Dodaj do ulubionych

Potrzeba męstwa

02.09.08, 08:22
www.mateusz.pl/czytania/20080902.htm
"Ewangelia przedstawia życie chrześcijańskie pod kątem zdobywczości, która
wymaga męstwa, odwagi, śmiałości. „Królestwo niebieskie doznaje gwałtu i
ludzie gwałtowni zdobywają je” (Mt 11, 12). Nawet jeśli widzimy w tym zdaniu
wzmiankę o sprzeciwach diabelskich, jakie powstają przeciwko królestwu Bożemu,
pozostaje prawdą, że ci wszyscy, którzy chcą zdobyć Królestwo, muszą dzielnie
walczyć, by zwyciężyć siły nieprzyjacielskie i pokonać wszystkie przeszkody,
jakie się im nasuwają.

Albowiem słodkie jarzmo i lekkie brzemię, o którym mówi Jezus (tamże 30), nie
upoważnia do przedstawiania chrześcijaństwa jako czegoś słodkawego i
zniewieściałego, co zwalniałoby od wszelkiej walki i sprowadzałoby się do
bezużytecznych westchnień. Jarzmo Pańskie jest prawdziwie słodkie i lekkie,
lecz tylko przy miłości prawdziwej, a więc mężnej, ożywiającej chrześcijanina;
jest bowiem właściwością miłości, ze nawet rzeczy trudne i przykre czyni
łatwymi i słodkimi. Nie na próżno Jezus powiedział, nie starając się łagodzić
prawdy: „Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta
droga, która prowadzi do zguby... Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która
prowadzi do życia, a mało jest takich., którzy ją znajdują” (Mt 7, 13-14),
Chrześcijaństwo wymaga łudzi odważnych, mężnych, którzy nie lękają się i nie
poddają się trudnościom drogi. Cała tradycja chrześcijańska przedstawiała
naśladowanie Chrystusa jako walkę, bojowanie. Św. Paweł mówił wprost o zbroi,
jaką chrześcijanin powinien nałożyć, by odnieść zwycięstwo: „...weźcie na
siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i
ostać, zwalczywszy wszystko” (Ef 6, 13). A oto broń: pas prawdy, pancerz
sprawiedliwości, obuwie gorliwości, tarcza wiary, hełm zbawienia, a w końcu
„miecz Ducha, to jest słowo Boże” (tamże 14-17). Tak uzbrojony chrześcijanin
może mężnie walczyć, nie zaniedbując jednak modlitwy, ponieważ tylko Bóg może
dać mu zwycięstwo. „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu. Nad tym
właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście” (tamże 18)."

O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. III, str. 140
Obserwuj wątek
    • z2006 Nadprzyrodzoność a natura 03.09.08, 08:41
      www.mateusz.pl/czytania/20080903.htm
      "Główne idee o mocy Boga i słabości człowieka podejmuje i rozwija Nowy
      Testament. Jezus wciela w sobie moc Bożą i jest jej pośrednikiem względem ludzi.
      On „był potężnym w czynie i słowie wobec Boga i całego ludu” (Łk 24, 19) i
      oświadczył: „Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5). Otrzymawszy od Ojca
      moc, jest gotowy udzielać jej tym, którzy wierzą w Niego i zwracają się do Niego
      z ufnością, szczególnie zaś tym, których powołuje do apostolstwa. Kiedy wybrał
      Dwunastu, „dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia
      chorych” (Łk 9, 1). Im również, zanim wstąpił do nieba, obiecał, że zostaną
      „uzbrojeni mocą z wysoka” (Łk 24, 29), a jeszcze wyraźniej: „gdy Duch Święty
      zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami” (Dz l, 8).
      Początek posługi Apostołów od zarania nosi znamię mocy Bożej, którą zostali
      uzbrojeni. Piotr, który z obawy przed niewiastą zaparł się mistrza, po zesłaniu
      Ducha Świętego odważnie i śmiało mówi do ludu, zarzucając mu niesprawiedliwy
      wyrok wydany na Jezusa (2, 36). Słabość rybaka Duch Święty przemienił w męstwo
      Apostoła.

      Męstwo jest cnotą chrześcijańską, nie w tym znaczeniu, że natura obdarzyła
      człowieka charakterem mniej lub więcej odważnym, lecz że Bóg, na chrzcie
      świętym, udzielił mu uczestnictwa swojej boskiej mocy. Tylko to męstwo
      nadprzyrodzone zdolne jest pokonywać trudności związane z życiem
      chrześcijańskim. Męstwo wlane mogą i powinny wspierać zalety naturalne, lecz nie
      należy go z nimi mieszać. Często człowiek mężny z natury, zdolny na płaszczyźnie
      ludzkiej do czynów odważnych, staje się słaby, gdy chodzi o dotrzymanie
      wierności Bogu i swoim obowiązkom. A nierzadko ten, kto jest bojaźliwy z natury,
      staje się mężnym, gdy pozwala działać w sobie mocy Bożej. „Bóg wybrał właśnie
      to, co niemocne, aby mocnych poniżyć... tak by się żadne stworzenie nie chełpiło
      wobec Boga” (1 Kor 1, 27. 29)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. III, str. 143
    • z2006 "Chrześcijanin jest męczennikiem w założeniu" 04.09.08, 07:19
      www.mateusz.pl/czytania/20080904.htm
      "Męstwo chrześcijańskie jest jedną z cnót najbardziej zalecanych przez Sobór
      Watykański II. Alumni „niech wyrabiają w sobie siłę ducha” (DFK 11); zakonnicy
      niech pielęgnują tę cnotę w szczególny sposób (DZ 5); misjonarz powinien mieć
      „odwagę mówić tak, jak powinien, nie wstydząc się zgorszenia krzyża” i dlatego
      prosić Boga o „siłę i męstwo” (DM 24). Na koniec Sobór „składa dzięki Bogu,
      który również w naszych czasach nie przestaje wzbudzać ludzi świeckich,
      heroicznie mężnych wśród prześladowań” (DA 17). Istotnie, jest ich niemało —
      kapłanów i wiernych — którzy dzisiaj, niemal wszędzie, cierpią za wiarę.
      Pamiętając o tym położeniu, Kościół nie wahał się włączyć perspektywy męczeństwa
      w całokształt powszechnej świętości, do jakiej wezwał wszystkich wierzących:
      „Męczeństwo, przez które uczeń upodabnia się do mistrza... i naśladuje Go w
      przelaniu krwi, uważa Kościół za dar szczególny i najwyższą próbę miłości” (KK
      42). Męczeństwo jest najwyższym wyrazem męstwa chrześcijańskiego ożywionego
      miłością, i chociaż nie od wszystkich wymaga się go, to jednak powinno być
      ideałem każdego wierzącego. Chrześcijanin jest męczennikiem w założeniu,
      poświęcony bowiem został jako taki przez chrzest i bierzmowanie, które
      udzielając mu cnoty męstwa, uzdolniły go, by w razie konieczności oddał życie za
      wiarę. Jest to znamienne, że Sobór, zanim ukazał męczeństwo jako akt
      chrześcijański, przedstawił go jako „szczególny dar” Boga. Dar, ponieważ jedynie
      Bóg sam może udzielić siły, by je podjąć, lecz dar również z tego powodu, że
      powołanie, aby spłacić dług śmierci nie z konieczności naturalnej, lecz za
      sprawę Bożą, by dowieść Panu swej wierności, to największy przywilej.

      To nie przeszkadza, że kiedy prześladowanie się sroży i grozi niebezpieczeństwo,
      człowiek ulega przerażeniu i smutkowi. Męstwo chrześcijańskie nie zwalnia od
      tego bolesnego doświadczenia, lecz czyni nas zdolnymi pokonać je, gdy patrzymy
      na przykład Chrystusa. Chrześcijanin złączony z Nim znajduje siłę „iść za Nim
      drogą krzyża wśród prześladowań, których Kościołowi nigdy nie brakuje” (KK 42).
      Mistrz swoim uczniom prześladowanym powtarza: „Miejcie odwagę: Jam zwyciężył
      świat” (J 16,33)."

      O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
      Żyć Bogiem, t. III, str. 147

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka