Dodaj do ulubionych

Koszmary z dziecinstwa

23.01.04, 15:48
W watku o zmieniajacych sie smakach zauwazylam ze niektore pozostaja bez
zmian - nienawidzilismy tego w dziecinstwie i do tej pory nie tkniemy. U mnie
taka zmora dziecinstwa byly lane kluski na mleku na sniadanie. Do tej pory
mna wzdryga gdy sobie o tych kluchach przypomne i tym tlustym mleku. Jaka
potrawa wam "marnowala" dziecinstwo?
Obserwuj wątek
    • marghot Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 16:04
      dla mnie najgorszym przeżyciem błya konieczność zjadania zupy mlecznej na
      koloniach brrrr...
      choć mleko i makarony bardzo lubię, sądzę że nieodpowiadały miekożuchy
      pływające w zupie ;)))
      ponadto wstrętem napawało mnie kakao, a dokładniej mówiąc osadzające się na
      dnie kubka coś co moja babcia nazywała czekoladką bleeee
      • wedrowiec2 Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 16:12
        Dzieciństwo - letnie kakao z cienkim, sztywnym kozuchem na wierzchu. Do
        przedszkola byłam dowozona z daleka, a panie przedszkolanki specjalnie dla mnie
        trzymały ten napój, bym mogła rozgrzać się:) Na szczęście ten koszmar trwał
        tylko jedną zimę.
        • Gość: Cynamoon Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.it-net.pl 23.01.04, 16:16
          A ja chyba jestem zboczona, bo uwielbiam korzuchy :-)
          Co prawda, maleka nie uzywam do picia (tylko z kawa0 ale sentyment do korzuchuw
          pozostal. Nigdy nie spotkalam sie ze zrozumieniem tego :-)
          I lubie jeszcze wszelakie skorki i chrzastki :-)))
          • Gość: egata Zupka dla Cynamoon IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.04, 19:00
            Chyba z kuchni bułgarskiej i chyba nazywa się warieniec-zupa z mlecznych
            kożuchów.
          • dethy Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 09:27
            Gość portalu: Cynamoon napisał(a):

            > I lubie jeszcze wszelakie skorki i chrzastki :-)))

            Ja tez lubie skorki i chrzastki! Z wyjatkiem skory od golonki,blee:( A
            tzw."klej" tez jadasz(wolowina,golonka) .ja uwielbiam !Bogactwo kolagenu -tak
            mowi moja mama.
            Ale kozuchow nienawidze !! Wolalabym wypic kawe bez mleka ,niz z plywajacym w
            niej kozuchem.
    • Gość: kobitka Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 80.51.233.* 23.01.04, 16:57
      Widzę, że nikt z Was nie przeżył prawdziwego koszmaru w dziecinstwie :)))))
      Ja ( na szczęście rzadko) musiałam jeść MÓŻDŻEK CIELĘCY smażony z jajkiem.
      Większego koszmaru nie potrafię sobie już wyobrazić : galareta o tragicznym
      smaku :((((((
      • Gość: edyta Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 217.153.151.* 23.01.04, 17:30
        Szpinak :-(((
        Wstrętna breja o smaku trawy. Miejsce :przedszkole
        Zjadłam raz, na siłę nakarmiona przez panią przedszkolankę.
        Potem był zwrot .... i juz nikt mnie tą breją, nigdy nie próbował nakarmić. :-)
      • dethy Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 09:30
        Gość portalu: kobitka napisał(a):

        > Widzę, że nikt z Was nie przeżył prawdziwego koszmaru w dziecinstwie :)))))
        > Ja ( na szczęście rzadko) musiałam jeść MÓŻDŻEK CIELĘCY smażony z jajkiem.
        > Większego koszmaru nie potrafię sobie już wyobrazić : galareta o tragicznym
        > smaku :((((((


        Przypomnialas mi go...Koszmar!! Najgorszy koszmar ! Kozuchy przy nim to bulka z
        maslem.Ughh,juz mi cos rosnie w ustach...
    • Gość: pn Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 17:40
      zdecydowanie w podstawowce cieple smierdzace mleko z wiadra, ohyda, tabletki z fluorem tez dawane w szkole, gotowana marchew (szczegolnie tak glancowana i z groszkiem ale i w kazdej postacie na cieplo tez) a ohydne ciasto marchewkowe - matko, jak takie cos mozna wymysles wogole, ale za to sok marchilowy mniamsia. Wszelkie podroby oprocz watrobki drobiowej, wiecej nie pamietam jak mi sie przypomni nastkukam zaraz
    • Gość: pn Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 17:57
      a jeszcze jedno, istny koszmar: rosół, obrzydliwosc, ciezkostrawny i niezdrowy wywar traktowany jako lekarstwo nie wiedziec czemu przy przeziebianiach, straszny zabobon, w moim dmu go nigdy nie bedzie!!!!!!!heh
      • Gość: Camille Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.SNVACAID.dynamic.covad.net 23.01.04, 18:02
        Kakao z kozuchem i zupa mleczna z kluskami....brrrr.
      • dethy Re: Koszmary z dziecinstwa-rosol 28.02.04, 09:34
        Powiem Ci,ze ja tez kiedys nienawidzilam rosolu.Jakies kluski z woda,wlasnie
        nie wiedziec czemu dobre na przeziebienie....To nie byl koszmar mojego
        dziecinstwa,ale kazdy sie dziwil:"jak mozna nie lubiec rosolu??".Teraz,majac
        rodzine,serwuje im rosol,bo oni go lubia.Nie gotuje go na kurczaku,ale na
        wiejskiej kurze,badz wolowinie.Bez marchewki:) Bardziej jako bulion.Ja go
        pije ,a moi wsuwaja z makaronem.
    • krolewna.sniezka Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 18:05
      Chwila, chwila, czyzby nikt nie mial w dziecinstwie okazji sprobac swiezego
      mleka PROSTO OD KROWY. Ja mialam, i to mleko bylo jeszcze cieple, dopiero co
      przecedzone przez tetrowa pieluche do wiadra, smierdzialo trawa i krowa i
      prawdopodonie obornikiem tez. To byl koszmar.
      • krolewna_fiona Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 19:25
        krolewna.sniezka napisała:

        > Chwila, chwila, czyzby nikt nie mial w dziecinstwie okazji sprobac swiezego
        > mleka PROSTO OD KROWY. Ja mialam, i to mleko bylo jeszcze cieple, dopiero co
        > przecedzone przez tetrowa pieluche do wiadra, smierdzialo trawa i krowa i
        > prawdopodonie obornikiem tez. To byl koszmar.


        O tak! I wydawało mi się zawsze, nie wiedzieć czemu, że ta krowa do niego
        nasikała i dlatego jest takie ciepłe :o
        • ekstradycja Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 20:57
          Widzę, że największe horrory dotyczą mleka. JA nigdy nie miałam, z tym
          problemów, bo odkąd zaczęłam chodzić i coś niecoś rozumieć zaprzestałam picia
          tego napoju :-)

          Moje koszmarki dotyczą natomiast:
          -wątróbki (zakopywałam ją pod ziemniaczki, żeby przedszkolanki sie nie
          zorientowąły)
          -miód (nie wiem dlaczego. Po prostu nie lubie)
          -gotowane warzywa, a w szczególności marchew (już ktos już miał taki problem)

          To nie wszystko, ale nie będę was już dłużej zanudzać tą niekrótką listą...
          Dodam tylko, że do tej pory nie jadam...
          • krolewna.sniezka Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 21:09
            ekstradycja napisała:

            > Widzę, że największe horrory dotyczą mleka.

            Mleko u mnie konkurowalo z wysysaniem surowego jajka ze skorupki, pomysl mojej
            ciotki...brrr..
            • Gość: krystyna_jl Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 81.185.193.* 23.01.04, 21:27
              _ zupa mleczna na sniadanie na koloniach
              _ kozuch na mleku
              _ tran!!!!!
            • pinkink Re: Koszmary z dziecinstwa 23.01.04, 21:28
              No to ja sie chyba pojde leczyc bo poczawszy od kozuchow, poprzez lane kluski,
              szpinak i mozdzek na grzance a konczac na surwym jajku wymienione przez
              wiekszosc jako obrzydlistwa, zajadlam je w dziecinstwie z mniejszym badz
              wiekszym entuzjazmem.

              To, czego naprawde nie znosilam to byla slodka kapusta (w pierogach, lazankach
              itp.) i cebula w kazdej postaci. Gdziekolwiek udalo mi sie je, co nie zawsze
              bylo latwe, zlokalizowac, kategorycznie odmawialam ich zjedzenia.

              Madrosci mojej matki, ktora nigdy nie wmuszala mi niczego, zawdzieczam, ze
              dzis jem wszystko, jestem ciekawa na "nowe" i jedzenie to dla mnie nie tylko
              potrzeba fizjologiczna ale tez wielka przyjemnosc.
              • Gość: ultra75 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 207.159.92.* 23.01.04, 22:23
                No, ja nie bede niestety oryginalna: CIEPLE MLEKO i co za tym idzie wszelkie
                zupy mleczne itd. (mialam nieszczescie zalapac sie w ktorejs klasie na akcje
                pt. codziennie kubek cieplego mleka! fuj, ohyda i w ogole koszmar), zeby bylo
                smieszniej kakao zawsze lubilam (ale bez kozuchow!) i zimne mleko tez czasami
                zdarza mi sie wypic. Dodam jeszcze zupe grochowa - pamietam, ze kiedys
                siedzialam nad talerzem tak dlugo, az zupelnie ostygla :-). W ogole do dzisiaj
                nie lubie tzw. zupy z wkladka - dla mnie zupa musi byc "wodnista" + ryz,
                ziemniaki, kasza, czy makaron.
                Do koszmarow dziecinstwa dodam jeszcze mieso pod kazda prawie postacia (chyba
                tylko z wyjatkiem kotletow schabowych i mielonych - no ale schabowe w latach
                `80 to byl prawdziwy rarytas, moze dlatego mi smakowaly :-)). Jak juz pisalam w
                watku o zmieniajacych sie smakach, dla mnie ulubionym dniem obiadowym byl
                zawsze piatek, bo wiadomo bylo, ze bedzie jakies BEZMIESNE danie.
      • the_kami Re: Koszmary z dziecinstwa 25.01.04, 00:10
        Kurcze, jak to jest...
        Ja zawsze uwielbialam mleko prosto od krowy. Wlasnie takie cieple, schlodzone -
        ganz egal. Teraz takiego mleka juz nie ma :-(
      • brzydula13 Re: Koszmary z dziecinstwa 26.02.04, 23:19
        krolewna.sniezka napisała:

        > Chwila, chwila, czyzby nikt nie mial w dziecinstwie okazji sprobac swiezego
        > mleka PROSTO OD KROWY. Ja mialam, i to mleko bylo jeszcze cieple, dopiero co
        > przecedzone przez tetrowa pieluche do wiadra, smierdzialo trawa i krowa i
        > prawdopodonie obornikiem tez. To byl koszmar.

        No coz, odkad pamietam jest to jedyny rodzaj mleka jaki pijam. Tylko prosto od krowy, najlepsze wlasnie cieple, swiezo po wydojeniu. No, moze jeszcze zsiadle mleko (ale oczywiscie naturalne, a nie z woreczka lub kartonu).
        Natomiast nadal nie lubie marchewki gotowanej i kakao (kozuch na mleku jest ok).
      • krasnowo Re: Koszmary z dziecinstwa 19.06.04, 14:12
        Ten koszmar zaistniał dla mnie dopiero parę lat temu - po przeprowadzce na
        wieś - umówiłam się z sąsiadką "na mleko", przeważnie dostarczano mi je w
        kaneczce, ale raz wybrałam się po nie na łąkę, do źródła - siąpi letni
        deszczyk, sąsiadka doi krowę, krowa utytłana w oborniku, deszczyk siąpi na
        krowę, spływa strużkami w dół, sąsiadce po rękach do wiadra z mlekiem... długo
        po tym nie tknęłam mleka - niech żyje Unia z jej zaostrzonymi przepisami
        sanitarnymi !
        Z dzieciństwa pamiętam taką pastę rybną w przedszkolu - wydawało mi się
        wtedy,że z surowych ryb, miałam po niej odruch wymiotny, a panie przedszkolanki
        kazały ją zjadać do końca i trzeba było tak długo siedzieć aż się zjadło, więc
        chowałam ją w kieszonce takiego stylonowego fartuszka i potem wyrzucałam do
        kibelka :))
      • anuteczek Re: Koszmary z dziecinstwa 22.06.04, 23:28
        Miałam okazję dopiero niedawno tego spróbować - u rodziny męża, skończyło się
        tak, że mąż, aby ratować sytuację ściemniał, że jestem chyba w ciąży, bo te
        mdłości... Fuj do tej pory mnie mdli jak sobie przypomnę... błeee
        andzia
    • Gość: gwiazdka Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 22:18
      Mleko - pod kazda postacia

      Zupa szczawiowa z jajkiem - nad jej talerzem rozgrywalay sie prawdziwe koszmary

      Smazona watrobka - nawet po tylu latach czujac jej straszny zapach zbiera mnie
      na wymioty
      • Gość: Anna Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.local3.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.04, 23:28
        Moje koszmary to:
        - salceson i tłusty baleron w przedszkolu - wiekszosc dzieci przy tym plakala
        - niedogotowana wołowina - panie wciskaly mi to na sile. Byla tak twarda ze pewnego razu bojac sie wypluc trzymalam w buzi kawalek miesa az do przyjscia mamy chyba ze dwie godziny,
        - kluski lane na mleku - ogolnie lubilam zupy mleczne ale lane kluski sa obrzydliwe,
        - tran - duza lyzka stolowa - zagryzione to wszystko chlebem z sola.

        A moj przysmak to kanapka z serem:). Do dzisiaj:)
        • anikl Re: Koszmary z dziecinstwa 24.01.04, 00:02
          Ciekawe - wygląda na to , że większość koszmarów ma przedszkolne pochodzenie.
          U mnie też:
          oczywiście kożuchy (one podobno są BARDZO niezdrowe)
          chrząstki BLEEEEE
          i najgorsze - k i s i e l :-{{{

          (A poza tym przedszkole było fajne :-))
    • Gość: kania Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.chello.pl 23.01.04, 23:56
      flaki w zupie "flaki" i nóżki w galarecie......makaaaaabrrrra!;-))
      • golfiarz63 Re: Koszmary z dziecinstwa 24.01.04, 10:56
        jedynie co mi przypomina "wsrtretne dziecinstwo" to kozuch na goracym mleku
        ale, ze goracego, ba, nawet cieplego mleka dzisiaj nie pijam, to i zapomnialem
        jak to "smakowalo"
        flaczki i nozki, alez to pysznosci, to tylko kwestia przelamamia swiadomosci co
        sie je, to cos podobnego do slimakow czy genitalii zwierzecych, tam tez trzeba
        przelamac swiadomosc i sie zje
        smacznego
      • Gość: pn Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 15:12
        o wlas nie przypomnilas mi, falki, i nozki w galarecie i wszystko inne w galarecie nieslodkiej, brr a i salceson, kaszanka jeszcze brr x 2
      • Gość: giezik Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.wgt.com.pl 26.01.04, 11:44
        mam sprzymierzeńca :)
    • Gość: kaska Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 11:00
      jedyna rzecz jakiej nie lubilam, to byla sztuka miesa. Wiec dla mnie Babcia
      gotowala osobno kawalek kurczaka, najczesciej udko;-)
    • Gość: kaska a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 11:02
      to bylo takie cos: babcia do goracego mleka wciapiala porwana bulke i to bylo
      pyszne! Dzis robie sie to inaczej, po rpostu kromki chleba tistowego macza sie
      w mleku z jajkiem i na patelnie. Ale pamietam tamta bulke w mleku, byla pyszna!
      • Gość: Nina Re: a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar IP: *.toya.net.pl 24.01.04, 11:21
        Tez lubilam bulke w mleku-ale dzisiejsze pieczywo jest tak nafaszerowane
        chemia, ze po zalaniu goracym plynem robi sie galareta.
        Z moich koszmarow-szpinak.Ojciec kiedys sie zaparl (a mialam ze 3 lata) i
        postanowil, ze zjem to cos. Zjadlam, po czym wymiotlam z siebie wszystko
        wprost na tatusia.Nie nauczylo go to zbyt wiele, bo po kilku latach postanowil
        mnie zmusic do zjedzenia golabkow razem z kapusta-golabki jadalam chetnie, ale
        tylko mieso.W efekcie nie zdazylam uciec od stolu i obiadu nie zjadl juz nikt:)
        Nie znosze rowniez cebuli-chyba, ze rozplynie sie w potrawie.Namacalne,
        wyczuwalne jezykiem kawalki powoduja, ze dostaje "dlugich zebow";)
        Pozdrawiam.
        • orissa Re: a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar 24.01.04, 12:10
          Kawa Inka. Na sam widok opakowania w sklepie wszystko mi do góry podchodzi :(
          To jedyna rzecz, która nigdy nie zagości w moim domu a mój synek na wszelki
          wypadek nie będzie tego próbował, chyba, że sam będzie chciał, jak będzie
          większy ;)
          • ekstradycja Re: a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar 24.01.04, 13:27
            Po przeczytaniu tych wszystkich postów muszę jednak skorygować moją listę ;-P
            Do wątrobki, mleka, gotowanych warzyw i miodu dodam jeszcze:
            -śmietany, białego sera (produkty mleczne jednym słowem :-P )
            -chrząstek
            -szpinak- to osobna kategoria :-P
            -zupa grochowa
            -boczek
            -flaki (szczerze powiedziawszy nigdy nawet nie skosztowałam)
            -kapusta z gołąbków

            O boże! CZy ja w ogóle coś jadam?? hehe...Prawdziwy ze mnie niejadek :-P
            Przepraszam, za tą długą listę, ale musiałam to z siebie wyrzucić heh...
            • Gość: bin Re: a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar IP: *.net 24.01.04, 23:04
              rosół,krupnik,flaki,czernina
              podroby-nery itp
      • dado11 Re: a cudem dziecinstwa (dla innych pewno koszmar 28.02.04, 19:52
        u mnie to sie nazywalo PACIAJA i bylo pycha. Moja corka tez to uwielbia
    • karmilla Re: Koszmary z dziecinstwa 24.01.04, 14:03
      będąc małą dziewczynką nie trawiłam podawanego w przedszkolu szpinaku. ponieważ
      zgodnie z siostrą twierdizłyśmy, że to największe świństwo jakie może być, w
      domu sie tego nie jadało. ale ewnego pięknego dnia, nie wiedzieć czemu moja
      mama zrobiła szpinak, i wówczas zrozumiałam, że jak dobrze doprawić, to to jet
      naprawdę pyszne.
      coś czego zasadniczo do dizś nie jadam: gruba parówka (nie wiedzieć czemu
      cienkie mi smakują). Kiedyś na kolonii nie chciałam tego jeść (bo w dodatku
      wystygnięta była), nie pojechałam na wycieczkę, bo uznano, że chora jestem.
      pasty jejeczne - wmuszono toto we mnie na kolonii i zwymiotowałam tym. jajka
      jadam w różnej postaci, ale zasadniczo nie dodam ich do sałatki, i pod żadnym
      pozoram do jakiejkolwiek pasty kanapkowej.
      w przeciwieństwie do wiekszości - mleko lubiałam zawsze. tyle że pijałam je w
      takich ilościach, że się uczulenia nabawiłam (ale za to kości mam mocne). a co
      do mleka prosto od krowy - to, które ja piłam nie śmierdizało obornikiem ani
      trawą - ja myślę, że to kwestia czystości w jakiej utrzymywana jest krowa.
      • Gość: pn Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.04, 15:16
        aaaaaaa gruba parówka, serdelka jeszcze paskudztwo a na cieplo od samego zapachu robi mi sie mdlo. No ale mozemy sie tylko domyslac co w tych wszystkich parowach siedzi, ble!!
    • hania55 Re: Koszmary z dziecinstwa 25.01.04, 20:15
      Nienawidziłam i nienawidzę gotowanego mleka. Na widok mlecznego kożucha robi
      mi się niedobrze. Poza tym nigdy nie przekonałam się do barszczu ukraińskiego
      ani do botwinki. Nie lubię i już.
    • limes1 Re: Koszmary z dziecinstwa 25.01.04, 20:58
      Przedszkolna kasza manna na mleku - na śniadanie trochę rzadsza, na
      podwieczorek taka, że można ją było kroić nożem. Dodatkowo polana jakimś
      sokiem, najczęściej malinowym, na który mam uczulenie. Jednak w tramtych
      latach alergię traktowano jako szczeniacze humory i fanaberie, dlatego pani
      przedszkolanka siedziała przy mnie, żebym to zjadła, brrrr..... Najpierw
      zjadałam sok (z dwojga złego lepsze), po czym w kilkanaście minut dostawałam
      wysypki. Potem dostawałam sama kszę :(( Na szczęście byłam jednym z pierszych
      dzieci, które punktualnie odbierano z przedszkola. Zostawiam niedojedzoną
      kaszę, błyskawicznie się ubierałam i już mnie nie było, bo któreś z rodziców
      czekało :))
      • anikl Re: kisiel :-{{{ 25.01.04, 21:17
        Wpisałam się już, ale "wspomnienia powróciły z przeraźliwą jasnością" i
        przypomniałam sobie, że ten przedszkolny kisielek w swojej najkoszmarniejszej
        wersji miał na dnie warstwę utartych, kwaśnych jabłek :-///
    • Gość: k. Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 217.113.224.* 26.01.04, 15:09
      zupy mleczne w przdszkolu,
      grudkowata, glutowata kasza manna,
      gotowana marchew w babcinym rosole (w dziecinstwei nie znosilam, teraz
      uwielbiam :)),
      watrobka smazona z cebula (nie cierpie do dzis)
    • Gość: Kasia Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.oaza-dd.com 26.01.04, 19:20
      Dolaczam sie do powszechnego potepienia przedszkolnych zup mlecznych - dlatego
      tak serdecznie ich nienawidzilam (i do dzis wspominam jako glowny koszmar
      kulinarny dziecinstwa), bo mleko SOLONO i rozwadniano. Boszsz, ktoz mogl wpasc
      na tak straszny pomysl, by mleko solic????
      Jesli jednak ktos darzy sentymentem takie specjaly, to przypadkowo znalazlam
      takie miejsce w Miedzyzdrojaach, stolowka FWP (tak, tak!) - na sniadanko
      dostalismy stalowa (!) waze rozwodnionego,cieplego posolonego mleka z garscia
      rozmieklych chrupek kukurydzianych! Jako juz nie-przedszkolaki moglismy
      szczescliwie sparskac to najserdeczniej :-)
      A w ogole to zupy mleczne bardzo lubie, a lane kluseczki juz w szczegolnosci,
      ale na slodko! Mniam!
    • Gość: anma Bawarka:-((((((((( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 26.01.04, 21:12
      Ja również dostawałam mdłosci na sam widok lub sam zapach mleka, szczególnie
      ciepłego.....zresztą mam to do dzisiaj.
      Ale tym co mnie w koszmarach senych przesladuje jest bawarka - herbata z
      mlekiem - OBRZYDLISTWO, którym próbowano mnie napić jako pięciolatkę w
      szpitalu. Ja bez mrugnięcia okiem szłam na sondę żołądkową, ale bawarki za
      żadne skarby świata nie tknęłam więcej.....
    • keltoi Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 00:24
      Zupa mleczna (do tej pory mam mdłości na sam zapach) i serwantka, czy jak to
      się nazywało - podawane do picia w przedszkolu. Wylewaliśmy w krzaki...
      • vilia Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 01:07
        "doskonaly", "zdrowy" krupniczek. Ciekawe, ze dzis to bardzo lubie! W
        dziecinstwie to byla kara najwieksza za popelnione i niepopelnione winy. I
        trzeba bylo zawsze zjesc do dna!
      • vilia Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 01:11
        Zapomnialam o kozuchu. pol biedy, jak byl gruby i mozna go bylo zdjac. Gorzej z
        takimi drobnymi platkami zdradliwie ukrytymi w kubku. Do dzis mam dreszcze. A
        moja mama nazywala to smietanka i mowila, ze to najlepsze...
    • Gość: Aga* Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 10:20
      A to moje typy ;):
      - zupy mleczne i ogólnie ciepłe mleko (kożuchy), ale już najgorsze były płatki
      kukurydziane zalane ciepłym mlekiem, które moja mama dawała mi codziennie jako
      śniadanie tak mniej więcej do 3 klasy podstawówki (dopiero niedawno
      powiedziałam jej jakie to było okropne, a ona bardzo się zdziwiła), nie jadłam
      za to jako dziecko kaszy mannej na mleko ponieważ to był koszmar z dzieciństwa
      mojej mamy :0
      - karp w gararecie i inne nóżki - do tej pory nie lubię i nie jem,
      - zimny budyń lub kisiel, zawsze jem jedynie ciepły
      - różne wędliny z podrobór np. salceson, grube parówy, wątrobiana...
      - zupy w proszku lat 80-tych

      Moje dziecko nie jada wędlin, jajek, a mleko jedynie w wersji z chrupkami :)
      Mówi po prosty, że nie będzie tego jeść i nie je. W moim domu to było nie do
      pomyślenia, że nawet się nie spróbuje, albo nie zje do końca. Moja siostra
      która nie cierpi brukselki, gulaszu z kurzych żołądków i kaszy gryczanej, kiedy
      dostała właśnie taki zestaw powiedziała, że woli dostać lanie niż to zjeść. Do
      dzisiaj jak o tym mówi coś jej staje w gardle :)
    • funana Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 14:08
      No to chyba jestem dziwakiem - uwielbialam mleko i to najlepiej z kożuchem,
      zupy mleczne (wraz z lanymi kluskami -do dzisiaj czasem sobie robię), szpinak
      (na koloniach w NDR;-)podawali to nagminnie - mialam zrzutki na talerzu od
      tych, co nie lubili). ALE nie cierpiałam:
      1. Ugotowanej na podeszew wołowiny (takiej, co sie nie da pogryżć a co dopiero
      połknąć, a większość zostaje między zębami)
      2. Zupy szczawiowej
      • Gość: CynamonowaMay Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.lubin.dialog.net.pl 27.01.04, 14:40
        To i ja się do dziwaków zaliczam, bo mleko uwielbiałam zawsze i do tej pory
        pije je codzienne, albo jem w różnych potrawach. Wszelkie płatki na mleku,
        zacierki, owsianki, ryż na mleku, kaszki to moje bardzo częste śniadanka,
        chociaż, no cóż, wystaję już sporo ponad wiek przedszkolny :)

        W dziecińtwie koszmarem były za to dla mnie banany, babcia przywoziła je
        specjalnie dla mnie z zagranicy, a ja miałam na ich widok odruchy zwrotne.
        (chociaż teraz bardzo je lubię)
        Również nienawidziłam budyniu, zwłaszcza zimego serwowanego w przedszkolu i tak
        samo niedobrze wspominam sałatę ze śmietaną i cukrem, podawną do ziemniaków i
        mięsa (którego do dziś nie jem), to było obrzydlistwo.
    • kasia_57 Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 14:20
      -Wątróbka śmażona
      -ślimaki na każdy sposób
      lista bardzo krótka ale nie chodziłam do przedszkola, wiec nie byłamkrólikiem
      doświadczalnym pań przedszkolanek, tylko niań i kucharzy:(
      • Gość: ultra75 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 207.159.92.* 27.01.04, 18:58
        Anma, dzieki za przypomnienie BAWARKI :-) - dla mnie tez to byl koszmar
        wyjatkowy, do dzisiaj nie rozumiem jak mozna pic herbate z mlekiem! Z
        dziecinstwa pamietam jeszcze 2 proby urozmaicenia jadlospisu przez moja mame o
        ZUPY OWOCOWE - wisniowa i sliwkowa - napawde nie dalo sie tego jesc. Owoce w
        tzw. drugim daniu tolerowalam i toleruje bez zadnych problemow (schab ze
        sliwkami czy brzoskwiniami, tak samo kurczak i inne pizze hawajskie :-)), ale
        ZUPOM OWOCOWYM mowie stanowcze NIE. Na szczescie na tych 2 probach sie
        skonczylo.
    • yagienka Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 20:07
      zupa mleczna z kożuchami ;(((((((
      • anikl Re: Koszmary z dziecinstwa 27.01.04, 23:33
        Przypomniał mi się jeszcze jeden przedszkolny koszmarek:
        mielone mięso na drugie danie, nie kotlet tylko taka szara, grudkowata KUPKA,
        którą kucharka nakładała łyżką :-#
        • Gość: Oooo! Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 27.02.04, 20:30
          Tez to pamietam! I jeszcze w to wmieszane byly jakies pomaranczowe grudki
          (pewnie starta gotowana marchew), wygladalo to paskudnie.......a smakowalo
          calkiem calkiem. Oczywiscie skosztowalam specjalu w czasach poprzedszkolnych :)
      • Gość: kilma Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.icpnet.pl 19.02.04, 20:19
        no wiec: mleko-ble, ale za to mleko z miodem juz tak, a kakao - zwlaszcza:)
        budyń i kisielek preferuje na zimno, a za wątróbką z cebulką przepadam (muszę
        przypomnieć mamie, bo dawno nie było:)
        nigdy za to i za nic w świecie: zupa mleczna, salceson, szpinak, gulasz z
        serduszek...
        kiedyś nie mogłam też przełknąć grzybów - do dziś nikt nie zmusi mnie do
        zjedzenia zupy lub sosu, ale za to gotowane np.w bigosie już mi wchodzą
        i jeszcze: zielony ogórek - dawniej plułam nim na odległość, a dziś:proszę
        bardzo,nawet z pół kilo:) podobnie ma się zresztą z jajecznicą:)
    • Gość: Liska Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 81.210.125.* 28.01.04, 19:34
      1) Przedszkolna kasza manna na mleku, w której pływały grudki kaszy brrr
      2) Zupa mleczna z pokrojonymi kawałkami bułki w środku
      3) Cynaderki w podstawówce
      4) Gorące mleko w podstawówce, które trzeba było wypić w 5 min (mnie się to
      nigdy nie udało)
      • Gość: kluba1 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.we.client2.attbi.com 28.01.04, 20:41
        Mleko zawsze lubilam i to w kazdej postaci i temperaturze: zimne z lodowki,
        podgrzane z kozuchami ( mniam!) zsiadle , takie cieple prosto od krowy lub
        bardzo zimne wyciagniete przez gospodarza ze studni. Zupy mleczne tez wszystkie
        raczej byly ok - lepiej jesli byly solone a nie z cukrem. Nie cierpialam
        natomiast :
        -krupniku - ojciec uwielbial i mielismy ta zupe 5x w tygodniu na objad TERAZ
        NAPRAWDE LUBIE KRUPNIK
        -klusek z serem , smietana + cukier = ulubiona potrawa mojego brata - do
        dzisiaj nie cierpie !!
        - zupy owocowe , nawet mamy slynny "garus" mi przez gardlo nie przechodzil !! I
        nic sie nie zmienilo !!
        -zapiekanka z klusek , jablek i jeszcze chyba czegos( ale nie dalam sie skusic
        wiec nie pamietam dobrze ) z duza iloscia cynamonu.
        Bananow nie mialam w dziecinstwie ale i tak ich nie cierpie
        Pozdrawiam i przepraszam wszystkich o odmiennych gustach ! :-))
    • Gość: chris Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.icpnet.pl 28.01.04, 20:39
      poza cieplym mlekiem (oczywiście:-) moim koszmarem z dziecinstwa byly kotlety schabowe - bbrrrrrrr Raz jednak moja rodzina uparła się, że muszę zjeść kotleta, a ja się uparłam, że nie - po trzech godzinach mojego siedzenia nad kotletem i płaczu poddali się i nikt już go we mnie nigdy nie wpychał. Miałam krótki etap jedzenia tychże kotletów na studenckiej stołówce (przynajmniej wiadomo było z czego są:-), ale to był bardzo krótki etap i szybko się skończył
      • meelka Re: Koszmary z dziecinstwa 19.02.04, 16:42
        Byłam klasycznym niejadkiem wiec sporo tego będzie:
        - jajko sadzone - pod inna postacią owszem, sadzone nigdy w dzieciństwie teraz
        zjadam czasem
        - kożuchy i w ogóle mleko - w przedzszkolu dzięki urokowi mojemu Taty i paru
        bombonierkom nie musiałam !!! jeść zup mlecznych, dziś mleko nawet lubię
        - budyń i kisiel - wstretne , ciągnące, nie jadam do dzis i zastanawiam się jak
        inni mogą na to chocby spojrzeć
        - klasyka odstręczających zup to dla mnie był krupnik, fasolowa i kapuśniak -
        nie jadam do dziś , czasem kapuśniak zmogę, raz na pięć lat
        - i oczywiście nie tykałam podrobów: wątróbek , cynaderek itp.
        - a jeszcze kasza gryczana- obecnie owszem ale kus-kus lub jaglana
        -i ciemne pieczywo - teraz b.lubię
        - i wtedy i dziś cos takiego jak za przeproszeniem golonka- ale nikomu nawet do
        głowy nie przyszło żeby mnie- dzieciaka do tego zmuszać
        - i jeszcze zapikanki, takie z przyczepy kempingowej z pieczarkami i serem -
        straszni po tym rzygałam - obecnie dużo rzeczy zapiekam..
        Pozdrawiam byłych niejadków - my to dopiero mamy koszmarne wspomnienia.
        -
        • meelka Re: Koszmary z dziecinstwa 19.02.04, 16:48
          Zapiekanki- miało być
          I jeszcze flaki- kiedyś bałam sie nawet spojrzeć na te flaki, dziś jem czasem u
          cioci na imieninach ale jak popijam wódeczką to jakoś o tym mogę zapomnieć -
          flaki sa jednak baaardzo obrzydliwe
          • Gość: miau25 Re: Koszmary z dziecinstwa IP: *.wprost.pl / *.wprost.pl 19.02.04, 19:21
            oprócz kozuchow, podrobow i salcesonu, w dziecinstwie nie cierpialam tez dzemu.
            Kiedys w przedszkolu odmowilam zjedzenia chleba z dzemem wlasnie. za kare
            zostawiono mnie w stolowce nad talerzem z tymi kanapkami, podczas gdy wszystkim
            innym dzieciom pozwolono sie bawic na placu zabaw. na szczescie zdarzyl sie cud
            i przyszla po mnie mama, duzo wczesniej niz powinna. Mijajac panie na placu,
            chowalam te nieszczesne kromki za plecami. Nie wiem dlaczego je ze soba
            zabralam.
            Horror, nie?
            Dzis dzem zjem, ale nie to zebym go uwielbiala. To sie chyba nazywa trauma z
            dziecinstwa..
            :)
            pozdr.
            • Gość: Liska Re: Koszmary z dziecinstwa IP: 81.210.125.* 20.02.04, 10:35
              Hi, hi, hi!!! Coś mi się przypomniało a propos chowania za siebie kanapek i
              zabierania ze sobą "dowodu zbrodni"... Ja chowałam w przedszkolu w garść
              kotleta mielonego i nosiłam go w ręku do czasu aż przychodził po mnie ojciec,
              zabierał mnie do domu, w którym otwierałam garść, w której był kotlecik... To
              dopiero skrytka!
              • malwis19 Re: Koszmary z dziecinstwa 27.02.04, 07:41
                Cóż za miłe wspomnienia!Do dziś nikt nie zmusi mnie do zjedzenia salcesonu
                i wątróbki.Z przedszkolnych wspomnień:płacz nad talerzem zupy mlecznej
                jakiejkolwiek,kubkiem mleka(zawsze były zwroty w podwójnej ilości),a także
                znienawidzona pierś z kurczaka sucha jak wiór i do tego marchewka z
                groszkiem.Resztę uwielbiałam.Pamiętam do dziś smak ryżu polanego śmietaną.Nigdy
                nie potrafiłam zrobić takiego.Może ktoś wie jak?
              • dethy Re: Koszmary z dziecinstwa 28.02.04, 09:41
                Gość portalu: Liska napisał(a):

                > Hi, hi, hi!!! Coś mi się przypomniało a propos chowania za siebie kanapek i
                > zabierania ze sobą "dowodu zbrodni"... Ja chowałam w przedszkolu w garść
                > kotleta mielonego i nosiłam go w ręku do czasu aż przychodził po mnie ojciec,
                > zabierał mnie do domu, w którym otwierałam garść, w której był kotlecik... To
                > dopiero skrytka!

                hihihi,ale numer ! :)
        • segovia Re: Koszmary z dziecinstwa 27.02.04, 02:41
          oooo
          przypomniałaś mi :)
          nienawidziłam ciemnego pieczywa
    • tralalumpek brak 19.02.04, 20:29
      Nie powinnam tutaj sie wpisywac bo nie mam potrawy, ktora marnowala mi
      dziecinstwo. Wprost przeciwnie, wiele wspanialych smakow wspomninam dzisiaj z
      nostalgia i zalem, ze nie mozna do nich wrocic.
    • carrie.p Re: Koszmary z dziecinstwa 20.02.04, 11:25
      1)Klasyczne kożuchy z mleka,
      2)Kasza manna na mleku z grudami (zwymiotowałam pod stół na stołówce na
      wczasach)
      3)Zielona sałata polana śmietaną (sałatę polubiłam stosunkowo niedawno, ale ze
      śmietaną nigdy)
      4)Zestaw- mięso wołowe z rosołu + ziemniaki tłuczone z sosem chrzanowym
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka