Gość: xxx IP: *.ztpnet.pl 28.07.04, 23:11 Ze stazami w urzedach to roznie jest, predzej zatrudni mala firma prywatna niz urzad. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Miguel Kilka słów o stażach... IP: 217.153.29.* 29.07.04, 07:26 Urzędy też biorą stażystów. Tyle, że po okresie stażu żegnają się z nim i biorą kolejnego. I tak na okrągło. Oczywiście, staż ten jest jakąś szansą, ale nie czarujmy się - prawdopodobieństwo stałego zatrudnienia po nim w miejscu jego odbywania jest bardzo niewielka. Ja na szczęście nie musiałem korzystać z instytucji stażu, ale wielu moich znajomych ze studiów było stażystami i mają w większości nienajlepsze doświadczenia. I tylko kilku dostało propozycję stałej pracy (np. na pół etatu) i tylko kilku otrzymało propozycję przedłużenia stażu. A staż jest dość upokarzający finansowo. Państwo najzwyczajniej w świecie daje w twarz absolwentowi wypłacając mu 450 zł na miesiąc... I od samego początku przygody z pracą generuje najgorsze zachowania - "skoro tak mało mi płacą, to będę dzwonił sobie ze służbowego telefonu do wszystkich znajomych na komórki", "nie będę przykładał się do pracy, bo i tak mnie nie zatrudnią". To autentyczne zdania wygłaszane przez stażystów! I wątpię, by były to odosobnione przypadki. Podobno lepszy rydz, niż nic. Ale jakoś w tym przypadku nie jestem o tym do końca przekonany... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j007 Re: Kilka słów o stażach... IP: *.zgora.dialog.net.pl 29.07.04, 08:01 zgadzam sie, te pieniadze to nie wynagrodzenie - to jałmużna, takie kieszonkowe - ale nie wypłata za prace. współczuję tym, którzy zmuszeni są być na stazu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: urwis Fatalne rozwiązanie - systemowe marnotrawienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 13:01 Staże zostały wymyślone przez propagandzistów z SLD pod wodzą niesławnej pamięci Millera. Jest to pseudorozwiązanie problemu gigantycznego marnotrawstwa najcenniejszego z kapitałów - kapitału ludzkiego. Dla sprawiedliwości trzeba powiedzieć, że ekipa poprzednika Millera też nie miała pomysłu na rozwiązanie problemu. Problem wygląda następująco: co robić z armią lepiej czy gorzej absolwentów uczelni, przy absurdalnie rozbuchanych kosztach pracy, przy fatalnym stanie państwa, przy fatalnych nastrojach społecznych ? Zamiast sięgnąć po ciekawe pomysły, których na szczęście w Polsce nie brakuje - chociażby znakomity w moim przekonaniu projekt rozwiązań systemowych opracowany w Centrum im. Adama Smitha (prezentowany w maju br. Zielonej Górze przez dr Roberta Gwiazdowskiego, który w ogromnym skrócie polega na systemowych działaniach obniżenia kosztów pracy (wcale to nie znaczy płac), tak aby przedsiębiorca nie był "karany" za zatrudnianie pracownika chociazby przez gigantyczne składki ZUS. Uważam, że jest to jedyny kierunek zmian w którym Polska powinna podążać. Jest to kierunek podobny do drogi Irlandii czy Nowej Zelandii. Kierunek zupełnie inny niż wyznaczany przez "Chorych ludzi Europy" tj. przez Chiraca i Schroedera. Co absolewntom zaproponowali propagandyści z SLD. Jak zwykle oszustwo połączone z kłamstwem. Finansowane z pieniędzy podatnika staże absolwenckie niczego nie załatwiają i przypominają stalinowskie nakazy pracy. 1) absowent zostaje przyjęty na czas określony, do pracy do której dostaje skierowanie (w zasadzie 'nie może marudzić i przebierać', 2) płaca jest symboliczna, opłacana przez Urząd Pracy, pracodawcę nic nie kosztuje; skutkuje to jednak opłacalnością sięgnięcia po nowego absolwenta; częstym zjawiskiem jest wyrzucanie z pracy dotychczasowych długoletnich pracowników, za których i którym pracodawca musi płacic; w takim układzie absolwent jest wrogiem bezrobotnego, którym zresztą za jakiś czas sam się stanie; 3) absolwenta z reguły trzeba przysposabiać do pracy, bo jest to jego pierwsza praca, w pracach skomplikowanych proces zdobywania kwalifikacji jest długotrwały, trwający czasami dłużej niż okres stażu absolwenckiego; pracowdawca jeżeli chce skorzystać z darmowych absolwentów, nie jest zainteresowany inwestowaniem w nich, bo po co ładować czas, enrgię, ryzykować, że pracownika takiego przejmie konkurencjA; lepiej skierować absolwenta do prac niskokwalifikowanych. To tylko niektóre apsekty socjalistycznego rozwiązanie kwestii marnotrawienia największego bogactwa kraju - kapitału ludzkiego. Wszystko da się sprowadzić do formuły : - rząd ściąga podaki, obciążając pracodawcę, - a następnie temu pracodawcy funduje za darmo pracownika-absolwenta opłacanego z tychże podatków, - absolwenta używa się do prac o niskich kwalifikacjach, - marnie opłacany absolwent po upływie stażu jest wyrzucany z tej pracy, - zostawiony sam sobie zasila armię bezrobotnych. Przewał widziany gołym okiem. Ale jakich to manipulacji nie stosuje się w celu uśmierzenia wybuchu potencjalnego buntu społecznego w INTERIORZE W EUROPIE ŚRODKOWO-WSCHODNIM. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Enola Gay co.uk Urwisy z mojej klasy dobrze mysla-ten kierunek O.K IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.07.04, 15:36 Urwisek z Zielonej Gory dal sensowny glos.Staze to oczywiscie absolutny bezsens i nic nie daja potencjalnym przyszlym pracownikom.Nie radze NIKOMU,aby szedl na jakikolwiek staz do gownianej firmy.Na staz nawet ZA DARMO mozna isc np.Do Artura Andersena,PriceCoopersWaterhouse,do kazdej redakcji,do dr Kulczyka tez,za asystenta personalnego do dobrego adwokata,lobbysty,polityka.Cala ta szopka,ktora szczyca sie analfabeci systemowi z biur Uniemozliwiania Otrzymanie Pracy to oczywisty bubel.A placenie ludziom standardowej dniowki londynskiego zmywacza talerzy lub kelnerki to nie tylko policzek ale zebracza jalmuzna.Juz naprawde lepiej gdzie,w dobrej nawet nieznanej powszechnie firmie prywatnej nosic teczke za jej szefem.Bo przez pare tygodni zorientujesz sie czlowieku jak on to robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bromek Re: Setki staży ??????? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.04, 14:26 Setki staży ? To gdzie one są? Mieszkam pod Toruniem jestem po ogólniaku i potrzebuje stażu ale w moim PdUP-ie niemają żadnych ofert !!!! Odpowiedz Link Zgłoś