Dodaj do ulubionych

Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszystkich

30.10.08, 21:22
Ci co nie wierzą w szatana mogą, zamiast szatana, wstawić
nieosobowe zło, które prowadzi ostatecznie do nieszczęśliwego życia
i chaosu.
Po czym poznać, ze ogólnie wybieram drogę szatana /zło. Cechy tej
drogi wg. mnie(kolejność jest przypadkowa):
1. postępujące nałogi- alkoholizm, seksoholizm, pracoholizm, TV-
mania, internetomania, hipohondria,
2. nadmierny lęk o przyszłość,
3. niechęć do wspołpracy, wspólnoty, skrajny indywidualizm,który nie
jest "innością" ,ale samotnością z winy niechęci do innych,
4. niechęć do jakiejkolwiek zwierzchności (nie chodzi o konkretną,
ale ogólnie w życiu),
5. niechęć do przebaczenia ,pojednania, zakończenia sporow, celowe
wzbudzanie konfliktów między bliskimi sobie ludźmi,
6.nieczystość( wulgaryzacja seksulności, pornografia, nie panowanie
nad sferą seksualną itd)
7. ciągłe wulgaryzowanie: chętne odbieranie godności sobie i innym
8. chęc zemsty, stawianie zawsze na swoim, brak uświdomienia sobie
własnych błędów
9. niewdzięczność
10. niechęć,wstręt do rzeczy i osób świetych (nie chodzi o
kościelne ,ale o te, które posiadają heroiczne cnoty)
11. nadmierny wstręt np. przed chorymi, dziecmi, starszymi, biednymi,
12. przemoc, brutalność, wandalizm, kult silnego
13. relatywizm, niestałość,niecheć lub niemoc stałości, w tym
stałości w zobowiązaniach,
14.niechęc do wysiłku fizycznego, umysłowego, uzasadnionych
wyrzeczeń i poświeceń,
15. lenistwo, marnowanie czasu, zaniedbywanie obowiązków
16. świadome kłamstwo, powtarzanie plotek,
17. brak szacunku do przyrody i otoczenia ,
18. brak szacunku do pracy innych
19. materializm, nie dzielenie się z innymi, niezdolność do
przymowania od innych w uzasadnionych przypadkach
20. acedia, niechęć do życia, ciągłe narzekanie, ciagłe porównywanie
sie z innymi, autoagresja.
Więcej nie przyszło mi do głowy. Miłego zastanawiania się!!
Obserwuj wątek
    • martha31 11 miało być 30.10.08, 21:26
      martha31 napisała:
      > 11. nadmierny wstręt(do wszystkiego),
      wstręt np. przed chorymi, dziecmi, starszymi, biednymi czyli niechęć
      do słabszych, niechęć do przebywania z nimi
      >
      • pocoo Re: martha31 31.10.08, 07:19
        Jezeli uważasz , że służą szatanowi osobnicy o wymienionych przez ciebie cechach ujętych w punkty , to najwyższy czas zawracać ze złej drogi katolików.Mnie one nie tyczą.

        Ja , osoba "diabłem podszyta" przyznaję się do punktu 4.
        Nie widzę powodu aby pozwalać sobie na "luksus" poddaństwa wobec zwierzchnika i nie ma to znaczenia Bóg to czy Szatan ,czy jaki inny diabeł.Kumpli sobie sama wybieram i dzisiaj latam z Borutą.Czy czujesz martho31 mój diabelski powiew?
        • krytykantka07 Re: martha31 31.10.08, 08:38
          Zgadzam się z moją przedmówczynią ;)

          > 3. niechęć do wspołpracy, wspólnoty, skrajny indywidualizm,który
          nie > jest "innością" ,ale samotnością z winy niechęci do innych,

          To ma być żart? Potrzeba przynależności jest bardzo silna w
          człowieku, ale to nie znaczy, że trzeba mu grupe wybierać. Skąd
          będziesz wiedziała do jakiej grupy należy bądź nie? Jego grupą może
          być tylko rodzina i przyjaciele oraz współpracownicy i oni wypełnią
          tę pustkę. Wcale nie musi należeć do organizacji religijnej bądź
          politycznej. Tym bardziej jeśli w takiej grupie jest myślenie
          grupowe i działa autorytarny przywódca!

          > 4. niechęć do jakiejkolwiek zwierzchności (nie chodzi o konkretną,
          > ale ogólnie w życiu),

          A to wada czy zaleta? Indywidualiści nie potrzebują zwierzchności, a
          tym bardziej gdy jest głupsza i bardziej ograniczona ( np. przez
          jakieś gusła i wierzenia ) od nich. Zapewniam Cię, że gdyby
          zwierzchność była ekspertami i do tego kierowała sie wtedy
          inteligencją emocjonalną, to nawet indywidualiści by się jej
          poddali. Tak jak ci, co znali Jezusa poddali się sile Jego miłości
          bliźniego. Wiesz czemu by sie poddali? Nie zwierzchności tylko sile
          jej miłości...Zatem kogo oskarżasz? Raczej zwierzchników którzy nie
          umieją zarządzać tylko rządzić! Którzy odeszli od Boga. Czy to
          dziwne, że wtedy ludzie nie chcą się takiej władzy poddać?

          W pozostałych punktach świadomie lub mniej świadomie oskarżasz kler,
          zatem skupiłam się tylko na tym, co odczuwają ludzie w relacji z
          takim klerem ;).





        • martha31 Re: martha31 31.10.08, 17:45
          pocoo napisała:

          > Jezeli uważasz , że służą szatanowi osobnicy o wymienionych przez
          ciebie cech
          > ach ujętych w punkty , to najwyższy czas zawracać ze złej drogi
          katolików.Mnie
          > one nie tyczą.

          Znasz wszytskich katolików na świecie? Dlaczego właśnie oni wg
          Ciebie spełniają te wszystkie kryteria?
          Wg mnie zło dotyczy każdego człowieka bez wyboru, to widać na
          codzien w życiu, jak ktoś siedzi sam w domu-wystarczy włączyć
          telewizor, tylko niektórzy starają sie mimo tego iść ku dobru,a inni
          nie zwracaja uwagi, z idą za złem.
          Uważasz,ze:
          nikt nie idzie za złem
          za złem ida wyłacznie katolicy
          za złem ida wszyscy oprocz Ciebie-idealnej?
          Zastanów się,a potem zobacz czy to,co napisałaś ma sens,bo ja mam
          wrażenie, że to co napisałas, napisałaś bezmyślnie!
          >
          > Ja , osoba "diabłem podszyta" przyznaję się do punktu 4.
          > Nie widzę powodu aby pozwalać sobie na "luksus" poddaństwa wobec
          zwierzchnika
          > i nie ma to znaczenia Bóg to czy Szatan ,czy jaki inny
          diabeł.Kumpli sobie sama
          > wybieram i dzisiaj latam z Borutą.

          Nie sugerowałam nic religijnego. Dlaczego wszędzie widzisz
          religijne rzeczy??
          Chodziło mi o relacje np. dziecko-rodzic, dziecko-nauczyciel,
          pracownik- szef, obywatel-prawo itd.

          Czy czujesz martho31 mój diabelski powiew?

          Nie znam Cię... To Ty to napisałaś.
          Chociaż po jednym Twoim poście ja Cię widzę już w co najmniej kilku
          punktach, które Cię dotyczą.
    • caroli_ne_86 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 30.10.08, 21:35
      Dziękuję- własnie się ..zastanawiam bo w żadnego szatana nie wierzę.
      Chciałam zapytać KIM są święci o heroicznych ..cnotach?
      Pozdr:)
      • krytykantka07 najpewniej flegmatykami, a nie cholerykami :P 30.10.08, 21:40
        • caroli_ne_86 Re: najpewniej flegmatykami, a nie cholerykami : 30.10.08, 21:42
          Dobrze odczytuje ..drzewko??:)
          Ja chciałam wiedzieć ,serio bo nie nie wiem Kim są czy może gdyby wymieniła?
          • krytykantka07 Re: najpewniej flegmatykami, a nie cholerykami : 30.10.08, 21:51
            caroli_ne_86 napisała:

            > Dobrze odczytuje ..drzewko??:)

            Dobrze :). To było do Ciebie.

            > Ja chciałam wiedzieć ,serio bo nie nie wiem Kim są czy może gdyby
            wymieniła?

            No i jeszcze gdyby napisała jak sobie wyobraża zrobienie ze
            wszystkich ludzi samych flegmatyków to byłoby ciekawe ;). Aby w
            ogóle dyskutować nad takimi problemami to trzeba uznać, że nie ma
            różnych temperamentów, a cholerycy nie istnieją jako przeciwwaga dla
            flegmatyków...To, co flegmatykom przychodzi łatwo - cholerykom
            trudno. No to jaka zasługa tych pierwszych, że są tacy milusi i do
            tego nie przejawiają cech przywódczych i umieją się innym
            podporządkować? ;)
            • caroli_ne_86 Re: najpewniej flegmatykami, a nie cholerykami : 30.10.08, 22:19
              Tak ,jesteśmy różni- chyba nie brała tego pod uwagę - i to jest ..wspaniałe :)

              Ale flegmatyk nie musi sie ..podporządkowywać- to ,ze jest milusi to nie oznacza
              ,ze nie ma własnego ..zdania:)
              No i takiemu ..cholerykowi flegmatyk jest ..potrzebny ,ot choćby po to ,żeby go
              czasem ..wyciszyć:)
              • caroli_ne_86 Re: najpewniej flegmatykami, a nie cholerykami : 30.10.08, 22:30
                Czas na ..mnie ,iść śnić.. czego i Tobie - w spokoju - życzę :*:)
                Dobranoc
                pl.youtube.com/watch?v=kchbloIYLfc
      • martha31 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:20
        caroli_ne_86 napisała:

        > Dziękuję- własnie się ..zastanawiam bo w żadnego szatana nie
        wierzę.
        > Chciałam zapytać KIM są święci o heroicznych ..cnotach?
        > Pozdr:)

        Caroli-ne.
        Chodziło mi po prostu o ludzi,którzy robią mnóstwo dobra w życiu,
        przede wszystkim dla innych!
        Napisałam,ze jak ktoś nie wierzy w szatana, niech zamiast szatana
        wstawi sobie zło.
        Pozdr:))
        • caroli_ne_86 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 19:44
          martha31 napisała:

          > caroli_ne_86 napisała:
          > Caroli-ne.
          > Chodziło mi po prostu o ludzi,którzy robią mnóstwo dobra w życiu,
          > przede wszystkim dla innych!
          > Napisałam,ze jak ktoś nie wierzy w szatana, niech zamiast szatana
          > wstawi sobie zło.
          > Pozdr:))

          Rozumiem Dziękuję
          Pozdr:)

      • blue.michel Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 09:18
        caroli_ne_86 napisała:

        > Dziękuję- własnie się ..zastanawiam bo w żadnego szatana nie wierzę.
        > Chciałam zapytać KIM są święci o heroicznych ..cnotach?
        > Pozdr:)

        Szatan, (Zło), wszystko czyni, aby nikt w niego nie wierzył, tzn. w jego istnienie to jego strategia, perfidność, nikczemność. Z czymś co nie istnieje, nie walczymy, nie oponujemy, nie przeciwstawiamy się!
        To przecież natura ludzka jest ułomna, my jesteśmy sami sobie winni.
        A tak nie jest? Natura ludzka jest ułomna i w tę naszą niedoskonałość
        wkrada się zło! Dlatego człowiek powinien dążyć do doskonałości, aby
        zło nie mogło w nas zaistnieć!
        To bezinteresowne i swobodne praktykowanie. Wiary, nadzieji i miłości. Te trzy rzeczy, nazywamy _cnotami heroicznymi_.
        Pokój z Tobą!
        P.S. Droga, którą idziesz jest Twoją drogą, nie zmarnuj jej!
        • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 11:53

          blue.michel napisał:

          **Szatan, (Zło), wszystko czyni, aby nikt w niego nie wierzył, tzn. w jego
          istnienie to jego strategia, perfidność, nikczemność. Z czymś co nie istnieje,
          nie walczymy, nie oponujemy, nie przeciwstawiamy się!**

          Człowieku, jakież przed Tobą pole do popisu się otwiera!
          Weź no udowodnij, albo choćby uprawdopodobnij istnienie szatana, czy istnienie
          boga. Nie dość, że kościelni na ołtarze Cię za życia wyniosą, to jeszcze
          dostaniesz parę Nagród Nobla - przewrócisz widzenie świata, pchniesz naukę na
          nowe tory.


          **To przecież natura ludzka jest ułomna, my jesteśmy sami sobie winni.
          A tak nie jest? Natura ludzka jest ułomna i w tę naszą niedoskonałość
          wkrada się zło! Dlatego człowiek powinien dążyć do doskonałości, aby zło nie
          mogło w nas zaistnieć!**

          Oczywiście, że jesteś sam sobie winny!
          Możesz być człowiekiem światłym, możesz być tumanem powtarzającym bezmyślnie
          starożytne bajki. Wybór należy do Ciebie.


          **To bezinteresowne i swobodne praktykowanie. Wiary, nadzieji i miłości. Te trzy
          rzeczy, nazywamy _cnotami heroicznymi_.**

          Cóż, wiara jest bezsensownym sposobem widzenia świata i jest praktykowana przez
          głupców i tchórzy, więc z heroicznością nie ma nic wspólnego.
          Nadzieja to co innego, jednak jej rolę w życiu tez najlepiej ograniczać
          sensownym i celowym działaniem, żeby jak najmniej liczyć na nadzieję.
          Miłość - tak, tak, tak !!
          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 12:13
            Wierz o co z tym wszystkim chodzi- o wiarę. To jest tak, że gdyby ludzie
            wiedzieli że jest Bóg, szatan, demony, ufo, duchy itd. To by przestali w nie
            wierzyć, znależli by sobie coś innego, nieznanego do uwierzenia. Bo skoro wiesz
            że coś jest, to po co masz to wyznawać.
            • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 12:42

              serpentor666 napisał:

              **Wierz o co z tym wszystkim chodzi- o wiarę. To jest tak, że gdyby ludzie
              wiedzieli że jest Bóg, szatan, demony, ufo, duchy itd. To by przestali w nie
              wierzyć, znależli by sobie coś innego, nieznanego do uwierzenia. Bo skoro wiesz
              że coś jest, to po co masz to wyznawać. **

              Jakieś to enigmatyczne i ... przekombinowane chyba ...

              Masz gdzieś stan faktyczny i dążenie do jego poznania, bo Ty potrzebujesz czuć
              wiarę? Wolisz, jeśli masz wybór, wierzyć, niż wiedzieć?

              Jeśli wiesz, że istnieje ruch uliczny o dużym natężeniu to przestajesz w niego
              wierzyć i włazisz pod koła samochodów?

              Skup się bardziej, proszę.
              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 12:47
                Nie, bo jeśli wiem że coś jest( jak choćby ruch uliczny) to po co mam wierzyć w
                to że jest? Na Boga tak naprawdę nie ma dowodu że jest. I tu masz wybór- wierzyć
                lub nie. Ja tak naprawdę od niedawna znów zacząłem w niego wierzyć. Cóż, nie
                wiem co bym zrobił gdybym miał wybór- wiedzieć czy jest czy nie. Bo gdybym
                wiedział że jest to po co dalej w niego wierzyć? Zresztą tak naprawde nigdy nie
                będzie się na 100% pewnym czy Bóg jest czy nie, nawet jak by ci się objawił to
                byś mógł uznać że masz halucynacje itd. A wolę wierzyć:-)
                • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 13:21

                  serpentor666 napisał:

                  ** Nie, bo jeśli wiem że coś jest( jak choćby ruch uliczny) to po co mam wierzyć
                  w to że jest? **

                  Nie mieszaj pojęć.
                  Bo w kwestii formalnej, jeśli wiesz, że coś jest (to coś daje się sprawdzić,
                  zmierzyć , porównać za pomocą jakichkolwiek dostępnych metod naukowych), to
                  pojęcie wiary nie ma żadnego zastosowania. Pojęcie wiary dla tego czegoś nie
                  istnieje i nie istnieje zatem zależne od Twojej woli pojęcie celowości
                  stosowania lub nie pojęcia wiary.


                  **Na Boga tak naprawdę nie ma dowodu że jest.**

                  Za to jest mnóstwo dowodów na obalenie kolejnych bzdur głoszonych przez
                  wierzących na temat boga.
                  Dzięki owym dowodom bóg zajmuje nieporównanie mniej przestrzeni życiowej i
                  przestrzeni zdarzeń, niż niegdyś.


                  **Cóż, nie wiem co bym zrobił gdybym miał wybór- wiedzieć czy jest czy nie. Bo
                  gdybym wiedział że jest to po co dalej w niego wierzyć?**

                  Jak wyżej - bez sensu.


                  **Zresztą tak naprawde nigdy nie będzie się na 100% pewnym czy Bóg jest czy nie, **

                  Ale spoko! Już wiadomo.
                  Jednak do powszechnej zgody na ten temat potrzeba jeszcze wielu, wielu lat. I
                  ilość tych potrzebnych lat uzależniona jest od stopnia zacofania kraju. W
                  dyskursie na forum świata ostatni bastion "cywilizowanych" wierzących to
                  kreacjonizm.
                  Takie debilizmy, jakie są wciąż brane w Polsce za dobrą monetę na forum świata
                  już nie funkcjonują, nikt poważny nie traktuje serio lotów Żydów w kosmos i
                  takich-tam.


                  **nawet jak by ci się objawił to byś mógł uznać że masz halucynacje itd. **

                  MNIE jakby się objawił?!
                  Ja bym wiedział, że trzeba odstawić piwko i wędrować do łóżka. :D
                  • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 13:29
                    Sam dałeś ten przykład ruchu i się do niego ustosunkowałem. Cóż, równie dobrze
                    moge powiedzieć ze jest mnóstwo dowodów na istnienie Boga, tylko co z tego? Jak
                    bez sensu z wiedzeniem i wierzeniem- czy ty wierzysz w tramwaj czy wiesz że on
                    istnieje? Cóż, sęk w tym że nigdy takiego dowodu na nieistnienie Boga nie
                    będzie, choćby przez religię- musiałbyś zakazać wiary w Boga i to tak, że np.
                    eliminować wierzących, bo innego sposobu nie widze. Dlaczego obrażasz
                    kreacjonizm? Ja nie obrażam twojego punktu widzenia świata, a wierz mi- ewolucja
                    jest tylko teorią, i to mająca mnóstwo zapytań, a co do wielkiego wybuchu to
                    skąd wziął się atom pierwotny? Nie obrażam twoich przekonań i oczekuje tego
                    samego od ciebie. A skąd wiesz czy by ci się nie objawił? Są na ziemi i niebie
                    cuda które się nawet fizjologom nie śniły:-)
                    • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 14:12

                      serpentor666 napisał:

                      ** Cóż, równie dobrze moge powiedzieć ze jest mnóstwo dowodów na istnienie Boga,
                      tylko co z tego?**

                      Ano dobrze, że mógłbyś, ale nie mówisz, bo byś się ośmieszył. Mówiłem innym,
                      powiem i Tobie: podaj jeden dowód na istnienie boga. Będziesz najważniejszym
                      człowiekiem na Ziemi. Przenicujesz naukę - wszystkie Noble Twoje! Watykan Cię
                      ozłoci, bo sam przez tyle setek lat, mając tysiące wysokich niesłychanie
                      "uczelni" nie potrafi tego dokonać..... Wyhamuj w porę.


                      **Jak bez sensu z wiedzeniem i wierzeniem- czy ty wierzysz w tramwaj czy wiesz
                      że on istnieje?**

                      Masz jeszcze problem z rozróżnieniem wiedzy i wiary?


                      **Cóż, sęk w tym że nigdy takiego dowodu na nieistnienie Boga nie będzie,**

                      Ano, raczej nie....
                      Weź jednak pod uwagę, że w cywilizowanym świecie obowiązek przeprowadzenia
                      dowodu spoczywa na kimś kto jakieś pojęcie do obiegu społecznego wprowadza.
                      Oponentowi wystarczy obalić dowód.
                      A z magia jest tak jak właśnie z kreacjonizmem. Mądrzy ludzie mówią :
                      "gadaliście to - obalililiśmy, gadaliście tamto - obaliliśmy, gadaliście owo -
                      obaliliśmy....", a kreacjoniści na to: "Ha, ha, a nasz bóg jest tam, gdzie go
                      nie możecie zbadać, więc to jest dowód, że istnieje!". I gadaj po ludzku z takimi!


                      **choćby przez religię- musiałbyś zakazać wiary w Boga i to tak, że np.
                      eliminować wierzących, bo innego sposobu nie widze.**

                      Ble ble. Wystarczy edukacja, otwarte głowy i problem zniknie. Zobacz jak się
                      zmienił stosunek młodzieży do religii w relacji do stosunku ich rodziców.
                      Młodzież już prawie masowo wie, że chodzenie w szatach czarodziejów, opowiadanie
                      bzdur o lataniu Żydów w kosmos i odprawianie obrządków kanibalistycznych to po
                      prostu obciach.


                      **Dlaczego obrażasz kreacjonizm? **

                      Ja obrażam kreacjonizm...? Jeśli już to kreacjonizm jest obraźliwy. Ja tylko
                      mówię o nim prawdę.


                      **Ja nie obrażam twojego punktu widzenia świata,**

                      Spróbuj. Sobie wystawisz świadectwo.


                      ** a wierz mi- ewolucja jest tylko teorią, i to mająca mnóstwo zapytań,**

                      Ewolucja jest teorią, ale potwierdzoną bezdyskusyjnie.
                      W nauce teoria to niekoniecznie coś niepotwierdzonego.
                      Przecie nawet największa ostoja ciemnoty Omatkoboskonaszpapież potwierdził , ze
                      człowiek jest tworem ewolucji, tylko duszę w locie od boga dostał. ;)
                      A na teorię istnienia boga nie ma nawet żadnych uzasadnionych przesłanek - tylko
                      upór wierzących, wynikający z przywiązania do wiary.


                      **a co do wielkiego wybuchu t skąd wziął się atom pierwotny?**

                      To proste, to już nawet kościelni wiedzą (vide ks. Heller - laureat Nagrody
                      Templetona): kiedy osobliwość wskutek wielkiego wybuchu rozmieniła się na
                      drobne, to te drobne zaczęły wchodzić w nowe relacje i tak powstawały m.in. atomy.


                      **Nie obrażam twoich przekonań i oczekuje tego samego od ciebie.**

                      Musiałbyś mi bliżej wyjaśnić na czym polega Twoje obrażalstwo.


                      **A skąd wiesz czy by ci się nie objawił? Są na ziemi i niebie cuda które się
                      nawet fizjologom nie śniły:-)**

                      A Ty je zapewne widziałeś? ;)
                      • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 17:04
                        Cóż, choćby istnienie życia- jak coś mogło powstać z niczego. Albo big bang- ot
                        tak nagle pojawił się atom pierwotny? Nie, nie mam problemu. Dlatego wiem że
                        tramwaj istnieje. Tak samo Bóg. Co do dowodu to pewnie nigdy nie będzie. Jakoś
                        jednak nigdy nie obaliliście Boga, a próbowaliście wiele razy. Cóż, co do
                        młodzieży zwłaszcza widać to po tej, która pokazuje się na dniach papieskich
                        itd. Nie mów że młodzież jest niereligijna, bo wbrew pozorom tak nie jest. Tak?
                        Mówisz prawdę o nim? Równie dobrze ja mogę mówić prawdę o tym, że uprawiasz seks
                        z kotami. Miło? Też to jakaś prawda. Nie obrażam, bo nie mówię o tobie palant
                        itd. Cóz, może widziałem te cuda, może nie. A obrażanie to choćby to jak mówisz
                        o kreacjonizmie. No dobra, ale to nie wyjaśnia skąd wziął się atom pierwotny, co
                        ot tak nagle powstał? Nie masz dowodów na to, wierzysz w to. Zaś ewolucja nie
                        została potwierdzona, to dalej teoria. Jak życie mogło powstać z nieżycia? Co, z
                        zupki nagle wyszły bakterię? Nigdy nie znaleziono ogniwa między człowiekiem a
                        małpą, ewolucja też nie wyjaśnia jak powstały kwiaty.
                        • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 03:47
                          serpentor666 napisał:

                          ** Cóż, choćby istnienie życia- jak coś mogło powstać z niczego. **

                          Czy Ty jesteś normalny? Czy Tyś się wyrwał prosto od księdza z piwnicy ? gdzieś
                          Ty słyszał, żeby jakiś mądry człowiek mówił, że coś może powstać z niczego? To
                          przecież Ty mówisz, że Twój bóg stworzył świat z niczego, a sam był zawsze. A
                          jeśli coś tak wspaniałego i doskonałego mogło być zawsze, czy powstać z niczego,
                          to co stoi na przeszkodzie, aby coś tak prostego jak świat było zawsze lub
                          powstało z niczego?
                          Nie bierz się raczej za rzeczy, których nie ogarniasz.
                          Albo powiedz konkretnie jaki pogląd na te kwestie ma Twoja konkretnie religia i
                          wyznawany konkretnie przez Ciebie bóg. Żeby uniknąć akademickich dyskusji o
                          niewiadomoczym.


                          **Albo big bang- ot tak nagle pojawił się atom pierwotny?**

                          Co to znaczy "nagle"?
                          Kwestionujesz bigbang? Przecież pierwszy o nim powiedział ksiądz...


                          **Nie, nie mam problemu. Dlatego wiem że tramwaj istnieje. Tak samo Bóg. Co do
                          dowodu to pewnie nigdy nie będzie.**

                          Na pewno wie co mówisz? Tramwaj i boga poznajesz takimi samymi metodami? Nie
                          będzie dowodu na istnienie tramwaju? Pomyśl zawczasu co i po co chcesz mówić,
                          będzie lepiej.
                          A że dowodu na istnienie boga, o jakim mówisz , nigdy zapewne nie będzie to się
                          zgadzam. Takie bzdury muszą pozostać urojeniami istniejącymi wyłącznie w
                          głowach wierzących.


                          **Jakoś jednak nigdy nie obaliliście Boga, a próbowaliście wiele razy. **

                          No to powtórzę: jaka definicja boga się uchowała? Która z waszych baśni
                          przetrwała konfrontację z nauką?


                          **Tak? Mówisz prawdę o nim? Równie dobrze ja mogę mówić prawdę o tym, że
                          uprawiasz seks z kotami. Miło? Też to jakaś prawda. Nie obrażam, bo nie mówię o
                          tobie palant**

                          To co ja mówię o kreacjonizmie chcesz zrównać z tym co Ty mówisz o moim seksie z
                          kotami.
                          Całkiem Ci się mózg wyzerował?
                          Wcale nie jesteś zabawny.
                          Zbliżyłeś się niebezpiecznie do granicy od której będzie mi szkoda czasu na
                          mówienie do Ciebie czegokolwiek.


                          **No dobra, ale to nie wyjaśnia skąd wziął się atom pierwotny, co ot tak nagle
                          powstał?**

                          To że czegoś jeszcze nie wiemy to nie jest powód, aby twierdzić, ze wiemy co
                          innego czego na pewno nie możemy wiedzieć.
                          Brak wiedzy na jakikolwiek temat nie jest dowodem na istnienie w tym temacie
                          boga. To takie trudne do pojęcia?


                          **Nie masz dowodów na to, wierzysz w to. **

                          Ale jesteś uparty...
                          Nie wierzę w nic. Zostawiam wiarę głupcom.
                          A na bigbang jest wiele dowodów i nikt tego nie kwestionuje.
                          Już wiesz, że teorię bigbangu wymyślił ksiądz, a niedawno najsłynniejszym
                          księdzem świata był ks. Heller - kosmolog, który otrzymał 1,5 mln dolarów
                          nagrody Templetona za to tylko, że nie zaprzecza istnieniu boga, choć wie, że
                          historie biblijne z wcieleniem Jezusa włącznie to są bzdury.
                          Zastanów się w jakim zakresie wiedzy mamy się w naszej rozmowie poruszać, bo na
                          dyskusje z matołkiem z polskiego grajdołka, głuchego i ślepego na świat to ja
                          wiele cierpliwości nie mam.
                          Skoro już umiesz się poruszać po necie to korzystaj z niego!


                          **Zaś ewolucja nie została potwierdzona, to dalej teoria. Jak życie mogło
                          powstać z nieżycia? Co, z zupki nagle wyszły bakterię? Nigdy nie znaleziono
                          ogniwa między człowiekiem a małpą, ewolucja też nie wyjaśnia jak powstały kwiaty.**

                          To tylko żałosne hasła nieuka.
                          1. Ewolucja jest teorią potwierdzoną.
                          2. Słyszałeś kiedyś o doświadczeniu Millera? W odtworzonej atmosferze młodej
                          Ziemi wyładowania elektryczne spowodowały powstanie wielu aminokwasów i amin.
                          Znajdzie się i sposób na to, aby stwierdzić jak ożyło coś, co wcześniej nie żyło.
                          3. Historia rodzaju ludzkiego jest nieźle zbadana. Kto i po co poszukuje usilnie
                          tego czegoś o czym mówisz?
                          4. A z tymi kwiatami to co to za sztuczka?
                          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 11:20
                            teraz ty odwracasz konia ogonem. Ja chcę abyś mi wyjaśnił jak twoim zdaniem
                            powstało życie. Nie kwestionuję big bangu, tylko ciężko mi uwierzyć że pierwotny
                            atom powstał sam z siebie. Jakoś naukowcy nie potrafią nic wyjaśnić o nim,
                            oprócz tego że był, podobnie zresztą o powstaniu życia. Zanim zaczniesz oskarżać
                            innych o urojenia, zastanów się czy sam ich nie masz. Zrozum, kiedy wiesz że coś
                            istnieje, to nie potrzebujesz w to wierzyć, to chce ci powiedzieć. Wiele. Jakoś
                            nauka nie obaliła chrześcijaństwa, buddyzmu, muzułmanizmu, judaizmu itd. Nie
                            obaliła, bo nie miała jak. Sęk w tym, że ty na tej granicy jesteś już od dawna,
                            ale sam tego nie widzisz. Dałem przykład takiej samej "prawdy" o tobie jaką ty
                            mówisz o kreacjonizmie i osobach wierzących i to nie ja, lecz ty powinieneś
                            zmienić styl pisania. Niestety zacząłem zbliżać się do twojego poziomu i
                            postaram się z niego wyjść. To co napisałes o atomie pierwotnym równie dobrze
                            można by przyłożyć na Boga- to że nic o nim jeszcze nie wiemy to nie znaczy że
                            nie będziemy wiedzieć więcej w przyszłośći. Ale ja nie wykluczam big bangu, sam
                            w niego wierzę. Ale skąd wziął się atom pierwotny? Dlaczego doszło do big bangu?
                            Jakoś nie ma na to wyjaśnień. jak potwierdzoną? Pokazano jak z czegoś nieżywego
                            mogło powstać życie? To byłoby na miarę kontroli energii atomowej. Cóż, ale to
                            doświadczenie, nikt nie powiedział że tak musiało być. A, teraz ty nie masz
                            dowodów na to że życie tak powstało i sam w to wierzysz i starasz mnie przekonać
                            do swej "wiary". Cóż, sęk w tym że nie ma "ostatecznego ogniwa" między ludżmi i
                            małpami. Zresztą poczytaj sobie "zakazaną archeologię" Michaela Cremo, znakomita
                            książka. A co do kwiatów to nikt jakoś nie mógł mi wyjaśnić jak one powstały.
                          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 11:32
                            Wiesz co astrotaurus, uważam że dalsza dyskusja nad tym nie ma sensu, bo
                            zaczęliśmy "jechać" po sobie, a nie po temacie. Wiem jak to może dla ciebie
                            zabrzmieć, ale obydwoje musimy przyjmować to co uważamy na wiarę- ja Boga, ty
                            zaś naukę. Ja nie wykluczam że moge błądzić, że Bóg nie istnieje, ale też może
                            być tak że to ty możesz się mylić, że naukowcy mogą się mylić. Proponuje
                            żakończyć na tym, ale nie zwycięstwem moim czy twoim, lecz remisem( niech
                            obydwie strony wyjdą z twarzą:-)
          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 12:17
            Cóż, a co do wiary to bez niej życie byłoby do du...y. Po co walczyć z Hitlerem,
            skoro on wszystkie bitwy wygrywał? Dlaczego jesteś za miłością( tak mi się
            wydaje) a ograniczasz nadzieję i wiarę. Te rzeczy się łączą ze sobą, bo jak może
            być miłość bez nadzieji i wiary przeżycia z drugą osobą reszty życia? Bez tych 2
            rzeczy miłość to po prostu puste słowo. Ja uważam że wręcz przeciwnie, wiara i
            nadzieja by sie przydała w tych "racjonalnych" czasach, bo nie chcę wszystkiego
            zwalać na atomy, reakcję chemiczne w mózgu itd.
            • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 13:02

              serpentor666 napisał:

              **Cóż, a co do wiary to bez niej życie byłoby do du...y.**

              A skąd Ty to możesz widzieć?!
              W moim życiu nie ma wiary od wielu, wielu lat i nie uważam mojego życia za życie
              do dupy. Wręcz przeciwnie, po odrzuceniu wiary wszystko stało się prostsze i
              jaśniejsze, kiedy jestem wolny od obaw, że jakiś głupi dupek w niebie może mnie
              w każdej chwili swoim bożym paluchem potrącić.


              **Po co walczyć z Hitlerem, skoro on wszystkie bitwy wygrywał? **

              Gdzieś Ty się historii uczył? Parę jednak przegrał....


              **Dlaczego jesteś za miłością( tak mi się wydaje) a ograniczasz nadzieję i wiarę. **

              Ech, dużo tu tego...
              1. Wiara to jest chora i normalnym ludziom obca metoda widzenia świata. Normalny
              człowiek patrzy, myśli, wątpi, ale nigdy nie głosi istnienia tego na istnienie
              czego nie ma żadnych dowodów.
              2. Mówiłem o sensownym i celowym działaniu, dzięki któremu rola nadziei i jej
              miejsce w życiu jest ograniczone.
              Jeśli w Polsce para matołów sprokuruje gromadkę dzieci i przy współudziale ludzi
              w szatach czarodziejów wychowa je na nienawistne, katolickie ciemne stado, a
              równocześnie w jakimś kraju arabskim jakaś inna para matołów sprokuruje gromadkę
              dzieci i przy współudziale ichnich czarodziejów wychowa je na nienawistne,
              islamistyczne, ciemne stado - normalny człowiek może mieć tylko nadzieję, że te
              dwa stada nie uczynią wojny.
              Kiedy w skali całych społeczeństw i całego globu będzie się odbywała edukacja do
              życia w miłości i poszanowaniu cudzych praw niebezpieczeństwo wojny religijnej
              będzie zażegnane dużo pewniejszymi sposobami, niż pusta nadzieja.
              3. Miłość - już było w punkcie 2.


              **Te rzeczy się łączą ze sobą, bo jak może być miłość bez nadzieji i wiary
              przeżycia z drugą osobą reszty życia? Bez tych 2 rzeczy miłość to po prostu
              puste słowo.**

              Związek dwojga ludzi też trzeba oprzeć na wiedzy i pracy, a nie na nadziei, bo
              to jest właśnie bardzo głupia podstawa do planowania przyszłości. Ba,
              planowania! Często ludzie zastępują planowanie nadzieją i marzeniami i efekty są
              jakie są.


              **Ja uważam że wręcz przeciwnie, wiara i nadzieja by sie przydała w tych
              "racjonalnych" czasach, bo nie chcę wszystkiego zwalać na atomy, reakcję
              chemiczne w mózgu itd.**

              Nic nie rozumiem....
              Co tu mają do rzeczy Twoje chęci?
              Liczysz, że bóg,wiara, nadzieja coś za Ciebie zrobią i to bez oddziaływania na
              procesy fizykochemiczne w Twoim mózgu...? :o
              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 13:19
                Cóż, pokazałes mi że mogę się mylić, ale skąd wiesz że by cię potrącił? Co do
                Hitlera to do 42 wszystkie bitwy wygrywał, Angole i USA już zastanawiały się czy
                nie podpisać pokoju tyle że wygrała u nich duma i nadzieja na wygraną. Co do
                miłości a nadzieja i wiara to częściej jednak wojny wybuchały z chęci
                terytorialnych i gosp. niż religijnych. Dlaczego wiara jest chora? w przeszłości
                jak ktoś mówił że ziemia jest kulą to go uznawali za wariata, a atomów też wtedy
                nie mogli dowieść, może Boga też kiedyś będzie można udowodnić że istnieje? Co
                do planowania miłości to zgadzam się, ale sam się zastanów czy chciałbyś aby po
                prostu twój związek opierał się na założeniu że za 10 lat będzie dom, za 15
                dzieci itd. Planowanie i wiedza są potrzebne, ale opieranie się na ich samych-
                sorry, ale to już nie jest miłość, tylko interes. To mają jak twoje chęci, ty
                też piszesz o swoich chęciach. Powiedz mi jedno- co byś zrobił gdybyś znał
                prawdę o istnieniu Boga. Dajmy na to że wiesz że on nie istnieje. I co ujawniasz
                to? (Pomijając to że od razu byś był na czarnej liście Chrześcijan, Muzułmanów i
                Żydów:-) Odebrałbyś w ten sposób nadzieje wielu osobom, wielu by się załamało.
                Wielu mogło by wyjść z założenia " Po co tu żyć godnie i dobrze, skoro i tak nie
                ma nieba, piekła itd. Lepiej się rozerwać, zrobić coś fajnego złego". Może nie
                wiesz, ale wielu przed takimi akcjami powstrzymuje choćby ta świadomość że po
                śmierci mogliby być ukarani.
                • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 13:45
                  serpentor666 napisał:

                  ** Cóż, pokazałes mi że mogę się mylić, ale skąd wiesz że by cię potrącił?**

                  Tu już chyba za dużo gdybania i nie sądzą, aby drążenie tematu prowadziło
                  dokądkolwiek


                  **Co do Hitlera to do 42 wszystkie bitwy wygrywał, Angole i USA już zastanawiały
                  się czy nie podpisać pokoju tyle że wygrała u nich duma i nadzieja na wygraną.**

                  Co znaczy "wszystkie", skoro przegrał. I to nie przegrał z nadzieją, tylko z
                  konkretną siłą militarną wspierana konkretnymi posunięciami.


                  **Co do miłości a nadzieja i wiara to częściej jednak wojny wybuchały z chęci
                  terytorialnych i gosp. niż religijnych.**

                  Ale gdyby nie religia to tych wojen byłoby mniej.


                  **Dlaczego wiara jest chora? **

                  Bo odmóżdża i daje zmyślone odpowiedzi tam, gdzie odpowiedzi jeszcze nie ma.


                  **w przeszłośc i jak ktoś mówił że ziemia jest kulą to go uznawali za wariata, a
                  atomów też wtedy nie mogli dowieść, może Boga też kiedyś będzie można udowodnić
                  że istnieje? **

                  Gdyby teoria istnienia boga była teorią naukową i podawaną naukowej weryfikacji
                  nie byłoby problemu. Jest mnóstwo teorii, które się potwierdzają, bądź padają i
                  to wszystko stanowi siłę napędową poznania.
                  Wiara w boga jest bezkrytycznym i bezrozumnym "potwierdzeniem" istnienia tegoż
                  boga i ciągnie za sobą morze krwi, a nie tylko dociekania naukowe.


                  **Co do planowania miłości to zgadzam się, ale sam się zastanów czy chciałbyś
                  aby po prostu twój związek opierał się na założeniu że za 10 lat będzie dom, za
                  15 dzieci itd.**

                  Aha, ja bym chciał. Jestem człowiekiem statecznym, miłującym pokój i spokój i
                  wcale by mnie nie cieszyły codzienne zgadywanki, czy nie puszcza się moja luba,
                  w której pokładałem coś tak głupiego jak nadzieje. ;)


                  **Planowanie i wiedza są potrzebne, ale opieranie się na ich samych-
                  sorry, ale to już nie jest miłość, tylko interes.**

                  Ależ tak! Bo życie to interes! I trzeba stworzyć taki biznesplan, tak dobrać
                  partnerów, żeby owoce (miłość, zgoda, finanse i dzieci) były jak najlepsze.


                  **To mają jak twoje chęci, ty też piszesz o swoich chęciach. Powiedz mi jedno-
                  co byś zrobił gdybyś znał prawdę o istnieniu Boga. Dajmy na to że wiesz że on
                  nie istnieje. I co ujawniasz to? (Pomijając to że od razu byś był na czarnej
                  liście Chrześcijan, Muzułmanów i
                  Żydów:-)**

                  Ależ prawda o istnieniu boga, a raczej o jego nieistnieniu jest jawna! Wszystkie
                  definicje boga głoszone przez wierzących upadły.
                  Ludzie światli od dawna powtarzają: podaj dowolna cechę boga, a ja udowodnię, że
                  mówisz bzdury. Dlatego tez bóg ucieka w coraz dalsze rejony nieokreśloności
                  (wspomniany kreacjonizm). Nie mówię tu ciągle o np. rydzykowym plemieniu, dla
                  którego jedynym argumentem na istnienie boa jest Rydzyk. ;)


                  **Odebrałbyś w ten sposób nadzieje wielu osobom, wielu by się załamało. **

                  A ilu by odetchnęło, gdyby wreszcie po wielu latach indoktrynacji zaczęłoby im
                  się w głowie układać?


                  **Wielu mogło by wyjść z założenia " Po co tu żyć godnie i dobrze, skoro i tak
                  nie ma nieba, piekła itd. Lepiej się rozerwać, zrobić coś fajnego złego". Może
                  nie wiesz, ale wielu przed takimi akcjami powstrzymuje choćby ta świadomość że
                  po śmierci mogliby być ukarani.**

                  To takie austriackie gadanie.
                  Są całe społeczeństwa praktycznie ateistyczne i świat im się nie zawalił. Wręcz
                  przeciwnie - cywilizacyjnie, kulturowo plasują się w czołówce świata.
                  Odrzucanie religijnych baśni postępuje stopniowo, z wahnięciami.
                  Jak się sprawy potoczą prorokować nie będę, zwłaszcza teraz, kiedy reklama
                  (mająca przynieść władze czy pieniądze) tak bardzo odwołuje się do ciemnego
                  motłochu. Pod jej wpływem motłoch rośnie w dumę i siłę, ale świat zmierza w
                  stronę, w której rola owego motłochu dla rozwoju jest mniejsza będzie coraz
                  mniejsza.
                  • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 16:51
                    Cóż, wojen też byłoby mniej gdyby nie było pieniędzy, ludzi itd. Cóż, co do
                    odmóżdzania to jednak jakoś nie wiem czy odmóżdza, mnóstwo inteligentnych ludzi
                    jest religijnych, a jeszcze powracając do wojen to jakoś nie pamiętam by
                    Dalajlama czy Jan Paweł 2 nawoływali do przemocy. Co do teorii naukowej a wiary
                    to sorry ale ci właśnie wyjaśniam że ot tak nie można potwierdzić istnienia
                    Boga, o to chodzi w wierze, o wierzenie w coś. Zaś co do miłośći to widzisz,
                    twoja luba też może wcale nie mieć nadzieji czy ty ją przypadkiem nie zdradzasz.
                    Wiesz co to zaufanie do kogoś. Jeśli życie traktujesz jako interes to sorry, mam
                    nadzieję że kiedyś nie wyłożysz sie tak, że nie będziesz umiał sobie zrobić
                    "planu". jaka jawna prawda? Na razie jest 50%-50% na to że jest lub nie jest. To
                    proszę, pokaż mi takie "ateistyczne" społeczeństwa- ja nie znam takiego, każde
                    ma swoją religię. Już próbowano religię zastąpić no. nauką czy gospodarką jak w
                    ZSSR i nie pamiętam czy na dobre im to wyszło. A co do zachodu to we Francji czy
                    WB mają teraz problem muzułmanów. Zaś co do motłochu to właśnie tacy jak ty
                    jesteście motłochem, bo w imie własnych racji chcecie ograniczać wolność innych.
                    Sorry stary, komunizm i nazizm już dawno upadł.
                    • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 03:05
                      serpentor666 napisał:

                      Coś napisał, toś napisał, powiem Ci, że Twoje posty to chaos.
                      Jeśli jesteś dzieckiem, które jeszcze nigdy nie pisało żadnego wypracowania to
                      o.k., ale jeśli jesteś dorosły, to jesteś żałosny.
                      Nie dość, że mówisz bzdury, to jeszcze robisz to w sposób estetycznie i
                      organizacyjnie nie do przyjęcia.


                      **Cóż, wojen też byłoby mniej gdyby nie było pieniędzy, ludzi itd.**

                      Nie kręć. Chodzi o to, że nie ma takiego dobra, które nie zaistniałoby bez
                      żadnej religii, a jest wiele zła, które jest tylko religią powodowane.


                      **Cóż, co do odmóżdzania to jednak jakoś nie wiem czy odmóżdza, mnóstwo
                      inteligentnych ludzi jest religijnych,**

                      A ja wiem. I wiem, ze wśród coraz mądrzejszych i najmądrzejszych odsetek
                      wierzących maleje do zera, lub przynajmniej blisko niego.
                      I nie opowiadaj mi o jakichś znanych Ci osobiście ludziach, tylko popatrz co na
                      ten temat mówią badania o zasięgu światowym, badania obejmujące choćby nawet
                      noblistów.


                      **a jeszcze powracając do wojen to jakoś nie pamiętam by Dalajlama czy Jan Paweł
                      2 nawoływali do przemocy.**

                      Nie wiem jak słuchają Dalajlamy jego współwyznawcy, wiem jak słuchali
                      Omatkoboskonaszegopapieża choćby nasi rodacy.
                      Nie słuchali. I choć ten człowiek bełkotał beztreściowo po kościelnemu w sposób
                      nader uduchowiony, to nie miało to żadnego znaczenia dla poczucia religijności
                      rodaków. W większości pozostaje w nich nienaruszone naturalne w religijności
                      poczucie odrębności, obcości i wyższości wobec innych.
                      Religia jako mechanizm społeczny jest złem i żaden Omatkoboskonaszpapież nie ma
                      znaczenia. Zwłaszcza przy tak prymitywnej i infantylnej religijności, jak
                      religijność polskich katolików.


                      **Co do teorii naukowej a wiary to sorry ale ci właśnie wyjaśniam że ot tak nie
                      można potwierdzić istnienia Boga, o to chodzi w wierze, o wierzenie w coś. **

                      Już Cię o sens tego pytałem.... Nie obchodzi Cię jak jest, bo chcesz wierzyć?
                      Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go?
                      Jest to jednak dowód na odmóżdżenie. Normalny człowiek chce wiedzieć i do wiedzy
                      dąży. Tobie Twoja religia zabrania zadawania zbyt daleko idących pytań i do tego
                      jeszcze tak Cie ogłupiła, iż uważasz, ze to wynik Twoich chęci.


                      **Zaś co do miłośći to widzisz, twoja luba też może wcale nie mieć nadzieji czy
                      ty ją przypadkiem nie zdradzasz.
                      Wiesz co to zaufanie do kogoś. Jeśli życie traktujesz jako interes to sorry, mam
                      nadzieję że kiedyś nie wyłożysz sie tak, że nie będziesz umiał sobie zrobić
                      "planu".**

                      To co mówisz jest bardzo infantylne. I zapewne Twoja infantylna mowa jest
                      efektem słuchania kazań. A puknij się w głowę i powiedz, czy wierzącym nie
                      chodzi o interes? Czy nie w ich interesie jest wierzyć i iść do nieba?
                      Naucz się stosować słowa zgodnie z ich znaczeniem, a nie zgodnie z zabarwieniem
                      emocjonalnym wyuczonym w kościele.


                      **jaka jawna prawda? Na razie jest 50%-50% na to że jest lub nie jest.**

                      No, robisz postępy. Twierdziłeś, ze jest wiele dowodów na istnienie boga, a
                      teraz już fifty/fifty... Mimo wszystko jest pytanie:
                      Jak Tyś to wyliczył?
                      Bo po mojemu bóg w dyskursie światowym schował się już tylko w niedostępnych na
                      razie nauce rejonach sprzed bingbangu, choć wcześniej był wszechobecny i
                      wszechpotężny w każdym niemal przejawie życia.
                      Jeśli ciągle uważasz, że jakaś definicja boga oparła się nauce, to ją przytocz.


                      **To proszę, pokaż mi takie "ateistyczne" społeczeństwa- ja nie znam takiego,
                      każde ma swoją religię.**

                      Szwecja, Czechy... na razie wystarczy tak. Kiedy u nas tumany w kieckach robią w
                      publicznych szkołach wodę z dziecięcych mózgów - te choćby przykłady są poza
                      zasięgiem naszych marzeń.


                      **Już próbowano religię zastąpić no. nauką czy gospodarką jak w ZSSR i nie
                      pamiętam czy na dobre im to wyszło.**

                      Bredzisz, człowieku. Właśnie nauka i gospodarka w naturalny sposób ograniczają
                      zasięg religii. A kołchoz wprowadzany batogiem to nie jest zastępowanie religii
                      gospodarką.


                      **A co do zachodu to we Francji czy WB mają teraz problem muzułmanów.**

                      Wszędzie ciemnota religijna jest źródłem problemów.


                      **Zaś co do motłochu to właśnie tacy jak ty jesteście motłochem, bo w imie
                      własnych racji chcecie ograniczać wolność innych.
                      Sorry stary, komunizm i nazizm już dawno upadł.**

                      Czy Ty nie próbujesz odwracać kota ogonem?
                      Kto chce Ciebie ograniczać , bezczelny durniu?
                      To Ty ze swoimi mocodawcami wpierniczasz się z butami w każdą szczelinę życia
                      społecznego w imię swojej ciemnoty i swoich zabobonów.
                      • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 11:05
                        Cóż, nie twierdzę że taki nie jestem, ale sam też jesteś żałosny, choćby te
                        twoje obrażliwe zdania na temat osób wierzących. Religię powodują zło, ale jest
                        też wiele dobra które religia powoduje, spójrz choćby na przykład Matkę Teresę z
                        Kalkuty czy organizacje katolickie pomagające nie tylko w Polsce, ale i za
                        granicą. Co do noblistów to wielu z nich nie zasłużyło na tą nagrodę, choćby
                        twórca lobotomii. Też nie kręć, bo to z mądrzejszymi to demagogia z twojej
                        strony. Co do religijności to ty śmiesz mi wyjeżdzać z "dziecinnością" kiedy sam
                        nie masz szacunku do drugiej osoby? Jak masz jakieś kompleksy to je lecz, a nie
                        zwalaj winy na Bogu ducha winnych ludzi. Każdy naród uważa się za lepszego od
                        innych, religia jest tylko jednym z takich czynników, a nie wiem nawet czy nie
                        przeciwnym, bo chrześcijaństwo i buddyzm naucza szacunku do innych osób i
                        wyznań. Nie, bo ja nie potrzebuję dowodu na istnienie Boga, wystarczy mi sama
                        wiara. Religia nie zabrania mi zadawania pytań, sęk w tym że ja nie potrzebuje
                        odpowiedzi, nie są mi potrzebne do życia. Podchodzisz do mnie wydaje mi się jak
                        do "moherowego bereta". Mylisz się, taki nie jestem, ale wkurzają mnie ludzie
                        które całe zło świata zwalają na religię nie patrząc na to że sami mogą być żli.
                        Cóż, może dla niektórych tak, ale ja tej wiary tak nie traktuje. Ja uważam że
                        nie od religijności powinno zależeć to czy trafisz do nieba( lub piekła) ale od
                        tego jak żyjesz, także w zgodności z samym sobą. Czasami pójdę do kościoła, ale
                        to dlatego że znajomi chodzą i nie wypada żeby szli sami kiedy u nich jestem, a
                        na kazania dawno temu przestałem zwracać uwagę. Tak, tylko że widzisz, religia
                        jest też spoiwem łączącym ludzi. A co do krajów Skandynawskich to słyszałeś że
                        zamknęli księdza za to co powiedział co mówi Biblia o homoseksualizmie? Jeśli to
                        ma być wolny kraj to ten świat w istocie zasłużył na zagładę. Sęk w tym że ten
                        kołchoz to jest zastępowanie religii gospodarką i nauką. Nie, nauka i gospodarka
                        nie ograniczają roli religii. Wiesz że z badań wynikło że ludzie wierzący
                        zarabiają więcej od ateistów? Nie ciemnota, tylko głupota ludzi i "postępowców",
                        którzy są idiotami. Nie, ja nie mieszam się do twojego życia. To raczej ty się
                        mieszasz chcąc przekonać mnie że to w co wierzę to kłamstwo, gó.... To wy, nie
                        my, jesteśćie niebezpieczni.
                        • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 13:04
                          sorry, ze sie Wam wcinam w dyskusje, sadze, ze jak zwykle reszta u
                          wyznajacych wiara w cokolwiek badz i niewyznajacych jej mijacie sie -
                          gorzej, ze faktycznie padaja przy tym obrazliwe slowa....
                          chcialam tylko zauwazyc drobna sprzecznosc - "Tak, tylko że widzisz,
                          religia
                          > jest też spoiwem łączącym ludzi. A co do krajów Skandynawskich to
                          słyszałeś że
                          > zamknęli księdza za to co powiedział co mówi Biblia o
                          homoseksualizmie? "
                          nie widzisz serpentorze BIJACEJ PO OCZACH SPRZECZNOSCI?, no chyba ze
                          homoseksualisci to nie ludzie?
                          wez pod uwage, ze kiedys (gdy nauka nie byla jeszcze rozwinieta) i
                          wladze w sensie doslownym nalezala do Krk wlasnie takie slowa z
                          Pisma pewnie byly legitymizjacja do niszczenia w sensie doslownym
                          innych ludzi - na szczescie dzis zyjemy w innych czasach ale takze i
                          dzis na swiecie dzieja sie sceny jak ze sredniowiecza - tyle, ze w
                          innych krajach, w tych w ktorych cywilizacja jest w powijakach,choc
                          wiara jest bardzo silna (w kazdym razie dyktuje prawo rodem ze slow
                          ze Starego Testamentu, patrz - talibowie)
                        • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 13:20
                          "Religia nie zabrania mi zadawania pytań, sęk w tym że ja nie
                          potrzebuje
                          > odpowiedzi, nie są mi potrzebne do życia.
                          Nie ciemnota, tylko głupota ludzi i "postępowców"
                          > którzy są idiotami. Nie, ja nie mieszam się do twojego życia. To
                          raczej ty się
                          > mieszasz chcąc przekonać mnie że to w co wierzę to kłamstwo,
                          gó.... To wy, nie
                          > my, jesteśćie niebezpieczni."


                          Serpentorze, to ze ktos nie potrzebuje odpowiedzi i nie interesuje
                          go czy to w co wierzy i czy co mu mowia jest klamstwem czy prawda to
                          juz Twoja osobista sprawa, ale jesli podejmujesz sie rozmowy na
                          temat takich pytan i odpowiedzi to nie wyzywaj kogos za to, ze ceni
                          rzetelnosc i prawde, a klamstwo go mierzi... ok?

                          to Ty wdales sie w te rozmowe, wiec nikt ci sie nie miesza do
                          Twojego zycia!!!! - nie oskarzaj blizniego o przyslowiowa belke we
                          wlasnym oku - to wierzacy na podstawie swoich wierzen wplywaja na
                          wladze i chca zapisow zgodnych z ich wierzeniami, mimo ze nie
                          wszyscy w danym kraju podzielaja ich przekonania. Za to nikt z
                          niewierzacych nie zabrania Ci chodzenia do kosciola, wyznawania
                          najbardziej klamliwych teorii czy tzw. prawd objawionych.

                          a co do tego, kto jest niebezpieczny - to moze byc nim kazdy - wiara
                          lub jej brak nie ma tu nic do rzeczy - jak pokazuje historia
                          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 17:44
                            Najpierw Focus35- w 1 poście zgadzam się z tobą, ale chodzi mi o to że wolność
                            przekonań jednych jest karana za przekonania innych. Prawda, zagalopowałem się,
                            ale to nie ja zacząłem obrażanie wierzących w co innego niż ja, miej to na
                            względzie. Sęk w tym że to już jest wmieszanie się w moje życie- twierdzenie
                            tego w co wierzę ja i mnóstwo innych ludzi że to głupota to jest już wmieszanie
                            się w moje życie. Tak dla równowagi to przeczytaj to co pare postów niżej mówi
                            mój konkurent- to by było sprawiedliwe gdybyś do niego też się ustosunkowała.
                            Cóz, z ostatnim zdaniem zagalopowałem się, przyznaję. Ale nie lubię kiedy ktoś
                            ot tak obraża innych ludzi, za to w co wierzą i kim są, bo to już jest dla mnie
                            rasizm. Proszę cię o to byś się także ustosunkował/a o to co napiał mój
                            "przeciwnik", bo tak wyglądasz na nieobiektywnego. Ja też wymagam rzetelności,
                            choćby w sposobie pisania o innych osobach.
                            • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:23
                              Nie pochwalam uwag ad personam, szczegolnie obrazliwych, bo to jest
                              potworna latwizna i uniemozliwia w zasadzie sensowna dyskusje
                              (wlaczaja sie emocje, co naturalne - rozum wchodzi w sojusz z
                              emocjami- wlasnymi oczywiscie:)i po ptokach jest) - moja uwaga o
                              obrazliwych slowach odnosila sie do Waszej dyskusji (wiec takze do
                              wypowiedzi atrotaurusa), ale podpielam sie pod Twoj wpis, bo
                              argumenty astrotaurusa uwazam za trafne. Nazwanie rzeczy po imieniu
                              jest przykre, ale jesli jest to poparte argumentami to nie ma o co
                              sie obrazac. Nie powinno chodzic ani o obrazanie ani o
                              wygrana/przegrana - przynajmniej ja tak widze sensowna dyskusje.
                              Rzadko sie takie zdarzaja, to prawda;(



                              serpentor666 napisał:

                              > Najpierw Focus35- w 1 poście zgadzam się z tobą, ale chodzi mi o
                              to że wolność
                              > przekonań jednych jest karana za przekonania innych. Prawda,
                              zagalopowałem się,
                              > ale to nie ja zacząłem obrażanie wierzących w co innego niż ja,
                              miej to na
                              > względzie. Sęk w tym że to już jest wmieszanie się w moje życie-
                              twierdzenie
                              > tego w co wierzę ja i mnóstwo innych ludzi że to głupota to jest
                              już wmieszanie
                              > się w moje życie. Tak dla równowagi to przeczytaj to co pare
                              postów niżej mówi
                              > mój konkurent- to by było sprawiedliwe gdybyś do niego też się
                              ustosunkowała.
                              > Cóz, z ostatnim zdaniem zagalopowałem się, przyznaję. Ale nie
                              lubię kiedy ktoś
                              > ot tak obraża innych ludzi, za to w co wierzą i kim są, bo to już
                              jest dla mnie
                              > rasizm. Proszę cię o to byś się także ustosunkował/a o to co
                              napiał mój
                              > "przeciwnik", bo tak wyglądasz na nieobiektywnego. Ja też wymagam
                              rzetelności,
                              > choćby w sposobie pisania o innych osobach.
                              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:30
                                Widzisz, zgadzam się z tobą. Ja nie liczę na to że wygra jedna strona, bo nie
                                sądze aby ktoś został przekonany przez drugiego. Moim celem nie jest obrażanie
                                astrotaurusa, ale widzisz, to moja ludzka słabość że kiedy widzę jak ktoś obraża
                                innych to staram się reagować podobnie. Widze błąd ze swoje strony i przepraszam
                                za niego. Ale widzisz, nic się to nie zda jeśli jego też do tego nie przekonasz,
                                bo jeśli jedna strona ulega emocjom to nieuniknione jest że także ta 2 ulegnie,
                                tym się też rządzą dyskusję. Ale dziękuje za posty i postaram się do nich
                                ustosunkowaćL:-)
                                • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:47
                                  Ludzka slabosc dotyczy nas wszystkich! Atrotaurus tez jej oczywiscie
                                  podlega:) - mnie takze, dlatego znajac swoja pasje polemiczna:)
                                  staram sie panowac nad swoimi emocjami - od tego mamy nowe zwoje,
                                  jak one kiepsko dzialaja to wszyscy! na tym traca.
                                  Zwoje astrotaurusa tez pewnie z tym sie zgodza:) - jakby bylo milo
                                  na swiecie, jakby wszyscy mieli pod tym wzgledem dobrze dzialajace
                                  zwoje mozgowe - ochchh!!!!:))) rozmarzylam sie....


                                  serpentor666 napisał:

                                  > Widzisz, zgadzam się z tobą. Ja nie liczę na to że wygra jedna
                                  strona, bo nie
                                  > sądze aby ktoś został przekonany przez drugiego. Moim celem nie
                                  jest obrażanie
                                  > astrotaurusa, ale widzisz, to moja ludzka słabość że kiedy widzę
                                  jak ktoś obraż
                                  > a
                                  > innych to staram się reagować podobnie. Widze błąd ze swoje strony
                                  i przeprasza
                                  > m
                                  > za niego. Ale widzisz, nic się to nie zda jeśli jego też do tego
                                  nie przekonasz
                                  > ,
                                  > bo jeśli jedna strona ulega emocjom to nieuniknione jest że także
                                  ta 2 ulegnie,
                                  > tym się też rządzą dyskusję. Ale dziękuje za posty i postaram się
                                  do nich
                                  > ustosunkowaćL:-)
                                  • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 00:43

                                    focus35 napisała:

                                    **Ludzka slabosc dotyczy nas wszystkich! Atrotaurus tez jej oczywiscie podlega:)**

                                    Przeginasz! A już Cię zaczynałem lubić.... :/

                                    ;)
                                    • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 00:54
                                      miales taka fajna sygnaturke o faktach cos tam bylo;) wiec nie
                                      przeginam - stwierdzam tylko fakt:)

                                      no chyba ze jestes kolejnym wcieleniem boga, ale w tym temacie
                                      jestem dziwnie sceptyczna od 14 roku zycia;)))

                                      astrotaurus napisał:

                                      >
                                      > focus35 napisała:
                                      >
                                      > **Ludzka slabosc dotyczy nas wszystkich! Atrotaurus tez jej
                                      oczywiscie podlega:
                                      > )**
                                      >
                                      > Przeginasz! A już Cię zaczynałem lubić.... :/
                                      >
                                      > ;)
                                      >
                                      • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 01:29

                                        focus35 napisała:

                                        **miales taka fajna sygnaturke o faktach cos tam bylo;) wiec nie
                                        przeginam - stwierdzam tylko fakt:)**

                                        Omatkobosko, też się tłuczesz po nocy?! ;)

                                        To dodam jeszcze kontynuując Tamtą Twoją frazę o emocjach i zacięciu
                                        polemicznym, ze ja .... wstyd się przyznać może..., ale lubię tak rozmawiać jak
                                        to robię tutaj.

                                        Dopóki emocje dotyczą meritum, a nie ambicji jest super!
                                        Rzucanie k...mi w temacie i do rzeczy jest o niebo bardziej owocne i zajmujące,
                                        niż dbałość o poprawność polityczną.
                                        Zwłaszcza na forum internetowym , gdzie dostępność środków wyrazu jest jaka
                                        jest. Mamy tu nicki i poglądy i to jest najważniejsze. :D
                                        • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 01:55
                                          owszem, nocnym markiem jestem klasycznym:)

                                          Swietnie to rozumiem, choc rzucania akurat k... mi nie lubie, bo
                                          wulagaryzmow raczej nie trawie, ale mocne, ostre emocjonalne slowa w
                                          dyskusji lubie, bo czlowiek mysli przezywajac - nie jest automatem,
                                          ktory na chlodno przestawia znaki w swoim procesorze tylko czuje i
                                          przezywa smiesznosc czy glupote, jesli ja dostrzeze wiec akurat tu
                                          jak najbardziej zgoda - i zaden wstyd sie przynac do tego, bo jak
                                          sie jest zaangazowanym to tak jest - pasja to pasja:)). Ulatwia mi
                                          tez odbior Twoich postow to, ze z meritum zwykle baaardzo sie
                                          zgadzam. Tylko dyskusyjne jest czy takie "rzucanie" jest owocne:)Bo
                                          wiem, ze ludzie roznie odbieraja emocjonalnosc w dyskusji i ze mozna
                                          sie po prostu zagalopowac. I nie jest to zadna papierowa poprawnosc
                                          polityczna. Szacunek taki postawowy dla innosci drugiego nie jest
                                          poprawnoscia polityczna tylko czyms, co ogromnie cenie. I co jest
                                          rzadkie.
                                          Gdyby kazdy odbieral ostre slowa jako odnoszace sie do meritum, a
                                          nie do ambicji czy do niego osobiscie byloby super. Ale to jest
                                          rownie rzadkie jak ow szacunek:)



                                          astrotaurus napisał:

                                          >
                                          > focus35 napisała:
                                          >
                                          > **miales taka fajna sygnaturke o faktach cos tam bylo;) wiec nie
                                          > przeginam - stwierdzam tylko fakt:)**
                                          >
                                          > Omatkobosko, też się tłuczesz po nocy?! ;)
                                          >
                                          > To dodam jeszcze kontynuując Tamtą Twoją frazę o emocjach i
                                          zacięciu
                                          > polemicznym, ze ja .... wstyd się przyznać może..., ale lubię tak
                                          rozmawiać jak
                                          > to robię tutaj.
                                          >
                                          > Dopóki emocje dotyczą meritum, a nie ambicji jest super!
                                          > Rzucanie k...mi w temacie i do rzeczy jest o niebo bardziej owocne
                                          i zajmujące,
                                          > niż dbałość o poprawność polityczną.
                                          > Zwłaszcza na forum internetowym , gdzie dostępność środków wyrazu
                                          jest jaka
                                          > jest. Mamy tu nicki i poglądy i to jest najważniejsze. :D
                                          >
                                          • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 08:21

                                            focus35 napisała:

                                            **Tylko dyskusyjne jest czy takie "rzucanie" jest owocne:)Bo wiem, ze ludzie
                                            roznie odbieraja emocjonalnosc w dyskusji i ze mozna sie po prostu zagalopowac.**

                                            Eeee tam, zagalopować! To to już nie ! Zawsze trzymać się meritum - to skuteczne
                                            zabezpieczenie przed zagalopowaniem.... a nawet jak czasem, trochę.... ;)

                                            Tyle że , jak już mówiłem, w necie można sobie pozwolić na więcej. W realu
                                            człowiek ma twarz,otoczenie, a tu tylko nick i poglądy.
                                            W dowolnej chwili serpentor666 może pojawić się jako serpentor667 i powiedzieć:
                                            "Z tym serpentorem666 to nie warto gadać!".
                                            Łatwiejsze to tu , niż tam. :D
                                            • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 08:30
                                              Cóż, może też się pojawić astrotauruz i powiedzieć że nie warto gadać z tym
                                              drugim. Ja też uważam że emocje winny być, ale jak chcesz to rzucaj "mięsem" po
                                              mnie a nie po innych, bo tak pokazujesz ześ frjajer.
                                            • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 23:35
                                              co do meritum - zgoda - ale dla wielu ludzi maritum sa ich emocje,
                                              szczegolnie na forach internetowych to widac, odreagowuja sobie to i
                                              owo;))

                                              a co do netu - wiem, ze tu nie ma twarzy i zawsze mozna zniknac, ale
                                              jednak za nickami stoja ludzie a wypowiedzi nie sa generowane przez
                                              jakas maszyne, ktora losowo zmienia nicki - mam nadzieje;)

                                              a to ze latwiejsze - pewnie, tyle, ze to slaby argument;)))

                                              astrotaurus napisał:

                                              >
                                              > focus35 napisała:
                                              >
                                              > **Tylko dyskusyjne jest czy takie "rzucanie" jest owocne:)Bo wiem,
                                              ze ludzie
                                              > roznie odbieraja emocjonalnosc w dyskusji i ze mozna sie po prostu
                                              zagalopowac.
                                              > **
                                              >
                                              > Eeee tam, zagalopować! To to już nie ! Zawsze trzymać się meritum -
                                              to skuteczn
                                              > e
                                              > zabezpieczenie przed zagalopowaniem.... a nawet jak czasem,
                                              trochę.... ;)
                                              >
                                              > Tyle że , jak już mówiłem, w necie można sobie pozwolić na więcej.
                                              W realu
                                              > człowiek ma twarz,otoczenie, a tu tylko nick i poglądy.
                                              > W dowolnej chwili serpentor666 może pojawić się jako serpentor667
                                              i powiedzieć:
                                              > "Z tym serpentorem666 to nie warto gadać!".
                                              > Łatwiejsze to tu , niż tam. :D
                                              >
                                              >
                            • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:26
                              Wiesz, nazywanie wierzen innych ludzi glupota nie jest mieszaniem
                              sie w ich zycie. Takie, owszem ostre slowa sa opinia, a nie
                              mieszaniem sie w zycie. Astrotaurus taka ma opinie o ludziach,
                              ktorzy obstaja przy czyms, co trzeba z zalozenia przyjac na wiare i
                              wobec czego nie wolno zadawac pytan. Co wiecej, opieraja na tym sens
                              swojego (i innych pewnie) zycia. Dla mnie to tez jest kuriozalne,
                              choc staram sie szanowac ich uczucia, bo wiara w ogromnej mierze
                              opiera sie na uczuciach. Z tych uczuc/emocji wlasnie bierze sie
                              Twoje przekonanie, ze ktos kto podwaza Twoje? czy przyjete przez
                              Twoje srodowisko przekonania miesza sie w zycie - dlatego,ze jakos
                              tam zagraza bezpieczenstwu tych przekonan. A gdybys urodzil sie w
                              innej epoce czy innym kraju chodzilbys do meczetu, zeby byc ze
                              znajomymi, albo twierdzilbys, ze Siwa jest Panem zycia i smierci.
                              Czyz nie? Mozesz byc ponad to, mozesz rozwazyc, to z czego te slowa
                              wynikaja i NIC to w Twoim zyciu moze nie zmienic. Albo moze zmienic
                              (ale to rzadkosc). najczesciej w wyniku tak prowadzonych dyskusji;(
                              kazda ze stron poglebia swoj "okop".
                              Bardzo podoba mi sie, ze napisales ponizej, ze sie zagalopowales -
                              jestes ponad swoje emocje, super:) Astrotaurus zagalopal sie w
                              slowach (mogl byc taktowniejszy) ale w tresci, moim zdaniem, nie.
                              Ale oczywiscie wszystko sie liczy - i tresc i forma!:)
                              serdecznie pozdrawiam:)

                              serpentor666 napisał:

                              > Najpierw Focus35- w 1 poście zgadzam się z tobą, ale chodzi mi o
                              to że wolność
                              > przekonań jednych jest karana za przekonania innych. Prawda,
                              zagalopowałem się,
                              > ale to nie ja zacząłem obrażanie wierzących w co innego niż ja,
                              miej to na
                              > względzie. Sęk w tym że to już jest wmieszanie się w moje życie-
                              twierdzenie
                              > tego w co wierzę ja i mnóstwo innych ludzi że to głupota to jest
                              już wmieszanie
                              > się w moje życie. Tak dla równowagi to przeczytaj to co pare
                              postów niżej mówi
                              > mój konkurent- to by było sprawiedliwe gdybyś do niego też się
                              ustosunkowała.
                              > Cóz, z ostatnim zdaniem zagalopowałem się, przyznaję. Ale nie
                              lubię kiedy ktoś
                              > ot tak obraża innych ludzi, za to w co wierzą i kim są, bo to już
                              jest dla mnie
                              > rasizm. Proszę cię o to byś się także ustosunkował/a o to co
                              napiał mój
                              > "przeciwnik", bo tak wyglądasz na nieobiektywnego. Ja też wymagam
                              rzetelności,
                              > choćby w sposobie pisania o innych osobach.
                              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:37
                                Cóż, powiem że jakie czasy takie obyczaje, panno Focus35( dobrze myślę?)Nie
                                wykluczam tego że bym wtedy w to wierzył i bronił tego, ale widzisz- o to chodzi
                                w wolnej woli- o wybór własnego życia. i ja pozdrawiam.
                                • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 19:26
                                  koncepcja wolnej woli pt. albo wierzysz (w to, co my) albo do
                                  piekla/pod sad jest dosc specyficzna koncepcja a przez wieki tak
                                  bylo (wladza religijna byla tez ta polityczna) i gdzie niegdzie jest
                                  tak do dzis! - wolnosc wyznania i inne wolnosci to zdobycze
                                  cywilizacji nieodwolujace sie do instancji nadnaturalnej,
                                  niezaleznie ze kosciol katolicki coraz chetniej mowi o prawach
                                  czlowieka, ktorych podobno zawsze bronil - kiepski zart...

                                  wybor wolny swojego zycia jest troche utopia, bo jestesmy
                                  zdeterminowani jakos tam wieloma zaleznosciami, ktorych nie
                                  przeskoczymy i przede wszystkim istnieniem innych - ale bardzo cenna
                                  jest dla mnie idea dostepu wszyskich do edukacji (nie mam na mysli
                                  religi w szkolach) - mysle, ze bez edukacji nie mozna mowic o
                                  jakimkolwiek wyborze.

                                  mimo, ze religie glosza potrzebe/koniecznosc milosci blizniego to
                                  jednak sama zasada kazdej religi, ktora uwaza sie za te jedyna
                                  sluszna/dajaca zbawienie - a ktora sie za taka nie uwaza? jest
                                  zupelnie sprzeczna z wolnym wyborem. Nie uwazasz?

                                  serpentor666 napisał:

                                  > Cóż, powiem że jakie czasy takie obyczaje, panno Focus35( dobrze
                                  myślę?)Nie
                                  > wykluczam tego że bym wtedy w to wierzył i bronił tego, ale
                                  widzisz- o to chodz
                                  > i
                                  > w wolnej woli- o wybór własnego życia. i ja pozdrawiam.


                        • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 15:17
                          serpentor666 napisał:

                          **Religię powodują zło, ale jest też wiele dobra które religia powoduje, spójrz
                          choćby na przykład Matkę Teresę z Kalkuty czy organizacje katolickie pomagające
                          nie tylko w Polsce, ale i za granicą.**

                          Mówisz o tej nawiedzonej kretynce, która wiele dziesiątków milionów funtów z
                          datków dusiła na kontach, a podopiecznym kazała cierpieć, bo cierpienie zbliża
                          do boga?! Jej humanitaryzm kazał jej pomagać, jej religijność kazała jej robić
                          to w sposób urągający rozumowi.
                          A te organizacje pomocowe (już nie mówię, że choćby Caritas z naszych wspólnych
                          pieniędzy jest finansowany) to potrzebują bogów do pomocy? Zwykłe
                          człowieczeństwo nie wystarcza?


                          Wiesz , ten zwarty blok słów, który tworzy każdy Twój post jest już tak
                          męczący, że zaczynam mieć dość rozmowy z Tobą. Nie chce mi sie już zgadywać
                          które zdanie czego dotyczy, gdzie się kończy jedna kwestia, a zaczyna inna.

                          Spróbuje wyłuskać tylko sprawy najważniejsze.
                          Nazwałem Cię bezczelnym durniem, bo na takie określenie zasługuje Twoje
                          zarzucanie mi pokrewieństwa z komunizmem i nazizmem. Hitler był katolikiem i
                          przyjacielem ówczesnego ministra magii z Watykanu, Niemcy wojowali z hasłem
                          "Gott mit uns", a u podłoża eksterminacji Żydów były kwestie religijne. Stalin
                          był absolwentem seminarium duchownego, więc też bliższy Tobie, niż mnie.
                          A nawet gdyby byli ateistami jak ja, to co z tego by wynikało?
                          Z odrzucenia wiary w bóstwa nie wynika w żaden sposób wniosek pozwalający
                          przylepić człowiekowi jakąkolwiek łatkę.
                          Skojarzenie ateista=nazista świadczy o ogromnej głupocie i złej woli.

                          To Ty raczej stając się dobrowolnie członkiem organizacji kościelnej przejmujesz
                          część odpowiedzialności za zło przez owa organizację kiedykolwiek spowodowane.
                          To Ty odpowiadasz za robienie dzieciom wody z mózgów przez ciemniaków, dla
                          których zbiór starożytnych bajek jest jedynym źródłem wiedzy.
                          To Ty odpowiadasz za śmierć na AIDS ludzi, którym ciemniaki legitymizowani Twoim
                          poparciem zakazują używania prezerwatyw. Itp.


                          Zarzucasz mi brak szacunku do drugiej osoby? A dlaczego mam szanować człowieka,
                          który z własnej woli robi sobie wodę z mózgu i w dodatku zarzuca mi swoje
                          ułomności? A czy Ty szanujesz mnie i moje poglądy? Też nie, bo inaczej byłbyś
                          przyjął moje poglądy za swoje.
                          Znów posługujesz sie słowami, które znaczą co innego, albo nic nie znaczą.
                          Przyjmij więc do wiadomości: szanuję Twoje prawo do życia po swojemu, do
                          wyznawania dowolnej religii, do posiadania i wyrażania własnych poglądów.
                          Jednakże użytek jaki z tego prawa robisz już mojemu szacunkowi nie podlega.
                          Wręcz przeciwnie: uważam, że głoszenie nieuzasadnionych zabobonów zasługuje na
                          najwyższe potępienie.

                          Jeśli idzie o konflikt nauki i religii prosiłem Cię o przytoczenie definicji
                          boga, która przetrwała konfrontację z nauką, z rozwojem wiedzy i doświadczenia
                          ludzi. Podaj choć jedna po prostu.
                          A jeśli chcesz wekslować temat jakimiś sztuczkami, to skup sie na jednej i
                          powiedz coś szerzej o co chodzi z tymi kwiatami, albo z tym ogniwem ...
                          Ja powtórzę krótko swoje zdanie: Jeśli jeszcze czegoś nie wiemy to nie znaczy,
                          że odpowiedzią na tę kwestię jest wymyślony bóg.


                          I ostatnia Twoja wypowiedź:

                          **Wiesz co astrotaurus, uważam że dalsza dyskusja nad tym nie ma sensu, bo
                          zaczęliśmy "jechać" po sobie, a nie po temacie.**

                          No to przejrzyj watek i popatrz kto mnoży byty ponad potrzebę. Ja Ci tylko
                          zwracam uwagę, że wprowadzane przez Ciebie nowe kwestie są nieuprawnione i
                          niczego nie wyjaśniają.


                          **Wiem jak to może dla ciebie zabrzmieć, ale obydwoje musimy przyjmować to co
                          uważamy na wiarę- ja Boga, ty
                          zaś naukę.**

                          Jakimi słowami, w jakim języku, w jaki sposób mam powiedzieć, aby dotarło do
                          Ciebie, że ja NICZEGO i NIGDY nie przyjmuje na wiarę i niczego i nigdy
                          przyjmować tak nie chcę?


                          **Ja nie wykluczam że mogę błądzić, że Bóg nie istnieje, ale też może być tak
                          że to ty możesz się mylić, że naukowcy mogą się mylić.**

                          Czyli Ty nie wierzysz, ale przypuszczasz, wątpisz, chciałbyś wierzyć...
                          Ja też mogę sie mylić i moi naukowi idole mogą się mylić, tylko że ani oni, ani
                          ja nie będziemy sie upierać jak osły przy swoim.
                          Przedstaw, jak Cię proszę, definicję boga, która oparła sie nauce , a ja
                          natychmiast zwątpię, bo jak możesz przeczytać w jednej z moich sygnaturek:
                          "każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów".


                          ** Proponuje żakończyć na tym, ale nie zwycięstwem moim czy twoim, lecz remisem(
                          niech obydwie strony wyjdą z twarzą:-)**

                          Tego typu ambicje też są mi obce. Nie interesuje mnie wygrana/przegrana w takim
                          sensie jak proponujesz. Jeśli, przypomnę, przedstawisz mi definicję boga, która
                          wytrzymała konfrontacje z nauką (albo za pomoca kwiatków obalisz teorie
                          ewolucji) , ja przyznam Ci rację i będzie to moje zwycięstwo.
                          Mnie bowiem nie chodzi w żadnej mierze o wyjście z twarzą, która jest pyskiem
                          upartego osła.
                          • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:04
                            Już to co piszesz w 1 zdaniu świadczy o tobie. Widzisz, ja mógłbym tak napisać
                            choćby o Darwinie, ale mam mimo to szacunek do jego osoby. Widzisz, ja mogłbym
                            "jeżdzić" po ateistach że są kretynami, że mają innych gdzieś tylko zależy im na
                            sobie, tylko co z tego? Ja nie mam zamiaru ot tak obrażać innych, i tego samego
                            wymagam od ciebie. A od ich pomocy wara, bo powiedz mi czy ty sam byłbyś zdolny
                            do tego co oni robią. Ja nie, i za tą siłę ich podziwiam. Hitler katolikiem?
                            Dobre sobie, słyszałeś o Ultima Thule? Naziści stworzyli własną religię, opartą
                            na wierzeniach german i skandynawów. Eksterminacja nie miała podłożeń
                            religijntych tylko rasowych, nie rób z siebie aż takiego idioty. Cóż, jednak
                            Stalinowi i Hitlerowi bliżej było do ateistów noż do wierzących, ale nie uważam
                            przez to że wszyscy ateiści to skur...ele, sam mam paru dobrych znajomych którzy
                            w nic nie wierzą, ale nie widzą niczego złego w tym że inni wyznają swoich
                            Bogów. Nie, nie stałem się dobrowolnie- zostąłem z przymusu ochrzony, musiałem
                            chodzić na religię i do kościoła itd. Cóż, ja może odpowiadam za ich śmierć ale
                            ty odpowiadasz w takim samym stopniu jak ja- bo czy robisz coś aby im pomóc?
                            wątpie. Dla mnie prawdziwą bajką jest to jak ktoś taki jak ty mógł się uchować w
                            tym chorym świecie. Co do braku szacunku to dlaczego ja mam szanować kogoś
                            takiego jak ty, który tego szacunku odmawia innym. Nie, ja ci tego szacunku nie
                            odmawiam. Ale z 2 strony jak ktoś, kto nie szanuje innych, może spodziewać się
                            szacunku do swojej osoby? Cóż, nie ma naukowej definicji Boga( a przynajmniej
                            nie słyszałem takowej). Ale z drugiej jeśli jeszcze czegoś nie wiemy to nie
                            spodziewajmy się że nauka na wszystko odpowie. Co do 2 części( o moim
                            przedostatnim poście) moje kwestię w równym stopniu nic nie wyjaśniają jak
                            twoje. Widzisz, ty cały czas upierasz się przy swoim. Chciałem tylko powiedzieć
                            że ty i ja możemy być w błędzie, że może jest jeszcze inaczej. Dlaczego miałbym
                            chcieć abyś zwątpił? Wierz w to co chcesz wierzyć, tak zawsze mawia mój jeden
                            znajomy. A co do sygnaturki to musze powiedzieć że ty starasz się niestety
                            odebrać innym to prawo do własnego zdania. Widzisz, ja nie przedstawię ci
                            definicji Boga, ale ty wyjaśnij mi proszę jak nauka wyjaśnia powstanie życia? Co
                            nauka mówi o początkach ewolucji? Nic, bo nie wie nic na ten temat i bardzo
                            możliwe że jak w przypadku Boga nigdy nie dowiemy się prawdy. Ja nie chce abyś
                            uważał się za osła, za przegranego. Chce aby każdy z nas uważał się za
                            wygranego, bo druga strona go nie "pokonała". Nie uważam cię wcale za osła, a z
                            siebie nie chcę robić mr. wszystkowiedzący. Chce jedynie abyś nie odmawiał prawa
                            do wierzenia innym, bo równie dobrze ktoś mógłby ci odebrać prawo do własnej
                            wizji świata.
                            • piwi77 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:30
                              serpentor666 napisał:

                              > Hitler katolikiem? Dobre sobie, słyszałeś o Ultima Thule? Naziści
                              > stworzyli własną religię, opartą na wierzeniach german i
                              > skandynawów.

                              Piszesz, że stworzyli wiarę (w czym nie ma nic dziwnego, bo każda
                              wiara jest produktem, który musi najpierw przez kogoś zostać
                              stworzony), ale nie przeszkadza ci wrzucac Hitlera, twórcę jakiejś
                              osobliwej wiary, mieszanki katolicyzmu z katolicyzmem, do worka z
                              napisem, ateiści. Austrotaurus ma rację, masz problemy z myśleniem,
                              że tak to delikatnie ujmę.
                              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 02.11.08, 18:38
                                Nie, ja nie wrzucam go do ateistów, pisze tylko że bliżej im było do ateistów
                                niż katolików.
                            • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 01:21
                              serpentor666 napisał:

                              ** Już to co piszesz w 1 zdaniu świadczy o tobie. Widzisz, ja mógłbym tak
                              napisać choćby o Darwinie, ale mam mimo to szacunek do jego osoby.**

                              Co w 1. zdaniu pisałem? To o Matce Teresie?!
                              Mógłbyś to samo powiedzieć o Darwinie? Ciekawym bardzo jak byś to uzasadnił.
                              Choć jak na razie do uzasadnień to Ty się nie wyrywasz.
                              Już nie mówię jak ciężko Ci coś zacytować, albo nacisnąć czasem enter dla
                              przejrzystości wypowiedzi.


                              **. Widzisz, ja mogłbym "jeżdzić" po ateistach że są kretynami, że mają innych
                              gdzieś tylko zależy im na sobie, tylko co z tego?**

                              No, w sumie nic z tego. Mógłbyś jeździć, bo w ogóle jeździsz bardzo emocjonalnie
                              i nie patrzysz na związek swojej jazdy z rozumem.
                              Na wszelki wypadek przypomnę, że "ateista" to znaczy "a-teista" czyli ktoś
                              odrzucający bajki o bogach. Koniec. Nie wynika z tego nic innego: ani poglądy
                              społeczne, polityczne ani system wartości ... nic poza a-teizmem.
                              Nie wiedziałeś, prawda?

                              O Hitlerze już było u innych... więc szczegóły sobie daruję.

                              **nie uważam przez to że wszyscy ateiści to skur...ele, sam mam paru dobrych
                              znajomych którzy w nic nie wierzą, ale nie widzą niczego złego w tym że inni
                              wyznają swoich Bogów.**

                              Znowu mnożysz jakież nowe byty nie wiadomo po co. To bardzo infantylna
                              "argumentacja". Jeśli uważasz temat za ciekawy to zaproś tych znajomych do
                              dyskusji, ale nie przedstawiaj opinii niewiadomokogo jako jakiejś znaczącej i
                              rozstrzygającej. Bo ja widzę wiele złego w wyznawaniu bogów przez wielu ludzi.


                              **Nie, nie stałem się dobrowolnie- zostąłem z przymusu ochrzony, musiałem
                              chodzić na religię i do kościoła itd**

                              Dzieciaku, nie mówię o tym do czego byłeś zmuszany, tylko co robisz teraz
                              dobrowolnie. Aczkolwiek często człowiek indoktrynowany od dziecka może do
                              śmierci nie zdobyć się na wolność. To też ogromne zło wynikające z religii.


                              **Cóż, ja może odpowiadam za ich śmierć ale ty odpowiadasz w takim samym stopniu
                              jak ja- bo czy robisz coś aby im pomóc? wątpie.**

                              Owszem, próbuję wyrwać jednego mordercę - Ciebie z łap tych, którzy Tobą kierują.
                              Próbuję nauczyć swoje dzieci racjonalnego myślenia o wszystkim...
                              Rzeczywiście nie wybieram się do Afryki nakładać Murzynom kondomy, wolałbym
                              podłożyć bombę w Ministerstwie Magii, bo bliżej. ;)


                              O szacunku też już było i uważam, ze przerzucanie się protezami słownymi
                              wynikającymi z poprawności politycznej nic nie wniesie ciekawego.


                              **Cóż, nie ma naukowej definicji Boga( a przynajmniej nie słyszałem takowej).
                              Ale z drugiej jeśli jeszcze czegoś nie wiemy to nie spodziewajmy się że nauka na
                              wszystko odpowie.**

                              Ano, nie ma definicji boga, która by miała ręce i nogi, ale z drugiej strony
                              jeśli jeszcze czegoś nie wiemy to skąd możemy spodziewać się w ogóle odpowiedzi,
                              jak nie od nauki? Od boga, o którym nie potrafimy powiedzieć nic mądrego?
                              Powtórzę: jeśli nie ma odpowiedzi, to nie mów, że odpowiedzią jest "bóg".

                              Jakieś-tam upieranie się przy swoim i wygrywanie też sobie daruję, bo
                              przynajmniej jedna mądra dziewczynka coś Ci może już rozjaśniła .
                              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 08:28
                                A chpcby tak że stary pop..delec myśli że jest małpą i chce innych przekonać do
                                tego. Cóż, taki już mój styl pisania( o enterze). Sęk w tym że to ty jeżdzisz
                                emocjonalnie, choćby to co pisałeś o matce Teresie. Cóż, ja zaś widzę wiele
                                złego w odrzucaniu wartości tylko dlatego "że tak mi się podoba". Nie, ja jestem
                                wolny. Mogę zrezygnować z wiary. Ale ty nie jesteś wolny, bo sam siebie
                                ograniczasz "niewiarą". Racjonalnego myślenia- braku szacunku do drugiej osoby,
                                wiary, straszeniem przed religiami- żal mi tych twoich dzieci. Co do mojej
                                "morderczości" to cholera, nie uda ci się, bo czemu miałbym z jednego
                                "kretynizmu"( twoim zdaniem) uciekać do drugiego, twojego. Ja nie twierdzę że na
                                wszystko odpowiedzią jest Bóg. Ale też nie sądze że nauka wszystko wyjaśni, jak
                                choćby Big bang czy ewolucję. Ale nie uciekam się od razu do Boga(Są jeszcze
                                kosmici:-)
                                • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 09:20

                                  serpentor666 napisał:

                                  **A chpcby tak że stary pop..delec myśli że jest małpą i chce innych przekonać
                                  do tego.**

                                  O! Ty zawsze przez noc świeży zapas żółci produkujesz?
                                  To na pewno o Darwinie? Ksiądz Ci tak powiedział?


                                  **Cóż, taki już mój styl pisania( o enterze). **

                                  Cóż, dlatego uważam, że nie zasługujesz na szacunek, skoro tępe zadowolenie z
                                  siebie uniemożliwia Ci postęp.


                                  **Sęk w tym że to ty jeżdzisz emocjonalnie, choćby to co pisałeś o matce Teresie**

                                  A konkeretnie...? uważasz, że dobrze robiła szczędząc ukrytych milionów na
                                  środki przeciwbólowe?
                                  Ja uważam, że była obłąkana. Religijnie.


                                  **Cóż, ja zaś widzę wiele złego w odrzucaniu wartości tylko dlatego "że tak mi
                                  się podoba". **

                                  Oj, stajesz się coraz bardziej męczący. Ja przecież mówię o racjonalnym
                                  myśleniu. Ja wiem, że choć "z gustami się nie dyskutuje", to wybory według gustu
                                  już podlegają ocenie krytycznej. To Ty wymyślasz jakieś bzdury o bogach, bo "tak
                                  Ci się podoba", choć nie masz na to żadnego rozumnego argumentu.


                                  **Nie, ja jestem wolny.
                                  Mogę zrezygnować z wiary. Ale ty nie jesteś wolny, bo sam siebie ograniczasz
                                  "niewiarą".**

                                  Nie, Ty jesteś męczący i żałosny.
                                  To ja mogę buszować po najdalszych krańcach wyobraźni, zadawać dowolne pytania i
                                  snuć dowolne przypuszczenia. Ty jesteś ograniczony obszarami, w których panoszy
                                  się rak Twojego mózgu - religia.


                                  **Ale też nie sądze że nauka wszystko wyjaśni, jak choćby Big bang czy ewolucję. **

                                  I zapewne masz jakieś mądre przesłanki, aby wątpić? Znasz jakieś punkty w
                                  okolicach bigbangu, których nauka nie przeskoczy?
                                  Ksiądz Ci o nich powiedział?

                                  Tylko zacznij mówić do rzeczy i na temat, bo stracę całkiem ochotę na infantylne
                                  przepychanki.
                                  • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 09.11.08, 15:01
                                    Drogi astrotaurusie, to był przykład twojego stylu pisania. No pewnie że o
                                    Darwinie, tylę że nie ksiądz mi to powiedział, lecz sam do tego doszedłem, też
                                    dzięki pomocy naukowców. Cóż, przepraszam że nie jestem tak "postępowy" jak ty,
                                    ale swoją drogą dlaczego ja mam się do ciebie dostosowywać, a nie ty do mnie?
                                    Naprawdę mnie odkryłeś, jestem tępym zarozumialcem i nie zasługuję na szacunek
                                    innych. Ale wiesz co- to samo można napisać o tobie:-) Cóż, jeśli za obłąkanie
                                    nazywasz pomoc innych to gratuluje, nowy nobel się szykuję. Co do religijności
                                    to chwała jej za to że taka była. A co do milionów to dowody prosze na to że
                                    szczędziła. No chyba że ta "prawda" została ci "objawiona". Racjonalne myślenie?
                                    Zwłaszcza to o pomocy dla innych to "obłąkaność" to ciekawi mnie to racjonalne
                                    myślenie. Tak, uznałem Boga "bo tak mi się podoba". I co ci do tego? Uważasz się
                                    za lepszego bo myślisz "racjonalnie", jesteś "wolny". W czym? A ty masz rozumne
                                    argumenty(" obłąkaność")? Wiesz co raka mózgu nie uznaje za choroby wywołanej
                                    religią. Skąd wiesz że nie zadaję pytań, że jestem ograniczony? Jestem tak samo
                                    ograniczony jak ty- ogranicza naś wyobrażnia, a wierz mi- dopiero niedawno
                                    zacząłem sobię głowę "zawracać" religią. I też "buszuję", zadaję pytania i
                                    wyobrażam sobie rzeczy. Tak, jak i dlaczego do niego doszło? Skąd wziął się atom
                                    pierwotny( wiem że się powtarzam). Nie przeskoczy, bo trzeba zadać sobie
                                    pytanie- skąd wziął się atom pierwotny? Nie chcę mówić że Bóg go stworzył bo nie
                                    wiem. Najpierw ty zacznij mówić:-)
                              • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 08:31
                                A czy toboe panna Focus35 rozjaśniła?
          • blue.michel Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 03.11.08, 23:48
            astrotaurus napisał:

            >
            > blue.michel napisał:
            >
            > **Szatan, (Zło), wszystko czyni, aby nikt w niego nie wierzył, tzn. w jego
            > istnienie to jego strategia, perfidność, nikczemność. Z czymś co nie istnieje,
            > nie walczymy, nie oponujemy, nie przeciwstawiamy się!**
            >
            > Człowieku, jakież przed Tobą pole do popisu się otwiera!
            > Weź no udowodnij, albo choćby uprawdopodobnij istnienie szatana, czy istnienie
            > boga. Nie dość, że kościelni na ołtarze Cię za życia wyniosą, to jeszcze
            > dostaniesz parę Nagród Nobla - przewrócisz widzenie świata, pchniesz naukę na
            > nowe tory.
            >
            >
            > **To przecież natura ludzka jest ułomna, my jesteśmy sami sobie winni.
            > A tak nie jest? Natura ludzka jest ułomna i w tę naszą niedoskonałość
            > wkrada się zło! Dlatego człowiek powinien dążyć do doskonałości, aby zło nie
            > mogło w nas zaistnieć!**
            >
            > Oczywiście, że jesteś sam sobie winny!
            > Możesz być człowiekiem światłym, możesz być tumanem powtarzającym bezmyślnie
            > starożytne bajki. Wybór należy do Ciebie.
            >
            >
            > **To bezinteresowne i swobodne praktykowanie. Wiary, nadzieji i miłości. Te trz
            > y
            > rzeczy, nazywamy _cnotami heroicznymi_.**
            >
            > Cóż, wiara jest bezsensownym sposobem widzenia świata i jest praktykowana prze
            > z
            > głupców i tchórzy, więc z heroicznością nie ma nic wspólnego.
            > Nadzieja to co innego, jednak jej rolę w życiu tez najlepiej ograniczać
            > sensownym i celowym działaniem, żeby jak najmniej liczyć na nadzieję.
            > Miłość - tak, tak, tak !!
            >

            Tekst nie był bezpośrednio skierowany do twojej osoby. Pytanie retoryczne:
            Dlaczego, więc tak bardzo i to bardzo zależało ci na odpowiedzi, a raczej
            krytyce tej odpowiedzi? I jej negacji?

            Retoryka twoich wypowiedzi jest bardzo ciekawa!
            Prawie wszystkie wypowiedzi opierasz na krytyce-negacji, albo ośmieszasz,
            ironizujesz lub potwierdzasz tylko te, które dla ciebie wygodne.
            Mącisz "nie z tej Ziemi" - "niebiański-byku"!
            Mataczysz tak bardzo, że w odpowiedziach sam się już zamotałeś!
            Dla przykładu: wiarę jako sposób widzenia, mieszasz z cnotami heroicznymi, gdzie
            jednym z podstawowych składników jest wiara.
            To samo słowo, przeciwstawiasz temu samemu słowu. W wypowiedziach
            brak logicznego myślenia. Przykład:> wiara jest bezsensownym sposobem widzenia
            świata...
            Pytanie. Czy wiara, religia, odnosi się do świata materialnego?
            Czy raczej jest to przekonanie o istnieniu Boga!
            Inny przykład, matactw, robienia z wody z mózgu, chaosu myślowego!
            Na temat cnót heroicznych. Cytuję, wypowiedż z dn.31.10.08, 09:26.
            >Trochę to ... enigmatyczne. Kościelne rzeczy czy osoby święte to wymysły
            głupców, ale te heroiczne cnoty to dla mnie nieodgadniona zagadka. Autor,
            astrotaurus.
            Patrz komentarz powyżej na temat cnót heroicznych, autor astrotaurus,1.11.08,
            11:53. Czyżbyś doznał nagłego olśnienia?!!!?
            Wciskasz kit, nawet tam gdzie niema szczelin i gdzie nie wieje?
            Kim jesteś? Astrotaurusie?

            "Któż jak Bóg!"
            • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 09.11.08, 05:32

              blue.michel napisał:

              **Tekst nie był bezpośrednio skierowany do twojej osoby.**

              A co to ma do rzeczy....?
              Wykupiłeś to forum na własność i wprowadzasz swoje ograniczenia?


              **Pytanie retoryczne: Dlaczego, więc tak bardzo i to bardzo zależało ci na
              odpowiedzi, a raczej krytyce tej odpowiedzi? I jej negacji?**

              Odpowiedź merytoryczna: Odpowiedź owa to wyjaśniła. Każde gadanie bzdur bez
              uzasadnienia powinno dostać odpór.


              **Retoryka twoich wypowiedzi jest bardzo ciekawa!**

              A Twoje obezwładniająca wręcz. Spróbuję z następującego potem chaosu ble ble
              wydobyć coś co może mieć coś wspólnego z jaki sensem i treścią rozmowy:


              ** Mataczysz tak bardzo, że w odpowiedziach sam się już zamotałeś!
              Dla przykładu: wiarę jako sposób widzenia, mieszasz z cnotami heroicznymi,
              gdzie jednym z podstawowych składników jest wiara.**

              Ach, to ja mataczę....?
              Czyli co... gdybym ja nie mieszał wiary z cnotami heroicznymi, to wiara nie
              byłaby jednym z podstawowych składników....?
              A co to w ogóle są "cnoty heroiczne", skoro w ich skład wchodzi coś tak
              bezsensownego jak wiara? Czy to znaczy, ze trzeba być herosem, aby przy
              dzisiejszym stanie wiedzy upierać się, że istnieje coś, na istnienie czego nie
              ma żadnych dowodów, albo że widok trumny Omatkoboskonaszegopapieża prowadzi do
              zapłodnienia?
              I to wcale nie jest zabawne.


              **Pytanie. Czy wiara, religia, odnosi się do świata materialnego? Czy raczej
              jest to przekonanie o istnieniu Boga! **

              Jesteś przekonany o istnieniu boga, który nie ma nic wspólnego ze światem
              materialnym?
              Twoja religia i Twoja wiara nie mają żadnego wpływu na Twoje życie w świecie
              materialnym?
              Pewnie znów mataczę....?


              **Patrz komentarz powyżej na temat cnót heroicznych, autor astrotaurus,1.11.08,
              11:53. Czyżbyś doznał nagłego olśnienia?!!!?**

              O co Ci chodzi?
              Zbitka słów "cnoty heroiczne" jest mi mentalnie obca , cuchnie z daleka
              kościelnym nadęciem, więc pytam o Twoje zdanie na temat, aby wiedzieć jak się
              ustosunkować.
              A coś rzec na temat relacji niektórych pojęć potrafię od zawsze, wiec dość łatwo
              przyszła mi powierzchowna i trochę ironiczna konfrontacja wiary, nadziei i
              miłości z heroicznością.


              **Kim jesteś? Astrotaurusie?**

              Dobrze się domyślasz...
              Będziesz mój. :D
    • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 09:26

      martha31 napisała:

      **Ci co nie wierzą w szatana mogą, zamiast szatana, wstawić nieosobowe zło,
      które prowadzi ostatecznie do nieszczęśliwego życia i chaosu.**

      Co to jest nieosobowe zło, które prowadzi?
      Bo szatan - to ja wiem: namacalny, realny stwór sprokurowany przez namacalnego,
      realnego boga. On knuje, kombinuje, wiec może poprowadzić ...., ale to drugie....?


      ** 1. postępujące nałogi- alkoholizm, seksoholizm, pracoholizm, TV-mania,
      internetomania, hipohondria,**

      Bogu się pochrzaniło i nie dopasował religii do ludzi.


      **2. nadmierny lęk o przyszłość,**

      A jaka jest miara nadmierności i jak jest miara przyszłości? Czy np. kler
      katolicki dbający o dobra doczesne , a mający gdzieś bajki o życiu wiecznym jest
      wobec tego punktu o.k. ?


      **3. niechęć do wspołpracy, wspólnoty, skrajny indywidualizm,który nie jest
      "innością" ,ale samotnością z winy niechęci do innych,**

      A jak odróżniasz skrajny indywidualizm od "inności"? I co to w ogóle jest/są ?


      **4. niechęć do jakiejkolwiek zwierzchności (nie chodzi o konkretną, ale ogólnie
      w życiu),**

      Czyli trzeba mieć chęć do masowej zwierzchności? Boga, duchów, ministra magii z
      Watykanu, fury ludzi w szatach czarodziejów... czy chęć do zwierzchności szatana
      szatana też ku dobru wiedzie?


      **5. niechęć do przebaczenia ,pojednania, zakończenia sporow, celowe wzbudzanie
      konfliktów między bliskimi sobie ludźmi,**

      Aha! A między niebliskimi to dobrze?


      **6.nieczystość( wulgaryzacja seksulności, pornografia, nie panowanie nad sferą
      seksualną itd)**

      Znów zapytam o miarkę. Czy ksiądz katolicki gwałcący dzieci raptem kilka razy w
      roku panuje nad sferą, czy nie panuje, bo np. Omatkoboskonaszpapież chronił
      pedofilów w szatach czarodziejów i nie podejmował żadnych prób pracy z
      pokrzywdzonymi dziećmi - może to była kara za owych dzieci rozpasanie?


      **7. ciągłe wulgaryzowanie: chętne odbieranie godności sobie i innym**

      Nie kumam. Powulgaryzuj ze dwa tygodnie ciurkiem, nie ubędzie mi od tego ani
      krzyna godności. Ja sam też potrafię godnie wulgaryzować.
      Nie do końca wiem jak to jest, kiedy ktoś ma całą swoja godność pod kiecką
      Rydzyka, ale podejrzewam, że wtedy rzeczywiście może być krucho, wystarczy byle
      co i już się taki ktoś zachowuje poniżej wszelkiej godności.


      **8. chęc zemsty, stawianie zawsze na swoim, brak uświdomienia sobie
      własnych błędów**

      Co do zemsty i nieuświadamiania o.k.
      Gorzej z tym stawianiem na swoim... czy stawiasz znak równości między stawianiem
      na mądrość i stawianiem na głupotę?


      **9. niewdzięczność**

      Popatrz, kumam z marszu. Oczywiście, jeśli dobrze się domyślam co masz na myśli....


      **10. niechęć,wstręt do rzeczy i osób świetych (nie chodzi o kościelne ,ale o
      te, które posiadają heroiczne cnoty)**

      Trochę to ... enigmatyczne. Kościelne rzeczy czy osoby święte to wymysły
      głupców, ale te heroiczne cnoty to dla mnie nieodgadniona zagadka.


      **11. nadmierny wstręt(do wszystkiego),
      wstręt np. przed chorymi, dziecmi, starszymi, biednymi czyli niechęć
      do słabszych, niechęć do przebywania z nimi**

      Do wszystkiego? Do pornografii też, czy jesteś klonem Kononowicza?
      Reszta tak rzewna i duszoszczypatielna, że zapiera dech.


      **12. przemoc, brutalność, wandalizm, kult silnego**

      Jehowa do zsypu!


      **13. relatywizm, niestałość,niecheć lub niemoc stałości, w tym stałości w
      zobowiązaniach,**

      Ble, ble... a coś bliżej?


      Z początku wydawało mi się to zabawne, ale teraz już nie. Trochę się zmęczyłem,
      trochę mi Ciebie żal, , więc daruję sobie ciąg dalszy.
      • pocoo Re: Jesteś genialny astrotaurus 31.10.08, 10:02
        Czytając Twoje odpowiedzi na sztańskie wersety autorstwa marthy31,wyłam niczym kojot.Płakałam ze śmiechu też.
        Bidulka ta bogobojna martha bo Szatan pomieszał jej szyki.Nie wiedziało biedactwo , że tymi swoimi wymysłami obarcza swoich braci w wierze i wystawia ich na biczowanie.
        • caroli_ne_86 Re: Jesteś genialny astrotaurus 31.10.08, 10:12
          Myślisz ,że tylko TY 'POCO":)
          Ja juz dawno pisałam ,że kiedyś 'zejdę' na zawał serca prze teksty
          a st r o t a u r u s a i ..kolterka;)

          Ale bywaja takie dni iz należy im dać po ..łapkach:, to już insza ..inszość:))
          • astrotaurus Re: Jesteś genialny astrotaurus 31.10.08, 10:20

            caroli_ne_86 napisała:

            **Myślisz ,że tylko TY 'POCO":)
            Ja juz dawno pisałam ,że kiedyś 'zejdę' na zawał serca prze teksty
            a st r o t a u r u s a i ..kolterka;)**

            Prawda, pisałaś.


            **Ale bywaja takie dni iz należy im dać po ..łapkach:, to już insza ..inszość:) ) **

            Ale tego nie musiałaś.... :/
            • caroli_ne_86 Re: Jesteś genialny astrotaurus 31.10.08, 10:59
              astrotaurus napisał:
              > Ale tego nie musiałaś.... :/
              Przepraszam" , ,znów weszłam , gdzie nie trzeba i napisałam..za dużo :(((
              się chyba nigdy nie ...nauczę:(((
              już ...znikam
              pl.youtube.com/watch?v=Q_Jc-LY0YsY
        • astrotaurus Re: Jesteś genialny astrotaurus 31.10.08, 10:18

          pocoo napisała:

          **Czytając Twoje odpowiedzi na sztańskie wersety autorstwa marthy31,wyłam niczym
          kojot.Płakałam ze śmiechu też.
          Bidulka ta bogobojna martha bo Szatan pomieszał jej szyki.Nie wiedziało
          biedactwo , że tymi swoimi wymysłami obarcza swoich braci w wierze i wystawia
          ich na biczowanie.**

          Dzięki! z Tobą też się miło współpracuje (pkt 3. mathowych31 wersetów). ;)
      • martha31 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:04
        astrotaurus napisał:

        >
        > martha31 napisała:
        >
        > **Ci co nie wierzą w szatana mogą, zamiast szatana, wstawić
        nieosobowe zło,
        > które prowadzi ostatecznie do nieszczęśliwego życia i chaosu.**
        >
        > Co to jest nieosobowe zło, które prowadzi?
        > Bo szatan - to ja wiem: namacalny, realny stwór sprokurowany przez
        namacalnego,
        > realnego boga. On knuje, kombinuje, wiec może poprowadzić ....,
        ale to drugie..
        > ..?

        Jak nie wiesz co to jest zło to masz chyba najwiekszy z mozliwych
        problemow i we wszystkim, co napisałam tkwisz po uszy!
        Jeśli ktoś na chodniku widzi gó... to je omija, Ty gówna nie
        uznajesz za gó..., bo nie odróżniasz, więc bezmyślnie w nie
        wdeptujesz.
        Mam Ci pogratulować,ze nie odróżniasz rzeczy złych od dobrych??!
        Chyba musisz się jeszcze raz urodzić!
        >
        >
        > ** 1. postępujące nałogi- alkoholizm, seksoholizm, pracoholizm, TV-
        mania,
        > internetomania, hipohondria,**
        >
        > Bogu się pochrzaniło i nie dopasował religii do ludzi.

        ŻE CO???
        Uwżasz,ze coś takiego jak nałogi nie istnieje?O czym Ty piszesz????
        >
        >
        > **2. nadmierny lęk o przyszłość,**
        >
        > A jaka jest miara nadmierności i jak jest miara przyszłości? Czy
        np. kler
        > katolicki dbający o dobra doczesne , a mający gdzieś bajki o życiu
        wiecznym jes
        > t
        > wobec tego punktu o.k. ?

        Pisezsz nie na temat. Nie rozumiesz takich prostych rzeczy????
        Trudno, widocznie masz bardzo niskie IQ!
        >
        >
        > **3. niechęć do wspołpracy, wspólnoty, skrajny indywidualizm,który
        nie jest
        > "innością" ,ale samotnością z winy niechęci do innych,**
        >
        > A jak odróżniasz skrajny indywidualizm od "inności"? I co to w
        ogóle jest/są ?


        Zwróć się do swojego nauczyciela w szkole,może on Ci wyjaśni;)
        >
        > **4. niechęć do jakiejkolwiek zwierzchności (nie chodzi o
        konkretną, ale ogólni
        > e
        > w życiu),**
        >
        > Czyli trzeba mieć chęć do masowej zwierzchności? Boga, duchów,
        ministra magii z
        > Watykanu, fury ludzi w szatach czarodziejów... czy chęć do
        zwierzchności szatan
        > a
        > szatana też ku dobru wiedzie?

        Nie chodziło mi o nic religijnego.
        CO to za religijne maniactwo!!!
        Potrafisz myśleć tylko kategoriami religijnymi???
        >
        >
        > **5. niechęć do przebaczenia ,pojednania, zakończenia sporow,
        celowe wzbudzanie
        > konfliktów między bliskimi sobie ludźmi,**
        >
        > Aha! A między niebliskimi to dobrze?

        Niebieskimi? Kiedyś tak nazywano milicjantów. Były nawet fajne
        kawały o milicjantach. Nie jesteś przypadkiem jednym z nich? hihi;)
        >
        >
        > **6.nieczystość( wulgaryzacja seksulności, pornografia, nie
        panowanie nad sferą
        > seksualną itd)**
        >
        > Znów zapytam o miarkę. Czy ksiądz katolicki gwałcący dzieci raptem
        kilka razy w
        > roku panuje nad sferą, czy nie panuje, bo np.
        Omatkoboskonaszpapież chronił
        > pedofilów w szatach czarodziejów i nie podejmował żadnych prób
        pracy z
        > pokrzywdzonymi dziećmi - może to była kara za owych dzieci
        rozpasanie?

        Pedofila, zdrady małżenskie, nałóg onanizmu, gwałty itd.
        Myślałam,że ludzie wiedzą co to jest nieczystość!
        Co Ty ciągle z tymi księżmi? Zgwałcił Cie ktorys czy co?????>
        >
        > **7. ciągłe wulgaryzowanie: chętne odbieranie godności sobie i
        innym**
        >
        > Nie kumam. Powulgaryzuj ze dwa tygodnie ciurkiem, nie ubędzie mi
        od tego ani
        > krzyna godności. Ja sam też potrafię godnie wulgaryzować.
        > Nie do końca wiem jak to jest, kiedy ktoś ma całą swoja godność
        pod kiecką
        > Rydzyka, ale podejrzewam, że wtedy rzeczywiście może być krucho,
        wystarczy byle
        > co i już się taki ktoś zachowuje poniżej wszelkiej godności.

        ...czyli to Cię dotyczy.Chociaż tutaj zrozumialeś. Brawo!!!
        >
        >
        > **8. chęc zemsty, stawianie zawsze na swoim, brak uświdomienia
        sobie
        > własnych błędów**
        >
        > Co do zemsty i nieuświadamiania o.k.
        > Gorzej z tym stawianiem na swoim... czy stawiasz znak równości
        między stawianie
        > m
        > na mądrość i stawianiem na głupotę?

        A Ty jestes madrość? Jakieś wcielenie Mądrości!????
        >
        >
        > **9. niewdzięczność**
        >
        > Popatrz, kumam z marszu. Oczywiście, jeśli dobrze się domyślam co
        masz na myśli
        > ....
        >
        >
        > **10. niechęć,wstręt do rzeczy i osób świetych (nie chodzi o
        kościelne ,ale o
        > te, które posiadają heroiczne cnoty)**
        >
        > Trochę to ... enigmatyczne. Kościelne rzeczy czy osoby święte to
        wymysły
        > głupców, ale te heroiczne cnoty to dla mnie nieodgadniona zagadka.

        No właśnie!!!Potwierdzasz,że tkwisz w tym wszytskim,co opisałam po
        uszy!
        >
        >
        > **11. nadmierny wstręt(do wszystkiego),
        > wstręt np. przed chorymi, dziecmi, starszymi, biednymi czyli
        niechęć
        > do słabszych, niechęć do przebywania z nimi**
        >
        > Do wszystkiego? Do pornografii też, czy jesteś klonem Kononowicza?
        > Reszta tak rzewna i duszoszczypatielna, że zapiera dech.
        Znowu przyznałeś się do wulgarności,czyli sam sobie odbierasz
        godność!
        >
        >
        > **12. przemoc, brutalność, wandalizm, kult silnego**
        >
        > Jehowa do zsypu!

        Tu też potwierdzasz. Jakiś masochista czy co...
        Myślałam,ze to będzie raczej przyznawanie się samemu sobie, aby
        sobie coś przemyśleć,a nie taki publiczny masochizm na FORUM...
        >
        >
        > **13. relatywizm, niestałość,niecheć lub niemoc stałości, w tym
        stałości w
        > zobowiązaniach,**
        >
        > Ble, ble... a coś bliżej?

        Biżej to sobie dośpiewaja ludzie,którzy najpierw myślą ,a potem
        piszą...Ty robisz na odwrót albo tylko piszesz.
        >
        >
        > Z początku wydawało mi się to zabawne, ale teraz już nie. Trochę
        się zmęczyłem,
        > trochę mi Ciebie żal, , więc daruję sobie ciąg dalszy.


        Dlaczego żal Ci mnie?? To co napisałam to bardzo proste rzeczy...Ty
        ich jednak zupełnie nie zrozumiałeś...no może 2 punkty, ale to
        bardzo mało.
        Zresztą nie odpowiadaj, bo w sumie to nie masz NIC do napisania.
        Jesteś bardzo, bardzo pogubiony w życiu.A przede wszystkim nie
        myślisz!! Ale może jeszcze się odnajdziesz. Tego Ci życzę!!!
        • astrotaurus Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 02:07
          martha31 napisała:

          **Jak nie wiesz co to jest zło to masz chyba najwiekszy z mozliwych problemow i
          we wszystkim, co napisałam tkwisz po uszy! Jeśli ktoś na chodniku widzi gó... to
          je omija, Ty gówna nie uznajesz za gó..., bo nie odróżniasz, więc bezmyślnie w
          nie wdeptujesz. Mam Ci pogratulować,ze nie odróżniasz rzeczy złych od dobrych??!
          Chyba musisz się jeszcze raz urodzić!**

          Wróć i przeczytaj mój post. Ja nie prosiłem Cię o popisy, tylko prosiłem Cię o
          definicję "nieosobowego zła, które prowadzi". Co to jest?, w jaki sposób
          prowadzi?... takie rzeczy poproszę.


          **ŻE CO???
          Uwżasz,ze coś takiego jak nałogi nie istnieje?O czym Ty piszesz????**

          Nie umiesz czytać? Napisałem wyraźnie: "Bogu się pochrzaniło i nie dopasował
          religii do ludzi.". Może powinienem dodać, że religii do ludzi też nie
          dopasował, ale najważniejsze jest, że ludzie realni i religijne wymagania boga
          do siebie nie pasują. Stworzył głupi dupek malucha, a wymagania mu stawia jak
          mercedesowi. ;)


          **Pisezsz nie na temat. Nie rozumiesz takich prostych rzeczy???? Trudno,
          widocznie masz bardzo niskie IQ!**

          Wiesz, ludzie z rozsądnym IQ nie mają problemu z wyjaśnieniem pojęć, które
          uważają za proste, a o które ktoś po prostu pyta.
          Taka jak powyżej odpowiedź na pytanie o znaczenie sformułowania "nadmierny lęk o
          przyszłość" wystawia Twojemu IQ nader mierne świadectwo.


          **Zwróć się do swojego nauczyciela w szkole,może on Ci wyjaśni;)**

          Chyba spróbuję, bo wymaganie od polskiego katolika, żeby rozumiał co mówi to
          trochę niemądre.


          **Nie chodziło mi o nic religijnego.
          CO to za religijne maniactwo!!!
          Potrafisz myśleć tylko kategoriami religijnymi??? **

          1. To trzeba było napisać, że chodzi Ci w tym punkcie o cywilne, a nie religijne
          zwierzchności.
          2. Jesteśmy na forum "religia"
          3. Ty musisz myśleć kategoriami religijnymi, bo to jest podstawa i drogowskaz
          dla Twojego życia. Nie możesz oddzielić swego życia od religii, ja zresztą też
          nie, bo tacy jak Ty ze swoimi zabobonami do mojego życia się wpychają.


          **Niebieskimi? Kiedyś tak nazywano milicjantów. Były nawet fajne
          kawały o milicjantach. Nie jesteś przypadkiem jednym z nich? hihi;)**

          Głupkowate skojarzenie i głupkowaty chichot.


          **Co Ty ciągle z tymi księżmi? Zgwałcił Cie ktorys czy co?????**

          To jakieś niezdrowe zainteresowanie, masz wypieki na twarzy?
          A przecież ja pytałem o miarkę, o sposób oceny....


          **...czyli to Cię dotyczy.Chociaż tutaj zrozumialeś. Brawo!!!**

          Ja zrozumiałem, ale Ty nie.
          Albo godnością nazywasz coś innego, niż godność.


          **A Ty jestes madrość? Jakieś wcielenie Mądrości!????**

          To całkiem nieistotne.
          Nie odpowiedziałaś na pytanie.


          **Tu też potwierdzasz. Jakiś masochista czy co... Myślałam,ze to będzie raczej
          przyznawanie się samemu sobie, aby sobie coś przemyśleć,a nie taki publiczny
          masochizm na FORUM...**

          Co potwierdzam, martho31?
          Czy zawołanie "Jehowa do zsypu!" to jest "przemoc, brutalność, wandalizm, kult
          silnego"?
          To przecież raczej heroiczny zryw do walki z przemocą i siłą.
          Już nie wspominam jaką heroiczną cnotą jest próba przetłumaczenia czegokolwiek
          takiemu zapiekłemu matołkowi jak Ty!

          Dalej było tylko gorzej, za to jeszcze bardziej bez treści.
        • czyngis_chan Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 08:47
          > Mam Ci pogratulować,ze nie odróżniasz rzeczy złych od dobrych??!
          To jest względne, więc nie ma "nieodróżniania". Każdy odróżnia, ale
          to dobro i zło są różne. Może tak nie jest?
    • czyngis_chan A wiesz, że czasem złem jest wyjście na ulicę 31.10.08, 10:25
      bez nikabu? Nie ma tego na twojej liście. Zresztą - wszystko jest
      zapewne złe. Dla kogoś.
      • martha31 Re: A wiesz, że czasem złem jest wyjście na ulicę 31.10.08, 18:09
        czyngis_chan napisał:

        > bez nikabu? Nie ma tego na twojej liście. Zresztą - wszystko jest
        > zapewne złe. Dla kogoś.

        Sorry, wielu rzeczy złych nie ma na mojej liście, musiałabym
        siedzieć nad ta listą długo,na pewno nie kilkanaście minut.Resztę
        należy sobie samemu dośpiewać!!!
        Dlaczego uważasz,ze nie ma rzeczy dobrych? Stworzyć osobny wątek o
        rzeczach dobrych?? Dobry pomysł! Może zacznij,ja dopiszę!
        • czyngis_chan Re: A wiesz, że czasem złem jest wyjście na ulicę 31.10.08, 18:49
          > Dlaczego uważasz,ze nie ma rzeczy dobrych?
          Widzisz, wszystko jest jednocześnie dobre i złe. Dziwne? Nie. Dobro
          i zło to pojęcia relatywne, zależące tylko i wyłącznie od osobistych
          przekonań, więc to, co dla kogoś jest dobre, dla innego jest
          niewybaczalną zbrodnią.
    • caroli_ne_86 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 10:35
      No wiec tak ...
      Świt przywitał mnie dziś oddechem mglistego , mrożnego ..powietrza
      ( kocham jesień z jej szarościami i złotymi ..chryzantemami)
      i przestałam sie nad tym ..zastanawiać ,a druga spraw to jestem leniwa ..umysłowo:)

      Wiem ,ze uczymy sie ..kochać ,umiemy kochać i ..kochamy:)


      A Szatan ..Piekło..ja wiem ,ze nic takiego nie ..ma:)

      A wierzyć? Człowiek potrafi wierzyć czasem w największą nawet niedorzeczność, tak się dziwnie... składa..:).
      Dobrego dnia:)
      pl.youtube.com/watch?v=DjSbTUXfzX0&feature=related
      • pocoo Re: Idziesz za szatanem/złem? - caroli_ne 31.10.08, 11:04
        Nie pamiętam ,w który to punkt marthy się wpasowałaś?Ja za oknem mam słońce na czystym niebie i "rwę" się do pracy stukając w klawiaturę.Ot co.
        • caroli_ne_86 Re: Idziesz za szatanem/złem? - caroli_ne 31.10.08, 11:18
          W 14-sty chyba ( leniwa umysłowo?:))

          A ja po lodowym ..porannym preludium spodziewam się pieknego ..dnia za oknem :)
          A teraz z całą stanowczością ....wierzę, iż położę się do łóżka , po napisaniu ostatniej literki tego zdania- bo angina mnie ...dopadła:((

          No i też za dużo dziś ..napisałam ...:((((

          Dobrego dnia i całego weekendu :)
          pa
          pl.youtube.com/watch?v=FH5b0kFyK0Q&feature=related
    • czyngis_chan Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 13:51
      > 10. niechęć,wstręt do rzeczy i osób świetych
      Ale fajnie - jestem według ciebie zły. A tak na serio - każdy
      człowiek może być święty, niezależnie od tego co robi. I nie chodzi
      mi tu o kościół.
      • martha31 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:29
        czyngis_chan napisał:

        > > 10. niechęć,wstręt do rzeczy i osób świetych
        > Ale fajnie - jestem według ciebie zły. A tak na serio - każdy
        > człowiek może być święty, niezależnie od tego co robi.


        Niezależnie od tego co robi?Pedofil i bandyta to dla Ciebie święty?

        I nie chodzi
        > mi tu o kościół.
        Mnie też nie. Nawet to napisałam.
        Pozdr:)
        • czyngis_chan Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:48
          > Niezależnie od tego co robi?Pedofil i bandyta to dla Ciebie
          > święty?
          Dla mnie nie. Ale dla kogoś może być. Dlaczego miałby nie być święty?
        • kolter_hugh1 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:00
          martha31 napisała:


          > Niezależnie od tego co robi?Pedofil i bandyta to dla Ciebie święty?

          Mało to katolickich świętych to wszelkiej maści zboczeńcy ?
        • iga.26 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 01.11.08, 00:47
          marta czy ty dobrze sie czujesz? tak tylko sobie pytam
    • piwi77 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 14:57
      Łamiąc większość z wymienionych punktów, wcale nie mam wrażenia, że
      jakiś szatan, albo inne bezosobowe zło mnie do tego doprowadziło.
      Robię tak, bo tak lubię.
      • seth.destructor Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 16:00
        Wydaje mi się, że dla takich Mart szatan jest wygodnym kozłem
        ofiarnym, na którego można zrzucić odpowiedzialność za swoje uczynki.
        • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 21:30
          :)) mechanizm stary jak swiat
          ale kurcze po osiagnieciach wspolczesnej psychologii (projekcja,
          wyparcie itd.) czlowiek moglby juz nieco kumac.... i byc za cos
          odpowiedzialny ale szatanem prosciej i bardziej teatralnie mozna
          wiele "tlumaczyc"


          seth.destructor napisał:

          > Wydaje mi się, że dla takich Mart szatan jest wygodnym kozłem
          > ofiarnym, na którego można zrzucić odpowiedzialność za swoje
          uczynki.
        • martha31 Strasznie bezmyślni jesteście!Apel 02.11.08, 14:11
          seth.destructor napisał:

          > Wydaje mi się, że dla takich Mart szatan jest wygodnym kozłem
          > ofiarnym, na którego można zrzucić odpowiedzialność za swoje
          uczynki.

          Nie wiem czy faktycznie moj post przerosł Twoje zdolności
          intelektualne interpretacji czy wolisz zakłamywać siebie samego,żeby
          coś sobie usprawiedliwić i dalej w swoim życiu nie mysleć...
          Za zło jestesmy my odpowiedzialni , nie zło samo w sobie.Przecież
          napisałam same konkrety- co człowiek robi ,żeby kierować się złem,
          ulegać złu ( czy szatanowi jesli ktos jest religijny) i robić zło-
          więc w czym masz problem?
          Nie udawaj,ze nie rozumiesz tylko lepiej pomyśl, co Ciebie dotyczy.

          Strasznie bezmyślni jesteście!! Zero refleksji nad sobą!
          Głupota MAAAXXX!
          A to co mnie przeraża,że moim wątkiem o dobru nikt się prawie nie
          zainteresował, ludzie odnajdują się tylko w złu! Czyżby tylko ono
          bylo im znane i bliskie? KOSZMAR!

          Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
          zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
          MYSLCIE W KOŃCU!
          • focus35 Re: Strasznie bezmyślni jesteście!Apel 02.11.08, 14:22
            Popieram ten apel martho31 calym swym umyslem - myslmy:) na
            poczatku, w trakcie i na koncu;)))) naszego zycia - choc szczegolnie
            istontne aby myslec w trakcie, bo na koncu procesy rozpadu moga nam
            skutecznie w tym przeszkodzic....

            ps. sadze, ze brac odpowiedzialnosc za siebie i swoje czyny mozna
            naprawde wtedy, gdy nie odwolujemy sie do wyzszych sil (niewazne czy
            super dobrych czy super zlych)

            martha31 napisała:

            > seth.destructor napisał:
            >
            > > Wydaje mi się, że dla takich Mart szatan jest wygodnym kozłem
            > > ofiarnym, na którego można zrzucić odpowiedzialność za swoje
            > uczynki.
            >
            > Nie wiem czy faktycznie moj post przerosł Twoje zdolności
            > intelektualne interpretacji czy wolisz zakłamywać siebie
            samego,żeby
            > coś sobie usprawiedliwić i dalej w swoim życiu nie mysleć...
            > Za zło jestesmy my odpowiedzialni , nie zło samo w sobie.Przecież
            > napisałam same konkrety- co człowiek robi ,żeby kierować się złem,
            > ulegać złu ( czy szatanowi jesli ktos jest religijny) i robić zło-
            > więc w czym masz problem?
            > Nie udawaj,ze nie rozumiesz tylko lepiej pomyśl, co Ciebie dotyczy.
            >
            > Strasznie bezmyślni jesteście!! Zero refleksji nad sobą!
            > Głupota MAAAXXX!
            > A to co mnie przeraża,że moim wątkiem o dobru nikt się prawie nie
            > zainteresował, ludzie odnajdują się tylko w złu! Czyżby tylko ono
            > bylo im znane i bliskie? KOSZMAR!
            >
            > Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
            > zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
            > MYSLCIE W KOŃCU!
          • caroli_ne_86 Re: Strasznie bezmyślni jesteście!Apel 02.11.08, 20:17
            martha31 napisała
            > Strasznie bezmyślni jesteście!! Zero refleksji nad sobą!
            > Głupota MAAAXXX!

            Dziekuję ale nigdy nie odważyłabym się skierowac takich słów pod Twoim adresem
            ani też do innego ..człowieka :(((

            > A to co mnie przeraża,że moim wątkiem o dobru nikt się prawie nie
            > zainteresował, ludzie odnajdują się tylko w złu!


            Czym jest dobro a czym ..zło?
            Myślę ,że granica między dobrem a złem często jest trudna do ..określenia.To co
            dla Ciebie Martho31 jest dobrem dla kogoś innego może być równoważne ze ...złem
            ,prawda?To bardzo szerokie pojęcia i wiązą się z etyką ,prawem, naszym
            wychowaniem jak również z ..religią.

            Myślę ,ze człowiek który popełni ZLO(cokolwiek ono znaczy) zawsze będzie dążył
            do ..zmiany ,będzie starał się ..doskonalić .
            Ale najpierw musi zrozumieć..siebie .


            Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
            > zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
            > MYSLCIE W KOŃCU!


            Miłość ..to jest dla mnie najważniejsze .Tak jak napisałam uczymy sie kochać i
            ..kochamy:)
            Dążymy dzieki miłości do ..Dobra( w moim rozumieniu) a pułapki które zastawia na
            nas ....życie zawsze były i będą i możemy je omijać dzieki pomocy ze strony
            naszych ..najbliższych -dzięki ich wskazówkom ktore pomoga nnam życ zgodnie z
            prawem ,moralnością i własnym ..sumieniem

            Jeśli to jest Twoim zdaniem :"" Brud, smród i ubóstwo" cóż, masz prawo do
            własnego ... zdania
            Pozdrawiam.
            pl.youtube.com/watch?v=JtA9Js-22ko
      • pocoo Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 16:31
        piwi77 napisał:

        > Łamiąc większość z wymienionych punktów, wcale nie mam wrażenia, że
        > jakiś szatan, albo inne bezosobowe zło mnie do tego doprowadziło.
        > Robię tak, bo tak lubię.

        Oj piwi.Czy Ty przypadkiem nie chcesz ukryć prawdy o podszeptach i kuszeniu przez diablicę?
    • wanda43 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 17:13
      Sory, martha, ale co to ma byc? Spis czego? O co ci chodzi?
    • martha31 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:16
      Przeczytałam kilka postów w wątku i jestem zdziwiona, że
      1. wszyscy, których posty przeczytałam doszukują się samych
      religijnych rzeczy,a przecież nic takiego nie napisałam!
      2. nie widzą w sobie prawie żadnych problemów czyli: musicie mieć
      mnostwo przyjaciół, wierną zawsze i wspaniałą rodzinę, super-sukcesy
      w pracy, żadnych problemów. Naprawdę tak jest??
      A może zAwsze są winni ci inni?
      3. nie wiedzą, co to jest zło czyli:
      przyjdzie złodziej do Waszego domu, da Wam w głowe kijem, ograbuje,
      a Wy go pocałujecie w rekę,bo przecież coś takiego jak zło nie
      istnieje!Lepiej zacznijcie w nie wierzyć!
      Jeśli człowiek nie wie co to jest zło, nie potafi czynić dobra, bo
      nie odróżnia!!
      • krytykantka07 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:42
        martha31 napisała:

        > Przeczytałam kilka postów w wątku

        Fakt. Mojego nie przeczytałaś...

        > i jestem zdziwiona, że > 1. wszyscy, których posty przeczytałam
        doszukują się samych > religijnych rzeczy,a przecież nic takiego nie
        napisałam!

        Oczywiście. Dlatego ja sie odniosłam do rodziny, miejsca pracy i
        polityki

        > 2. nie widzą w sobie prawie żadnych problemów czyli: musicie mieć
        > mnostwo przyjaciół, wierną zawsze i wspaniałą rodzinę, super-
        sukcesy > w pracy, żadnych problemów. Naprawdę tak jest??
        > A może zAwsze są winni ci inni?

        O tak, bo człowiek cierpi nie za własne grzechy, tylko za grzechy
        ludzi, którzy mają wpływ na jego życie...W tym za grzechy pychy i
        chciwości polityków.

        > 3. nie wiedzą, co to jest zło czyli:
        > przyjdzie złodziej do Waszego domu, da Wam w głowe kijem,
        ograbuje, > a Wy go pocałujecie w rekę,bo przecież coś takiego jak
        zło nie > istnieje!Lepiej zacznijcie w nie wierzyć!

        Coś pomieszałaś :P. Jezus powiedział: " jeśli ktoś zabiera twój
        płaszcz nie broń mu i szaty ". Czyli czym jest zło?

        > Jeśli człowiek nie wie co to jest zło, nie potafi czynić dobra, bo
        > nie odróżnia!!

        Nie ma dobra ani zła. Te pojęcia są względne. Ty chyba myślisz o
        moralności Kalego :P

      • wanda43 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:43
        Dziewczyno, tak wlasnie jest! Mam wspaniala rodzine, dzieci, męza, psa. I to
        wszystko mam bez religii. Jestem wolnym czlowiekiem!
        Sukcesy? Nie zawsze. To normalne. Nigdy nie przyszlo mi do glowy obwinienie kogo
        kolwiek za moje sukcesy czy porazki. Za swoje zycie odpowiadam ja i tylko ja. A
        zło? Bylo, jest i bedzie, bo to jest element ZYCIA! Czlowiek jest i dobrem i
        zlem jednoczesnie.
        Wlasnie wrocilam ze spaceru z psem. Moi sąsiedzi, uwazający sie za dobrych
        katolikow pala w piecach jakies plastiki, zatruwają okolicę. Uwazasz, ze są
        dobrymi katolikami? Ja uwazam, ze to prymitywne chamy z dyplomami, prostaczki i
        diably szkodzące bliźniemu.
      • czyngis_chan Wiem, co to zło. To relatywna wartość. 01.11.08, 11:46
        Wszystko może być dobre i wszystko może być złe. Sama natura czynu
        nie świadczy o jego moralnej wartości.
    • serpentor666 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 18:20
      Cóż, wszystkim tym, którzy chcą iść za panem ciemnośći chce przypomnieć to, że
      tak naprawdę są dla niego gów...em, że on walczy z Bogiem, ale to przez nas
      ludzi, bo to go wkurzyło że to Bóg nam dał wolną wolę, a nie aniołom. Wiem że
      pewnie nikogo z was nie przekonam( a wiem że i tu zaglądacie), ale zastanówcie
      się czego chcecie? Nagrody? Kto jak kto, ale on jej na pewno wam nie da.
      • pocoo Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:23
        serpentor666 napisał:

        on walczy z Bogiem, ale to przez nas
        > ludzi, bo to go wkurzyło że to Bóg nam dał wolną wolę, a nie aniołom.

        A to ci rewelacja.Skąd się ten Szatan ze swoją bandą wziął? Jakieś czary-mary?
        • kolter_hugh1 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:31
          > serpentor666 napisał:
          >
          > on walczy z Bogiem, ale to przez nas
          > > ludzi, bo to go wkurzyło że to Bóg nam dał wolną wolę, a nie aniołom.

          Jak ja pamiętam to wszelki stworzenie ma wolną wole , dowodem bunt szatana
          • pocoo Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:49
            kolter_hugh1 napisał:
            >
            > Jak ja pamiętam to wszelkie stworzenie ma wolną wole

            Adam miał uczynić ziemię sobie poddaną.
            Czy wół , któremu zakłada się jarzmo ma wolną wolę?
            Ech , z tą wolną wolą...
            • kolter_hugh1 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 19:54
              pocoo napisała:
              > Adam miał uczynić ziemię sobie poddaną.
              > Czy wół , któremu zakłada się jarzmo ma wolną wolę?
              > Ech , z tą wolną wolą...

              Tam chodziło o anioły a nie o ich ziemskie odpowiedniki .
            • wanda43 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 20:01
              >
              > Adam miał uczynić ziemię sobie poddaną

              A konkretnie? Te inne kraje i inne narody, ktore zyly i byly wieki wczasniej?Ale
              jakie?
              • pocoo Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 20:51
                A co za różnica?
                Najpierw kolter pisze ,że wszelkie stworzenie ma wolną wolę a chwilę później , że tyczyło to tylko aniołów.
                Adam i jego potomkowie mieli czynić sobie ziemię poddaną ,więc szli i mordowali w celach rabunkowych mówiąc , że Bóg im kazał.
                Tłumaczenia Biblii mnie "rozwalają".
                • kolter_hugh1 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 20:55
                  pocoo napisała:

                  > A co za różnica?
                  > Najpierw kolter pisze ,że wszelkie stworzenie ma wolną wolę a chwilę później ,
                  > że tyczyło to tylko aniołów.
                  > Adam i jego potomkowie mieli czynić sobie ziemię poddaną ,więc szli i mordowali
                  > w celach rabunkowych mówiąc , że Bóg im kazał.
                  > Tłumaczenia Biblii mnie "rozwalają".

                  Oj chyba zaczynasz się starzeć albo jutrzejsze ,,święto " dekoncentruje ciebie ;
                  odniosłem sie do postu serpentor666
                  forum.gazeta.pl/forum/0,62489,1540823.html?f=721&w=86627631&wv.x=2&a=86667725&rep=1
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=86627631&wv.x=2&a=86664473
                  • pocoo Re: Masz rację kolter 31.10.08, 21:07
                    albo wydaje Ci się , że ją masz.
                    Wybacz mi,starość nie radość.
                    • kolter_hugh1 Re: Masz rację kolter 31.10.08, 21:35
                      pocoo napisała:

                      > albo wydaje Ci się , że ją masz.
                      > Wybacz mi,starość nie radość.

                      Nie , ja uważam ze to po prostu nastrój żałoby jaki wisi w powietrzu , pomyśl
                      ile razy jutro usłyszysz o nieodżałowanym JP II.
      • focus35 Re: Na ile idziesz za szatanem/złem? - dla wszyst 31.10.08, 21:33
        nagroda i kara - kij i marchewka - bog i szatan - wszystko to jest
        tak zdziecinniale, ze pisac sie odechciewa

        serpentor666 napisał:

        > Cóż, wszystkim tym, którzy chcą iść za panem ciemnośći chce
        przypomnieć to, że
        > tak naprawdę są dla niego gów...em, że on walczy z Bogiem, ale to
        przez nas
        > ludzi, bo to go wkurzyło że to Bóg nam dał wolną wolę, a nie
        aniołom. Wiem że
        > pewnie nikogo z was nie przekonam( a wiem że i tu zaglądacie), ale
        zastanówcie
        > się czego chcecie? Nagrody? Kto jak kto, ale on jej na pewno wam
        nie da.


    • martha31 MAAX! 02.11.08, 14:12
      Strasznie bezmyślni jesteście! Zero refleksji nad sobą!
      Głupota MAAAXXX!
      A to co mnie przeraża,że moim wątkiem o dobru nikt się prawie nie
      zainteresował, ludzie odnajdują się tylko w złu! Czyżby tylko ono
      bylo im znane i bliskie? KOSZMAR!

      Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
      zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
      MYSLCIE W KOŃCU!
      • czyngis_chan TY MYŚL! 02.11.08, 16:16
        Nie pojmujesz, że dobro i zło są względne? Że to zależy od
        osobistych przekonań? Że nikt nie jest głupi dlatego, że te
        przekonania ma inne niż ty?
        • selenya Re: TY MYŚL! 02.11.08, 17:56

          > Autor: martha31 napisała:

          >Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
          zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
          MYSLCIE W KOŃCU!

          Niektore z Twoich wypowiedzi sa bardzo agresywne. Agresywnosc nie
          jest jak dla mnie dobrem, mozesz ja dopisac na swoja liste. Pozbadz
          sie agresji i zacznij w koncu normalnie, dobrze zyc.

          Selenya,


          • serpentor666 Re: TY MYŚL! 02.11.08, 18:06
            Zgadzam się z tobą w 100%, droga Selenya, choć musze powiedzieć( i biję się za
            to w piersi) że sam niestety wdałem się w tą "spiralę" agresji.
      • piwi77 Re: MAAX! 02.11.08, 18:09
        martha31 napisała:

        > MYSLCIE W KOŃCU!

        Zrobiłem o co prosiłaś, zamyśliłem się nieco i co? No i nadal mi się
        te brzydkie rzeczy podobają. Co ja za to mogę.
        • pocoo Re: MAAX! 02.11.08, 19:52
          piwi77 napisał:

          No i nadal mi się
          > te brzydkie rzeczy podobają. Co ja za to mogę.

          Ale mnie zaciekawiłeś , no , no...
          • piwi77 Re: MAAX! 02.11.08, 20:07
            pocoo napisała:

            > Ale mnie zaciekawiłeś , no , no...

            Nic orginalnego, banały takie tam.
          • blue.michel Re: MAAX! 02.11.08, 20:09
            "Gdybym mówił językiem ludzi i aniołów, a miłości by niemiał, byłbym
            jak miedż brzęcząca, albo cymbał brzmiący...". Czytając posty,
            dochodzę do wniosku, że przejawia się w postach jeszcze inny język,
            język szatana! Przepraszam, ale takie odnoszę wrażenie.
            "Któż jak Bóg"!
            • blue.michel Komentarz ogólny 02.11.08, 20:14
              blue.michel napisał:

              > "Gdybym mówił językiem ludzi i aniołów, a miłości by niemiał,
              byłbym
              > jak miedż brzęcząca, albo cymbał brzmiący...". Czytając posty,
              > dochodzę do wniosku, że przejawia się w postach jeszcze inny język,
              > język szatana! Przepraszam, ale takie odnoszę wrażenie.
              > "Któż jak Bóg"!

              P.S. Powyższa wypowiedż nie dotyczy postów, Re;MAXX !
              • martha31 Re: Komentarz ogólny 03.11.08, 11:05
                blue.michel napisał:

                > blue.michel napisał:
                >
                > > "Gdybym mówił językiem ludzi i aniołów, a miłości by niemiał,
                > byłbym
                > > jak miedż brzęcząca, albo cymbał brzmiący...". Czytając posty,
                > > dochodzę do wniosku, że przejawia się w postach jeszcze inny
                język,
                > > język szatana! Przepraszam, ale takie odnoszę wrażenie.
                > > "Któż jak Bóg"!
                >
                > P.S. Powyższa wypowiedż nie dotyczy postów, Re;MAXX !

                To gratuluję obiektywizmu!!!!;)
                Następny "mądry inaczej" hehe
            • piwi77 Re: MAAX! 03.11.08, 09:36
              blue.michel napisał:

              > Czytając posty, dochodzę do wniosku, że przejawia się w postach
              > jeszcze inny język, język szatana! Przepraszam, ale takie odnoszę
              > wrażenie.

              A nawet gdyby język szatana, to co w tym złego?
            • kolter_hugh1 Re: MAAX! 09.11.08, 16:51
              blue.michel napisał:

              > "Gdybym mówił językiem ludzi i aniołów, a miłości by niemiał, byłbym
              > jak miedż brzęcząca, albo cymbał brzmiący...". Czytając posty,
              > dochodzę do wniosku, że przejawia się w postach jeszcze inny język,
              > język szatana! Przepraszam, ale takie odnoszę wrażenie.
              > "Któż jak Bóg"!

              Fakt za dużo na tym forum wyznawców szatańskiego kościoła katolickiego , stąd
              to wrażenie ze jest tu język szatański.
      • serpentor666 Re: MAAX! 02.11.08, 18:14
        Ależ droga martho31, ja może jestem bezmyślny, nie wykluczam tego. Ale widzę że
        jest w tobię mnóstwo agresji. Nie oskarżaj innych o głupotę i bezmyślność, bo
        pewnego dnia sama możesz być o to oskarżona. Co do normalnego życia to uważasz
        że ty normalnie żyjesz? Skąd to wiesz? Wiesz co ty po sobie zostawisz? Co do
        wątku o dobru to sama widzisz że zło jest ciekawsze, jakie potrafi być kuszące.
        A co do ostatniego apelu to może zanim zaczniesz czegoś wymagać od innych to
        zacznij od siebie.
        • focus35 Re: MAAX! 02.11.08, 18:39
          calkowicie sie zgadzam z ponizszym postem do marthy31 - swiete slowa
          moglabym napisac, ale sa po prostu sensowne, wiec swietosc im w
          zwiazku z tym niepotrzebna:) - dodalabym jeszcze, ze gdyby autorka
          postu (czy tez postow) na ten temat wiedziala cokolwiek o
          psychologii i o tym, ze ludzie sa uwrazliwieni (naturalnie czy tez
          ewolucyjnie:) na negatywne aspekty rzeczywistosci(inaczej by nie
          przetrwali, gdyby ciagle tkwili w blogostanie a nie obmyslali, jak
          nie zostac zjedzonym przez inne drapiezniki) to by sie tak nie
          dziwila. Jak zobaczylam te oba watki bylam ciekawa czy to sie
          potwierdzi - ale to wcale nie znaczy, ze zlo jest atrakcyjniejsze
          albo ludzi kreci (bo sa zli z natury;)) tylko tak zostalismy
          uksztaltowani, a raczej nasz mozg - jezyk swietnie to odzwieriedla -
          ile jest okreslen na przykre, straszne, zle emocje i pzrezycia a ile
          na te dobre.
          Zlo, cos co zagraza domaga sie reakcji, dobro jest stanem wobec
          ktorego nie musimy uruchamiac zadnych mechanizmow zaradczych. I nie
          ma sie co oburzac na ludzi za to;))), o wiele lepiej zastosowac sie
          do madrej rady serpentora!

          serpentor666 napisał:

          > Ależ droga martho31, ja może jestem bezmyślny, nie wykluczam tego.
          Ale widzę że
          > jest w tobię mnóstwo agresji. Nie oskarżaj innych o głupotę i
          bezmyślność, bo
          > pewnego dnia sama możesz być o to oskarżona. Co do normalnego
          życia to uważasz
          > że ty normalnie żyjesz? Skąd to wiesz? Wiesz co ty po sobie
          zostawisz? Co do
          > wątku o dobru to sama widzisz że zło jest ciekawsze, jakie potrafi
          być kuszące.
          > A co do ostatniego apelu to może zanim zaczniesz czegoś wymagać od
          innych to
          > zacznij od siebie.
        • martha31 Re: MAAX! 03.11.08, 11:01
          serpentor666 napisał:

          > Ależ droga martho31, ja może jestem bezmyślny, nie wykluczam tego.

          Ciebie to nie dotyczy! Jako chyba jedyn nie uznałeś ,że głównym
          problem wątku jest ten, który ten wątek napisał. Chwała Ci!
          Dlatego tylko Tobie odpowiem, reszta to mazganie się ludzi
          przyłapanych na głupocie i bezmyślności- szkoda nerw:)

          Ale widzę że
          > jest w tobię mnóstwo agresji. Nie oskarżaj innych o głupotę i
          bezmyślność,

          Dlaczego? Jeszcze nie wymyślono innych słów na określenie głupoty
          jak "głupota" i bezmyślności jak "bezmyślność. Pozwól mi nazywać
          rzeczy po imieniu.



          bo
          > pewnego dnia sama możesz być o to oskarżona.

          PRoszę bardzo !


          Co do normalnego życia to uważasz
          > że ty normalnie żyjesz? Skąd to wiesz?

          Bo myślę.Życie zaczyna się od myślenia.

          Wiesz co ty po sobie zostawisz?

          Mam nadzieję ,że wiele,wiele dobra!Ale najpierw trzeba je oddzielić
          i odróżnić od zła!

          Co do
          > wątku o dobru to sama widzisz że zło jest ciekawsze, jakie potrafi
          być kuszące.

          Zło jest bardziej interesujace tylko dla ludzi złych!
          Dla ludzo dobrych bardziej pociagające jest dobro dlatego
          utyskuję,że dobrem nikt się nie zajął:(


          > A co do ostatniego apelu to może zanim zaczniesz czegoś wymagać od
          innych to
          > zacznij od siebie.

          Skąd założenie,ze od siebie nie wymagam?!
          Oskarżasz mnie,że nazywam głopotą i bezmyślnoscią to co nią jest,a
          sam osądzasz mnie bez żadnych podstaw??
          Co to za nick z "666"? Jesteś wyznawcą szatana? Czy tylko taka
          szczeniacka prowokacja?

          • piwi77 Re: MAAX! 03.11.08, 11:10
            Oczywiście, głupotę i bezmyślność trzeba tak nazywać i nie mam Ci za
            złe użytych słów, skoro tak myślisz. Ale tak przy okazji, przejrzyj
            sobie jeszcze raz swoją listę i pomyśl, czy rzeczywiście te punkty
            mają cokolwiek wspólnego z myśleniem? Czy myśląc, łatwiej jest
            uniknąć opisanych zdarzeń? Wg mnie, nie ma jedno z drugim nic
            wspólnego. A tak na marginesie, to szacunek za hołd złożony
            rozumowi, kto by się spodziewał od osoby wierzącej, za docenienie
            wartości rozumu nawet tam, gdzie moim zdaniem zasług już nie ma.
          • focus35 Re: MAAX! 03.11.08, 23:26
            nie ma martho31 ludzi calkowicie zlych albo calkowicie dobrych -
            ludzie czasem bywaja dobrzy, czasem zli - nikt nie jest cale zycie
            taki sam - to jest nieprawdziwy podzial - oceniac mozna czyny, ale
            nikt nie rodzi sie "z gruntu zly" czy tez " zgruntu dobry" - to jak
            sie zachowujemy w roznych sytuacjach zalezy od bardzo wielu
            aspektow - np. od zaufania do autorytetu (patrz eksperymenty,
            dyskusyjen zreszta, P. Zimmbardo albo Millgrama zdaje sie)

            dlatego nie jest prawdziwe twierdzenie, ze dla zlo jest bardziej
            pociagajace dla zych ludzi a dobro dla dobrych - tak proste to to
            nie jest...

            zycze wiele dobrego:)

            martha31 napisała:

            > Zło jest bardziej interesujace tylko dla ludzi złych!
            > Dla ludzo dobrych bardziej pociagające jest dobro dlatego
            > utyskuję,że dobrem nikt się nie zajął:(
            >
          • serpentor666 Re: MAAX! 09.11.08, 14:45
            Droga Martho31, w swoim pierwszym poście ustosunkowałem się jakoś do problemu
            tytułu, tylko widzisz- póżniej przeczytałem parę postów i zacząłem się do nich
            stosować. Takie już prawo forów- piszesz tak naprawdę na ostatnie posty, nie na
            pierwsze. Cóż, co do nazywania rzeczy po imieniu to zapytam się dlaczego chyba
            uważasz, że jak ktoś nie zgadza się z tobą to jest głupi? Bo tak to zrozumiałem.
            Nie, nie chcę cię oskarżać w myśl zasady "kto jest bez grzechu niech 1 rzuci
            kamień". Chodzi mi o to że dlaczego mam nazywać innych głupcami skoro sam w
            wielu sprawach nim jestem? Cóż, wiele osób myśli że żyje normalnie, to też jest
            kwestia sporna. Taki np. muzułmanin mógłby ci zarzucić że żyjesz niegodnie.
            Niestety, życie nie zaczyna się od myślenia( taki niemowlaczek). Co do
            pozostawienia po swojej śmierci też chciałbym pozostawić co napisałaś. Ale
            widzisz, życie na swój sposób jest przypadkowe( a może przeznaczenie) i nigdy
            nie wiesz co się stanie. Mozesz pozostawić po sobie dobro, ale i zło( wiem że
            banialuki, ale nic lepszego do głowy mi nie przychodzi). Nie, niestety to zło
            jest bardziej pociągające. Nawet dla tych dobrych. Po co się cackać całe życie,
            skoro można ukraść z konta milion złotych? I tu wchodzi wybór. Niestety( musze
            powtórzyć) to zło jest ciekawsze, nawet dla tych dobrych, bo ogólnie wszyscy
            zajęli się złem. Swoją drogą też żle sformułowałaś tytuł- bo ktoś może
            wywnioskować że chodzi tylko o zło. Gdybyś to nazwała np." Na ile idziesz za
            złem lub dobrem" to myślę że wtedy by ludzie pisali też o dobru. Nie, ja cię o
            to nie oskarżam, chce abyś też sama się do tego dostosowała. Nie osądzam cię,
            bynajmniej. 666 to nie szczeniacka prowokacja, nie jestem też wyznawcą szatana,
            dlaczego miałbym ufać czemuś co chcę mego upadku? 666 to liczba bestii, ale też
            i człowieka. Jestem też metalem i wielu znajomych daje to 666, takie pokazanie
            innym "jaki jestem zły":-) Przyzwyczaiłem się do tego.
          • kolter_hugh1 Re: MAAX! 09.11.08, 16:49
            martha31 napisała:

            > Co to za nick z "666"? Jesteś wyznawcą szatana? Czy tylko taka
            > szczeniacka prowokacja?

            Co ma szatan do liczby 666 ?
            • serpentor666 Re: MAAX! 09.11.08, 18:02
              Z tego co wiem 666 to liczba bestii, ale i człowieka. Ale nie wiem czy chodzi tu
              o szatana.
              • kolter_hugh1 Re: MAAX! 09.11.08, 18:13
                serpentor666 napisał:

                > Z tego co wiem 666 to liczba bestii, ale i człowieka. Ale nie wiem czy chodzi t
                > u
                > o szatana.

                Obj 13,8
                Tu jest [potrzebna] mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy:
                liczba ta bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.
      • pocoo Re: Pomyśl martho 02.11.08, 19:45
        martha31 napisała:

        > Strasznie bezmyślni jesteście! Zero refleksji nad sobą!
        > Głupota MAAAXXX!
        >
        > Zacznijcie w końcu normalnie, dobrze żyć: poumieracie, co po sobie
        > zostawicie? Brud, smród i ubóstwo!
        > MYSLCIE W KOŃCU!

        Coś mi się wydaje , że napisałaś ale nie pomyślałaś.
        Pewna bardzo przyzwoita i bogobojna pani(brat misjonarz , wujek ksiądz,nie do wiary)zajmująca się moim domem powiedziała do mnie:
        Gdyby moi sąsiedzi którzy chodzą do kościoła byli chociaż trochę tacy jak pani to żyłabym chyba w raju.

        Jak Ty maryho nic o ateistach nie wiesz.Stosujesz prostacką zasadę-
        ten kto nie chodzi do kościoła to jest bydlakiem.

        • piwi77 Re: Pomyśl martho 03.11.08, 10:25
          pocoo napisała:

          > Stosujesz prostacką zasadę-ten kto nie chodzi do kościoła to jest
          > bydlakiem.

          A zasadę te utrwalają w ich głowach ci sami, co wcisnęli im bajeczkę
          o Jezusie. A oni, oni wierzą we wszystko co powiedzą im kaznodzieje.

    • czyngis_chan Dziecko... 09.11.08, 08:59
      Żyjesz w przeświadczeniu, że twoje poglądy na dobro i zło są
      uniwersalne. To akurat cię nie wyróżnia - większym problemem jest ta
      pogarda i nienawiśc do tych, dla których dobrem i złem są inne
      rzeczy. Ta pogarda i nienawiść powoduje, że nikt cię nie traktuje
      poważnie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka