z2006
28.02.09, 08:08
mateusz.pl/czytania/2009/20090228.htm
"Jezus „zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzeki do
niego: Pójdź ze mną (Łk 5,27). Jezus jest prawdziwym Panem: wzywa, kogo chce,
a Jego wezwanie jest tak mocne, że odrywa poborcę od jego interesów, może nie
zawsze czystych, aby uczynić go uczniem, a nawet apostołem, jednym z dwunastu:
Mateuszem. A człowiek ten, czując się powołanym, nie waha się ani chwili, lecz
„zostawia wszystko, wstaje i idzie za Nim” (tamże 25). Celnicy, z powodu
chciwości i nakładania nadmiernych podatków, byli uważani przez lud za
publicznych grzeszników, których wszyscy unikali. Lecz Jezus inaczej
postępuje: jest Zbawicielem, dlatego szuka tych, którzy potrzebują zbawienia,
i ofiaruje im je, co więcej, właśnie jednemu z celników ofiarowuje
uprzywilejowane powołanie. Temu zaś, co się gorszy, widząc Pana przy stole w
domu Mateusza w pośrodku wielu innych celników, Jezus odpowiada: „Nie
przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników” (tamże 32).
Można by powiedzieć, że podstawowym warunkiem, by zostać powołanym przez
Jezusa, jest grzeszność. Istotnie, po grzechu Adama wszyscy ludzie są
grzesznikami, lecz tylko ten, kto z pokorą uznaje to i odczuwa potrzebę
zbawienia, jest w stanie odpowiedzieć, jak Mateusz na wezwanie Pana. Pan
rzeczywiście powołuje w ściśle określonym celu: do pokuty, do nawrócenia. Kto
uważa się za sprawiedliwego, jak to czynili faryzeusze, i nie odczuwa potrzeby
nawrócenia, zamyka serce swoje łasce zbawienia. Oto najbardziej zdradliwy z
grzechów, grzech pychy duchowej, która może niekiedy zakorzenić się również u
„osób pobożnych”. Lecz gdy człowiek w szczerej pokorze jest świadom, że należy
do liczby chorych grzeszników, może być pewny, że nie oddali się od Chrystusa,
przeciwnie, Chrystus szuka go by go uzdrowić, nawrócić i uwolnić od grzechu.
Przyszedł właśnie na to. Lekarza nie interesują zdrowi, lecz chorzy.
Zbawiciela nie interesują sprawiedliwi — a któż jest sprawiedliwym wobec Boga?
— lecz grzesznicy."
O. Gabriel od św. Marii Magdaleny, karmelita bosy
Żyć Bogiem, t. I, str. 240