Gość: Jędrek
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
17.04.05, 18:01
Choć nie jestem praktykującym katolikiem, śmierć Papieża przeżyłem równie
mocno jak cała Polska.Przeż chwilę byliśmy wszyscy zjednoczeni, uprzejmi i
mili dla siebie. Mój znajomy, bardzo pobożny ( chodzi w niedzielę do
kościoła),pojechał na pogrzeb do Watykanu, moja sąsiadka z góry paliła
świeczki w oknie ,chodziła do kościoła i nie było słychać awantur.Po kilku
dniach mój znajomy znowu nienawidzi Żydów, Murzynów itd.złotówki nigdy nie dał
na zadną pomoc humanitarną ( jest zamożny). Moja sąsiadka znowu bez przerwy
kłóci się z mężem , gdzie w wyzwiskach na ,,ch" i ,,k" nie są pomijane ich
dzieci.
Chyba czegoś nie rozumiem!