Dodaj do ulubionych

Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie...

    • elan13 a czy Wy czekacie? 21.11.07, 01:17
      Odmowa ochrzczenia dziecka z powodu niewiary owej Magdy, jest bez
      sensu. Ona zachowuje się, jakby wierzyła w coś innego niż w Boga i
      akt chrztu byłby wobec tej jej wiary czymś występnym.

      Gdyby owa Magda, którą NIE KRĘCI wiara katolicka (ekstra określenie
      redaktora GW na to, co wiara ma dawać człowiekowi), za to kręci
      feminizm, swoboda aborcji itd., była zwykłą ateistką, dla której
      chrzest, to folklor, nie zastanawiałaby się latami czy ochrzcić
      dziecko, nie toczyłaby z nim o to boju. Pół godziny "szopki" i po
      sprawie.

      Całość to prowokacja GW wymierzona w Kościół. Ma wywołać
      współczucie dla "uzasadnionych rozterek moralnych mamusi ateistki",
      a sposób przedstawiania tematu jest tendencyjny - sugeruje
      powszechne nauczanie na religi głupot (o polskości),
      sugeruje "marnowanie" pieniędzy na religię w zestawieniu z ich
      brakiem środków na angielski.

      Widać wyraźnie, najdelikatniej to określając, niechęć
      propagandzistów GW do Kościoła i do polskości.

      A czy Wy czekacie z obrzezaniem, aż dziecko dorośnie i samo
      zdecyduje czy chce być tak specyficznie naznaczone?
      • bnew Re: a czy Wy czekacie? 21.11.07, 01:53
        a dlaczego ma chrzcić bo jest presja ze strony dziadków i
        społeczeństwa. Co to za powód "pół godziny i po sprawie". To jest
        wyrażenie zgody na indoktrynacje przez pedofilów w sukienkach.
        Czy mam kazdy folklor akceptować bo tak wszyscy robią, czy jak będe
        mieszkał w Iranie to mam trzymać córki w domu i nie posyłać ich do
        szkoły bo to folklor. A obrzezanie to dokładnie to samo co chrzest,
        więc moze lepiej od razu małe dziecko ochrzcić , obrzezać i
        przeprowadzić wszystkie możliwe obrzędy włączając papuasów, a nóż
        widelec któryś bóg się okaże prawdziwy...
        Beznadziejne argumenty.
        • maaac Re: a czy Wy czekacie? 21.11.07, 05:16
          > a dlaczego ma chrzcić bo jest presja ze strony dziadków i
          > społeczeństwa. Co to za powód "pół godziny i po sprawie".

          Zobacz raczej jak Elan13 naprawde traktuje chrzest. Dla niego to
          nie decyzja mająca jakieś głębsze znaczenie moralne, religijne - dla
          niego to tylko "pół godziny i po sprawie".
          Zwłaszcza że biedak nie doczytał artykułu że omawiana pani na taki
          chrzest jak to ateistka się zgodziła. Tyle że miało z jej strony
          towarzyszyć temu poświadczenie nieprawdy na co ona już się nie
          zgodziła. W dodatku jak wynika z artykułu sam chrzest to za mało -
          potem powinna dziecko prowadzać do kościoła itd.

          > To jest wyrażenie zgody na indoktrynacje przez pedofilów w
          > sukienkach.
          A może byś sobie tak darował obrażanie innych?

          > Czy mam kazdy folklor akceptować bo tak wszyscy robią, czy jak
          > będe mieszkał w Iranie to mam trzymać córki w domu i nie posyłać
          > ich do szkoły bo to folklor.
          To typowy przejaw konformizmu ze strony kolegi Elana13.

          > A obrzezanie to dokładnie to samo co chrzest,
          > więc moze lepiej od razu małe dziecko ochrzcić , obrzezać i
          > przeprowadzić wszystkie możliwe obrzędy włączając papuasów, a nóż
          > widelec któryś bóg się okaże prawdziwy...
          > Beznadziejne argumenty.
          W dodatku gdyby był skierowany do kogoś kto żyje w środowisku w
          którym jest przewaga osób obrzezanych np w USA czy w krajach
          islamskich ( :) Elan13 nie ma bladego pojęcia kto dokonuje
          obrzezania dzieci, mu wszystko się kojarzy z jednym).
          Masz rację podał głupi argument.
          • elan13 Re: a czy Wy czekacie? 21.11.07, 15:58
            Nie grzeszysz <maaac> inteligencją przypisując mi taki stosunek do
            chrztu. Wyraźnie napisałem, że dla osoby niewierzącej jest to
            obrzęd, folklor, pół godziny i po sprawie. Dziwię się zatem skąd
            taki upór, wieloletnie sprzeciwianie się niejednokrotnie
            sygnalizowanym potrzebom dziecka. Że też nie przyszło kobiecinie do
            głowy, że to, iż sama uważa, że Boga nie ma, nie jest dowodem, że
            Boga nie ma i skoro dziecko ma takie pragnienie (bo nie chwilowy,
            jednorazowy kaprys), skoro nie wiąże się to z okaleczaniem, po co
            toczyć wojnę?

            W przeciwieństwie do obrzezania, chrzest nie wiąze się z rytualnym
            okaleczaniem. Oczywiście, od obrzezania to Wy jesteście ekspertami.
            Odpowiem tylko, że z tego, co wiem, specjalizujący się
            w "chrzczeniu scyzorykiem" fachowiec to mohel.

            Nawet kiedyś rzuciłem hasło: Lepsza MOHEROWA niż MOHELOWA koalicja.
            • rs_gazeta_forum Re: a czy Wy czekacie? 21.11.07, 18:34
              elan13 napisał:
              > Nie grzeszysz <maaac> inteligencją przypisując mi taki stosunek do
              > chrztu. Wyraźnie napisałem, że dla osoby niewierzącej jest to
              > obrzęd, folklor, pół godziny i po sprawie.

              Kolejny, który wie lepiej od innych, co jest czym dla nich. Jesteś księdzem?
            • maaac Re: a czy Wy czekacie? 22.11.07, 05:49
              > Nie grzeszysz <maaac> inteligencją przypisując mi taki stosunek do
              > chrztu. Wyraźnie napisałem, że dla osoby niewierzącej jest to
              > obrzęd, folklor, pół godziny i po sprawie.
              A Ty to podejście zaakceptowałeś i jemu przyklasnąłeś. Ja jestem
              przeciw.

              > Dziwię się zatem skąd
              > taki upór, wieloletnie sprzeciwianie się niejednokrotnie
              > sygnalizowanym potrzebom dziecka. Że też nie przyszło kobiecinie
              > do głowy, że to, iż sama uważa, że Boga nie ma, nie jest dowodem,
              > że Boga nie ma i skoro dziecko ma takie pragnienie (bo nie
              > chwilowy, jednorazowy kaprys), skoro nie wiąże się to z
              > okaleczaniem, po co toczyć wojnę?
              Ano nieprawda. "Kobiecina", jakbyś czytał uważnie, nie sprzeciwiała
              się dokonaniu chrztu dziecka. To ksiądz się sprzeciwił, gdy ta zgodnie
              z prawdą przyznała, że jest niewierzącą. Aby dziecko było ochrzczone
              ona musi skłamać, że wierzy. Jak dla mnie to kuriozum by u początku
              jednego z najważniejszych wydarzeń w życiu chrześcijanina stało
              złamanie przykazania. I chciał to zrobić "wierzący" ojciec a nie
              chciała "niewierząca" matka.

              > W przeciwieństwie do obrzezania, chrzest nie wiąze się z rytualnym
              > okaleczaniem. Oczywiście, od obrzezania to Wy jesteście
              > ekspertami. Odpowiem tylko, że z tego, co wiem, specjalizujący się
              > w "chrzczeniu scyzorykiem" fachowiec to mohel.

              Ano widzisz nieuku, że o ile mohel jest specjalistą od obrzezania to
              w drugą stronę to nie działa. Większość osób chodzących po ziemii,
              którzy są obrzezani, mieli ten zabieg/akt wykonany NIE przez mohela.
              Szok co?
              Może wreszcie się dokształcisz?
              pl.wikipedia.org/wiki/Obrzezanie
            • bnew Re: a czy Wy czekacie? 22.11.07, 13:58
              elan13 napisał:

              > Nie grzeszysz <maaac> inteligencją przypisując mi taki stosunek do
              > chrztu. Wyraźnie napisałem, że dla osoby niewierzącej jest to
              > obrzęd, folklor, pół godziny i po sprawie. Dziwię się zatem skąd
              > taki upór, wieloletnie sprzeciwianie się niejednokrotnie
              > sygnalizowanym potrzebom dziecka.
              Po pierwsze to księża nie chcą chrzcić dzieci ateistów, bo papierki, spowiedzi,
              wyznania wiary i takie tam (no chyba że się posmaruje odpowiednio)
              >Że też nie przyszło kobiecinie do
              > głowy, że to, iż sama uważa, że Boga nie ma, nie jest dowodem, że
              > Boga nie ma i skoro dziecko ma takie pragnienie (bo nie chwilowy,
              > jednorazowy kaprys), skoro nie wiąże się to z okaleczaniem, po co
              > toczyć wojnę?
              >
              Po drugie to że wierzy większość też nie jest dowodem na istnienie. Obowiązuje
              taka zasada że twierdzący musi dowieść tezę. Jak twierdzę że woda ma odczyn
              obojętny to muszę to dowieźć,ale oczywiście w sprawie boga naukowcy nie mają nic
              do gadania bo to inna dziedzina, i błogosławieni ci co nie widzieli a uwierzyli
              i takie inne pierdowły...

              > W przeciwieństwie do obrzezania, chrzest nie wiąze się z rytualnym
              > okaleczaniem. Oczywiście, od obrzezania to Wy jesteście ekspertami.
              > Odpowiem tylko, że z tego, co wiem, specjalizujący się
              > w "chrzczeniu scyzorykiem" fachowiec to mohel.
              >
              > Nawet kiedyś rzuciłem hasło: Lepsza MOHEROWA niż MOHELOWA koalicja.
              • swinka_bejb Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 21:40
                bnew napisał:

                to że wierzy większość też nie jest dowodem na istnienie. Obowiązuje
                > taka zasada że twierdzący musi dowieść tezę. Jak twierdzę że woda
                ma odczyn
                > obojętny to muszę to dowieźć,ale oczywiście w sprawie boga
                naukowcy nie mają ni
                > c
                > do gadania bo to inna dziedzina, i błogosławieni ci co nie
                widzieli a uwierzyli
                > i takie inne pierdowły...

                A mozesz podac nazwisko jakiegos naukowca ateisty, ktory udowodnil,
                ze Boga nie ma ? Bo obowiazuje taka zasada, ze twierdzacy musi
                dowiesc teze...
                • klusujacy.hipopotam Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 22:59
                  > A mozesz podac nazwisko jakiegos naukowca ateisty, ktory
                  > udowodnil, ze Boga nie ma ? Bo obowiazuje taka zasada, ze
                  > twierdzacy musi dowiesc teze...

                  A po co naukowiec? Ja ci udowodnię że boga nie ma. Patrz:
                  BOGA NIE MA! c.b.d.u.
                  Jest to równie dobry dowód, jak całe to teistyczne pier.dolenie
                  sprowadzające się do "Bóg jest", a nawet lepszy, bo prostszy,
                  bardziej elegancki i niesprzeczny logicznie.
                  • swinka_bejb Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 23:18
                    Poraziles mnie sila argumentacji !!! Brawo hipopotam ! Coz za
                    inteligencja, wdziek i styl !

                    Zaraz zaraz, jak to Moja Mama mowila ? Acha - "Nie dyskutuj z
                    idiotami, bo najpierw sprowadza cie do swojego poziomu, a potem
                    pokonaja doswiadczeniem"...
                    • klusujacy.hipopotam Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 23:59
                      Droga świnio, zanim przejdziemy do sedna, wyjaśnijmy sobie coś. Tak
                      naprawdę oczywiście wiem - uwaga, nie "wierzę" tylko WIEM! - że bóg
                      w żadnej z setek wersji nie istnieje, a udowadnianie jego istnienia
                      gów.no mnie obchodzi, ale tylko tak długo, jak długo jego wyznawcy
                      (których skądinąd traktuję z mieszaniną współczucia i pogardy)
                      trzymają się ode mnie z dala. W momencie, gdy powołując się na jego
                      rzekome istnienie i rzekome prawa, które ustanowił (dla półdzikich
                      starożytnych kozojebców, dodajmy na marginesie) próbuje się wpływać
                      na moje życie, moja reakcja może być tylko jedna. I tu dochodzimy do
                      wspomnianego sedna: jeśli chodzi o doświadczenie, to nauczyło mnie
                      ono, że w starciu z teistami oraz ich argumentami w rodzaju "no
                      udowodnij, że boga nie ma" jest tylko jedna skuteczna forma
                      dyskusji. Znana - od imienia jej najwybitniejszego użytkownika -
                      jako Metoda Wujka Staszka Mistrza Ciętej Riposty. Wiesz na czym
                      polega? To łaskawie zastosuj się i nie zapodawaj już więcej
                      debilnych kwestii z cyklu "udowodnij nieistnienie boga".
                      • swinka_bejb Re: a czy Wy czekacie? 26.11.07, 00:07
                        A ja WIEM, ze hipopotamy nie klusuja. Wiec nie istniejesz, biedaku.

                        • klusujacy.hipopotam Re: a czy Wy czekacie? 26.11.07, 00:16
                          Wedle mojej najlepszej wiedzy także świnie nie gadają, a już na
                          pewno nie potrafią obsługiwać komputera, więc możemy sobie pogadać
                          jak Jahwe z Quetzalcoatlem czy inne nieistniejące wypłody
                          sfiksowanych umysłów.
            • danta51 Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 19:52
              od razu widac po twije wypowiedzi, jakim jestes rasista !
        • onufry.zagloba Elan to znany na forum Taliban. Nie nalezy go 21.11.07, 07:20
          powaznie traktowac. A jesli chodzi o Obrzezanie...Chrystusa to u
          Katolikow nazywa sie to przewrotnie "Ofiarowaniem w Swiatynii" - to
          jest dopiero prawdziwe zaklamanie !
          • harovoj trójreligia Abrahama =judaizm-krystizm-islam- 21.11.07, 10:05
            Onufry.zagloba napisał:

            > powaznie traktowac. A jesli chodzi o Obrzezanie...Chrystusa to u
            > Katolikow nazywa sie to przewrotnie "Ofiarowaniem w Swiatynii" - to
            > jest dopiero prawdziwe zaklamanie !

            No cóż jestem zakłamay pogardzam powyższymi
            religiami które mam za zwykłe mitomanie.
            Ale uczestniczyłem w szopce czyli chrzecie synów bo obiecałem żonie, że nie będę
            jej przeszkadzał w katolickim wychowaniu synów, choć oczywiscie ona wie o moich
            pogladach, bo niekiedy wybucham i dość dosadnie o tym mówię, mniej więcej jak
            katolik o poganach czy ateistach.
            Raczej jestem agnostykiem możen letnim poganinem niż ateistą ale niekiedy mam
            ochotę wybuchnąć.
            Obecnie żona raczej nie chodzi do koscioła, a ja oczywiście wcale i buntuję
            dzieciaki, niedługo pewnie nasmaruję jakąś deklarację wystąpienia z kościoła i
            tam sobie ulżę może mnie wyklną z ambony ale wreszcie bedę sobą;)
      • komorka25 Re: a czy Wy czekacie? 25.11.07, 20:38
        elan13 napisał:

        > Odmowa ochrzczenia dziecka z powodu niewiary owej Magdy, jest bez
        > sensu. ...

        No, ale to trzeba mieć pretensje do księdza, który wymaga od niej
        wiary - albo dużej kasy.

        > Gdyby owa Magda, którą NIE KRĘCI wiara katolicka (ekstra
        > określenie redaktora GW na to, co wiara ma dawać człowiekowi),
        > za to kręci feminizm, swoboda aborcji itd., była zwykłą ateistką,
        > dla której chrzest, to folklor, nie zastanawiałaby się latami
        > czy ochrzcić dziecko, nie toczyłaby z nim o to boju. Pół
        > godziny "szopki" i po sprawie.

        Wiesz, elan, współczuję ci, że kadzidło odebrało ci umiejetność
        czytania ze zrozumieniem prostego tekstu - Magdę (niezależnie od
        tego, czy jest ateistką zwykła czy niezwykła) kręci jednak PRAWO do
        aborcji, a nie sama aborcja. Co do chrztu - nie jest to dla niej
        folklor, bo zdaje sobie sprawę z konsekwencji uczestnictwa w tej -
        jak to słusznie nazwałeś "szopce", i tych właśnie konsekwencji chce
        swojemu dziecku oszczędzić.
        >
        > Całość to prowokacja GW wymierzona w Kościół.

        To powszechne przekonanie oszołomionych smrodem kadzidła katolików.

        > Ma wywołać współczucie dla "uzasadnionych rozterek moralnych mamusi
        > ateistki",...

        No, katolicy (podobno znakomita wiekszość Polaków) nie mają rozterek
        moralnych - kłamią, kradną, oszukują, biją, gwałcą, cudzołożą i inne
        rzeczy robią bez żadnych zahamowań: przeciez wystarczy sie
        wyspowiada, prawda?

        > a sposób przedstawiania tematu jest tendencyjny - sugeruje
        > powszechne nauczanie na religi głupot (o polskości),

        Tam nie było mowy o polskości, a głupoty rzeczywiście sie na religii
        opowiada straszliwe - bo chyba nikt normalnie myslący nie wierzy w
        nakarmienie tysiecy ludzi paroma rybkami i paroma chlebkami, we
        wskrzeszanie umarlaków, w zmartwychwstanie czy inne bzdety. a do
        tego horrory o piekle itp.

        > sugeruje "marnowanie" pieniędzy na religię w zestawieniu z ich
        > brakiem środków na angielski.

        Oraz na matematyke, bilogię, język polski itd., z tym, że
        maronowanie jest faktem, a nie tylko sugestią.

        > Widać wyraźnie, najdelikatniej to określając, niechęć
        > propagandzistów GW do Kościoła i do polskości.

        A u katooszołomów wyraxnie widac niechęć do prawdy i logicznego
        myslenia.

        > A czy Wy czekacie z obrzezaniem, aż dziecko dorośnie i samo
        > zdecyduje czy chce być tak specyficznie naznaczone?

        Wy - to kto? Bo o ile atakowani wcześniej ateiści, to jesteś w
        poważnym błędzie - my nie stosujemy obrzezania.
    • xkx Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 10:01
      Sprawa jest trudna zwłaszcza w polskim wydaniu gdzie, co by tu nie
      mówić i nie pisać Religia Rzymsko katolicka jest wyznaniem
      państwowym i nikomu, kto by nie doszedł do władzy (w tym i lewicy)
      do głowy by nie przyszło, czegokolwiek w tej mierze zmieniać. Owszem
      rozumiem, iż ktoś jest niewierzący, ale z drugiej strony, jeśli
      jestem niewierzący to konsekwentnie. Czyli w żadnym przypadku nie
      posyłam dziecka na religie (rozumiem jeszcze w przedszkolu gdzie
      absolutnie niema wyboru, ale w szkole jakiś wybór, – choć by to była
      świetlica jest). Pozwalając na uczestnictwo w religii jest się po
      prostu nie konsekwentnym. Jeśli by nie było uczestnictwa z zajęciach
      z religii nie było by problemu chrztu, I komunii św. itd. Skoro w
      wielu sprawach postępuje się zgodnie z obowiązującym trendem chyba
      należałoby albo być konsekwentnym i po prostu ochrzcić dziecko
      posłać do I komunii tak, aby dalej się nie wyróżniał albo dać sobie
      spokój z posyłaniem na religie, bo to jedno zaprzecza drugiemu. Albo
      dziecko chodzi na religie ze wszystkimi tego konsekwencjami albo
      jest wychowywane jako ateista wtedy uczestnictwo w zajęciach z
      religii uważam, co najmniej za dziwne. Tu problemem jest po prostu
      niekonsekwencja ze strony matki i nic więcej, która w efekcie
      krzywdzi dziecko.
      • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 12:12
        Każdy czlowiek jest osoba wierzaca, lecz nie każdy jest wyznawca swojej wiary.
        Wyznawcy swojej wiary, to chorzy psychicznie ludzie!
    • pisiman50 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 21.11.07, 10:48
      Według mnie występują dwie antagonistyczne postawy. Z jednej strony
      matka manifestujaca swój ateizm kosztem dziecka z drugiej kościół
      zbyt rygorystycznie podchodzący do aktu chrztu. Zacznę od tej
      dtrugiej postawy. Przecież chrzest nie jest deklaracją rodziców
      dotyczącą wychowania w duchu chrześcijńkim lecz sakramentem
      powodującym uzyskanie łaski uświęcającej. Mój pogląd ukształtował
      się na podstawie moich doświadczeń oraz przeżyć. Jestem z pokolenia
      powojennego. Rodzice (zwłąszca ojciec) rzuciwszy się w nurt odbudowy
      Polski, będąc wciągnięci w tryby ówczesnej propagandy nie mogli
      zdecydować się na ochrzszczenie mnie. Z późniejszych informacji
      wywnioskowałem, że ludzie władzy, nakłaniający różnymi sposobami do
      odstąpienia od kościoła sami po kryjomu chrzcili własne dzieci a
      nawet uczestniczyli we mszach świętych. Ostanie zdanie nasuwa
      uzasadnione wątpliwości czy faktycznie osoby z otoczenia bohaterki
      artykułu nie ochrzciły swoich dzieci. Wracając do moich przezyć. O
      ile starszy brat był normalnie ochrzczony, to mnie ochrzciła
      babcia "poza plecami" rodziców. Jestem jej za to wdzięczny gdyż
      pomimo błądzenia i odstępowania od kościoła mam świadomość, że
      opatrznośc Boża czuwała nade mną. Zapewne przyczyniło się tu
      wychowanie i wartości przekazane przez rodziców. Na przykład by żyć
      uczciwie i nie krzywdzić innych. Jako 20-paro latek należąc do parti
      ni tylko wziąłęm ślub kościelny ale również zadbałem by dzieci były
      ochrzczone i chodziły na religię. Kiedys nawet kateheta obrugał
      nmnie za mój ateizm nie rozumiejąc po co wysyłam dzieci na religię.
      A dla mnie to było proste. Mogłem prowadzić dysputy o religii ale
      nie byłem wstanie przekazać wiary. Miałem więc świadomość, że nie
      mam prawa ograniczać dzieci w poznaniu itoty wiary. A jak dorosną to
      sobie sami wybiorą drogę. Wyraźnie podkreślam, że żyjemy w
      określonej kulturze, której istotną częścią jest katolicyzm i chciaż
      mamy prawo mieć własne zdanie, to nie możemy uniemożliwiać swoim
      dzieciom wyrobienia światopoglądu poprzez ograniczanie poznania
      rzeczywistości.
      • harovoj Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 11:01
        pisiman50 napisał:
        > sobie sami wybiorą drogę. Wyraźnie podkreślam, że żyjemy w
        > określonej kulturze, której istotną częścią jest katolicyzm i chciaż
        > mamy prawo mieć własne zdanie, to nie możemy uniemożliwiać swoim
        > dzieciom wyrobienia światopoglądu poprzez ograniczanie poznania
        > rzeczywistości.

        ... e tam kultura w której jestesmy wychowywani to kultura antycznej grecji i
        rzymu którą przesiakamy ale nie traktujemy jej poważnie, katolicyzm to narzucana
        jak komunizm religia-totalitarna, nie chesz jej zostanie potępiny, obgadany,
        zastrszony wyrzucony poza nawias.
        W islamie będzie jeszcze gorzej...
    • andrzej369 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 21.11.07, 11:35
      Mi najbardziej przykro, ze osoba ktora deklaruje sie jako wyksztalcona jest tak pusta i nieswiadoma swoich czynow.
      Ta owa Pani wyraznie twierdzi, ze zerwala z wyznaniem chrzescijanskim i nawet podala powod.
      Posylajac dziecko na lekcje religii, powinna wiedziec, ze to nie ma nic wspolnego z nauka o religii, tylko jest to indoktrynacja (wstawianie w psychike dziecka implantu czegos co nie istnieje), ktora konczy sie choroba psychiczna (urojenia).

      Jeżeli mialbym doradzac tej Pani, to powiem tak:
      Natychmiast wypisac z lekcji religii i wytlumaczyc dziecku w sposób wlasciwy, dlaczego zostalo wypisane.

      Nie chrzcic !

      • xkx Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 12:00
        I to była by postawa goda ateisty - osoby nie wierzacej w przeciwnym
        wypadku ta osoba tylko udaje przed sabo iz jest ateistą i oszkuja
        samą siebie. Bo jesli jest ateisttką to po kiego diaska zapisuje
        dzicko na religie? Zwłąszcza jeli wie jak ta religia u nas wygląda
        iż w 90% przypadkó to co tam się wykłąda ma niewiele wspólnego z
        teoretycznymi jej zasadami np. tolerancja dla innosci.
        • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 12:19
          Wiesz dlaczego jest w Polsce 90 procent Katolikow ?
          Dlatego, ze owe 90 procent jest ochrzczonych.

          Ja tez jestem ochrzczony, lecz nie naleze do zadnej "sekty".
          • xkx2 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 12:56
            Ja się z Tobą zgadzam choć sam jestem wierzacy i praktykujący (ale
            to powiedzmy moja osobista sprawa) - nie mniej jetem zdania iż osoba
            która dotyczy artykuł po prostu powinna się zdecydować. Albo. Albo.
            Albo jest do końca ateistą wtedy nie posyła dzicka na religie.
            Bo i po co? Albo nie jest ateista tylko osobą któa sobie to wmawia
            wtedy nie chrzci dziciaka i nie robi cyrków. Nawet w bibli jest
            napisane: "Bądzcie gorący albo zimni nie letni". I tym stwierdzeniem
            pozwole sobie zamknąc dyskusje na ten temat. Ja zdania w temacie tej
            pani nei zmieni dla mnie swoim postempowaniem (niezdecydowaniem)
            krzywdzi swoje dziecko. Czy ochrzci czy nie to jej s[rawa nie mniej
            jeli nie decyduje sie na chrzest powinna zabrać dzicko z religi i w
            miare mozliwości przeneisc go do szkoly gdzie rozdział religi od
            państwa jest neico lepiej rozumiany niz w naszych panstwowych
            (publicznych)placówkach oswiatowych które sa defakto katolickie.
            • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 13:11
              Ty twierdzisz, ze panstwowe placowki oswiatowe (szkoly) są katolickie.

              Ja stwierdzam, ze Polska jest krajem wyznaniowym.
              Nad tym bardzo ubolewam !
              • xkx2 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 13:37
                A nie są? Co do twego stwierdzenia sie poniekąd zgadzam -
                nieoficjalnie Polska jest krajem wyznaniowym.
        • mikka8 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 13:43
          Jestem ochrzczona ateistka;)Tak naprawde mam to gdzies.Do kosciola nie
          chodze,ksidza po kolendzie nie przyjmuje i nie obchodzi mnie co sasiedzi
          powiedza.To prawda trudno jest przeciwstawic sie tej grupie 95%zadeklarowanych
          katolikow.Moi rodzice nie pytali mnie o zdanie niosac mnie do chrztu,sila
          posylali do kosciola(a raczej mama).Chodzilam dla swietego spokoju,balam sie
          klotni,prawienia moralow.Ochrzcilam 3-ke swoich dzici.Dzis dwie z nich maja mi
          to za zle.Nie chodzily na lekcje religii,a ja ich w zaden sposob nie
          zmuszalam.To prawda,trzeba byc naprawde odpornym,aby przetrwac w szkole.Cala
          klasa chodzi na katecheze,a moje dziecko nie.Na przerwach jest wyzywane przez
          ksiedza od dziecka szatana.Ze strony dyrekcji szkoly zero reakcji i tak to
          wlasnie wyglada w naszej kato-ojczyznie.
          Dzis wiem,ze popelnilam wielki blad chrzcac dzieci tylko dlatego ,aby miec
          swiety spokoj.Moja matka jest zagorzala katoliczka,nie mozna z nia w ogole
          porozmawiac na temat religii i kk.Nie moge powiedziec wlasnego zdania,bo
          najczesciej niezbyt milo koncza sie moje uwagi.Mam przyjmowac wszystko
          bezkrytycznie i nie bluznic.To jest chore.Cale szczescie,ze mieszkamy tak daleko
          od niej,bo wiem,ze zrobilaby mi pieklo na Ziemi jesli widzialaby jak wychowuje
          swoje dzieci.Ze pozwalam im samodzielnie myslec i podejmowac decyzje....
          Zycze pani duzo sily w walce o swoje przekonania.W artykule osoby wypowiadajace
          sie radza zrobic cos co ma byc dobre dla pani synka.A co z pani uczuciami? Czy
          musi pani robic cos wbrew swoim przekonaniom,aby uszczesliwic innych? Ja tak
          kiedys zrobilam i wcale nie jest mi z tym dobrze.Balam sie przeciwstawic
          wiekszosci ,jak ta owca szlam za stadem.I co teraz? Wszystko na marne,bo dzieci
          jak dorosly i tak odnalazly wlasna droge,czyli ateizm.



          Zycze powodzenia i madrych decyzji,pozdrawiam.
          • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 16:16
            Mikka, pobudzasz moja wiare w czlowieka.

            Dzieki.
          • tatavariata Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 20:19
            mikka8 napisała:
            > Zycze pani duzo sily w walce o swoje przekonania.W artykule osoby wypowiadajace
            > sie radza zrobic cos co ma byc dobre dla pani synka.A co z pani uczuciami? Czy
            > musi pani robic cos wbrew swoim przekonaniom,aby uszczesliwic innych?

            A czy, jak napisał już wcześniej pisiman50, moralnie poprawnym jest manifestowanie swojego ateizmu kosztem dzieci?

            Czy Twoje córki są dorosłe? Ja będąc nastolatkiem też miałem za złe rodzicom, że mnie ochrzcili bez mojej zgody. Prawdopodobnie wszystkie nastolatki tak uważają. Nikt na podwórku nie nazywał mnie "dzieckiem szatana", więc może więc jednak powinienem być im wdzięczny.
            Tak naprawdę opinia i docinki księdza się nie liczą. Liczy się tylko opinia grupy - innych dzieci, i wyrzucenie za nawias. Czy inne dzieci dokuczały Twoim córkom dlatego, że są niewierzące? Czy Twoja córka zazdrościła kiedykolwiek innym dzieciom, że kiedy one dobrze się bawią, ona siedzi sama w kącie i rysuje? Bo ja głównie tego się boję.
    • andrzej369 Chrzest powinien byc zakazany na osobach 21.11.07, 12:58
      Chrzest powinien być zakazany na osobach niepelnoletnich (nieswiadomych).
      Dlaczego ?
      Przypomnijcie sobie, kiedy był ochrzczony Jezus Chrystus, a zrozumiecie !

      Decyzja chrztu, powinna być podjeta przez osobe chrzczona (swiadoma swojej wiary), a nie może byc podejmowana przez rodzicow ani kaplanow.

      Zawsze pisze i mowie, ze postepujemy odwrotnie.
      Dlatego jestesmy istotami o bardzo niskiej swiadomosci (zerowej).
      • harovoj Re: Chrzest powinien byc zakazany na osobach 21.11.07, 13:06
        andrzej369 napisał:

        > Chrzest powinien być zakazany na osobach niepelnoletnich (nieswiadomych).

        A ktoby tego pilonował i jakie to ma szanse na regulacje prawne;))))

        ... jesteś strasznym naiwniakiem, nie wiem w co wierzysz ale zalatujesz mi
        ortodoksyjnym chrzścijaninem;) mnie te brednie nie obchodzą, kobieta zrobi co
        zechce i nie będzie mi przykro jak jednak ochrzci swego bachora jak bachor
        będzie dorosły i będzie chciał być czcicielem Swaroga to i tak chrzest mu w tym
        nie przeszkodzi;)))) a nawet bardziej będzie nielubił chrześcijaństwa i tyle.
        • andrzej369 Re: Chrzest powinien byc zakazany na osobach 21.11.07, 13:26
          To co napisalem, jest tylko apelem do chrzescijan, aby zrozumieli co czynia.

          Jeżeli o mnie chodzi, nie uznaje zadnej religii.
          Religia to bardzo pusta wiara.

          Blizej mi jest do ateisty.
          Jestem zdania, ze nie ma ludzi niewierzacych.
          Są tacy, którzy wierza i tacy, gdzie swoja wiare zamieniaja na swoje wyznanie.
          Ci drudzy to chorzy psychicznie ludzie.

          Nie istnieje tylko wiara w "Boga".
          Istnieje również wiara w czlowieka !!!
          Pomalu wiare w czlowieka, tez trace.
          • harovoj Re: Chrzest powinien byc zakazany na osobach 21.11.07, 13:47
            andrzej369 napisał:

            > To co napisalem, jest tylko apelem do chrzescijan, aby zrozumieli co czynia.
            >

            ...w wypadku tej dziewczyny z dzieckiem żądają właściwie żeby się sama
            nawróciła, ze względu na zidoktynizowanego i potrzebującego poczucia
            przynalezności do stada dzieciaka.
            A o ludziach wiem, ze to banda tchórzy i konformistów choć niekiedy ogania ich
            odrobina szaleństwa i odwagi wtedy stają się bohaterami ;)

            > Są tacy, którzy wierza i tacy, gdzie swoja wiare zamieniaja na swoje wyznanie.
            > Ci drudzy to chorzy psychicznie ludzie.

            Nie wiem to dla mnie nie zbyt jasny jakiś oksymoron, ja jestem człowiekim wiedzy
            wiara nic mnie nie obchodzi jesli posiadę wiedzę, że jakiś bóg taki czy inny
            jest to będzie kwsetia wiedzy, a że niektórzy wierzą nawet w UFO to ich sprawa.

            ps. ale ta babka mimo wszytko jest twarda przeczytałem teraz tekst poza tytułem,
            choć może włąściwe gdyby od niej nie wymagali nawrócenia to już dawno ochrzciła
            by dzieciaka.
          • wlodar1 Chrzest i obrzezanie... 25.11.07, 18:51
            Baptyści, zieloni, Ś.J. i paru innych chrzczą tylko osoby świadome
            Katolicy, luteranie, metodyści i inni - w każdym wieku, nawet niemowlęta.

            Chrzest, podobnie jak obrzezanie, powinien być zakazany na maluczkich.
      • camel_3d i osobom do 18 roku zycia powinno sie 25.11.07, 20:57
        zabronic obchodzenia swiat bozego narodzenia, wielkanocy itrp.. bo to tez
        religia i prowadzenia ich na takie imprezy moze spowodowac, ze beda wierzace nie
        z wlasnego wyboru..:))))


        chrzest cie do niczego nie zmusza...jezeli rodzice sa wierzacy powinni ochrzcic
        swoje dziecko, jazeli nie sa nikt nie powinien im tego wypominac..






        > Chrzest powinien być zakazany na osobach niepelnoletnich (nieswiadomych).
        > Dlaczego ?
        > Przypomnijcie sobie, kiedy był ochrzczony Jezus Chrystus, a zrozumiecie !
        >
        > Decyzja chrztu, powinna być podjeta przez osobe chrzczona (swiadoma swojej wiar
        > y), a nie może byc podejmowana przez rodzicow ani kaplanow.
        >
        > Zawsze pisze i mowie, ze postepujemy odwrotnie.
        > Dlatego jestesmy istotami o bardzo niskiej swiadomosci (zerowej).
      • agatazieba Re: Chrzest powinien byc zakazany na osobach 26.11.07, 01:09
        andrzej369 napisał:

        > Chrzest powinien być zakazany na osobach niepelnoletnich (nieswiadomych).
        > Dlaczego ?
        > Przypomnijcie sobie, kiedy był ochrzczony Jezus Chrystus, a zrozumiecie !
        >
        > Decyzja chrztu, powinna być podjeta przez osobe chrzczona (swiadoma swojej wiar
        > y), a nie może byc podejmowana przez rodzicow ani kaplanow.
        >
        > Zawsze pisze i mowie, ze postepujemy odwrotnie.
        > Dlatego jestesmy istotami o bardzo niskiej swiadomosci (zerowej).

        mój katecheta w liceum, szkole nota bene katolickiej, uważał, że przejście na
        chrzczenie dorosłych jest koniecznością, że najwcześniej to około 16 roku życia
        można przyjąć chrzest. jakże byłoby wtedy inaczej!
    • panpaniscus to jest chore. 21.11.07, 13:06
      Narasta we mnie przekonanie, że nie chcę wracac do Polski. Bo obydwoje z mężem
      jesteśmy ateistami, choć wywodzimy się z katolickich rodzin. Nie chcę poddawać
      moich dzieci praniu mózgu w szkole, narażać na naciski rówiesników. To jest
      chore, że świeckie państwo wymaga nauczania religii w szkole. Religioznawstwo,
      jako część kultury - to rozumiem.
      Nasze rodziny próbowały wywrzeć na nas nacisk i w sprawie slubu kościelnego i
      chrztu. Nic z tego. Nie wierzę w żadnego boga, religię (zwłaszcza katolicką)
      uważam za przynoszącą więcej szkody niż pozytku, w sumie to taka lekka,
      społecznie uważana za nieszkodliwą, paranoja.
      Ciekawe, czy ksiądz, który zaleca poddanie się życzeniom osmiolatka, sprawdza,
      czy za jego kilkunastoletnich uczniów nie decydują rodzice. Bo ja znam
      gimnazjalistów, którzy chodzą na religię wbrew własnej woli.
      Osmiolatkom mozna wmówić bardzo wiele, one jeszcze nie zawsze odróżniają
      fantazję od rzeczywistości. Katecheci nie mówią "my wierzymy, że bóg jest",
      tylko "bóg jest" - tak samo jak pani od przyrody mów "deszcz pada", to jak
      osmiolatek ma nie wierzyć w boga? Nie ma alternatywy. Plus te wszystkie
      kłamstwa, że moralność wywodzi się tylko z religii.
      Pamietam, jak mnie indoktrynowano, jak martwiłam się o znajomych niewierzących -
      za wszelką cenę tego oszczędzić!

      Myślę, że dziecko może podjąć samo decyzję, wtedy, gdy bedzie w stanie samo ją
      wykonać - za kilak lat. Mam znajomego, z rodziny ateistów, jako 11-latek
      zainteresował się katolicyzmem, przyjął sakaramenty itp. Ale był wtedy już w
      stanie sam tego dokonać. Inna sprawa, że kiedy chciał wziąć slub jako osoba
      niewierząca, zażądano od niego oświadcznia na pismie, że jego wiara nigdy nie
      była szczera.
      myślę, że posyłanie dziecka na religię, choć się jest ateistą to jak posyłanie
      dziecka na zebrania komunistycznej organizacji z czystego konformizmu.


      • andrzej369 Re: to jest chore. 21.11.07, 13:37
        Panpaniscus
        Czytajac takie posty, wiara w czlowieka u mnie wzrasta.
        Powinnismy wszyscy pracowac nad nasza swiadomoscia.

        Bog - to urojenie czlowieka.
        To grozna choroba psychiczna.

        Bog nie istnieje !!!
        • harovoj Re: to jest chore. 21.11.07, 13:50
          andrzej369 napisał:

          > Panpaniscus
          > Czytajac takie posty, wiara w czlowieka u mnie wzrasta.
          > Powinnismy wszyscy pracowac nad nasza swiadomoscia.
          >
          > Bog - to urojenie czlowieka.
          > To grozna choroba psychiczna.
          >
          > Bog nie istnieje !!!
          To też wiara czy wiedza?

          ... ja bym wolał by jednak wróciła i zakładała szkoły dla bezwyznanowców lub
          letnich religijnie;)
          • andrzej369 Re: to jest chore. 21.11.07, 14:07
            Jestem jak najbardziej daleko - walki "mieczem".

            Jestem zwolennikiem prowokacji, do wewnetrznej walki czlowieka, nad wlasna SWIADOMOSCIA.
            • andrzej369 Re: to jest chore. 21.11.07, 14:41
              andrzej369 napisał:

              > Jestem jak najbardziej daleko - walki "mieczem".
              >
              > Jestem zwolennikiem prowokacji, do wewnetrznej walki czlowieka, nad wlasna SWIA
              > DOMOSCIA.


              Cale zlo, ktore siedzi w czlowieku (zbrodnie wojenne, przestepczosc, niesprawiedliwosc itp..,itd..), nie oznacza, ze czlowiek jest istota SWIADOMA, a dokladnie odwrotnie.
              Jest istota nieswiadoma.


              Czlowiek to bardzo leniwa istota. Chce zrozumiec innych, a nie chce sam siebie zrozumiec.
              Pracujmy nad wlasna SWIADOMOSCIA.
          • andrzej369 Re: to jest chore. 21.11.07, 15:32
            Harovoj, domagasz sie, aby Polacy wracali do Polski i betonowy fundament glowa rozbijali ?!
            • harovoj Re: to jest chore. 21.11.07, 17:07
              andrzej369 napisał:

              > Harovoj, domagasz sie, aby Polacy wracali do Polski i betonowy fundament glowa
              > rozbijali ?!

              No nie przesadzaj jezuici molestujący eskimosów, papież z hitlerjungend, faceci
              w sukienkach w mercedesach wyrzucający zakonnice z Kazimierza to jest zmurszałe
              mitomańskie g... a nie beton;)
              • andrzej369 Re: to jest chore. 21.11.07, 18:56
                Harovoj, jest to beton tak trudny do rozbicia, ze nawet sobie nie potrafisz wyobrazic !

                Ten beton czlowiek caly czas polewa woda, aby jeszcze bardziej utwardzic.

                Rozumiesz ?
    • annnna85 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 21.11.07, 16:24
      Poszukaj dobrych rodziców chrzestnych dla swojego syna wówczas kościół zgodzi
      się na chrzest a Ty nie będziesz musiała łamać swoich zasad.
      Pozdrawiam
    • princealbert Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 21.11.07, 16:43
      ma pytanie - po jaka cholere to dziecko chodzi na lekcje religii?

      Moje dziecko na bank nie bedzie chrzczone.

      Jesli jako dorosla osoba zdecyduje, ze chce przynalezec do jakiejs
      grupy religijnej, to juz bedzie jego sprawa.
    • vivian.darkbloom tak 21.11.07, 18:08
      jeśli dziecko samo wyraża takie pragnienie to rodzice powinni pozwolić mu na
      chrzest. Jeśli z czasem stwierdzi, że katolicyzm mu nie odpowiada to może odejść
      z Kościoła - to żaden problem.

      Jeśli nie zostanie ochrzczony może mieć żal do matki i paradoksalnie może
      bardziej rozbudzić w sobie uczucia religijne, bo katolicyzm będzie dla niego
      czymś zakazanym, a chodzenie do kościoła może zacząć traktować jako wyraz buntu.
      • andrzej369 Re: tak 21.11.07, 18:38
        Vivian, to nie te dziecko wyraza pragnienie wiary w "Boga". Te pragnienie u dziecka zbudowali Ci, co je indoktrynuja.

        Czlowiek to bardzo leniwa istota. Chce zrozumiec innych, a nie chce zrozumiec siebie.
        Do pracy nad swiadomoscia namawiam, puchow marnych.

        Czlowiek jak puch, tam gdzie zawieje, jest On.
        • colombina Re: tak 25.11.07, 19:02
          Vivian ma racje, mleko sie juz rozlalo. Jedyna szansa dla matki moze byc tylko
          porba "odindoktrynowania" dziecka (jednak nie polecam czytania Starego
          Testamentu. Kiedy to samodzielnie zrobilam jako dziecko, to co prawda
          spowodowalo to u mnie znaczne obnizenie zapalow religijnych ale jednoczesnie
          zaczelam miec koszmary w nocy). Gdy to sie nie uda, matka nie ma innego wyboru
          jak tylko ochrzscic dziecko.

          Odradzam matce brania udzialu w celebracjach religijnych. Niech sie dzieciak
          chociaz nauczy, ze poglady innych nalezy szanowac. W koncu jesli rodzina jest
          taka religijna, to dziadkowie moga sie poswiecic i wziac wnusia do kosciala raz
          w tygodniu.

          Swoja droga zyc w Polsce i nie wiedziec czym sie skonczy posylanie dziecka na
          religie w przedszkolu, to jakas sciema.
        • swinka_bejb Re: tak 25.11.07, 21:59
          andrzej369 napisał:

          > Vivian, to nie te dziecko wyraza pragnienie wiary w "Boga". Te
          pragnienie u dzi
          > ecka zbudowali Ci, co je indoktrynuja.


          Zdziwilbys sie ile dzieci (i doroslych) wychowanych w niewierzacych
          rodzinach prosi co roku o chrzest w laickiej Francji - kraju, gdzie
          na katecheze w parafii chodzi przecietnie moze 10 dzieci na cala
          szkole.
          I jak bardzo ci mali "katole" moga nie poddawac sie presji
          rowiesnikow ateistow, muzulmanow albo i satanistow (co nie znaczy,
          ze stawiam znak rownosci miedzy tymi trzema sytuacjami).
          Ciekawe, co w koncu z ta indoktrynacja i potrzeba konformizmu, hmmm.

          A moze podejdz z szacunkiem do prosby tego dzieciaka, skoro
          od "katoli" wymagasz szacunku dla wlasnej niewiary ? No, zaswiec
          przykladem, pokaz jaki Ty jestes tolerancyjny i jak rozumiesz
          innych !
      • mikka8 Re: tak 21.11.07, 19:47
        vivian.darkbloom napisała:

        > jeśli dziecko samo wyraża takie pragnienie to rodzice powinni pozwolić mu na
        > chrzest. Jeśli z czasem stwierdzi, że katolicyzm mu nie odpowiada to może odejś
        > ć
        > z Kościoła - to żaden problem.

        Czyzby? A co powiesz jesli siedmioletnie dziecko zapragnie sie obrzezac,stac sie
        muzulmaninem,krisznowcem ect.? Twoim zdaniem powinno sie ulec, cokolwiek mialoby
        to byc? Czy tylko jednyna sluszna wiara w Polsce ma u Ciebie takie fory?

        >
        > Jeśli nie zostanie ochrzczony może mieć żal do matki i paradoksalnie może
        > bardziej rozbudzić w sobie uczucia religijne, bo katolicyzm będzie dla niego
        > czymś zakazanym, a chodzenie do kościoła może zacząć traktować jako wyraz buntu
        > .

        I tu sie mylisz.Ochrzcilam swoje dzieci pod presja rodziny i otoczenia,a teraz
        one maja do mnie za to zal.Oczywiscie,moga sie wypisac,ale to nie takie
        proste,bo znow zaczynaja sie schody.Zeby sie wypisac musza to zrobic w
        parafii,gdzie zostaly ochrzczone,a tam jak pisalam wczesniej mieszka ich
        babcia(zawal gwarantowany) :D
        No i sa tak jak ja "ochrzczonymi ateistkami".

        To blad chrzcic dzieci wtedy gdy nie maja swiadomosci tego w co je sie
        wkreca.Jesli niewierzacy rodzic zrobi to ,bo"tak sie robi",nic dobrego z tego
        nie wyniknie.Uwazam,ze zawsze jest czas,aby sie ochrzcic.Jesli czlowiek mimo,ze
        zostal wychowany w ateizmie pewnego dnia poczuje sie katolikiem,niech wtedy robi
        co chce,jego sprawa.

        To tyle co do chrztu.Nastepny "etap",komunia.Jak myslesz ,dlaczego dzieci chca w
        tym uczestniczyc? Czy sa na tyle dojrzale,aby rozumiec te wszystkie rzeczy,ktore
        wklada im sie do glowy przed tym sakramentem ? Otoz nie! Mysle,ze wiekszosc
        pragnie miec ta komunie z powodow bardziej przyziemnych.Prezenty,piekne wrecz
        balowe sukienki u dziewczynek jak u kopciuszka na balu...Ech,sama przez to
        przeszlam,wiec wiem co mowie.
        Moim zdaniem te wszystkie koscielne sakramenty to bezsens.Maly czlowiek niewiele
        z tego rozumie...a moze sie myle?

        Nie wierze,ze w Polsce jest az tylu katolikow(95%).Wiekszosc z tych ludzi
        miala,ma lub bedzie miala podobna historie do mojej.Presja rodziny,uczuciowy
        szantaz,strach ,aby nie zranic osob,ktore kochamy.Niezaleznie w co wierza lub nie.
        Tak sie jakos ta religia rozpanoszyla w mojej ojczyznie.Wszedzie tego
        pelno.Gdzie nie spojrzec tam krzyze.Nie podoba mi sie to i nikogo jakos nie
        obchodzi moje zdanie.Musze siedziec cicho,bo jak otworze usta,oskarza mnie o
        obraze uczuc religijnych.No coz jestem w mniejszosci,a ta nie ma zadnych praw i
        nie ma prawa do posiadania odmiennych uczuc.Na dzien dzisiejszy musze sie
        pogodzic,ze moje ojczyzna to kraj wyznaniowy.Kochajacy blizniego
        katolicy,powiedza:zmien kraj jak ci sie nie podoba.Oni sa u siebie...A ja to
        niby gdzie jestem?

        Pozdrawiam wszystkich "wierzacych inaczej" ;)


        mikka
    • rs_gazeta_forum Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 21.11.07, 19:16
      Bohaterka tego artykułu popada pod naciskiem otoczenia i w wyniku własnej
      niekonsekwencji w schizofrenię.
      Po pierwsze, jest osobą niewierzącą niekonsekwentnie, gdyż pozwoliła dziecku na
      chodzenie na lekcje indoktrynacji religijnej. Mało tego, nie jest w stanie przed
      własnym dzieckiem obronić własnych poglądów.

      Ale rozumiem jej rozterki, nie każdy jest idealistycznym intelektualistą
      potrafiącym przeciwstawić się otoczeniu i przekazać własnemu dziecku powody
      swojej postawy.
      Przecież nawet ta, pożal się Boże "niewierząca" pani psycholog z artykułu
      wygłasza beznadziejne opinie mające wepchnąć naszą bohaterkę w ryzy
      społeczeństwa zdominowanego przez katolików. Sama się poddała i ma kaca, więc
      dla lepszego samopoczucia namawia innych.
      (Złej woli czy głupocie księdza się nie dziwię, w końcu jego pieniądze są
      zagrożone).

      Rad powyżej przeczytałem wiele, prezentowane są chyba wszystkie możliwe opcje,
      może Magda coś do siebie dopasuje, choć główne ścieżki są dwie: albo będzie żyła
      w zgodzie ze sobą i w niezgodzie z zakłamanym otoczeniem, albo pójdzie na
      kompromisy i odda temu otoczeniu nie tylko własne dziecko, ale i własne "ja".

      Wszystko to pokazuje, jakim złem jest obecność instytucjonalnej sekty państwowej
      w szkołach i przedszkolach. Ale to zło jest obecne w umysłach większości Polaków
      i nie mamy żadnego sposobu, by je stamtąd usunąć - pozostaje nam tylko starać
      się żyć nie dając sobą zbytnio pomiatać.
      • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 21.11.07, 21:07
        Rs gazeta forum
        Pieknie to napisales/las.

        Z jednym wyjatkiem !
        Kaplanom nie tylko chodzi o kase. Oni wierza w cos, w co zostali wplatani przez innych indyktrujacych.
        Oni maja wstawiony w psychike implant "Boga".
        To biedni ludzie, jak i wszyscy wyznawcy swojej wiary.

        To tylko ludzie, o zerowej SWIADOMOSCI.
    • kazeta.pl55 Re: To zależy z jakiego punktu widzenia 21.11.07, 19:17
      To zależy z jakiego punktu widzenia:
      1) z chrześcijańskiego: tak
      2) z niechrześcijańskiego: tak albo nie (wg uznania)

      Co do dalszego wychowywania dziecka, a szczególnie troska o nauczenie go
      samodzielnego myślenia, wszczepienia mu sztuki trafnych wyborów, albo też
      ochrony go przed indoktrynacją, to zadanie praktycznie nie możliwe w pełni do
      wykonania, jeżeli nie zamkniemy go w termosie i nie odizolujemy od pozostałych
      wpływów otoczenia.
      Przed wieloma laty, w wieku tych powiedzmy nastu lat, też obudziła się we mnie
      postawa buntownicza w stosunku do otaczającego świata, w stosunku do zastanych
      zwyczajów, obyczajów norm współżycia społecznego. I co? Zbiegiem lat, zbiegiem
      dni, po b. wielu doświadczeniach życiowych, oraz zapoznaniu się wieloma różnymi
      systemami filozoficznymi, dochodzę do przeświadczenia, że na tym polu nie ma już
      za wiele do odkrycia. Praktycznie wszystko już było! Religię nazwano chorobą
      umysłowa, nazwano opium dla ludu, nazwano westchnieniem uciśnionego człowieka, i
      czym tylko jeszcze. Może to prawda, może tylko pomówienie, - kto to wie?
      Naturalnie, tak mówiący dają niby głowę, że znają prawdę, podobnie jak
      ortodoxyjni muzułmanie. Co ma jednak robić zwykły przeciętny człowiek, o średnim
      wskaźniku IQ, jak ja, czym ma się kierować? Może wybrać polecaną tu przez kogoś
      wiarę w człowieka, ale jeśli tak, to w jakiego, jakie prawidła są tej wiary,
      jakie oznaki zewnętrzne? Pytanie goni pytanie. Osobiście gratuluję komfortu
      psychicznego wszystkim przekonanym ateistom, dziwi tylko, że nie dręczy ich
      pytanie skąd taki dar pewności posiedli.
      Mnie pozostaje wątpienie we wszystko, co jednak o dziwo nie nastraja mnie
      pesymistycznie do życia.
      Pozdr.
      • andrzej369 Re: To zależy z jakiego punktu widzenia 21.11.07, 21:17
        Kazeta, chodzi mi tylko, aby czlowiek zechcial pracowac nad swoja SWIADOMOSCIA.
        Czy Ty nie widzisz, ze potrafimy tworzyc piekne dziela.
        Wiec dlaczego jestesmy tacy leniwi ?
        Dlatego bo chcemy tylko mieć wiecej i wiecej, zapominajac Kim Jestesmy.
        Zyjemy tylko, bo tylko to potrafimy !
        andrzej369
        • andrzej369 Re: To zależy z jakiego punktu widzenia 21.11.07, 21:46
          andrzej369 napisał:

          > Kazeta, chodzi mi tylko, aby czlowiek zechcial pracowac nad swoja SWIADOMOSCIA.
          > Czy Ty nie widzisz, ze potrafimy tworzyc piekne dziela.
          > Wiec dlaczego jestesmy tacy leniwi ?
          > Dlatego bo chcemy tylko mieć wiecej i wiecej, zapominajac Kim Jestesmy.
          > Zyjemy tylko, bo tylko to potrafimy !
          > andrzej369

          Autorytetem nie jest profesor, kaplan itp.., itd..

          Autorytetem jest ludzka SWIADOMOSC (UMYSL).
          • kazeta.pl55 Re: To zależy z jakiego punktu widzenia 22.11.07, 17:32
            andrzej369 napisał:

            > Kazeta, chodzi mi tylko, aby czlowiek zechcial pracowac nad swoja SWIADOMOSCIA.

            Zapewne to tylko dobre intencje wynikajace z Twojego mlodzienczego entuzjazmu i
            szalonego optymizmu. Jak jakas osoba mam pracowac nad czyms, co nie za bardzo
            wiem czym wlasciwie jest, jak ta owa SWIADOMOSC.
            Na forum NAUKA-gazeta.pl do dzis chyba jest watek na temat tego pojecia i
            tamtejsci dyskutanci nie potrafia ustalic, co to wlasciwie za twor.

            > Czy Ty nie widzisz, ze potrafimy tworzyc piekne dziela.

            Troche widze.

            > Wiec dlaczego jestesmy tacy leniwi ?

            Eee, przesada z tym lenistwem. Wiekszosc ludzi pracuje, nawet przypalcajac to
            czesto zdrowiem. Leniwi to chyba margines, pewnego rodzaju szare tlo przy ziemi
            w obrazie ogolu spoleczenstwa.

            > Dlatego bo chcemy tylko mieć wiecej i wiecej, zapominajac
            > Kim Jestesmy.

            Tak, to jest pytanie, - niestety b. stare!


            > Zyjemy tylko, bo tylko to potrafimy!

            A jak powinnismy zyc?

            > Autorytetem nie jest profesor, kaplan itp.., itd..
            > Autorytetem jest ludzka SWIADOMOSC (UMYSL).

            Hmm? Sam nich kazdy wybiera sobie autorytet, jezeli potrzebuje. Ja nie mam prawa
            w wolnym spoleczenstwie narzucac komus konkretnego autorytetu. Sadzac po wpisie
            dla Ciebie jest nim ludzka SWIADOMOSC (UMYSL). Mozesz zdracic, gdzie taki obiekt
            znalazles?
      • chemikpe Re: To zależy z jakiego punktu widzenia 22.11.07, 02:25
        A na jakiej podstawie zakładasz, że "przekonani" ateiści mają zapewniony komfort
        psychiczny? Myślisz, że ateiści nie zadają sobie pytań? I skąd przekonanie, że
        ateizm to "dar pewności"? Moim skromnym zdaniem, żeby zostać ateistą wystarczy
        dojść do wniosku, że się nie wierzy w zjawiska nadprzyrodzone. Ot, i już. Ale
        wszystkie inne ciekawe pytania o tajemnice świata i życia pozostają. Gdzież więc
        owa "pewność"?
    • electricsheep77 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 22.11.07, 00:49
      Jak parę osób przede mną, ja również niedługo stanę przed tym problemem.

      Mój syn ma 2,5 roku, za chwilę pójdzie do przedszkola, zacznie się religia. Nie
      jest ochrzczony. Oboje z żoną nie jesteśmy katolikami (tzn formalnie jesteśmy,
      ale niepraktykującymi i niewierzącymi). Żona ma tę sprawę po prostu gdzieś, ja
      jestem nastawiony bardziej kategorycznie. Apostazji do tej pory nie dokonałem -
      szczerze mówiąc, nie chciało mi się zawracać głowy, ale kiedy będzie trzeba,
      zrobię to bez wahania. Plan jest bowiem taki, że jednak KK podziękujemy na
      starcie za współpracę.

      Zdaję sobie sprawę, że będzie to spore utrudnienie. Mam jednak tę komfortową
      sytuację, że pracuję na własny rachunek, w domu, przedszkole jest niedaleko -
      zakładam, że choćbym miał jeździć tam codziennie, będę syna zabierał na czas tej
      jednej lekcji. I myślę, że nie poczuje się gorszy niż rówieśnicy - postaram mu
      się ten czas zająć tak, że jeszcze koledzy będą mu zazdrościć. Jak będzie,
      zobaczymy.

      Co do chrztu - to nie jest do końca tak, że jak ktoś jest ateistą, to
      ochrzczenie dziecka powinno być dla niego ceremonią bez znaczenia, która spływa
      po nim jak woda po gęsi. Jestem przeciwnikiem KK, oraz większości
      monoteistycznych religii zorganizowanych; dostrzegam ich zalety (społeczne), ale
      też mnóstwo wad, i po prostu chcę ustrzec dziecko przed czymś, co uważam za
      szkodliwe i niepożądane. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że zabraniając dziecku
      kontaktu z religią wyrządzam mu krzywdę. To nie tak - ja jestem rodzicem, ja
      odpowiadam za wychowanie i ukształtowanie małego człowieka, i ja decyduję, co
      jest dla niego odpowiednie, a co nie - a jedyną granicą jest tu granica prawa. I
      chociaż wiem, że konfrontacja z tym problemem wywoła prawdziwą burzę w naszej
      rodzinie (babcie, prababcie), to pozostanę nieugięty i "zła się nie ulęknę".
      Wszelkiego rodzaju argumenty konformistyczne do mnie nie trafiają - trafiałyby
      może, gdybym miał do kościoła stosunek letni, ale tak nie jest, dla mnie to
      organizacja pełna hipokryzji, niedorzeczności i szowinizmów (może nie w teorii,
      ale żyjemy w świecie praktyki, niestety). Mam wiarę, że uda mi się przekonać
      syna, a nie go złamać. Wobec mnie zastosowano zasadę - "skończysz 18 lat, to
      będziesz robił co zechcesz, a na razie masz chodzić do kościoła i na religię".
      Nie czuję w związku z tym ran na psychice, co najwyżej przyczyniło się to do
      faktu, że KK ma w mojej osobie zaprzysięgłego wroga, myślę więc sobie, że w
      odwrotnej sytuacji jedyne, co ryzykuję, to że syn będzie mnie na starość
      ewangelizował.
    • zebra12 W podobnej sytuacji ochrzciłam 3 tyg temu 22.11.07, 06:23
      Mam 3 dzieci. Chodzą do 4 i pierwszej klasy. Najmłodsza ma niespełna
      rok. Starsze zmieniły własnie szkołę, straciły swoich przyjaciół,
      znajome środowisko. Dzieci w nowej szkole zaczęły się z nich śmiać.
      Do tego wychowawcą strszej córki jest katecheta... Obie zaczęły
      nudzić mnie i chrzest. Mnie było o tyle trudniej, że sama ochrzczona
      nie byłam, a moi rodzice są ateistami. Ja uczęszczam do kościła
      ewangelicznego już od prawie 20 lat! Poszłam do księdza i
      przedstawiłam całą sytuację. Dodam, że mój mąż na chrzest sie
      absolutnie nie zgadzał. Ale ponieważ jeteśmy w trakcie rozwodu, nie
      zamierzałam go pytać - nie mieszka z nami. Wszystko to opowiedziałam
      księdzu. Troche kręcił nosem, że ja nie mam chrztu. Ale w końcu się
      zgodził, choć musiałam obiecać, że przemyślę sprawę własnego chrztu.
      I stało się - 10 listopada, po Mszy odbył sie chrzest moich córek.
      Znalazłam 6 chrzestnych, w tym jednego z czatu....
      Mąż nic nie wie. Dzieci chodzą sobie spokojnie na religię. W
      niedzielę do kościoła nie chodzimy. Modlitw uczymy się na pamięć.
      Pomagam im, ale wypowiadam swoje zdanie. Tłumaczę.
      Myślę, że ten chrzest nie zamknie im drogi do podejmowania
      świadomych, samodzielnych decycji w przyszłości. A tymczasem nie są
      tymi "innymi" w stadzie owiec.
      • maaac Re: W podobnej sytuacji ochrzciłam 3 tyg temu 22.11.07, 07:22
        1. Oszukałaś męża.
        2. Złożyłas fałszywą przysięge, że wychowasz w katolicyźmie.
        3. Sprzeniewierzyłaś się swojej wierze - nie poszłaś do kościoła
        ewangelicznego.

        Czy naprawdę jesteś wierzącą osobą? Czy tak chcesz wychowac córki?
        Jak złapiesz ich kiedyś na kłamstwie wiesz że one będą mogły Ci
        wytknąc nie konsekwencje?
      • princealbert zenujace 22.11.07, 09:53
        dzieci nudzily, wiec teraz chodza na religie.

        Taka jest wlasnie polska religijnosc - dla swietego spokoju. Czy nie
        zdajecie sobie sprawy, ze potem kosciol wykorzystuje to w swojej
        propagandzie: zobaczcie jaki katolicki narod! ile osob jest
        chrzczonych, ile bierze slub koscielny, itd.
      • chemikpe Re: W podobnej sytuacji ochrzciłam 3 tyg temu 22.11.07, 10:52
        Tylko że, Zebro12, chrzest to nie jest tylko formalność. To nie jest - jak to
        ktoś wcześniej napisał "pół godziny" i po krzyku. Chrzcząc dzieci, włączasz je
        do pewnej wspólnoty. Do wspólnoty Kościoła katolickiego. Będą od tej pory
        poddane prawom i obyczajom owej wspólnoty. Ksiądz będzie miał prawo wtrącać się
        do ich NAJintymniejszych spraw - np. będzie im mógł zakazać seksu (jeśli się
        rozwiodą). Ja za nic nie oddałbym dziecka w ręce wspólnoty, w której przez
        długie lata najwyższe władze uprawiają zorganizowany proceder osłaniania
        księży-pedofilów przed odpowiedzialnością karną.
      • stoova Re: W podobnej sytuacji ochrzciłam 3 tyg temu 26.11.07, 12:44
        Ja pierniczę jaka hipokryzja!
    • aleonka Masz babo placek 22.11.07, 12:53
      My mamy jeszcze inny problem ,który się pojawi jak dzieci rozpoczną
      szkołę. Ja byłam ochrzczona w kościele katolickim, mąż w
      prawosławnym - traz oboje deklarujemy się jako niewierzący, ale
      dzieci ochrzciliśmy w kościele prawosławnym - doszliśmy do wniosku,
      że w dorosłym życiu zrobią i tak co chcą. Chrzest prawosławny to
      taki "3 in 1" - bo w tym jest i komunia i bierzmowanie. Można
      powiedzieć, że już wszystko z głowy, ale jak córki w szkole
      powiedzą, że one chcą na religię to i tak ich nie będę mogła posłać,
      bo wssystkie dzieci rozpoczna przygotowania do komunii, a one już to
      mają za sobą i byłoby chyba jeszcze bardziej przykro. Za parę lat
      bedzie sie z tym trzeba zmierzyć, choć wciąż mam jakąś głupią i
      naiwną nadzieję, że religia zniknie ze szkół i wróci tam gdzie jej
      miejsce czyli będzie, każdy uczestniczył na zajęcia przy swoim
      kościele.
    • tzvicky Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 22.11.07, 16:48
      Polecam zapoznac sie z aktualnym nauczaniem Kosciala Katolickiego:
      en.wikipedia.org/wiki/International_Theological_Commission
      Prosze zerknac na "Ruling on Limbo"
      oraz:
      en.wikipedia.org/wiki/Infant_baptism#Roman_Catholic_Church
      Cytuje: "The Church has no official teaching regarding the fate of infants who
      die without Baptism, and theologians of the Church hold various views (for
      instance, some have asserted that they go to Limbo, which has never been
      official Catholic doctrine). "The Church entrusts these infants to the mercy of
      God."

      We wspomnianych artykulach znajduja sie odnosniki do oryginalnych dokumentow.
      Przepraszam za jezyk angielski, bylo mi latwiej znalezc odnosniki.

      Pozdrawiam.
      tzv
    • fruzia34 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 22.11.07, 18:55
      No co ty, dziewczyno?... Tyle już wytrzymałaś bez chrzczenia i w
      ostatniej (fakt, że najtrudniejszej) chwili chcesz zrezygnować?
      Zdaj sobie sprawę, że całego tego cyrku z nagła nabożnością dziecka
      będzie jeszcze najwyżej kilka miesięcy, do maja i komunii. Potem
      wakacje, a po wakacjach już "po ptokach". Dzieci zapomną o komunii,
      nabożność straci na znaczeniu. Za dwa, trzy lata, kiedy pójdą do
      gimnazjum, 1/4 z nich zrezygnuje z religii a 3/4 tych, co zostali,
      będzie się nabijać z katechetki. Tak, jak teraz u ośmiolatków trendy
      jest nabożność, tak u czternastolatków będzie niepobożność. Taka
      jest ogólna tendencja. Jeśli przetrzymasz komunię i nie dasz się
      zwariować z chrzczeniem, dalej będzie z górki!
      I wiesz, co? Wygodnie jest mieć konflikt z dzieckiem na tle nie
      pozwalania mu na pobożność, bo jak przyjdzie czas kontestacji racji
      rodziców, to co robi takie dziecko?... No właśnie: Odmawia paciorki
      i krytykuje cię za picie kawy - kofeina uzaleznia, więc grzeszysz...
      A co robi w tym czasie dziecko pchane przez starszych w pobozność?
      też się buntuje i kontestuje ich racje: Rzuca kościół, zaczyna
      popijać, zadaje się z ostentacyjnie mrocznym towarzystwem...
      He, lepiej mieć bunt w postaci "na przekór mamie będę pobożny!" niż
      jakiś inny. I jeszcze jedno: najwyraźniej masz bezsensowne poczucie
      winy z powodu rozwodu i tego, ze syn wychowuje się bez ojca.
      Przyjmujesz niebezpieczną postawę wynagradzania mu tego wszelkimi
      mozliwymi ustępstwami. Prosta droga do wychowania domowego tyrana,
      któremu ty bedziesz zawsze ulegać. Stop. To ty decydujesz o ważnych
      sprawach rodziny, bo ty ponosisz odpowiedzialność. Pajdokracja jest
      groźna... Domami, światopoglądem i życiem dorosłych nie powinny
      rządzić dzieci.
      • xkx2 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 24.11.07, 07:40
        Ja tylko dałbym sobie spokój z posyłaniem dziecka na religie, – bo i
        po co? Skoro sam /sama jestem osobą niewierzącą to posyłanie dziecka
        tam gdzie wiadomo jak będzie mija się absolutne z celem. Gdyby
        osoba, o której jest artykuł nie zrobiła tego błędu i nie posłała
        swego syna na religie nie miałaby teraz problemu a tak jak to
        mawiają za głupotę zwłaszcza własna się płaci. Można też była,
        zlaleść szkołę, co prawda zapewne prywatą gdzie dziecko nie było by
        osamotnione w nie chodzeniu na religie wtedy zapewne pod naciskiem
        rodziców prędzej można by wynegocjować np. etykę (radze pamiętać, iż
        w tej chwili Religia liczy się do średniej o ile to w tej chwili nie
        ma znaczenia to np. może mieć za kilka lat, kiedy trzeba będzie
        wybrać np. dobre gimnazjum). Z tego, co wiem w szkole prywatnej
        czasem dużo łatwiej wynegocjować pewne zasady jak np. religie na
        pierwszej lub ostatniej godzinie czy wprowadzenie etyki. Mam
        znajomych, których dziecko jest w szkole prywatnej i pod naciskiem
        rodziców przyjęto zasadę i z w klasach 0 – 3 religia ma być albo
        rano jako pierwsza lekcja albo jako ostatnia natomiast w klasach IV –
        VI oraz gimnazjum jest alternatywa w postaci etyki. Dzięki czemu
        szkołą bardzo zyskała (ostatnio było 4 kandydatów) na jedno
        miejsce) – okazuje się jednak, że się da tylko trzeba chcieć.
    • aquus Bardzo prosto to rozwiazalem... 23.11.07, 10:42
      Gdy moje dzieci (blizniaki - dziewczyna i chlopak) przyszly ze szkoly
      i powiedzialy, ze wszystkie dzieci chodza na religie, wiec one tez by
      chcialy, najpierw sam przeprowadzilem z nimi dluuuuga dyskusje na ten
      temat. Nie wiem, czy to ma jakies znaczenie, ale jestem
      religioznawca. Dzieciaki dowiedzialy sie takze o innych religiach.
      Potem poszly na zajecia z tego 'przedmiotu' do szkoly. Gdy wrocily,
      bodajze, z drugich 'zajec', uprzejmie mi doniosly, iz pan ksiadz
      powiedzial im cos w stylu: 'wasi rodzice sa zlymi ludzmi i zle
      skoncza'. Nastepnego dnia zjawilem sie w szkole podczas lekcji
      religii i - ze stoickim spokojem wyjasnilem ksiedzu (i dzieciom) pare
      podstawowych kwestii... Pan ksiadz zrobil sie malutki, a w ciagu
      tygodnia kilkoro dzieci przestalo chodzic na religie. Dyrektorka
      zastanawia sie nad wprowadzeniem alternatywnej (obowiazkowej, zgodnie
      z ustawa) etyki. Dziekuje Panstwu...
      • rs_gazeta_forum Re: Bardzo prosto to rozwiazalem... 23.11.07, 14:54
        aquus napisał:
        > Nastepnego dnia zjawilem sie w szkole podczas lekcji religii

        Dokładnie o to chodzi - by być konsekwentnym i podejmować działania zgodne z
        własnymi poglądami - w tym głośno i publicznie powiedzieć księdzu, co się myśli
        o jego wypowiedziach i poglądach, a nie tylko pozwalać, by on mówił, co myśli o nas.
    • adrianas0 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 23.11.07, 14:35
      nie mogę wytrzymać!!!!! ten ksiądz to zwykły wyuczony manipulant!!!!
      to ja odpowiadam za swoje dziecko i ja je wychowuję, jak najlepiej
      potrafię i we własnych przekonaniach. Nie ochrzciłam swojego synka.
      Rodzina mnie przestrzega. Nie mogłabym chodzić do kościoła, przeraża
      mnie obłuda księży i chęć władania naszymi umysłami (czyt.portfelami
      w szczególności) Kocham mojego synka nad życie i wiem, że robię dla
      niego wszystko co najlepsze. A co do tych katechetów, to powinni oni
      mieć przede wszystkim przygotowanie pedagogiczne, a ci z artykułu
      straszą dzieci i podważają autorytet dziadka. "Świntuszek" -
      określenie godne wypowiadającego. Tacy ludzie nie powinni pracować z
      dziećmi. Wiem, że nie uchronię swojego synka przed przykrościami,
      ale zrobię wszystko by pomóc mu przejść przez nie. Co nas nie zabije
      to nas wzmacnia. Nie mam za dużo czasu, a chciałabym tyle tu jeszcze
      napisać... Pozdrawiam wszystkich
      • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 24.11.07, 12:12
        Powiem wiecej, to religie (wszystkie) są przyczyna ludzkiej tragedii.
        Przez wstawianie w psychike implantu "Boga", nie potrafimy zobaczyc naszej ludzkiej rzeczywistosci. Bujamy w urojeniach. Jest to grozna choroba psychiczna.
        "Bog" jest dla wiekszosci ludzi Panem i wladca nad wszystkim.
        Tak wlasnie ludzie sie zachowuja, pokazuja swoja wladze nad innymi, niejednokrotnie doprowadzajac do tragedii.
        Wszystkie wojny pomiedzy ludzmi, to wojny miedzy "Bogami".
        Za zlo, ktore czynione jest na czlowieku, calkowicie ponosza religie.

        Temat jest bardzo interesujacy, pod warunkiem jak bardzo w niego sie wglebimy.

        Warto, bo można zobaczyc, a nie patrzec.
        Czlowiek tylko patrzy i slucha, ale nie widzi i nie slyszy glosu wolajacego: dosc tego zla, na tej pieknej Ziemi.
        • maaac Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 24.11.07, 12:57
          > Wszystkie wojny pomiedzy ludzmi, to wojny miedzy "Bogami".
          > Za zlo, ktore czynione jest na czlowieku, calkowicie ponosza
          > religie.

          Ok zwłaszcza to Rosja Radziecka i Niemcy Hitlerowskie były
          szczególnie religijnymi państwami. A może militarystyczna Japonia
          rozpoczęła wojnę w imię jakiegoś Boga czy Bogów?

          Jest zupełnie na opak. To nie religie niszczą ludzi, a ludzie
          potrafią siebie i innych za pomocą religii zniszczyć. Jednak nie
          zawsze musi być to religia, równie dobrze może być to jakaś inna
          idea, prąd polityczny, pieniądze cokolwiek - honor czy "patriotyzm"
          tak samo.
          • andrzej369 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 24.11.07, 18:29
            Maaac - Komunizm, Narodowy socjalizm Niemiec itp.., itd.., wyrosl na bazie religii.

            Każdy fundamentalizm ma korzenie religijne.

            Dlaczego nie potrafimy zyc w solidarnosci dobrowolnej ?
            Dlatego, bo czlowiekowi calkowicie zniewolono umysly. Religie są przyczyna. Ktos, kto tego nie widzi, jest slepcem.

            Skad pochodzi slowo Pan ?
            Owe slowo ma geneze od "Boga". To jest tylko urojenie, prowadzace czlowieka do niecnego celu.
            Można by duzo pisac, ale uwazam, ze malo kto może zrozumiec.

            Dlatego wciaz i zawsze przypominam o pracy nad wlasna swiadomoscia.
            Swiadomosc i inteligencja nie maja ze soba nic wspolnego. Można mieć wspolczynnik inteligencji bardzo wysoki i być jednoczesnie o bardzo niskiej swiadomosci, także odwrotnie.
            • maaac Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 18:53
              > Maaac - Komunizm, Narodowy socjalizm Niemiec itp.., itd.., wyrosl
              > na bazie religii.
              Nie prawda. Przynajmniej religia nie była motywem zbrodni.

              > Każdy fundamentalizm ma korzenie religijne.
              Nie prawda. To do fundamentalizmu dobudowuje się religijne
              uzasadnienie, a nie na opak. Nienawiść do "żydów" wynika z czynników
              ekonomicznych czy społecznych a dopiero potem jest "tłumaczona"
              religią. Z drugiej strony takie "Protokoły Mędrców Syjonu" napisano
              dla potrzeb aparatu państwowego, a nie z przyczyn religijnych.

              > Skad pochodzi slowo Pan ?
              > Owe slowo ma geneze od "Boga"
              ?????????? No ciekawe wytłumaczenie :))))

              > To jest tylko urojenie, prowadzace czlowieka do
              > niecnego celu.
              > Można by duzo pisac, ale uwazam, ze malo kto może zrozumiec.
              Wiesz a ja zaczynam mieć wrażenie że 'ateizm' też jest wiarą. Wiarą
              w swoje poglądy, nie znoszącą krytyki.

              > Dlatego wciaz i zawsze przypominam o pracy nad wlasna swiadomoscia.
              > Swiadomosc i inteligencja nie maja ze soba nic wspolnego. Można
              > mieć wspolczynnik inteligencji bardzo wysoki i być jednoczesnie o
              > bardzo niskiej swiadomosci, także odwrotnie.
              Można np. nie być świadomym jak bardzio się błądzi w swoich
              poglądach. :)
    • adrianas0 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 23.11.07, 14:41
      mz_100
      bardzo mądre słowa mz_100, popieram
      a ksiądz niech się nie wypowiada na tematy, o których nie ma pojęcia
    • marys02 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 24.11.07, 15:23
      Ja jestem dziwna- paciorka nie klepię, do kościoła nie chodzę prawie w ogóle.
      Prawie- bo z mojej własnej osobistej potrzeby pojawiam się tam dwa razy w roku,
      na Wielkanoc i Boże Narodzenie. Poza tym zawsze po wyjściu z domu robię znak
      krzyża- nie wiem czy dlatego że tak nauczyła mnie mama, czy dlatego, że sama
      tego chcę. Bez tego czuję się po prostu źle. Jestem w ciąży , będę samotną matką
      i jeszcze nie wiem czy moje dziecko będzie ochrzczone czy nie, nie myślałam o
      tym. Widzę jak w religię angażuje się mój dziewięcioletni brat i wiem że robi to
      sam z siebie, przez nikogo nie zmuszany. Jednocześnie drażni mnie to że żyję w
      państwie wyznaniowym- bo jak inaczej to nazwać? Niedawno usłyszałam określenie
      "katolicki zaścianek" i uważam że w pełni opisuje ono Polskę. Polecam lekturę
      "Przenajświętszej Rzeczpospolitej" Piekary- piękny obraz Polski za mniej więcej
      trzydzieści lat.
      Na miejscu bohaterki artykułu nie ochrzciłabym dziecka; za kilka lat, jeżeli
      będzie chciało, będzie mogło to zrobić w dalszym ciągu, z tym, że wtedy będzie
      to na pewno tylko jego decyzja.
    • opornik4 Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niewie.. 24.11.07, 21:18
      Opisze historie z "podworka" moich przyjaciol.
      Oboje niewierzacy,dziadkowie rowniez.
      Dziewczynka,gdy miala ok.4l. - kiedys na spacerze z babcia,
      zainteresowala sie budynkiem kosciola.Weszly tam i odtad ilekroc
      mala byla na spacerze prosila,zeby zajrzec do "kosciolka".
      Zaczela pytac co i jak.Nie chodzila jeszcze do szkoly
      (wtedy nie bylo lekcji religii,poza parafia),gdy poprosila rodzicow
      o chrzest.
      Totalne zaskoczenie,prawie rok sprzeciwu jak u autorki atrykulu
      - w koncu rodzice sie zgodzili.
      Wizyta u ks.proboszcza i pierwsze klopoty.Jako warunek udzielenia
      chrztu,zazadal aby rodzice wzieli slub koscielny.Na nic zdaly sie
      tlumaczenia,ze nie chca szopki robic.Ksiezulo byl nieustepliwy.
      Wtedy poradzilam im - aby poinformowali ksiedza,iz slub zawatry
      w takich okolicznosciach bedzie mozna
      w kazdejchwili "uniewaznic",podajac jako powod
      "przymus sytuacyjny ze strony Kosciola".
      Proboszczowi na takie diktum "szczena opadla" i zlecil swojemu
      wikaremu przeprowadzenie ceremonii.
      Wikary zachowal sie pieknie,nie tylko nie przyjal pieniedzy
      za chrzest,ale jeszcze obdarowal dziecko malym prezencikiem.
      Dziewczynka poszla do szkoly,gdy juz wprowadzono religie.
      Pierwszy rok minal bez zgrzytow.Sama chodzila na Msze,wracala
      zadowolona,rodzicom glowy nie zawracala tym,ze jej nie towarzysza.
      W drugiej klasie,lekcje prowadzila zakonnica - poinformowala mala,ze
      jezeli mama i tata sie nie "nawroca",pojda do piekla.
      To byl koniec,przygody dziewczynki z Kosciolem.
      Zrezygnowala sama,juz nie chciala przygotowywac sie do I Komunii
      - czasem tylko zagladala do kosciola,gdy nie bylo w nim ludzi.
      W ten to sposob glupi "pasterze" pozbyli sie "owieczki".

      Mysle,ze owa mama z artykulu powinna ochrzcic synka,reszte
      pozostawiajac biegowi czasu.
      Nie musi sama uczestniczyc czynnie w ceremonii - wystarczy,ze stanie
      z boku.
      Wszelkie potrzebne do waznosci chrztu deklaracje (w imieniu
      dziecka),wypelnia Rodzice chrzesni.
      Gdzie ich znalezc? Wystarczy poprosic kogos z Osrodka Duszpasterstwa
      Akademickiego.
      Mama nie musi tez chodzic z synkiem na nabozenstwa,dziecko jest juz
      dostatecznie duze by zrozumiec,ze nie czuje takiej potrzeby.

      Chce jeszcze dodac,iz Polska nie jest w jakis szczegolnie sposob
      konfesyjnie wyrozniona.
      Mieszkam w Niemczech,tu rodzaj deklarowanego wyznania jest wyraznie
      okreslany w stosownych dokumentach.
      Nauka religii (katolicka,protestancka,lub inna),zamiennie etyki jest
      przedmiotem w szkole obowiazkowym.
      Katolickie dzieci,w szkole sa przygotowywane do I Komunii.
      Nie katolickie,nie robia z tego problemu.
      Mysle,iz to wcale nie polski Kk ponosi wine za nietolerancje
      w spoleczenstwie.
      To bylo by zbytnie uproszczenie sprawy.
      • xkx Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 07:57
        Zgadzam się z tobą w zasadzie w 95% tyle tylko iż uważam że nasza
        rzeczywistośc rózni się nieco od tej co jest w Niemczech. Tam KK nie
        jet u wadzy u nas rządzi. Tam nikt nikogo do nicvzego nie przymusza
        a etyka miast religi jest normą (bo zapewne i osób na nią chodzacych
        nie brakuje) u nas na samą myśl o wprowadzeniu alternatywy dla
        religi katolickiej w szkole wiekszości władz szkolnych włosy stają
        dęba na głowie ze strachu (mozna sie np. komuś narazić). Tak więc
        porównywanie sytuacji Polski i Niemiec moim zdaniem jest bez sensu.
        Natomist jesji chodzi o sytuacje z artykułu to jak już pisałem tu
        sprawa (całe zamieszanie) wynika po prostu z niekonsekwecji by nie
        rzec głupoty tej osoby. Jesli uwarza się za ateistke to jak juz
        pisałem po kiego diaska posyłała dzieko na religie? Ok. roumiem
        jeszcze w przedszkolu gdzie nie było żadnej alternatywy natomiast w
        szkole - czysta głupota. Wobec tego skoro sama prosi się o kłopoty
        to je ma i tyle. W tej sytuacji naprawde chyba sprawy zaszły na
        tyle daleko iż trudo bedzie sie jej od chrztu wykręcic (ale to tylko
        że swej własnej winy i głupoty). Gdyby wczesniej okazała wiekcej
        konsekwecji nie było by teraz problemu. Pozwole sobiue zakończyc
        stwierdzeniem iż jest takie stwierdzenie: Jak sobie ktoś nawarzy
        piwa wnien je wypić (jak sobie pani narobiła przez swą
        niekonsekwencje klopotów to niech teraz mysli jak z tego wybrnać nie
        krzywdząc przy tym dziecka).
        • olgagraf Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 09:40
          Łatwo powiedzieć: "całe zamieszanie) wynika po prostu z niekonsekwencji by nie
          rzec głupoty tej osoby".
          A czy przypadkiem w tę sprawę nie są zamieszane przynajmniej jeszcze dwie strony
          - mianowicie Kościół i Państwo? Łatwo zwalić winę na konformizm (a może nawet
          tchórzostwo) tej kobiety.
          Ale nie oszukujmy się - na całym świecie, we wszystkich krajach i narodach,
          ludzie odważni stanowią mniejszość. Ogromna większość to takie szaraczki, które
          niczego więcej nie pragną jak tylko mieć spokój. Ta większość postępuje na co
          dzień tak, żeby się nikomu nie zarazić: ani mamie, ani tacie, ani sąsiadom, ani
          tym bardziej "Władzy" świeckiej czy duchownej. Są kraje, w których władza
          państwowa oszczędza szaraczkom trudnych wyborów w sprawach światopoglądowych -
          np. we Francji szkoły nie obchodzi, jaką religię wyznaje rodzina dziecka. W
          Polsce natomiast człowiek, który nie pośle dziecka na religię (katolicką), od
          razu czuje się jak abstynent w Rosji: wszyscy dookoła natychmiast wiedzą, że to
          czarna owca i obcy element. W takiej sytuacji tylko człowieka naprawdę odważnego
          i świadomego stać na przeciwstawienie się presji środowiska. Władza świecka w
          Polsce dużo zrobiła dla stworzenia tej sytuacji, wtrącającej zwykłych
          Polaków-szaraków jeszcze głębiej w konformizm.
          W obcych krajach jeszcze czasami mówią o Polakach jako o odważnych
          indywidualistach - ale obawiam się, że tacy Polacy albo wyginęli w powstaniach,
          albo wyjechali. To se ne wrati.
          • xkx2 Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 15:46
            Nie mniej w Polsce już deklarowanie się jako ateista = kłopoty. Z
            tym, iż na 100% były by one mniejsze gdyby ta osoba postępowała
            konsekwentnie do tego, co głosi. Problem bycia w mniejszości oznacza
            nie tylko umiejętność ogłoszenia swych poglądów, ale też umiejętność
            ich obrony. Natomiast tu mamy do czynienia z nieco paranoidalną
            sytuacją, kiedy to matka twierdząca, iż jest ateistką posyła swoje
            dziecko na zajęcia z religii a zarazem nie chce ochrzcić tego
            dziecka. Ta naprawdę pachnie paranoją, – bo jeśli nie decyduje się
            na chrzest (i to jestem w stanie zrozumieć, bo to każdego prywatna
            sprawa) to, jaki ma sens wysyłanie dziecka na religie? Czy w ten
            sposób dziecko nie będzie czarną owcą? Ależ nic bardziej mylnego
            nadal będzie, bo bez chrztu nie ma mowy o komunii, do której jest
            przygotowanie przez klasę 0, 1, 2. Ponieważ nie ma mowy o
            przystąpieniu do niech bez chrztu dziecko nadal się wyróżnia ba
            nawet gorzej, bo chodząc na religie i wysłuchując komentarzy
            dotyczących swej osoby czuje się pokrzywdzone. Natomiast gdyby nie
            chodziło przy odpowiednim wytłumaczeniu zapewne dość szybko
            przeszłoby nad tym do porządku dziennego.
    • steffa Re: Czy mam ochrzcić dziecko 25.11.07, 18:07
      Czy mam ochrzcić dziecko, jeśli jestem niewierząca? Odpowiedź brzmi: nie.
      Cały tekst w ogóle jest mało dogłębny i męczący. Jest raczej opisem problemu
      dorosłej kobiety - konfliktu z rodzicami, niemożności radzenia sobie z życiem.
      Chyba za mało rozmawia ze swoim dzieckiem o tym, co wybrała dla nich dwojga,
      jeśli syn nie może pewnych rzeczy zrozumieć. Zbywanie tak dużego dziecka
      półsłówkami działa (jak widać) na kró†ką metę.
      A tak na marginesie: skandalem jest fakt, że w świeckim państwie, państwowej
      szkole, dzieci przymusowo poddawane są katolickiej indoktrynacji.
      • steffa Re: Aha 25.11.07, 18:13
        Zapomniałam dodać - zgodnie z prośbą z początku :-)) - mam dziecko, nie
        chrzczone, które nie chodzi na religię (w przedszkolu) - nie ma z tym żadnych
        problemów. Szkołę wybieram także pod kątem tego, jak 'umiejscowiona' jest
        religia. Też bywam pod presją rodziny - od czasu do czasu, bo temat wraca falami.
    • yoric Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 25.11.07, 18:10
      Bzdura.
      Ja nigdy nie chodziłem na religię i nie miałem z tego tytułu żadnych problemów;
      nie było żadnej presji.

      Pozdrawiam
      • stoova Re: Czy mam ochrzcić dziecko, chociaż jestem niew 26.11.07, 12:57
        to, że ty nie miałeś, nie oznacza, że wszyscy tak mają i mieli.
    • precesja kolejny tende tekst GW o nietolerancji chrześcijan 25.11.07, 18:12
      oczywiście żeby dowalić katolikom. Tak pięknie ubrane w słówka.
    • camel_3d co za brednie..... 25.11.07, 18:39
      skoro dziecko chce, bo inni sa ochrzeczeni to ma tez byc ochrzczone?
      gdyby wszyscy nosili zielone koszule a jedno dziecko biala, to tez by chcialo
      miec zielona. jak male dzeicko naszpikuje sie religia to potme bedzie mu ciezko
      od niej odejsc, nawet jezeli bedzie chcialo..bedzie mialo wyrzuty sumienia itd.
      tak jak wiekszosc doroslych. na te 95% pewnie polowa nie chodzi do kosciola. ale
      praktykuja wieke uroczystosci bo taka jest tradycja.
      kosciol boi sie utraty wiernych. i dlatego tak bardzo "zmusza" do wiary. Czy
      gdyby rodzice byli muzulmanami to tez musieliby ochrzcic dziecko bo tak chce
      otoczenie?? to jakas paranoja. Wydaje mi sie, ze dziecko powinno taka decyzje
      samo podjac, kiedy skonczy 18 lat...wowczas bierze 100% opdpowiedzialnosci za to
      co robi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka