Dodaj do ulubionych

Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne

10.12.03, 16:50
Dzis zadzwonil do mnie biologiczny dziadek, co jest o tyle dziwne, że do
Swiąt jeszcze daleko(dzwoni na Boże Narodzenie i Wielkanoc)i chcial rozmawiać
z moją Mama, a jego córką.
Poinformowałam go, ze nie ma i wróci wieczorem, a kiedy dokładnie, to nie
wiem.

Po czym udałam się do wanny; w tym czasie dziadzio nagrał sie na sekretarke
automatyczną, uznawszy mnie widac za niepełnosprawną umyslowo.
W nagraniu byly slowa:" nie wiem kto odebrał, Ania czy kto", a przeciez sie
przedstawiłam i jestem jedyna córką mojej matki.

Wk... sie koncertowo i zadzwonilam do dziadunia i jego drugiej zony; odebrala
zona, więc zaczęłam się kłócić; zona zaczęła dziadzia tłumaczyc wadą słuchu
(istotnie ja ma), więc zapytałam złośliwie, czy to w wyniku wady sluchu nie
wie, w jakim ja, jego wnuczka, jestem wieku(myli się na ogół o ok. 10 lat).

P... objasniła, ze w tym tonie ona ze mna rozmawiac nie będzie i że to niejej
sprawa, po czym miała czelność powtórzyc prośbe o telefon do dziadka, bo
potrzebuje on od nas jakichs informacji.

Przy czym jest to drobiazg, jesli chodzi o dziadzia; jako mąż, ojciec i
dziadek robil juz lepsze numery.

Powinien nas na kolanach przepraszac, a nie traktowac jak biuro informacyjne.
Moge niby liczyc na Bożą sprawiedliwość, ale dlaczego?
Wszak nie ma przykazania, zeby kochac rodzine.
Obserwuj wątek
    • nauma Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 10.12.03, 16:57
      Jeden z moich biologicznych dziadków porzucił babcię, gdy mój ojciec miał trzy
      latka i nigdy nawet w najmniejszy sposób nie zainteresował się swoim synem.
      Zero kontaktów od tamtego czasu. Gdybym go spotkał, pewnie bym mu powiedział,
      że nim gardzę...
    • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 11.12.03, 15:36
      kochanica.francuza napisała:

      > Dzis zadzwonil do mnie biologiczny dziadek, co jest o tyle dziwne, że do
      > Swiąt jeszcze daleko(dzwoni na Boże Narodzenie i Wielkanoc)i chcial rozmawiać
      > z moją Mama, a jego córką.
      > Poinformowałam go, ze nie ma i wróci wieczorem, a kiedy dokładnie, to nie
      > wiem.
      >
      > Po czym udałam się do wanny; w tym czasie dziadzio nagrał sie na sekretarke
      > automatyczną, uznawszy mnie widac za niepełnosprawną umyslowo.
      > W nagraniu byly slowa:" nie wiem kto odebrał, Ania czy kto", a przeciez sie
      > przedstawiłam i jestem jedyna córką mojej matki.
      >
      > Wk... sie koncertowo
      Cierpliwości wyrozumiałośc - cenne cnoty. Rozwijają się przez ich praktykowanie.

      i zadzwonilam do dziadunia i jego drugiej zony; odebrala
      > zona, więc zaczęłam się kłócić;
      To nie po chrześcijańsku. Czy ty jesteś chrześcijanką?

      > więc zapytałam złośliwie,
      Jak wyżej.
      • baba-jaga Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 11.12.03, 16:14
        no jak to, przeciez Jezus kazal nienawidzic swoja rodzine, ba, nawet nie
        polecal uczestniczyc w chowaniu do grobu najblizszego czlonka rodziny.
        Dziwne, jesli pojmowac doslownie. Nawet absurdalne, paradoksalne. No bo jak to
        sie ma w kontekscie do milowania blizniego, a nawet wrogow?
        Rilke pisal: Najblizszy dla oddali jest twoj dom.
        Stary Testament: najwiekszymi wrogami czlowieka sa jego domownicy. (rodzina czy
        belka w oku?)
        • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 11.12.03, 16:33
          baba-jaga napisał:

          > no jak to, przeciez Jezus kazal nienawidzic swoja rodzine,
          www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_17.htm
          • baba-jaga Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 11.12.03, 17:03
            Arcyku, za kazdym razem jak bedziesz odpowiadal jakimis linkami bez komentarzy,
            nie bede cie traktowal po partnersku, a linkow nie wciskaj bo i tak ich nie
            czytam, interesuje mnie bezposredni kontakt z ludzmi i wymiana osobistych
            mysli.
            • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 08:01
              baba-jaga napisał:

              > nie bede cie traktowal po partnersku,
              Nie zależy mi na tym.
      • kochanica.francuza Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 11.12.03, 17:14
        arcykr napisał:

        > kochanica.francuza napisała:
        >
        > > Dzis zadzwonil do mnie biologiczny dziadek, co jest o tyle dziwne, że do
        > > Swiąt jeszcze daleko(dzwoni na Boże Narodzenie i Wielkanoc)i chcial rozmaw
        > iać
        > > z moją Mama, a jego córką.
        > > Poinformowałam go, ze nie ma i wróci wieczorem, a kiedy dokładnie, to nie
        > > wiem.
        > >
        > > Po czym udałam się do wanny; w tym czasie dziadzio nagrał sie na sekretark
        > e
        > > automatyczną, uznawszy mnie widac za niepełnosprawną umyslowo.
        > > W nagraniu byly slowa:" nie wiem kto odebrał, Ania czy kto", a przeciez si
        > e
        > > przedstawiłam i jestem jedyna córką mojej matki.
        > >
        > > Wk... sie koncertowo
        > Cierpliwości wyrozumiałośc - cenne cnoty. Rozwijają się przez ich
        praktykowanie
        > .Taaa Arcy...syty glodnego nie zrozumie, ale popoucza go chętnie, co?
        Ty pewnie jestes z takiej rodziny, co to sama slodycz, rodzice obchodza srebrne
        gody, dziadkowie zlote i ogolna milość...
        >
        > i zadzwonilam do dziadunia i jego drugiej zony; odebrala
        > > zona, więc zaczęłam się kłócić;
        > To nie po chrześcijańsku. Czy ty jesteś chrześcijanką?
        Czy zaden chrześcijanin nigdy się nie kłóci?
        >
        > > więc zapytałam złośliwie,
        > Jak wyżej.
        Jak wyżej.
        • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 08:04
          kochanica.francuza napisała:

          > > .Taaa Arcy...syty glodnego nie zrozumie, ale popoucza go chętnie, co?
          > Ty pewnie jestes z takiej rodziny, co to sama slodycz, rodzice obchodza srebrne
          > gody, dziadkowie zlote i ogolna milość...
          I w dodatku nikomu w mojej rodzinie nie przyszłoby do głowy krzycześ na dziadka albo babcię.
          > >
          > Czy zaden chrześcijanin nigdy się nie kłóci?
          Luter powiedział (i w tym akurat się z nim zgadzam), że 100% chrześcijaninem był tylko Chrystus.
          • kochanica.francuza No więc skoro nie jestem Chrystusem 12.12.03, 19:21
            arcykr napisał:

            > kochanica.francuza napisała:
            >
            > > > .Taaa Arcy...syty glodnego nie zrozumie, ale popoucza go chętnie, co?
            > > Ty pewnie jestes z takiej rodziny, co to sama slodycz, rodzice obchodza sr
            > ebrne
            > > gody, dziadkowie zlote i ogolna milość...
            > I w dodatku nikomu w mojej rodzinie nie przyszłoby do głowy krzycześ na
            dziadka
            > albo babcię.
            > > >
            > > Czy zaden chrześcijanin nigdy się nie kłóci?
            > Luter powiedział (i w tym akurat się z nim zgadzam), że 100% chrześcijaninem
            by
            > ł tylko Chrystus.
            to się kłócę.
            • arcykr Śmierć i zmartwychwstanie 13.12.03, 07:26
              kochanica.francuza napisała:

              > > Luter powiedział (i w tym akurat się z nim zgadzam), że 100% chrześcijanin
              > em był tylko Chrystus.
              > to się kłócę.
              Ale trzeba się starać, żeby być "drugim Chrystusem".
              Iść, ciągle iść w stronę słońca...
              Spróbuj czegoś takiego: kiedy poczujesz się przez kogoś sprowokowana, obrażona, powiedz "w sercu": "przebaczam" albo wzorem Chrystusa:
              (34) Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.
              (Ew.Łukasza 23:34)
              Zaraz potem powiedz sobie "Alleluja i do przodu!".
          • kochanica.francuza Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 19:23
            arcykr napisał:

            > kochanica.francuza napisała:
            >
            > > > .Taaa Arcy...syty glodnego nie zrozumie, ale popoucza go chętnie, co?
            > > Ty pewnie jestes z takiej rodziny, co to sama slodycz, rodzice obchodza sr
            > ebrne
            > > gody, dziadkowie zlote i ogolna milość...
            > I w dodatku nikomu w mojej rodzinie nie przyszłoby do głowy krzycześ na
            dziadka
            > albo babcię.

            No to się ciesz i 4 godziny dziennie dziekuj Bogu za taka rodzinę.
            Calymi latami chciałam kochac i szanowac ojca i dziadka...przez te wszystkie
            lata dali mi powody jedynie do żalu i pogardy.
            Więc moze byś mnie nie osądzał.
            > > >
            > > Czy zaden chrześcijanin nigdy się nie kłóci?
            > Luter powiedział (i w tym akurat się z nim zgadzam), że 100% chrześcijaninem
            by
            > ł tylko Chrystus.
            • arcykr Zwyciężyć przezprzebaczenie 13.12.03, 07:31
              kochanica.francuza napisała:

              > Calymi latami chciałam kochac i szanowac ojca i dziadka...przez te wszystkie
              > lata dali mi powody jedynie do żalu i pogardy.
              Módl sięo łaskę przebaczenia. Np. koronką do miłosierdzia Bożego.
              katedra.rzeszow.opoka.org.pl/faustyna/koronka.htm
              > Więc moze byś mnie nie osądzał.
              A dlczego uważasz, że cię osądzam?
              __________________________________

              Kardynał Wyszyński mówił (w kontekście prześladowań przez komunistów): "Kto nienawidzi, już przegrał".
              W ten sposób i winy komunistów mają swoje miejsce w planach Bozych, bo Kardynał dał kolejny wzorowy przykład stosunku do prześladowców.
              Alleluja!
              • kochanica.francuza Re: Zwyciężyć przezprzebaczenie 13.12.03, 12:48
                arcykr napisał:

                > kochanica.francuza napisała:
                >
                > > Calymi latami chciałam kochac i szanowac ojca i dziadka...przez te wszystk
                > ie
                > > lata dali mi powody jedynie do żalu i pogardy.
                > Módl sięo łaskę przebaczenia. Np. koronką do miłosierdzia Bożego.
                > katedra.rzeszow.opoka.org.pl/faustyna/koronka.htm
                > > Więc moze byś mnie nie osądzał.
                > A dlczego uważasz, że cię osądzam?
                To się rzuca w oczy.
                > __________________________________
                >
                > Kardynał Wyszyński mówił (w kontekście prześladowań przez komunistów): "Kto
                nie
                > nawidzi, już przegrał".
                > W ten sposób i winy komunistów mają swoje miejsce w planach Bozych, bo
                Kardynał
                > dał kolejny wzorowy przykład stosunku do prześladowców.
                > Alleluja!
                • arcykr Re: Zwyciężyć przezprzebaczenie 14.12.03, 12:13
                  kochanica.francuza napisała:

                  > > A dlczego uważasz, że cię osądzam?
                  > To się rzuca w oczy.
                  Nie osądzam, tylko chcę ci dobrze radzić. Może dzięki miłosiernym wybaczaniu zaczniesz lepiej sypiać?
    • baba-jaga Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 19:39
      a jeszcze jest takie enigmatyczne stwierdzenie Jezusa: przynioslem miecz, a oni
      mysla ze pokoj.
      Ciekawe co za 'oni', czy aby nie kaplani (symbolicznie: zimni racjonalisci)? A
      Jezusowi moze chodzilo o to azeby wlasnie eksponowac swoje ja, spelniac swoje
      pragnienia, te dary serca, wyrazac, a wiec i wyklocac, byleby nie fizycznie
      (dlatego mowi o wybaczaniu i oddawaniu wrogom nawet swojego plaszcza, rzeczy
      materialnych, a nie serca). Czyz nie w takim stanie objawionych doswiadczanych
      prawdziwych natur, kryje sie sztuka rozwoju i doskonalenia? A nie w otorbianiu
      nakazowo-zakazowym, gdzie posiada sie pelnie kontroli i... duchowa martwote?
      Jalowosc na uzytek egoizmu. Jezus przeciez gloszac prymat milosci,
      rehabilitowal rowniez aspekt kobiecy. Prostytutkom wybaczal. Kobiety byly jego
      najwierniejszymi zwolenniczkami, nie ma zadnego podania o tym by jakakolwiek
      kobieta go zdradzila lub w niego zwatwpila. A kiedy On zmartwychwstal, wpierw
      objawil sie kobiecie. To byla rowniez rewolucja przeciwko systemowi
      patriarchalnemu, ktory natychmiast musial zgladzic takie zagrozenie. Oczywiscie
      w imie Boga, dobra, jednosci, a nawet samego Jezusa.
      • kochanica.francuza Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 19:42
        baba-jaga napisał:

        > a jeszcze jest takie enigmatyczne stwierdzenie Jezusa: przynioslem miecz, a
        oni
        >
        > mysla ze pokoj.
        > Ciekawe co za 'oni', czy aby nie kaplani (symbolicznie: zimni racjonalisci)?
        A
        > Jezusowi moze chodzilo o to azeby wlasnie eksponowac swoje ja, spelniac swoje
        > pragnienia, te dary serca, wyrazac, a wiec i wyklocac, byleby nie fizycznie
        > (dlatego mowi o wybaczaniu i oddawaniu wrogom nawet swojego plaszcza, rzeczy
        > materialnych, a nie serca). Czyz nie w takim stanie objawionych
        doswiadczanych
        > prawdziwych natur, kryje sie sztuka rozwoju i doskonalenia? A nie w
        otorbianiu
        > nakazowo-zakazowym, gdzie posiada sie pelnie kontroli i... duchowa martwote?
        > Jalowosc na uzytek egoizmu. Jezus przeciez gloszac prymat milosci,
        > rehabilitowal rowniez aspekt kobiecy. Prostytutkom wybaczal. Kobiety byly
        jego
        > najwierniejszymi zwolenniczkami, nie ma zadnego podania o tym by jakakolwiek
        > kobieta go zdradzila lub w niego zwatwpila. A kiedy On zmartwychwstal, wpierw
        > objawil sie kobiecie. To byla rowniez rewolucja przeciwko systemowi
        > patriarchalnemu, ktory natychmiast musial zgladzic takie zagrozenie.
        Oczywiscie
        >
        > w imie Boga, dobra, jednosci, a nawet samego Jezusa.
        Arcy zaraz Ci przysoli, zaklad;-)))?
        • baba-jaga Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 12.12.03, 19:50
          uwaga! uwaga! nadchodzi arcy-scyzo-ryk!!!
      • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 13.12.03, 07:38
        baba-jaga napisał:

        > a jeszcze jest takie enigmatyczne stwierdzenie Jezusa: przynioslem miecz, a oni mysla ze pokoj.
        Nie takie enigmatyczne, kiedy spojrzy się na kontekst:
        (34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
        (Ew.Mateusza 10:34-37)
        Chodzi tu o nienawiść do ludzi w imię ważniejszej miłości Boga.
        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_17.htm
        > Ciekawe co za 'oni', czy aby nie kaplani (symbolicznie: zimni racjonalisci)?
        Kapłani Starego Testamentu.

        > Prostytutkom wybaczal.
        Jeżeli płakały nad swoimi grzechami i nie chciały do nich wrócić.
        (44) Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. (45) Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. (46) Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. (47) Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje. (48) Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone.
        (Ew.Łukasza 7:44-47)
        (10) Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? (11) A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
        (Ew.Jana 8:10-11)
        • baba-jaga Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 13.12.03, 10:06
          arcykr napisał:

          > baba-jaga napisał:
          >
          > > a jeszcze jest takie enigmatyczne stwierdzenie Jezusa: przynioslem miecz,
          > a oni mysla ze pokoj.
          > Nie takie enigmatyczne, kiedy spojrzy się na kontekst:
          > (34) Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem
          prz
          > ynieść pokoju, ale miecz. (35) Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem,
          córkę
          > z matką, synową z teściową; (36) i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego
          domowni
          > cy. (37) Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I
          k
          > to kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien.
          > (Ew.Mateusza 10:34-37)
          > Chodzi tu o nienawiść do ludzi w imię ważniejszej miłości Boga.


          zalezy, ja wole interpretacje iz chodzi o 'domownikow' wewnetrznych, i ze
          trzeba kochac w ludziach zrodlo tworczosci, a nie same jej owoce, trzeba
          widziec i kochac w ludziach, i ogolnie stworzeniach, obecnosc boza. Poza tym
          stan wojny umyslowej, wymiany roznic, choc tworzy napiecia, jest rozwojowy.
          Jak mozna kochac Boga jesli nie w Jego stworzeniach, dzieciach? Dostrzegac w
          kazdej istocie przede wszystkim boska obecnosc, a nie tylko moje dziecko, moja
          matka, etc.



          > www.mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_17.htm
          > > Ciekawe co za 'oni', czy aby nie kaplani (symbolicznie: zimni racjonalisci
          > )?
          > Kapłani Starego Testamentu.
          >
          ej uwazaj, bo puszczasz niebezposrednio zaslone dymna, sugerujac (bluznierczo)
          antysemityzm). Kaplani to kaplani, obojetnie jakiej masci. Ortodoksja
          patriarchalna. Lepiej sie wytnij. Juz kilka razy puszczales takie
          nieprzemyslane niewiniatka. Coz, swiatlosc sama sobie nie jest tak jasna jak
          tym ktorych oswieca?




          > > Prostytutkom wybaczal.
          > Jeżeli płakały nad swoimi grzechami i nie chciały do nich wrócić.

          w wypadku kobiety przylapanej na codzolostwie Jezus jedynie pyta: kto Cie
          oskarza. NIKT. wiec ja cie tez nie oskarzam. 'Idz i nie grzesz wiecej' mozna
          pojmowac, skoro nikt nie jest bez winy, aby nie robila tego co robi potajemnie.
          Poza tym Chrystus sam nazywal sie winopijca. Wiadomo iz przestawal z
          nierzadnicami, pijusami,celnikami (co w owczesnym swiecie znaczylo:
          pimpami,komornikami etc.), ludzmi przekraczajacymi prawo.



          > (44) Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę?
          Wszedł
          > em do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy
          i
          > swymi włosami je otarła. (45) Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem,
          n
          > ie przestaje całować nóg moich. (46) Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś
          ole
          > jkiem namaściła moje nogi. (47) Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej
          liczne
          > grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało
          miłuje
          > . (48) Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone.
          > (Ew.Łukasza 7:44-47)
          > (10) Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są?
          Nikt
          > cię nie potępił? (11) A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja
          ci
          > ebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
          > (Ew.Jana 8:10-11)

          Odpuszczone sa jej grzechy, gdyz grzeszyla z nadmiaru milosci. Taka jest rownie
          prawdopodobna wersja tego miejsca. Nie docytowales do konca. Konkluzja wersu
          Mateusza jest: odpuszczono jej wiele grzechow, gdyz wiele umilowala, a komu
          malo odpuszczono, malo miluje. Z czego by wynikalo iz im bardziej czlowiek
          kieruje sie w zyciu miloscia, spelniaiem pragnien, etc. tym bardziej jest on
          otwarty na rozwoj, objawianie wlasnych brakow, i wole poprawy, zmiany,
          doskonalenia. Wers ten nie konczy sie lakonicznym stwierdzeniem 'idz i nie
          grzesz wiecej' co rozni roznie tlumacza (spotkalam sie z wersja: idz i nie rob
          tego potajemnie). Natomiast u Mateusza Jezus jedynie mowi: wiara Twoja cie
          zbawila. Idz w pokoju. Nie ma tu zadnego 'nie grzesz wiecej'.
          • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 14.12.03, 12:36
            baba-jaga napisał:

            > zalezy, ja wole interpretacje iz chodzi o 'domownikow' wewnetrznych,
            To znaczy?

            i ze
            > trzeba kochac w ludziach zrodlo tworczosci, a nie same jej owoce, trzeba
            > widziec i kochac w ludziach, i ogolnie stworzeniach, obecnosc boza.
            Oczywiście, ale nie bardziej niź samego Boga.

            Poza tym
            > stan wojny umyslowej, wymiany roznic, choc tworzy napiecia, jest rozwojowy.
            Jeżeli to jest wojna o istotnie wartości a nie zadawnione konflikty i żale.

            > > Kapłani Starego Testamentu.> >
            > ej uwazaj, bo puszczasz niebezposrednio zaslone dymna, sugerujac (bluznierczo)
            > antysemityzm).
            Akurat.

            > Kaplani to kaplani, obojetnie jakiej masci.
            Duchowni wspólnot chrześcijańskich, w których zachowana jest sukcesja apostolska, mają udział w wiecznym kapłństwie Chrystusa.
            (4) Pan przysiągł i żal Mu nie będzie: Tyś Kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka.
            (Ks.Psalmów 110:4)
            Co do kapłanów Starego Testamentu:
            (10) Są to tylko przepisy tyczące się ciała, nałożone do czasu naprawy, a /polegają/ jedynie na pokarmach, napojach i różnych obmyciach. (11) Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką - to jest nie na tym świecie - uczyniony przybytek, (12) ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie. (13) Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, (14) to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu.
            (List do Hebrajczyków 9:10-14)
            (11) Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów.
            (List do Hebrajczyków 10:11)
            www.mateusz.pl/ksiazki/js-npp/js-npp_23.htm
            > > > Prostytutkom wybaczal.
            > > Jeżeli płakały nad swoimi grzechami i nie chciały do nich wrócić.>
            > w wypadku kobiety przylapanej na codzolostwie Jezus jedynie pyta: kto Cie
            > oskarza.
            Jezus i tak wie wszystko.

            > NIKT. wiec ja cie tez nie oskarzam. 'Idz i nie grzesz wiecej' mozna
            > pojmowac, skoro nikt nie jest bez winy, aby nie robila tego co robi potajemnie.
            A jawnie się puszczać to już nie grzech?

            > Poza tym Chrystus sam nazywal sie winopijca. Wiadomo iz przestawal z
            > nierzadnicami, pijusami,celnikami (co w owczesnym swiecie znaczylo:
            > pimpami,
            Co to znaczy?

            komornikami etc.), ludzmi przekraczajacymi prawo.
            Żeby ich nawrócić.>
            >
            > > (44) Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: Widzisz tę kobietę?
            > Wszedł
            > > em do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi st
            > opy
            > i
            > > swymi włosami je otarła. (45) Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedł
            > em,
            > n
            > > ie przestaje całować nóg moich. (46) Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona za
            > ś
            > ole
            > > jkiem namaściła moje nogi. (47) Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej
            > liczne
            > > grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało
            > miłuje
            > > . (48) Do niej zaś rzekł: Twoje grzechy są odpuszczone.
            > > (Ew.Łukasza 7:44-47)
            > > (10) Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są?
            > Nikt
            > > cię nie potępił? (11) A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I
            > Ja
            > ci
            > > ebie nie potępiam. - Idź, a od tej chwili już nie grzesz.
            > > (Ew.Jana 8:10-11)
            >
            > Odpuszczone sa jej grzechy, gdyz grzeszyla z nadmiaru milosci.
            (10) Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.
            (List do Rzymian 13:7-13)
            Gdyby chodziło o prawdziwą miłość, nie byłoby czego wybaczać.
            (4) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; (5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
            (1 list do Koryntian 13:4-5)
            W rozumieniu biblijnym nie jest zatem możliwy "grzech z miłości".

            > Z czego by wynikalo iz im bardziej czlowiek
            > kieruje sie w zyciu miloscia, spelniaiem pragnien,
            To w końcu miłością czy spełnianiem pragnień?

            > Natomiast u Mateusza Jezus jedynie mowi: wiara Twoja cie
            > zbawila. Idz w pokoju. Nie ma tu zadnego 'nie grzesz wiecej'.
            Brak dowodu nie jest dowodem braku.
    • arcykr Jeszcze o przebaczaniu. 13.12.03, 07:45
      (7) Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
      (Ew.Mateusza 5:7)
      (33) I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. (34) Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać. (35) Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych. (36) Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. (37) Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. (38) Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.
      (Ew.Łukasza 6:33-38)
      (21) Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? (22) Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. (23) Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. (24) Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. (25) Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. (26) Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. (27) Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. (28) Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! (29) Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. (30) On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. (31) Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. (32) Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. (33) Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? (34) I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. (35) Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.
      (Ew.Mateusza 18:21-35)
      Ta przypowieść oznacza, że niemiłosiernych wobec swoich winowajców czeka (jezeli nawet uda im się uniknąć piekła) długi i surowy czyściec.
      • baba-jaga Re: Czysciec 13.12.03, 09:13
        a jak tam belka we wlasnym oku? wyczyszczona?
        • arcykr Re: Czysciec 13.12.03, 09:18
          baba-jaga napisał:

          > a jak tam belka we wlasnym oku? wyczyszczona?
          Przecieżja wycinam bluźniercze posty m.in. po to, żeby skrócić ewentualne kary czyścowe ich autorów (przez to, że mniejsze będą negatywne skutki napisania tych postów).
          • kochanica.francuza Re: Czysciec 13.12.03, 12:50
            arcykr napisał:

            > baba-jaga napisał:
            >
            > > a jak tam belka we wlasnym oku? wyczyszczona?
            > Przecieżja wycinam bluźniercze posty m.in. po to, żeby skrócić ewentualne
            kary
            > czyścowe ich autorów (przez to, że mniejsze będą negatywne skutki napisania
            tyc
            > h postów).
            WLASNYM oku, kolego, nie oku współforumowicza.
            • arcykr Re: Czysciec 14.12.03, 12:37
              kochanica.francuza napisała:

              > WLASNYM oku, kolego, nie oku współforumowicza.
              Przecież ja nie bluźnię.
    • kochanica.francuza Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 13.12.03, 13:03
      a w ogóle to arcy pisze jak ślepy o kolorach
      sam mówi że rodzinkę ma wzorcową...
      Zamiast walic w kompa, sam się za mnie módl, arcy.
      • arcykr Re: Dziadunio kochany, czyli stosunki rodzinne 14.12.03, 12:38
        kochanica.francuza napisała:

        > a w ogóle to arcy pisze jak ślepy o kolorach
        > sam mówi że rodzinkę ma wzorcową...
        Wcalenie wzorcową. A zasady ogólne mogę przytaczać.

        > Zamiast walic w kompa, sam się za mnie módl, arcy.
        Dlaczego zamiast?
    • kora3 Kochanico - rada od serca Korci :) 15.12.03, 03:26
      Kochanico ...późno już ...a ja nie śpię ..al;e cóż ..i tak nie mogę, bo
      czekam :) ale powiem krótko ...
      Rozumiem Twój gniew i złość ..ale niepotrzebnie się denerwujesz ...wiem, ze to
      brzmi jak komunał, ale wierz mi, ze jak się człek uspokoi i parę rzeczy
      przemysli to zaraz Mu lepiej :)
      Jeśli nie tolerujesz swego dziadka i nie chcesz z Nim kontaktów to po prostu na
      dźwiek Jego głosu odłóż słuchawke !!! Jesli miałas tylko przekazac info, było
      przekazać, albo nie, zależy od tego czy Mama Twoja chce się kontaktowac czy też
      nie ... Jeśteś kobieta dorosła i masz prawo gadać z kim chcesz i nie gadać z
      kim nie chcesz !!!! Nie musisz się wykłócać i nie polecam, bo nerwów szkoda ...
      Ja to nazywam "wrzut na ignora" (zapewne wiesz co mam na myśli) :) Niewielu
      jest na tym świecie ludzi, z którymi nie chcę zdecydowanie żadnych kontaktów,
      ale takowi istnieją ...Też mnie czasem denerwują telefony od tych "ludziów" ..a
      raczej denerwowały :), bo jakis czas temu właśnie wrzuciłam Ich na ignor i
      spoko sobie żyję :) Jak mi dzwoni taki delikwent spokojnie odkładam słuchawkę
      telefonu stacjonarnego :) Na komórce mam te numery zablokowane :) nawet nie
      widzę, ze mi taki ignor dzwoni ...luz psychiczny ...:D
      Szkoda nerwów - powaga ....I tak nie przekonasz 70- letniego dziadka, ze źle
      postąpił ze swoją rodziną - uwierz i tak nie dotrze ...
      Lepiej po prostu to olej- następnym razem bez nerwów i złośliwości
      powiedz "Drogi panie, pani takiej to a takiej nie ma (tu imię i nzwisko Twej
      Mamy) i nie wiem kiedy wróci proszę zadzwonić kiedy indziej" i już !!!!
      Jeśli ktos z kim nie utrzymujesz kontaktów dzwoni do Ciebie i usiłuje nawiązać
      rozmowę wprost powiedz "Nie mam ochoty na rozmowę z panem/panią, co jasno dałam
      już do zrozumienia, prosze zaniechac prób kontaktu, żegnam" i po
      kłopocie ....Ale bez nerwów i bez epitetów, bo tylko sama nakrecasz się
      negatywnie ...Wiem, ze to trudne, ale postaraj się być spokojna i rzeczowa ...
      Pamiętaj, ze Twoja lodowata uprzejmość jest bardziej przekonująca niż wściekłe
      krzyki, nie daj sie sprowokowac i poznać po sobie, ze ktos zdołał Cie
      wQrzyć ...niech sobie to spłynie ....
      Postarasz się ???:)
      • kochanica.francuza Re: Kochanico - rada od serca Korci :) 15.12.03, 20:02
        Ha Korciu - nie znasz w/w.
        On sie i tym nie przejmie, bo jest mentalnie pięciolatkiem i nie zrozumie, o
        co chodzi!
        A jego druga małżonka całe życie utrzymuje go w tym stanie.
        Kocham takie kobiety;-(((((wrrrrr....
        • kora3 Re: Kochanico - rada od serca Korci :) 15.12.03, 22:02
          kochanica.francuza napisała:

          > Ha Korciu - nie znasz w/w.
          > On sie i tym nie przejmie, bo jest mentalnie pięciolatkiem i nie zrozumie, o
          > co chodzi!

          Tym bardziej moj rada wydaje mi się słuszna ..Ty się powściekasz ,ciśnienie ci
          skoczy o po Nim to i tak spłynie i nie dotrze - znam takowe osoby ....


          > A jego druga małżonka całe życie utrzymuje go w tym stanie.
          > Kocham takie kobiety;-(((((wrrrrr....

          Sądzę, ze ona ma gdzieś co o niej pomyślisz i powiesz dlatego nie ma sensu się
          pieklić i dyskutowac z nią ...tylko jej sprawiasz tym satysfakcję, a szanownego
          dziadunia ona z kolei przekonuje jaką to ma niekulturalną wnuczkę ...
          Wiem,z e to cholernie trudne może być, ale naprawdę olej to towarzystwo i nie
          daj się prowokować!!!
          • arcykr Rada biblijna i komentarz 16.12.03, 08:42
            (17) Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. (18) Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi. (19) Umiłowani, nie wymierzajcie sami sobie sprawiedliwości, lecz pozostawcie to pomście [Bożej]. Napisano bowiem: Do Mnie należy pomsta. Ja wymierzę zapłatę - mówi Pan - ale: Jeżeli nieprzyjaciel twój cierpi głód - nakarm go. (20) Jeżeli pragnie - napój go. Tak bowiem czyniąc, węgle żarzące zgromadzisz na jego głowę. (21) Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.
            (List do Rzymian 12:17-13:3)
            www.mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_58.htm

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka