jerz-ykk
06.10.08, 15:02
sprzed 1975 lat!!!!
Religijny fanatyk, megaloman, wizjoner i romantyk Jezus z Nazaretu
założył swoją sektę 1978 lat temu, najpierw w ramach judaizmu a
później funkcjonującą jako samodzielną organizację. Megaloman
oczywiście marnie skończył. Zadarł z miejscową hierarchią
synagogalną i z Rzymem, w osobie namiestnika Poncjusza Piłata.
Został schwytany, osądzony i przybity do krzyża. Wydawać się mogło,
że sekta po śmierci tak marnego prowodyra rozsypie się. Nic
podobnego. Grupka fanatyków nie tylko nie przestała istnieć, ale
jeszcze bardziej rozwinęła się. Była ugrupowaniem uciskanych
plebejuszy, a więc warstwy biednej i odtrąconej. Sprawy w końcu
przybrały taki obrót, że synagoga Jezusa zaczęła umacniać się i
krzepnąć coraz bardziej, a by później za kilkaset lat dać początek
obecnemu Ciemnogrodowi z tysiącami jego mniejszych odprysków,
różnych sekt chrześcijaństwa. Sekcie udało się skutecznie przekonać
coraz to nowych konwertytów z judaizmu a potem i z "pogan", że oto
mamy do czynienia z nobliwymi świętoszkami gotowymi do heroicznych
poświęceń dla cierpiących bliźnich. Jakże kłamliwe i mylne to było
wyobrażenie. Ugrupowanie założone przez heretyka Jezusa, po jego
śmierci prowadzone przez jego uczniów nie było niczym więcej niż
psychomanipulacyjna sekta nie lepsza od jakichkolwiek innych
zwodniczych religii. W sekcie panowała atmosfera zbiorowej psychozy
i histerii. Obłąkani biedni adepci rzekomo mówili językami i
uzdrawiali się wzajemnie. Na początku w gminie jerozlimskiej panował
system komuny czyli wspólnota dóbr. Każdy członek grupy sprzedawał
wszystko co miał przekazując na rzecz wspólnoty. Dystrybucja środków
była w zależności od potrzeb. Nad kasą sekty czuwali przywódcy, tacy
jak "święty" Piotr, o którym to zaraz dowiemy się o tym jak bardzo
odstawał od takiego miana.
Chcę teraz przedstawić wydarzenie, które umysły otwarte i światłe
potrafi otrzeźwić. Przywódca i naczelny prowodyr grupki niejaki
Piotr uchodzący w sekcie za "świętego" wytropił parę Ananiasza i
Safiry, która potajemnie zatrzymała dla siebie część dochodu ze
sprzedaży swojej własności nie ujawniając tego. Oto przebieg
wydarzeń opisany w kronice sekty, później włączonej do jej świętych
ksiąg traktowanych na równi z Pismami Hebrajskimi (Stary Testament),
zwanej Dziejami Apostolskimi:
"A pewien mąż, imieniem Ananiasz, ze swoją żoną Safirą, sprzedał
posiadłość(2) i za wiedzą żony zachował dla siebie część pieniędzy,
a resztę przyniósł i złożył u stóp apostołów.(3) I rzekł Piotr:
Ananiaszu, czym to omotał szatan serce twoje, że okłamałeś Ducha
Świętego i zachowałeś dla siebie część pieniędzy za rolę?(4) Czyż
póki ją miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie
mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego,
żeś tę rzecz dopuścił do serca swego? Nie ludziom skłamałeś, lecz
Bogu.(5) Ananiasz zaś, słysząc te słowa, upadł i wyzionął ducha. I
wielki strach ogarnął wszystkich, którzy to słyszeli.(6) Młodsi zaś
wstali, owinęli go, wynieśli i pogrzebali.(7) A po upływie około
trzech godzin nadeszła i żona jego, nie wiedząc, co się stało.(8) I
odezwał się do niej Piotr: Powiedz mi, czy za taką cenę
sprzedaliście rolę? Ona zaś rzekła: Tak jest, za taką.(9) A Piotr do
niej: Dlaczego zmówiliście się, by kusić Ducha Pańskiego? Oto nogi
tych, którzy pogrzebali męża twego, są u drzwi i ciebie wyniosą.(10)
I upadła zaraz u nóg jego, i wyzionęła ducha. A gdy młodzieńcy
weszli, znaleźli ją martwą, wynieśli i pogrzebali obok jej męża.(11)
I wielki strach ogarnął cały zbór i wszystkich, którzy to
słyszeli. "Dz 5:1-11 Bw
W tej obłąkanej grupce panowała tak wielka histeria, fanatyzm i
psychoza, że przywódcy grupy mogli dokonywać ze swoimi zwolennikami
dowolnych rzeczy. Naczelny prowodyr, Piotr zwany "świętym",
postanowił przykładnie i spektakularnie ukarać niesubordynowaną
parę. W końcu chodziło o kasę, nad którą trzymali łapę przywódcy, z
Piotrem na czele. Ananiasz i Safira w oczach sekty dopuścili
się "strasznej zbrodni". "Święty" Piotr z premedytacją i zimną
kalkulacją, a chodziło przecież o sposób na życie przywódców, czyli
o ich kasę, postanowił spektakularnie zamordować tych dwoje
nieszczęśników, których zbrodnią było zatrzymanie części dochodu,
zapewne na czarną godzinę. W warunkach histerii i psychozy możliwe
jest wszystko, nawet dokonanie morderstwa za pomocą silnego stresu,
tak zwanego psychicznego kolapsu. I tak właśnie uczynił "święty"
Piotr jeden z przywódców, z zimną krwią zamordował posługując się
psychozą, histerią i psychomanipulacją, Ananiasza i Safirę.
Takie "cuda" znane są wszystkim joginom. Tylko, że to nie żadne
cuda, a jedynie prawa psychologii. Sekta była mordercza i
psychomanipulacyjna, i historycznie była zalążkeim dla obecnego
Ciemnogrodu, który w "swoim" okresie ciemnego średniowiecza
nieposłusznych palił żywcem w potwornych mękach. Wyobraźcie sobie,
gdyby teraz sekta ta, i nie tylko ta ale i każda inna, miała
nieograniczoną władzę, tak jak wtedy u swoich początków i potem w
średniowieczu.