Dodaj do ulubionych

Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie szanuje.

20.11.08, 07:24
Klękacie, pełzacie, bijecie się w piersi, wyznajecie urojone winy,
oddajecie niekończące sie hołdy, przyrównujecie się do pyłu i co? On
Was zwyczajnie olewa. Jak nie wierzycie, a nie wierzycie, to
poczytajcie sobie czasem Biblię. Tam jest wyraźnie, że jedyną osobą,
którą Bóg traktuje z respektem, to Szatan. Zawsze jest do jego
dyspozycji, wysłuchuje go z uwagą, a jego sugestie wciela w życie. A
Wy? Jesteście dla Waszego Wszechmogącego nikim, najwyżej kartą
przetargową w jego niezrozumiałych interesach, że aż się dziwię, że
ciągle chce Wam się mu wysługiwać.
Obserwuj wątek
    • krytykantka07 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 08:13
      Gdyby było jak piszesz, to Bóg właśnie wierzących by szanował.
      Dzięki nim szatan jest w Kościele Katolickim no i wśród wierzących.
      Bo oni wcale Boga nie czczą ale Jego pośredników. Natomiast Bóg nie
      szanowałby wcale ateistów, a to jest nieprawda. Bóg ateistów
      szanuje, bo oni nie czczą Jego pośredników. Co od karty
      przetargowej. Wierzący nie są dla Boga kartą przetargową. Są kartą
      przetargową dla pośredników bo to im mają zapewnić władzę zgodnie z
      wolą szatana...
      • astrotaurus [...] 20.11.08, 09:11
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
        • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 09:39
          Szatana Bóg uznał za jedynego , godnego siebie patrnera do dyskusji i zabawy ludźmi.
          Dlaczego Bóg nie zgładził na poczatku Szatana , aby zapewnić ludziom wieczny raj? Wierzacy odpowiadają , że Bóg Wszechpotężny i Wszechwiedzący Stwórca ,musiał odeprzeć zarzuty Szatana(swojego nieudanego stworzenia) i udowodnić swoją rację. Kto to wymyślił?
          Tłumaczenia ludzi Bóg miał gdzieś i od razu skazał ich na śmierć.
          Szatanowi Bóg obiecuje śmierć a ludziom życie wieczne. Obiecanki niektórzy lubią.
          • kolebeczka Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 10:20
            pocoo napisała:
            > Dlaczego Bóg nie zgładził na poczatku Szatana , aby zapewnić
            ludziom wieczny raj?

            Oj bo nudno by bylo w raju! Co bys tam do licha robila caly dzien?
            Baa- caly zywot?
            Wcinac tylko jablka rekomendowane i tylko te prosto z tacy?
            Nie rwac tych, co sie chce?
            muzzo.pl/odtwarzaj/jablko,332376
            (tam to tez wyluszczylam textem, co Ania pieknie spiewa)

            Jak dla mnie to bomba, ze czlek nie musi zyc w raju- wymyslonym w
            koncu nie przeze mnie, he he.
            Nie musi sie do niczego z gory narzuconego przystosowywac,
            bo niczego nie musi:)))
            • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 15:49

              wiesz Kolebeczko - tak niby obsmialas czy tez umniejszylas swoja
              odpowiedza to, co napisala wczesniej pocoo a ona poruszyla moim
              zdaniem powazny teologiczny problem - moze znasz kogos, kto go
              wyjasnil? i nie chodzi o to, ze jak dzieci chcemy miec raj na ziemi
              a kazdy co innego chialbyw raju tylko o to, ze Bog traktuje Szatana
              jak faktycznie glownego partnera, kosztem tej rzeszy ludzi. Znasz
              pewnie swietnie ksiege Hioba - tam to jest wylozone jak na dloni...



              kolebeczka napisała:

              > pocoo napisała:
              > > Dlaczego Bóg nie zgładził na poczatku Szatana , aby zapewnić
              > ludziom wieczny raj?
              >
              > Oj bo nudno by bylo w raju! Co bys tam do licha robila caly dzien?
              > Baa- caly zywot?
              > Wcinac tylko jablka rekomendowane i tylko te prosto z tacy?
              > Nie rwac tych, co sie chce?
              > muzzo.pl/odtwarzaj/jablko,332376
              > (tam to tez wyluszczylam textem, co Ania pieknie spiewa)
              >
              > Jak dla mnie to bomba, ze czlek nie musi zyc w raju- wymyslonym w
              > koncu nie przeze mnie, he he.
              > Nie musi sie do niczego z gory narzuconego przystosowywac,
              > bo niczego nie musi:)))
          • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 22:56
            pocoo napisała:

            > Szatana Bóg uznał za jedynego , godnego siebie patrnera do dyskusji i zabawy lu
            > dźmi.
            > Dlaczego Bóg nie zgładził na poczatku Szatana , aby zapewnić ludziom wieczny ra
            > j? Wierzacy odpowiadają , że Bóg Wszechpotężny i Wszechwiedzący Stwórca ,musiał
            > odeprzeć zarzuty Szatana(swojego nieudanego stworzenia) i udowodnić swoją racj
            > ę. Kto to wymyślił?
            > Tłumaczenia ludzi Bóg miał gdzieś i od razu skazał ich na śmierć.
            > Szatanowi Bóg obiecuje śmierć a ludziom życie wieczne. Obiecanki niektórzy lubi
            > ą.
            Bóg nie zgładził szatana od razu, bo dał ludziom wolną wolę prawo wyboru, jeżeli
            człowiekowi nie odpowiadałoby co proponuje mu szatan po prostu by z tego nie
            korzystał i szatan nie miał by nic do roboty, ale ludziom odpowiada to co
            oferuje im świat pieniądze władza itp. więc szatan zbiera swoje żniwo. Do kogo
            pretensja że wybieramy zło , mamy się przecież za istoty myślące, na
            przestrzeni wieków dokonaliśmy ogromnego postępu cywilizacyjnego, ale niestety
            nie potrafiliśmy i nie potrafimy oprzeć się pokusą szatana.
            I pewnie znowu rozlegnie się pretensja do Pana Boga, dlaczego pozwala ludziom
            robić źle ??? i wystawia ich na pokusy szatana. Więc moi drodzy Pan Bóg nikogo
            do miłości nie zmusza, cóż to by była za miłość gdyby ludzie zostali do niej
            zmuszeni. Bóg czeka na nas cały czas. Bóg jest miłością, uwierzcie gdyby chciał
            stworzyć sobie sztab ludzi którzy od rana do nocy by go adorowali i rzucali mu
            się do stóp do by sobie stworzył np. robociki i odpowiednio je zaprogramował, z
            uwzględnieniem programu antyszatanowego :-) Pytanie tylko co to za miłość. Czy
            któreś z nas chciałoby być kochane taką miłością, chyba nikt :-(


            Pan powiedział "... Nie opuszczę Cię ani nie pozostawię..." i ja mu wierzę :-)
            Pozdrawiam :-)
            • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 00:29

              wszystko niby ladnie tylko nie na temat - czytales ksiege Hioba?
              gdzie on wybral zlo? - jak czytamy w Biblii to "maz prawy i bez
              skazy, ktory Boga sie boi i stroni od zla"
              i co Bog wraz z szatanem z nim robia...?


              zoeyo napisała:

              > pocoo napisała:
              >
              > > Szatana Bóg uznał za jedynego , godnego siebie patrnera do
              dyskusji i zab
              > awy lu
              > > dźmi.
              > > Dlaczego Bóg nie zgładził na poczatku Szatana , aby zapewnić
              ludziom wiec
              > zny ra
              > > j? Wierzacy odpowiadają , że Bóg Wszechpotężny i Wszechwiedzący
              Stwórca ,
              > musiał
              > > odeprzeć zarzuty Szatana(swojego nieudanego stworzenia) i
              udowodnić swoj
              > ą racj
              > > ę. Kto to wymyślił?
              > > Tłumaczenia ludzi Bóg miał gdzieś i od razu skazał ich na śmierć.
              > > Szatanowi Bóg obiecuje śmierć a ludziom życie wieczne. Obiecanki
              niektórz
              > y lubi
              > > ą.
              > Bóg nie zgładził szatana od razu, bo dał ludziom wolną wolę prawo
              wyboru, jeżel
              > i
              > człowiekowi nie odpowiadałoby co proponuje mu szatan po prostu by
              z tego nie
              > korzystał i szatan nie miał by nic do roboty, ale ludziom
              odpowiada to co
              > oferuje im świat pieniądze władza itp. więc szatan zbiera swoje
              żniwo. Do kogo
              > pretensja że wybieramy zło , mamy się przecież za istoty myślące,
              na
              > przestrzeni wieków dokonaliśmy ogromnego postępu cywilizacyjnego,
              ale niestety
              > nie potrafiliśmy i nie potrafimy oprzeć się pokusą szatana.
              > I pewnie znowu rozlegnie się pretensja do Pana Boga, dlaczego
              pozwala ludziom
              > robić źle ??? i wystawia ich na pokusy szatana. Więc moi drodzy
              Pan Bóg nikogo
              > do miłości nie zmusza, cóż to by była za miłość gdyby ludzie
              zostali do niej
              > zmuszeni. Bóg czeka na nas cały czas. Bóg jest miłością, uwierzcie
              gdyby chciał
              > stworzyć sobie sztab ludzi którzy od rana do nocy by go adorowali
              i rzucali mu
              > się do stóp do by sobie stworzył np. robociki i odpowiednio je
              zaprogramował, z
              > uwzględnieniem programu antyszatanowego :-) Pytanie tylko co to
              za miłość. Czy
              > któreś z nas chciałoby być kochane taką miłością, chyba nikt :-(
              >
              >
              > Pan powiedział "... Nie opuszczę Cię ani nie pozostawię..." i ja
              mu wierzę :-)
              > Pozdrawiam :-)
      • astrotaurus Szanowna cenzuro! 20.11.08, 10:28

        Nie wolno mówić, że bozia jest gorszy moralnie od manipulantów?
        Przecie to prawda!
        Oni myślą, pracują, dostarczają ludziom radości, z którą ludzie mogą ich
        obdarować kasą.
        A bozia mógłby wszystko, a się leni...

        Dlaczego , Twoim zdaniem, Szanowna Cenzuro, nie wolno mówić prawdy??!!! :(
        • kolebeczka Re: Szanowna cenzuro! 20.11.08, 11:49
          no koniec swiata bedzie, hehe
          Bozia moglby wszystko- czyzbys uwierzyl?
          A chcialbys zeby Bozia pracowal?
          Hmmm- ja bym tam mojego szefa nie zmuszala do zastapienia mnie przy
          kompie. No jakos tak glupio.
          Niech on sie i leni, ale przeciez- ja tez moge otworzyc firme i byc
          szefowa i sie lenic, czemuz tego nie robie?
          Astrotaurusie- zostan nowym bogiem! Co Cie wstrzymuje?
          • astrotaurus Re: Szanowna cenzuro! 20.11.08, 12:50

            kolebeczka napisała:

            ** no koniec swiata bedzie, hehe**

            A co Ty, wróżka jeteś?


            **Bozia moglby wszystko- czyzbys uwierzyl?**

            Przecież nie mój bozia...


            **A chcialbys zeby Bozia pracowal?**

            A co to za praca?! Jedno, dwa kliknięcia miedzy ziewnięciami...
            Kiedyś 6 dni pracował i nie umarł, przyzwoitość nakazywałaby poprawić co spaprał.


            **Hmmm- ja bym tam mojego szefa nie zmuszala do zastapienia mnie przy
            kompie. No jakos tak glupio.**

            A ja swojego ciągle muszę do czegoś zmuszać i wcale mi nie głupio, bo świetnie
            się dogadujemy. Od samego urodzenia.
            I nie mam bliźniaka...


            ** Niech on sie i leni, ale przeciez- ja tez moge otworzyc firme i byc szefowa i
            sie lenic, czemuz tego nie robie?**

            Nie wiem, Twoja rzecz.


            ** Astrotaurusie- zostan nowym bogiem! Co Cie wstrzymuje?**

            Brak różdzki.
            Gdybym ją dostał na pewno byłbym lepszym bogiem, niż wszyscy, o których
            kiedykolwiek słyszałem.
            • zoeyo Re: Szanowna cenzuro! 21.11.08, 23:11
              Kto umie jasno myśleć, umie również jasno mówić

              Interesujące, to co piszesz jest bardziej ciemne niż jasne, :-( Gdybyś został
              nowym Bogiem, to na pewno znalazło by się obszerne grono, które i tak by w
              ciebie nie uwierzyło i w by się w tak arogancki sposób jak ty to robisz o Tobie
              wyrażało.
              * no koniec swiata bedzie, hehe**
              >
              > A co Ty, wróżka jeteś?

              Nie trzeba być wróżką, żeby mieć świadomość że wszystko w życiu się kończy, tak
              jak człowiek się rodzi i umiera, tak skończy się i ten świat opanowany przez
              szatana. A może nie ?
              Tylko Bóg jest tym który był, który jest i który będzie i tym który się stworzył
              i dał Ci wolną wolę, byś mógł chociażby udzielać się na tym forum i przedstawiać
              swoje poglądy.
              Czy uważasz, że powinien Ci tego zabronić (bo przecież go obrażasz).
              Co byś Ty zrobił gdybyś był na jego miejscu....?
              • 4cyrus [...] 22.11.08, 16:20
                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • jerz-ykk Re: Szanowna cenzuro! 20.11.08, 13:50
            kolebeczka napisała

            Niech on sie i leni, ale przeciez- ja tez moge otworzyc firme i byc
            > szefowa i sie lenic, czemuz tego nie robie?

            To Twoja sprawa- kogo to obchodzi?
            • kolebeczka Re: Szanowna cenzuro! 02.12.08, 14:58
              chocby ciebie, he he
    • jerz-ykk Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 13:51
      nawet gdyby ten bog był to napewno nie szanowałby katolikow bo oni sami do
      siebie szacunku nie mają!!
      • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 23:17
        jerz-ykk napisał:

        > nawet gdyby ten bog był to napewno nie szanowałby katolikow bo oni sami do
        > siebie szacunku nie mają!!

        Ludzie są jacy są, ale to wina Boga, że jesteśmy jacy jesteśmy tylko my mamy
        wpływ na swoje życie i na to co robimy. A Bóg jest i wiesz co widzi jacy są
        katolicy, (bo to prawda, że się nie zawsze szanujemy), ale ponieważ Bóg jest
        miłością to nie potępia nas tylko cierpliwie czeka i kocha nas wszystkich bez
        wyjątku. Gdybyś miał dziecko, a może masz a ono by ci nie było posłuszne ( atak
        często jest w praktyce) to co byś zrobił, przestał je kochać, raczej nie dzieci
        i rodziców kocha się zawsze i na zawsze bez względu na wszystko :-)
    • jerz-ykk Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 14:25
      Bóg JHWH jest ciekawym przypadkiem. Jest to Bóg do kwadratu, 100% absolt, z
      wszystkimi ludzkimi wadami a przytym mający utopijne marzenia i skłonności.
      Kawał mściwego sk..a ale zarazem kocha swoje dzieci.
      Traktuje ludzi jak robactwo, ale zarazem hoduje sobie ulubieńców.
      Przemawia do proroków ale milczy wobec mas. Morduje niemal cały rodzaj ludzki w
      potopie, ale parę tysięcy lat później usiłuje go zbawic.
      Na serio pokręcony ten bóg
      • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 20.11.08, 15:26
        Bóg "szanuje" ludzi bo każe w modlitwie do siebie padać wiernym na kolana.Boję sie myśleć co by było gdyby ludzi nie szanował.
        • krytykantka07 Bóg - jak alkoholik, wierzący jak współuzależnieni 20.11.08, 17:48

    • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 10:33
      "Jak nie wierzycie, a nie wierzycie, to poczytajcie sobie czasem
      Biblię."

      No poczytałem. Przeczytałem nawet w całości. Są momenty gdzie Szatan
      występuje, ale jakoś generalnie respektem Boga, ani jego wysłanników
      się nie cieszy. Chyba, że "Idź precz, Szatanie" to takie radosne
      judeistyczne pozdrowienie, któremu w tłumaczeniu został nadany
      niesłusznie negatywny wydźwięk?
      Wydaje mi się, żeś ty nie za bardzo tę Biblię rozkminił. Chyba że
      Szanowny Pan Szatan poprzestawiał ci literki w czasie lektury...
      • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 12:10
        mierzeja.znad.wisly napisał:

        > "Idź precz, Szatanie"

        Prawda, to niezbyt miłe pozdrowienie, ale nie zapominajmy, że Jezus
        zwracał się z tym pozdrowieniem do człowieka (św. Piotra) i to nim,
        nie szatanem, poniewierał.
        • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 19:28
          Szkoda mi Jezusa. Nieszczęśliwy był to człowiek.
        • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:17
          DO: piwi77

          > Prawda, to niezbyt miłe pozdrowienie, ale nie zapominajmy, że Jezus
          > zwracał się z tym pozdrowieniem do człowieka (św. Piotra) i to nim,
          > nie szatanem, poniewierał.

          Oooo, widzę, że znasz ten fragment. Szacunek. Skoro jednak taki z Ciebie
          biblista, zapewne nieobce Ci są dalsze dzieje Piotra. Jego upadki i wzloty. Suma
          sumarum trudno mi się zgodzić, żeby skończył Piotr jako człowiek przez Boga
          "sponiewierany".
          Generalnie, ponieważ tak lubisz wszystko maksymalnie upraszczać, uprośćmy sobie
          ogólne przesłanie Biblii w temacie Boga i Szatana. Z kart tej księgi wynika
          niezbicie że wszystko co dobre pochodzi od Boga, wszystko co złe (w tym co złe
          dla ludzi) - od Szatana. Kiedy ludzie robią rzeczy złe, to tak jakby opowiadali
          się po stronie Szatana, który ma na nich "haki" w postaci pokus. Jeśli potrafią
          zmóc w sobie słabość, opowiadają się po stronie dobra, czyli po stronie Boga. I
          jeśli ktoś raz opowiedział się po stronie Szatana, ma w każdej chwili możliwość
          opowiedzenia się po stronie Boga (czyt. nawrócenia) nawet choćby przeputał już
          na złe rzeczy calutkie życie (vide tzw. Dobry Łotr z krzyża, nawiasem mówiąc
          pierwszy święty katolicki z niepodważalnym certyfikatem). Jednakże nikt nie musi
          z tej możliwości skorzystać, może pozostać do końca zły, bo Bóg szanuje naszą
          wolność i do niczego nie zmusza. Jednak kto wybiera zło do samego końca
          zazwyczaj kończy marnie. Vide przypadek Judasza Iskarioty. Jeśli tak właśnie ma
          wyglądać sposób w jaki uprzyjemnia nam życie Szatan, to ja dziękuję. Pozdrawiam
          go życzliwym "Idź Precz!".
          Dla Ciebie zaś mam pytanko biblistyczne. Skoro Szatan jest tak przez Boga
          poważany, to zapewne wśród 46 ksiąg jakie składają się na Pismo Święte wg.
          kanonu katolickiego znajdzie się co najmniej 5 przykładów z których to
          jednoznacznie i bezsprzecznie wynika. Oczekuję, że mi je, ciemnemu wierzącemu,
          wskażesz dla mojej nauki i przestrogi. Pięć marnych przykładzików na sporo ponad
          tysiąc stron drukiem to chyba nie jest zbyt wielkie zadanie dla takiego znawcy
          jak ty, co?
          • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:50
            mierzeja.znad.wisly napisał:

            > Oczekuję, że mi je, ciemnemu wierzącemu, wskażesz dla mojej nauki
            > i przestrogi. Pięć marnych przykładzików

            Nie zamierzam Cię przed niczym ostrzegac, w końcu sam nie wiem jak
            jest i każdy sam musi podjąć decyzję co do własnego stanowiska w tej
            sprawie. Ja wyłożyłem swoje, ale nie licz, że zacznę Cie przekonywać
            do mojego. Jest mi absolutnie obojętne, czy podzielasz mój pogląd
            czy nie, mojego to nie zmieni. Co nie znaczy, że mój się na pewno
            nie zmieni. Ale jeżeli, to nie na skutek czyjegos wpływu. A pięciu
            przykładów Ci nie podam, sam dociekaj jak sprawy stoją i wyciągaj
            swoje wnioski. Jak dojdziesz do kolenych napisz, może to być ciekawe.
            • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:32
              piwi77 napisał:

              > mierzeja.znad.wisly napisał:
              >
              > > Oczekuję, że mi je, ciemnemu wierzącemu, wskażesz dla mojej nauki
              > > i przestrogi. Pięć marnych przykładzików
              >
              > Nie zamierzam Cię przed niczym ostrzegac, w końcu sam nie wiem jak
              > jest i każdy sam musi podjąć decyzję co do własnego stanowiska w tej
              > sprawie. Ja wyłożyłem swoje, ale nie licz, że zacznę Cie przekonywać
              > do mojego. Jest mi absolutnie obojętne, czy podzielasz mój pogląd
              > czy nie, mojego to nie zmieni. Co nie znaczy, że mój się na pewno
              > nie zmieni. Ale jeżeli, to nie na skutek czyjegos wpływu. A pięciu
              > przykładów Ci nie podam, sam dociekaj jak sprawy stoją i wyciągaj
              > swoje wnioski. Jak dojdziesz do kolenych napisz, może to być ciekawe.

              Świetnie skoro sam mówisz, że nie wiesz jak jest to sam sobie przeczysz.
              Wytaczasz pewne pewne poglądy, a potem mówisz że nie wiesz sam jak jest.

              Bardzo Cię proszę zastanów się chodź przez chwilkę, tylko bez tych wszystkich
              negatywnych emocji, nad tym wszystkim co mówisz i odpowiedz sobie na jedno
              proste pytanie czy widzisz w tym wszystkim sens ? Jak można Boga oskarżać o zło
              a idealizować szatana?
              Ja też nikogo nie zmuszam na siłę do swoich poglądów, ale zależy mi bardzo na
              tym aby ludzie wyzbyli się tej nienawiści do Boga i przestali go obwiniać o
              swoje nie powodzenia to nie logiczne robić z Boga kozła ofiarnego, a szatana
              podnosić do rangi swojego wielkiego duchowego pocieszyciela.
              Pozdrawiam
              • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:41
                Może Cie to dziwić, ale
                1. Nie wiem jak jest i podejrzewam, że nikt nie wie, ale nie
                uniemozliwia to przecież mieć poglądów w tej sprawie.
                2. Czy widzę sens? Nie widzę, ale to nie znaczy, że na pewno go nie
                ma. Może być przecież tak, że sens jest, a my go po prostu nie
                znamy. I jeszcze jedno. To że mógłby być jakiś sens, wcale nie
                znaczy, że to dla nas dobrze. Może być tak, że istnieje jakis wielki
                Sens Wszechswiata, a my jesteśmy tylko środkiem do tego Celu.

                A do Ciebie pytanie, dlaczego tak bardzo zależy Ci aby ludzie
                przestali nienawidzieć Boga? Jeżeli on dopuszcza do takiej
                mozliwości, to widocznie tak jest lepiej, dlaczego to psujesz?
                • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:11
                  piwi77 napisał:

                  > Może Cie to dziwić, ale
                  > 1. Nie wiem jak jest i podejrzewam, że nikt nie wie, ale nie
                  > uniemozliwia to przecież mieć poglądów w tej sprawie.
                  > 2. Czy widzę sens? Nie widzę, ale to nie znaczy, że na pewno go nie
                  > ma. Może być przecież tak, że sens jest, a my go po prostu nie
                  > znamy. I jeszcze jedno. To że mógłby być jakiś sens, wcale nie
                  > znaczy, że to dla nas dobrze. Może być tak, że istnieje jakis wielki
                  > Sens Wszechswiata, a my jesteśmy tylko środkiem do tego Celu.
                  >
                  > A do Ciebie pytanie, dlaczego tak bardzo zależy Ci aby ludzie
                  > przestali nienawidzieć Boga? Jeżeli on dopuszcza do takiej
                  > mozliwości, to widocznie tak jest lepiej, dlaczego to psujesz?

                  Bóg dopuszcza do takiej możliwości z prostego powodu, żeby każdy mógł wybrać co
                  dla niego jest dobre.
                  Fakt że zależy mi na tym by ludzie uwierzyli w Boga i jego miłość, niczego w
                  zamyśle Boga nie psuje.
                  Bo jak widzisz Ty w dalszym ciągu obstajesz przy swoim poglądzie( m in. dlatego
                  że Bóg dał ci wolną wolę i prawo wyboru), a ja chociaż spróbowałam Cię przekonać
                  do swoich poglądów.
                  Pozdrawiam :-)
                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:15
                    zoeyo napisała:
                    > Bóg dopuszcza do takiej możliwości z prostego powodu, żeby każdy mógł wybrać co
                    > dla niego jest dobre.

                    Pieprzenie w bambus , bo albo dał ludziom wolną wolę ,albo uzależnił od siebie
                    ludzi jak psa na łańcuchu !!
                    Nie dając im wcale wyboru swojej drogi wszystko uzależniając od nagrody lub kary !!!
                    Rz 6,23
                    Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie
                    wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.
                    • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:05
                      kolter_hugh1 napisał:

                      > zoeyo napisała:
                      > > Bóg dopuszcza do takiej możliwości z prostego powodu, żeby każdy mógł wyb
                      > rać co
                      > > dla niego jest dobre.
                      >
                      > Pieprzenie w bambus , bo albo dał ludziom wolną wolę ,albo uzależnił od siebie
                      > ludzi jak psa na łańcuchu !!
                      > Nie dając im wcale wyboru swojej drogi wszystko uzależniając od nagrody lub kar
                      > y !!!
                      > Rz 6,23
                      > Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to życie
                      > wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.

                      A co byś chciał grzeszyć, ranić ludzi a potem grzać dupę w raju ? Jeżeli
                      wybierasz grzech to również będziesz grzał dupę, ale w innych okolicznościach :-)
                      Każdy człowiek ma duszę która jest nie śmiertelna, ciało umiera a dusza zostaje
                      bez względu na to czy człowiek wierzył czy nie :-) Rzecz w tym że jeżeli
                      człowiek starał się być dobrym w życiu i szukał Boga to po śmierci będzie z
                      Bogiem i to jest jego raj.
                      Więc Bóg nikogo nie straszy karą mówi tylko że jeżeli człowiek będzie grzeszył
                      na ziemi to po śmierci pójdzie do diabełka, ale przecież dla kogoś kto nie chce
                      Boga i neguje jego istnienie, albo obwinia go za wszystkie zło na świecie to
                      żadna kara, gdyż pójdzie do swojego wybawcy diabła.
                      Więc jakie tu widzisz uzależnienie od Boga ? żadne pójdziesz tam gdzie chcesz
                      iść. A niestety nie można i zjeść ciastka i mieć ciastko :-D
                      • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:17
                        zoeyo napisała:
                        > A co byś chciał grzeszyć, ranić ludzi a potem grzać dupę w raju ? Jeżeli
                        > wybierasz grzech to również będziesz grzał dupę, ale w innych okolicznościach :
                        > -)

                        Oj nie ja nie szukam zatargów z prawem , nie szukam cudzych zon do zabawy ,więc
                        dlaczego jakis matoł tylko dzięki układom z księdzem miał mieć lepiej ode mnie
                        choć całym swoim życie tego boga się wyrzekał ?

                        > Każdy człowiek ma duszę która jest nie śmiertelna, ciało umiera a dusza zostaje
                        > bez względu na to czy człowiek wierzył czy nie :-)

                        Problem w tym ze to nie jest nauka biblijna a przypałętała się do Tzw
                        chrześcijaństwa od pogańskich greków !

                        Ez 18,4
                        Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze
                        tylko ta osoba, która zgrzeszyła.

                        Ez 18, 4 - "Umrze" - przedwcześnie; "osoba" - dosł. "dusza".
                        online.biblia.pl/rozdzial.php?id=722
                        Rzecz w tym że jeżeli
                        > człowiek starał się być dobrym w życiu i szukał Boga to po śmierci będzie z
                        > Bogiem i to jest jego raj.

                        Ta a ja słyszałem że raj to taki piękny ogród(realny) w którym nie ma zmartwień ?

                        > Więc Bóg nikogo nie straszy karą mówi tylko że jeżeli człowiek będzie grzeszył
                        > na ziemi to po śmierci pójdzie do diabełka,

                        Akurat to tez nie jest nauka wynikająca z Biblii ::)))

                        ale przecież dla kogoś kto nie chce
                        > Boga i neguje jego istnienie, albo obwinia go za wszystkie zło na świecie to
                        > żadna kara, gdyż pójdzie do swojego wybawcy diabła.

                        Nie po prostu umrze bez jakiś tam dodatkowych cierpień !

                        > Więc jakie tu widzisz uzależnienie od Boga ? żadne pójdziesz tam gdzie chcesz
                        > iść. A niestety nie można i zjeść ciastka i mieć ciastko :-D

                        Ta , dlatego już dawno stwierdziłem że boga niema ::)))
                        • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:28
                          kolter_hugh1 napisał:

                          > zoeyo napisała:
                          > > A co byś chciał grzeszyć, ranić ludzi a potem grzać dupę w raju ? Jeżeli
                          > > wybierasz grzech to również będziesz grzał dupę, ale w innych okolicznośc
                          > iach :
                          > > -)
                          >
                          > Oj nie ja nie szukam zatargów z prawem , nie szukam cudzych zon do zabawy ,więc
                          > dlaczego jakis matoł tylko dzięki układom z księdzem miał mieć lepiej ode mnie
                          > choć całym swoim życie tego boga się wyrzekał ?
                          >
                          > > Każdy człowiek ma duszę która jest nie śmiertelna, ciało umiera a dusza z
                          > ostaje
                          > > bez względu na to czy człowiek wierzył czy nie :-)
                          >
                          > Problem w tym ze to nie jest nauka biblijna a przypałętała się do Tzw
                          > chrześcijaństwa od pogańskich greków !
                          >
                          > Ez 18,4
                          > Oto wszystkie osoby są moje: tak osoba ojca, jak osoba syna. Są moje. Umrze
                          > tylko ta osoba, która zgrzeszyła.
                          >
                          > Ez 18, 4 - "Umrze" - przedwcześnie; "osoba" - dosł. "dusza".
                          > online.biblia.pl/rozdzial.php?id=722
                          > Rzecz w tym że jeżeli
                          > > człowiek starał się być dobrym w życiu i szukał Boga to po śmierci będzie
                          > z
                          > > Bogiem i to jest jego raj.
                          >
                          > Ta a ja słyszałem że raj to taki piękny ogród(realny) w którym nie ma zmartwień
                          > ?
                          >
                          > > Więc Bóg nikogo nie straszy karą mówi tylko że jeżeli człowiek będzie grz
                          > eszył
                          > > na ziemi to po śmierci pójdzie do diabełka,
                          >
                          > Akurat to tez nie jest nauka wynikająca z Biblii ::)))
                          >
                          > ale przecież dla kogoś kto nie chce
                          > > Boga i neguje jego istnienie, albo obwinia go za wszystkie zło na świecie
                          > to
                          > > żadna kara, gdyż pójdzie do swojego wybawcy diabła.
                          >
                          > Nie po prostu umrze bez jakiś tam dodatkowych cierpień !
                          >
                          > > Więc jakie tu widzisz uzależnienie od Boga ? żadne pójdziesz tam gdzie ch
                          > cesz
                          > > iść. A niestety nie można i zjeść ciastka i mieć ciastko :-D
                          >
                          > Ta , dlatego już dawno stwierdziłem że boga niema ::)))

                          > Problem w tym ze to nie jest nauka biblijna a przypałętała się do Tzw
                          > chrześcijaństwa od pogańskich greków !

                          To tylko niektóre z biblijnych nawiązań do tego że w człowieku mieszka dusza
                          nieśmiertelna :-)

                          Dusza jest stworzona przez Boga: Rdz 2, 7; Ekl 12, 7; Iz 57, 16; Zach 12, 1.

                          Dusza została stworzona na obraz Boży: Rdz 1, 26-27; 1 Kor 11, 7; Kol 3, 10.

                          Dusza jest czymś innym niż ciało: Mt 10, 28; Dz 2, 26-27; 1Tes 5, 23; Hbr 4, 12.

                          Dusza oddziela się od ciała w momencie śmierci: Rdz 35, 18; Ekl 12, 7; Łk 12, 20.

                          Dusza żyje nadal, pomimo śmierci ciała: Rdz 35, 18; 1Sam 28, 19; 1Krl 17, 22; Mt
                          10, 28; Łk 8, 55.

                          Dusze po śmierci ludzi są już w Niebie: Mdr 3, 1; Ap 6, 9; Ap 8, 3; Ap 20, 4.

                          Dusza jest przedmiotem kuszenia: 1 P 2, 11; 2 P 2, 14.

                          Nic nie zrównoważy potępienia i zatracenia duszy: Mt 16, 26; Mk 8, 36.

                          Zbawienie duszy jako cel wiary: Jk 1, 21; 1P 1, 9.

                          W momencie śmierci człowiek powierza swoją duszę Bogu: Ps 31, 5; Dz 7, 59; 1 P
                          4, 19.

                          > Oj nie ja nie szukam zatargów z prawem , nie szukam cudzych zon do zabawy ,więc
                          > dlaczego jakis matoł tylko dzięki układom z księdzem miał mieć lepiej ode mnie
                          > choć całym swoim życie tego boga się wyrzekał ?'

                          A skąd ta pewność że ten matoł będzie miał lepiej od ciebie ? Szczerze to w to
                          wątpię, nikt kto świadomie grzeszy choćby co niedziela po mszy z księdzem
                          popijał winko nie będzie miał lepiej do kogoś, kto nie grzeszy a nie jest w
                          stanie uwierzyć z jakiś powodów.
                          • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:44
                            zoeyo napisała:

                            >
                            > To tylko niektóre z biblijnych nawiązań do tego że w człowieku mieszka dusza
                            > nieśmiertelna :-)

                            No faktycznie , nie mam czasu rozpatrywać wszystkich wersetów ale od razu wpadł
                            mi w oko pierwszy z księgi rodzaju 2,7
                            wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza
                            tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą.

                            Jak mnie pamięć nie myli to Adam zdaje się od wielu lat nie żyje ::))))))))))

                            > Dusza została stworzona na obraz Boży: Rdz 1, 26-27; 1 Kor 11, 7; Kol 3, 1

                            Np Rdz 1,26
                            nie mówi o tym że człowiek jest podobny do boga !jest to bzdura choćby dlatego
                            że człowiek jest istota materialną a bóg jest ciałem niebieskim ::))) w tym
                            wersecie podkreślono tylko te przymioty jakie otrzymał od boga człowiek np
                            dobroć ,empatie .

                            > Dusza jest czymś innym niż ciało: Mt 10, 28; Dz 2, 26-27; 1Tes 5, 23; Hbr 4, 12

                            Mat 18,28
                            Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie
                            się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle.

                            Wieki temu udowodniono ze w tym wersecie chodzi o całkowita utratę życia w
                            gehenie czyli żadnych szans na zmartwychwstanie , tak samo jak np zmarli w
                            potopie !!

                            > Dusza oddziela się od ciała w momencie śmierci: Rdz 35, 18; Ekl 12, 7; Łk 12, 2
                            > 0.

                            Rdz 35,18
                            Ona jednak, gdy życie z niej uchodziło, bo konała, nazwała swego syna Benoni;
                            lecz ojciec dał mu imię Beniamin.

                            Jeżeli zżynasz jakieś durnoty z katolickich portali to może najpierw zweryfikuj
                            to co przesyłasz!

                            > Dusza żyje nadal, pomimo śmierci ciała: Rdz 35, 18; 1Sam 28, 19; 1Krl 17, 22; M
                            > t
                            > 10, 28; Łk 8, 55.

                            Łk 8,55
                            Duch jej powrócił, i zaraz wstała. Polecił też, aby jej dano jeść.

                            Duch czy dusza ?

                            >
                            > Dusze po śmierci ludzi są już w Niebie: Mdr 3, 1; Ap 6, 9; Ap 8, 3; Ap 20, 4.

                            Ciekawe bo wystarczy przeczytać 1 Kor 15 aby wiedzieć ze to nie prawda !
                            1 Kor 15,20-24
                            Tymczasem jednak Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli.
                            (21) Ponieważ bowiem przez człowieka [przyszła] śmierć, przez człowieka też
                            [dokona się] zmartwychwstanie. (22) I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w
                            Chrystusie wszyscy będą ożywieni, (23) lecz każdy według własnej kolejności.
                            Chrystus jako pierwszy, potem ci, co należą do Chrystusa, w czasie Jego
                            przyjścia. (24) Wreszcie nastąpi koniec, gdy przekaże królowanie Bogu i Ojcu i
                            gdy pokona wszelką Zwierzchność, Władzę i Moc.

                            Obj 6,9
                            A gdy otworzył pieczęć piątą, ujrzałem pod ołtarzem dusze zabitych dla Słowa
                            Bożego i dla świadectwa, jakie mieli.

                            Słownik grecko-polski pod red. Z. Abramowiczówny (Warszawa 1965, t. IV, ss. 670,
                            671) podaje takie definicje słowa psyché: „życie, żywot”, również „życie
                            zwierzęcia” (nawet w tekstach niebiblijnych), „osobowość ludzka, charakter”,
                            „osoba, osobistość, (...) stworzenie, istota”, „serce, uczucie, skłonność”.
                            „dusza, która opuściła ciało, duch, widmo”, „dusza niematerialna
                            i nieśmiertelna”, „dusza świata” oraz „niematerialny czynnik ruchu i życia”.
                            Ponieważ niektórzy filozofowie pogańscy nauczali, że w chwili śmierci dusza
                            wyłania się z ciała, termin psyché jest też tłumaczony na „motyl, ćma”, być może
                            dlatego, że owady te przechodzą metamorfozę od gąsienicy do skrzydlatego stworzenia.
            • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 15:01
              piwi77 napisał:
              w końcu sam nie wiem jak jest (...) A pięciu przykładów Ci nie podam

              Wiesz, piwi77, rozpoczynając wątek wyraziłeś się pogardliwie o wierzących i
              wygłosiłeś pewną tezę powołując się na Biblię jako dowód prawdziwości tej tezy.
              Pośrednio sugerujesz, że wierzący są nieświadomi tego, w co właściwie wierzą,
              ponieważ tej Biblii nie czytają. Sam zaś rejterujesz i odpowiadasz wymiajająco
              gdy spytać Cię o bardzo prostą rzecz: w jaki sposób źródło, na które sam się
              przez nikogo nieprzymuszony powołujesz daje cię podstawy do głoszenia Twoich
              „mądrości”. I nie ma tu znaczenia, czy jesteś niewierzący. I czy wierzących
              lubisz czy nie lubisz. Faktem jest, że rozpoczynasz wątek pohukując na
              wierzących z politowaniem mając jednocześnie bardzo nikłe pojęcie o tym co sam
              wskazujesz jako swój podstawowy argument. I jeszcze przy tym natrząsasz się z
              innych, że tego argumentu nie znają. Takie prowadzenie dyskusji jest po prostu
              nieuczciwe i gó...arskie, mam nadzieję, że chociaż masz tego świadomość.
              Twój post otwierający wątek i pozostałe odpowiedzi z nim związane przypominają
              taką oto sytuację: Pewien krytyk stwierdza, że Henryk Sienkiewicz to
              beznadziejny pisarz i miernota i zupełnie nie wiadomo co czytelnicy widzą w tym
              cienkim grafomanie. Żeby się o tym przekonać wystarczy sięgnąć po książkę „W
              pustyni i w puszczy” w których opisuje absolutnie nieprawdopodobne dzieje
              krokodyla imieniem Staś który pływa w Egipcie po rzecze Nel. Gdy zaś wszyscy
              protestują, że przecież w tej książce jest zupełnie inaczej i zarówno Stanisław
              jak i Nel to ludzie z krwi i kości a ewentualna rzeka z krokodylami to Nil, ty
              odpowiadasz, że nie będziesz teraz szukał przykładów na poparcie swojej tezy, a
              jakim pisarzem jest Sienkiewicz, każdy ocenić musi sam. Dla ciebie to dno i tyle.
              JAKIE WNIOSKI? Otóż drogi piwi72, możesz sobie twierdzić, że Bóg jest be, że nie
              szanuje wierzących, że uwielbia szatana i co tylko chcesz. Możesz w to wierzyć i
              to głosić. Pod warunkiem, że uczciwie dodasz, że to Twój pogląd, który wynika z
              Twoich doświadczeń, czy czegoś innego (na przykład częstego ssania palca), ale
              nie powołuj się na Biblię bo: PO PIERWSZE: Nie ma tam nic podobnego. Ani pięciu
              przykłądów, ani trzech. PO DRUGIE: Nie czytałeś Biblii w całości i w należytym
              skupieniu, a swoją wiedzę czerpiesz z nielicznych fragmentów i strzępków
              informacji posłyszanych na katechezach czy lekcjach religii które zaliczyłeś z
              musu mając je najprawdopodobniej głęboko w odbycie (do czego masz pełne prawo,
              ale wskutek korzystania z tego prawa masz niepełną wiedzę). Istnieje oczywiście
              także możliwość, że Biblię przeczytałeś ale ni w ząb jej nie skumałeś, ale taki
              wariant odrzucam, bo byłby dla Ciebie obraźliwy.
              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:01
                mierzeja.znad.wisly napisał:
                Nie czytałeś Biblii w całości i w należytym
                > skupieniu, a swoją wiedzę czerpiesz z nielicznych fragmentów i strzępków
                > informacji posłyszanych na katechezach czy lekcjach religii które zaliczyłeś z
                > musu mając je najprawdopodobniej głęboko w odbycie (do czego masz pełne prawo,
                > ale wskutek korzystania z tego prawa masz niepełną wiedzę). Istnieje oczywiście
                > także możliwość, że Biblię przeczytałeś ale ni w ząb jej nie skumałeś, ale taki
                > wariant odrzucam, bo byłby dla Ciebie obraźliwy.

                Ciekawi mnie czy jesteś katolikiem ?
                Skoro tak to przeczytaniu i zrozumieniu biblii dawno nim nie powinieneś być , o
                ile naprawde wierzysz w brednie które tam zapisano.
              • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 07.12.08, 01:20

                mierzeja.znad.wisly napisał:

                **Pośrednio sugerujesz, że wierzący są nieświadomi tego, w co właściwie wierzą,
                ponieważ tej Biblii nie czytają.**

                I co? Bardzo to obraźliwa sugestia?
                Np:
                www.blog.tolle.pl/index.php/2007/04/17/w-co-wierza-polacy/
                albo:
                www.zbawienie.pl/content/view/38/60/ .....

                Już nie wspominam nawet o niejakim mierzei.znad.wisly, który powtarza bajki po
                księdzu, ale sam nie potrafi porządnie obiektu swojej wiary zdefiniować i
                odżegnuje się od posiadania o nim jakiejkolwiek wiedzy!
          • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:56
            mierzeja.znad.wisly napisał:

            > Dla Ciebie zaś mam pytanko biblistyczne. Skoro Szatan jest tak przez Boga
            > poważany, to zapewne wśród 46 ksiąg jakie składają się na Pismo Święte wg.
            > kanonu katolickiego

            Zanim kogoś znów spróbujesz ośmieszyć ,to wiedz ze Pismo Święte nie zawiera 46
            ksiąg!! a jest ich,, tylko" 66 w tym 39 ksiąg ST oraz 27 ksiąg NT ,katolicy zaś
            maja dodatkowe 7 ksiąg w starym testamencie co daje nam wynik 46 ksiąg, w tym
            siedem nie jest ,, natchnione", Nie uznane za nic wartego uwagi przez ich
            autorów żydów ,co nie przeszkadzało katolikom włączyć te wątpliwej jakości
            dzieła do swojego kanonu.
            • caroli_ne_86 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:01
              Tak Co kolterek napisze to jest ..prawda ,prawda i tylko ..prawda:):)
              Trzeba jeszcze dodać ,że Biblia jest JEDYNYM źródłem wszystkiego co dotyczy
              wiary, zbawienia i wszelkiej Wiedzy ....religijnej.
              Najważniejsze chyba to to ,że nie wolno nic do niej dodawać ani niczego nie
              wolno z niej.... skreślać
              Nioe wolno też tworzyć różnych ..teorii ....teologicznych a następnie szukać ich
              potwierdzenia w Biblii,co niestety często
              jest ......spotykane.
              Acha . i żeby prawidłowo Biblię ..interpretować należy tłumaczyć ją ..Biblią:)
              Pozdr:)))
              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:05
                caroli_ne_86 napisała:

                > Tak Co kolterek napisze to jest ..prawda ,prawda i tylko ..prawda:):)

                No to już wiedzą czemu nazywasz mnie o Boski ::))))))
                • caroli_ne_86 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:30
                  Małe sporostowanie -jeśli chodzi o Biblię,tylko ,nic poza tym!
                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:48
                    caroli_ne_86 napisała:

                    > Małe sporostowanie -jeśli chodzi o Biblię,tylko ,nic poza tym!

                    watykański papcio tez jest nieomylny tylko w kwestiach wiary ::))))
            • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 12:47
              Do: kolter_hugh1 napisał
              Dobrze, dobrze, pomyliłem się w przepisaniu liczby. Nie musisz tak grzmieć
              podając dane, które każdy może sobie sprawdzić w Wikipedii. Zamiast 4 napisałem
              6, czeski błąd.
              Zresztą liczba tych ksiąg nie ma takiego znaczenia, jak ich TREŚĆ. Możesz sobie
              tę treść uważać za brednie, Twoja sprawa. Nie ma to jednak znaczenia dla tezy
              zapodanej przez piwi77. Podobnie dla obrony tej tezy nie ma znaczenia czy jestem
              katolikiem czy nie. (Nawiasem mówiąc czemu jako katolik powinienem był stracić
              wiarę po lekturze Biblii, a jako - dajmy na to zielonoświątkowiec - już nie?)
              Gdybyś chciał sprawdzić, kto lepiej zna Pismo i logiczniejsze z niego wyciąga
              wnioski, możemy się policytować na jakimś osobnym wątku. Bo ja na ogół lubię
              pisać na temat.
              Zamiast się tu puszyć i bajdurzyć, może określiłbyś swoje stanowisko w kwestii
              podstawowej:
              1. Czy rzeczywiście na podstawie tekstów biblijnych (niezależnie od którego
              kanonu) można dowieść twierdzenia, że Bóg bardziej szanuje Szatana niż swoich
              wyznawców? Ponieważ dowieść tego można wyłącznie na przykładach, musiałbyś je podać.
              2. Jeśli takiego dowodu nie można przeprowadzić, to możemy uznać że autor tezy
              rozpoczynającej wątek, nie ma podstaw do opierania swojego twierdzenia na
              Biblii? Albo, druga możliwość: że nie zna on Biblii w sposób wysarczający by
              głosić tego typu twierdzenia o charakterze ogólnym?
              Odpowiedź na tak zadane pytania ma w ramach tego wątku ma jakiś sens. Inne
              wtręty i głosy to zwykłe robienie hałasu celem zapewnienia sobie taniego
              poklasku wśród czytelniczek i czytelników o jeszcze mniejszej wiedzy i
              świadomości. Może i przyjemne ale kompletnie pozbawione wartości poznawczej.
              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 13:06
                mierzeja.znad.wisly napisał:

                > Do: kolter_hugh1 napisał

                . (Nawiasem mówiąc czemu jako katolik powinienem był stracić
                > wiarę po lekturze Biblii, a jako - dajmy na to zielonoświątkowiec - już nie?)

                teraz to ja żle sformułowałem myśl , bo chciałem napisać że skoro znasz i
                rozumiesz biblię oraz kochasz Boga to po przeczytaniu biblii powinien byś
                przestać być katolikiem ,bo biblia kompletnie zaprzecza naukom Krk !

                > Gdybyś chciał sprawdzić, kto lepiej zna Pismo i logiczniejsze z niego wyciąga
                > wnioski, możemy się policytować na jakimś osobnym wątku. Bo ja na ogół lubię
                > pisać na temat.

                No dawaj , ja nic tak nie kocham jak dyskusje na ten temat ::))))


                > 1. Czy rzeczywiście na podstawie tekstów biblijnych (niezależnie od którego
                > kanonu) można dowieść twierdzenia, że Bóg bardziej szanuje Szatana niż swoich
                > wyznawców? Ponieważ dowieść tego można wyłącznie na przykładach, musiałbyś je p
                > odać.

                Sprawa prosta , tych co szatan zwodził Bóg zabijał a szatan nadal dycha !!

                > 2. Jeśli takiego dowodu nie można przeprowadzić, to możemy uznać że autor tezy
                > rozpoczynającej wątek, nie ma podstaw do opierania swojego twierdzenia na
                > Biblii?

                Jak znam biblie to widać z niej wyrażny respekt jednego ducha do drugiego ,ale
                czy mozna to nzawać szacunkiem ?

                Albo, druga możliwość: że nie zna on Biblii w sposób wysarczający by
                > głosić tego typu twierdzenia o charakterze ogólnym?

                Po co ma ją znać ? takie spostrzeżenia to norma w świetle tego choćby czego go
                uczyli jako dziecko a jaka jest rzeczywistość.

                > Odpowiedź na tak zadane pytania ma w ramach tego wątku ma jakiś sens. Inne
                > wtręty i głosy to zwykłe robienie hałasu celem zapewnienia sobie taniego
                > poklasku wśród czytelniczek i czytelników o jeszcze mniejszej wiedzy i
                > świadomości. Może i przyjemne ale kompletnie pozbawione wartości poznawczej.

                Ten tekst wskazuje że akurat ty masz masz na temat biblii do powiedzenia .
                • mierzeja.znad.wisly Odpowiedź dla kolter_hugh1 24.11.08, 16:19
                  Odpowiedzi dla kolter_hugh1:

                  > No dawaj , ja nic tak nie kocham jak dyskusje na ten temat ::))))

                  Jeśli rzeczywiście nic tak nie kochasz jak prowadzenie dyskusji na ten temat (a
                  zwłaszcza w ten sposób) to trochę mi Cię żal (Ja tam na przykład przedkłam udany
                  seks z małżonką nad tego typo rozhowory, ale... de gustibus non est
                  disputandum). Wróćmy do meritum. Bo o meritum najbardziej się obawiam, wnosząc z
                  Twojej odpowiedzi. Żeby nie rozmawiać zaraz o wszystkim i niczym, skupmy się na
                  doprowadzeniu do końca biblijnych dowodów na tezę stanowiącą zaczyn tego wątku.

                  Dyskusja może być merytoryczna jedynie wówczas, gdy będziemy mówić na ten sam
                  temat podpierając się na sprawdzalnych dowodach. Rozstrzyganie czy Bóg istnieje
                  w ogóle możemy na początek odrzucić, bo tu dowody namacalne są trudne do
                  zdobycia. Bezsprzecznie jednak istnieje Biblia, niezależnie od tego czy mówi
                  prawdę oraz od tego ile ksiąg w nią włączymy. Skoro najlepiej Ci idzie
                  przywalanie katolikom, oprzyjmy się na katolickim kanonie. Nie musisz jednak
                  odsyłać mnie do konkretnych ksiąg, rozdziałów i wersetów. Powiedz mi tylko
                  zdarzenie lub historie biblijną tak jak ją zapamiętałeś a ja sobie już odnajdę.
                  Bo dowody typu: "Ja ci to mówię!" "O ile wiem, to jest tak" itp. nie mają dla
                  mnie żadnej wartości.

                  Mając powyższe na uwadze, wskaż proszę przykłady WYRAŹNEGO respektu Boga do
                  Szatana. Mogą być dwa, starczy.

                  Wtedy będziemy mieli jakiś podkład do porozmawiania. Jednak jeśli jednak Twoje
                  pytanie "Po co ma ją znać?" należy interpretować w taki sposób, że aby rozmawiać
                  o tym co właściwie Biblia mówi do wiernych wcale nie trzeba znać jej treści to
                  obawiam się, że dyskusja nie rozkwitnie zbyt bujnie.

                  Zważ bowiem, kolterze_hughu1, że gdybym ja stwierdził, że każda żaba to zaklęta
                  królewna, czego dowodzi istnienie w jej wnętrzu zalążków żeńskich ludzkich
                  organów rodnych oraz wypustek czaszkowych ze szczerego złota, które po
                  pocałowaniu przemienią się w koronę, a potem odmówił podejścia do stołu
                  operacyjnego na którym ktoś dokonał resekcji żaby aby udowodnić, że się mylę,
                  twierdząc że ja i tak lepiej wiem co żaba ma w środku, to wyszedłbym albo na
                  durnia, albo na zatwardziałego kłamcę.

                  Miej przeto na uwadze, że niezależnie od tego, co sądzisz o Bogu i o wierzących,
                  Biblię, jak żabę, można otworzyć i dokładnie zobaczyć co w niej jest, a czego
                  nie ma. I żeby to zrobić żaden z nas nie musi być katolikiem. Mogą to zrobić
                  nawet animista z buddystą.

                  Na koniec dodam że zdania: "Ten tekst wskazuje że akurat ty masz masz na temat
                  biblii do powiedzenia" całkowicie nie rozumiem. Czegoś w nim jest za dużo i
                  czegoś brakuje. Co chciałeś powiedzieć?
                  • kolter_hugh1 Re: Odpowiedź dla kolter_hugh1 24.11.08, 16:44
                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                    > Mając powyższe na uwadze, wskaż proszę przykłady WYRAŹNEGO respektu Boga do
                    > Szatana. Mogą być dwa, starczy.
                    ja tego nigdy nie pisałem więc
                    Pytasz mnie czy Piwiego ?
                    Ja wyrażnie napisałem ;Sprawa prosta , tych co szatan zwodził Bóg zabijał a
                    szatan nadal dycha !!

                    Zresztą nie spodziewaj się w księdze która piszą ludzie ponoć natchnieni od Boga
                    pochwał dla szatana ,oraz szacunku dla niego. Jednak to co szatan robi z ludżmi
                    od czasów buntu tylko dowodzi niemocy Boga wobec swojego dzieła .Nie wiadomo czy
                    jest to wynikiem szacunku czy tez strachu przed szatanem.

                    >
                    > Wtedy będziemy mieli jakiś podkład do porozmawiania. Jednak jeśli jednak Twoje
                    > pytanie "Po co ma ją znać?" należy interpretować w taki sposób, że aby rozmawiać
                    > o tym co właściwie Biblia mówi do wiernych wcale nie trzeba znać jej treści to
                    > obawiam się, że dyskusja nie rozkwitnie zbyt bujnie.

                    No tak to niestety jest że niektóre kościoły są wrogo nastawione do tego aby
                    jego wierni zbyt dobrze ta księgę poznali przykładem Krk i to że palono na
                    stosie ludzi za to tylko ze biblie w domu trzymali nie będąc duchownymi.

                    > twierdząc że ja i tak lepiej wiem co żaba ma w środku, to wyszedłbym albo na
                    > durnia, albo na zatwardziałego kłamcę.

                    Może za infantylnego romantyka ::)))

                    > Miej przeto na uwadze, że niezależnie od tego, co sądzisz o Bogu i o wierzących
                    > ,
                    > Biblię, jak żabę, można otworzyć i dokładnie zobaczyć co w niej jest, a czego
                    > nie ma. I żeby to zrobić żaden z nas nie musi być katolikiem. Mogą to zrobić
                    > nawet animista z buddystą.

                    Jednak ta biblia nie jest tak prosta w zrozumieniu ze otwarcie jej spowoduje ,
                    jej natychmiastowe zrozumienie !!
                    przykładem eunuch opisany w dziejach apostolskich .

                    > Na koniec dodam że zdania: "Ten tekst wskazuje że akurat ty masz masz na temat
                    > biblii do powiedzenia" całkowicie nie rozumiem. Czegoś w nim jest za dużo i
                    > czegoś brakuje. Co chciałeś powiedzieć?

                    To takie typowe zamydlenie które często stosują tu ludzie którzy nie rozruzniają
                    czym jest biblia a czym pismo swięte .


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=87453443&wv.x=2&a=87633302
                    • mierzeja.znad.wisly Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 24.11.08, 22:16
                      Niestety, tak jak się spodziewałem. Mnóstwo słów, zero konkretów. Ani jednego
                      przykładu na temat, za to są przykłady zupełnie z tematem nie związane (czy
                      eunuch ma cokolwiek wspólnego z dowodem na szacunek Boga wobec Szatana?). Lawina
                      informacji, które przecież znane są każdemu średnio pilnemu absolwentowi
                      podstawówki, za to ani jednej odpowiedzi na zadane pytania. Ponadto jeszcze
                      wypierasz się tego, co sam napisałeś. We wcześniejszym poście napisałeś "Jak
                      znam biblie to widać z niej wyrażny respekt jednego ducha do drugiego" a na moje
                      pytanie gdzież to w tej tak przez Ciebie znanej Biblii znajdziemy przykład,
                      który to zilustruje, odpowiadasz: "ja tego nigdy nie napisałem". Verba volant,
                      bracie, ale scripta manent. Jak mam cię zatem traktować: jako kłamczuszka, czy
                      gościa z zaawansowaną sklerozą?

                      Ale są i pozytywy. Piszesz: „Nie spodziewaj się, że w księdze którą piszą ludzie
                      ponoć natchnieni od Boga pochwał dla szatana.” Istotnie, ja nie spodziewałem się
                      tego w Biblii. I nigdy zresztą takich pochwał podczas lektury nie znalazłem.
                      Dlatego z dużym zdziwieniem przyjąłem twierdzenia piwi77 że wyrazy takiego
                      szacunku można w Biblii napotkać. Interpretuję jednak, że powyższym zdaniem Ty
                      opowiadasz się jednak po stronie tych samych argumentów, co ja. I słusznie: no
                      bo jak by to wyglądało żeby święci pisarze mieli sugerować boskie poszanowanie
                      dla szatana? Masz u mnie plusa za logiczność wywodu.

                      Po drugie piszesz: „Biblia nie jest tak prosta w zrozumieniu ze otwarcie jej
                      spowoduje natychmiastowe zrozumienie”. Tym zgrabnym zdankiem przyznajesz zatem,
                      że Biblii nie rozumiesz. Cieszę się, że sam zdecydowałeś to wyznać, gdybym tylko
                      ja Ci to zarzucał, brzmiało by to o wiele mniej wiarygodnie. Masz u mnie
                      drugiego plusa: za cywilną odwagę w przyznaniu się do własnych deficytów.

                      Żeby jednak mroki tego niezrozumienia choć lekko rozproszyć, zamieszczę kilka
                      krótki wyjaśnień niektórych poruszonych przez Ciebie kwestii, które nie są wcale
                      tak niejasne, jak Ci się wydaje:

                      1. To co szatan robi z ludźmi nie dowodzi oczywiście niemocy Boga, ale dowodzi
                      słabości ludzi. Bóg obdarzył ludzi wolnością. Gdyby nie mieli możliwości wyboru
                      zła, ludzie byliby zaledwie marionetkami lub robotami pracującymi tak, jak
                      zaprogramował je twórca. Wolna wola polega na tym, że możemy wypiąć się na Boga
                      i wybrać ofertę szatana. Fakt, że ludzie robią tak, i to na własną szkodę,
                      świadczy o ich słabości wobec pokus, a zarazem o doskonałości Boga jako twórcy,
                      który wykreował stworzenia całkowicie wolne, zdolne przeciwstawić się nawet Jemu.

                      2. Sformułowanie „Szatan nadal dycha” brzmi trochę dziwnie. Bo przecież klęska
                      Szatana nie polega na tym, że ma on umrzeć, czy „przestać dychać” bo przecież
                      jest „duchem”, wolnym złem. Jego klęska polega na tym, że śmierć i grzech nie
                      będą mieć włądzy nad tymi, którzy opowiedzą się za Chrystusem (taki wniosek
                      wynika z treści oraz związków przyczynowo skutkowych w akcji Biblii, nawet jeśli
                      nie wierzysz, że jest coś „świętego” w tej księdze).

                      3. Ty, oczywiście, nie wskazałeś mi żadnego przykładu, który mnie interesował,
                      lub chociaż w małym ułamku dotyczyłby tezy postawionej na początku wątku. Ja
                      podam ci przykład, że szacunek Boga dla Szatana jest bliski zeru. Jeden
                      przykład, choć jest więcej, ale i tak będę miał nad tobą sporą przewagę, a nie
                      chcę Cię dodatkowo zawstydzać. Otóż w Ewangelii wg św. Mateusza, w rozdziale 8
                      jest scena jak Jezus wyrzuca z opętanych ludzi złe duchy (czyt. Szatana) i
                      zmusza je do wejścia w stado świń. Nie sądzę by wtłoczenie kogoś w ciało świni,
                      zwłaszcza w pradawnej Judei, gdzie były to zwierzęta nieczyste, było wyrazem
                      szacunku. Albo strachu. Masz jakiś kontrprzykład?
                      • kolter_hugh1 Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 08:17
                        mierzeja.znad.wisly napisał:

                        > Niestety, tak jak się spodziewałem. Mnóstwo słów, zero konkretów. Ani jednego
                        > przykładu na temat, za to są przykłady zupełnie z tematem nie związane (czy
                        > eunuch ma cokolwiek wspólnego z dowodem na szacunek Boga wobec Szata

                        Może jesteś za tępy na takie dyskusje ?
                        Akurat przykład eunucha jest jak najbardziej adekwatny do tego co pisałeś
                        !!pewno nie masz pojęcia o co chodzi w nim więc wskarzę ci to !!
                        Dz 8,27-32
                        A on poszedł. Właśnie wtedy przybył do Jerozolimy oddać pokłon Bogu Etiop,
                        dworski urzędnik królowej etiopskiej, Kandaki, zarządzający całym jej skarbcem,
                        (28) i wracał, czytając w swoim wozie proroka Izajasza. (29) Podejdź i przyłącz
                        się do tego wozu - powiedział Duch do Filipa. (30) Gdy Filip podbiegł, usłyszał,
                        że tamten czyta proroka Izajasza: Czy rozumiesz, co czytasz? - zapytał. (31) A
                        tamten odpowiedział: Jakżeż mogę /rozumieć/, jeśli mi nikt nie wyjaśni? I
                        zaprosił Filipa, aby wsiadł i spoczął przy nim.

                        Ten cytat wyrażnie wskazuje ze samo otwarcie świetej księgi nie daje podstaw do
                        jej zrozumienia !!

                        Jak mam cię zatem traktować: jako kłamczuszka, czy
                        > gościa z zaawansowaną sklerozą?

                        Czy ty myślisz że w biblii pisanej przez ludzi wierzących w Boga znajdziesz
                        pochwałę dla jego antagonisty ?
                        Ale wyraznie widać z niej że bóg musi czuć respekt dla swojego przeciwnika skoro
                        od wieków go toleruje co nie przeszkadzała mu w tym czasie mordować ludzi !!

                        > Po drugie piszesz: „Biblia nie jest tak prosta w zrozumieniu ze otwarcie
                        > jej
                        > spowoduje natychmiastowe zrozumienie”. Tym zgrabnym zdankiem przyznajesz
                        > zatem,
                        > że Biblii nie rozumiesz.

                        To ciekawe bo ja mam tu na myśli to że nie poznasz biblii po jednym przeczytaniu
                        i tyle , skoro uważasz zaś że jej nie rozumie to po prostu zrób mi test ::))))

                        Cieszę się, że sam zdecydowałeś to wyznać, gdybym tylk
                        > o
                        > ja Ci to zarzucał, brzmiało by to o wiele mniej wiarygodnie. Masz u mnie
                        > drugiego plusa: za cywilną odwagę w przyznaniu się do własnych deficytów.

                        Przestań sobie wmawiać z taką nadzieją ze jesteś tu biblijnym ekspertem ::)))

                        > 1. To co szatan robi z ludźmi nie dowodzi oczywiście niemocy Boga, ale dowodzi
                        > słabości ludzi.

                        Ta widać tą moc Boga kiedy rozżalony postępowaniem swojego dzieła zalał je po
                        prostu wodą.

                        Bóg obdarzył ludzi wolnością. Gdyby nie mieli możliwości wyboru
                        > zła, ludzie byliby zaledwie marionetkami lub robotami pracującymi tak, jak
                        > zaprogramował je twórca. Wolna wola polega na tym, że możemy wypiąć się na Boga
                        > i wybrać ofertę szatana. Fakt, że ludzie robią tak, i to na własną szkodę,
                        > świadczy o ich słabości wobec pokus, a zarazem o doskonałości Boga jako twórcy,
                        > który wykreował stworzenia całkowicie wolne, zdolne przeciwstawić się nawet Jem
                        > u.

                        Ta ,ciekawa ta wolna wola kiedy mamy tylko strach przed karą lub marchewkę w
                        nagrodę !!Rz 6,23.Czy Matka zabija swoje dziecko tylko za to ze jako złodziej
                        spędziło całe życie w kryminałach ?

                        2. Sformułowanie „Szatan nadal dycha” brzmi trochę dziwnie. Bo prze
                        > cież klęska
                        > Szatana nie polega na tym, że ma on umrzeć, czy „przestać dychać” b
                        > o przecież
                        > jest „duchem”, wolnym złem. Jego klęska polega na tym, że śmierć i
                        > grzech nie
                        > będą mieć włądzy nad tymi, którzy opowiedzą się za Chrystusem (taki wniosek
                        > wynika z treści oraz związków przyczynowo skutkowych w akcji Biblii, nawet jeśl
                        > i
                        > nie wierzysz, że jest coś „świętego” w tej księdze).

                        To ciekawe bo Bóg karał śmiercią ludzi Sodoma -Gomora, potop ,jednak szatan też
                        grzeszący a obdarzony tą samą wolną wolą nadal psoci !ciekawe skąd tyle
                        tolerancji dla niego (znam biblijną odopwiedż ale pytam ciebie)

                        > 3. Ty, oczywiście, nie wskazałeś mi żadnego przykładu, który mnie interesował,
                        > lub chociaż w małym ułamku dotyczyłby tezy postawionej na początku wątku.

                        A miałem ?
                        Ja
                        > podam ci przykład, że szacunek Boga dla Szatana jest bliski zeru.
                        ! Jeden
                        > przykład, choć jest więcej, ale i tak będę miał nad tobą sporą przewagę,

                        Nad kim ?

                        a nie
                        > chcę Cię dodatkowo zawstydzać.

                        Nie jesteś w stanie bo dopiero teraz zaczniemy o biblii dyskutować i zobaczymy
                        kto ogonek podkuli samochwało ! tym bardziejże nie ja wymysliłem ten szacunek
                        boga do szatana ::)))

                        Otóż w Ewangelii wg św. Mateusza, w rozdziale 8
                        > jest scena jak Jezus wyrzuca z opętanych ludzi złe duchy (czyt. Szatana) i
                        > zmusza je do wejścia w stado świń. Nie sądzę by wtłoczenie kogoś w ciało świni,
                        > zwłaszcza w pradawnej Judei, gdzie były to zwierzęta nieczyste, było wyrazem
                        > szacunku. Albo strachu. Masz jakiś kontrprzykład?

                        Mam poczytaj jak Bóg musi szatanowi wskazywać bogobojnego i ustala warunki na
                        jakich szatan ma go z bożym błogosławieństwem zeszmacić !!
                        Hi 1,6-12
                        Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży udawali się, by stanąć przed Panem,
                        że i szatan też poszedł z nimi. (7) I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz?
                        Szatan odrzekł Panu: Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej. (8) Mówi Pan do
                        szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi
                        drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak
                        on. (9) Szatan na to do Pana: Czyż za darmo Hiob czci Boga? (10) Czyż Ty nie
                        ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk
                        pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży. (11) Wyciągnij, proszę, rękę i
                        dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył. (12) Rzekł Pan do
                        szatana: Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj
                        ręki. I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.
                        • mierzeja.znad.wisly Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 18:01
                          Na początek uwaga natury ogólnej: Niepotrzebnie się zaperzasz. Nie mam zamiaru
                          udowadniać Ci że lepiej znam czy rozumiem Biblię. Ani że mam większą wiedzę w
                          jakiejkolwiek dziedzinie. Nie mam zamiaru dezawuować w jakikolwiek sposób Twojej
                          osoby. Na początek może od razu przyznam, że lepiej znasz Biblię, znakomicie ją
                          rozumiesz, jesteś inteligentniejszy, mądrzejszy, elokwentniejszy, a kto wie,
                          może nawet i piękniejszy ode mnie. Zadowolony?

                          Tym niemniej mam zamiar kwestionować, drwić, szydzić, wyśmiewać i nazywać po
                          imieniu Twoje poglądy i wnioski, jeśli w moim przekonaniu będą one niedorzeczne,
                          nieprawdziwe lub niezgodne z elementarną logiką. Nie bierz więc niczego
                          osobiście, jak i ja nie biorę. Być może jesteś miłym i rozumnym człowiekiem i
                          takim pozostaniesz. Poglądy zaś zawsze można zmienić, prawda? Każdy to robi,
                          częściej lub rzadziej.

                          A co do poglądów: to jeśli miałem wcześniej jakiekolwiek wątpliwości czy aby
                          dobrze rozumiesz biblijny przekaz, to Twój ostatni post zupełnie mnie ich
                          pozbawił. Nie rozumiesz. Nie kumasz ni w ząb.

                          Zacznijmy od Etiopa. Fragment który przytoczyłeś nie oznacza wcale, że Biblia
                          jest niezrozumiała bez dodatkowych wyjaśnień i że nie wystarczy jej otworzyć by
                          zrozumieć. Fragment ten unaoczniał, że przed Kościołem, który dostał zadanie
                          niesienia Dobrej Nowiny na cały świat, stoi trudne zadanie pełnienia funkcji
                          nauczycielskiej, bowiem apostołowie (i ich następcy) posłani są do ludzi innych
                          nacji, kultur i obyczajów i to co dla Judejczyków było jasne i oczywiste będzie
                          wymagało przybliżenia tym, którzy tego nie zrozumieją. Ergo nie oznacza to że
                          Biblia sama w sobie jest niezrozumiała. Przecież Ewangelistom lub apostołom nie
                          mogło chodzić by ich czytelnicy nic nie kumali, wręcz przeciwnie! Pisali
                          najjaśniej i najprościej jak się dało. Tyle, że Ewangeliści czy apostołowie
                          pisali z myślą o swoich wspólnotach: żydowskich i helleńskich, które miały swoje
                          obyczaje i historię, do której autorzy się odwoływali, która jednak była obca
                          takim na przykład Etiopom. O tym mówi przytoczony przez Ciebie fragment.
                          Oczywiście, Kościół – kontynuator apostołów ma obowiązek wyjaśniać to co, dla
                          wiernych niezrozumiałe lub niejasne. Ale tym, którzy tego chcą.
                          Ale nie martw się, kolterze-hughu1, jeśli natykasz się na iście etiopskie
                          problemy w rozkminieniu sensu pewnych biblijnych historii, mogę – w miarę moich
                          skromniutkich możliwości – być Twoim Filipem, chcesz?

                          Wróćmy zatem do wątku głównego. Wiem, że to nie ty postawiłeś tezę, że Bóg ma
                          szacunek dla Szatana. I wiem, że próbować znaleźć na to przykład w Biblii to
                          daremny trud. Dlatego wyśmiewam się z tej tezy piwi77. Uznaję ją za
                          nieuzasadnioną. Więcej: za kretyńską. Przyczyną postawienia takiej tezy może być
                          a) nieznajomość Biblii; b) niezrozumienie Biblii. Tertium non datur. Dziwi mnie
                          tylko, że z jednej strony niby się z tym zgadzasz, a z drugiej strony jakbyś
                          próbował tej tezy jednak bronić. Niech więc Twa mowa będzie taka jak postulował
                          Chrystus: TAK, TAK. NIE, NIE. Opowiedz się: czy to twierdzenie uznajesz za
                          prawdziwe i możliwe do dowiedzenia na podstawie Biblii (wtedy będę się turlał ze
                          śmiechu i kiwał z politowaniem głową oraz żądał dowodów), czy za totalną bzdurę
                          (wtedy przynajmniej będę miał jasność, że jakieś umiłowanie logiki oraz
                          elementarna wiedza biblijna jednak w Tobie jest)? Tylko bez kręcenia i podawania
                          przykładów nie na temat. Więc jak to z tym jest?

                          A teraz wątki poboczne, których sporo namnożyłeś. Historia Hioba, jak pewnie
                          wiesz, jest tzw. „księgą mądrościową”, czyli inaczej przypowieścią pouczającą.
                          Hiob zatem jako taki nie istniał. Jest tylko przykładem i to skrajnym pewnej
                          zalecanej postawy człowieka wierzącego. Przykładem do naśladowania. Autor tej
                          księgi chce powiedzieć wierzącym kilka rzeczy, między innymi to, że: a) Bóg
                          dopuszcza zło. B) Człowiek jest wolny i może wybrać zło. C) Człowiek, nawet
                          jeśli jest prawy i dobry, może zostać przez zło doświadczony. d) Człowiek
                          ufający Bogu i pozostający w dobrym mimo przeciwieństw odniesie nad złem
                          zwycięstwo. e) Zło nie pochodzi od Boga, a Bóg mimo iż je dopuszcza, nie
                          przestaje kochać człowieka. F) zło jakiego doświadczamy nie jest karą od Boga,
                          g) Człowiek, przez swą łączność z Bogiem jest w stanie oprzeć się każdemu złu a
                          zło (uosobione przez Szatana) nie będzie w stanie go złamać.
                          Ani w przytoczonym fragmencie, ani w całej reszcie księgi nie widzę tu szacunku
                          Boga wobec Szatana. Bóg daje szatanowi wypróbować człowieka, bo wie, że z ufnym
                          w Bożą sprawiedliwość człowiekiem szatan musi przegrać i z góry mu to Bóg zapowiada.
                          Szatan twierdzi, że ludzie trzymają z Bogiem tylko wtedy gdy im się to opłaca.
                          Bóg mówi szatanowi, spróbuj a przekonasz jak się mylisz.
                          Gdyby ktoś przyszedł do mnie i powiedział: gdyby Twojej żonie trafił się ktoś
                          lepszy niż ty, na pewno by Cię zdradziła. A ja powiedziałbym mu, idź do niej,
                          pokaż że masz więcej pieniędzy, jesteś inteligentniejszy, bardziej dowcipny,
                          masz lepszy gust, lepszą pozycję towarzyską, wypaśniejszą brykę i większego
                          penisa, uwodź ją, kuś, gróź, a nawet szantażuj, a i tak Ci nie ulegnie bo mnie
                          kocha, to czy w ten sposób okazywałbym szacunek takiemu ktosiowi, a jednocześnie
                          nie okazywał go mojej Żonie? Nie, wierząc w jej niezłomność to jej okazuję
                          szacunek, nie temu kto chciałby ją wypróbować.
                          Jako kontrprzykład na szacunek Boga do Szatana ten fragment w ogóle się nie nadaje.

                          Teraz może o Rz 6,23 „Zapłatą za grzech jest śmierć, a łaska przez Boga dana to
                          życie wieczne w Chrystusie Jezusie, Panu naszym.” Ja tu nie widzę żadnego kija,
                          ani marchewki, tylko rozsądne przedstawienie wyboru i jego konsekwencji. Nikt tu
                          nie mówi: nie wolno żyć w grzechu, ani nikt tu nie mówi: musisz iść za
                          Chrystusem. Powiedziane jest tylko: grzech to śmierć (śmierć jako symbol
                          największego zła, bo jeśli zgodzimy się, że najwyższym dobrem człowieka jest po
                          prostu życie, to największym złem, rozumując logicznie, musi być śmierć. Tak
                          więc ten kto opowiada się po stronie zła i świadomie robi to co jest złe,
                          świadomie opowiada się po stronie śmierci, ten zaś kto opowiada się po stronie
                          dobra, i świadomie robi rzeczy dobre, wybiera życie) Bo to co złe, jest
                          przeciwko życiu (zabójstwa, gnębienie innych, wyzysk, złodziejstwo (czyli
                          odbieranie komuś środków do życia) itp.), a to co dobre, wspiera życie
                          (udzielanie pomocy, wsparcie materialne, budowanie więzi, miłość, wierność nawet
                          w najtrudniejszych chwilach, itd.). To przecież takie proste. A werset ten mówi
                          po prostu wierzącym, że zawsze stoją przed takim wyborem, który wiążę się z
                          pewnymi, ostatecznymi, konsekwencjami. Gdzie tu bat? Gdzie marchewka? Nie możemy
                          czytać Biblii z pozycji nierozumnych bydląt kumających jedynie
                          najprymitywniejsze bodźce.

                          Ufff, no dobra, na inne poruszone przez Ciebie wątki na razie brak mi czasu. Ale
                          moje wnioski byłyby takie same: wszystko kumasz opacznie, a przez nadmierne
                          upraszczanie paradoksalnie sam sobie utrudniasz zrozumienie spraw banalnie
                          prostych i zwyczajnych.
                          • kolter_hugh1 Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 19:32
                            Wiesz skróć o jakieś 70 % ten tekst to odpowiem , jestem za leniwy żeby to
                            czytać i potem odpisać ::))) a może jutro do niego wrócę ?
                            • mierzeja.znad.wisly Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 20:24
                              kolter_hugh1 napisał:

                              > Wiesz skróć o jakieś 70 % ten tekst to odpowiem , jestem za leniwy żeby to
                              > czytać i

                              Jesli mój post przeraża Cię długością to wyobrażam sobie te katusze jakie
                              przeżywałeś nad Biblią. A może poznałeś ją tylko ze skróconych bryków dla
                              licealistów, hę?
                              Taaaak, skoro lenisz się czytać, to co dopiero czytać ze zrozumieniem...
                              Wybacz, nie będę już Cię narażał na podobne trudy. Życie jest tylko jedno, głowę
                              trzeba cenić, nie można jej nadto przeciążać, to racja.
                              • kolter_hugh1 Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 29.11.08, 12:17
                                mierzeja.znad.wisly napisał:
                                > Jesli mój post przeraża Cię długością to wyobrażam sobie te katusze jakie
                                > przeżywałeś nad Biblią. A może poznałeś ją tylko ze skróconych bryków dla
                                > licealistów, hę?
                                > Taaaak, skoro lenisz się czytać, to co dopiero czytać ze zrozumieniem...
                                > Wybacz, nie będę już Cię narażał na podobne trudy. Życie jest tylko jedno, głow
                                > ę
                                > trzeba cenić, nie można jej nadto przeciążać, to racja.

                                Dość buńczuczna odpowiedż jak na kogoś kto w Wikipedii szukał odpowiedzi co do
                                liczby ksiąg biblijnych !!
                                • mierzeja.znad.wisly Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 29.11.08, 13:56
                                  Dość buńczuczna odpowiedż jak na kogoś kto w Wikipedii szukał odpowiedzi co do
                                  liczby ksiąg biblijnych !!

                                  Jakoś nie czuję się zawstydzony. Nie obciążam pamięci niepotrzebnymi danymi
                                  liczbowymi skoro mogę je sprawdzić w każdej chwili w "pamięci zewnętrznej". Z
                                  Twoich uwag na tym forum wnioskuję żę masz tendencję do skupiania się na mało
                                  istotnych szczegółach ze sporą szkodą dla tzw. "oglądu całości". Domniemywam że
                                  należysz do osób, które po przeczytaniu książki wiedzą ile miała stron i
                                  rozdziałów ale nie pamiętają o czym była.
                                  • kolter_hugh1 Re: Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_ 29.11.08, 20:33
                                    mierzeja.znad.wisly napisał:
                                    >
                                    > Jakoś nie czuję się zawstydzony. Nie obciążam pamięci niepotrzebnymi danymi
                                    > liczbowymi skoro mogę je sprawdzić w każdej chwili w "pamięci zewnętrznej".

                                    Ta, tylko że takie rzeczy po prostu się wie .

                                    > Twoich uwag na tym forum wnioskuję żę masz tendencję do skupiania się na mało
                                    > istotnych szczegółach ze sporą szkodą dla tzw. "oglądu całości".

                                    Nie martw się tym mam dość wiedzy żeby udowodnić tobie w jak szkodliwej sekcie
                                    jestes.

                                    Domniemywam że
                                    > należysz do osób, które po przeczytaniu książki wiedzą ile miała stron i
                                    > rozdziałów ale nie pamiętają o czym była.

                                    Ta Już raz ci zaproponowałem test z biblii ale to było naiwne z mojej
                                    strony,spodziewać się jakiegoś pytania czy tematu po kimś kto nie wie ile ksiąg
                                    liczy jego ponoć święta księga ::))))
                                    • mierzeja.znad.wisly Re: Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_ 30.11.08, 08:24

                                      > Ta Już raz ci zaproponowałem test z biblii ale to było naiwne z mojej
                                      > strony,spodziewać się jakiegoś pytania czy tematu po kimś kto nie wie ile ksiąg
                                      > liczy jego ponoć święta księga ::))))

                                      Ja zaś już raz zadałem Ci pytanie i to związane z tematem tego wątku ale
                                      odpowiedzi się nie doczekałem. Powtórzę: Czy na podstawie Biblii można dowieść
                                      tezy że Bóg bardziej szanuje Szatana niż ludzi wierzących. Odpowiedź należy
                                      poprzeć cytatami (dla Ciebie to przecież pestka). Miał być test, wiec będzie
                                      test wyboru z koniecznością dopisania uzasadnienia

                                      Odpowiedź A: Nie, z Biblii nie wynika, żeby Bóg bardziej szanował szatana niż
                                      wierzącego.
                                      Odpowiedź B: Tak, z Biblii wyraźnie wynika, że Bóg bardziej szanuje Szatana niż
                                      człowieka wierzącego.
                                      Odpowiedź C: Nie wiem (można ją wybrać bez podawania uzasadnienia, ale nie
                                      zalicza ona testu)
                                      Odpowiedź D: Nigdy nie czytałem Biblii to skąd mam wiedzieć (także nie wymaga
                                      uzasadnienia, ale testu nie zalicza)
                                      Odpowiedź E: Czytałem Biblię, ale nie skumałem, więc nie potrafię odpowiedzieć
                                      (tak jak C i D)

                                      UWAGA: Odpowiedzi nie na temat powodują automatyczne niezaliczenie testu.
                                      Autor testu uważa jego poprawne rozwiązanie za wystarczający i przekonujący
                                      dowód znajomości Biblii.
                                      >
                                      >
                                      • kolter_hugh1 Re: Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_ 30.11.08, 19:16
                                        mierzeja.znad.wisly napisał: ,
                                        >
                                        > Ja zaś już raz zadałem Ci pytanie i to związane z tematem tego wątku ale
                                        > odpowiedzi się nie doczekałe

                                        Łżesz koleżko , odpisałem ze w biblii zapisanej przez zwolenników boga czegoś
                                        takiego nie ma !!

                                        > Odpowiedź A: Nie, z Biblii nie wynika, żeby Bóg bardziej szanował szatana niż
                                        > wierzącego.

                                        Hiob przykładem kiedy to okrutny bożek pozwolił manipulować uczuciami wierzącego.

                                        > Odpowiedź B: Tak, z Biblii wyraźnie wynika, że Bóg bardziej szanuje Szatana niż
                                        > człowieka wierzącego.

                                        Bóg zeszmacił rękoma szatana Hioba !!!

                                        > Odpowiedź D: Nigdy nie czytałem Biblii to skąd mam wiedzieć (także nie wymaga
                                        > uzasadnienia, ale testu nie zalicza)

                                        Ty tak o sobie ?

                                        > UWAGA: Odpowiedzi nie na temat powodują automatyczne niezaliczenie testu.

                                        Naiwny człowieku takich jak ty pseudo biblistów zjadam z butami ::)))))
                                        • mierzeja.znad.wisly Kolterze hughu1: Test niezaliczony. 30.11.08, 20:16
                                          Oj, kolterze_hughu1, co ja z tobą mam zrobić? Kroi się pała na semestr.
                                          Myślałem, że wiesz iż w teście wyboru prawidłowa jest tylko jedna odpowiedź. Ty
                                          zaś wybrałeś trzy. Czy nie zauważyłeś, że są sprzeczne ze sobą?
                                          Ponadto w poleceniu było żeby podać cytaty uzasadniające. Niezależnie od
                                          odpowiedzi, którą wybierzesz należało podać cytaty. Cóż to jest parę cytacików
                                          dla wytrawnego biblisy, któren sypie nimi jak z rękawa? Wystarczyłyby same
                                          adresy, odszukałbym sobie. Ale zamiast tego ty zamieszczasz jakieś
                                          nieudokumentowane wrzaski.
                                          Zamiast tedy zabierać się za konsumpcję moich kamaszy, poszperaj lepiej w
                                          Księdze. Za miesiąć zrobię Ci poprawkowy. Podpowiem, że pytania będą te same,
                                          nie będę Cię trzymał w niepewności, ludzki ze mnie człek. Jak odnajdziesz co
                                          ciekawego, przyda się jak znalazł. Jeśli zdasz, w nagrodę przyniosę Ci na deser
                                          kalosze. Naprawdę wyborne walonki, z pdwójną filcową wyściółką. Skoro tak ci
                                          smakuje obuwie...
                                          • kolter_hugh1 Re: Kolterze hughu1: Test niezaliczony. 01.12.08, 08:09
                                            mierzeja.znad.wisly napisał:

                                            > Oj, kolterze_hughu1, co ja z tobą mam zrobić? Kroi się pała na semestr.
                                            > Myślałem, że wiesz iż w teście wyboru prawidłowa jest tylko jedna odpowiedź. Ty
                                            > zaś wybrałeś trzy. Czy nie zauważyłeś, że są sprzeczne ze sobą?

                                            Są sprzeczne tak samo jak i biblia sobie zaprzecza !!

                                            Cóż to jest parę cytacików
                                            > dla wytrawnego biblisy, któren sypie nimi jak z rękawa?

                                            Możesz egzaminować na swoich warunkach swoim parafian , ja robię to co mi pasuje !!

                                            Jak odnajdziesz co
                                            > ciekawego, przyda się jak znalazł. Jeśli zdasz, w nagrodę przyniosę Ci na deser
                                            > kalosze. Naprawdę wyborne walonki, z pdwójną filcową wyściółką. Skoro tak ci
                                            > smakuje obuwie...

                                            Zapewne z powodu obcowania z klerem masz pojemny tyłeczek ,więc tam sobie swoje
                                            walonki wsadż.
                                    • best.mix Re: Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_ 30.11.08, 08:41
                                      Aby, zakończyc dywagacje na temat. Ile ksiąg ma Pismo święte lub jak
                                      kto woli Biblia, wyd. np. przez Wyd. Pallottinum. Odpowiadam : Stary
                                      Testament - 46 ksiąg, Nowy Testament - 27 ksiąg. Pozdrawiam -
                                      "uczonych w Piśmie"?!
                                      • kolter_hugh1 Re: Re Re Re Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_ 30.11.08, 19:19
                                        best.mix napisał:

                                        > Aby, zakończyc dywagacje na temat. Ile ksiąg ma Pismo święte lub jak
                                        > kto woli Biblia, wyd. np. przez Wyd. Pallottinum. Odpowiadam : Stary
                                        > Testament - 46 ksiąg, Nowy Testament - 27 ksiąg. Pozdrawiam -
                                        > "uczonych w Piśmie"?!
                          • kolter_hugh1 Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 19:36
                            Aha co do Hioba to nie bardzo jest on postacią bajkową !!
                            Ez 14,14
                            i gdyby tam byli owi trzej mężowie: Noe, Danel i Hiob, to tylko oni, dzięki,
                            sprawiedliwości swej, ocaliliby życie swoje - wyrocznia Pana Boga.

                          • focus35 Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 20:37
                            mierzeja.znad.wisly napisał:

                            > Bóg mówi szatanowi, spróbuj a przekonasz jak się mylisz.
                            > Gdyby ktoś przyszedł do mnie i powiedział: gdyby Twojej żonie
                            trafił się ktoś
                            > lepszy niż ty, na pewno by Cię zdradziła. A ja powiedziałbym mu,
                            idź do niej,
                            > pokaż że masz więcej pieniędzy, jesteś inteligentniejszy, bardziej
                            dowcipny,
                            > masz lepszy gust, lepszą pozycję towarzyską, wypaśniejszą brykę i
                            większego
                            > penisa, uwodź ją, kuś, gróź, a nawet szantażuj, a i tak Ci nie
                            ulegnie bo mnie
                            > kocha, to czy w ten sposób okazywałbym szacunek takiemu ktosiowi,
                            a jednocześni
                            > e
                            > nie okazywał go mojej Żonie? Nie, wierząc w jej niezłomność to jej
                            okazuję
                            > szacunek, nie temu kto chciałby ją wypróbować.

                            A czemu tak zmieniles ten przyklad? czemu na szantazu konczysz? Hiob
                            nie byl kuszony w ten sposob tylko w zupelnie inny. Gdyby to mial
                            byc adekwatny przyklad to powinienes zabic w szalenstwie swoje z
                            zona dzieci, stracic majatek i sie rozchorowac a ona poznalaby wtedy
                            tego z samymi przymiotami, ktore wymieniles - i jesliby zona sie od
                            Ciebie nie odwrocila zachowalaby postawe Hioba. Gdyby nie wygodna
                            figura szatana byloby to absurdalne - szatan ratuje sytuacje - i to
                            bardziej on, jak sadze, jest postacia fikcyjna w tej historii, a nie
                            Hiob.

                          • focus35 Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 25.11.08, 21:30
                            Kto orzeka, jakie rozumiemie slow w Biblii jest wlasciwe
                            na dzis? I skad ten, kto orzeka wie, ze jego odczytanie jest
                            wlasciwe? Zupelnie inaczej rozumiem punkty e, f i g. Nie bede sie
                            wypowiadac na temat skad pochodzi zlo, ale rozwiniecie punktu e jest
                            dla mnie manipulacja - ktos kto kocha, nie oddaje w rece zla osoby
                            ukochanej (jej rodziny itd.). Tym bardziej dla sprawdzenia milosci
                            wlasnej czy sprawdzenia czegokolwiek. F - jesli Bog dopuszcza zlo to
                            czy nazwiemy to kara czy
                            klasowka z posluszenstwa czy czym innym jest to zabawa w slowa.
                            Liczy sie fakt.
                            G - czlowiek sam sila swojej wiary moze przetrwac wielkie zlo
                            (istotny jest tu sam akt wiary a nie w co/kogo sie wierzy). Ja tam
                            nie widze lacznosci Hioba z Bogiem, szczegolnie w miare rozwoju
                            sytuacji. Hiob w pewnym momencie nie chce juz rozmawiac z Bogiem.
                            Zostaje sam ze swoja wiedza o tym czego doswiadczyl. Ciekawe czy
                            myslal np. o zmarlych dzieciach i zonie, ktore zabil szatan a Bog
                            dopuscil i ktorych juz nigdy nie odzyskal/czy moze Bog ich
                            wskrzesil? Czy wyresetowal ich mozgi z przezyc, gdy umierali, gdy
                            Hioba trawila choroba i doswiadczal wszystkiego czego doswiadczal,
                            braku bezpieczenstwa podstawowego, bycia nikim wobec wielkich sil,
                            ktore bawia sie jego cialem, sercem i umyslem. Na czym tu ma polegac
                            to zwyciestwo? Po przezyciu obozu koncentracyjnego czlowiek nawet
                            jak jeszcze potrafi sie usmiechac to juz zupelnie innym usmiechem.
                            Hiob po prostu zamilkl. I trudno sie dziwic.

                            Byc moze szacunek to za duze slowo w przypadku Boga wobec szatana.
                            Ale jest to jakis rodzaj respektu. Ktos z kim podejmujemy gre, w
                            ktorej pionkami sa ludzie ktorych kochamy, ci najbardziej nam
                            oddani, musi byc co najmniej naszym partnerem. A partner to ktos nam
                            rowny, kogo szanujemy, a nie zbywamy. Nie widze w tej grze zas wcale
                            szacunku wobec ludzi, nie mowiac juz o milosci. Nie rozumiem tej gry
                            i wydaje mi sie ona obrzydliwa i nikczemna.
                            Zapytaj jakiegokolwiek psychologa jak potraktowalby ojca, ktory w
                            ten sposob sprawdza ufnosc swojego dziecka...

                            ps. Dlatego tez sadze, ze przyklad z zona z poprzedniego Twojego
                            postu jest chybiony bo dotyczy dwojga rownych, doroslych osob - w
                            przypadku Hiona, szatana i Boga o zadnej rownosci sil NIE MA MOWY.


                            mierzeja.znad.wisly napisał:

                            Autor tej
                            księgi chce powiedzieć wierzącym kilka rzeczy, między innymi to, że:
                            a) Bóg
                            dopuszcza zło. B) Człowiek jest wolny i może wybrać zło. C)
                            Człowiek, nawet
                            jeśli jest prawy i dobry, może zostać przez zło doświadczony. d)
                            Człowiek
                            ufający Bogu i pozostający w dobrym mimo przeciwieństw odniesie nad
                            złem
                            zwycięstwo. e) Zło nie pochodzi od Boga, a Bóg mimo iż je dopuszcza,
                            nie
                            przestaje kochać człowieka. F) zło jakiego doświadczamy nie jest
                            karą od Boga,
                            g) Człowiek, przez swą łączność z Bogiem jest w stanie oprzeć się
                            każdemu złu a
                            zło (uosobione przez Szatana) nie będzie w stanie go złamać.
                            Ani w przytoczonym fragmencie, ani w całej reszcie księgi nie widzę
                            tu szacunku
                            Boga wobec Szatana. Bóg daje szatanowi wypróbować człowieka, bo wie,
                            że z ufnym
                            w Bożą sprawiedliwość człowiekiem szatan musi przegrać i z góry mu
                            to Bóg zapowiada.
                            • astrotaurus Re: Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla kolter_hugh1 26.11.08, 01:05

                              focus35 napisała:

                              **Zapytaj jakiegokolwiek psychologa jak potraktowalby ojca, ktory w
                              ten sposob sprawdza ufnosc swojego dziecka...**

                              Zawsze powtarzam, że nawet najciemniejszy, najbardziej zatwardziały religiant ma
                              dość w sobie zwyczajnej, ludzkiej, niezależnej od żadnej religii przyzwoitości,
                              aby nawet nie próbować naśladować poczynań boga, którego uważa za nieskończony wzór.
                              Jak to się mieści w upodlonych religią mózgach - nie jestem w stanie pojąć.
                              A księga Hioba jest tu sztandarowa. O ile debilizm i krwiożerczość tej historii
                              nie odbiega od wielu innych opisanych w biblii, o tyle powszechne przyjmowanie
                              jej za jakiś wzorzec, za dowód na dobroć boga i dobroć wiary jest absurdalnie
                              wręcz chore.
                            • mierzeja.znad.wisly Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 09:23
                              focus 35 napisała:

                              "A czemu tak zmieniles ten przyklad? czemu na szantazu konczysz? Hiob
                              nie byl kuszony w ten sposob tylko w zupelnie inny."

                              Zgadza się, nie jest to dokładna analogia. Zresztą trudno mi wyobrazić sobie
                              jakiś dokładnie analogiczny przykład. Chodziło mi tylko o ten aspekt: kiedy
                              powiedziałbym komuś, że jestem pewny wierności swojej żony nawet gdyby poddana
                              została ona próbie, to nie oznaczałoby to a) braku szacunku dla mojej żony; b)
                              szacunku dla osoby, która chciałaby ja próbie poddać. Analogicznie Bóg nie
                              okazuje braku szacunku Hiobowi (wręcz przeciwnie, jest pewien jego niezłomności)
                              ani też nie okazuje szacunku Szatanowi (z góry mówi: i tak przegrasz). Jeśli
                              widzisz jakiś błąd w tym rozumowaniu, to wskaż mi go.

                              Dalej piszesz: "Gdyby to mial
                              byc adekwatny przyklad to powinienes zabic w szalenstwie swoje z
                              zona dzieci, stracic majatek i sie rozchorowac a ona poznalaby wtedy
                              tego z samymi przymiotami, ktore wymieniles - i jesliby zona sie od
                              Ciebie nie odwrocila zachowalaby postawe Hioba."

                              Nieprawda, to nie byłoby wcale adekwatne. To Szatan chce wypróbować Hioba, nie
                              Bóg. Bóg jest pewny Hioba od początku i próby mu niepotrzebne. Szatan twierdzi,
                              że Hiob jest interesowny, kocha Boga, bo mu zapewnia dobrobyt. Szatan jest
                              pewien że jeśli Hiob doświadczy zła, będzie złorzeczył Bogu. Dlatego chce by
                              Hiob został doświadczony. Więc żeby zachować analogię w moim przykładzie,
                              wówczas to ten który chce żonę wypróbować musiałby pozabijać nasze dzieci,
                              itp... wątpie czy wtedy by się jednak mojej żonie spodobał....
                              (Uwaga teraz piszę trochę z przymrużeniem oka): Widać Szatan był w czasach
                              starotestamentowych jeszcze młody i głupi. Lepiej było podsunąć Hiobowi jakąś
                              ekstra laskę, obiecać jeszcze większą władzę lub coś czego jeszcze nie miał...
                              Ale z czasem Szatan poszedł po rozum do głowy. I odciąga ludzi od Boga kusząc
                              ich wszelakim rozpasaniem, władzą, mozliwością nieumiarkowanego dogadzania
                              własnym żądzom i zachciankom, kultywowaniem egoizmu, sławą, itp. Znacznie lepiej
                              mu to wychodzi. Dlatego też w swoim przykładzie podałem prawie same przyjemne
                              rzeczy jako ewentualne sposob na zwiedzenie mojej żony, bo myślę że są one
                              znacznie skuteczniejsze niż nieszczęścia i przemoc. Mam np. mocne przekonanie że
                              więcej mężczyzn zdradza żony z tego powodu że nadarzy im się jakaś ponętna
                              okazja dogodzenia sobie i połechtania swojego ego niż z tego powodu, że doznają
                              w małżeństwie nieszczęść i pognębienia.

                              Ale, dość już krotochwilom. Wracajmy do Twego posta.

                              "Szatan ratuje sytuacje" - hmmm, ciekawym co masz na myśli. Przecież gdyby nie
                              Szatan, sytuacji w ogóle by nie było. To on, nie Bóg chce poddawać próbie. To
                              on, nie Bóg jest przyczyną całego nieszczęścia. Jak zresztą zawsze. Trudno mi
                              pojąć proces myślowy, który doprowadził Cię do tego wniosku, ale z tekstu wcale
                              mi to nie wynika.

                              > Kto orzeka, jakie rozumiemie slow w Biblii jest wlasciwe
                              > na dzis? I skad ten, kto orzeka wie, ze jego odczytanie jest
                              > wlasciwe?

                              Każdy z nas ma rozum, serce, uczucia, emocje, doświadczenia i chęć (lub niechęć)
                              poznania Boga. To wystarczy by chcieć sobie teksty biblijne przełożyć na własne
                              poglądy/życie. Czasami łatwiej to wychodzi we wspólnocie, stąd powstają Kościoły
                              i zgromadzenia. Ale tak czy siak każdy musi sobie odpowiedzieć na najważniejsze
                              pytania sam, lub przyjąć jako swoje to co usłyszy od innych.
                              Znaczy się, oczywiście, jak nie chce, to nie musi. Może iść na telewizję.

                              Zupelnie inaczej rozumiem punkty e, f i g. Nie bede sie
                              > wypowiadac na temat skad pochodzi zlo, ale rozwiniecie punktu e jest
                              > dla mnie manipulacja - ktos kto kocha, nie oddaje w rece zla osoby
                              > ukochanej (jej rodziny itd.).
                              Mam nadzieję, że jest dla Ciebie oczywiste, że ZłO jest w świecie obecne. Jeśli
                              35 w twoim nicku oznacza wiek, to z pewnością masz za sobą doświadczenie zła
                              popełnionego przez siebie oraz doświadczonego od innych. Również zła
                              niezawinionego. Twoi rodzice gdy cię poczynali zapewne byli świadomi takiego
                              stanu rzeczy (tzn. istnienia zła). Czy więc należy uznać, że nie kochali
                              (kochają) Cię ponieważ powołali cię do życia w świecie, w którym obecności zła
                              nieuchronnie musisz doświadczyć?

                              jesli Bog dopuszcza zlo to
                              > czy nazwiemy to kara czy
                              > klasowka z posluszenstwa czy czym innym jest to zabawa w slowa.
                              > Liczy sie fakt.

                              Wróćmy do początku Biblii. Człowiek przebywający w raju nawet nie wiedział co to
                              zło. Doświadczał wyłącznie dobra i miłości. Poczuł jednak, że jego wiedza jest
                              niepełna, a przez to ograniczona jest jego wolność. Bóg chciał żeby człowiek
                              doświadczał tylko dobra, więc ostrzegł go, że kiedy dowie się co to jest zło i
                              jakie jest, będzie to tylko na jeog szkodę. Wiedział jednak, że zmuszenie kogoś
                              do trwania w dobrym nie jest właściwe. Właściwe jest tylko wybranie dobra
                              samodzielnie, w wolności. Stąd dopuścił możliwość, że człowiek pozna zło, a
                              nawet je wybierze, przeciwko Niemu. Gdyby tego nie zrobił bylibyśmy jego
                              niewolnikami. A tak mogliśmy (i nadal możemy) wybierać zawsze dobro. Ale tego
                              nie robimy i stąd wszelkie nieszczęścia. Ponadto to, że wybieramy zło nie
                              dotyczy tylko nas, ale i tych, którzy są obok nas, bliscy lub dalecy, dotyczy
                              innych ludzi. Przez nasz wybór zła oni też mogą go doświadczać (często w sposób
                              niezawiniony) i vice versa. Gdyby Bóg tego nie dopuścił miałby nas jak szczury w
                              klatce, stworzenia o ograniczonej możliwości wyboru. A bez wolności, nie ma dobra.
                              > >
                              > Byc moze szacunek to za duze slowo w przypadku Boga wobec szatana.
                              > Ale jest to jakis rodzaj respektu.
                              Szacunek to słowo w ogóle niewłaściwe w tym kontekście. Jakiś rodzaj respektu?
                              Bóg mówi szatanowi: lepiej znam człowieka niż ty. Przegrasz, cieniasie. Choćbyś
                              Hiobowi niebo spuścił na głowę i tak będzie wiedział od kogo pochodzi dobro, a
                              od kogo zło.
                              Nie widzę tu respektu. W Księdze Hioba jest dwóch wygranych, Bóg i niezłomny
                              człowiek. Szatan zostaje pokonany.

                              Ktos z kim podejmujemy gre, w
                              > ktorej pionkami sa ludzie ktorych kochamy, ci najbardziej nam
                              > oddani, musi byc co najmniej naszym partnerem. A partner to ktos nam
                              > rowny, kogo szanujemy, a nie zbywamy. Nie widze w tej grze zas wcale
                              > szacunku wobec ludzi, nie mowiac juz o milosci. Nie rozumiem tej gry
                              > i wydaje mi sie ona obrzydliwa i nikczemna.
                              > Zapytaj jakiegokolwiek psychologa jak potraktowalby ojca, ktory w
                              > ten sposob sprawdza ufnosc swojego dziecka...

                              Rozumiem z tego, że taka np. historia Jezusa Chrystusa to dla Ciebie horror o
                              toksycznym rodzicielstwie, przykład kompletnej patologii. Cóż, każdy ma prawo do
                              swojej interpretacji. Chrześcijanie natomiast zwykli patrzeć na Biblię jako
                              całość i żywić przekonanie że zwycięstwo dobra nad złem, życia nad śmiercią to
                              nie bułka z masłem i bez cierpienia się, niestety, nie obędzie. Zresztą,
                              doświadczają tego wszyscy ludzie, nawet jeśli nie są chrześcijanami, nawet jesli
                              są ateistami i w życiu nie słyszeli o Biblii: kto chce być dobry i to dobry dla
                              wszystkich - wcześniej czy później będzie cierpieć i trudów walki ze złem
                              doświadczy. Stąd uniwersalność zarówno dziejów Hioba, jak i całej historii
                              biblijnej.
                              • focus35 Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 11:39
                                mierzeja.znad.wisly napisał:

                                >
                                > Zgadza się, nie jest to dokładna analogia. Zresztą trudno mi
                                wyobrazić sobie
                                > jakiś dokładnie analogiczny przykład.

                                Nie dziwie sie, bo to niemozliwe. Nie mozna stworzyc analogicznego
                                przykladu z powodu nieusuwalnej dysproporcji miedzy postaciami tej
                                historii. Jakikolwiek przyklad dotyczacy ludzi bedzie nieadekwatny w
                                stosunku do Hioba i sil absolutnych (whatever dobrych czy zlych).

                                Chodziło mi tylko o ten aspekt: kiedy
                                > powiedziałbym komuś, że jestem pewny wierności swojej żony nawet
                                gdyby poddana
                                > została ona próbie, to nie oznaczałoby to a) braku szacunku dla
                                mojej żony; b)
                                > szacunku dla osoby, która chciałaby ja próbie poddać. Analogicznie
                                Bóg nie
                                > okazuje braku szacunku Hiobowi (wręcz przeciwnie, jest pewien jego
                                niezłomności)
                                > ani też nie okazuje szacunku Szatanowi (z góry mówi: i tak
                                przegrasz). Jeśli
                                > widzisz jakiś błąd w tym rozumowaniu, to wskaż mi go.

                                Oczywiste, ze jesli ufasz zonie to dajesz jej wolnosc. I w ten
                                sposob okazujesz jej szacunek. Jak widac tez nie mozna zastosowac
                                kuszenia czyms lepszym, bo sily absolutne w tej historii byly
                                jeszcze na tak prymitywnym etapie rozwoju, ze sadzily, iz skutkuje
                                tylko metoda kija - to wcale nie jest smieszne - mnie to raczej
                                smuci. (Na marginesie te Twoje przyklady lepszych jakosciowo meskich
                                modeli, ze tak uzyje technicznego zwrotu raczej niz z dziedziny
                                uczuc sa zastanawiajace - mam nadzieje, ze wiekszosc panow nie
                                uwaza, ze sila wiezi miedzy mezczyzna a kobieta jest prosta
                                zaleznoscia od ilosci gadzetow albo wielkosci innych spraw
                                wymiernych;). Gdyby chciec zastosowac chwyty z historii Hioba
                                musialbys albo zabic wasze dzieci, zachorowac itd. albo sam podsuwac
                                jej supersamcow;) - pokazuje to absurd tej gry. Widac wtedy, ze nie
                                chodzi w niej o milosc (Twoja do zony czy zony do Ciebie), tylko o
                                sprawdzenie. Sprawdzac zas mozna cos, czego nie jest sie pewnym. Tak
                                robia zazdrosnicy, ktorzy niezaleznie od uczuc partnera NIE SZANUJA
                                tego, co on mowi, nie widza jego uczuc i musza sprawdzac. Czasem
                                sami zastawiaja pulapki, zeby SPRAWDZIC NA PEWNO;) czy ona/on jest
                                wierny. Bog nie musi sprawdzac, bo wie. Ale to robi. Dlaczego? Bo
                                szanuje, respektuje, bierze pod uwage (wybierz co wolisz) zdanie
                                Szatana. Nie szanujac uczuc tych, o ktorych wie, ze Go kochaja, ida
                                Jego droga, co wiecej kosztem ich uczuc NIE POTRAFI albo NIE CHCE
                                ODMOWIC szatanowi i od tego momentu nie tylko Szatan sprawdza i
                                gnebi Hioba, ale takze Bog. Dziwie sie jak mozna tego nie widziec.
                                A raczej rozumiem, ze NIE CHCE SIE albo NIE POTRAFI tego zobaczyc,
                                bo to jest straszne. Szatan jest wiec ratunkiem
                                w tej absurdalnej sytuacji i juz zawsze bedzie - po to, jak sadze,
                                zostal wymyslony.
                                Gdyby nie zgoda Boga szatan niewiele by mogl - patrz punkt c zdaje
                                sie z Twoich wczesniejszych postow - on dokladnie okresla stopnie
                                gnebienia - pozwalajac i sam wyznacza, co szatan ma zrobic z Hiobem -
                                mozesz zrobic z nim wszystko, tylko jego nie tykaj, mowi Bog.
                                Potem, dalej podkuszony, pozwala takze na ingerencje w jego cialo
                                (wrzody itd.) Jak trzeba sie oszukiwac, by twierdzic, ze to nie jest
                                wspolna robota sil wyzszych nad czlowiekiem, ktory ma tylko swoja
                                nadzieje? To raczej szatan jest w lacznosci z Bogiem w tej
                                historii, a nie Hiob. On jest sam ze swoimi myslami przede
                                wszystkim.
                                Dlatego nazwalam szatana ratunkiem. Gdyby nie on cala historia by
                                sie posypala. I cala wiara w dobre zakonczenie, a takze dobroc Ojca
                                okazalaby sie dziecinna. Szatan jest wygodnym i zdaje sie,
                                niezbednym:( kozlem ofiarnym, na ktorego zawsze mozna zrzucic to, co
                                psuje piekna w morale historie.

                                Na razie tylko tyle, bo brak czasu - reszta wieczorem.

                                >
                              • kolter_hugh1 Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 16:07
                                mierzeja.znad.wisly napisał:
                                > Nieprawda, to nie byłoby wcale adekwatne. To Szatan chce wypróbować Hioba, nie
                                > Bóg. Bóg jest pewny Hioba od początku i próby mu niepotrzebne. Szatan twierdzi,
                                > że Hiob jest interesowny, kocha Boga, bo mu zapewnia dobroby

                                Pieprzenie w bambus to Bóg zwrócił uwagę czorta na Hioba a nie na odwrót !!!Bóg
                                wystawił Hioba na cel szatanowi jak naganiacz jelenia myśliwemu !!!

                                Hi 1,7-8
                                I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz? Szatan odrzekł Panu: Przemierzałem
                                ziemię i wędrowałem po niej. (8) Mówi Pan do szatana: A zwróciłeś uwagę na sługę
                                mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy,
                                sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on.
                                • mierzeja.znad.wisly Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 16:54

                                  > Pieprzenie w bambus to Bóg zwrócił uwagę czorta na Hioba a nie na odwrót
                                  !!!Bóg wystawił Hioba na cel szatanowi jak naganiacz jelenia myśliwemu !!!
                                  >
                                  > Hi 1,7-8
                                  > I rzekł Bóg do szatana: Skąd przychodzisz? Szatan odrzekł Panu: Przemierzałem
                                  > ziemię i wędrowałem po niej. (8) Mówi Pan do szatana: A zwróciłeś uwagę na sług
                                  > ę
                                  > mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy,
                                  > sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on.

                                  Kolterze_hughu1, doprawdy mógłbyś się błaźnić nieco dyskretniej. Przecież w
                                  zacytowanym przez Ciebie fragmentcie jest tylko przedstawienie Hioba jako bożego
                                  ulubieńca, wzór do naśladowania. Nie ma tam ani słowa zachęty by go zgnoić.
                                  Gdyby Twój kumpel przedstawił ci żonę (będę się trzymał tej analogii w tym
                                  wypadku bardziej poręcznej): "To Helka. Mój skarb. Najlepsza z żon. Nie ma na
                                  świecie drugiej takiej wspaniałej kobiety." to odebrałbyś to jako zachętę by ją
                                  uwieść, zgwałcić lub chociaż udowodnić że jest zołzą? Bo ja na przykład nie.

                                  • kolter_hugh1 Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 16:59
                                    mierzeja.znad.wisly napisał:
                                    > Kolterze_hughu1, doprawdy mógłbyś się błaźnić nieco dyskretniej. Przecież w
                                    > zacytowanym przez Ciebie fragmentcie jest tylko przedstawienie Hioba jako bożeg
                                    > o
                                    > ulubieńca, wzór do naśladowania. Nie ma tam ani słowa zachęty by go zgnoić.

                                    Oj supaari nie kombinuj matołku sama bozia wystawiła Hioba na odstrzał jak
                                    kaczke pozwoliła mu zabic mu rodzine i zdziadzeiec do reszty !!!
                              • focus35 Re: Odpowiedź do odpowiedzi dla focus 35 26.11.08, 22:43
                                mierzeja.znad.wisly napisał:

                                To Szatan chce wypróbować Hioba, nie
                                > Bóg. Bóg jest pewny Hioba od początku i próby mu niepotrzebne.
                                Szatan twierdzi,
                                > że Hiob jest interesowny, kocha Boga, bo mu zapewnia dobrobyt.
                                Szatan jest
                                > pewien że jeśli Hiob doświadczy zła, będzie złorzeczył Bogu.
                                Dlatego chce by
                                > Hiob został doświadczony.

                                W poprzednim poscie pisalam, ze z punktu widzenia czlowieka (a tylko
                                taki mam) jest to nieistotne - Bog zrobil co Szatan chcial,
                                wysluchal go i wspolnie z nim sprawdzal Hioba, choc z gory wiedzial
                                jak bedzie. Sam kierowal cala operacja, pozwalajac zrobic szatanowie
                                prawie wszysko poza smiercia Hioba (ale na smierc innych ludzi, w
                                tym rodziny Hioba juz pozwolil). Hiob jest tu przedmiotem - igraszka
                                sil wyzszych. Jak mozna caly czas obstawac, ze w tym jest
                                jakikolwiek slad milosci czy troski? Jesli to wylacznie o swoja
                                czyli boza milosc wlasna tudziez o satysfakcje z miny Szatana jak
                                przegra? O co w tym chodzi? O absolutne ego, ktore musi zwyciezyc i
                                musi udowodnic, ze jego jest na wierzchu, nawet jesli po drodze
                                musza pasc trupy?

                                Ile lat musi uplynac, zeby od takiej milosci Boga ludzkosc dojrzala
                                do idei Jezusa albo do zwyklej milosci? Przeciez gdyby Bog chcial
                                okazac milosc to zrobilby jak niejeden maz czy zona, ktorzy
                                wybaczaja zdrade. Jak Hiob by sie ugial to co Bog by zrobil?
                                Przygarnal do piersi i pwoiedzial, jestes tylko prochem marnym i
                                glina i masz prawo drzec przed Szatanem, z ktorym wszedlem w
                                krotkoterminowy ale brzemienny w skutkach uklad? ALe nie - starcilby
                                twarz przed Przeciwnikiem, wiec mogl ze spokojna mina brac udzial w
                                eksperymencie, bo wiedzial ze Hiob go nie zawiedzie.


                                Widać Szatan był w czasach
                                > starotestamentowych jeszcze młody i głupi. Lepiej było podsunąć
                                Hiobowi jakąś
                                > ekstra laskę, obiecać jeszcze większą władzę lub coś czego jeszcze
                                nie miał...
                                > Ale z czasem Szatan poszedł po rozum do głowy. I odciąga ludzi od
                                Boga kusząc
                                > ich wszelakim rozpasaniem, władzą, mozliwością nieumiarkowanego
                                dogadzania
                                > własnym żądzom i zachciankom, kultywowaniem egoizmu, sławą, itp.
                                Znacznie lepie
                                > j
                                > mu to wychodzi. Dlatego też w swoim przykładzie podałem prawie
                                same przyjemne
                                > rzeczy jako ewentualne sposob na zwiedzenie mojej żony, bo myślę
                                że są one
                                > znacznie skuteczniejsze niż nieszczęścia i przemoc. Mam np. mocne
                                przekonanie ż
                                > e
                                > więcej mężczyzn zdradza żony z tego powodu że nadarzy im się jakaś
                                ponętna
                                > okazja dogodzenia sobie i połechtania swojego ego niż z tego
                                powodu, że doznają
                                > w małżeństwie nieszczęść i pognębienia.
                                >


                                Tutaj widac, ze nie Szatan byl mlody i glupi tylko ludzie wtedy
                                tworzacy wyjasnienia swiata i jego porzadku, w tym obecnego w nim
                                zla, byli pod jego wiekszym pregierzem - zyli w o wiele bardziej
                                prymitywnych i okrutnych czasach - dlatego takie srodki perswazji;)
                                jak sadze, a nie wybor z ofert przyjemnosci czy korzysci.
                                A co do lechtania ego i szukania atrakcji na boku to faktycznie
                                czesc panow buduje nawet do tego iscie "boska" teorie - ja jestem
                                panem zasad, ktorych wymagam od innych ale ja i tylko ja moje je
                                lamac, byc ponad nimi i panuje nad wszystkim (zona oczywiscie nie
                                moze sie dowiedziec - to jedna z zasad;) i nad wszystkimi osobami
                                grajacymi role w moim zyciu - zona i dzieci maja swoje odpowiednie
                                miejsce, sa dla mnie wazne i kocham je, ale przed nikim nie musze
                                sie opowiadac, jak czasem urozmaice sobie zycie mlodsza czy
                                jakakolwiek inna laska, bo taka jest moja wola:) - taki jestem i
                                juz:) mimo to zadam milosci od zony!!! bardzo boskie;)))

                                >
                                > "Szatan ratuje sytuacje" - hmmm, ciekawym co masz na myśli.
                                Przecież gdyby nie
                                > Szatan, sytuacji w ogóle by nie było. To on, nie Bóg chce poddawać
                                próbie. To
                                > on, nie Bóg jest przyczyną całego nieszczęścia. Jak zresztą
                                zawsze. Trudno mi
                                > pojąć proces myślowy, który doprowadził Cię do tego wniosku, ale z
                                tekstu wcale
                                > mi to nie wynika.
                                >
                                o tym pisalam i w poprzednim poscie i na poczatku tego - szatan nic
                                by nie wskoral gdyby Bogu z jakichs powodow (wlasnei jakich?) nie
                                spodobala sie jego oferta sparwdzenia Hioba. Jest to oczywiste i na
                                tym wlasnie udziale Boga opiera sie cala ta biblijna opowiesc. I
                                cala metafizyka ze sie tak gornolotnie wyraze, padlaby na pysk gdyby
                                nie wygodna figura szatana, co jak zawsze, jak piszesz;) jest
                                przyczyna nieszczescia. Wobec swiata i zla jakie jest jego
                                immanentna czescia trzeba bylo wymyslic jakas personifikacje, na
                                ktora mozna bylo zwalac to zlo (czesc oczywiscie poszla na
                                wszystkich ludzi jak leci od urodzenia). Tylko w ten sposob czarno-
                                biala historia mogla sie toczyc przez wieki i byc gladko przyjeta
                                najpierw przez male dziecko, bo jest taka oczywiscie bajkowa, a
                                potem powtarzana przez dorosle juz osoby, ktorym nawet jak napisac
                                cos, to tego nie zobacza...

                                > > Kto orzeka, jakie rozumiemie slow w Biblii jest wlasciwe
                                > > na dzis? I skad ten, kto orzeka wie, ze jego odczytanie jest
                                > > wlasciwe?
                                >
                                > Każdy z nas ma rozum, serce, uczucia, emocje, doświadczenia i chęć
                                (lub niechęć
                                > )
                                > poznania Boga. To wystarczy by chcieć sobie teksty biblijne
                                przełożyć na własne
                                > poglądy/życie.
                                Czasami łatwiej to wychodzi we wspólnocie, stąd powstają Kościoł
                                > y
                                > i zgromadzenia. Ale tak czy siak każdy musi sobie odpowiedzieć na
                                najważniejsze
                                > pytania sam, lub przyjąć jako swoje to co usłyszy od innych.

                                >
                                No wlasnie - mamy tu dwa rozne odczytania tego samego tekstu. Kiedys
                                przyjmowalam jako swoje, to co uslyszalam od innych i myslalam, a w
                                zasadzie czulam, tak jak Ty piszesz, dokladnie tak:). A teraz widze
                                wiele rzeczy inaczej.
                                Jak bedzie za pare lat tego nie wiem:)
                                • mierzeja.znad.wisly kilka uwag/odpowiedzi dla focus 35 29.11.08, 06:33
                                  1. Sądzę, że po prostu źle odczytujesz historię Hioba. Myślę, że to odczytanie
                                  niezgodne ze strukturą tekstu, tradycją w jakiej powstał, rozwojem fabuły. Ale
                                  skoro tak CHCESZ go odczytywać, trudno byłoby dalej prowadzić dyskusję bez
                                  wzięcia tekstu i uważnej pogłębionej lektury od początku do końca. Na forum to
                                  niemożliwe. (Oczywiście ty podobne zarzuty możesz postawić mnie więc należałoby
                                  jak wyżej)

                                  2. Mam jednak dla Ciebie pytanie: Czy sądzisz że gdyby Twoja wersja odczytania
                                  była jedyną możliwą lub też najbardziej narzucającą się przeciętnemu
                                  czytelnikowi, to czy ludzie decydujący o doborze ksiąg do kanonu „pism
                                  natchnionych” zdecydowali, ze właśnie ona powinna się w nim znaleźć? Czy nie
                                  myślisz, że gdyby opowiadała o okrutnym i niedobrym Bogu bawiącym się
                                  człowiekiem ręka w rękę z szatanem, po prostu by ją odrzucili? W końcu mieli
                                  chyba trochę oleju w głowie, nie sądzisz? A podobnie jak ty decydowali wyłącznie
                                  „ludzkim’ punktem widzenia, nawet jeśli „współpracowali” z Duchem św.”

                                  3. Piszesz: ludzie wtedy tworzacy wyjasnienia swiata i jego porzadku, w tym
                                  obecnego w nim
                                  zla, byli pod jego wiekszym pregierzem - zyli w o wiele bardziej prymitywnych i
                                  okrutnych czasach - dlatego takie srodki perswazji.
                                  Zgadzam się z Tobą. Myślę że historia biblijna zawarta w księgach Starego i
                                  Nowego Testamentu pokazuje ewolucję relacji człowieka z Bogiem oraz sukcesywne
                                  odkrywanie wszystkich aspektów tej relacji. Człowiek znalazłszy się z własnej
                                  woli poza rajem, zyskał pewną „autonomię” pozwalającą mu żyć „w oddzieleniu” od
                                  Boga. Ze względu na to „oddzielenie” nie zawsze rozumiał „o co chodzi?” i
                                  tłumaczył sobie to na swój sposób, zgodnie z aktualnym stanem swojego
                                  autonomicznego rozwoju społecznego, duchowego, mentalnego itp. Bóg komunikuje
                                  się ze swoim wolnym od niego stworzeniem, nie ingerując i nie naruszając jego
                                  wolności. Przeto zrozumienie zajmuje strasznie dużo czasu i po drodze mnóstwo
                                  jest błędów. Musi przyjść dopiero Chrystus (wg. wiary chrześcijańskiej, rzecz
                                  jasna) by ludzie mogli zrozumieć, że liczy się miłość, nie racja ani władza, że
                                  ważniejsze jest przebaczenie niż nieelastyczne i bezduszne nieraz zasady, że
                                  KAŻDY człowiek jest bliźnim...
                                  Historia Hioba ilustruje jeśzcze etap, gdy nie wiedziano m.in.. też grzech nie
                                  jest dziedziczony, że grzech jest karą sam w sobie, nie potrzebuje dodatkowych
                                  represji, że życie się nie kończy tutaj no i że miłość zwycięża śmierć.

                                  4. Myślę, że jeśli szatan ma być fikcją to i Bóg musi być dla Ciebie, tak jak
                                  dla, dajmy na to Johna Lennona „a concept by which we measure our pain” (patrz
                                  piosenka „God”). Bo inaczej jak to niby rozumieć. Szatan nie istnieje, jest
                                  tylko wymyślonym narzędziem, a prawdziwe cierpienia zsyła na nas kto? Bóg? Jakoś
                                  mi się to kupy nie trzyma. Trzebaby się zdecydować: albo wszystko bajędy, albo
                                  wszystko istnieje. Bo inaczej to jakiś zamęt w tym jest.

                                  4. Co do zdrad małżeńskich: nie wypowiadam się. Mam zerowe doświadczenie. I nie
                                  planuję tego zmieniać. Sam nie potrafiłbym przed sobą czegoś takiego
                                  usprawiedliwić w żaden sposób. Pokusy... pokusy są. Myślę, że każdy ich doznaje,
                                  ja na pewno. Ale krzywdy jakie mógłbym spowodować, i to w pewnym zakresie
                                  nieodwracalne (bo z wiernością jest jak z dziewictwem - wiernym jest się tylko
                                  do pierwszej zdrady, potem – już nie można się tak określać), zniszczenie a przy
                                  najmniej okrutne zadrwienie z uczucia, które pielęgnujemy tyle lat, zrujnowanie
                                  zaufania, fakt że złamałbym dane słowo, znieważył sakrament – przerażają mnie i
                                  powstrzymują. Wiara jest tu niebagatelną pomocą.

                                  5. Bóg dopuszcza zło bo szanuje wolność człowieka. Czy chciałabyś by za każdym
                                  razem gdy chcesz coś niedobrego powiedzieć, odejmowało ci mowę. Gdy chcesz coś
                                  niedobrego pomyśleć, dajmy na to – traciła przytomność (żeby nie dopuścić do
                                  pojawienia się zła, mózg na chwilę by się wyłączał)?

                                  6. Piszesz: Kiedys przyjmowalam jako swoje, to co uslyszalam od innych i
                                  myslalam, a w
                                  zasadzie czulam, tak jak Ty piszesz, dokladnie tak:). A teraz widze wiele rzeczy
                                  inaczej.
                                  Mogę się mylić, ale być może wpływ na tę zmianę optyki mają jakieś niedobre
                                  osobiste doświadczenia czy zranienia. To, co nam się przydarza nieuchronnie ma
                                  wpływ na nasze postrzeganie świata, życia, relacji z Bogiem, tak zawsze będzie.
                                  Historia Hioba też to pokazuje – dochodzi nawet do momentu, gdzie czuje się sam
                                  opuszczony nawet przez Boga, któremu był wierny. Wielu tego doświadcza. W tym
                                  wielu ludzi kanonizowanych później przez Kościół (przynajmniej tych, którzy
                                  dokumentowali w jakiś sposób swoje życie duchowe, tak jak Franciszek z Asyżu,
                                  Ignacy z Loyoli, Jan od Krzyża, Teresa z Avila i inni. Z zapisków Teresy z
                                  Kalkuty wiadomo teraz, że przeżyła w takim stanie: oddalenia, zwątpienia, przez
                                  wiele lat, nie porzucając jednak wybranej drogi. Tym niemniej sami musimy
                                  zdecydować w jaki sposób to co nas dotyka i doświadcza ma się do relacji z
                                  Bogiem i czy świadczy to o jego istnieniu. Sami musimy szukać lekarstwa.
                                  Wątpię jednak czy dyskusje na forum są w stanie cokolwiek uleczyć.
                                  • focus35 Re: kilka uwag/odpowiedzi dla focus 35 30.11.08, 13:22
                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                    Sądzę, że po prostu źle odczytujesz historię Hioba. Myślę, że to
                                    odczytanie
                                    niezgodne ze strukturą tekstu, tradycją w jakiej powstał, rozwojem
                                    fabuły. Ale
                                    skoro tak CHCESZ go odczytywać, trudno byłoby dalej prowadzić
                                    dyskusję bez
                                    wzięcia tekstu i uważnej pogłębionej lektury od początku do końca.
                                    Na forum to
                                    niemożliwe. (Oczywiście ty podobne zarzuty możesz postawić mnie więc
                                    należałoby
                                    jak wyżej)

                                    hmm - kazde z tych odczytan jest inne ale czy to znaczy, ze jedno z
                                    nich musi byc zle?;) w jakim sensie zle, skoro kazdy moze odczytywac
                                    zgodnie ze swoim rozumem, sercem, doswiadczeniem itd., jak wczesniej
                                    napisales.
                                    i na czym mialaby polegac ta niezgodnosc ze struktura tekstu oraz
                                    rozwojem fabuly?

                                    Moje chcenie w czytaniu nie ma nic do rzeczy:)) - jak czytam, ze
                                    ktos A pospolu z kims B umawia sie, ze napadna i zlomocza kogos C
                                    (tylko "rekoma" B ale pod nadzorem i z godnei z poleceniam A) to
                                    chocbym NIE CHCIALA widze, ze A i B stawiaja zaklad o cos, o czym A
                                    wie, ze B przegra, ale i tak wchodzi w zaklad. To jest napisane
                                    czarno na bialym. Zeby zobaczyc inaczej, trzeba faktycznie CHCIEC
                                    NIE ZOBACZYC tego, co jest napisane;(( To, ze C jest w tym ukladzie
                                    workiem treningowym, bardziej przedmiotem niz podmiotem tej sytuacji
                                    rowniez jest widoczne czarno na bialym.

                                    ja Ci nie stawiam podobnych zarzutow na ten temat - wiem, ze inaczej
                                    odczytujesz ten tekst i sadze, ze wiem, z czego to wynika (tez bylam
                                    kiedys wierzaca)


                                    2. Mam jednak dla Ciebie pytanie: Czy sądzisz że gdyby Twoja wersja
                                    odczytania
                                    była jedyną możliwą lub też najbardziej narzucającą się przeciętnemu
                                    czytelnikowi, to czy ludzie decydujący o doborze ksiąg do
                                    kanonu „pism
                                    natchnionych” zdecydowali, ze właśnie ona powinna się w nim znaleźć?
                                    Czy nie
                                    myślisz, że gdyby opowiadała o okrutnym i niedobrym Bogu bawiącym się
                                    człowiekiem ręka w rękę z szatanem, po prostu by ją odrzucili? W
                                    końcu mieli
                                    chyba trochę oleju w głowie, nie sądzisz? A podobnie jak ty
                                    decydowali wyłącznie
                                    „ludzkim’ punktem widzenia, nawet jeśli „współpracowali” z Duchem
                                    św.”

                                    Nie wiem - wiele osob podejmowalo decyzje i sadze, ze na poczatku
                                    nikt nie mial jednolitej wersji w glowie, wiec rozne rzeczy dzialy
                                    sie po drodze (ktora trwala kilkaset lat zdaje sie). Dlatego tez,
                                    nie wyrzucono liczby mnogiej z ks rodzaju na samym poczatku
                                    (pozostalosci wielobostwa?) - w Pismie sw. jest wielosc duchow Pana -
                                    dobrych i zlych, raz naklaniaja do dobra a innym razem do mordow i
                                    szalu gniewu - tego tez nie wyrzucono - dlaczego? moze dlatego, ze
                                    kiedys ludziom nie przyszloby do glowy, ze mozna kwestionowac
                                    podzial na czarne-biale/dobro-zlo i dopiero od niedawna, wraz z
                                    rozwojem np. psychologii szarosc jest bardziej adekwatnym kolorem do
                                    opisu czlowieka i swiata - a moze kiedys czarno-biala dwoistosc sil
                                    absolutnych byla zrozumiala sama przez sie? nie wiem - mam tu za
                                    malo danych i za nikla wiedze ...
                                    Co do tego, ze decydowali wylacznie ludzkim punktem widzenia i Duch
                                    sw. nie maczal w tym swoich niematerialnych palcow;) to dosc
                                    nieortodoksyjne masz podejscie...:) - ale podejrzewam, ze wiekszosc
                                    woli wersje o dobrym Bogu mimo tego co napisane, niz o zlym - bo w
                                    takiego dobrego latwiej wierzyc, wiec sie nie obawiano, ze wierni
                                    odczytaja to nie po linii czyli tak jak ja - dla zostawiajacych te
                                    ksiege pewnie wystarczajacym argumentem bylo to, ze Bog zwrocil
                                    Hiobowi w dwojnasob i to zalatwialo cala sprawe nibypozytywnie - a
                                    niczego nie zalatwia, tylko obrazuje smiesznosc i malosc calej tej
                                    gry o Hioba (jak mozna zwrocic w dwojnasob zabita zone i dzieci?). W
                                    ogole wiele bardzo glebokich i metaforycznie niby madrych opowiesci
                                    z Biblii jak na to spojrzec nie przez okulary wiary;) ukazuje bardzo
                                    prymitywna ludzka nature - bez zadnych nuiansow czy tez zwyklej
                                    empatii - jest grubo ciosana korzysc albo strata, zwyciestwo nad
                                    przeciwnikami albo bolesc, bo sie przegralo - po drodze trup sie
                                    sciele gesto i calkowicie anonimowo - Pismo jest swiadectwem ludzi
                                    tych czasow a boskosc jaka wyziera z tych kart jest rowna ludzkiej
                                    kondycji w swoim "grubociosaniu"...


                                    3. Piszesz: ludzie wtedy tworzacy wyjasnienia swiata i jego
                                    porzadku, w tym
                                    obecnego w nim
                                    zla, byli pod jego wiekszym pregierzem - zyli w o wiele bardziej
                                    prymitywnych i
                                    okrutnych czasach - dlatego takie srodki perswazji.
                                    Zgadzam się z Tobą. Myślę że historia biblijna zawarta w księgach
                                    Starego i
                                    Nowego Testamentu pokazuje ewolucję relacji człowieka z Bogiem oraz
                                    sukcesywne
                                    odkrywanie wszystkich aspektów tej relacji. Człowiek znalazłszy się
                                    z własnej
                                    woli poza rajem, zyskał pewną „autonomię” pozwalającą mu żyć „w
                                    oddzieleniu” od
                                    Boga. Ze względu na to „oddzielenie” nie zawsze rozumiał „o co
                                    chodzi?” i
                                    tłumaczył sobie to na swój sposób, zgodnie z aktualnym stanem swojego
                                    autonomicznego rozwoju społecznego, duchowego, mentalnego itp.

                                    Tez sie zgadzam, owszem, z malym ale waznym ale:) - jest to
                                    ewolucja ludzkiego myslenia o Bogu, czy tez silach wiekszych od nas,
                                    ktorych nie rozumiemy tudziez sukcesywne odkrywanie swojego
                                    czlowieczenstwa i proby zrozumienia swojego miejsca w swiecie

                                    Bóg komunikuje
                                    się ze swoim wolnym od niego stworzeniem, nie ingerując i nie
                                    naruszając jego
                                    wolności. Przeto zrozumienie zajmuje strasznie dużo czasu i po
                                    drodze mnóstwo
                                    jest błędów.

                                    Nie widze tej komunikacji Boga z ludzmi - ludzie przypisuja sobie
                                    albo INNYM ludziom kiedys kontakt z Bogiem ale wiara w to jest
                                    kwestia stopnia szerokosci geograficznej albo lenistwa umyslowego...

                                    A propos wolnosci czy tez wolnej woli - to jest wielokrotnie
                                    powtarzany frazes, ale gdzie jest ta wolna wola? Wybor miedzy zlem a
                                    dobrem, miedzy smiercia wieczna a zyciem wiecznym, miedzy miloscia a
                                    grzechem nie jest zadnym respektowaniem wolnej woli czlowieka i nie
                                    jest zadnym wyborem - jak sankcjonujac wybor wieczna kara mozna to
                                    nadal nazywac wyborem????? To jest pozorny wybor - szczegolnie, ze
                                    Absolut ma wszystkie atuty w reku i i tak wie, jak kto sie zachowa
                                    (powtorka jak z Hiobem), wiec uprawia dosc nieciekawa gre, i tak
                                    wiedzac jak bedzie. Wybacz ale to jest tak, jakby czlowiek mial
                                    teze - Bog jest dobry, kocha itd. i chocby wszystko temu przeczylo
                                    to trzeba to wszystko tak przeinaczyc, zeby wyszlo zgodnie z teza.
                                    Tak jest z kazdym dogmatem - jak sie przyjmie jakis na wstepie to
                                    potem trzeba sie gimnastykowac umyslowo, zeby absurd nie gonil
                                    absurdu.A i tak goni;) I dlatego kosciol posluguje sie tzw. mowa
                                    ubogacona, czyli absurdalnie metaforyczna i pozbawiona sensu - no
                                    chyba ze sensu wiecznie ukrytego;)
                                    Dogmat o wolnej woli i dobroci Boga jest ta wlasnie teza. Dobroc i
                                    wolnosc bylyby wtedy, gdyby czlowiek mogl wybrac miedzy roznymi
                                    dobrami czy zjawiskami i nie czekaloby go za to wieczne potepienie
                                    czy zbawienie czyli wybor nie opatrzony bylby sankcja (niewazne
                                    bardzo zla czy bardzo dobra) - kiedy jest nia opatrzony staje sie
                                    parodia wyboru. Zasada wedle ktorej jedna strona moze za wybor karac
                                    i ma wszechwiedze a druga nie ma nawet szczatkowej wiedzy tylko
                                    alternatywe gin albo idz za mna to jest karykatura wyboru. Nie wiem
                                    jak mozna tego nie widziec:))
                                  • focus35 Re: kilka uwag/odpowiedzi ciag dalszy:) 30.11.08, 13:24
                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                    Musi przyjść dopiero Chrystus (wg. wiary chrześcijańskiej, rzecz
                                    jasna) by ludzie mogli zrozumieć, że liczy się miłość, nie racja ani
                                    władza, że
                                    ważniejsze jest przebaczenie niż nieelastyczne i bezduszne nieraz
                                    zasady, że
                                    KAŻDY człowiek jest bliźnim...
                                    Historia Hioba ilustruje jeśzcze etap, gdy nie wiedziano m.in.. też
                                    grzech nie
                                    jest dziedziczony, że grzech jest karą sam w sobie, nie potrzebuje
                                    dodatkowych
                                    represji, że życie się nie kończy tutaj no i że miłość zwycięża
                                    śmierć.

                                    to wszystko mozna wytlumaczyc po ludzku - jako rozwoj swiadomosci
                                    etycznej ludzi - koncepcja sil nadprzyrodzonych jest tu zbedna (a
                                    nawet demoralizujaca, jak sie wniknie w intencje czy motywy owych
                                    sil np. z Biblii:(
                                    Prawa niewolnikow, kobiet i dzieci rozwijaly sie swoim trybem -
                                    niezaleznie od wierzacych w grzech czy wieczne potepienie albo w to,
                                    ze Bog poslal swojego syna na swiat...!!! Ta ewolucja i dopiero
                                    przyjscie Jezusa moim zdaniem przeczy tezie, ktora stawiasz i
                                    swiadczy o czyms dokladnie przeciwnym - jesli nakazy Boga tak sie
                                    JAKOSCIOWO zmienialy pod wplywem rozwoju spolezenstw ludzkich to z
                                    boskoscia tych madrosci jest cos nie tak a nie z ewolucja
                                    spoleczenstw (ta jest rzeczywista i sa na to swiadectwa niezaleznie
                                    od tego czy czlonkowie tych spoleczenstw wierzyli w Manitou czy w
                                    boga Ra, bostwa kobiece, w Siwe czy w innego Boga).
                                    Przeciez nawet podstawowe haslo regulujace porzadek zycia czyli nie
                                    zabijaj dotyczylo pierwotnie tylko czlonkow swojego plemienia - w
                                    Starym Testamencie Bog pozwala, nie tylko - pochwala mordowanie
                                    innych, zagrazajacych jego ludowi. Gdyby to byly prawdziwe,
                                    niezmienne, etyczne w pelni a nie obciosane do korzysci przetrwania
                                    danej grupy zasady bylyby uniwersalne. A nie sa! "Tlumaczenie" tego
                                    owczesna tradycja czy obyczajami i zamykanie oczu na to, ze
                                    uniwersalne zasady i humanistyczne patrzenie na ludzi - czyli kazdy
                                    jest czlowiekiem - takze chory nieuleczalnie, chory psychicznie,
                                    takze zoltek, murzyn, kobieta, dziecko, niewolnik, homoseksualista,
                                    itd to jest wklad samych ludzi a nie Bogow. Bogowie musieli stac sie
                                    ludzmi (Budda czy Jezus) by dojsc do humanitarnych uczuc czyli w
                                    moim rozumieniu ludzie musieli ubostwic swoje zasady, bo nadal
                                    wiekszosc z ludzi woli czuc respekt przed silami, ktorych nie
                                    rozumie niz patrzec na czlowieka obok jak na takiego samego jakim
                                    samemu sie jest. Wielu ludzi tkwi po prostu mentalnie na poziomie
                                    plemiennym czyli tym ze ST. A wiara ortodoksyjna ZAWSZE tego ducha
                                    plemiennego (czyli ducha konfliktow) wzmacniala.

                                    4. Myślę, że jeśli szatan ma być fikcją to i Bóg musi być dla
                                    Ciebie, tak jak
                                    dla, dajmy na to Johna Lennona „a concept by which we measure our
                                    pain” (patrz
                                    piosenka „God”). Bo inaczej jak to niby rozumieć. Szatan nie
                                    istnieje, jest
                                    tylko wymyślonym narzędziem, a prawdziwe cierpienia zsyła na nas
                                    kto? Bóg? Jakoś
                                    mi się to kupy nie trzyma. Trzebaby się zdecydować: albo wszystko
                                    bajędy, albo
                                    wszystko istnieje. Bo inaczej to jakiś zamęt w tym jest.

                                    Z opowiesci o Hiobie wylania mi sie dwoisty obraz sil wyzszych,
                                    potezniejszych od czlowieka i rzadzacych swiatem- nie mowie ze
                                    szatan i bog to fikcja - mysle, ze pelnia wazna role wyjasniajaca na
                                    tamte czasy, sa proba wyjasnienia istnienia dobra i zla w swiecie
                                    oraz proba (w tej historii psychologicznie nieudana moim zdaniem)
                                    zjednania sobie dobra i pokonania zla - Hiob doswiadcza tych sil po
                                    prostu - bezosobowych poteznych sil - ktore byc moze sa jednoscia
                                    albo czyms na ksztalt jing i jang (roznie kulltury i inni ludzie
                                    radzili sobie z rzeczywistoscia dobra i zla w swiecie)

                                    4. Co do zdrad małżeńskich: nie wypowiadam się. Mam zerowe
                                    doświadczenie. I nie
                                    planuję tego zmieniać. Sam nie potrafiłbym przed sobą czegoś takiego
                                    usprawiedliwić w żaden sposób. Pokusy... pokusy są. Myślę, że każdy
                                    ich doznaje,
                                    ja na pewno. Ale krzywdy jakie mógłbym spowodować, i to w pewnym
                                    zakresie
                                    nieodwracalne (bo z wiernością jest jak z dziewictwem - wiernym jest
                                    się tylko
                                    do pierwszej zdrady, potem – już nie można się tak określać),
                                    zniszczenie a przy
                                    najmniej okrutne zadrwienie z uczucia, które pielęgnujemy tyle lat,
                                    zrujnowanie
                                    zaufania, fakt że złamałbym dane słowo, znieważył sakrament –
                                    przerażają mnie i
                                    powstrzymują. Wiara jest tu niebagatelną pomocą.

                                    Ja tez tutaj nie opisuje wlasnego zycia:), w poprzednich postach
                                    odnioslam sie do Twojej dygresji na ten temat i zazuwazylam pewna
                                    zbieznosc w uzasadnianiu wyborow Boga, jak i wyborow egocentrycznych
                                    ludzi, czesto mezczyzn - bo Bog (religii, a monoteistycznych w
                                    szczegolnosci) jest ksztaltowany na podobienstwo cech mezczyzny,
                                    oczywiscie odpowiednio wyidealizowanych i wyolbrzymionych (wiekszosc
                                    swojej wiedzy na temat zdrad wzielam zreszta z forow, gdzie panowie
                                    jasno przedstawiaja swoje poglady na ich zdaniem nieszkodliwosc
                                    zdrady, tudziez twierdza, ze zdrada jest potrzebna, dobra,
                                    wzbogacajaca itd;)

                                    5. Bóg dopuszcza zło bo szanuje wolność człowieka. Czy chciałabyś by
                                    za każdym
                                    razem gdy chcesz coś niedobrego powiedzieć, odejmowało ci mowę. Gdy
                                    chcesz coś
                                    niedobrego pomyśleć, dajmy na to – traciła przytomność (żeby nie
                                    dopuścić do
                                    pojawienia się zła, mózg na chwilę by się wyłączał)?

                                    nie wierze w istoty nadnaturalne albo takie, ktore z gory wszystko o
                                    wszystkich wiedza ale ich szanuja, a po smierci sadza za kazdy dzien
                                    i postepek, wiec odpowiadanie na to pytanie byloby bezsensowne

                                    6. Piszesz: Kiedys przyjmowalam jako swoje, to co uslyszalam od
                                    innych i
                                    myslalam, a w
                                    zasadzie czulam, tak jak Ty piszesz, dokladnie tak:). A teraz widze
                                    wiele rzeczy
                                    inaczej.
                                    Mogę się mylić, ale być może wpływ na tę zmianę optyki mają jakieś
                                    niedobre
                                    osobiste doświadczenia czy zranienia.

                                    Nie - dzieki za probe wczucia sie i podejcie psychologiczne:) ale
                                    moje odczytanie historii Hioba jest po prostu jej odczytaniem - nie
                                    wkladam sobie w te historie moich zranien, bo tez w porownaniu z
                                    Hiobem nie mialam ich wiele albo nawet nie mialam wcale:) jak sie
                                    zdejmie okulary wiary to tak sie czyta takie teksty....

                                    • mierzeja.znad.wisly Do focus 35: moja coda 30.11.08, 18:27
                                      Twój dwuczęściowy post traktuję nie jako przedłożenie zobiektywizowanych
                                      argumentów, lecz bardziej jako osobiste świadectwo niewiary. Mojemu odczytaniu
                                      przeciwstawiasz Twoje uznając je za bardziej uzasadnione, przy czym kluczowe dla
                                      Twojego podejścia wydaje mi się słowo "nie wierzę". Miałbym może i parę
                                      kolejnych uwag lub komentarzy do Twojego odczytania, lecz sądzę, że też trudno
                                      byłoby mi nadać temu formę zobiektywizowaną. Ponieważ niemal zawsze zanim coś
                                      zapiszę zastanawiam się jaka może być odopwiedź adresata, nie znajduję mocnych
                                      argumentów, których nie dałoby się skwitować (co nie znaczy: zbyć, nie to mam na
                                      myśli) wskazaniem na używanie przeze mnie "okularów wiary", których Ty nie
                                      stosujesz. Czy istnieją takie mocne argumenty? - mam nadzieję że tak, ale ja ich
                                      nie znam. Podtrzymuję swoją tezę, o tym że Twoje odczytanie nie jest zgodne z
                                      samym duchem tekstu, ale by to detalicznie wyłożyć potrzebne by było chyba
                                      wspólne szczegółowe i drobiazgowe pochylenie się nad tą księgą. To raczej z
                                      przyczyn technicznych niemożliwe, mocno czasochłonne, a szanse na powodzenie w
                                      przekonaniu Cię do "właściwszego" odczytania z mojej strony realnie oceniam na
                                      znikome. Tym niemniej to co piszesz przywiązaniem do "mojego" odczytania nie
                                      zachwiało. Wiem, że Twoja odpowiedź to zapewne "i vice versa".
                                      Przyjmuję Twoje świadectwo niewiary oraz pesymistyczne odczytanie historii Hioba
                                      do wiadomości, choć go nie podzielam. Cieszę się, że Twoja niewiara nie jest
                                      rezultatem żadnych trudnych i niedobrych doświadczeń, zwłaszcza podobnych do
                                      tych, które stały się udziałem Hioba. Jakie są jej przyczyny (bo piszesz, że
                                      wcześniej wierzyłaś, więc przyczyny być muszą) - nie wnikam, lecz sądzę, że
                                      niebłahe. Jeśli moja wersja postrzegania rzeczywistości jest prawdziwa, to
                                      kiedyś się o tym wspólnie przekonamy, jeśli Twoja - przekonamy się raczej
                                      osobno, ale triumfować nie będzie komu.
                                      • focus35 Re: Do focus 35: moja coda 01.12.08, 11:07
                                        mierzeja.znad.wisly napisał:

                                        > Twój dwuczęściowy post traktuję nie jako przedłożenie
                                        zobiektywizowanych
                                        > argumentów, lecz bardziej jako osobiste świadectwo niewiary.

                                        dobre, dobre;)))) - a Ty masz jakies zobiektywizowane argumenty czy
                                        sa nimi "okulary wiary"? zatem skupmy sie na owym wynalazku
                                        psychologiczno-teologicznym czyli na owych okularach;))
                                        obiektywne w tej historii sa litery na papierze i okulary wiary
                                        pozwalaja widziec je w calkiem inny sposob niz widza je wszyscy bez
                                        tych okularow, a nawet inaczej niz widza to Twoje oczy (jest tam
                                        napisane ze A z B rozmawiaja w detalach jak zniszczyc C, a Ty bardzo
                                        dlugo twierdziles, ze A z B nic nie robi wspolnie, za to szanuje
                                        C;) - to jest dopiero fenomen iscie schizofreniczny - o ktorym pare
                                        slow pozniej.

                                        Mojemu odczytaniu
                                        > przeciwstawiasz Twoje uznając je za bardziej uzasadnione, przy
                                        czym kluczowe dl
                                        > a
                                        > Twojego podejścia wydaje mi się słowo "nie wierzę".

                                        bo trudno w obrebie dogmatu dyskutowac o czymkolwiek, nie sadzisz? w
                                        obrebie dogmatu mozna tylko cos wyznawac albo produkowac slowa w
                                        roznych, coraz to innych zestawieniach byle nie pojawila sie tam
                                        mysl....
                                        inna niz dogmat:) zaczales rozmowe z kims, kto ma poglady jakie ma i
                                        nigdy nie twierdzilam, ze podzielam wiare w Twoje dogmaty... dopiero
                                        teraz to dostrzegles? gratuluje spostrzegawczosci, ale masz na nosie
                                        te specjalne okulary, wiec rozumiem;)))

                                        Miałbym może i parę
                                        > kolejnych uwag lub komentarzy do Twojego odczytania, lecz sądzę,
                                        że też trudno
                                        > byłoby mi nadać temu formę zobiektywizowaną.

                                        nie tyle byloby Ci trudno co byloby to niemozliwe - analogicznie do
                                        tego, jak trudno bylo Ci podac przyklad o kuszeniu zony, zeby byl
                                        adekwatny do historii Hioba i nie porazal absurdem ...;)

                                        Ponieważ niemal zawsze zanim coś
                                        > zapiszę zastanawiam się jaka może być odopwiedź adresata, nie
                                        znajduję mocnych
                                        > argumentów, których nie dałoby się skwitować (co nie znaczy: zbyć,
                                        nie to mam n
                                        > a
                                        > myśli) wskazaniem na używanie przeze mnie "okularów wiary",
                                        których Ty nie
                                        > stosujesz.

                                        ciekawa masz koncepcje rozmowy - taka nastawiona na walke - kto kogo
                                        zbije argumentami, co powie druga strona, czy bede gora czy ten
                                        drugi? nigdy sie nei zastanawialam co mi potencjalnie odpowie
                                        adwersarz - moze jestes zapalonym szachista i stad ten nawyk;) nie
                                        traktuje dyskusji jako gry - ani nie zalezy mi na
                                        zgnebieniu "przeciwnika", nawet w pieknym stylu, bo to zadna
                                        satysfakcja (jesli go zgnebilam znaczy, ze walka z gory byla
                                        nierowna, a nie jest ladnie walic w slabszego - to moze byc aluzja
                                        do Bibli ale nie musi;) ani nie cierpie, gdy ktos ze mna sie nie
                                        zgadza - bo albo to potrafi uzasadnic i ja wtedy sie z nim zgodze
                                        albo nie potrafi i kazdy zostaje przy swoim, albo "uzasadnia"
                                        powolujac sie na niemozliwe do przyjecia "argumenty" jak owe
                                        okulary, co jest dla mnie rownoznaczne z tym, ze nie umie uzasadnic -
                                        przyjmuje to i efekt ten sam - kazdy zostaje przy swoim. Dlaczego
                                        wiec podejmuje rozne rozmowy? Bo jestem ciekawa jak mysla inni i
                                        dlaczego tak mysla (rzadko kiedy dochodzi sie do tych motywow ale to
                                        jest ciekawe:), poza tym kazda rozmowa uczy mnie czegos o innych
                                        ludziach (w rozmowy z gory nieciekawe, zbyt oczywiste sie nie wdaje
                                        czyli je olewam - jesli rozmowe podejmuje przynajmniej na chwile
                                        traktuje drugiego jako partnera - to tez moze byc aluzja do Biblii,
                                        ale nie musi;)
                                        wiem, ze ludzie czesto w rozmowach chca walczyc i wygrac ale ja
                                        jestem pokojowo usposobiona kobieta wiec to mnie nie dotyczy...:))


                                        Czy istnieją takie mocne argumenty? - mam nadzieję że tak, ale ja ic
                                        > h
                                        > nie znam. Podtrzymuję swoją tezę, o tym że Twoje odczytanie nie
                                        jest zgodne z
                                        > samym duchem tekstu, ale by to detalicznie wyłożyć potrzebne by
                                        było chyba
                                        > wspólne szczegółowe i drobiazgowe pochylenie się nad tą księgą. To
                                        raczej z
                                        > przyczyn technicznych niemożliwe, mocno czasochłonne, a szanse na
                                        powodzenie w
                                        > przekonaniu Cię do "właściwszego" odczytania z mojej strony
                                        realnie oceniam na
                                        > znikome. Tym niemniej to co piszesz przywiązaniem do "mojego"
                                        odczytania nie
                                        > zachwiało. Wiem, że Twoja odpowiedź to zapewne "i vice versa".
                                        > Przyjmuję Twoje świadectwo niewiary oraz pesymistyczne odczytanie
                                        historii Hiob
                                        > a
                                        > do wiadomości, choć go nie podzielam.

                                        Rozumiem i to przyjmuje, choc nie nazwalabym mojego odczytania
                                        pesymistycznym - ono jest prawdziwe w moim przekonaniu (w koncu sily
                                        wyzsze potwierdzaja swoja sile i porzadek tych sil nie zostaje
                                        zmieniony) - pesymistycznosc jest efektem ubocznym owej historii
                                        Hioba i wynika z innych zupelnie wzgledow, o ktorych napisze
                                        oddzielnie, piszac o okularach wiary.

                                        Cieszę się, że Twoja niewiara nie jest
                                        > rezultatem żadnych trudnych i niedobrych doświadczeń, zwłaszcza
                                        podobnych do
                                        > tych, które stały się udziałem Hioba. Jakie są jej przyczyny (bo
                                        piszesz, że
                                        > wcześniej wierzyłaś, więc przyczyny być muszą) - nie wnikam, lecz
                                        sądzę, że
                                        > niebłahe.

                                        Zastanawialam sie nad tym i jest tak, ze niektorym ludziom okulary
                                        wiary spadaja same z nosa... bo uwieraja, bo w ktoryms momencie
                                        odzyskuje sie wzrok, bo za duzo te okulary zamazuja i nie widac
                                        przez nie tego co jest, a szczegolnie tez nie widac przez nie ludzi,
                                        widac to co chcialoby sie zobaczyc, a po co patrzec przez
                                        znieksztalcajacy korektor na swiat - wystarczy, ze i tak z powodu
                                        tysiaca uwarunkowan widzimy ten swiat nidy w calosci czy w pelni:)


                                        Jeśli moja wersja postrzegania rzeczywistości jest prawdziwa, to
                                        > kiedyś się o tym wspólnie przekonamy, jeśli Twoja - przekonamy się
                                        raczej
                                        > osobno, ale triumfować nie będzie komu.


                                        na triumfie (ani chwilowym ani posmiertnym;) mi nie zalezy - pisalam
                                        wczesniej jak traktuje rozmowe...

                                        • focus35 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 01.12.08, 12:07
                                          niezaleznie od tego czyja wersja widzenia swiata jest prawdziwa (tak
                                          na marginesie nie mam jednej, dokladnie okreslonej, skonczonej,
                                          wyjasniajacej go w pelni wizji Mierzejo:) i kto bedzie triumfowal po
                                          smierci (dla mnie to jest megaabsurd;)) chcialam odniesc sie do
                                          tego, co wyniklo z naszej rozmowy o ks. Hioba

                                          Wcale nie roznice teologiczne (oczywiste i podstawowe) mnie w niej
                                          najbardziej niepokoja - zastanawiam sie co robi z ludzmi religia, ze
                                          jak zakladaja okulary wiary przestaja widziec ludzi i godza sie
                                          praktycznie automatycznie, w sposob oczywisty, zeby nie powiedziec
                                          bezrefleksyjny na uprzedmiotowienie innych (w tym przypadku chodzi
                                          oczywiscie o Hioba), ale w zyciu robia to i robili, jak pokazuje
                                          historia, takze z zywymi ludzmi, ze swoimi sasiadami, z bliskimi, z
                                          kazdym, kto nie patrzy przez takie same okulary jak oni albo
                                          przynajmniej nie deklaruje, ze widzi to samo co oni (kiedys to byla
                                          jedyna obrona przed stosem, np. Galileusz zdaje sie jej uzyl - to
                                          nawiazanie do naszej innej dyskusji o edukacji - grube nawiazanie
                                          wiem:) ale przesladowanie za to, ze sie mysli uwazam za
                                          hiperzbrodnie).

                                          Co sprawia, ze religianci tak latwo lykaja takie historie i w ogole
                                          nie zastanawiaja sie nad sytuacja konkretnego czlowieka - rozumiem
                                          tych, ktorzy zyli ksztaltowani przez ST - ale potem??????
                                          Przeciez to co robi dobry Bog z tysiacami, milionami anonimowych i
                                          wieloma konkretnymi, znanymi z imienia osobami jest calkowitym
                                          zaprzeczeniem etyki, ktora glosil jego syn. Jesli sie przyjmie za
                                          oczywiste, ze w imie absolutnych idei a taka jest idea dobrego Boga
                                          mozna robic potwornosci, o ktorych uczy Pismo swiete to potem
                                          meczenie jakiegos tam Hioba jest bez znaczenia, jakis pikus. W ogole
                                          sie tego nie widzi. I dla religiantow w ogole skupianie sie na
                                          sytuacji konkretnego czlowieka, na szanowaniu jego uczuc i jego
                                          prawdy, jego autonomii jest strata czasu. To nie ma przeciez
                                          znaczenia w obliczu walki o udowodnienie, ze Bog jest dobry.
                                          Zastanawia mnie jak bardzo schizofreniczny trzeba miec umysl albo
                                          psychike, zeby bez mrugniecia okiem sluchac takich moralnych
                                          opowiesci i sie nimi sycic, a nawet jeszcze budowac na nich sposob
                                          widzenia swiata.
                                          • astrotaurus Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 01.12.08, 12:16

                                            focus35 napisała:

                                            **.......**

                                            Różne rzeczy napisała....


                                            Dzięki Ci, że jesteś, Śliczna Pani!

                                            Wyciąganie z księgi Hioba wniosków za pozytywami wiary i dobrocią boga jest,
                                            moim zdaniem, bodaj najstraszliwszym objawem upodlenia umysłu przez religię.
                                            Często nie potrafię o tym nawet rozmawiać, bo bezsilna rozpacz aż dławi za gardło.

                                            W tym wątku też mnie korciło zabrać głos, na szczęście nie muszę, więc jeszcze
                                            raz dziękuję Ci, że jesteś! :*
                                            • focus35 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 01.12.08, 22:06
                                              astrotaurus napisał:

                                              >
                                              > focus35 napisała:
                                              >
                                              > **.......**
                                              >
                                              > Różne rzeczy napisała....
                                              >
                                              >
                                              > Dzięki Ci, że jesteś, Śliczna Pani!
                                              >
                                              > Wyciąganie z księgi Hioba wniosków za pozytywami wiary i dobrocią
                                              boga jest,
                                              > moim zdaniem, bodaj najstraszliwszym objawem upodlenia umysłu
                                              przez religię.
                                              > Często nie potrafię o tym nawet rozmawiać, bo bezsilna rozpacz aż
                                              dławi za gard
                                              > ło.
                                              >
                                              > W tym wątku też mnie korciło zabrać głos, na szczęście nie muszę,
                                              więc jeszcze
                                              > raz dziękuję Ci, że jesteś! :*
                                              >

                                              Astrotaurusie - dzieki za zrozumienie, milo mi jest bardzo:), choc
                                              faktycznie mechanizmy rzadzace ludzka psychika pod wplywem idei
                                              roznych sa zasmucajace, mowiac delikatnie. Kiedys "oddychalam"
                                              Platonem i sw. Augustynem, a jak doroslam - mniej wiecej na studiach
                                              to sie zaczelo i trwa... mam umyslowy wstret do wszelkich
                                              platonizmow a teologia chrzescijanska bardzo duzo tu przejela, zas
                                              Augustyn szkoda slow, jaki jest humanistyczny;)))

                                              chcialam Ci wyslac piosenke dziekujac za mile slowa - Imagine
                                              Lennona byloby na temat;) ale wybieram bjork i lzejszy repertuar
                                              (jestem pewna, ze gdyby nie byla artystka zostalaby co najmniej
                                              wynalazca;)

                                              www.youtube.com/watch?v=7Z5aPaDwAkU
                                          • mierzeja.znad.wisly Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 01.12.08, 13:57
                                            focus35 napisała:

                                            FOCUS NAPISAŁA
                                            > Wcale nie roznice teologiczne (oczywiste i podstawowe) mnie w niej
                                            > najbardziej niepokoja - zastanawiam sie co robi z ludzmi religia, ze
                                            > jak zakladaja okulary wiary przestaja widziec ludzi i godza sie
                                            > praktycznie automatycznie, w sposob oczywisty, zeby nie powiedziec
                                            > bezrefleksyjny na uprzedmiotowienie innych (w tym przypadku chodzi
                                            > oczywiscie o Hioba), ale w zyciu robia to i robili, jak pokazuje
                                            > historia, takze z zywymi ludzmi, ze swoimi sasiadami, z bliskimi, z
                                            > kazdym, kto nie patrzy przez takie same okulary jak oni albo
                                            > przynajmniej nie deklaruje, ze widzi to samo co oni.

                                            Focus, jak zaczynasz snuć uogólniena pod tytułem reglianci to... religianci
                                            tamt... wydaje mi się, że oddalasz się od prawdy, która jest bardziej różnorodna
                                            niż byś to chciała pokazać. Ponieważ lepiej jest omawiać rzeczy na konkretnych
                                            przykładach proszę wpasuj mi do Twojej wizji taką osobę jak np. Albert
                                            Chmielowski (trzymam się tylko polskich realiów, ale takich osób można wymieniać
                                            wiele i w róznych krajach). Wyjaśnij mi jak w tym się mieści to, co robi
                                            Arkadiusz Nowak, ksiądz, kamilianin. Albo wyjaśnij mi dlaczego pomoc i praca z
                                            odrzuconymi doprowadziły Marka Kotańskiego, wcześniej niewierzącego lub
                                            obojętnego, do aktywnego przyjęcia wiary w Jezusa? Daję przykłady najbardziej
                                            medialne, ale przecież nie odosobnione.
                                            Czy możesz opisać w jaki sposób upodlenie wiarą, skrzywienie dogmatami oraz
                                            wadliwe odczytanie księgi Hioba doprowadziło do takich, sprzecznych z Twoją
                                            teorią postaw? Bardzo jestem ciekaw, bo przedkładam "case studies" nad
                                            teoretyczne rozważania.
                                            Chętnie też usłyszę jakieś trzy nazwiska z długiej zapewne listy ludzi, którzy
                                            podjęli podobne dzieła z pobudek czysto ateistycznych, ZE WZGLĘDU NA NIEWIARĘ W
                                            BOGA albo nawet i po to BY O BŁOGOSŁAWIEŃSTWACH PŁYNĄCYCH Z ODRZUCENIA WIARY
                                            PRZEKONAĆ INNYCH. Chętnie przyjrzę się takim "case'om" celem doedukowania.
                                            • focus35 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 01.12.08, 21:38
                                              mierzeja.znad.wisly napisał:

                                              > focus35 napisała:
                                              >
                                              > FOCUS NAPISAŁA
                                              > > Wcale nie roznice teologiczne (oczywiste i podstawowe) mnie w
                                              niej
                                              > > najbardziej niepokoja - zastanawiam sie co robi z ludzmi
                                              religia, ze
                                              > > jak zakladaja okulary wiary przestaja widziec ludzi i godza sie
                                              > > praktycznie automatycznie, w sposob oczywisty, zeby nie
                                              powiedziec
                                              > > bezrefleksyjny na uprzedmiotowienie innych (w tym przypadku
                                              chodzi
                                              > > oczywiscie o Hioba), ale w zyciu robia to i robili, jak pokazuje
                                              > > historia, takze z zywymi ludzmi, ze swoimi sasiadami, z
                                              bliskimi, z
                                              > > kazdym, kto nie patrzy przez takie same okulary jak oni albo
                                              > > przynajmniej nie deklaruje, ze widzi to samo co oni.
                                              >
                                              > Focus, jak zaczynasz snuć uogólniena pod tytułem reglianci to...
                                              religianci
                                              > tamt... wydaje mi się, że oddalasz się od prawdy, która jest
                                              bardziej różnorodn
                                              > a
                                              > niż byś to chciała pokazać. Ponieważ lepiej jest omawiać rzeczy na
                                              konkretnych
                                              > przykładach proszę wpasuj mi do Twojej wizji taką osobę jak np.
                                              Albert
                                              > Chmielowski (trzymam się tylko polskich realiów, ale takich osób
                                              można wymienia
                                              > ć
                                              > wiele i w róznych krajach). Wyjaśnij mi jak w tym się mieści to,
                                              co robi
                                              > Arkadiusz Nowak, ksiądz, kamilianin. Albo wyjaśnij mi dlaczego
                                              pomoc i praca z
                                              > odrzuconymi doprowadziły Marka Kotańskiego, wcześniej
                                              niewierzącego lub
                                              > obojętnego, do aktywnego przyjęcia wiary w Jezusa? Daję przykłady
                                              najbardziej
                                              > medialne, ale przecież nie odosobnione.
                                              > Czy możesz opisać w jaki sposób upodlenie wiarą, skrzywienie
                                              dogmatami oraz
                                              > wadliwe odczytanie księgi Hioba doprowadziło do takich,
                                              sprzecznych z Twoją
                                              > teorią postaw? Bardzo jestem ciekaw, bo przedkładam "case studies"
                                              nad
                                              > teoretyczne rozważania.
                                              > Chętnie też usłyszę jakieś trzy nazwiska z długiej zapewne listy
                                              ludzi, którzy
                                              > podjęli podobne dzieła z pobudek czysto ateistycznych, ZE WZGLĘDU
                                              NA NIEWIARĘ W
                                              > BOGA albo nawet i po to BY O BŁOGOSŁAWIEŃSTWACH PŁYNĄCYCH Z
                                              ODRZUCENIA WIARY
                                              > PRZEKONAĆ INNYCH. Chętnie przyjrzę się takim "case'om" celem
                                              doedukowania.


                                              eh Mierzejo!

                                              nie odpowiadasz na moje pytanie a prosisz o przyklady, czyli
                                              uciekasz od tematu ale prosze bardzo - oczywiscie moj "idol";) - (z
                                              przymruzeniem oka, bo nie jestem sklonna do mienia idoli ale
                                              jego "Autobiografia" trafila rownie mocno do mojego umyslu, jak i do
                                              serca czyli sir Bertrand Russell - zalozyl szkole dla dzieci z
                                              wlasnym programem wychowawczym i siedzial w wiezieniu na starosc za
                                              sprzeciw wobec wojny, niedawno zmarla Irena Sendler, ktora uratowala
                                              tysiace zydowskich dzieci, nie pamietam imienia, nazwisko
                                              Szaniawski - zalozyl hospicjum w Warszawie. I ci ludzie z pewnoscia
                                              mysleli o dobru dzieci czy chorych, a nie o tym, ze inny czlowiek
                                              jest ich "droga do Boga" albo nieba... czy tez sposobem na
                                              zatryumfowanie nad smiercia ehhh - ludzka pazernosc albo inaczej
                                              pycha siega jednak faktycznie samego nieba...:((((
                                              • mierzeja.znad.wisly Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 02.12.08, 05:17
                                                focus napisała:
                                                >
                                                > nie odpowiadasz na moje pytanie a prosisz o przyklady, czyli
                                                > uciekasz od tematu

                                                Nie odopwiadam na pytania, bo nie widzę żebyś je zadała. W twoim poście
                                                widzęjedynie kilka pytajników naraz w jednym miejscu ale wygląda to na pytanie
                                                retoryczne.

                                                Założenie szkoły przez Bertranda Russsela jest chwalebne, zwłasza że ma "własny
                                                program wychowawczy". Wszystkie szkołey zakładane przez zakony są już oczywiście
                                                wyrazem indoktrynacji, właśnie dlatego, że mają "własny program wychowawczy". Bo
                                                to złe szkoły są. Czy tak?
                                                Są całe wyznania, których przedstawiciele nie idą do wojska, bo broni do rąk nie
                                                biorą. Nie mówiąc już o nieuczestniczeniu w wojnach. To jednak nie to, co Russell?

                                                Kiedy dzieci żydowskie ratowali wierzący to ratowali ich gorzej niż robiła to
                                                Irena Sendler?

                                                Hospicjum rozumiem to dzieło chwalebne? Ja się zgadzam. Wiem też, że w Polsce
                                                niemal co drugie prowadzone przez jakieś zgromadzenie zakonne. Są zresztą całe
                                                zakony wyspecjalizowane w niesienu pomocy chorym i cierpiącym (bonifratrzy,
                                                kamilianie). Lecz zapewne pomoc ta wynika z pychy lub pazerności?

                                                Bądźmy rozsądni, focus. Możesz nie lubić wierzących, możesz ich uważac za umysły
                                                upodlone czy co tam jeszcze. Ale powiedzenie, że każda religia zamyka na
                                                drugiego człowieka, każe go uprzedmiotowić, lub zamknąć się na ludzi spoza
                                                religii nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Takie uogólnienie jest po
                                                prostu nieprawdziwe.

                                                Kiedy mówisz o swojej osobistej niewierze - wszystko jest ok. Kiedy mówisz o
                                                swoim osobistym odczytaniu tej czy innej księgi, zarzucasz mi że ja czytając
                                                wszystko zakłamuję - niech będzie. Można się spierać, można się zgodzić. To po
                                                prostu opinia.

                                                Ale z Twoich uogólnień wynika że postrzeganie świata przez pryzmat wiary KAżDEGO
                                                człowieka zamyka na potrzeby innych i każe mu widzieć innych przedmiotowo. A to
                                                fałszywe i już. Moich przykładów oczywiście nie skomentowałaś, bo z tą twoją
                                                wizją "religiantów" stoją w jawnej sprzeczności. Powtarzam pytanie: Jak
                                                wpasowują się one w Twoją wizję?

                                                Jeżeli Twoje pytanie brzmiało "dlaczego ludzie wiary przestaja widziec ludzi i
                                                godza sie praktycznie automatycznie, w sposob oczywisty, zeby nie powiedziec
                                                bezrefleksyjny na uprzedmiotowienie innych?" to nie da się na nie odpowiedzieć.
                                                Tak jak nie da się odpowiedzieć na pytanie "Dlaczego ateiści to jeden w drugiego
                                                szuje, oszuści i seksualni dewianci?". Bo po prostu tak nie jest. Nie da się
                                                wskazać przyczyny nieistniejących zjawisk.

                                                Żeby było jasno: zdarzają sie wśród wierzących ludzie traktujący innych
                                                przedmiotowo, z podobną częstotliwością, jak sądzę, co oszuści wśród ateistów.
                                                Ale to nie powód do niesprawiedliwych uogólnień.

                                                Jeśli chodzi zaś o zadawanie cierpienia i prześladowań, to przecież istniały a
                                                miejscami nawet istnieją do dziś władze jawnie ateistyczne i promujące ateizm,
                                                które cierpienia zadają i prześladowania stosują. Przykładem Chiny (tu mamy
                                                nawet pewien przykład ateistycznej obsesji, np. kiedy rozprawiono się z ludźmi
                                                uprawiającymi gimnastykę Falun Gong uznając ich za niebezpieczną i wywrotową
                                                religijną sektę). A z przeszłości Czerwoni Khmerzy w Kambodży. Związek Radziecki
                                                (to z kolei jest pewien przykład że ateizacja sama w sobie nie niesie jakiegoś
                                                cywilizacyjnego postępu i wzrostu kultury. Dużą część społeczeństswa rosyjskiego
                                                udało się skutecznie zateizować i nie powiem żeby miało to jakiś kolosalny
                                                pozytywny efekt, który można by traktować jako przykład do naśladowania).

                                                Patrzmy więc na sprawy uczciwie i realistycznie. Nie musisz zakładać okularów
                                                wiary. Nikt Cię do tego nie zmusza, naprawdę. I naprawdę nic się nie stanie
                                                jeśli zobaczysz jakiś pozytyw w wykonaniu ludzi wierzących. Nie musisz zaraz
                                                lecieć na mszę czy uznawać istnienia Boga. Podobnie jeśli dostrzeżesz "czarne
                                                karty" przymusem wprowadzanego ateizmu, nie będziesz musiała zaraz czuć się za
                                                to odpowiedzialna ani zapisywać do jakiejś "sekty".

                                                Ja Twój wybór czy wybór Astrotaurusa, czy koltera hugha, akceptuję bez żadnych
                                                problemów. Nie uważam żebyście mieli rację, ale przecież nie oznacza to że macie
                                                czymś tam "upodlone" umysły. Nie zamierzam Was również oskarżać za zbrodnie
                                                jakie mają miejsce w Chinach, za reżim Czerwonych Khmerów, za zsyłki na Sybir
                                                ani twierdzić że tak zawsze robią ateiści bo to właśnie z ateizmu wynika. Bo nie
                                                wynika. Dokonania Russela, Sendler, Szaniawskiego, Korczaka czy innych są
                                                chwalebne i godne naśladowania. Także przez wierzących. I fakt że byli ateistami
                                                nic temu nie odejmuje ani nic temu nie dodaje. Zaś zło wyrzadzone z pobudek
                                                ateistycznych zasługuje na potępienie. Podobnie jest w przypadku wiary. Dobro z
                                                niej wynikające należy uznać, zło - potępić. To podejście uczciwe.

                                                Wy możecie sobie gadać co chcecie. Zważ jednak, że odmienna interpretacja
                                                jakiejś księgi to po prostu odmienna interpretacja, błąd lub pomyłka. A
                                                przedstawianie nieprawdziwego obrazu rzeczywistości lub krzywdzące uogólnienia,
                                                to nieuczciwość. I tyle.

                                                Luzu i umiaru, tego chyba na tym wątku brakuje.
                                                • focus35 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 02.12.08, 13:25

                                                  nie glosze prawd absolutnych w tym co pisze, nie zauwazyles tego;)-
                                                  nie pisze, ze wszyscy wierzacy traktuja ludzi przedmiotowo a wszyscy
                                                  ateisci maja super umysly - bo jest to nieprawda - nigdzie tak nie
                                                  pisalam - zauwazylam tylko na przykladzie ksiegi Hioba, ze osoba
                                                  wierzaca (akurat byles to Ty) bardzo latwo i bez mrugniecia okiem
                                                  przechodzi do porzadku nad tym, ze czlowieka traktuje sie jak
                                                  przedmiot - worek pokazowy do udowodnienia, ze racje ma A a nie B.
                                                  Zauwazylam to i skomentowalam - bo jest to ogolny mechanizm, ktory
                                                  powoduje, ze jesli ktos traktuje powaznie i zgodnie z duchem
                                                  wlasciwym:) pisma i to, czego naucza kosciol musi miec w sobie
                                                  gotowosc na ow uprzedmiatawiajacy mechanizm - inaczej nie bylby
                                                  wierzacym i opowiadajacym sie za takim widzeniem swiata jakiego
                                                  kosciol uczy.
                                                  Gdyby nie ta gotowosc historia kosciolow i ich latwosc w
                                                  wykorzystywaniu owej gotowosci (w mechanizmie uprzedmiatawiania
                                                  miesci sie tez uprzedmiotowienie siebie samego) nie moglibysmy sie
                                                  licytowac na przyklady, kto bardziej po ludzku sie zachowywal i
                                                  robil cos dla dobra innych - bo jak policzysz antydokonania
                                                  kosciolow w tym wzgledzie to wlos na glowie staje (tyle, ze kosciol
                                                  oczywiscie o tym nie pisze i nie naucza a i tak zawsze, niezaleznie
                                                  od liczby potwornosci na jego koncie, jest swiety;).
                                                  Tyle napisalam - Ty tego nie umiales skontrowac i zaczales z innej
                                                  beczki czyli z beczki pt. NT i docenianie czlowieka oraz
                                                  dostrzezenie wagi altruizmu.
                                                  Zakony, hospicja itd. - ok ale ludzie niewierzacy (spol. w
                                                  wiekszosci niewierzace) tez maja siec szkol, szpitali, poradni,
                                                  pomocy dla ubogich itd. - to nie jest immanentnie zwiazane z wiara w
                                                  Boga (dobrego czy nie). Nie zauwazasz tego, ze w rzeczywistosci nie
                                                  widac, by spol. wierzace byly bardziej moralne, mniej zdegenerowane
                                                  czy bardziej np. opiekujace sie biednymi niz te laicke. Te laickie
                                                  wypracowaly sobie po prostu inne mechanizmy walki z bieda, choroba
                                                  itd.
                                                  Natomiast wazna jest niezwykle intencja - gdybym byla schorowana
                                                  stara kobieta i mialabym do wyboru osobe niewierzaca, ktora kieruje
                                                  sie zwyklym, ziemskim instynktem wspolczucia dla kogos slabszego i
                                                  bezradnego i chce oddac swoj czas albo sile, by mi przez chwile,
                                                  godzine czy wiecej towarzyszyc a miedzy osoba wierzaca, np. taka jak
                                                  Matka Teresa, ktora bedzie patrzec na mnie jak na zaslone, za ktora
                                                  bedzie widziec Jezusa albo Boga , tudziez kiedy bede cierpiec
                                                  fizycznie bardzo powiem mi slodkim glosem - "Jezus tez tak cierpial,
                                                  wiec wytrzymaj" albo - "cierpienie uszlachetnia i wznosi nas do
                                                  Boga" zamiast zatroszczyc sie o srodek przeciwbolowy u lekarza to
                                                  bardzo dziekuje - wybieram osobe niewierzaca. Bo czlowiek nie jest
                                                  przedmiotem ani nawet najwznioslejsza droga do jakiejkowiek idei.

                                                  Korczak tez byl niewierzacy? hmmm.......... taki czlowiek..........






                                                  • mierzeja.znad.wisly Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 03.12.08, 08:09
                                                    1. Focus, w Twoich wywodach brak mi logicznej konsekwencji: W jednym akapicie
                                                    zawierasz takie informacje: „Nie piszę, że wszyscy wierzący traktują ludzi
                                                    przedmiotowo (...)” a dalej piszesz: „jest to ogólny mechanizm, ktory powoduje,
                                                    ze jesli ktoś traktuje powaznie i zgodnie z duchem wlasciwym:) pisma i to, czego
                                                    naucza Kościół musi miec w sobie gotowosc na ow uprzedmiatawiajacy mechanizm -
                                                    inaczej nie bylby wierzacym”.
                                                    Czy ty dobrze rozumiesz znaczenie słowa „ogólny”? Onzacza ono: „powszechny,
                                                    dotyczący ogółu, czyli... wszystkich z danej kategorii”. A więc nie piszesz, jak
                                                    twierdzisz, że wszyscy wierzący traktują przedmiotowo, tylko że wszyscy są
                                                    gotowi do uprzedmiatawiania, bo inaczej nie byliby wierzącymi. A więc wierzący
                                                    musi uprzedmiatawiać. Być może nie wszyscy tak robią, ale wtedy nie są
                                                    wierzącymi. Pewnie inni kumają te skróty myślowe w lot. Dla mnie to mętlik i
                                                    Paragraf 22.

                                                    Trudno mi przyjąć, focus 35, tę łatwość z jaką chciałabyś Twoje osobiste
                                                    odczytania, których nie chcę kwestionować bo każdy ma do swojego odczytania
                                                    prawo, zamieniać w uogólnienia, z którymi nie sposób się zgodzić.

                                                    Możesz sobie odczytywać Hioba jako historię o uprzedmiotowieniu człowieka i
                                                    traktowaniu go jak worek pokazowy do udowadniania jakichś racji ale już
                                                    nierzetelne jest twierdzić, że wierzący (w tym wypadku ja, ale może być
                                                    ktokolwiek inny) w swoim postępowaniu sugeruje się TWOIM odczytaniem tej
                                                    historii, skoro wyraźnie stwierdziłem, że się z takim odczytaniem nie zgadzam. A
                                                    skoro się z nim nie zgadzam, jakże miałbym według niego postępować? Jeśli ktoś
                                                    rzetelnie traktuje pismo z duchem w jakim odczytuje je Kościół to właśnie nie
                                                    będzie człowieka traktował przedmiotowo, ponieważ Kościół żadnej z ksiąg
                                                    biblijnych W TYM KSIĘGI HIOBA, w ten sposób nie odczytuje.

                                                    Ateiści mogą nam, wierzącym, zarzucać że Biblii nie rozumiemy, źle ją
                                                    odczytujemy, itp. Ale nie mogą nam zarzucać, że postępujemy WEDŁUG ICH
                                                    ODCZYTANIA BIBLII. To absurd.
                                                    Może pokrótce przedstawię Ci odczytanie księgi Hioba przez wierzących. Dla nas
                                                    to nie księga o zabawie Boga z Szatanem. Dla nas centralną postacią jest Hiob.
                                                    Bo go opowieść o człowieku, którego spotyka niezawinione zło. Księga zawiera
                                                    cały katalog nieszczęść jakie mogą spotkać człowieka. Od utraty środków do życia
                                                    po chorobę własną i śmierć najbliższych. Księga mówi że przyczyny niezawinionych
                                                    nieszczęść nie musimy szukać w sobie. Że nieprawdą jest iż jest to dowód na
                                                    ciążącej na nas klątwie przodków, lub dowód Bożej nieżyczliwości. Księga ta
                                                    mówi, że wierność Bogu (a też i swoim przekonaniom, bo przecież jak było dobrze
                                                    Hiob wierzył w Boga i Bogu) pomoże nam przetrwać nawet najtrudniejsze chwile
                                                    zachowując zdrowie psychiczne i unikając wyniszczającego zgorzknienia. A także,
                                                    że wyrzekając się wiary i poddając się łatwej pokusie złorzeczenia Bogu i
                                                    światu, nic byśmy nie zyskali prócz poddaniu się destrukcyjnemu chaosowi
                                                    rozpaczy i poczucia krzywdy. To zupełnie inna optyka od Twojej. Osobiście znam
                                                    tylko jedną osobę wierzącą, dla której ta księga była inspiracją. Nie myśl
                                                    tylko, że tu coś zmyślam. Jest to kobieta, która w krótkim okresie czasu została
                                                    porzucona przez męża i straciła jedną z córek w wypadku drogowym (wpadła pod
                                                    tramwaj). Sama mówiła, że czuła się jak Hiob a jego niezłomność (choć przecież
                                                    nie nieczułość bo Hiob cierpi i to bardzo) była dla niej pozytywnym impulsem.
                                                    Nie czuła i nie czuje się „przedmiotem”. Oczywiście, niewierzącemu może pomóc
                                                    porada psychologiczna i być równie skuteczna. Ale chodziło mi o przedstawienie
                                                    ci odczytania księgi przez nas, wierzących. I jego praktyczne zastosowanie

                                                    Kolter_hugh1 twierdzi, że według Biblii Bóg szanuje szatana (mam nadzieję, że
                                                    jeśli to czyta, nie obrazi się, a jedynie skwapliwie przytaknie). No i dobra,
                                                    niech se twierdzi, wolno mu. Ale gdyby teraz stwierdził, że w związku z tym, że
                                                    on tak odczytuje biblię, to ja oraz inni wierzący szanujemy szatana, wyszedłby
                                                    na błazna. Kolter_hugh1 twierdzi także, że według Biblii Bóg to okrutnik. Ja
                                                    odczytuję, że Bóg jest miłosierny. Gdybym ja teraz stwierdził, że kolter-hugh1
                                                    jest czcicielem miłosierdzia Bożego i oddaje się działalności charytatywnej bo
                                                    czyta Biblię, a wg. mnie Bóg jest miłosierny, na błazna wyszedłbym ja.

                                                    2. Jeśli chodzi o „licytowanie się” potwornościami, jest to bezprzedmiotowe.
                                                    Choćby z tego względu, że wszystko zło jakie zostało popełnione i jest
                                                    popełniane przez ludzi Kościoła wynika z tego, że ludzie ci będąc w kościele
                                                    DZIAŁALI WBREW WYZNAWANEJ PRZEZ SIEBIE WIERZE I NAUCE PŁYNĄCEJ Z BIBLII. Nikt
                                                    przy zdrowych zmysłach nie stwierdzi chyba, że księża-pedofile czynią zło bo
                                                    wykonują jakieś biblijne nakazy. Nie, czynią zło bo DZIAŁAJĄ WBREW NAKAZOM
                                                    BIBLII I NAUCE KOŚCIOŁA. W Kościele było i jest pełno grzeszników, również wśród
                                                    kapłanów, zakonników, byli i papieże-zbrodniarze. Zresztą w wymiarze bardziej
                                                    codziennym i przyziemnym też nikt nie twierdzi, że Kościół jest zgromadzeniem
                                                    ludzi idealnych. Przecież, jak mówi Paweł „Wszyscy zgrzeszli i pozbawieni są
                                                    chwały Bożej” zaś Chrystus powiedział „Nie przyszedłem szukać sprawiedliwych,
                                                    ale grzeszników”. Kościół zatem jest miejscem do którego wchodzą grzesznicy, by
                                                    się z niewoli grzechu wyzwolić, co nie jest procesem łatwym.

                                                    Licytowanie się kto więcej zrobił lepszego też nie ma większego sensu. Mnie
                                                    wystarczy jeśli uznasz, że jeśli wierzący robią coś dobrego, to jest to po
                                                    prostu dobre. Nie „dobre, ale...”. Dobre. Ja twierdzę, że jeśli ateista robi coś
                                                    dobrego to jest to dobre.

                                                    3. Martwi mnie bowiem Twoje „ideologiczne” podejście do rzeczywistości. Piszesz,
                                                    że gdybyś była chora, wolałabyś żeby opiekująca się Tobą osoba była niewierząca.
                                                    Ja w takiej sytuacji chciałbym żeby była to osoba fachowa (pielęgniarka lub
                                                    pielęgniarz), znająca się na rzeczy, delikatna, taktowna, wykonująca rzetelnie
                                                    swoje obowiązki i miła w obyciu. O wyznanie nawet bym nie pytał. W ogóle nie
                                                    stosowałbym tego kryterium. Gdybym miał wybierać dla siebie hospicjum wybrałbym
                                                    to, w którym pacjent ma lepszą opiekę, niezależnie kto je prowadzi. Spojrzenie
                                                    ideologiczne jest niepraktyczne. Gdy idę do szewca, nie interesuje mnie czy on
                                                    na mszę chodzi, lecz czy mi buty dobrze naprawi. A czy jego intencją będzie
                                                    dostąpienie zbawienia wiecznego przez dobre wykonywanie swojej pracy, czy też
                                                    przez dobre naprawienie butów będzie chciał dowieść, że Bóg nie istnieje, to nie
                                                    ma znaczenia. Naprawdę jesteś zdolna ocenić wszystkie ludzkie intencje?

                                                    I jeszcze: czy gdy byłaś wierząca patrzyłaś na innych ludzi jako na drogę do
                                                    Chrystusa? Bo ja tak nie patrzę. Bycie dobrym jest dobre dla mnie i dla ludzi, z
                                                    którymi przebywam. Tu, na ziemi. I jest zgodne z tym, w co wierzę. (Sądzę, że
                                                    jest także zgodne etyką ateistów). Gdy pracuję, pracuję dla ludzi, gdy jestem
                                                    miły, jestem miły dla innych. Jezus – tak, jest moim wzorem, ale gdy gotuję
                                                    obiad, to dla rodziny nie dla Jezusa, gdy kupuję kwiaty to dla żony, nie dla
                                                    Jezusa, a gdy dzieciakowi wyjmuję kupę z pieluchy to żeby było mu wygodniej i
                                                    higieniczniej, a nie dla większej chwały Bożej. Naprawdę, focus, trochę realizmu
                                                    w patrzeniu na świat... „Wzniosła droga do idei?” Pffff. Jak to czytam to chce
                                                    mi się śmiać.
                                                  • kolter_hugh1 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 03.12.08, 13:48
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    > Możesz sobie odczytywać Hioba jako historię o uprzedmiotowieniu człowieka i
                                                    > traktowaniu go jak worek pokazowy do udowadniania jakichś racji ale już
                                                    > nierzetelne jest twierdzić, że wierzący (w tym wypadku ja, ale może być
                                                    > ktokolwiek inny) w swoim postępowaniu sugeruje się TWOIM odczytaniem tej
                                                    > historii, skoro wyraźnie stwierdziłem, że się z takim odczytaniem nie zgadzam.

                                                    Może w końcu przeczytaj ten rozdział księgi która wyrażnie wskazuje że to bóg
                                                    sam nakierowuje szatana do ataku na Hioba , bóg ponoc zna serca swoich stworzeń
                                                    i doskonale wiedział że szatan wpadnie w tą zastawiona przez boga pułapkę i
                                                    zacznie atakować kogoś kogo wskazał bóg mówiąc o nim jako o ; Bo nie ma na
                                                    całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający
                                                    grzechu jak on.

                                                    To był zagrywka psychologiczna Bóg wystawił Hioba jak Sakaszwili na ruski
                                                    ostrzał w Osetii ::)))))szatan łyknął przynętę a Bóg mógł udowodnić milionom
                                                    oglądających to aniołom że są na ziemi ludzie którzy wiernie mu służą więc bunt
                                                    szatana nie ma sensu !!
                                                  • mierzeja.znad.wisly Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 03.12.08, 14:27
                                                    Kolter_hugh1 napisał: Może w końcu przeczytaj ten rozdział księgi która wyrażnie
                                                    wskazuje że to bóg
                                                    > sam nakierowuje szatana do ataku na Hioba

                                                    Kolterze_hughu1: Czytałem i pozostaję przy swoich wnioskach. Twoje wnioski
                                                    przyjmuję do wiadomości, lecz nie podzielam. Twoje pełne nietuzinkowego poczucia
                                                    humoru porównanie niestety mojego podejścia nie zmienia. Prezydent, zresztą,
                                                    jakoś mi do roli Hioba nie pasuje. I nie życzę mu, choć czekam końca jego
                                                    kadencji jak Izraelici wyzwolenia spod niewoli babilońskiej
                                                  • focus35 Re: o okularach wiary - odp. cd. 04.12.08, 13:32

                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    > Może pokrótce przedstawię Ci odczytanie księgi Hioba przez
                                                    wierzących. Dla nas
                                                    > to nie księga o zabawie Boga z Szatanem. Dla nas centralną
                                                    postacią jest Hiob.

                                                    Dzieki Mierzejo za wysilek, ale wiem jakie jest odczytanie tej
                                                    ksiegi przez wierzacych:) i ja nie twierdze, ze Bog bawi sie z
                                                    szatanem - szatan jest na tyle dla Boga wazny, ze nie moze go
                                                    pominac - zabawa jesli juz mozna nazwac sprawdzanie tak dotkliwe
                                                    kogos, o kim sie z gory wie, jak sie zachowa...
                                                    Wiem, ze ks. Hioba ma pelnic role pocieszacza w ostatecznych probach
                                                    i unaoczniac niezawinionosc zla przez czlowieka. Tyle, ze biorac pod
                                                    uwage SAM TEKST mozna wyczytac zgola inne tresci niz kosciol zwykle
                                                    wyczytuje. Moim skromnym zdaniem jest to gleboko ezystencjalna
                                                    ksiega pokazujaca sytuacje czlowieka w swiecie i nie ma w niej nic z
                                                    latwego pocieszenia - jest pochwala wiary i nadziei (a konkretnie
                                                    ich sily - a obiekt wierzenia to inna kwestia;) - i mocny okazuje
                                                    sie tam czlowiek i tylko on - Bog okazuje sie slaby (w tym sensie,
                                                    ze nie moze olac szatana i musi mu cos udowadniac) i co najmniej
                                                    nieempatyczny albo majacy empatie mechanicznej zabawki - bo wiadomo,
                                                    ze nie mozna przezyc tego co Hiob przezyl (strata najblizszych) i po
                                                    tym wszystkim zyc tak jak sprzed tych wydarzen.

                                                    >
                                                    > 2. Jeśli chodzi o „licytowanie się” potwornościami, jest to bezprze
                                                    > dmiotowe.
                                                    > Choćby z tego względu, że wszystko zło jakie zostało popełnione i
                                                    jest
                                                    > popełniane przez ludzi Kościoła wynika z tego, że ludzie ci będąc
                                                    w kościele
                                                    > DZIAŁALI WBREW WYZNAWANEJ PRZEZ SIEBIE WIERZE I NAUCE PŁYNĄCEJ Z
                                                    BIBLII.

                                                    nie zamierzam sie licytowac;)) - to Ty poprosiles mnie o podanie
                                                    przykladow dzialan ateistow na rzecz innych;)

                                                    tak .... ludzie kosciola robili zle rzeczy ... duzo zlych rzeczy
                                                    podobnie jak inni (niezaleznie od swego wyznania lub jego braku)
                                                    robili zle rzeczy...

                                                    > Licytowanie się kto więcej zrobił lepszego też nie ma większego
                                                    sensu.

                                                    nie ma - bo ludzie kosciola robili czasem tez duzo dobrych rzeczy...
                                                    podobnie jak inni (niezaleznie od swego wyznania lub jego braku)
                                                    robili duzo dobrych rzeczy...


                                                    Mnie
                                                    > wystarczy jeśli uznasz, że jeśli wierzący robią coś dobrego, to
                                                    jest to po
                                                    > prostu dobre. Nie „dobre, ale...”. Dobre. Ja twierdzę, że jeśli ate
                                                    > ista robi coś
                                                    > dobrego to jest to dobre.

                                                    OCZYWISCIE - tyle tylko, ze w historii to wlasnie kosciol zawsze
                                                    chcial ustalac to, co dobre (podpierajac sie owym
                                                    uprzedmiotawiajacym mechanizmem) i chce to robic nadal, oveniajac
                                                    ludzi takze wedlug tego w co wierza lub nie, a nikt mu (poza nim
                                                    samym) nie dal takiego prawa.

                                                    >
                                                    > 3. Martwi mnie bowiem Twoje „ideologiczne” podejście do rzeczywisto
                                                    > ści. Piszesz,
                                                    > że gdybyś była chora, wolałabyś żeby opiekująca się Tobą osoba
                                                    była niewierząca.

                                                    Naprawde Cie martwi czy to taki zabieg stylistyczny, jak u
                                                    ksiedza?;) Nie martw sie zatem, bo nie mam ideologicznego podejscia
                                                    do rzeczywistosci. To Ty doszukujesz sie ideologii w moim tekscie -
                                                    ale nie masz do tego podstaw. Podajac przyklad o schorowanej osobie
                                                    i wyborze miedzy opieka osoby niewierzacej a wierzacej mialam na
                                                    mysli INTENCJE, zrodla ktore kieruja zachowaniem osoby pomagajacej.
                                                    Nie chodzilo o zadne odpytywanie ze swiatopogladu, szkoda, ze tak
                                                    plasko to zrozumiales;) Intencje ateisty w tym wypadku sa dla mnie
                                                    bardziej klarowne i ludzkie. Intencje osoby, ktora wybiera pomoc
                                                    innym ze szczytnych celow ale jednak przedkladajaca owe cele nad
                                                    samego czlowieka, ktorym ma sie zaopiekowac uwazam za blizsze
                                                    ideologii (podalam zreszta wyjasnienie i przykald Matki Teresy,
                                                    zebys lepiej skojarzyl, ze o intencje chodzi a nie o fachowosc -
                                                    poczytaj o fachowosci opieki w szpitalach owej Matki a
                                                    zrozumiesz "smiesznosc" sytuacji). Oczywiste, ze rozpatrywalam
                                                    sparwe ze strony czysto mentalnej i psychologicznej (widac dla
                                                    Ciebie to nie bylo oczywiste, dlatego wyjasniam - fachowosci w
                                                    opiece to jest inny - nie zwiazany z religia temat.Przypominam, ze
                                                    rzecz dotyczyla hospicjow - tam zwykle sie ludzi juz nie leczy,
                                                    tylko pomaga w ostatniej drodze. (Fachowosc jest tu takze niezbedna
                                                    ale niewiele moze zmienic, za to niezwykle wazna jest sama opieka!).
                                                    Na marginesie tematu - religia nigdy nie pomagala ani nie
                                                    przyczyniala sie do rozwoju medycyny i lepszej w skutkach (a nie w
                                                    ideologicznym zalozeniu) opieki nad cierpiacymi ludzmi - rozwoj ten
                                                    dokonywal sie OBOK religii, a bardzo czesto WBREW jej oporowi!

                                                    > Ja w takiej sytuacji chciałbym żeby była to osoba fachowa
                                                    (pielęgniarka lub
                                                    > pielęgniarz), znająca się na rzeczy, delikatna, taktowna,
                                                    wykonująca rzetelnie
                                                    > swoje obowiązki i miła w obyciu. O wyznanie nawet bym nie pytał.

                                                    Powtarzam - napisalam, ze wolalabym, by opiekowala sie mna osoba
                                                    wspolczujaca mi, a nie wspolbrzmiaca z nakazem np. milosci;). Osoba,
                                                    ktorej wspolczucie nie byloby nakazem zadnego autorytetu czy
                                                    obowiazkiem, tylko wynikajacym z natury intstynktem, odruchem
                                                    serca - gdzie zrodlem opieki byloby samo ludzkie uczucie do innego,
                                                    konkretnego czlowieka - czyli cos, co jest ODWROTNOSCIA IDEOLOGII, a
                                                    pan mi tu ze zmartwieniem wyskakuje na temat ideologicznego widzenia
                                                    rzeczywistosci, panie Mierzejo;))

                                                    Naprawdę jesteś zdolna ocenić wszystkie ludzkie intencje?

                                                    w sytuacji gdy uczucia maja byc obowiazkiem, bo tak nakazuje wiara w
                                                    jakis autorytet, jak najbardziej - moge ocenic ich przyczyne a
                                                    wlasnie o przyczyne, intencje mi tu chodzi....;)

                                                    >
                                                    > I jeszcze: czy gdy byłaś wierząca patrzyłaś na innych ludzi jako
                                                    na drogę do
                                                    > Chrystusa?

                                                    ocenialam wszystko co robie z perspektywy czy jest to zgodne z
                                                    Jezusem i jego nauka - a metafora o drodze do Boga przez czlowieka
                                                    to aktualna mowa kosciola...

                                                    Bo ja tak nie patrzę. Bycie dobrym jest dobre dla mnie i dla ludzi,
                                                    > z
                                                    > którymi przebywam. Tu, na ziemi.

                                                    No pewnie - bo do tego nie trzeba wyznawac zadnej z wiar;)

                                                    I jest zgodne z tym, w co wierzę. (Sądzę, że
                                                    > jest także zgodne etyką ateistów). Gdy pracuję, pracuję dla ludzi,
                                                    gdy jestem
                                                    > miły, jestem miły dla innych. Jezus – tak, jest moim wzorem, ale
                                                    gdy gotu
                                                    > ję
                                                    > obiad, to dla rodziny nie dla Jezusa, gdy kupuję kwiaty to dla
                                                    żony, nie dla
                                                    > Jezusa, a gdy dzieciakowi wyjmuję kupę z pieluchy to żeby było mu
                                                    wygodniej i
                                                    > higieniczniej, a nie dla większej chwały Bożej. Naprawdę, focus,
                                                    trochę realizm
                                                    > u
                                                    > w patrzeniu na świat... „Wzniosła droga do idei?” Pffff. Jak to czy
                                                    > tam to chce
                                                    > mi się śmiać.

                                                    smiej sie, na zdrowie:)) wiecej realizmu mi radzisz? a ja Ci radze,
                                                    wiecej empatii czy tez wyobrazni:) to, ze nie potrafisz zyc
                                                    calkowicie oddany Chrystusowi to Twoja sprawa - zakony czy siostry
                                                    opiekujace sie chorymi tak zyja - oddaja swoje zycie juz tutaj, na
                                                    ziemi Chrystusowi - i przez Chrystusa i dla niego robia, to co
                                                    robia.
                                                    Poczytaj rozne zrodla o Matce Teresie czy obejrzyj film o Siostrach
                                                    Magdalenkach, a bedziesz wiedzial co znaczy uprzedmiotawiajacy
                                                    mechanizm religii, choc jak widac z dyskusji swietnie on u Ciebie
                                                    dziala i bez tego, bo jakos umiesz wnikac w intencje sil
                                                    nadnaturalnych i tlumaczyc co one myslaly, chcialy a jakos wniknac w
                                                    swiat czlowieka poddawanego tym silom albo w tok ludzi myslacych
                                                    inaczej, ale jasno piszacych o co chodzi nie potrafisz, tylko
                                                    zaczynasz sie "martwic" czyms, co w ogole nie bylo napisane, a Ty
                                                    wyczytales:)
                                                  • mierzeja.znad.wisly dla focus 35 05.12.08, 15:47
                                                    Pora już, jak sądzę, kończyć naszą rozmowę. Wnoszę to z tego, że już po raz
                                                    drugi powtórzyliśmy sobie nasze argumenty, a o Twoim odczytaniu księgi Hioba
                                                    dowiedziałem się po raz trzeci, a im częściej o nim słyszę tym mniej do niego
                                                    jestem przekonany. Na powtórzone argumenty, ja mógłbym i swoje wyłożyć po raz
                                                    trzeci, ale nic więcej z tego nie wyniknie.

                                                    Nie będę teraz cytował Cię i odpowiadał na każdą opinię, postaram się dać
                                                    komentarz na podstawie ogólnego wrażenia, jakie wywiera na mnie to, co piszesz.
                                                    Nie będę używał słowa ideologiczny, żeby Cię nie drażnić. Mimo to jednak, z tego
                                                    co piszesz, wnoszę, że lubisz opierać się na pewnych, niezrozumiałych dla mnie,
                                                    „uprzedzeniach”. Poważne traktowanie religii oznacza dla Ciebie ni mniej ni
                                                    więcej wyzbycie się cech człowieczeństwa: zrozumienia, empatii, współczucia.
                                                    Przy tym poza odwoływaniem się do księgi Hioba, a raczej do Twojej księgi Hioba
                                                    interpretacji oraz przypominaniem niechlubnych kart z historii Kościoła nie
                                                    dajesz żadnych innych dowodów na słuszność takiego uogólnienia. To o wiele za
                                                    mało. Matka Teresa jako przykład uprzedmiatawiania człowieka też mi się tu nie
                                                    wydaje dobrym przykładem, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie kontrowersje
                                                    związane z jej osobą. Gdybyś odwiedziła dworzec główny w Delhi myślę że uwagi o
                                                    tym, że szpitale robią to lepiej niż ona, wydałyby Ci się niestosowne. Gdyby
                                                    rzeczywiście był tam wybór szpitali, gdyby ludzie chorzy mogli znaleźć
                                                    schronienie, gdyby choć większość społeczeństwa nie uważała, że ich los to po
                                                    prostu taka karma i niech sobie mrą, może i można byłoby się śmiać z wysiłków
                                                    tej Albanki. Ja nic tu śmiesznego nie widzę. Ty widzisz? Śmiej się tedy! To
                                                    przecież takie ludzkie i nieskrępowane ideologicznymi intencjami.

                                                    Ponadto, skoro zgadzasz się że zarówno wierzący jak i niewierzący robią rzeczy
                                                    dobre i złe, skąd wniosek że to właśnie religia pcha do złego? Albo pcha
                                                    bardziej? Jak więc wtedy do złego popchnięci zostali ateiści? To dosyć dziwne,
                                                    postawić najpierw między jednymi i drugimi znak równości (tak samo robią dobrze
                                                    i tak samo źle) a przy tym cały czas zaznaczać, że jednak religia bardziej
                                                    skłania do złego, a to dobro to jednak nie takie dobro bo intencje wcale nie
                                                    dobre. Nie widzę tu śladu logicznego wynikania ani rzetelnego podejścia, tylko
                                                    „widzimisię” bazujące na uprzedzeniach.

                                                    Zaznaczasz, że aby być dobrym nie trzeba wyznawać, żadnej z wiar! Oczywiście, że
                                                    nie. Widzę tu ślady kolejnego ateistycznego stereotypu, bardzo
                                                    rozpowszechnionego tu na forum, Ten zakręcony dość stereotyp to przekonanie że
                                                    wierzący wierzą bo myślą że wierzenie jest właśnie największym dobrem. I przez
                                                    to że boją się że niewiara będzie złem, wierzą jakby „z musu” żeby przez swą
                                                    wiarę wyjść na dobrych. W swoim, oczywiście, mniemaniu. A sprawa jest przecież
                                                    prosta: wierzy się dlatego że Bóg jest! I tyle. Idzie się za Chrystusem bo jego
                                                    słowa pociągają. (Ciekawe, że w swoich opiniach w ogóle nie zatrącasz o nowy
                                                    testament a to przecież jest naważniejejsze objawienie dla wszystkich
                                                    chrześcijan, które znosi stare błędy, wyjaśnia wcześniejsze pomyłki i prostuje
                                                    dawniejsze wypaczenia.) A Jezus był człowiekiem. Bał się, cierpiał, martwił,
                                                    wkurzał – był taki jak ja.

                                                    Martwię się - zupełnie nie retoryzcnie - za każdym razem gdy z opinii lub
                                                    działań innych ludzi wynika że kierują się uprzedzeniami. Dlatego wkurza mnie
                                                    Radio Maryja, gdzie jest tego pełno. Dlatego ręce mi opadają, jak słyszę to
                                                    międlenie o umysłach upodlonych wiarą. Stwarzanie takich barier, granic, dla
                                                    zrozumienia drugiego człowieka czyni nasze życie uboższym i smutniejszym.
                                                    Powiedz, jak mam bowiem cieszyć się z tego że wtłaczasz mnie w szufladkę i
                                                    etykietujesz jako jakiegoś bezdusznego cyborga który jest wyprany z uczuć bo
                                                    wierzy w Boga? I jak mam być wobec tego obojętny? Swoją wiarę traktuje bardzo
                                                    poważnie. Ergo, nie mam innego wyjścia tylko postrzegać ludzi jako jakieś tam
                                                    drogi, czy zasłony. J

                                                    Jestem ponadprzeciętnie aktywnym członkiem Kościoła. Uczestniczyłem i
                                                    uczestniczę w życiu wielu wspólnot. Wielu spośród moich szkolnych kolegów, z
                                                    którymi razem wagarowałem lub spędzałem dzikie wakacje to księża lub zakonnicy.
                                                    Są i tacy co porzucili takie życie, niektórzy z nich nawet łamiąc śluby. Mimo to
                                                    wierzą w Boga. Nie widzę w nich cyborgów tylko normalnych ludzi, tak samo jak w
                                                    niewierzących. Z wszystkimi wadami i zaletami. Nie widzę żeby wiara jakoś ich
                                                    lub mnie upośledzała. Nie widzę, żeby niewiara czyniła kogoś niezdolnym do
                                                    miłości czy dobra. Moje liczne wady nie wynikają z mojej wiary, tylko z mojej
                                                    słabości. A już na pewno nie wynikają z wypraw krzyżowych czy działalności
                                                    Świętego Oficjum. Moja wiara dopinguje mnie by się moich słabości pozbywać.
                                                    Kogoś dopinguje niewiara – no i świetnie.

                                                    I naprawdę trzeba się oddzielać się etykietami, uprzedzeniami i nieuzasadnionymi
                                                    uogólnieniami? Czy chces być taka jak ten angielski biskup pomstując na
                                                    wykształconych, że źle wierzą? Naprawde bardziej cenne jest dla Ciebie
                                                    klasyfikujące uogólnienie, niż próba zrozumienia i zaakceptowania? Naprawdę
                                                    widzisz jakąś celowość takich działań lub takiego myślenia? Naprawdę widzisz w
                                                    tym jakieś dobro? Jakie?
                                                  • focus35 Re: dla focus 35 06.12.08, 19:35
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    "Pora już, jak sądzę, kończyć naszą rozmowę. Wnoszę to z tego, że
                                                    już po raz
                                                    drugi powtórzyliśmy sobie nasze argumenty, a o Twoim odczytaniu
                                                    księgi Hioba
                                                    dowiedziałem się po raz trzeci, a im częściej o nim słyszę tym mniej
                                                    do niego
                                                    jestem przekonany. Na powtórzone argumenty, ja mógłbym i swoje
                                                    wyłożyć po raz
                                                    trzeci, ale nic więcej z tego nie wyniknie."

                                                    odczytania ks. hioba mamy inne - to wiadomo od pierwszych postow:),
                                                    a rozmowa wyjasniajaca rzucila dosc ciekawe swiatlo na wiele spraw,
                                                    bynajmniej wcale bezposrednio z owa ksiega nie zwiazanych, wiec
                                                    mozna zakonczyc konkretnie kwestie Hioba, a pisac o tych rzeczach,
                                                    ktore sie w jej wyniku pojawily. Na pewno zadnej presji na nikogo w
                                                    tej kwestii nie wywieram i nie bede wywierac, co jest oczywiste:)

                                                    "Nie będę teraz cytował Cię i odpowiadał na każdą opinię, postaram
                                                    się dać
                                                    komentarz na podstawie ogólnego wrażenia, jakie wywiera na mnie to,
                                                    co piszesz."

                                                    Ok - rozumiem, ze tak Ci wygodniej, latwiej operowac swoimi ogolnymi
                                                    wrazeniami niz konkretnie odpowiadac, rozumiem:)

                                                    "Nie będę używał słowa ideologiczny, żeby Cię nie drażnić."

                                                    Nie chodzi o moja drazliwosc na jakies slowa:) - chodzi mi o tresc i
                                                    sens slow!

                                                    "Mimo to jednak, z tego
                                                    co piszesz, wnoszę, że lubisz opierać się na pewnych,
                                                    niezrozumiałych dla mnie,
                                                    „uprzedzeniach”.

                                                    Sadzisz, ze slowo "uprzedzenie" jest mniej drazliwe niz
                                                    pojecie "ideologiczny"???;) ciekawe... i sadzisz, ze wprowadzenie
                                                    tego niby niedrazliwego slowa cokolwiek wyjasni w naszej rozmowie?
                                                    jak sie patrzy okularami wiary na innych to nie chce sie czlowiek
                                                    przyznac, ze moze widziec cokolwiek znieksztalcony obraz i zeby to
                                                    uratowac, taki osobnik musi wymyslic, ze ktos, kto nie nosi owych
                                                    okularow ma uprzedenia:))) fajny pomysl.... tylko, ze sam wiesz, ze
                                                    nieco manipulatorski - sam przyznales na wstepie, ze uzywasz owych
                                                    okularow - kazdy kto ich nie uzywa czyta ze A to A a B to B i
                                                    inaczej nie moze przeczytac, bo litery sa zestawione tak jak sa (to
                                                    a propos owej hiobowej historii).
                                                    Moze na tym trzeba bylo zakonczyc rozmowe. Bo im dalej tym bardziej
                                                    szkodliwosc okularow wychodzi na wierzch;)

                                                    "Poważne traktowanie religii oznacza dla Ciebie ni mniej ni
                                                    więcej wyzbycie się cech człowieczeństwa: zrozumienia, empatii,
                                                    współczucia."

                                                    Nie dla mnie:) dla wszyskich ortodoksow, ktorzy czasem zamieniaja
                                                    sie w fanatykow. Oni traktuja powaznie, czyli na smierc i zycie to
                                                    co jest napisane w ksiegach swietych i to co uslysza od hierarchow
                                                    swojego kosciola albo to, co uslysza od Boga, ktory do nich
                                                    bezposrednio przemawia - tacy ludzie nie wiedza co to zrozumienie,
                                                    bo nie potrafia nawet uslyszec tego co jest inne, niz muzyka wiary w
                                                    ich uszach, nie potrafia zobaczyc jakiegokolwiek fragmentu
                                                    rzeczywistosci i zycia, ktory nie bylby obciazony albo nasaczony ich
                                                    religijnymi odniesieniami czy "wyjasnieniami" - jak zobaczyliby cos
                                                    co nie podpada pod ich "znaki z nieba", to po prostu wymazaliby to z
                                                    pamieci. O empatii czy wspolczuciu nie ma co mowic w tej sytuacji.
                                                    Czemu? Bo empatia zaklada postawienie sie w sytuacji innego, a nie
                                                    wymyslenie jak POWINIEN czuc sie ten inny w sytuacji, w ktorej
                                                    jest;)))

                                                    O jakim wspolczuciu mowisz, jesli Bog jednych plemion karze zabijac
                                                    innych i to od wiekow? jaka empatia, skoro Bog testuje ludziom od
                                                    wiekow "empatie" w swoim swietym przekazie na przykladach Hioba czy
                                                    Abrahama z Izzakiem? Toz to jest empatia wybiorcza i wspolczucie
                                                    okrojone do nakazow najwyzszego, ktore bywaja z ludzkim, zwyczajnym
                                                    wspolczuciem przeciwstawne!!! Tego ucza swiete ksiegi - jak nakaz
                                                    religii jest sprzeczny z tym co mysli/czuje matka, ojciec, syn,
                                                    wszystkim co nie pochodzi bezposrednio od Absolutu to wylacz
                                                    jakiekowliek przyziemne emocje i idz za glosem Absolutu i nie badz
                                                    mieczakiem, nie lituj sie i nie pytaj dlaczego i nie kwestionuj
                                                    najwiekszej niedorzecznosci i najokrutniejszej potwornosci - badz
                                                    posluszny!!!! to jest najwieksza cnota - cnota najwyzsza, wyzsza
                                                    ponad zycie twoich synow i corek, zycie ojca czy matki, ponad twoje
                                                    zycie doczesne;) jest NIE ZADAWAC PYTAN I NIE KIEROWAC SIE WLASNYMI
                                                    EMOCJAMI, cnota najwyzsza jest zaprzec sie samego siebie i isc za
                                                    glosem, ktory kazac moze wszystko i jest ponad wszelkim prawem -
                                                    czyz nie tego uczy religia?

                                                    cale szczescie, ze wieszosc ludzi traktuje obyczaje i nakazy i tzw.
                                                    prawdy wiary w sposob wybiorczy - inaczej wiekszosc mezczyzn powinna
                                                    zyc w celibacie (malzenstwo jest ta gorsza droga, jaka moze wybrac
                                                    mezczyzna kiedy nie da rady zyc calkiem dla Boga i nie umie uciszyc
                                                    ognia pozadania), a kobiety jeszcze do dzis bylyby traktowane jak
                                                    wlasnosc ojca, brata czy meza czy kokolowiek byle mial penis.


                                                    "Przy tym poza odwoływaniem się do księgi Hioba, a raczej do Twojej
                                                    księgi Hioba
                                                    interpretacji oraz przypominaniem niechlubnych kart z historii
                                                    Kościoła nie
                                                    dajesz żadnych innych dowodów na słuszność takiego uogólnienia."

                                                    A to nie wystarczy?:) sadzilam, ze tzw. niechlubne - lagodnego slowa
                                                    eufemisto uzyles - karty historii kosciola z ktorych niedawno zaczal
                                                    sie tlumaczyc a raczej przepraszac, a za wspolczesne karty bedzie
                                                    pewnie niedlugo opowiadac przed sadem (sprawa instrukcji papieskiej
                                                    o trzymaniu buzi na klodke w sparwie ofiar molestowania wydana przez
                                                    aktualnego swiatobliwego papieza) i obecne wyczyny (rezolucja
                                                    Watykanu w sprawie ew. karania smiercia homoseksualistow - powstal
                                                    watek na ten temat na tym forum) CALY CZAS potwierdzaja, ze
                                                    mechanizm uprzedmiotawiajacy ZYWYCH LUDZI dziala w najlepsze!
                                                    Ty to nazywasz niechlubnymi kartami, ja to nazywam zbrodnia i
                                                    przestepstwem. Gorszym niz grzech maluczkich, bo gloszonym w
                                                    majestacie i pod egida Absolutu.
                                                    Ktory trwa a nie byl kiedys, dawno w historii, gdy ludzie byli
                                                    okrutni i popelniali bledy wbrew religi;)) - to twa DZIS, TERAZ
                                                    (zmieniaja sie tylko postacie dramatu) i trwa dlatego, ze ow
                                                    mechanizm uprzedmiotawiajacy jest immanentna cecha powaznie
                                                    traktowanej religii.

                                                    "Matka Teresa jako przykład uprzedmiatawiania człowieka też mi się
                                                    tu nie
                                                    wydaje dobrym przykładem, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę wszelkie
                                                    kontrowersje
                                                    związane z jej osobą. Gdybyś odwiedziła dworzec główny w Delhi myślę
                                                    że uwagi o
                                                    tym, że szpitale robią to lepiej niż ona, wydałyby Ci się
                                                    niestosowne. Gdyby
                                                    rzeczywiście był tam wybór szpitali, gdyby ludzie chorzy mogli
                                                    znaleźć
                                                    schronienie, gdyby choć większość społeczeństwa nie uważała, że ich
                                                    los to po
                                                    prostu taka karma i niech sobie mrą, może i można byłoby się śmiać z
                                                    wysiłków
                                                    tej Albanki. Ja nic tu śmiesznego nie widzę. Ty widzisz? Śmiej się
                                                    tedy! To
                                                    przecież takie ludzkie i nieskrępowane ideologicznymi intencjami."

                                                    Nieladnie zarzucac komus cos, co samemu sie robi - nigdy nie smialam
                                                    sie z Matki Teresy i nie negowalam potrzeby rozwiazywania kwestii
                                                    biedy czy chorob - nie o tym pisalismy - Matka Teresa byla
                                                    przykladem pomagania motywowanym nakazem Absolutu a nie wspolczuciem
                                                    dla jednego czy 10 biedakow - gdyby faktycznie motywowalo ja tylko
                                                    owo wspolczucie nie zabranialaby stosowania srodkow przeciwbolowych
                                                    i przeznaczylaby choc czesc kasy, ktora zgromadzila i trzymala na
                                                    kontach na faktycznie ulzenie w cierpieniu tym ludziom. Ona im ponoc
                                                    mowila, jak cierpieli, zeby wtedy mysleli ze "caluje ich Chrystus" -
                                                    kurcze, mowic komus kto wierzy w reinkarnacje albo w ichniego guru,
                                                    ze caluje go Syn innego Boga w chwili, gdy zwijasz sie z bolu to
                                                    jest niezly chwyt jak jeszcze jedna duszczyczke przekabacic na swoja
                                                    strone - zgroza.... i tej zgrozy wcale nie ujmuje to, ze owa "Matka"
                                                    Teresa wierzyla, ze robi dobrze i nie miala watpilowsci, ze
                                                    realizuje poslannictwo Boze na ziemi. To zgroze czyni bardziej
                                                    straszna, bo z taka osoba jak Matka Teresa nie da sie porozmawiac
                                                    jak tylko z czlowiekiem. Predzej ducha wyzioniesz....;(((
                                                  • mierzeja.znad.wisly Odpowiedz na wszystkie trzy posty focus35 07.12.08, 05:54
                                                    No to teraz tylko na cytatach (bo jak opowiadam wrażenia to jest oczywista
                                                    manipulacja – czyli, oczywiście, chrześcijański chleb powszedni).

                                                    Nie odniosę się jednak do wszystkiego co napisałaś. Do niektórych spraw
                                                    odniosłem się, uważam, w sposób wystarczający i nic nowego nie powiem.
                                                    Skomentuję tylko to, co wydaje mi się nowe lub bardzo istotne. Powtarzanie po
                                                    raz czwarty rzeczy już powiedzianych tylko innymi słowami nie ma sensu.

                                                    Co do wielu cytatów z Biblii, do jakich się odnosisz, powiem tyle: nie od parady
                                                    Biblia traktowana jest jako jedna księga. Opisuje między innymi ewolucję
                                                    myślenia człowieka o Bogu, odkrywanie człowieka przez Boga, zgodnie z aktualnymi
                                                    etapami rozwoju. Ma to jakiś logiczny ciąg. A skoro ma, to uważam, że tak jak w
                                                    przypadku każdej innej książki, przy odbiorze poszczególnych opisywanych w niej
                                                    wydarzeń, trzeba mieć na uwadze jakie jest zakończenie. Nowy Testament, choć
                                                    zgodnie ze słowami Jezusa, nie zmienia Starego ani na jotę, mnóstwo rzeczy
                                                    przewartościowuje. Między innymi to, że w centralnym punkcie przestaje być
                                                    wierność. W to miejsce wchodzi miłość. Zrozumienie tego zajmuje sporo czasu. I
                                                    trwa do dziś.

                                                    ”mechanizm uprzedmiotawiajacy jest immanentna cecha powaznie
                                                    traktowanej religii”

                                                    Rozumiem: jeśli wierzę, muszę uprzedmiatawiać. Jeśli nie uprzedmiatawiam: nie
                                                    traktuję swojej wiary poważnie. Innego wyjścia po prostu nie ma. A ja tak dawno
                                                    nikogo nie uprzedmiotowiłem. Wynika chyba z tego, że tak naprawdę jestem
                                                    niewierzący, tylko jeszcze o tym, ciemna masa, nie wiem.

                                                    „Teresa wierzyla, ze robi dobrze i nie miala watpilowsci, ze realizuje
                                                    poslannictwo Boze na ziemi. To zgroze czyni bardziej straszna...”

                                                    Rzeczywiście, aż ciarki przechodzą. Zastanawiam się co upodliło umysły
                                                    Szwedzkiej Akademii Królewskiej by wyróżnić ten horror nagrodą? Może po prostu
                                                    patrzyli na efekty i dojrzeli tam, ciemniaki, jakieś dobro? I ciekawe co na to
                                                    ci chorzy? Pewnie brała do hospicjów tylko takich co nie dali sami rady uciekać...


                                                    „wierzaca Ameryka w tym czasie zabila miliony....”

                                                    Programowo ateistyczny Związek Radziecki, rozsyłał tymczasem gołąbki pokoju do
                                                    wszystkich bratnich narodów świata i ludzi dobrej woli. Respektując, a jakże,
                                                    wszelkie umowy społeczne, zarówno wewnątrz swego terytorium, a także na
                                                    terytoriach innych przyjacielskich państw.... W programowo ateistycznych Chinach
                                                    kwitły wszelkie wolności a na placu Tiananmen organizowano radosne festyny. Z
                                                    ateistycznej Kuby (mieli ateizm wpisany do konstytucji, obecnie zmienili i są
                                                    „państwem świeckim”) niewdzięczni obywatele uciekali na tratwach z opon,
                                                    ryzykując spotkanie z rekinami, byle by dostać się do religianckiego i
                                                    obskuranckiego Babilonu.
                                                    Możemy się tak licytować w kółko. Usunięcie (w ZSRR i Chinach skuteczne,
                                                    naprawdę) religii czy wiary nie przynosi automatycznie żadnego dobra w życiu
                                                    narodów, społeczeństw, czy pojedynczych ludzi i nie wnosi żadnej nowej jakości.
                                                    W Europie nikt nic nie zwalcza ani nie usuwa. Ten argument jest nietrafny.


                                                    ”Nie stawiam znaku rownosci miedzy dobrem i zlem”

                                                    Słusznie. Ja też nie.

                                                    „Moje słowa: Ten zakręcony dość stereotyp to
                                                    przekonanie żewierzący wierzą bo myślą że wierzenie jest właśnie największym
                                                    dobrem.
                                                    Twoja riposta: Jesli tak nie mysla to sa wierzacy lekko inaczej:)) czy nie w
                                                    Pismie sw. Jezus a nie ktos z okresu wypaczen mowil, ze nie uczynki sa istotne a
                                                    wiara w to, ze on jest poslany przez Ojca. Tylko ta wiara jest podstawa zycia
                                                    wiecznego. „

                                                    Odpowiem cytatem, nie z okresu wypaczeń. List św. Jakuba Rozdział drugi wersy od
                                                    14 do 18:

                                                    Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że wierzy, a nie
                                                    będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli na przykład
                                                    brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba, a ktoś z was
                                                    powie im: "Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!" - a nie dacie im
                                                    tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to przyda? Tak też i
                                                    wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie. Ale
                                                    może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż mi wiarę swoją
                                                    bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków.

                                                    Powiedz: czy jeśli postępuje według tych słów, jestem „wierzący inaczej”?

                                                    „Niewiara skazuje ich na smierc i zycie z dala od Boga czyli
                                                    wieczne potepienie, wiec kazdy traktujacy swoja wiare powaznie musi
                                                    uwazac nieiwerzenie za najgorsze z mozliwych zlo.

                                                    Gdybyś znała katechizm, wiedziałabyś, że Kościół, przynajmniej katolicki, uznaje
                                                    ludzi niewierzących a nawet odrzucających wiarę w Boga, lecz postępujących
                                                    zgodnie z nauką moralną Chrystusa z własnej intuicji (nie chcę tu używać wyrazu
                                                    „sumienie” bo niektórzy ateiści zaraz pytają a co to?) za.... zbawionych. (Bo
                                                    wtedy jest to ta „wiara z uczynków”, o której mówi Jakub).
                                                    Obawiam się, że tego nie wiedziałaś. A wiesz co wynika z tego gdy tworzy się
                                                    opinie i osądy bez pełnej wiedzy i znajomości rzeczy? Uprzedzenia.

                                                    Razi cię ten termin? Zupełnie nie wiem czemu. Podajmy jego dokładną definicję.
                                                    Uprzedzenie do kogoś lub czegoś występuje wówczas, gdy jednostka podejmuje
                                                    ocenę, wyraża negatywny osąd bez wcześniejszego doświadczenia z daną osobą, czy
                                                    zjawiskiem lub na podstawie niewiedzy bądź niedokładnej wiedzy o takiej osobie
                                                    lub zjawisku.

                                                    Ty masz swoje odczytanie pisma i swoje spojrzenie na kościół i wiarę. I masz do
                                                    niego prawo. Wiedzę jednak masz niepełną i niedokładną (i do tego też masz pełne
                                                    prawo). Jednak gdy na podstawie WŁASNEGO tylko odczytania i NIEPEŁNEJ wiedzy
                                                    oraz BRAKU WCZEŚNIEJSZEGO DOŚWIADCZENIA na przykład z moim sposobem przeżywania
                                                    wiary (a także mnóstwa ludzi, których znam) wysnuwasz bardzo ogólne wnioski
                                                    dotyczące również MNIE i osób podobnie jak ja przeżywających wiarę, to niestety
                                                    tego rodzaju opinie spełniają kryteria definicji UPRZEDZENIA.

                                                    Jeżeli rzeczywiście chcesz by zaczęły znikać uprzedzenia, będziesz wiedziała od
                                                    którego miejsca zacząć. (Medice, cura te ipsum).
                                                  • focus35 Re: Odpowiedz na wszystkie trzy posty focus35 07.12.08, 17:12
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    > No to teraz tylko na cytatach (bo jak opowiadam wrażenia to jest
                                                    oczywista
                                                    > manipulacja – czyli, oczywiście, chrześcijański chleb powszedni).

                                                    nie - to Ty teraz manipulujesz - napisalam, ze latwiejsze jest
                                                    opowiadanie o swoich wrazeniach, do tego ogolnych niz odpowiadanie
                                                    na konkretne czesci postow!!!!
                                                    >
                                                    >
                                                    > Co do wielu cytatów z Biblii, do jakich się odnosisz, powiem tyle:
                                                    nie od parad
                                                    > y
                                                    > Biblia traktowana jest jako jedna księga. Opisuje między innymi
                                                    ewolucję
                                                    > myślenia człowieka o Bogu, odkrywanie człowieka przez Boga,
                                                    zgodnie z aktualnym
                                                    > i
                                                    > etapami rozwoju. Ma to jakiś logiczny ciąg. A skoro ma, to uważam,
                                                    że tak jak w
                                                    > przypadku każdej innej książki, przy odbiorze poszczególnych
                                                    opisywanych w niej
                                                    > wydarzeń, trzeba mieć na uwadze jakie jest zakończenie. Nowy
                                                    Testament, choć
                                                    > zgodnie ze słowami Jezusa, nie zmienia Starego ani na jotę,
                                                    mnóstwo rzeczy
                                                    > przewartościowuje. Między innymi to, że w centralnym punkcie
                                                    przestaje być
                                                    > wierność. W to miejsce wchodzi miłość. Zrozumienie tego zajmuje
                                                    sporo czasu. I
                                                    > trwa do dziś.
                                                    >

                                                    Bardzo ladnie, podoba mi sie baaaardzo!!! - ateistom mam nadzieje
                                                    nie odmawiasz zdolnosci do milosci? czy podzielasz pewne uprzedzenia
                                                    o tym czym jest milosci, bo ta tzw. prawdziwa pochodzi tylko od
                                                    Boga?;))


                                                    > ”mechanizm uprzedmiotawiajacy jest immanentna cecha powaznie
                                                    > traktowanej religii”
                                                    >
                                                    > Rozumiem: jeśli wierzę, muszę uprzedmiatawiać. Jeśli nie
                                                    uprzedmiatawiam: nie
                                                    > traktuję swojej wiary poważnie. Innego wyjścia po prostu nie ma. A
                                                    ja tak dawno
                                                    > nikogo nie uprzedmiotowiłem. Wynika chyba z tego, że tak naprawdę
                                                    jestem
                                                    > niewierzący, tylko jeszcze o tym, ciemna masa, nie wiem.

                                                    nie, tylko wygodnie przykladasz religie do tego normalnego
                                                    czlowieka, ktorym jestes i ktorego cech nie zdefiniowales, bo
                                                    latwiej odpowiadac ze swoja koncepcja:)

                                                    >
                                                    > „Teresa wierzyla, ze robi dobrze i nie miala watpilowsci, ze
                                                    realizuje
                                                    > poslannictwo Boze na ziemi. To zgroze czyni bardziej straszna...”
                                                    >
                                                    > Rzeczywiście, aż ciarki przechodzą. Zastanawiam się co upodliło
                                                    umysły
                                                    > Szwedzkiej Akademii Królewskiej by wyróżnić ten horror nagrodą?
                                                    Może po prostu
                                                    > patrzyli na efekty i dojrzeli tam, ciemniaki, jakieś dobro? I
                                                    ciekawe co na to
                                                    > ci chorzy? Pewnie brała do hospicjów tylko takich co nie dali sami
                                                    rady uciekać
                                                    > ...
                                                    >
                                                    eehhh - pisalam w kontekscie motywow pomagania innym - nagroda ok,
                                                    niech nagradzaja - oni ne patrza na motywy tylko skutki a oczywiscie
                                                    lepiej zeby ludzie nie zdychali na ulicy jak inne zwierzeta... o tym
                                                    nie dyskutowalam - dla mnie "Matka" Teresa bylaby symbolem
                                                    bezinteresownego wspolczucia wtedy, gdyby nie robila tego
                                                    wszystkiego pod egida jakiegos konkretnego Boga i nie probowala
                                                    nawracac tych biedakow - wtedy pelen akcept a tak akcept ograniczony
                                                    do tematu intencji. Myslalam, ze to bylo jasne;)
                                                    >
                                                    Usunięcie (w ZSRR i Chinach skuteczne,
                                                    > naprawdę) religii czy wiary nie przynosi automatycznie żadnego
                                                    dobra w życiu
                                                    > narodów, społeczeństw, czy pojedynczych ludzi i nie wnosi żadnej
                                                    nowej jakości.

                                                    i wprowadzenie religii takze - wiec nie ma sensu glosic, ze jakas
                                                    jedna religia jest lepsza od innych albo ze w ogole jest zrodlem
                                                    dobra (tez myslalam, ze to bylo jasne;) a religie wlasnie to robia.


                                                    >
                                                    > Odpowiem cytatem, nie z okresu wypaczeń. List św. Jakuba Rozdział
                                                    drugi wersy o
                                                    > d
                                                    > 14 do 18:
                                                    >
                                                    > Jaki z tego pożytek, bracia moi, skoro ktoś będzie utrzymywał, że
                                                    wierzy, a nie
                                                    > będzie spełniał uczynków? Czy [sama] wiara zdoła go zbawić? Jeśli
                                                    na przykład
                                                    > brat lub siostra nie mają odzienia lub brak im codziennego chleba,
                                                    a ktoś z was
                                                    > powie im: "Idźcie w pokoju, ogrzejcie się i najedzcie do syta!" -
                                                    a nie dacie i
                                                    > m
                                                    > tego, czego koniecznie potrzebują dla ciała - to na co się to
                                                    przyda? Tak też i
                                                    > wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w
                                                    sobie. Ale
                                                    > może ktoś powiedzieć: Ty masz wiarę, a ja spełniam uczynki. Pokaż
                                                    mi wiarę swoj
                                                    > ą
                                                    > bez uczynków, to ja ci pokażę wiarę ze swoich uczynków.
                                                    >
                                                    > Powiedz: czy jeśli postępuje według tych słów, jestem „wierzący
                                                    inaczej&#
                                                    > 8221;?

                                                    alez nie ale pierwszenstwo ma wiara (chocby 1 przykazanie) i
                                                    pozostaje caly czas kwestia intencji - dlaczego robisz te dobre
                                                    uczynki (bo maja byc swiadectwem WIARY, sa jej awersem) - jesli nie
                                                    wierzysz a robisz dobre rzeczy jestes bardziej fair - wtedy wiadomo,
                                                    ze robisz dobrzez z calkowicie osobistych niczym nie narzuconych
                                                    intencji.

                                                    >
                                                    > „Niewiara skazuje ich na smierc i zycie z dala od Boga czyli
                                                    > wieczne potepienie, wiec kazdy traktujacy swoja wiare powaznie
                                                    musi
                                                    > uwazac nieiwerzenie za najgorsze z mozliwych zlo.
                                                    >
                                                    > Gdybyś znała katechizm, wiedziałabyś, że Kościół, przynajmniej
                                                    katolicki, uznaj
                                                    > e
                                                    > ludzi niewierzących a nawet odrzucających wiarę w Boga, lecz
                                                    postępujących
                                                    > zgodnie z nauką moralną Chrystusa z własnej intuicji (nie chcę tu
                                                    używać wyrazu
                                                    > „sumienie” bo niektórzy ateiści zaraz pytają a co to?) za.... zbawi
                                                    > onych. (Bo
                                                    > wtedy jest to ta „wiara z uczynków”, o której mówi Jakub).
                                                    > Obawiam się, że tego nie wiedziałaś. A wiesz co wynika z tego gdy
                                                    tworzy się
                                                    > opinie i osądy bez pełnej wiedzy i znajomości rzeczy? Uprzedzenia.
                                                    >

                                                    :)) znam kosciol katolicki i jego zdanie na ten temat - pisalam w
                                                    jednym watkow zrsezta o tym - powolujac sie na art. ojca Salija na
                                                    temat zdania kosciola na temat zbawienia - i nie jest to prawda co
                                                    piszesz o moich rzekomych uprzedzeniach:)

                                                    > Razi cię ten termin? Zupełnie nie wiem czemu. Podajmy jego
                                                    dokładną definicję.
                                                    > Uprzedzenie do kogoś lub czegoś występuje wówczas, gdy jednostka
                                                    podejmuje
                                                    > ocenę, wyraża negatywny osąd bez wcześniejszego doświadczenia z
                                                    daną osobą, czy
                                                    > zjawiskiem lub na podstawie niewiedzy bądź niedokładnej wiedzy o
                                                    takiej osobie
                                                    > lub zjawisku.

                                                    nie razi mnie zadne slowo samo w sobie i jego znaczenie (poza
                                                    wulgaryzmami!:)- razi mnie za to uzycie niewlasciwe slowa,
                                                    sugerujace ze ktos nie zna tego o czym sie wypowiada - mozna to
                                                    robic jak sie nie ma innych argumentow, ale jest to nieladne:)
                                                    >
                                                    > Ty masz swoje odczytanie pisma i swoje spojrzenie na kościół i
                                                    wiarę. I masz do
                                                    > niego prawo. Wiedzę jednak masz niepełną i niedokładną (i do tego
                                                    też masz pełn
                                                    > e
                                                    > prawo). Jednak gdy na podstawie WŁASNEGO tylko odczytania i
                                                    NIEPEŁNEJ wiedzy
                                                    > oraz BRAKU WCZEŚNIEJSZEGO DOŚWIADCZENIA na przykład z moim
                                                    sposobem przeżywania
                                                    > wiary (a także mnóstwa ludzi, których znam) wysnuwasz bardzo
                                                    ogólne wnioski
                                                    > dotyczące również MNIE i osób podobnie jak ja przeżywających
                                                    wiarę, to niestety
                                                    > tego rodzaju opinie spełniają kryteria definicji UPRZEDZENIA.

                                                    Wiekszosc zycia bylam wierzaca i wychowano mnie w religii
                                                    katolickiej, chodzilam do kolka biblijnego i naprawde interesowalo
                                                    mnei to, co slysze na kazaniu - itd. wiec zarzucanie mi, ze nie wiem
                                                    o czym pisze jest nieprawdziwe. Sadze, ze Twoje przezywanie wiary i
                                                    wielu innych wynika z tego, ze jestecie tzw. normalnymi ludzmi:) i
                                                    wlasnie dlatego religia MUSIALA w koncu zmienic sie z tej gdzie
                                                    wiernosc ustepuje milosci, a w kazdym razie dobru wzajemnemu, dobru
                                                    drugiego.

                                                  • focus35 Re: Odpowiedz na wszystkie trzy posty focus35 07.12.08, 17:51

                                                    a propos domniemanych uprzedzen;)
                                                    link do wypowiedzi oj. Salija na temat zbawienia
                                                    www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_12.htm
                                                    i pytanie - ktore slowa Jezusa tak Cie pociagnely?
                                                    mnie np. takze bardzo pociagaja slowa Buddy i Bertranda Russella i
                                                    wielu, wielu ludzi...
                                                  • focus35 Re: dla focus 35 - cd. 06.12.08, 21:21
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    "Ponadto, skoro zgadzasz się że zarówno wierzący jak i niewierzący
                                                    robią rzeczy
                                                    dobre i złe, skąd wniosek że to właśnie religia pcha do złego? Albo
                                                    pcha
                                                    bardziej? Jak więc wtedy do złego popchnięci zostali ateiści? To
                                                    dosyć dziwne,
                                                    postawić najpierw między jednymi i drugimi znak równości (tak samo
                                                    robią dobrze
                                                    i tak samo źle) a przy tym cały czas zaznaczać, że jednak religia
                                                    bardziej
                                                    skłania do złego, a to dobro to jednak nie takie dobro bo intencje
                                                    wcale nie
                                                    dobre. Nie widzę tu śladu logicznego wynikania ani rzetelnego
                                                    podejścia, tylko
                                                    „widzimisię” bazujące na uprzedzeniach."

                                                    Juz wyjasniam - logiczne jest stwierdzenie, ze religia jest wytworem
                                                    ludzkim - powstawala i ksztaltowala sie razem z rozwojem
                                                    spoleczenstw, a czlowiek nie jest ani zla bestia ani dobra idea -
                                                    jest skomplikowany, niejednolity. W religii poza dobrymi postulatami
                                                    sa tez mechanizmy uprzedmiotawiajace, ktore prowadza do zla - jedni
                                                    ludzie poddaja sie tym mechanizmom dlatego, ze wierza a inni nie,
                                                    mimo ze wierza - jesli kazde spoleczenstwa, niezaleznie, jakie mialy
                                                    religijne reguly, byly zdolne do zbrodni w majestacie bogow i pod
                                                    ich sztandarami to logiczniej i konstruktywniej jest kierowac sie
                                                    umowa spoleczna a nie nakazami bogow. Od czasow drugiej wojny
                                                    swiatowej Europa wlasnie to probuje robic i wydaje mi sie to
                                                    sensowna droga (choc strasznie biurokratyczna;) - wierzaca Ameryka w
                                                    tym czasie zabila miliony....
                                                    Nie stawiam znaku rownosci miedzy dobrem i zlem panie Mierzejo,
                                                    odmawiam za to stawiania znaku rownosci miedzy wierzacy to dobro a
                                                    ateisci to zlo. I robie to na podstawie faktow a nie uprzedzen.
                                                    Tylko tyle pisalam i pan sie przeciez z tym zgodzil! - oraz, ze
                                                    wolalabym, by opiekowala sie mna osoba wspolczujaca, a nie milujaca
                                                    swoja wizje w niebie lub tez milujaca glownie moja dusze, a o mnie
                                                    myslaca jak o grzeszniku, ktory powinien zrozumiec, ze jego dusza
                                                    bedzie zyla po smierci i jako umierajaca mam juz niewiele czasu, by
                                                    to zrozumiec, wiec trzeba tym bardziej sie za mnie modlic, przy
                                                    okazji nie sluchajac moich np. prosb o skrocenie cierpien. Tyle
                                                    napisalam. Wiem, ze majac okulary wiary na nosie zobaczy sie wielka
                                                    milosc do czlowieka w zabawie jaka uprawial Bog z Szatanem i
                                                    uprzedzenia u osoby, ktora czyta tak jak jest napisane - wiem - taki
                                                    mechanizm psychologiczny tez jest "logiczny" na swoj sposob;)

                                                    Zaznaczasz, że aby być dobrym nie trzeba wyznawać, żadnej z wiar!
                                                    Oczywiście, że
                                                    nie. Widzę tu ślady kolejnego ateistycznego stereotypu, bardzo
                                                    rozpowszechnionego tu na forum, Ten zakręcony dość stereotyp to
                                                    przekonanie że
                                                    wierzący wierzą bo myślą że wierzenie jest właśnie największym
                                                    dobrem.

                                                    Jesli tak nie mysla to sa wierzacy lekko inaczej:))
                                                    czy nie w Pismie sw. Jezus a nie ktos z okresu wypaczen mowil, ze
                                                    nie uczynki sa istotne a wiara w to, ze on jest poslany przez Ojca.
                                                    Tylko ta wiara jest podstawa zycia wiecznego.

                                                    I przez
                                                    to że boją się że niewiara będzie złem, wierzą jakby „z musu” żeby
                                                    przez swą
                                                    wiarę wyjść na dobrych.

                                                    Nie, niewiara skazuje ich na smierc i zycie z dala od Boga czyli
                                                    wieczne potepienie, wiec kazdy traktujacy swoja wiare powaznie musi
                                                    uwazac nieiwerzenie za najgorsze z mozliwych zlo.

                                                    W swoim, oczywiście, mniemaniu. A sprawa jest przecież
                                                    prosta: wierzy się dlatego że Bóg jest! I tyle.

                                                    Faktycznie - logicznie wykazales - to jest proste jak drut! :))) i
                                                    nie tylko jest - byl i bedzie.
                                                    :)))))

                                                    Idzie się za Chrystusem bo jego
                                                    słowa pociągają. (Ciekawe, że w swoich opiniach w ogóle nie
                                                    zatrącasz o nowy
                                                    testament a to przecież jest naważniejejsze objawienie dla wszystkich
                                                    chrześcijan, które znosi stare błędy, wyjaśnia wcześniejsze pomyłki
                                                    i prostuje
                                                    dawniejsze wypaczenia.) A Jezus był człowiekiem. Bał się, cierpiał,
                                                    martwił,
                                                    wkurzał – był taki jak ja.

                                                    Wierzy sie, bo jakies slowa sa pociagajace, bo Bog uwiodl;))) taak -
                                                    w filmie "Wielka cisza" bardzo ladnie widac dzieciece zycie
                                                    zakonnikow uwiedzionych slowami Jezusa. Bardzo piekny film zreszta:)
                                                    Chrzescijanstwo tak ale tylko to po zniesieniu wypaczen - haslo
                                                    jak z PRL-u;) Kosciol probuje nieudolnie od jakiegos czasu
                                                    wprowadzac chrzescijanstwo z ludzka twarza:), prawa czlowieka juz
                                                    zaanektowal - przepraszajac za wypaczenia w tym temacie - a za
                                                    chwile sie dowiemy pewnie, ze "nowy feminizm" to jest ten wlasciwy
                                                    feminizm i ze kosciol zawsze byl feministyczny - och - jak ja
                                                    uwielbiam te metaforyczna logike teologicznej mowy, w ktorej
                                                    wszystko sie pomiesci, najwieksza bzdura z najwspanialsza
                                                    wznioslascia beda sie bratac i sciskac, zachwycone swoja
                                                    wielkoscia;))))
                                                    Na poczatku opieralam sie na ST, bo mowilismy o wiadomej ksiedze ale
                                                    w ostatnim poscie powoluje sie na NT i slowa Jezusa o porzuceniu
                                                    matki i ojca i wyparciu sie siebie. A jesli chodzi o postep w Pismie
                                                    sw. to jest dla mnie oczywisty, ale dlatego ze Jezus byl
                                                    czlowiekiem, a nie dlatego ze byl Synem Boga.

                                                    Martwię się - zupełnie nie retoryzcnie - za każdym razem gdy z
                                                    opinii lub
                                                    działań innych ludzi wynika że kierują się uprzedzeniami. Dlatego
                                                    wkurza mnie
                                                    Radio Maryja, gdzie jest tego pełno. Dlatego ręce mi opadają, jak
                                                    słyszę to
                                                    międlenie o umysłach upodlonych wiarą.

                                                    Tez nie przepadam za uprzedzeniami, bo ograniczaja i moga byc
                                                    nieciekawe w konsekwencjach dla innych ludzi, kiedy sie je wprowadza
                                                    w zycie.
                                                    Wiara nie upadla umyslow - wiara jest obok dzialajacego umyslu. Jak
                                                    cos "jest" ale poza tym NIC o nim nie wiadomo to o jakim dzialaniu
                                                    umyslu mozna mowic?
                                                    Umysl wiara sie nie zajmuje, podobnie jak nauka. Wiara jest
                                                    potrzebna niektorym do przetrwania (z powodow nie scisle
                                                    racjonalnych tylko emocjonalno-psychicznych). Wiara jest kategoria
                                                    scisle psychologiczna i o Bogu nic nam nie mowi, bo rownie silnie
                                                    mozna wierzyc w voodoo i umrzec z tej wiary;) jak wierzyc w zycie
                                                    wieczne i umrzec za miliony. Wiara o prawdziwosci obiektu wiary (i
                                                    jego istnieniu a nie istnieniu aktu wiary) NIC nie mowi.
                                                    Wiekszosc ludzi podejrzewam wierzy wlasnie w wiare (takie
                                                    pomieszanie chciejstwa z magia i animizacjo-personifikacja sil
                                                    natury) i nazywaja to Bogiem, bo Bog to takie wygodne pojecie -
                                                    mozna wrzucic tam wiekszosc niezrozumialych niesamowitosci.

                                                    Stwarzanie takich barier, granic, dla
                                                    zrozumienia drugiego człowieka czyni nasze życie uboższym i
                                                    smutniejszym.

                                                    A zgadza sie - stawianie granic czyni zycie bardziej poszatkowanym i
                                                    ograniczonym:) ale kiedy w historii ludzkosci pod wplywem religii
                                                    ludzie znosili granice i bariery a nie je budowali???

                                                    Powiedz, jak mam bowiem cieszyć się z tego że wtłaczasz mnie w
                                                    szufladkę i
                                                    etykietujesz jako jakiegoś bezdusznego cyborga który jest wyprany z
                                                    uczuć bo
                                                    wierzy w Boga?

                                                    sam sie w nia wtlaczasz:) - nigdzie nie napisalam, ze jestes
                                                    cyborgiem wypranym z uczuc - Twoje odczytanie ks. Hioba swiadczy, ze
                                                    masz uczucia tylko, ze sa one skierowane do Najwyzszego, a nie do
                                                    Hioba. To nie znaczy, ze jestes cyborgiem - znaczy, ze idea
                                                    Najwyzszego dobra jest o niebo atrakcyjniejsza;) niz odlegly w
                                                    czasie, nie znany Ci osobiscie, dawno prochem bedacy czlowiek, ktory
                                                    w ogole przeciez nie cierpial i to wszystko bylo na niby, bo to
                                                    tylko fikcja;) i wiekszosc ludzi tak ma - jesli jestes w
                                                    jakiejkowliek szufladce to jest to doprawdy wielki powszechny
                                                    kosciol, a nie zadna tam szufladka!!;))
                                                  • focus35 Re: dla focus 35 - koncowka odp. 06.12.08, 21:28
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    "Jestem ponadprzeciętnie aktywnym członkiem Kościoła. Uczestniczyłem
                                                    i
                                                    uczestniczę w życiu wielu wspólnot. Wielu spośród moich szkolnych
                                                    kolegów, z
                                                    którymi razem wagarowałem lub spędzałem dzikie wakacje to księża lub
                                                    zakonnicy.
                                                    Nie widzę w nich cyborgów tylko normalnych ludzi, tak samo jak w
                                                    niewierzących. Z wszystkimi wadami i zaletami. Nie widzę żeby wiara
                                                    jakoś ich
                                                    lub mnie upośledzała. Nie widzę, żeby niewiara czyniła kogoś
                                                    niezdolnym do
                                                    miłości czy dobra. Moje liczne wady nie wynikają z mojej wiary,
                                                    tylko z mojej
                                                    słabości. A już na pewno nie wynikają z wypraw krzyżowych czy
                                                    działalności
                                                    Świętego Oficjum. Moja wiara dopinguje mnie by się moich słabości
                                                    pozbywać.
                                                    Kogoś dopinguje niewiara – no i świetnie."

                                                    A jaka logiczna jakosc wnosi ten powyzszy opis do sprawy? I czy
                                                    gdybys wierzyl w innego Boga lub zadnego byloby rownie ok? I jakie
                                                    sa cechy normalnego czlowieka? (bo jak widac wiara lub jej brak jest
                                                    wtorna wobec owych cech).

                                                    "I naprawdę trzeba się oddzielać się etykietami, uprzedzeniami i
                                                    nieuzasadnionymi
                                                    uogólnieniami? Czy chces być taka jak ten angielski biskup pomstując
                                                    na
                                                    wykształconych, że źle wierzą? Naprawde bardziej cenne jest dla
                                                    Ciebie
                                                    klasyfikujące uogólnienie, niż próba zrozumienia i zaakceptowania?
                                                    Naprawdę
                                                    widzisz jakąś celowość takich działań lub takiego myślenia? Naprawdę
                                                    widzisz w
                                                    tym jakieś dobro? Jakie?"

                                                    oczywiscie, ze nie warto dzielic sie etykietkami - tylko tak sie
                                                    sklada, ze w tych etykietkach przoduja wlasnie koscioly - znamienne,
                                                    ze nie odpowiedziales na ten frg. mojego ktoregos wczesniejszego
                                                    postu - w historii to wlasnie kosciol zawsze chcial ustalac to, co
                                                    dobre (podpierajac sie owym uprzedmiotawiajacym mechanizmem) i chce
                                                    to robic nadal, oceniajac ludzi glownie wedlug tego w co wierza lub
                                                    nie, a nikt mu (poza nim samym) nie dal takiego prawa.

                                                    Odczytalam bez Twoich okularow ks. Hioba - zgodnie z tym, co jest w
                                                    niej napisane - Ty w zwiazku z tym zarzucasz mi uprzedzenia. A to co
                                                    napisalam o uprzedmiotawiajacym mechanizmie wykazalam na Twoich
                                                    odpowiedziach i na faktach z historii. Jest to zatem uzasadnione
                                                    psychologicznie i FAKTYCZNIE. Mozesz sie z tym nie zgadzac, ale to
                                                    nie sa uprzedzenia.

                                                    Dobro jest konkretne i zwiazane z zyjacymi, czujacymi istotami, a
                                                    nie z ideami. Dlatego nie widze dobra w nawet najwznioslejszej
                                                    manipulacji, istniejacej chocby tylko na papierze;)
                                                  • focus35 Re: o okularach wiary - a propos ks. hioba 04.12.08, 02:53
                                                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                    > 1. Focus, w Twoich wywodach brak mi logicznej konsekwencji: W
                                                    jednym akapicie
                                                    > zawierasz takie informacje: „Nie piszę, że wszyscy wierzący
                                                    traktują ludz
                                                    > i
                                                    > przedmiotowo (...)” a dalej piszesz: „jest to ogólny mechanizm, kto
                                                    > ry powoduje,
                                                    > ze jesli ktoś traktuje powaznie i zgodnie z duchem wlasciwym:)
                                                    pisma i to, czeg
                                                    > o
                                                    > naucza Kościół musi miec w sobie gotowosc na ow uprzedmiatawiajacy
                                                    mechanizm -
                                                    > inaczej nie bylby wierzacym”.
                                                    > Czy ty dobrze rozumiesz znaczenie słowa „ogólny”? Onzacza ono: R
                                                    > 22;powszechny,
                                                    > dotyczący ogółu, czyli... wszystkich z danej kategorii”. A więc
                                                    nie pisze
                                                    > sz, jak
                                                    > twierdzisz, że wszyscy wierzący traktują przedmiotowo, tylko że
                                                    wszyscy są
                                                    > gotowi do uprzedmiatawiania, bo inaczej nie byliby wierzącymi. A
                                                    więc wierzący
                                                    > musi uprzedmiatawiać. Być może nie wszyscy tak robią, ale wtedy
                                                    nie są
                                                    > wierzącymi. Pewnie inni kumają te skróty myślowe w lot. Dla mnie
                                                    to mętlik i
                                                    > Paragraf 22.

                                                    nie jest to metlik - bo zapominasz, ze ludzie sa etyczni i
                                                    wspolczujacy NIEZALEZNIE OD WIARY - i to wlasnie powoduje, ze
                                                    wierzacy moga czynic dobre rzeczy, mimo iz jesli powaznie traktuje
                                                    sie religie trzeba wyrobic w sobie ow uprzedmiotawiajacy mechanizm.
                                                    Poza tym wszyscy wierzacy sa tez roznie wierzacy;) - bo nikt nikomu
                                                    prawdziwej oceny z wiary, jak z religii w szkole, nie moze postawic.
                                                    Jak to w sercu i umysle kazdego jest z glebokoscia jego wiary i co
                                                    danym czlowiekiem kieruje, a co on deklaruje to sa czasem bardzo
                                                    rozne sprawy.
                                                    A ow uprzedmiotawiajacy mechanizm polegajacy na wyzszosci dobra
                                                    jakiejs idei nad zywymi ludzmi jest w religii oczywisty i bardzo
                                                    czesto wydawal nieetyczne owoce - blizniaczo podobne do owocow
                                                    ideologii niereligijnych.

                                                    >
                                                    > Trudno mi przyjąć, focus 35, tę łatwość z jaką chciałabyś Twoje
                                                    osobiste
                                                    > odczytania, których nie chcę kwestionować bo każdy ma do swojego
                                                    odczytania
                                                    > prawo, zamieniać w uogólnienia, z którymi nie sposób się zgodzić.

                                                    To nie sa tylko moje osobiste odczytania - mechanizm, ktory ukazalam
                                                    (obrony widzenia sil wyzszych jako dobrych i wazniejszych niz
                                                    ludzkie cierpienie, zycie, szczescie itd.) pozwalal przez stulecia
                                                    karac ludzi za myslenie, sadzic, wykonywac wyroki, potepiac,
                                                    zabijac.

                                                    >
                                                    > Możesz sobie odczytywać Hioba jako historię o uprzedmiotowieniu
                                                    człowieka i
                                                    > traktowaniu go jak worek pokazowy do udowadniania jakichś racji
                                                    ale już
                                                    > nierzetelne jest twierdzić, że wierzący (w tym wypadku ja, ale
                                                    może być
                                                    > ktokolwiek inny) w swoim postępowaniu sugeruje się TWOIM
                                                    odczytaniem tej
                                                    > historii, skoro wyraźnie stwierdziłem, że się z takim odczytaniem
                                                    nie zgadzam.

                                                    Pewnie ze moge - bo zyje dzis:) - kiedys bym za to zaplacila zyciem,
                                                    juz by o to sie obroncy imienia dobrego Boga postarali. Nie
                                                    napisalam, ze kierujesz sie moim odczytaniem - czytasz te same
                                                    litery w ksiedze zupelnie inaczej i to, ze nie widzisz tam
                                                    przedmiotowego traktowania tylko szanowanie czlowieka z pewnoscia
                                                    nie jest zgodne z moim odczytaniem:)

                                                    > A
                                                    > skoro się z nim nie zgadzam, jakże miałbym według niego
                                                    postępować? Jeśli ktoś
                                                    > rzetelnie traktuje pismo z duchem w jakim odczytuje je Kościół to
                                                    właśnie nie
                                                    > będzie człowieka traktował przedmiotowo, ponieważ Kościół żadnej z
                                                    ksiąg
                                                    > biblijnych W TYM KSIĘGI HIOBA, w ten sposób nie odczytuje.

                                                    oczywiscie, bo czyta przez owe okulary wiec bedzie nazywal
                                                    blogoslawienstwem albo innym ladnym slowem cos co jest potwornoscia -
                                                    taka zabawa w zmiane znaczen slow w ich przeciwienstwa - na tym
                                                    polega indoktrynacja i trzeba przez odpowiednie kazania i
                                                    przygotowania dopasowac kazdemu wlasciwe okulary wiary, zeby tak
                                                    myslal...
                                                    >
                                                    > Ateiści mogą nam, wierzącym, zarzucać że Biblii nie rozumiemy, źle
                                                    ją
                                                    > odczytujemy, itp. Ale nie mogą nam zarzucać, że postępujemy WEDŁUG
                                                    ICH
                                                    > ODCZYTANIA BIBLII. To absurd.

                                                    Sam teraz namotales, bo odczytan Biblii moze byc wiele roznych, jak
                                                    wiadomo od czasow , gdy Pismo mozna osobiscie czytac - ale jesli
                                                    chciales napisac, ze wierzacy w historii kosciolow wszelakich zawsze
                                                    postepowali WBREW UPRZEDMIATAWIANIU CZLOWIEKA to sam wiesz, jak
                                                    bardzo jest to nieprawdziwe.
                                        • mierzeja.znad.wisly Re: Do focus 35: moja coda 01.12.08, 13:29
                                          Kila wyjaśnień.
                                          1. Osobiste świadectwo niewiary nie jest określeniem pejoratywnym. Tak jak i
                                          osobiste świadectwo wiary. Powiedziałem, że NIE posiadam mocnych
                                          zobiektywizowanych argumentów, jeśli nie wynika to dla Ciebie jasno z
                                          poprzedniego posta, teraz to powtarzam. Gdybym miał, nie omieszkałbym ich
                                          ujawnić. Ponieważ nie mam do zaoferowania argumentów zobiektywizowanych, a
                                          jedynie świadectwo wiary, którego - jak sądzę - nie przyjmiesz, nie wyłuszczam
                                          go i tyle. Oszczędzam tym czas Twój i mój.
                                          2. Ty użyłaś sformułowania "okulary wiary", więc się do niego odwołałem mając
                                          nadzieję, że rozumiem co się pod tym kryje. Być może rozumiałem opacznie.
                                          Analizy tego zwrotu czy też konceptu nie musisz dla mnie przeprowadzać. Nie
                                          używam go na co dzień.

                                          3. Uważasz, że litery składasz sprawnie i wszystko rozumiesz precyzyjniej -
                                          niech Ci będzie. Kolter_hugh1 w jednym z postów zaserwował cytat w którym Bóg
                                          chwali Hioba. On to zinterpetował, że Bóg wystawia szatanowi Hioba jak jelenia.
                                          Cóż, w całej księdze nic dalej ani bliżej o tym nie ma. Po prostu jest to jego
                                          interpretacja. Niech sobie tak uważa, w tekście tego nie ma - taki jest fakt. Ty
                                          też możesz sobie dointerpretowywać jak chcesz, ja - tak jak ja uważam za
                                          słuszne. I możemy zostać przy swoim. Kwestie dogmatów podnosisz niepotrzebnie.
                                          Nie istnieje dogmat na temat księgi Hioba, jego postaci, czy interpretacji
                                          księgi, więc o czym mowa?
                                          3. Tak, myślę o rozmówcy podczas rozmowy. Najczęściej pozytywnie. O poglądach
                                          rozmówcy - nie zawsze i wyrażam to w sposób zdecydowany. Dyskusji jako takiej
                                          nie można wygrać, bo to NIE jest walka. Sposób prowadzenia dyskusji nie ma tu
                                          nic do rzeczy. Po prostu nie wierzę, że ktoś mógłby zmienić przekonania, które
                                          kształtował przez wiele lat na podstawie rozmowy ze mną (czy z kimkolwiek
                                          innym), takie myślenie byłoby pychą i wyrazem odklejenia od rzeczywistości. Nie
                                          pociąga mnie to. Poza tym VERBA VOLANT EXEMPLA TRAHUNT. Nigdy nie udało mi się
                                          nikogo przekonać do uwierzenia słowami. Przykładem, czasem tak. Wnioski dla mnie
                                          są jasne. A rozmowa, zwłaszcza z kimś o przeciwnych poglądach, służy czasem
                                          sprawdzeniu swoich przekonań w "warunkach bojowych".

                                          4. Mnie na tryumfie zależy jak najbardziej. Ale bynajmniej nie nad
                                          niewierzącymi. Nad śmiercią. Na tryumfie w rozmowie nie zależy mi wcale. Na ogół
                                          nie zależy mi na rzeczach kompletnie nieosiągalnych. Rodziłoby to niepotrzebne
                                          frustracje.

                                          No, ale dobra, dość tym wyjaśnieniom, bo się zawyjaśniam na śmierć.
                                          • kolter_hugh1 Re: Do focus 35: moja coda 01.12.08, 14:02
                                            mierzeja.znad.wisly napisał:
                                            Kolter_hugh1 w jednym z postów zaserwował cytat w którym Bóg
                                            > chwali Hioba. On to zinterpetował, że Bóg wystawia szatanowi Hioba jak jelenia.
                                            > Cóż, w całej księdze nic dalej ani bliżej o tym nie ma. Po prostu jest to jego
                                            > interpretacja. Niech sobie tak uważa, w tekście tego nie ma - taki jest fakt. T
                                            > y

                                            Fakt zaś jest taki ; na spotkanie z bogiem przybył szatan , szatan coś tam
                                            plótł skąd przybywa , a bóg mu na to co ? ano właśnie wystawił Hioba jak jelenia
                                            do odstrzału !!!

                                            > Nie istnieje dogmat na temat księgi Hioba, jego postaci, czy interpretacji
                                            > księgi, więc o czym mowa?

                                            Jednak Krk nie do końca jest przekonany o istnieniu osoby Hioba !!
                                          • astrotaurus Re: Do focus 35: moja coda 07.12.08, 02:36

                                            mierzeja.znad.wisly napisał:

                                            **Kolter_hugh1 w jednym z postów zaserwował cytat w którym Bóg chwali Hioba. On
                                            to zinterpetował, że Bóg wystawia szatanowi Hioba jak jelenia. Cóż, w całej
                                            księdze nic dalej ani bliżej o tym nie ma.**

                                            A o jakiej to księdze mówisz? Bo w biblii tak właśnie stoi.
                                            Bóg pokazał szatanowi Hioba sam z siebie i na propozycję tamtego przystał
                                            natychmiast. Nie rozwiał jego wątpliwości, że pokazał Hioba tylko jako przykład
                                            do naśladowania. Jest twój, powiedział, tylko jego samego na razie nie tykaj.
                                            Mówię "na razie", choć w biblijnej bajce takiego sformułowania nie ma, ale
                                            przecież bóg wiedział co zrobi Hiob, więc na pewno wiedział też, że w dalszym
                                            ciągu eksperymentu on sam pozwoli jednak na tykanie Hioba.
                                            Przecież to bóg - dla niego wiedzieć to nic nadzwyczajnego!
                                            A może nie wiedział, że jak pokaże ot tak szatanowi Hioba, to skończy się to
                                            również tegoż Hioba wrzodami?
                                            Wiedział, czy nie wiedział?
                                            Skup się , supaari i powiedz coś bliżej na temat konstrukcji systemu wiedzy
                                            swojego boga, o którym nie masz żadnej wiedzy....
                                            • mierzeja.znad.wisly Kilka odpowiedzi dla Astrotaurusa 07.12.08, 16:38
                                              Kilka odpowiedzi na różniste komentarze a zwłaszcza pytania Astrotaurusa zebrane
                                              w jedno miejsce. A właściwie w dwa, bo pytania są z dwóch wątków to na obu
                                              wątkach ten post zamieszczam. Nie wiem czy udało mi się tu skolekcjonować
                                              wszystkie z ostatnio namnożonych postów, ale nawet jeśli co pominąłem, to żadna
                                              strata:

                                              *Jest twój, powiedział, tylko jego samego na razie nie tykaj. Mówię "na razie",
                                              choć w biblijnej bajce takiego sformułowania nie ma...*

                                              Właśnie: nie ma. Ja mówię o tym co w Biblii jest. Twoich domysłów i
                                              interpretacji nie będę analizować. Jeśli chodzi o moją interpretację całej
                                              księgi, jest na tym wątku. Nie będę się powtarzać.

                                              Czy wedle Twojej doktryny uznanie wiary w boga za miarodajne źródło poznania
                                              podlega weryfikacji przez logikę, czy jest od niej wolne?

                                              Podlega. Wszelkie doktryny, również religijne dadzą się logicznie rozkminić.
                                              Tomasz z Akwinu wyprowadził dowody kosmologiczne na istnienie Boga. Są to dowody
                                              apagogiczne, czyli nie wprost, dlatego o nich wcześniej nie mówiłem. Dowody nie
                                              wprost nie opierają się na przesłankach, lecz są indukcyjne, bazują na
                                              rozumowaniu jak najbardziej opartym na logice. Są to dowody kosmologiczne. Nie
                                              potrzebuję dowodów Tomasza aby wierzyć. Ale trzy z nich mnie przekonują: są to
                                              dowody ex motu, es gubernatione rerum i ex ratione causae efficientis. Nie
                                              bardzo przekonują mnie dowody ex possibili et necessario i ex gradibus
                                              perfectionis, ale przecież nie muszą. Nie idź tylko na łatwiznę i nie wstawiaj
                                              mi tu linku do strony racjonalista. Artykuł tam zamieszczony czytałem już pięć
                                              lat temu i twierdzi on, że obala dowody Tomasza ale są to czcze deklaracje.
                                              Obalamy, howgh. Na przykład o ex motu autor stwierdza że Tomasz nie znał zasady
                                              zachowania energii. A z zasady zachowania energii wcale nie wynika, że nie było
                                              pierwotnego jej wzbudzenia, czym oczywiście artykuł już się nie zajmuje. Jest
                                              zbyt powierzchowny. Nawet całkiem trafne i ciekawe spostrzeżenia Gödela
                                              komentuje się tam, ze to „dziwactwa” i że niewystarczające, ale przecież taka
                                              jest natura dowodów nie wprost. By udowodnić ich błędność trzeba je obalić, a
                                              nie powiedzieć że nie starczają. O dowodach możesz przeczytać w Summie
                                              teologicznej Tomasza, ale nie sądzę żebyś skumał cokolwiek. Z drugiej strony to
                                              co można przeczytać u Tatarkiewicza jest bardzo skrótowe i ma charakter
                                              informacyjnej wzmianki bez kuszenia się o dogłębne omówienia. W każdym razie
                                              logiki nawet na racjonaliście Tomaszowi nie odmawiają (choć odmawiają jej
                                              Gödelowi). A więc da się.

                                              I powiedz, na jakich zasadach logicznych opiera się psychiatryczne leczenie
                                              wiary w istnienie ufoludków, czy innych takich, podczas gdy wiara w istnienie
                                              boga jest gloryfikowana i chroniona prawnie?

                                              Nie znam się na psychiatrii. Nie wypowiadam się na ten temat. Gdybyś ty
                                              wypowiadał się tylko na tematy, na których się znasz, wiele byś zyskał. Choć...
                                              czy wtedy w ogóle zaistniałbyś na tym forum? Raczej nie.

                                              Kiedy i dlaczego skończyła się odpowiedzialność nieskończenie genialnego
                                              przecież podobno wytwórcy za własne wytwory?

                                              Nigdy nie było takiej odpowiedzialności. Kiedy dajesz komuś pełną wolność, cała
                                              odpowiedzialność za czyny istoty wolnej leży po jej stronie. Tak się na przykład
                                              staje z dziećmi gdy ukończą lat osiemnaście.

                                              A diabeł i Adam go zaskoczyli?

                                              Jeśli obdarzasz kogoś pełną wolnością a potem dajesz dwie opcje do wyboru, to
                                              trudno mówić o zaskoczeniu jeśli wybierze jedną z nich. Każdy wybór jest
                                              wkalkulowany i niesie swoje konsekwencje.

                                              "I czego się głupi dupek spodziewał, że musiał się potem rozgniewać i ukarać
                                              straszliwie pierwszych ludzi?"

                                              Tak naprawdę ludzie ukarali się sami. Największą kara polega na tym, że poznali
                                              zło. Stwórca chciał ludzi od tego uchronić. Lecz nie chciał ich do wyboru dobra
                                              przymuszać. Szanował wolność. Człowiek zrobił ze swojej wolności użytek na
                                              własną szkodę. O tym mówią – w sposób symboliczny – pierwsze rozdziały Księgi
                                              Rodzaju.

                                              Czy Jezus sam by się ukrzyżował?

                                              Nie. Jest to fizycznie niemożliwe bo jak przybijesz sobie nogi i jedną rękę do
                                              desek, to nie masz już czym przybić tej ostatniej wolnej ręki? Jeśli teraz pili
                                              cię żeby palnąć jakąś przemądrą uwagę, o tym że mógł przecież cudownie sprawić
                                              żeby młotek sam przybijał, to proszę Cię bardzo. Granice obciachu i tak
                                              przekroczyłeś już dawno, więc co ci za różnica.

                                              I od kiedy Bóg wiedział, że Judasz go nie zaskoczy?

                                              Od dnia 24 października 3055 r. przed naszą erą. Od godziny 15:33 czasu
                                              starobabilońskiego.

                                              A gdyby Jezus się wstrzymał ze 2 000 lat ze swoim urodzeniem, myślisz, że też by
                                              odstawiał sztuczki z lataniem w kosmos?

                                              Nie wiem. Wiem natomiast, ze gdybyś ty się wstrzymał z wymyślaniem tych
                                              wnikliwych, naukowych i dotykających sedna tematu pytań, nie błaźniłbyś się tak
                                              żałośnie jak obecnie.

                                              Już na innym wątku słusznie przepowiedziałem, że jesteś w stanie, droga
                                              młockarnio, wyprodukować niesamowite ilości słomy. Dosłownie z byle czego.
                                              Powyższe zestawienie dowodzi. że udzielenie ci odpowiedzi na głupie pytanie
                                              dopinguje cię do zadania pytania jeszcze głupszego. Ale o twoje priorytety są
                                              klarowne i czytelne. Ciebie żadne odpowiedzi nie obchodzą. Rozpoczynasz rozmowę
                                              wyłącznie żeby ośmieszyć. Skoro tak gorączkowo produkujesz te posty, widać w
                                              moim przypadku jeszcze nie uważasz celu za osiągnięty. Chyba zatem dążysz do
                                              zadania takiego pytania, na które samo udzielenie odpowiedzi będzie
                                              ośmieszające. Można i tak. Tylko czy to w ogóle ma cośkolwiek wspólnego jeszcze
                                              z rozmową o wierze. Nie. Przecież ty wcale nie chcesz rozmawiać. Z wielu Twoich
                                              postów powstałych w odpowiedzi na czyjeś wynika że zacząłeś odpowiadać zanim
                                              jeszcze doszedłeś do końca. I potem nie przeczytałeś tego co napisałeś, stąd te
                                              wszystkie samozaprzeczenia i inne brednie. Ale ileż można słuchać odgłosów
                                              słownej młocki? Przecież są inni forumowicze, jak focus35 którzy zastanawiają
                                              się zanim cokolwiek napiszą a i ich posty dają wiele do myślenia. Szkoda więc
                                              czasu na ciebie, nawet na jałową słowną szermierkę. Ty bowiem zamiast floretu
                                              operujesz szpadlem.

                                              Czasami rozmowa z osobą niewierzącą przypomina próbę gry w futbol Europejczyka z
                                              Amerykaninem. Bo dla mnie piłka to kula, dla niego jajco, dla mnie do bramki
                                              strzelić pod poprzeczkę, dla niego ponad, dla mnie piłka za boiskiem to aut, dla
                                              niego punkt. Ale i tak z takiej rozmowy można się czegoś ciekawego dowiedzieć.
                                              Przynajmniej o regułach jakie stosuje adwersarz. Ale takie porównanie nie
                                              dotyczy rozmowy z Tobą. Rozmowa z tobą to próba gry w tenisa z koniem, jedyna
                                              korzyć że uniknie się pokopania. Ale przyjemność żadna. A propos, w jednym z
                                              postów przyrównujesz przyjemność ze słownej przepychanki do orgazmu. Widzisz,
                                              mnie by takie skojarzenie w ogóle do głowy nie przyszło. Nigdy bym tego
                                              pierwszego na to drugie nie zamienił, ani nawet . Ale skoro tobie się kojarzy...
                                              Tym bardziej jest mi cię teraz szkoda.

                                              Ale gadu-gadu, a nie zauważyłem jeszcze jednego, baaaaardzo mądrego pytania

                                              Czy bóg już tworząc anioły i diabły planował ukrzyżowanie?

                                              I powiedz ile trzeba ci tłumaczyć? Jeśli coś wiesz to nie znaczy że coś
                                              planujesz. Zwłaszcza jeśli dotyczy to innych. Ja na przykład wiem, że jeszcze
                                              przez długi czas będziesz tu się rozpychał na forum wciskając wszystkim swoje
                                              kity. Wiem nawet że i ten post sprowokuje cię do naprodukowania kopy
                                              bezwartościowej słomy – wiedziałem to znacznie wcześniej i mówiłem to. Ale czy
                                              można powiedzieć, że ja to zaplanowałem? Że miałem na to jakikolwiek wpływ? No
                                              nie. Zaplanować mogę jedynie swoje działania. Przeto planuję już na żadne twoje
                                              niedorzeczne pytania i urągające zdrowemu rozsądkowi posty nie odpowiadać.
                                              • mierzeja.znad.wisly Poprawione Kilka odpowiedzi dla Astrotaurusa 07.12.08, 17:29
                                                Błąd głupi, więc wersja z poprawkami:

                                                Głupi błąd, ale błąd. No to jedźmy wersję poprawioną:

                                                Kilka odpowiedzi na różniste komentarze a zwłaszcza pytania Astrotaurusa zebrane
                                                w jedno miejsce. A właściwie w dwa, bo pytania są z dwóch wątków to na obu
                                                wątkach ten post zamieszczam. Nie wiem czy udało mi się tu skolekcjonować
                                                wszystkie z ostatnio namnożonych postów, ale nawet jeśli co pominąłem, to żadna
                                                strata:

                                                *Jest twój, powiedział, tylko jego samego na razie nie tykaj. Mówię "na razie",
                                                choć w biblijnej bajce takiego sformułowania nie ma...*

                                                Właśnie: nie ma. Ja mówię o tym co w Biblii jest. Twoich domysłów i
                                                interpretacji nie będę analizować. Jeśli chodzi o moją interpretację całej
                                                księgi, jest na tym wątku. Nie będę się powtarzać.

                                                Czy wedle Twojej doktryny uznanie wiary w boga za miarodajne źródło poznania
                                                podlega weryfikacji przez logikę, czy jest od niej wolne?

                                                Podlega. Wszelkie doktryny, również religijne dadzą się logicznie rozkminić.
                                                Tomasz z Akwinu wyprowadził dowody kosmologiczne na istnienie Boga. Są to dowody
                                                apagogiczne, czyli nie wprost, dlatego o nich wcześniej nie mówiłem. Dowody nie
                                                wprost nie są jednocznacznym potiwerdzeniem prawdziwości tezy, lecz jest
                                                rozumowanie indukcyjne, jak najbardziej oparte na logice (dowody apagogiczne
                                                istnieją takze w naukach ścisłych). Nie potrzebuję dowodów Tomasza aby wierzyć.
                                                Ale trzy z nich mnie przekonują: są to dowody ex motu, es gubernatione rerum i
                                                ex ratione causae efficientis. Nie bardzo przekonują mnie dowody ex possibili et
                                                necessario i ex gradibus perfectionis, ale przecież nie muszą. Nie idź tylko na
                                                łatwiznę i nie wstawiaj mi tu linku do strony racjonalista. Artykuł tam
                                                zamieszczony czytałem już pięć lat temu i twierdzi on, że obala dowody Tomasza
                                                ale są to czcze deklaracje. Obalamy, howgh. Na przykład o ex motu autor
                                                stwierdza że Tomasz nie znał zasady zachowania energii. A z zasady zachowania
                                                energii wcale nie wynika, że nie było pierwotnego jej wzbudzenia, czym
                                                oczywiście artykuł już się nie zajmuje. Jest zbyt powierzchowny. Nawet całkiem
                                                trafne i ciekawe spostrzeżenia Gödela komentuje się tam, ze to „dziwactwa” i że
                                                niewystarczające, ale przecież taka jest natura dowodów nie wprost. By udowodnić
                                                ich błędność trzeba je obalić, a nie powiedzieć że nie starczają. O dowodach
                                                możesz przeczytać w Summie teologicznej Tomasza, ale nie sądzę żebyś skumał
                                                cokolwiek. Z drugiej strony to co można przeczytać u Tatarkiewicza jest bardzo
                                                skrótowe i ma charakter informacyjnej wzmianki bez kuszenia się o dogłębne
                                                omówienia. W każdym razie logiki nawet na racjonaliście Tomaszowi nie odmawiają
                                                (choć odmawiają jej Gödelowi). A więc da się.

                                                I powiedz, na jakich zasadach logicznych opiera się psychiatryczne leczenie
                                                wiary w istnienie ufoludków, czy innych takich, podczas gdy wiara w istnienie
                                                boga jest gloryfikowana i chroniona prawnie?

                                                Nie znam się na psychiatrii. Nie wypowiadam się na ten temat. Gdybyś ty
                                                wypowiadał się tylko na tematy, na których się znasz, wiele byś zyskał. Choć...
                                                czy wtedy w ogóle zaistniałbyś na tym forum? Raczej nie.

                                                Kiedy i dlaczego skończyła się odpowiedzialność nieskończenie genialnego
                                                przecież podobno wytwórcy za własne wytwory?

                                                Nigdy nie było takiej odpowiedzialności. Kiedy dajesz komuś pełną wolność, cała
                                                odpowiedzialność za czyny istoty wolnej leży po jej stronie. Tak się na przykład
                                                staje z dziećmi gdy ukończą lat osiemnaście.

                                                A diabeł i Adam go zaskoczyli?

                                                Jeśli obdarzasz kogoś pełną wolnością a potem dajesz dwie opcje do wyboru, to
                                                trudno mówić o zaskoczeniu jeśli wybierze jedną z nich. Każdy wybór jest
                                                wkalkulowany i niesie swoje konsekwencje.

                                                "I czego się głupi dupek spodziewał, że musiał się potem rozgniewać i ukarać
                                                straszliwie pierwszych ludzi?"

                                                Tak naprawdę ludzie ukarali się sami. Największą kara polega na tym, że poznali
                                                zło. Stwórca chciał ludzi od tego uchronić. Lecz nie chciał ich do wyboru dobra
                                                przymuszać. Szanował wolność. Człowiek zrobił ze swojej wolności użytek na
                                                własną szkodę. O tym mówią – w sposób symboliczny – pierwsze rozdziały Księgi
                                                Rodzaju.

                                                Czy Jezus sam by się ukrzyżował?

                                                Nie. Jest to fizycznie niemożliwe bo jak przybijesz sobie nogi i jedną rękę do
                                                desek, to nie masz już czym przybić tej ostatniej wolnej ręki? Jeśli teraz pili
                                                cię żeby palnąć jakąś przemądrą uwagę, o tym że mógł przecież cudownie sprawić
                                                żeby młotek sam przybijał, to proszę Cię bardzo. Granice obciachu i tak
                                                przekroczyłeś już dawno, więc co ci za różnica.

                                                I od kiedy Bóg wiedział, że Judasz go nie zaskoczy?

                                                Od dnia 24 października 3055 r. przed naszą erą. Od godziny 15:33 czasu
                                                starobabilońskiego.

                                                A gdyby Jezus się wstrzymał ze 2 000 lat ze swoim urodzeniem, myślisz, że też by
                                                odstawiał sztuczki z lataniem w kosmos?

                                                Nie wiem. Wiem natomiast, ze gdybyś ty się wstrzymał z wymyślaniem tych
                                                wnikliwych, naukowych i dotykających sedna tematu pytań, nie błaźniłbyś się tak
                                                żałośnie jak obecnie.

                                                Już na innym wątku słusznie przepowiedziałem, że jesteś w stanie, droga
                                                młockarnio, wyprodukować niesamowite ilości słomy. Dosłownie z byle czego.
                                                Powyższe zestawienie dowodzi. że udzielenie ci odpowiedzi na głupie pytanie
                                                dopinguje cię do zadania pytania jeszcze głupszego. Ale o twoje priorytety są
                                                klarowne i czytelne. Ciebie żadne odpowiedzi nie obchodzą. Rozpoczynasz rozmowę
                                                wyłącznie żeby ośmieszyć. Skoro tak gorączkowo produkujesz te posty, widać w
                                                moim przypadku jeszcze nie uważasz celu za osiągnięty. Chyba zatem dążysz do
                                                zadania takiego pytania, na które samo udzielenie odpowiedzi będzie
                                                ośmieszające. Można i tak. Tylko czy to w ogóle ma cośkolwiek wspólnego jeszcze
                                                z rozmową o wierze. Nie. Przecież ty wcale nie chcesz rozmawiać. Z wielu Twoich
                                                postów powstałych w odpowiedzi na czyjeś wynika że zacząłeś odpowiadać zanim
                                                jeszcze doszedłeś do końca. I potem nie przeczytałeś tego co napisałeś, stąd te
                                                wszystkie samozaprzeczenia i inne brednie. Ale ileż można słuchać odgłosów
                                                słownej młocki? Przecież są inni forumowicze, jak focus35 którzy zastanawiają
                                                się zanim cokolwiek napiszą a i ich posty dają wiele do myślenia. Szkoda więc
                                                czasu na ciebie, nawet na jałową słowną szermierkę. Ty bowiem zamiast floretu
                                                operujesz szpadlem.

                                                Czasami rozmowa z osobą niewierzącą przypomina próbę gry w futbol Europejczyka z
                                                Amerykaninem. Bo dla mnie piłka to kula, dla niego jajco, dla mnie do bramki
                                                strzelić pod poprzeczkę, dla niego ponad, dla mnie piłka za boiskiem to aut, dla
                                                niego punkt. Ale i tak z takiej rozmowy można się czegoś ciekawego dowiedzieć.
                                                Przynajmniej o regułach jakie stosuje adwersarz. Ale takie porównanie nie
                                                dotyczy rozmowy z Tobą. Rozmowa z tobą to próba gry w tenisa z koniem, jedyna
                                                korzyć że uniknie się pokopania. Ale przyjemność żadna. A propos, w jednym z
                                                postów przyrównujesz przyjemność ze słownej przepychanki do orgazmu. Widzisz,
                                                mnie by takie skojarzenie w ogóle do głowy nie przyszło. Nigdy bym tego drugiego
                                                na piewsze nie zamienił, ani nawet nie porównał. Ale skoro tobie się kojarzy...
                                                Tym bardziej jest mi cię teraz szkoda.

                                                Ale gadu-gadu, a nie zauważyłem jeszcze jednego, baaaaardzo mądrego pytania

                                                Czy bóg już tworząc anioły i diabły planował ukrzyżowanie?

                                                I powiedz ile trzeba ci tłumaczyć? Jeśli coś wiesz to nie znaczy że coś
                                                planujesz. Zwłaszcza jeśli dotyczy to innych. Ja na przykład wiem, że jeszcze
                                                przez długi czas będziesz tu się rozpychał na forum wciskając wszystkim swoje
                                                kity. Wiem nawet że i ten post sprowokuje cię do naprodukowania kopy
                                                bezwartościowej słomy – wiedziałem to znacznie wcześniej i mówiłem to. Ale czy
                                                można powiedzieć, że ja to zaplanowałem? Że miałem na to jakikolwiek wpływ? No
                                                nie. Zaplanować mogę jedynie swoje działania. Przeto planuję już na żadne twoje
                                                niedorzeczne pytania i urągające zdrowemu rozsądkowi posty nie odpowiadać.
                                                • astrotaurus Re: Poprawione Kilka odpowiedzi dla Astrotaurusa 08.12.08, 03:57

                                                  mierzeja.znad.wisly napisał:

                                                  "Jest twój, powiedział, tylko jego samego na razie nie tykaj. Mówię "na razie",
                                                  choć w biblijnej bajce takiego sformułowania nie ma..."
                                                  ***Właśnie: nie ma. Ja mówię o tym co w Biblii jest. Twoich domysłów i
                                                  interpretacji nie będę analizować. Jeśli chodzi o moją interpretację całej
                                                  księgi, jest na tym wątku. Nie będę się powtarzać.**

                                                  Och, boziu, jaki biedny mierzeja! Niekontrolowane ataki własnego słowotoku mu
                                                  nie przeszkadzają, a moje dwa słowa mu przeszkadzają...
                                                  Ech, pajacu, pajacu...
                                                  Ale dobrze: masz bez "na razie" , skoro to Ci robi blokadę mózgu:

                                                  Bóg pokazał szatanowi Hioba sam z siebie i na propozycję tamtego przystał
                                                  natychmiast. Nie rozwiał jakichkolwiek możliwych wątpliwości, że pokazał Hioba
                                                  tylko jako przykład do naśladowania. Jest twój, powiedział, tylko jego samego
                                                  nie tykaj.
                                                  Ale przecież bóg wiedział co zrobi Hiob, co zrobi szatan, więc na pewno wiedział
                                                  też, że w dalszym ciągu eksperymentu on sam pozwoli jednak na tykanie Hioba.
                                                  Przecież to bóg - dla niego wiedzieć to nic nadzwyczajnego!
                                                  A może nie wiedział, że jak pokaże ot tak szatanowi Hioba, to skończy się to
                                                  również tegoż Hioba wrzodami?
                                                  Wiedział, czy nie wiedział?

                                                  Skoro spoko, jak zdecydowanie twierdzisz, wiedział co zrobi Judasz, aby
                                                  zagwarantować mu udane ukrzyżowanie (nie ingerując w jego wolną wolę!) to chyba
                                                  nie miał problemu z wiedzą na temat własnych posunięć i zdarzeń z życia Hioba
                                                  swoimi (z kolegą) posunięciami spowodowanych?
                                                  A może nie wiedział jednak, bo jest głupi i kieruje się emocjami?
                                                  A może nie można mu ufać jako stwórcy, skoro nad własnym jęzorem nie panuje i
                                                  daje się prowokować, nawet kosztem swojego wiernego fana?
                                                  A jeśli jego samego jego własny nieudany wytwór mógł tak na luzie wziąć na hak,
                                                  to czemu dupek ma ciągle pretensje do innego swojego nieudanego wytworu do zła
                                                  przez tego samego szatana sprowokowanego?


                                                  **Podlega. Wszelkie doktryny, również religijne dadzą się logicznie rozkminić.
                                                  Tomasz z Akwinu wyprowadził dowody kosmologiczne na istnienie Boga.**

                                                  O.K. Więc rozkminiamy! Choć zamydlasz swoim zwyczajem przypomnę, że chodzi o
                                                  logiczną weryfikacje przyczyn i źródeł TWOJEJ wiary czy religii...
                                                  Pseudointelektualne ble, ble na temat wywodów Tomasza z Akwinu pominę skoro sam
                                                  dostrzegasz ich nieistotność.
                                                  A poza tym gdybym chciał pogadać z Tomkiem Akwinowskim czy Ryśkiem Michałowskim
                                                  to wiem gdzie ich mam szukać, a Ty, zanim nie opanujesz sensownego mówienia na
                                                  temat tego co sam mówisz, nie będziesz partnerem do rozmowy na temat tego co
                                                  mówią inni.


                                                  **Nigdy nie było takiej odpowiedzialności. Kiedy dajesz komuś pełną wolność,
                                                  cała odpowiedzialność za czyny istoty wolnej leży po jej stronie. Tak się na
                                                  przykład staje z dziećmi gdy ukończą lat osiemnaście.**

                                                  Chcesz porównać możliwości boga i ziemskich rodziców w wyposażaniu i
                                                  przygotowywaniu dziecka/wytworu do życia?
                                                  Przypomnę Ci, że ludzie byli boskim drugim tworem myślącym. Normalny człowiek
                                                  jak chce uruchomić produkcję (zwłaszcza czegoś ważnego) w miliardach egzemplarzy
                                                  robi jakieś badania, prototypy itp., a potem gwarancja, rękojmia... - po prostu
                                                  cywilizacja!
                                                  A ten nieudolny, a zarozumiały głupek w niebie: pstryk i już - jedno badziewie,
                                                  drugie badziewie, a potem pretensje do swojego dzieła!
                                                  I jeszcze durny mierzeja mówi, że to dobrze!


                                                  **Tak naprawdę ludzie ukarali się sami. Największą kara polega na tym, ...**

                                                  Nie po to powtarzam kilkakroć to samo pytanie, żebyś mi odpowiadał na swoje
                                                  wizje, a nie na moje pytanie.
                                                  Z bólem serca powtórzę więc:
                                                  I czego się głupi dupek spodziewał, że musiał się potem rozgniewać i ukarać
                                                  straszliwie pierwszych ludzi?
                                                  Rozumiesz teraz?
                                                  Pytam o to czy wiedział czego się spodziewać, czy wiedział co się mogło stać i
                                                  stało, bo jakoś nie pasuje mi jego ewentualna wiedza do zdziwienia i
                                                  emocjonalnych reakcji....


                                                  **Nie. Jest to fizycznie niemożliwe bo jak przybijesz sobie nogi i jedną rękę do
                                                  desek, to nie masz już czym przybić tej ostatniej wolnej ręki......**

                                                  Ech, pajacu, pajacu!
                                                  Jeśli sukces inscenizacji na Golgocie, a co za tym idzie całej religii
                                                  chrześcijańskiej zawisł od wiedzy boga o zdarzeniach przyszłych (Judasz bez
                                                  ingerencji, przypominam) przydałyby się jakieś wiarygodne świadectwa takich jego
                                                  możliwości i temu służą moje pytania.


                                                  **I powiedz ile trzeba ci tłumaczyć? Jeśli coś wiesz to nie znaczy że coś
                                                  planujesz. Zwłaszcza jeśli dotyczy to innych. Ja na przykład wiem, że jeszcze
                                                  przez długi czas będziesz tu się rozpychał.....**

                                                  Ech, pajacu, ...jesteś niereformowalny.
                                                  Masz dane , aby z pewnym prawdopodobieństwem przewidywać możliwość zaistnienia
                                                  określonych zdarzeń czy to dotyczących mojego zachowania na forum , czy choćby
                                                  np. jutrzejszego wschodu słońca .
                                                  Spróbuj jednak przyjąć do wiadomości, że nie mówiąc o mnie (jednak masz jakiś
                                                  wpływ na moje ewentualne poczynania) na wschód słońca nigdy nie miałeś, nie masz
                                                  i miał nie będziesz żadnego wpływu.

                                                  A bóg miał i ma, i miał będzie. Na wszystko.
                                                  Nie dość, że wszystko stworzył, zaplanował i wyregulował mechanizmy, to jeszcze
                                                  snuje się snuj po świecie i co i rusz na czyjeś modlitwy reaguje poprawkami
                                                  przed nikim nie zdając z tego sprawy. A przecież wiesz, że dla swoich celów bóg
                                                  jest zdolny do ho, ho! Potrafi przecież nawet wyłączać ludziom wolną wolę bez
                                                  wyrzutów sumienia.
          • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 12:02

            mierzeja.znad.wisly napisał:

            **Z kart tej księgi wynika niezbicie że wszystko co dobre pochodzi od Boga,
            wszystko co złe (w tym co złe dla ludzi) - od Szatana. **

            "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. WSZYSTKO
            przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało." - a to z
            jakiej książki jest niezbicie zacytowane?
            "A przez niego WSZYSTKO się stało" - a kto to takie pacierze klepie?

            Bóg jest w waszej religii przyczyną i stwórcą WSZYSTKIEGO i dopiero manipulanci
            w szatach czarodziejów doprowadzili baranki boże do takiego upodlenia umysłu, że
            jak zrobią coś dobrze czy trafią na sprzyjające okoliczności, to dziękują bogu,
            a jak zrobią coś źle czy trafią na niesprzyjające okoliczności , to obwiniają
            siebie.


            Zresztą możesz wnieść twórczy wkład choćby w wątku o tym traktującym:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=78624950&wv.x=2&a=78624950

            **Jednak kto wybiera zło do samego końca zazwyczaj kończy marnie. Vide przypadek
            Judasza Iskarioty.**

            Załóżmy na chwilę, że ten szkaradny Judasz miałby lepszą wolną wolę, niż tą,
            którą dostał od tego debilnego brakoroba, nazywanego przez was wszechmogącym i
            wszechdobrym bogiem...
            Pomijając już zamiłowanie boga do głupawych inscenizacji , w której tu Judasz
            musiał podejść i całować się z Jezusem, jakby nie było lepszych metod wskazania
            przez zdrajcę... (o innej boskiej inscenizacji możesz się wypowiedzieć np tu:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=721&w=87938377 ),
            powiedz jak by to było gdyby Judasz miał w swojej wolnej woli większy udział
            woli czynienia dobra i nie sprzedał waszego boga? I gdyby nawet sami go oprawcy
            znaleźli , tylko Piłata ruszyłoby sumienie?
            Czy Jezus sam by się ukrzyżował? Nie byłabyż wtedy Twoja religia jeszcze
            bardziej obciachowa, niż jest teraz?
            • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 15:29

              Zapomniałeś zwrócić uwagę, że zdanie zaczyna się od okolicznika czasu: “Na
              początku...” Dlatego między innymi mamy pewność, że to nie Bóg stworzył
              aluminiowy siding, granaty przeciwpancerne i składankę z przebojami Dody. Czy
              jest to dla ciebie jasne i zrozumiałe? Procesor który umożliwia ci wypisywanie
              wydumanych nonsensów nosi prawdopodobnie napis “Made in China” ale na pewno nie
              “Made in Heaven”. I całkiem słusznie. Okolicznik “na początku” jest ważnym
              elementem zdania, które zacytowałeś. Ale komu ja to piszę?... I po co? Nie
              pierwszy raz dowodzisż, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem.

              Na pytania “Co by było gdyby...” nie odpowiadam z zasady. Na takie pytania nie
              da się udzielić sprawdzalnej odpowiedzi. Cokolwiek się odpowie, będzie to
              urojenie powstałe w czyjejść głowie. A ty przecież o tym nie lubisz rozmawiać.

              Choć... czasami człowiek intuicyjnie przeczuwa prawidłową odpowiedź. Na przykład
              gdy pomyślę co by było gdybyś ty umiał czytać i logicznie myśleć albo kierował
              się zdrowym rozsądkiem, to sądzę, że po prostu nie zadawałbyś równie
              idiotycznych pytań. Ale pewności co do tego nie mam. Nie mówiąc już o dowodach.
              • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 15:56
                Nie bardzo zgadzam sie z Twoja logiką. Przecież twórców bomby
                atomowej tez oskarżamy o konstrukcję tak strasznego narzędzia, choc
                przecież to nie oni zrzucali ją na japońskie miasta. Czyż nie
                większą odpowiedzialność ponosi wszechmogący wprawiający w ruch
                Wszechświat, także za odleglejsze konsekwencje swego czynu? Prędzej
                bowiem od niego niż od ludzkich konstruktorów, można wymagać
                przewidywania konsekwencji własnego czynu.
                • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 17:57
                  Jak k

                  piwi77 napisał:

                  > Nie bardzo zgadzam sie z Twoja logiką. Przecież twórców bomby
                  > atomowej tez oskarżamy o konstrukcję tak strasznego narzędzia, choc
                  > przecież to nie oni zrzucali ją na japońskie miasta. Czyż nie
                  > większą odpowiedzialność ponosi wszechmogący wprawiający w ruch
                  > Wszechświat, także za odleglejsze konsekwencje swego czynu? Prędzej
                  > bowiem od niego niż od ludzkich konstruktorów, można wymagać
                  > przewidywania konsekwencji własnego czynu.

                  Jak ktoś konstruuje bomby to wie, że nie służą one do niczego innego prócz
                  niszczenia i zabijania. Ale jak ktoś spłodził syna, a ten syn wnuka, a jeśli ten
                  wnuk, już pełnoletni, postąpi wbrew woli ojca i dziadka, a nawet specjalnie im
                  na złość i obrabuje bank zabijając policjanta, to dziadka nie da sie w tę
                  zbrodnię wkręcić. Nobel (wynalazca dynamitu) nie jest winny ataków
                  terrorystycznych.
                  • mierzeja.znad.wisly Pytania i odpowiedzi na zapas 07.12.08, 17:52
                    Nie chcę cię jednak tak zostawić bez niczego i na koniec udzielę Ci uprzedzająco
                    odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania dotyczące najbardziej
                    skomplikowanych kwestii wiary, jakich jeszcze zapomniałeś zadać. Są one nieco
                    mądrzejsze od tych, które zadałeś do tej pory, ale WIERZĘ (zupełnie bez dowodów,
                    a nawet wbrew dowodom, jakich sam mi dostarczyłeś), że przy odrobinie wysiłku
                    uda ci się je rozkminić.

                    1. W którym miejscu zaczyna się kula?
                    Na czubku.
                    2. Co na obiad gotują dla króla?
                    Flaki z pulpetamy.
                    3. Ile kroków jest stąd do Powiśla?
                    354.211,7
                    O czym myślałby stół, gdyby myślał?
                    O konieczności podważenia dowodu na zasadę nieoznaczoności Heisenberga
                    5. Czy lenistwo na łokcie się mierzy?
                    Lenistwa się nie mierzy. Lenistwo się waży. Na pudy. Tak jak nudę.
                    6. Skąd wiadomo, że Jurek to Jerzy?
                    Z wykopalisk w Biskupinie.
                    7. Po co łysym potrzebna łysina?
                    Do sygnalizacji świetlnej na odległość.
                    8. Kto indykom guziki zapina?
                    Pani Jadzia. Według instrukcji gajowego Maruchy
                    9. Kto powiedział, że kury są głupie?
                    Arystoteles. Ale to było w afekcie i po pijaku.
                    10 Ile much może zmieścić się w zupie?
                    Zależy od promienia talerza i gęstości polewki. Średnio od dwudziestu siedmiu do
                    czterysta czternastu.


              • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 16:16

                mierzeja.znad.wisly napisał:

                **Zapomniałeś zwrócić uwagę, że zdanie zaczyna się od okolicznika czasu: “Na
                początku...”**

                A może, zamiast mendzić po swojemu, powiedziałbyś, gdzie był koniec tego
                początku i jak to w ogóle dalej biegło, że już potem wbrew bogu i bez niego się
                odbywało?
                Wskazałem Ci wątek, w którym jak raz akurat prosiłoby się o jakieś na ten temat
                dane, którymi niewątpliwie dysponujesz...

                I popatrz na swój post, bo jest on taki jak większość Twoich postów:
                zdanie zaprzeczenia kierowane do oponenta i potem wytrysk inwektyw i wymysłów.
                Konkretów upodlony religią mózg nie posiada i nie potrafi zatem nimi operować?

                Zamiast gdybać na temat mojej umiejętności czytania i rozumienia , pogdybałbyś
                na temat wolnej woli Judasza i ewentualnych konsekwencji jego poczynań odległych
                od tego , co zostało w biblii opisane. Przecież moja sugestia nie jest wyssana z
                palca, jeśli dobry bozia dał ludziom wolną wolę.

                Tyle że musiałbyś się wtedy wysilić, a plucie na mnie dostarcza Ci zapewne orgazmów.

                Parszywy masz charakter, mierzejo, parszywy ze szczętem....
                • mierzeja.znad.wisly Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 06.12.08, 17:52
                  Parszywy? No dobra. Ale ze szczętem? Ze szczętem? Z tym szczętem to trochę
                  przesadziłeś.

                  Początek był na początku (zmiłuj się, astrotaurus, czy ja muszę pisać takie
                  oczywistości). Znasz Ewangelię Jana to i Księga Rodzaju pewnie nie jest Ci obca.
                  Na początku wszystko było cacy i wszyscy ludzie byli hepi. Słowem: raj w Edenie.
                  Zaczęło się od tego że ludziom było mało i chcieli jeszcze poznać zło. W ten
                  sposób uzyskali od Swego stwórcy autonomię (bo zło to oddzielenie od dobra) ale
                  i zło poznali bardziej niż by chcieli. Kapewu?

                  Na pytania „co by było gdyby” nie odpowiadam, czy to chodzi o Ukrzyżowanie czy o
                  ewentualne zwycięskie zakończenie Powstania Warszawskiego. Gdybanie do niczego
                  nie prowadzi a na pewno nie wyjaśnia sensu tego co jest. Szkoda czasu.

                  Jeśli chodzi o wolną wolę Judasza: dysponował on taką samą wolną wolą jak Ty i
                  ja. Nie musiał zdradzać Jezusa. Nikt go nie determinował. A że Jezus, według
                  chrześcijan Syn Boży, wiedział że go zdradzi... cóż w tym nadzwyczajnego. Nie
                  oznacza to że wolę jego determinował. Ja na przykład dobrze wiem że nim ten rok
                  się skończy jeszcze nie raz ordynarnie zjedziesz niejedną osobę na tym forum lub
                  będziesz próbował wciskać komuś swoje pseudoargumenty. Powiem Ci więcej, ja
                  wiem, że nie będziesz potrafił odmówić sobie odpowiedzi na ten właśnie post. Że
                  na sto procent do niego nawiążesz, jak nie na tym wątku to na innym? I co ty na
                  to? Wiem również że nie będziesz się w stanie powstrzymać żeby od tego momentu
                  nie odpowiadać na żaden mój post, ani nigdy w życiu nie nawiązać do żadnej mojej
                  wypowiedzi na tym forum? I co ty na to? Myślisz, ze przez tą wiedzę mam
                  jakikolwiek wpływ na Twoją wolę? Odpowiedz! I pamiętaj, że odpowiedź potwierdzi
                  moją doskonałą wiedzę na temat tego co zrobisz, mimo że Twojej woli w żaden
                  sposób nie determinuję.
                  • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 07.12.08, 00:24
                    mierzeja.znad.wisly napisał:

                    **Początek był na początku (zmiłuj się, astrotaurus, czy ja muszę pisać takie
                    oczywistości).**

                    A może, zamiast pajacować po swojemu zajrzałbyś do mojego posta, a nie do
                    lustereczka? Ja pytałem o koniec tego początku.

                    Skoro tylko na samym początku bóg był przyczyną WSZYSTKIEGO, to kiedy ten
                    początek się skończył i siłę sprawczą stanowiło już również coś nieboskiego? I
                    skąd to coś się wzięło?
                    Kiedy i dlaczego skończyła się odpowiedzialność nieskończenie genialnego
                    przecież podobno wytwórcy za własne wytwory?

                    Lepiąc z prochu ziemi Adama bóg wiedział już, że ma za sobą jakże nieudane próby
                    stworzenia istot żywych, choćby tylko niematerialnych.
                    Przynajmniej część tych istot, znaczna siłowo część, działała przecież
                    niezgodnie chyba z zamysłem boskim. A może zgodnie, bo bóg już tworząc anioły i
                    diabły planował ukrzyżowanie?
                    Bo, jeśli nie planował z góry ukrzyżowania, to czemu, mając już straszliwy
                    przykład własnej nieudolności stworzył później tak lichą istotę jak człowiek i
                    obdarzył ją tak lichą wolną wolą z tak lichym udziałem woli czynienia dobra i
                    lichym udziałem woli bezmyślnego, nie poddanego empirycznemu doświadczeniu i
                    logicznemu rozbiorowi, posłuszeństwa?
                    W dodatku tę lichą istotę poddał niesłychanej i zakazanej w cywilizowanym
                    świecie prowokacji z udziałem swojego pierwszego niedanego wytworu.
                    I czego się głupi dupek spodziewał, że musiał się potem rozgniewać i ukarać
                    straszliwie pierwszych ludzi? Wszystkich następnych zresztą też zgodnie z obcą
                    cywilizacji zasadą odpowiedzialności za grzechy przodków aż do samego raju wstecz.


                    **Jeśli chodzi o wolną wolę Judasza: dysponował on taką samą wolną wolą jak Ty i
                    ja. Nie musiał zdradzać Jezusa. Nikt go nie determinował. A że Jezus, według
                    chrześcijan Syn Boży, wiedział że go zdradzi... cóż w tym nadzwyczajnego.**

                    Się ma boga w głowie to trudno chyba o cokolwiek nadzwyczajnego, skoro nawet
                    loty w kosmos luzem są dla was zwyczajne i czary-mary wyczyniane przez obrazki i
                    ludzi w szatach czarodziejów są dla was zwyczajne!
                    Ale pytanie ciągle to samo: jak to jest z tym co bóg wiedział czy nie wiedział?
                    Judasz go nie zaskoczył.
                    Hiob go nie zaskoczył.
                    A diabeł i Adam go zaskoczyli?

                    I od kiedy Bóg wiedział, że Judasz go nie zaskoczy?
                    • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 07.12.08, 13:14

                      I dodam jescze, mierzejo.znad.wisly coś do kwestii:
                      "I czego się głupi dupek spodziewał, że musiał się potem rozgniewać i ukarać
                      straszliwie pierwszych ludzi?"

                      Chodzi mianowicie o spokój, jaki daje wiedza.
                      Gdyby Jehowa był bogiem mądrym, miłosiernym i wszechwiedzącym (już nie mówię
                      PRZED, ale kiedy stało się co się stało), gdyby naprawdę wiedział jaki numer
                      pierwsi rodzice wywiną z jego szatańskim kolesiem/wytworem nie miotałby się jak
                      głupi, tylko by porozmawiał , powiedziałby: " kocham was ,dzieci, ale umowa to
                      jest umowa...itd".
                      Te chimeryczne sztuczki z gniewem i mieczem ognistym nie miałyby miejsca gdyby
                      wiedział.

                      Gdzieś tam wspomniałeś o adekwatności treści bajek biblijnych do ówczesnych
                      adresatów.... o zmianie, która nastąpiła w NT wobec starego...

                      A gdyby Jezus się wstrzymał ze 2 000 lat ze swoim urodzeniem, myślisz, że też by
                      odstawiał sztuczki z lataniem w kosmos? :D
    • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 22:40
      Tak Ci się tylko zdaje. Bóg to nie jest złota rybka spełniająca życzenia, ani
      kura znosząca złote jajka.
      Nasze winy nie są urojone, są to grzechy które popełniliśmy pod wpływem złego
      szatana. Jak można traktować grzech jako coś urojonego ??? No jak hallo
      wytłumacz mi to. Przecież jeżeli zrobię coś złego to to ma pewne konsekwencje,
      więc nie może być urojeniem. Jeżeli będę się wyśmiewała z kogoś, kradła, kłamała
      itp. to sprawię komuś przykrość. Jak mój mąż mnie zdradzi i ja się o tym dowiem,
      to załamie mi się świat. Czy mój ból i cierpienie będzie urojeniem NIE. A może
      powinnam mieć pretensje do BOGA że to przez niego zdradził mnie mąż, chyba
      raczej nie.
      Biblię czytam i to z uwagą i naprawdę tylko w księdze Hioba jest nawiązanie do
      tego co mówisz. Za to znam wiele wiele przykładów na to że Bóg wysłuchuje ludzi.
      Chociażby rozmowa Boga z Abrahamem
      Bóg rzekł do Abrahama: ”Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo
      występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie. Chcę więc iść i zobaczyć, czy
      postępują tak, jak głosi oskarżenie, które do Mnie doszło, czy też nie; dowiem
      się”. Wtedy to dwaj mężowie odeszli w stronę Sodomy, a Abraham stał dalej przed
      Panem. Zbliżywszy się do Niego, Abraham rzekł: ”Czy zamierzasz wygubić
      sprawiedliwych wespół z bezbożnymi? Może w tym mieście jest pięćdziesięciu
      sprawiedliwych; czy także zniszczysz to miasto i nie przebaczysz mu dla owych
      pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy w nim mieszkają? O, nie dopuść do tego,
      aby zginęli sprawiedliwi z bezbożnymi, aby stało się sprawiedliwemu to samo, co
      bezbożnemu. O, nie dopuść do tego. Czyż Ten, który jest sędzią nad całą ziemią,
      mógłby postąpić niesprawiedliwie?”. Pan odpowiedział: ”Jeżeli znajdę w Sodomie
      pięćdziesięciu sprawiedliwych, przebaczę całemu miastu dla nich”. Rzekł znowu
      Abraham: ”Pozwól, o Panie, że jeszcze ośmielę się mówić do Ciebie, choć jestem
      pyłem i prochem. Gdyby wśród tych pięćdziesięciu sprawiedliwych zabrakło pięciu,
      czy dla braku tych pięciu zniszczysz całe miasto?”. Pan rzekł: ”Nie zniszczę,
      jeśli znajdę tam czterdziestu pięciu”. Abraham znów odezwał się tymi słowami: ”A
      może znalazłoby się tam czterdziestu?”. Pan rzekł: ”Nie dokonam zniszczenia
      przez wzgląd na tych czterdziestu”. Wtedy Abraham powiedział: ”Niech się nie
      gniewa Pan, jeśli rzeknę: może znalazłoby się tam trzydziestu!”. A na to Pan:
      ”Nie dokonam zniszczenia, jeśli znajdę tam trzydziestu”. Rzekł Abraham: ”Pozwól,
      o Panie, że ośmielę się zapytać: gdyby znalazło się tam dwudziestu?”. Pan
      odpowiedział: ”Nie zniszczę przez wzgląd na tych dwudziestu”. Na to Abraham: ”O,
      racz się nie gniewać, Panie, jeśli raz jeszcze zapytam: gdyby znalazło się tam
      dziesięciu?”. Odpowiedział Pan: ”Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu”.
      A jeżeli chodzi o mnie to uwierz nie wszystkie moje prośby wysłuchuje Bóg,
      ale nigdy nie zostawił mnie samej w moim cierpieniu nigy, nawet jak umierała
      moja mamunia to i Bóg i Najświętsza Maryja Panna byli ze mną. Bóg robi wszystko
      by zbawić człowieka. Niektórzy z nas wyznają taką zasadę jak trwoga to do Boga,
      a jak jest już dobrze to szybko przyzwyczajają się do dobre. Wszystko co dobre
      zawdzięczają sobie, a co złe oczywiście zawdzięczają Bogu :-) Czy nie jest tak?
      Jest jest sama kiedyś byłam taką hipokrytką, jak mi się coś złego działo to
      biegiem do kościoła się modlić, jak się sytuacja wyklarowała doznawałam amnezji
      i przestawałam myśleć o Bogu...
      Pozdrawiam :-D
      • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 23:08
        Bóg mnie zawiódł.Jeżeli jest wszechwiedzący to wiedział , że odwrócę się od Niego .Widocznie taka była jego wola ,bo byłam zbyt upierdliwa.
        Już pisałam:
        Jeżeli to szatan opiekuje się mną i moją rodziną , ostrzega przed złem i sprawia , że nie mam zmartwień to będę z nim trzymała.Ty zoeyo masz prawo ufać Bogu i starać się zasłużyć na życie wieczne( nie wiadomo jakie zdanie o Twoich zasługach będzie miał Bóg).Mi wystarczy tu i teraz.Nie jestem ani pazerna , ani naiwna żeby wierzyć w ciągłe obiecanki.
        • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 21.11.08, 23:37
          pocoo napisała:

          > Bóg mnie zawiódł.Jeżeli jest wszechwiedzący to wiedział , że odwrócę się od Nie
          > go .Widocznie taka była jego wola ,bo byłam zbyt upierdliwa.
          > Już pisałam:
          > Jeżeli to szatan opiekuje się mną i moją rodziną , ostrzega przed złem i sprawi
          > a , że nie mam zmartwień to będę z nim trzymała.Ty zoeyo masz prawo ufać Bogu i
          > starać się zasłużyć na życie wieczne( nie wiadomo jakie zdanie o Twoich zasług
          > ach będzie miał Bóg).Mi wystarczy tu i teraz.Nie jestem ani pazerna , ani naiwn
          > a żeby wierzyć w ciągłe obiecanki.
          mnie natomiast to co jest tu i teraz nie bardzo interesuje, jasne że jak każdy z
          nas chciałabym być szczęśliwa mieć dom rodzinę, kasę na fajne wczasy, a przede
          wszystkim, żeby moja mamunia ukochana żyła :-) Ale jeżeli tego nie będę miała to
          trudno Jezus powiedział "nie samym chlebem człowiek żyje, ale każdym słowem,
          które pochodzi od Boga" Nie zastanawiasz się czasami skąd jesteś, kto ci dał
          życie od kogo pochodzisz ? Czy może uważasz że jesteś tylko przypadkowym
          produktem ewolucji ? bo jeśli tak to w porządku rozumiem Twoje podejście do tu i
          teraz. Jesteś tylko kupą sklejonych ze sobą komórek, które kiedyś obumrą i w
          zasadzie rzeczywiście Carpe Diem. Ja natomiast wiem że poza ciałem mam także
          dusze, która jest nieśmiertelna. Jezus powiedział „Nie bójcie się tych, którzy
          zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który ciało i
          duszę może zatracić w piekle. ...
          Co Ci z tych 60 70 czy 100 lat na tej ziemi, zastanów się przed nami jest cała
          wieczność z Bogiem który jest miłością. Czy naprawdę chcesz żyć bez Boga z
          diabłem, który cię podstępem kupuje ? Daje Ci coś ale potem będzie chciał za to
          odpłatę.
          www.voxdomini.com.pl/sw/gloria_polo.htm poczytaj proszę o tej historii :-)
          Pozdrawiam
          • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 08:27
            Każdą z nas co innego zadawala. Z całą stanowczością i odpowiedzialnoscią twierdzę , że miłość Boga Jahwe do ludzi opisana w Świętej Księdze Biblii , jest złą miłością i uciekam od niej jak najdalej mogę.
            Taką boską miłość przejawiają faceci , którzy maltretują swoje kobiety wmawiając im że to kara za nieposłuszeństwo.Posiniaczoną kobietę ,z wybitymi zębami głaszcze drań po twarzy mowiąc jak bardzo ją kocha i nie wyobraża sobie życia bez niej.Takim workiem treningowym dla Boga są ludzie. Kogo Bóg miłuje tego karze.Na życie wieczne trzeba sobie zasłużyć. Jeżeli religia pomaga Ci w życiu , to musisz wierzyć.
            Co zaś tyczy nieśmiertelnej duszy to ja nazywam ją ciałem astralnym.
            • krytykantka07 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 12:41
              Hmmmmm to ciekawe ;). Doszłaś do podobnego wniosku. Skoro dla JHWH
              ludzie są workiem treningowym, to on zachowuje sie tak jakby był
              alkoholikiem, a wierzący byli współuzależnieni. Wszak najbardziej
              kochające są żony alkoholików. Wybaczają, przyjmują winę na siebie i
              czekają na cud. Czasami nie doczekają. Czasami zostają nie tylko
              pobite, ale i zabite. To nawet nie jest chora miłość to tylko
              uzależnienie i brak wiary we własne siły. No i co ludzie powiedzą.
              To właśnie JHWH rękami swoich kapłanów zgotował taki los kobietom
              ofiarom przemocy domowej. Bo JHWH w taki sposób postępuje z ludźmi.
              Zatem życie doczesne ludzi niewiele jest dla niego warte...
              • 4cyrus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:40
                Wiara religijna sa to tylko religijne urojenia dopasowywane do ludzkich
                fantazji,a ktorych podstawa właśnie jest najmniejszy barak wiedzy, co wiedze tą
                ma zastapić.
                Wiecej nauki,mniej religii.
                • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:24
                  4cyrus napisał:

                  > Wiara religijna sa to tylko religijne urojenia dopasowywane do ludzkich
                  > fantazji,a ktorych podstawa właśnie jest najmniejszy barak wiedzy, co wiedze tą
                  > ma zastapić.
                  > Wiecej nauki,mniej religii.

                  Tak się składa że pracuje w środowisku ludzi uczonych, często są to nawet
                  umysły ścisłe i większość z tych ludzi kocha Boga, oczywiście zdarzają się i
                  przypadki ludzi nie wierzących, ale nigdy nikt z tych ludzi nie wyrażał się w
                  taki sposób jak nie którzy z Was o Bogu.

                  Urojenia powstają na skutek chorej psychiki i takie stany się leczy. Uważasz
                  więc że Wszyscy ludzie wierzący na całym Świecie są psychiczni nie douczenie i
                  mają urojenia tak ? Tylko ty jeden nie masz urojeń, bo w nic nie wierzysz. A
                  może też masz urojenia, bo wierzysz w diabła i w razem z nim knujesz przeciwko
                  Bogu, aby zniechęcić ludzi do Boga :-(

                  Pomyśl ile jest w tobie negatywnych emocji, to naprawdę nie jest dobre ani dla
                  Ciebie alni dla Twojego otoczenia.
                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:27
                    zoeyo napisała:
                    > Tak się składa że pracuje w środowisku ludzi uczonych, często są to nawet
                    > umysły ścisłe i większość z tych ludzi kocha Boga, oczywiście zdarzają się i
                    > przypadki ludzi nie wierzących, ale nigdy nikt z tych ludzi nie wyrażał się w
                    > taki sposób jak nie którzy z Was o Bogu.

                    Na której uczelni katolickiej tak jest ??
                    • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:06
                      kolter_hugh1 napisał:

                      > zoeyo napisała:
                      > > Tak się składa że pracuje w środowisku ludzi uczonych, często są to nawet
                      > > umysły ścisłe i większość z tych ludzi kocha Boga, oczywiście zdarzają si
                      > ę i
                      > > przypadki ludzi nie wierzących, ale nigdy nikt z tych ludzi nie wyrażał s
                      > ię w
                      > > taki sposób jak nie którzy z Was o Bogu.
                      >
                      > Na której uczelni katolickiej tak jest ??

                      Nie wiem nic o żadnej uczelni katolickiej, jestem po zarządzaniu personelem, a
                      pracuje z lekarzami i profesorami dodam że nie po teologii.

                      A z twoich uwag nic nie wynika tylko cynizm, typowe dla braku argumentów.
                      • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:10
                        zoeyo napisała:
                        > Nie wiem nic o żadnej uczelni katolickiej, jestem po zarządzaniu personelem, a
                        > pracuje z lekarzami i profesorami dodam że nie po teologii.

                        Ta ,i oni tak z tobą o swojej wierze w bozie trajkocą ?

                        > A z twoich uwag nic nie wynika tylko cynizm, typowe dla braku argumentów.

                        Ta, ale jakich argumentów można uzyc dla kogos kto ma klapki na oczach ?
                        • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:53
                          kolter_hugh1 napisał:

                          > zoeyo napisała:
                          > > Nie wiem nic o żadnej uczelni katolickiej, jestem po zarządzaniu personel
                          > em, a
                          > > pracuje z lekarzami i profesorami dodam że nie po teologii.
                          >
                          > Ta ,i oni tak z tobą o swojej wierze w bozie trajkocą ?
                          >
                          > > A z twoich uwag nic nie wynika tylko cynizm, typowe dla braku argumentów.
                          >
                          > Ta, ale jakich argumentów można uzyc dla kogos kto ma klapki na oczach ?
                          >

                          Ta ,i oni tak z tobą o swojej wierze w bozie trajkocą ?
                          czasami trajkocą, czasami nie to zależy, ludzi poznaje się po ich czynach a nie
                          po tym co mówią.

                          > Ta, ale jakich argumentów można uzyc dla kogos kto ma klapki na oczach ?

                          To samo mogłabym powiedzieć o to Tobie jakich argumentów niby miałabym użyć w
                          rozmowie z kimś kto ma klapki na oczach, bo ty również tak jak i ja obstajesz
                          przy swoim. A mimo to przedstawiam Ci swoje poglądy i argumenty, mając nadzieje
                          że mnie wysłuchasz.
                          • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:00
                            zoeyo napisała:
                            > czasami trajkocą, czasami nie to zależy, ludzi poznaje się po ich czynach a nie
                            > po tym co mówią.
                            >

                            To ciekawe ,bo ja w przeciwieństwie do wielu Tzw; wierzących nie kradnę nie
                            morduję nie szukam miejsca w cudzym łożu ,ale za bardzo w bozię nie wierzę , i
                            to tez można zobaczyć ?

                            > To samo mogłabym powiedzieć o to Tobie jakich argumentów niby miałabym użyć w
                            > rozmowie z kimś kto ma klapki na oczach, bo ty również tak jak i ja obstajesz
                            > przy swoim. A mimo to przedstawiam Ci swoje poglądy i argumenty, mając nadzieje
                            > że mnie wysłuchasz.

                            Wysłuchałem i nawet przeczytałem ::)) ale ponad 20 letnie zainteresowanie biblią
                            owocują tym że wiem na pewno ze w niebie jest tylko czarna dziura ,a boga ani
                            widu ani słychu .
                            • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:19
                              kolter_hugh1 napisał:

                              > zoeyo napisała:
                              > > czasami trajkocą, czasami nie to zależy, ludzi poznaje się po ich czynach
                              > a nie
                              > > po tym co mówią.
                              > >
                              >
                              > To ciekawe ,bo ja w przeciwieństwie do wielu Tzw; wierzących nie kradnę nie
                              > morduję nie szukam miejsca w cudzym łożu ,ale za bardzo w bozię nie wierzę , i
                              > to tez można zobaczyć ?
                              >
                              > > To samo mogłabym powiedzieć o to Tobie jakich argumentów niby miałabym uż
                              > yć w
                              > > rozmowie z kimś kto ma klapki na oczach, bo ty również tak jak i ja obsta
                              > jesz
                              > > przy swoim. A mimo to przedstawiam Ci swoje poglądy i argumenty, mając na
                              > dzieje
                              > > że mnie wysłuchasz.
                              >
                              > Wysłuchałem i nawet przeczytałem ::)) ale ponad 20 letnie zainteresowanie bibli
                              > ą
                              > owocują tym że wiem na pewno ze w niebie jest tylko czarna dziura ,a boga ani
                              > widu ani słychu .
                              To bardzo się chwali że nie kradniesz nikomu źle nie życzysz ( z wyjątkiem Boga)
                              i znajdujesz miejsca w cudzym łożu, czyli jednak coś nas łączy. I masz rację że
                              pewnie w swoim postępowaniu mógłbyś być przykładem dla wielu "katolików". Ale
                              wiedz jedno to że ktoś nazywa siebie katolikiem i chodzi do kościoła wcale nie
                              daje mu miejsca po śmierci z Bogiem. Księża, nawet Papież o którym pisałeś,
                              policjanci, nauczyciele prezydenci, są tylko ludźmi, czyli mają skłonność do
                              słabości, a ich grzechy nie mogą być traktowane jako dowód w sprawie że Boga nie
                              ma. Bo jeżeli Papież cudzołoży a w historii papiestwa było wiele takich
                              przypadków, to nie oznacza to, ze Bóg jest zły bo mu na to pozwala. Papież jak
                              każdy z nas jest tylko człowiekiem i również dostał wolną wolę, i jest narażony
                              na słabości na pokusy itp.

                              Dziwię się Tobie że po ponad 20 latach studiowania Biblii znalazłeś w niej tylko
                              czarną dziurę :-(
                              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:29
                                zoeyo napisała:

                                > To bardzo się chwali że nie kradniesz nikomu źle nie życzysz ( z wyjątkiem Boga
                                > )

                                Masz dowody na to że żle życzę twojemu bogu ?

                                > i znajdujesz miejsca w cudzym łożu, czyli jednak coś nas łączy.

                                Nie , ja to robie inaczej , najpierw szukam takiej pani potem wspólnie kupujemy
                                łoże i robimy tona swoim ::))) więc cudzołóstwa niema ::))))))))))))))

                                I masz rację że
                                > pewnie w swoim postępowaniu mógłbyś być przykładem dla wielu "katolików".

                                Myślę że tak dla 85 % ::)))

                                Ale
                                > wiedz jedno to że ktoś nazywa siebie katolikiem i chodzi do kościoła wcale nie
                                > daje mu miejsca po śmierci z Bogiem. Księża, nawet Papież o którym pisałeś,
                                > policjanci, nauczyciele prezydenci, są tylko ludźmi, czyli mają skłonność do
                                > słabości, a ich grzechy nie mogą być traktowane jako dowód w sprawie że Boga ni
                                > e
                                > ma.


                                Ta to po co spowiedż ?

                                Bo jeżeli Papież cudzołoży a w historii papiestwa było wiele takich
                                > przypadków, to nie oznacza to, ze Bóg jest zły bo mu na to pozwala. Papież jak
                                > każdy z nas jest tylko człowiekiem i również dostał wolną wolę, i jest narażony
                                > na słabości na pokusy itp.

                                Powiedz to opornik4 lub małej mi ::))))
                                >
                                > Dziwię się Tobie że po ponad 20 latach studiowania Biblii znalazłeś w niej tylk
                                > o
                                > czarną dziurę :-(

                                A ty co znalazłaś?
                                • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:35
                                  > A ty co znalazłaś?

                                  Ja znalazłam Miłosiernego Chrystusa, który umarł za moje grzechy na krzyżu z
                                  własnej nie przymuszonej woli, dlatego ze mnie kocha i każdego z nas.
                                  I za to go kocham bo zrobił coś dla mnie bezinteresownie, bo cóż ja jemu mogę
                                  dać, NIC tylko siebie ze swoimi słabościami.
                                  Natomiast o czarnej dziurze nic nie znalazłam
                                  Pozdrawiam Kolegę i życzę miłego wieczoru :-)
                                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 19:46
                                    zoeyo napisała:

                                    > > A ty co znalazłaś?
                                    >
                                    > Ja znalazłam Miłosiernego Chrystusa, który umarł za moje grzechy na krzyżu z
                                    > własnej nie przymuszonej woli, dlatego ze mnie kocha i każdego z nas.
                                    > I za to go kocham bo zrobił coś dla mnie bezinteresownie, bo cóż ja jemu mogę
                                    > dać, NIC tylko siebie ze swoimi słabościami.
                                    > Natomiast o czarnej dziurze nic nie znalazłam
                                    > Pozdrawiam Kolegę i życzę miłego wieczoru :-)

                                    Ja zaś znalazłem małego mściwego plemiennego bożka , któremu nagle po 4
                                    tysiącach lat odwróciło się w głowie i nagle stal sie miłosierny !!
                                    Podejrzewam ze wkład w to miła jego konkubina Maria ::)))
                                  • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 23:53

                                    to bardzo samolubna i okrutna jestes, skoro cieszysz sie z tego, ze
                                    milosc polega na okrucienstwie i Bog musial umierac w meczarniach za
                                    Twoje jeszcze niepopelnione grzechy - nie rozumiem jak ludzie moga
                                    widziec w tym cos pieknego a tym bardziej wznioslego...

                                    zoeyo napisała:

                                    > > A ty co znalazłaś?
                                    >
                                    > Ja znalazłam Miłosiernego Chrystusa, który umarł za moje grzechy
                                    na krzyżu z
                                    > własnej nie przymuszonej woli, dlatego ze mnie kocha i każdego z
                                    nas.
                                    > I za to go kocham bo zrobił coś dla mnie bezinteresownie, bo cóż
                                    ja jemu mogę
                                    > dać, NIC tylko siebie ze swoimi słabościami.
                                    > Natomiast o czarnej dziurze nic nie znalazłam
                                    > Pozdrawiam Kolegę i życzę miłego wieczoru :-)
                                  • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 00:09
                                    zoeyo napisała:
                                    >
                                    > Ja znalazłam Miłosiernego Chrystusa, który umarł za moje grzechy na krzyżu z
                                    > własnej nie przymuszonej woli,

                                    Cytujesz Biblię nie rozumiejąc jej wcale.Jezus umarł z własnej woli czy była to wola jego ojca? Wybaczenie grzechow i zbawienie zależy od Boga Ojca.Dlaczego posłał ojciec swego syna na śmierć? Bo co ? Bo gdyby nie kazał zabić swego syna(tak ,Bóg posłał Jezusa na ziemię aby umarł w kwiecie wieku)to nie odpuściłby ludziom grzechów?
                                    Ktoś robi Ciebie na szaro.
                                    • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 17:33
                                      pocoo napisała:
                                      > Cytujesz Biblię nie rozumiejąc jej wcale.Jezus umarł z własnej woli czy była to
                                      > wola jego ojca?

                                      Zdaje się ze bozia kazali a Jezus zrobili !
                                      Mat 26,39
                                      I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi słowami: Ojcze mój,
                                      jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak Ja chcę, ale
                                      jak Ty.

                                      > Ktoś robi Ciebie na szaro.

                                      Pewno ten kto ma z tego finansowy profit ::))))))
                                      • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:03

                                        poniewaz jest to trudne do zaakceptowania, to powstal myk pt. Bog w
                                        trzech postaciach - wiec Bog sam siebie zabil, przybrawszy ludzka
                                        postac - i tak i tak koszmar!


                                        kolter_hugh1 napisał:

                                        > pocoo napisała:
                                        > > Cytujesz Biblię nie rozumiejąc jej wcale.Jezus umarł z własnej
                                        woli czy b
                                        > yła to
                                        > > wola jego ojca?
                                        >
                                        > Zdaje się ze bozia kazali a Jezus zrobili !
                                        > Mat 26,39
                                        > I odszedłszy nieco dalej, upadł na twarz i modlił się tymi
                                        słowami: Ojcze mój,
                                        > jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak
                                        Ja chcę, ale
                                        > jak Ty.
                                        >
                                        > > Ktoś robi Ciebie na szaro.
                                        >
                                        > Pewno ten kto ma z tego finansowy profit ::))))))
                                        • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:16
                                          focus35 napisała:

                                          >
                                          > poniewaz jest to trudne do zaakceptowania, to powstal myk pt. Bog w
                                          > trzech postaciach - wiec Bog sam siebie zabil, przybrawszy ludzka
                                          > postac - i tak i tak koszmar!

                                          Ten ,,myk" nie powstał w głowach katolickich speców od zamieszania ::))
                                          Wiara w triady bóstw istniała setki lat przed Jezusem w Babilonie czy też Egipcie !!
                                          • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:52

                                            nihil novi sub sole, ze sie tak pomadrze;) ale koniecznosc myku musi
                                            byc - jaka przybierze postac ten myk - zeby wyjasnic niewyjasnialne
                                            i zeby przelknac cos, co przeraza, budzi bojazn, strach, trwoge o
                                            juz zalezy od danj kultury i zdolnosci ludzi biedzacych sie nad owym
                                            mykiem...
                                            myk zreszta powstaje zbiorowo i nie ma jednego autora...

                                            no i oczywiscie Bog sam sie nie zabil tylko ludzie zabijaja sie
                                            nawzajem...:(((


                                            kolter_hugh1 napisał:

                                            > focus35 napisała:
                                            >
                                            > >
                                            > > poniewaz jest to trudne do zaakceptowania, to powstal myk pt.
                                            Bog w
                                            > > trzech postaciach - wiec Bog sam siebie zabil, przybrawszy ludzka
                                            > > postac - i tak i tak koszmar!
                                            >
                                            > Ten ,,myk" nie powstał w głowach katolickich speców od
                                            zamieszania ::))
                                            > Wiara w triady bóstw istniała setki lat przed Jezusem w Babilonie
                                            czy też Egipc
                                            > ie !!
                              • jerz-ykk [...] 24.11.08, 11:46
                                Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
          • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 12:47
            zoeyo napisała:

            > Ja natomiast wiem że poza ciałem mam także dusze, która jest
            > nieśmiertelna.

            Wiesz, czy tylko w to wierzysz?

            > Jezus powiedział „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz
            > duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który ciało i
            > duszę może zatracić w piekle. ...

            Jezus powiedział to, wielu innych gadało co innego, można się
            pogubić kto ma rację. Mieszkałbyś w Azji, pewnie z podobnym
            przekonaniem mówiłbyś o Buddzie. Ale mieszkasz w katolickiej Polsce
            więc taka jest Twoja wiara. Jak widzisz prawdy wiary nie są
            obiektywne, a zależą od miejsca zamieszkania.

            > Co Ci z tych 60 70 czy 100 lat na tej ziemi, zastanów się przed
            > nami jest cała wieczność z Bogiem który jest miłością. Czy
            > naprawdę chcesz żyć bez Boga z diabłem, który cię podstępem
            > kupuje ?

            A skąd wiadomo, że to czyny Szatana są podstępem a nie posunięcia
            Boga? Bo tak pisze w biblii, książce którą opublikował Bóg, jedna
            strona owego konfliktu?

            > Daje Ci coś ale potem będzie chciał za to odpłatę.

            Ale do takich mam zaufanie, bo przynajmniej rozumiem ich motywacje,
            motywacji Boga nie rozumiem. Dokopał nam i wszyscy jesteśmy
            nieszczęśliwi, wydaje sie, że on sam też. To zboczeń.
            • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:09
              piwi77 napisał:

              > zoeyo napisała:
              >
              > > Ja natomiast wiem że poza ciałem mam także dusze, która jest
              > > nieśmiertelna.
              >
              > Wiesz, czy tylko w to wierzysz?
              >
              > > Jezus powiedział „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz
              > > duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który ciało i
              > > duszę może zatracić w piekle. ...
              >
              > Jezus powiedział to, wielu innych gadało co innego, można się
              > pogubić kto ma rację. Mieszkałbyś w Azji, pewnie z podobnym
              > przekonaniem mówiłbyś o Buddzie. Ale mieszkasz w katolickiej Polsce
              > więc taka jest Twoja wiara. Jak widzisz prawdy wiary nie są
              > obiektywne, a zależą od miejsca zamieszkania.
              >
              > > Co Ci z tych 60 70 czy 100 lat na tej ziemi, zastanów się przed
              > > nami jest cała wieczność z Bogiem który jest miłością. Czy
              > > naprawdę chcesz żyć bez Boga z diabłem, który cię podstępem
              > > kupuje ?
              >
              > A skąd wiadomo, że to czyny Szatana są podstępem a nie posunięcia
              > Boga? Bo tak pisze w biblii, książce którą opublikował Bóg, jedna
              > strona owego konfliktu?
              >
              > > Daje Ci coś ale potem będzie chciał za to odpłatę.
              >
              > Ale do takich mam zaufanie, bo przynajmniej rozumiem ich motywacje,
              > motywacji Boga nie rozumiem. Dokopał nam i wszyscy jesteśmy
              > nieszczęśliwi, wydaje sie, że on sam też. To zboczeń.

              Ale kto komu do kopał. Nie rozumiem? Dlaczego obwiniacie Boga za wasze
              niepowodzenia, za wasze wybory życiowe ?

              Daje Ci coś ale potem będzie chciał za to odpłatę.
              >
              > Ale do takich mam zaufanie, bo przynajmniej rozumiem ich motywacje,

              To gratuluje zaufania, jeżeli ufasz złu to na pewno Twoją odpłatą nie będzie nic
              dobrego.
              Ale jeżeli o to Ci chodzi żeby być złym to pewnie żadne moje słowo Cię nie
              przekona bo na każde znajdziesz ripostę.
              Jak już mówiłam wcześniej może nie doczytałeś. Bóg to nie jest kura znosząca
              złote jaja. Gdyby chciał stworzyć sobie bandę kretynów bez własnego zdania i
              prawa o decydowaniu o sowim życiu, to by sobie stworzył, ale ukształtował
              rozumne istoty i dał i wolną wolę, przez co mogą wybierać co jest dobre a co a
              złe. W przeciwnym razie szatana dawno by kopnął w dupę a ludziom zresetował
              umysł i wstawił programik wielbiący Boga przez co wszyscy ludzie na całym siwcie
              śpiewali by Bogu pieśni pochwalne. Ale nie tego chciał, bo Bóg nie chce takiej
              miłości , nie chce nikogo zmuszać czeka na wszystkich cały czas, tylko do nas
              zależy czy do niego pójdziemy. Zresztą myślę że nikt z nas nie chciał by mieć
              takiej miłości.
              Jedno z Was pisało ostatnio coś o alkoholiku i bitej żonie. W swoim wywodzie
              wychodzi z założenia że to Bóg nakazuje mężowi tłuc żonę. Jak to możliwe Bóg
              jest miłością wiec na pewno by nic takiego nie zrobił. A to że mąż jest
              alkoholikiem zawdzięcza tylko szatanowi, który go kusi i przez całe jego życie
              podstawiał mu wódeczkę jako antidotum na jego problemy, a jest takie powodzenie
              że małymi kroczkami piekło jest wybrukowane.
              A jeżeli w dalszym ciągu wybieracie Szatana to Super gratuluje i życzę
              powodzenia. To co on oferuje nam ludziom to tylko marność i gonienie za wiatrem.
              • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:20
                zoeyo napisała:

                > Ale kto komu do kopał. Nie rozumiem? Dlaczego obwiniacie Boga za
                > wasze niepowodzenia, za wasze wybory życiowe ?

                No własnie, nasze wybory życiowe. Powiedz to nie mnie, ale dziecku w
                rodzinie alkoholika, żołnierzowi na froncie, czy ofierze trzęsienia
                ziemi, że źle wybrali i teraz pokutują za swój wybór.


                > A jeżeli w dalszym ciągu wybieracie Szatana to Super gratuluje i
                > życzę powodzenia.

                Nikogo nie wybrałem, o postaciach z bajek mozemy tu sobie
                pogawędzić, ale o jakim wyborze jednej z nich moze być mowa? Na kogo
                niby?

                > To co on oferuje nam ludziom to tylko marność i gonienie za wiatrem

                Nie wiem skąd to wiesz, bo bezposredniej oferty Szatana nie było.
                Było za to wiele prób psucia jego image przez strone Boską.
              • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 00:00
                zoeyo napisała:



                Bóg to nie jest kura znosząca
                > złote jaja. Gdyby chciał stworzyć sobie bandę kretynów bez
                własnego zdania i
                > prawa o decydowaniu o sowim życiu, to by sobie stworzył, ale
                ukształtował
                > rozumne istoty i dał i wolną wolę, przez co mogą wybierać co jest
                dobre a co a
                > złe. W przeciwnym razie szatana dawno by kopnął w dupę a ludziom
                zresetował
                > umysł i wstawił programik wielbiący Boga przez co wszyscy ludzie
                na całym siwci
                > e
                > śpiewali by Bogu pieśni pochwalne. Ale nie tego chciał, bo Bóg
                nie chce takiej
                > miłości , nie chce nikogo zmuszać czeka na wszystkich cały czas,
                tylko do nas
                > zależy czy do niego pójdziemy. Zresztą myślę że nikt z nas nie
                chciał by mieć
                > takiej miłości.
                >

                a skad wiesz, jaka milosc cenilby Bog? ja bym chciala oczywista jak
                powietrze milosc do Boga obecna w mozgu jako wieczne zrodlo dobra,
                piekna i wszystkich wspanialosci i z radoscia spiewalabym piesni
                pochwalne cale zycie, bo kocham spiew choralny:) wiec nie pisz, ze
                nikt z nas nie chcialby takiej milosci!!!
                stokroc bym to wolala niz wybor, ktory nim nie jest to jest
                szantazem - idz za mna i bedziesz zyl albo odejdz ode mnie, masz
                wybor oczywiscie ale pamietaj, jak wazysz sie odejsc to marnie
                skonczysz.
          • aga-43 [...] 22.11.08, 15:38
            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 12:31
        zoeyo napisała:

        > Biblię czytam i to z uwagą i naprawdę tylko w księdze Hioba jest
        > nawiązanie do tego co mówisz. Za to znam wiele wiele przykładów na
        > to że Bóg wysłuchuje ludzi.

        Pewnie ominąłeś kuszenie Jezusa, gdzie z należnym respektem zwracał
        sie do Szatana, który go kusił. Nie postraszył go, nie groził, nie
        wyzywał, tylko cierpliwie wyjaśniał swoje stanowisko. Tej
        cierpliwości brakowało mu nieraz do ludzi.
        • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:48
          piwi77 napisał:

          > zoeyo napisała:
          >
          > > Biblię czytam i to z uwagą i naprawdę tylko w księdze Hioba jest
          > > nawiązanie do tego co mówisz. Za to znam wiele wiele przykładów na
          > > to że Bóg wysłuchuje ludzi.


          >
          > Pewnie ominąłeś kuszenie Jezusa, gdzie z należnym respektem zwracał
          > sie do Szatana, który go kusił. Nie postraszył go, nie groził, nie
          > wyzywał, tylko cierpliwie wyjaśniał swoje stanowisko. Tej
          > cierpliwości brakowało mu nieraz do ludzi.


          Tak zwłaszcza w tedy kiedy Jezus umierał za nas na krzyżu, i mówił do Boga Ojcze
          wybacz im bo nie wiedzą co czynią. Rzeczywiście brakowało mu cierpliwości.
          • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:53
            Mówimy o kontaktach Boga z Szatanem, więc nie przeskakuj na śmierć
            krzyżową. To przykład od rzeczy, bo tam Szatana nie było. Śmierć
            krzyżową można rozpatrywać w kontekscie stosunków Bosko - Boskich,
            gdzie jeden z Bogów nie udzielił drugiemu pomocy. Szatan nie maczał
            w tym wydarzeniu swoich palców.
            • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:57
              piwi77 napisał:

              > Mówimy o kontaktach Boga z Szatanem, więc nie przeskakuj na śmierć
              > krzyżową. To przykład od rzeczy, bo tam Szatana nie było. Śmierć
              > krzyżową można rozpatrywać w kontekscie stosunków Bosko - Boskich,
              > gdzie jeden z Bogów nie udzielił drugiemu pomocy. Szatan nie maczał
              > w tym wydarzeniu swoich palców.

              Gdyby bóg nie szanował (bał się) diabła to już dawno by go nie było po prostu !!!
            • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 17:59
              piwi77 napisał:

              > Mówimy o kontaktach Boga z Szatanem, więc nie przeskakuj na śmierć
              > krzyżową. To przykład od rzeczy, bo tam Szatana nie było. Śmierć
              > krzyżową można rozpatrywać w kontekscie stosunków Bosko - Boskich,
              > gdzie jeden z Bogów nie udzielił drugiemu pomocy. Szatan nie maczał
              > w tym wydarzeniu swoich palców.

              Jak to nie maczał, a przez kogo Chrystus został ukrzyżowany ? Może powiesz że
              Bóg go ukrzyżował dla zabawy, żeby ludzie mieli o czym mówić przez 2000 lat
              To ludzie wydali Jezusa na śmierć, dlaczego ? Dlatego że szatan ich do tego
              nakłonił. Zasiał w nich nienawiść, bo wielu ludzi szło za Chrystusem.....Ale jak
              to by mogło być że lud idzie za Jezusem skoro to oni (faryzeusze ) są głową
              kościoła, szatan podsycił w tych ludziach zawiść, pychę że nie są już
              najważniejsi. Więc jakby tu zrobić żeby się pozbyć tego który pociąga za sobą
              tłumy, ZABIĆ go !!!
              I znowu będziemy najważniejsi i to za nami będą ludzie chodzić i liczyć się
              tylko z nami.
              I może powiesz mi że szatan w tym nie nie brał udziału.

              A jak Chrystus był na pustyni 40 dni i pościł: 1 Wtedy Duch wyprowadził Jezusa
              na pustynię, aby był kuszony przez diabła. 2A gdy przepościł czterdzieści dni i
              czterdzieści nocy, odczuł w końcu głód. 3 Wtedy przystąpił kusiciel i rzekł do
              Niego: Jeśli jesteś Synem Bożym, powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem . 4
              Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym
              słowem, które pochodzi z ust Bożych.
              Czy to uważasz za odpowiadanie Szatanowi z szacunkiem ? Raczej nie. Powinno się
              raczej dziękować Chrystusowi, który pokazał nam jaką postawę przyjąć w życiu. A
              ty pewnie już byś chciała/chciał żeby Jezus który jest miłością zabił szatana.
              Jaki testament by nam zostawił jaki przykład postępowania ? Że mamy zabijać
              ludzi w momencie kiedy mówią do nas rzeczy które są nie po naszej myśli.
              Twoim problemem jest fakt że wszystko zbytnio upraszczasz.

              5 Wtedy wziął Go diabeł do Miasta Świętego, postawił na narożniku świątyni 6 i
              rzekł Mu: Jeśli jesteś Synem Bożym, rzuć się w dół, jest przecież napisane:
              Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą byś przypadkiem nie
              uraził swej nogi o kamień. 7 Odrzekł mu Jezus: Ale jest napisane także: Nie
              będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga swego.

              A niektórzy z Was tak bardzo tak bardzo by chcieli dostać jakiś dowód na to że
              Bóg jest, w tedy może by i uwierzyli i może w końcu odwrócili by się od szatana.
              Przecież to hipokryzja reprezentować taką postawę Jak Bóg jest (tyko łaskawie
              musi mi to jeszcze udowodnić ) to będę się starać być dobrym żeby mógł mnie
              zbawić, ale żebym mógł pozwolić się mu zbawić to Bóg musi jeszcze spłęniać moje
              życzenia.
              Ale jak Bóg nie zechce się łaskawie ujawinić, albo nie będzie spełniał moich
              życzeń, To hulaj dusza Boga nie ma, więc nie muszę się starać.
              A w życiu chodzi o coś więcej,chodzi o taką bezinteresowną chęć robienia dobra i
              kochania.
              Bo w Biblii jest również napisane. Że nie sztuką być dobrym tylko dla tych od
              których oczekujemy odpłaty, bo co to za dobroć, to zwykła tranzakcja
              przetargowa. Nawet złodzieje i politycy, którzy rozgrabili majątek Polski są
              dobrzy dla swoich rodzin znajomych i kolegów, a los zwykłego Polaka go nie
              obchodzi, nawet się nie zastanowi że Babcia Kowalska ledwo wiąże koniec z końcem
              bo ma małą emeryturę. I czy to Boga wina że ona nie ma co jeść czy ludzi którzy
              w pędzie tego Świata nie są w stanie dostrzec człowieka w potrzebie ? Bóg da tej
              Babci odpłatę w niebie (Świetnie to obrazuje historia o Łazarzu czytaj w Piśmie
              Świętym) i po śmierci da również odpłatę tym ludziom którzy nie dostrzegali tej
              Babci Kowalskiej czy innych osób w potrzebie, a mieli na to środki tylko woleli
              nie widzieć. Tu też świetnym przykładem może być przypowieść o miłosiernym
              samarytaninie.
              • krytykantka07 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:10
                Masz rację. Jezus został ukrzyżowany przez faryzeuszy. I gdyby dziś
                pojawił się na świecie to też zostałby ukrzyżowany przez faryzeuszy.
                Kim są faryzeusze? To przywódcy religijni w neojudaiźmie. Bo tym
                stało się chrześcijaństwo i islam. Więc nie doszukuj się szatana
                gdzie indziej wśród religijnych przywódców. To oni są szatanami. Co
                do złodziei i polityków. Też masz rację. Oni mieli poparcie
                religijnych przywódców. Bez tego poparcia niczego by nie zagrabili...
                Zatem z tego co rozumiem, potępiasz przywódców religijnych i
                świeckich. To cieszy. Nie będac w żadnej organizacji możesz sobie
                wierzyć w Boga, bo wiara jest Twoją prywatną sprawą.
                • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:12
                  krytykantka07 napisała:

                  krytykantka07 napisała:

                  > Masz rację. Jezus został ukrzyżowany przez faryzeuszy. I gdyby dziś
                  > pojawił się na świecie to też zostałby ukrzyżowany przez faryzeuszy.
                  > Kim są faryzeusze? To przywódcy religijni w neojudaiźmie. Bo tym
                  > stało się chrześcijaństwo i islam. Więc nie doszukuj się szatana
                  > gdzie indziej wśród religijnych przywódców.

                  Zgadza się !!!wszelkiej maści przywódcy religijni od wieków prowokowali
                  wszelkiej maści spory i wojny w imię np ; Jezusa który jak pamiętam z ewangelii
                  był pacyfistą !!
                • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:48
                  krytykantka07 napisała:

                  > Masz rację. Jezus został ukrzyżowany przez faryzeuszy. I gdyby dziś
                  > pojawił się na świecie to też zostałby ukrzyżowany przez faryzeuszy.
                  > Kim są faryzeusze? To przywódcy religijni w neojudaiźmie. Bo tym
                  > stało się chrześcijaństwo i islam. Więc nie doszukuj się szatana
                  > gdzie indziej wśród religijnych przywódców. To oni są szatanami. Co
                  > do złodziei i polityków. Też masz rację. Oni mieli poparcie
                  > religijnych przywódców. Bez tego poparcia niczego by nie zagrabili...
                  > Zatem z tego co rozumiem, potępiasz przywódców religijnych i
                  > świeckich. To cieszy. Nie będac w żadnej organizacji możesz sobie
                  > wierzyć w Boga, bo wiara jest Twoją prywatną sprawą.
                  >
                  Tak ale Jezus nie został ukrzyżowany tylko przez faryzeuszy, podałam ich tylko
                  tako przykład. Ludzie których Jezus nauczał i którzy doświadczyli cudów których
                  Jezus dokonywał również skazali go na śmierć. Piłat zapytał czy naprawdę chcą
                  ukrzyżować niewinnego człowieka a cały lud krzyczał że tak.
                  Ja nie doszukuje się szatana wśród religijnych przywódców, bo szatan jest
                  wszędzie i każdego z nas kusi codziennie z lepszym i gorszym skutkiem. Nie
                  uważam również, żeby prywatyzacja z której politycy pobrali ogromne łapówki
                  odbywała się dzięki poparciu kościoła :-(
                  I żeby Stalin czy Hitler mieli poparcie przywódców religijnych. Wprost
                  przeciwnie system komunistyczny chciał zniszczyć religie i dokonał mordu na
                  wielu istotach. A kościół wtedy chociażby ksiądz Popiełuszko i Kardynał Stefan
                  Wyszyński stawali w obronie narodu polskiego.
                  I nikogo nie potępiam bo nie o to mi chodzi wiadomo ludzie są jacy są, i jestem
                  również daleka od nazywania kogokolwiek szatanami :-(
                  Ty też możesz nie wierzyć w Boga i to jest Twoją prywatną sprawą, a udzielasz
                  się na tym forum tak samo jak Ja.
                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 18:56
                    zoeyo napisała:
                    > I żeby Stalin czy Hitler mieli poparcie przywódców religijnych.

                    O zwycięstwo Hitlera w Rosji modlił się sam ,,następca" Jezusa na ziemi niejaki
                    Eugenio Pacelli w tym czasie rzymski papież !
          • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 16:59
            zoeyo napisała:
            >
            >
            > Tak zwłaszcza w tedy kiedy Jezus umierał za nas na krzyżu, i mówił do Boga Ojcz
            > e
            > wybacz im bo nie wiedzą co czynią. Rzeczywiście brakowało mu cierpliwości.

            Gdyby ciebie tak wychłostali jak Jezusa ,to pewno i ty gadałabyś wszelkiej maści
            bzdury.
      • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 22.11.08, 12:36
        Historia o Sodomie i Gomorze pokazuje jedynie jak niewiele znaczymy
        dla Boga. Na podobny czyn wobec Szatana, podobno głównego sprawcy
        wszelkiego zła, nigdy by się nie zdobył. To tchórzliwy władca, woli
        unikać konfliku z silnym, bezpieczniej jest mu wylewać swe
        frustracje na najsłabszych. Jak chcecie, to sobie w niego wierzcie,
        drodzy chrześcijanie, bo chyba znaleźliście sobie Boga na Wasz obraz
        i Wasze podobieństwo.
    • piwi77 Ja w Boga nie wierzę, ale gdybym wierzył, to po 22.11.08, 12:52
      przeczytaniu bibli poczułbym do niego obrzydzenie. Nie rozumiem, jak
      można w niego wierzyć i go szanować. Ze strachu przed nim?
      • 4cyrus Re: Ja w Boga nie wierzę, ale gdybym wierzył, to 22.11.08, 16:36
        piwi77 napisał:

        > przeczytaniu bibli poczułbym do niego obrzydzenie. Nie rozumiem, jak
        > można w niego wierzyć i go szanować. Ze strachu przed nim?
        Tylko ze strachu!
    • serpentor666 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 11:44
      Piwi77 powoiem jedno- piep...zysz. Jak olewa? Masz na to dowody? To raczej
      szatan olewa swoich sługusów, Bóg zaś do każdego ma szacunek. Jakie decyzje
      szatana wciela w życie? Widzisz, mnie dziwi to, że wielu ludzi chce się
      wysługiwać państwu, albo że grają "buntowników wobec wszystkiego". Co do karty
      przetargowej to zobacz na Jezusa- sam Bóg dał się zabić za grzechy ludzi.
      • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 11:54
        serpentor666 napisał:

        > ... zobacz na Jezusa- sam Bóg dał się zabić za grzechy ludzi.

        Tylko po co? Powinien na poczatku zgładzić szatana a nie skazywać na śmierć ludzi i swojego syna.Przecież to od Boga Ojca zależy wybaczanie grzechów i zbawienie.
        Jeżeli już , to Jezus jest synem Boga a nie Bogiem Stwórcą.
        • serpentor666 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 12:00
          A po co miałby zabijać szatana? Bez niego nie byłoby wolnej woli- tak jest wybór
          pomiędzy dobrem a złem, a gdyby nie "przeciwnik" to wtedy bylibyśmy sługami Boga.
          • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 12:11
            Przecież Bóg obiecał szatanowi , ze go zgładzi na wieki wieków i nie będzie już grzechu. Będzie raj pełen szczęśliwości.Po co to wszystko?
            • serpentor666 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 12:16
              Obiecał, ale czy powiedział kiedy to zrobi? Wiesz, jak powiedziałem gdyby nie
              było zła byłoby tylko dobro- ale wtedy nie byłoby wyboru, wolnej woli.
              • pocoo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 12:26
                Nie było szatana , nie było grzechu więc skąd się wzięło zło? Kto anioła skusił , żeby zbuntował się przeciwko Bogu?
                Po co w raju Bóg postawił drzewo wiadomości dobrego i złego?
                Adam i Ewa pojęcia nie mieli co znaczy zło.
              • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 13:24

                kurcze, coscie tak sie uczepili wolnej woli jako niby argumentu -
                przeciez ZLO ISTNIEJE NIEZALEZNIE OD NASZEJ WOLI!!!

                zeby to zlo jakos oswoic ludzie wymyslili szatana czyli jakos
                spersonifikowali zlo, bo wtedy ma sie iluzje, ze byle nie sluchac
                szatana to zla sie uniknie a to niemozliwe...

                i co za bzdura, ze gdyby nie byloby zla nie byloby wyboru
                Alez bylby. Jaki odcien dobra wybrac.
                Jak mozna traktowac dobro i zlo jako alternatywe wyboru!!!



                serpentor666 napisał:

                > Obiecał, ale czy powiedział kiedy to zrobi? Wiesz, jak
                powiedziałem gdyby nie
                > było zła byłoby tylko dobro- ale wtedy nie byłoby wyboru, wolnej
                woli.
                • zoeyo Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 13:53
                  focus35 napisała:

                  >
                  > kurcze, coscie tak sie uczepili wolnej woli jako niby argumentu -
                  > przeciez ZLO ISTNIEJE NIEZALEZNIE OD NASZEJ WOLI!!!
                  >
                  > zeby to zlo jakos oswoic ludzie wymyslili szatana czyli jakos
                  > spersonifikowali zlo, bo wtedy ma sie iluzje, ze byle nie sluchac
                  > szatana to zla sie uniknie a to niemozliwe...
                  >
                  > i co za bzdura, ze gdyby nie byloby zla nie byloby wyboru
                  > Alez bylby. Jaki odcien dobra wybrac.
                  > Jak mozna traktowac dobro i zlo jako alternatywe wyboru!!!
                  >
                  >
                  >
                  > serpentor666 napisał:
                  >
                  > > Obiecał, ale czy powiedział kiedy to zrobi? Wiesz, jak
                  > powiedziałem gdyby nie
                  > > było zła byłoby tylko dobro- ale wtedy nie byłoby wyboru, wolnej
                  > woli.
                  >
                  >
                  Moi Drodzy już mi ręce opadają ja wy nic nie rozumiecie, albo po prostu nie
                  chcecie zrozumieć.
                  Nie ma czegoś takiego jak odcienie dobra. Albo jest się dobrym albo złym, nie
                  można być trochę dobrym a trochę złym.
                  To jest chyba logiczne nie da się stopniować dobra, są pewne rzeczy które
                  mieszczą się w kanonie dobra, a pewne nie.

                  Poza tym to nie ludzie wymyślili szatana, na potrzeby personifikacji zła, aż tak
                  pomysłowi nie są.
                  A zło owszem istnieje nie zależnie od naszej woli, ale my dzięki tej naszej
                  wolnej woli możemy robić co chcemy czynić dobrze albo żle.

                  Więc cóż to za dylemat że jest zło, przecież nikt nie musi grzeszyć skro ma
                  wybór, czy może chodzi o ludzką słabość, że skoro jest już to zło to trudno się
                  pewnym jego urokom oprzeć.....Troszkę po grzeszymy, a potem całą winę zrzucimy
                  na Boga że dał nam tą cholerną alternatywę wybierania pomiędzy dobrem a złem, a
                  nie powinien..... O ludzie ale jesteście przewrotni. Cokolwiek by nie zostało
                  powiedziane, to i tak znajdziecie odpowiedź nie ważne czy z sensem czy bez.
                  Zastanawiam się tylko co powiecie Panu Bogu po śmierci czy to samo co teraz ?
                  • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 16:27

                    Dzieki, ze odpowiadasz mimo opadania rak:)
                    Czarno-biale jest tylko w ksiazkach - zycie jest czasem czarne,
                    czasem biale, najczesciej szare - ludzie nie sa albo dobrzy albo
                    zli!!!
                    mozna jak nabardziej byc troche dobrym, troche zlym - w pewnych
                    sprawach postepujesz lepiej, w innych gorzej - mozesz byc dobra
                    matka a kiepska zona i beznadziejna kochanka albo na odwrot i tak
                    praktycznie jest ze wszyskim.
                    Da sie stopniowac dobro, dlaczego nie? Jesli dobre dla mnie jest
                    picie czasami lampki alkoholu, to jeszcze lepsze bedzie picie
                    regularnie kawy czy kakao. Picie alkoholu regularnie juz takie
                    parwdopodobnie nie bedzie - choc sam alhohol nie jest sam w sobie
                    zly. To sa w miare proste przyklady bo nie dotycza etyki. Ale
                    sztandarowy przyklad - eutanazja jest pozwoleniem na smierc - nie
                    wolno zabijac ale ja uwazam, ze eutanazja jest dobrem dla
                    nieuleczalnie chorego czlowieka.

                    Piszac o szatanie i wyjasnieniu w ten sposob zla nie mialam na mysli
                    slabosci ludzkich czy sklonnosci ludzi do tzw. grzechu. Grzech mnie
                    nie interesuje tutaj, bo tylko glupi jak but ludzie grzesza i
                    wiekszosc ludzi nie chce krasc, zabijac (w kazdym razie wiekszosc
                    kobiet, co do niecheci zabijania u mezczyzn bym sie zastanowiala)
                    itd.
                    Nie chodzi mi tez o zrzucanie odpwiedzialnosci na Boga i inne tego
                    typu dziecinnosci. Zlo jest niezalezne od czlowieka, ludzie nie
                    rozumieja caly czas rzeczywistosci i musza sie jakos w niej
                    odnalezc - kazdy doswiadcza rzeczy przyjemnych i zlych i od tych
                    zlych czy tez przykrych czy strasznych nie moze uciec, wiec zeby nie
                    zwariowac nazwal dobro pojeciem Boga albo Milosci albo Raju a zlo
                    Szatanem, Smiercia, Pieklem. Wtedy mozna miec pewnosc, ze mimo zla
                    zwyciezy dobro, jesli bedzie stosowal to i tamto, choc wie, ze
                    smierc go nie ominie. Tak widze funcje religii - pocieszajaca ale
                    niczego nie wyjasniajaca.
                    Moze kiedys bede myslec inaczej, tego nie wiem.


                    zoeyo napisała:

                    > >
                    > Moi Drodzy już mi ręce opadają ja wy nic nie rozumiecie, albo po
                    prostu nie
                    > chcecie zrozumieć.
                    > Nie ma czegoś takiego jak odcienie dobra. Albo jest się dobrym
                    albo złym, nie
                    > można być trochę dobrym a trochę złym.
                    > To jest chyba logiczne nie da się stopniować dobra, są pewne
                    rzeczy które
                    > mieszczą się w kanonie dobra, a pewne nie.
                    >
                    > Poza tym to nie ludzie wymyślili szatana, na potrzeby
                    personifikacji zła, aż ta
                    > k
                    > pomysłowi nie są.
                    > A zło owszem istnieje nie zależnie od naszej woli, ale my dzięki
                    tej naszej
                    > wolnej woli możemy robić co chcemy czynić dobrze albo żle.
                    >
                    > Więc cóż to za dylemat że jest zło, przecież nikt nie musi
                    grzeszyć skro ma
                    > wybór, czy może chodzi o ludzką słabość, że skoro jest już to zło
                    to trudno się
                    > pewnym jego urokom oprzeć.....Troszkę po grzeszymy, a potem całą
                    winę zrzucimy
                    > na Boga że dał nam tą cholerną alternatywę wybierania pomiędzy
                    dobrem a złem, a
                    > nie powinien..... O ludzie ale jesteście przewrotni. Cokolwiek by
                    nie zostało
                    > powiedziane, to i tak znajdziecie odpowiedź nie ważne czy z sensem
                    czy bez.
                    > Zastanawiam się tylko co powiecie Panu Bogu po śmierci czy to samo
                    co teraz ?
                  • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 17:38
                    zoeyo napisała:
                    > Moi Drodzy już mi ręce opadają ja wy nic nie rozumiecie, albo po prostu nie
                    > chcecie zrozumieć.
                    > Nie ma czegoś takiego jak odcienie dobra. Albo jest się dobrym albo złym, nie
                    > można być trochę dobrym a trochę złym.

                    To ciekawe jak to jest w Krk który uznaje grzechy ciężkie i grzechy lekkie , dla
                    mnie to bzdura bo każde świadome przekroczenie prawa bożego jest grzechem !!!po
                    prostu.
              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 17:36
                serpentor666 napisał:

                > Obiecał, ale czy powiedział kiedy to zrobi? Wiesz, jak powiedziałem gdyby nie
                > było zła byłoby tylko dobro- ale wtedy nie byłoby wyboru, wolnej woli.

                Wolna wola , to znaczy robić co się chce a nie wybierać pomiędzy karą a nagrodą
      • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 17:34
        serpentor666 napisał:
        zobacz na Jezusa- sam Bóg dał się zabić za grzechy ludzi.

        Ta , ale jak wiadomo bóg jest nieśmiertelny ,więc jak to jest wytłumacz mi !!
        • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 17:50
          A napewno jej potrzebujesz?
          • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:30
            poszukiwaczprawdy2 napisał:

            > A napewno jej potrzebujesz?

            Nie, ale ciekawie by było się dowiedzieć. No chyba, że to tajemnica.
            Tajemnica wiary na przykład.
            • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 21:26
              Wszystko co tajemne będzie odkryte.Światło nie potrrzebuje niczego
              ukrywać.Tajemnica wyjawniona nie jest już tajemnicą.Czy tym portalem
              zawiaduja ateiści?
              • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 07:57
                poszukiwaczprawdy2 napisał:

                > Czy tym portalem zawiaduja ateiści?

                Jaka różnica, kto zawiaduje? Jak widzisz każdy tu może sobie cos
                napisać, czy doświadczyłeś tu braku wolności wypowiedzi?


              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 10:00
                poszukiwaczprawdy2 napisał:
                .Czy tym portalem
                > zawiaduja ateiści?

                Nie, na pewno radiomaryjni katolicy ::)))
    • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 15:38
      A szkoda. Czy chcesz, aby Cie ktoś szanował,gdy ty nie masz szacunku
      do kogoś? Jesli chcecie aby ludzie czynili wam dobrze, czyncie im
      tak samo. Takie jest prawo i prorocy.
      • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 18:29
        poszukiwaczprawdy2 napisał:

        > A szkoda. Czy chcesz, aby Cie ktoś szanował,gdy ty nie masz
        > szacunku do kogoś? Jesli chcecie aby ludzie czynili wam dobrze,
        > czyncie im tak samo.

        To dobra zasada gdy
        1. Dotyczy osób zajmujących podobną pozycję społeczną
        2. Żadna ze stron nie jest długotrwale poniżana przez drugą.
        Relacje Boga z luźmi nie spełniają żadnego z tych warunków.
        • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 19:09
          Ciężko wyrzucić z siebie nienawiść szczególnie wtedy, kdy sie jej
          doświadczyło w jakimś dużym stopniu .Niektórym się udało, a
          mnie,walczę z tym .Uciekam w zapomnienie,które jest bardzo blisko
          przebaczeniu (ang.).Jeśli wy nie wybaczycie i wam nie będzie
          wybaczone.Jeśli przeżyłeś jakieś traumatyczne wydarzenia, nie ty
          jedynie,a niektórzy "nie przeżyli".
          • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 19:42
            Nie rozumiem.
            • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 19:45
              piwi77 napisał:

              > Nie rozumiem.

              Nie przejmuj się on tez nie rozumie .
              • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 20:09
                Kto nie odróżnia światła od ciemności? Kto nie odróżnia mądrości od
                głupoty? Mędrzec na zgromadzeniu głupców będzie najwiekszym
                głupcem.Nieodłącznym atrybutem ateistów jest obraza.My chrzescijanie
                musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem.Inni tego
                nie muszą.
                • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 20:22

                  na nic sie jeszcze nie obrazilam, caly czas sle usmiechy albo oczka -
                  wiec klamiesz;)


                  poszukiwaczprawdy2 napisał:

                  > Kto nie odróżnia światła od ciemności? Kto nie odróżnia mądrości
                  od
                  > głupoty? Mędrzec na zgromadzeniu głupców będzie najwiekszym
                  > głupcem.Nieodłącznym atrybutem ateistów jest obraza.My
                  chrzescijanie
                  > musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem.Inni tego
                  > nie muszą.
                • astrotaurus Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 01:10

                  poszukiwaczprawdy2 napisał:

                  ** Kto nie odróżnia światła od ciemności? Kto nie odróżnia mądrości od głupoty? **

                  Troll


                  **Mędrzec na zgromadzeniu głupców będzie najwiekszym głupcem.**

                  A troll zawsze pozostaje trollem.


                  **Nieodłącznym atrybutem ateistów jest obraza.**

                  Nie, to religianci są obrażalscy


                  **My chrzescijanie musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem.Inni
                  tego nie muszą.**

                  No, jajcarz z Ciebie pierwszej klasy!
                  Chrześcijanie się zastanawiają...!

                  Powtarzasz jak głupek przedwieczne bajki i tyle. Gdybyś się choć przez chwilę
                  zastanawiał, nie byłbyś zapaćkanym trollem, a jesteś.
                • piwi77 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 07:52
                  poszukiwaczprawdy2 napisał:

                  > My chrzescijanie musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym
                  > słowem.Inni tego nie muszą.

                  Myśleć, co sie mówi wszyscy powinni, jednak wypowiedzi wierzących i
                  niewierzących muszą spełniać zupełnie inne warunkuni. Newierzącym
                  wystarczy, ze wypowiedź ma sens, wierzący za to muszą uważać aby
                  wypowiadać sie w zgodzie z Urzędem Nauczycielskim KK. A to nie tyle
                  wymaga to myslenia ile dobrej pamięci.
                • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 09:55
                  poszukiwaczprawdy2 napisał:

                  > Kto nie odróżnia światła od ciemności? Kto nie odróżnia mądrości od
                  > głupoty? Mędrzec na zgromadzeniu głupców będzie najwiekszym
                  > głupcem.Nieodłącznym atrybutem ateistów jest obraza.My chrzescijanie
                  > musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem.Inni tego
                  > nie muszą.

                  Muszę chyba te słowa wkleic sobie jako sygnaturkę ,,My chrzescijanie
                  > musimy zastaniawiać się nad każdym wypowiedzianym słowem.Inni tego
                  > nie muszą.Żeby Tzw chrześcijanki opornik4, mała mi czy apogemu w końcu to
                  zrozumiały ::)))))))
          • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 20:03

            bardzo slusznie tylko nie na temat - nie ma co wybaczac czegos,
            czego mozna po prostu nie powielac w DOROSLYM zyciu;)


            poszukiwaczprawdy2 napisał:

            > Ciężko wyrzucić z siebie nienawiść szczególnie wtedy, kdy sie jej
            > doświadczyło w jakimś dużym stopniu .Niektórym się udało, a
            > mnie,walczę z tym .Uciekam w zapomnienie,które jest bardzo blisko
            > przebaczeniu (ang.).Jeśli wy nie wybaczycie i wam nie będzie
            > wybaczone.Jeśli przeżyłeś jakieś traumatyczne wydarzenia, nie ty
            > jedynie,a niektórzy "nie przeżyli".
            • poszukiwaczprawdy2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 20:27
              Św.Paweł powiedział:"Kiedy chodziłem po świecie w śród nich paru
              mężczyzn znalazłem , kobiety żadnej.
              • focus35 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 23.11.08, 20:45

                odp taka sama jak w przypadku Tomasza, tez nazywanego swietym -
                kiepski nauczyciel

                poszukiwaczprawdy2 napisał:

                > Św.Paweł powiedział:"Kiedy chodziłem po świecie w śród nich paru
                > mężczyzn znalazłem , kobiety żadnej.
              • kolter_hugh1 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 24.11.08, 10:00
                poszukiwaczprawdy2 napisał:

                > Św.Paweł powiedział:"Kiedy chodziłem po świecie w śród nich paru
                > mężczyzn znalazłem , kobiety żadnej.

                Możesz wskazać werset ?
    • jedenkruczek Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 29.11.08, 14:17
      piwi77 napisał:

      > Klękacie, pełzacie, bijecie się w piersi, wyznajecie urojone winy,
      > oddajecie niekończące sie hołdy, przyrównujecie się do pyłu i co? On
      > Was zwyczajnie olewa. Jak nie wierzycie, a nie wierzycie, to
      > poczytajcie sobie czasem Biblię. Tam jest wyraźnie, że jedyną osobą,
      > którą Bóg traktuje z respektem, to Szatan. Zawsze jest do jego
      > dyspozycji, wysłuchuje go z uwagą, a jego sugestie wciela w życie. A
      > Wy? Jesteście dla Waszego Wszechmogącego nikim, najwyżej kartą
      > przetargową w jego niezrozumiałych interesach, że aż się dziwię, że
      > ciągle chce Wam się mu wysługiwać.

      Czy to nie jest tak jak z terorystami, wiadomo że chodzi o zakładników ale negocjuje się z terorystami ?
      • edico2 Re: Bóg za grosz Was, wierzących w niego, nie sza 01.12.08, 11:23
        Sugestia całkiem i owszem :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka