Dodaj do ulubionych

farbujące buty

IP: *.redan.com.pl 20.02.08, 16:44
mam pytanie odnosnie farbujacego obuwia. Buty meskie firmy Kangaroos farbuja od wewnatrz (jasne skarpetki zalozone raz juz nie nadaja sie do noszenia). Reklamacja butow niestety zostala odrzucona, uznana za bezpodstawna. Prosze mi poradzic jak mam dalej postepowac, czy moge sie odwolac i czy mam szanse na zwrot gotowki?
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 20.02.08, 18:37
      Obuwie z podszewką wykonaną ze skór naturalnych. Może wystąpić
      farbowanie. Na powyższe reklamacje nie będą uwzględniane... czy
      jakoś tak
      Często nalepki z takim tekstem są w butach...
      • fleshless Re: farbujące buty 20.02.08, 18:43
        to nie sprzedawca wyznacza kryteria niezgodności z umową, ale art 4 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej. Przedstawione zastrzeżenia sprzedawcy są skuteczne tylko w takim zakresie w jakim pokrywają się z ustawowymi kryteriami.
        • Gość: gość Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 22.02.08, 17:11
          Ale skoro np. umieszczona jest informacja że może wystąpić
          farbowanie to przecież klient nie musi takich butów kupować... nikt
          go nie zmusza, a tak to potem ma pretensje...
    • fleshless Re: farbujące buty 20.02.08, 18:53
      O tym czy odrzeucenie tej reklamacji rpzez sprzedawcę było słuszne czy nie przesądza to czy towar jest czy nie jest zgodny z umową, a o tym z kolei przesądza ocena jego właściwości dokonana w oparciu o kryteria z art 4 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.

      Stanowisko sprzedawcy nie jest wiążące dla konsumenta w tym sensie, że nie jest ostateczne i można je kwestionować, z tym, że w wiążący sposób można to zrobić przed sądem. Dopóki nie ma sprawy przed sądem strony mogą wymieniać się argumentami (mniej lub bardziej trafnymi) do woli. Przy czym żadna ze stron nie musi ulec drugiej, nawet jeżeli nie ma racji, a w każdym razie żadna nie dysponuje środkiem przymusu, którym mogłaby wyegzekwować swoje oczekiwania.
      Oczywiście racjonalne działanie jest takie, że nie mając racji w obliczu argumentów przeciwnika, strona nie będzie ryzykować i czekać aż druga ucieknie się po ochronę sądową, bo wtedy ten kto upiera się przy sprawie przegranej ryzykuje dużo większe koszty niż gdyby wywiązał się ze swojego zobowiązania "po dobroci".

      A na zwrot gotówki są szanse jeżeli spełnione są przesłanki z art 8 ust 4 ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej.

      Generalnie zasady są takie:
      - pierwszą zasadniczą odpowiedzialnością za towar jest odpowiedzialność
      sprzedawcy za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umoą w rozumieniu ustawy z
      27.07.2002 o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie
      Kodeksu Cywilnego (Dz. U nr 141, poz. 1176) - jest to odpowiedzialność USTAWOWA,
      DWULETNIA, jest zawsze, jest narzucana sprzedawcy przez ustawodawcę,
      - polega to na tym, że konsument, jeżeli niezgodność stwierdza (czyli wszelką
      wadliwość, brak cech, które towar danego rodzaju powinien mieć, brak możliwości
      korzystania z niego zgodnie z jego przeznaczeniem, brak cech o których
      publicznie zapewniał sprzedawca, albo aproducent, albo inny podmiot związany z
      wprowadzeniem tego towaru na rynek), może domagać się od sprzedawcy
      doprowadzenia towaru do stanu zgodnego z umową poprzez nieodpłatną NAPRAWĘ ALBO
      WYMIANĘ NA NOWY (nawet od razu, za pierwszym razem). A jeżeli jest to
      niemożliwe, naraża konsumenta na znaczne niedogodności, albo nie jest możliwe w
      czasie odpowiednim do rodzaju towaru i celu w jakim został nabyty i niezgodność
      jest istotna konsument może od umowy ODSTĄPIĆ (i w konsekwencji żądać zwrotu
      pieniędzy), a jeżeli nie jest to niezgodność istotna można domagać się
      STOSOWNEGO OBNIŻENIA CENY.
      - warto jeszcze wspomnieć o domniemaniu z art. 4 ust. 1 tej ustawy, które mówi o
      tym, że jeżeli od wydania towaru do stwierdzenia niezgodności nie upłynęło pół
      roku to domniemywa się, że towar był niezgodny w chwili wydania, co oznacza, że
      w tym okresie to na sprzedawcy spoczywa ciężar dowodu na zgodność towaru z umową.


      - gwarancja natomiast powstaje kiedy jakiś podmiot (z reguły jest to producent,
      importer, dystrybutor, sporadycznie sprzedawca - wtedy może odpowiadać z dwóch
      podstaw) zdecyduje się (więc tutaj źródłem zobowiązania jest WOLA podmiotu, a
      nie USTAWA) takiej gwarancji udzielić, z tym, że sam ją kształtuje - czyli sam
      określa czego konsument się możę od niego domagać. Przy czym nie uważa się za
      gwarancję oświadczenia, które nie zawiera zobowiązań gwaranta. Do tego gwarancja
      powinna mieć formę pisemną - czyli powinna być karta gwarancyjna. UWAGA! -
      paragon NIE JEST gwarancją.

      Z reguły gwarancje są mniej korzystne od odpowiedzialności ustawowej
      sprszedawcy, bo są z reguły mniej precyzyjne i jesteśmy bardziej zdani bardziej
      na solidność gwaranta. Oczywiście też są one wiążące i niewywiązanie się ze
      zobowiązania gwarancyjnego, albo nienależyte jego wykonanie może wiązać się z
      odpowiedzialnością odszkodowawczą (chodzi głównie o straty materialne, czyli
      konkretne koszty, które spowodowane są nienależytym działaniem gwaranta).
      Oczywiście w wielu przypadkach gwarancja jest korzystna, a korzystanie z niej
      skuteczna, toteż wybór drogi postępowania zależy od konkretnych okoliczności.
      • Gość: gość Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 22.02.08, 08:03
        Mżna kupić specjalny preparat którym spryskuje się buty w środku i
        to zapobiega farbowaniu i po kłopocie (wiem bo sama używam kosztuje
        chyba ok 10 zł a buty nie farbują) ... więc nie wiem o co tyle
        krzyku...
        • fleshless Re: farbujące buty 22.02.08, 16:49
          Gość portalu: gość napisał(a):

          > Mżna kupić specjalny preparat którym spryskuje się buty w środku i
          > to zapobiega farbowaniu i po kłopocie (wiem bo sama używam kosztuje
          > chyba ok 10 zł a buty nie farbują) ... więc nie wiem o co tyle
          > krzyku...

          no to trzeba napisać w opisie towaru, że farbuje, ale troskliwy sprzedawca,
          zainteresowany rzetelnym wywiązywaniem się z umów, dołącza gratisowo buteleczkę
          do psikania, no i samą informacje o konieczności psikania.
          W czym problem?
          Wtedy nie będzie krzyku.
        • Gość: Martynka Re: farbujące buty IP: *.redan.com.pl 20.03.08, 13:13
          O to tyle krzyku, droga czytelniczko, że po pierwsze obuwie to jest wykonane w środku z materiału włókienniczego, który niestety posiada nieutrwalone wybarwienia, stąd farbowanie, a po drugie informacji o ewentualnym farbowaniu nie było, bo dlaczegóż miałaby byc skoro w srodku skóry nie ma...
          pozdrawiam
          • Gość: gosć Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 21.03.08, 10:27
            to sobie wkładki kup :P
            • Gość: gość Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 21.03.08, 10:34
              i nosić czarne skarpetki, wtedy nie zafarbują
      • Gość: gad Re: farbujące buty IP: *.gprs.plus.pl 21.03.08, 10:32
        Oj, widze że pan prawnik sobie tylko wkleja co jakiś czas tem sam
        tekst...
        Zamiast zakładać nowy temat to ludziki mogliby troszke poczytać i
        pewnie sami by znaleźli odpowiedz, pełno jest takich samych
        problemów opisanych. Pan F by miał przynajmniej troche mniej pracy
        a tak to tylko pisze cały czas to samo...
        • fleshless Re: farbujące buty 21.03.08, 11:39
          Gość portalu: gad napisał(a):

          > Oj, widze że pan prawnik sobie tylko wkleja co jakiś czas tem sam
          > tekst...

          nie tylko i nie do końca ten sam,
          proszę się przypatrzeć uważniej

          > Zamiast zakładać nowy temat to ludziki mogliby troszke poczytać i
          > pewnie sami by znaleźli odpowiedz, pełno jest takich samych
          > problemów opisanych. Pan F by miał przynajmniej troche mniej pracy
          > a tak to tylko pisze cały czas to samo...

          i owszem, idea jest taka, żeby nie tracić czasu na powtarzanie tego, co jest
          stałe w każdej sprawie

          poza tym, to jest tak:
          - po pierwsze primo: czego nie zrobi jeden, to musi zrobić inny - nic w
          przyrodzie nie ginie;
          - po drugie: rozróżnijmy oczekiwanie pomocy od domagania się załatwiania swoich
          spraw przez kogoś innego - to zdecydowanie nie jest to samo;
          - po trzecie primo: darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda;
          - po czwarte primo: każda taka konsultacja, choćby i na forum, to jest czyjś
          czas i energia, myślę, że to sprawiedliwe oczekiwać zrozumienia w tej kwestii;
          - po piąte primo: w przeciwieństwie do czwartego, pieprzenie i sączenie kwasów
          nic nie kosztuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka