mankut400
08.09.09, 20:52
Weekendowy wypad nad polskie morze skończył się głębokim
zniechęceniem. Lubiąc wędzone ryby "prosto z morza" od razu po
przyjeździe zamówiłem świeżo wędzone węgorze - do odbioru w dniu
wyjazdu. Odnotowałem postęp: reklama mówiła "ryby pakujemy
próżniowo".
Przychodzi do odbioru, moja Pani z ciekawości się pyta gdzie ryby
były złowione (morze w jeziorze, a może na Bałtyku), sprzedwaczyni
pokazuje na port "o, ten niebieski kuter łowi, tu na morzu".
Płacimy, odbieramy, w Poznaniu rozpakowujemy - a tam na próżniowym
opakowaniu etykieta z informacjami: metoda produkcji - hodowla
; kraj pochodzenia - CHINY.
Niech moje doświadczenie będzie poważnym ostrzeżeniem dla innych
szczurów lądowych! Nie po to idę do portu, by kupować ryby z
chińskiej hodowli !!!!
(i jeszcze chamskie wciskanie ciemnoty: "o, ten kuter łowi...")
Rzecz się działa w Mrzeżynie, w smażalni "Kuterek".
--
nie używam poczty na Gazeta.pl