Dodaj do ulubionych

Podaj źródło!

20.01.11, 15:46
Jedną z przyczyn, dla ktorych rzadko odwiedzam polskie blogi, jest niechęc autorów i autorek do podawania zrodła przepisu. Z tego, co zauwazylam, robi to tylko czesc blogerow. Moja irytacja dotyczy tych, ktorzy tego nie robią.

Rozumiem, ze wiele przepisow jest po babci, wiele to komplilacja osmiu pomyslow na te sama potrawe, inne sa z zapiskow, ze slyszenia, z antycznych wycinkow z gazet itd.

Ale naprawde mnostwo przepisow jest ZYWCEM zerznieta z blogow angielskojezycznych najczesciej. Ostatnio natknelam sie na przyklad tak uderzajacy, ze az mnie zatkalo: autorka obfotografowala naprawde slicznie wygladajacą słodycz, opisujac jak ja zrobila. Pod wpisem - kilkadziesiat komentarzy, ze sliczne, ze ojej, alez mialas swietny pomysl, co za wyobraznia, podziwiam cie, jestes boginią i td, tradycyjne seryjne zachwyty. Autorka w komentarzach dziekowala za pochwaly i cierpliwie wyjasniala, jak osiagnac taki efekt, jak ona. Nie zajaknąwszy sie ani na chwile, ze szczegolowe wskazowki i instrukcje krok po kroku mozna znalezc tam, skąd i ona ją zaczerpnęła, czyli na pewnej amerykanskiej stronie.

Fajnie jest zbierac pochwaly za cudza pomyslowosc i wysilek? Trzeba sobie pompowac ego cudzymi osiągnieciami? Tak trudno sie przyznac do zrodla inspiracji? To boli czy cos?
Obserwuj wątek
      • glasscraft Re: podaj link do tego przykładu, 20.01.11, 16:48
        Ja pamietam bardzo sliczne rozowe ciastko/deser z musem, chyba truskawkowym, plus rozowa ozdoba z cukru - sciagniete ze strony, ktora ten deser promowala w rama tygodnia raka piersi... taka sama sytuacja i chyba dopiero po jakichs naciskach ze strony osob oceniajacych wyszlo, ze czyjs inny pomysl.
        • rozyczko Re: podaj link do tego przykładu, 20.01.11, 17:00
          tez sie z tym spotlkalam i to na przepieknym blogu!
          Przepis byl na lososia - poznalam go od razu, bo sama go juz robilam wg. receptury z ... brytyjskiego magazynu "Delicious".
          Napisalam komentarz z prosba o wyjasnienie. Dolaczylam nawet linke do oryginalu.
          Moja wypowiedz NIGDY nie zostala opublikowana !! ...a ja nie zagladam juz na tego bloga... szkoda...
    • coralin Re: Podaj źródło! 20.01.11, 17:45
      Ja tylko sobie obiecuję, że będę regularnie zaglądać na blogi, ale robię to sporadycznie. Zdarza się jednak trafić na przepis czy to na włoskojezycznym czy francuskojęzycznym blogu i okazuje się, że robię identycznie i dokładnie z tymi przyprawami choć byłam pewna, że to moja fantazja.
      Teraz w modzie jest powoływanie się na Nigelę, Olivera... Już parę razy natknęłam się na przepis/połączenie 3 banalnych składników z adnotacją ze to według x, y. Istnieje ryzyko,że wpisując owo połączenie w swoim przepisie zostanę uznana za złodziejkę pomysłu.
      • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 20.01.11, 19:18
        Alez nie chodzi o paranoję, w rodzaju 'ja zrobilam jajecznice z kurkami rok temu, ukradlas z mojego bloga'. Mialam wrazenie, ze dosc jasno to wylozylam w pierwszym poscie.

        Chodzi o sprawy ewidentne, bo wielbiciele cudzych pomyslow raczej 'przejmują je', eufemistycznie rzecz ujmując, seryjnie. Jeden z popularniejszych polskich blogow z jedzeniem wiekszosc swoich produkcji opiera na aktualnosciach z angielskojezycznej prasy kulinarnej. Nawet pomysly na zdjecia sa podobne - a mimo to na blogu bardzo rzadko pojawia sie informacja, ze przepis nie zostal wymyslony przez autorkę.
        • nexstartelescope Re: Podaj źródło! 20.01.11, 19:36
          Rzadko zaglądam na blogi kulinarne, ale takie zachowanie nie jest fajne w żadnym aspekcie. Dziwi mnie też sens takich działań. Rozumiem, wrzucać na bloga własne pomysły, własne dobre zdjęcia i mieć satysfakcję, że komuś się podoba. Uznanie innych ludzi dla naszej twórczości zawsze jest fajne i niesie jakieś zadowolenie, podnosi samoocenę. Ae po kiego grzyba kopiowac cudze pomysły i podpisywać je jako własne? Nawet, jeśli ktoś się nie zorientuje i pochwali, to czy autor bloga ma z tego jakąś frajdę? Kopiować może każdy, żadna sztuka :/ Pomijam już nawet fakt, że to jest całkowity brak szacunku dla autora pierwowzoru i zwyczajne żerowanie na czyjejś pracy :/
        • najma78 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 19:52
          bene_gesserit napisała:

          > Jeden z popularniejszych polskich blogow z jedzeniem wiekszosc swoich produkcji opiera na aktualnosciach z angielsko jezycznej prasy kulinarnej. Nawet pomysly na zdjecia sa podobne - a mimo to na blogu bardzo rzadko pojawia sie informacja, ze przepis nie zostal wymyslony przez autorkę.

          ''Podobny'', ''opierac sie'', to nie to samo co zaznaczyc - skopiowac - wkleic.
        • thiessa Re: Podaj źródło! 21.01.11, 19:23
          > Chodzi o sprawy ewidentne, bo wielbiciele cudzych pomyslow raczej 'przejmują je
          > ', eufemistycznie rzecz ujmując, seryjnie. Jeden z popularniejszych polskich bl
          > ogow z jedzeniem wiekszosc swoich produkcji opiera na aktualnosciach z angielsk
          > ojezycznej prasy kulinarnej. Nawet pomysly na zdjecia sa podobne - a mimo to na
          > blogu bardzo rzadko pojawia sie informacja, ze przepis nie zostal wymyslony pr
          > zez autorkę.

          Jesli mamy na mysli autorke tego samego bloga, a mysle, ze mamy to stwierdzenie, ze na nim zrodlo pojawia sie bardzo rzadko jest informacja wysoce optymistyczna.
          A fani pieja za kazdym razem z zachwytu, bo generalnie srodowisko bloggerow kulinarnych to takie kolko wzajemnej adoracji. Wpisuje sie komentarze pod cudzymi wyczynami, jesli nawet nie ma sie nic do powiedzenia liczac na wzajemnosc. Nie chce mi sie nawet czytac czasem tych komentarzy, bo wiekszosc to zwroty typu "o jakie to musi byc pyszniutkie" albo co chwile czytam "nigdy nie probowalam xxx, musze w koncu sprobowac," Dodam, ze pod tym xxx kryja sie czesto podstawowe produkty i za kazdym razem sie dziwie, ze osoba, ktora nigdy nie probowala rzeczy, ktore stanowia 70% mojego pozywienia moze w ogole prowadzic bloga.
          To tak troche obok tematu, ale przy okazji.
    • pluskotka Re: podaj link do tego przykładu, 20.01.11, 17:48
      Często korzysta się z czyjegoś przepisu, bo tak się spodobał, ze nie sposób nie robić. A wtedy to już sumienie każe podkleić linka do autora.
      A co jak autor też od kogoś pożyczył? Ja zaznaczam tego, od którego ja wzięłam.
    • pani.serwusowa Re: podaj link do tego przykładu, 20.01.11, 17:59
      Prawo tez nie zabrania plucia co 3 sekundy, ale niegrzecznie jest pluc. Chodzi o zwykla uczciwosc i grzecznosc wobec autora/autorki bloga, z ktorego sie korzysta (czy tez innego zrodla, nawet jesli to inspiracja). To naprawde nie jest problem napisac, ze przepis widzialo sie od tej, czy tamtej, ale np. sie go zmodyfikowalo. Ja czesci przepisow wycietych z magazynow nie jestem w stanie zidentyfikowac dokladnie, ale nadal pisze, ze to przepis z magazynu, z reguly i tak lekko zmieniony przeze mnie.
      • dorotus76 Re: ada się nie myli 20.01.11, 18:19
        Niestety nie sa objęte. Objęty jest utwór, czyli sposób sformułowania przepisu. Jesli napiszesz to samo, ale innymi słowami, pozmieniasz kolejnosć i jednostki, trudno byłoby cokolwiek udowodnić.
        • Gość: ada Re: ada się nie myli IP: 178.73.48.* 20.01.11, 18:35
          dokladnie - nie wolno zywcem z kogos kopiowac - czyli robic kopiuj-wklej

          nie wolno tez krasc cudzych zdjec co jest gorsze i nagminne w polskim internecie i tym oburzone towarzystwo powinno sie zajac a nie zakladaniem kolejnego bezsensownego postu na temat zrodel i praw autorskich
          bo to jest prawdziwa plaga: kradziez zdjec
          • pluskotka Re: ada się nie myli 20.01.11, 18:46
            Zdjęcia to już całkowite przegięcie. Muszę chyba kazać bratu by popracował nad ich oznakowaniem, póki ich mało. Najlepsze chyba są znaki wodne? Bo podpis na dole może być łatwo usunięty.
          • Gość: yśty kolejny dowód IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 18:59
            na robienie z g. pomarańczy.Proszę to przeczytać:
            Wiktymologia, (francuskie victimologie; victime - ofiara, z łaciny victima; logia - nauka), dziedzina nauki zajmująca się ofiarami przestępstw i predestynacją do stania się poszkodowanym, a także sposobami kształtowania nowego sposobu ich postrzegania i kierunków niesienia im pomocy. Analizuje między innymi typy ofiar oraz ich więzi emocjonalne ze sprawcą.

            Pewne cechy osób, ich zachowanie czy wykonywane przez nie zawody mają wpływ na zwiększenie prawdopodobieństwa stania się ofiarą, również nieostrożność czy nieświadomość zagrożenia stwarza dogodną sytuację do zaistnienia przestępstwa.

            Po polsku to wpływ ofiary na przestepstwo.
            Bardziej po ludzku- nie chcesz by zdjęć ci nie kradziono to ich nie zamieszczaj. Nie chcesz by... itd.
            Sztuka kulinarna jest wartością w jakimś sensie zamkniętą. Od setek lat ludzie kręcą sie wokół tych samych składników. Robienie wielkiego ajwaj,z tego,że dodało się nie 10 dkg tylko 12 dkg nie zasługuje na uznawanie tego" patentu" za wartość szczególnie strzeżoną.Sernika bez sera nie zrobisz,makaronu bez ciasta nie ukręcisz,chleba bez mąki nie upieczesz,a kaczki bez kaczki nie upieczesz. Wielki mi wynalazek zastapienie pomarańczami jabłek czy dodanie cynamonu zamiast kardamonu...
            Te wielkie patenty,przepisy,pilnie strzeżone receptury zawsze gdzieś tam mają swoje żródło.
            A podawanie żródła- przepraszam,po co- wystarczy sobie pogrzebać w internecie i samemu sobie to źródło znaleźć.
            • bene_gesserit Re: kolejny dowód 20.01.11, 19:12
              Nie wiem, moze powinnam z uwagi na ciebie pisac wiekszymi literami.

              Nie chodzi o to, ze to jest przestepstwo, zeby scigac zlodziei cudzych pomyslow i wsadzac ich do wiezienia. Chodzi o zwykla przyzwoitosc. O normalna uczciwosc, a nie lęk przed karą i wymierzanie sprawiedliwosci. Nie mam zamiaru podawac licznych przykladow i osmieszac bufonow, ktorzy zbieraja gratulacje i ochy za nie swoje wynalazki - chce tylko, zeby wiedzieli, jak zalosni są w tym, co robią i zeby ewentualnie zastanowili sie nad sobą. To juz bedzie duzo.
            • Gość: aqua48 Yśty - odpowiadam IP: *.aster.pl 20.01.11, 19:17
              Yśty cenię Twoje zdanie, bo zwykle wnikliwie analizujesz problemy, ale tu mylisz trzy kwestie - oczywistą sprawą jest, ze doszukiwanie się autora podstawowego przepisu na przypuśćmy rosół, czy pierogi ruskie byłoby z lekka bez sensu, ale jeśli ktoś publikuje na swoim blogu wymyślone przez siebie, oryginalne przepisy, podane w swój oryginalny sposób to ma do nich prawo. I jeśli ktoś inny kopiuje jego pomysł, wkleja do swojego bloga i podpisuje się jako autor, to już jest karalne. Tak samo jak publikacja np książki kucharskiej składającej się ze skopiowanych przepisów oraz zdjęć. Innym problemem jest po prostu zwykła uczciwość. Jeśli robię sałatkę z soczewicy posługując się przepisem z książki/bloga/strony/GP to zaznaczam, że przepis jest wg autora. Nawet jeśli zmieniam proporcje, dodaję jakiś swój składnik. Publikowałam swoje przepisy w popularnym piśmie i jego redaktorka ZAPYTAŁA mnie o ZGODĘ na dołączenie ich zdjęć moich potraw oraz na zamieszczenie moich przepisów w innym piśmie kulinarnym nawet PO ZMODYFIKOWANIU ICH SKŁADU.
              A rozpowszechniona znieczulica na działania nieuczciwe, karalne lub z pogranicza dobrych obyczajów nie jest żadnym wytłumaczeniem. Akurat na tym forum oczekiwałabym innej postawy.
              • Gość: yśty Re: Yśty - odpowiadam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 19:52
                Nie ekscytuję się przepisami od kiedy Babcia Pażdzierzakowa podała,że ona dwa razy w miesiącu bierze 6 wiader mąki,kilka wiader wody ze studni i w dzieży z bątką na dnie wyrabia chleb dla 16 członków swojej rodziny.My tu pitu,pitu : 16 gramów ,32 dekagramy mąki 720,potem piec w temperaturze 180 stopni- itd,a Babci wystarczało wiadro,oko,mocne ręce i odpowiedni kolor palącej sie mąki na dnie pieca chlebowego.
                A gdybym teraz napisał,że to nie Babcia Pażdzierzakowa tylko ciotka Teofila z Zambrowa podała te proporcje to coś zmienia?
                Co to są oryginalne przepisy? Czy z wegla brunatnego upieczesz bezy? To będzie oryginalny przepis,a nie prozaiczne białko i cukier.A jak na bezie walnę kleksa z marmolady morelowej to już bedzie oryginalne?. Nie dajmy się zwariować.
                Jak piszę w swoim blogu na jakis temat to swoje przemyślenia podpieram odnośnikami do autorów fragmentów moich przemysleń? A przecie z wiadomo,że myslicieli,którzy sami cos od siebie wymyślili w staro i nowożytnej historii policzysz na palcach jednego człowieka. Reszta to powielenia,transkrypcje,adaptacje i co tam jeszcze chcesz.
                A jak dziele się z kimś przepisem na ser zgliwiały bez podania autora to juz kryminał?
                Blog jest mój,ja go tworze i ja go podpisuję. Jak wklejam zdjęcie to musze napisać,że tą rzekę stworzyła natura,a ten kot ma imie nadane przez jego właścicielkę?A jak w tle zdjęcia bedzie plakat filmowy to tez mam napisać kto jest jego autorem?
                Bezkarni chodzą wynalazcy dekalogu molestujący ministrantów,posłowie czyniący i stanowiący prawo pod siebie,a nie dla suwerena,profesorowie kradnący pomysły swoich magistrantów,politycy za nic mający prawo...
                Oczywiście,ze to wszystko naganne,ze przyzwoitość winno się z mlekiem matki wyssać,ale jak mam patrzeć na każdy swój ruch,na każde slowo to wolę być nieprzyzwoity.
                • Gość: aqua48 Re: Yśty - odpowiadam ponownie IP: *.aster.pl 20.01.11, 21:16
                  Jak zamieszczam zdjęcie rzeki zrobione przez siebie, to nie muszę go podpisywać, ale jeśli jako ilustrację zamieszczę obraz Picassa, to nie napiszę, że machnęłam go własnoręcznie przed południem akwarelami syna. Jeśli w blogu zamieszczasz swoje przemyślenia to Ci wolno, choćby były najgłupsze i najbardziej kontrowersyjne, ale jeśli jako swoje przemyślenia dasz fragment "Historii filozofii" Tatarkiewicza i nie podasz skąd i czyj ten fragment jest, to owszem jest to kryminał. Tak samo jak molestowanie, kradzież w sklepie, zabójstwo, czy jazda samochodem po pijanemu.
                  Dlatego wolę być świadoma tego co robię i staram się postępować przyzwoicie. Czego i Tobie życzę.
                • princesswhitewolf Re: Yśty - odpowiadam 20.01.11, 21:45
                  A gdybym teraz napisał,że to nie Babcia Pażdzierzakowa tylko ciotka Teofila z Zambrowa podała te proporcje to coś zmienia?

                  Aaaa bo widzisz Teofila z Zambrowa chce byc slawna, i ma parcie na szklo wszelakiego typu. Marzy jej sie slawa kucharki z netu. A babcia Padzierzakowa ma gleboko w d... czy o niej pisza czy nie. Wiec Teofila sie obraza ze nie dodaja jej nazwiska jak jej przepis wklejaja, bo to wbrew jej samopromocyjnych interesow. A nuz widelec jakis biznesik potem skleci z tego nazwiska swojego? A moze i wartosc bedzie jej www.blogercostam.pl bedzie mialo? A jak nie to chociaz sie dowartosciuje?

                  Tu o sampromocje chodzi im.
                  • krysia2000 Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 01:27
                    No właśnie! I tu Princess dotknęła sedna problemu. Kiedyś żarcie to było żarcie. Było albo dobre, albo bardzo dobre, albo i nie. Mało kogo, poza gospodyniami domowymi interesowało to, jak to właściwie się robi. (Nieważne przy tym czy kontrolowano proces wagą elektroniczną i termostatem w piekarniku, czy też może wiadrami i odliczaniem zdrowasiek przy piecu). Sztuką kulinarną zajmowało się niewiele osób, wtajemniczonych i najczęściej przygotowujących potrawy nie dla siebie, a dla swoich możnych chlebodawców, którzy byli na tyle wpływowi, zepsuci i okrutni, że bili mocno, a nawet przyżegali rozgrzanymi kociołkami tych, którzy za słabe, za mało wyszukane i ogólnie za małe porcje żarełka na stół stawiali. No, ale to były domowe raczej tragedie i poza wrota i okiennice się wydostać nie mogły, a nawet jeśli, to co dalej? Na zewnątrz deszcz lał, dróg wtedy asfaltowych nie było, więc grzęzły wieści w błocie.

                    Od jakiś 10 może lat mamy szał na food porn, oparty na sieciowym endżinie. Bycie kuchmistrzem stało się modne i pożądane. Wiem co piszę, bo dokładnie 10 lat temu siedziałam we właściwym hardcore porn i wtedy każdy chciał być miszczem analu z połykiem. Tylko że wtedy to ja miałam najszybszy dostęp do netu, najlepiej znałam angielski, najwięcej zbierałam sprośności i mało kto się odważył z moim pornomistrzostwem polemizować. No łatwiej było brylować, nie ma co.

                    Za to dziś, jak podsunęła mi kuma Serwusowa onegdaj cytat gdzieś znaleziony w sieci, mamy szybkie połączenie z netem, a tam wiki, google i inne punkty czerpania powierzchownej wiedzy. No i półboskimi ekspertami czujemy się nieomal wszyscy. Przy tym część z nas, przynajmniej przez pewien okres czasu, bierze to na poważnie i przedzieżga się w atencyjną lampucerę, w żywieniowej branży porno samozatrudniającej się. Zakłada bloga, robi smakowite fotki, dzieli się przepisami i najpierw po cichu, a potem coraz głośniej śni o tym, że któregoś dnia do jej knajpki wpadnie sama Najdżela z Dżejmim i po prostu głowy im eksplodują truskawkowo-miętowo-czekoladowo w trakcie posiłku. I będą pytać, jak już trochę ochłoną:

                    NAJDŻELA: "A jak Ty się taka utalentowana gosposia tak uchowałaś gdzieś na uboczu, Tobie przecież dla Eltona Dżona i Brandżeliny gotować?"

                    DŻEJMI: "I kto Cię nauczył tak pichcić... przepraszam, wyczarowywać te wszystkie kulinarne cudeńka, których połowa właśnie nam wycieka z dziur po wybuchniętych ekstatycznie głowach?"

                    A ona spuści skromnie (a fałszywie, co się zaraz okaże) oczęta i wyszepcze cicho a ponętnie:

                    - No ja tak sama z siebie, w chwilach wolnych od pracy...

                    - Niedoczekanie Twoje, kłamczucho! - (nie?)winną komedię przerwie Jej wnet głos oburzenia innej użytkowniczki szybkiego łącza. - Ja też mam Internet i sprawdziłam, że ściągłaś beszamelnie ze strony wuwuwuwuwu... No widzisz, cholero?! Tak mię zdenerwowałaś, że zaczęłam się jąkać! Przeproś, ale już!

                    - A nie przeproszę! - po niecałej sekundzie zachwiania animuszu dziewczę odzyska balans i wykona zręczny unik - Dam Ci ignora i sobie możesz ponarzekać... na jakimś forum, hehehe!

                    Tylko, nie wiem czy wiecie, albo może lepiej, czy odnosicie wrażenie, że to wszystko jest na niby? Nie tylko blogi mam na myśli, nie tylko food porn i domorosłe gwiazdy patelni. Wszystko. I peruki udające włosy, i ubrania skrywające nagość i skórę przydającą godności fizjologii życia. I te wypowiedzi wykształcone, słowa wymuskane i uczesane w mniej lub bardziej zgrabne zdania, za którymi siedzi półnagi, przygarbiony frajer po nieco przydługim dniu w pracy... Więc po co? Po co to wszystko? I na dodatek tak na poważnie, nawet jeśli pół żartem. Loooooozik...

                    Jeśli coś będzie się liczyć, to nie wysokość fali i bujność jej grzebienia, ale raczej to co zostanie na piasku. Czy za 10 lat nadal będzie tyle Najdżeli i tylu Dżejmich, czy też może większość powróci do drutów, włóczki i grzebania popołudniami pod maską. Chociaż nie mnie wróżyć. Wróżbitką nie jestem, a kuchmistrzynią jedynie. Samozwańczą.
                    • bene_gesserit Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 03:12
                      Yhyy. A jesli przyjac perspektywe nie 10 lat, ale 50 albo 5000, to w ogole nie ma o czym mowic, w zasadzie wszystkie nasze przewydumane problemy znikają, bo juz wtedy dawno nie bedziemy zyli i kogo to obchodzi. Kradnijmy zdjecia i przepisy, Kosmos jest wieczny.

                      Generalnie jednak zyjemy tu i teraz, a nie za dziesiec lat.
                      • krysia2000 Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 08:46
                        Dwa razy tak. Zarówno dla pierwszego i drugiego paragrafu, Bene.

                        Znowu nie chcę się stroić w prorocze szaty, ale już za dwa lata krew będzie Ci się gotować z innego powodu. Blogi kulinarne, fotki talerzyków w towarzystwie srebrnych łyżeczek i porcelanowych filiżanek na rustykalnym stole i całe to udawanie, że umiemy gotować najlepiej odejdą w zapomnienie, niczym tamagoczi.

                        Młodsze uczesniczki Forum pewnie nie wiedzą, co to były te tamagoczi. A więc w drugiej połowie lat 90 sporej części Japończyków (a ściślej mówiąc Japonek) tak zaczęła doskwierać samotność i bezdzietność, że postanowiły zaopiekować się zwierzątkami. Wirtualnymi. Takimi kurczaczkami, albo hello kitty. W takim breloczku na klucze... Ileż to prac magisterskich popełniono na wydziałach nauk społecznych na ten temat. Bo to niby znak czasów był.

                        Nio. A tak w ogóle to dzień dobry i lecę tyrać. Żeby było w temacie, to jeszcze tylko dodam, że upiekłam wczoraj chleb sodowy, wg przepisu zamieszczonego na paczce mąki, oraz razowy chleb bananowy, wg przepisu z breadtopia.com. Czy im zrobię fotki i pięknie to opiszę w necie to sprawa drugorzędna. Zresztą dawno to już zrobiłam i szczerze się ucieszyłam z wirtualnego poklasku. Bo też jestem atencyjną zdzirą, choć taką nie do końca wprost. Pierwszorzędną sprawą w tym wszystkim jest to, że umiem piec i chleb sodowy, i bananowce, i inne przeróżniste wypieki, i chętnie się moją wiedzą i umiejętnościami podzielę, no strings attached. Bo uwielbiam to robić. Zarówno piec, jak i nauczać.
                        • gladys_g Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 11:34
                          A niech będzie, że moda. że za 5 lat będziemy szydełkować. I wtedy bedziemy zapożyczać od siebie nawzajem wzory serwetek. I jeśli w przypływie szaleństwa jakiś fajny wzorek wymyślę, to będzie mi bardzo miło, jak go będą kopiować. I bardzo przykro, jak się do zainspirowania nie przyznają, udając że sami wymyślili.
                        • bene_gesserit Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 13:09
                          krysia2000 napisała:

                          > Dwa razy tak. Zarówno dla pierwszego i drugiego paragrafu, Bene.
                          >
                          > Znowu nie chcę się stroić w prorocze szaty, ale już za dwa lata krew będzie Ci
                          > się gotować z innego powodu. Blogi kulinarne, fotki talerzyków w towarzystwie s
                          > rebrnych łyżeczek i porcelanowych filiżanek na rustykalnym stole i całe to udaw
                          > anie, że umiemy gotować najlepiej odejdą w zapomnienie, niczym tamagoczi.

                          Ja mam w nosie blogi, blogerska slawe, zasluzona czy nie itd. Mi chodzi o uczciwosc, akurat w tym przejawie, bo to akurat takie forum, zesz.
                          • maniaczytania Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 13:40
                            bene_gesserit napisała:

                            > Ja mam w nosie blogi, blogerska slawe, zasluzona czy nie itd. Mi chodzi o uczci
                            > wosc, akurat w tym przejawie, bo to akurat takie forum, zesz.

                            Bardzo osobliwa logika - skoro masz w nosie blogi, to po co zakladalas ten watek? A jesli zakladalas i przyswieca Ci sluszna zreszta skadinad idea pietnowania nieuczciwosci, to badz konsekwentna do konca i podaj blog, na ktorym sciagnieto przepis i blog, z ktorego sciagnieto. To bedzie uczciwe. Nie ma sie co krygowac - pietnujmy takie przyklady wywolujac je z imienia, myslisz, ze tak bez podania, to ktos z nich sie nie przejmie?
                            • bene_gesserit Re: Yśty - odpowiadam 22.01.11, 14:17
                              Jak napisalam powyzej i ponizej - chodzi mi o staroswieckie poczucie uczciwosci. Poniewaz jest to forum kulinarne, to akurat przejawia sie ono w uczciwosci na blogu czy na GP, bo ten temat tez ktos poruszyl. Zlodziejski blog z naciskiem na zlodziejski.

                              Pietnuj sobie z imienia i nazwiska, mi nie chodzi o ustalanie listy winnych i polowanie na czarownice - raczej o stworzenie pewnego klimatu nieprzychylnosci dla tego typu praktyk.
                                  • Gość: yśty Re: no jasne, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 15:08
                                    swoją opinię o temacie wyraziłem dostatecznie jasno. Problem jest tak samo błahy jak rozważanie o wyższości świąt....Tak błahy jak sama "sztuka" kulinarna. Ma byc smacznie,zdrowo,a w knajpie czysto, szybko i tanio. I to cała filozofia. Szukanie dziury w całym to właściwe określenie.Kartoflanka to nie projekt architektoniczny,wynalazek czy arcydzieło. W nosie mam dochodzenie do żródła. Jak chce sie mieć pełnię praw to najlepiej korzystać z sejfu i głowy innym nie zawracać.Jeszcze trochę i "wynalazca" zaoblenia na krawęzniku będzie domagał się umieszczania na każdym podobnym kawałku granitu swoich zatrzeżeń wzorcowo-projektowych,a każda koronczarka będzie drzeć się na cały świat,że ten kwiatek akurat na lewo od wiadomo czego na stringach , to jest jej patent, a nie tej zołzy od Zawiślaków. Obudzi sie lobby fryzjerów,producentów pasków do pończoch,wytwórców psiego żarcia itd. Ani PiS,ani Eric Arthur Blair by tego nie wymyslili.
                                    A co do pytania- ani z tobą ani o tobie...
                                      • Gość: yśty żenuą jest dwulicowość i zakłamanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 15:42
                                        rozumiem,że w knajpie wraz z napiwkiem pozostawiasz należność na rzecz ZPMBK(to taki ZAIKS lub ZASP, czyli Zwiazek Poprawnych Moralnie Blogerów Kulinarnych) wszak w kotlecie właśnie skonsumowanym jest myśl domorosłego " artysty kulinarnego",który zamiast dosolić dopieprzył,bo tak przeczytał na forum.
                                        O osobowościach pisza na innych stronach internetowych
                                        Howgh
                                          • bobralus Re: żenuą jest dwulicowość i zakłamanie 22.01.11, 21:56
                                            Wspaniała dyskusja! Znowu coś co wydawało mi się oczywistością stało się pretekstem do popisów na polu wątpliwej jakości krasomówstwa i równie miernej, jak już zauważyła Bene, sofistyki. Ktoś ma jakieś, choćby mało kontrowersyjne, zdanie - ach pokażemy mu, ilu jeszcze bzdurnych niuansików nie zauważył, jak bardzo jest "zależny od pola" i w ogóle ograniczony i zakłamany.

                                            Przecież wiadomo, że nie mowa tu o kotletach mielonych i kartoflance, ale dość charakterystycznych daniach czy połączeniach składników, które raczej nie wpadły kilkunastu blogerom na raz do glowy. Chociaż podobno były takie przypadki, ze kilku ludzi w róznych zakątkach świata wynajdywało to samo w podobnym czasie. Ale od kiedy istnieje internet, ja w przypadki już nie wierze;P Wiadomo, że blog MojeWypieki w swoich propozycjach w dużej mierze pokryje się amerykańskim JoyOfBaking, bo oba traktują o klasyce wypieków, a nie zajmują się haute cuisine i nikt nie będzie się burzył, że Jof miało trzy msc wcześniej przepis na szarlotke. Ale jeśli ktoś strzela na swoim blogu "wędzone na zielonej herbacie steki z żabnicy pod pianką z kiwi podane w chrupiących koszyczkach z ryżu basmati i sałatką z endywii i granatów", a taką samą propozycję miał inny blog kilka dni wczesniej, to po prostu w złym tonie jest zbieranie punktów za "własną" kreatywność i odwagę kubków smakowych. Ot kwestia dobrego smaku i uczciwości w przyziemnym jej rozumieniu, a nie w sensie cnoty narodowej, terminu prawnego czy grzechu ciężkiego.
                          • krysia2000 Re: Yśty - odpowiadam 24.01.11, 22:39
                            > Mi chodzi o uczciwosc, akurat w tym przejawie, bo to akurat takie forum, zesz.

                            Ja wiem, i za to Cię cenię, Gesseritova. Ale loooozik i tak powinnaś sobie zapodać. Od czasu do czasu chociaż. Nikomu nie powiem. ;o)
                    • Gość: do krystyny Re: Yśty - odpowiadam IP: *.dynamic.chello.pl 22.01.11, 10:29
                      Nie zgadzam się z Tobą Krystyna. To, że ktoś się uczy kucharzenia przez internet nie znaczy, że jedynie małpuje od innych przepisy i je kradnie. Internet to narzędzie, można się z niego wiele nauczyć, niektórzy uczą się gotować od mam, babć, inni z książek, a jeszcze inni w szkołach, a niektórzy z internetu.
                      Nie oceniaj wszystkich swoją miarką, nie każdy gotuje bo taka moda, niektórzy gotują bo lubią, a dzięki temu, że w sklepach jest więcej produktów, i żyjemy w czasach, w których jest więcej możliwości (np. internet) można rozwijać bardziej swoje zainteresowania niż np mogły to robić nasze matki....

                      I o zgrozo: lubię Jamiego i gdyby przyszedł do mojej knajpy i wpadł zachwyt, nieskromnie odpowiedziałabym, że się sama nauczyłam gotować, korzystając z narzędzi jakie są mi dane (czyli np internetu, książek itp).

                      Może Krystyna gdybyś wyściubiła nos poza tematy kuchenne zauważyłabyś, że ludzie się rozwijają dzięki internetowi również w innych dziedzinach, np szydełkowaniu czy dzierganiu na drutach, więc nie wiem o jakich powrotach piszesz.
          • bene_gesserit Re: ada się nie myli 20.01.11, 19:07
            Gość portalu: ada napisał(a):

            > dokladnie - nie wolno zywcem z kogos kopiowac - czyli robic kopiuj-wklej
            >
            > nie wolno tez krasc cudzych zdjec co jest gorsze i nagminne w polskim interneci
            > e i tym oburzone towarzystwo powinno sie zajac a nie zakladaniem kolejnego bezs
            > ensownego postu na temat zrodel i praw autorskich

            Osobliwy sposob myslenia.
        • Gość: aqua48 Re: ada się jednak myli IP: *.aster.pl 20.01.11, 19:00
          Podstawa prawna to art 2(1) Prawa Autorskiego, a jeśli chcesz mieć lepsze pojęcie o sprawie o której piszesz, to proponuję zaznajomienie się z opiniami prawników - wujek google - temat: prawo autorskie - przepisy kulinarne. Przypominam, że pisałam, że ochroną prawną objęte są oryginalne przepisy, nie wszystkie absolutnie i bez wyjątku.
          • dorotus76 Re: ada się jednak myli 20.01.11, 19:16
            W szczególności przedmiotem prawa autorskiego są utwory:

            1) wyrażone słowem, symbolami matematycznymi, znakami graficznymi (literackie, publicystyczne, naukowe, kartograficzne oraz programy komputerowe),

            To jest przedstawiony przez Ciebie artykuł.
            Co to jest oryginalny przepis? Podaj przykład?
            Receptura na ptasie mleczko Wedla, która została opatentowana?
            Pewnie wtedy tak. Nie ma patentu na przepisy.
            • Gość: aqua48 Re: ada się jednak myli IP: *.aster.pl 20.01.11, 19:30
              Dorotus, jak piszą dalej prawnicy, szkoda, ze nie doczytałaś, bo dyskusje na forach prawniczych na ten temat są ciekawe, opis przepisu musi być twórczy i wyrażać cechy oryginalności. Co to dokładnie znaczy za każdym razem rozstrzyga sąd. Nie przeczę, że temat jest niejednoznaczny i dużo zależy (jak w wielu sprawach sądowych) od interpretacji, ale nie jest tak, że autorstwo przepisów kulinarnych jest puszczone całkiem na żywioł. I warto sobie z tego zdawać sprawę, nie kiedy się korzysta z cudzych przepisów we własnej kuchni, bo nie o to chodzi, ale kiedy się publikuje cudze przepisy przedstawiając się jako ich autor.
                • dorotus76 Re: ada się jednak myli 20.01.11, 19:48
                  Chciałabym by było jak piszesz, ale niestety w swiecie internetu to nie jest realne. Teraz przejmuję sie jedynie, gdy ktoś skopiuje mój cały blog. Bo jednym przepisem nie warto sobie zawracać głowy.
                  Ostatnio jeden z polskich misieczników czy 2 tyg, juz nie pamietam, skopiowal 3/4 swojej gazetki z przepisami, z mojego bloga. Prawie słowo w słowo. Zmienił tylko nazwy ciast i zrobił swoje zdjecia. I myślisz, ze mogę coś zrobic?
                    • dorotus76 Re: ada się jednak myli 20.01.11, 20:21
                      Niestety nie moge podac..
                      O tej gazetce napisali mi czytelnicy na blogu, ponieważ ja nie mieszkam w Pl i nie mam dostępu do takich polskich gazetek. Dostałam pogróżki, ze mam wykasować nazwe tej gazetki z blogu i to co napisali czytelnicy o niej, i co ja napisalam, że o tym sądze, bo mnie pozwą za znieslawienie.
                      i takie tam, o czym nie moge pisac ;)

                      Ogólnie, szkoda zdrowia..
                      • dorotus76 Re: ada się jednak myli 20.01.11, 20:25
                        Żeby nie było, że z bloga, bo tam nie sa tylko moje przepisy przecież, to znalazały sie tam przepisy autorskie z mojej ksiażki, z innych ksiazek też zresztą. więc stsrty poniosło wydawnictwo. Gazetka ma się zapewnie swietnie i sie super sprzedaje w Polsce nadal, opierając swoją twórczość na blogach kulinarnych.. przeciez wszystko podane jak na tacy!
                        • Gość: aqua48 Re: ada się jednak myli IP: *.aster.pl 20.01.11, 20:58
                          No i właśnie, zamiast ulegać głupim pogróżkom, albo zgadzać się na plagiat, masz możliwość wejścia na drogę prawną. Czy z tego skorzystasz, to oczywiście Twoja sprawa i tego czy znajdziesz adwokata który zechce Cię bronić i czy opłaca Ci się angażować czas, nerwy i pieniądze w sprawę, której wynik zależy od interpretacji sędziego. Plagiatujący też liczy koszty i uznaje, że najzwyczajniej Ci się nie opłaci, wobec tego czuje się bezkarny. Ale nie musimy tego pochwalać. Wręcz przeciwnie.
                          • bene_gesserit Re: ada się jednak myli 20.01.11, 21:12
                            Nie trzeba wystepowac na droge cywilna, na to sa kodeksy, wystarczyloby sprawe zglosic do prokuratury, myslę.
                            Ale rozumiem, czemu Dorotus nie chce sie w to bawic - szkoda nerwow, czasu i pieniedzy, poswieconych na podroze na rozprawy. Swoją drogą - zgroza: nie dosc ze ukradli, to jeszcze strasza okradzioną. Slow brak.
                          • dorotus76 Re: ada się jednak myli 20.01.11, 21:13
                            Kontaktowałam się z prawnikiem - małe szanse wygrania przy lekko zmienionej sekwencji zdania. Koniec sprawy.
                            Nie pochwalam tego, ale naprawdę, jak powiedział prawnik, ciężko by mi było to udowodnić.
    • shilaa Re: Podaj źródło! 20.01.11, 20:13
      Mam wrazenie, ze wiekszosc wypowiadajacych sie w watku nie zrozumiala albo nie rozumie w czym rzecz. Tu nie chodzi o odpowiedzialnosc prawna, patenty na przepisy itd., tylko o to, ze w przypadku blogow kulinarnych autorzy na potege kopiuja wszystko, od przepisow po zdjecia, czesto traktujac je jako swoj wymysl, chwalac sie przy tym swoja 'oryginalnoscia' i pomyslowoscia. Czyms innym jest inspiracja, a czyms innym kopiowanie, wielu autorow jednak nie widzi roznicy.

      Ale to jak w zyciu, nie ma uczciwosci, ludzie uwielbiaja kopiowac cudze pomysly i przedstawiac je jako swoje. Tak jest w szkolach, w pracy, podczas konkursow i w wielu innych sytuacjach, wiec blogi kulinarne nie sa niczym odosobnionym.
      • Gość: aqua48 Re: Podaj źródło! IP: *.aster.pl 20.01.11, 21:04
        Ale nie należy tych działań ignorować. Tak jak w pracach licencjackich, czy magisterskich należy studentom wskazywać, że kopiując prace innych autorów i podając za swoje, co zdarza się niestety nagminnie popełniają plagiat (zwykle nikt im jednak nie wytacza procesów) tak i w przypadku skopiowanych blogów, czy części książek kucharskich sprawa nie jest czysta moralnie i prawnie. I należy walczyć o swoje choćby wytykając złodzieja publicznie.
        • dorotus76 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 21:17
          Nie wierzę, że by Ci się chciało. Złodziej może udowodnić, że nie od Ciebie skopiował, albo, ze nie skopiował w ogóle, a Ciebie pozwać z powództwa cywilnego.
          Też myślałam tak kiedyś jak Ty i żyłam idealami.
          • Gość: aqua48 Re: Podaj źródło! IP: *.aster.pl 20.01.11, 21:28
            No właśnie, problem nie w tym czy by mi się chciało, ale czy warto. I wcale nie żyję ideałami, widziałam wiele spraw wydawałoby się oczywistych tak przekręconych w sądzie, że... sama zrezygnowałam z wątpliwego co do wyniku procesu nie o przepis na zupę koperkową, tylko o mieszkanie. Wybrałam życie bez stresu i nienawiści więc nikogo nie namawiam do wchodzenia na drogę prawną. Ale problem moralny jednak pozostaje.
      • bobralus Re: Podaj źródło! 20.01.11, 21:15
        W pełni się zgadzam, nie chodzi o aspekty prawne, ale właśnie takie grzanie się w cudzym blasku przy jednoczesnym zapieraniu się, że to światło własne. Miałam taką koleżankę w liceum, która kopiowała wiele moich zakupów ubraniowych, ludzie, widząc u niej parodniowy poślizg względem mnie, smiali się, że wyglądamy jak bliźniaczki, a ona i tak szła w zaparte, że to przypadkiem:) Wiadomo, że do sądu nie podam, ale sytuacja niesmaczna. Chociaż ostatni pewnie raz, kiedy stanowiłam taki wzór dla kogoś:)))
        Ja też ostatnio to zaobserwowałam - jeden z powszechnie podziwianych blogów skarżył się, że skopiowano jego przepis na zupe, a kiedy weszłam z ciekawości, to zupełnie przypadkowo zauważyłam, że był tam przepis na roladę mięsną mocno zainspirowany jednym z moich ukochanych blogów - do tego duuuuuużo oryginalniejszy od rzeczonej zupy.
        No cóż, w końcu blogi też zakłada określony typ ludzi, którzy chcą się pokazać, zdobyć uznanie. Nie mówię, że to coś złego, ale niestety niektórzy w chęci zabłyśnięcia posuwają się poza granice dobrego smaku.
      • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 20.01.11, 21:15
        Otoz to.

        I, co mnie uderzylo, to fakt, ze na angielskojezycznych blogach (bo glownie te czytam) autorzy nie maja problemu z 'przepis stad..' i 'inspirowany przepisem X z bloga Y'. Nie znosze marudzenia w rodzaju 'a bo Polacy to sa tacy' albo 'a to Polska wlasnie, tu tak jest' itd, ale ta roznica rzuca sie w oczy. Mamy nie gorszych niz reszta swiata blogerow kulinarnych, fajne blogi, tylko jakos czesc autorow lubi przypisywac cudze zaslugi sobie.
        • dorotus76 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 21:22
          Z drugiej strony, to co dzieje się w necie, to w pewnym sensie jest to też reklama.
          Jeśli kradzione zdjecie ma napis z jakiego blogu pochodzi, nie wymazany oczywiście, stanowi reklamę blogu. Jak by na to nie patrzeć ;)
          • dorotus76 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 21:24
            No i nie mówię teraz o tym, co Wy wyzej, że przywłaszczam sobie czyjes zdjecie, wymazuję podpis i udaję, ze jest moje. Czeste w konkursach, gdzie sa do wygrania nagrody rzeczowe ;)
              • Gość: yśty zapętlasz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.11, 22:40
                Jak namaluję obraz z obrazu Picassa i podpiszę go swoim nazwiskiem to co najwyżej potwierdzę,że to JA go namalowałem. I zapewniam Cię,że nie będę miał przed tym żadnych skrupułów,bo to moje farby,moje pędzle,moje media,mój blejtram,moje oczy i moja ręka go stworzyły.Motyw nie jest niczyją własnością.Tak jak słoneczniki,żurawie,gołe baby,lesne skrzaty,pięć dziwek z d'Avignon czy mgły nad Tamizą.Jesli będę na tyle zarozumiały,że podrobię podpis Picassa to co najwyzej odpowiadał bedę za kilka nieumyslnych spowodowań śmierci krytyków i znawców (ze śmiechu).
                Jesli mój czyn uzyska znaczenie prawne-to mogę trząść majtkami. Ale taki głupi nie jestem.
                Jeśli krawcowe miałyby odpowiadać za każdą falbanę,pliskę,żabocik,wcięcie,rozcięcie itp bo kiedyś przed nimi(albo za nimi) jakiś projektant zastosował to samo,to niewiasty chodziłyby gołe,a świat byłby piękniejszy.
                Jeśli w ciągu roku nad Niagarą z tego samego miejsca powstaje kilka milionów identycznych fotografii to kto ma sie bać?
                No więc umówmy sie,że jesli napiszę ,że upiekłem chleb i pokażę zdjęcie jakiegoś chleba , to wszyscy moga mi skoczyć na pukiel nad czołem, nawet gdy będzie to zdjęcie samej Anki Leibowitz.
                I pomysleć, że żydowski naukowiec niemieckiego pochodzenia,obywatel Szwajcarii i USA,niedoszły Izraelita,człowiek,który wniwecz obrócił ten świat swoją teorię względności nie wziął za nią ani grosza.A tu takie pospolite ruszenie z powodu naleśnika na talerzu sfotografowanego przez Wojtka,usmażonego przez Janka,zjedzonego przez Witka,chwalonego przez Olka i pokazanego przez Marysię w jej blogu.
    • princesswhitewolf Ja mam inny problem z blogami. 20.01.11, 21:54
      Mnie blogi mecza bo najczesciej owe blogerki maja "przymus" systematycznego dodawania przepisow. I dosc szybko szybko sa to bardzo bardzo przecietne przepisy opisane jako wysmienite i najlepsze. Najpierw sie nabieralam. Teraz juz jestem dosc sceptyczna.

      To samo zreszta tyczy sie ksiazek kucharskich gdzie przymus dokonczenia ksiazki sprawia, ze przekleja sie jakies przepisy z innych ksiazek. Nic nadzwyczajnego czesto powstaje.



      Przepisy zbieram tak, ze jak bywam u jakiejs kolezanki i jem cos co mnie powala na nogi to tak gnebie az mi da...albo wymieni na inny. Mam pare wyprobowanych z czasow babci i jej kumpelek ze wsi. Mam tez kolezanke jaka jest managerem w jednej z lepszych wloskich restauracji w centrum Londynu. W zwiazku z tym bywam tam zapraszana przez nia. I wtedy ona meczy kucharzy o przepis jesli mi cos wyjatkowo podeszlo, a nie jest to proste niestety...
      Tym sposobem mam kilka przepisow jakie powalaja na nogi jesli sie scisle trzyma czlowiek receptury. Za kazdym razem gdy zrobie kazdy jeden osobnik sie zachwyca daniem.

      Marzy mi sie jakas ksiazka jaka napisal jakis oddajacy pokoleniom stary Michelin gwiazdkowy czy Cordon Bleu Bog wie kto kucharz....moze miec tylko kilkanascie stron, byle te przepisy byly napraaaaaaaawde najlepsze, a nie kolejne parcie na kartki czy szklo by wydac ksiazke, czy by napisac blog itd itp
      • lashqueen Re: Ja mam inny problem z blogami. 20.01.11, 22:32
        princesswhitewolf napisała:

        >Mam tez kolezanke jaka jest managerem w
        > jednej z lepszych wloskich restauracji w centrum Londynu. W zwiazku z tym bywam
        > tam zapraszana przez nia. I wtedy ona meczy kucharzy o przepis jesli mi cos wy
        > jatkowo podeszlo, a nie jest to proste niestety...

        To ta, w której podają ci spaghetti polane sosem i każą mieszać na talerzu? (pisałaś kiedyś o tym) ;)
        • princesswhitewolf Re: Ja mam inny problem z blogami. 20.01.11, 23:22
          Tak tam. Kucharz jest Wlochem i gotowanie naprawde wysokiej klasy. Super. No ale to Anglia i nawyki wizualne maja takie ze jak cos wymemlane to nieapetyczne i dlatego nawet Gordon Ramsay umie gotowac ale leje sos na makaron ( mam na dzieje nie zimny).
          Tak tak, wiem jak powinno byc... Ale estetyka polnocna swoje...
          • linn_linn Re: Ja mam inny problem z blogami. 21.01.11, 09:56
            Nie chodzi o estetyke, choc jak wiadomo de gustibus... Jesli kucharz nie rozumie tego, dlaczego polac makaron sosem i wrzucic makaron do sosu na patelni itd., to nie jest to samo, nie mozna uznac, ze swietnie gotuje po wlosku. Zwalanie winy na konsukujacych jedo dania jest pojsciem na latwizne.
    • najma78 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 22:06
      Mysle, ze autorka watku powinna zadac to pytanie konkretnym autorom blogow, skoro ma problem i skoro juz te przepisy gdzies widziala. Mozna tez na te blogi nie wchodzic. A z przepisami tak to juz jest, ze opieraja sie w mniejszym czy wiekszym stopniu na innych.
      • miss_coco Re: Podaj źródło! 20.01.11, 22:45
        A mnie jeszcze bardziej irytuje, kiedy ktos pisze: "... przepis z tego bloga/tej strony...". Odsylacz na slowie tego/tej i jeszcze czesto nie dziala... W efekcie nie mamy pojecia skad ten przepis, chociaz niby jest napisane wlasnie. Tak jakby nie mozna bylo napisac przepis z bloga Ani czy Wiesi, ktory lubie odwiedzac/ktorej kuchnia bardzo mi odpowiada. Lubie zagladac na blogi i podgladac, co kto pichci, i poskakac sobie po linkach lubie, i wkurza mnie, jak ktos takie lewe, nie opisane linki zamieszcza, bo kiedy klikamy na jakis link powinnismy wiedziec, na jaka strone nas przekieruje.
      • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 20.01.11, 22:54
        Mam zabawniejsze rzeczy do roboty niz tropic internetowych zlodziejaszkow ze zwiędłym ego. Oczywiscie, ze nie wchodze na TE blogi, chociaz czasem - kiedy wchodze na inne - te inne tez sie staja TYMI.

        A z przepisami tak to juz jest, ze opieraja sie w mniejszym czy wie
        > kszym stopniu na innych.

        Jest tez mnostwo rzeczy oryginalnych, zwlaszcza dla Polakow. Sa triki, pomysly, niezwykle polaczenia. I jest problem, kiedy trzeba przyznac, ze tego polaczenia nie wymyslilo sie samemu, ze te proporcje i ten sposob robienia czegostam pochodzi od kogos innego. I ja mam problem z tym brakiem problemu, ale jak widac z tego watku - nie tylko ja.
        • najma78 Re: Podaj źródło! 20.01.11, 23:55
          I ja mam problem z tym brakiem problemu, ale jak widac z tego watku - nie tylko ja.

          Nie czytalam calego watku, mam ciekawsze zajecia. Nie ma nic prostszego jak stworzyc sobie wlasne dania, z wlasnych proporcji i polaczen skladnikow, wypobowac, uzyc trikow bez ogladania sie na innych, zwlaszcza, ze jak sama wiesz jest mnostwo stron o tematyce kulinarnej, ale nie ma obowiazku z nich korzystac. Radze nie zamieszczac wlasnych dokonan w internecie a zwlaszcza na blogach, ktore na ogol sa dostepne dla wszystkich za free bo moze ktos wykorzysta przepis, oprze sie na nim czy jak tam to nazywasz i stworzy wlasny blog z podobnymi przepisami, bo takie same juz nie beda. Blogi tworza ludzie, najczesciej pasjonaci kuchni, z roznych przyczyn, robia to bo lubia, bo sie realizuja, dla innych itd. rzecza naturalna jest, ze opieraja sie na przepisach juz stworzonych, ale robia to wlasnymi rekami i dziela sie tym z innymi. takie swego rodzaju reprodukcje najczesciej nieco zmienione. Chocby blog dorotus76 (przy okazji gratulacje i powodzenia) zawiera najrozniejsze przepisy, ona podaje zrodla, dla mnie to akurat obojetne, ale to jej blog i robi jak uwaza. Z mojej strony nie mam powodu dochodzic czy przepis jest z ksiazki Nigelli czy blogu Zosi, bo ja szukam konkretnego przepisu i wystarcza mi gdy go znajde w formie jaka mi odpowiada a nie to czy dorotus stworzyla go we wlasnej glowie i jest to cos czego jeszcze nikt nie wymyslil lub jest podobne do czegos tam skads tam. Dobrze to okreslilas masz problem z brakiem problemu. Czuje tu mieszanine zblazowania z nuta zazdrosci lub czegos w tym rodzaju w kazdym razie niefajna miksture.
          • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 21.01.11, 00:18
            . Dobrze to okreslilas masz probl
            > em z brakiem problemu. Czuje tu mieszanine zblazowania z nuta zazdrosci lub cz
            > egos w tym rodzaju w kazdym razie niefajna miksture.

            O mamusiu, mialam wrazenie, ze rozmawiamy o blogach kulinarnych na forum kuchnia, a tu nagle sie okazalo, ze jednak o biednej bene. Na forum kuchnia.

            To teraz garsc moich rad dla ciebie: daruj sobie twoje domysly i teorie na moj temat, bo mnie to nie interesuje. Wolisz blogi z kradzionym insertem? To takie czytaj, nie czytaj natomiast tego watku, gdyz masz ciekawsze zajecia.
          • ania_m66 Re: Podaj źródło! 21.01.11, 00:20
            a ty najmo masz problem z czytaniem ze zrozumieniem.
            jesli wlaczam sie w dyskusje, zapoznaje sie z argumentami jej uczestnikow.
            jesli masz ciekawsze zajecia, oddaj sie nim i nie klap klawiatura, nic prostszego :)
          • miss_coco Re: Podaj źródło! 21.01.11, 09:01
            Najma, z tym się nie zgodzę. Dla mnie liczą się nie tylko przepisy pomysłowe i nowatorskie, liczą się dla mnie przepisy sprawdzone i takie, które wychodzą. Zdarzyło mi się robić cos ze znanych blogów i niestety nie wyszło, albo wyszło, ale ostateczny efekt był naprawdę kiepskawy i jakoś nie pasował do ochów i achów, jakie widziałam w komentarzach. Dlatego żeby uniknąć czasami niepotrzebnych rozczarowań, lubię przeczytać, skąd dana osoba czerpie przepisy, jakie ma źródła - dla mnie przynajmniej jest to ważne.
            • najma78 Re: Podaj źródło! 21.01.11, 13:47

              > miss_coco napisała:

              > Najma, z tym się nie zgodzę. Dla mnie liczą się nie tylko przepisy pomysłowe i
              > nowatorskie, liczą się dla mnie przepisy sprawdzone i takie, które wychodzą.

              Tyle, ze ja to wlasnie stwierdzilam, dla mnie liczy sie to nie skad przepis pochodzi i jak nowatorski jest tylko to czy ja go wykorzystam, czy wyjdzie.


              Zdarzyło mi się robić cos ze znanych blogów i niestety nie wyszło, albo wyszło, ale ostateczny efekt był naprawdę kiepskawy i jakoś nie pasował do ochów i achów, jakie widziałam w komentarzach.

              Mnie tez to spotkalo z tym, ze im wiecej mam doswiadczenia w kuchni tym lepiej potrafie przewidziec ewentualne problemy juz na etapie czytania przepisu. Zdarzylo mi sie robic dania wedlug przpisow ze znanych blogow i napotykalam na powazne klopoty gdzie efekt koncowy byl niezadawalajacy, analizowalam wnikliwie i nie znajdowalam bledow, wiec wnioskowalam, ze albo przepis niedokladny i z bledami, albo osoba go podajaca poprostu tego nie robila tylko skopiowala. Czasem bywalo, ze wprowadzalam wlasne korekty do przepisu z tym, ze najczesciej dzielilam sie tym z autorem blogu i innymi komentujacymi. Moim zdaniem o to chodzi. Co do ochow i achow to najczesciej reakcje osob, ktore jeszcze tego nie zrobily ale pomysl im sie podoba no i zdjecie im lepsze tym reakcja bardziej emocjonalna. Osobiscie czytam komentarze osob, ktore zrobily konkretne danie i dziela sie wlasnymi spostrzezeniami, ale nie poraza moich oczu blask bijacy z ilosci pochlebnych komentarzy na cudzych blogach (jak co niektorych):)


              Dlatego żeby uniknąć czasami niepotrzebnych rozczarowań, lubię przeczytać, skąd dana osoba czerpie przepisy, jakie ma źródła dla mnie przynajmniej jest to ważne.

              Hmm czy zrodlo przepisu pomoze uniknac rozczarowan to akurat sprawa dyskusyjna szczegolnie w odniesieniu do blogow, bo przepis zaczerpniety np. ze strony kulinarnej jest najczesciej ''suchy'' a na blogu mozna przeczytac jakie doswiadczenia ma konkretna osoba, ktora to wykonala, na jakie problemy sie natknela, w jakim stopniu zmienila badz nie przepis itd. mozna tez podyskutowac czy dopytac. Nie jestem przeciwniczka podawania zrodel przepisow czy inspiracji, dla mnie to nie jest naistotniejsze. Coz, jak widac niektorym zrodla sa potrzebne aby porownac dziela na blogach do oryginalow (o ile cos takiego istnieje - ysty w bardzo trafny sposob to wyjasnila) i oceny ''etyki'' ich autorow, zapominajac, ze nie sa sedziami o ile to nie z ich blogow przepisy ktos skopiowal oraz, ze tez moga jesli zechca jak inni zablysnac oryginalnoscia i nowatorstem. Pytanie tylko czy ich wlasne dziela zbiora ochy i achy?
              • mhr-cs Re: Podaj źródło! 21.01.11, 14:15
                najma78

                Pytanie tylko
                > czy ich wlasne dziela zbiora ochy i achy?

                nie,niestety nie
                na slodyczach
                mozna sie roztoczyc,
                dlatego na GP
                tylko slodycze,
                ktore potem pisza
                mam diete,alergie itd.
                biedni "amerykanie"

              • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 21.01.11, 15:47

                Jako jedna z niektorych :) wyjasniam jeszcze raz i wiekszymi literami: w tworzeniu - takze blogow kulinarnych - chodzi nie tylko o frajde tworcy i to, co tobie odpowiada, ale i uczciwosc. Zaskoczylo mnie, ze domaganie sie jej, niby tak oczywiste i podstawowe prawo kazdego moze natrafic na taki jadowitucienki opór.
                Dla twojego spokoju pozwole sobie zauwazyc, ze to tylko jeden z kilkunastu aktualnych watkow na forum, postawa zaledwie garsteczki osob, ktore nie maja zadnego sposobu, aby wplynac na kogokolwiek z tych, ktorzy lubia grzac sie w cudzym blasku, jak to zgrabnie ujela bobralus - naprawde, nie trzeba wytaczac ciezkich dzial w rodzaju personalnych wycieczek i krytyki aluzyjnej.

                Pomijajac kwestie etyczne, tak ci obojetne, odwolam sie rowniez do argumentu praktycznego: ciekawe zrodla - ksiazki, blogi, czasopisma - to cenna rzecz w kuchni. Jesli ktorys z przecietnych tworcow nagle zaczyna blyskac swietnymi pomyslami i oryginalnymi potrawami, zrobi wielu ludziom przysluge nie udajac, ze to jego, ale przyznajac, skad je bierze. I Miss Coco imo ma racje: przy pewnej ilosci wiedzy o rynku autorow ksiazek kucharskich mozna po samym nazwisku autora ocenic jakosc przepisu. Z pewnym prawdopodobienstwem bledu, ale owszem.

                > o nie jest naistotniejsze. Coz, jak widac niektorym zrodla sa potrzebne aby por
                > ownac dziela na blogach do oryginalow (o ile cos takiego istnieje - ysty w bard
                > zo trafny sposob to wyjasnila) i oceny ''etyki'' ich autorow, zapominajac, ze n
                > ie sa sedziami o ile to nie z ich blogow przepisy ktos skopiowal

                Czyli zlodzieja wg ciebie bede miala prawo potepic tylko wtedy, kiedy będę sędzia i mnie okradnie? o_O

                > oraz, ze tez m
                > oga jesli zechca jak inni zablysnac oryginalnoscia i nowatorstem.

                Nie wiem, jak ty, ale ja blyskam niemal codzien, zbierajac moze nie ochy i achy, ale pomruki zadowolenia i uznania. Tylko widownie mam zazwyczaj jednoosobową, chyba ze policze tez siebie :) Nie rozumiem, co to ma wspolnego z tematem kradziezy przepisow?
              • Gość: pasqda Re: Podaj źródło! IP: *.adsl.inetia.pl 22.01.11, 23:59
                , zapominajac, ze n
                > ie sa sedziami o ile to nie z ich blogow przepisy ktos skopiowal oraz, ze tez m
                > oga jesli zechca jak inni zablysnac oryginalnoscia i nowatorstem


                Czyli jak sąsiada okradną to mnie to nie powinno oburzać? Bo przecież to nie moje było, tak?

                Był już taki co miał podobną filozofię... "jak Kali ukraść krowę to dobrze, jak Kalemu ukraść krowę to źle..."
        • rudyocicat Re: Podaj źródło! 26.01.11, 10:11
          Czytam ten wątek i czytam, na początku gdy było kradzieży na blogach to widziałam sens mówienia o tym, ale im dalej tym mniej przyjemnie...

          Nie wiem czy dobrze zrozumiałam. Otworzyć wątek i pisać na temat kradzieży Bene masz czas, a jak ktoś zaproponował abyś bezpośrednio do złodziejaszków uderzyła to:

          > Mam zabawniejsze rzeczy do roboty niz tropic internetowych zlodziejaszkow ze zw
          > iędłym ego. Oczywiscie, ze nie wchodze na TE blogi, chociaz czasem - kiedy wcho
          > dze na inne - te inne tez sie staja TYMI.

          To w końcu o co chodzi? Bez sensu napisać komuś, że zwędził przepis bo szkoda czasu, ale pisać na forum to czasu nie szkoda? Nie wiem czy to dobrze zrozumiałam, jak na razie brak konsekwencji w tej logice....
          • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 26.01.11, 11:58
            Owszem, mogalbym wymienic konkretne tytuly i konkretne blogi. Ale nie bylo - co juz pisalam pare razy w tym przydlugim watku - moja intencja robic nagonke na kogokolwiek personalnie. Po pierwsze - bo zupelnie mi nie o to chodzi, co tez juz wyjasnialam, po drugie - bo nie byloby to sprawiedliwe: wymienilabym pietnastu, a 30 tysiecy innych - nie, bo 'ich' dziel nie znam.

            Poza tym naprawde nie rozumiem, czemu sie nagle okazalo, ze ten watek jest o mnie. Czemu?
    • krzysztofsf Dodac w opisie forum zasade podawania pochodzenia 21.01.11, 01:54
      Jak w temacie.
      Nalezaloby w opisie forum podac zalecenie, ze podajac przepis nalezy zaznaczyc, czy jest to rodzinna tradycja, wlasny wynalazek, kompilacja z kilku zrodel, czy tez z konkretnej ksiazki kucharskiej, blogu lub receptury z jakiegos innego zrodla (np. przepis z gazety, programu telewizyjnego itp.).
    • Gość: paskudne zdjęcia Re: Podaj źródło! IP: *.dynamic.chello.pl 21.01.11, 09:34
      Podawanie źródła to jedno, nie jest to uczciwe i może zdenerwować, wynika to po prostu z braku kultury u prowadzącego bloga...

      Myślę, że nie liczenie się z czyimś gustem estetycznym zamieszczając koszmarne zdjęcia jest zbrodnią na równi z kradzieżą przepisu i dziwi mnie, że nikt o tym nie wspomina... Nawet tutaj pojawiła się pancia, która martwi się, że ktoś ukradnie jej zdjęcia, a ktoś wszedł na tego bloga? Ktoś kto chciałby coś tam ukraść to chyb masochista i zboczeniec... Przepraszam, że tak ostro, ale kiedy w końcu blogerzy paskudnych blogów się zlitują i przestaną je prowadzić? Kiedy uwolnią internet od brzydoty i bezguścia?

      Dopóki ludzie mają potrzebę uzewnętrzniania się nawet najgorszymi przepisami i okraszają je koszmarnymi zdjęciami, kradzież przepisów mnie tak nie razi...

      i na koniec coś jeszcze o małpowaniu przepisów... na jednym blogu pojawi się wpis na leniwe pierogi to od razu na 10 innych ten sam odkrywczy wpis w zmodyfikowanej wersji... nie kradzież a jedynie inspiracja, i nawet nie ma włażenia na blogi obcojęzyczne...
      • fettinia Re: Podaj źródło! 21.01.11, 10:25
        tja..jesli chodzi o leniwe to jedynie Dorotus podala zrodlo-czyli link do mojego przepisu z GP-na swoim blogu.
        Przepis moze nie jest jakis niesamowicie odkrywczy,ale jest autorstwa mojej mamy.
          • fettinia Re: Podaj źródło! 21.01.11, 18:52
            Oczywiscie,ze nie:D Przepis na takie a nie inne leniwe:)Przepisow jest roznych mnostwo a czesto ten ,ktory podalam kiedys w GP blaka sie w sieci:)Wtedy blogi dopiero powoli powstawaly.
          • Gość: ysty Re: a guzik Twojej Mamy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.11, 23:01
            a tu masz przepis książkowy:
            966. Pierogi leniwe z serem. Wziąć świeżego twarogu 1 litr nie bardzo pełen lub 3 duże kawałki, lecz uważać, żeby nie był kwaśny. Jeżeli jest bardzo suchy można trochę śmietany dobiać, dodać 2 lub 3 łyżki klarowanego masła, grupkę cukru, soli, 6 żółtek i utrzeć dobrze w donicy, żeby grupek nie było, potem dosypać kilka łyżek mąki i znów dobrze trzeć. Jeżeli się uważa, że masa nie będzie za rzadka, natenczas domieszać lekko dobrze ubite białka. Posypać stolnicę mąką, masę na nią .wyłożyć i jeżeli za rzadka, w takim razie wgnieść mąki, lecz nie za wiele, żeby pierogi były pulchne; można jeden na próbę ugotować, jeżeli się w wodzie nie rozejdzie, wtenczas robić pierogi wyżej wskazanym sposobem i spuszczać do gotującej osolonej wody; gdy spłyną na wierzch i parę razy się zagotują, wybrać je durszlakową łyżką na półmisek i polać masłem zrumienionem z tartą bułką.Można je także piec na maśle w brytfannie i podać do nich ubitą śmietanę.
            z 1935 roku. (www.kucharz1935.republika.pl/maczne.html#966)
            Mam szukac dalej uzurpatorko?
            PS nie mam woli obrażania,mam wolę udowodnienia,że zainicjowany przez inicjatorkę temat jest bzdurny i wart o kant d.potrzaskania, szczególnie w dziedzinie zwanej kuchnią.



            • asiakusy Re: a guzik Twojej Mamy 23.01.11, 04:20
              Nie zgadzam sie
              jak znam ten przepis od babci swojej, to napiszę, że to od niej
              jak wzięłam z książki kucharskiej, to co szkodzi napisać, że stamtąd?
              jak z internetu - jw
              jak z opakowania po makaronie -jw
              jak wymyśliłam sama z tego, co było - dlaczego o tym nie napisać?
              Nie chodzi o to, żeby wpadać w absurdy, ale jeśli coś wzięłam wyraźnie OD KOGOS, na czyimś fajnym blogu to zobaczyłam, to dlaczego o tym nie napisać? że któraś strona mnie zainspirowała?
              • Gość: yśty witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 06:35
                Wielce Ci to coś da,że dowiesz sie, iż przepis pochodzi z kalendarza gospodyni wiejskiej z 1949 roku z dnia 17 lutego-wersja zrywana. No i ta kartka z 17 lutego z 1949 roku tez będzie tym wielce usatysfakcjonowana?
                A po drugie- ile zła dopatrujesz sie w sformułowaniu:
                JA ZNAM następujący przepis na karmangulą....
                W czym takie ujęcie problemu narusza Twoje poczucie przyzwoitości?
                Powtarzam-przepis na bałwana ze śniegu nie może byc wartością szczególnie chronioną,no chyba,że bałwan ma zbyt charkaterystyczne rysy graniczące z uderzającym podobieństwem do...
                A może to o to chodzi? Ale to juz pachnie Koreą Północną,albo Klechistanem
                Jak będę miał pewność,że to Twoje OD KOGOŚ będzie mialo na imię Adam lub Ewa to wówczas przyzwoitość u mnie zadziała. Uzurpatorstwa,wybujałych i naciąganych ambicji imiennie wspierał nie będę, bo może to być uznane za współudział w nieprzyzwoitości.Wolę to brać na swoją klatę.
                I na koniec- masz pewność,że to szczególnie chronione przez inicjatorkę tematu żródło jest prapoczątkiem pomysłu.?Że jest to POMYSŁ,a nie zerżnięcie z mongolskiego periodyku?
                A cóż szkodzi obrończyni praw autorskich podsunąć pod nos blogierce materiał źródłowy z wymownym pytajnikiem?A co będzie jak takich żródeł znajdzie się kilka? Kto wyjdzie na nadgorliwca i takie zwierzątko z długimi uszami?

                • Gość: senin Re: witaj IP: 220.253.170.* 23.01.11, 07:26
                  ysty,

                  posiadam, jesli zechce, umiejestnosc kwiecistego choc kolczastego, jak Twoj, sposobu pisania ... i czasmi go uzywam, ale...

                  no wlasnie - szkoda ze nie zalapales iz w moim pytamiu o Twoje postulaty "grzecznych i uprzejmych postow, kryla sie aluzja do Twoich postow w tym watku, ktore sa sarkastyczne... co ani grzeczne ani uprzejme nie jest - to a propos twojego zarzutu o zaklamaniu (lekarzu lecz sie sam)


                  co do meritum:

                  opowiem Ci historie(autentyczna), ktora moze cos odblokuje w twej glowie

                  otoz lat ok 20 temu, moj malzonek podzielil sie przepisem na swoje chilli pickle ze mlodeym czlowiekiem, przyjacielem domu. Wspomnial oczywiscie, ze jest to tzw. generic przepis ze stron, skad pochodzi... bardzo byl zadowolony iz przepis przyjety zostal entuzjastycznie

                  ale kilka tygodni pozniej mama owego mlodego czlowieka zaprosila nas do siebie na kolacje... z powodu, iz jej syn wlasnie wymodzil te wspaniale pikle i koniecznie musimy sprobowac, bo sa wrecz rewelacyjne...

                  poszlismy, sprobowalismy, posluchalismy o sposobie przyrzadzania (toczka w toczke przepis mojego meza) pochwalilismy .... no i co bylo dalej gadac ;(((

                  >>>>
                  ja pisuje tu od 10-ciu lat (tak, tak, nawet wyszukiwarka nie siega tak zamierzchlych czasow) ...i doprawdy podaje swoje pomysly i doswiadczenia "freely" niech korzystaja...ale doprawdy flaki mnie sie przewracaja, gdy ktos od niechcenia rzuca moim pomyslem jako swem wlasnem...

                  klocic sie o pierdoly nie bede ...jednakze od takiego momentu rozumiem kto jest kto...

                  i zdziwic by sie mozna bylo ile/ilu "pretendujacych" do slawy internetowej robi to tak od niechcenia... ot jakby wyssali to z mlekiem matki

                  i to o tym jest w tym watku mowa, ysty

                  ten watek na Psychologii winien byl sie ukazac
                  • Gość: yśty Re: witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 12:07
                    yśty,jak go znam, potrafi czytać,rozumieć,rozpoznawać intencje itd. Potrafi byc dokuczliwy,smędzący,upierdliwy,ale nie robi tego z bezintencyjnej chamskiej złośliwości skrytej za technicznymi możliwościami bycia (iluzorycznie) anonimowym.
                    Jednak yśty nie jest ani zakłamany,ani dwulicowy. Sarkazm yśtego nie jest tożsamy z ironią,a już na pewno z zakłamaniem czy dwulicowością.
                    Przypomnij sobie ile lat to forum siedziało jak pod miotłą i milcząco przyzwalało na chamskie wpisy notorycznego plagiatora. Co więcej-co jakis czas piało z zachwytu i wydawało z siebie achy i ochy. To była czystej wody dwulicowość i brak krytycyzmu.
                    Forum tylko klikało. W modzie były chamskie odzywki,poniżanie,wywyższanie się. Teraz jest tego ciut mniej,a nawet jakieś elementy form grzecznościowych zaczynają się przebijać.
                    Pozostańmy przy tym trendzie.
                    Pozdrawiam
              • Gość: senin off topic Asiu... IP: *.QLD.netspace.net.au 23.01.11, 07:35
                niesamowicie, musze przyznac, intryguje mnie Twoja historia - skad i dlaczego znalazlas sie w Pakistanie

                ja wyjechalam z PL we wczesnych 90-tych, powielajac pewien (wtedy) standard

                Pakistan brzmi niezwykle interesujaco i odjazdowo

                czy mozesz cos o tym napisac?

                moze byc priv:
                senin1@gazeta.pl
              • Gość: yśty Re: wiesz ysty idz na spacer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.11, 18:10
                a czegóż ty kobieto ode mnie chcesz. Twój przepis nadal jest w internecie. Jak wół tam napisano,że to przepis Twojej Mamy:
                fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,68928329,68928329,0,2.html?v=2
                wpis z 2007 roku.
                Od tego czasu odcinasz kupony,chodzisz w glorii, rościsz sobie prawa autorskie-nawet na tym forum ,a ja ci przedstawiłem przepis z 1935 roku , w składnikach i technologii identyczny.
                I jeszcze raz podkreślam,że nie mam intencji obrażania kogokolwiek.Daleki jestem od tego.
                Ja tylko dałem przykład na bzdurność założeń,że podawanie żródła,czego domaga się inicjatorka tematu będzie dowodem na poprawność,przyzwoitośc,moralną nienaganność.
                Przynajmniej w kwestii kartoflanki,surówki z białej rzepy i innych wyszukanych arcydzieł internetowej sztuki kulinarnej jest to śmieszność i zadęcie .CBDO
      • pluskotka Re: Podaj źródło! 21.01.11, 16:58
        Dziękuję, że mi to uświadomiłeś, bo mam teraz święty spokój.
        Nie prowadzę bloga po to, żeby dostawać oklaski za zdjęcia, a żeby mieć coś w rodzaju notesu, do którego odeślę znajomych, jeśli zapytają o przepis, by nie musieć ich spisywać na kartce. A zdjęcie to tyko taki podgląd jest. Z resztą z fochami to do mojego brata, ja zdjęć nie robię.
    • pluskotka Re: ada się nie myli 21.01.11, 21:57
      Wiesz przykro mi się zrobiło jak nas tak zacząłeś objeżdżać.
      Piksele naprawimy, bo błąd tkwi w nieumiejętnym pomniejszaniu zdjęć. Brat olał swoją rolę w naszym rodzinnym blogu. Ja odpowiadam tylko za redagowanie wpisów i gotowanie.
      I mnie proszę pancią nie nazywać. Nie sądzę, żeby ogólny wyraz naszych zdjęć był jak to napisałeś masochistyczny i dla zboczeńców. Z resztą co to znaczy? Kogoś podniecają nasze rogale czy jak?
    • momas Moralnosc jest jedna 23.01.11, 09:54
      Piekne slowa. Dla mnie oznaczaja to, ze jezeli sie zapozycza cos i przedstwaia w swoim blogu - podaje sie żrodlo.
      Tak samo, jak w pracach naukowych cytuje sie źrodla innych autorow.
      Nie ma tu roznicy - to jest ten sam mechanizm, aczkolwiek, ktos moze powiedziec, ze waga problemu jest ciut inna.
      Ale to jest wlasnie jedna moralnosc. Do spraw roznej wagi nie stosuje sie roznych ocen.
      Kradziez cukierka, kradziez ogrpomnej kwoty ZAWSZE bedzie kradzieza....

      Skad to przyzwolenie , ze na drobne sprawy mozna przymykac oko???? ech, przeciez to drobiazg.....
      Tyle tylko, ze z czasem definicja drobiazgu, na skutek przyzwolenia spolecznego rozszerza sie...
      I pozniej zdziwienie, ze uczniowe pisza wypracowania sciagajac z internetu gotowe prace, mnostwo prac licencjackich i magoisterskich tez tak powstaje, prace maturalne (prezentacje) kupuje sie....

      Sami na to przyzwalamy....


      I zeby byla jasnosc. Pisze nie o przepisach kulinarnych tylko o tym co BENE napisa;la w poczatkowym poscie.
      .....
      Ostatnio natknelam sie na przyklad tak uderzajacy, ze az mnie zatkalo: autorka obfotografowala naprawde slicznie wygladajacą słodycz, opisujac jak ja zrobila. Pod wpisem - kilkadziesiat komentarzy, ze sliczne, ze ojej, alez mialas swietny pomysl, co za wyobraznia, podziwiam cie, jestes boginią i td, tradycyjne seryjne zachwyty. Autorka w komentarzach dziekowala za pochwaly i cierpliwie wyjasniala, [b]jak osiagnac taki efekt, jak ona. Nie zajaknąwszy sie ani na chwile, ze szczegolowe wskazowki i instrukcje krok po kroku mozna znalezc tam, skąd i ona ją zaczerpnęła, czyli na pewnej amerykanskiej stronie. [b].....




      Bo niestey widze czytajac ten watek, ze chyba nie wszyscy zrozumieli o co chodzi...
    • joanna-olga Re: Do anonimowego wielonika: 25.01.11, 00:34
      Bene, masz rację i nie rozumiem skąd ten zmasowany atak na Ciebie.
      Niestety, w naszym kraiku ludzie chętnie podpisują się pod cudzymi pomysłami. w pracy, w szkole, w internecie.
      Czas jakiś temu na fotoforum robótkowym pojawił się sweterk zrobiony wg baardzo popularnego w sieci darmowego wzoru. Panad 10.000 wykonań tylko na jednym, choć superpopularnym, portalu robótkowym. Autorka ani słowem nie zająknęła się na temat projektantki wzoru i z wdziekiem odbierała hołdy w stylu "ach, jak pieknie to wymysliłaś".
    • rudyocicat Re: Podaj źródło! 26.01.11, 10:22
      Jeśli chodzi o mnie to jednak chciałabym znać źródło, chciałabym również znać pochodzenie tej potrawy, chciałabym po prostu wiedzieć jak najwięcej o tej potrawie... Niektórzy piszą, że ich to wali kto wymyślił tą potrawę... A dla mnie prowadzenie bloga, wrzucanie zdjęć i przepisu bez historii tej potrawy jest tylko rzemieślniczym podejściem do tematu. Zrobić, pochwalić się i jak się uda to zmałpować coś ze strony obcojęzycznej. Myślę, że jak się zauważa takie działania to można wyrazić opinię na tym blogu, albo napisać do tej osoby. Zastanawiam się czy konieczny jest taki wątek na forum, bo co on wnosi? Ani nie ma tu podanych tych blogów, jest zwykłe narzekanie, że takie coś się dzieje.
      Chciałabym aby ktoś mi wytłumaczył po co jest ten temat? Bo jest trochę jak szczekanie burka przy budzie. Można sobie poszczekać, ale odejść od budy i nikt tego nie usłyszy, a złodziej i tak ukradnie czyjąś własność...
      • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 26.01.11, 12:00
        Chcialabym, abys mi wytlumaczyla, czemu sie w tym - twoim zdaniem bezsensownym - watku odzywasz? Bo mozna se popisac jak burek przy budzie, odejsc od budy a zlodziej i tak ukradnie.
        :)

        Oj ludzie, no. Naprawde.
        • rudyocicat Re: Podaj źródło! 26.01.11, 14:07
          > Chcialabym, abys mi wytlumaczyla, czemu sie w tym - twoim zdaniem bezsensownym
          > - watku odzywasz?

          Próbuję zrozumieć dlaczego go założyłaś.... I jak to jest z tym czasem i chęciami, że powiedzieć komuś wprost, że coś zwędził to bez sensu, nawet w wątku napisać o kogo chodzi to też mija się z celem... Tak z ciekawości się pytam: Po co powstaje taki wątek?

          > Oj ludzie, no. Naprawde.

          Oj Bene, no na prawdę....
          • bene_gesserit Re: Podaj źródło! 26.01.11, 15:47
            Napisalam juz pare razy, czemu zalozylam ten wątek: zeby zwrocic uwage na to zjawisko, nie poszczegolnych zlodziei. Na blogach, na GP, gdzie sie da. Zeby zmienic normy.

            Poza tym zwyczajnie mi przykro, ze od pewnego czasu nie dyskutujemy o przedmiocie watku, tylko jego autorce. Imho tylez to niesprawiedliwe, co niepotrzebne.

            EOT
              • rudyocicat Re: Bene, dobrze ze zalozylas ten watek 26.01.11, 20:44
                > moze zmieni obyczaje.

                może tak, może nie.... bardziej skłaniałabym się do tego, że nie.... jak ktoś bierze czyjś przepis i pochwały na klatę przyjmuje bez mrugnięcia okiem, to wątpliwe jest, że zaraz po przeczytaniu tego wątku poda linki skąd zostały zaczerpnięte jego przepisy:)
                jest jeszcze kwestia tego, że niektórzy zapożyczenia traktują jak własne pomysły, więc pisanie, że KTOŚ kradnie do nich nie trafi... mam nadzieję, że przynajmniej nie będą uczestniczyć w tej dyskusji...

                dlatego więcej sensu widzę przy opcji ZWRÓCIĆ UWAGĘ BEZPOŚREDNIO złodziejowi niż prowadzić dyskusję...

                "A ze niektorzy uciekaja sie do atakow na ciebie?"

                Inne zdanie to nie atak, to tylko inne zdanie, w kluczowej kwestii się zgadzam, nie widzę sensu zakładania takiego wątku, i to jest atak????

                Czasem mam wrażenie, że dla niektórych wypowiadający dzielą się na tych co:
                - lubią kącik wzajemnej adoracji,
                - obrażają.
                Przypominam, że niektórzy nie są w żadnej z tych grup i po prostu mają odmienne zdanie, lub czegoś nie rozumieją i dlatego zadają pytania.....
            • rudyocicat Re: Podaj źródło! 26.01.11, 20:57
              > Napisalam juz pare razy, czemu zalozylam ten wątek: zeby zwrocic uwage na to zj
              > awisko, nie poszczegolnych zlodziei. Na blogach, na GP, gdzie sie da. Zeby zmie
              > nic normy.

              Zjawisko jest i im więcej osób ogarnie internet to się powiększy, bo jak wspomniałam wcześniej, niektórzy myślą, że POŻYCZYLI TYLKO a inni tego nawet nie dostrzegają. Dlatego powinno się mówić na głos o tych blogach wymieniając je, i zwracać uwagę bezpośrednio...

              Zgadzam się, że okradanie kogoś z pomysłu jest kradzieżą, tzw. pożyczanie przepisu jest złodziejstwem, ale nie wierzę, że zakładanie wątku coś zmieni... Chciałabym wierzyć, że wszyscy są honorowi i to coś zmieni, ale gdyby wszyscy byli uczciwi to byśmy tutaj nie dyskutowali...

              > Poza tym zwyczajnie mi przykro, ze od pewnego czasu nie dyskutujemy o przedmioc
              > ie watku, tylko jego autorce. Imho tylez to niesprawiedliwe, co niepotrzebne

              Mam nadzieję, że dyskutuję o przedmiocie wątku, ale też jestem ciekawa jego genezy, sensu i nie miałabym nic przeciwko krótkiej notce na temat autorki:)

      • najma78 Re: Podaj źródło! 26.01.11, 14:09
        rudyocicat napisała:

        > Jeśli chodzi o mnie to jednak chciałabym znać źródło, chciałabym również znać p
        > ochodzenie tej potrawy, chciałabym po prostu wiedzieć jak najwięcej o tej potra
        > wie...

        To zrozumiale, poznac, inspiracje, pochodzenie, dosiwadczenia osoby, ktora zrobila potrawe, rady, wskazowki i wiele innych informacji, IMO to nawet wiecej niz tylko przeczytac ''przepis pochodzi ze strony X''.

        Niektórzy piszą, że ich to wali kto wymyślił tą potrawę...

        Pytanie tylko czy udaloby sie znalezc osobe, ktora wymyslila potrawe. Przyklad: przegladalam sobie kiedys znany blog z wypiekami i znalazlam ciasto, ktore jak autorka twierdzila (nie mam powodu jej nie wierzyc/nie o tym zreszta pisze) wymyslila sama. Komentarzy wiele, ochy i achy itd. oraz jeden komentarz wcale nie zlosliwy, w ktorym osoba stwierdza, ze to ciasto zna i sama je robi od dawna. Autorka bloga na to, ze to niemozliwe bo ona je wymislila wczoraj. Pewnie wymyslila, tyle, ze nawet gdy wymyslimy cos to moze znalezc sie osoba, ktora juz to zna, ktorej potrawa wyda sie bardzo znajoma, ktora juz to gdzies widziala.

        A dla mnie prowadzenie bloga, wrzucanie zdjęć i przepisu bez historii tej potrawy jest tylko rzemieślniczym podejściem do tematu. Zrobić, pochwalić się i jak się uda to zmałpować coś ze strony obcojęzycznej.

        Czym innym jest kopiowanie, a czym innym inspiracja. Oczywistym jest, ze kopiowanie i wklejanie oraz przypisywanie sobie pomyslow innych osob, sposobow wykonania lub kopiowanie zdjec jest jest paskudne. Istnieje jeszcze inspiracja, opieranie sie na przepisach innych - tu warto opisac, wiele blogow, ktore odwiedzam tak robi.
        Co do malpowania - na blogach wiele osob szuka konkretnych przepisow, np. na pierogi leniwe lub zupe pomidorowa - trudno tu o nowatorstwo, chyba, ze pierogi leniwe zrobimy z ryzu, a zupe pomidorowa z kapusty i koniecznie bez pomidorow. Odwiedzjacy blogi maja rozne potrzeby, jesli tylko sa spelniane to w porzadku.

        Myślę, że jak się zauważa takie działania to można wyrazić opinię na tym blogu, albo napisać do tej osoby.

        Otoz to.

        Zastanawiam się czy konieczny jest taki wątek na forum, bo co on wnosi?

        Konkretnie nic, a jakie rzeczywiste intencje miala autorka wie najlepiej sama.

        Ani nie ma tu podanych tych blogów, jest zwykłe narzekanie, że takie coś się dzieje.

        Blogow podanych nie ma i pewnie nie bedzie, bo udowodnienie kradziezy mogloby byc niemozliwe.

        > Chciałabym aby ktoś mi wytłumaczył po co jest ten temat? Bo jest trochę jak szc
        > zekanie burka przy budzie. Można sobie poszczekać, ale odejść od budy i nikt tego nie usłyszy, a złodziej i tak ukradnie czyjąś własność...

        Mysle, ze nie tylko o kradziez tu chodzi. ''Podaj zrodlo'' zeby nie bylo, ze takis/ka pomyslowa. Podasz zrodlo - tracisz blask, napiszesz, ze to twoj pomysl - moze klamiesz, bo juz to gdzies widzialam - tak tez moze byc.
        • jo.hanna na blogu nie zawsze mozna 26.01.11, 14:40
          gdyz wielu autorow moderuje wpisy, to raz. Dwa: dlaczego nie mozna rozmawiac na forum kuchnia o tym co sie dzieje w blogosferze, zwlaszcza ze to blogosfera kulinarna reklamuje sie w GP a nie na odwrot? Trzy: niekoniecznie chce sie lazic po wszystkich blogach i wpisywac epistoly o uczciwosci. Wiec dlaczego nie pisac na Forum Kuchnia? Z reszta nikt nie wytyka palcem jednego bloga, tylko opisuje zjawisko. Wiec coz w tym nagannego?

          wloszczyzna.blogspot.com/
          wloszczyznawobiektywie.blogspot.com/ czyli (nie)obiektywnie
          • najma78 Re: na blogu nie zawsze mozna 26.01.11, 15:05
            jo.hanna napisała:

            > gdyz wielu autorow moderuje wpisy, to raz.

            Moderuje z roznych powodow, niekoniecznie od razu dla zatarcia sladow kradziezy. Jesli sie nie moderuje to te, ktore odwiedzam podaja zrodla.

            Dwa: dlaczego nie mozna rozmawiac na forum kuchnia o tym co sie dzieje w blogosferze, zwlaszcza ze to blogosfera kulinarna reklamuje sie w GP a nie na odwrot?


            Nie chodzi o to, ze nie mozna rozmawiac tylko o intencje oraz forme tych rozmow. Wszystkie blogi reklamuja sie w GP?

            Trzy: niekoniecznie chce sie lazic po wszystkich blogach i wpisywac epistoly o uczciwosci. Wiec dlaczego nie pisac na Forum Kuchnia? Z reszta nikt nie wytyka palcem jednego bloga, tylko opisuje zjawisko. Wiec coz w tym nagannego?

            Wlasnie to, ze opisujac zjawisko wklada sie wszystkich do jednego worka - zlodziei lub nudziarzy prowadzacych przecietne blogi oparte glownie na pomyslach innych. Innych - czyli kto to sa ci inni i kto od kogo konkretnie ''pozycza'' ? - dla prowadzacych blogi to wazne - dla rozmawiajacych o zjawisku jakby mniej.

            • jo.hanna niezaleznie z jakich powodow sie moderuje 26.01.11, 17:14
              faktem jest, ze moze to posluzyc do niepokazania niewygodnych postow.
              Wlasnie to, ze opisujac zjawisko wklada sie wszystkich do jednego worka - zlodz
              > iei lub nudziarzy prowadzacych przecietne blogi oparte glownie na pomyslach inn> ych. Innych - czyli kto to sa ci inni i kto od kogo konkretnie ''pozycza'' ? -

              I wybacz, ale ci uczciwi, nie beda ta dyskusja oburzeni, bo nie maja sobie nic do zarzucenia w tej materii. Nie chodzi tu o robienie listy tych ktorzy zapozyczaja, od kogo i kiedy, ale o dyskusje nad zjawiskiem. I byc moze zmiane nastawienia uzytkownikow internetu, bo wielu nie wie co czyni :-)
              • rudyocicat Re: niezaleznie z jakich powodow sie moderuje 26.01.11, 21:01
                > I wybacz, ale ci uczciwi, nie beda ta dyskusja oburzeni, bo nie maja sobie nic
                > do zarzucenia w tej materii.

                Nie wiem dlaczego odnoszę wrażenie, że wiele osób kradnie nieświadomie, i nadal we własnym mniemaniu są uczciwi:)

                I byc moze zmiane nastawi
                > enia uzytkownikow internetu, bo wielu nie wie co czyni :-)

                Jak ktoś nie wie to nadal nie wie:)

          • rudyocicat Re: na blogu nie zawsze mozna 26.01.11, 21:06
            Wiec dlaczego nie pisac
            > na Forum Kuchnia? Z reszta nikt nie wytyka palcem jednego bloga, tylko opisuje
            > zjawisko. Wiec coz w tym nagannego?

            Nic w tym nagannego, osobiście nie widzę sensu w mówieniu o czymś bez konkretów... Jakbym czytała:
            "Zjawisko jest straszne, ludzie ktoś kradnie przepisy, niech Ci źli ludzie się w końcu opamiętają i nie kradną!!!!!!!!!!." - ładne to ale takie mało realne:)

            Proszę o jakieś konkrety:)
        • rudyocicat Re: Podaj źródło! 26.01.11, 21:14
          do najma78
          pisząc
          > Niektórzy piszą, że ich to wali kto wymyślił tą potrawę...

          Miałam na myśli, że pojawiają się przepisy charakterystyczne dla jakiegoś kraju, regionu itp. i warto o tym wspomnieć.... Wiadomo, że pisząc o pierogach nie trzeba korzystać z Wikipedii:)
    • Gość: Anka Re: Podaj źródło! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.11, 14:44
      W ogóle nie rozumiem tych głosów oburzenia, że przesada, że to nie kradzież itd. - czy to czemuś szkodzi, że się źródło poda? Dla mnie to wielki plus, bo to znaczy, że autorki blogów śledzą magazyny, książki dla mnie niedostępne i wybierają z nich, to wydaje się najlepsze. A takie ściąganie i niepodawanie źródła to mnie tylko odstarsza, bo jeśli autorka sama niby wymyśla kilka w tygodniu potraw z każdej strony świata, od Mexyku po Tajlandię przez Indie, to gratuluję weny, ale czy naprawdę można być specjalistą od kilkunastu kuchni jednocześnie???
      • mhr-cs Re: Podaj źródło! 26.01.11, 21:17
        Gość portalu: Anka napisał(a):

        ale czy naprawdę można być specjalistą od kilkunastu kuchni jednocześnie???

        wlasnie nie,
        ale na moje pytanie
        nikt nie odpowiedzial(zniknelo),
        czy na tym sie zarabia?
        bo jak nie
        to nie byloby tak
        jak jest,dramat
        • almanachy Re: Podaj źródło! 19.06.11, 22:04
          Czytam ten wątek i zastawiam się gdzie są granice absurdu w rzekomym prawie autorskim dotyczącym kuchni. Pewna instytucja działająca na rzecz artystów polskich już dawno ją przekroczyła, a jeden fryzjer musiał się o tym przekonać na drodze sądowej.
          Kiedy jeszcze nie było internetu, ludzie wymieniali się między sobą przepisami i nikt nie pamiętał, a przynajmniej niewielu zawracało sobie głowę co skąd brał, tylko gotował. Teraz panuje moda, wręcz ludzie chcą ścigać z urzędu?, każdego kto zrobi zupę ogórkową według przepisu blogera i nie poda linka. W tym wszystkim jak ktoś zauważył chodzi o pieniądze, reklamowanie blogów. Nie podobają mi się również stwierdzenia o braku przyzwoitości, złodziejstwie, dwadzieścia lat temu to też było złodziejstwo i brak przyzwoitości? Że pomiędzy sobą ludzie wymieniali przepisy z magazynów, od cioć, nie mówią a ten przepis to 1949.
          Wchodzę na inne blogi nie związane z kuchnią i patrzę jak kobieta z oburzeniem stwierdza, że nie miała pani prawa zrobić takich samych rękawiczek jak ja! Ona na tym zarabia, nic dziwnego, że nie chce mieć konkurencji. Mnie nic nie daje wiedza skąd jest przepis. Ważne,że dobry. Dochodzi do przywłaszczania sobie przepisów na kopytka mamy, śledzie teścia?
          Blog jednej pani, która opracowuje własne rozkłady, dużo przepisuje od innych (podaje źródło jakże) i ściga na forach, tych którzy nie podali linka do jej strony. Dobry sposób na reklamę własnych usług wróżbiarskich, tak samo z kulinarnymi blogami.


          • almanachy Re: Podaj źródło! 19.06.11, 22:11
            Na koniec dodam, jakoś nigdy nie wpadłam na to, że osoby piekące makowca, gotujące zupę ogórkową, czy nawet bardziej skomplikowane, egzotyczne potrawy same to wymyśliły. Zawsze kuchnia kojarzyła się w dużej mierze z czymś odtwórczym, twórczym także, ale logicznym i oczywistym jest, że ludzie nie wymyślili przepisów, zwłaszcza tych bardziej popularnych, chodzi o to, że umieją coś według receptury ugotować.
              • almanachy Re: Podaj źródło! 20.06.11, 01:53
                Przeczytałam cały wątek dokładnie i nie znalazłam racjonalnych argumentów, na to aby każdy musiał wkleić źródło przepisu, według którego klei pierogi. Bo brak źródła nie jest kradzieżą, przywłaszczeniem. Nieelegancko jest wówczas gdy osoba twierdzi, że sama wymyśliła tort czekoladowy, wpadła na pomysł oryginalnego smaku. Ktoś kto gotuje zazwyczaj odtwarza, chce wykonać to samo co w przepisie. Dla wielu osób z tego wątku kradzieżą jest ubieranie się w ten sam sposób, wykonanie takiego samego ciasta, musi być element który się czymś różni, wówczas jest w porządku. A ile osób zakłada blogi bo chce pokazać, że umie gotować, nie chodzi im o tworzenie przepisów, tylko pochwalenie się, że zupa wyszła? Przecież o to w gotowaniu chodzi. Na argumenty co ci daje odwołanie się do przepisu np z kalendarza kulinarnego, ktoś się oburza, że jest to trolowata wypowiedź. To już jest bardzo znaczące. O co w tym naprawdę chodzi? Bo tak naprawdę na źródłach linku, zależy głównie blogerom. Jeżeli chcesz walczyć o prawa autorskie to musisz podać argumenty, solidne argumenty, zwłaszcza, że dużą część blogerów niesłusznie jest tu oskarżanych o kradzież i to na podstawie własnych odczuć, tego co jest właściwe, a co nie jest. Kradzieżą jest wklejenie takiego samego przepisu według, którego się gotowało. Widziałaś blog Adamczewskiego?