szelma1973
07.01.13, 13:44
Moze opisze sprawe. Troche duzo. Prosze o cierpliwosc.
7 lat temu mialam mala dzialalnosc gospodarcza. Poniewaz otwarto kolo mnie market :nie dla idiotow:- splajtowalam blyskawicznie. Zostal kredyt w banku,dlug na dwóch hurtowniach,ZUS i US. Mialam wybór albo jak sasiad wziac sznur i powiesic sie na strychu albo wyjechac. Spakowalam cala rodzine i wyjechalismy. Poprostu ucieklam od zobowiazan. Nie mam zamiaru sie tlumaczyc,stchorzylam.
Teraz od 7 lat pracujemy,dbamy o rodzine,dzieci studiuja. Nowe zycie.
W Polsce rodzina sie odwrocila od czarnej owcy,bo wstyd ,corka nieudacznik.
Nie mam zadnego kontaktu z rodzina,ale nie ukrywam sie. Przyjaciele wiedza gdzie jestem.
Wlasnie sie dowiedzialam ,ze policja byla na moim starym mieszkaniu i pytala o mnie. Zadzwonilam na maly lokalny posterunek i kierownik powiedzial ze od wielu lat dostaja polecenie z rejonowej komendy zeby ustalic miejsce pobytu. Ida do mieszkania,pisza ze nie ma nas i odsylaja do rejonu. Powiedzial ze w liscie o ustaleniu pobytu nie pisze dlaczego i za co mnie szukaja. Podal mi telefon i nazwisko funkcjonariusza ktory zajmuje sie moja sprawa. Z tego co widze to przestepstwa gospodarcze. Chyba
Mam pytanie.
1. Czy powinnam kontaktowac sie z tym wydzialem,bo skoro wiele lat tak szukaja ze nie znajduja to jest szansa na przedawnienie.
2. Po zapoznaniu sie z powyzszymi dlugami