kaczy.i.indyczy 11.04.09, 08:46 Jezus złożony do grobu Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 08:47 liturgia.wiara.pl/?grupa=6&art=1038927848&dzi=1115658633 Sobota: Nie w tym przypadku Wydawało się, że wszystko się już skończyło. Bo zazwyczaj śmierć kończy wszystko. Ale nie w tym przypadku. Trzeciego dnia Jezus powstaje z grobu. Pokazuje, że nadzieje w Nim pokładane nie były daremne. Co więcej, pokazuje, że spodziewać możemy się znacznie więcej, niż nam się wydawało. Chrystus, zwyciężywszy śmierć, nam też obiecuje zmartwychwstanie... Te prawdy przeżywamy podczas Liturgii Wigilii Paschalnej, sprawowanej w sobotni wieczór, lecz liturgicznie należącej do Niedzieli Wielkanocnej Zmartwychwstania Pańskiego. Wigilia Paschalna w Wielką Noc Wigilia Paschalna - obrzęd po obrzędzie:. Przez cały dzień trwała w kościołach adoracja Jezusa przy Bożym Grobie. Jak zwykle ludzie stali w kolejkach do spowiedzi. Jak zwykle wielu przychodziło, by poświęcić wielkanocne pokarmy. Ale to, co w tym dniu najważniejsze, rozpoczyna się dopiero wieczorem. Liturgia sprawowana w Wielką Sobotę (formalnie należąca do liturgii Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego) nie jest typową Mszą, gdyż oprócz Liturgii Słowa i Liturgii Eucharystycznej mamy w niej jeszcze Liturgię Światła i Liturgię Chrzcielną. Całość rozpoczyna się przed kościołem. Do rozpalonego ogniska podchodzą kapłani i służba liturgiczna. Po krótkich słowach zachęty następuje poświęcenie ognia, a potem prowadzący kreśli na paschale znak krzyża, litery Alfa i Omega oraz na polach między ramionami krzyża cyfry bieżącego roku, a potem umieszcza w paschale pięć symbolicznych gwoździ w formie krzyża. Bo "Chrystus wczoraj i dziś, Początek i Koniec, Alfa i Omega. Do niego należy czas i wieczność. Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków". Następnie kapłan podnosi zapalony Paschał i śpiewa: "Światło Chrystusa", a wszyscy odpowiadamy: "Bogu niech będą dzięki". Z zapalonym paschałem procesja wchodzi do ciemnego, nieoświetlonego kościoła. Ci, którzy doświadczyli w swoim życiu lęku przed ciemnością, wiedzą, czym dla człowieka jest światło. Rozprasza nie tylko ciemności, ale także nasze lęki i obawy. Chrystus jest tym, który swoim zmartwychwstaniem rozprasza ciemności grzechu i śmierci, który na powrót wlewa w nasze serca radość życia, Bo przecież nie musimy się już bać naszego największego wroga, śmierci, skoro On ją pokonał. Od tamtego wydarzenia nawet najsmutniejsze wydarzenia nie są w stanie zgasić płomienia nadziei, jaki pali się w sercach uczniów Chrystusa... "Światło Chrystusa" - śpiewa po raz drugi kapłan, a wtedy zapalamy od Paschału swoje świece. W kościele robi się jeszcze jaśniej. Mrok jest już w zasadzie przezwyciężony. A gdy kapłan po dojściu do ołtarza trzeci raz pokazuje nam światło Chrystusa, my po raz trzeci dziękujemy za nie Bogu i wtedy zapalają się w kościele wszystkie światła. Tak. Przez swoje zmartwychwstanie Chrystus opromienił nasze życie. Nie bez powodu został kiedyś przez Zachariasza nazwany Wschodzącym Słońcem... Symbolikę światła wyjaśnia śpiewane teraz orędzie Wielkanocne. "Weselcie się już zastępy aniołów w niebie. (...) Raduj się Ziemio opromieniona tak niezmiernym blaskiem, a oświecona jasnością Króla Wieków poczuj, że wolna jesteś od mroku, co świat okrywał. (...) Oto są bowiem święta paschalne, w czasie których zabija się prawdziwego Baranka, a Jego krew oczyszcza domy wierzących. Jest to ta sama noc, w której niegdyś ojców naszych, synów Izraela, wywiodłeś z Egiptu, (...) a teraz ta sama noc uwalnia wszystkich wierzących w Chrystusa na ziemi od zepsucia pogańskiego życia i od mroku grzechów, do łaski przywraca i gromadzi w społeczności świętych. Tej właśnie nocy Chrystus, skruszywszy więzy śmierci jako zwycięzca wyszedł z otchłani. (...) O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś Swego Syna (...)."... Liturgia Słowa jest dziś wyjątkowo rozbudowana. Może się składać na nią aż dziewięć czytań, które pokazują całą historię Zbawienia: od początku świata, poprzez wyprowadzenie Narodu Wybranego z Egiptu, aż do czasu, gdy Jednorodzony Boży Syn stał się Barankiem, by zbawić grzechy świata, a zabity za nasze grzechy trzeciego dnia powstał z martwych. Relację z odkrycia pustego grobu przedstawia dziś św. Mateusz. Bardzo ważne jest też pouczenie, którego w przedostatnim czytaniu udziela nam Święty Paweł. Pokazuje, że mamy udział w owocach śmierci i zmartwychwstania Jezusa dzięki sakramentowi chrztu, który zanurzył nas w Jego śmierć i pozwolił razem z Nim zmartwychwstać do Nowego Życia... Do tych treści nawiązuje kolejna część dzisiejszej celebracji - Liturgia Chrzcielna. Dawniej większość chrześcijan w tej właśnie chwili przyjmowała chrzest. Dziś najczęściej odnawiamy chrzcielne przyrzeczenia i modlimy się za tych, którzy chrzest przyjmują... Rozpoczyna ją (liturgię) odśpiewanie Litanii do wszystkich świętych. Przyjmowani przez chrzest do Kościoła, a także my, nędznicy, uświadamiamy sobie, w jak szlachetnym gronie znaleźliśmy się przez chrzest, do jakiego Kościoła zostaliśmy włączeni. To Kościół Apostołów, męczenników, wyznawców i dziewic; to Kościół ludzi uczonych i prostych. A wszystkich łączy w nim jedno: wspólny udział w zbawieniu i wspólna miłość do naszego Odkupiciela. Po odśpiewaniu litanii następuje błogosławieństwo wody chrzcielnej. W dłuższej modlitwie kapłan wyjaśnia symbolikę wody: wspomina się wody, nad którymi unosił się Duch przy stworzeniu świata, wody potopu, które uratowały Noego, a były przyczyną zagłady dla pozostałych, wody Morza Czerwonego, które dały ucieczkę Izraelitom, a zalały ścigających ich Egipcjan; przypomina wody chrztu Jezusa nad Jordanem i wodę, która wypłynęła z przebitego boku Chrystusa. Następnie prosi, aby Bóg raczył otworzyć nam wszystkim źródło chrztu świętego, aby "wszyscy przez chrzest pogrzebani z Chrystusem w śmierci, z Nim też powstali do nowego życia". Jakże głęboko uroczyście brzmią dziś słowa odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych, gdy z zapalonymi świecami w ręku wierni wyrzekają się grzechu, wszystkiego, co prowadzi do zła i szatana, głównego sprawcy grzechu, a następnie wyznają wiarę Ojca, Syna i Ducha Świętego, Kościół, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i życie wieczne. Chciałoby się, aby już na zawsze w naszych sercach była ta sama gorliwość, co w tej właśnie chwili. Jako święci i umiłowani przez Boga przystępujemy do kolejnej części dzisiejszej celebracji, Liturgii Eucharystycznej. Ten, który za nas się ofiarował w zbawczej ofierze, który dla nas powstał z martwych i dał nam udział w swojej łasce przez chrzest, daje nam także możliwość spożywania Jego Ciała i Jego Krwi. Ta Święta Uczta daje nam możliwość ciągłego czerpania z owoców Chrystusowego krzyża; Jego Ciało i Krew są dla nas pokarmem na życie wieczne... W niektórych parafiach na zakończenie obrzędów odbywa się jeszcze procesja rezurekcyjna. Chrześcijanie całemu światu (tym, którzy pozostali w domach) ogłaszają radosną wieść: możecie już otrzeć swoje łzy, śmierci już nie ma. Przez Chrystusa jest dla nas życie wieczne. Ta procesja może mieć też miejsce następnego dnia rankiem, przed pierwszą Mszą Świętą. Gdy wschodzi słońce, jakże wyraziście brzmią słowa wczoraj usłyszanego Wielkanocnego Orędzia: "Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus, Twój Syn Zmartwychwstały, który oświeca ludzkość swoim światłem i z Tobą żyje i króluje na wieki wieków" . Amen. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 08:49 www.goscniedzielny.pl/artykul.php?id=1017160021 ''Zstąpił do piekieł'' Obserwacje – Zmartwychwstanie Czas między śmiercią Chrystusa a zmartwychwstaniem określa prawda wiary o Jego zstąpieniu do krainy umarłych. W wyznaniu wiary mówimy: „Zstąpił do piekieł”. Zstąpienie Chrystusa do świata zmarłych, określanego też jako otchłań, znajduje potwierdzenie w Piśmie Świętym. Św. Paweł pisze o wyprowadzeniu Chrystusa ze świata otchłani (Rz 10,7), podkreśla też zstąpienie Zbawiciela do „niższych części ziemi” (Ef 4,8). „Poszedł ogłosić zbawienie nawet duchom zamkniętym w więzieniu” (1P 3,19). Z kontekstu wynika, że chodzi o miejsce, w którym dusze oczekiwały na przyjście Mesjasza. Św. Cyryl Jerozolimski (IV wiek) podkreślał, że Zbawiciel „zstąpił do podziemia, by stamtąd sprawiedliwych odkupił… był tam Dawid i Samuel, i wszyscy Prorocy…”.Jezus, jak ludzie, doświadczył śmierci. Chociaż nieśmiertelny, zechciał poddać się prawom śmierci i Jego dusza dołączyła do dusz ludzkich w krainie umarłych. Zstąpił tam jednak jako Zbawiciel i ogłosił nadejście czasu odkupienia. „Piekło” to stan potępienia, w którym nie ma możliwości oglądania Boga. Przed odkupieniem tej możliwości były pozbawione również dusze sprawiedliwych. Chrystus zstąpił do otchłani nie po to, „by wyzwolić potępionych, ani żeby zniszczyć piekło potępionych”, ale by wyzwolić sprawiedliwych, którzy umarli przed przyjściem Zbawiciela. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 08:51 liturgia.wiara.pl/?grupa=6&art=1038930121&dzi=1115658633 Wielka Sobota: Błogosławienie potraw wielkanocnych W Wielką Sobotę błogosławi się pokarmy na stół wielkanocny. Wierni przynoszą w godzinach popołudniowych do kościoła tzw. święcone. Święcenie pokarmów świątecznych jest starym zwyczajem w Kościele. Spożywanie posiłku jest też czynnością świętą, dlatego modlimy się przed i po jedzeniu, a na największe święto Zmartwychwstania święcimy także pokarmy. Przepełnieni wielkanocną radością, zasiądziemy po Mszy rezurekcyjnej do świątecznego stołu i podzielimy się wzajemną życzliwością przy składaniu sobie życzeń. Nowe życie Zmartwychwstałego Pana symbolizuje poświęcone jajko, którym także dzielimy się wzajemnie. Kapłan: Prośmy Chrystusa Pana, zawsze obecnego wśród tych, którzy Go miłują, aby pobłogosławił te pokarmy na stół wielkanocny. Wszyscy modlą się przez chwilę w ciszy. Panie Jezu Chryste, Ty w dzień przed męką i śmiercią kazałeś uczniom przygotować paschalną wieczerzę, w dzień Zmartwychwstania przyjąłeś zaproszenie dwóch uczniów i zasiadłeś z nimi do stołu, a późnym wieczorem przyszedłeś do Apostołów, aby spożyć wraz z nimi posiłek; prosimy Cię, daj nam z wiarą przeżywać Twoją obecność między nami podczas świątecznego posiłku, w dzień Twojego zwycięstwa, abyśmy, mogli się radować z udziału w Twoim życiu i zmartwychwstaniu. Chlebie żywy który zstąpiłeś z nieba i w Komunii św. dajesz życie światu, pobłogosław ten chleb i wszelkie świąteczne pieczywo na pamiątkę chleba, którym nakarmiłeś lud słuchający Ciebie wytrwale na pustkowiu, i który po swym zmartwychwstaniu przygotowałeś nad jeziorem dla swoich uczniów. Baranku Boży, który zwyciężyłeś zło i obmyłeś świat z grzechów, pobłogosław to mięso, wędliny i wszelkie pokarmy, które będziemy jedli na pamiątkę Baranka paschalnego i świątecznych potraw, które Ty spożyłeś z Apostołami na Ostatniej Wieczerzy Pobłogosław także naszą sól, aby chroniła nas od zepsucia. Chryste, życie i zmartwychwstanie nasze, pobłogosław te jajka, znak nowego życia, abyśmy dzieląc się nimi w gronie rodziny, bliskich i gości, mogli się także dzielić wzajemnie radością z tego, że jesteś z nami. Daj nam wszystkim dojść do wiecznej uczty Twojej, tam, gdzie Ty żyjesz i królujesz na wieki wieków. W. Amen. Następuje poświęcenie pokarmów wodą święconą. Po skończonym obrzędzie wypada udać się do Grobu Pańskiego na krótką adorację Najświętszego sakramentu. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 08:52 www.mateusz.pl/czytelnia/mp-s.htm Błogosławienie pokarmów wielkanocnych Kontekst paschalny i postny Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 09:30 brewiarz.pl/iv_09/1104-2/czyt.php3 Teksty liturgii Wigilii Paschalnej Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 09:56 kosciol.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1238667413&dzi=1229505188 Dzień Wielkiej Ciszy Tajemnica Wielkiej Soboty Agata Combik W ciemnej pieczarze widać dwoje ludzi. Wokół nich kłębią się przedziwne stwory – jaszczurka, pająk, obślizgłe robale, zagadkowe gady pokryte łuskami. Do pieczary wpada z góry ognisty promień. Scena z nieznanej baśni? Nie, to opowiedziana na witrażu tajemnica Wielkiej Soboty. Wielki Czwartek, Wielki Piątek niosą ze sobą bardzo konkretne treści. A co jest „treścią” Wielkiej Soboty? Przecież nie kolorowe koszyczki ze święconką. Może liturgia Wigilii Paschalnej? Też nie. Ona należy już do Wielkiej Nocy, do Niedzieli Zmartwychwstania. Adoracja leżącego w grobie Chrystusa? Grób nie wyczerpuje tajemnicy tego dnia. Wielka Sobota to dzień pełen ciszy, ale w tej ciszy dzieje się bardzo wiele. I o tym właśnie opowiada witraż we wrocławskim kościele pw. św. Macieja przy ul. Szewskiej. Zajrzeć do piekieł – Polski Kościół w okresie Triduum Paschalnego żyje bardzo mocno symbolem grobu Pańskiego – mówi ks. Mirosław Maliński („Malina”), duszpasterz DA „Maciejówka”. – Ma to swoje uzasadnienie historyczne. Grób był dla naszych rodaków bardzo ważny w czasach, gdy Polski nie było; utożsamiali go wtedy często z grobem Ojczyzny. Skoncentrowanie się jednak na samym grobie niesie niebezpieczeństwo niezrozumienia tajemnicy Triduum Paschalnego. Dzieci zapytane, co Pan Jezus robił w Wielką Sobotę, odpowiedzą: leżał w grobie. A to nie do końca prawda... W niektórych krajach istnieje zwyczaj, że w ten dzień kościół jest zupełnie ogołacany z kwiatów, obrusów, z wszelkich dekoracji i otwarty na oścież. To ogołocenie ma skłonić do refleksji, do pytania: „Gdzie jest Chrystus?”. A gdzie On jest w Wielką Sobotę? Credo, zanim powie o zmartwychwstaniu, mówi, że „zstąpił do piekieł”, czyli do krainy zmarłych. Nie chodzi tu o piekło potępionych, ale o miejsce przebywania dusz sprawiedliwych, którzy poprzedzili Zbawiciela i w tym tajemniczym miejscu oczekiwali na wyzwolenie. – Na prawosławnych ikonach widzimy zwykle Chrystusa u wejścia do mrocznej czeluści, który „chwytem ratowniczym” wyciąga Adama – mówi ks. Mirosław. – Wyzwala pierwszych rodziców, wyrywając ich ze stanu zawieszenia, odrętwienia. Chrystus ukazuje się tu jako absolutny fascynat życia. Dociera wszędzie, nawet w najmroczniejsze otchłanie wprowadza życie. Jego zstąpienie do „piekieł” jest całkowitym wypełnieniem ewangelicznego głoszenia zbawienia. Witrażowy tryptyk to owoc mojego marzenia, by wizualnie ukazać rzeczywistość Wielkiej Soboty. Robaki, pająk i nadzieja A jaka jest właściwie wymowa szklanego dzieła? – Widoczny w centrum snop światła, strumień ognia, to zstępujący do otchłani Chrystus – tłumaczy ks. Mirosław Maliński. – W tym strumieniu dostrzec można ręce i nogi, noszące ślady męki – ślady tego, co przeżywamy na ziemi, pozostaną w nas także w przyszłym życiu. W smudze światła widać również wyobrażenie twarzy Chrystusa pochodzące z tzw. chusty z Manoppello, noszącej na sobie prawdziwe „odbicie” oblicza Jezusa. Fascynuje mnie, że na tej chuście Chrystus nie wygląda bynajmniej jak Elvis Presley. To raczej twarz zwyczajnego chłopa, co może być wyrazem głębokiego ewangelicznego przesłania – Syn Boży chciał być zwyczajnym, przeciętnym człowiekiem. Do rąk zstępującego do otchłani Chrystusa tulą się Adam i Ewa. Wokół nich widzimy mnóstwo baśniowych stworów. „Malina” tłumaczy, że wywodzą się one ze średniowiecznych bestiariuszy (dzieł zawierających opisy realnych i baśniowych zwierząt, wraz z ich symbolicznym znaczeniem), ale nawiązują także do współczesnej kultury, w której dużą rolę odgrywa fantastyka, klimaty rodem z utworów Tolkiena. Każde ze stworzeń na witrażu niesie ze sobą określone treści. Jest tam feniks – symbol oczyszczenia z grzechów, gryf oznaczający zwycięstwo światła nad ciemnością, jednorożec mówiący o tęsknocie do Jedynego, jaszczurka symbolizująca tęsknotę za światłem. Stadko jaskółek budzi tych, którzy przetrwali. Wijąca się u dołu śliska syrena to symbol pokus doczesnych, a robaki – znak upadku i poniżenia. Widzimy także kota – symbol ciemności, psa, pająka. – Pajęczyna tego ostatniego oznacza rozmaite zniewolenia, uzależnienia. Ich lekkie nitki wydają się łatwe do zerwania, niegroźne, ale jeśli się ich nie zrywa, omotają człowieka tak, że traci wolność – mówi ks. Mirosław. – Widzimy tu także pieska. To mityczny Cerber z Hadesu, który miał pilnować, by nikt nie wyszedł z otchłani. Na witrażu łasi się do stóp Jezusa. Oznacza także każdego z nas. To my mamy być „Bożymi psami”, „domini canes”. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 09:58 kosciol.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=1&kolej=0&art=1238667413&dzi=1229505188&katg= Moja ciemność przemieniona Cała ta mroczna otchłań to obraz upadku człowieka, ale i wielkiego pragnienia wyzwolenia, pełnej nadziei tęsknoty za Zbawicielem. Nawet budzące niechęć insekty na witrażu garną się do Chrystusa. – Witraż mówi, że On przychodzi do nas takich, jacy jesteśmy – tłumaczy ks. Mirosław Maliński. – Chce penetrować najgłębsze pokłady naszego serca, nawet te, których sami się wstydzimy – gdzie zalega popiół i zgnilizna, gdzie cuchnie. Chce wejść w otchłań naszej samotności, opuszczenia. Nie niesie zniszczenia, ale ocalenie. Jego zstąpienie w mroczną krainę jest pełne pokoju, łagodności. Widząc przeróżne stwory, zdaje się mówić: „Pozwólcie rosnąć obojgu aż do żniwa...”. Nie sieje wśród nich zniszczenia, niesie jedynie ocalenie. Pokazuje ślady męki, ale nikogo nie obwinia. W obszary martwoty naszego serca wprowadza życie. To widać u osób, które się nawracają. Ci ludzie ożywają. Rozkwitają w nich rozmaite talenty, rodzą się inicjatywy. Witraż przy ul. Szewskiej to dobry cel wielkosobotniej wyprawy. Warto tu przyjść w dzień Wielkiej Ciszy i pomilczeć. Oderwać wzrok od kolorowych koszyków i dać się porwać w mroczne czeluście. I tam spotkać Zbawiciela. Biblia światłem opowiedziana Witraże w kościele św. Macieja mają ukazywać pięć kluczowych momentów historii zbawienia – Zwiastowanie (transept północny), Zesłanie Ducha Świętego (prezbiterium) i Wniebowstąpienie (okno zachodnie), Ostatnią Wieczerzę (na podstawie ikony szkoły nowogrodzkiej – „Mistyczna Wieczerza”) oraz Zstąpienie do Otchłani (transept południowy). Jedno okno wypełnia ponadto przedstawienie patrona kościoła św. Macieja. Witraże ukazujące Zwiastowanie, Zstąpienie do Otchłani i Mistyczną Wieczerzę (ten ostatni dopiero czeka na realizację, uzależnioną od znalezienia sponsora) to właściwie rozbudowane artystyczne komentarze do ewangelicznych wydarzeń. Każde z tych okien to wielka, barwna opowieść. Witraże są owocem dyskusji między tym, co współczesne, a tym, co tradycyjne. Tam, gdzie występuje gotycka ornamentyka, zastosowano najnowszą technologię, tzw. fusing. Z kolei przy witrażach wykonanych w tradycyjnych technikach, z ołowianymi spojeniami, wprowadzono współczesną formę. – Jestem przekonany, że każde pokolenie ma prawo w dawnych kościołach pozostawić coś po sobie – mówi duszpasterz „Maciejówki”. – Tak było przez wieki. Do romańskich budowli wprowadzano elementy gotyckie, potem do gotyckich barokowe, itd. I tak jest u św. Macieja. Artysta szanuje przeszłość, ale kocha też teraźniejszość, docenia sztukę współczesną. Autorką projektu jest Beata Stankiewicz-Szczerbik, absolwentka wrocławskiej ASP. Brała udział także w realizacji witraży w pracowni Sławomira Oleszczuka. Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 10:03 liturgia.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1038930566&dzi=1115658633&katg= Liturgia: Wigilia Paschalna w Wielką Noc Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 10:09 Liturgia na dziś Czytania www.opoka.org.pl/dzis/index.php Odpowiedz Link Zgłoś
kaczy.i.indyczy Re: Wielka Sobota 11.04.09, 10:25 www.katolik.pl/index1.php?st=dzienne&typ=komentarz Komentarz na dzień 11-04-2009 Nastała cisza Wielkiej Soboty. Umilkł stukot młota wbijającego gwoździe w Jezusowe ręce i nogi. Wybrzmiało echem w ludzkich sercach wołanie umierającego Boga – Człowieka: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego (Łk 23,46). Nastała cisza w cieniu Jezusowego Grobu. Cisza oczekiwania. Nadchodzi Wielka Noc. Noc świętowania Wigilii Paschalnej. Na jej początku z głębi serca Kościoła uniesie się okrzyk: „Exultet!” - „Weselcie się już, zastępy Aniołów w Niebie...Weselcie się, słudzy Boga...Raduj się ziemio, opromieniona tak niezmiernym blaskiem...Raduj się, Kościele święty, Matko nasza...”, gdyż „tej właśnie nocy Chrystus skruszywszy więzy śmierci, jako zwycięzca wyszedł z otchłani. Nic by nam przecież nie przyszło z daru życia, gdybyśmy nie zostali odkupieni. O, jak przedziwna łaskawość Twej dobroci dla nas! O, jak niepojęta jest Twoja miłość: aby wykupić niewolnika, wydałeś swego Syna. O, zaiste konieczny był grzech Adama, który został zgładzony śmiercią Chrystusa! O, szczęśliwa wina, skoro ją zgładził tak wielki Odkupiciel!" (z hymnu "Exultet") Jakże odważne to słowa: „Konieczny był grzech Adama...” albo „O, szczęśliwa wina...” Wina, grzech nigdy nie była, nie jest i nie będzie szczęściem, bo nie tak było na początku. Na początku, gdy Bóg stworzył świat był on doskonały. Księga Rodzaju ujmuje to w sposób przepięknie prosty: „A Bóg widział, że wszystko, co czynił, było bardzo dobre.” (Rdz 1,31) Jednak gdy za sprawą szatana ten doskonały ład i harmonia zostały zakłócone, gdy wydawało się, że już wszystko stracone – Bóg przez całe dzieje zbawienia pokazywał i pokazuje, że to On jest Panem historii. W tę Świętą, Wielką Noc Kościół zastawiając obficie Stół Słowa Bożego, przypomina przez nie tę właśnie prawdę. Że świat od Boga wyszedł i do Boga zmierza. Że to On – i tylko On- ma moc przemienić nawet zło w dobro. I że Jego miłość nie ma granic. Z drżeniem słucham o ofierze Abrahama: Bóg wystawił Abrahama na próbę i rzekł do niego: «Abrahamie!» A gdy on odpowiedział: «Oto jestem», powiedział: «Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę».(...) A gdy przyszli na to miejsce, które Bóg wskazał, Abraham zbudował tam ołtarz, ułożył na nim drwa i związawszy syna swego Izaaka położył go na tych drwach na ołtarzu. Potem sięgnął ręką po nóż, aby zabić syna swego. Ale wtedy anioł Pana zawołał na niego z nieba: «Abrahamie, Abrahamie!» A on rzekł: «Oto jestem». Powiedział mu: «Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego! Teraz poznałem że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna». Abraham, obejrzawszy się poza siebie, spostrzegł barana uwikłanego rogami w zaroślach. Poszedł więc, wziął barana i złożył go w ofierze całopalnej zamiast swego syna (Rdz 22,1; 9-13). Co czuł Abraham, gdy podnosił nóż, by dokonała się ofiara z jego syna? Bóg jednak wstrzymał jego dłoń. Zamiast Izaaka ofiarowany został baranek uwikłany w zaroślach na górze Moria. Boże Serce jest najczulsze ze wszystkich... Co więc Ono mogło czuć, gdy na wzgórzu Golgoty ręce oprawców wzniosły się z młotem, by przybić do drzewa Krzyża Baranka Bożego - Jego Jednorodzonego Syna? Już nie uwikłanego w zaroślach, ale z koroną cierniową wtłoczoną na głowę. Tych rąk nikt nie wstrzymał. Ofiara się dokonała. Najświętsza Ofiara. Dzięki tej Ofierze wszyscy, którzy pozostawali w niewoli grzechu – zostali z niego uwolnieni. Jak Izraelici, których Bóg uwolnił z niewoli egipskiej i przeprowadził suchą nogą przez Morze Czerwone: Powracające fale zatopiły rydwany i jeźdźców całego wojska faraona, które weszło w morze ścigając synów Izraela. Nie ocalał z nich ani jeden. Synowie zaś Izraela szli po suchym dnie morskim, mając mur z wód po prawej i po lewej stronie. W tym to dniu wybawił Pan Izraela z rąk Egipcjan (Wj 14, 28-30a). Słuchając tego, jak Bóg działał w historii zbawienia...może jednak przyjść taka myśl: ‘Bóg zaprawdę jest potężny, działający cuda i znaki...Czy jednak w tej historii jest miejsce i dla mnie? Czy w tym nieprzebranym tłumie ludzkości Boże oczy mnie dostrzegają? Czy Bóg mnie naprawdę kocha...wiedząc, jakie jest naprawdę moje serce...wiedząc, że jest tak słabe i grzeszne?’ W tę cudowną noc Bóg pragnie dać odpowiedź i na taką wątpliwość udręczonego człowieka. Ustami Proroka Izajasza przekonuje: W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój Odkupiciel.(...) Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą. (Iz 54, 8;10) Ta miłość jest BEZWARUNKOWA. Została dana każdemu z nas z osobna ZA DARMO. Nigdy nie zostanie cofnięta. Bóg nigdy nie powie ‘Już cię nie kocham...’ Przeciwnie. Bóg dzień po dniu będzie powtarzał ‘Kocham cię coraz mocniej...i coraz bardziej tęsknię za dniem spotkania z tobą w Moim Królestwie. Aby tam jednak dotrzeć trzeba i nam – każdemu z osobna – przejść przez bramę śmierci. Kształt tej bramy jest nieznany, ale droga do niej została już przetarta. Przeszedł ją Chrystus. Jak przypomina św. Paweł w Liście do Rzymian:Jeżeli bowiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złączeni w jedno, to tak samo będziemy z Nim złączeni w jedno przez podobne zmartwychwstanie. To wiecie, że dla zniszczenia grzesznego ciała dawny nasz człowiek został razem z Nim ukrzyżowany po to, byśmy już więcej nie byli w niewoli grzechu. Kto bowiem umarł, stał się wolny od grzechu. Otóż jeżeli umarliśmy razem z Chrystusem, wierzymy, że z Nim również żyć będziemy, wiedząc, że Chrystus powstawszy z martwych już więcej nie umiera, śmierć nad Nim nie ma już władzy. Bo to, że umarł, umarł dla grzechu tylko raz, a że żyje, żyje dla Boga. Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie(Rz 6, 5-11). Ludzka codzienność pełna jest zmagań. Niejednokrotnie ogarnia nas mrok Wielkiego Piątku i przygniata ciężar osobistego krzyża. Czasem nie tylko marzenia, plany, ale i nadzieje zostają pogrzebane. Serce zaś przykrywa kamień zwątpienia. Zawodzimy samych siebie i ludzie nas zawodzą. Czasem też Bóg wydaje się być jakby nieobecny...Tak łatwo wtedy opuścić ręce i powiedzieć ‘Tu już nic nie da się uczynić...’, czy nawet powtórzyć za prorokiem Eliaszem Wielki już czas, o Panie! Odbierz mi życie, bo nie jestem lepszy od moich przodków (Krl 19,4). Grób Jezusa znajdował się w ogrodzie (por. J 19,41). Ogród – to miejsce owocowania, życia. Grób – miejsce naznaczone powagą śmierci. Gdy serce zdaje się umierać z bólu, z braku nadziei i wiary, wtedy trzeba udać się do własnego ‘ogrodu śmierci’. A choćby serce zdawało się być jak grób – nie należy się lękać, ale do niego wejść. Jak niewiasty, które wczesnym rankiem zamartwiały się, kto im odsunie kamień: Weszły więc do grobu i ujrzały młodzieńca, siedzącego po prawej stronie, ubranego w białą szatę; i bardzo się przestraszyły. Lecz on rzekł do nich: «Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego; powstał, nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli. Lecz idźcie, powiedzcie Jego uczniom i Piotrowi: "Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział"» (Mk 16, 5-7). „Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie...” Jezus idzie przede mną do Galilei Niebieskiej. Każda ścieżka mojej osobistej historii zbawienia nosi ślady Jego stóp. On przeprowadza mnie przez Morze Czerwone Odpowiedz Link Zgłoś