Gość: moja wina Re: Żenady kulinarne IP: 62.87.200.* 12.02.10, 13:35 O tak, u mnie w domu w ogóle nie myło się patelni po smażeniu, aby zostawic olej na następny raz, tylko taką brudną wstawiało z powrotem do tej szuflady co jest w piekarnikach na dole. Do czasu liceum nie wiedziałam, ze patelnie się myje. I ze nie musi być czarna. Dobrze ze u mnie nikt frytek nie robił... Notabene wciąz te same, 20 letnie patelnie są w uzyciu mimo iz próbuję namówić do zakupu nowych. Gotowanie ziemniaków w garnku aluminiowym- z aluminium wydzialaja się opary niezdrowe dla człowieka, garnek kilkakrotnie kładłam koło smietnika i wracał. Poza tym uważam, ze obrzydliwe było dodawanie do wszystkiego gotowanego korzenia pietruszki :P I polewanie sosem, abym nie zobaczyła, co jem :P Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 14:32 Gość portalu: moja wina napisał(a): > Notabene wciąz te same, 20 letnie patelnie są w uzyciu mimo iz próbuję namówić > do zakupu nowych. A co jest złego w starych patelniach? Ulegasz głupim reklamom? > Gotowanie ziemniaków w garnku aluminiowym- z aluminium wydzialaja się opary > niezdrowe dla człowieka, Dobre... Skąd ten głupi mit o "niezdrowych oparach"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: moja wina Re: Żenady kulinarne IP: 62.87.200.* 12.02.10, 14:56 "Jednak aluminium doskonale przewodzi ciepło, dlatego nadal wyrabia się z niego garnki i patelnie, ale zawsze pokrywa się je np. stalą, teflonem lub miedzią. Naczynia emaliowane (blacha pokryta powłoką emalierską) dość szybko się zużywają. Z czasem emalia traci gładkość - powstają w niej pory uniemożliwiające dokładne umycie naczynia. Mocno uderzona odpryskuje; wtedy naczynia nie powinno się używać, ponieważ z odkrytej blachy mogą się przedostawać do żywności szkodliwe pierwiastki."- uwierzmi- stary garnek aluminiowy, który nawet nie jest gładki taki poobijany i z pewnością niczym nie pokryty to nie jest dobre naczynie do gotowania. A co jest złego w starych patelniach? otóz są one: -brudne od spodu -czarne i opalone -odrywające się raczki, jakieś drobinki brudu między nimi No po prostu nie wierzę, ze przez 20 lat nie osadził się tam niezmywalny kurz i brud. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: srutututu Re: Żenady kulinarne IP: 83.238.72.* 12.02.10, 16:27 moja teściowa własnie ma takie garnki i łyżki 20-30 letnie i nie są to przedmioty szlachetne, więc korzystanie z nich obecnie to lekki koszmarek i jest to po prostu mało apetyczne i szklanki ze szkła brązowego, które pozachodziły od herbaty i są całe zapuszczone...blehhh- na szczęście robili sobie nowa kuchnie ( a szklanek nie wymienią) więc będziemy mieli co im kupić na prezent:> i najgorsza rzecz jaką robi moja teściowa ( kochana kobieta tak w ogóle) używa jako ściereczek starych poobdzieranych poszewek i takie szamty wiszą na zlewie. żeby nie było zbyt miło to szmatka taka służy do wszystkiego- i ręce wytrzec i jak cos na podłoge chlapnęło i stół przeleciec. W rezultacie są wiecznie mokrawe i po prostu okropne kupiłam kiedys komplet sciereczek , ale niestety leża w szafce i czekają na "lepsze czasy", bo "szkoda, żeby sie zniszczyły";) obawiam się, ze nowych szklanek też nie ruszą, bo przecież tamte jeszcze dobre:) Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Żenady kulinarne 23.02.10, 17:30 no właśnie - żenada typu jak coś zostalo podane, bo mnie aż trzęsie nieraz jak widzę brudną zastawę, albo zachlapany obrus, masakra Odpowiedz Link Zgłoś
wiedzma30 Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 17:19 > A co jest złego w starych patelniach? otóz są one: > -brudne od spodu > -czarne i opalone To moze sprobuj je wyszorowac? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 18:50 Możesz nie wierzyć, ale ja mam patelnie, które mają ponad 20 lat, nie widać na nich zużycia. Zawsze są czyste, domyte, bez drobinek brudu. Zależy jak kto użytkuje sprzęt. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 16:47 Nie jest glupi. Podczas gotowania w aluminiowych naczyniach (zwlaszcza potraw o kwasnym odczynie) utlenia sie z nich tlenek glinu, odpowiedzialny prawodopodobnie za choroby OUN, wliczajac w to Alzheimera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: noida Re: Żenady kulinarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.10, 21:19 Nie wspominając o tym, że wszelkie potrawy po prostu przechodzą tym aluminium i smakują paskudnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 13:59 BZDURA. Aluminium nie przechodzi do żywności niekwaśnej. Możemy zrobić eksperyment, nie wyczujesz która woda pochodzi z garnka aluminiowego, a która ze stalowego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Savon de Marseille Re: Żenady kulinarne IP: *.dyn.iinet.net.au 13.02.10, 08:30 bene_gesserit napisała: > Nie jest glupi. > Podczas gotowania w aluminiowych naczyniach (zwlaszcza potraw o > kwasnym odczynie) utlenia sie z nich tlenek glinu, odpowiedzialny > prawodopodobnie za choroby OUN, wliczajac w to Alzheimera Moze przyblizysz nieco to utlenianie sie tlenku glinu, pls? Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 13:58 bene_gesserit napisała: > Nie jest glupi. > Podczas gotowania w aluminiowych naczyniach (zwlaszcza potraw o > kwasnym odczynie) utlenia sie z nich tlenek glinu, odpowiedzialny > prawodopodobnie za choroby OUN, wliczajac w to Alzheimera. Tylko kwaśnych (wynika to z własności aluminium). Ziemniaki raczej kwaśne nie są. No i ten tlenek to nie są "opary". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Żenady kulinarne IP: 62.233.165.* 12.02.10, 15:01 > O tak, u mnie w domu w ogóle nie myło się patelni po smażeniu, aby zostawic olej na następny raz, tylko taką brudną wstawiało z powrotem do tej szuflady co jest > w piekarnikach na dole. Do czasu liceum nie wiedziałam, ze patelnie się myje. I ze nie musi być czarna. Ja do matury nie wiedziałam, że ziemniaki można umyć przed obieraniem. Moja mama (i ja za jej przykładem) zawsze wyciągała kilka sztuk z wielkiego wora, takie zakurzone, a czasem zabłocone obierała brudnymi rękami i dopiero myła. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 15:55 A co w tym dziwnego? Po co myć te ziemniaki przed obraniem? Pytam serio? Odpowiedz Link Zgłoś
lia.13 Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 16:49 Po to, żeby nie dotykać podczas obierania brudnymi od mundurków palcami czystego w środku ziemniaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Żenady kulinarne IP: *.adsl.inetia.pl 12.02.10, 17:38 Ale czemu to takie ważne, żeby nie dotykać, skoro potem i tak się je myje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fomica Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 17:49 Może po to żeby były czyste? Pewnie myśląc "ziemniaki" masz na mysli takie sliczne, okrąglutkie, żołciutkie w siatkowym woreczku prosto z Tesco, a ja mówie o kartoflach prosto z pola, oblepionych gliną, czasem zaschłą a czasem jeszcze wilgotną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Żenady kulinarne IP: *.fbx.proxad.net 14.02.10, 04:14 Tak, oblepione ziemią i gliną jak u moich rodziców-rolników: obiera się takie, jakie są, myje się potem. Nie wiem po co myć dwa razy (bo żółciutkie w siateczce po obraniu też myję). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gsk Re: Żenady kulinarne IP: *.dolsat.pl 17.02.10, 18:02 U moich znajomych ze wsi zawsze myto ziemniaki przed obieraniem, pewnego razu spytałem po co? A ngospodyni odparła, świnia też stworzenie boże i lubi czysto zjeść: zamurowało mnie dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mariolka99 Re: Żenady kulinarne 21.02.10, 10:07 Zawsze myję ziemniaki przed obieraniem. Chyba ze kupuję umyte :) Drugi raz myję po obraniu. U mnie w domu rodzinnym też tak praktykowano :) Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: Żenady kulinarne 23.02.10, 18:33 No, rozumiem, że obierki wędrowały do świńskiego korytka po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Żenady kulinarne IP: 194.196.236.* 12.02.10, 16:02 Z tym myciem ziemniaków to dowcip, po co je dwa razy myć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mi Re: Żenady kulinarne IP: *.fbx.proxad.net 12.02.10, 16:30 Doskonale z tymi ziemniakami. Ja sie dopiero w tej chwili dowiedzialam, ze mozna nie myc... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Savon de Marseille Re: Żenady kulinarne IP: *.dyn.iinet.net.au 13.02.10, 08:26 "Gotowanie ziemniaków w garnku aluminiowym- z aluminium wydzialaja się opary niezdrowe dla człowieka," mojawina, Ty sie dobrze czujesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tulipanna Re: Żenady kulinarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.02.10, 15:17 Kulinarną żenadą nr 1 w moim domu rodzinnym było czekanie, aż składniki bazowe zrobią się lekko za stare do tego, by je przyrządzić i po osiagnięciu tego etapu paniczne gotowanie z nich zamierzonych dań. Efekt - wszystko zjadane z lekkim obrzydzeniem (bo to się tego ogóreczka poddusi, zamaskuje czosnkiem etc., etc.). Zupełnie niezrozumiałe - wobec faktu, że początkowo wszak te produkty były do domu przynoszone świeże i dobrej jakości... :)) Przysięgłam sobie nigdy przenigdy tego nie robić w mojej własnej kuchni, co z kolei prowadzi do przesady w drugą stronę (maniakalne obwąchiwanie wszytskiego, czy aby na pewno swieże):)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no name Dlatego przestałam jesc mięso :) IP: *.4web.pl 12.02.10, 16:50 U mnie było podobnie, ale dotyczyło to w moim dzieciństwie innych cudów, a mianowicie miesa. Kupowali je czasem od chlopa, albo kupowali podroby typu flaki czy płucka/nereczki, lezało to w ruskiej lodówce, która do najszczelniejszych nie nalezała. Po czym rozpoczynał się proces całodzinnego gotowania smierdzacego swiństwa - juz w trakcie zbierało mi się na mdłosci, a kiedy brałam to do ust - no po prostu koszmar...Nigdy nie przepadałam za miesem, a majac lat 18-19 defuinitywnie wykresliłam je ze swojego jadłospisu na zawsze, przede wszystkim dzieki tym wspomnieniom smrodu i odoru gotowanych cudów. Zeby było zabawniej, troche zmieniły sie czasy i lodówka, wiec te smrody też znikneły, ale do miesa nie wrócilam już nigdy ...Bleeee, jak przypomnę sobie odór gotowanych flaków czy zoładków to mogłabym nie ejsc tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LARY Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 15:20 no to posłuchajcie:znajomy z poprzedniej pracy przynosił (do biura!) jak lunch ...uwaga...gotowane kurze łapki!!!!Mina koleżanki,wegetarianki obok=bezcenne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: boryska Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 15:37 Moja babcia gotowała zupy na kościach, smód w całym domu powalał z nóg. I jeszcze pamiętam tzw. żelazne kluski, szare, twarde i posypane (tylko dzieciom) cukrem - tragedia. Reszta rodziny jadła z sosem i mięsem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Żenady kulinarne IP: *.fbx.proxad.net 14.02.10, 04:17 Kurze łapki gotowane są pyyyyyyszne :P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalina29 Re: Żenady kulinarne IP: *.adslplus.ch 19.02.10, 22:19 > no to posłuchajcie:znajomy z poprzedniej pracy przynosił (do biura!) > jak lunch ...uwaga...gotowane kurze łapki!!!!Mina > koleżanki,wegetarianki obok=bezcenne... usmialam sie!!! dobrze ze swinskich nozek nie przynosil... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Żenady kulinarne IP: 194.196.236.* 12.02.10, 15:51 Ulubiona potrawa mojego brata gorący makaron polany tłuszczem ze skwarkamii serem białym i na to cukier puder, przyznam bez cukru pudru moja ulubiona potrawa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: z. Re: Żenady kulinarne IP: *.nsystem.pl 12.02.10, 16:13 mama mojej koleżanki robila ciastka- chyba wedle wlasnej formułky - kiedys przygotowła je na przekaskę na bal dla nas (podstawówka) przepis był następujący -przez tydzień gromadziła kożuchy z mleka, gdy już miał odpowiednią ilość - ine skaldniki ciastkowe- mąka, cukier, pewnie jajko -i siup -pyszne ciacha. nie wdrygam się osobiście na widok kożucha mlecznego, ale taki tyfodniowy, przechowywanyw lodówce......fuuj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: srutututu Re: Żenady kulinarne IP: 83.238.72.* 12.02.10, 16:19 blehhh:D skąd ludzie biorą te pomysły?! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: srutututu Re: Żenady kulinarne IP: 83.238.72.* 12.02.10, 16:17 mój brat kiedys dość często zajadał się wieczorami kanapkami ze smalcem i dżemem. Strasznie nas to dziwiło, aż do momentu, gdy po paru latach dowiedziałam się, że to nie było spowodowane "wyrafinowanym podniebieniem", tylko trawką;) Odpowiedz Link Zgłoś
houdiridi Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 18:31 ja pamiętam jak w dzieciństwie przyszli znajomi do mojej mamy siedzieli pili kawke i klachali jak wypili mama szła po czajnik z wodą i robiła z tej kawy tzw.dolewke i tak sobie pili i pili fuuuj i pamiętam jeszcze zupe tz. woda czosnek czerstwy chleb i coś tam jeszcze tata ją uwielbiał a nazywała się chyba "zalewajka" Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 20:25 houdiridi napisała: > pamiętam jeszcze zupe tz. woda czosnek czerstwy chleb i coś tam > jeszcze tata ją uwielbiał a nazywała się chyba "zalewajka" To nie jest zalewajka, tylko wodzionka. Niniejszym bardzo sie naraziles frakcji ślaskiej na forum :) Odpowiedz Link Zgłoś
houdiridi Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 21:50 bene_gesserit napisała: > houdiridi napisała: > > > pamiętam jeszcze zupe tz. woda czosnek czerstwy chleb i coś tam > > jeszcze tata ją uwielbiał a nazywała się chyba "zalewajka" > > To nie jest zalewajka, tylko wodzionka. > Niniejszym bardzo sie naraziles frakcji ślaskiej na forum :) > rzeczywiście wodzionka kurcze nie umiałam tej nazwy sobie przypomnieć dlatego napisałam zalewajka wszystkich przepraszam :) ale przez długie lata nie cierpiałam czosnku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aga Re: Żenady kulinarne IP: *.fbx.proxad.net 14.02.10, 04:20 Wodzionka czy nie, jak się ktoś na tym nie wychował to to jest fuuuuj... sprawdzone na kilkunastu osobach... Odpowiedz Link Zgłoś
ezri Re: Chyba jednak nie prwaidlowo... 12.02.10, 16:13 Literówki robi, co nie znaczy, że z akrylamidem nie ma racji. Do tego dorzucmy transestryfikację i z niezdrowych frytek mamy mega horror dietetyka ;-) Chyba, ze ktoś używa profesjonalnej kuwertury wielokrotnego użytku zamiast zwykłego oleju, to przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: basia172 Re: Chyba jednak nie prwaidlowo... IP: *.chello.pl 19.02.10, 23:05 Kuwertury? To pokrywkę ma mieć profesjonalna czy fryturę? Odpowiedz Link Zgłoś
marguyu Re: Chyba jednak nie prwaidlowo... 22.02.10, 16:30 ezri napisała: > Literówki robi, co nie znaczy, że z akrylamidem nie ma racji. Do > tego dorzucmy transestryfikację i z niezdrowych frytek mamy mega > horror dietetyka ;-) > Chyba, ze ktoś używa profesjonalnej kuwertury wielokrotnego użytku > zamiast zwykłego oleju, to przepraszam. Przepraszam, ale co to jest ta kuwertura? Jesli z francuskiego, to moze to slowo oznaczac wiele rzeczy, np. koldre, okladke kolorowego magazyniu itp, ale nigdy nie friture. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ewa Żenada okołokulinarna IP: *.bremultibank.com.pl 12.02.10, 18:30 Trudno w to uwierzyć, ale ja także do czasów licealnych byłam przekonana, ze normalne jest picie kompotu podczas niedzielnego obiadu ze SŁOIKÓW. Zamiast serwetek rozkladało się u nas na stole nieaktualne gazety. mój tato natomiast jadł zupę nie z talerza, ale z półmiska na sałatkę - tego dużego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
jibik Re: Żenada okołokulinarna 12.02.10, 20:24 W mojej rodzinie tez pilo sie ze sloika, tylko nigdy nie miescily nam sie glowy do niego. Wiec spijalismy tylko to co z wierzchu, a owoce zostawaly na dnie. Po kazdym obiedzie babcia dolewala znow wody, zagotowywala i kompot byl jak nowy. Na jednym sloiku dalo sie pociagnac dwa jak nie trzy miesiace. Potem dziadek umarl i skonczylo sie picie kompotow, bo nikt nie potrafil otworzyc sloika. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenada okołokulinarna 12.02.10, 21:24 Ej, to prawda, czy wymysliles? Bo jesli wymysliles, to szacun :) Odpowiedz Link Zgłoś
senin1 Dobre!!!:DDD poplakalam sie ze smiechu!! 12.02.10, 22:20 jibik napisał: jesczcze sie rechocze :DD Odpowiedz Link Zgłoś
lonely.stoner Re: Żenada okołokulinarna 12.02.10, 20:55 ość portalu: Ewa napisał(a): > Trudno w to uwierzyć, ale ja także do czasów licealnych byłam > przekonana, ze normalne jest picie kompotu podczas niedzielnego > obiadu ze SŁOIKÓW. Zamiast serwetek rozkladało się u nas na stole > nieaktualne gazety. mój tato natomiast jadł zupę nie z talerza, ale > z półmiska na sałatkę - tego dużego :-) to jest po prostu jakas masakra LOL Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mialkotek Cebula IP: *.chello.pl 12.02.10, 19:36 Mój Tata niemal co wieczór kroił sobie cebulę w drobniutką kosteczkę, a następnie doprawiał majonezem i olejem. Czy był tam pieprz, sól, czy też inne przyprawy - nie wiem. Sam widok miseczki z jego ukochanym przysmakiem przyprawiał mnie o pawia i ból wątroby. P.S. Cebula była surowa, a Tata kupował tej cebuli cały worek na zimę. Tak ze 40 kilo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pobre diablo Re: Cebula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 20:29 A co myślicie o czarninie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lulula Re: Cebula IP: 81.190.103.* 12.02.10, 21:53 przeczytałam cały wątek i oczom nie wierzę, mój faworyt to ciastka z kożuchów z mleka - paw murowany:) Moja historia to pikuś ale tez dołożę: Kiedyś pomagałam teściowej robić obiad - kotlety. Panierowałam w mące, jajku i bułce. Jajko i bułkę zużyłam do panierowania ale mąki trochę zostało. Już zmierzam z miseczką w stronę smietnika a tu teściowa leci z torebką mąki i każe mi te resztki do niej wsypać... no a potem robila "pyszne" ciasto z tej mąki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: schaboow Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.10, 21:43 u nas w domu jest żenada jak mama gotuje ryż na "X"... Oczywiście ryż na mleku można gotować na maksa...ale ryż do mięsków czy pomidorówki taki "rozbeblony" nieeeee nie dla mnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lulula Re: Żenady kulinarne IP: 81.190.103.* 12.02.10, 21:56 he rozgotowane do granic możliwości warzywa pływające w maśle z bułką tartą fuj, pierogi z mięsem polane masłem z bułką ohyda Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 12.02.10, 22:07 Co do bulki tartej, to w domu przyjaciolki spotkalam sie z przedziwna dla mnie praktyka - wrzucila ona zrumieniona, chrupiącą buleczkę na masle do garnka z odcedzoną fasolka i potrząsnęła potrzymala ja chwilę pod przykryciem, w zwiazku z czym cala chrupkosc zmienila sie w maziatość i kleistosc. Kazda fasolka oblepiona brązową masa z rozmoczonej bulki - wizualnie prezentowalo sie to fatalnie, jakby ktos juz to trochę podziamgał :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zeti Re: Żenady kulinarne IP: *.range86-139.btcentralplus.com 12.02.10, 23:33 Babka mojej bylej podala galerete z nózek do ziemniaków i polala kwasnym mlekim. To byl obiad. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pola Brudne łapy i brudna kuchnia IP: *.aster.pl 13.02.10, 01:03 Najgorsza żenada - brudne łapy, naczynia i sztućce podczas przygotowania posiłku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: żona Re: Żenady kulinarne IP: 82.177.124.* 22.02.10, 17:10 Mój mąż nieraz opowiada jak to musieli jeść u swojego dziadka placki z koziej krwi zmieszanej z mąką. Jak to piszę to już mnie naciąga :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: v Re: niczemu sie nie dziwje IP: *.zone12.bethere.co.uk 12.02.10, 22:48 BARDZO błyskotliwa riposta. Usmiałam się i jestem pełna podziwu! To właśnie dla tego typu wypowiedzi w ogóle czytuję różnego typu fora! Serdecznie pozdrawiam! v. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jastara Re: Żenady kulinarne IP: 77.255.246.* 13.02.10, 08:44 Daliście tu skondensowany opis poziomu kultury lub raczej jej braku w waszych rodzinnych domach. To co opisujecie to nie sprawa oszczędności, perlowskich braków rynkowych, starych obyczajów kuchennych. To opis kultury życiaw waszych domach. Jestem dużo starsza od większości z was. Mam lat "dziesiąt". Pamiętam kuchnie moich obu babć. Smaczne potrawy z pełnowartościowych produktów, nie z odpadów (pomimo trudności rynkowych) gotowane w czystych garnkach mytych po każdym użyciu, czyste patelnie, jednorazowe panierki, świeży tłuszcz do smażenia. A na półce książka kucharska Ćwierciakiewiczowej:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jamloda Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 10:00 Chyba ĆwierCZakiewiczowej ??? Odpowiedz Link Zgłoś
jarkoni Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 10:07 Brawo jastara, miałem podobne odczucia.. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 11:24 Gość portalu: jastara napisał(a): > Daliście tu skondensowany opis poziomu kultury lub raczej jej braku w waszych > rodzinnych domach. A twoj post to skondensowany opis twojego poziomu kultury, niestety :( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jastara Re: Żenady kulinarne IP: 77.255.246.* 13.02.10, 12:10 Uderz w stół...;)) Cóż, przepraszam za mój poziom kultury, niewątpliwie znacznie zaniżony poprzez brak osmolonego, niemytego gara na frytki i zupek w proszku dominujących we wspomnieniach z rodzinnego domu. Widocznie dobre jedzenie i czyste naczynia stępiły moją wrażliwość;)) Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 12:30 O, i znowu. Fe. Metaforycznie rzecz biorąc, najbardziej osmolonym garnuszkiem jestes w tym wątku ty. eot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jastara Re: Żenady kulinarne IP: *.adsl.inetia.pl 13.02.10, 12:49 Golono, strzyżono? Daj już spokój...;)) Odpowiedz Link Zgłoś
nexstartelescope Re: Żenady kulinarne 25.02.10, 17:05 No to kwas, bo Ćwierczakiewiczowa kojarzy mi się z radami typu "z psujących się konfitur zbierz pleśń, a resztę zachowaj", jakoś mi się te zwyczaje kłócą z czystymi garami i najświeższymi produktami w kuchni Twoich babć :/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: migotka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 09:49 Sos pomidorowy cioci Krysi składniki: - 2 puszki koncentratu z pomidorów - 2 cebule Cebule pokroić, dodać koncentrat, całość wymieszać. Smacznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyssawka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 14:15 Moja babcia z Podlasia co wieczór serwowała domownikom zupę mleczną: makaron własnej roboty gotowała bezpośrednio w mleku, oczywiście prosto od krowy. Dziadek i wujek zajadali tę paciają ze smakiem, a mnie skręcało, brrr... Do repertuaru kulinarnego mojej babci należały m. in: faworki. Ale nie takie zwyczajne. Zawierały dużo sody oczyszczonej, a po upieczeniu były pulchne, grubiutkie i miękkie. Gdy moi rodzice się pobrali, tata robił mamie wyrzuty, że źle robi faworki, że powinny być grube i miękkie, a nie kruche i cienkie :) Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 15:56 Gość portalu: przyssawka napisał(a): Gdy moi rodzice się pobrali, tata robił mamie wyrzuty, że > źle robi faworki, że powinny być grube i miękkie, a nie kruche i cienkie :) no wlasnie te krytyki dla kazdego, dlaczego? wrocilismy z zakupami moz mowi ide do auta bylo jeszcze cos do przyniesienia ale nawet drzwi nie zamknal wrocil,sie polozyl masz tabletke jakos mi zle,dalam i co bylo w ciagu 10min. pogotowie,szpital,koniec(smierc) jedne jest wspaniale jak sie zapytalam wiesz jak sie nazywasz to spojzal tak jak pierwszego dnia, kazdy pomysli czego ona szuka na tej stronie, ale co mam robic? Odpowiedz Link Zgłoś
very.martini Re: Żenady kulinarne 14.02.10, 14:52 Mhr, wyrazy szczerego współczucia. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 16:28 mhr biedna, popros dzieci, zeby na jakis czas z tobą pomieszkaly, jesli to mozliwe. Albo kogos znajomego albo rodzinę. Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 17:19 dziekuje bardzo, oczywiscie dzieci wszystko zalatwiaja ale pisanie mi caly dzien pomaga, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aniaka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.10, 17:52 mhr-cs, bardzo współczuję wracając do tematu - miałam smutny dzień, ale przeczytane teksty sprawiły, że zaczęłam się głośno śmiać, co jest u mnie rzadkością; świetny temat, a niektórzy z autorów przejawiają spory talent komediopisarski:-)milczeniem pominę święte oburzenie co poniektórych; więcej dystansu :-); pozdrawiam i czekam na cd. Odpowiedz Link Zgłoś
buttergirl Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 17:59 mhr-cs napisała: Po raz setny zatrzymuję się z pytaniem o co tej pani chodzi... :) Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 18:53 buttergirl napisała: > mhr-cs napisała: > > Po raz setny zatrzymuję się z pytaniem o co tej pani chodzi... > :) dzisiaj o nic, mam ochote pisac i nic wiecej, Odpowiedz Link Zgłoś
easz Re: Żenady kulinarne 13.02.10, 18:56 buttergirl napisała: > mhr-cs napisała: > > Po raz setny zatrzymuję się z pytaniem o co tej pani chodzi... Może o to, żeby sobie tak lekko nie skakać do oczu z pierdołami, bo w każdej chwili może się zdarzyć, że za chwię może nie być komu skakać i nie tylko. Odpowiedz Link Zgłoś
very.martini Re: Żenady kulinarne 14.02.10, 14:54 > Po raz setny zatrzymuję się z pytaniem o co tej pani chodzi... > :) To przeczytaj post jeszcze raz, zatrzymaj się z pytaniem na słowie "śmierć" i przestań się głupio szczerzyć, kiedy komuś - nawet nie bardzo lubianemu - odchodzi bliska osoba. 16%VOL 22%VAT -- takie tam... forum homeopatia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: errght Re: Żenady kulinarne IP: *.centertel.pl 13.02.10, 19:34 ze szkoły podstawowej, gdzie jedliśmy przymusowo obiady, pamietam mięsko gotowane, następnie mielone z conajmniej gotowaną marchewką (możliwe, że była też cebula, ale nie jestem pewna), serwowane jako drugie danie w towarzystwie rozgotowanej na paćkę kaszy perłowej oraz sałatki z kiszonych ogórków, cebuli i oleju. czyli dwie łyżki paciek plus ogórki o konstystencji kubistycznej, pewnie tak dla kontrastu. wszystko, włącznie z tzw. surówką, dopasowywało się kolorystycznie w tonacji szarej, różnica była w odcieniach, bo mięsko brudno-szare, kasza beżowo-szara, a ogórki szaro-zielone. smak: żaden. ani w domu, ani u nikogo z rodziny czy znajomych, nigdy nie trafilam na żenady podobne do tu opisywanych, aczkolwiek wierzę, że może to być nietuzinkowe przeżycie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hmm Re: Żenady kulinarne IP: *.aster.pl 14.02.10, 15:43 czy to bylo moze przedszkole na pradze polnoc? bo tez podobne "miesko" jadlam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pola pierożki mniam mniam IP: 85.222.87.* 14.02.10, 11:05 autor: kolezanka mojej babci popisowa potrawa: pierogi z wiśniami. całymi. czytaj -> z pestkami. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: pierożki mniam mniam 14.02.10, 23:16 Gość portalu: Pola napisał(a): > autor: kolezanka mojej babci > popisowa potrawa: pierogi z wiśniami. całymi. czytaj -> z pestkami. Pierwszy wnuk śp. koleżanki mojej mamy: I coś ty babcia najlepszego zrobiła! Wyrzuciłaś pestki z wiśni! Czym ja będę pluł? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kolonistka Re: Żenady kulinarne IP: 83.232.177.* 16.02.10, 23:13 Kolonie letnie NBP w latach 70-tych ub. wieku w Mroczkowie w dawnym woj. kieleckim. Kolacja: po pół bułki na głowę + kanapek "chlebowych" do oporu, wszystko z kiełbasą i z pomidorem. CODZIENNIE PRZEZ 3 TYGODNIE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dorasia1 Re: Żenady kulinarne IP: 81.210.87.* 18.02.10, 13:50 Kolonie w górach, w Groniu chyba. Przełom lat 70 i 80. We wsi całej jeden sklep Społem a w nim zapałki i ocet. My- dzieci- albo chodzimy na jagody, albo budujemy z kamieni tamę na rzece - cały dzień na powietrzu, apetyty dopisują aż za bardzo. Między posiłkami był suchy chleb z dżemem (szybko znikał). Aż raz rzucili do sklepu krakersy. Wykupiliśmy całą dostawę i pochłanialiśmy je wraz z kradzioną z ogródka gaździny cebulą. Boże, jakie to było pyszne... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madziazła Re: Żenady kulinarne IP: *.adsl.inetia.pl 17.02.10, 22:35 napój mojego ojca, zwany "szejkerem", przepis jest prosty: do słoika po majonezie /najlepiej kielecki, a w słoiku na ściankach sporo resztek/ wlewa słodkie mleko, zakręca i potrząsa tym słoikiem, żeby zawartość się wymieszała efekt: w mleku pływają majonezowe gluty, całość słodko-majonezowa, woń powalająca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: strawberryfields Re: Żenady kulinarne IP: *.as.kn.pl 20.02.10, 10:58 > napój mojego ojca, zwany "szejkerem", przepis jest prosty: > do słoika po majonezie /najlepiej kielecki, a w słoiku na ściankach > sporo resztek/ wlewa słodkie mleko, zakręca i potrząsa tym słoikiem, > żeby zawartość się wymieszała > efekt: w mleku pływają majonezowe gluty, całość słodko-majonezowa, woń > powalająca Wygrałaś, to była chyba najbardziej pawiogenna wypowiedź jaką w życiu przeczytałam:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madziaaa Re: Żenady kulinarne IP: *.home.aster.pl 18.02.10, 17:02 brudne sztuczce lub obwąchiwanie produktów z lodówki przed podaniem z teksem "jeszcze dobre" hahaha ;/// apetyt odbiera na dwa dni i jakoś "nie mam czasu" do niej wpaść w porze posiłku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zenk Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.10, 15:49 Znajomej zupa biały barszcz - na wodzie po serdelkach/parówkach. Większość jej dań obiadowych zawiera te nieszczęśne najtańsze parówki w dziwnych zestawach z ziemniakami. Mąż dostaje zupę lub drugie danie w największej misie do sałatek. Regularnie używa w swojej kuchni produktów po terminie przydatności do spożycia, ba dzieciom daje. Najpierw myślałam, że to bieda, teraz myślę, że skąpstwo i zupełny brak śladowych nawet umiejętności ugotowania czegoś smacznego. Jest, co dziwne, z zamiłowania gospodynią domową, siedzi w domu z nastoletnimi już dziećmi i zupełnie nie widzi, że jej ciasta, obiady etc są paskudne i dlatego dzieciaki rzucają się na jedzenie w stołowkach szkolnych, u każdych znajomych i chwalą, że dużo lepsze niż u mamy. W dodatku ugotowanie takiego pseudo obiadu zajmuje jej cały dzień, a dzień wcześniej podobno obmyśla długo i planuje co następnego dnia będą jedli. Mąż i dzieci nie mają samodzielnego dostępu do jedzenia, znajoma wstaje o 5 rano, żeby kanapkę mężowi do pracy zapakować. To bystra i dowcipna kobieta, tylko, że powinna w biurze spędzać 8 godzin zamiast w kuchni, z korzyścią dla żołądków rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
ursz-ulka Re: Żenady kulinarne 23.02.10, 17:39 a próbowanie jednej zupy przez dwie babki z jednej łyzki i merdanie potem w zupie i próbowanie na nowo? Odpowiedz Link Zgłoś
dupsztalka Jak to jest z tym olejem ? 20.02.10, 23:08 Nie przesadzacie trochę? Czy raz użyty olej po smażeniu frytek ma zostać od razu wylany? Przecież jeśli ktoś ma frytownicę, do której wlewa się 4-5 litrów, to po jednorazowym usmażeniu frytek ma od razu olej wylać i wlać nowy? Przecież to marnotrawstwo !! A jakie koszta !! Tym bardziej, że dobry olej, (nawet jakikolwiek olej) nie jest wcale tani. Poza tym był kiedyś taki program dokumentalny w TV, który pokazywał kulisy kuchni jednego kucharza, który prowadzi restaurację słynącą z najlepszych frytek w kraju i sam koleś przyznał, że najlepsze frytki to te, które smaży na kilkakrotnie przesmażonym (użytym) oleju :):):) Może coś w tym jest? Pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Żenady kulinarne IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.10, 10:59 Żenada kulinarna? Opieranie niemal wszystkich potraw na torebkach, kostkach lub gotowych mieszankach smakowych jak Vegeta. Wydziwianie nad barszczem białym ugotowanym na prawdziwym zakwasie (pycha) i preferowanie tego ze sztucznym smakiem z torebki (moja mama). Porównywanie chlebów pieczonych w domu (bez kosztowania) z tanimi chlebami kupionymi w sklepach (ale nie piekarniach), które przecież są lepsze (te ze sklepu). Dodanie sporej ilości przypraw korzennych do jagód w pierogach (teściowa). Zrobienie z żurawiny słodkiego ulepka, którego nawet dzieci nie chcą (również teściowa). Używanie tej samej panierki wiele razy, żeby się nie zmarnowała (moja mama). I wiele, wiele innych. Myślę, że wiele tych zwyczajów wynika z tego, że spora ilość naszych rodziców pochodzi z rodzin, w których nie było tradycji kulinarnych. Jaka mogła być kuchnia biednych, małorolnych, przedwojennych chłopów lub proletariackich, miejskich nizin? Najważniejsze było wtedy, aby w ogóle mieć co włożyć do garnka i nakarmić gromadkę dzieci. Nikt się nie bawił w subtelności smaków, nie było z czego ich wydobyć. Jakiekolwiek tradycje było najcześciej (ale oczywiscie nie tylko) kultywowane w bardziej zamożnych domach mieszczańskich i szlacheckich, jednak II Wojna Światowa i komuniści skutecznie przetrzebili ich wpływ na kulturę Polski. Wszystkim zainteresowanym polecam lekturę kuchni staropolskiej, gdzie bigos składał się z rozmaitych mięs, których musiało być więcej niż kapusty, ciasta z tuzina lub więcej jajek i gdzie podstawą wielu obiadów były wymyślne potrawy z ryb, których dzisiaj niemal w ogóle nie można kupić w sklepach (jak sandacz czy szczupak). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Żenady kulinarne IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.10, 11:08 Dodam, że tzw. kuchnia staropolska już w XVIII w. była nieco archaiczna, wtedy w Europie zaczęła być popularna kuchnia śródziemnomorska i francuska z powodu bardziej lekkich smaków i konsystencji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Żenady kulinarne IP: *.chello.pl 21.02.10, 17:25 Szczupaka, czy sandacza nie można kupić? Jakieś bzdury piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Żenady kulinarne IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.10, 21:18 Może tam gdzie mieszkasz dostaniesz bez problemu, ale na moim osiedlu i hen, hen w kierunku centrum Poznania najcześciej mozna kupić morszczuka, mintaja i flądrę. I karpia przed Swiętami. Czasem inne ryby. Sandacza i szczupaka od dawna nie widziałam nawet mrożonego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Żenady kulinarne IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 23.02.10, 14:39 Człeku, wierzaj mi (albo nie), że są rejony w Polsce, gdzie wybór mięs wszelakich i innych produktów jest ograniczony. Nie każdy mieszka przecież w pobliżu dużych i dobrze zaopatrzonych supermarketów czy innych sklepów mięsnych. Dlatego dodam, ze w rejonie, w którym mieszkałam, nie można było np. dostać indyka, cielęciny czy baraniny, a mięso mielone tylko z wieloma dodatkami w gotowych opakowaniach. Toteż zamiast sie oburzać, przejedż się po Polsce trochę dalszej od głównej szosy. Dla mnie żenadą kulinarną nie jest jedzenie lub nie ślimaków czy innych mniej popularnych w Polsce dań, tylko niewykorzystywanie świeżych, mrożonych lub suszonych produktów na rzecz sztucznych i najczęściej dodatkowo (ze szkodą dla zdrowia) wzbogacanych np. zamiast domowej mieszanki ziół (choćby suszonych) fix do kotletów. Tym bardziej ze wiele ziół można wyhodować choćby w skrzynce na oknie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Vegeta Re: Żenady kulinarne IP: 87.110.41.* 21.02.10, 16:51 Jeśli żenadą kulinarną jest stosowanie gotowych bulionów w sensie kostek rosołowych i dodawanie Vegety to w takim wypadku JAK doprawiać potrawy? Jak ugotować smaczną zupę bez dodawania przypraw? Sama sól przecież nie wystarczy. A sam bulion z warzyw i mięsa jest mdły i bez smaku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Żenady kulinarne IP: *.chello.pl 21.02.10, 17:29 Smak potraw to duża ilośc warzyw i przypraw ziołowych. Wszelakie kostki i "różniaste" vegety tylko zabijają kubki smakowe. Wszystkie potrawy z kostkami rosołowymi i vegetami smakują tak samo. Odpowiedz Link Zgłoś
marciasek Re: Żenady kulinarne 23.02.10, 16:46 Ależ oczywiście, że sama sól wystarczy, o ile nie jest się fanem glutaminianu sodu. Ja nie jestem. Odpowiedz Link Zgłoś
dupsztalka Re: Żenady kulinarne 21.02.10, 20:18 Jakieś 15 lat, temu, gdy ganiałam jeszcze po podwórku jako dziecko, często przychodziłam na obiady do mojej najlepszej koleżanki, a ona do mnie. Z perspektywy czasu wydaje mi się to trochę śmieszne. Otóż u nich często jadło się rosół, w pewien specyficzny sposób. Dostawało się michę rosołu z makaronem. Najpierw wyjadało się samo płynne, a zostawiało makaron. Następnie ten makaron polewało się dużą ilością keczupu i to było już jako drugie danie :) I tak były dwa dania w jednym. Co ciekawe rodzice mojej koleżanki mieli bardzo wysokie stanowiska, a koleżanka uchodziła za najbardziej nadzianą na podwórku. Więc nie był to przejaw biedy. U innej mojej koleżanki z kolei często jadło się chleb polany kranówą i posypany cukrem, albo śmietaną. Obrzydlistwo. Czasami smarowali chleb masłem i posypywali Vegetą i takie jedli posiłki. Zauważyłam też, że dzieci często jedzą większość rzeczy z keczupem. Leją keczup do wszystkiego: do zup, do ziemniaków, do makaronu, do kanapek i innych potraw. Żenada :/ Okropieństwo. Wcale nie zmyślam, bo widziałam to na własne oczy. Często był nawet mały szantaż: "Nie będzie keczupu - nie będę jadł" Bleeeh jak można jeść gotowane ziemniaki z keczupem. Swoją drogą - zagadką jest to, dlaczego dzieci tak bardzo lubią keczup? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Babeczka Re: Żenady kulinarne IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 21.02.10, 21:23 Ja pamiętam czasy, kiedy keczup po raz pierwszy się pojawił na półkach w sklepach (i ludzie nie wiedzieli nawet jak wymawiać jego nazwę)i potrafiłam wtedy wyjadać całe jego słoiczki. Może dlatego dzisiaj mam problemy z żołądkiem? Lubiłam keczup, bo był lekko pikantny, trochę kwaśny i lekko słodkawy i zdecydowanie lepszy od wody po ogórkach kiszonych czy marynowanych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mańka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 09:04 Dla mnie żenadą jest jak ktoś mówi "krewetki? ślimaki? mule? golonka? kaszanka? w życiu bym nie zjadł". Rozumiem, ze ktoś spróbował i mu nie smakowało, ale mówić od razu nie i juz to totalna wiocha, ale zauwazyłam, ze mówią tak ludzie, których codzienne menu sklada się z bardzo prostych potraw,mało urozmaiconych smakowo. Jest tyle fantastycznych miejsc, gdzie można zjeść świetnie przyrządzoną i podaną kaszankę, golonkę, jak i bardziej wykwintne dania Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Żenady kulinarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.10, 13:23 A nie pojmujesz, że niektórych odrzuca na sam wygląd/zapach/wiedzę, z czego to jest? Dla niektórych kaszanka to krew, krewetki czy ślimaki to robale, i, co gorsza, mają rację, tyle, że niektórym to nie przeszkadza i jedzą, a niektórym nie przejdzie przez gardło i mają do tego prawo. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 22.02.10, 13:27 Rozumiem, manka, ze nie mialabys zadnych trudnosci z wzieciem do ust, pogryzieniem i polknieciem, gdyby w Afryce poczestowano cie pieczonymi larwami, gotowanymi embrionami kaczymi w Azji, a w Peru - prazonymi termitami? Bo przeciez najpierw trzeba sprobowac, prawda? Zeby sobie, jak to ujelas, nie robic wioski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mańka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 14:32 Nia miałabym nic przeciwko jadąc do Peru spróbować potraw, które jedzą tubylcy,przynajmniej miałabym cos do powiedzenia na ich temat. Ale wiem, że niektórzy bez schabowego ani rusz. Bo to wielce wykwintne i pieknie wygladające danie ze świńskiej du.py, które też jak kazde mieso moze kojarzyć się z krwią, nie wspominając juz z czym się komu moze du.pa kojarzyć. Oczywiscie ja podałam przykłady popularne w Polsce i nie robiace na nikim wiekszego wrazenia, a Ty musiałaś wyjechać z gotowanymi embrionami, wygrałaaaaś, poddaję się! I z ta wioską tak mi pojechałaś, masz to pióro cięte! Albo klawiaturę ciętą! Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Żenady kulinarne 22.02.10, 14:39 To znaczy zjadlabys te pieczone robaki z orzechow kokosowych (tluste, białe i napuchniete niczym palce topielca, z brązowo- czarnymi glowkami) czy nie, bo nie zrozumialam? Kazdy ma prawo brzydzic sie tego, czego sie brzydzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mańka Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.10, 15:15 he, he na listku sałaty... z pomidorkiem... a tak serio to ja nikomu takiego ekstremum nie proponowałam i do tego specjalnie!!! tak, tak, opisałaś bardzo plastycznie, zeby mi je obrzydzić, więc to sie nie liczy :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: autor Re: Żenady kulinarne IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.10, 09:47 Mańka, między robalem a schabowym jest naprawdę długa i przyjemna droga kulinarna. Ale Ty chyba tego nie rozumiesz. W związku z tym to chyba Ty masz jakieś uprzedzenia kulinarne, nie zaś ci, którzy odmawiają zjedzenia ślimaka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sss Re: Żenady kulinarne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.10, 21:48 sałatka jarzynowa z warzyw z zupy-co by się nie zmarnowały- wygotowane i pozbawione wszystkiego, - ex teściowa, "pomysł na obiad" i inne fixy dla ludzi bez wyobraźni, devolaje z fermowej kury z zółtym serem jako wykwintny obiad Odpowiedz Link Zgłoś
mariolka99 Re: Żenady kulinarne 22.02.10, 15:29 Mam koleżankę która WSZYSTKO polewa keczupem ;) Aż dziwne, że do herbaty go nie leje. Gdy widzę jak zamawia jakieś np. greckie pyszności i leje na to tego czerwonego śmierdziela, to mam ochotę ją udusić :D Odpowiedz Link Zgłoś
bablara Re: Żenady kulinarne 22.02.10, 15:12 Kiedys dawno temu mieszkalam w internacie. Najwieksza zenada kulinarna dla mnie na zawsze zostanie guklarz z nerek. Byc moze dobrze przyrzadzony jest oki, a przygotowanie takiej potrawy dla 200 osob nie ma sensu. Te nerki trzeba kilka razy obgotowac, odlewac , plukac. Niestety nic takiego nie mialo w tym przypadku miejsca. Efekt , obiad smierdzacy moczem, a kolor sosu poprostu zolty, normalnie obrzydliwe:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeszczeraz Re: Żenady kulinarne IP: 82.177.124.* 22.02.10, 17:21 Mój mąż nieraz opowiada jak to musieli jeść u swojego dziadka placki z koziej krwi zmieszanej z mąką. Jak to piszę to już mnie naciąga :D Odpowiedz Link Zgłoś
mhr-cs go nie znajac? 22.02.10, 17:44 Gość portalu: jeszczeraz napisał(a): > Mój mąż nieraz opowiada jak to musieli jeść u swojego dziadka placki z koziej k > rwi zmieszanej z mąką. > > Jak to piszę to już mnie naciąga :D jak z nim mieszkasz to co, a dlaczego go wzielas za meza, wiedzac jaka to kultura, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeszczeraz Re: go nie znajac? IP: 82.177.124.* 22.02.10, 18:13 z powodu placków robionych przez jego dziadka miałam sobie szukać innego???? mnie nie naciąga na myśl o mężu tylko na myśl o plackach, z których zresztą od 20 lat razem się śmiejemy a ubolewamy nad tamtą biedą, która kazała sprzedać kozinę, a dzieci nakarmić krwią Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: flp Re: go nie znajac? IP: *.tor.primus.ca 23.02.10, 05:31 jak bylismy dziecmi, jak zabijali swinie, to zajadalismy sie (my dzieci), surowa swinska skora opalona ogniem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mandarynka Re: go nie znajac? IP: *.centertel.pl 23.02.10, 13:49 Dawno temu sąsiadka - zwykle smacznie gotująca pani domu - zaprosiła nas na bigos. Był bardzo smaczny ale miał jeden mankament: dodała do niego suszone śliwki, całe i z pestkami. Mąż o mało co nie złamał sobie zęba ;). Od tej pory gdy gdy dostaję bigos, zaczynam jeść go bardzo delikatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
cilantre Re: go nie znajac? 23.02.10, 14:46 Ostatnio do mojej córki przychodzą koleżanki. W porze obiadowej próbowałam je nakarmić czymś wg mojej opinii normalnym, ale nic z tego. Miałam spaghetti z sosem "bolońskim"(sama robiłam,pomidory, mięsko mielone z szynki,warzywa), do tego ser parmezan, oliwki.Dziewczynki zrobiły obrzydliwą minę i kazały sobie dać makaronu z ketchupem (wtrzaskały po całej misce).Innym razem miałam zupę szczawiową z jajkiem, gdy to usłyszały , stwierdziły, że zjedzą, bo lubią szczawiówkę. Jakież było ich zdziwienie, gdy ją zobaczyły! Szczawiowa miała być p r z e c e d z o n a i absolutnie bez jajka. Wypiły po całym talerzu, uprzednio chrzcząc ją niemiłosierną wręcz ilością Maggi. Najczęściej, gdy proponuję im obiad, to chcą zupki chińskie. Córka zaaferowana powiedziała, że widziała u nich w domu całe zgrzewki tych zupek i gdy je odwiedza, to zawsze jej proponują.Jeden tylko miałam tryumf.Naleśniki z serem, jabłkami i bananem z nutellą ja podaję z bitą śmietaną (taką 30%). Zajadały się mówiąc, że u nich w domu to naleśniki tylko z dżemem. A na koniec stwierdziły, że najlepsza śmietana do naleśników, to jednak byłaby ta z "dezodorantu" (chyba w sprayu). Udałam, że nie słyszę ... Odpowiedz Link Zgłoś
joanka-r Re: go nie znajac? 24.02.10, 19:51 Bo sąsiadka gotowała bigos w/g starego polskiego przepisu. Ja do dziś daje, śliwki suszone, jagody jałowca, czerwone wino, 2 rodzaje mięs, kiełbasę i dużo suszonych grzybów........to od nich bigos ma taki śliczny kolor. Odpowiedz Link Zgłoś
aiczka Re: go nie znajac? 25.02.10, 15:48 Masz rację, ale można zapytać, kto zrobił/sprzedał suszone śliwki z pestkami? Najczęściej przed suszeniem owoce się patroszy. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda85 Re: go nie znajac? 25.02.10, 20:05 Nie spotkałaś w sprzedaży śliwek z pestkami? Pełno ich w sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś
dominikjandomin Re: Żenady kulinarne 23.02.10, 20:35 Gość portalu: jeszczeraz napisał(a): > Mój mąż nieraz opowiada jak to musieli jeść u swojego dziadka placki z koziej k > rwi zmieszanej z mąką. A co w tym złego? Ile to się różni od kaszanki - czy czerniny? Odpowiedz Link Zgłoś