rebeka2 25.03.04, 11:01 Witam! Ciekawa jestem z czego robicie farsz do kołdunów, jak nie ma baraniny. Ja zastępuję ją wołowiną, dużo czosnku, majeranku. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Bilala Re: Kołduny IP: *.uz.zgora.pl 25.03.04, 11:58 Otóż z kołdunami jest całe zamieszanie. Kiedy spojrzeć w stare książki kucharskie, okaże się, że na Litwie nazywano tak rozmaite rodzaje pierogów, zanim utarło się mniej więcej takie rozumienie, jak dzisiaj. Ale i to dzisiejsze rozumienie nie jest jednoznaczne, bo np. baranina w kołdunach, w niektórych kręgach uważana za dogmat, dla mnie - z rodziny od wieków kresowej - wcale nie jest wskazana; to samo dotyczy czosnku! Wańkowicz w "Zielu na kraterze" opisywał dość szczegółowo, jak "je robiły na Litwie kobiety. Na stronę nawet strasburskie pasztety. Z maszynki mięso tu nie uchodziło, zbyt bowiem klejkie i zmiażdżone było". Przy tym i w jego czasach były różne szkoły (pisał o konkurowaniu pod tym względem kuchni wileńskiej i kowieńskiej). U nas w domu zawsze robiło się (i nadal się robi) tak: mięso pół na pół wieprzowe i wołowina (dość tłusta) zmielone (ha! któż by siekał w pocie czoła mięso na trzysta kołdunów!), oczywiście surowe, przyprawione solą, pieprzem i dużą ilością majeranku, ciasto na pierogi, wycinamy ładne kółeczka i na każde porcja mięsa wielkości dużego orzecha włoskiego, sklejamy i jeszcze końcówki sklejamy, żeby wyszło "uszko". Mamy już ugotowany i odcedzony rosół z wołowiny z kością, do którego też sypiemy nieco majeranku. Do gotującego się rosołu wrzucamy kołduny, gotujemy jeszcze trochę po wypłynięciu. W środku robi się taka zwarta kulka mięsa otoczona rosołkiem. Na stół idzie w wazie, razem z rosołem, który na skutek gotowania w nim kołdunów robi się nieco mętny (tak ma być). Je się w glębokich talerzach, jak zupę. Starsza część mojej rodziny, gdy słyszała o podawaniu kołdunów z czystym rosołem lub - o zgrozo! - z barszczem, to traktowała to niemal jak zbrodnię. Kiedyś moja Mama w restauracji zaryzykowała i zamówiła kołduny. Podano w małych miseczkach przezroczysty rosół, a w nim siedem sztuk pierożków wielkości czereśni. Mamę to kompletnie załamało... Odpowiedz Link Zgłoś
wedrowiec2 Re: Kołduny 25.03.04, 12:13 Na kołduny biorę mięso wołowe - najlepsza jest polędwica, ale można z ładnego, miękkiego kawałka (takiego na zrazy zawijane). Mozna łączyć z baraniną, ale lepiej z mięsem dziecięcia owcy. Ja robię z samego wołu. Mięso powinno się siekać. Ponoć z siekanego mięsa, (w przeciwieństwie do mielonego), nie wyciekają wartościowe soki komórkowe. Oprócz mięsa należy dodać tłuszcz - najlepszy jest łój od tzw. nerkówki. Jeżeli nie mam znajomego rzeźnika, to dodaję łój wołowy, który czasami bywa przyrośnięty do mięsa. Z racji wrodzonego (i dziedzicznego) lenistwa mięsa nie siekamy, a tylko mielę dwa razy. Dodaję cebulę, czarny pieprz, majeranek i trochę posiekanego czosnku. Do mięsnej masy koniecznie trzeba dodać spirytus (na 1/2 kg mięsa dodaję ok. 5 łyżek tego trunku) i trochę wody. Spirytus powoduje obkurczenie się mięsa i wypłynięcie do wnętrza pierogów soku. Robię ciasto na pierogi (tylko mąka i bardzo gorąca woda), nadziewam i krótko gotuję w osolonej wodzie. Po wyjęciu podaję z cebulką zeszkloną na oliwie. Kołduny należy jeść łyżką, by wytworzony sos (spirytus + sos mięsny) nie wylewał się na talerz. Jest to chba jedyna potrawa, którą można "siorbać" - po nadgryzieniu pieroga mozna wyssać sok, uważając, by nie poparzyć języka:) Odpowiedz Link Zgłoś