZANIA TEGO PROBLEMU. Czy rozumiesz logiczny skutek takiego założenia. Bóg coś musi. A to znaczy, że istnieją reguły PONAD nim, z którymi bóg nie może sobie po swojemu poradzić.

          Cierpienie fizyczne boga, który potrafi czynić cuda? :) Rozśmieszasz mnie. Bóg, który potrafiłby sam siebie znieczulić lub regulować sobie poziom odczuwania bólu "cierpiał strasznie".

          Sam sobie zaordynował procedurę zbawiania świata i do tego ludzkimi rękami. Bo bez udziału ludzi klątwy nie dałoby się odwrócić. Jeśli ON TO ZORGANIZOWAŁ, to ludzki udział w tym staje się na poziomie statystów spektaklu. Jakie to zbawianie?

          > umarł a potem zmartwychwstał,

          Nieśmiertelny bóg umiera? A potem ożywa? A jak był martwy, to gdzie był? Istniał gdzieś?

          I PO CO wracał na ziemię po swoje ciało? Było mu potrzebne do czegoś w zaświatach? Do czego? Po co zabierał z materialnego świata "swoją" materię do niematerialnych zaświatów? Musiał? Znów coś musiał, bo inaczej by czary mary nie wyszły?

          > a
          > by wszyscy mogli kiedyś równiez zmartwychwstać.

          Klasyczna klątwa. To jakieś uniwersalne prawo, którym bóg musi się posłużyć, bo bez tego skutków klątwy nie da się odwrócić.

          > Niestety Część ludzi zmarnowała
          > te wielką łaskę - DANA NAM ZA DARMO I SZUKA, BŁĄKA SIE W CIEMNOSCIACH.

          Niby co zmarnowano? Jeśli leniwy bóg nie raczył pofatygować się osobiście i przekonać do siebie innych wierzących w inne religie, to kto zmarnował, jeśli nie bóg? I teraz, przez nieudacznika, błąkają się w ciemnościach. :)

          > szukani
          > e innych bożkow , jak budda czy inni - to totalne niezrozumienie sensu zycia i
          > calkowite zagubienie. Co proponuje - a właściwie - do czego ZMUSZA ISLAM? Do mo
          > rdowania wszystkich ludzi, którzy nie wyznaja go.

          W Biblii jest pełno przykładów okrucieństwa.

          > Jest to ideologia śmierci, ni
          > ebezpieczna dla wszystkich, także dla islamistów!!! NATOMIAST DO CHRZEŚCIJAŃSTW
          > A NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA, NIKT NIE CHODZI PO DOMACH- JAK np. NIEBEZPIECZNA SEKT
          > A JEHOWY TO CZYNI I MOLESTUJE. KOŚCIÓL JEDYNIE ZACHĘCA, ABY CZŁOWIEK ZAGUBIONY
          > ODNALAZL SIE I WYBRAL DOBRO. A ZA ZLE UCZYNKI WSZEDZIE, TAKZE W PRAWIE SWIECKIM
          > PRZEWIDZIANE SA KARY!
          > OBUDZCIE SIE ZAGUBIENII NIE ATAKUJCIE DOBRA!

          Podobno Allah i Jahwe to ten sam bóg. :) A ST jest wspólny dla obu religii więc w czym problem?
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 14:48
      Ateiści wszystko negują.Mają wisielczą ideologię.A religie nakręcają ludzi:jednych ku dobroci,innych ku wyżynaniu Żydów albo paleniu na stosie heretyków.Tu się zawsze coś ciekawego dzieje:)
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 17:54
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Ateiści wszystko negują.

        Nie wszyscy. Większość ateistów olewa rozmowy o religiach. A ci, co negują, to raczej wskazują na fałsze po stronie religii. Co masz przeciwko pokazywaniu fałszywości religii?

        > Mają wisielczą ideologię.

        Ateizm to tylko BRAK teizmu. BRAK nie ma żadnych cech. Jest pusty. Jak teista (???) wykazujesz się typowym brakiem logiki w myśleniu oraz agresywnym oczernianiem takich, którzy myślą (inaczej niż Ty). Jak widać z tego przykładu, religia to upośledzające ludzi zło.

        > A religie nakręcają ludzi:jedn
        > ych ku dobroci,innych ku wyżynaniu Żydów albo paleniu na stosie heretyków.Tu si
        > ę zawsze coś ciekawego dzieje:)

        Teizmowi da się przypisać sporo złego a ateizmowi (brakowi idei) nigdy się to nie da.
        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 19:14
          Każdą ideę można wypaczyć.Ateiści też mordowali ludzi,czynnie,programowo zakazywali wierzyć w cokolwiek.Zabijali i więzili kapłanów,niszczyli świątynie.
          Niby jest wolność wypowiedzi ale jak będziesz głosił,że przydałby się Hitler czy,że holocaustu nie było to mogą odpowiednie służby zadziałać.Nie wolno głosić treści rasistowskich itd.
          Skoro tego nie wolno,co jest słusznym posunięcie,dlaczego można głosić zbrodnicze idee aborcji,in vitro?
          To nasze państwo jest bardzo czułe na punkcie obrazy uczuć religijnych moim zdaniem niesłusznie bo religie powinny być krytykowane a pozwala z drugiej strony jawnie promować zło.
          Ja wiem skąd to się bierze.Taki prikaz dały Stany Zjednoczone i Unia a nasze pieski robią co pan im każe.
          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 18.10.15, 00:59
            olszak-przytycki napisał(a):

            > Każdą ideę można wypaczyć.

            Religie są ideami, za pośrednictwem których PRZEJMUJE SIĘ REALNA WŁADZĘ NAD UMYSŁAMI. Ta władza opiera się wyłącznie na kłamstwach, na manipulowaniu ludźmi.

            Tu nic nie trzeba wypaczać. To jest prawda zawarta w założeniach.

            > Ateiści też mordowali ludzi,

            Fałsz. Ja jestem ateistą i nie mordowałem. Analogicznie inni mnie podobni.

            Jak widzisz, wiara doprowadziła do degeneracji Twojego myślenia, Wydaje Ci się, że pojedynczy przykład wolno logicznie uogólniać na szerszą i zróżnicowana grupę.

            Tak, mordowali ludzie. Przypisz więc etykietkę morderców wszystkim ludziom.
            I co, udało Ci się? No bo od tej chwili mam prawo, zgodnie z Twoim tokiem myślenia, uważać Ciebie za mordercę. :)

            A teraz przyznaj, że Twoje myślenie jest alogiczne i przeproś za bezpodstawne oczernianie ateistów. W ten oto sposób religia degeneruje myślenie.

            > czynnie,programowo zakazy
            > wali wierzyć w cokolwiek.

            Bzdury. Typowa walka o władzę. Nie zawsze takim walczącym jest po drodze z religią. Czasem uważają ją za zbyt duża konkurencje ideową i pozbywają się przeciwnika.

            > Zabijali i więzili kapłanów,niszczyli świątynie.

            W tym to od starożytności przodowali religianci. Poza tym, że popisujesz się religijną alogicznością to jeszcze nie znasz historii ludzkości. Kompromitacja na całego.

            > Niby jest wolność wypowiedzi ale jak będziesz głosił,że przydałby się Hitler cz
            > y,że holocaustu nie było to mogą odpowiednie służby zadziałać.Nie wolno głosić
            > treści rasistowskich itd.

            Nie powinno się używać mowy nienawiści. Ale popatrz, jak się wypowiada Rydzyk lub polscy biskupi.

            > Skoro tego nie wolno,co jest słusznym posunięcie,dlaczego można głosić zbrodnic
            > ze idee aborcji,in vitro?

            Aborcja jest odwrotnością in vitro. Albo rybka, albo pipka. Zdecyduj, czego Ty chcesz zabronić ludziom, którzy tego DLA SIEBIE potrzebują.

            A że KK jest debilny to widać po hasłach, które głoszą. Ale jak nazwać tych, którzy te hasła bezkrytycznie powtarzają?

            Już Ci to napisałem ale powtórzę - nikt nikogo do aborcji i in vitro (w świetle prawa) nie zmusza. To jest tylko dla tych, którzy tego chcą. A Ty im nie urządzaj życia, bo to przemoc.

            Właśnie tacy są religianci. Nie dość, że nic nie rozumieją, to jeszcze wtrącają się w spokojne życie innych ludzi.

            > To nasze państwo jest bardzo czułe na punkcie obrazy uczuć religijnych moim zda
            > niem niesłusznie bo religie powinny być krytykowane a pozwala z drugiej strony
            > jawnie promować zło.

            Jakie zło? Bo KK tak to opisuje? Głupotą jest powtarzanie głupot po nich.

            > Ja wiem skąd to się bierze.Taki prikaz dały Stany Zjednoczone i Unia a nasze pi
            > eski robią co pan im każe.

            Pieski to są religijne, jak Ty, które bezmyślnie powtarzają debilne nakazy religijne.
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 12:01
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Ateiści wszystko negują.Mają wisielczą ideologię.

        Ateistami są także dzieci, które się z religiami jeszcze nie zetknęły. Niczego nie negują, bo nie wiedzą o czym mowa.

        I to jest ogólna definicja ateizmu. To TYLKO brak teizmu. Bez żadnej aktywności.

        A Ty jesteś aktywny, bo odrzucasz inne religie, pewnie zwłaszcza te najgłupsze (wg Ciebie) - czy to czyni Cię ateistą?

        Powiedz, jesteś przez to ateistą? No więc to jest drugie kryterium, które Ty fałszywie przyjmujesz.

        > A religie nakręcają ludzi:jedn
        > ych ku dobroci,innych ku wyżynaniu Żydów albo paleniu na stosie heretyków.Tu si
        > ę zawsze coś ciekawego dzieje:)

        Jedno jest pewne - dogmatyzm myślenia sprzyja TRWAŁOŚCI pewnych idei w umyśle i niemożności ich usunięcia stamtąd. Jeśli zdarzy się, że taki dogmat jest dla nas "zły", to kogoś posiadającego go nie da się przekonać, że powinien do jego prawdziwości podejść sceptycznie i sobie go skonfrontować z argumentami.

        Zła jest sama wiara.
    • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 18:04
      olszak-przytycki napisał(a):

      > Ateizm jest nudny jak flaki z olejem.Ateiści są niemoralni,promują aborcję,in v
      > itro i inne zbrodnie.

      Promują? Przecież jest wolność myślenia i wypowiedzi. To od drugiej strony zależy, czy zrozumie i odrzuci coś, co jest z jakiegoś powodu oceniane przez nią jako złe.

      Aborcja i in vitro nie są złem - nikogo nie krzywdzą (zarodek i płód nie są kimś) ale są dobrowolnym wyborem ludzi chcących z tych opcji skorzystać i czynią ich szczęśliwszymi. Najśmieszniejsze jest to, że jedno jest przeciwieństwem drugiego Ty tego nie zauważasz i je jednakowo traktujesz.

      > Boga nie ma bo ta koncepcja Doskonałego i Wszechmocnego Boga nie potwierdza
      > się w Rzeczywistości.Jak można wierzyć w okrutnego mordercę który potopił wszy
      > stkie stworzenia,zsyłał plagi na Egipcjan,rzucał w grzeszników kamieniami?Jak m
      > ożna wierzyć w takiego Potwora i twierdzić,że jest Miłością?Ja nie potrafię mim
      > o,że chciałbym być katolikiem gdyż byłbym ważniejszy i nikt by na mnie nie pluł
      > i mną nie gardził w Polsce.Nic na to nie poradzę ale chrześcijaństwo mnie odpy
      > cha.Buddyzm jest mi najbliższy.

      Tylko PO CO? Po co wierzyć?
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 19:06
      Po co wierzyć?Znasz jakieś kultury ludzkie które nie mają religii?Ludzie wierzą wcale nie dlatego,że im ktoś narzuca odgórnie wiarę ale dlatego,że marzą o nieśmiertelności-chcą trwać dalej a nie ginąć po śmierci na zawsze.Mniejsza o to czy ta wiara jest prawdziwa bo ona daje ludziom nadzieję.Wcale nie jest tak,że religia jest z góry narzucana.We wszystkich krajach programowo ateistycznych ludzie wykonywali i wykonują praktyki religijne(to nieprawda,że w Chinach Ludowych czy w Korei Północnej ,Wietnamie 80% jest ateistami-realnie odwrotnie dlatego min.dane na temat buddyzmu są zaniżone ,realnie wyznaje go nie 400-500 mln lecz około 1 miliard ludzi).
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 18.10.15, 00:39
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Po co wierzyć?

        No po co? Przecież wiara, np. w krasnoludki, to infantylizm. Wiara jest bez sensu.

        > Znasz jakieś kultury ludzkie które nie mają religii?

        Tak, "naukowcy z najwyższej półki" czyli elita ludzkości niemal całkowicie pozbyli się czegoś tak archaicznego jak wiara.

        > Ludzie wierzą
        > wcale nie dlatego,że im ktoś narzuca odgórnie wiarę ale dlatego,że marzą o nie
        > śmiertelności-chcą trwać dalej a nie ginąć po śmierci na zawsze.

        Marzą. :) Ja też marzę ale o świecie, w którym ludzie będą racjonalnie, logicznie myśleli. Taki świat daje nadzieję na lepsze ułożenie stosunków międzyludzkich. Religia konserwuje całe zło ludzkości.

        > Mniejsza o to c
        > zy ta wiara jest prawdziwa bo ona daje ludziom nadzieję.

        Dzięki oszustwu? Dziękuję. Ja nie chce być mamiony czymś, czego nie ma i by to skutkowało moją deklaracją niewolnictwa wobec pewnej organizacji i wygodnym życiem oszukujących mnie ale moim kosztem.

        Tym się różnię od wierzących, że nie daję z siebie robić idioty, któremu wciska się kit.

        > Wcale nie jest tak,że r
        > eligia jest z góry narzucana.

        Ależ jest wciskana. Indoktrynuje, okłamuje, uczy wierzenia w byle co. Gdy religia osiąga pewne stadium władzy, zastrasza, prześladuje - za pośrednictwem swoich wyznawców.

        > We wszystkich krajach programowo ateistycznych

        Jakaś bzdura. Nie ma krajów "programowo ateistycznych" (no może coś jak dyktatura np. w Korei Płn.) - gdzie nakazywałoby się niewiarę. Zresztą nie da się tego dokonać "po dobroci".

        Mówimy o całkowicie dobrowolnym wyborze wiary lub jej braku.

        > lud
        > zie wykonywali i wykonują praktyki religijne(to nieprawda,że w Chinach Ludowych
        > czy w Korei Północnej ,Wietnamie 80% jest ateistami-realnie odwrotnie dlatego
        > min.dane na temat buddyzmu są zaniżone ,realnie wyznaje go nie 400-500 mln lecz
        > około 1 miliard ludzi).

        Argument większości ma być argumentem ZA RELIGIĄ? :)
    • komar102 Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 19:27
      olszak-przytycki napisał(a):

      > Ateizm jest nudny jak flaki z olejem.Ateiści są niemoralni,promują aborcję,in v
      > itro i inne zbrodnie.
      > Boga nie ma bo ta koncepcja Doskonałego i Wszechmocnego Boga nie potwierdza
      > się w Rzeczywistości.Jak można wierzyć w okrutnego mordercę który potopił wszy
      > stkie stworzenia,zsyłał plagi na Egipcjan,rzucał w grzeszników kamieniami?Jak m
      > ożna wierzyć w takiego Potwora i twierdzić,że jest Miłością?Ja nie potrafię mim
      > o,że chciałbym być katolikiem gdyż byłbym ważniejszy i nikt by na mnie nie pluł
      > i mną nie gardził w Polsce.Nic na to nie poradzę ale chrześcijaństwo mnie odpy
      > cha.Buddyzm jest mi najbliższy.

      Życzę satysfakcji z wyboru.
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 18.10.15, 01:03
        komar102 napisał(a):

        > olszak-przytycki napisał(a):

        > > Boga nie ma bo ta koncepcja Doskonałego i
        > > Wszechmocnego Boga nie potwierdza się w Rzeczywistości...

        > > ... Buddyzm jest mi najbliższy.

        > Życzę satysfakcji z wyboru.

        O, podobało Ci się to, co napisał Twój poprzednik? :)
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.10.15, 21:36
      Dzięki.
    • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 09:05
      Jesteś alogiczny. Krytykujesz katolicyzm, tylko po to by pchać się w inne religijne g.
      Zamieniasz kapłanów katolickich na buddyjskich guru i mnichów.

      Unaoczniasz jednak dość ciekawą cechę osób wierzących. Po przekroczeniu rubikonu wiary robi się z człowieka rodzaj religijnego bota. Nie jesteś w stanie spojrzeć sceptycznie na koncepcje religii, a krytykujesz ją jedynie tak jak niewolnik swojego pana (w zabawny sposób pokazali to w bajce "Asteriks i Kleopatra) - za dużo batów, za mało snu. Potrzebujesz nowego pana, który rzadziej sięga po bat. Sam pomysł zrezygnowania z bycia niewolnikiem jest dla Ciebie niepojmowalny - bo przecież większość ludzi w jakiś bogów czy inne głupoty wierzy (zupełnie pomijasz fakt, że są to często wiary alogiczne i zupełnie niezgodne lub stojące w sprzeczności z doświadczeniami empirycznymi).
      Nie przeszkadza Ci koncepcja bycia religijnym niewolnikiem - wiary w jakieś głupawe, ale kojące urojenia i kłamstwa. Przeszkadza Ci jedynie, że pan leje swoich niewolników za często.

      Najlepszym dowodem na Twoją absurdalną alogiczną postawę jest usilne brnięcie w to: "bo dużo ludzi wierzy". Gdyby nie jednostki, które zaczęły myśleć logicznie i nie wierzyły w prawdziwość tego, co większość uważa za słuszne, to do dziś mielibyśmy niewolnictwo i brak równouprawnienia. Większość ludzi, w większości przypadków się myli, bo większość to najczęściej sterowany dogmatami motłoch, którego dyrygentami są kapłani/szamani/mnisi/guru.

      Nie myśl, że buddyzm się czymś różni - tam również jest hierarchia, kasta kapłańska, niesprawiedliwość, nienawiść i zabijanie innowierców w imię religii. Po prostu póki co jest tylko mniej znana - bardziej egzotyczna i lepiej promowana. Każda ideologia opierająca się na wierze w dogmaty i objawienia rodziła, rodzi i będzie rodzić nadużycia. Pokusa łatwej władzy i kontroli poprzez kłamstwo i manipulację jest zbyt silna by nie została wykorzystana.

      Jedyną racjonalną alternatywą dla jednej religii nie jest inna religia ale sceptycyzm, który dość szybko prowadzi do ateizmu, będący raczej naturalną postawą - w obecności braków dowodów przyjmowanie jakiejkolwiek hipotezy za prawdziwą powinno zawsze rodzić pytanie - co się chcę takim kłamstwem osiągnąć - od razu będzie też wiadomo, kto chce na takim kłamstwie zyskać.
    • pocoo Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 10:21
      On co pewien czas przełazi na "buddyzm".To dopiero nuda.
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 13:27
      Budda to Ty czy ja.W buddyzmie chodzi jedynie o podwyższenie poziomu egzystencji,wyzbycie się cierpienia.Budda nie jest niczyim Panem.
      • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 15:46
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Budda to Ty czy ja.W buddyzmie chodzi jedynie o podwyższenie poziomu egzystencj
        > i,wyzbycie się cierpienia.Budda nie jest niczyim Panem.

        Posługujesz się metafizycznym bełkotem.
        Na czym polega podwyższenie poziomu egzystencji? Kapłani i buddyjscy guru na pewno podnoszą swój poziom egzystencji - żerując na kasie i datkach przynoszonych przez naiwnych wierzących. Ale na czym miałoby polegać podwyższenie poziomu egzystencji przez ich umysłowych niewolników - wierzących?
        Na wyzbyciu się cierpienia? W jaki sposób. Cierpienie i ból to sygnał dla organizmu, że jakieś warunki, zdarzenie jest szkodliwe i należy go unikać lub przed nim zabezpieczyć. w jaki sposób planujesz wyzbyć się cierpienia? Tłumiąc sygnały organizmu i oszukując się - wmawiając sobie, że ból nie jest bólem? To jest rozsądne?
        To jest dobra metoda tresowania maluczkich - sprawić, żeby nie próbowali polepszyć swojego statusu materialnego - sprawić żeby swoje cierpienie przekuli na życiowy cel. To jest świetna ideologia w tej części świata, którą dotykają kataklizmy, gdzie większość ludzi głoduje lub żyje w nędzy, a kapłani, guru i mnisi obławiają się i żyją w luksusach oferując naiwniakom swoje "mądrości" o wyzbyciu się cierpienia i pogodzeniu ze swoim przeznaczeniem w kręgu karmicznym.
        Dla wierzącego, który nie potrafi odnaleźć się w roli innej niż niewolnik lub ofiara syndromu sztokholmskiego każda religia jest dobra.
        Pogódź się z cierpieniem, kochaj swojego kata. W następnym wcieleniu/w niebie będziesz bogaty, piękny i mądry. Obiecujemy, że wszystko to się spełni zaraz po Twojej śmierci - w następnym życiu. Uwierz, zaufaj.... i prześlij swój majątek na konto podane poniżej.
        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 18:45
          Mylisz się.Japonia,Korea Południowa ,Tajwan i Singapur są dużo bogatsze od Polski.Chiny i Tajlandia są średnio rozwinięte.Pozostałe kraje są biedne.
          Mamy 3 odłamy buddyzmu:theravadę,mahajanę i wadżarajanę.
          W theravadzie mnisi chodzą odziani w szatę i na bosaka.Żyją skromnie z żebraniny.Prawie niczego nie posiadają.W buddyzmie tybetańskim również mnisi żyją biednie(choć klasztory dawniej miały wielkie majątki ziemskie).
          W mahajanie są mnisi asceci i kapłani mający żony.Często duchowni ich przypominają pastorów.

          Buddystom nie chodzi o dobre życie na ziemi lecz na odrodzenie się w raju albo nawet zostanie Buddą i wstąpienie do nirwany.Tym niemniej są tacy którzy medytują i modlą się po to by być zdrowi i bogaci.
          O ile w religiach semickich dominuje strach przed kapryśnym Bogiem i konieczność czczenia go i wielbieniu by go udobruchać w buddyzmie chodzi raczej o skłonienie dobrych bóstw(Buddów,bodhisattwów) do działania na naszą korzyść.Czci się bóstwa nie z obawy przed nimi bo one nie decydują o losie duszy po śmierci(tylko bezstronna karma) ale o to by nam się polepszyło w życiu doczesnym i po śmierci.
          Wcale nie chodzi o biznes bo jaki interes masz w medytacji czy recytowaniu mantr?Tu idzie o ducha,o lepsze trwanie w przyszłym wcieleniu albo o życiu w raju,nirwanie.
          Nauczycieli duchowi są wynagradzani za pomoc ludziom w ich wyzwoleniu .Przecież człowiek samym powietrzem nie żyje.
          • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 08:19
            olszak-przytycki napisał(a):

            > Buddystom nie chodzi o dobre życie na ziemi lecz na odrodzenie się w raju albo
            > nawet zostanie Buddą i wstąpienie do nirwany.Tym niemniej są tacy którzy medytu
            > ją i modlą się po to by być zdrowi i bogaci.

            Nie ma raju. To pic-na-wodę-fotomontaż. Nie wierzysz w katolicki raj, ale wystarczy zdjąć koloratkę, ogolić głowę, włożyć pomarańczową szmatę i zaczynasz skakać i potakiwać jak pacynka i raj wydaje Ci się nagle czymś prawdziwym i oczywistym - oczywiście ten buddyjski raj, a nie ten kłamliwy katolicki.

            > O ile w religiach semickich dominuje strach przed kapryśnym Bogiem i koniecznoś
            > ć czczenia go i wielbieniu by go udobruchać w buddyzmie chodzi raczej o skłonie
            > nie dobrych bóstw(Buddów,bodhisattwów) do działania na naszą korzyść.Czci się b
            > óstwa nie z obawy przed nimi bo one nie decydują o losie duszy po śmierci(tylko
            > bezstronna karma) ale o to by nam się polepszyło w życiu doczesnym i po śmierc
            > i.

            Szkoda, że siebie nie widzisz.
            Zamieniasz jednego kapryśnego zmyślonego boga na bandę "dobrych" bóstw, które nagle okazują się bardziej prawdziwe od absurdalnego i fałszywego boga semickiego. Zamiast czcić jednego fałszywego, będziesz czcić tysiąc innych (oczywiście tych najprawdziwszych) bogów plus karma dla psa (tfu, duszy) gratis. Sorry ale osiągasz w promowaniu buddyzmu jako alternatywy dla ogłupienia katolickiego taki poziom absurdu, że skecze Monty Pythona wydają się być przy tym programami dokumentalnymi.

            > Wcale nie chodzi o biznes bo jaki interes masz w medytacji czy recytowaniu mant
            > r?Tu idzie o ducha,o lepsze trwanie w przyszłym wcieleniu albo o życiu w raju,n
            > irwanie.
            > Nauczycieli duchowi są wynagradzani za pomoc ludziom w ich wyzwoleniu .Przecież
            > człowiek samym powietrzem nie żyje.

            Jak wciska się bajkowe kity to zawsze chodzi o biznes - nikt nie robi tego bez powodu - szczególnie gdy taki kit wymaga od słuchaczy konkretnych działań. Chodzi o kasę z turystów, kasę z uczniów szkół medytacji, "rozszerzenia świadomości" i "podnoszenia egzystencji", gdy ktoś zaczyna wciskać metafizyczny, transcendentny i transcendentalny kit o karmie, wcieleniach i nirwanie to można być pewnym, że chodzi o kasę, którą ludzie płacą za te "nauki".

            Właśnie o tym mówiłem.

            Przeszkadzali Ci katoliccy kapłani dojący kasę i wciskający rodzime kłamstwa więc przechodzisz na buddyzm, żeby powciskali Ci trochę buddyjskich kłamstw, z którymi jeszcze nie jesteś zaznajomiony i które łykasz jak młody pelikan i żeby dla odmiany to im trochę ponapychać kieszenie.
    • pocoo Re: Przechodzę na buddyzm 19.10.15, 14:35
      A te małe dzieci ,którymi jest obwieszone Buddy obleśne cielsko? Ble...
      Kiciu.Każdy może sobie o Buddyzmie przeczytać w Internecie ile chce .
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 17:21
      A gdzie ja napisałem,że przeszkadzają mi kapłani katoliccy czy kapłani jakiegokolwiek innego wyznania?Ja po prostu nie wierzę w okrutnego i nieobliczalnego Boga który podobno jest miłosierny ale nigdy nie zbawi kogoś kto w niego nie wierzy.Nie chcę takiej złej religii.Buddyjscy bogowie są dobrzy i nie od ich kaprysu zależy czy pójdę do raju,stanę się Buddą albo wcielę się w psa.Poza tym podoba mi się,że każdy kiedyś po iluś tam wcieleniach osiągnie szczęście.W chrześcijaństwie tego nie ma:ten co jest w piekle będzie w nim na wieki.Jeśli nie widzisz różnicy między tymi religiami to trudno.
      Duchowni nie zmuszają wiernych do dawania im pieniędzy.Sami wyznawcy tego chcą.Gdyby nie zapłacili księdzu za pogrzeb czy ślub tylko zrobili go sami to co by się stało?Chcą mieć obrządek taki czy inny to dają datek.
      Wy,zdeklarowani ateiści nie rozumiecie jednej prostej prawdy:SAMI LUDZIE CHCĄ W COŚ WIERZYĆ.We wszystkich krajach gdzie programowo zwalczano religię ludzie potajemnie ją wyznawali.Wystarczyło tylko,że rozpadł się ZSRR a okazało się,że chrześcijan w europejskiej części a muzułmanów w Azji Środkowej są miliony.(Podobnie dzisiaj jest w Chinach,Korei Północnej i Wietnamie-większość wierzy choć zafałszowane statystyki pokazują co innego).Ludzie chcą wierzyć.Tego nie potraficie przeskoczyć.Tłumaczycie,że to sprytni duchowni sterują wyznawcami.Komuniści zabrali im duchownych a oni i tak po cichu wierzyli mimo propagandy ateistycznej.W państwach demokratycznych gdzie jest swoboda światopoglądowa każdy może wierzyć w co chce.Jak widzisz ja olewam katolicyzm mimo zmasowanej propagandy Kościoła,ich mediów,ich partii politycznych,nieprzychylności dla innowierców otoczenia.Póki nie palą na stosie dobrze a jak zaczną palić to jadę po azyl do Japonii i mogą mnie pocałować.
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 19:26
        olszak-przytycki napisał(a):

        > A gdzie ja napisałem,że przeszkadzają mi kapłani katoliccy czy kapłani jakiegok
        > olwiek innego wyznania?Ja po prostu nie wierzę w okrutnego i nieobliczalnego Bo
        > ga który podobno jest miłosierny ale nigdy nie zbawi kogoś kto w niego nie wier
        > zy.

        Ale mnóstwo ludzi w to "wierzy". Taka sama wiarą jak Twoja. Absurdalną, ogłupiającą i uzależniającą.

        > Nie chcę takiej złej religii.Buddyjscy bogowie są dobrzy

        Tylko sami buddyści już niekoniecznie. Dlaczego? Bo to też WIARA. Wiara wpływa negatywnie na mózg - nie pozwala mu się "opamiętać", zatrzymać z dystansem do tego, co idee religijne robią z umysłu.

        > i nie od ich kaprys
        > u zależy czy pójdę do raju,stanę się Buddą albo wcielę się w psa.

        Uważasz, że to nie jest bajka tylko ABSOLUTNA PRAWDA? Po to żyjesz, żeby PO ŚMIERCI gdzieś tam pójść? Nie umiesz sobie znaleźć sensu życia dla samego życia? Bo życie jest teraz, widzisz je. A ta kolejna bajka jeszcze jednej religii to proteza życia, to stan uniesienia narkotycznego.

        > Poza tym podob
        > a mi się,że każdy kiedyś po iluś tam wcieleniach osiągnie szczęście.W chrześcij
        > aństwie tego nie ma:ten co jest w piekle będzie w nim na wieki.Jeśli nie widzis
        > z różnicy między tymi religiami to trudno.

        To prawda. Tylko że powiedz mi, po ilu wcieleniach Ci się "powiedzie"? Masz jakąś gwarancję? A jeśli się nie uda to co, tyle starań na nic?

        > Duchowni nie zmuszają wiernych do dawania im pieniędzy.Sami wyznawcy tego chcą.
        > Gdyby nie zapłacili księdzu za pogrzeb czy ślub tylko zrobili go sami to co by
        > się stało?Chcą mieć obrządek taki czy inny to dają datek.

        Nieprawda. Organizacje religijne istnieją po to, żeby kierujący nimi mogli mieć realną władzę nad ludźmi i wynikające z tego profity, dobra doczesne. A tego bez pieniędzy nie da się załatwić.

        > Wy,zdeklarowani ateiści nie rozumiecie jednej prostej prawdy:SAMI LUDZIE CHCĄ W
        > COŚ WIERZYĆ.

        Zmuszali nie jako dziecko do wiary. Fatalne i obrzydliwe wspomnienia. Nieprawda, wierzyć nie ma potrzeby... oczywiście chodzi o taką wiarę absolutną, dogmatyczną, bezwarunkową, z oddaniem siebie w niewolę choć z oczekiwaniem nagrody lub nadzieją na uniknięcie kary.

        Ja żyję między ludźmi. Cieszę się tym. Żadnej kontynuacji pośmiertnej nie potrzebuję.

        Czy wiesz, z czego ona wynika u Ciebie? Czy nie z tego, że nie umiesz sobie poprawnie zdefiniować stosunków międzyludzkich, bo Cię religia przerobiła wmawiając Ci jakieś oczywiste bzdury?

        > We wszystkich krajach gdzie programowo zwalczano religię ludzie po
        > tajemnie ją wyznawali.

        Ja nie zwalczam. Czujesz zwalczanie? Mówię do Ciebie argumentami. I od Ciebie zależy, czy je pojmiesz, czy już nie dasz rady, bo religia nieodwracalnie zdeformowała Ci myślenie utrwalając odporność na nie. Masz wybór - myśleć lub nie myśleć. To drugie to zanurzyć się w ciepełku dogmatu, jak pod wpływem narkotyku.

        > Wystarczyło tylko,że rozpadł się ZSRR a okazało się,że ch
        > rześcijan w europejskiej części a muzułmanów w Azji Środkowej są miliony.(Podob
        > nie dzisiaj jest w Chinach,Korei Północnej i Wietnamie-większość wierzy choć za
        > fałszowane statystyki pokazują co innego).Ludzie chcą wierzyć.

        Nieprawda. Ja nie chcę wierzyć. Mów o moim przykładzie.

        Inaczej - ludzie chcą pic alkohol i palić śmierdzące pety. Wg Ciebie - to niemożliwe, żeby tylu się myliło. :)

        W mózgu jest ośrodek rozkoszy. Wystarczy go odpowiednio pobudzić.A potem stada posłusznych, bezmyślnych religiantów są na rozkazy.

        > Tego nie potrafic
        > ie przeskoczyć.

        Czego? Istnienia ośrodka rozkoszy? Ja nad takim szajsem panuję.

        > Tłumaczycie,że to sprytni duchowni sterują wyznawcami.Komuniści
        > zabrali im duchownych

        Chrzanisz bez sensu. Ja mówię o logicznym racjonalnym, niezależnym wyborze sposobu myślenia (niestety, ta wierząca większość nie ma takiej możliwości) A Ty rozmawiasz o metodach przymusu.

        To inna bajka. Pojmujesz?

        > a oni i tak po cichu wierzyli mimo propagandy ateistyczne
        > j.

        Nie istnieje propaganda ateistyczna. Każda myśl na temat religii jest TEISTYCZNA. Tylko że niektóre z nich są prawdziwe i krytyczne. Ciekawa sprawa, spośród niezliczonych idei ludzkich tych właśnie nie wolno krytykować, bo to jest wróg. Jeśli wróg, to znaczy, że chodzi o władze i manipulację. Bo prawda powinna się bronić sama. I tylko od człowieka zależy, czy wybierze coś prawdziwego, czy dogmat, któremu się odda jak dziwka (przepraszam wszystkie dziwki). Nie za pieniądze, za przyjemność narkotyzowania mózgu bredniami. Ale to tak samo paskudne.

        > W państwach demokratycznych gdzie jest swoboda światopoglądowa każdy może wie
        > rzyć w co chce.Jak widzisz ja olewam katolicyzm mimo zmasowanej propagandy Kośc
        > ioła,ich mediów,ich partii politycznych,nieprzychylności dla innowierców otocze
        > nia.Póki nie palą na stosie dobrze a jak zaczną palić to jadę po azyl do Japoni
        > i i mogą mnie pocałować.

        I ciesz się, że masz jeszcze tę alternatywę. Bo wkrótce cały świat po totalnej wojnie i upadku cywilizacji może wrócić do prehistorycznych modeli ustrojowych. A dlaczego taka wojna jest możliwa? Bo jest bardzo dużo ludzi, którzy po tresurze dogmatami nie są w stanie zrozumieć racjonalnie krzywdy, którą sobie mogą wyrządzić. Bo zamiast posługiwać się bezwzględnie humanizmem podlegają wpływom wiary w jakiejś postaci.
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 20:41
      Prawdziwych ateistów jest bardzo mało.Podoba Ci się ateizm to sobie go wyznawaj.Co mnie do tego?Mnie pasuje buddyzm bo chcę istnieć po śmierci.Owszem jest to tylko wiara bo może być tak,że po śmierci ciała nic nie istnieje.Ale ludzie wierzą w to czy owo bo chcą.Nie ma na świecie narodu czy plemienia któreby nie miało jakiejś religii.Samo to świadczy o tym,że ludzie tego potrzebują.Oczywiście zamiast dać kapłanowi możesz przeznaczyć te pieniądze na piwo albo hamburgera.Wybór należy do Ciebie.Ty z uporem maniaka utrzymujesz,że nigdy nie interesowała Cię religia.Jesteś w mniejszości i pogódź się z tym.Mało jest ateistów w chwili śmierci,większość powraca do religii.Mówisz o nauce.Religia to też nauka-psychologia człowieka.
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 21:25
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Prawdziwych ateistów jest bardzo mało.

        A jak Ty rozróżniasz prawdziwych ateistów od nieprawdziwych? :)

        Tłumaczę i nie dociera do ciebie. Ateizm jest WYŁĄCZNIE BRAKIEM TEIZMU. Ateista NIE MA ŻADNYCH UNIWERSALNYCH CECH. Nie da się ludziom niewierzącym przypisać NICZEGO obowiązującego wszystkich. Dyskusja o ateistach jest bez sensu.

        Ale o teistach można coś powiedzieć. Oni wierzą. To jest idea i wynikająca z niej aktywność, to jest sposób działania umysłu. Nie znaczy to, że są w jakimś innym sensie źli lub zbrodniczy ale ZE WZGLĘDU NA WIARĘ mają do pewnych zachowań statystyczną skłonność.

        > Podoba Ci się ateizm to sobie go wyznawaj

        Ja nie WYZNAJĘ. :) I to nie ateizm mi się podoba ale NIE PODOBA MI SIĘ TEIZM, z którego zrezygnowałem. Tylko tyle.

        > .Co mnie do tego?Mnie pasuje buddyzm bo chcę istnieć po śmierci.

        Ale przecież to nieudowodnione. A jeśli to fałsz? :)

        > Owszem jest to
        > tylko wiara bo może być tak,że po śmierci ciała nic nie istnieje.Ale ludzie wie
        > rzą w to czy owo bo chcą.Nie ma na świecie narodu czy plemienia któreby nie mia
        > ło jakiejś religii.

        I nie ma narodu, wśród którego nie byłoby zbrodniarzy. Albo palaczy lub alkoholików. I co z tego? Istnienie głupców ma potwierdzać prawo głupoty do jej tolerowania i dopuszczania do rządzenia nami?

        Zaplątałeś się. :)

        > Samo to świadczy o tym,że ludzie tego potrzebują.

        Alkoholik potrzebuje. :)

        > Oczywiście
        > zamiast dać kapłanowi możesz przeznaczyć te pieniądze na piwo albo hamburgera.

        Nie Twoja sprawa, jak kto rozporządza swoimi pieniędzmi.

        > W
        > ybór należy do Ciebie.Ty z uporem maniaka utrzymujesz,że nigdy nie interesowała
        > Cię religia.

        Przekręcasz.

        > Jesteś w mniejszości i pogódź się z tym.

        Nobliści są w mniejszości. Na pohybel z nimi? Tak?

        > Mało jest ateistów w chwil
        > i śmierci,większość powraca do religii.

        Infantylny staruszek może wracać, bo taki jest stan jego umysłu.

        > Mówisz o nauce.Religia to też nauka-psyc
        > hologia człowieka.

        Bzdura. Religia to NARZĘDZIE MANIPULACJI.
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 20.10.15, 22:09
      Manipulacja,spisek,masoni,cykliści i Żydzi-czyżbyś był zwolennikiem PISu?:D

      Ludzie uwielbiają religię.Praktyki religijne to ekstra zabawa.

      www.youtube.com/watch?v=opEclA4eoJA
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 05:14
        olszak-przytycki napisał(a):

        > Manipulacja,spisek,masoni,cykliści i Żydzi-czyżbyś był zwolennikiem PISu?:D

        Nie widzę komu odpowiadasz. Sobie? Tak to wygląda na drzewku. Cytuj przynajmniej nagłówek posta - autora i czas publikacji.

        > Ludzie uwielbiają religię.Praktyki religijne to ekstra zabawa.

        Ludzie uwielbiają wiele rzeczy. Narkomani i inni uzależnienie od używek uwielbiają używki. Dzieci wychowywane bez teizmu są potem w dorosłym życiu normalnymi ludźmi - teizm jest zbędny. Ci ludzie bawią się, cieszą życiem, są wspaniałymi kompanami i wcale nie marzą o zapewnieniu sobie po śmierci jakiejś wspaniałej kontynuacji. Jeśli się ich nie zarazi, NIE WYTRESUJE, nie uzależni od religijnych głupot to one dla nich nie istnieją.

        Ja, jako dziecko, uwielbiałem najpierw zwyczajne bajki a potem SF i fantasy. Zaczytywałem się genialnym Lemem, który rozumiał świat i pomógł mi dzięki swojemu filozoficznemu podejściu zrozumieć wiele spraw tego świata, także i ich względność. Ale to nie oznaczało, że w to WIERZYŁEM. Raczej nie odrzucałem, ze pewne sprawy opisywane "bajkowo" mogą się kiedyś w życiu zdarzyć, jeśli oczywiście nie są sprzeczne z wiedzą naukową.

        Wierzący są biedni w tej swojej kwalifikacji elementów opisujących świat. Na pierwszym miejscu stawiają religijny dogmat a prawda naukowo potwierdzona jest dla nich prawdziwa "tak sobie" i zawsze w drugiej kolejności. Wynikają z tego tragiczne skutki dla świata. Bo jeśli taki wierzący zaczyna ten wspólny nam świat urządzać według swoich dogmatów, to to, co jest prawdziwe i mogłoby nam z pożytkiem służyć, przegrywa z narzucanym nam dogmatem. Ta sama wredna religia wdrukowała w ludzką kulturę, że praktycznie wszędzie, choć wbrew zdrowemu rozsądkowi, nie tylko wierzeniu w dogmaty ale i ich szerzeniu przemocą przyznaje się nadzwyczajny przywilej.

        Bo religijny dogmat zawsze był powszechny (przecież indoktrynacja szła pełną parą) i bardzo mocno integrował się z ludzką psychiką, ale tłumaczono to autorytetem bogów. Śmieszni, wymyślani przez ludzi coraz to nowi bogowie służyli do tej powszechnej tresury. Skutecznie. A potem mówiono, że PRZECIEŻ tego ludzie potrzebują. No tak ale nie dodawano, że nie rodzą się z ta POTRZEBĄ.

        I teraz pokazujesz jeszcze jedną paskudną stronę religii - poszczuli Cię na niewierzących a Ty potulnie wykonujesz ich nakazy i nienawidzisz oraz publicznie oczerniasz ich.
        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 08:40
          Znam takich którzy byli wychowywani w rodzinach ateistycznych(rodziny komunistycznych prominentów) a dziś są praktykującymi katolikami.Ci zresztą po cichu chrzcili swoje dzieci i wykonywali praktyki religijne.(Wiem to bo moja mama była matką chrzestną takiego dziecka).Dzisiaj jako już starzy dziadkowie psioczą na Kościół,głosują na lewicę ale uczęszczają na mszę.Zastanawia mnie zwłaszcza taka Kasia której ojciec był dość znanym działaczem PZPR a ona pracuje dzisiaj w liceum katolickim i jest fanatyczką religijną.
          • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 11:58
            olszak-przytycki napisał(a):

            > Znam takich którzy byli wychowywani w rodzinach ateistycznych(rodziny komunisty
            > cznych prominentów) a dziś są praktykującymi katolikami.Ci zresztą po cichu chr
            > zcili swoje dzieci i wykonywali praktyki religijne.(Wiem to bo moja mama była m
            > atką chrzestną takiego dziecka).Dzisiaj jako już starzy dziadkowie psioczą na K
            > ościół,głosują na lewicę ale uczęszczają na mszę.Zastanawia mnie zwłaszcza taka
            > Kasia której ojciec był dość znanym działaczem PZPR a ona pracuje dzisiaj w li
            > ceum katolickim i jest fanatyczką religijną.

            Jest coś niezwykłego w alogiczności wypowiedzi osób wierzących.
            Mówisz niby zdania składniowo poprawne ale zupełnie jakbyś nie dostrzegał braku logiki, tego bełkotu, którym się posługujesz w celu szkalowania osób o innym światopoglądzie.

            Piszesz, że byli to komunistyczni prominenci co ma niby świadczyć o ich ateizmie, ale Ci sami ateiści nie tylko ochrzcili dzieci ale również "wykonywali praktyki religijne".
            Przecież własnie praktyki i regularne uczestniczenie w rytuałach jest jednym z najistotniejszych elementów religijnej indoktrynacji. Czy jest cokolwiek dziwnego w tym, że tak wychowane dzieci będą praktykującymi katolikami, a nie ateistami?
            I co miałoby świadczyć o ateizmie rodziców tych dzieci? Przynależność do partii?
            Co ciekawe Ci sami - według Ciebie, "ateiści" - w dalszym ciągu są praktykującymi katolikami i nawet dzisiaj chodzą regularnie na mszę.
            Na jakiej podstawie w ogóle postawiłeś tezę, że to ateiści? Psioczą na kościół? To się nazywa: antyklerykał.
            Może pomyliło Ci się z komuniści, bo się rymuje?
            Wniosek z Twoich wypowiedzi jest jeden - nie masz nawet zielonego pojęcia czym jest ateizm.
            Po prostu masz wyznaczonego ideologicznie wroga i atakujesz go.
            Głupio i bezmyślnie, ale gorliwie jak biskup przykazał.
            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 14:14
              Faktycznie bo ci o których napisałem byli "ateistami na pokaz" ale też nie uczestniczyli w życiu religijnym(ze strachu przed utratą funkcji.Nie uczęszczali na mszę,nie modlili się,ich dzieci nie chodziły na religię czyli nie były indoktrynowane religijnie.A jednak w życiu dorosłym stały się religijne.Pisałem już,że ludziom w ZSRR i innych państwach ateistycznych zabraniano praktyk religijnych a ci mimo tego wierzyli i praktykowali po cichu.Sami jesteście nielogiczni.Piszecie jakieś bzdury o manipulacjach,indoktrynacjach gdy tak naprawdę wiarę ludziom nie trzeba wszczepiać bo sami ją lubią i jej chcą.Jedyna rzecz w tym,że do głów kładzie się taką a nie inną religię.Kto to jest nielogiczny?Ateiści to drobna mniejszość,może 1% populacji.Reszta w coś wierzy,jak nie w Boga to w dharmę,horoskopy albo czarnego kota.

              A co mi da niby ateizm?Raz-nudę.Dwa-brak nadziej na życie pośmiertne.Trzy-brak odpowiedniej grupy.Cztery-demoralizację.
              Dla mnie jako buddysty nauka ,w tym ewolucja nie jest problemem bo w pismach buddyjskich wymienia się miriady światów.To chrześcijanie cierpią na jakąś manię udowadniania prawdziwości swoich mitów.
              • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 15:49
                olszak-przytycki napisał(a):

                > Faktycznie bo ci o których napisałem byli "ateistami na pokaz" ale też nie ucze
                > stniczyli w życiu religijnym(ze strachu przed utratą funkcji.Nie uczęszczali na
                > mszę,nie modlili się,ich dzieci nie chodziły na religię czyli nie były indoktr
                > ynowane religijnie.A jednak w życiu dorosłym stały się religijne.

                Zmyślasz i co chwila zmieniasz opis, gdy tylko przyłapie się Ciebie za rękę. Kombinujesz. Fakty szyjesz pod tezę.
                Sorry ale daj spokój, bo Twoja wiarygodność jest już ujemna.

                Pisałem już,że
                > ludziom w ZSRR i innych państwach ateistycznych zabraniano praktyk religijnych
                > a ci mimo tego wierzyli i praktykowali po cichu. Sami jesteście nielogiczni.Pis
                > zecie jakieś bzdury o manipulacjach,indoktrynacjach gdy tak naprawdę wiarę ludz
                > iom nie trzeba wszczepiać bo sami ją lubią i jej chcą.

                Jedyną nielogiczną osobą tutaj jesteś Ty.
                Jeżeli ktoś zabrania praktyk religijnych to dlatego, że takie praktyki są.
                Było to trzebienie konkurencyjnej ideologii totalitarnej - religii przez inną ideologię totalitarną - komunizm.
                Rodzice w dalszym ciągu uczestniczyli skrycie w czynnościach i rytuałach religijnych wpajając je dzieciom.
                Indoktrynacja dalej była obecna. Aktualnie ruskie "poszli po rozum do głowy" i zamiast z drugim totalitaryzmem - religijnym walczyć - zaczęli współpracować i wspólnymi siłami urabiają swoje owce.
                Ludzie tak lubią religię jak narkoman lubi narkotyki, a alkoholik wódkę. Jeżeli uczestniczy w tym bagnie od dawna i nikt nie przedstawi mu alternatywy lub jakiś "buddysta" będzie mu wmawiał, że ateiści to mordercy, zbrodniarze i osoby niemoralne (w przeciwieństwie do osób religijnych, które zdaniem "olszaków" są dobre, poczciwe, szczere, nie ma wśród nich zbrodniarzy ani morderców) to jakich efektów można się spodziewać?
                Jeżeli się mijasz z logiką i nie zamierzasz jej przywitać, to chociaż się jej ukłoń.

                >Jedyna rzecz w tym,że do
                > głów kładzie się taką a nie inną religię.Kto to jest nielogiczny?Ateiści to dro
                > bna mniejszość,może 1% populacji.Reszta w coś wierzy,jak nie w Boga to w dharmę
                > ,horoskopy albo czarnego kota.

                Po pierwsze ateiści to już od dawna znacznie większa grupa niż 1%.
                Po drugie dobrze, że zauważyłeś podobieństwa pomiędzy wiarami w różne głupoty - bogów, dharmę, horoskopy i czarne koty - to jest tego samego typu alogiczna, nieracjonalna wiara, na której żerują Ci, którzy tą wiarę promują - takimi środkami w jakie ich wyposażyli wierzący w ciągu historii.

                > A co mi da niby ateizm?Raz-nudę.Dwa-brak nadziej na życie pośmiertne.Trzy-brak
                > odpowiedniej grupy.Cztery-demoralizację.

                Ateizm to określenie ludzi, którzy odrzucają wiarę w bogów. Co ma Ci dać odrzucenie wiary w bogów? Wszystko co wiąże się z tą wiarą. Nie ma bogów, nie ma mitologii związanej z bogami.
                Nuda nie jest przejawem ateizmu, tylko wynikiem bycia nudnym człowiekiem.
                Ty możesz sobie wierzyć w życie pośmiertne i co z tego? Przez to że w to wierzysz nie staje się to w najmniejszym stopniu prawdziwe. Możesz sobie wierzyć, że znikasz w innym wymiarze, gdy zamykasz oczy. Możesz sobie wierzyć, że jak będziesz grzeczny, mikołaj przyniesie Ci prezenty. Możesz sobie wierzyć, w co Ci się żywnie podoba i nic z tego, w co wierzysz, może nie być prawdą. To co jest w naszym życiu prawdą można udowodnić, zaobserwować, empirycznie potwierdzić. Reszta to subiektywne urojenia, wiara.
                Co to jest brak grupy? Potrzebujesz swojego stada i pasterza?
                Demoralizacja? Znowu katolickie oczernianie ludzi inaczej myślących? Jak na buddystę, to siedzi w tobie sporo z polskiego tradycyjnego forndziarskiego katolika szkoły ks. Oko.

                > Dla mnie jako buddysty nauka ,w tym ewolucja nie jest problemem bo w pismach b
                > uddyjskich wymienia się miriady światów.To chrześcijanie cierpią na jakąś manię
                > udowadniania prawdziwości swoich mitów.

                Już buddysty? I te miriady buddyjskich światów to prawdziwe są czy tylko bajkowe?
                I co z tego ze są w pismach? to je jakoś uprawomocnia. To jakieś pisma z dedykacją, autoryzowane? Kto je spisał? Na jakiej podstawie umieścił w nich opisy miriadów światów - jak potwierdził ich istnienie.
                Jesteś smutnym przypadkiem niezachwianej wiary. I to nie jest komplement.
              • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 17:43
                Przecież Ty jesteś fanatykiem tylko ateizmu.
                Napisałem,że owe dzieci komunistów nie uczestniczyły w życiu religijnym wcale lub bardzo rzadko a i tak stały się religijne w życiu dorosłym.Każdy w Polsce czy chce czy nie będzie miał kontakt z religią katolicką idąc na czyjś ślub albo pogrzeb.I Ty miałeś i ja miałem kontakt z katolicyzmem a jednak nie jesteśmy katolikami bo wybór zależy od człowieka.Promują nachalnie katolicyzm w publicznych mediach to fakt.Tego nie powinno być.
                Co Ci szkodzi mój buddyzm?Ja nie mam zamiaru statuetek Buddy stawiać na podium w szkołach i szpitalach.
                Też jestem przeciwny temu by publicznie eksponować religię jak ma to miejsce w Polsce.Z takim fanatyzmem,z łamaniem konstytucji należy walczyć jednak nie z samą religią.
                Nie różnisz się w niczym od Rydzyka w swym niewierzącym fanatyzmie.
                • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 19:45
                  olszak-przytycki napisał(a):

                  > Przecież Ty jesteś fanatykiem tylko ateizmu.

                  Znów jakaś kosmiczna bzdura. Brak idei teistycznej opisujesz jako realną ideę. Ateizm jest pusty i nie zawiera nic.

                  Spróbuj to zrozumieć: KAŻDA myśl na temat teizmu jest teistyczna. Nawet ta "krytyczna", podważająca coś z dogmatyzmu religijnego myślenia. Jeśli coś takiego powiem, to możesz zacząć rozważać, czy rację mam ja, czy ma ją dogmat religijny. Jeśli się mylę, możesz to wykazać. Przecież w takiej rozmowie nie ma nic niereligijnego i niestosownego.

                  Bo co, bo NIE WOLNO niczego w religii podważać? A jak to zrobi ktoś taki jak ks. Lemański, to są to też myśli ateistyczne? Nie.

                  Myśl, którą wypowiedziałem tutaj, zapisałem a Ty ją czytasz już nie jest moja. Jest niezależna od mojego prywatnego stosunku do religii. Czy ja nadal nie będę wierzył, czy by się to zmieniło, to ta myśl tu leży i "żyje swoim życiem". Beze mnie. Bez moich, niezależnych od tego, aktualnych poglądów. I tak ja traktuj. Rozważaj tylko jej zawartość.

                  > Napisałem,że owe dzieci komunistów nie uczestniczyły w życiu religijnym wcale l
                  > ub bardzo rzadko a i tak stały się religijne w życiu dorosłym.Każdy w Polsce cz
                  > y chce czy nie będzie miał kontakt z religią katolicką idąc na czyjś ślub albo
                  > pogrzeb.I Ty miałeś i ja miałem kontakt z katolicyzmem a jednak nie jesteśmy ka
                  > tolikami bo wybór zależy od człowieka.Promują nachalnie katolicyzm w publicznyc
                  > h mediach to fakt.Tego nie powinno być.
                  > Co Ci szkodzi mój buddyzm?Ja nie mam zamiaru statuetek Buddy stawiać na podium
                  > w szkołach i szpitalach.

                  Twój? :) Twoje myśli wypowiedziane i tutaj zapisane też już "nie są Tobą osobiście. A dyskusja dotyczy pewnej opisanej sytuacji a nie próby wywarcia na Ciebie nacisku. Nikt Ci nie ogranicza Twojej wolności. Ale przyszedłeś na forum, opublikowałeś coś i musisz liczyć się z tym, że ktoś to skomentuje.

                  > Też jestem przeciwny temu by publicznie eksponować religię jak ma to miejsce
                  > w Polsce.Z takim fanatyzmem,z łamaniem konstytucji należy walczyć jednak nie z
                  > samą religią.

                  Nie rozumiem, jak Ty to rozgraniczasz? I co to jest dla Ciebie "walka z religią"?

                  Należy jak najbardziej walczyć z religią. Bo to, co opisujesz to właśnie religia.

                  > Nie różnisz się w niczym od Rydzyka w swym niewierzącym fanatyzmie.

                  Jeszcze raz - każda myśl na temat religii jest teistyczna a to miejsce to forum, na które każdy przychodzi wtedy kiedy chce i może stąd w każdej chwili odejść, i to Twój protest jest żądaniem zakazu pewnych zachowań ludzkich, które mogłyby naruszać religijny przywilej nietykalności.

                  Śmieszne jest to, że tego nie pojmujesz. I to właśnie świadczy o Twoim fanatyzmie religijnym i ograniczającym myślenie logicznie wpływie na umysł religii.
                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 20:02
                    Z religią nie wygrasz z tej prostej przyczyny,że 99% ludzi marzy o życiu wiecznym.Nie ma znaczenia czy ta wiara jest prawdziwa czy nie gdyż i tak większość wierzy bo chce.Nikt ich do wiary nie zmusza.Ten co nie chce wierzyć nie będzie wierzył i nawet w takich zamordystycznych krajach jak Afganistan będzie co najwyżej w obawie przed śmiercią udawał,że jest wierzącym.
                    • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 22:12
                      olszak-przytycki napisał(a):

                      > Z religią nie wygrasz

                      A ja z nią gram? :)

                      > z tej prostej przyczyny,że 99% ludzi marzy o życiu wieczn
                      > ym.

                      To jest bzdura. Kto marzy o życiu wiecznym? I po co takie marzenia?

                      Przecież... jeśliby życie wieczne istniało, to i tak musiałoby być nieuchronne. A życie wieczne NA WARUNKACH którejś z religii to nieporozumienie, bo na których warunkach? Dopiero, gdy się wkupi w łaski "dawcy" tego życia? :) To argument dla niepełnosprawnych w myśleniu logicznym.

                      Taki kit wciskany jest ludziom ogłupionym przez religię.

                      No i pamiętaj, że mnóstwo ludzi żyje bez takich marzeń a więc można bez tego żyć. I są to najmądrzejsi spośród ludzkości, którzy najwięcej wiedzą o świecie. Zadbajmy o edukację. Bez żadnej walki z religią. Religia jest dla prymitywów.

                      > Nie ma znaczenia czy ta wiara jest prawdziwa czy nie gdyż i tak większość wi
                      > erzy bo chce.

                      Nieprawda. Człowiek rodzi się BEZ wiary w głupoty typu religijnego. Chcenie jest skutkiem indoktrynacji religijnej.

                      > Nikt ich do wiary nie zmusza.

                      Nieprawda. Podlegali zarażeniu wirusem wiary.

                      >Ten co nie chce wierzyć nie będzie wi
                      > erzył i nawet w takich zamordystycznych krajach jak Afganistan będzie co najwyż
                      > ej w obawie przed śmiercią udawał,że jest wierzącym.

                      Nic w świecie nie dzieje się bez przyczyny. Żadne chcenie także. A czym ktoś jest bardziej wyedukowany, w tym mniejszym stopniu podlega chęci wiary w dogmaty.
          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 19:23
            olszak-przytycki napisał(a):

            > Znam takich którzy byli wychowywani w rodzinach ateistycznych(rodziny komunisty
            > cznych prominentów)

            Co to jest "rodzina ateistyczna"? Niewierzący? Lekko wierzący także? Niepraktykujący choć "dopuszczający, że coś tam takiego istnieje"?

            Każdy człowiek rodzi się ateistą. W tym sensie każda rodzina jest ateistyczna, bo ma ateistyczne korzenie. Potem, podlegając indoktrynacji charakterystycznej dla danego miejsca i czasu, ulega presji. W ten sam sposób przyjmujemy inne, lokalne sposoby myślenia, wyrażania się, obyczaje, zachowania się. Modę. Jakieś subkultury. Język.

            Człowiek jest tym, jakim go miejscowa kultura czyni. Przejmuje tradycje. Często "bezmyślnie" - mówi się: cześć albo hej, albo witaj, albo dzień dobry. Czy któreś z tych zachowań jest lepsze lub gorsze?

            Kultura identyfikuje, porządkuje zachowania, pozwala mieć wokół nas świat przewidywalnym. Zachowania "religijne" są po prostu zwyczajnymi zachowaniami należącymi do kultury ludzkiej.

            Brać ślub kościelny? Chrzcić dziecko? W tym drugim przypadku rodzice - tak sądzę - raczej na ostatnim miejscu rozważają religijne skutki dla duszy czy coś religijnie podobnego. Przyjmuje się, że tak potrzeba, bo tak robią wszyscy. Bo jest jakaś celebra i szantaż kulturowy - kto się wyłamuje, ten "nie należy do wspólnoty". Dlatego tam, gdzie zachowania wspólnotowe odgrywają dużą rolę, w małych społecznościach, gdzie jest silna hierarchizacja wzajemnych zależności, gdzie się łatwo nieustannie sięga po narzędzia stygmatyzowania i mają one realnie dużą siłę oddziaływania, tam mało kto zdobywa się na odwagę, żeby przeciwstawiać się

            Religia to stan nieustającej hipokryzji. Co innego odgrywa się oficjalnie (społeczny przymus, presja psychiczna) a zupełnie co innego i z innymi usprawiedliwieniami ludzie realizują w zaciszu domowym.

            > a dziś są praktykującymi katolikami.

            Czy aby nie w tym sensie, w którym opisałem powyżej?

            > Ci zresztą po cichu chr
            > zcili swoje dzieci i wykonywali praktyki religijne.

            Jak zapewne wiesz, ta obyczajowość podlega ewolucji. Ale to właśnie religia, brak wolności myślenia i wypowiadania się (wywodzący z religijnego badziewia) :) zmusza nas do pewnych zachowań. Ja nie widzę w tym niczego złego. Jeśli nie odczuwam opresyjności takich tradycji, to nie miałbym zahamowań, żeby w czymś podobnym uczestniczyć. To kwestia osobistych odczuć. Zachowania religijne, w których uczestniczyłem kiedyś, dawno temu, dziś być może już byłyby dla mnie nieakceptowalne. Ani nikomu jednak tego nie zabraniałbym, ani nie oceniałbym negatywnie.

            Sprawa - dla mnie - odbywa się na polu myślenia. Nie akceptuję u siebie i nie podoba mi się u innych DOGMATYZM, zwłaszcza gdy wychodzi on poza tych ludzi strefę prywatną i miałby mnie osobiście dotyczyć. Zresztą nie tylko mnie - podobnie chciałbym, żeby inni tez takiej religijnej agresji nie doświadczali. I nie tylko religijnej, w ogóle dogmatycznej.

            > (Wiem to bo moja mama była m
            > atką chrzestną takiego dziecka).Dzisiaj jako już starzy dziadkowie psioczą na K
            > ościół,głosują na lewicę ale uczęszczają na mszę.

            No i co z tego? Może WIERZĄ W SWOJĄ WERSJĘ BOGA i potrzebują tych rytuałów, bo są dla nich "miłe". A co z tym wspólnego ma ORGANIZACJA RELIGIJNA? Z wiarą prywatną ludzi?

            Nie łącz tych spraw. Sama wiara doktrynalna w wersji osobistej nie powinna być zawłaszczana przez gnojstwo z partii, która się mieni reprezentacją boga na ziemi.

            Nie jestem pewien, czy dobrze Cię rozumiem, ale wydało mi się, że oczekiwałbyś po ludziach wierzących, żeby byli do końca posłuszni kierownictwo swojej partii religijnej. Czy tak jest?

            > Zastanawia mnie zwłaszcza taka
            > Kasia której ojciec był dość znanym działaczem PZPR a ona pracuje dzisiaj w li
            > ceum katolickim i jest fanatyczką religijną.

            Fanatyk religijny to ktoś, kto utożsamia swoją wiarę z przynależnością do organizacji religijnej. Sprzedał duszę urojeniom a także siebie całego takiej organizacji. Stał się już realnym niewolnikiem. W rzeczywistości i na szczęście dla świata, nie wszyscy są tacy.
            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 09:24
              Zgoda,człowiek rodzi się ateistą ale później w 99% chce iść do nieba.Bo mu taka wiara odpowiada.Nie chce zgnić po śmierci i zapaść się w nicość.Ludzie jeśli im jakaś idea nie pasuje to ją odrzucą.Za czasów PRL głosili na siłę komunizm i ateizm a ludzie ich nie przyjęli.Prusów i Jaćwingów Krzyżacy musieli niemal doszczętnie wymordować bo ci nie chcieli się ochrzcić.Mimo wiekowego panowania Turków na Bałkanach większość mieszkańców pozostała przy chrześcijaństwie(ale dla odróżnienia islam na Malajach szerzył się bez walki jak ogień).Obecnie chrześcijaństwo prawie wcale się nie przyjmuje w Azji(okresowo potrafiło porwać za sobą ludzi jak np.w Korei Południowej w której dotarło do 30%-reszta została przy buddyzmie a ten odradza się na nowo),wśród muzułmanów-jedynym regionem masowych nawróceń jest prymitywna Afryka.Indoktrynacja musi trafić na podatny grunt.W każdej chwili każdy w kraju demokratycznym może odrzucić religię w której został wychowany,przyjąć nową lub przestać wierzyć w cokolwiek.Poza tym w rodzinach ateistycznych dzieci są wychowywane w duchu bezreligijnym a i tak większość wybiera później religię.
              Choćby mój przykład.Ja jestem z rodziny katolickiej,100% polskiej,chłopskiej.I mimo iż uczęszczałem na religię w wieku 17 lat odrzuciłem katolicyzm a później chrześcijaństwo.Potem prawie zawsze wierzyłem w życie pośmiertne.Wybrałem buddyzm.-Czy ktoś w dzieciństwie wszczepiał mi do głowy buddyzm?-Czy żyłem wśród buddystów?Nie,szukałem religii odpowiedniej dla siebie bez okrutnego Boga(karzącego wszystkich którzy w niego nie wierzą),gdzie można zostać bogiem,Buddą czyli rozwijać się od najniższego do najwyższego poziomu.I mam.I jaka tu indoktrynacja?(Publikacje o buddyzmie co prawda są i każdy pod ich wpływem może przyjąć buddyzm lecz nikt na siłę buddyzmu w Polsce nie uczy.Tu trzeba dobrej własnej woli).

              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 12:24
                olszak-przytycki napisał(a):

                > Zgoda,człowiek rodzi się ateistą ale później w 99% chce iść do nieba.

                Bzdura. Ja nie chcę. A jestem człowiekiem. Mówisz o sobie. Ale przecież błądzisz, bo uogólniasz swoje błądzenie na wszystkich, także na mnie.

                Ja mówię człowiek rodzi się ateistą i wcale nie chce iść do nieba. Jeśli nawet tak "chce", to dzieje się to za sprawą bezmyślnie na niego działającej, ogłupiającej indoktrynacji. Choćby dlatego, że "pójście do nieba" jest obłożone jakimiś niejasnymi warunkami wstępnymi a sam "pobyt" tam nie wiadomo na czym ma polegać.

                > Bo mu taka wiara odpowiada.

                Nie "mu" ale "Tobie". Pewnie Ci to odpowiada. Narkomanowi też kolejna działka narkotyku "odpowiada".

                > Nie chce zgnić po śmierci i zapaść się w nicość.

                Fałsz. Od chcenia tu nic nie zależy. TAKI jest świat i już. A naszą rzeczą jest rozpoznać to i przyjąć z pokorą.

                > Ludzie jeśli i
                > m jakaś idea nie pasuje to ją odrzucą.Za czasów PRL głosili na siłę komunizm i
                > ateizm

                Chrzanisz głupoty. Ja Ci to tłumaczę a Ty znów utożsamiasz ateizm i komunizm. Masz jakiś problem z myśleniem? W świecie jest sporo państw komunistycznych, które nie są "ateistyczne". W PRL KK miał się nieźle i przez długi czas nawet religia była nauczana w szkołach. A to "na siłę" wynikało z potrzeby likwidacji konkurencji ideowej (człowiek miał "wierzyć" w idee ustrojowe) oraz potrzeby likwidacji opozycji (organizacja religijna ma dobrze rozwiniętą propagandę i obdarzona jest nadzwyczajnymi przywilejami, jakich nie mają żadne inne organizacje).

                > a ludzie ich nie przyjęli.

                Ja, gdy trochę podrosłem, ODRZUCIŁEM indoktrynowany mi teizm ignorując go. Stał się dla mnie zbędny.

                > Prusów i Jaćwingów Krzyżacy musieli ...


                > Indoktrynacja musi trafić na podatny grunt.

                Na głupotę, dziecięcy infantylizm, odrzucenie społeczne, udręczenie cierpieniem itp. Raz zainstalowana wiara blokuje działanie konkurencyjnej dla niej logiki myślenia i potem może być trudno z jej odrzuceniem.

                > W k
                > ażdej chwili każdy w kraju demokratycznym może odrzucić religię w której został
                > wychowany,przyjąć nową lub przestać wierzyć w cokolwiek.

                Niestety, jest jak np. z matematyką - nienauczeni jej w młodym wieku nie pojmiemy jej za nic w wieku starszym.

                > Poza tym w rodzinach a
                > teistycznych dzieci są wychowywane w duchu bezreligijnym a i tak większość wyb
                > iera później religię.

                U mnie akurat było na odwrót. Rodzina wierząca a ja się "wyrodziłem". Ale to dlatego że nauczyłem się logicznie myśleć, lubiłem zawsze dociekać, rozwiązywałem samodzielnie problemy i poznałem, w jaki sposób dochodzi się do prawdy - nie dogmatami.

                > Choćby mój przykład.Ja jestem z rodziny katolickiej,100% polskiej,chłopskiej.I
                > mimo iż uczęszczałem na religię w wieku 17 lat odrzuciłem katolicyzm a później
                > chrześcijaństwo.Potem prawie zawsze wierzyłem w życie pośmiertne.

                Po co? Przecież żyjesz teraz a nie po śmierci. To "teraz" jest, wiesz o tym. O tym "po śmierci" nie wiadomo nic. ABSOLUTNIE NIC. :) I Ty swoje życie "teraz", zamiast je poznawać i istnieć "pożytecznie" dla siebie i innych, poświęcasz jakimś sprzecznym z logiką bzdurom. :) Tracisz to życie. Ono się nie powtórzy. A kto ma zysk z takich jak Ty? Oczywiście, że twórcy różnych religii, którzy tworzą organizacje religijne i werbują do nich miliardy ludzi skłonnych robić to, co im się nakaże. Mamiąc ich jakimiś bzdurami.

                > Wybrałem

                Po co? Ja wybrałem rezygnację z każdej religii.

                A moja rezygnacja zaczęła się prosto, logicznie. Uznałem, że warunki religii na "traktowanie" wierzących są niejasne i występują w wielu sprzecznych wariantach. Ale we wszystkich tych kryteriach ocen ludzi chodziło o to, by porządkować stosunki między ludźmi tak, by było im ze sobą dobrze. I powiedziałem sobie - ja to potrafię regulować sam. Tak, może to pewien wysiłek ale stać mnie na niego. Bo nie jestem tak głupi, żeby mi ktoś z religiantów dyktował ich durne recepty na życie. Drugie uzasadnienie było takie - jeśli ja będę wobec ludzi postępował uczciwie, to obojętnie czy jest jakiś oceniający i czy zamierza nagrodzić, czy ukarać to ja moją nagrodę odbieram już teraz - mój świat jest dobry - a czy po śmierci coś istnieje czy nie (tak wtedy, jako dziecko jeszcze pomyślałem) to za "dobro" nie mogę być ukarany. Reszta mnie nie interesuje. Żyję teraźniejszością. Świat jest piękny, życie ciekawe i wspaniałe jest to, że tysiące lat kształtowania się ludzkiej kultury doprowadziło do tego, że ja mogę tak pozytywnie myśleć i chcę właśnie to, a nie głupią i uzależniającą narkotycznie wiarę, przekazać innym, by było im tak dobrze z tym jak mnie w przyszłości.

                Będą się rodzili nowi ludzie. Ale ja mojego życia nie zmarnowałem. Jakiś jego ślad pozostanie wśród tego, co styka się ze mną - ci nowi ludzie mogą być np. bardziej niewierzący niż wierzący.

                > buddy
                > zm.-Czy ktoś w dzieciństwie wszczepiał mi do głowy buddyzm?-Czy żyłem wśród bud
                > dystów?Nie,szukałem religii odpowiedniej dla siebie bez okrutnego Boga(karząceg
                > o wszystkich którzy w niego nie wierzą),gdzie można zostać bogiem,Buddą czyli r
                > ozwijać się od najniższego do najwyższego poziomu.I mam.I jaka tu indoktrynacja
                > ?(Publikacje o buddyzmie co prawda są i każdy pod ich wpływem może przyjąć budd
                > yzm lecz nikt na siłę buddyzmu w Polsce nie uczy.Tu trzeba dobrej własnej woli)
                > .

                Ty jesteś uzależniony od wiary. Typowa ofiara indoktrynacji, która już na zawsze będzie służyła jakiejś organizacji religijnej, powiększająca gigantyczne stado bezmyślnych niewolników umysłowych. Bez sensu.
                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 13:12
                  Sam swoją odpowiedzią udowodniłeś,że indoktrynacja taka lub inna nie oznacza,że będziesz fanatycznym wyznawcą wciskanej Ci doktryny.Piszesz o sobie,że jesteś taki mądry i nie wierzysz w religijne dyrdymały.Takich jak Ty jest 1% pozostali w coś wierzą.Możliwe,że wszyscy oni są głupi,jeśli nawet to mają do tego prawo albo tacy się urodzili.
                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 01:08
                    olszak-przytycki napisał(a):

                    > Sam swoją odpowiedzią udowodniłeś,że indoktrynacja taka lub inna nie oznacza,że
                    > będziesz fanatycznym wyznawcą wciskanej Ci doktryny.

                    Fanatyczny to jaki? Taki, który nie zrezygnuje z absurdu dogmatu? Czy taki, który w imię jego KRZEWIENIA może się posunąć do agresji?

                    Ktokolwiek wierzy, ten przestaje racjonalnie myśleć. Potencjalnie staje się kandydatem na fanatyka. Zauważ, że myślący sceptycznie, logicznie raczej marne mają szanse na to. Głównym krzewicielem wiary na świecie jest przecież religia, choć i dogmatyzm innego rodzaju jest podobnie niebezpieczny.

                    > Piszesz o sobie,że jesteś
                    > taki mądry i nie wierzysz w religijne dyrdymały.

                    Ja - po prostu - to odrzucam. Taki wybór. Na pewno nie głupi.

                    >Takich jak Ty jest 1% pozostali
                    > w coś wierzą.

                    No i co z tego wynika, że jest aż tylu głupców a spora część z nich jest do tego bardzo niebezpiecznych dla reszty ludzkości? Czy to nie jest powód by, przynajmniej, publicznie, oficjalnie, na całej Ziemi ogłosić, że dogmatyzm w myśleniu jest zły? Powinno się to zrobić.

                    Ale tacy jak Ty wolą oczerniać tych, którzy nie wierzą. Dopisujesz się do listy fanatyków.

                    > Możliwe,że wszyscy oni są głupi,jeśli nawet to mają do tego prawo
                    > albo tacy się urodzili.

                    Mieć prawo? Tak, wolno, ale tylko w strefie prywatnej. A przecież ja nigdy inaczej nie mówiłem. Prywatnie możesz się bawić w te głupoty ale publicznie NIE WOLNO Ci ich narzucać innym, żądać dla religii przywilejów i gdy dochodzi do rozmowy o religii, to zachowaj umiar i postaraj się zrozumieć, co do Ciebie mówię.

                    A co do urodzenia to zdanie, że wszyscy rodzimy się ateistami, bo BEZ RELIGII I DOGMATÓW W GŁOWIE, powinieneś przyjąć za prawdziwe. Bo tak jest przecież. Ale nie, Ty będziesz wygłaszał jakieś bzdury i pokazywał, że to do Ciebie nie dociera. :) W ten sposób sam się kompromitujesz.
                    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 11:44
                      Wcale się nie kompromituje swymi wywodami.99% ludzi wierzy w religijne bajki bo im tak pasuje.Prawie każdy marzy o życiu pośmiertnym i dlatego religia się trzyma i nigdy nie upadnie.Racjonalizm jest tylko wycinkiem człowieczej natury.Ludzie więcej skupiają się na uczuciach,emocjach,marzeniach niż na zgłębianiu zasad wisielczego ateizmu.Ludzie chcą żyć,bawić się po śmierci.Nie zwalczysz tych zapatrywań nigdy.
                      • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 13:24
                        olszak-przytycki napisał(a):

                        > Wcale się nie kompromituje swymi wywodami.99% ludzi wierzy w religijne bajki bo
                        > im tak pasuje.

                        Po pierwsze to nie jest 99%.
                        Po drugie - dużo ludzi nadużywa alkoholu, bo tak im pasuje. To dobrze?

                        > Prawie każdy marzy o życiu pośmiertnym i dlatego religia się trz
                        > yma i nigdy nie upadnie.

                        Prawie każdy marzy o byciu pięknym i bogatym. Jak nie ma szans żeby się to udało za życia to na pewno znajdzie się jakiś cwaniak, który obieca Ci to po śmierci. A naiwny uwierzy. I zapłaci.

                        > Racjonalizm jest tylko wycinkiem człowieczej natury.

                        Racjonalizm w sensie logika i empiryzm jest jednym źródłem weryfikowalnej wiedzy o świecie, która pozwala nam prognozować przyszłość. Reszta to bujdy i manipulacje wymyślone przez cwanych pasożytów dla naiwnych głupców.

                        > Lud
                        > zie więcej skupiają się na uczuciach,emocjach,marzeniach niż na zgłębianiu zasa
                        > d wisielczego ateizmu.

                        Ateiści wbrew temu co mówisz w większości przypadków w ogóle nie zgłębiają ateizmu. Nie za bardzo jest zresztą co zgłębiać. Podobnie zresztą jak większość ludzi nie zgłębia akrasnoludkizmu, ajednorożczyzmu i awróżkizmu.

                        >Ludzie chcą żyć,bawić się po śmierci.

                        :) mocny argument za wiarą. Ubawiłeś mnie. Ty tak serio?

                        > Nie zwalczysz tych z
                        > apatrywań nigdy.

                        Ale przecież nikt ich nie zwalcza. Czy chodzi Ci o to, że ktoś ma czelność nazywać urojenia urojeniami?
                      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 14:47
                        olszak-przytycki napisał(a):

                        > Wcale się nie kompromituje swymi wywodami.99% ludzi wierzy w religijne bajki bo
                        > im tak pasuje.

                        Większość ludzi postępuje nieracjonalnie, zgodnie ze swoimi "ulubionymi" zachowaniami, np. nie szanuje swojego zdrowia. Czy to zmienia kwalifikację takich zachowań na dobrą, poprawną, godną polecenia?

                        Bo, według Ciebie, taką zasadą powinniśmy się kierować.

                        > Prawie każdy marzy o życiu pośmiertnym

                        Wystarczy, że zapewnisz do jakiemuś człowiekowi komfortowe życie (dobrobyt, brak stresów, satysfakcjonujący go kontakt z innymi ludźmi) teraz, podczas jego życia a myśli o tym, co po śmierci, przestaną go nawiedzać, przestanie się tym interesować. To dlatego w społeczeństwach państw rozwiniętych maleje zainteresowanie religiami, kościoły stają się puste lub zamienia się je na obiekty świeckie.

                        A ja nie marzę o życiu pośmiertnym, bo WIEM, że ono nawet nie jest poprawnie zdefiniowane. Naiwnym, infantylnym pozostawiam wiarę w "przecieki" na ten temat, bo te stanowiące podstawę do tego są tak absurdalne, alogiczne, że są typową strawą duchową dla głupców.

                        Tak, głupoty o "istnieniu po śmierci" są zasiewane w umysłach tym, którym udaje się obiecać coś przez systemy religijne, by trwali oni w zależności od takich organizacji. To ORGANIZACJE religijne czerpią z tego korzyści, bo mają SWOICH wyznawców, których dzięki tym obietnicom mogą eksploatować.

                        > i dlatego religia się trz
                        > yma i nigdy nie upadnie.Racjonalizm jest tylko wycinkiem człowieczej natury.

                        Racjonalizm pozwala NAUKOWO opisywać świat. Pozwala nam planować przyszłość i nad światem panować. Zwiększa szansę na nasze przetrwanie jako gatunku, który może się taką metodyka posłużyć. A miliardy religijnych botów (niewolników i "żołnierzy") dają nam realne skutki władzy. Tylko czy naprawdę potrzebni są nam ci niewolnicy?

                        > Lud
                        > zie więcej skupiają się na uczuciach,emocjach,marzeniach niż na zgłębianiu zasa
                        > d wisielczego ateizmu.

                        Ateizm jest brakiem teizmu i jest pustym (bez żadnych cech i właściwości) zbiorem dopełniającym.

                        A narzekasz na co? Na naukę, która jest pozbawiona emocji? Na wiedzę o świecie? To błąd. Jej wykorzystanie już możemy i powinniśmy rozważać emocjonalnie, np. żeby sobie nią krzywdy nie wyrządzać.

                        > Ludzie chcą żyć,bawić się po śmierci.

                        Bo nie mogą teraz? A może jest ich za dużo i dóbr do rozdzielenia między wszystkich nie wystarczy dla takiego życia? To zróbmy z tym coś.

                        Zróbmy coś też z religią mieszającą w głowach i pozwólmy racjonalizmowi i humanizmowi zacząć realnie rządzić światem. Na razie religia wciąż wygrywa z nimi. Dzięki temu, że się na to godzimy.

                        > Nie zwalczysz tych zapatrywań nigdy.

                        Nie mam takich ambicji. Ale na tym forum dyskutujemy o tym. Spotykają się nasze poglądy. W tym jednym spotkaniu może się okazać, które idee "zwyciężą" jako prawdziwe. To pierwszy krok. Potem dzieci, które będą się rodziły, trzeba zarażać PRAWDZIWYMI ideami i czekać na wynik tego.

                        Tu nie chodzi o władzę (coś dla realnych ludzi) ale o prawdę w ludzkiej kulturze, która buduje nasze świadomości.

                        Nie chcę zwalczać. Dodaję swój głos w dyskusji.

                        A ewolucja pokazuje, że wygrywa skuteczniejsze. Może czasem szkoda, że to nie jest prawda. Uważam, że systemy rządzenia ludźmi oparte na prawdzie jest najlepszymi z możliwych. Zwróć uwagę od razu na to, że religie to WYŁĄCZNIE kłamstwa.
                        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 17:44
                          Takich prawdziwych ateistów to będzie góra 1% bo tyle jest nimi w chwili śmierci.Reszta gniewa się na religię bo ta nakazuje im żyć moralnie.Jak można być za aborcją,in vitro i eutanazją?Ateiści są niemoralni.Wyrzutki społeczeństwa które wywyższają się nad innymi i uczciwych ludzi mają za głupich.
                          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 18:45
                            olszak-przytycki napisał(a):

                            > Takich prawdziwych ateistów to będzie góra 1% bo tyle jest nimi w chwili śmierc
                            > i.Reszta gniewa się na religię bo ta nakazuje im żyć moralnie.

                            Bzdura. Niemoralne bo zakłamane są organizacje religijne. Większość ludzi w jakimś topniu się z nimi identyfikuje.

                            Ja, jak niewierzący, nie jest niemoralny. I nie jestem zakłamany.

                            Twoja teza upadła, bo obalił ją mój przykład. Co ciekawe, piszesz "w tym stylu" od dawna a ja Ci siebie podają jako przykład. Coś Cię blokuje i udajesz, że tego nie widzisz. Wygląda na to, że - być może - jesteś zakłamany albo masz trudność ze zrozumieniem tej prostej reguły logicznej. Czy jest inny wariant? Wytłumacz mi, dlaczego nie rozumiesz tego, co ja piszę?

                            Według mnie jest to dość typowa cecha dogmatyzmu. Niedopuszczanie do "widzenia" kontrargumentów podważających dogmat. To właśnie uważam za najgorszą cechę kontaktu z religiami. Tacy stają się ludzie zarażeni dogmatyzmem. Można im coś tłumaczyć a oni nic, nie reagują. Dokładnie w ten sam sposób uformowana jest ich moralność. Swoje reguły, choć antyhumanistyczne, uważają za niepodważalne a te odnoszące się do rozumu i pozwalające na odrobinę wolności stanowienia o sobie uważają za zagrożenie publiczne. Przecież to jest jakiś religijny horror.

                            > Jak można być za
                            > aborcją,in vitro i eutanazją?

                            Już Ci tłumaczyłem, że to nie jest za narzucaniem tego innym ale zezwolenie na skorzystanie a takiego prawa. Takie prawa odnoszą się do ludzi dorosłych, myślących i nikogo nie krzywdzących. Zarodek to nie jest ktoś. To tylko mały zbiór komórek.

                            > Ateiści są niemoralni.

                            Te prawa są dla każdego obywatela nie tylko dla ateistów. Skrobankom poddają się najczęściej zdeklarowane katoliczki. Czy one są niemoralne? No to wyrażaj się precyzyjnie. To wy, religianci jesteście zdemoralizowani, gdy postępujecie jak hipokryci.

                            > Wyrzutki społeczeństwa które
                            > wywyższają się nad innymi i uczciwych ludzi mają za głupich.

                            To proste. Mądre jest szukanie prawdy. A na pewno głupie jest trwanie przy dogmatach i twierdzenie, że sa prawdą, gdy nie ma na to dowodu. Tylko ktoś głupi może tak o dogmacie myśleć. A tych głupich, od najmłodszych lat, tresują organizacje religijne.

                            Czy ja "uważam"? :) Nie. To jest logiczny wniosek i na pewno nie uda Ci się go podważyć. Ale możemy porozmawiać dokładniej o powyższym akapicie. I proponuję - załóż na ten temat nowy wątek.
                            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 14:53
                              Największą wadą u ludzi złych jest to,że nie są świadomi tego iż czynią zło.Piszesz,że jesteś w porzo gościo a jednocześnie popierasz zbrodnię na ludziach.Jesteś niemoralny nie tylko,że wierzysz w niewłaściwe rzeczy ale Ty je jeszcze propagujesz!!!!!!!
                              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 20:07
                                olszak-przytycki napisał(a):

                                > Największą wadą u ludzi złych jest to,że nie są świadomi tego iż czynią zło.

                                Zło jest względne. Np. jest mnóstwo różnych religii a każda inaczej definiuje listę rzeczy złych.

                                > Piszesz,że jesteś w porzo gościo

                                Np. ja prawdy zawsze szukam i we wszystko mogę wątpić. I staram się żyć zgodnie z regułami humanistycznymi. Religiant z jakiejś dowolnej religii wyznaje podane mu dogmaty bezmyślnie i gotów jest zabijać gdy mu się wmówi, że to jest zgodne z wolą boga.

                                Na pewno jestem w tej kategorii lepszy od religianta.

                                > a jednocześnie popierasz zbrodnię na ludziach.

                                Jaką? :) Nie popieram zbrodni na ludziach.

                                > Jes teś niemoralny

                                Mam zasady moralne i są one na pewno lepsze od Twoich a mówię to na podstawie naszej dyskusji, w której się zaprezentowałeś.

                                > nie tylko,że wierzysz

                                Czy Ty masz jakąś blokadę umysłową? Przecież powtarzam, że ja NIE WIERZĘ. Dla mnie każda prawda musi być udowodniona.

                                > w niewłaściwe rzeczy

                                Tzw. niewłaściwa rzecz wynika z dogmatu (Twojej lub byłej Twojej) religii.

                                > ale Ty je jeszcze propagujesz!!!!!!!

                                W życiu... :) Udowodnij. :)
      • januka202020 Re: Przechodzę na buddyzm 23.10.15, 19:55
        Albo się wierzy - albo nie. Chrzescijaństwo jest religią miłości. Chrystus cierpial straszne męki za wszystkich ludzi swiata, umarł a potem zmartwychwstał, aby wszyscy mogli kiedyś równiez zmartwychwstać. Niestety Część ludzi zmarnowała te wielką łaskę - DANA NAM ZA DARMO I SZUKA, BŁĄKA SIE W CIEMNOSCIACH. szukanie innych bożkow , jak budda czy inni - to totalne niezrozumienie sensu zycia i calkowite zagubienie. Co proponuje - a właściwie - do czego ZMUSZA ISLAM? Do mordowania wszystkich ludzi, którzy nie wyznaja go. Jest to ideologia śmierci, niebezpieczna dla wszystkich, także dla islamistów!!! NATOMIAST DO CHRZEŚCIJAŃSTWA NIKT NIKOGO NIE ZMUSZA, NIKT NIE CHODZI PO DOMACH- JAK np. NIEBEZPIECZNA SEKTA JEHOWY TO CZYNI I MOLESTUJE. KOŚCIÓL JEDYNIE ZACHĘCA, ABY CZŁOWIEK ZAGUBIONY ODNALAZL SIE I WYBRAL DOBRO. A ZA ZLE UCZYNKI WSZEDZIE, TAKZE W PRAWIE SWIECKIM PRZEWIDZIANE SA KARY!
        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 14:50
          Buddyzm jest bardziej religią miłości niż chrześcijaństwo gdyż buddyści kochają cały świat,wszystkie stworzenia oraz to co jest.Chrześcijański Bóg jest miłosierny?Każdy kto w niego nie wierzy idzie do piekła choćby był najlepszy.Nie znasz buddyzmu.Buddyzm uznaje jedność wszechrzeczy.Bycie bogiem czy Buddą to jedynie istnienie w wyżej rozwiniętej duchowo postaci.U was diabeł będzie zawsze tym złym.W buddyzmie demony mogą się doskonalić i stać się Buddą.
          Ale i odwrotnie,jakiś bóg może stoczyć się do świata upiorów gdy postępuje niewłaściwie.Czy miłosierny Bóg wymordowałby wszystkie stworzenia w potopie?Czy miłosierny Bóg stworzyłby takie choroby jak rak,trąd,HIV?Co to za miłość która dręczy swoje stworzenia?Wasz chrześcijański Bóg to Potwór.Modlisz się do Potwora bo się go boisz i chcesz iść do nieba.Wyznajesz religię niewolników.Obudź się:sam jesteś bogiem,sam jesteś Buddą.Dąż do tego by być jak Oni.Nie,TY wolisz lizać nogi chrześcijańskiemu Bogu i stać w kąciku.Żebrzesz litości .Zawsze będziesz tym gorszym bo nigdy nie zrównasz się z Jezusem.W buddyzmie mahajana i wadżarajana każdy może stać się Buddą.Ja tak chcę.Nie jestem niewolnikiem Potwora od którego kaprysu zależy mój los.
          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 19:56
            Muzułmanie walczą nie tylko między sobą, oraz z chrześcijanami i żydami na Bliskim Wschodzie. Także z hinduistami i buddystami na Dalekim. Na ogół mało się o tym wie.
            (...) Sittwe to spore portowe miasto w Arakanie, kraju na zachodnim wybrzeżu Birmy, dziś noszącej oficjalną nazwę Mjanma (po angielsku Myanmar). (...) W dwóch falach przemocy – w czerwcu i w październiku - zginęło 192 Rohingjów, a 265 zostało rannych, spalono 8.614 domów i buddyjska większość bardzo skutecznie oczyściła miasto z muzułmanów. Obecnie jakieś 100.000 z nich tłoczy się w kilku nędznych obozach dla uchodźców poza Sittwe, w Myaybon i Pauk Taw. Najlepsze o czym mogą marzyć, to uciec stamtąd, możliwie wraz z rodziną.
            (...)
            Fakt, że prawie we wszystkich krajach muzułmanie, zwłaszcza napływowi, wchodzą w konflikty z ludnością innych wyznań prowadzi często do wniosków o ich szczególnej agresywności. Rozumowanie jest tu podobne, jak w przypadku Żydów: skoro wszędzie mają ze wszystkimi konflikty, to widać problem jest w nich i sami są temu winni. Mam na ten temat inne zdanie. Najgłębsze podłoże konfliktów z muzułmanami prawie wszędzie nie polega na jakiejś szczególnej ich agresywności lub chęci umierania, lecz odwrotnie – na chęci do życia. W gruncie rzeczy islam, np. suficki, potrafi być łagodny, a w swoim religijnym przesłaniu pokory i poddania się woli Boga niewiele się różni od chrześcijaństwa, choć inaczej rozkłada akcenty. Problem zasadniczy, w moim przekonaniu (i w dużym uproszczeniu), jest praktyczny, a dotyczy …płci. Islam to religia przede wszystkim mężczyzn, podczas gdy buddyzm lub chrześcijaństwo to bardziej schronienie kobiet (znajomy ksiądz, patrząc na ławki w kościele u nas na Żoliborzu, twierdzi nawet, że jest to właściwie Kościół Żeńsko-Katolicki). Pozycja mężczyzn w islamie, jawnie uprzywilejowana i eksponowana (chociaż de facto wszystkie religie mają przecież męskie kierownictwo) skutkuje zapędzeniem kobiet do rodzenia dzieci. Islam potępia celibat, nie uznaje antykoncepcji i aborcji oraz dopuszcza wielożeństwo po to, by wszystkie kobiety były zamężne i mogły rodzić. Zapewnia to wszędzie muzułmanom najwyższą dzietność i wigor demograficzny. Już po 2-3 pokoleniach wszystkim robi się ciasno i konflikt gotowy.
            (...)
            Chociaż rozlew krwi w Mjanmie ustał, przynajmniej na razie, trwa tam wciąż „mowa nienawiści” uprawiana wobec muzułmańskiej mniejszości. Radykalni i bardzo wojowniczy jak na buddystów mnisi, którym przewodzi młody birmański szowinista Wirathu ze starego klasztoru w Mandalay, porzucili tradycyjnie łagodną ścieżkę buddyzmu jako drogi powszechnego współczucia, unikania przemocy i niezadawania gwałtu. Dla nich buddyzm stał się otwarcie doktryną narodowej samoobrony Birmańczyków. Jeśli nie podejmą tej walki, to muzułmanie, u których wszystkie kobiety rodzą i co rok to prorok, wkrótce wezmą Mjanmę swą liczbą – straszy Wirathu. Buddyści są jednożenni, powszechny jest zwyczaj kilkuletniej klasztornej formacji większości młodych mężczyzn (czego Wirathu i jego koledzy są dowodem), który opóźnia ich ożenek i skraca wiek prokreacyjny, trwały celibat też jest bardzo popularny, wiele kobiet pozostaje samotnych, ogółem dzieci rodzi się nawet 3x mniej niż u muzułmanów. Muzułmanów trzeba powstrzymać, a najlepiej wypędzić ich z Mjanmy póki nie jest za późno.
            (...)
            Innym krajem, gdzie buddyzm jest kojarzony z tożsamością narodową jest Śri Lanka, czyli dawny Cejlon. Czytelnicy gazet i oglądacze TV w Europie, przywykli do obserwowania długiego i bardzo krwawego tam konfliktu pomiędzy zasiedziałą, buddyjską wyznaniowo i aryjską językowo większością Syngalezów (70%), a napływową (sprowadzoną z Indii na plantacje herbaty przez Anglików) mniejszością Tamilów (20%), którzy mówią językiem z grupy drawidyjskiej i wyznają hinduizm, nie dostrzegają trzeciej, najszybciej rosnącej liczebnie grupy – cejlońskich muzułmanów (10%). A to właśnie w jej kierunku przesuwają się coraz większe napięcia i konflikt. Na wyspie istnieje organizacja o nazwie Bodu Bala Sena (BBS), dosłownie „Silna Armia Buddy” złożona z przedstawicieli buddyjskiej większości syngaleskiej i skierowana przeciwko szybko mnożącej się mniejszości muzułmańskiej. Twarda jest mowa przywódcy BBS Galagody Aththe Ganansary, chociaż nie sposób odmówić mu słuszności: „Tu jest buddyjski kraj Syngalezów, a nie Arabia Saudyjska. Oni nie są u siebie. My mamy tu naszą buddyjską kulturę syngaleską. Oni muszą ją akceptować i zachowywać się w sposób, który nikogo nie krzywdzi i nikomu nie zagraża.”
            Oficjalnie BBS prowadzi tylko niewinne kampanie w bardzo szczególnych tematach np. muzułmańskiego uboju rytualnego (hallal) i oznaczania żywności, ale jest również oskarżana o podżeganie tłumów do atakowania meczetów i sklepów muzułmańskich i w ogóle o sprzyjanie histerii antymuzułmańskiej. BBS broni też birmańskiej polityki wobec Rohingjów w Mjanmie twierdząc, że buddyści działają tam w samoobronie. Wielu lankijskich polityków chętnie przytula się do takich grup jak BBS wzmagając tym samym antyislamskie lęki i resentymenty. To bowiem działa i daje głosy.
            (...)
            Poważny i zadawniony konflikt drzemie natomiast, lekko tylko przyschnięty, na Filipinach, które są jedynym katolickim państwem w Azji (80% mieszkańców). Na południu wielkiej wyspy Mindanao maja oni pełną wigoru mniejszość muzułmańską (15%), gdzie islam sięgnął jakby zagonem z Indonezji, a którą już Hiszpanie w czasach kolonialnych nazwali Maurami (Moros) i tak do dziś zostało. Mimo ugadanego w zeszłym roku porozumienia i szerokiej autonomii jaką uzyskało terytorium Bangsamoro na Mindanao (pisałem o tym na blogu 25.10.2012) w zeszłym tygodniu pojawiły się doniesienia o wybuchu nowych starć, w których zginęło ponad 100 osób. Konflikt ma szansę odżyć na nowo.
            (...)


            Jaki piękny mógłby być świat, gdy ze sobą o wpływy nie walczyły religie.

            Birmańscy buddyści chcą radykalnie ograniczyć rozwój innych religii. Ich inicjatywy są wymierzone przede wszystkim w muzułmanów. Uderzają jednak również w chrześcijan. Nacjonalistyczne ugrupowanie buddyjskich mnichów zabiega o wprowadzenie pakietu ustaw, które mają na celu ochronę rasy i religii. (...)

            Nie ma takiej religii, której dałoby się ustrzec przed ewolucją w kierunku agresji. Sprawę pogarsza to, że ludzie wierzący a więc dogmatycy, przyjmują za ABSOLUTNĄ PRAWDĘ każdy podany im dogmat i są skłonni do walki "w obronie" takiego dogmatu. A dogmatykami czynią ludzi przede wszystkim religie.
            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 22:34
              Nie do końca tak jest jak napisałeś.Muzułmanie i chrześcijanie są agresywni,wyśmiewają się z "pogan"(muzułmanie mogą ich zabijać a chrześcijanie mają obowiązek nawracać).Buddyzm nigdy nie tępił pokojowo nastawionych do niego religii.Zostawił wierzenia miejscowe:Shinto,konfucjanizm,taoizm,szamanizm ale gdy ktoś na siłę chce zniszczyć buddyzm to można się bronić.(Nie oznacza to mojej aprobaty dla mordowania niewinnych).
              Buddyzm ma rachunki krzywd z muzułmanami.Buddyści chyba nawet bardziej nienawidzą muzułmanów niż chrześcijanie.Najazd muzułmański na Azję Środkową i Indie był okrutny.Muzułmańscy najeźdźcy bez opamiętania mordowali mnichów buddyjskich,niszczyli świątynie i klasztory.Muzułmanie są powszechnie pogardzanymi przez buddystów i hindusów gdyż zabijają krowy i zajmują się garbarstwem.

              pl.wikipedia.org/wiki/Nalanda
              pl.wikipedia.org/wiki/Wikramasila
              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 24.10.15, 23:51
                Uważam, że analiza, którą Ci zacytowałem (przeczytaj całość spod linka) bardzo dobrze opisuje problem.

                I jeszcze raz, bo do Ciebie nie dociera to, co najważniejsze:

                KAŻDA religia, posługująca się dogmatami, oparta na wierze, może to robić i w odpowiednich warunkach realnie EWOLUUJE. Powodem jest sama wiara. Zawsze polegająca na tym samym. Wierzący przyjmuje BEZ DOWODU i BEZ WŁASNEJ, KRYTYCZNEJ REFLEKSJI to, co mu system wiary przekazuje. Przekazującym nie jest bóg ale człowiek, który występuje jako jego reprezentant. Taki człowiek może skłonić do wszystkiego. Sam widzisz, jak powynaturzały się wyznania oparte na Biblii. Niby jedno źródło ale wariantów dowolna ilość. Buddyzm nie jest zabezpieczony przed skutkami istnienia tej tej wady podstawowej, przed wiarą.

                > Buddyści chyba nawet bardziej nienawid
                > zą muzułmanów niż chrześcijanie.

                I sam widzisz, jak to jest sprzeczne z założeniami tej ulubionej przez Ciebie religii. Żadna religia nie istnieje w izolacji od reszty świata. Zapewne ideałem :) :) :) byłaby absolutna, totalitarna władza takiej religii nad wszystkimi swoimi wyznawcami, takie podporządkowanie absolutne zasadom. Ale sam wiesz, jak to jest z ludźmi. Co jakiś czas rodzi się cwany psychopata i gdyby taki przejął na własność ten totalitarny system z całkowicie ogłupionymi niewolnikami to byłaby katastrofa dla niego.

                A miłych, sympatycznych, nieagresywnych ludzi to w każdej wierze znajdziesz.

                Ja mówię tak: najlepszy jest świat BEZ wiary. Niech wszyscy wątpią i szukają prawdy. I niechbyśmy zadbali o to, by dzieci nie indoktrynować tym wirusem. Z takich dzieci wyrośliby naprawdę fantastyczni dorośli, którzy urządziliby świat zgodnie z logiką i humanistycznie. Bo humanizm to wzajemność, to empatia... to rozumienie, że inni są tacy jak ja. Świat sprawiedliwy. Może nie absolutnie ale z tendencją, żeby w tym kierunku podążać.

                Czy do tego potrzeba ogłupiać ludzi jakąś wiarą? Albo zmuszać ich sztuczkami, żeby coś przyjęli jako prawdziwe? Chyba nie... Czy w takim świecie trzeba by rozmyślać, co stanie się po śmierci? A po co, jeśli i tak warunkiem "nagrody" w religiach jest poprawność zachowania wobec bliźnich już tu i teraz?

                Jeśliby zniknął ten powód istnienia religii to czy one by się utrzymały? Czy ktoś by ich potrzebował?

                Religie zdechną same, jeśli my sobie mądrze i satysfakcjonująco zaczniemy urządzać świat doczesny. Religie są bez sensu. I są największym złem świata, bo produkują głupotę, dogmatyzm i wyzwalają agresję. A ludzie ogłupieni religijnie są głupimi także i w reszcie swojego widzenia świata.
                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 08:01
                  Człowieku,o tym wszystkim wiem.
                  To do Ciebie nie dociera,że ludzie SAMI CHCĄ WIERZYĆ.
                  Będziesz tu wypisywały mądrości o tym,że po chwili śmierci człowieczy byt się kończy a i tak 99% ludzkości będzie wierzyć w życie pośmiertne.
                  Nie dociera?Przecież to proste jak drut:masz do wyboru życie w raju (a każdy wierzy,że się tam znajdzie) albo unicestwienie na zawsze.Co wybierzesz?99% ludzi wybiera wiarę w życie po śmierci.
                  A Ty mi tu piszesz o jakichś dogmatyzmach czy czymś w podobie.To są rzeczy drugorzędne przy chęci wiecznego istnienia.
                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 11:53
                    olszak-przytycki napisał(a):

                    > Człowieku,o tym wszystkim wiem.

                    Właśnie widzę, że NIE WIESZ.

                    > To do Ciebie nie dociera,że ludzie SAMI CHCĄ WIERZYĆ.

                    Tego nie wiesz. Bo człowiek nie rodzi się z chęcią wierzenia w bzdety. Nie po to ewolucja stworzyła mózgi ZDOLNE DO UCZENIA SIĘ, żeby dawało się je od razu, na starcie załadować debilizmem wiary w jakiś dogmat, co blokuje je przed możliwością dalszej nauki.

                    Ludzie chcę wierzyć dokładnie tak samo, jak chcą palić tytoń, pić alkohol, uprawiać seks bez opamiętania aż do zatracenia się lub zażywać narkotyki.

                    To jest tylko taka właściwość plastyczności ludzkiego mózgu - można do niego załadować jeden PROGRAM i uczynić go nadrzędnym oraz powiązać z odczuwaniem rozkoszy przez mózg. Ale przecież istnieją zarówno sadyści jak i masochiści. Rodzą się z tym?

                    Religia katolicka stawia na cierpienie, tresuje masochistów. :) Czy to jest naturalne, żeby człowiek nie reagował na odczuwanie bólu? Przecież ból, cierpienie PO TO istnieją, żeby nas ostrzegać przed tym, co nam może uczynić krzywdę. A jednak istnieje mechanizm, który umożliwia takie "wynaturzenie", pozwala na obejście naturalnego sygnału ostrzegawczego i zamienia człowieka w szkodzącą sobie :), zniewolona maszynę.

                    Ulubienie wierzenia jest z tego samego podwórka. Szkodzi bo degeneruje naturę działania mózgu, umysłu ale nie na tyle żeby zabić lecz by wierzącego podporządkować. Miliardy wierzących niewolników. Posłusznych, bo nie rozmyślających, czy robią dobrze czy źle - tak im mówią a oni to przyjmują i są grzeczni. No i tresuje się najlepiej od dziecka, bo dziecko jest całkowicie bezbronne.

                    Wytresowany człowiek już - tak jak piszesz - chce. :)

                    Tylko że gdy w bogatych i komfortowo żyjących społeczeństwach słabną metody presji tresury to ludzie przestają "chcieć".

                    Jak widzisz, to "chcenie" nie jest bezwzględne. Zabija je (broni przed nim) szczepionka złożona z (1) wiedzy o świecie, (2) poziomu życia i (3) poziomu kontaktów międzyludzkich.

                    > Będziesz tu wypisywały mądrości o tym,że po chwili śmierci człowieczy byt się k
                    > ończy a i tak 99% ludzkości będzie wierzyć w życie pośmiertne.

                    Kto ma podstawową wiedzę o fizyce świata i biologii ten wie, że coś takiego jak dusza nie może istnieć. Ty wierzysz, boś... sorry... nieuk. :) (przepraszam ale wcale nie chcę Cię obrazić). I nie masz szansy pojąć, że jest inna możliwość oceny tego, bo najpierw musiałbyś do siebie dopuścić taką wiedzę. A przecież widzę z naszej rozmowy, że jako dogmatyk, pewnych tez nie dopuszczasz.

                    I koniec. Zauważ, że mówisz o sobie. Ty wierzysz. Mówisz też o innych ale ich sposobu myślenia nie znasz. A więc znów wierzysz, że oni myślą tak jak Ci się wydaje. Wszędzie ta wiara, która nie dopuszcza u Ciebie odrobiny zwątpienia.

                    > Nie dociera?

                    Co ma dotrzeć? :)

                    > Przecież to proste jak drut:masz do wyboru życie w raju (a każdy wi
                    > erzy,że się tam znajdzie) albo unicestwienie na zawsze.

                    W jakim, pieprzonym, raju? Czy sobie analizowałeś logicznie JAK TAKIE ŻYCIE miałoby wyglądać? Masz obraz tego? Bo według mnie ono jest LOGICZNIE niemożliwe. Opowiedz o swojej wersji a ja Ci pokaże, ze są to tylko bzdury, wyobrażenia fantastów.

                    > Co wybierzesz?99% ludzi
                    > wybiera wiarę w życie po śmierci.

                    To ja muszę wybierać? Jeśliby to istniało, to należałoby się z automatu. Ja mam sobie KUPIĆ te wczasy? :) Pogięło Cię?

                    Prosty przykład. Jeden człowiek - LOSOWO!!! - przechodzi przez życie bez stresu, bez testów boskich, szczęśliwie i dostaje bilet wstępu do tego raju. Drugi człowiek jest wystawiany potworne testy, cierpi - też LOSOWO!!! - wreszcie ma jakieś potknięcie i z raju jest wywalany.

                    Drugi przykład - umiera dziecko, niemowlak, nie zdążył przejść "kwalifikacji" do raju. Chyba dostaje się tam. Dlaczego - do diabła - jedni przechodzą test a inni nie? Dlaczego dal jednych testy są trudne a dla innych łatwe?

                    Wg mnie ten wstęp do raju nie może zależeć od żadnego testu, tak wskazuje logika, bo gdyby było inaczej to testujący bóg byłby największym sku...elem jakiego można sobie wyobrazić.

                    A więc nie ma testu. To po co w ogóle się zamartwiać tym, co i tak nam się z automatu należy i - co najgorsze - popadać w zależność od jakiej debilnej religii, która żeruje na okłamywaniu mnie, że ona takim testem zarządza?

                    To jest sedno wiary. Wymyślić problem dla idiotów, zrobić z ludzi idiotów i wykorzystać ich. Masz rację, ludzie wierzą ale nie dlatego dlatego że wierzą w coś sensownego tylko dlatego że treścią wiary są debilne dogmaty.

                    O to chodzi, żeby ludzi omamić głupotą.

                    Ja nie "uwierzyłbym" na pewno w nic, co jest durne. A inni? Najwybitniejsi, najmądrzejsi ludzie Ziemi, naukowcy raczej nie wierzą, zauważyłeś to? No to po ten przykład sięgaj.

                    > A Ty mi tu piszesz o jakichś dogmatyzmach czy czymś w podobie.To są rzeczy drug
                    > orzędne przy chęci wiecznego istnienia.

                    Wiecznego istnienia czyli czego? Jak ma to istnienie wyglądać? Czy można "chcieć" czegoś o czym się nic nie wie? A może to będzie wieczne cierpienie? Co o tym wiesz?

                    Nie "jakichś" ale zasadniczych. Ale z dogmatykiem nie ma dyskusji. To jest - znów się nie obraź ale to prawda - UPOŚLEDZENIE UMYSŁOWE. Ktoś nie grający na instrumencie jest upośledzony z tego powodu, ktoś inny nie umiejący obliczyć procentu jest upośledzony matematycznie a ktoś ogólnie wierzący jest upośledzony bardzo mocna logicznie. Bez logiki jest chaos, bełkot. Gdy Ci podaję logiczne zdania, które tworzą kontekst a Ty nie umiesz tego pojąć, mówiąc, że to jest tylko "jakieś" (czyli nieważne) to jest to upośledzenie.

                    Najczęściej przyczyna takiego upośledzenia i wiar wszelkiego rodzaju jest jakaś religia, uniwersalne narzędzie do degeneracji ludzkiego myślenia, największe zło ludzkości od początku jej istnienia.

                    Zadałem Ci pytania. Zauważyłeś je? No to odpowiedz.
                    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 14:42
                      Nie rozumiesz natury ludzkiej.Piszesz o ateizmie jakby ktoś nie wiedział na czym on polega.Ludzie olewają ateizm.W krajach wysoko rozwiniętych na Zachodzie wyższe warstwy społeczeństwa przechodzą na New Age,buddyzm,spirytyzm,szamanizm.

                      Tu masz listę "ciemnych głupków" które przeszły na buddyzm:

                      en.wikipedia.org/wiki/List_of_converts_to_Buddhism_from_Christianity
                      Nie wmówisz mi,że Steve Jobs był debilem.
                      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 15:25
                        olszak-przytycki napisał(a):

                        > Nie rozumiesz natury ludzkiej.Piszesz o ateizmie jakby ktoś nie wiedział na czy
                        > m on polega.

                        Dokładnie na niczym polega. Brak idei nie może polegać.

                        A ja Ci pisze o logice myślenia ale wciąż nie wiesz, na czym ona polega.

                        > Ludzie olewają ateizm.

                        A ja to nie człowiek? A wybitni nobliści to pies? Czy wypierdki mamuta?

                        > W krajach wysoko rozwiniętych na Zachodzie wy
                        > ższe warstwy społeczeństwa przechodzą na New Age,buddyzm,spirytyzm,szamanizm.

                        Ich sprawa. Każda wiara to szajs logiczny.

                        > Tu masz listę "ciemnych głupków" które przeszły na buddyzm:

                        KAŻDA WIARA TO JAWNY GWAŁT NA LOGICE. Argument to byłby, gdyby wynikał z logiki. A tzw. argument, w którym posługujesz się prawdziwością wynikającą z "autorytetu" to zwyczajna erystyka. Erystyka to błędny sposób argumentowania.

                        Nie każdy człowiek jest mądry we wszystkim. Niektórzy, choć mądrzy w jednym to z czymś innym są ciemnymi głupkami. To też jest reguła logiczna, o której nie wiesz. W ogóle mało wiesz o logice, bo nie odpowiadasz na moje argumenty i pytania. To milczenie jednoznacznie określa zawartość Twojej świadomości.

                        > en.wikipedia.org/wiki/List_of_converts_to_Buddhism_from_Christianity
                        > Nie wmówisz mi,że Steve Jobs był debilem.

                        Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś dawno WSZYSCY ludzie byli wierzący. A mimo tego z alchemii zrobili chemię, z metafizyki fizykę, z astrologii astronomię i w ogóle postępowali bardzo niezgodnie z regułami narzucanymi sobie przez religie, którym podlegali.

                        Czujesz to?

                        To wynika z prób uwolnienia się od religii, od jej dyktatury i prób myślenia logicznego, bo do tych nauk religijnym brakiem logiki nie dałoby się dojść.

                        Nie każdy człowiek podlega religii w stu procentach czyli... nie każdy człowiek religijny jest stuprocentowym debilem ale... podleganie dogmatyzmowi jest samo w sobie debilizmem.

                        I to jest fakt. A Ty widzisz świat tylko w kategoriach czarny lub biały? A słyszałeś coś o odcieniach i kolorach?
                        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 16:51
                          I ciekawe jak zlikwidujesz religię?Wymordujesz kapłanów,spalisz święte księgi....i ludzie dalej będą wierzyć.Bo chcą.Mają taką potrzebę.
                          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 18:49
                            olszak-przytycki napisał(a):

                            > I ciekawe jak zlikwidujesz religię?

                            Nic nie zamierzam robić. Ja tylko opisuję sytuację. Wyjawiam przyczyny.

                            > Wymordujesz kapłanów,spalisz święte księgi..

                            Po co? To są metody religii - przemoc. Mówię o tym od początku.

                            Religie walczą ze sobą o... wyznawców. Ale żadne dziecko nie rodzi się z wirusem wiary i religii w głowie. Dziecko jest ciekawe świata, eksperymentuje, wszędzie się pcha, pyta o wszystko. Bada świat. I dopiero "odpowiednie" wychowanie zamienia je w posłusznego, dorosłego dogmatyka.

                            I to nie ja zmieniam świat. Są w nim takie miejsca, gdzie religia jest ludziom zbędna, gdzie ateistów jest znaczna ilość i ich życie wewnętrzne, duchowe wcale nie jest uboższe od prymitywizmu klepania pacierzy, wyśpiewywania pieśni religijnych, uczestnictwa w jakichś absurdalnych rytuałach i hipokryzji podwójnej moralności (miłość bliźniego wyrażana głównie w nienawiści do niego)... a nawet to życie ateistów bywa często od tego teistycznego chłamu bogatsze.

                            Palenie ksiąg, niech sobie przypomnę... czy katolicy przypadkiem nie mieli tego w swym repertuarze kształtowania kultury religijnej?

                            > ..i ludzie dalej będą wierzyć.

                            Ale nie po dobroci lecz wskutek tych trzech kryteriów, o których wspomniałem poprzednio. Pamiętasz? A może Ci linka dać i przytoczyć cytat?

                            > Bo chcą.Mają taką potrzebę.

                            Jak narkoman. Dziecko rodzi się bez takiej potrzeby. A ja, zmuszany do religii przez rodziców, dopóki się w swych sądach o religii nie usamodzielniłem, też sądziłem, ze to jest moja potrzeba. Potem się okazało, że myśl swobodna i logiczna pozbyła się tej potrzeby.

                            Na moim przykładzie - jest to potrzeba nabyta i niekoniecznie nie do porzucenia. Twoja OGÓLNIEJSZA teza upadła. :) Piszesz bzdury a robisz to pod wpływem dogmatów religijnych, które zdegenerowały Twoje myślenie.

                            Religia to zło.

                            Aha, zadałem Ci wcześniej parę pytań. Odpowiedz wreszcie na nie. Brak odpowiedzi potraktuję jako brak sprawności umysłowej potrzebnej do zrozumienia ich treści i bezpośrednią odpowiedzialność za to zwalę na dogmaty religijne, które tu nieustannie powtarzasz. Jak to wszyscy widzą, zajęły całą przestrzeń Twojego umysłu. To jest właśnie religia w całej okazałości.

                            P.S. Pytania łatwo znajdziesz, jeśli wyświetlisz całą zawartość tego wątku i włączysz szukanie pytajnika. Piszę to, żeby Ci ułatwić.
    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 21.10.15, 18:29
      Tak się zbiera pieniążki od wiernych.Sami tego chcą:)

      www.youtube.com/watch?v=0yO8ZcySHAc
    • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 08:13
      "Nie ma na świecie narodu czy plemienia które by nie miało jakiejś religii." - nie wszyscy rozumieją ateizm, tak jak nie wszyscy są oświecenie w buddyzmie! :)

      Czy w rzeczywistości mówiąc "ateizm jest to brak wiary w Boga" czegoś się nie gubi? Mógłbym Ci odpowiedzieć, ale wtedy nie była być ateistą. Jeśli chcesz poznać ateizm ten prawdziwy, którego nie rozumieją nawet encyklopedie, bo jedna zaprzecza drugiej to zastanów się nad tymi słowami wraz z tą podpowiedzią:

      "Raz jest to wyrażenie prawdziwe, a raz fałszywe, a raz może być ani prawdą, ani fałszem."

      *jeżeli Ci się nie uda znaleźć rozwiązania na ani prawda, ani fałsz to wiedz, że nie rozumiesz ateizmu :)
      jeżeli stwierdzisz, że jest to prawda to rozumiesz nie wierzących.
      jeżeli stwierdzisz, że rozumiesz fałsz to rozumiesz wierzących
      jeżeli stwierdzisz, że rozumiesz obie te grupy to rozumiesz poprawnie ateizm :)
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 11:43
        putin_lll napisał(a):

        > "Nie ma na świecie narodu czy plemienia które by nie miało jakiejś religii." -
        > nie wszyscy rozumieją ateizm, tak jak nie wszyscy są oświecenie w buddyzmie! :)

        Moja definicja opiera się na logice. Jeśli istnieje teizm oparty na wierze to - właśnie logicznie, jako pusty zbiór dopełniający (tak jest zawsze) - musi istnieć BRAK teizmu (brak wiary). Jak u dzieci, które się nie zetknęły z teizmem lub pozostałych ludzi, którzy zetknęli się z nim ale go ignorują. To są ci, którzy w tej chwil nie wierzą. Reszta jest nieistotna bo rozpatrujemy to tylko ze względu na to jedyne kryterium - wiary.

        > Czy w rzeczywistości mówiąc "ateizm jest to brak wiary w Boga" czegoś się nie g
        > ubi?

        Czego? To jedynie definicja oparta na precyzyjnym formułowaniu pojęć.

        > Mógłbym Ci odpowiedzieć, ale wtedy nie była być ateistą. Jeśli chcesz pozn
        > ać ateizm ten prawdziwy,

        Poza tym każdemu z nas WOLNO (czy to w stanie osobistej wiary, czy jej braku) rozważać wszystko na temat teizmu. Każda z myśli dotyczących tej tematyki jest TEISTYCZNA. Nie ma tak, że któraś jest ateistyczna. To byłoby nadużycie. Przecież tak jest w przypadku wszystkich innych idei - gdy zdanie ich dotyczy to one należą do tego tematu.

        A dlaczego niektórzy, jak i Ty chyba, przypisują coś tam ateizmowi? Bo wszystko, co krytyczne wobec dogmatu, od tysięcy lat, przez wszystkie epoki i religie, odsuwało się od tego świętego i nietykalnego, boskiego dogmatu. To fałsz ale trwający tyle czasu i tak mocno zakorzeniony w ludzkiej kulturze, że większość ludzi traktuje go jak prawdę. Jak dogmat.

        O teizmie może mówić każdy człowiek, wierzący i niewierzący. Wolno o nim mówić krytycznie i przecież teista jednej religii tak właśnie mówi o teistycznym dogmatyzmie innych religii. Mówi ateistycznie? Nie, nie uważa się tak. Jak widzisz, to jest sprzeczność.

        Jakiś scjentolog krytykuje katolicyzm we wszystkim, co on zawiera. Przecież nie są to opinie ateistyczne, bo on jest teistą. I dlatego jest tak, jak ja to mówię, bo moje założenia oparte są na jasnych kryteriach, jednoznaczne definicyjnie i BEZ WYJĄTKÓW. Reguła z wyjątkami (wzajemnie sprzecznymi) to sofizmat, to sprzeczność, to błąd logiczny.

        > którego nie rozumieją nawet encyklopedie, bo jedna zap
        > rzecza drugiej to zastanów się nad tymi słowami wraz z tą podpowiedzią:

        A encyklopedie przytaczają wiele definicji pochodzących z różnych źródeł i wskazują jedynie JAK w różnych miejscach i czasach ludzie sobie to definiowali.

        > "Raz jest to wyrażenie prawdziwe, a raz fałszywe, a raz może być ani prawdą, an
        > i fałszem."

        A to, co jest fałszem a co nim nie jest, to my sami sobie musimy określić. W przestrzeni publicznej, która jest strefą wolną, funkcjonują prawdy i fałsze. I od naszej prywatnej mądrości zależy, czy to potrafimy rozróżnić.

        > *jeżeli Ci się nie uda znaleźć rozwiązania na ani prawda, ani fałsz to wiedz, ż
        > e nie rozumiesz ateizmu :)

        Jeśli w jakimś przypadku nie znajdziemy dowodu prawdziwości to będzie niewiedza. Niewiedza nie jest ani prawdą, ani fałszem i NIE MOŻE STANOWIĆ punktu odniesienia do dalszych rozważań o prawdziwości innych zdań w jakimś ich systemie. W ten sposób budowany jest ten "gmach" nauki. Dowodzimy prawdziwości zdań w otoczeniu tych, które już opisują świat. W tym zbiorze są tylko zdania prawdziwe. Ich obecność będzie wpływała na zasady sprawdzania prawdziwości zdań nowych, które w przyszłości będziemy chcieli dołączyć do opisu świata. I w opisie świata nie mają prawa znaleźć się JAKO PRAWDZIWE (udowodnione, potwierdzone w rachunku zdań) zdania (idee), które są fałszywe bądź są niewiedzą (nie zostały zweryfikowane). Owszem, mogą one istnieć na obrzeżach nauki, w poczekalni, w oczekiwaniu na weryfikację ale ich status jest jednoznaczny - nie są prawdą naukową.

        > jeżeli stwierdzisz, że jest to prawda to rozumiesz nie wierzących.

        Wierzący zakładają, że coś jest prawdą (opisującą świat), choć nie mają weryfikacji tego lub - co jest już jawnym nadużyciem - jest to coś w sprzeczności z naukowym opisem świata. Jedyne, co można w tym kontekscie o wierzących powiedzieć to to, że dokonują gwałtu na logice. To jest jakaś totalna głupota a często i arogancja, bo chcą te fałsze narzucać innym ludziom.

        Wiara to gwałt na logice.

        > jeżeli stwierdzisz, że rozumiesz fałsz to rozumiesz wierzących
        > jeżeli stwierdzisz, że rozumiesz obie te grupy to rozumiesz poprawnie ateizm :)

        Ateizm jest pusty i nic tu nie ma do rozumienia. Trzeba zrozumieć to, co napisałem o tym wszystkim powyżej.
        • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 13:04
          >Moja definicja opiera się na logice. Jeśli istnieje teizm oparty na wierze to -
          >właśnie logicznie, jako pusty zbiór dopełniający (tak jest zawsze) - musi istnieć BRAK teizmu >(brak wiary).

          Co wypełnia zbiór teistyczny? - to zależy od nas! :)
          Ateizm to nie tylko Bóg i brak Boga, a zapewne w ten sposób postawiłeś stwierdzenie, że jest to zbiór pusty i wtedy musiałbym się zgodzić. Definicje można poszerzyć ateizm jak i teizm to np. zbiór pewnych przekonań, norm moralnych i pewna filozofia odmienna od teistycznej. Między ateizmem, a teizmem są sprzeczne np. normy moralne. Dla przykładu w teizmie najważniejszy może być Bóg, a w ateizmie co innego, dlatego moim zdaniem zbiór w taki sposób jak rozumiesz zawiera elementy. :)

          Tak, więc na moje oko to ty ograniczyłeś pojęcie ateizm i teizm, a potem się zdzwiłeś, że jest pusty zbiór.

          >Moja definicja opiera się na logice. Jeśli istnieje teizm oparty na wierze to - właśnie >logicznie, jako pusty zbiór dopełniający (tak jest zawsze) - musi istnieć BRAK teizmu (brak >wiary). Jak u dzieci, które się nie zetknęły z teizmem lub pozostałych ludzi, którzy zetknęli się >z nim ale go ignorują. To są ci, którzy w tej chwil nie wierzą. Reszta jest nieistotna bo >rozpatrujemy to tylko ze względu na to jedyne kryterium - wiary.

          Zgodzę się z Tobą, że zbiory są wykluczające jeśli mówić o wierze i braku wiary.
          Można na zbiory różnie patrzeć, bo tak naprawdę to my definiujemy co w nim może się znaleźć. Chociaż rozumiem twoje podejście do tego, ze nic nie zawierają te zbiory.

          1)Jesteś mi jednak wstanie odpowiedzieć w którym zbiorze leży pogląd ludzi? W (A)wierze czy (B)braku wiary?
          2) W którym zbiorze leży twój pogląd? W (A)wierze czy (B)braku wiary?
          3) Gdybyś miał dwa zbiory (A)Bóg istnieje i (B)Bóg nie istnieje to kto ma rację?

          >O teizmie może mówić każdy człowiek, wierzący i niewierzący. Wolno o nim mówić
          > krytycznie i przecież teista jednej religii tak właśnie mówi o teistycznym dogm
          > atyzmie innych religii. Mówi ateistycznie? Nie, nie uważa się tak. Jak widzisz,
          > to jest sprzeczność
          >Jakiś scjentolog krytykuje katolicyzm we wszystkim, co on zawiera. Przecież nie
          > są to opinie ateistyczne, bo on jest teistą.
          ...
          >Jak widzisz to jest sprzeczność.
          Co jest tu sprzeczne może mi wyjaśnić? :) Scjentolog nie jest ateistą! Scjentolog wierzy w swoje "tethany" i książkę napisaną przez L.R. Hubbard'a. Jest niczym innym jak teistą podobnie jak buddysta wierząc w swoje np. "sutry".


          > Niewiedza nie jest ani prawdą, ani fałszem i NIE MOŻE STANOWIĆ punktu odniesienia do >dalszych rozważań o prawdziwości innych zdań w jakimś ich systemie. W ten sposób >budowany jest ten "gmach" nauki.

          Czasem chciałbyś, żeby niewiedza była niepewnością. Niepewność lub możliwość kłamstwa nie jest dobrym rozwiązaniem tak jak mówisz. Wiedza to co innego niż niepewność i możliwość kłamstwa. Jeżeli widzisz dom to masz pewną wiedzę. Uważam coś za prawdę na podstawie obserwacji. Wiedza w takim wydaniu była by w moim odczuciu czymś bliżej prawdy. Ja widzę dom. :) Jeśli czegoś nie jestem wstanie sprawdzić osobiście to kieruje się dopuszczalnością, która pozwala na egzystencje, a to już może być niepewnością. Często dodatkowo kłamstwem miłym dla naszego samopoczucia. Zgodzę się, więc że niewiedza rozumiana przez Ciebie jako możliwość kłamstwa i niepewność nie powinna stanowić punktu odniesienia.

          Dopuszczalne jest tkwienie w błędzie, wtedy gdy nie ma powodu, by stwierdzić, że jest inaczej. Nie dopuszczalne jest jedynie twierdzenie, że napewno nie tkwię w błędzie, bo to oznacza zachowanie bierne i apoznawcze. Uważanie zaś, że wiem coś bez sprawdzenia to jest teizm. Dopuszczam, że istnieją rzeczy, które tak naprawdę w żaden sposób nie jestem w stanie sprawdzić Problem jest w tej dopuszczalności tzn. nazywaniu, że coś istnieje chociaż się nawet nie ujrzało. Podobnie jak z jednorożcem.

          Tak, więc nauka to nie tylko wiedza, ale także ciągłe poddawanie pod wątpliwość i poznawanie. Nie da się mieć wiedzy bez poznania. Tak, więc niewiedza jest też m. in. brakiem gotowości na poznawanie prawy. Nie można wierzyć w Boga tylko dlatego, że ktoś tak powiedział. Problemem wierzących jest tkwienie w błędzie i uważanie się za nieomylnego lub dopuszczanie rzeczy, które nikt nie jest w stanie sprawdzić przez co umożliwia to wciskanie kitu.

          Jeśli Cię źle zrozumiałem to napisz. :)


          • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 13:07
            *Ateizm i Teizm to nie tylko Bóg i brak Boga
            *prawy = prawdy
          • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 14:02
            *dlatego moim zdaniem zbiór w taki sposób jak rozumiesz nie zawiera elementy.
          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 27.10.15, 18:42
            putin_lll napisał(a):

            > > nie wszyscy rozumieją ateizm, tak jak nie wszyscy są oświecenie w buddyzmie! :)

            > > Moja definicja opiera się na logice. Jeśli istnieje teizm oparty na wierze to -
            > > właśnie logicznie, jako pusty zbiór dopełniający (tak jest zawsze) - musi
            > > istnieć BRAK teizmu (brak wiary).
            >
            > Co wypełnia zbiór teistyczny? - to zależy od nas! :)

            To zależy od definicji a definicja jest nam znana i nie będziemy kombinowali z manipulowaniem nią.

            > Ateizm to nie tylko Bóg i brak Boga, a zapewne w ten sposób postawiłeś stwierdz
            > enie, że jest to zbiór pusty i wtedy musiałbym się zgodzić. Definicje można pos
            > zerzyć

            Można? Chodzi Ci o to, żebyś Ty mógł sobie to robić? Poszerzyć? A jak nazwiesz tych, którzy "bez poszerzenia" odpowiadają ogólnej definicji braku teizmu (braku wiary)? Może nieteistami? No to mówmy teraz o teistach i nieteistach.

            > ateizm jak i teizm to np. zbiór pewnych przekonań, norm moralnych

            Jakich norm moralnych? Ateiści mają jakieś standardowe normy moralne? Jakie? :)

            > i pewna filozofia odmienna od teistycznej.

            Czy jest JEDNA filozofia teistyczna? Nie. Jest wynikająca z definicji wiara, jako coś im wspólnego. I tej właśnie wiary nie mają ateiści. I to ich odróżnia od całej grupy teistycznej. Nie ma innego kryterium.

            > Między ateizmem, a teizmem są sprzeczne np. normy moralne.

            Nieprawda. Podaj dowód, że ateista nie mógłby przyjąć sobie którejś z norm teistycznych - jako jego prywatnej - i przestrzegać jej.

            > Dla przykładu w teizmie najważniejszy może być Bóg,

            Który bóg? Tu chodzi o to, co definiuje teizm. Wystarczy, że nie jest spełnione kryterium tej definicji a takiego człowieka nie da się nazwać ateistą.

            > a w ateizm
            > ie co innego, dlatego moim zdaniem zbiór w taki sposób jak rozumiesz zawiera el
            > ementy. :)

            Zgodność lub nie zgodność z definicją teizmu. Czy Ty nie rozumiesz podstawowych reguł logiki?

            > Tak, więc na moje oko to ty ograniczyłeś pojęcie ateizm i teizm, a potem się
            > zdzwiłeś, że jest pusty zbiór.


            Zgodność lub niezgodność z definicją teizmu. :) Brak zgodności czyli zbiór pusty dotyczący tego kryterium - to jest ateizm.

            > Zgodzę się z Tobą, że zbiory są wykluczające jeśli mówić o wierze i braku wiary.

            I ta zgoda kończy dyskusję. A ateizmowi nie da się przypisać niczego, co jest teistyczne.

            > Można na zbiory różnie patrzeć, bo tak naprawdę to my definiujemy co w nim może
            > się znaleźć. Chociaż rozumiem twoje podejście do tego, ze nic nie zawierają te
            > zbiory.

            Patrz na nie logicznie.

            > 1)Jesteś mi jednak wstanie odpowiedzieć w którym zbiorze leży pogląd ludzi? W (
            > A)wierze czy (B)braku wiary?

            Wierzący to teista. Pozostali to ateiści.

            > 2) W którym zbiorze leży twój pogląd? W (A)wierze czy (B)braku wiary?

            Nie wierzę, więc nie spełniam definicji teisty. Jestem z grupy dopełniającej czyli ateistą.

            > 3) Gdybyś miał dwa zbiory (A)Bóg istnieje i (B)Bóg nie istnieje to kto ma rację
            > ?

            Istnienie trzeba udowodnić. Brak dowodu istnienia to nieistnienie - tak mówi logika i to wg niej nie dowodzi się nieistnienia. A rację mają ci, którzy myślą logicznie. Wierzący NIGDY nie ma racji.
            > >O teizmie może mówić każdy człowiek, wierzący i niewierzący. Wolno o nim mówić
            > > krytycznie i przecież teista jednej religii tak właśnie mówi o teistycznym dogm
            > > atyzmie innych religii. Mówi ateistycznie? Nie, nie uważa się tak. Jak widzisz,
            > > to jest sprzeczność
            > >Jakiś scjentolog krytykuje katolicyzm we wszystkim, co on zawiera. Przecież nie
            > > są to opinie ateistyczne, bo on jest teistą.
            > ...
            > >Jak widzisz to jest sprzeczność.
            > Co jest tu sprzeczne może mi wyjaśnić? :)

            Napisałeś wcześniej "Jeśli chcesz poznać ateizm ten prawdziwy..." A moje pytanie powyżej: "Mówi ateistycznie?" Pytam Cię jeszcze raz: czy teista, który wyraża się krytycznie np. o innym od swojego teizmie (to wg Ciebie cecha ateizmu) staje się ateistą? Twoje kryterium jest sprzeczne - podajesz je jako "definicję" ateizmu a jest wyrażane przez teistę.

            > Scjentolog nie jest ateistą!

            Tak. Bo wierzy teistycznie.

            > S
            > cjentolog wierzy w swoje "tethany" i książkę napisaną przez L.R. Hubbard'a. Jes
            > t niczym innym jak teistą podobnie jak buddysta wierząc w swoje np. "sutry".

            To jest zgodne z definicją teizmu.

            > > Niewiedza nie jest ani prawdą, ani fałszem i NIE MOŻE STANOWIĆ punktu odn
            > iesienia do >dalszych rozważań o prawdziwości innych zdań w jakimś ich syst
            > emie. W ten sposób >budowany jest ten "gmach" nauki.
            >
            > Czasem chciałbyś, żeby niewiedza była niepewnością. Niepewność lub możliwość
            > kłamstwa nie jest dobrym rozwiązaniem tak jak mówisz. Wiedza to co innego niż
            > niepewność i możliwość kłamstwa.


            To nie ja "chciałbym". Tak definiowana jest metoda naukowa i wyniki jej działania. Wiedza (zbiór prawd) jest tymczasowa i niepewna, bo odnosi się do dowodów, które w tej chwili uznajemy za poprawne. Ale to się może zmienić.

            > Jeżeli widzisz dom to masz pewną wiedzę. U

            Ale "dom" może być mirażem itp.

            > ważam coś za prawdę na podstawie obserwacji. Wiedza w takim wydaniu była by w m
            > oim odczuciu czymś bliżej prawdy. Ja widzę dom. :) Jeśli czegoś nie jestem wsta
            > nie sprawdzić osobiście to kieruje się dopuszczalnością, która pozwala na egzys
            > tencje, a to już może być niepewnością. Często dodatkowo kłamstwem miłym dla na
            > szego samopoczucia. Zgodzę się, więc że niewiedza rozumiana przez Ciebie jako m
            > ożliwość kłamstwa i niepewność nie powinna stanowić punktu odniesienia.

            Ogólnie jest tak, że dogmaty teistyczne są PRAWDZIWE ABSOLUTNIE, niepodlegające dyskusji i weryfikacji. A prawdy naukowe ZAWSZE są dopuszczone do powtórnej weryfikacji.

            > Dopuszczalne jest tkwienie w błędzie, wtedy gdy nie ma powodu, by stwierdzić, ż
            > e jest inaczej. Nie dopuszczalne jest jedynie twierdzenie, że napewno nie tkwię
            > w błędzie, bo to oznacza zachowanie bierne i apoznawcze. Uważanie zaś, że wiem
            > coś bez sprawdzenia to jest teizm. Dopuszczam, że istnieją rzeczy, które tak n
            > aprawdę w żaden sposób nie jestem w stanie sprawdzić Problem jest w tej dopuszc
            > zalności tzn. nazywaniu, że coś istnieje chociaż się nawet nie ujrzało. Podobni
            > e jak z jednorożcem.

            OK. Co więc podważasz w moich definicjach?

            > Tak, więc nauka to nie tylko wiedza, ale także ciągłe poddawanie pod wątpliwość
            > i poznawanie. Nie da się mieć wiedzy bez poznania.

            OK.

            > Tak, więc niewiedza jest te
            > ż m. in. brakiem gotowości na poznawanie prawy.

            Nie. Niewiedza jest dopełnieniem wiedzy. Jest TYLKO brakiem wiedzy.

            > Nie można wierzyć w Boga tylko
            > dlatego, że ktoś tak powiedział. Problemem wierzących jest tkwienie w błędzie
            > i uważanie się za nieomylnego lub dopuszczanie rzeczy, które nikt nie jest w st
            > anie sprawdzić przez co umożliwia to wciskanie kitu.

            OK.

            > Jeśli Cię źle zrozumiałem to napisz. :)

            Końcówka jest w porządku ale nie rozumiem Twoich początkowych zastrzeżeń. Wyglądały na takie trochę... dogmatyczne i i z pretensjami do manipulacji. :) Pomyśl, jak od razu z tego wybrnąć, bo im później się na to zdecydujesz, tym gorzej.
            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 09:24
              Religia jest kwestią wiary często alogicznej.Wiara w dobrego,doskonałego chrześcijańskiego Boga jest nielogiczna gdyż nie ma potwierdzenia w faktach.Natomiast Bóg będący częściowo dobrym,częściowo złym jak np.Sziwa jest możliwy.
              Buddyzm oferuje równość bytów tzn.uznawanie,że poszczególne żyjące istoty podlegają takiemu samemu prawu które jest bezwględnie sprawiedliwe dla wszystkich:dla bogów,ludzi,zwierząt.To prawo uczynków nazywane jest karmą.
              W buddyzmie nie ma czegoś takiego,że tylko ten kto wierzy w Buddę idzie do nieba a wszyscy inni choćby byli najlepsi idą do piekła gdyż go nie adorowali.Buddyści mają tylko większą możliwość poznania prawdy,lepszego odrodzenia się czy w końcu dotarcia do nirwany.Dobry chrześcijanin,ateista czy muzułmanin też może trafić do nieba albo mieć dobre wcielenie po śmierci.
              Chrześcijanie głoszą jaką to moralną religię niby wyznają.Bóg karzący wszystkich którzy w niego nie wierzą jest moralny,miłosierny?To absurd.Mimo tego twierdzą,że wszelkie inne religie są mniej moralne od chrześcijaństwa.Czy buddyzm który nie ma tak idiotycznych założeń jest od niego mniej moralny?
              • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 09:46
                olszak-przytycki napisał(a):

                > (...)Natomiast
                > Bóg będący częściowo dobrym,częściowo złym jak np.Sziwa jest możliwy.

                > Buddyzm oferuje równość bytów tzn.uznawanie,że poszczególne żyjące istoty podle
                > gają takiemu samemu prawu które jest bezwględnie sprawiedliwe dla wszystkich:dl
                > a bogów,ludzi,zwierząt.To prawo uczynków nazywane jest karmą.

                > (...)Buddy
                > ści mają tylko większą możliwość poznania prawdy,lepszego odrodzenia się czy w
                > końcu dotarcia do nirwany.Dobry chrześcijanin,ateista czy muzułmanin też może t
                > rafić do nieba albo mieć dobre wcielenie po śmierci.

                > (...).Czy buddyzm któr
                > y nie ma tak idiotycznych założeń jest od niego mniej moralny?

                Wybrałem fragmenty Twojej wypowiedzi. Podkreślenia moje.
                Przeczytaj co piszesz i zastanów się nad "nie-idiotycznymi" założeniami buddyzmu.
                Porównujesz dwie głupoty i ponieważ, Twoim zdaniem, jedne są nieco mniej idiotyczne to z jakiegoś powodu stają się nagle mądre. Szkoda gadać. Czytaj ze zrozumieniem to co pisze grgkh, a jak czegoś nie rozumiesz, dopytaj.
                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 12:34
                  "Głupoty".

                  www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/swiat-nowej-nauki/nauka-a-racjonalny-buddyzm,3476983/
                  Buddyzm nie jest głupotą.Buddyjskie poglądy na fizykę i psychologię mają potwierdzenie we współczesnej nauce.

                  Jeśli kochasz cały świat,wszystko co istnieje,jeśli starasz się wszystkim pomóc?-podaj mi wyższą moralność?Co,walka o przetrwanie?Wybicie wszelkiej konkurencji?

                  • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 14:06
                    olszak-przytycki napisał(a):

                    > "Głupoty".
                    >
                    > rel="nofollow">www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/swiat-nowej-nauki/nauka-a-racjonalny-buddyzm,3476983/
                    > Buddyzm nie jest głupotą.Buddyjskie poglądy na fizykę i psychologię mają potwie
                    > rdzenie we współczesnej nauce.

                    Właściwie to buddyjskie poglądy na fizykę mają takie samo potwierdzenie jak poglądy chrześcijańskie, muzułmańskie i poglądy Świadków Jehowy. Jak odpowiednio zinterpretujesz treść religijną to nagle się okaże że jest w całkowitej zgodzie z wiedzą naukową. Co ciekawe pozostanie w zgodzie z wiedzą naukową nawet, gdy ta się zmieni - po prostu jeden religiant z drugim "odkryją" nową niezwykłą interpretację (lub prostszym językiem: "odwrócą kota ogonem"). Wiedza o świecie, materii, kosmologii zmieniała się przez setki lat i za każdym razem okazywało się, że przekazy religijne i pisma święte są w pełni zgodne - za każdym razem gdy nauka się zmieniała i przyznawała, że wcześniej się myliła, niezmienne pisma święte wciąż pozostawały z nauką zgodne i znajdywały w nauce potwierdzenie. A ciemny lud kupuje to do dziś. Jak nie chrześcijaństwo, to islam, a jak nie islam to buddyzm - każdy jeden wyznawca nabija się z idiotyzmów innych religii bezkrytycznie akceptując dogmaty własnej.

                    >
                    > Jeśli kochasz cały świat,wszystko co istnieje,jeśli starasz się wszystkim pomóc
                    > ?-podaj mi wyższą moralność?Co,walka o przetrwanie?Wybicie wszelkiej konkurencj
                    > i?

                    Kochasz wszystko co istnieje? Jak to robisz? Jak to się objawia?
                    Przecież cały czas ustawiasz się w opozycji oświeconego buddysty do zidiociałego chrześcijaństwa - wyznaczając granice pomiędzy buddyzmem, a konkurencją. Buddyści w Indiach idą dalej i konkurencję wybijają... ale tamci mnisi i guru kierujący tamtymi buddystami to zapewne V kolumna - tylko Ty jesteś prawdziwym buddystą (no i ew. Budda).
                    Sam kupuj swoje bujdy. Ja nie chcę ich nawet za dopłatą.
                    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 15:55
                      Nie pisz głupot.Buddyjskie pisma wspominają o nieskończonej liczbie światów,o różnych czasach,pustce ,formie,przyczynie,skutku,karmie,współzależnym powstawaniu itd.. Najwyraźniej nie jesteś w stanie zrozumieć nauki buddyjskiej.Nie dziwota bo mało kto pojmuję fizykę kwantową.
                      Porównywanie buddyzmu mahajany do chrześcijaństwa jest jak porównywanie Lamborghini do wozu zaprzężone w woły.I to jeździ i to jeździ.Wniosek:są do siebie podobne i takie same do dupy bo się psują i niszczeją?:)

                      Ja nie mówię,że kocham to czy tamto czy,że jestem Buddą ale to,że staram się tak postępować zgodnie ze wskazaniami Buddy.Buddystą może być i morderca który stara się praktykować buddyzm,chce stać się lepszym ,pomóc sobie i innym.
                      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 20:17
                        olszak-przytycki napisał(a):

                        > Nie pisz głupot.Buddyjskie pisma wspominają o nieskończonej liczbie światów,o r
                        > óżnych czasach,pustce ,formie,przyczynie,skutku,karmie,współzależnym powstawani
                        > u itd..

                        Każdą religię tworzyli ludzie. Nie było przecież przeszkód, by swoich, sformułowanych dość wtedy prymitywnie koncepcji (hipotez na temat świata) nie łączyć z religijnym opisem świata.

                        Obecna Twoja nadinterpretacja tych śladów hipotez nie jest prawdziwym i DOSŁOWNYM opisem naukowym.

                        > Najwyraźniej nie jesteś w stanie zrozumieć nauki buddyjskiej.Nie dziwot
                        > a bo mało kto pojmuję fizykę kwantową.

                        Zanim buddyzm zacząłby wyjaśniać mechanikę kwantową, może powinien opowiedzieć coś prostszego o fizyce świata, co dałoby się ówczesnym językiem jednoznacznie przedstawić? Np. o pierwiastkach, związkach chemicznych, atomach?

                        Nadinterpretacja nie działa.

                        > Porównywanie buddyzmu mahajany do chrześcijaństwa jest jak porównywanie Lamborg
                        > hini do wozu zaprzężone w woły.I to jeździ i to jeździ.Wniosek:są do siebie pod
                        > obne i takie same do dupy bo się psują i niszczeją?:)
                        >
                        > Ja nie mówię,że kocham to czy tamto czy,że jestem Buddą ale to,że staram się ta
                        > k postępować zgodnie ze wskazaniami Buddy.Buddystą może być i morderca który st
                        > ara się praktykować buddyzm,chce stać się lepszym ,pomóc sobie i innym.

                        Starasz się postępować... Ja też staram się postępować zgodnie z regułami humanizmu.

                        Mam tę przewagę nad Tobą, że nie podlewam tego sosem religii i przynależności do organizacji.
                        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 21:18
                          Nie postępujesz zgodnie z regułami humanizmu.Uważasz,że aborcja,in vitro i eutanazja są dobre.Jesteś zdemoralizowany a udajesz człowieka dobrego.
                          Mnie do buddyzmu przekonał sam Budda.Nikogo nie mordował,nie zsyłał na nikogo potopu,nie rzucał z nieba kamieniami w grzeszników.99% ludzi zawsze będzie w chwili śmierci w coś wierzyć.Naukowcy w większości nie wierzą.Jeśli nawet to jest ich może 0,1% populacji.Jeśli mam w coś wierzyć a wierzę w życie pośmiertne, to wybieram buddyzm.Nie przeczę,że dla innych,pewnie dla większości, chrześcijaństwo ze swym Okrutno-Miłosiernym,Wszechszpiclującym Bogiem jest lepsze.Chcą być niewolnikami,niech będą.Ich wybór.
                          • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 22:19
                            olszak-przytycki napisał(a): Naukowcy w większości nie wierzą.Jeśli nawet to jest
                            > ich może 0,1% populacji.J

                            Gdy Budda osiągnął oświecenie, stanowił 0,000 coś tam populacji, więc nie ma powodu do stresu.
                            Naukowcy mogą stanowić większość lub mniejszość, a i tak istotę będzie stanowiła jakość przekazu.
                          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 23:14
                            olszak-przytycki napisał(a):

                            > Nie postępujesz zgodnie z regułami humanizmu.

                            Tam, gdzie dotyczy to mojego stosunku do innych, postępuję humanistycznie.

                            > Uważasz,że

                            Uważanie nie jest postępowaniem.

                            > aborcja,

                            Ja tylko nie zabraniam tego innym. Tobie nie przeszkadza istnienie podziemia aborcyjnego. A ja respektuję prawo, które zezwala na aborcję.

                            > in vitro

                            In vitro jest odwrotnością aborcji. To robienie dzieci tam, gdzie mogłoby ich nie być. Zdecyduj, o co Ci chodzi?

                            > i eutanazja są dobre.

                            Prawo do eutanazji potrzebuję - na wszelki wypadek - dla siebie. Inni mnie nie obchodzą ani nie zamierzam nikomu tego narzucać. Tak, eutanazja jest zdecydowanie dobra i Tobie nic do tego, jak ja swoim życiem będę rozporządzał.

                            > Jesteś zdemoralizowany a udajesz człowieka dobrego.

                            Bzdury. Nic Ci do tego, co ja o sobie stanowię. A w stosunkach z innymi ludźmi jestem w porządku.

                            > Mnie do buddyzmu przekonał sam Budda.Nikogo nie mordował,nie zsyłał na nikogo p
                            > otopu,nie rzucał z nieba kamieniami w grzeszników.

                            Ci guru zawsze siebie odmalowywali w idealnych barwach. Ale ich naśladowcy (jak Ty) tylko udają takich idealnych.

                            > 99% ludzi zawsze będzie w chw
                            > ili śmierci w coś wierzyć.

                            A co mnie to obchodzi? Ja na pewno w chwili śmierci nie będę w nic takiego wierzyć.

                            > Naukowcy w większości nie wierzą.

                            Bo są mądrzy.

                            > Jeśli nawet to jest
                            > ich może 0,1% populacji.Jeśli mam w coś wierzyć a wierzę w życie pośmiertne, to
                            > wybieram buddyzm.Nie przeczę,że dla innych,pewnie dla większości, chrześcijańs
                            > two ze swym Okrutno-Miłosiernym,Wszechszpiclującym Bogiem jest lepsze.Chcą być
                            > niewolnikami,niech będą.Ich wybór.

                            Twój problem. Ale, co widać, wiara ogłupia, bo swojej wiary nie potrafisz racjonalnie uzasadnić.
                            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 29.10.15, 16:36
                              Wiary w życie po śmierci nie trzeba racjonalnie uzasadniać.Ludzie sami chcą w to wierzyć.

                              Co wam szkodzi religia która nie ma okrutnych bogów których trzeba obłaskawiać bojąc się ich gniewu(jak.religie semickie,hinduizm)?W buddyzmie chodzi głównie o wyrwanie się z cierpienia i pomoc innym w wyzwolenia się z cierpienia.Macie coś przeciwko takiej idei?

                              Jeśli ktoś chce mieć dobre życie po śmierci to musi się starać być dobrym.Ateizm poprzez brak lęku przed konsekwencjami grzechu,powoduje,że ludzie są niej moralni,łamią wszelkie zasady.Z tej przyczyny lewacy gardzą rodziną,życiem poczętym,starcami będącymi blisko śmierci.Proponują nawet adopcję dzieci przez pary homoseksualne.Postępują niczym syn wychowany bez ojca który wie,że matka mu na wszystko pozwoli.
                              I jeszcze uważają się za "humanistów".Są anarchistami i degeneratami a nie humanistami.


                              • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 29.10.15, 18:49
                                olszak-przytycki napisał(a):

                                > Wiary w życie po śmierci nie trzeba racjonalnie uzasadniać.

                                Wiary w ogóle nie trzeba uzasadniać, bo taka jej specyfika, że tylko wierzy.

                                Ludzie sami chcą w t
                                > o wierzyć.

                                A ilu Ty znasz ludzi, którzy tak autentycznie, bezkrytycznie wierzą?
                                W moim odczuciu większość wierzących to ludzie urobieni, zastraszeni, bez aspiracji do wolności.

                                W buddyzmie chodzi głównie
                                > o wyrwanie się z cierpienia i pomoc innym w wyzwolenia się z cierpienia.

                                A gdy już się "wyrwiesz", to gdzie będziesz?
                                Pytam, bo gdybym potrzebował pomocy, mógłbym skorzystać z Twojej deklaracji.
                                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 29.10.15, 19:25
                                  Cierpienie jest doświadczane i nie trzeba wierzyć,że istnieje.Reszta-czyli wyrywanie się z cierpienia jest już kwestią wiary.Aby wyrwać się z cierpienia trzeba postępować moralnie,pracować nad sobą,rozproszyć niewiedzę:poprzez medytacje i przyswajanie nauk Buddy.A potem z górki:oświecenie-stajesz się Buddą ,wyzwalasz się z więzów cierpienia i wstępujesz do nirwany:)
                                  (W rzeczywistości większość buddystów stara się postępować moralnie i modli się o przychylność do bóstw buddyjskich licząc na lepsze wcielenie po śmierci albo niebo).
                                  • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 08:39
                                    Cierpienie jest tak samo ważne jak radość. Dlaczego chcesz unikać coś co jest tak samo potrzebne w życiu jak inne rzeczy. Dlaczego też nie pogodzisz się z tym, że cierpienie jest elementem twojego życia. Nie da się uniknąć cierpienia. To cierpienie jakie nazywają buddyści nie jest unikaniem wszelkiego cierpienia jakie znasz...

                                    > Reszta-czyli wyrywanie się z cierpienia jest już kwestią wiary.
                                    > Aby wyrwać się z cierpienia trzeb, a postępować moralnie,pracować nad sobą,rozproszyć
                                    > niewiedzę

                                    Najpierw twierdzisz, że to kwestia wiary... a potem, że postępowania moralnego, pracy i roproszenia niewiedzy. Może chcesz powiedzieć, że wszystkiego jednocześnie?
                                    Jeśli tak to zastanów się czy wiara nie została tam dodana błędnie.

                                    > poprzez medytacje i przyswajanie nauk Buddy.

                                    Osobną kwestią jest nauka, a osobną przypuszenie. Twierdzenia wykraczające poza naukę o świecie nie są nauką, a przypuszczeniami. Budda część rzeczy prawdopodobnie dobrze nauczał, ale część jego uczniowe lub on sam przemienił w przypuszczenia. Przypuszczenia w formie nauki są bardzo szkodliwe.

                                    Tematy dotyczące bóstw buddyjskich - nie są nauką. Buddyzm jest szkodliwy w tych kwestiach jak i innych dotyczących m. in. reinkarnacji. Buddyzm nie zajmuje się nauką, a religią. Buddyzm zajmuje się oprócz nauki także wciskaniem infantylnych, niesprawdzonych rzeczy i kłamstwa...
                                    • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 12:08
                                      "Cierpienie jest tak samo ważne jak radość".Przyjacielu,w takim razie włóż rękę do gara z wrzącą wodą skoro to to samo:)Buddyzm proponuje wyrwanie się z kręgu cierpienia.Bynajmniej nie chodzi tu jedynie o zwykłe życie gdzie to cierpienie jest w różnych proporcjach.Niektórzy mogą uważać ,że są szczęśliwi bo nie chorują i im się powodzi.A dookoła żyją ludzie z ranami na skórze,wyjący z bólu.Oni tego nie widzą,są szczęśliwi gdyż ich to nie dotyczy.Tym niemniej w buddyzmie cierpienie nie oznacza li tylko takiego zwyczajnego bólu fizycznego i psychicznego.Nawet bogowie w raju choć szczęśliwi to jednak cierpią.Z tej przyczyny,że nie mają odpowiedniej wiedzy,żyją w ułudzie.Dopiero oświecenie,stan wszechwiedzy likwiduje wszelkie cierpienie(łącznie z doświadczeniami ulotnego poczucia szczęścia).

                                      Ateizm?Przecież wam tłumaczę,że Jadzia,Ździsiek i Alik chcą żyć po śmierci.A wy im proponujecie unicestwienie.Tłumaczę:nie ma znaczenie czy jest życie pośmiertne czy nie gdyż ludzie i tak w nie wierzą.Bo im jest potrzebne do szczęścia jak dziecku wiara w św.Mikołaja.
                                      • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 14:20
                                        Odpowiadasz na:
                                        olszak-przytycki napisał(a):

                                        > "Cierpienie jest tak samo ważne jak radość".Przyjacielu,w takim razie włóż rękę
                                        > do gara z wrzącą wodą skoro to to samo:)Buddyzm proponuje wyrwanie się z kręgu
                                        > cierpienia.Bynajmniej nie chodzi tu jedynie o zwykłe życie gdzie to cierpienie
                                        > jest w różnych proporcjach.Niektórzy mogą uważać ,że są szczęśliwi bo nie chor
                                        > ują i im się powodzi.A dookoła żyją ludzie z ranami na skórze,wyjący z bólu.Oni
                                        > tego nie widzą,są szczęśliwi gdyż ich to nie dotyczy.Tym niemniej w buddyzmie
                                        > cierpienie nie oznacza li tylko takiego zwyczajnego bólu fizycznego i psychiczn
                                        > ego.

                                        Przecież to nieprawda. W buddyźmie chodzi o odcięcie się od bólu - włożenie ręki do wrzątku i nie zarejestrowania bólu przez mózg.

                                        > Nawet bogowie w raju choć szczęśliwi to jednak cierpią.Z tej przyczyny,że n
                                        > ie mają odpowiedniej wiedzy,żyją w ułudzie.Dopiero oświecenie,stan wszechwiedzy
                                        > likwiduje wszelkie cierpienie(łącznie z doświadczeniami ulotnego poczucia szcz
                                        > ęścia).

                                        Bogowie cierpią? Skąd masz taką wiedzę o bogach? Dlaczego w ogóle nazywasz ich bogami? Tylko nie mów, że dlatego, bo napisali to w jakiejś książce.

                                        > Ateizm?Przecież wam tłumaczę,że Jadzia,Ździsiek i Alik chcą żyć po śmierci.A wy
                                        > im proponujecie unicestwienie.

                                        Ja też Ci tłumaczę, że Jadzia, i Alik chcą latać, a Zdzisiek chciałby mieć dwie głowy. I co? I psinco. To są marzenia. Ograniczeniem marzeń jest wyobraźnia. Kłamstwem jest twierdzenie, że po śmierci marzenia się spełniają. To jedno z najgorszych kłamst którymi religia mami ludzi i którymi przejmuje nad nimi kontrolę i sprawuje władzę. Własnie przez idiotów, którzy bronia kłamstwa, bo jest miłe i kojące i fajniejsze niż rzeczywistość.

                                        > Tłumaczę:nie ma znaczenie czy jest życie pośmier
                                        > tne czy nie gdyż ludzie i tak w nie wierzą.Bo im jest potrzebne do szczęścia ja
                                        > k dziecku wiara w św.Mikołaja.

                                        Z wiary w św. Mikołaja się wyrasta.
                                        To co mówisz to utrzymywanie masy ludzi w emocjonalnym niedorozwoju - w ich dziecięctwie gdzie mamiąc ich kłamstwami i obecankami o św. Mikołajach nazywanych dla niepoznaki bogami, rajami i buddami. Robi się to wyłącznie dla władzy nad takimi urobionymi umysłowymi niewolnikami - władzy i profitów jakie można z niej czerpać. I dotyczy to każdej religii. Twojego zakłamanego buddyzmu również.
                                      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 16:04
                                        olszak-przytycki napisał(a):

                                        > Dopiero oświecenie,stan wszechwiedzy
                                        > likwiduje wszelkie cierpienie(łącznie z doświadczeniami ulotnego poczucia szcz
                                        > ęścia).

                                        Czyli sceptycyzm i nauka. Po co w to mieszać wiarę w nie wiadomo co?

                                        > Ateizm?Przecież wam tłumaczę,że Jadzia,Ździsiek i Alik chcą żyć po śmierci.

                                        Tak chcą jak narkoman CHCE jeszcze jedna porcję narkotyku. Żaden człowiek się z takim chceniem nie rodzi.

                                        > A wy
                                        > im proponujecie unicestwienie.

                                        Jakie unicestwienie? Zastanów się nad tym logicznie - przecież jeśli coś po śmierci istniałoby, to i tak byś tego nie uniknął. Twoja wiara tego nie powoła do realnego istnienia ani mój brak wiary tego nie mógłby unicestwić.

                                        O co zabiegasz, tracąc czas swojego życia na załatwianie sobie biletu wstępu do krainy, która (być może) nie istnieje?

                                        Chodzi o jakieś magiczne sztuczki i rytuały, które powinieneś wykonać podczas życia, żeby tego "nie stracić"? Uważasz, że takie są reguły wstępu do tej cudownej krainy "ważniejszej" od naszego realu?

                                        > Tłumaczę:nie ma znaczenie czy jest życie pośmier
                                        > tne czy nie gdyż ludzie i tak w nie wierzą.

                                        Tak.

                                        > Bo im jest potrzebne do szczęścia ja
                                        > k dziecku wiara w św.Mikołaja.

                                        Bzdura. To oszukiwanie tych ludzi. Wiara odbiera im sceptycyzm i rzuca ich na pożarcie religiom, które ich bezdusznie wykorzystają. Wiara w takie bzdety potrzebna jest tym, którzy na takiej manipulacji coś kosztem wierzących zyskują.

                                        Absolutnie zły jest sam stan wiary.
                                    • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 15:53
                                      putin_lll napisał(a):

                                      > Cierpienie jest tak samo ważne jak radość.

                                      Ważne ze względu na co? Musi być kryterium.

                                      > Dlaczego chcesz unikać coś co jest t
                                      > ak samo potrzebne w życiu jak inne rzeczy.

                                      Cierpienie, ból to negatywne odczucie powstałe w toku ewolucji mające za cel ostrzeganie przed zagrożeniem przetrwania. Istnieje tylko z tego powodu. I właśnie dlatego jest bodźcem negatywnym, żebyśmy musieli zareagować w czynnik, który to wywołuje.

                                      Po co stwarzać specjalnie okazję, by cierpieć? Przecież celem jest unikanie czegoś. Niepowtarzanie określonych sytuacji.

                                      > Dlaczego też nie pogodzisz się z tym
                                      > , że cierpienie jest elementem twojego życia. Nie da się uniknąć cierpienia.

                                      Da się. Po to są środki przeciwbólowe, terapie różnego rodzaju itp. Ból i cierpienie wyniszczają i uniemożliwiają normalne, ewolucyjnie zaprogramowane trwanie. Cierpienia należy unikać.

                                      > Najpierw twierdzisz, że to kwestia wiary... a potem, że postępowania moralnego,
                                      > pracy i roproszenia niewiedzy. Może chcesz powiedzieć, że wszystkiego jednocze
                                      > śnie?
                                      > Jeśli tak to zastanów się czy wiara nie została tam dodana błędnie.
                                      >
                                      > > poprzez medytacje i przyswajanie nauk Buddy.
                                      >
                                      > Osobną kwestią jest nauka, a osobną przypuszenie. Twierdzenia wykraczające poza
                                      > naukę o świecie nie są nauką, a przypuszczeniami. Budda część rzeczy prawdopod
                                      > obnie dobrze nauczał, ale część jego uczniowe lub on sam przemienił w przypusz
                                      > czenia. Przypuszczenia w formie nauki są bardzo szkodliwe.
                                      >
                                      > Tematy dotyczące bóstw buddyjskich - nie są nauką. Buddyzm jest szkodliwy w tyc
                                      > h kwestiach jak i innych dotyczących m. in. reinkarnacji. Buddyzm nie zajmuje
                                      > się nauką, a religią. Buddyzm zajmuje się oprócz nauki także wciskaniem infanty
                                      > lnych, niesprawdzonych rzeczy i kłamstwa...

                                      Zgoda.
                                    • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 15:59
                                      putin_lll napisał(a):

                                      > Cierpienie jest tak samo ważne jak radość

                                      Daje Ci moje cierpienie.

                                      Dlaczego chcesz unikać coś co jest t
                                      > ak samo potrzebne w życiu jak inne rzeczy.

                                      Jest taki jeden powód. Spójrz w lustro.

                                      Dlaczego też nie pogodzisz się z tym
                                      > , że cierpienie jest elementem twojego życia.

                                      Masz ode mnie kopa w 4 litery.

                                      >Nie da się uniknąć cierpienia.

                                      Jesteś niczym prorok. Trafnie przewidziałeś.

                                      >To
                                      > cierpienie jakie nazywają buddyści nie jest unikaniem wszelkiego cierpienia ja
                                      > kie znasz...

                                      Gdy buddystę boli ząb idzie do dentysty, katolicy też tak robią.
                                      Cierpienie jest cierpieniem , a TY już go tak nie dziel, bo ono ogarnia wszystkich.

                                      > Najpierw twierdzisz, że to kwestia wiary... a potem, że postępowania moralnego,
                                      > pracy i roproszenia niewiedzy. Może chcesz powiedzieć, że wszystkiego jednocze
                                      > śnie?
                                      > Jeśli tak to zastanów się czy wiara nie została tam dodana błędnie.

                                      Nie widzę tu błędu. Budda praktykując też miał wielką wiarę. Dlaczego kwestionujesz wiarę u "-przytyckiego"

                                      >Buddyzm jest szkodliwy w tyc
                                      > h kwestiach jak i innych dotyczących m. in. reinkarnacji.

                                      Mi reinkarnacja pasuje.
                                      Mam tylko problem z tym, co się odradza.
                                      Może Ty wiesz?
                                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 15:26
                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                    > Cierpienie jest doświadczane i nie trzeba wierzyć,że istnieje

                                    Absolutna prawda.

                                    Reszta-czyli wyry
                                    > wanie się z cierpienia jest już kwestią wiary.

                                    Prawda ale tylko w przypadku osoby wierzącej.
                                    Problem pojawia się w sytuacji Buddy, bo on powiedział "jest wyzwolenie", a nie wierzę, że tak jest.

                                    >Aby wyrwać się z cierpienia trzeb
                                    > a postępować moralnie,pracować nad sobą,rozproszyć niewiedzę:poprzez medytacje
                                    > i przyswajanie nauk Buddy.

                                    I słusznie, skoro wielu osobom pomogło, wielu może spróbować by potwierdzić lub obalić prawdziwość tego stwierdzenia.

                                    A potem z górki:oświecenie-stajesz się Buddą ,wyzwala
                                    > sz się z więzów cierpienia i wstępujesz do nirwany:)

                                    Jestem za tą wizją. Oczywiście oprócz Nirwany, bo gdy "Tam" trafisz to nawet Budda Cię nie uratuje. Tak słyszałem.
                              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 30.10.15, 00:21
                                olszak-przytycki napisał(a):

                                > Wiary w życie po śmierci nie trzeba racjonalnie uzasadniać.Ludzie sami chcą w t
                                > o wierzyć.

                                Nie uogólniaj. Ja nie chcę w te bzdury wierzyć.

                                > Co wam szkodzi religia która nie ma okrutnych bogów których trzeba obłaskawiać
                                > bojąc się ich gniewu(jak.religie semickie,hinduizm)?W buddyzmie chodzi głównie
                                > o wyrwanie się z cierpienia i pomoc innym w wyzwolenia się z cierpienia.Macie c
                                > oś przeciwko takiej idei?

                                Każda religia, która skłania ludzi do WIARY, jest szkodliwa, bo robi z nich dogmatyków.

                                Dawałem Ci przykłady buddystów, którzy w Birmie i na Sri Lance zachowywali się w typowo agresywny religijnie sposób.

                                > Jeśli ktoś chce mieć dobre życie po śmierci to musi się starać być dobrym.Ateiz
                                > m poprzez brak lęku przed konsekwencjami grzechu,powoduje,że ludzie są niej mo
                                > ralni,łamią wszelkie zasady.

                                Nie mów w imieniu ateistów. Ja jestem ateistą i jestem WYJĄTKOWO DOBRYM CZŁOWIEKIEM. Lepszym od Ciebie... zapewne. :)

                                > Z tej przyczyny lewacy gardzą rodziną,życiem poczęt
                                > ym,starcami będącymi blisko śmierci.

                                Nie szkaluj, nie mów fałszywego świadectwa o tych, których nienawidzisz prawdziwie buddyjską miłością bliźniego swego.

                                > Proponują nawet adopcję dzieci przez pary h
                                > omoseksualne.

                                A co jest złego w miłości w ten sposób? Gorsza jest dość powszechna patologia wśród wierzących w bogów, wskutek której cierpią niewinne WŁASNE dzieci.

                                > Postępują niczym syn wychowany bez ojca który wie,że matka mu na w
                                > szystko pozwoli.
                                > I jeszcze uważają się za "humanistów".Są anarchistami i degeneratami a nie huma
                                > nistami.

                                Nie oczerniaj. Nie okazuj publicznie, jak bardzo nienawidzisz innych. :)
                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 20:08
                    olszak-przytycki napisał(a):

                    > "Głupoty".
                    >
                    > www.goldenline.pl/grupy/Zainteresowania/swiat-nowej-nauki/nauka-a-racjonalny-buddyzm,3476983/
                    > Buddyzm nie jest głupotą.

                    Jest taką samą głupotą i manipulacją jak inne religie.

                    > Buddyjskie poglądy na fizykę i psychologię mają potwie
                    > rdzenie we współczesnej nauce.

                    To, co jest potwierdzone przez naukę, wynika z dowodów. Jakakolwiek teza, która jest w ten sposób potwierdzona staje się częścią nauki, wiedzy o świecie i nie potrzebuje związków z żadną religią. Bo, przypomnę Ci, religia to sprawy NIEPOTWIERDZONE przez naukę.

                    Choćbyś nie wiem ile tez naukowych próbował potajemnie :) włączyć do swojej religii, to nie poprawi jej znaczenia.

                    > Jeśli kochasz cały świat,wszystko co istnieje,jeśli starasz się wszystkim pomóc
                    > ?-podaj mi wyższą moralność?Co,walka o przetrwanie?Wybicie wszelkiej konkurencj
                    > i?

                    Najwyższa moralność to np. humanizm. Humanizm opiera się na logice, racjonalizmie i nie sięga po nieudowodnione bzdury religijne.
              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 28.10.15, 20:03
                olszak-przytycki napisał(a):

                > Religia jest kwestią wiary często alogicznej.

                Z definicji: wiara jest ZAWSZE alogiczna.

                > Wiara w dobrego,doskonałego chrześ
                > cijańskiego Boga jest nielogiczna gdyż nie ma potwierdzenia w faktach.Natomiast
                > Bóg będący częściowo dobrym,częściowo złym jak np.Sziwa jest możliwy.

                Możliwy? W ten sposób potwierdziłeś to, że bogowie nie istnieją, gdyż to ludzie DOBIERAJĄ taki wizerunek boga, który "byłby możliwy". A jaki "jest możliwy"?

                A co to jest "możliwość"? To jest to, co jest ZGODNE z fizyką świata, a naukowym widzeniem świata czyli to jest to, co jest udowodnione. Bóg możliwy to udowodniony a więc to nie jest bóg tylko prawa rządzące światem.

                Oblekanie części tych praw w osobowość jakiejś nadistoty jest ZBĘDNE. Bo po co nam to? Żeby oczekiwać łamania praw fizyki (czyli boga) przez boga? Pod wpływem ludzkich intencji? To ludzie swoim postępowaniem mają wpływać na decyzje boga?

                > Buddyzm oferuje równość bytów tzn.uznawanie,że poszczególne żyjące istoty podle
                > gają takiemu samemu prawu które jest bezwględnie sprawiedliwe dla wszystkich:dl
                > a bogów,ludzi,zwierząt.To prawo uczynków nazywane jest karmą.

                A co to jest równość bytów? Gdy drapieżnik zjada ofiarę to jest równość? A jak zrezygnuje z tego i zdechnie z głodu to inna równość?

                > W buddyzmie nie ma czegoś takiego,że tylko ten kto wierzy w Buddę idzie do nieb
                > a a wszyscy inni choćby byli najlepsi idą do piekła gdyż go nie adorowali.Buddy
                > ści mają tylko większą możliwość poznania prawdy,

                PRAWDA ma definicję w logice. Prawda to ZGODNOŚĆ ZDAŃ. Zgodność zdań poznaje się przez sprawdzanie, dowodzenie, obserwancję a nie przez spłynięcie tej informacji z nie wiadomo skąd. Gdyby tak było to buddyści powinni już od dawna zastąpić wszystkich naukowców. Tymczasem buddyści "robią sobie dobrze" wprawiając się w stan, który (z dużym przybliżeniem) można osiągać także za pomocą np. specyfików chemicznych.

                > lepszego odrodzenia się

                Nie zauważyłem, żeby jakiś odrodzony buddysta naprawdę przewyższał w czymś innych ludzi. Genialni (w różnych kategoriach) ludzie istnieją poza buddyzmem i buddyści nie mają szansy im dorównać.

                > czy w
                > końcu dotarcia do nirwany.

                Nirwana czyli stan uniesienia. Co w nim ZEWNĘTRZNIE (gdy patrzy na to zewnętrzny obserwator) jest niezwykłego? Nic.

                > Dobry chrześcijanin,ateista czy muzułmanin też może t
                > rafić do nieba albo mieć dobre wcielenie po śmierci.

                Nikt nie udowodnił istnienia nieba religijnego.

                OK. jeśli ludziom zależy, żeby tam trafić, to w pewnością wiedzą coś o niebie pewnego. A więc - JAK tam jest? Opisz to.

                > Chrześcijanie głoszą jaką to moralną religię niby wyznają.Bóg karzący wszystkic
                > h którzy w niego nie wierzą jest moralny,miłosierny?To absurd.Mimo tego twierdz
                > ą,że wszelkie inne religie są mniej moralne od chrześcijaństwa.Czy buddyzm któr
                > y nie ma tak idiotycznych założeń jest od niego mniej moralny?

                Każda religia mataczy. Nie ma wyjątku. A prawdziwe jest tylko to, co zostało udowodnione.
    • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 08:16
      W treść wkradł się błąd: być = byś.

      Każda z tych grup ma rację i to jest najśmieszniejsze. xD
      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 11:49
        putin_lll napisał(a):

        > W treść wkradł się błąd: być = byś.
        >
        > Każda z tych grup ma rację i to jest najśmieszniejsze. xD

        Wierzący z definicji nie ma racji. Logicznie - NIE WOLNO nadawać zdaniu prawdziwości jeśli nie zostało to udowodnione. Wierzący myli się w tym założeniu ZAWSZE. Opis świata powstały przez włączanie zdań uczynionych prawdą wskutek wiary jest alogiczny i traci prawo do nazywania całości prawdziwym.

        Logicznie - jedno zdanie fałszywe powoduje, że całość jest fałszywa. Tak w logice działa operator AND (po polsku np. w językach typu VBA - jest to ORAZ).

        A przecież właśnie tą logiką od zawsze budujemy cały, poprawnie działający dla nas opis świata.
    • putin_lll Re: Przechodzę na buddyzm 22.10.15, 08:49
      *była = był
      *oświecenie = oświeceni
    • jacek_x Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 20:08
      olszak-przytycki 16.10.15, 18:56
      Ateizm jest nudny jak flaki z olejem.Ateiści są niemoralni,promują aborcję,in vitro i inne zbrodnie.
      Boga nie ma bo ta koncepcja Doskonałego i Wszechmocnego Boga nie potwierdza się w Rzeczywistości.
      =======
      Jedyny powod dlaczego jestes inteligentnym ssakiem drapieznym tutakj na ziemi to nauczyc sie cierpliwosci.
      Wszelkie inne powody sa drugorzedne. Buddyzm ma ta zalete, ze pomaga w tym pomaga.
      Chrzescijanstwo tez mialo w tym pomoc, ale kaste przywodcza opanowali rozmaici impotenci , homoseksualisci i inni dewianci i cala idea zeszla na dalszy plan.
      Buddyzm jest blizszy ideii chrystusa bardziej niz wspolczesny popularny katolicyzm.
      • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 20:21
        Dziękuję.
        Ja bym tak bardzo Buddy z Jezusem nie porównywał.Jezus wyganiał demony i zostawiał je samym sobą.Budda natomiast przyszedł po to by zbawić wszelkie istoty,także szatany.Budda głosi swą naukę każdej istocie niezależnie czy to diabeł czy anioł po to by tak jak On wkroczyła do nirwany.Buddyjski bodhisattwa ślubuje,że będzie dotąd pomagał wszystkim zbłąkanym istotom aż staną się Buddą i wejdą do nirwany.
        • jacek_x Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 20:35
          No dobrze, a co to jest twoim zdaniem ta nirwana?
          • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 10:18
            Nie wiem czym jest nirwana gdyż nie jestem oświecony.Tego stanu nie da się opisać słowami.Trzeba samemu przeżyć.Tak prosto:wyzwolenie się z więzów cierpienia na zawsze(oznacza,że dusza nie będzie się już więcej wcielać w coś).
            • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 14:51
              olszak-przytycki napisał(a):

              > Nie wiem czym jest nirwana gdyż nie jestem oświecony.Tego stanu nie da się opis
              > ać słowami.Trzeba samemu przeżyć.

              Twój opis to bełkot. Sorry, za brak delikatności, ale inaczej tego się nie da opisać.
              Nie można osiągnąć czegoś co jest nieopisywalne i do czego nie ma obiektywnego odniesienia. Skąd ktokolwiek będzie wiedział, że osiągnął nirwanę jeśli nie jest zdefiniowana? Co ma samemu przeżyć? Skąd ma wiedzieć, że już "to" przeżywa?

              >Tak prosto:wyzwolenie się z więzów cierpienia
              > na zawsze(oznacza,że dusza nie będzie się już więcej wcielać w coś).

              Z więzów cierpienia na zawsze wyzwalamy się po śmierci. Wtedy na 100% jest koniec cierpień. Przestaje działać mózg, a więc nie ma możliwości odczuwania czegokolwiek. Czy nirwana to śmierć? A jeśli tak, to czy chodzi Ci o dążenie do osiągnięcia i "przeżywania" śmierci? Czy ludzie, którzy mają uszkodzony mózg - tzw. "warzywka" i w związku z tym nie odczuwają cierpienia (właściwie nic nie odczuwają) to są w nirwanie?

              Generalnie - jeśli nie opiszesz czym jest nirwana, tylko będziesz robił "uniki", "ściemniał" i pisał bajki o nie-opisywalności to nie oczekuj, że ktokolwiek inteligentny to bajanie kupi lub nazwie czymś innym niż bełkotem (rozważam opcję, że liczysz na brak inteligencji czytelników).
              • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 15:06
                Możesz opisać smak czekolady albo uczucie chłodu?Jak tego nie doświadczyłeś to wiesz tylko w przybliżeniu.
                Są opisy nirwany,można sobie poczytać w pismach buddyjskich albo w Wikipedii.
                Skąd będziesz wiedział,że to "to"?A skąd cielę wie,że trzeba ssać mleko?Albo kura,że trzeba wysiadywać jaja by wylęgły się pisklęta?Chodziły do szkoły i ktoś je o tych sprawach uczył?
                • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 15:18
                  olszak-przytycki napisał(a):

                  > Możesz opisać smak czekolady albo uczucie chłodu?Jak tego nie doświadczyłeś to
                  > wiesz tylko w przybliżeniu.

                  Ależ oczywiście, że możesz. Ty nie potrafisz opisać uczucia chłodu? Nie potrafisz komuś dać do spróbowania czekolady? Wszystko można próbować opisać. Te opisy są weryfikowalne. Spróbuj opisać czym jest nirwana.

                  > Są opisy nirwany,można sobie poczytać w pismach buddyjskich albo w Wikipedii.
                  > Skąd będziesz wiedział,że to "to"?A skąd cielę wie,że trzeba ssać mleko? Albo ku
                  > ra,że trzeba wysiadywać jaja by wylęgły się pisklęta?Chodziły do szkoły i ktoś
                  > je o tych sprawach uczył?

                  Ja nie wiem czym jest nirwana. Nie urodziłem się z tą wiedzą. Śmiem twierdzić, że nikt kto urodził się w klimatach nie mających do czynienia z buddyzmem nie ma pojęcia czym jest nirwana. Do czasu przeczytania o niej w Wikipedii ty również nie miałeś o niej pojęcia i skoro twierdzisz, że tę wiedzę ma się "wrodzoną" nie sugerowałbyś mi poczytać o niej gdziekolwiek.
                  To bełkotanie u kurach i ssaniu to uduchowiony bełkot - głębota nie będąca w najmniejszym stopniu analogią do opisu nirwany. Brzmiało to prawie jak głęboty Coelho. Postaraj się bardziej. Na razie to ściema bardzo niskich lotów.
                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 26.10.15, 15:43
                    Hmmmm,sęk w tym,że miliony zgłębia nauki Buddy a mało kto zostaje oświeconym i wie czym jest nirwana.Jak chcesz wiedzieć czym jest oświecenie i nirwana musisz iść do Mistrza a on Ci odpowie.

                    A poczytać o nirwanie możesz tu:

                    pl.wikipedia.org/wiki/Nirwana
                    "Nie da się zrozumieć cudzego psychicznego doświadczenia badając je i klasyfikując jego efekty, tak jak nie da się odczuć smaku jakiegoś owocu podając jego skład chemiczny i działanie na organizm."

                    "Buddyzm zawsze utrzymywał, że chociaż stan nirwany jest niewyrażalny słowami, to jest rzeczywisty. "

                    "Synonimy negatywne :
                    tanhakkhaya – Ustanie pragnień
                    virāga – Nieobecność pragnień
                    nirodha – Ustanie
                    Synonimy pozytywne :
                    śiva – Pomyślne, Dobre
                    khema – Bezpieczeństwo
                    śuddhi – Czystość
                    dipa – Wyspa
                    sarana – Schronienie
                    tāna – Ochrona
                    pāra – Przeciwległy brzeg, Druga strona
                    śanti – Spokój, Uspokojenie".

                    pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%9Bwiecenie_(religie_Wschodu)

                    • olszak-przytycki Sutra Lotosu 27.10.15, 14:08
                      Najważniejsza sutra buddyzmu mahajany

                      mahajana.net/teksty/sutra_lotosu.html#toc0
                      • 9rgkh Re: Sutra Lotosu 27.10.15, 17:26
                        olszak-przytycki napisał(a):

                        > Najważniejsza sutra buddyzmu mahajany
                        >
                        > mahajana.net/teksty/sutra_lotosu.html#toc0

                        Każdy tekst (to o sutrach, psalmach i wszelkich innych świętych księgach) można napisać bez związku z faktycznym istnieniem czegokolwiek, co dotyczy religii. Czy on ma sens? Czy jest prawdziwy?

                        O tym decyduje logika, dowód lub jakiekolwiek sensowne sprawdzenie. Każda wiara jest fałszywa logicznie, bo wiara to przyjmowanie prawdziwości bez dowodu.

                        Zacytuj tutaj treść tej "sutry" i udowodnij na podstawie treści, że ona ma sens. Gdy już Ci się to uda, bo tego nie wykluczam, to taki tekst stanie się niereligijny ponieważ przestał wynikać z wiary i posiada dowód.

                        Dopóki nie ma dowodów, dopóty nie ma prawdziwości. A nasz świat - a więc nas, ludzi i wszystko, co nas dotyczy - można opisać prawdziwie. I należy tylko tak czynić.

                        Cała reszta jest manipulacją a wierzący są jej ofiarami.
                        • olszak-przytycki Re: Sutra Lotosu 27.10.15, 20:22
                          Masz 100% rację.Wszystkie teksty religijne są niesprawdzalne empirycznie,trzeba w nie wierzyć.
                          Buddyzm przyciąga ludzi ze względu na to,że oferuje pomoc wszystkim czującym istotom.Buddysta troszczy się o siebie i o wszystko co jest.Zwłaszcza artyści,muzycy,aktorzy,literaci się nim interesują.Chcą się doskonalić,być zdrowsi,lepiej funkcjonować.Najprostsi osobnicy,niepewni swego potrzebują kogoś w rodzaju Pana-Ojca który się nimi zaopiekuje.W ludowym buddyzmie też tak jest.Jednak mnisi i osoby wyżej uduchowione samego chcą stać się Buddą.Buddyzm też nakłada nakaz zbawiania siebie i wszystkich istot :od pomagania im po objaśnianie dharmy.Ty jako ateista pewnie to rozumiesz:jesteśmy wszyscy jednym o wielu poziomach odczuć.
                          • 9rgkh Re: Sutra Lotosu 27.10.15, 23:44
                            olszak-przytycki napisał(a):

                            > Masz 100% rację.Wszystkie teksty religijne są niesprawdzalne empirycznie,trzeba
                            > w nie wierzyć.
                            > Buddyzm przyciąga ludzi ze względu na to,że oferuje pomoc wszystkim czującym is
                            > totom.Buddysta troszczy się o siebie i o wszystko co jest.

                            www.euroislam.pl/index.php/2013/03/sri-lanka-buddysci-kontra-muzulmanie/
                            wolnemedia.net/polityka/buddysci-kontra-muzulmanie/
                            Owszem, buddyści prowadzili świętą wojnę przeciwko muzułmanom i bolszewikom.
                            Ze zrozumiałych względów - każdy człowiek świadomy swojej tożsamości musi
                            prowadzić kampanię przeciwko agresorom żeby jego kultura przetrwała.
                            Jednocześnie wszakże są zakreślone graanice czasowe, przestrzenne i metod
                            tej wojny.

                            W kraju, który jest rządzony przez dobrego króla, kierującego się
                            zasadami właściwej nauki, może istnieć spisek skierowany przeciw jego
                            władzy; kraj ten może być również zagrożony najazdem z zewnątrz. W takich
                            okolicznościach król powinien podjąć trzy decyzje.
                            Powinien postanowić: „Po pierwsze, spiskowcy lub wróg zewnętrzny zagrażają
                            właściwemu porządkowi i pomyślności naszego kraju; muszę bronić ludzi i
                            kraju, nawet przy użyciu sił zbrojnych.
                            Po drugie, spróbuję znaleźć sposób obrony, który będzie wymagał użycia
                            oręża.
                            Po trzecie, spróbuję pochwycić ich żywcem, starając się ich nie zabijać, a
                            jedynie rozbroić”.
                            Król postąpi najmądrzej podejmując te trzy decyzje, wystawiając niezbędne
                            posterunki oraz wydając odpowiednie rozkazy.
                            Królewska mądrość i godna postawa dodadzą odwagi ludności i żołnierzom,
                            którzy będą poważać jego stanowczość i łaskawość. Jeśli zajdzie konieczność
                            użycia wojska, żołnierze będą dobrze rozumieli przyczynę wojny i jej sens.
                            Będą odważni i wierni na polu bitwy, szanując mądrą i łaskawą władzę króla.
                            Taka wojna nie tylko będzie zwycięska, lecz pomnoży obywatelskie cnoty.

                            Bodhisattva-gocaropāya-viṣa-yaviku...na-nirdeśa-sūtra


                            Stop meczetowi radykałów w Warszawie – plakaty o takiej treści wiszą m.in. koło stacji metra Politechnika w Warszawie. Obok uśmiechnięta twarz lamy Olego Nydahla, przywódcy buddystów linii Diamentowej Drogi (Karma Kagyu) zaprasza na kurs medytacyjny Lama, Jidam, Strażnicy. Sąsiedztwo plakatów nie jest przypadkowe. Pikieta jest zorganizowana przez stowarzyszenie Europa Przyszłości, której prezesem jest Jan Wójcik, były członek Zarządu Związku Buddyjskiego Karma Kagyu. Sympatykami stowarzyszenia i entuzjastami pikiety są zarówno buddyści Diamentowej Drogi, Wszechpolacy oraz ultraprawica wszelkiej maści, także ta najbardziej antysemicka. Łączy ich islamofobia.

                            Ole Nydahl znany jest ze swoich rasistowskich przekonań. Jako guru grupy skutecznie przekazał duńskie uprzedzenia swoim wyznawcom. Na pytanie Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem? na łamach Wysokich Obcasów (nr 28) w Kwestionariuszu Prousta, odpowiedział: Islam w Europie. Na jednym z rasistowskich blogów www.gatesofvienna.blogspot.com w wywiadzie z duńskim konserwatystą Asger Trier Engbergiem, powiedział: Z tego co widzę, najlepszym Muzułmaninem jest ktoś, kto kieruje się nauczaniem zawartym w książce rodem z pustyni arabskiej, która ma trzynaście wieków i robi to zupełnie bezrefleksyjnie, bez jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje życie. Co więcej, nauczanie to prowadzi do społeczeństwa pełnego przemocy, jako że jest przekazywane przez ludzi, którzy nie dotrzymują słowa, którzy nie zachowują się w sposób, który nazwalibyśmy dziś cywilizowanym. Stąd to nauczanie jest dzisiaj skrajnie niebezpieczne.*

                            Mam osobiste doświadczenie z członkami Karma Kagyu. Są to mili, wykształceni i życzliwi ludzie. Przez lata pomagali mi w utrzymywaniu palmy na rondzie de Gaulle’a. Aż do momentu, kiedy zrozumieli, że palma jest znakiem obecności nie tylko Żydów i buddystów, postrzeganych jak obcych, ale również – muzułmanów.

                            Parę lat temu nakręciłam wywiad z 10-letnim synkiem jednej z buddystek. Na pytanie „Czego najbardziej się obawiasz”, chłopiec z dziecięcą powagą odpowiedział: „Turków w Europie”. Następnie opowiedział mi, co się stanie z Europą, kiedy zaleją nas Muzułmanie: kobiety będą bite i będą musiały zasłaniać twarze, a kultura europejska zniknie z powierzchni ziemi. Na dodatek, dodał, muzułmanie są brudni i przerażający. Wystarczyłoby zamienić muzułmanów na Żydów i mielibyśmy retoryke rodem z lat 30.

                            I właśnie w tym miejscu spotykają się Wszechpolacy z Diamentową Drogą.


                            > Zwłaszcza artyści,muz
                            > ycy,aktorzy,literaci się nim interesują.Chcą się doskonalić,być zdrowsi,lepiej
                            > funkcjonować.Najprostsi osobnicy,niepewni swego potrzebują kogoś w rodzaju Pana
                            > -Ojca który się nimi zaopiekuje.W ludowym buddyzmie też tak jest.Jednak mnisi i
                            > osoby wyżej uduchowione samego chcą stać się Buddą.Buddyzm też nakłada nakaz z
                            > bawiania siebie i wszystkich istot :od pomagania im po objaśnianie dharmy.Ty ja
                            > ko ateista pewnie to rozumiesz:jesteśmy wszyscy jednym o wielu poziomach odczuć
                            > .

                            Każda religia to dogmatyzm. Dogmatykowi religijnemu można wiele wmówić, nawet jeśli to jest sprzeczne z podstawowymi zasadami danej religii. Żadnej religii nie uda się w stu procentach ustrzec przed ewolucją w kierunku radykalizmu a każdy dogmatyczny radykał religijny jest najniebezpieczniejszym, bo nie pozwalającym na refleksję umysłem.

                            Źródłem zła jest sam umysł działający pod wpływem dogmatyzmu. A największym siewcą dogmatyzmu są WSZYSTKIE religie.
    • jacek_x Re: Przechodzę na buddyzm 25.10.15, 20:33
      No a co to jest twoim zdaniem ta nirwana?
      • szuwary4 Re: Przechodzę na buddyzm 31.10.15, 10:36
        Jest to stan , w którym rozpoznajesz kim jesteś w swej istocie, czym jest to co jest, a następstwem tego rozpoznania jest definitywny koniec cierpienia.
        Kiedy Siakjamuni ten stan osiągnął powiedział tylko: "cudowne, ponad wszystko cudowne".
        Nie trzeba być buddystą, by wejść w ten stan. Przydarzał się on ludziom różnych wyznań jak i ateistom. Np. współcześnie żyjący Eckhart Tolle w swej sztandarowej książce pt "Potęga teraźniejszości", opisuje w jakich okolicznościach doszedł do tego rozpoznania, nie znając w ogóle wcześniej żadnych nauk buddyjskich.
        • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 31.10.15, 13:02
          Ludzie innych religii nie dostępują prawdziwego oświecenia buddyjskiego.Różnej tam maści filozofowie bajdurzą o oświeceniu,poznaniu Boga.To są wszystko kłamcy.Ich poznanie jest bardzo płytkie,powierzchowne.Szczególnie teraz u niektórych chrześcijańskich mnichów jest tendencja do medytowania.Niczego nie osiągają poza poprawą zdrowia gdyż nie medytują nad niestałością rzeczy,cierpieniem,pustką tylko na tematy chrześcijańskie.Nawet niektórzy buddyści wypisują brednie o możliwości dostąpienia oświecenia przez wyznawców innych religii i ateistów.Bzdety.

          www.amitaba.republika.pl/warunki_oswiecenia.html
          • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 31.10.15, 13:05
            To czego doświadczają przedstawiciele innych religii i niewierzący jest olśnienieniem a nie oświeceniem.
            • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 12:04
              olszak-przytycki napisał(a):

              > To czego doświadczają przedstawiciele innych religii i niewierzący jest olśnie
              > nieniem a nie oświeceniem.

              Oświecenie (oświata) to wiedza. Wiedza jest UDOWODNIONA. To skutek logicznego myślenia.

              Olśnienie to emocjonalny stan umysłu. Człowiek jest zdolny do odczuwania emocji. Emocje nie mają nic wspólnego z wiedzą.
              • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 13:03
                Oświecenie można odnieść do wielu dziedzin.Inne jest oświecenie z punktu widzenia buddyzmu chociaż też oznacza wiedzę.
                • szuwary4 Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 15:54
                  Buddyzm to jedna ze scieżek non-duality, należy do nich obok buddyzmu również adwaita wedanta. Buddyjskie czy nie buddyjskie oświecenie jest zawsze takie samo : jest rozpoznaniem pustej natury rzeczywistości, rozbiciem fałszywej struktury ego i osiągnięciem tego, o co w tej zabawie chodzi: końca wszelkiego cierpienia. Istota oświecona przede wszystkim nie doświadcza cierpienia.
                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 19:03
                    szuwary4 napisała:

                    > Buddyzm to jedna ze scieżek non-duality, należy do nich obok buddyzmu również a
                    > dwaita wedanta. Buddyjskie czy nie buddyjskie oświecenie jest zawsze takie samo
                    > : jest rozpoznaniem pustej natury rzeczywistości,

                    Skup się, definicje...

                    Rzeczywistość to jest to, co na zewnątrz naszego umysłu oraz to, co z tego wynika (jest od tego jakimiś regułami zmienności uzależnione).


                    > rozbiciem fałszywej struktury ego

                    Ego jest już wnętrzem a więc luźna konstrukcją opartą na zewnętrzu lub bez związku z nim.

                    > i osiągnięciem tego, o co w tej zabawie chodzi: końca wszelkiego cierpien
                    > ia.

                    Cierpienie to stan wywoływany przez zewnętrze w naszym wnętrzu. Teoretycznie można to kontrolować ale w praktyce jest trudne, bo wymagałoby umiejętności odseparowania wnętrza od zewnętrza (wyłączenia wpływu).

                    > Istota oświecona przede wszystkim nie doświadcza cierpienia.

                    Jeśli nie doświadcza cierpienia to umie dokonać tej separacji.

                    To nie ma nic wspólnego z religią, wiarą itp. Jeśli taka umiejętność istnieje, to jest ona cechą organizmu, który sam też jest zewnętrzem. Jego stan wewnętrzny to pewnego rodzaju opis powstający automatycznie. To program. Każdy program można w jakiś sposób zmienić. Tylko nie zawsze istnieją do tego odpowiednie narzędzia.
                    • szuwary4 Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 08:49
                      No i doszedłeś do właściwego wniosku. Nie ma to nic wspólnego zwłaszcza z wiarą - jest umiejętnością. W większości wypadków umiejętność trzeba opanować pod okiem mistrza, chociaż zdarzają się talenty samorodne, które wchodzą w ten stan spontanicznie. To np. zdarzyło się wspomnianemu wyżej Eckhartowi Tollowi, długo po tym zdarzeniu zetknął się z naukami buddyjskimi i zorientował, ze przytrafiło mu się to, o czym mówił Siakjamuni, który zostawił szereg instrukcji postępowania ze swym ciałem, mową i umysłem by poznać czym jest to co jest i wejść w sferę odwiecznego, błogiego istnienia, poza wszelkim uwarunkowaniem i cierpieniem. Ludzie te starania nazwali religią buddyjską, ale tu nie ma niczego do wierzenia (choć oczywiście potrzebne jest wstępne zaufanie), a wszystko do sprawdzania na własnej skórze.
                      • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 11:20
                        Tolle to samochwała.Nie osiągnął wcale oświecenia.Jeszcze jeden który promuje własną osobę.Nie zetknął się z buddyzmem?Przecież on żyje współcześnie a nie 500 lat temu.Buddyzm w Niemczech był już znany w XIX wieku.
                        • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 12:06
                          olszak-przytycki napisał(a):

                          > Tolle to samochwała.Nie osiągnął wcale oświecenia.Jeszcze jeden który promuje w
                          > łasną osobę.Nie zetknął się z buddyzmem?Przecież on żyje współcześnie a nie 500
                          > lat temu.Buddyzm w Niemczech był już znany w XIX wieku.

                          Co "było znane"? Istnienie stanu swego organizmu, który można wywołać czy istnienie organizacji, która się tym bawi?

                          Nie jest wykluczone, że taki stan mogli osiągać już praludzie, jacyś szamani, czasem posiłkując się chemicznymi preparatami stymulującymi działanie mózgu.

                          Idee buddyzmu dotyczące stosunków międzyludzkich nie są własnością akurat tej, szerszej ideologii, religii. Jeśli coś takiego jest pozytywne dla ludzi to można by tego używać bez otoczki religijnej. Religie mają handicap zdolności bezwzględnego, pozbawionego dyskusji narzucania nam jakichś reguł. Ale czy powinniśmy siebie traktować jak istoty, którym trzeba coś narzucać, bo wyniku racjonalnego przemyślenia sprawy nie potrafilibyśmy przyjąć? Czy powinniśmy siebie już na starcie traktować jako głupców? Może lepiej by było skupić się na edukacji i rozwijaniu tych naszych cech umysłu, które będą sprzyjały rozpoznawaniu tego, co jest dla nas - i nie tylko dla nas - dobre? A potem na takim organizowaniu życia, by dawać każdemu szansę na włączenie się w szukanie prawdziwości i pozytywnym współistnieniu?

                          Religia jest zbędna także i dlatego, bo zawłaszcza i uniemożliwia - choćby przez fałszywą krytykę - zaistnienie idei wolnych od niej, sprawdzonych jako prawda, i jej pędu do władzy absolutnej. Jak bardzo intensywne jest to oczernianie i opluwanie to widzimy na co dzień w Polsce będącej od bardzo dawna pod silnym wpływem jednej z tysięcy religii.

                          I czy ważne jest - jak to tutaj przypominasz - kto i kiedy był "oświeconym" jeśli to wszystko ściema robiona dla władzy nad ludźmi?
                          • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 12:33

                            W tym tekście wyszczególnione są wszystkie etapy praktyki i zjawiska pojawiające się na drodze do pełnego oświecenia jednakże taka notatka nie zastąpi pełnego wykładu z objaśnieniami.

                            Rozróżniamy dwie ścieżki buddyjskiej praktyki – zwyczajną, której celem jest osiągnięcie dobrych warunków życia w następnym odrodzeniu i nadzwyczajną, której celem jest osiągnięcie oświecenia.
                            Dobre warunki odrodzenia oznaczają, że pojawimy się w rodzinie, która nie ma problemów materialnych, że urodzimy się zdrowi i zachowamy to zdrowie bardzo długo, że całe nasze życie będzie długie i bez większych problemów czy zmartwień. Oczywiście przy większym wysiłku w praktyce możemy odrodzić się w bardzo pięknym ciele, w bardzo bogatej rodzinie, zawsze wszystko będzie przychodziło nam z łatwością i będziemy mogli w pełni korzystać z życia. Przy jeszcze większym wysiłku staje się możliwe odrodzenie w jednej z tzw. „Krain niebiańskich” gdzie standardy życia są nieporównywalnie i wręcz niewyobrażalnie lepsze od tych możliwych do osiągnięcia w tym świecie.
                            Tak, więc praktykę ścieżki zwyczajnej podejmuje się w celu osiągnięcia pewnej gratyfikacji nie zaś w celu osiągnięcia oświecenia czy stania się miłującym Bodhisattwą.
                            Ścieżkę zwyczajną praktykuje się głównie przez:

                            Przestrzeganie wskazań np. 5 wskazań

                            Nie zabijaj
                            Nie kradnij
                            Nie wykorzystuj seksualnie
                            Nie kłam
                            Nie używaj substancji odurzających umysł.

                            Czynienie dobrych uczynków
                            Szczodrość i ofiarowania

                            O tym jak osiągać różne cele za pomocą praktyki ścieżki zwyczajnej można poczytać między innymi w tekście pt. „Pytania Sumati”.

                            Już samo przestrzeganie 5 wskazań owocuje tym, że nie upadniemy w niższe ścieżki czy też światy takie jak:

                            Świat zwierząt
                            Świat głodnych duchów
                            Świat istot piekielnych

                            Natomiast poprzez czynienie ofiarowań i szczodrość zapewniamy sobie dobre odrodzenie i pomyślność w następnym życiu.
                            Wszystkie te dobre działania stają się przyczyną osiągnięcia tzw. "Cennego Ludzkiego Ciała" które jest warunkiem i podstawą do dalszej praktyki, która prowadzi wprost do oświecenia.
                            By skutecznie praktykować potrzebny jest nam spokój umysłu, który zapewnia ścieżka zwyczajna. Spokój, który wynika zarówno z braku materialnych kłopotów jak i ze spokoju sumienia, bo przecież nie dopuszczamy się żadnych złych czynów, które zawsze zostawiają jakiś ślad i strach w umyśle.
                            Zwyczajna ścieżka jest fundamentem, bez którego niemożliwe jest praktykowanie ścieżki nadzwyczajnej.

                            Ścieżka Nadzwyczajna jak już wspomniałem jest ścieżką prowadzącą do oświecenia. Można w zasadzie podzielić ją na 3 podścieżki.

                            Ścieżka indywidualnego oświecenia
                            Ścieżka Bodhisattwy, czyli poświęcenie się dla dobra innych istot
                            Ścieżka oświecenia

                            Oczywiście ścieżka nadzwyczajna zawiera w sobie również zwyczajną, ale kontekst działań na tej ścieżce jest inny, znacznie szerszy i podporządkowany celowi, którym jest całkowite pozbycie się poczucia indywidualnego „ja”. Ścieżka ta została opisana dokładnie w tekstach Abhidharmy (Trzeci podział - część - kanonu theravady i szkół mahajany), które zawierają w sobie cały system treningu umysłu w ujęciu filozoficznym i psychologicznym[1]
                            W ścieżce nadzwyczajnej nie oczekujemy żadnych gratyfikacji poza efektami niezbędnymi do dalszej praktyki np.: Poprzez przestrzeganie wskazań uzyskujemy spokój umysłu niezbędny do prawidłowej medytacji oraz oczyszczenie działań

                            Ciała
                            Mowy
                            Umysłu

                            Z 3 trucizn

                            Przywiązania (lubię)
                            Gniewu (nie lubię)
                            Głupoty (obojętność)

                            Dalej – dawanie czy też szczodrość nie jest zwykłym dawaniem rzeczy materialnych, ale oddaniem całego siebie (ciała, mowy i umysłu) innym istotom. Jest to nastawienie umysłu, który najpierw myśli o innych a dopiero potem ewentualnie o sobie. Chodzi tu o osłabienie naszego „ja”, z którym każdy z nas bardzo mocno się identyfikuje. Jest to oczywiście bardzo trudne, bo sprzeczne z naszą najgłębiej zakorzenioną, aczkolwiek fałszywą naturą, przez którą pojawiliśmy się w takiej formie w tym świecie.

                            Po tych podstawowych praktykach zwanych rozwijaniem moralności ( a właściwie w trakcie, bo wszystkie czynniki oświecenia nie dość, że logicznie z siebie wynikają to jeszcze przenikają i wzajemnie warunkują i wspomagają) przechodzimy do 4 podstaw uważności.

                            4 podstawy uważności [2]

                            Kontemplacja ciała
                            Kontemplacja uczuć
                            Kontemplacja umysłu
                            Kontemplacja przedmiotów umysłu

                            W zasadzie można by je zredukować do jednej podstawowej, uważności którą jest uważność ciała. Dzięki niej i tak osiągamy pozostałe trzy uważności.
                            Podstawą tej praktyki jest kontemplacja oddechu (nie mylić z koncentracją). Kontemplacja oznacza bezwysiłkową obserwację oddechu czy też innego obiektu medytacji do takiego stopnia, aż nastąpi stopienie się z tym obiektem, – jeśli był nim oddech to pozostanie tylko on, nic więcej. Jest to jednoupunktowiona niczym nie zakłócona medytacja (Samadhi) potrzebna do rozwinięcia mądrości (Pradżnia).

                            Na tym etapie, a może wcześniej zamanifestuje się 5 przeszkód :

                            Pożądanie
                            Zła wola
                            Przygnębienie i ospałość
                            Nadpobudliwość
                            Wątpliwości i zmartwienia

                            Oczywiści takie zjawiska manifestują się też w zwykłym, codziennym życiu, ale nie są one nazywane przeszkodami, natomiast w przypadku praktyki mają one z nią ścisły związek, są silniejsze i oczywiście przeszkadzają w praktyce, dlatego zwane są przeszkodami.
                            Jednak dzięki ciągłemu umacnianiu się w uważności będziemy w stanie zauważyć owe przeszkody i przeciwdziałać im np. przeciwstawiając im pozytywne myśli i działania.

                            Pożądanie – medytacja nad nietrwałością
                            Awersja – współczucie i zrozumienie jedności istot
                            Gniew – miłość
                            Zła wola – dobre życzenia dla wszystkich istot

                            W umyśle nie mogą koegzystować dwa przeciwstawne uczucia czy też tendencje, dlatego też przy odrobinie chęci i wysiłku z naszej strony będziemy w stanie przegonić z niego te negatywne za pomocą działań jak w powyższych przykładach.

                            Warunkiem dalszego rozwoju jest podjęcie się 4 właściwych wysiłków.

                            4 właściwe wysiłki

                            I. Wysiłek by odciąć złe czyny czy też nawyki, które już się pojawiły bądź są w trakcie pojawiania się.

                            Chodzi tutaj o odcięcie korzeni złych nawyków, które potrafią być niezwykle subtelne i nie do końca widoczne, przy czym owe złe nawyki nie należy rozumieć wyłącznie w sensie konwencjonalnym, ale też w szerszym jako schlebianie i wszelkie myśli i działania czynione pod dyktando naszego „ja”. Złe czy też niewłaściwe czyny mogą z pozoru być zupełnie niewinne np. sięgnięcie po jeszcze jedno przepyszne ciastko wylegiwanie się w wygodnym łóżku do południa, kupno jeszcze jednych markowych bucików itp. Niby nic w tym złego przecież nikogo nie krzywdzimy, ale gdy praktykujemy buddyjską ścieżkę to takie działania są tylko uleganiem własnemu złudnemu „ja”, które wyraża się poprzez 5 pragnień.

                            Sława lub też dobre imię i władza
                            Bogactwo
                            Seks
                            Jedzenie
                            Sen
                            (W kolejności od najmocniejszego)

                            Folgowanie sobie w tych punktach prowadzi do jeszcze większego zapotrzebowania na te rzeczy i w konsekwencji do pojawiania się trzech trucizn do łamania wskazań i ostatecznie do upadku w trzy niższe światy. Tak działa nasz zwykły umysł kontrolowany przez „ego”.

                            II. Odcięcie negatywnych skłonności, które jeszcze się nie pojawiły. Czyli po prostu nie dopuszczenie do pojawiania się następnych.

                            III. Wysiłek by spowodować pojawienie się dobrych skłonności i czynów, które jeszcze się nie pojawiły

                            To bardzo trudne zadanie, bowiem zazwyczaj nawet nie możemy sobie wyobrazić, jakie by to mogły być owe nowe, dobre skłonności i czyny. Niezwykle trudno objąć umysłem coś, z czym nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia. To tak jakby człowiek ze średniowiecza chciał sobie wyobrazić osiągnięcia techniki XXI wieku. Bardzo trudne? No tak, ale nie niemożliwe...

                            IV. Powiększenie dobrych czynów i skło
                            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 12:34
                              IV. Powiększenie dobrych czynów i skłonności, które już się pojawiły bądź są w trakcie pojawiania się.

                              Punkty III i IV są krokiem naprzód, który należy wykonać w każdej praktyce by przeciwdziałać tendencji naszego umysłu do tzw. „osiadania na laurach” w momencie, gdy pojawi się jakiś sukces, jakaś gratyfikacja z praktyki. Tak działa nasz umysł, gdy już dopracujemy się jakichś efektów to od razu pojawia się zadowolenie, duma, chęć pochwalenia się często nawet czujemy się lepsi od innych, mniej zdolnych. Umysł upaja się tym i zwalnia, nie ma ochoty od razu brać się za dalszą pracę, dlatego też należy to zauważyć, zdecydowanie odciąć i zdwoić swoje wysiłki robiąc krok naprzód.
                              Cztery właściwe wysiłki są niczym innym jak opanowaniem i przekształceniem naszych nawykowych, niewłaściwych działań w pozytywne i tym samym przekształceniem uwarunkowań karmicznych.

                              Aby nasza praktyka szła we właściwym kierunku i mogła się dalej rozwijać potrzebne jest zejście się 4 podstaw powodzenia w praktyce.

                              4 podstawy powodzenia w praktyce.

                              Pragnienie oświecenia – dzięki odpowiedniej motywacji – oddanie się całym sobą temu pragnieniu.
                              Wigor – duży, niesłabnący wysiłek w praktyce osiągany dzięki pragnieniu oświecenia.
                              Utrzymanie, – czyli nie odchodzenie od obranego celu 24 godziny na dobę dzięki wigorowi.
                              Wyższa wiedza – mądrość osiągana dzięki powyższym punktom, która jednocześnie jeszcze bardziej wzmacnia pragnienie, wigor i utrzymanie.

                              Jeśli te podstawy zejdą się razem i zostaną utrzymane to jako następne pojawi się:

                              5 czynników kontroli umysłu

                              Kontrolna wiara, zaufanie
                              Kontrolny wysiłek
                              Kontrolna uważność
                              Kontrolne wchłonięcie medytacyjne (Samadhi)
                              Kontrolna mądrość (Pradżnia)

                              Tak, więc dzięki dyscyplinie moralnej i wchłonięciu medytacyjnemu (4 podstawy uważności) pojawiają się czynniki kontroli umysłu, które ów umysł ujarzmiają, opanowują, dzięki czemu pojawia się mądrość i po raz pierwszy wielka ulga z powodu wolności od własnego umysłu.

                              Jako następne pojawia się:

                              5 Mocy kontrolnych (Bala)

                              Moc wiary (Saddha Bala)
                              Moc wysiłku (Viriya Bala)
                              Moc uważności (Sati Bala)
                              Moc samadhi (Samadhi Bala)
                              Moc mądrości (Pradżnia Bala)

                              Są to wielkie moce, których w tej chwili nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić.
                              Moc wiary jest wiarą absolutną bez żadnych nawet najmniejszych wątpliwości, jest to całkowite zaufanie całym sobą. Wysiłek jest również całkowity do tego stopnia, że wyeliminowana zostaje nawet potrzeba snu. Uważność obejmuje swą mocą nawet najmniejsze znane nam przedziały czasowe i przestrzenne. Tak samo jest w przypadku samadhi i pradżni.

                              Dzięki tym mocom zniszczone całkowicie zostają rozpraszające uwarunkowania

                              Pożądanie
                              Niepokój umysłu
                              Lenistwo
                              Wędrujące myśli
                              Zaciemnienia umysłu

                              Jeśli jesteśmy w stanie utrzymać owych 5 kontrolnych mocy to wchodzimy na etap:

                              7 skrzydeł oświecenia

                              Uważność oświecenia
                              Przeniknięcie dharmy – mądrość czystego umysłu
                              Energia, wigor oświecenia
                              Radość oświecenia
                              Całkowity spokój oświecenia
                              Samadhi oświecenia
                              Równość oświecenia

                              Następstwem 7 skrzydeł oświecenia jest tak zwane Trzykrotne odrodzenie czy też potrójne uwolnienie umysłu.

                              Uwolnienie od rozproszenia umysłu i pomieszania poprzez stabilną kontemplację ciała (oddechu)
                              Osiągnięcie pełnego wglądu w 5 składników (Skandh)

                              Forma
                              Świadomość
                              Wrażenia
                              Myśli
                              Wola

                              Mądrość i wszechwiedza najwyższej ścieżki – przebudzenie.

                              Skrzydła są czynnikami oświecenia tak więc jeśli mówimy np. o uważności to jako czynnik oświecenia jest ona całkowita, bez żadnych przeszkód i zawahań. Przeniknięcie dharmy jest pierwotną mądrością umysłu która również przejawia się bez żadnych zawahań. Jest to:
                              Wgląd w nietrwałość podczas którego dostrzegamy pustkę tzn. zauważamy, że z chwili na chwilę nie ma żadnej kontynuacji, że wszystko wiele razy w ciągu najmniejszej chwili rodzi się i umiera, pojawia się i zanika, zauważamy iluzoryczność tego świata i wszelkich jego zjawisk.

                              Wgląd w cierpienie – Wynika z wglądu w nietrwałość, jest zauważeniem i zrozumieniem prawdziwej natury cierpienia.

                              Wgląd w jaźń „ja” zauważenie iluzji tego, co wydawało się kiedyś takie rzeczywiste i trwałe.


                              Jeszcze o 4 skrzydle – radości – nasza praktyka powinna od samego początku zawierać ten aspekt, i z takim nastawieniem powinniśmy zabierać się za nią zabierać. Nasze problemy, myśli, obawy należy odciąć przed jakimkolwiek praktykowaniem bo inaczej staną się przeszkodą, a jedynym efektem takiej niewłaściwej praktyki będzie zmęczenie.
                              Oczywiście jeśli jesteśmy na poziomie 7 skrzydeł to owa radość manifestuje się samoistnie jest bowiem radością oświecenia, wolności od ciała i umysłu – z którą nic równać się nie może.

                              Ostatnie warunki oświecenia zawarte są w Ośmiorakiej Ścieżce która opisana jest tutaj.
                              Wyliczanka:
                              4 podstawy uważności
                              4 właściwe wysiłki
                              4 podstawy powodzenia w praktyce = 12 warunków +
                              5 czynników kontroli umysłu
                              5 mocy kontrolnych = 22 warunki +
                              7 skrzydeł oświecenia + Ośmioraka ścieżka = 37 warunków oświecenia.
                              • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 13:11
                                Sorry, spamujesz.

                                Jeśli nie potrafisz własnymi słowamia ani nie próbujesz umieścić własnego komentarza to wystarczyłoby wklejenie linka do tekstu źródłowego.

                                Uprawiasz najgorszą odmianę prozellityzmu - taki buddystyczny odpowiednik biosławka i rafinera.
                                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 14:26
                                  Tych spraw nie da się przedstawić w kilku słowach.By zostać oświeconym potrzebnych jest spełnienie setki warunków a wy tu bajdurzycie,że to takie proste jak wypicie filiżanki kawy.
                                  • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 19:41
                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                    > Tych spraw nie da się przedstawić w kilku słowach.

                                    Nie interesuje mnie to. Nie o tym mówię. Jeśli nie potrafisz własnymi słowami, a jedynie przeklejasz, to zamiast spamowania wstaw link.

                                    >By zostać oświeconym potrzebn
                                    > ych jest spełnienie setki warunków a wy tu bajdurzycie,że to takie proste jak w
                                    > ypicie filiżanki kawy.

                                    O nie kłamanie w duchu buddyzmu, nie jest łatwe. To jest wielokrotne owijanie w bawełnę połączone z odwracaniem kota ogonem wokół wielu osi. To absolutnie nie jest proste. To jest bardzo skomplikowane oszustwo. Wystarczy popatrzeć na tą Twoją wklejkę - ile słów potrzeba żeby nie napisać nic treściwego.
                          • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 22:55
                            9rgkh napisał: > Nie jest wykluczone, że taki stan mogli osiągać już praludzie, jacyś szamani, c
                            > zasem posiłkując się chemicznymi preparatami stymulującymi działanie mózgu.

                            Nie ma co do tego wątpliwości. Odmienne stany świadomości można wywołać przez różnego rodzaju środki. Są nawet nauczyciele, którzy proponowali swoim uczniom tego rodzaju doświadczenia, ponieważ uczniowie byli "sceptyczni" co do prawdziwości tych stanów mino wieloletniej medytacji. Oczywiście kolejnym etapem było podążanie drogą praktyki medytacyjnej, a nie tkwienie w namiastce.

                            > I czy ważne jest - jak to tutaj przypominasz - kto i kiedy był "oświeconym"

                            Dla miłośników historii buddyzmu pewnie tak, ale ja jakoś tu się nie załapuję.

                            jeś
                            > li to wszystko ściema robiona dla władzy nad ludźmi?
                            >

                            Można tu podejść z wiarą, lub bez, ale i tak oprócz religijnych dylematów nie doświadczymy nic więcej.
                            Myślę, że słowa Buddy są tu właściwsze " nie masz mi wierzyć, sprawdź to".
                            "-przytycki" może wie co sprawdzić. Ja nie wiem.
                            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 03.11.15, 12:42
                              Bzdurzycie.Oświecenie buddyjskie porównujecie do wizji szamanów którzy się naćpali.W buddyzmie takie ekstazy,widzenie bóstw itd.nie są uważane za oświecenie.Buddyzmu nie można opowiedzieć w kilku słowach.Jest on skomplikowanym systemem moralno-filozoficznym.Piszecie głupoty nie mając najmniejszego pojęcia o buddyzmie.Nikt z was nie wspomina o wglądzie w cierpienie:skąd się ono bierze?jak je zlikwidować,nie wspominacie o nietrwałości,ułudzie,o Naturze Buddy,Ciałach Buddy itd."Wszystko wiecie" nie mając najmniejszego pojęcia o temacie.
                              Generalnie są dwa buddyzmy:ludowy i intelektualny.
                              Buddyzm ludowy przypomina wszystkie inne religie gdzie się prosi o pomoc buddyjskie bóstwa,modli do nich,odprawia rytuały.
                              Buddyzm intelektualny jest skomplikowanym systemem.Skierowany jest do wąskiej elity pragnącej osiągnąć wiedzę i prawdę.Ludzie na Zachodzie przyjmują buddyzm intelektualny gdyż prostą religijność mają w swoim chrześcijaństwie.
                              • olszak-przytycki Przechodzę na buddyzm 04.11.15, 18:48
                                Wiem,Wy tu chcecie zniszczyć chrześcijaństwo poprzez propagowanie ateizmu.Ateizmem się chrześcijaństwa nie wyruguje.Islam jest jeszcze gorszy od chrześcijaństwa.Buddyzm jest za trudny.-Tylko najinteligentniejsi mogą na trwałe zainteresować się aryjskim buddyzmem.Tak że katolicyzm w Polsce jest nie do ruszenia.
                                • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 04.11.15, 20:09
                                  olszak-przytycki napisał(a):

                                  > Wiem,Wy tu chcecie zniszczyć chrześcijaństwo poprzez propagowanie ateizmu.

                                  Ateizmu nie da się propagować.

                                  > Ateiz
                                  > mem się chrześcijaństwa nie wyruguje.

                                  Teizmy rugują się w pewnych warunkach same.

                                  > Islam jest jeszcze gorszy od chrześcijańst
                                  > wa.Buddyzm jest za trudny.-Tylko najinteligentniejsi mogą na trwałe zainteresow
                                  > ać się aryjskim buddyzmem.

                                  Tylko najinteligentniejsi mogą się stać świadomymi ateistami. Mam podobne zdanie, też stawiam na czynienie ludzi inteligentnymi.

                                  > Tak że katolicyzm w Polsce jest nie do ruszenia.

                                  Tego nikt nie wie. Ale na razie tak może to wyglądać. Niemniej istnieje jakaś grupa świadomych i skłonnych do rozmów na tematy teistyczne ateistów. Zauważ, co piszę - na tematy teistyczne. Bo nie istnieją tematy ateistyczne, gdyż każdy taki temat dotyczy teizmu.
                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 05.11.15, 13:56
                                    Ateizm nie zniszczy wiary w życie pośmiertne.Katolicyzmu w Polsce nie usunie się w wyniku głoszenia ateizmu gdyż ten jest sprzeczny z potrzebami duchowymi ludzi.Katolicyzm w Polsce można zniszczyć jedynie poprzez wszczepienie innej religii.Polacy są raczej mało ciekawi świata,jeśli coś przyjmują to na fali mody która przychodzi z Zachodu.Innymi słowy,katolicyzm w Polsce może zaniknąć tylko wtedy gdy jakaś inna religia opanuje USA i germańskie kraje Europy.Tak się do pewnego stopnia dzieje już wśród elit gdzie kwitną New Age,buddyzm,szamanizm.Jakby tym wiarom udało się kiedyś wyprzeć tam chrześcijaństwo to u nas na zasadzie mody również tak się stanie.
                                    • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 05.11.15, 19:39
                                      Bajki opowiadasz. Ja jestem przykładem człowieka zarażanego wirusem wiary w dzieciństwie, który się uwolnił od tego badziewia. To jest możliwe. Mojej dziecięcej wiary nie zniszczył żaden ateizm :) ale najpierw stała się ona dla mnie zbędna a potem, w miarę zdobywania wiedzy o świecie, znalazłem dla tego stanu uzasadnienie logiczne, rozumowe.

                                      Konkurencję dla wiary stanowi edukacja i wolność myślenia, i potwierdza tę regułę bardzo wysoki odsetek ateistów wśród naukowców. Oni potrafili.

                                      Oczywiście można naszych rodaków wychowywać na idiotów, wtedy Twoja przepowiednia będzie się spełniała. Dobrze by było, żebyś sobie z tego wszystkiego zdawał sprawę. Zresztą "zdawanie sobie sprawy z czegoś" też nie bierze się znikąd. Spora część ludzi wierzących tego progu nie jest w stanie przeskoczyć.
                              • szuwary4 Re: Przechodzę na buddyzm 05.11.15, 17:58
                                No myślę, że studiując, słuchając wykładów tybetańskich lamów i mistrzów zen, praktykując medytację i kilka wskazań od 1983r - troszeczkę o tym buddyzmie wiem...
                      • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 11:47
                        Trzeba pamiętać jeszcze o paru ważnych rzeczach.

                        Zdolność organizmów żywych do odczuwania cierpienia lub błogostanu to naturalnie wykształcone kryteria oceny wpływów świata zewnętrznego na te organizmy. Mogą nam szkodzić lub wpływać na nas pozytywnie. Czy powinniśmy się takiego odczuwania świata pozbywać zapadając w sztucznie wywoływany błogostan, wieczną i absolutną szczęśliwość? Dążenie do takiego stanu to szybka droga do zagłady, bo świat zewnętrzny to silna konkurencja istot walczących o dominację i przetrwanie. Tak, można sobie "zrobić dobrze", od czasu do czasu ale na jak długo i jak często? I czy możliwe by to było dla całej ludzkości?

                        I tu ujawnia się to, o co chodzi w religii - nieliczni (medytujący) w taki sposób wpływają na swoje otoczenie, by ono umożliwiało im te praktyki i... życie w błogostanie kosztem innych. Bo nie oszukujmy się, niemedytująca część ludzkości powinna dbać o tych medytujących i chronić ich przed agresywnością świata zewnętrznego.

                        Samo osiąganie takiego stanu nie ma w sobie nic złego ale pod warunkiem, że osiągany w ten sposób cel nie jest wyłącznie egoistyczny, nie skupia się sam w sobie na osiąganiu przyjemności... i do tego jakimś kosztem innych.

                        Ja jestem za tym, by wszyscy - jeśli podołają - tego zakosztowali. Albo inaczej, ściślej - nie mam nic przeciwko. Ale z tym jest jak z innymi nadzwyczajnymi ludzkimi umiejętnościami. Do ich osiągnięcia potrzebny jest bardzo długi trening a i wtedy skutki są niepewne. No i róbmy to bez tej religijnej otoczki z tajemniczymi rytuałami, bo jej obecność to pretekst do zaistnienia organizacji, uprzywilejowanych (oświeconych) a potem szansa dla każdego, kto wywęszy dla siebie możliwość "zrobienia kariery". Przykłady innych religii pokazują, że każda z nich z upływem czasu musi się wskutek takich trendów degenerować i stawać się narzędziem manipulacji i osiągania władzy.

                        I jeszcze wrócę do perspektywy medytacyjnego błogostanu dla całej ludzkości. Gdybyśmy wszyscy jednocześnie weszli w te klimaty, to zaniknęłyby wszelkie wiążące nas z realiami motory działań, chęć do rozmnażania się, zapewniania sobie minimalnych sensownych warunków przeżycia i szybko wyginęlibyśmy. Raj dla wszystkich oznacza zagładę. Stany medytacyjne przypominają używki, narkotyki - na krótko dają przyjemność ale w dłuższym czasie i stosowane bez opamiętania szkodzą. A gdzie jest bezpieczna granica i czy określając ją sobie potrafimy jej przestrzegać? Nie jest to proste i może dobrze się złożyło, że dostęp do tego nie dla każdego jest możliwy.

                        I jeszcze w sprawie tytułu wątku. Przejście na buddyzm czyli przeniesienie się do organizacji i wyznawanie jej zapisanych tajnym językiem zaklęć. Wypisanie się z jednej organizacji i akces do innej. Jak ktoś "chce" (taka chęć nie wymaga umotywowania) to jego sprawa. Ale w dyskusji o tym nie "chcenie" jest istotne ale bezstronny opis zjawiska.
                        • szuwary4 Re: Przechodzę na buddyzm 06.11.15, 10:21
                          Błogostan medytacyjny nie jest oświeceniem. Nie jest nawet celem, ponieważ nie jest niczym więcej, jak przemijającą iluzją. Tymczasem w buddyzmie chodzi o wyjście poza iluzje, nawet tak subtelne i wyrafinowane jak te medytacyjne. Celem jest zjednoczenie się, utożsamienie z tym Odwiecznym i Nieprzemijającym, które patrzy poprzez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy, myśli przez nasze umysły... Nie posiadając uchwytnej formy jest Ostatecznym Zródłem pojawiania się i rozpadu wszelkich form, źródłem wszechrzeczy. Szkopuł w tym, co nauki buddyjskie nazywają współwyłaniającą się wraz z formą niewiedzą. Rzecz polega na tym, że w momencie powstania ze Zródła formy, pojawia się u tej formy poczucie indywidualnego istnienia, a to okupione jest natychmiastowym zapomnieniem Zródła, utratą łączności z Nim. Buddyzm, (a ściślej mówiąc wszystkie ścieżki non-duality) chcą tę łączność wtórnie przywrócić. Największa przeszkodą na tej drodze jest "ego", rozumiane jako bardzo silnie i w sposób oczywisty odczuwane przeświadczenie bycia oddzielonym, autonomicznym bytem, zagrożonym nicością wraz z rozpadem formy. To jest tragiczne bo ego jako konstrukt iluzoryczny, nie ma żadnych szans ostać się, jak wszelkie iluzje. Oświecenie jest trwałym demontażem ego, rozproszeniem ostatniej iluzji, która przeszkadza utożsamić się ze Zródłem czyli z tym, czym w gruncie rzeczy jesteśmy, co jest naszą naturą i co nie podlega ani narodzinom ani śmierci.
                          Na szczęście to wielkie rozpoznanie od czasu do czasu komuś się udaje.
                          Jak to skutkuje w życiu codziennym? Ano ci, którzy mają już za sobą błędną identyfikację z iluzorycznym konstruktem ego, twierdzą, że dopiero teraz zaczyna się życie "pełną gębą". Nie ma niczego co by przeszkadzało widzieć rzeczy takie jakimi one są, więc można działać bardzo skutecznie, być bardzo pożytecznym, obdarzać i przeżywać uczucia bez odczuwania i zadawania bólu, po prostu nic nie przeszkadza w byciu we wszystkim na 100%; wszystko jest zarazem i bezosobiste i jakby najbardziej "moje".
                          Jak się do tego mają ( przynajmniej moim zdaniem)religie? Jeśli do tak opisanego celu przybliżają - to proszę bardzo, jeśli nie - są zbędne, jeśli szkodzą -won.
                          • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 06.11.15, 15:29
                            szuwary4 napisała:

                            > Błogostan medytacyjny nie jest oświeceniem. Nie jest nawet celem, ponieważ nie
                            > jest niczym więcej, jak przemijającą iluzją. Tymczasem w buddyzmie chodzi o wyj
                            > ście poza iluzje, nawet tak subtelne i wyrafinowane jak te medytacyjne. Celem j
                            > est zjednoczenie się, utożsamienie z tym Odwiecznym i Nieprzemijającym, które p
                            > atrzy poprzez nasze oczy, słyszy przez nasze uszy, myśli przez nasze umysły...

                            Co właśnie jest iluzją. Bo co się dzieje wtedy z umysłem? Odcinasz mu powiązania z "marnościami tego świata", z odnoszeniem się do tego wszystkiego, co nam obraz świata tworzy. Co zostaje? Jakieś nie wiadomo jakie "wszystko"? Przecież to są też definicje, które w umyśle powstały jako elementy opisu rzeczywistości.

                            Wyobraź sobie taką, bardzo częstą u ludzi, sytuację: Ktoś wierzący przyjmuje sobie za prawdę (absolutną!) pewne sprzeczne ze sobą dogmaty. Logicznie myślący człowiek "czuje" wtedy, że coś jest nie tak, bo w strefie podświadomej dokonuje się analiza logiczna tego. Ale wierzący nie odrzuca tego. Tworzy dla siebie taki system tolerujących się sprzeczności. A co z jego systemem kontrolnym, logiką? Odsuwa ją lub odrzuca. A jak wierzący przedstawia ten nowy schemat? Otóż dla niego jest to coś wspaniałego, przerastającego go, jakaś super, hiper mądrość, boskość. Popatrz - odrzucenie logiki dało taki efekt myślowy.

                            Inny przykład: rozważasz sobie pewną strukturę matematyczną lub realną ale opartą na policzalności, np. wielkość wszechświata lub aproksymację jego historii w przeszłość lub przyszłość. Gdy badamy nasze otoczenie, to jego szczegóły dają się jakoś "liczbowo" ująć (czasem są to oszacowania statystyczne a więc też dające się jakoś ułożyć na zasadzie większy, mniejszy), ale gdy sięgniesz po "nieskończoności" to zaczyna się ostra jazda. Mózg wyłącza kryteria ilościowe i próbuje poszerzać zakres szacowania w stronę coraz np. większych i większych wartości, aż musi się oderwać od wzorców, od porównywania z tym, do czego w normalnym myśleniu musimy sięgać. Wyobraź sobie ten coraz większy wszechświat, który "nie ma końca". Oczywiście to taki konstrukt myślowy, ułuda, bo przecież taki stan nie jest możliwy, gdyż nieskończoność nie jest liczbą i żadne rachunki wspólne na liczbach i nieskończonościach nie mają sensu. Ale umysł próbuje te maksima umieścić pomiędzy liczbami. Co się wtedy dzieje? Ja odczuwam to jako zerwanie związku z tą realną, liczbową częścią mojej świadomości. Nie wiem, czy inni mają podobnie ale to jest DOKŁADNIE TEN STAN.

                            To jest stan oddzielenia się od policzalności i realnych kotwic, które trzymają nas przy obrazie świata i rozpłynięcie się, utożsamienie z maksimum.

                            Czy to ma jakiś związek ze światem? Żaden. To jest to, co potrafi ocaleć w naszej jaźni, gdy zrywamy kontakt z realem. Stan na pewno komfortowy, bo nieobciążony naciskami, cierpieniami, potrzebami doczesnymi i dążeniami czyli tym wszystkim, co istnieje dla nas zawsze, bo przecież naszą jaźń uformowała, stworzyła rzeczywistość. Współzależymy z jej elementami nierozerwalnie, my dla niej i ona dla nas. A tu nagle bęc i jesteśmy poza tym.

                            Nie potrzebowałem do tego medytacji. Trochę spokoju, żeby się nie rozpraszać, trochę pozytywnych emocji, nastawienia, że to będzie coś atrakcyjnego (i było) i można się przemieścić do "równoległego stanu świadomości".

                            Jest dla mnie zrozumiałe, że kontakt z rzeczywistością "wymusza" na naszych psyche i somie cokolwiek, że to najzwyczajniej nas "zużywa" (najbardziej, gdy jest w nadmiarze, bo do przetrwania nadmiarów nie zostaliśmy ukształtowani ewolucyjnie). Ale czy oderwanie się od tej macierzy ma sens? Oderwani przestaniemy reagować na zagrożenia i zginiemy.

                            Sensem życia jest trwanie w oceanie rzeczywistości, bo ten bezmiar nas stwarza.

                            Opowiadasz tutaj o różnicy pomiędzy błogostanem medytacyjnym a oświeceniem. Błogostan - ok, definicyjnie to proste. Ale oświecenie? Tak sobie myślę, że to jakaś nadęte poczucie większej wartości nadmuchanego tym fluidem.

                            Stan "oświecenia" to dla mnie jest radość z poczucia aktywności myślenia, stan chwilowy ale wspaniały tym, że czuję wypływający z mojego wnętrza strumień myśli. Myśli są harmonijne i niosą ze sobą jakieś odkrywanie, zaskakiwanie i... są mną.

                            Nie potrzebuję aż tego stanu medytacyjnego błogostanu wynikającego z utożsamiania się z absolutami, wystarcza mi utożsamianie się moich myśli z myślami innych, którzy kiedyś i gdzieś tam istnieli i pozostawili swoje myśli w przestrzeni myślowej pomiędzy nami. Uporządkowanych myśli. Jest to też świadomość tego, że jestem jednym z miejsc we wszechświecie, gdzie dzieje się coś myślowego i że poza mną tyle jest innych, podobnych miejsc, ludzi lub istot. Z tego utożsamiania bierze się odsunięcie własnego egoizmu, poczucie wspólnoty, poczucie nieistotności w dążeniu do przetrwania własnego ja na zawsze. Śmierć nie istnieje a życie to dostęp do harmonii i współbrzmienie z nią.

                            Oświecenie to także to prosta, codzienna wiedza o świecie i chęć jej poszerzania. A nie nabzdyczenie własnej doskonałości.

                            > Nie posiadając uchwytnej formy jest Ostatecznym Zródłem pojawiania się i rozpad
                            > u wszelkich form, źródłem wszechrzeczy. Szkopuł w tym, co nauki buddyjskie naz
                            > ywają współwyłaniającą się wraz z formą niewiedzą. Rzecz polega na tym, że w m
                            > omencie powstania ze Zródła formy, pojawia się u tej formy poczucie indywidual
                            > nego istnienia, a to okupione jest natychmiastowym zapomnieniem Zródła, utratą
                            > łączności z Nim. Buddyzm, (a ściślej mówiąc wszystkie ścieżki non-duality) chcą
                            > tę łączność wtórnie przywrócić.

                            Odłączyć nas od rzeczywistości? Wtedy natychmiast zginiemy, bo rzeczywistość na zetrze w proch.

                            > Największa przeszkodą na tej drodze jest "ego
                            > ", rozumiane jako bardzo silnie i w sposób oczywisty odczuwane przeświadczenie
                            > bycia oddzielonym, autonomicznym bytem, zagrożonym nicością wraz z rozpadem fo
                            > rmy. To jest tragiczne bo ego jako konstrukt iluzoryczny, nie ma żadnych szans
                            > ostać się, jak wszelkie iluzje. Oświecenie jest trwałym demontażem ego, rozpros
                            > zeniem ostatniej iluzji, która przeszkadza utożsamić się ze Zródłem czyli z ty
                            > m, czym w gruncie rzeczy jesteśmy, co jest naszą naturą i co nie podlega ani na
                            > rodzinom ani śmierci.

                            Ego to tylko identyfikacja siebie w bezmiarze elementów wszechświata, którego cząstką zawsze jednak jesteśmy.

                            > Na szczęście to wielkie rozpoznanie od czasu do czasu komuś się udaje.
                            > Jak to skutkuje w życiu codziennym? Ano ci, którzy mają już za sobą błędną ide
                            > ntyfikację z iluzorycznym konstruktem ego, twierdzą, że dopiero teraz zaczyna s
                            > ię życie "pełną gębą".

                            :) Jakoś ta "pełna gęba" kojarzy mi się za bardzo z zaspokajaniem przyjemności (tego ego) prowadzącym do największej z możliwych ekstaz. Tylko po co to? No i czyim kosztem?

                            > Nie ma niczego co by przeszkadzało widzieć rzeczy takie
                            > jakimi one są,

                            Podaj jakieś przykłady lepszego widzenia rzeczy tego świata "takimi jakimi są".

                            > więc można działać bardzo skutecznie, być bardzo pożytecznym, ob
                            > darzać i przeżywać uczucia bez odczuwania i zadawania bólu, po prostu nic nie p
                            > rzeszkadza w byciu we wszystkim na 100%; wszystko jest zarazem i bezosobiste i
                            > jakby najbardziej "moje".

                            Ja to sobie realizuję. Mniej egoizmu. Więcej widzenia świata prawdziwie, poprzez dowody. Dobrze sprawdza się tu zwyczajny humanizm.

                            > Jak się do tego mają ( przynajmniej moim zdaniem)religie? Jeśli do tak opisaneg
                            > o celu przybliżają - to proszę bardzo, jeśli nie - są zbędne, jeśli szkodzą -
                            > won.

                            Religia, w definicji, zawiera pierwiastek wiary. A co to jest wiara? To przyjmowanie, że coś jest prawdziwe, choć nie zostało to udowodnione.

                            Można bez wiary realizować wszystkie pożyteczne dla ludzkości cele. I dlatego religie definiuję jako absolutnie szkodliwe.
                            • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 06.11.15, 19:52
                              Masz silne"ego".Według buddyzmu będziesz jeszcze długo krążył po samsarze doświadczając cierpienia.To o czym piszesz,inteligencja,nie jest niczym innym jak rozróżnianiem i segregowanie doświadczanych wrażeń.Mały,duży,gruby,brzydki,mało,wiele,tyle a tyle,tak a tak.Oświecenie polega na tym by przekroczyć myślenie.Pytanie:czym jestem?Nie wiem.Trzymaj zawsze umysł "nie wiem"-tak mówi mistrz Zen.
                              • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 06.11.15, 21:13
                                olszak-przytycki napisał(a):

                                > Masz silne"ego".Według buddyzmu będziesz jeszcze długo krążył po samsarze doświ
                                > adczając cierpienia.

                                Zabawne rzeczy wypisujesz. :)

                                > To o czym piszesz,inteligencja,nie jest niczym innym jak ro
                                > zróżnianiem i segregowanie doświadczanych wrażeń.Mały,duży,gruby,brzydki,mało,w
                                > iele,tyle a tyle,tak a tak.

                                Umysł człowieka działa najpierw w podświadomości. To, co odczuwasz i opisujesz powyżej, to tylko iluzja, nakładka.

                                Jak myślisz, SKĄD przychodzą Twoje myśli? Dlaczego są właśnie takie? Skąd się biorą gotowe rozwiązania problemów, gdy jeszcze nie wiesz, co w ciągu rozumowania za chwilę powiesz ale już "czujesz", że jakiś dalszy ciąg istnieje i za chwilę go wypowiesz albo... gdy nie przychodzi do głowy nic. Dlaczego nie przychodzi TERAZ, jeśli za pewien czas się pojawi?

                                Bo jest strefa, w której to wszystko "samo" powstaje.

                                Jest więc sama iluzja.

                                > Oświecenie polega na tym by przekroczyć myślenie.

                                I zanurzyć się w bezmyślności? :)

                                > Pytanie:czym jestem?Nie wiem.
                                > Trzymaj zawsze umysł "nie wiem"-tak mówi mistrz Zen.

                                E tam. Mistrz nie wie? Jeśli mam wiedzę, to wiem a jeśli jej nie mam, to nie wiem.

                                No więc, co mówią mistrzowie tego formatu - kim są?
                              • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 06.11.15, 23:10
                                olszak-przytycki napisał(a): > Masz silne"ego".

                                I bardzo dobrze. Ktoś musi to utrzymywać.

                                Według buddyzmu będziesz jeszcze długo krążył po samsarze doświ
                                > adczając cierpienia.

                                Myślę, że z Twoją pomocą nie będzie to aż tak długo trwało jak wyrokujesz.

                                To o czym piszesz,inteligencja,nie jest niczym innym jak ro
                                > zróżnianiem i segregowanie doświadczanych wrażeń.

                                Inteligencja to kreatywność i nikt nie ma pojęcia co sprawia ,że tak jest.

                                >Oświecenie polega na tym by przekroczyć myślenie.

                                Może lepiej niczego nie przekraczać i zwyczajnie zobaczyć wszystko takim jakie jest.

                                Pyt
                                > anie:czym jestem?

                                To Twoje pytanie, więc sam sobie na nie odpowiedz.

                                >Trzymaj zawsze umysł "nie wiem"-tak mówi mistrz Zen.

                                Trzymanie trochę różni się od utrzymywania, ale działaj. Jak wiesz trening czyni mistrza. Powodzenia.
                                • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 07.11.15, 12:31
                                  Myślenie jest przeszkodą w staniu się Buddą.Musisz je przekroczyć.Przeczytaj tekst buddyjski sprzed 2500 lat:

                                  "10. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Jeżeli popełnię wykroczenie, niech mnisi się nie dowiedzą, że popełniłem wykroczenie'. I jest możliwe, że mnisi dowiadują się, że ten mnich popełnił wykroczenie. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Mnisi wiedzą, że popełniłem wykroczenie'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  11. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Jeżeli popełnię wykroczenie, mnisi powinni mnie napomnieć prywatnie, nie pośród Zgromadzenia'. I jest możliwe, że mnisi napominają go pośród Zgromadzenia. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Mnisi napominają mnie pośród Zgromadzenia, nie prywatnie'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  12. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Jeżeli popełnię wykroczenie osoba równa mi powinna mnie napomnieć a nie osoba, która mi nie dorównuje'. I jest możliwe, że osoba niedorównująca mu napomina go a nie osoba która mu dorównuje. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Osoba niedorównująca mi napomina mnie a nie osoba która mi dorównuje'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  13. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach, żeby tak Nauczyciel nauczał Dhammy przez zadawanie pytań mi a nie jakiemuś innemu mnichowi'. I jest możliwe, że Nauczyciel naucza Dhammy przez zadawanie pytań jakiemuś innemu mnichowi a nie jemu. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Nauczyciel naucza Dhammy zadając pytania jakiemuś innemu mnichowi a nie mnie'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  14. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach żeby tak mnisi wkraczając do wioski na żebraczy obchód ustawili mnie z przodu a nie jakiegoś innego mnicha'. I jest możliwe, że mnisi wkraczając do wioski ustawiają z przodu nie jego ale jakiegoś innego mnicha. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Mnisi wkraczając do wioski ustawiają z przodu nie mnie ale jakiegoś innego mnicha'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  15. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach żebym tak otrzymał najlepsze siedzenie, najlepszą wodę, najlepsze jedzenie w jadalni a nie jakiś inny mnich'. I jest możliwe, że to nie on ale jakiś inny mnich otrzymuje najlepsze siedzenie, najlepszą wodę, najlepsze jedzenie w jadalni. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Nie ja ale jakiś inny mnich otrzymał najlepsze siedzenie, najlepszą wodę, najlepsze jedzenie w jadalni'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  16. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach, żebym po posiłku mógł udzielić błogosławieństwa a nie jakiś inny mnich'. I jest możliwe, że to nie on ale jakiś inny mnich po posiłku udziela błogosławieństwa w jadalni. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'Jakiś inny mnich nie ja udziela błogosławieństwa'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  17-20. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach żebym tak mógł nauczać o Dhammie mnichom … mniszkom … świeckim męskim wyznawcom … świeckim kobietom wyznawcom, a nie jakiś inny mnich. I jest możliwe, że to nie on ale jakiś inny mnich naucza o Dhammie mnichom … mniszkom … świeckim męskim wyznawcom … świeckim kobietom wyznawcom. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały, w ten sposób: 'To nie ja ale jakiś inny mnich naucza o Dhammie mnichom … mniszkom … świeckim męskim wyznawcom … świeckim kobietom wyznawcom'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  21-24. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach żeby tak mnisi … mniszki … świeccy męscy wyznawcy … świeckie kobiety wyznawczynie honorowały, respektowały, szanowały i czciły mnie a nie jakiegoś innego mnicha'. I jest możliwe, że to nie jego honorują, respektują, szanują, czczą a jakiegoś innego mnicha. I tak jest on zagniewany i zgorzkniały, w ten sposób: 'To nie mnie honorują, respektują, szanują, czczą, ale jakiegoś innego mnicha'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem.

                                  25-28. Jest możliwe, że mnich może pragnąć: 'Ach, żebym tak był tym co dostaje najlepsze szaty … najlepsze jedzenie … najlepsze miejsce odpoczynku … najlepsze lekarstwa a nie jakiś inny mnich'. I jest możliwe, że to nie on ale jakiś inny mnich dostaje najlepsze szaty … najlepsze jedzenie … najlepsze miejsce odpoczynku … najlepsze lekarstwa. I tak jest zagniewany i zgorzkniały w ten sposób: 'To nie ja ale jakiś inny mnich dostaje najlepsze szaty … najlepsze jedzenie … najlepsze miejsce odpoczynku … najlepsze lekarstwa'. Zarówno gniew jak i zgorzknienie są defektem."

                                  sasana.wikidot.com/mn-005-var
                                  • olszak-przytycki Przechodzę na buddyzm 15.11.15, 19:28
                                    Nie odpowiedzieliście na główne pytanie:dlaczego ludzie wierzą?
                                    Dlaczego ta piękna dziewczyna została buddyjską mniszką?Nikt jej przecież pistoletu do głowy nie przykładał.Wzgardziła chłopcami.No,dlaczego?

                                    www.youtube.com/watch?v=R2vWvoEx-Kc
                                    • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 15.11.15, 23:50
                                      olszak-przytycki napisał(a):

                                      > Nie odpowiedzieliście na główne pytanie:dlaczego ludzie wierzą?

                                      Jestem człowiekiem i nie wierzę.

                                      > Dlaczego ta piękna dziewczyna została buddyjską mniszką?N

                                      Może przez to ,że zadawałeś jej takie quizy i teraz chce znaleźć odpowiedź.
                                      • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 16.11.15, 12:33
                                        A skąd wiesz,że w chwili śmierci nie zaczniesz wierzyć?Ludzie często zmieniają poglądy pod wpływem różnych okoliczności.
                                        • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 11:14
                                          olszak-przytycki napisał(a):

                                          > A skąd wiesz,że w chwili śmierci nie zaczniesz wierzyć?Ludzie często zmieniają
                                          > poglądy pod wpływem różnych okoliczności.

                                          Co to w ogóle za pytanie?
                                          Zadeklarował, że nie wierzy i nie widzi w przyszłości racjonalnego powodu, dla którego ma uwierzyć.

                                          Jeżeli pytasz o to czy z bólu i ze strachu można uwierzyć to odpowiem - tak, można. Dlatego religie (wszytkie łącznie z Twoim buddyzmem) od swoich początków straszą ludzi i sprawiają im ból. Doświadczenie pokazuje, że to znacznie pomaga w krzewieniu wiary.
                                          • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 13:08
                                            Religie straszą ludzi bo chcą by żyli moralnie.Gdyby nie było kary to dopiero by zło kwitło na ziemi.

                                            Dla chcących lepiej poznać buddyzm:

                                            www.dhammawiki.com/index.php?title=Main_Page
                                            • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 14:26
                                              olszak-przytycki napisał(a):

                                              > Religie straszą ludzi bo chcą by żyli moralnie.Gdyby nie było kary to dopiero b
                                              > y zło kwitło na ziemi.

                                              Co jakiś czas się odezwiesz i wyłazi z Ciebie jednak prawdziwy katolik. Troszkę taki w fatałaszkach hinduskich ale mentalność wciąż ta sama.

                                              Religie straszą ludzi z zupełnie innych powodów - żeby nimi rządzić i żeby sprzedawać im swoje obiecanki cacanki. Zło kwitnie dzięki religiom, które w imieniu bogów i dla ochrony przyszłych wcieleń lub dostania się do raju swoich wyznawców, redefiniują czym w danej chwili jest dobro i zło - co jest moralne, a co nie.
                                              I tak mnich buddyjski kierujący buddyjską tłuszczę przeciwko muzułmanom, muzułmanin mordujący nożem dwóch starych żydów lub wjeżdżający samochodem w ludzi stojący na przestanku, albo katolik zabijający ze strzelby lekarza wykonującego aborcję są moralni, a taka np. kobieta chcąca dokonać aborcji bezmózgiego płodu lub chory na raka proszący o prawo do eutanazji, albo matka starająca się o wykonanie aborcji płodu u jej 11-letniej zgwałconej córki są niemoralni.

                                              Gdyby celem religii była moralność, to ktoś kto wierzy w te strachy byłby moralny. Żadni religianci nie są moralni pomimo straszenia ich piekłami, diabłami i karmami. Za to są posłuszni swojej ideologii i płacą kapłanom tak jak trzeba i plują na ateistów i innowierców jak im ich kapłan przykazał. I o to chodzi.
                                            • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 15:30
                                              olszak-przytycki napisał(a):

                                              > Religie straszą ludzi bo chcą by żyli moralnie.

                                              I nie udaje się im to. Popatrz na polski, zakłamany katolicyzm. Straszenie jest nieskuteczne a więc zbędne.

                                              > Gdyby nie było kary to dopiero by zło kwitło na ziemi.

                                              Jakie zło? Czy w przeważającej większości ateiści - uczeni, nobliści - są jakoś szczególnie źli? Bzdury opowiadasz.

                                              > Dla chcących lepiej poznać buddyzm:

                                              Buddyści nie są wolni od agresji. Podawałem Ci przykłady Birmy i Sri Lanki.

                                              Każda religia zniewala dogmatami. W tej dyskusji występujesz właśnie jako taki klasyczny zaślepiony dogmatyk, który ignoruje przytaczane Ci argumenty.
                                              • olszak-przytycki Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 18:16
                                                Wyznawcy różnych religii popełniają przestępstwa.Ale ateiści są jakby jeszcze gorsi.Żaden wierzący nie powie,że aborcja jest dobra a ateista tak.
                                                Że niby mnisi buddyjscy zachęcają do zła?Istnieje kodeks którego muszą przestrzegać i jeśli złamią reguły,są wydalani z sanghi.Teoretycznie tak powinno być a w praktyce jest różnie.

                                                • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 18:51
                                                  olszak-przytycki napisał(a): > Że niby mnisi buddyjscy zachęcają do zła?

                                                  I tak też bywało w historii. "Zen na wojnie", ale to nie ma nic wspólnego z Zenem. Oczywiście nit nie wie dokąd jego życie potoczy się. Może wielki pacyfista będzie musiał bronić swojej rodziny. Kto to wie?
                                                  Buddyzm, w moim rozumieniu, to zetknięcie zmysłów z rzeczywistością. Problem polega na tym, że łatwiej stykać z rzeczywistością czyjeś zmysły niż własne. Oczywiście nie znam sposobu na rozwiązanie konfliktów między ludźmi. Najbardziej znany sposób, to "nie czyń komuś co tobie niemiłe".
                                                  Ale osobiście żyję w przekonaniu, że to jest wojna z samym sobą i albo zaakceptujesz siebie, albo będziesz jej ofiarą.
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 19:36
                                                    olsah65 napisał:

                                                    > olszak-przytycki napisał(a): > Że niby mnisi buddyjscy zachęcają do zła?

                                                    > Buddyzm, w moim rozumieniu, to zetknięcie zmysłów z rzeczywistością.

                                                    Najlepiej w poznawaniu tego radzi sobie metoda naukowa, która odczarowuje wszystkie zbędne zaklęcia i stara się ustalić prawdę.

                                                    > Problem polega na tym, że łatwiej stykać z rzeczywistością
                                                    > czyjeś zmysły niż własne. Oczywiście nie znam
                                                    > sposobu na rozwiązanie konfliktów między ludźmi.

                                                    > Najbardziej znany sposób,
                                                    > to "nie czyń komuś co tobie niemiłe".

                                                    Słusznie, to jest najprościej podana najważniejsza zasada współistnienia. Też ją "wyznaję", bo mnie tego rodzice od małego nauczyli.

                                                    > Ale osobiście żyję w przekonaniu, że to jest wojna z samym sobą i
                                                    > albo zaakceptujesz siebie, albo będziesz jej ofiarą.
                                                  • olszak-przytycki Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 21:09
                                                    Różnica między ludźmi religijnymi(tymi prawdziwie a nie na pokaz) a niewierzącymi jest taka,że ci pierwsi są za moralnością a drudzy nie.Nie oznacza ,że wierzący nie czynią zła ale przynajmniej uważają je za nieodpowiednie.A TY tu piszesz o aborcji która jest zbrodnią jako o rzeczy normalnej.Głosisz zło i nie masz nic przeciwko niemu.Nie widzisz różnicy ?
                                                    Zastanawiam się w ogóle jak można być aż tak złym i nie mieć za grosz wstydu?Przecież normalni ludzie nie chwalą się złymi postępkami a już na pewno nie są z nich dumni.
                                                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 21:55
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Różnica między ludźmi religijnymi(tymi prawdziwie a nie na pokaz) a niewierząc
                                                    > ymi jest taka,że ci pierwsi są za moralnością a drudzy nie.

                                                    Myślę, że to co napisałeś jest zwyczajnym nadużyciem.
                                                    Religia nie posiada wyłączności na moralność.
                                                    Ludzie z natury nie są ani dobrzy, ani źli, ale niestety są programowalni.

                                                    >A TY tu pisze
                                                    > sz o aborcji która jest zbrodnią jako o rzeczy normalnej.Głosisz zło i nie masz
                                                    > nic przeciwko niemu.

                                                    Ten temat był już tu poruszany i analizowano ten aspekt dość jasno.
                                                    Teraz widzę przejaw odwagi i zdrowego rozsądku.
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 22:44
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Różnica między ludźmi religijnymi(tymi prawdziwie a nie na pokaz)

                                                    Mówię o ludziach wierzących. Nie da się zmierzyć, co jest w tym "jeszcze prawdziwe" a co już nie czyli na pokaz. Nie istnieje taka oficjalna metoda, nigdzie jej nie znajdziesz. I co to znaczy "na pokaz" jeśli Tobie się tak wydaje a ten wierzący naprawdę odczuwa to jako wiarę?

                                                    To jest bełkot.

                                                    > a niewierzącymi

                                                    Nie mów w imieniu niewierzących.

                                                    > jest taka,że ci pierwsi są za moralnością a drudzy nie.

                                                    Moralność – zbiór zasad (norm), które określają co jest dobre, a co złe. - i tak dalej, poczytaj sobie.

                                                    Jakąś moralność czyli stosowanie się do jakichkolwiek zasad ma każdy. Jeśli nie ma, to jest chaotycznym zbiorem atomów nieprzejawiającym w ogóle celowej działalności.

                                                    Najpierw zapoznaj się z definicjami, potem je zrozum. Reszta dopiero potem.

                                                    Ja nie wierzę i mam zasady moralne a także - zwróć na to szczególną uwagę - stosuję się do nich tak, że jestem z nimi zgodny. Robię to, co dobre. Dzięki temu nie żyję w hipokryzji i nie muszę zmagać się z wyrzutami sumienia. Jak np. nieustannie chodzący do spowiedzi katolicy. A oni są chyba jednak wierzący. No, chyba że według Twojej definicji nie wierzą. Spróbuj ich o tym przekonać.

                                                    > Nie oznacza ,że wier
                                                    > zący nie czynią zła ale przynajmniej uważają je za nieodpowiednie.

                                                    Zło i dobro jest względne. Jeśli pomogę jednemu to nie wystarczy na pomoc drugiemu. Ocena będzie taka, że jest to czyn i dobry, i zły.

                                                    > A TY tu pisze
                                                    > sz o aborcji która jest zbrodnią jako o rzeczy normalnej.

                                                    Według jednej religii jest "zbrodnią" :) a według innych, zwłaszcza tych starszych, już nie. Zapytam Cię jeszcze raz - czy pobieranie organów do przeszczepów z żyjącego ciała człowieka jest zbrodnią, czy nie?

                                                    > Głosisz zło i nie masz
                                                    > nic przeciwko niemu.Nie widzisz różnicy ?

                                                    Nie głoszę żadnego zła. A Ty jesteś alogiczny. Ten Twój fałszywy, religijny kontekst nadaje się tylko do śmietnika.

                                                    > Zastanawiam się w ogóle jak można być aż tak złym i nie mieć za grosz wstydu?Pr
                                                    > zecież normalni ludzie nie chwalą się złymi postępkami a już na pewno nie są z
                                                    > nich dumni.

                                                    Zastanawiam się, jak można być tak alogicznym jak Ty? Co się stało z Twoim umysłem, że te wszystkie bzdury uważasz za prawdę? To jakiś kompletny rozpad osobowości. Religia i wiara degenerują.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 18.11.15, 14:53
                                                    Przyjaciele,głosicie zło i może je stosujecie nie mając przy tym wyrzutów sumienia a nawet uważacie,że w tym nie ma niczego złego.I dalej bajdurzycie ,że jesteście moralni.Jesteście alogiczni.Tak jakby zabójca mówił ,że jest dobry i zabójstwo nie było niczym złym.Wierzycie mu?Jeśli nie wierzycie jemu,nie wierzycie samym sobie.

                                                    A teraz w ramach odprężenia i poprawienia nastroju:

                                                    8segment.strefa.pl/mala-ksiega-zen.pdf
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 18.11.15, 17:04
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Przyjaciele,głosicie zło i może je stosujecie nie mając przy tym wyrzutów sumie
                                                    > nia a nawet uważacie,że w tym nie ma niczego złego.

                                                    Zło jest względne.

                                                    > I dalej bajdurzycie ,że jesteście moralni.

                                                    Wszyscy są moralni czyli mają jakieś zasady moralne.

                                                    > Jesteście alogiczni.Tak jakby zabójca mówił ,że jest dobry i zabó
                                                    > jstwo nie było niczym złym.

                                                    Jakie zabójstwo? Nikt nie zamierza mordować.

                                                    Jeśli kobiecie zdarzy się ciąża pozamaciczna, której kontynuacja musiałaby doprowadzić do jej śmierci, to niezareagowanie na to aborcją byłoby jej zamordowaniem (płód i tak nie miałby szansy przeżycia).

                                                    Podejmiesz taką decyzję?

                                                    Akceptujesz w takiej sytuacji aborcję czy nie?

                                                    > Wierzycie mu?Jeśli nie wierzycie jemu,nie wierzycie samym sobie.

                                                    A Ty wierzysz nie prawdzie naukowej ale ględzeniu jakichś religijnych dogmatyków.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 18.11.15, 17:26
                                                    Na złość babci odmrożę sobie uszy.Jeśli będziecie za aborcją pójdziecie do piekła albo odrodzicie się jako świnie.Przecież to się Wam nie opłaca.
                                                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 18.11.15, 18:09
                                                    olszak-przytycki napisał(a): > Na złość babci odmrożę sobie uszy

                                                    Zalecałbym Ci czapkę, ale to twoje uszy i twój wybór.

                                                    >Jeśli będziecie za aborcją

                                                    Antykoncepcja jest dość skutecznym sposobem nieborykania się z tą materią.

                                                    >pójdziecie do piek
                                                    > ła

                                                    Ty, jako zwolennik wyzwolenia, będziesz musiał zrobić to samo , by nas ratować. Ale spokojnie to nie jest przesądzone.

                                                    >albo odrodzicie się jako świnie.

                                                    Cóż, wszystko dla innych. Pomyśl o tym co jadłeś na obiad i jaka była moja rola w tym moim nowym wcieleniu.

                                                    >Przecież to się Wam nie opłaca.

                                                    Nie wszyscy są aż tak wyrachowani.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 18.11.15, 19:37


                                                    Naprawdę nie chcecie być w nirwanie?Wolicie dostać się do piekła albo być robakami w kupie gnoju?Popracujcie trochę nad sobą.To nie boli.
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 17:28
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Naprawdę nie chcecie być w nirwanie?Wolicie dostać się do piekła albo być robak
                                                    > ami w kupie gnoju?Popracujcie trochę nad sobą.To nie boli.

                                                    Handel? Kto handluje nirwaną i na jakich zasadach?

                                                    Popracuj nad swoją logiką.

                                                    Religii są tysiące. Żadna nie została zweryfikowana jako prawda. I żaden z tych mądro-głupich bożków, którzy tymi bajkami zarządzają, nikt nigdy nie widział. Ale Ty wybrałeś sobie jeden wariant i stawiasz wszystko na jedna kartę. Życie też masz jedno i drugiej przymiarki do innej religii lub rezygnacji z wszystkich nie będzie.

                                                    No i jesteś śmieszny z tą swoją pogardą dla tych, którzy myślą inaczej.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 20:20
                                                    Wcale nie.Jestem znudzony samsarą:tym ciągłym odradzaniem się.Ciągle tylko jeść,spać,wydalać,ciupciać,starać się o utrzymanie,chronić życie.Po 100 000 wcieleniach mam dość dlatego wybrałem buddyzm by wreszcie położyć temu kres.Jak widać wam się to uganianie za uciekającymi złudzeniami jeszcze nie znudziło.Ot,różnica.
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 21:34
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Wcale nie.Jestem znudzony samsarą:tym ciągłym odradzaniem się.Ciągle tylko jeść
                                                    > ,spać,wydalać,ciupciać,starać się o utrzymanie,chronić życie.Po 100 000 wcielen
                                                    > iach mam dość dlatego wybrałem buddyzm by wreszcie położyć temu kres.Jak widać
                                                    > wam się to uganianie za uciekającymi złudzeniami jeszcze nie znudziło.Ot,różnic
                                                    > a.

                                                    Wybrałeś jakąś kolejną wersję bajek religijnych. I w dalszym ciągu czerpiesz z religii pełnymi garściami nienawiść do myślących inaczej. Dogmat ogłupia.
                                                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 21:40
                                                    olszak-przytycki napisał(a): Jestem znudzony samsarą:tym ciągłym odradzaniem się.

                                                    Spotkałem się z czymś takim.
                                                    Istnieje pewien proces, który prowadzi do wyzwolenia.
                                                    W Twoim przypadku, osoby podatnej na znudzenie, przejście przez ten proces może okazać się trudne, lub nawet niemożliwe. Podejrzewam, że jeszcze zatoczysz trochę kółek w kole samsary.
                                                    Ale przy Twoich 100 000 wcieleń to koniec jest tuż tuż.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 21:56
                                                    No myślę:)Dzięki.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 20.11.15, 20:15
                                                    O tym w katolickiej Polsce nie napiszą.Buddyzm się szerzy w Indiach w błyskawicznym tempie.Chociaż pochodzi z Indii,zanikł tam po XII wieku.Jeszcze 60 lat temu nie było w ogóle buddystów wśród Indusów.Dziś jest ich już 40 milionów.

                                                    www.youtube.com/watch?v=qrMqJMrcqE8
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 20.11.15, 21:58
                                                    Można by powiedzieć, że to dobrze, że buddyzm gdzieś tam wygrywa swoją wojenkę, bo jest jakby łagodniejszy. Tyle że to wciąż WIARA oraz ORGANIZACJA oparta na wierze czyli ogłupianiu.

                                                    Zdecydowanie lepiej rokuje brak wiary. :)
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 23.11.15, 19:26
                                                    Brak wiary nie rokuje dobrze bo ludzie chcą żyć wiecznie:)

                                                    A oto buddyjskie piekło:

                                                    www.youtube.com/watch?v=mJ2p7iHtn9k
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 23.11.15, 23:39
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Brak wiary nie rokuje dobrze bo ludzie chcą żyć wiecznie:)

                                                    A inni chcą latać jak ptaki lub zamieniać dotknięciem ręki ołów w złoto. Chcieć to za mało. Mieć można tyle, na ile pozwala REALNY świat.

                                                    Wszyscy dokoła nas umierają. Widzimy to i powinniśmy przyjmować jako właściwość naszego świata. Rozumiemy, dlaczego tak jest, bo musimy zrobić miejsce tym, którzy się urodzą. To jest jak sztafeta życia. Przekazujemy sobie życie dalej, bo nasze organizmy się zużywają. A nowe mogą być doskonalsze od naszych. Śmierć jest potrzebna.

                                                    > A oto buddyjskie piekło:
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=mJ2p7iHtn9k

                                                    ???
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 24.11.15, 13:46
                                                    Większość ludzi chce być po śmierci.Uświadom to sobie.Z tego powodu ateizm nie wyprze nigdy religii.Religia,religijność się zmieni ale pozostanie jeszcze bardzo długo.
                                                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 24.11.15, 16:34
                                                    olszak-przytycki napisał(a): > Większość ludzi chce być po śmierci.

                                                    Myślę, że boi się śmierci, a aspekt bycia po śmierci jest raczej wtórny.

                                                    >Uświadom to sobie.

                                                    Wciąż uważam, ale miło, że przypominasz.

                                                    Z tego powodu ateizm nie
                                                    > wyprze nigdy religii.

                                                    Religie mogą być wyparte tylko przez przyjemność. Z przyjemnością nic nie wygra.

                                                    Religia,religijność się zmieni ale pozostanie jeszcze bard
                                                    > zo długo.

                                                    W kategoriach nieskończoności to drobny epizod.
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 24.11.15, 16:40
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Większość ludzi chce być po śmierci.Uświadom to sobie.

                                                    Nieprawda. Jeśli już o czymś takim mówimy, to większość ludzi nie chciałaby umrzeć. A to jest coś zupełnie innego.

                                                    Większość ludzi chciałaby być bogata i nigdy nie chorować. Ale mało robi, by urzeczywistnić swoje marzenia. Bo ta większośc ludzi jest głupia.

                                                    > Z tego powodu ateizm nie
                                                    > wyprze nigdy religii.

                                                    Masz rację. Dopóki większość ludzi będzie głupia, dopóty będzie się dawała religijnym oszołomom prowadzić na smyczy.

                                                    A ateizm nie jest ideą i nie "chce" czegoś wypierać. Ateizm to wybór tych, którzy są mądrzy. I dlatego ateistami są w większości najwybitniejsi uczeni. I jeśli sam miałbym wybierać, do której grupy chcę należeć, to wybiorę mądry ateizm. A tacy jak Ty, wielbiciele i czciciele teistycznego zniewolenia mózgu, niech sobie tracą bezcenny czas swojego życia, które się nie powtórzy. Nikt głupiego na mądrego na siłę nie przerobi.

                                                    > Religia,religijność się zmieni ale pozostanie jeszcze bardzo długo.

                                                    Rozpatrujesz to w kategoriach walki. Dla mnie walka nie istnieje. Ja dokonuję racjonalnych wyborów. A obecność religii u innych mi nie przeszkadza... dopóki nie wkracza na wspólny, publiczny teren i nie wtrąca się choćby pośrednio życie moje i osób mi bliskich.

                                                    I jeszcze w jednym masz rację: głupota, głupota religijna pozostanie jeszcze długo.

                                                    A że to, co Ty reprezentujesz, to jest głupota, to dowodzą nasze rozmowy, w których zawsze twoje "argumenty" upadały.
                                                  • olszak-przytycki Przechodzę na buddyzm 29.11.15, 17:03
                                                    Co to za mądrość,myśleć,że się po śmierci zgnije i nic po człowieku nie pozostanie?Raczej rezygnacja.Ktoś taki nie chce się doskonalić,nie chce pracować nad sobą bo po co skoro i tak przestanie rzekomo istnieć.A przecież życie po śmierci jest pewne.Są dowody jak choćby ten:

                                                    www.eioba.pl/a/2ujq/santi-dewi-prawdziwa-historia-reinkarnacji

                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 03.12.15, 17:05
                                                    Buddyzm w Rosji:buddyjska pudża

                                                    www.youtube.com/watch?v=fBndFmx81bg
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 03.12.15, 18:52
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Co to za mądrość,myśleć,że się po śmierci zgnije

                                                    Gnije ciało.

                                                    > i nic po człowieku nie pozostanie?

                                                    Nasza obecność i działalność pozostawia wiele śladów. Jeśli Ci na nich zależy, to przyłóż się do tego.

                                                    > Raczej rezygnacja.Ktoś taki nie chce się doskonalić,nie chce pracować nad s
                                                    > obą bo po co skoro i tak przestanie rzekomo istnieć.A przecież życie po śmierci
                                                    > jest pewne.Są dowody jak choćby ten:

                                                    Jest tak samo "pewne", jak to, że istniało życie przed urodzeniem się. Co wtedy istniało, jeśli świadomość człowieka wyłania się z nicości, formuje się pod wpływem świata a brak odpowiednich bodźców uniemożliwia takie uformowanie się struktury mózgu, by jego umysł był umysłem człowieka mądrego, świadomego i rozumiejącego wiele?

                                                    Przed urodzeniem się nie ma nic poza ciałem. I gdy na starość najpierw ulega degradacji a później umiera ciało, to świadomość - nazywana przez Ciebie duszą - stopniowo, proporcjonalnie do tej destrukcji, zanika.

                                                    Umysł jest funkcją ciała (materii). Widać to dokładnie. I nie widać żadnych niezależnych od ciała cech umysłu. Dusza nie istnieje.

                                                    > www.eioba.pl/a/2ujq/santi-dewi-prawdziwa-historia-reinkarnacji

                                                    Bajki. Nieudowodnione. Dla naiwnych i niedouczonych.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 04.12.15, 20:25
                                                    Bajki?Myślę,że dziewczynka nie mogła sama wymyślić sobie,że jest żoną bramina.Nie mogła rozpoznawać ludzi których nigdy w tym życiu nie widziała.Skoro wiara w reinkarnację jest dowiedziona,należy uznać ją za prawdziwą.Nawet w krajach chrześcijańskich ludzie mają wspomnienia z poprzednich wcieleń.To są zatem dowody.Jak ktoś nie chce uwierzyć ,że ziemia kręci się wokół słońca,to cóż począć?
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 08.12.15, 15:31
                                                    Buddyzm w Rosji ma się dobrze.900 tysięcy wyznawców:Buriatów,Kałmuków i Tuwińców.

                                                    www.youtube.com/watch?v=xLaGJZeRl50
                                                  • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 09.12.15, 08:36
                                                    "Bajki?Myślę,że dziewczynka nie mogła sama wymyślić sobie,że jest żoną bramina.Nie mogła rozpoznawać ludzi których nigdy w tym życiu nie widziała."

                                                    Jest inne wytłumaczenie. Wszystkiego została wcześniej nauczona. Każdego szczegółu i zachowania - z wyjątkiem tych o których nie wiedział nawet "nauczyciel". Podobne "dowody" są na istnienie Jezusa, Zeusa i Herkulesa - ktoś kiedyś coś słyszał i zapisał.

                                                    "Skoro wiara w reinkarnację jest dowiedziona,należy uznać ją za prawdziwą."

                                                    To jest tylko jeden przykład i do tego bardzo marny. To nie jest dowód, a już na pewno nie dowód na prawdziwość reinkarnacji. Reinkarnacja ma być w założeniu procesem uniwersalnym - powszechnym a nie jednostkowym-unikatowym. Jeden zaobserwowany przypadek nie udowadnia całego doświadczenia. To jest najgorsza z możliwych metodologii, ale za to jedyna jaką stosuje się do wiary.
                                                    "Nawet w krajach chrześcijańskich ludzie mają wspomnienia z poprzednich wcieleń.To są zatem dowody."

                                                    Mają cudze wspomnienia - wytworzone poprzez zasłyszenie różnych opowieści o przodkach lub zupełnie obcych osobach. W pewnych przypadkach może im się wydawać, że wspomnienia są bardzo realne (w ich głowach) - szukając wyjaśnienia wpadają na pomysł, że to wspomnienia ich poprzednich wcieleń i sporo religiantów ich w tych przekonaniach utwierdza - zresztą taka uwaga sprawia, że stają się w oczach innych ludzi kimś wyjątkowym co jeszcze bardziej umacnia w nich obronę swoich fałszywym przekonań.

                                                    "Jak ktoś nie chce uwierzyć ,że ziemia kręci się wokół słońca,to cóż począć?"

                                                    Bez porównania. Obserwację kulistości (a raczej geoidalność) Ziemi można wielokrotnie powtarzać - każdy może jej doświadczyć. To jest dobra metodologia. Każda kolejna obserwacja potwierdza tezę. W przypadku reinkarnacji mówimy o jednej obserwacji o małej wiarygodności, którą trzeba było podreperować autorytetami kapłanów buddyjskich. Prawda broni się sama bez autorytetów.

                                                    Zresztą skoro wierzysz to po co Ci dowody? Skoro dowody są marne (żeby nie powiedzieć żadne) to czy porzucisz swoją wiarę?
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 11.12.15, 17:30
                                                    Typowe dla polskiego narodowego katolicyzmu teorie spiskowe.Wszystko było ukartowane i wszystko jasne.Santi Dewi,indyjska dziewczynka mówiła o swym wcieleniu już w wieku 4 lat.Dopiero po 5 latach rodzice postanowili sprawdzić informacje.Gdyby to było z góry zaplanowane,szybko by zrobili ten pokaz.

                                                    Teraz rzeczywiście trudno mówić czy ktoś mówi o swych wcześniejszych wcieleniach czy o przeżyciach bohaterów z książek lub filmów z którymi się zaznajomił.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 17.12.15, 21:06
                                                    Cuda są faktem.Zdarza się,że ciała świętych nie rozkładają się.Największym fenomenem jest Lama Itigigełow.Jego ciało zachowuje się jak u żywego człowieka.

                                                    www.youtube.com/watch?v=dHDcSIwWPDg
                                                  • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 18.12.15, 08:54
                                                    Śledztwo dziennikarzy Al-Jazeery wykazało, że ciało było konserwowane przy użyciu roztworu soli. cudów nie ma. Jest tylko ślepa prymitywna wiara w cuda.
                                                    Tak bardzo jej potrzebujesz?
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.12.15, 16:37
                                                    Al-Jazeera:oni nie są obiektywni,przecież to muzułmanie.W Tajlandii jest zakonserwowany 300 lat temu mnich któremu rosną włosy i paznokcie.
                                                  • olszak-przytycki Re: Przechodzę na buddyzm 19.12.15, 16:56
                                                    Ciało Lamy Itigełowa nie było poddawane żadnym zabiegom.Jego fenomen badała specjalna komisja naukowców,sceptyków a nie buddystów.Jego tkanki nie uległy rozkładowi jakby umarł dzień temu.Przecież On siedzi na widoku publicznym ,na ołtarzu w dacanie.Nie w żadnym zakonserwowanym pudle.

                                                    www.olabloga.pl/niezniszczalne-cialo-mnicha
                                                    www.medycynaludowa.com/pl/index.php?id=nadzwyczajny_czelowiek

                                                  • bookworm Re: Przechodzę na buddyzm 21.12.15, 09:38
                                                    Podaj link do tych badań "specjalnej komisji naukowców i sceptyków" - taki wpis to tylko próba uwiarygodnienia magicznych właściwości buddyzmu autorytetem (nauki).
                                                    Inne "komisje naukowców" udowadniały cudowność JPII, Teresy z Kalkuty, całunu turyńskiego i krwawiącej hostii w Sokółce - jedyny efekt tych "komisji" to potwierdzenie, biedy religijnych przekonań - z jednej strony powołujących się na wiarę, a z drugiej za wszelką cenę próbujących potwierdzić "naukowo" swoją prawdziwość - z żenującymi rezultatami chowającymi się za taki sloganami jak "specjalna komisja naukowców,sceptyków a nie buddystów (chrześcijan, muzułmanów itp.)".
                                                  • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 19.11.15, 17:23
                                                    olszak-przytycki napisał(a):

                                                    > Na złość babci odmrożę sobie uszy.Jeśli będziecie za aborcją pójdziecie do piek
                                                    > ła albo odrodzicie się jako świnie.Przecież to się Wam nie opłaca.

                                                    Taki duży a wierzy w takie śmieszne bajki. :)

                                                    Ale rozumiem Cię. Nie kieruje Tobą świadomy, racjonalny wybór (wynik logicznego myślenia) ale strach przed zemstą tajemniczej reguły. Boisz się jej i zrobiłbyś naprawdę wiele, żeby się załapać na nagrodę.

                                                    Czy widzisz, jak działa religia? Najpierw eliminuje myślenie, odsuwa wiedzę a potem oddaje w niewolę. I teraz już tańczysz, jak Ci zagrają. Bo jakby Ci zaproponowali w religii jakąś inną regułę, nawet sprzeczną z tą dotychczasową, to też zatańczyłbyś. Bo religia nie daje uzasadnienia i logikę ma gdzieś.
                                                • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 19:31
                                                  olszak-przytycki napisał(a):

                                                  > Wyznawcy różnych religii popełniają przestępstwa.Ale ateiści są jakby jeszcze g
                                                  > orsi.Żaden wierzący nie powie,że aborcja jest dobra

                                                  Nieprawda. Za czasów schyłkowego PRL Polacy byli wierzącymi w podobnych proporcjach jak dziś. (wierzący to także ktoś dopuszczający istnienie "tego" - bo lokalnie wyznawanego - boga ale traktujący aborcję jak zwyczajny zabieg. Potem te poglądy, pod wpływem kościelnej indoktrynacji, zaczęły się modyfikować. Wierzący w to wierzy, co mu katabas podsunie, bo wierzący jest z natury bezmyślny.

                                                  > a ateista tak.

                                                  A ateiście (mów raczej o ateistce) to zwisa. Mnie też, bo nie dotyczy mnie jako mężczyzny oraz dlatego bo nie musiałem się nadziewać na taką rafę (przypadek o tym zadecydował). Ale są ludzie, których los stawia w trudnej życiowej sytuacji i uważam, że to ich osobista sprawa i to TYLKO ONI mają to oceniać oraz podejmować na ten temat decyzję. A ja chcę świata bez nieuzasadnionych, debilnych zakazów jakiejś chorej religii, która istnienia takiego zakazu inaczej niż bajką nie umie uzasadnić.

                                                  Zarodek oraz płód bez układu nerwowego nie jest ani dzieckiem, ani człowiekiem (istotą dorosłą, świadomą, czującą), bo nie posiada wtedy jeszcze tego, co nas mogłoby wyróżniać od zwierząt powszechnie zabijanych dla mięsa lub rozrywki. Zresztą dorosły człowiek, który jest pozbawiony tego układu nerwowego np. w wyniku wypadku jest uznawany za dawcę narządów i debilna religia "zapomniała", że powinna zabronić takiego "procederu" żeby nie być sprzeczną.

                                                  I odwal się wreszcie od ateistów, bo nakręcasz się tak tą swoją bezmyślną nienawiścią, że obawiam się, czy nie dojdzie z Twojej strony do rękoczynów.

                                                  > Że niby mnisi buddyjscy zachęcają do zła?

                                                  Ze niby tak - pogromy w Birmie i Sri Lance są tego dowodem. Twoi pupile nie są święci.

                                                  > Istnieje kodeks którego muszą przestrz
                                                  > egać i jeśli złamią reguły,są wydalani z sanghi.

                                                  Z organizacji wydalani? Chłopie, czy Ty myślisz? Przecież oni nadal wierzą w te wasze bzdury więc duchowo nadal są tym, czym byli.

                                                  A może teraz mi zaczniesz udowadniać, że to nie wiara i jej treść stanowi o określonej religijności ale "legitymacja partyjna"? :)

                                                  Pomyśl, dokładnie WTEDY GDY wierzył to to wasze cudactwo, dopuścił się tych nieprzyjemnych czynów. Czy Ci to coś mówi?

                                                  To Ci chcę uświadomić. ŻADNA religia nie ochroni was przed manowcami, także wasze, najwspanialsze reguły. Wiara w każdym umyśle ludzkim jest tylko ludzka, podatna na błądzenie. Cudowna moc religii to ułuda. To kłamstwo.

                                                  > Teoretycznie tak powinno być a w praktyce jest różnie.

                                                  A praktyce mamy ZAWSZE TYLKO PRAKTYKĘ a nie TEORIĘ. To chciałeś powiedzieć? No to dochodzimy wreszcie do wspólnych wniosków.

                                                  W praktyce istnieją wyłącznie organizacje, które pod pozorem idealnych religii manipulują ludźmi. I w praktyce świat ludzi sceptycznych, szukających udowodnionej "prawdy naukowej" o nim jest lepszy od świata dogmatyków religijnych (i innych też).
                                        • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 17.11.15, 15:25
                                          olszak-przytycki napisał(a):

                                          > A skąd wiesz,że w chwili śmierci nie zaczniesz wierzyć?Ludzie często zmieniają
                                          > poglądy pod wpływem różnych okoliczności.

                                          I na co to ma być argument? Zawsze mówimy o czasie teraźniejszym. Przyszłość to jest prognoza, domniemanie i nie może stanowić argumentu porównywalnego z teraźniejszym faktem.

                                          Poza tym - w chwili śmierci wierzący mogą równie dobrze przestać wierzyć. Czy to będzie argument za czymś?

                                          Tak ludzie czasem zmieniają poglądy. Nawet dogmatykom się to może zdarzyć. Tylko że z reguły statystycznej nic dla przypadku szczególnego nie wynika. Statystycznie to spacerujący z właścicielem pies mają po trzy nogi.
                  • olsah65 Re: Przechodzę na buddyzm 02.11.15, 22:32
                    szuwary4 napisała: Istota oświecona przede wszystkim nie doświadcza cierpienia.

                    To żeś pocisnął.
                    Posłużę się historycznym przykładem, "Boże, mój Boże czemuś mnie opuścił". Podejrzewam, że były to słowa człowieka wolnego od cierpienia.
                    Oczywiście wielu ludzi oświeconych brało leki, bo zwyczajnie, po ludzku byli chorzy.
                    Budda powiedział, że życie jest cierpieniem, a oni żyją lub żyli, ot taka nasza ludzka przypadłość, ciągle coś nam dokucza.
                • 9rgkh Re: Przechodzę na buddyzm 01.11.15, 18:51
                  olszak-przytycki napisał(a):

                  > Oświecenie można odnieść do wielu dziedzin.Inne jest oświecenie z punktu widzen
                  > ia buddyzmu chociaż też oznacza wiedzę.

                  Nie kombinuj, nie manipuluj i nie przeinaczaj definicji.

                  Wiedza jest zdefiniowana i wiemy, co to znaczy. Używanie innych - wg Ciebie synonimicznych definicji - nie może rozszerzać "ukradkiem" definicji podstawowej.

                  Jeśli oświecenie nie odpowiada znaczeniu wiedzy dosłownie to nie używaj tego zamiennie. A jeśli odpowiada dosłownie wiedzy to po co mącić tematu jakimiś niepewnymi opisami?

                  No to jak, to jest dokładnie to samo, czy nie?

                  Pamiętaj, wiedzę trzeba UDOWODNIAĆ.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka