Dodaj do ulubionych

50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina

IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 01:23
Towarzysze i towarówki
do wsiech wsiech wsiech
Nadeszła wielkopomna chwila - 50 lat temu 5 marca 1953 roku odszedł od nas
Towarzysz Stalin, co usta miał słodsze od malin - Soso, Wielki Językoznawca,
Obrońca Pokoju, Wielki Maszynista Lokomotywy
Rewolucji, Wódz Ludów
Towarzysze: Listow ! Batkow ! Domaszow ! - pora z tej okazji zaciągnąć warty
produkcyjne, czynem poprzeć tę wielką chwilę - masy wzywają was do
przeprowadzenia samokrytyki w dniu 5 marca br.
o godz. 12.00 przed obecnym Komitetem Wojewódzkim (przy teatrze im. tow
Kruczkowskiego) w Zielonej Górze przy Al. Niepodległości dawnej tow. Stalina
i ujawnienia PIT-ów za rok ubiegły - ileście pieniędzy
zabrali wrogowi klasowemu.
Towarzysze proponujemy w waszym imieniu, aby od 05 marca zajmowany budynek
Komitetu SLD nazywać
ŁAGIER im. Stalina. A graficiarzom, jesli podnieśliby spraje na budynek
Łagru - zgodnie z zaleceniami
z zaleceniami tow. Cyrankiewicza obcinać ruki do łokcia.

Z tej okazji dedykujemy wam, towarzysze parę okolicznościowych wierszy
wybitnych poetów:

Adam Ważyk : Widokówka z miasta socjalistycznego

...A jej tylko drgała warga,
gdy ranną porcję oliwy
maściła czuła kolejarka,
tłoki lokomotywy. ...

Prosimy nie robić żadnych aluzji do tow. Błochowej

Konstanty Ildefons Gałczyński: Umarł Stalin

Do pół masztu zwieszona flaga
flagę wiatr przedwiosenny targa
To nie wiatr, to szloch na wszystkich kontynentach i archipelagach.
Umarł Stalin
...
Płaczą ludzie na ulicach. Ciężko.
Taki ciężar zwalił się na ręce.
Płaczą ludzie zwyczajni jak ziarno piasku.
A ci kochali go najgoręcej.
Krzyczy Wołga, szlocha Sekwana.
Woła Dunaj. Jęczą rzeki chińskie.
Broczy Wisła jak otwarta rana
Lamentują potoki gruzińskie
...
Towarzyszu Stonogo nie płaczcie jak bóbr, to tylko okrągła rocznica

W ramach warty zaciągniętej w tak wielką rocznicę wzywamy wsiech, wsiech,
wsiech
do publikowania okolicznościowych wierszy z tej okazji.
A trzej wymienionym towarzyszom pomóżmy ! Złóżmy się na im na kupon Dużego
Lotka,
niech odbiją straty, jakie ponieśli z powodu niesubordynacji ludu .
Pozdrawlajem
Wasz Korespondent
Obserwuj wątek
    • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 10:10
      Że w bój poprowadził krzywdzonych,
      że trwałość zwycięstwu nadał,
      dla nadchodzących epok
      stawiając mocny fundament-
      grób,wktórym leży ten
      nowego człowieczeństwa Adam,
      wieńczony będzie kwiatami
      z nieznanych dziś jeszcze planet.

      Wisława Szymborska
      • Gość: wp Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 03.03.03, 16:37
        Widzę chłopaki, że lekcje odrobiliście. Przypomniały się stare dobre czasy,
        co...?
        • Gość: Wasz Korespondent Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 04.03.03, 00:47
          Dlaczego nie ?

          Co masz na myśli?
          Obchody rocznicy w wykonaniu towarzyszy Listkowa, Batkowa i Domaszowa na
          deptaku ?
          Czy perły poezji ?

          Dołączam Stanisława Jerzego Leca
          Złote strofy

          Którą poeci opiewali
          Ojczyzna, co to od Kamczatki
          na szynach biegnie aż do Sanu,
          Którą jak mleka pełny dzban
          Podają dzieciom czułe matki -
          To Stalin.

          I żądamy, aby w Teatrze im. tow. Kruczkowskiego wystawić pełną pięcioaktową
          wersję Niemców. Niech młodzi literaci i maturzyści dowidzą się jak w pierwszym
          socjalistycznym państwie niemieckim czyli w NRD (enerdówku) następowała cudowna
          przemiana faszystów w komunistów. Bardzo pouczająca rzecz i niestety nieznana.
          • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 04.03.03, 20:13
            W mrocznych czasach komunizmu tylko nieliczni literaci nie kolaborowali z
            komunistyczną władzą.Jednym z wyjątków był Z. Herbert , który w latach
            pięćdziesiątych często głodując nie dawał się kupić przez bierutowską władzę.
            Zjawisko powszechności kolaboracji polskich literatów podnosi J.Trznadel
            w Hańbie domowej.

            republika.pl/ropkalisz/hanba.htm
      • Gość: Wasz Korespondent Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 12:31
        Gemlox2

        kronika dyskusji

        1. WK z okazji okrągłej 50 rocznicy wzywa wsiech do zaciągnięcia wart
        produkcyjnych - szczególnie
        tow.;: - Listowa, Batkowa i Domaszowa - jako sztafety pokoleń i podaje
        parę okolicznościowych
        wierszy na tę okoliczność.

        2. Kol. Ignacy dorzuca wiersz laureatki Nagrody Nobla.

        3. Do dyskusji spontanicznie dołączają z krótkimi uwagami: kol. kol. wp i
        Władymir.

        4. Ignacy publikuje szereg interesujących i "wartościowych" dzieł czołowych
        poetów polskich.

        5. Do dyskusji włącza się kol. Gemlox2 - jest to wejście smoka - całą sprawę
        sprowadza do ...antysemityzmu.
        A uczestników dyskusji ryczałtem sprowadza do antysemitów.

        6. Kol. Ignacy nie zważając na zarzuty - publikuje dalsze perełki poezji
        stalinowskiej.

        7. WK prosi Gemloxa2 o wskazanie związku między kretyńskimi wierszami a
        antysemityzmem.
        W dalszej części podaje przykłady ciągłości lewackiej chęci manipulowania
        ludzmi - sprawa
        dotyczy nie tylko poetów z lat 50, ale i fryzjerów z NRD z lat 80, czy
        wykładowców obsługujących
        tzw. studia wojskowe z lat 80 (materiał z książki Andrzeja
        Romana "Paranoja zapis choroby"
        W-wa 1990 wyd . Editions Spotkania), do grupy współczesnych, lokalnych
        sukcesorów zaliczeni
        zostają b. członkowie zarządu miasta ZGóra Listkow, Batkow i Domaszew
        (nie jest to niwa stricte
        poetycka, ale ma bardzo silne związki z manipulanctwem i paranoją).

        8. Kol. Ignacy zbył pretensje Genloxa2 krótko i dosadnie - szerzenie kłów jak
        u psa Pawłowa. Ignacy w dal-
        szym ciągu przytacza perełki literatury i słabo znanj publiczności fakty.

        9. Kol. Gemlox2 oswiadcza, że WK i Ignacy bardzo go wk...li i mówi, że cyt. to
        antysemici, nie wykazując
        w swoim wystąpieniu dlaczego tak sądzi. Bardzo chwali się zrozumieniem
        pojęcia ukaszenie heglowskie etc. oraz zachęca do zapoznania się ze zbiorami
        swojej specjalistycznej bibliteczki stalinowskiej; tak wczuwa
        się w swoją rolę, że mówi coś o samopoczuciu " gdy ktoś napierdala po
        jajach".
        Gemlox2 dzieli się łaskawie swoją wiedzą na temat, czy psychoanaliza była
        dopuszczalna jako metoda
        terapeutyczna w krajach tzw. bloku, czy nie . ( Oj Gemloxicku2 wiem, wiem i
        nie tylko to - wtręt WK)

        10. Kolega prrr. stwierdził, że nasze wystąpienia są za dlugie.

        11. Kol. Mis nie zgodził się z tym stanowiskiem

        12. Kol. Gemlox2 znowu się zirytował na kol. Ignacego

        13. WK pisze niniejszą kronikę i szykuje się do odpowiedzi Gemloxowi2
    • Gość: Władimir Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 12:31
      "Zrozumieć Ojca Narodów, to zrozumieć Jego dzieći....."
      \taki jeden koleś\
      • Gość: Ignacy kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 05.03.03, 21:38
        Dzieci zabijać w kołyskach!
        Marzą panowie z Wall-Street.
        Byle jeszcze coś zyskać,
        Byle handelek kwitł!

        O nową wojnę zwracacie się
        Do nich.
        Rączka w rączkę!Kieszeń wkieszeń!
        Łeb w łeb!

        Każdy trup-to zysk.
        Każdy zysk-to trup.
        Myślicie;Skoro tak,
        No to siup!

        Byle już!Byle prędzej!
        Magnatom
        Trzeba więcej pieniędzy
        Za atom!

        Zabite dziecko-warte dolara.
        Dorosły-dolara i pół!
        Gazy trujące-na wierzch!
        Bomby na stół!

        To się wam śni po nocach,
        Po nocach i całych dniach:
        Krew niemowląt w kołyskach,
        Płomienie i strach!

        Lecz cóż?Sny się nie ziszczą!
        Na szczęście.
        Rośnie lawina protestów,
        Wznosi się miliard pięści!

        Każda pięść-to dynamit!
        Mocniejsza niż siła oręża!
        Cień pada nad wami.
        POKÓJ ZWYCIĘŻA!

        tomik spółki Brzechwa-Minkiewicz"Pokój zwycięży" Warszawa 1951

        Warunkiem uniknięcia zagłady była oczywiście walka o pokój u boku ZSRR i
        akceptacja zmian(które i tak były konieczne).

        • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 13:18
          A oto retoryka jakże dzisiaj aktualna:


          Gdy bankier,zbrodniarz,szpieg i spaeker
          Z Londynu,Rzymu,i Ameryk
          Podnosi łeb i głosnym krzykiem
          Zwiastuje przyjście nowej ery

          I miastom bluźniąc,bluźniąc chatom,
          Kościołom,szkołom,naszym dzieciom,
          O panowaniu śni nad światem
          I grozi wojną, rzezią trzecią;

          Gdy Kopfy,Ilse Kochy,Schachty,
          By czynność swą wykonać zwykłą-
          Podpalić świat i pośród gwałtu
          Jak w Oświęcimiu posiać cyklon,

          Gdy-mówię-znamy jego imię
          I kształt,i głos,i zamierzenia,
          Nie zdoła zbrodniarz w krwi i dymie
          utopić pokolenia!

          Patrzymy mu na krwawe ręce,
          Niech wie,niech czuje niespokojny,
          Że jest nas więcej,więcej,więcej
          Przeciwko wojnie!


          M.Wygodzki

          Takie za przeproszeniem srule pisywał nie tylko Wygodzki,
          takie srule pisali wszyscy najemni lirycy PRL od Brzechwy("Głos
          Ameryki"),poprzez B. Hertza("Narada Piekielna"),Minkiewicza
          ("Do podrzegacza wojennego"),Pasternaka("Głos ciemiężonych")
          do Słonimskiego("Londyńskie Polaków rozmowy")i Woroszylskiego
          ("Weekend mr Smitha").
          A jednak ta ofensywa, w której-wstyd przyznać-wzięli udział prawie
          wszyscy wybitni krajowi poeci,nie przyniosła spodziewanych efektów.


          • Gość: Gemlox2 Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 12.03.03, 17:16
            Ale wiecie, znawcy tematu, ze to bylo pare lat po czasie, kiedy za samo bycie
            Srulem czy jak wolicie w Waszej Rasowej Wyzszosci, Moskiem , placilo sie zyciem?
            Mozecie sie obrazac, ale naprawde nikt nie lubi umierac za samo swoje
            istnienie. Za samo bycie istota ludzka, jesli w ogole dopuszczacie mysl, ze Zyd
            jest czlowiekiem. Czujecie, znawcy literatury - Stalin ich nie lubil, ale
            zabijal wszystkich - bez wzgledu na rase - Hitler glownie jednak za samo bycie
            Zydem. Wiec sie nie dziwcie temu ze sie im zdarzalo pisac takie rzeczy, posrod
            innych, genialnych czasem, , choc oczywiscie wierszyki slabe, bezbronne i sral
            je pies. Nie usprawiedliwiam, probuje zrozumiec i smutno mi, ze nawet sie nie
            staracie pomyslec. Ale to na tym forum, upolitycznionym i zajadlym, gdzie nie
            znalazlem ani jednej dyskusji o wydarzeniach kulturalnych, zupelnie normalne.
            • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 15:30
              Na całość poszedł Jan Brzechwa.Otrzymawszy partyjne zadanie
              zohydzania"Głos Ameryki"-radiostacji,która psuła robotę
              komunistycznej propagandzie,przypisał Stanom Zjednoczonym
              wszystkie możliwe winy,całe zło świata:

              GŁOS AMERYKI

              Fala czterdzieści cztery,
              Dwudziesta pierwsza trzydzieści.
              Słyszycie Głos Ameryki!
              Dobre lub złe ,ale prawdziwe wieści!

              -----

              Ameryka! Ta ziemia szczęśliwa i wolna,
              Ojczyzna Waszyngtona,kolebka Lincolna,
              Zmieniona w kraj biznesu,kryzysu i reklam,
              Wprowadziła zasadę:chwal się się,ale nie kłam!
              Chwal się gumą do żucia,chwal się Coca-Colą-
              Niektórzy Coca-Colę od wolności wolą,
              Niektórych wolność cieszy,a niektórych złości:
              Fast przez kraty spogląda na Posąg Wolności.
              Trudno.Truman i trumna-dwa dwa podobne słowa,
              Zmieści sie między nimi bomba atomowa.
              Za żelazną kurtyną nikt o niczym nie wie,
              A tu wie nawet Murzyn wiszący na drzewie
              I każdy bezrobotny, i największy tuman:
              Dobrobyt,prawda,wolność-to Marshall i Truman.

              O,key!Dziś za dolara można kupić szpiega.
              O,Queuille!Któż dolarowi chętnie nie ulega?
              W Departamencie Stanu nikt nie pragnie wojny.
              Acheson,jak wiadomo,człowiek bogobojny,
              Bogobojni Yankesi nie tracą nadziei,
              Że będą Coca-Colą handlować w Korei,
              Że z czasem znowu chiński opanują rynek,
              Bo rząd amerykański dba o szczeście Chinek,
              Dba także o Formozę Departament Stanu,
              Murzynow zaś poleca panom z Ku-Klux-Klanu.
              Murzyn wisi,Fast siedzi,Truman jeździ autem.
              Roosevelt mądry,że umarł.Dostałby za Jałtę.

              ---

              Fala czterdzieści cztery,
              Dwudziesta pierwsza trzydzieści.
              Słyszycie Głos Ameryki!
              Dobre lub złe, ale prawdziwe wieści!

              ---

              Leżą imperialiści na pokładach yachtów,
              Chcą agresji,chcą wojny,zyskownych konszachtów,
              A tu Apel Sztokholmski:stek złośliwych szykan!
              Kwakrzy i metodyści liczą na Watykan,
              Watykan cud uczyni i Hitlera wskrzesi,
              Wiedział Hitler,co warci Polacy i Czesi,
              Wiedział,jak trzeba walczyć z czerwoną zakałą.
              Truman jest za łagodny.Tito-to za mało.
              Gdyby Hitler zmartwychwstał,na rękę by szedł nam,
              Już by imperialialistów przestał drażnić Vietnam,
              I ten Apel Sztokholmski,i Chiny Ludowe.
              Bodajby komuniści mieli jedną głowę,
              Jak to marzył przed laty cezar Kaligula:
              Na jedną głowę jedna starczyłaby kula,
              A czerwone sztandary poszłyby na ścierki!
              Tu mówi Nowy Jork!Słyszycie głos Ameryki!
              Głos tej Ameryki,co świat dolarem mierzy,
              Ameryki giełdziarzy,łgarzy i szalbierzy,
              Ameryki bezprawia,chamstwa i ucisku,
              Ameryki gangsterów żądnych krwi i zysku,
              Ameryki grożącej pałaszem Goliata,
              Ameryki zbrodniczych podpalaczy świata,
              Którzy głoszą,że wojna ludzkość uszlachetni.

              ---

              My-walczymy o pokój.Plan nasz-sześcioletni.

              • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 10:23
                Jednym z nielicznych " antyimperlialistycznych" wierszy,
                które wywarły wrażenie na czytelnikach,był utwór Wisławy Szymborskiej
                "Z Korei".Wiersz ten razi dzisiaj sztucznością sytuacji-jak z tanie-
                go horroru.


                Z KOREI

                Wykłuto chłopcu oczy. Wykłuto oczy.
                Bo te oczy były gniewne i skośne.
                -Niech mu będzie we dnie jak w nocy-
                sam pułkownik śmiał się najgłośniej,
                sam oprawca dolara w garść włożył,
                potem włosy odgarnął z czoła,
                żeby widziec,jak chłopiec odchodził
                rozglądając się rękami dookoła.

                W maju w roku czterdziestym piątym
                nazbyt wcześnie pożegnałam nienawiść
                umieszczając ją pośród pamiątek
                czasu grozy,gwałtu,niesławy.
                Dzisiaj znowu się do niej sposobię.
                Jest i będzie mi jej żar potrzebny.
                A zawdzięczam ją również i tobie-
                pułkowniku,wesołku haniebny.
                • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 19:22

                  CZERWONY MARSZ


                  Bije godzina niezapomniana
                  Zakret historii-druga zmiana
                  Trzeba zwyciestwu drogę torować,
                  Marsz rozpoczęty,Partio prowadź!
                  (...)
                  Chowa spekulant worki w sklepie,
                  Kołtun z trwogi pacierze klepie
                  (...)
                  Wiedźmy po domach straszą dzieci,
                  -Masła nie ma, wzięli "Sowieci".
                  (...)
                  Pasibrzuch wiejski chłopów judzi
                  -Na Sybir będą wywozić ludzi
                  Żyje,mąci,knowa podziemie,
                  Walka trwa dalej,wróg nie drzemie,
                  Kto nie z nami,będzie z nami,
                  Kto przeciw nam-piła go złamie!

                  Który tam?Z drogi.Partia kroczy,
                  Twoja partia ludu roboczy
                  Wspólnie pracować,wspólnie budować
                  Maszerować!Partio,prowadź!

                  (Jan Brzechwa,"Marsz")
            • Gość: Wasz Korespondent Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 20:23
              Gemloxie2
              Wg Twojego rozumowania pisanie rzeczy durnych i podłych da się wytłumaczyć i
              usprawiedliwić argumentem nazwijmy to antysemickim. Gdzie w swoim wezwaniu do
              przeprowadzenia samokrytyki przez znanych zielonogórskich neostalinistów takich
              jak Listow, Batkow czy Domaszew padło coś na ten temat?

              Czy taki np. Aleksander Wat pisał w omawianym okresie jakieś wierszyki na
              temat komunizmu i tow. Soso w stylu cytowanych przeze mnie, czy przez Ignacego ?
              Nie znalazłem nic na temat.

              Wogóle, to pachniesz mi gamoniowatością, gdy popisujesz się swoją erudycją i
              wyobrażasz sobie, że nie znam tragicznej historii Żydów.
              Tragiczna historia a oportunizm i tzw. zdrada klerków, to są dwie różne sprawy.
              Nie odróżniając ich, dajesz po prostu świadectwo swojego zagubienia.

              Nie wypada wchodzić do salonu w gumiakach i puszczać bąki, to za prostackie
              towarzyszu Gemolox2. Aby madrość Twoja kwitła jak słoneczko Stalina proponuję
              komentarz na następujące tematy;

              (...) Fryzjerzy mają ustawowy obowiązek odrzucania żadań strzygących się
              obywateli, gdy proponowana fryzura sprzeczna jest z zasadami moralności
              socjalistycznej. (...)
              Wg. "Przeglądu Wiadomości Agencyjnych" 19 lis. 1988 za wschodnioniemieckim
              dziennikiem partyjnym "Sachsische Zeitung" w odpowiedzi na list czytelanika.

              Czekam na Twoje głębokie przemyślenia Gemoluxie02, o wpływie wojny
              trzydziestoletniej na praszczurów fryzjerów z Saksonii do niedawna Enerde w 1988
              co może obalić całą dotychczasową humanistykę. Tylko błagam: nie puszaj bąków
              na salonach i zmień buty.

              inna wiadomość z 11 lis. 1988 wg "Przeglądu Wiadomości Agencyjnych" - fragmenty
              wypowiedzi wykładowców ze Studium Wojskowego w czasie zajęć ze studentami:

              -" zezwierzęcony świat imperializmu
              - w latach pięćdziesiątychczwartych
              - wy, dziewczęta, ródżcie nam jak najwięcej zdrowych, silnych i oddanych
              żołnierzy, a wy chłopcy nie migajcie się przed tym "

              Proszę o interpretację klasowo-psychoanalityczną tow. Gemlox 02
              • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 14.03.03, 22:51
                "Antykomunizm" - to hasło, na które lewicowcy (Gemlox2)reagują jak pies
                Pawłowa - szczerzeniem kłów na głoszących prawdę i merdaniem ogonami w stronę
                dawnych aparatczyków.


                Rytualny ubój Miłosza

                15 maja 1951 roku odbyła się w Paryżu zaskakująca konferencja prasowa , na
                której attache kulturalny komunistycznej Polski Czesław miłosz oświadczyl , iz
                pozostaje na Zachodzie. Wiadomość ta była dość skutecznie blokowana przez
                krajową informację;nagonka na Miłosza rozpętana została dopiero jesienią 1951
                roku , przyczym celem jej był nie tyle poeta , który uciekł , ile raczej
                poeci , którzy zostali.

                Najbardziej haniebnym epizodem w tej nagonce był wydrukowany(4 listopada) w
                Trybunie Ludu paszkwil Słonimskiego"Odprawa". Nie wymieniając nazwiska Miłosza
                (bo i tak wszyscy wiedzieli , o kogo chodzi)Słonimski pisze m.in.:"Słowo
                twoje , jeśli tu dociera , przyjaźnie brzmi w szynkach szmuglerskich, w
                knajpach aferzystów, sprzymierza się z chuligaństwem, usprawiedliwia nierobów i
                awanturników, czekających na nową wojnę światową(...)rozgrzesza skrytobójców".

                "Cieszy cię każde zło, bo to twój żer, bo płatny jesteś, aby je odszukiwać i
                rozgłaszać".Wrogiem jesteś naszej teraźniejszości, ale co cię przeraża
                najwięcej, to nasza przyszłość.Wiesz, że wykonanie sześcioletniego planu uczyni
                z Polski wielki i silny kraj socjalistyczny"."Nie chcesz aby powstały na tej
                ziemi setki nowych uniwersytetówi laboratoriów"(...)Te i tym podobne
                argumenty...należały jeszcze do najbardziej umiarkowanych.

                Bo uniesiony oburzeniem prawdziwego komunisty - humanisty, Słonimski w końcu
                obnaża prawdziwe marzenia Miłosza:"Czego chcesz wojny?...Bądźmy szczerzy.
                Chcesz jednej tylko rzeczy.Chcesz wojny.Na trupach nowych milionów dzieci,
                kobiet i mężczyzn opierasz swoje nadzieje.(...)Sprzymierzeńcami twoimi są
                przywrócone do życia upiory hitlerowskie.

                Nie wiem czy to było śmieszne:podtuczony przez partię przedwojenny jamnik
                salonowy Słonimski okazał się najczulszym psem łańcuchowym komunizmu.
                Odpowiedź Miłosza pt."Do Antoniego Słonimskiego"(w paryskiej kulturze nr12/1951)
                podsumowała te pełne świętego oburzenia wywody zdaniem, które zabrzmiało jak
                wyrok:"twój artykuł - zwraca się Miłosz do Słonimskiego - jest napisany według
                wszelkich zasad przyjętych w okresie procesów moskiewskich"

                Atakom propagandystów (i poetów występujących w roli propagandystów)
                towarzyszyły ataki poetów występujących w roli poetów.Można z nich złożyć dość
                orgyginalną antologię.Najszybciej i najbardziej prymitywnie zaatakował Miłosza
                niedawny politruk, obecnie nadworny satyryk - Leon Pasternak.Podobnie jak
                Słonimski, on także nie używa nazwiska atakowanego poety - po części dlatego,
                iż reguła propagandy zakazuje upowszechniania nazwisk przeciwników, a po części
                dlatego, żeby przypadek Miłosza uogólnić i zaatakować nie tyle konkretnego
                poetę, ile "zdrajcę w ogóle".

                Jest to ułatwienie literackie(większa swoboda)i zabieg pozwalający skierować
                ostrze wiersza nie przeciw Francji, ale przeciw Stanom Zjednoczonym.Dopiero
                końcówka wiersza pozwala odgadnąć adresata - farbowanego wieszcza:

                FARBOWANY LISEK

                Wymknął się za kordon farbowany lisek,
                pociągnąwszy wpierw nieźle z państwowego cycka,
                taszcząc wytwornych asortyment walizek,
                bo go wabi kultura - super-atlantycka.

                Poczujesz ty kulturę - u stupajów z eMPi -
                w łapach, w których utkwiła upragniona wiza!
                Skomlącemu o azyl, wywiadowcy tępi
                nogi na stół wywalą, każąc but swój lizać!

                Byle jakich zdrajców nie kupują już zaraz,
                nie każdemu sądzone wyróść na ...Krawczenkę!
                Kiedy zaś haniebny skończy się ambaras,
                dadzą ci Atlantyk - że ci rura zmięknie.

                Dadzą ci tę wolność, aż tak wytęsknioną!
                Wolność ścierki przy kuble, kundlana łańcuchu.
                Dalej!Rozdrapywać zapocone łono!
                Nuże pisać paszkwile w atlantyckim duchu!

                Śmierdzi ci ojczyzna robotniczo - chłopska?
                Co duszyczkę ciasną(ale własną!)tłamsi?
                Będziesz miał dolarową, w drobny mak - arturowską,
                dezerterze idej, sumień defraudancie.

                A my cóż - przeżyjemy. Doczekamy jeszcze...
                Tylko mamy po tobie obrzydliwą zgagę.
                Zgadza się rachunek - farbowany wieszczu:
                wczoraj folksdojcz, dziś zdrajca, a jutro już - agent.



                cdn.




                • Gość: Gemlox2 Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 12:44
                  I jeszcze kilka slow, boscie mnie, Panowie, mocno wkurwili. Jak sie tytuluje
                  text - "Rytualny uboj", to jak tu nie mowic o antysemityzmie, od ktorego tak
                  sie odzegnujecie (mowie teraz do Panow N.K. i I. boscie jak jedno). Co do
                  lektur zalecanych uprzejmie prosze np. "Umysl zniewolony" Milosza przyjac, a
                  nie tylko "Hanbe domowa". Owszem, to tez pouczajaca lektura, ale jakby lekko
                  fanatycznie nieuwzgledniajaca zlozonosci czasu. Ale oks, to tez warto
                  przeczytac. No i oczywiscie "Glowne nurty marksizmu" prof. Kolakowskiego,
                  koniecznie. No na razie wystarczy, bo to grube. Aha i pismo "Jidele" z 2000 r. -
                  - jest jeszcze w empiku - nr pt. "Zydzi a komunizm" (nie mylic z "Poznaj
                  Zyda", ktore na pewno na Waszych poleczkach godnie spoczywa).
                  I jeszcze to ciagle Wasze porownywanie do wlasnego podworka - to zalosne w
                  ogole pisac o jakichs lokalnych aparatczykach w kontekscie historii. Oni nawet
                  nie sa jej odpryskiem. Chyba, ze w znaczeniu "odpryskac sie". Jesli chcecie
                  cala lewice (w sensie myslenia o spoleczenstwie na Boga, a nie o tym naszym tu
                  miasteczku)wyrzucic na smietnik, to jakby sie pozbawic jednej polkuli mozgowej.
                  myslec mozna, ale slabe to myslenie.
                  Ja wiem, te wierszyki sa smieszne, zalosne i nikczemne. Ale potem ci sami
                  faceci napisali wiele wspanialych tekstow. Byli czasem mlodzi, czasem glupi,
                  czasem wydymani, czasem po prostu sterowalni. Utopieni prawie w Historii. Jesli
                  popatrzyc na ich dalsze losy, to wiekszosc odpokutowala swoje winy - czy to, ze
                  Konwicki napisal "Przy budowie" przekresla "Mala Apokalipse" ? Mysle sobie, ze
                  tacy jak Wy ciagle czytaja "Listy" Sw. Pawla przez pryzmat jego bycia Szawlem.
                  Ze ciagle nie przestal, ze w glebi duszy ciagle jest tym poprzednim,
                  przesladowca chrzescijan. Jesli taki jest Wasz swiat, to mi Was tylko zal.
              • Gość: Gemlox2 Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 00:17
                Drogi Nasz Korespondencie. Ja oczywiscie naprawde potrafie poslugiwac sie
                retoryka typu "gumiaki i puszczanie bakow". Umowmy sie - nie uzywamy tego typu
                zwrotow, bo pachnie mi to tow. Wyszynskim - "te karly bialogwardyjskie" albo
                cudownym, zapewne znanym Ci zwrotem "brudna szmata titoizmu". Tak sie sklada,
                ze bardzo sie interesowalem akurat tym czasem. Przeczytalem "Nr 16
                produkuje", "Jelonek i syn", "Przy budowie". Co najmnie 6 rocznikow "TL" i
                innych gazet codziennych. "Kalendarze Robotnicze" i "Slownik filozoficzny". Nie
                mowiac juz o "Krotkiej Historii WKP(b). Zapewniam Cie, ze w walce na cytaty po
                prostu nie masz szans. Bo mam duzo materialow zrodlowych. I uprzedzajac Twoje
                enuncjacje- nie po przodkach tylko kupione w antykwariatach. Ale nie chce Cie
                przekonywac, ze to moja pasja. Naprawde nienawidze stalinizmu i doskonale wiem,
                co to znaczy ukaszenie heglowskie. Wyjezdzasz mi z aluzjami na temat lokalnych
                politykow, ktorzy sa tylko zwyklymi poszukiwaczami korzysci z wladzy. To bardzo
                smieszne, ze stawiasz ich w jednym rzedzie z Beria, Malenkowem, Rozanskim i
                Honeckerem. Czy wyrwali komus choc paznokcia? Cala Twoja wypowiedz od polowy
                strony (bo az sobie wydrukowalem) jest dla mnie zupelnie niezrozumiala.
                Nie usprawiedliwiam nikogo, bo nawet nie mam mocy usprawiedliwiania. Po prostu
                staram sie zrozumiec ludzi ktorzy przezyli takie rzeczy, ze na szczescie ani Ty
                ani ja, mam nadzieje, ich nie przezyjemy. Te akurat wiersze Brzechwy sa glupie,
                ale czy dlatego mam nie czytac "Pchly Szachrajki", albo calej masy
                rewelacyjnych wierszy dla dzieci? Dobra, mozesz mnie osmieszac bakami i
                gumiakami - ale czy naprawde bylbys silniejszy od faceta (Brzechwa, choc pewnie
                jako tropiciel zydowskich spiskow wolisz Lesmana)), ktory przez kilka lat
                siedzial w schowku ale i tak nie bardzo to do niego docieralo, bo sie
                nieszczesliwie kochal w jednej kobiecie? Zreszta wielu Zydow robiacych potem za
                stalinowskie sumienie przezylo wojne w Rosji albo Anglii (Slonimski). No, tu by
                raczej nie przezyli.Czy Slonimski jest mniej wiarygodny w swoich zachowaniach w
                68-mym, bo przedtem pisal kretynizmy o Miloszu? Skad w Was (to tez do Ignacego)
                taka szalona ortodoksja? Naprawde nie potraficie zauwazyc ducha czasu? Ja
                nikogo nie usprawiedliwiam, bo nie mam prawa. Ja tylko sobie mysle, co bym
                zrobil, gdyby mnie ktos napierdalal pala w jaja. Pewnie bym krzyczal, zeby
                przestali. Wy pewnie dzielnie recytowalibyscie Herberta (ktory oczywiscie
                Wielkim Poeta Byl). I nie piszcie - ty Ignacu (czyzby reinkarnacja Logi?) tez,
                o mojej lewicowosci, jak o wrzodzie na tylku. Tak sie sklada, ze jednak wole
                Allana Ginsberga od Zbigniewa Herberta. I nie mow do mnie towarzyszu, bo Cie
                znajde w realu i wtedy powiesz mi to w oczy i ja strace cierpliwosc. Czemu
                wiara we wlasna prawde przyslania Wam zlozonosc historii Swiata.
                Co do interpretacji klasowo-psychoanalitycznje, to nie wiem, czy wiesz, ale do
                1989 roku nie mozna bylo w krajach bloku uprawiac psychoanalizy jako metody
                terapeutycznej. To na razie, towarzyszu Nasz Korespondencie .
                • Gość: prrrrrrr Re: kwiatki polskie IP: *.luzyckie.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 20:24
                  Chłopaki z adługie sa te wasze wypowiedzi nie chce sie ich czytać, opamiętajcie
                  sie kocmołuchy!!!!!!!
                  • Gość: Mis Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 15.03.03, 20:59
                    Mogą byc długie. Czytam je z przyjemnością. Bliższe mi jest myslenie, że
                    popełniamy błędy i najwazniejsze co z nimi później potrafimy zrobić. Jest żal
                    za grzechy, jest pokuta, jest wybaczenie.
                    • Gość: Ignacy Re: kwiatki polskie IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 12:50
                      Najbardziej kuriozalny jest "Poemat dla zdrajcy" Gałczyńskiego. Poeta, który
                      sam był atakowany(między innymi przez Ważyka)za formalizm, mieszczaństwo i inne
                      grzechy przeciw socjalizmowi, poeta, który był karany zakazami druku -
                      potraktował sprawę Miłosza jako okazję do pokazania własnej lojalności. Wiersz
                      wydrukowany na początku 1952 roku, Gałczyński opatruje datą 1951 - jeśli jest
                      to antydatowanie, to także po to, by pokazać, że jako jeden z pierwszych
                      "dał odpór zdrajcy. Poza tym Gałczyński...dokładnie nie ma nic do powiedzenia,
                      jego"poemat"jest zlepkiem starych pomysłów, a serwilizm przeżera w
                      końcu...nawet formę wierszy poety.Ostatnie strofy "poematu"pisane są w poetyce -
                      jeśli nie Majakowskiego, to...Woroszylskiego. Ato także było wtedy w cenie.

                      POEMAT DLA ZDRAJCY

                      Tu gdzie szarą wiklinę iskrami
                      stroi słońce, zaś wiatr ptakami;
                      tu gdzie Wisła jak synogarlica
                      grucha falą płynąc do księżyca;
                      tu gdzie z dębu jemioła migotliwa
                      silnie złoci się, gdy dnia przybywa,
                      tu mój dom, w nim kos mój gwiżdże,drze się,
                      jakby nadal był w wesołym lesie;
                      tu mój czs jak syren włos schwytany,
                      tu te lampy razem z instrumentami,
                      tu łzy moje i architektura,
                      cień od łez i promień z mrocznej szpary;
                      tutaj wszystkie moje gałęzie i konary,
                      pośród których odpoczywam jak chmura.

                      A ty jesteś dezerter.
                      A ty jesreś zdrajca.

                      Okiem zdrajcy patrzysz na Rawennę,
                      na mozaik kamyczki promienne,
                      potem piórem, ręką dezertera
                      chciałbyś myślom swym kształt nadać trwały -
                      ale oto litery powstały
                      i splunęły ci w pysk. Wierszyk umiera.

                      A tyś myślał, że ci będzie lepiej,
                      a tyś myślał, że lutnia to sklepik,
                      z którym można koczować przez bruki -
                      byle tylko chleb i piżama -
                      tak, mój panie, nowojorski kramarz
                      rozumuje na temat sztuki.

                      Uch, przebolałem ja tę sprawę,
                      jakby mnie batem bili,
                      klnę się na matkę i Warszawę,
                      że to mnie jeszcze boli;

                      a ja sądziłem: minie, przejdzie,
                      że jakos ból wypielę -
                      a ty mi ciągle z dna pamięci
                      wypływasz jak topielec -

                      topielca wiatr i strach przegania,
                      topielec spływa w nocy
                      z martwą maszyna do pisania,
                      zdziwiony, że nie tworzy.

                      Nie tak, bratku, zrobił Kochanowski:
                      on też jeździł, ale tutaj trwał -
                      i wyciągał swoje gałęzie
                      aż po flagę czerwoną dni naszych -
                      i pozłocił swe liściaste zgłoski
                      wielkim światłem Południa i Wschodu;
                      nie zamienił Polski na walizkę -
                      i dlatego świeci tak jak laur,
                      tak jak Morze Śrudziemne, wstążka
                      modra w złotych włosach kontynentu.

                      Lasy moje olsztyńskie,
                      jeziora mazurskie,
                      sianokosy i śniegi, co je dzik zakrwawia,
                      dziękuję wam za wszystko i pięknie pozdrawiam.

                      Od Węgorzewa po Wiartel,
                      od Ełku do Ostródy
                      witam sikorki w brzasku, na sosnach dzięcioły
                      i w lutym, choć mróz trzaska, kwitnące jemioły.
                      Pokłon wam bije, chmurki,
                      i wam chyże pagórki,
                      żeście mi ułożyły rękę do pisania
                      i strunę odnalazłem, co srebrnie podzwania.
                      Bo to jest właśnie ona,
                      to jest ta srebrna struna,
                      podług niej zdania stroję, by gwarzyły razem,
                      by z robotnikiem zrosły się i z krajobrazem.

                      A ty jesteś dezerter.
                      A ty jesteś zdrajca,
                      mrok -
                      pleśn -
                      strach -
                      Architektur świetliste drżenia
                      jak w myśl i światło rosła złota gałązka,
                      róże z Pestum - które znam tylko ze słyszenia
                      (opowiadała mi o nich Anna Żeromska);
                      i ten gwarny blask oklep na chmurze,
                      i ten laur, co go zefir rusza -
                      i Rawenna, i znowu róże
                      (takie same jak za Owidiusza);
                      i fontanny rzymskie, i ich woda.
                      Palermo i Taormina:
                      cały ten kram chętnie oddam
                      za jeden liść polskiego dzikiego wina.

                      Trzeba tylko schylić się, liść podjąć,
                      ziemię i horyzont, razem!w górę!
                      aż ten ostry żwir stęknie melodią,
                      w dali wiatr zaćwierka mazurkiem,
                      aż pieśń buchnie ze zbóż i maszyny,
                      aż tu błysną Taorminy
                      jakby dęby złote, gadające
                      ciągle jedno słowo: słońce! słońce!
                      aż się w tobie spotkają na wieki:
                      twoja pieśń i robotnik, jak dwie rzeki.

                      Oto nasza
                      myśl szopenowska -
                      oto nasza
                      warta stalinowska.
                      Truman światła
                      nie zgasi nam:
                      warta!
                      warta!
                      warta
                      dniem i nocą:
                      u Notre-Dame
                      i u koncertów Bacha.

                      Jak pancernik płyne.
                      Pójdę! Dojdę!
                      Ze mną Schiller
                      z odą"An die Freude".

                      Szerzej okna!
                      Świat otwieraj!
                      Wierszu mój, ognia!
                      W pysk dezertera!

                      Flagę do góry!
                      Pracę! Pieśni!
                      W słońce, o którym
                      Michelangelo nie śnił.

                      Dla waszych dzieci,
                      dla naszej ziemi,
                      ludzie prości,
                      skarbów strzeżemy.
                      Czas roziskrzymy.
                      Pięść zaciśniemy.
                      Strzeżemy.
                      I ustrzeżemy.






                      • Gość: gemlox2 Re: kwiatki polskie IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 10:04
                        Rozumiem, Ty w ogole nie czytasz moich postow. I dziekuje za te fraszke,
                        staralem sie rzucac perly a okazalo sie, ze wystarcza pomyje, trudno. Choc
                        mysle, ze wieprze sie jednak ucza. A Ty, profesorskim tonem, podajesz dalej.
                        OK, co wiec, mamy sie tego shitu uczyc na pamiec? Lepiej podaj zrodlo cytatow i
                        bedzie wygodniej dla wszystkich.Jak Ci nie szkoda czasu, to trudno, nie
                        odpowiedziales na zadne z moich pytan, wiec ide stad, bo nie da sie mowic do
                        sciany. Tzn da, tylko po co. Tak wiec milej zolci, tylku uwazaj na watrobe.
                        naprawde lepiej sie napic, niz zabic nadmiarem cuchnacych wydzielin wlasnego
                        organizmu.
    • Gość: www Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 16.03.03, 13:02
      Artykuły napisane na okoliczność 50 rocznicy śmierci nieśmiertelnego Stalina
      znajdziecie też na stronie republika.pl/naukowcy/index.html
      • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 16:08
        Do postów Gemloxa2 oniosę się fraszką J. Sztaudyngera:

        J po co rzucać perły przed
        wieprze,
        Pomyje dla nich o wiele
        lepsze.
        • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 20:52
          Zarówno zawiść jak serwilizm poetów to cechy, które prawdziwi "inżynierowie
          dusz" potrafią wykorzystać. Wykorzystano więc i Wirpszę, nagłaśniając
          jego "Traktat polemiczny" - żeby nie było wątpliwości, zadedykowany Miłoszowi.
          Cytowano to cudo w całości i w kawałkach, więc i my zacytujemy parę kęsków:


          Pisałeś wiersze o Warszawie
          i pisałeś, że nie było twoim zamiarem
          kochać ją na miarę dni dzisiejszych.
          Pisałeś, że jest szaleństwem żyć
          bez uśmiechu,
          w roku tysiąć dziewięćset czterdziestym piątym,
          żyć bez uśmiechu.
          Czyim byłeś poetą? Bo nie tych,
          co odbudowali Nowy Świat
          i koloinie pracownicze na Żoliborzu,
          a pracę swoją rozpoczęli
          w roku tysiąc dziewięćset czterdziestym piątym,
          w roku powstania twego wiersza
          "Ucieczka".

          Mówię z trudem, przez ściśnięte gardło.
          A jednak posłuchaj:

          Na początku było pełno rumowisk i złodziei,
          było wielu, co chciało się wzbogacić
          szukając złota po piwnicach pożydowskich
          i tworząc handel łańcuszkowy.
          Byli tacy, co kradli deski rusztowania
          i przęsła mostów,
          kable elektryczne
          i przedmioty wyniesione z Muzeum Narodowego.
          Wreszcie:
          byli - i wciąż jeszcze istnieją - tacy,
          co uzbrojeni w dawnej już zrabowany pieniądz
          rzucają go, niby granat, pod parowozy rewolucji;
          określamy ich po prostu :
          wróg klasowy.

          Tych zostaje z roku na rok coraz mniej
          i coraz to rośnie w siłę klasa robotnicza.

          Warszawa powstaje, niby grzmiący huk artylerii,
          której boi się jeden procent obywateli USA:
          artylerii pokoju.
          I czyż śmiech dziecka, witającego matkę
          wracającą z biura lub zakładów krawieckich
          z butelką mleka w torebce,
          nie wart jest twego uśmiechu, choć oczy tej matki są zmęczone?


          Swoją dogłębną polemiczność Wirpsza podkreślał nawet formą. Imitując język i
          styl "Traktatu moralnego" , nasz wytworny stalinowski agitator dawał do
          zrozumienia, iż jest większym mistrzem słowa od Miłosza, którego poetyka to dla
          niego tyle, co splunąć.


          Mówisz, co mnie najbardziej złości:
          "Przed nami jądro jest ciemności".
          Jakież to jądro? Skąd się bierze?
          Czyż człowiek, jak kopalne zwierzę,
          błąka się w mgłach i sinych dymach?
          (Widziałem obraz ten na filmach:
          dziwaczny łeb brontozaurusa
          na taśmie "Metro" , made in USA,
          przedziera się przez las paproci,
          a łapy w lepkiej tkwią wilgoci.
          Ten film nauczyć miał przestrachu
          Francuzów, Czechów i Polaków.
          być może nazi - lecz ci sami
          przestrachem dali się omamić
          i, mając nim podcięte stopy,
          runęli w jądro - katastrofy.
          Zysk producentów był obfity:
          sto nowych filmów z pola bitwy.)
          (...)
          Zbadać nie trudno w giełdy gmachu
          mieszczańską psychologię strachu,
          nierówne tętno, gardła kurcze,
          szukanie bogów opiekuńczych,
          przewrotne barwy na pejzażach,
          portrety o trójokich twarzach,
          muzykę porno nie z tej ziemi,
          surrealizmu epidemię,
          wiarę w zabobon,
          w gusła, w czary,
          w niepewność świata i dolar.
          Groza się wciska w drzwi nauki,
          w okna kultury, w komin sztuki,
          czerwone ognie tlą się w ścianach,
          metafizyczny knując zamach
          i ludzka jaźń jest niepojęta,
          i brzuch wszechświata w duszy pęka.





          • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 12:54
            Rzecz znamienna, iż nasza"Warszawka" nie zdawała sobie sprawy z nikczemności i
            treściowej , i formalnej dzieła Wirpszy, przeciwnie, rozpływała się w
            zachwytach. Dlatego dygresję o Wirpszy podnoszącym nogę na Miłosza warto
            zakończyc cytatem ukazującym, jak to grafomańskie sikanie było konsumowane
            przez lewicową elitę. Oto fragment zachłystującej się z rozkoszy recenzji
            Andrzeja Drawicza(Wieś, nr9/1952).

            Utwór Wirpszy - zdaniem Drawicza - stanowi miarę dojrzałości świadomości
            ideowej poety. Stanowi zaś dlatego, że polemika z pogladami Miłosza, ukazanymi
            w "Traktacie moralnym" i innych utworach tego okresu, a tak charakterystycznymi
            dla postawy póżniejszego renegata i zdrajcy, stwarza zarazem koniecznosć
            uświadomienia sobie w pełni postawy własnej.

            Wypada powinszować poecie ostrości widzenia tam zwłaszcza, gdzie demaskuje z
            pasją:

            ...świat gołębi...łagodnych
            kropelek rosy, liści, wiatru
            ...które dzwonią od przypadku
            bo po malarsku zestawione

            -ukazując przy tym światopoglądowe, tkwiące w mieszczańskiej psychologii
            strachu korzenie takiego stanowiska:

            Chcesz znac diagnozę? Oto ona:
            w jądrze ciemności mieszczuch kona
            Lecz, by do światła przebić drzwi
            potrzebna często kropla krwi.
            Potem już trumna może zbawić
            Napis na trumnie:kapitalizm

            Ukazanie beznadziejności i bezwyjściowości postawy mieszczucha, i jego
            ostatniej deski ratunku w postaci ucieczki w otchłań ginącego ustroju - oto
            diagnoza, którą jak wiemy rzeczywistosć potwierdziła w pełni.
            • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 17.03.03, 22:25
              Powodowany nostalgią do kraju wraca Tuwim. Nie jest pewne, komu należy
              zawdzięczać sukces "nawrócenia" Słonimskiego;decydującym czynnikiem był tu
              chyba charakter poety, który w dość krótkim czasie pokłócił się w Londynie ze
              wszystkimi. Zarówno Tuwim, jak Słonimski zostali obsypani łaskami i obydwaj
              musieli się odwdzięczać, a to atakując emigrację, a to biorąc udział w nagonce
              na Miłosza.

              Właśnie ze "sprawą Miłosza" łączył się pomysł akcji odwetowej, który wylągł się
              w głowach komunistycznych propagandystów. Do akcji zaangażowany został
              Słonimski, który w cyklu audycji radiowych miał wzywać poetów emigracyjnych do
              powrotu. Gdyby autorytet Słonimskiego zdołał rozbić jedność emigracji - byłby
              to koniec autorytetu Londynu i zarazem dowód normalizacji życia w okupowanym
              kraju.

              Działania poetyckie miały być dopełnieniem działań legislacyjnych, których
              ukoronowanie stanowiła konstytucja 1952 roku.Powtarzając chwyt Szenwalda z
              poetyckiego listu do Tuwima, również Słonimski apelował do konkretnych osób,
              przede wszystkim do przyjaciół-skamandrytów. Polityczne zaprzaństwo i moralną
              degrengoladę swoich gawęd łagodził czasem sentymentalnym wierszykiem,
              adresowanym np. do Lechonia:

              Pod Montrealem tobie śniegi
              Każą wspominać nasze błoto,
              Pamięć wysyłasz na przeszpiegi
              I tak usypiasz się tęsknotą.
              Nas polskie błotko nie czaruje,
              Bo u nas trzeba walczyć z błotem,
              Słów nam potrzeba co budują,
              Co dźwięczą sierpem, dzwonią młotem.
              Trzeba nam słów do tej melodii,
              Chociażby gorzkich i najszczerszych.
              Pytają się tu o was młodzi
              Trzeba nam dobrych polskich wierszy.
              Dlaczego odszedł Wittlin, Lechoń?
              Gdzie jest Baliński i Wierzyński?
              Newyorski wiatr i mrok londyński
              Głuszy milknących kroków echo.
              Niech się zaplute redaktory,
              Tchórze, rufiany i dwójkarze,
              Spensjonowane Wernyhory
              W emigracyjnej smole smażą.
              Poetom błędy się nie liczą,
              Gdy oni z ludem, gdy lud z niemi,
              Co było bólem i goryczą,
              Minęło z wiatrem i przewiało.
              Dosyć już sporów, słów jałowych.
              Ledwie nam parę lat zostało
              Dla najważniejszych spraw domowych.
              Jak by to dobrze, czasem myślę,
              Ot , przejść się razem z tobą, Leszku,
              z Nowego Świata na Powiśle
              W warszawskim, lekkim, złotym zmierzchu.

              cdn.

              • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 18.03.03, 12:41
                Namawiany do dania odpowiedzi Lechoń miał powiedzieć, że "z takimi paniami się
                nie dyskutuje, takich pań się używa", ale"pani Słonimska jest aktualnie używana
                przez kogo innego".
                Nie wytrzymał natomiast inny były przyjaciel, Hemar, i odpowiedział takim oto
                wierszem:

                DO POETY REŻYMU

                Słonimski stał przed mikrofonem
                I namaszczonym barytonem,
                Tym swoim uroczystym głosem
                Wrodzaju melodeklamacji,

                Powiedział z łezką i z patosem
                WIERSZ DO POETY EMIGRACJI.

                Wiersz do Leczonia. Pyta Leszka,
                Czemu w New Yorku Leszek mieszka?
                Wiersz do Lechonia i Wittlina.
                Wracajcie! - tak ich napomina.

                U nas - pytluje - jest ideał.
                Na co wam Londyn, czy Monreal?
                Dlaczego odszedł Lechoń? Wittln?
                Pyta patosem takich pytlin.

                Czemu odeszli? Słonimskiemu
                Nie sposób się domyśleć, czemu/
                On, wieczny meches, neofita -
                Nie wie. On dziwi się. On pyta.
                Cierpi. Jak stary łysy Werter.
                Więc jego rada i przestroga:
                Przejdźcie, jak ja, na stronę wroga.

                Kolegom radzi tak dezerter.
                I z troską woła w mrok londyński:
                Gdzie jest Wierzyński i Baliński?
                Co im się stało? O co chodzi/
                Pytają się tu o was młodzi.
                Pytają się nie po raz pierwszy.
                Nam trzeba dobrych polskich wierszy.

                To prawda. Dobrych wierszy brak im.
                Słonimski jest przykładem takim.

                Więc on z tej patriotycznej troski
                Drogę powrotu im wytycza.
                To znów ta szelma Kuklinowski
                Nawraca pana Babinicza.

                Naiwna, mówi, ta tęsknota
                Do polskich dżdżów, polskiego błota.
                "Nas polskie błoto nie czaruje,
                Bo u nas trzeba walczyć z błotem.
                Słów nam potrzeba, co budują.
                Co dźwięczą sierpem, walą młotem".
                Sierpem i młotem. Cóż za szmata
                Pod pozorami literata.

                Popatrzcież na ten rzymski profil:
                Były frankofil - i anglofil,
                Mało anglofil - anglomaniak!
                Wellsa wielbiciel i gaługczyk,
                I były sanacyjny cwaniak,
                Pan - europejczyk i Pen - klubczyk,
                Były esteta, skamandrysta,
                I były Żyd - antysemita,
                Co żydożerczą swą facecją
                Próbował jednać się z endecją.

                Patrzcież na tego Słonimskiego -
                To on, sympatyk lewicowiec
                Od Sain Simona i Steckiego,
                Były Beckowiec i ludowiec,
                Co "lubił lud, lecz w lemoniadzie"
                (Jak kiedyś pisał w swej"Paradzie")
                I były Mikołajczykowiec,
                Adiutant Kota i praporszczyk,
                Były kosynier i liberał,
                Były Piłsudczyk. I Sikorszczyk,
                (W pamięci - m sobie to zachował,
                Jak nam w Londynie imponował,
                Jak tutaj z dumą w krąg spozierał,
                Bąkając głosem swym niedbałym:
                "Dziś jem śniadanie z Jenerałem"...
                Mówił "jenerał', nie "generał",
                Przez jot, bo brzmiała mu ta jota
                Z napoleońska i z Or - Ota) -

                Wczoraj ziemiańsko - cukierniczy,
                Dzisiaj włościańsko - robotniczy.

                Przechrzta co tydzień, na wyścigi,
                Co z wszystkicz sobie wziął religii
                Jedną religię:Oportunizm -
                Dziś się obrzezał na komunizm.

                Dziś z reżymowej radiostacji
                Woła poetów emigracji
                i melodeklamuje o tem,
                Jak dźwiękać sierpem, walić młotem.
                Sierpem i młotem. Jaka szmata
                Robi się czasem z literata.

                Na koniec wiersza, ze słodyczą
                Pożegnał ich słowami temi:
                "Poetom błędy się nie liczą".
                Tak rzekł niewinny głos amorka
                I nagle wyszło szydło z worka.

                Cała nadzieja wierszopisa,
                Jego postawa religijna,
                Ideologia i polisa -
                Polisa asekuracyjna.

                Poecie wolno szkód przyczynić,
                Wolno się załgać i ześwinić,
                Merdać ogonem i uciekać,
                Pod stół wleźć i hau - hau, odszczekać,
                Wolno ze słowa zrobić łajno -
                Jak tylko wierszem, to już fajno!
                Wolno mu zdradzać - jak do rymu.
                To nie weźniemy za złe my mu,
                To już nie błąd, to już zaleta,
                Bo pan poeta! Pan poeta!
                Bo pan artysta! Bo artyście
                Wolno tym kurrrkiem być na dachu!

                Nie mógł Słonimski, rzeczywiście,
                Lepszego sobie dobrać fachu.

                Nie wie Słonimski, że niestety
                Poety fach nie taki byczy.
                Nie ma wyjątków dla poety!
                Potomność błędy mu policzy.
                Talent oceni na rozprawie,
                Jako obciążające względy.
                Im talent większy, tym ci błędy
                Surowiej liczy. Nie łaskawiej.

                Jej nie uwiedzie błysk talentu,
                Już ona wie, mój przyjacielu,
                Kogo pochować na Wawelu
                a komu nie dać sakramentu.

                Potomność to cholera taka,
                Że tylko się rozejrzy wkoło,
                Wie - kogo pocałować w czoło
                Za błąd wygnania i tułactwa,
                A komu w zadek dać kopniaka
                Za cnotę zdrady i łajdactwa.


                *

                Do Leszka piszesz, były śmieszku.
                Znasz kawał ten o Leszku?

                Leż ku.

                1952









                • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 20.03.03, 15:11
                  A oto jeszcze jedna reakcja Hemara, tym razem na wiersz Brzechwy kierowany do
                  Jana Lechonia:

                  ODPOWIEDŹ BRZECHWIE

                  (inny tytuł:Odpowiedź)

                  Jan Brzechwa w "Szpilkach" z połowy lutego
                  Ogłosił wiersz - "Gryps do Jana Lechonia".
                  Choć gryps nie do mnie, lecz mnie do żywego
                  Tak dopiekł sarkazm wiersza i ironia,
                  Jak gdybym usiadł na płonące głownie.
                  Zaraz - wprzód wierszyk przytoczę dosłownie:

                  Kochany panie Janie, piszę po tajemnie,
                  Żeby w porę ten gryps Pan otrzymał ode mnie,
                  Albowiem Pańskie dobro mając na uwadze,
                  Wracać Panu nie radzę. Naprawdę nie radzę.

                  Tu życie nie dla Pana. Bo czyż wiarę Pan da,
                  Że gorzej tu, niż głosi wasza propaganda?
                  W Łodzi nie ma nikogo. Wszyscy na zesłaniu.
                  Ja z garstką literatów, na twardym posłaniu
                  W łachmanach i w kajdanach, z "pepeszą" przy mordach,

                  Za karę oglądamy nowe filmy Forda.

                  Głowy mamy golone.Nasz pokarm jedyny
                  To z łebków emigranckich przysłane trociny.
                  Milicjanci nas łapią i pod chloroformem
                  Każą pisać do "Szpilek" i chwalić reformę.
                  Światło, wodę - od dawna skasowano w Łodzi,
                  Do kościoła, rzecz prosta, nikt dzisiaj nie chodzi.
                  Bo tam żandarm sowiecki, przebrany za księdza,
                  Każdego, kto się zjawi, na Sybir wypędza.
                  --------------------------------------------------
                  --------------------------------------------------
                  U nas, jeśli do baru kto wejdzie na wódkę,
                  Od razu wpada konny oddział NKWD,
                  By gościa, jego żonę i ojca i matkę
                  Całkiem nagich traktorem wywieźć na Kamczatkę.
                  W knajpach pełno befsztyków, rumsztyków, kotletów,
                  Podają je oprawcy na ostrzach bagnetów -
                  Nim się człowiek obejrzy, ma bagnet w żołądku.
                  A ryby? Po żydowsku!!!Od piątku do piątku!

                  Mikołajczyk przemawia, lecz podczas przemowy
                  Ma lufę pistoletu przytkniętą do głowy,
                  Poczę się pakuje za kolczaste druty,
                  Gdzie czeka nań już Kiernik w kajdany zakuty.

                  Takie to u nas życie, drogi panie,
                  Zatem lepiej dla Pana, jeśli Pan zostanie.
                  A gryps ten proszę spalić!Tuwim jest uparty
                  I na pewno pomyśli, że to tylko żarty.
                  A mnie...Pan rozumie: postawią "pod śćiankę",
                  Rozstrzelają, powieszą i zrobią rąbankę.

                  *********************************************
                  *********************************************
                  Lechoń daleko. Ja bliżej, po drodze.
                  Nim Lechoń zdąży odpisać niebodze,
                  Niech mi pan Brzechwa za złe nie policzy,
                  Że ja się włączę do tej konwersacji.
                  Gryps, acz nie do mnie, wszystkich nas dotyczy,
                  Wszystkich poetów polskiej emigracji,
                  Którym do kraju tęskno - a nie śpieszno,
                  Chociaż pan Brzechwa z ironią prześmiewczą,
                  wykpiwa, szydzi, w parodię obraca,
                  Że nasza "Greuel - propaganda" - bzdura,
                  Kiep, kto nie wraca, i tchórz, kto nie wraca,
                  Żeby pracować w narodzie, z narodem,
                  Kiedy już w kraju pełna wolność pióra,
                  Sumienia, prasy - najlepszym dowodem
                  "Szpilki"! Satyra, swoboda, odwaga,
                  Nieskrępowanie, z jakim tam się smaga
                  Sanację, faszyzm, warszawskie powstanie,
                  Armię Krajową i W. Brytanię,
                  Turka nie Turka i Persa nie Persa,
                  Komorowskiego, Maczka i Andersa,

                  Arciszewskiego, starego landlorda,
                  Ba, nawet filmy pułkownika Forda!...
                  A my tu w strachu, że w kraju tortury,
                  Że NKWD, że ucisk cenzury,
                  Że tam kościoła nie ma, ni befsztyka,
                  Światła, humoru, wódy ani wody,
                  A patrzcie - "Szpilki":Dowody swobody,
                  Bo nie krępują Brzechwy satyryka!...

                  Panie poeto, co w kraju Traugutta,
                  Okrzei, Ziutka i księdza Skorupki,
                  Stajesz w obronie jakiegoś Bieruta,
                  Wykpiwasz wrogów jakiegoś Osubki
                  I to ci starcza za wolność! I taka
                  Twoja poety duma i Polaka -

                  Drwisz z emigracji, że u was i sznycel,
                  I kościół pełny, i już w szafie kiecki.
                  A nasza groza - że sowiecki szpicel
                  Węszy po kraju, że żołdak sowiecki
                  Butami depce krwawy bruk Warszawy,
                  I że to znaczy:"Triumf słusznej sprawy".

                  Jeśli tam wolność sumienia i słowa,
                  Jeżeli taka odwaga cywilna,
                  Napisz - co myślisz o Polsce bez Lwowa?
                  Napisz - co myślisz o Polsce bez Wilna?
                  Ten tylko temat nas wszystkich obchodzi.
                  O tym bym pisal, gdybym też był w Łodzi.

                  Wolność sumienia? Niech pan nas przekona!
                  Wolność poezji, wśród wolności mnóstwa?
                  Niech pan napisze, że linia Curzona
                  Jest linią zdrady i linią oszustwa,
                  Z którym się nigdy nikt żywy nie zgodzi!
                  Bo ja bym pisał tak, gdybym był w łodzi.

                  Prawem poety, z poety swobodą -
                  Jeśli ci nikt tam swobody nie broni -
                  Napisz, że polskiej wierności nagrodą
                  Jest krzywda taka, że gdy wspomnieć o niej,
                  Pióro rwie rękę, samo rękę wodzi -
                  Ja bym tak pisał. Dlategom nie w Łodzi.

                  Bo jednak - czujesz, jak każdy z nas czuje,
                  Komu w rękę los dał pióra ostrze?
                  Jeśli nie czujesz - to ci gratuluję.
                  Jeśli nie śmiesz - to ci nie zazdroszczę.
                  Lecz nie kuś, by się kto wracać ośmielił
                  I z tobą podłość albo hańbę dzielił.

                  Różne bywają w świecie demokracje.
                  Nie wierzysz w naszą - to mi waszej dowiedź.
                  Twój wiersz, na całą polską emigrację
                  Dziś ja rozgłaszam - jeśli mą odpowiedź
                  Z kolei wasze przedrukują "Szpilki" ,
                  Oświadczam: Wracam, nie czekając chwilki.

                  Słowo się rzekło, stanęła umowa.
                  Lecz jeśli wam sie nie uda zmiana -
                  Pisz, łódzką ciesząc się wolnością słowa,
                  "Satyry na prezydenta Trumana".
                  Ale się nie pchaj z nędzną swą ironią
                  Do tych, co ciebie - choć wbrew tobie - bronią!



















                  • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 16:46
                    Proces 16-tu

                    Zwabieni podstępem na rozmowy, pomimo gwarancji bezpieczeństwa, zostali
                    uprowadzeni i uwięzieni. Wśród porwanych byli m.in. Jan Stanisław Jankowski,
                    Prezes Krajowej Rady Ministrów, Gen. Leopold Okulicki, ostatni komendant Główny
                    Armii Krajowej, Kazimierz Pużak, przewodniczący Rady Jedności Narodowej.
                    Po 3 miesięcznym śledztwie, 18 czerwca, rozpoczął się w Moskwie proces 16
                    przywódców polski podziemnej.
                    Proces był starannie wyreżyserowany. "Na zdjęciach - wspominał naoczny świadek -
                    chodziło o wydobycie wrażenia, ze sprawa jest poważna, że wrogowie Związku
                    Radzieckiego wyglądają imponująco, więc są groźni. Zatem w grupie trzech (..)
                    Dąbski jako siwy, a zatem rozumny, poważny, o groźnym dla Związku Radzieckiego
                    umyśle pośrodku, a po jego bokach ludzie postawni, a więc (..) Okulicki i Bień,
                    (...) Bagiński jako niepokaźny zupełnie do tyłu".
                    Okulicki, Jankowski oraz ministrowie: Jasiukowicz i Bień mieli odpowiadać, za
                    to, że byli "twórcami i kierownikami polskiej organizacji podziemnej na tyłach
                    armii czerwonej", i że kierowali "robotą wywrotową przeciwko armii czerwonej i
                    Związkowi Sowieckiemu", "dokonywaniem aktów terroru w stosunku do oficerów i
                    żołnierzy armii czerwonej". Okulickiemu zarzucano ponadto "prowadzenie pracy
                    szpiegowsko dywersyjnej na tyłach armii czerwonej". Pozostali oskarżeni byli
                    o "udział w robocie wywrotowej (...), na tyłach armii czerwonej".
                    Proces był kpiną ze sprawiedliwości. Gen. Okulicki, słusznie zauważył w swojej
                    mowie obrończej: "proces ten ma charakter polityczny (..) Jednym słowem, chodzi
                    o ukaranie polskiego podziemia".
                    21 czerwca 1945 r. o 4,30 w nocy, ogłoszono wyrok: Okulicki 10 lat więzienia,
                    Jankowski 8, Jasiukowicz i Bień po 5 lat, pozostali od 4 miesięcy do 1,5 roku
                    pozbawienia wolności, trzech uniewinniono. Trzech spośród skazanych: Okulicki,
                    Jasiukowicz i Jankowski; zmarło w radzieckich więzieniach i nigdy do Polski nie
                    powróciło.
                    Brytyjski ambasador w Moskwie, pozytywnie ocenił proces: nikogo nie skazano na
                    śmierć, oskarżeni mogli się bronić. Brytyjski "Times" komentował 22 czerwca, że
                    wyrok nikogo nie powinien dziwić, kto śledził antyradziecką działalność rządu
                    polskiego.
                    Ignacy Matuszewski słusznie zauważył 22.06.1945 r. na lamach "Nowego
                    Światu"; "Na sali moskiewskiej sądzi się dzisiaj Polaków, aby zabić Demokrację.
                    Niestety, zachód zrozumiał tą prawdę zbyt późno!
                    Do wymiaru symbolu urasta fakt, że kiedy Okulicki przypomnial, iż
                    bezpieczeństwo Polaków zostało przez dowództwo sowieckie zaręczone słowem
                    honoru - tak sędziowie, jak usłużna sala ryknęli śmiechem. Dla nich honor to
                    był dobry chwyt, w dobrym azjatyckim stylu.
                    "Rząd" Bieruta, który brał udział przynajmniej w przygotowaniach do tej zbrodni
                    sądowej, komentował przebieg "procesu" oczywiście w duchu sowieckim. Nie
                    wszyscy jednak śmiali się z honoru. Bronił go przysłanym zza oceanu wierszem
                    Kazimierz Wierzyński:


                    "Na proces moskiewski"

                    Oskarżajcie nas wszystkich, nie tylko szesnastu,
                    Sądźcie poległych w grobach, to też winowajcy
                    Sądźcie szkielet, co z wojny pozostał się miastu,
                    Gdy wyście jeszcze z diabłem kumali się, zdrajcy,

                    Oskarżcie także wolność, nie znane wam słowo,
                    Ten odwieczny zabobon, co nas zawsze dzieli,
                    Cały kraj polski weźcie, zamknijcie go w celi,
                    I wprowadźcie pod sztykiem na salę sądową.

                    I choć wyrok spiszecie w ciemnicach swych na dnie,
                    By w kremlińskiej go potem ujawnić asyście,
                    Jeszcze ten, kto jest wolny, bez trudu odgadnie,
                    Że zbrodniarzem w tej sali nie my, ale wyście.

                    My przyjmiemy wasz werdykt. Nie zdoła was zawieść
                    Polska pamięć i długie pokoleń wspomnienia,
                    Bo cokolwiek się stanie, jak świat się pozmienia,
                    Niezmienna wasza przemoc i gwałt i nienawiść.

                    Lecz, kto wolny, a myśli, że z oczu odpędzi,
                    Upiora waszych jaskiń, bagienny wasz opar,
                    Błądzi, bo moskiewskiego świat uląkł się sędzi:
                    Wolnych w walce opuścił, ciemięzcę ich poparł.

                    I osądził się hańbą i skazał sam siebie
                    Uciekłszy od rozumu, szaleńczy trybunał,
                    I z diabłem się na polskich mogiłach pokumał,
                    I potępiony będzie na ziemi i niebie.


                    Pużak, który po odsiedzeniu wyroku w Moskwie wrócił do polski, wrocił do życia
                    politycznego - i został powtórnie uwięziony i skazany - tym razem na 10 lat.
                    Miał już 64 lata - władze jednak nie myślały czekać. Bity, torturowany,
                    przetrzymywany w celi, z której wyjęto okno, doprowadzony został do zapalenia
                    płuc. Początkowo odmawiano mu opieki. Dopiero kiedy zaczęła się agonia,
                    przeniesiono go do szpitala więziennego, gdzie skonał 30 kwietnia 1950 roku.

                    • Gość: Ignacy Re: 50 rocznica śmierci nieśmiertelnego Stalina IP: *.dzonkow.sdi.tpnet.pl 25.03.03, 13:23
                      Pośród tysięcy zamordowanych Polaków przez zbrodniarzy komunistycznych po
                      wojnie, szczególną uwaga przyciąga zbrodnia na rotmistrzu Witoldzie Pileckim.
                      Przypomniejmy w skrócie, że Pilecki(rocznik 1901), w roku 1919 jeden z
                      najmłodszych ułanów w oddziale Dombrowskiego - "Łupaszki", w 1939 dowódca
                      plutonu kawalerii, zyskał sobie przydomek jednego z sześciu najodważniejszych
                      ludzi świata.

                      Pracował na ten tytuł już podczas wojny bolszewickiej, gdy wraz z trzema innymi
                      ułanami w Puszczy Rudnickiej zaskoczył i wziął do niewoli grupę 80 Rosjan,
                      zdobywając przy okazji kilka karabinów maszynowych. Największym jego wyczynem
                      było jednak dobrowolne wejście w łapankę (19 pażdziernika 1940) - by dostać się
                      do Oświęcimia.

                      Pilecki stworzył w obozie ruch oporu, organizował ucieczki, a kiedy mu groziła
                      dekonspiracja - uciekł nocą 26/27 kwietnia 1943 roku. Mimo zakazu dowództwa AK,
                      które przewidziało go na jednego z dowódców organizacji NIE - wziął udział w
                      Powstaniu Warszawskim, zaczynając od szeregowca, a kończąc jako dowódca 2
                      kompanii szturmowego batalionu w zgrupowaniu "Chrobry II".

                      Oddział jego nie cofnął się nawet o krok podczas walk i był przeciwny
                      kapitulacji. Przez obóz w Murnau rotmistz Pilecki trafił do Andersa, w
                      grudniu 1945 wrócił z Włoch przez Pragę i Kraków do Warszawy. 8 maja 1947
                      został aresztowany przez UB i wraz z kilkoma osobami(m.in. z głośnym póżniej
                      filozofem Tadeuszem Płużańskim) postawiony przed sądem jako "szpieg Andersa".

                      Wówczas to grupa dawnych więźniów Oświęcimia zwróciła się do Cyrankiewicza
                      jako "obozowego współtowarzysza niedoli i konspiratora" z prośbą o ratowanie
                      Pileckiego. Cyrankiewicz nie tylko im odmówił, lecz jeszcze wystosował do
                      prokuratury list, którym do końca pogrążył rotmistrza. List został odczytany na
                      sali sądowej.

                      Pan premier stwierdzał - wspomina obecna na rozprawie krewna Pileckiego,
                      Eleonora Ostrowska - że istotnie oskarżony Pilecki był w obozie, ale
                      jednocześnie oznajmia, że jego - Witolda - przewinienia są obecnie tak wielkie,
                      że określa go jako wroga ludu, a gdyby Witold powoływał się na swój pobyt w
                      Oświęcimiu i na znajomość z nim oraz ze świetlaną postacią towarzysza Dubois,
                      to w żadnym stopniu nie powinno to wpłynąć na złagodzenie surowego wymiaru,
                      którą oskarżony powinien ponieść w świetle popełnionych i dowiedzionych
                      przestępstw.

                      Pilecki został skazany na karę śmierci, wyrok wykonano 25 maja 1948 roku.


                      O CZEŚĆ WAM, PANOWIE Z LUBLINA

                      O, cześć wam, panowie z Lublina,
                      za nasze kajdany, niewolę,
                      o, cześć wam, najemne pachołki Stalina,
                      ze zmazą haniebną na czole.

                      Gdy wyście w Lublinie stanowili prawa,
                      nie myśląc o braciach zza Buga,
                      na czołgi niemieckie szła wolna Warszawa
                      z rękami od młota i pługa.

                      O, cześć wam, panowie z Lublina...

                      Wyście Moskwie Polski oddali połowę,
                      wyrzekli się żywych i grobów,
                      i płacąc za rządy swe Wilnem i Lwowem
                      zdobyliście miejsce u żłobu.

                      O, cześć wam, panowie z Lublina...


                      Wierzymy, że jutra nadejdzie godzina,
                      dzień klęski zaborcy ze wschodu.
                      O, wstyd wam i hańba, panowie z Lublina,
                      od synów wolnego narodu.

                      O, wstyd wam, panowie z Lublina,
                      za nasze kajdany, niewolę,
                      o, wstyd wam, najemne pachołki Stalina,
                      ze zmazą haniebną na czole.


                      Wanda Pomianowska

                      Wanda Pomianowska, dziś uznany językoznawca - dialektolog, w czasie okupacji
                      adiutantka legendarnych dowódców: majora Jana Piwnika - "Ponurego" i majora
                      Eugeniusza Kaszyńskiego - "Nurta".


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka