z2006
19.07.09, 09:04
mateusz.pl/czytania/2009/20090719.htm
"Jedną z największych tajemnic w misterium nieprawości są źródła, z
których wypływa nienawiść, złość, wrogość jednych ludzi wobec
drugich. Jest ich wiele. Najczęściej spotykane to doświadczenie
krzywdy. Ból potrafi wypełnić serce wrogością do tego, kto rani.
Innym źródłem jest strach, zagrożenie. Lęk może prowadzić do
nienawiści tego, kogo się człowiek boi. Bywa, że postawę niechęci
rodzi zawiedzione zaufanie, które rosnąc zamienia się w nienawiść.
Można to obserwować w wielu małżeństwach zawieranych w imię gorącej,
wzajemnej miłości, a po kilku latach płonących równie gorącą,
wzajemną nienawiścią.
Dziś w śledzeniu źródeł wrogości pomaga genetyka. Okazuje się, że
agresywność może być przekazana drogą dziedziczenia. Szereg danych
podaje psychologia prenatalna, czyli wiedza zajmująca się
psychicznym rozwojem dziecka w łonie matki. Można również wpływać na
agresję. Ale to wszystko i tak nie jest w stanie wytłumaczyć
istnienia tak licznych źródeł wrogości, a tym bardziej nie jest w
stanie w żaden sposób jej usprawiedliwić.
Wrogość możemy obserwować na każdym kroku. Czasami jej wybuchy
przypominają eksplozję wulkanu. Skutki jej również mogą mieć wymiary
kataklizmu. Jest wśród dzieci i młodzieży, jest w zakładach pracy,
rani ludzi na ulicy, w pociągu, autobusie, na stadionie, nawet w
drodze z kościoła. Występuje jako straszna siła w konfliktach
politycznych, narodowościowych i religijnych.
Ludzkie serce jest szczególnie podatne na iskry wrogości. Czasem
wystarczy kilka zdań, które w ciągu minuty zapalają ogień
nienawiści, a jego ugaszenie wymaga miesięcy, a nawet lat. Praktyka
dowodzi, że pełne wygaszenie nienawiści jest rzeczą bardzo trudną i
rzadko się udaje. Z reguły ogień wrogości przygasa, tli się jednak
pod grubą warstwą popiołu i wystarczy niewielki podmuch wiatru, by
pożar wybuchnął ponownie, i to ze zdwojoną siłą.
Syn Boga przyszedł na ziemię, by przeciwstawić się wrogości, by ją
ugasić. Nie zalał jej jednak drogą potopu. Postanowił natomiast
usunąć powody wrogości i przekonać ludzi myślących, iż tysiąc razy
bardziej twórczą i godną człowieka jest budowa wzajemnego
zrozumienia, szacunku i miłości niż podsycanie wrogości. Niósł
ludziom pokój. Budził równocześnie sprzeciw i w krótkim czasie
został ujęty w żelazne kleszcze podających sobie ręce Jego wrogów.
Ginie zamordowany przy ścisłej współpracy wrogo do siebie
nastawionych Żydów i Rzymian. Ginie zaś głównie za to, iż traktował
jednych i drugich jako braci. Został zamordowany przez Żydów i
Rzymian przy rozbieraniu muru wrogości dzielącego jednych i drugich.
Bo ani Żydzi, ani Rzymianie nie chcieli traktować się wzajemnie jako
bracia.
Św. Paweł, który początkowo był zagorzałym zwolennikiem
nacjonalistycznego podejścia i z tej racji prześladował chrześcijan
pochodzenia żydowskiego przechodzących na drogę uniwersalizmu
zbawczego, czyli traktowania wszystkich ludzi jako dzieci jednego
Ojca, po nawróceniu, sam traktowany jako zdrajca interesów
narodowych, tłumaczy Efezjanom, że jedyną drogą do zjednoczenia
ludzi w jedną rodzinę jest spotkanie w Chrystusie. „On bowiem jest
naszym pokojem: On, który obie części ludzkości uczynił jednością,
bo zburzył rozdzielający je mur — wrogość”. Uczynił to przez
objawienie miłości nieprzyjaciół, gdy w chwili ukrzyżowania modlił
się: „Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią”. Modlił się
wówczas i za przywódców swego narodu, i za Rzymian, którzy Go
przybili do krzyża. Dostrzegł to Apostoł Paweł, gdy powiedział: „aby
tak jednych, jak i drugich znów pojednać z Bogiem w jednym ciele
przez Krzyż, w sobie zadawszy śmierć wrogości”. Wytyczył tym samym
drogę do przezwyciężenia wrogości na ziemi. Odtąd wiedzie ona przez
serce każdego mądrego człowieka, który zdobywając się na miłość
nieprzyjaciół „w sobie zadaje śmierć wrogości”."
Ks. Edward Staniek