Dodaj do ulubionych

jestescie grubi?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 12:41
jak czytam z jaka pasja piszecie o jedzeniu i gotowaniu, to zastanawiam sie ,
czy miescicie sie w dzwiach.....? ;)
Obserwuj wątek
    • marghot Re: jestescie grubi? 20.04.04, 12:46
      wszyscy sie miescimy :))
      po prostu nie stresujemy sie jedzeniem, jemy, to co nam smakuje, ale sie nie
      obzeramy. holdujemy kuchni domowej, bez zbednych konserwantow.
      i tyle tego :)))
    • brunosch Re: jestescie grubi? 20.04.04, 13:06
      przeczytaj kilka wątków. To nie Klub Obżartuchów, więc Twoja troska o nas jest
      chybiona. A że wolimy potrawy tradycyjne, z dobrych produktów, a nie
      śmieciożarcie z proszków - to znaczy że lubimy zjeść smacznie, a nie tylko
      zeżreć paszę.
      Zresztą sztuka kulinarna w niczym nie ustępuje innym dziedzinom sztuki. Też
      trzeba miec talent i radość z tworzenia, dlatego dobrze się tu rozumiemy.
    • baky Niby czemu? :o)) 20.04.04, 13:11
      Od pisania się nie tyje.
      Swoją drogą, cóż za wdzięk, gracja i dyskrecja jest w tym lapidarnym pytaniu!

      PS. Miską czego jesteś?
    • Gość: Mycha Re: jestescie grubi? IP: *.zefa.pl 20.04.04, 13:46
      Hi hi... coż za subtelność
      ;o))

      Nie, nie jesteśmy. Tu pisze sie o przygotowaniu finezyjnych potraw, aby sie
      nimi delektować, a nie o obżeraniu się czymkolwiek.
      Nie ma tu przepisów w stylu dużo, tłusto i treściwie. Raczej opisywane są
      perełki kulinarne.

      Je sie po to żeby żyć, a nie żyje żeby jeść. Na tym forum przeważa jednak
      hedonizm i dobry smak, ale prosze nie mylić tego z obżarstwem.....
      • brunosch Aaaa... 20.04.04, 14:06
        ...może jest miską sałaty?
        ******
        Swoją drogą - łazi za mną sałata z ogromnie czosnkowym winegrettem. Jeśli jutro
        padnie monitor, to znak, że zabiłem go oddechem.
        • baky Re: Aaaa... 20.04.04, 14:21
          brunosch napisał:

          > Swoją drogą - łazi za mną sałata z ogromnie czosnkowym winegrettem. Jeśli
          jutro padnie monitor, to znak, że zabiłem go oddechem.

          O to to, Szzanowny. Sałata z czosnkowym winegretem!
          Ja poczekam jednak do soboty i nie o monitor mi tu idzie, najwyżej zrobiłby się
          wklęsły, ale...

          W zimie (którejś soboty - wieczorem) zrobiłem do pstrąga pietruchę (nać) z
          czosnkiem, solą, pieprzem w oliwie... Następnego dnia rano poszedłem do
          sklepu... Stanąłem w kolejce (5 osób), gdy nagle, facetowi przede mną stanął
          kołnierz. Nie minęła chwila, a pierwszej pani w kolejce fryzura się rozjechała
          i omal nie sfilcowała!!! Taką miałem moc!
          • brunosch :D 20.04.04, 14:26
            baky napisał:
            pierwszej pani w kolejce fryzura się rozjechała
            > i omal nie sfilcowała!!! Taką miałem moc!

            :"D))) Może to metoda na robienie dredów? Ludziska tak się męczą żeby zrobić
            sobie mopa, a tu przyjemne (pstrążek, sałatka) z pożytecznym (jakby nie
            spojrzeć dział usług płatnych) :)))
            • baky Re: :D 20.04.04, 14:35
              brunosch napisał:

              > :"D))) Może to metoda na robienie dredów? Ludziska tak się męczą żeby zrobić
              > sobie mopa, a tu przyjemne (pstrążek, sałatka) z pożytecznym (jakby nie
              > spojrzeć dział usług płatnych) :)))


              O, to to. Pan Szanowny, to ma głowę! Interesik unijny? Na ulicach Paryża,
              Madrytu... Ups, Madrytu nie. Zapuszkowaliby...

              PS. A'propos winniczków, nie jestem pewien, sprawdzę, ale coś mi się obiło, że
              są (lub może jakaś ich odmiana) pod ochroną? Wcale bym się nie zdziwił mimo, iż
              jeszcze niedawno byliśmy największym ich eksportetem na zachód.
              • brunosch Re: :D 20.04.04, 14:39
                baky napisał:

                > PS. A'propos winniczków, nie jestem pewien, sprawdzę, ale coś mi się obiło,
                że są (lub może jakaś ich odmiana) pod ochroną? Wcale bym się nie zdziwił mimo,
                >iż jeszcze niedawno byliśmy największym ich eksportetem na zachód.

                Może jakaś rzadka odmiana, ale kilka dni temu przeczytałem, że zaczęły się
                winniczkowe żniwa i wielkopolanie uganiają się do zadyszki za ślimarami. A
                ślimaki tylko myk! myk! myk! I w krzaki!
                • baky Re: :D 20.04.04, 14:53
                  brunosch napisał:

                  > Może jakaś rzadka odmiana, ale kilka dni temu przeczytałem, że zaczęły się
                  > winniczkowe żniwa i wielkopolanie uganiają się do zadyszki za ślimarami.

                  Czyli chyba się mylę.
                  Winniczki można tak: najpierw trzeba je na dobę, dwie (jak raki) w mleku
                  zostawić. Nastepnie na maśle z cebulką i kurkami na pateli podsmażyć,
                  przyprawić oczywiście i śmietaną na koniec podlać. Winem białym wytrawnym
                  podlać należy ciut wcześniej.

                  > A ślimaki tylko myk! myk! myk! I w krzaki!

                  Ba! Bez kondycji, sprytu i drygu, zamiast ślimaków możesz se Pan tylko motyle
                  łapać na łące! Winniczek zwierz nocny i przeciwnik niełatwy!
                  • baky Re: :D 20.04.04, 15:01
                    Zapomniałem o marynowanych, jak grzyby, są doskonałe!

                    PS. Już dawno miałem zapytać: Jako "straszliwy piwosz", jakie Szanowny Pan
                    pyfko preferujesz?
                    • brunosch Re: :D 20.04.04, 15:04
                      baky napisał:


                      > PS. Już dawno miałem zapytać: Jako "straszliwy piwosz", jakie Szanowny Pan
                      > pyfko preferujesz?

                      takie, po których wielkie ssaki rzewne melodyjki nucą...
                      • baky Re: :D 20.04.04, 15:09
                        brunosch napisał:

                        > takie, po których wielkie ssaki rzewne melodyjki nucą...


                        Mam podobnie. Mnie po pięciu "Portjerach łódzkich" przychodzi to bez trudu,
                        choć nie nucę nawet przy goleniu.
                        • brunosch baky! odpowiedz 21.04.04, 10:50
                          baky napisał:

                          > Mam podobnie. Mnie po pięciu "Portjerach łódzkich" przychodzi to bez trudu,
                          > choć nie nucę nawet przy goleniu.

                          Baky, czy to prawda, że po wyzwoleniu Łodzi w browarnej kadzi utopił się przez
                          nieuwagę dzielny krasnoarmiejec a znaleźli go ze dwadzieścia lat później w
                          czasie remontu - to znaczy została po nim jedynie pepesza, hełm i guziki od
                          szynela. :)))
                          Podobno przez cały powojenny okres piwo łódzkie słynęło swym smakiem i aromatem
                          • baky Re: baky! odpowiedz 21.04.04, 11:50
                            brunosch napisał:
                            > Baky, czy to prawda, że po wyzwoleniu Łodzi w browarnej kadzi utopił się
                            przez
                            > nieuwagę dzielny krasnoarmiejec a znaleźli go ze dwadzieścia lat później w
                            > czasie remontu - to znaczy została po nim jedynie pepesza, hełm i guziki od
                            > szynela. :)))
                            > Podobno przez cały powojenny okres piwo łódzkie słynęło swym smakiem i
                            aromatem
                            >

                            Tak, to prawda. Do 95 roku piwo łódzkie miało ten szczególny smak i aromat. Co
                            wprawniejszym piwoszom (mnie także) wydawało się, że to piwo z grochu i pokrzyw.
                            Niemniej jednak, kopało w beret tak, że antenka odpadała.

                            Dzisiaj, w dobie wszechobecnego surogatu trudno o normalne piwo - np. kup 5
                            gatunków polskiego piwa, tych popularnych, wstaw do lodówy, jak chłodne, to
                            bierz po łyku każdego i próbuj określić markę... powodzenia.
                            "Porter łódzki", jak go nazywam "Portjer nocny" na tym tle, to piwo wyraziste
                            na wskroś i jest najlepszym porterem na świecie. Wiem co mówię!
                            Żywiec się wycofał z produkcji portera (był niezły, ale gdzie mu tam), Dojlidy,
                            to karmel dla dzieci (za słodki), Okocim do bani, jeszcze słodszy (zaw, cukru
                            1000 proc.) EB - padło. Hi... i z czym do gosci?

                            PS. Niezłe piwo robi browar Sierpc - Strzelec, Kasztelan (zapomniałem kto),
                            Zwierzyniec... z polskich i w Polsce rozlewanych wszycho. No, Dębowe może
                            jeszcze i Warka Pstrąg, Hevelusz - to też wyraziste pyffka. Tyskie? Eeeee...
                            Mało tego trochę. Reszta nadaje się do ciast. Oczywiście pewnie gdzieś jeszcze
                            w lokalnych browarach coś dobrego powstaje, ale gdzie to kupić? Tylko na
                            miejscu. Ot i trudność.
                            • brunosch Re: baky! odpowiedz 21.04.04, 12:07
                              baky napisał:

                              > "Porter łódzki", jak go nazywam "Portjer nocny" na tym tle, to piwo wyraziste
                              > na wskroś i jest najlepszym porterem na świecie. Wiem co mówię!

                              A piłeś Belfast? Robiony pod Guinessa, całkiem niezły

                              > Oczywiście pewnie gdzieś jeszcze
                              > w lokalnych browarach coś dobrego powstaje, ale gdzie to kupić? Tylko na
                              > miejscu. Ot i trudność.

                              Tjaaa, kłopot - małe browarki nie są w stanie przebić się na rynek, istnieją
                              tylko w swoich sklepikach geesowskich. Ale czasem zdarza się coś nietypowego
                              namierzyć w Bardzo Wielkich Marketach. Kilka puszek, czy butelek gdzieś w kącie
                              pokrytym kurzem... Niekiedy zdarza się jakaś rewelacha, ale bez oszustw -
                              częściej są to końskie szczyny, niestety.
                              • baky Re: baky! odpowiedz 21.04.04, 12:27
                                brunosch napisał:

                                > A piłeś Belfast? Robiony pod Guinessa, całkiem niezły

                                Piłem. Może być. Nie przepadam za Guinessem, więc i Belfast jest dla mnie
                                surogatem portera. Ale, jak napisałem, może być. Zresztą (zdaje mi się) Guiness
                                nie jest porterem, cóż dopiero Belfast. Potocznie jest uznawany i uważany za
                                porter, lecz nim nie jest. To, że ciemny?

                                > Tjaaa, kłopot - małe browarki nie są w stanie przebić się na rynek, istnieją
                                > tylko w swoich sklepikach geesowskich. Ale czasem zdarza się coś nietypowego
                                > namierzyć w Bardzo Wielkich Marketach. Kilka puszek, czy butelek gdzieś w
                                kącie pokrytym kurzem... Niekiedy zdarza się jakaś rewelacha, ale bez oszustw -
                                > częściej są to końskie szczyny, niestety.

                                Pozostaja jeszcze piwka zagraniczne. Czeskie, Słowackie - Gambrinus, Urquel,
                                Złoty bażant... Niemieckie - Paulaner, Krumbacher.
                                Miałem okazje niedawno pić w pubie Paulanera z kija. Doskonały.

                                Za dawnych czasów i pobytu w Szkocji piłem Tunnents Special. To był kop!!!
                                Calsberg Special Brew niech się chowa! Zresztą to zajzajer. Miało toto prawie
                                10 volt, a piło się to, jak niskoprocentowe czeskie goryczkowate (ekstrakt)
                                piweczko.

                                PS. Teraz liczy się ilość. Niepasteryzowanych piwek (Zwierzyniec, Grodziskie)
                                nie uświadczysz. Przez hipermarkety, piwo zeszło na psy... Coraz mniej
                                ekstraktu, coraz mniej alkoholu, bo cena musi być jak najniższa...
                                Niebawem będziemy wzdychać za normalnym piwem.
                                Mam to szczęście, że dostaję czasami (jak coś uwarzy) parę butelek od znajomego
                                domorosłego piwowara. No! Inna bajka!
                  • brunosch Re: :D 20.04.04, 15:02
                    baky napisał:
                    > Winniczki można tak: najpierw trzeba je na dobę, dwie (jak raki) w mleku
                    > zostawić. Nastepnie na maśle z cebulką i kurkami na pateli podsmażyć,
                    > przyprawić oczywiście i śmietaną na koniec podlać. Winem białym wytrawnym
                    > podlać należy ciut wcześniej.

                    Chyba sie przemogę i odszukam tej ubiegłorocznej (jak ten czas leci!) dyskusji.
                    Tam wyglądało to o wiele straszniej - 2 tygodnie trzyma się bestie nie karmiąc
                    (jedni mówią - żeby im się otwory zwapniły, a jednak myślę, że chodzi o
                    osłabienie bestii - jak głodna, to mniej agresywna) a potem sie je wielokrotnie
                    płucze gotuje etc., a potem chyba agrafką wyciąga denata ze skorupki. I
                    przyżądza z przyprawami. Tam jeszcze coś było o wywlekaniu z niego czarnych
                    jelit. No to dzięki! Jeszcze flaki z niego wypruwać...
                    Dziwisz się, że znagła atakują zbieraczy? Chytre bestyje są.
                    • baky Polowanie na czarownice! 20.04.04, 15:30
                      brunosch napisał:
                      > Dziwisz się, że znagła atakują zbieraczy? Chytre bestyje są.

                      Istny horror!!!
                      Już widzę te tłumy z pochodniami, kosami, widłami, grabiami, łańcuchami... i
                      nagle słuchać przerażający krzyk... Panika! Popłoch i chaos zmieniają las w
                      piekło!!!
    • Gość: ubawiona Re: jestescie grubi? IP: 213.17.230.* 20.04.04, 14:55
      Absolutnie - nie.
      Chyba problem polega na tym, że należy jeść smacznie, ale nie do oporu. Nooooo,
      chyba, że placki ziemniaczane, ale to raz na kilka tygodni. Poza tym opisywana
      przez nas kuchnia jest przecież lekka, więc tradycyjne wyskoki świąteczne
      mijają właściwie bezkarnie.
    • egipcjanka15 Re: jestescie grubi? 20.04.04, 15:50
      Pytanie bije rekordy wszelkie, zwlaszcza subtelnosci. Ale kolezance Misce
      pomylilo sie chyba smakoszostwo z obzarstwem. My raczej reprezentujemy ten
      pierwszy nurt. Malo wsrod nas wielbicieli chipsow i innego smieciowego zarcia,
      a wiadomo, ze przy paczce chipsow to spagetti, nawet z sosem smietanowo-serowym
      jest daniem leciutkim.
    • hania55 Niestety 20.04.04, 16:00
      Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, bo nie wiem, co to "dzwi", więc jak
      mam wiedzieć, czy się w nich mieszczę?
    • funana Re: jestescie grubi? 20.04.04, 16:53
      My idziemy w jakość a nie ilość! W wysmakowanie a nie w napychactwo!
      Celebrujemy!
      A pewnie jak wszędzie są między nami ...misy, miski i miseczki. Choc generalnie
      jesteśmy masterkami i masterami de la Cuisine.
    • Gość: senin Re: jestescie grubi? IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 21.04.04, 12:37
      sie nie mieszcze, dwa dni mi zajelo, zeby sie dopchac do kompotera. Chlop mi
      powiedzial ze mnie przepychal ani przeciagal nie bedzie i kropka!

      mowi, za mam przebywac w kuchni, gotowac i najlepiej, to tak ja u
      mealnezyjczykow nie zasiadac do stolu poki on nie skonczy posilku ( jak
      wiadomo, nie bedzie wtedy do czego zasiadac). podchodzac do sprawy filozoficnie
      jestem w niezwykle uprzywilejowanej sytuacji - moje poczucie wlasnej wartosci
      rosnie w nieslychanym tempie.
      Po pierwszwe: moje kulinarne wysilki sa doceniane
      po drugie: moj rozmiar kaszalota stwarza warunki do spelnenia punktu pierwszego


      czy o to Ci chodzilo, zlotko?

      lepiej Ci teraz czy goorzej? I jak to wplywa na Twoja chec zajecia sie dobrym
      domowym gotowaniem??

      Czekam na odpis
      senin

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka