Dodaj do ulubionych

Polska, Wda - spływy kajakowe

09.08.07, 14:35
Wda… wstęp
Wda bez wątpienia nie jest najpiękniejszą rzeką w Polsce. Nie ma tej magii co
Czarna Hańcza i nie przynosi tylu emocji co Drawa, a jednak co roku przyciąga
wielu kajakarzy. Powodem jest z pewnością nienaruszone współczesną cywilizacją
piękno (rzeka przepływa przez urokliwe parki krajobrazowe i nieliczne tereny
wiejskie) i wspaniałe pola namiotowe.

Wda jest rzeką o długości ok. 200 kilometrów. Polecam jednak ograniczenie
pokonywanej trasy do odcinka Lipusz – Tleń (nie trzeba dopływać aż do Świecia)
lub nawet rozpoczęcia jeszcze później, we Wdzydzach Kiszewskich (ew. Gołuniu).
Wda wije się leniwie, często meandrując i wydłużając kilkakrotnie trasę między
miastami, to i my weźmy z niej przykład. Skróćmy pokonywany odcinek do 140
(ew. 120) kilometrów bez wielkiej straty dla poznania wszystkich wspaniałych
miejsc na trasie.

Wda pozwala zakochać się w spływach kajakowych, a przy tym nie jest rzeką
trudną. Pochwalam więc jej wybór na pierwszy spływ w życiu i spędzenie tam
6-10 dni. Międzynarodowa klasyfikacja mówi o Wdzie tak: „spływ łatwy: małe
regularne fale, nieznaczne bystrza, łachy piaszczyste, mielizny, łatwe
zakręty; miejscami - nieco trudny: wąskie i kręte koryto, miejscami znaczny
spadek i kamieniste dno”.
Pokonałem Wdę w 2003 roku i moje wspomnienia oraz rady dotyczą stanu sprzed
czterech lat. Nie wykluczam więc, że niektóre z opisywanych przeze mnie pól
nie istnieją, w innych miejscach nie trzeba już przynosić kajaków, a w
niektórych np. ze względu na bobry wręcz przeciwnie; od tamtej pory mogły
pojawić się też nowe punkty gastronomiczne.
Obserwuj wątek
    • milosz.kadzinski Wda… Lipusz – Czarna Woda 09.08.07, 14:36
      Wda… rady i opis trasy na linii Lipusz – Czarna Woda
      Wda bierze swój początek w małym jeziorze koło Bytowa. Najczęściej wybieraną
      jako początek spływu alternatywą jest Lipusz.
      Lipusz – Wioska jak wiele innych, jej zaletą w związku ze znajdującą się tam
      stacją kolejową jest łatwy dojazd (np. z Chojnic lub Kościerzyny; dojazd
      pociągiem zwykle wymaga kilku przesiadek, więc lepiej go zaplanować wcześniej,
      bo nie wszystkie jedno-wagonowe pociągi jeżdżą codziennie). Do gminnego pola
      namiotowego trzeba dojść z dworca spory kawałek. Sam kemping nie zachwyca – dwie
      wiaty, niesprzątane toalety, zlewy, gdzie można umyć zęby i naczynia, miejsce na
      ognisko. W wiosce są sklepy, no ale na pierwsze dni zawsze lepiej zabrać zapasy
      z domu.

      Przy pierwszym wodowaniu rzeka nie jest trudna – jest wąsko, płytko i spokojnie
      – w sam raz na naukę wiosłowania lub przypomnienie sobie, jak się steruje
      kajakiem.
      Na początkowych kilometrach mijamy kilka mostów i pierwsze bystrza (mosty i
      liczne pomosty są bardzo charakterystyczne dla Wdy; gdy poziom wody jest wyższe
      przepłynięcie pod nimi wymaga nie lada zdolności gimnastycznych). Po 10 km
      wpływamy na Jezioro Schodno (a tym samy jesteśmy już we Wdzydzkim PK), potem
      rzeka lekko rozszerza się i docieramy do kolejnego jeziora – Radolne, kierując
      się w stronę Wdzydz Kiszewskich. Pierwszy odcinek ma długość 22 km, mniej więcej
      takie etapy powinniśmy pokonywać każdego dnia.

      Wdzydze Kiszewskie – Kemping we Wdzydzach można nazwać ucywilizowanym –
      prysznice z ciepłą wodą (w określonych godzinach), łazienki, sklep z Przeglądem
      Sportowym wink, boiska do siatkówki i koszykówki, kontakty, no i przede wszystkim
      sporo miejsca oraz widok na „małe morze”. Dla miłośników nocnych imprez jest
      tawerna, ja polecam odwiedziny w najstarszym w Polsce skansenie. Za wstęp trzeba
      rzecz jasna zapłacić, ale warto choć trochę liznąć kultury kaszubskiej. Domy,
      młyn, kościół – wszystko jest piękne. A dodatkowo znajduje się tam restauracja –
      polecam ru..ki smile, a dla spragnionych ciepłej zupy – żurek. Z Wdzydz do Borska
      5.5km, Miedzna 13.5km, Wiecka 22.5, a Czarnej Wody 28.5km. Odległości dotyczą
      rzecz jasna rzeki, o zwykłych drogach na te kilka dni zapominamy.

      Do Borska jest bardzo blisko, do Czarnej Wody niby spory kawałek, ale czas na
      kajakach szybko mija. Polecam wybranie Czarnej Wody jako następnej bazy; w
      Borsku i tak musicie się zatrzymać, bo jest tam najdłuższa „przenoska” tego
      spływu – około 200m (od tej pory „przenoska” będzie wam pojęciem bardzo
      bliskim). Wynagrodzą wam ją pyszne gofry z bitą śmietaną, które można tam kupić
      (poza tym w Barze pod Śluzą jest bardzo dobre jedzenie). Około 2km dalej jest
      punkt, na którym musicie być uważni jak nigdy w życiu – wybranie złej drogi i za
      łatwo nie będzie, poza tym lepiej nocować w namiocie niż żeremiach wink No może
      znowu nie jest tak źle. Jeśli wybierzecie właściwie (Kanał czy rzeka, Kanał czy
      rzeka… wink i tak nurt rzeki będzie mocny (najmocniejszy na Wdzie, bo jest wąsko,
      choć płytko – uwaga na mielizny i kamienie). Właściwie można by odpuścić
      wiosłowanie, a rzeka i tak by nas poniosła. W Miedznie są sklepy, jest też pole
      namiotowe. Kilka kilometrów dalej i jesteśmy w rezerwacie Kamienne Kręgi w
      Odrach – miejscu kultu Gotów. W notatkach ze spływu zapisałem: „Do Kamiennych
      Kręgów weszliśmy od strony rzeki, tzn. omijając kasy”… Nie każdy ma tyle
      szczęścia. A Kręgów w rezerwacie jest sporo, wszystkie składają się z około 20
      kamieni (w tym jednego położonego w środku). Skorzystajcie z okazji, bo można z
      nich czerpać tajemną moc. Będzie wam potrzebna jeszcze na kilka dni i na kolejne
      przenosi jeszcze tego samego dnia (ostatnia będzie miała miejsce koło elektrowni).
      Gdy wpłyniecie do Czarnej Wody, zobaczycie skrawek cywilizacji – ogródki
      działkowe. Najwięcej sił dodaje reklama pola namiotowego ustawiona przy rzece,
      na której centralną pozycją zajmuje temperatura prysznica – 40’C. To zachęca do
      szybszego wiosłowania smile Człowiek pozbawiony swojego naturalnego miejskiego
      środowisko jest w stanie wiele zrobić dla kąpieli w ciepłej wodzie smile

      Czarna Woda – Ja wybrałem przystań wodną Dom Nad Rzeką i z czystym sumieniem
      polecam ją każdemu. Jest to najlepszy kemping przy rzece, prowadzony przez
      byłego marynarza, który niemal całe życie spędził w Niemczech (przekonaliśmy się
      o tym, gdy po „pożyczeniu” kłód drewna na ognisko, zażądał dodatkowych 10
      złotych). W przystani są łazienki, boisko do siatkówki, wiata pod żaglem, a
      nawet normalne noclegi. Wszystko w jak najlepszym porządku.
      Co więcej, można tam znaleźć reklamę pobliskiej pizzerii (telefon + menu).
      Uwierzcie, że po blisko 30km spływu, pizza smakuje świetnie smile (muszą ją
      dowieźć, więc poczekacie na nią czas niejaki). No chyba, że ktoś wcześniej kupił
      na rzece pstrąga (ja dowiedziałem się o istnieniu pstrągarni w Wojtalu po kilku
      latach sad ). Wtedy ani pizza ani nic innego nie ma szans.
      W pobliżu kempingu znajduje się kilka małych sklepów spożywczych, a nieco dalej
      restauracja, mięsny i bankomat (jeśli nie masz dość pieniędzy, to jest to
      ostania szansa). W skrócie: bułki można kupić bardzo blisko, po kiełbaski trzeba
      urządzić większą wyprawę.
      Ponoć gdzieś w Czarnej Wodzie można też skorzystać z sauny. Sam nie miałem tej
      przyjemności na Wdzie (za to na Czarnej Hańczy było wspaniale, więc jeśli
      znajdziecie to miejscu, to na pewno warto).
    • milosz.kadzinski Wda… Młynki - Tleń 09.08.07, 14:36
      Wda… rady i opis trasy na linii Młynki – Tleń
      Z Czarnej Wody najlepiej wybrać się do Młynków (leśniczówka Młynki). Znów
      odcinek jest długi (29km), ale za mostem w Czubkach rzeka przyspiesza i pomaga
      leniuchom smile Po drodze mijamy liczne pomosty i małe powalone drzewa. Jeśli
      przyszłoby wam do głowy zatrzymać się na łące, uważnie rozglądajcie się czy aby
      nie otacza jej przewód pod napięciem. Chwila nieuwagi i boli jak diabli smile

      Młynki (leśniczówka) – to spory kawałek płaskiego terenu znajdujący się przy
      drodze. Znajdują się tam drewniane wiaty, dwie toalety, krany z zimną wodą i
      bardzo strome podejście. Nie wykluczam, że są już prysznice (ja się jeszcze
      kąpałem pod jakby-kranem; blisko jest również jezioro smile. Jest też chatka
      leśniczego, u którego istniała możliwość zamówienia obiadu (frytki, surówka, de
      Vollaile, kurczak lub inne mięsa – w sumie do wyboru 6 dań w cenie 12 do 16
      złotych, teraz może być drożej).
      W Młynkach jest szeroko i płasko, zmieściłby się tam pełnowymiarowy stadion
      piłkarski smile Mecz z konkurencyjnym spływem wskazany (jak ktoś ma boule (takie
      francuskie ciężkie kulki + mały orzeszek), to także jest to świetne miejsce na
      grę). W ogóle dobrze mieć jakiś inną grupę, z którą można by rywalizować i
      której nie byłoby nam żal. Ale o tym jeszcze później…

      Na informacyjnej tablicy na polu w Młynkach po raz pierwszy pojawia się nazwa
      Tleń (54km). Ale my nie będziemy się tam spieszyć. Jako kolejny punkt polecam
      Wdecki Młyn. Znowu jest szybko, a że do pokonania tylko 12km można wyruszyć
      później. Można się też pobawić we wpychanie w trzciny innych kajaków lub zrobić
      tratwę i pokonać trasę „o nieswoich siłach”. Po drodze (około 10km) dobrze
      zatrzymać się we Wdzie (tuż za mostem) i zrobić zakupy na dwa kolejne dni, bo na
      trochę uciekniemy od cywilizacji (aż do Tlenia), a tu sklepy są bardzo
      przyzwoite (miłośnicy piwa przy ognisku czy nałogowi palacze też mogą się
      zaopatrzyć; kisiel też jest – o tym za chwilę).

      Wdecki Młyn – „kemping” to kawałek wydzielonego pola z toaletą z ‘serduszkowymi’
      drzwiami, jedną wiatą, miejscem na ognisko. Ogólnie mogłoby być lepiej, ale nie
      ma co narzekać. Najważniejsze, że dookoła jest las smile W nim można urządzić
      wspaniałą bitwę kisielową (oczywiście jeśli dysponujemy rzeczami, których nam
      nie żal i wrogim obozem, który chcielibyśmy pokonać). Każdy zawodnik powinien
      być zaopatrzony w kilka woreczków z kisielem, a zadaniem drużyny jest ochrona
      swojej flagi. Trafiony, zatopiony – nie może brać dalej udziału w grze. Teren
      jest niesamowity, można urządzić świetne podchody i schować się tak, że z
      odległości 5 metrów przeciwnik i tak nas nie zobaczy. Po stokroć polecam, bo
      takie momenty zapamiętuje się na długie lata!

      Uwaga: jeśli wstaniecie bardzo wcześnie rano, macie szansę zobaczyć niezwykłe
      zwierzęta, znane z reklamy pasty Colodent. Tak, tak… bobry. Warto wstać, spłynąć
      trochę w dół i się zaczaić.

      Kolejny punkt to Błędno – odległość standardowa (23 km). No i zacznie robić się
      ciekawie. Jak dla kogo oczywiście. Będziemy płynąć przez las, wśród wysokich
      brzegów, a rzeka zrobi się kręta, miejscami bardzo kręta tak, że czasem ma się
      ochotę wziąć kajak na plecy i iść brzegiem smile A już szczytem wszystkiego jest
      rezerwat Krzywe Koło Pętli Wdy wink Wystarczyłoby przejść 15 metrów, by
      zaoszczędzić dobrych 600 pokonanych rzeką. Z brzegu musi to wyglądać niesamowicie!

      Błędno – pól na każdym brzegu multum. Wybrane przez moją grupę - na prawym
      brzegu - było najbardziej dzikie na całym spływie (zaledwie jedna wiata, brak
      kranów i toalet (ale co tam, jesteśmy tuż przy wejściu do lasu, co widać i czuć
      niestety smile, za to ogromnie dużo miejsca na rozpalenie ogniska. Nie sądzę,
      żebyście znaleźli tam lepsze, a tu jak mamy kogoś dosyć, to możemy iść rozbić
      się 200m dalej i wciąż będziemy na tym samym polu. Zawsze można więc znaleźć
      jakieś zalety.

      Ostatni dzień spływu to odcinek z Błędna do Tlenia – około 21 kilometrów. Wda
      kręci niemiłosiernie, tworzy liczne malownicze zakola i często zmienia kierunek,
      brzegi cały czas wysokie i zalesione. Rzeka się rozleniwia, więc my musimy wziąć
      na siebie zadanie napędzania kajaka. Płynie się wolno, więc można podziwiać
      Wdecki PK. Po drodze trzeba pokonać dwa ogromne powalone dęby, które łączą
      brzegi rzeki, dęby robi wrażenie! Przy końcu szlaku wpływamy na rozlewiska i
      zaczynamy uważać na wodne rowery i łabędzie. W ogóle na całej trasie spotyka się
      mnóstwo zwierząt – najwięcej jest… krów, koni, ale są też gęsi, łabędzie,
      kaczki, a czasem bez specjalnego czajenia się przed kajakiem może przepłynąć bóbr.

      Tleń – największy kemping na całej trasie, osłonięte od słońca pole namiotowe,
      łazienki, prysznice z ciepłą wodą, boiska, domki kempingowi, o dziwo turyści
      niespływający i perspektywa 1.5-kilometrowej wycieczki do miasta. A w nim
      sklepy, bary, kioski, restauracje, pizzerie, świetna lodziarnia (polecam lody
      karmelowo-waniliowe). Jednym słowem powrót do normalności. Na polu w Tleniu
      trzeba jednak być bardzo ostrożnym; w czasie naszego pobytu kilka obozów zostało
      okradzionych pod osłona nocy (zginęły torby, latarki, w zasadzie wszystko co
      było cenne, a zostało w przedsionku).

      Co prawda szlak Wdy kończy się 30km dalej, w Świeciu, ale chyba nie warto.
      Jeszcze wpłynęlibyśmy do Wisły, a to pewnie nie jest zbyt przyjemne (chociaż
      niektórzy piszą, że aż do Grudziądza jest teraz wspaniale). W każdym razie Wdą
      można spływać na całej długości. W Tleniu są autobusy, jest stacja kolejowa i
      wystarczy tylko wykupić bilet, by wrócić do codzienności. Czy to dobrze, czy
      źle, ocenicie sami, będąc tam na miejscu, po pokonaniu szlaku. Ja wspominam Wdę
      bardzo sympatycznie i tak jak wcześniej pisałem – pozwala się ona zakochać w
      spływach kajakowych. Oprócz tego byłem na Brdzie, Czarnej Hańczy, Rospudzie i
      Drawie i gdybym miał od nowa planować swoją przygodę z kajakami, to Wdę
      wybrałbym na pierwszą trasę. Polskie rzeki są piękne i nic dziwnego, że na
      szlaku kajakowym często spotyka się turystów zagranicznych.

      Podsumowując, po drodze można zobaczyć Skansen we Wdzydzach, rezerwaty Kręgi
      Kamienne i Krzywe Koło Pętli Wdy, Wdzydzki i Wdecki Park Krajobrazowy, a
      dodatkowo na trasie bobry, bitwa kisielowi, piękne pola namiotowe, przeplatające
      się z zupełnie dzikimi. Czego chcieć więcej?!
      A więc w drogę do Szwajcarii Kaszubskiej i Borów Tucholskich!
    • milosz.kadzinski Wda… w sieci + z kim na rzekę 09.08.07, 14:38
      Wda... miejsca w sieci
      Rzeka w Wikipedii - pl.wikipedia.org/wiki/Wda_(rzeka)
      Dokładny opis omawianego szlaku - www.splywy.pl/wda/wda_dok.htm
      Przewodnik kajakowy po Wdzie z mnóstwem odnośników -
      www.chem.univ.gda.pl/~tomek/przewodnikpowdzie.htm
      Obszerny opis - www.um.torun.pl/tour/wda.html
      Przykładowy plan spływu + opis zrobionym z odrobiną humoru -
      www.kajaki.net.pl/splywy_kajakowe_studenckie_wda.html
      Forum - forum.rzeki.com.pl/viewforum.php?f=10 – może rozwinie się do
      czasu, gdy wy będziecie płynąć

      Wda... Jak i z kim spływać Wdą?
      Mamy dwa wyjścia. Albo wypożyczymy kajak i będziemy pokonywać rzekę samodzielnie
      lub z przyjaciółmi i starać się dbać o wszystko samemu (pola namiotowe, bagaż na
      pokładzie). Więcej np. tutaj:
      www.wda.pl/,
      www.kajaki.pl/oferta.php?id_oferty=60421,
      www.splywy.pl/wypozyczalnia_kajakow/index.htm,

      Albo zdamy się na specjalizującą się w tym firmę – i naszym zadaniem będzie
      tylko wiosłowanie i rozbijanie namiotów (pola będą opłacone, zadba o nas
      ratownik, bagaż pojedzie w samochodzie, a w razie potrzeby będzie można gdzieś
      podjechać). Polecam – szczególnie na pierwsze spływu – tą drugą opcję. Ja byłem
      na Wdzie z biurem Funclub – niestety nie organizują już spływów, a szkoda, bo
      robili to świetnie. Na trasie mijałem grupy z tych firm i myślę, że są godne
      polecenia:
      www.kajaki.net.pl/pl/studenckie_sp%C5%82ywy_kajakowe/wda_bory_tucholskie/,
      www.activitas.com.pl/kajaki/wczasy.htm,

      Jest jeszcze trzecie wyjście. No ale mało kto ma swój kajak smile
      • Gość: jaossa Re: Wda… w sieci + z kim na rzekę IP: *.ip.netia.com.pl 28.05.14, 21:01
        To wszystko prawda.Wda siostrzana rzeka Brdy meandruje przez Kaszuby i malownicze #Bory #Tucholskie.a jej szlak kajakowy uważany jest za najpiękniejszy w Polsce.Spływy kajakowe stają się coraz bardziej popularnym i modnym sposobem aktywnego wypoczynku w kontakcie z naturą.Prowadzę wypożyczalnię kajaków i organizuję spływy kajakowe Wdą,Brdą,Zbrzycą... www.kajgo.pl Zapraszam do odwiedzin profilu na FB.Dużo fotek i informacji o szlaku kajakowym Wdy, link na mojej stronie internetowej.
    • milosz.kadzinski Wda… Co zabrać na spływ? 09.08.07, 14:39
      Wda… Co wziąć na spływ?
      Bardzo pomocna jest mapa turystyczna pt. „Szlak wodny Wda”. Wodoszczelna mapa na
      kajaku jest zawsze pomocna, bo przegapić pole namiotowe lub postój na jedzenie
      jest bardzo łatwo. Nie wszystkie są ładnie oznakowane. Niektórzy pływają już
      nawet z GPS-em.
      Poza tym jest też przewodnik Pascal, opisujący w szczegółach tą piękną rzekę -
      ksiegarnia.pascal.pl/ksiazka.php?id=462

      Ogólnie… Co wziąć na spływ?
      Jeśli jedziemy z firmą o namiot nie musimy się martwić. Jeśli sami, niech to
      będzie namiot z tropikiem, przedsionkiem, który zajmuje mało miejsca – namioty
      typu igloo nadają się idealnie. Oczywiście, jeśli noc będzie ciepła, można ją
      spędzać przy ognisku, no ale nie zawsze się da.
      Poza tym musimy zapewnić sobie wygodne spanie. Zabieramy materac i pompkę lub
      karimaty. Konieczny jest ciepły śpiwór. W sierpniu noce bywają bardzo chłodne.
      Aby trafić do/z ubikacji lub odnaleźć się w namiocie niezbędna jest latarka, a
      by pobytu nie zepsuły nam komary zabieramy Off.
      Do wiosłowania przydatne są rękawiczki, na powstałe rany i otarcie plastry.
      Przeziębienie dopada bardzo szybko, więc tabletki też się przydadzą.
      Ważne by na kajaku mieć ze sobą coś pożywnego i małego – batony świetnie się
      nadają.
      Poza tym dokumenty powinniśmy mieć zawsze ze sobą – by nie zamokły przyda się
      mały baniak, w którym można zamknąć najcenniejsze rzeczy i jedzenie.
      Czasem trzeba wyjść z kajaka do wody, a dno może być kamieniste. Polecam
      specjalne buty lub mocno trzymające się sandały. Pływamy w strojach kąpielowych
      (lub kąpielówkach) – najlepiej mieć dwa na zmianę. Przydatna jest również
      czapka, okulary przeciwsłoneczne i krem do opalania.
      Aby coś sobie upichcić musimy mieć na czym to zrobić i z czego. Konieczna jest
      więc butla i garnki (a potem talerzyki), a na pierwsze dni można też wziąć
      zapasy makaronu, ryżu, kabanosów, kiełbasy, sosów i potraw w słoiczkach. Zawsze
      świetnie spisują się też zupki lub ekspresowe potrawy zalewane ciepłą wodą.
      Zapałki i zapalniczka – zawsze o tym zapominam.
      Deszczu w lecie uniknąć trudno, więc na pewno przyda się kurtka przeciwdeszczowa.
      Ze standardowych ubrań polecam jasne bawełniane koszulki i ciepły sweter.
      Do suszenia rzeczy linka, którą można rozwiesić między drzewem lub namiotami
      oraz kamerki.
      Warto pomyśleć też o papierze toaletowym smile
      Pamiętajmy wreszcie, że konieczna nam jest odpowiednia ilość pieniędzy. Trzeba
      przecież mieć coś na pola, jedzenie w barach i zakupy. Gdzie indziej płaci się
      też za śluzy.
      • Gość: advac Re: Wda… Co zabrać na spływ? IP: *.dynamic-zab-01.vectranet.pl 15.05.18, 17:53
        Polecam spływy kajakowe na suwalszczyźnie, szczególnie
        strefasport.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka