kochanica.francuza
10.12.03, 16:50
Dzis zadzwonil do mnie biologiczny dziadek, co jest o tyle dziwne, że do
Swiąt jeszcze daleko(dzwoni na Boże Narodzenie i Wielkanoc)i chcial rozmawiać
z moją Mama, a jego córką.
Poinformowałam go, ze nie ma i wróci wieczorem, a kiedy dokładnie, to nie
wiem.
Po czym udałam się do wanny; w tym czasie dziadzio nagrał sie na sekretarke
automatyczną, uznawszy mnie widac za niepełnosprawną umyslowo.
W nagraniu byly slowa:" nie wiem kto odebrał, Ania czy kto", a przeciez sie
przedstawiłam i jestem jedyna córką mojej matki.
Wk... sie koncertowo i zadzwonilam do dziadunia i jego drugiej zony; odebrala
zona, więc zaczęłam się kłócić; zona zaczęła dziadzia tłumaczyc wadą słuchu
(istotnie ja ma), więc zapytałam złośliwie, czy to w wyniku wady sluchu nie
wie, w jakim ja, jego wnuczka, jestem wieku(myli się na ogół o ok. 10 lat).
P... objasniła, ze w tym tonie ona ze mna rozmawiac nie będzie i że to niejej
sprawa, po czym miała czelność powtórzyc prośbe o telefon do dziadka, bo
potrzebuje on od nas jakichs informacji.
Przy czym jest to drobiazg, jesli chodzi o dziadzia; jako mąż, ojciec i
dziadek robil juz lepsze numery.
Powinien nas na kolanach przepraszac, a nie traktowac jak biuro informacyjne.
Moge niby liczyc na Bożą sprawiedliwość, ale dlaczego?
Wszak nie ma przykazania, zeby kochac rodzine.