Dodaj do ulubionych

Wegetarianizm bez ideologii

27.11.05, 20:19

Ciekaw jestem czy pośród forumowiczów są osoby, które podobnie jak ja, nie "filozofują" nad bezmięsnością swojej diety?
Jeśli tak to czym się kierują/kierowały wybierając ten sposób odżywiania?

Nie jem mięsa od ponad 17 lat, ponieważ mi nie smakuje. Trzy razy przez ten czas zdarzyło mi się mięso zjeść, bo nie chciałem zrobić przykrości osobie która je zaproponowała.

Aha... prosze mi nie wmawiać, że wegetarianizm bez podbudowy etycznej/ekologicznej/filozoficznej/religijnej jest niemożliwy... Takie głosy już zdarzało mi się słyszeć. Nie uwierzę w to. Ciężko bowiem uwierzyć we własne nieistnienie :)))
--
Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
Obserwuj wątek
    • masaladosa Re: Wegetarianizm bez ideologii 27.11.05, 21:13
      dawno temu postanowilem ze nie bede sie na tym forum wypowiadal
      wlasnie ze wzgledu na ideologiczne zacietrzewienie jakie tu prezentuja zarowno
      ci ktorzy mieso jedza jak i ci ktorzy z roznych wzgledow go nie tykaja
      ja nie jem miesa od niemal 10 lat bez zadnych wyjatkow
      i robie to ze wzgledow zdrowotnych
      po prostu uwazam ze korzystniej dla mojego organizmu jest go nie jesc
      i to nie dlatego ze na cos choruje tylko wlasnie aby nie zaczac chorowac
      oczywiscie ciesze sie ze przy okazji nie przyczyniam sie do zwiekszenia puli
      cierpienia na naszym padole ale nigdy nikogo do rezygnacji z miesa nie
      naklanialem argumentami ze tak powiem ideolo i staram sie powstrzymac w sobie
      uczucie moralnej wyzszosci jakie czasem prezentuja ci ktorzy zwierzat nie jadaja
      czyli-nieco psychologizujac-nie karmie swoich narcystycznych potrzeb moja
      rezygnacja ze zwierzakow w diecie:)
      pozdrawiam

      mdosa
      --
      stosowanie zasady oko za oko
      spowoduje wylacznie ze na swiecie
      pozostana sami slepcy
      Gandhi
    • wilczkowa Re: Wegetarianizm bez ideologii 27.11.05, 22:18
      ja, ja, ja :)
      nie jem miesa z pobudek czysto egoistycznych (nie smakuje mi, źle się po nim
      czuję). Pewnie, ze fajnie mi z tym, że jakaś tam podbudowa ideologiczna
      istnieje, ale to jest zupełnie przy okazji.
      Miła świadomość, że nie biorę udziału w produkcji mięsa to taki bonus do diety.
      mam znajomą, która mięso jada. Zamawia kurczaki, indyki, króliki w
      gospodarstwach ekologicznych, gdzie zwierzęta są hodowane z poszanowaniem ich
      gatunkowych potrzeb (pasza, miejsce gdzie żyją, wybiegi itp). Bardzo mi isę jej
      podejście podoba.
      Wchodząc "ideologicznie" w zagadnienie wegetarianizmu jak w las -im dalej tym
      więcej drzew. Jedzenie to nie wszystko. Ubrania, praca (tu ktośpisał, ze
      zrezygnował z pracy bo musiał barana zamawiac dla turystów?), codzienne życie.
      W pewnym momencie człowiek się zapętla w tym wszystkim. Ale podziwiam szczerze
      tych, którzy siedza w tematyce głęboko i żyją tak, by nie krzywdzić żadnych
      czujących istot. Oj, chyba wyszłam na budyniowege ;)
    • troppo_bella Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 13:27
      No ja na przykład.

      Nie jem, bo estetyka mi nie pozwala pastwić się na różne sposoby nad mięśniem
      martwego zwierzaka, żeby sobie przyrządzić obiad. Brzydzi mnie to i trąci
      absurdem.

      Gościom mięsa nie daję, ale i nikogo nie nawracam, bo to moja droga i nie widzę
      w tym zbawienia ludzkości. Jak pytają, to mówię: tak, od dziewięciu lat. Tak,
      można z tym żyć, całkiem zdrowo i przyjemnie, choć nie bez pewnych trudności.
      Tak, szokują mnie reportaże z rzeźni, i szczęśliwa jestem, że nie biorę w tym
      udziału.

      Chyba że ktoś nazwie to milczącym przyzwoleniem. To mi się robi przykro i nie
      mam argumentów, nie mam też jednak duszy działaczki.



      --
      - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
      ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
      • cyberski Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 14:01
        troppo_bella napisała:

        [...]
        > Chyba że ktoś nazwie to milczącym przyzwoleniem. To mi się robi przykro i nie
        > mam argumentów, nie mam też jednak duszy działaczki.

        Na szczęście ani działaczką być nie musisz, ani obowiązku zbawiania świata nie masz :)))
        A takie gadanie...
        Przykre, to fakt, ale nie warto się przejmować za bardzo. Lekarz psychiatra też się nie przejmuje jak mu pacjent mói, ze jest głupi :)))

        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
    • zamyslona4 Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 14:31
      wiesz, ja mysle ze czasem jest tak, ze z jakiegos powodu przestaje sie jesc
      mieso, to potem odkrywa sie coraz wiecej plusow
      ja zrezygnowalam z powodow osobistych , ale zawsze mialam ciagoty do
      wykluczania miesa z diety. a teraz gdy ktos mnie pyta odpwoiadam iz nie jem z
      powodow;
      1. zdrowotnych
      2. etycznych
      3. smakowych - gdy zrezygnowalam z miesa i zaczelam prowadzic zbilansowana
      diete odkrylam mnostwo smakow....

      wiesz, problem jest taki, iz niektorym to nei wystarcza, draza temat, no i
      wtedy zaczyna sie "ideologowanie ".
      a najbardziej bawi mnie pytanie "a nie brakuje ci miesa?" wtedy odpowiadam "a
      tobei nei brakuje papierowsow/narkotykow/ alkoholu? (w zaleznosci czego ta
      osoba nie uznaje i nie uzywa) :))
      • cyberski Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 14:39
        zamyslona4 napisała:

        [...]
        > a najbardziej bawi mnie pytanie "a nie brakuje ci miesa?" wtedy odpowiadam "a
        > tobei nei brakuje papierowsow/narkotykow/ alkoholu? (w zaleznosci czego ta
        > osoba nie uznaje i nie uzywa) :))

        No tak nie do końca trafne porównanie :))) W końcu mięsot to jednak żywność, a nie używka...
        Ale gdyby zapytać: "a Tobie nie brakuje kaszki jedzonej gdy byłęś niemowlakiem?" to kto wie jaka byłaby reakcja... Ew. można porównać do czegoś czego ta osoba paskudnie nie lubi. Mój ojciec nie cierpi ryb (przykład) :)))

        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
        • zamyslona4 Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 14:41
          cyberski napisał:

          > zamyslona4 napisała:
          >
          > [...]
          > > a najbardziej bawi mnie pytanie "a nie brakuje ci miesa?" wtedy odpowiada
          > m "a
          > > tobei nei brakuje papierowsow/narkotykow/ alkoholu? (w zaleznosci czego t
          > a
          > > osoba nie uznaje i nie uzywa) :))
          >
          > No tak nie do końca trafne porównanie :))) W końcu mięsot to jednak żywność,
          a
          > nie używka...
          > Ale gdyby zapytać: "a Tobie nie brakuje kaszki jedzonej gdy byłęś
          niemowlakiem?
          > " to kto wie jaka byłaby reakcja... Ew. można porównać do czegoś czego ta
          osoba
          > paskudnie nie lubi. Mój ojciec nie cierpi ryb (przykład) :)))
          >

          tak tak- ale ci ludzie sami mowia ze nie moga zyc bez miesa wiec to forma
          nalogu.
          • cyberski Re: Wegetarianizm bez ideologii 28.11.05, 14:54
            zamyslona4 napisała:

            [...]
            > tak tak- ale ci ludzie sami mowia ze nie moga zyc bez miesa wiec to forma
            > nalogu.

            Moja 5 letnia córka pochałania niesamowite ilości jabłek jak na takie małe dziecko. I gdy zdarza się, że w trakcie "napadu jabłkowego głodu" owych owoców brakowac zaczyna to jest płacz i rozpacz wielka...
            Znaczy, że ona ma nałóg, a jabłka to używka? ;))))


            --
            Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
            • drzejms-buond Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 09:47
              cyberski napisał:

              > zamyslona4 napisała:
              >
              > [...]
              > > tak tak- ale ci ludzie sami mowia ze nie moga zyc bez miesa wiec to forma
              >
              > > nalogu.
              >
              > Moja 5 letnia córka pochałania niesamowite ilości jabłek jak na takie małe
              dzie
              > cko. I gdy zdarza się, że w trakcie "napadu jabłkowego głodu" owych owoców
              brak
              > owac zaczyna to jest płacz i rozpacz wielka...
              > Znaczy, że ona ma nałóg, a jabłka to używka? ;))))
              >
              NIE-eee, to znaczy że brakuje jej jakichś witamin. Czy córa też jest WEGE???
    • brumbak : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 16:50

      -- i jest czyms innym niż wegetarianizm
      -co to jest wegetarianizm - wiadomo od tysięcy lat - choc dopiero od 50 lat
      wiadomo powszecnie że jest to styl odżywiania zdrowy , a nawet najzdrowszy
      "
      cyberski piszesz nie na temt
      nie mam nic przeciwko ludziom ktorych nie interesuje idea wegetarinizmu -
      piekna skądinąd
      - świat jest różnorodny
      forum też jest róznorodne
      - więc nie wiem dlaczego ci przeszkadzja ludzie którzy interesuja sie
      wegetarianizmem - ktory to zkolei sklada sie ze stylu odzywiania i idei
      definicja wegetarianizmu byla podawana na forum

      - nie czepiaj sie więc wegetarian i nie wymyslaj kwadratoego koła

      nie ma opery bez śpiewu
      nie ma wegetarianizmu bez idei
      jarstwo jest jak najbardziej OK - ale to cos innego
      • cyberski Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 18:40

        Brumbak...
        A ta różnica pomiędzy wegetarianizmem,a jarstwem wynika z Twoich "decyzji" czy też może z opinii językoznawców?
        No bo słowniki zdają sie sugerować, że jarstwo i wegetarianizm to synonimy... :)))
        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
        • brumbak Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 18:45
          cyberski napisał:
          >Brumbak...
          > A ta różnica pomiędzy wegetarianizmem,a jarstwem wynika z Twoich "decyzji" czy
          > też może z opinii językoznawców?
          > No bo słowniki zdają sie sugerować, że jarstwo i wegetarianizm to synonimy...
          ... cyberski
          , a czy twoje pomysły by wegetarianizm nie miał idei to Twoj pomysł czy wynika z
          opinii kogoś innego :))))))))))))))))))))))))))
          no bo literatura na temat wegetarianizmu jest znana i ogólnie dostepna i wiadomo
          co to jest wegetarianizm :::)))))))))))))))
          • cyberski Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 18:56
            brumbak napisał:

            [...]
            > ... cyberski
            > , a czy twoje pomysły by wegetarianizm nie miał idei to Twoj pomysł czy wynika
            > z opinii kogoś innego :))))))))))))))))))))))))))
            > no bo literatura na temat wegetarianizmu jest znana i ogólnie dostepna i wiadomo co to jest wegetarianizm :::)))))))))))))))

            No oczywiście, że wiadomo co to jest wegetarianizm...
            Słowniki definiuja to jako jeden zze sposobów odżywiania...
            Niektóre słowniki mówią, że wegetarianizm MOŻE mieć podbudowę, ogólnie mówiąc, ideologiczną...
            Czy zatem nie jest tak, że warunkiem koniecznym wegetarianizmu jest stosowanie diety bezmięsnej, a warunkiem niekoniecznym podbudowa ideologiczna diety?
            Albo prościej :)))
            Zgodnie z definicjami słownikowymi wegetarianin to ktoś kto Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ odzywia się bezmięsnie i kto MOŻE ALE NIE MUSI podbudowywać tego ideologią...
            Tak czy nie?


            --
            Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
            • brumbak Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 19:06
              cyberski napisał:

              >
              > Albo prościej :)))
              > Zgodnie z definicjami słownikowymi wegetarianin to ktoś kto Z CAŁĄ PEWNOŚCIĄ
              od żywia się bezmięsnie i kto MOŻE ALE NIE MUSI podbudowywać tego ideologią...
              > Tak czy nie?
              >............
              \cyberski - czy cos oprócz slownika czytałes na temat wegetarianizmu?
              jak myslisz - czy akurat w języku polskim - deficnicja wegetarianizmu jest
              dobrze i prawidłowo utrwalona w swiadomości społecznej - także wsród twórców
              slowników:))) tak czy nie ?



              >

              --
              " Nadal pamiętam, gdy jako chłopiec uradowałem się z powodu zamknięcia ostatniej
              rzeźni."
              H.G. WELLS
              • cyberski Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 19:30
                brumbak napisał:

                [...]
                > \cyberski - czy cos oprócz slownika czytałes na temat wegetarianizmu?
                > jak myslisz - czy akurat w języku polskim - deficnicja wegetarianizmu jest
                > dobrze i prawidłowo utrwalona w swiadomości społecznej - także wsród twórców
                > slowników:))) tak czy nie ?

                No to tak...
                Zrobiłem przegląd posiadanych przeze mnie i przeczytanych książek o wegetarianiźmie i ma się to tak:
                1. Maria Grzycimska - Potrawy jarskie
                2. Wanda Piotrowiakowa - Wegetarianizm
                3. Maria Grodecka - Wszystko o wegetarianiźmie
                4. Zofia Maciesowicz - Dieta wegetariańska
                5. Maria Bartnik - Wegetarianizm

                Było jeszcze kilka, ale w tej chwili pożyczone i dokładnych tytułów, ani autorów podać niestety nie mogę.
                Poza Panią Grodecką pozostałe osoby uznają wegetarianizm za dietę.
                Ilościowo zatem wygrywają...
                Jakościowo moim zdaniem też, bo Pani Grodecka, choć bardzo stara się by jej ksiązka miała znamiona opracowania popularno-naukowego to strzela sobie samobója wplatając do swojego opracowania wielce "naukowe" pojęcie karmy... (w moim wydaniu na stronie 308)

                --
                Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
                • troppo_bella Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 21:48
                  Trochę tolerancji, brumbak, bo zajadły jesteś, jakbyś się żywił golonką.

                  Można nie jeść tego, co wiemy i wierzyć w związane z tym pomysły, można tez nie
                  jeść i nie wierzyć, mam wrażenie, że obie opcje mogą sobie spokojnie
                  współistnieć na tym najlepszym ze światów. Kto lepszy, kto gorszy? Ten lepszy,
                  kto tolerancyjny, i potrafi w sobie znaleźć cierpliwość i chrześcijańską
                  caritas dla ludzi o innym pomyśle na życie.

                  Czego życzę sobie i Tobie.


                  --------
                  - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
                  ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
                  • brumbak Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 28.11.05, 23:21
                    roppo_bella napisała:

                    > Trochę tolerancji, brumbak, bo zajadły jesteś, jakbyś się żywił golonką.
                    ............
                    coś ci sie pomyliło, nigdzie w powyższych postach nie znajdz\iesz czegoś takiego
                    co by wypłyneło z mojej klawiatury, zwykła pomyłka
                    wręcz przeciwnie
                    - jestem jak najbardziej za róznorodnosćia( nawet jestem autorem wątku pochwała
                    róznorodności)
                    jarstwo czy tez dieta bezmiesna doskonale miesci się w tematcye forum i nie mam
                    nic do nikogo kto taka postawe zajmuje
                    - zauwaz ,ze to kryptonim ceberski doszukuje sie jakiegos podejarznego wg niego
                    podtekstu w tzw, wegetarianach ideologicznych ( jakaś chora konstrukcja)
                    i stąd zapewne jego pomysł wegetarianizmu bez ideologii ( opery bez śpiewu
                    baletu bez tanca)

                    a z cyberskim rozmawiam w konwencji przez niego samego narzuconej- rozmawiamy
                    tym samym tonem
                    dlaczego wieć to mnei akurat posądzasz o zajdałość a nie chęc spokojnego i
                    rzeczowego wyjaśnienia swych stanowisk ?

                    ść tego, co wiemy i wierzyć w związane z tym pomysły, można tez nie
                    >
                    > jeść i nie wierzyć, mam wrażenie, że obie opcje mogą sobie spokojnie
                    > współistnieć na tym najlepszym ze światów. Kto lepszy, kto gorszy? Ten lepszy,
                    > kto tolerancyjny, i potrafi w sobie znaleźć cierpliwość i chrześcijańską
                    > caritas dla ludzi o innym pomyśle na życie.
                    >
                    > Czego życzę sobie i Tobie.
                    --
                    " Nadal pamiętam, gdy jako chłopiec uradowałem się z powodu zamknięcia ostatniej
                    rzeźni."
                    H.G. WELLS
                    • troppo_bella Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 29.11.05, 12:58
                      Nadintepretujesz słowa imć cyberskiego, mam wrażenie:

                      - zauwaz ,ze to kryptonim ceberski doszukuje sie jakiegos podejarznego wg niego
                      > podtekstu w tzw, wegetarianach ideologicznych ( jakaś chora konstrukcja)

                      POdejrzanego to on, moim zdaniem, nie widzi nic, on po prostu widzi, że są
                      tacy, którzy ideologii nie wyznają. No są, wybacz.

                      > i stąd zapewne jego pomysł wegetarianizmu bez ideologii ( opery bez śpiewu
                      > baletu bez tanca)

                      Butów bez sznurowadeł, konia bez siodła, kina bez dźwięku, pończoch bez
                      podwiązek, beretu bez antenki raczej.





                      --
                      - Ale na cóż zda się - pomyślała Alicja - udawanie dwóch osób na raz, kiedy
                      ledwie wystarczy mnie na jedną, godną szacunku osobę.
                • brumbak Prosty test na tzw. wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 17:27
                  Autro wątku i parę innych osób twierdza jakoby istniało coś takiego jak
                  wegetarianizm bez ideologii- byc może maja na mysli diete bezmiesna, np,
                  zaordynowaną przez lekarza z poodu kłopotów zoładkowych.

                  --Prosty test pozwala na zorientowanie sie czy rzeczywiście dana osoba ma taki
                  pogląd ,ze można byc wegetarianinem bez żadnej ideologii..
                  TEST:
                  > Udajesz ise do rzeźni miejskiej i waz z odwiedzjącym też tą stronę s**opty
                  oglądacie "linie produkcyjną". s***opty zauważa że urządzenia sa sprawne ,
                  pistolety do wstrzeliwania kołków w glowe działaja bez zarzutu..
                  TY
                  a/ patrzysz na to obojętnie
                  b/ jest to dla ciebie widok straszny okropny, nie do wytrzymania

                  Rozwiązanie:
                  wybrałaś/eś a/ jesteś osoba którą na pewno nie jest wegetarianinem

                  wybrałes/qaś b/ jestes osobą która podziela idee , podstawy filozofii
                  wegetarianizmu choćbyś werbalnie głosił /a ze jestes "wegetarianinem bez
                  ideologii"
                    • brumbak Re: Prosty test na tzw. wegetarianizm bez ideolog 01.12.05, 22:54
                      iablica.26 napisała:

                      > brumbak napisał:
                      >
                      > > Autor wątku i parę innych osób twierdza jakoby istniało coś takiego jak
                      > > wegetarianizm bez ideologii
                      >
                      > Istotą wegetarianizmu jest niejedzenie mięsa, ideologia jest sprawą drugorzędną
                      > .
                      . Polemizował bym:)Mam nawet pewnośc że to motyw etyczny jest najczęstszy i
                      najwazniejszy dla wegetarian. Zajrzyj do wyników badań sondazowych. POdaje na
                      forum.:)
                • brumbak Re: : Wegetarianizm bez ideologii to jarstwo 29.11.05, 17:32
                  cyberski napisał:

                  >> 3. Maria Grodecka - Wszystko o wegetarianiźmie
                  > > Poza Panią Grodecką pozostałe osoby uznają wegetarianizm za dietę.
                  > Ilościowo zatem wygrywają...
                  > Jakościowo moim zdaniem też, bo Pani Grodecka, choć bardzo stara się by jej
                  ksiązka miała znamiona opracowania popularno-naukowego to strzela sobie
                  samobója wplatając do swojego opracowania wielce "naukowe" pojęcie karmy... (w
                  moim wydaniu na stronie 308)
                  .........
                  może ty strzelasz sobie samobója , publikując taką opinię

                  ( "Na krytyków Goethego":
                  Tu macie pióra - tutaj inkausta--- napiszcie Fausta)
                  >
                  Maria Grodecka pisze pieknie i mądrze . Dla mnie tez pojecie "karmy : jest
                  zbyt abstrakcyjne by w ogóle je rozważąc;; jest mi obce kulturowo.

                  Jednak potrafie uszanowac ,że jest to cześc pewnego innego systemu
                  filozoficzngo , pewnej tradycji ktora niesie ze soba pewne wartości kulturowe.

                  .......
                  piszac tak lekceważąco o książce Marii Grodeckiej aż sie prosisz by i ciebie
                  lekceważono


                  --
                  " Nadal pamiętam, gdy jako chłopiec uradowałem się z powodu zamknięcia
                  ostatniej rzeźni."
                  H.G. WELLS
        • hk47 help!!! 29.11.05, 19:12
          cyberski napisał:

          > No bo słowniki zdają sie sugerować, że jarstwo i wegetarianizm to synonimy...)

          ale prawdopodobnie tylko polskie, zacofane, oparte zapewne na radzieckich tradycjach lingwistycznych słowniki. anglojęzyczne internetowe tezaurusy dobrze chyba wiedzą że tak nie jest, bo nie znaja żadnych synonimów słowa "vegetarian".

          niestety żeby mieć pewność, musiałbym sprawdzić to w druga stronę, a nie wiem jak jest "jarosz" po angielsku.

          stąd moja tytułowa prośba o pomoc....
          • misiu-1 Re: help!!! 29.11.05, 19:30
            translate.pl/odp.php4?direction=2&word=jarosz
            --
            "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
            lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
            (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
              • misiu-1 Re: help!!! 29.11.05, 19:58
                hk47 napisał:

                > ojej, jak w takim razie anglosasi określają wegetarianina bez ideologii?

                To mniej więcej taka sama kwestia, nad jaką zastanawiał się arcysympatyczny
                oberfeldkurat Katz z "Przygód Dzielnego Żołnierza Szwejka":

                - Więc jesteś, bratku - rzekł do Szwejka - Przyprowadzili cię, aha. Macie
                zapałki?
                - Posłusznie melduję, panie feldkurat, że nie mam
                - E, tak, a dlaczego nie macie zapałek? Każdy żołnierz powinien mieć zapałki,
                żeby mógł zapalić papierosa. Żołnierz, który nie ma zapałek, jest... No, co
                jest?
                - Posłusznie melduję, jest bez zapałek. - odpowiedział Szwejk.

                :-))

                --
                "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
                lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
                (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
    • ola787 Ja TEZ:>>> 28.11.05, 19:01
      ja jestem od niedawna wegetarianka, rowniez bez zadnych pobudek ideologicznych.
      Mieso jest pokarmem ciezkostrawnym -jak dla mojego zoladka,dlatego nie jadam
      tez straczkowych. Cierpie na zaawansowana chorobe wrzodowa zoladka i
      dwunastnicy, dlatego latwo mi bylo zrezygnowac z niektorych pokarmow, w tym
      miesa, zeby poczuc sie lepiej.czasem zjem rybe,ale raczej w formie pulpecikow
      czy faszerowana.Po miesie i innych, niekoniecznie miesnych pokarmach, odbija mi
      sie kwasno:<
        • ola787 dzieki:>>> 28.11.05, 19:14
          ja mam troszke trudniej, bo moja dietka nie moze zawierac straczkow:<wlasciwie
          jest bardzo monotonna, ale rezygnacja z miesa przyszla mi naturalnie. ja
          generalnie lubie rzeczy delikatne w smaku, jakies bulki, margaryne, ciasto
          drozdzowe,nalesniki, weglowodany rozmaite-w tym kasze, i z warzywami
          gotowanymi. Lepiej sie po tym czuje i lzej mi w brzuszku. Slyszalam,ze lepiej
          dla ukladu pokarmowego, gdy czlowiek ma luz w zoladku i nie dopycha az do oporu
          jedzenia. Wtedy, z lzejszym zoladkiem, lepiej sie mysli.ale mazlonek moj lubi
          kurczaka-sama mu go pieke,niech je jesli lubi.W koncu mamy demokracje:>
          • misiu-1 Re: dzieki:>>> 28.11.05, 21:47
            O ile mi wiadomo, w chwili obecnej choroba wrzodowa żołądka jest dość łatwa do
            opanowania. Leczy się ją antybiotykami ukierunkowanymi na Helicobacter Pylori.
            Jeżeli jeszcze tego nie zrobiłaś, znajdź dobrego lekarza, który takie leczenie
            wdroży. Po co się męczyć?

            --
            "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
            lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
            (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
          • m.rycho Re: dzieki:>>> 28.11.05, 22:54
            ola787 napisała:
            > ja
            > generalnie lubie rzeczy delikatne w smaku, jakies bulki, margaryne, ciasto
            > drozdzowe,nalesniki, weglowodany rozmaite-w tym kasze, i z warzywami
            > gotowanymi. Lepiej sie po tym czuje i lzej mi w brzuszku. <
            Jedząc prawie wyłącznie takie potrawy aż się prosisz o problemy z trawieniem.To
            można jeść od czasu do czasu ale na co dzień takie jedzenie jest zaprzeczeniem
            prawidłowego odżywiania się.
            Uważam,że powinno się spożywać pieczywo głównie razowe a białe bułki omijać
            szerokim łukiem,warzywa starać się jeść w stanie surowym , o istnieniu czegoś
            takiego jak margaryna zapomnieć.
            • cyberski Re: dzieki:>>> 29.11.05, 07:56
              m.rycho napisał:

              [...]
              > Jedząc prawie wyłącznie takie potrawy aż się prosisz o problemy z trawieniem.To
              >
              > można jeść od czasu do czasu ale na co dzień takie jedzenie jest zaprzeczeniem
              > prawidłowego odżywiania się.
              > Uważam,że powinno się spożywać pieczywo głównie razowe a białe bułki omijać
              > szerokim łukiem,warzywa starać się jeść w stanie surowym , o istnieniu czegoś
              > takiego jak margaryna zapomnieć.

              No niby tak jest jak mowisz, ale...
              Choroby wrzodowe mają to do siebie, że powinno się właśnie unikać surowizn i pieczywa razowego...

              --
              Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
            • babaqba Re: dzieki:>>> 29.11.05, 23:45
              m.rycho napisał:
              > Uważam,że powinno się spożywać pieczywo głównie razowe a białe bułki omijać
              > szerokim łukiem,warzywa starać się jeść w stanie surowym , o istnieniu czegoś
              > takiego jak margaryna zapomnieć.

              Chyba bym umarł w krótkim czasie - prawie nic nie jest dla mnie równie szkodliwe jak ciemne
              pieczywo, no może tylko słodkie ciasta z kremem. Większość warzyw jest także niejadalna. Od
              długiego już czasu jem tylko i wyłącznie mięso i wszelkie dolegliwości żołądkowe i trawienne odjęło
              momentalnie. To nie jest u mnie efekt żadnej ideologii tylko przypadek: czułem się bardzo źle, żona
              wyjechała na kilka dni a w lodówce zostały tylko kiełbasy itp. No to jadłem, a co miałem robić? I nagle
              eureka! Znów mogę wbiegać po schodach bez zadyszki, nie boli mnie brzuch, nie mam gazów ani
              rozwolnienia. No i już tak zostało :)
        • vorto Re: Dorośniecie! 30.11.05, 10:43
          szwet14 napisała:

          > nie posiadam nalogu ideologii

          Bardzo dobrze, tak trzymaj. Najważniejsze, żeby nie jeść zabijanych czujących
          istot nie tylko z egoistycznych powodów (własne zdrówko albo przelotna moda!).
      • cyberski Re: Dorośniecie! 29.11.05, 19:20
        vorto napisała:

        > Wegetarianie bez ideologii, cieszcie się że już nie zjadzcie żywych istot - a
        > do "ideologii" dorośniecie.

        Mam uzasadnione podstawy sądzić, że zanim dorosnę do "ideologii" większość "prawdziwych wegetarian" z ideologii zdąrzy wyrosnąć...


        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
        • vorto I tak zmądrzejesz! 30.11.05, 10:40
          Jeśli nie niebawem, to w przyszłym wcieleniu i tak zmądrzejesz - wtedy z pełną
          świadomoscią nie będziesz jadł zabitych czujacych istot. Na razie ciesz się
          swoim brakiem "ideologi".
        • vorto Re: Dorośniecie! 2 30.11.05, 10:46
          cyberski napisał:

          > vorto napisała:
          >
          > > Wegetarianie bez ideologii, cieszcie się że już nie zjadzcie żywych istot
          > - a
          > > do "ideologii" dorośniecie.
          >
          > Mam uzasadnione podstawy sądzić, że zanim dorosnę do "ideologii"
          większość "pra
          > wdziwych wegetarian" z ideologii zdąrzy wyrosnąć...
          >
          >
          Jeśli nie niebawem, to w przyszłym wcieleniu i tak zmądrzejesz - wtedy z pełną
          świadomoscią nie będziesz jadł zabitych czujacych istot. Na razie ciesz się
          swoim brakiem "ideologi".
      • misiu-1 Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 17:19
        Taaaak. A Polak to nie obywatel Rzeczpospolitej Polskiej, urodzony, mieszkający
        i pracujący w Polsce, mówiący po polsku, tylko ktoś, kto ma urzędowo
        potwierdzone, polskie pochodzenie od przynajmniej dziesięciu pokoleń wstecz, po
        mieczu i kądzieli. :-)))

        --
        "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
        lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
        (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
      • dziefczynqa Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 18:36
        Slownik jezyka polskiego ma na ten temat odmienne zdanie, ale kto by sie tam
        przejmowal slownikiem (pewnie ukladali go jacys opty-kibole z rzezni, a nie
        wspaniali, wegetarianscy "naukowcy"; a jesli ktos sie bardzo postara, to doszuka
        sie w tym tez pewnie wplywow tradycji radzieckiej etc.).

        Robcie kochani swoje, tworzcie sobie nowomowe, pozerajcie "wspolwyznawcow",
        ktorych uznacie za niewystarczajaco gorliwych, mowcie miesozernym znajomym, ze
        maja zwloki na talerzu, tylko potem nie robcie z siebie ofiar losu i nie
        placzcie tutaj, ze jestescie biedni, poszkodowani, nierozumiani i musicie sie
        tlumaczyc innym z zawartosci swojego talerza (szczyt hipokryzji, niekonsekwencji
        i przewrotnosci...bleeee).
    • pisareczka1 Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 17:25
      "Ciekaw jestem czy pośród forumowiczów są osoby, które podobnie jak ja, nie fil
      ozofują nad bezmięsnością swojej diety? Jeśli tak to czym się kierują/kierowały wybierając ten sposób odżywiania?"

      Zaprzeczasz sam sobie, bo pytanie o to czym się ludzie kierowali w wyborze takiej diety jest równoważne z pytaniem o ich ideologię. Idea to przecież nic innego jak pewien sposób na życie, często odległy od ogólnie panujących
      i przyjętych norm. Poza tym wydajesz się bardzo zadufany w swoich wypowiedziach, zupełnie jak byś nie chciał przyjąć do wiadomości, że ktoś może mieć inne spojrzenie na tę samą rzecz niż TY, a wymienianie po koleji wszystkich przeczytanych książek o wege jest po prostu śmieszne. Facet Cię sprowokował pisząc, że nic nie czytałeś, a Ty raz-dwa przedstawiłeś mu całą listę. Czy zawsze kiedy ktoś Ci rozkazuje skoczyć, Ty pytasz jak wysoko? Poza tym czuję się zbulwersowana, iż umieszczasz na forum temat, o którym jak ktoś mąrdy wcześniej powiedział, nie masz bladego pojęcia. Wegetarianizm, to styl życia-zarówno w sposobie ubierania się, jak i używaniu odpowiednich środków kosmetycznych i tak dalej i tak dalej. Jeżeli jest to dla Ciebie tylko i wyłącznie dieta, to nie ma to nic wspólnego z wegetarianizmem i nazywa się zupełnie inaczej. Mylisz pojęcia biedaku, więc proszę nie wprowadzaj ludzi w błąd, gdy piszesz głupoty.
      • dziefczynqa Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 18:14
        > ż umieszczasz na forum temat, o którym jak ktoś mąrdy wcześniej powiedział, nie
        > masz bladego pojęcia.

        Ktos madry? LOL
        Po przeczytaniu zacytowanego zdania jestem gotowa postawic dolary przeciwko
        orzeszkom, ze zbulwersowana "pisareczka1" = brumbak.

        Btw. nie sadzilam, ze takie z pozoru niewinne pytanie, ktorym Cyberski rozpoczal
        ten watek, moze wywolac az taka burze.
        • hk47 Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 18:39
          całe szczęście że burza się rozpętała, bo towarzyszący
          jej deszcz pięknych i mądrych wypowiedzi Prawdziwych
          Wegetarian zmył tego farbowanego lisa któym okazał się
          być Cyberski do czysta.

          i dobrze mu tak, oczukańczej swołoczy, przynajmniej teraz wie że:
          - nie ma prawa nazywać się wegetatarianinem
          - nie ma o wegetarianizmie bladego pojęcia
          - nie dorósł do tej szczytnej ideologii
          - jest zadufany w sobie

          czekam na więcej cięgów, bo to ciągle za mała kara dla niego za
          danie wiary powszechnie obowiazującym, słownikowym definicjom
          wegetarianizmu.

          niech wie łobuz czyja racja jest najczyjsza!


    • cyberski Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 19:00
      No właśnie...
      Językoznawcy się nie znają...
      Uczestnicy pierwszego spotkania wegetarian w 1847r w Londynie którzy zdefiniowali pojęcie wegetarianizmu jako bezmięsnego sposobu odzywiania się też się nie znają...

      Znają się "prawdziwi wegetarianie" :)))
      Oni wiedzą lepiej, bo... bo tak wygodniej i już :)))
      To takie podobne do "prawdziwych katolików" spod znaku o. Rydzyka
      I "prawdziwych Polaków" spod znaku LPR
      I "prawdziwych aryjczyków" spod znaku Hitlera...


      --
      Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
      • brumbak Re: Wegetarianizm bez ideologii 02.12.05, 19:53
        cyberski napisał:

        > Znają się "prawdziwi wegetarianie" :)))
        > Oni wiedzą lepiej, bo... bo tak wygodniej i już :)))
        > To takie podobne do "prawdziwych katolików" spod znaku o. Rydzyka
        > I "prawdziwych Polaków" spod znaku LPR
        > I "prawdziwych aryjczyków" spod znaku Hitlera...
        > .............
        takie szyderstwo przypomina jako żywo netody ubeckie
        >


        --
        " Nadal pamiętam, gdy jako chłopiec uradowałem się z powodu zamknięcia ostatniej
        rzeźni."
        H.G. WELLS
    • masaladosa Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 20:29
      prawda ziejaca z niektorych postow jest taka
      ze dla ich autorow wegetarianizm jest przyczynkiem
      do poprawiania sobie samopoczucia i podnoszenia samooceny
      i doprawdy odnosze wrazenie ze bez niego czuliby sie bezwartosciowi
      zas tych ktorzy 'bezideowo' nie jadaja miesa
      traktuja jako zagrozenie swego-z takim trudem zbudowanego-pozytywnego wizerunku
      a przeciez taka 'bezideowosc' nie jest w zadnej mierze dla idei niebezpieczna
      no chyba ze ma sie do niej podejscie rzeklbym fanatyczne...

      mdosa
      --
      stosowanie zasady oko za oko
      spowoduje wylacznie ze na swiecie
      pozostana sami slepcy
      Gandhi
      • m.rycho Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 20:45
        masaladosa napisał:
        >prawda ziejaca z niektorych postow jest taka
        > ze dla ich autorow wegetarianizm jest przyczynkiem
        > do poprawiania sobie samopoczucia i podnoszenia samooceny<
        To jest właśnie sedno sprawy, a my to dobre samopoczucie i samoocenę co
        poniektórym osobom ośmielamy się popsuć.
    • 156cm Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 20:37
      To ja juz sama nie wiem, czy jestem wegetarianka, czy tylko farbowana lisica.
      Czuje sie winna.Czy schaboszczak moze zagluszyc moje poczucie winy?
      I poza tym te skorzane buty na ktore teraz patrze... o Boze! I skorzany pasek!!
      Nie jadam miesa, bo mam grupe krwi A i moj organizm nie potrafi i nigdy nie
      nauczy sie trawic miesa. Moja corka ma grupe krwi 0 i wlasciwie podstawa jej
      diety powinno byc mieso. Kupuje jej wiec organiczna wolowine, organicznego
      bawola i drob. Nie lubie zapachu ani wygladu miesa, a moja corka tak i nie jest
      to absolutnie ani moja ani jej decyzja, tylko naszych genow. Zyje w zgodzie z
      moim cialem, bo je lubie i dbam o nie.
      To w koncu mam ideologie, czy nie? I czy to bardzo zle?
      P.S. Czy myslicie, ze moj jamnik powinien byc wegetarianem?
      • rawita a ja nie ufam krzykaczom 29.11.05, 20:44
        Od 13 lat jestem niezideologizowaną wegetarianką. Z filozoficzną stroną
        niejedzenia mięsa nigdy nie byłam zbyt związana, chociaż bardzo szanuję
        radykalne wegetariańskie tradycje, takie jak dżinizm i krisznaizm, oraz tą
        garstkę osób, która rzeczywiście w swoim życiu konsekwentnie realizuje zasadę
        nie krzywdzenia zwierząt.
        Wyjątkowo zacietrzewione wypowiedzi "walczących" wegetarian zawsze jednak biorę
        w pewien nawias. W moim liceum masę ludzi przestało jesć mięso, nosić produkty
        ze skóry i zaczęło nawracać wszystkich dookoła. Tyle, że rzadko kiedy wytrwało w
        tym dłużej, niż rok. W chwili obecnej większość radośnie wcina mięso i oddaje
        się jakiemuś nowemu hobby. Z całej "ideologii" po prostu wyrosło. Dlatego
        zaczynam podejrzewać, że duża część tej zajadłej i krzykliwej obrony
        wegetarianizmu (choćby w opozycji do "jarstwa" jak tutaj), to często po prostu
        objaw zwykłej agresji, dla której obrona zwierząt jest tylko pretekstem.
        • knur_izydor Re: a ja nie ufam krzykaczom 29.11.05, 20:53
          I racja!!! Sam Izydor nie je mięsa (bo nie znosi produktów białkowych), ale nie
          jest "wegetarianinem ideologicznym". Za to najbardziej rozwalają go
          ci "ideologiczni", krzyczący o cierpieniu zwierząt i jednocześnie noszący
          odzież ze skóry.
          --
          Towarzysze!!! W czasie kiedy czytacie ten post, stonka ziemniaczana atakuje
          wasze kartofle.
        • k69k4 Re: a ja nie ufam krzykaczom 29.11.05, 22:00
          Przestałem jeść mięso ok. 12 lat temu. Nikt mnie do tego nie namawiał, nie mam
          tez żadnych znajomych wegetarian. Po prostu nie przepadałem za mięsem i od
          kiedy się usamodzielniłem natychmiast je z radością wyeliminowałem z mojej
          diety. O dziwo - doiero kilka lat później sie dowiedziałem, iż moja grupa krwi
          czyli O Rh minus jest ... tzw. mięsożerna! Uśmiałem sie z tego zdrowo. Przyznam
          szczerze że na początku okresu przejsciowego byłem naładowany w pewnym stopniu
          ideologią, zaczytywałem sie w Pani Grodeckiej i Kowalewskiej, ale dziś
          pozostała właściwie po prostu dieta bezmięsna i tyle. Nie staram się też
          obecnie podbudowywac sposobu odżywiania żadną ideologią. Zdarza mi się czasem w
          gościach zjesć rybę, rosół czy inną zupę na kościach, a nawet schaboszczaka -
          ale ... nie mam po tym kaca moralnego. Być może to niekonsekwencja, ale nie
          jestem za to niewolnikiem żadnej ideologii. Noszę tez wszak skórzane
          przedmioty - buty, pasek do spodni czy portfel i jakoś z tym żyję.
          Niezdecydowanym dodam, iż dieta ta służy mi zdrowiem i sprawnością fizyczną:
          pływam, biegam maratony, uprawiam narciarstwo. Jestem też honorowym krwiodawcą.
      • giuditta Wegetarianka? 29.11.05, 21:31
        To bardzo ciekawe, co wszyscy piszecie. Apropos grupy krwi to mam grupe 0RH+ i
        nigdy odkad pamietam nie przepadalam za miesem (!?). Ew. tolerowalam kurczaka,
        ale tylko piersc albo inne biale mieso i najlepiej z duza iloscia przypraw, zeby
        zabic smak.
        Ok. siedem lat temu, majac lat 15 postanowilam nie jesc miesa w ogole i
        wytrzymalam w tym postanowieniu jakis rok. Potem jadlam mieso, ale bardzo bardzo
        rzadko z wlasnego wyboru, na ogol w gosciach albo jedzac gdzies na miescie. Z
        czasem mieso wydalo mi sie nie tylko ohydne w smaku, jak czulam wczesniej, ale
        tez w formie (ta struktura, sciegna, etc!). Jakies 4 (dokladnej daty nie ma)
        lata temu znowu przestalam jesc mieso. Z ryb jadam tylko tunczyka, ale bardzo
        bardzo rzadko - chociaz uwazam, ze ryby to takie samo mieso jak krowa. Ale nadal
        jadlam zupy gotowane na miesie. Ok ponad roku nie jem tez zup. Jednak nosze buty
        ze skory, bo te sztuczne nadal sa w Polsce kiepskiej jakosci (niestety) i
        np.przemakaja. Jesli mam wybor stosuje kosmetyki nietestowane na zwierzetach,
        ale nie moge pozwolic sobie na taki luksus w pelni bo a/nie mam tyle pieniedzy
        (na ogol to sa te drozsze kosemtyki) b/jestem alergikiem i niestety te
        kosmetyki, ktore byly testowane na zwierzetach sa "pewniejsze". Nie zmienia to
        faktu, ze jestem swiadoma tego, co sie dzieje w laboratoriach i jest to dla mnie
        bardzo przykra swiadomosc, ze z takich metod pozyskiwania kosmetykow/lekow
        korzystam.

        Wlasnie - ideologia. Pierwotnie za brakiem miesa stal walor smakowy, potem
        doszedl estetyczny. A w koncu pojawila sie tez satysfakcja, ze w miare skromnych
        mozliwosci nie biore udzialu w masowych mordowaniu zwierzat (nie liczac
        kosmetykow). I coraz wieksze obrzydzenie na widok ludzi zajadajacych sie miesem,
        zwl. jakimis krwistymi i zylastymi elementami ciala zwierzecia. Ogolnie rzecz
        biorac z czasem okazalo sie, ze dodatkowym atutem mojego niejedzenia miesa jest
        to, ze nie przylaczam sie do zabijania zwierzat. I musze przyznac, ze tak -
        czasem czuje uczucie wyzszosci jak widze tlustych facetow obzerajacych sie
        golonka w restauracji.

        Calym moim bledem jest niedostosowanie diety do braku miesa i choc nie mam
        anemii, to np. duzo spie i na pewno brakuje mi jakis mikroelementow. Staram sie
        jesc w knajpach wegetarianskich, a jeszcze chetniej w weganskich (ostatnio
        zaczynaja mnie rowniez obrzydzac jajka, ale z nich jest juz naprawde trudno
        zrezygnowac). Od pewnego czasu jem wiecej warzyw i ryzu, mniej makaronu i
        bialego pieczywa (zawsze wolalam ciemniejsze).
        • 156cm Re: Wegetarianka? 29.11.05, 22:26
          Droga Giuditto,dobra,zbalansowana dieta polega na tym, aby czuc sie dobrze,
          spac tyle ile potrzeba i nie miec wrazenia, ze brakuje Ci mikroelementow. Po
          kilku latach nieodpowiedniej diety tracisz naturalny instynkt i Twoj
          bombardowany nieodpowiednim pokarmem organizm nie potrafi juz wiecej wybierac
          tego, czego potrzebuje. Moje dziecko od malego nie cierpialo jogurtu, mleka,
          pszenicznego chleba czy pomaranczy. No wiec jako dobra mama do niczego nie
          zmuszalam, ale przemycalam i byl jogurt bardziej kremowy lub nie czyste mleko
          ale kakao, itp. Po kilku latach odkrylam, ze moje dziecko powinno unikac
          wszelkiego nabialu (jedynie dopuszczalna jest mozarella), powinno unikac
          pszenicy czy pomaranczy. Organizm mojej corki czy kazdy inny sam wie przed czym
          sie bronic i czym sie zywic. Poniewaz na skutek moich zabiegow po kilku latach
          moje dziecko zaczelo zajadac sie jogurtem, trudno bylo jej z niego zrezygnowac.
          Wiec po prostu zaczela go jesc rzadziej a teraz po kilku miesiacach juz nie ma
          takiej potrzeby i do jogutu absolutnie jej nie ciagnie. Obudzil sie jej
          organizm z naturalnym instynktem. Ja jako dziecko np. uwielbialm mleko, mimo iz
          nie dzialalo na mnie najlepiej. Teraz nie pije mleka krowiego, zbrzydza mnie
          zapach, widok itp. i rowniez wiem dlaczego. Oczyscilam sie z mleka i teraz juz
          go nie potrzebuje, bo jest dla mnie po prostu szkodliwe. Natomiast uzaleznilam
          sie od mleka sojowego i tez wiem dlaczego. Jestes tym co jesz. Bardzo prawdziwy
          banal. Jedzenie moze nie mamy problemow z alergia, przeziebieniami, itp. Nie
          pamietam nawet kiedy po raz ostatni miala katar. Jesli polowa jej klasy jest w
          domu z grypa, ona nalezy do polowy, ktora zdrowa siedzi w klasie. Mieso to
          niekoniecznie smierdzace sciegna. Jest roznica miedzy kurczakiem a kurczakiem
          czy wolowina a wolowina. Mieso nieorganiczne rzeczywiscie brzydko pachnie, ma
          paskudny kolor i zle pewmie smakuje. Nie ma takze wartosci odzywczych takich
          jakie powinno miec. Mieso organiczne natomiast spelnia takie potrzeby, nie
          zasmieca organizmu, tylko go zywi. No i jeszcze przyklad z estetyki, przez
          kilka lat nie udawalo mi sie zrzucic nielubianych i zbednych 5 kg. Po zmianie
          diety nie robiac kompletnie NIC, owe 5kg zniknelo bezpowrotnie. Na zawsze.
          Kazdy sam wybiara swoj styl zycia, diete, itp. Probowalam mnostwa roznych
          rzeczy, ale logiczna chemia przemawia do mnie najbardziej. Jestesmy chemicznym
          tworem ktory z pewnymi substancjami reaguje dobrze, a niektore odrzuca. I nie
          ma tu nic do rzeczy filozofia zyciowa. To tak jak nie kazdemu jest dobrze w
          kolorze niebieskim.
    • cyberski HAHAHA... szczególny przypadek testu Brumbaka :))) 29.11.05, 21:53
      brumbak napisał:

      [...]
      > --Prosty test pozwala na zorientowanie sie czy rzeczywiście dana osoba ma taki
      > pogląd ,ze można byc wegetarianinem bez żadnej ideologii..
      > TEST:
      > > Udajesz ise do rzeźni miejskiej i waz z odwiedzjącym też tą stronę s**opt
      > y
      > oglądacie "linie produkcyjną". s***opty zauważa że urządzenia sa sprawne ,
      > pistolety do wstrzeliwania kołków w glowe działaja bez zarzutu..
      > TY
      > a/ patrzysz na to obojętnie
      > b/ jest to dla ciebie widok straszny okropny, nie do wytrzymania
      >
      > Rozwiązanie:
      > wybrałaś/eś a/ jesteś osoba którą na pewno nie jest wegetarianinem
      >
      > wybrałes/qaś b/ jestes osobą która podziela idee , podstawy filozofii
      > wegetarianizmu choćbyś werbalnie głosił /a ze jestes "wegetarianinem bez
      > ideologii"

      Brumbak...
      Logika testu powala na kolana...
      Jak optymalny w tej rzeźni zapłacze nad losem zwierząt to znaczy w/g testu że jest wegetarianinem, hahaha!!!

      No Brumbak... to był Twój "rekord świata"! :)))))
      Z Twojego testu wynika bowiem, ze w określonych przypadkach optymalny będzie w/g Twoich kryteriów wegetarianinem, a ktoś niejedzący mięsa, ale niewzruszony wegetarianinem nie będzie :)))))


      --
      Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
      • brumbak : HAHAHA... szczególny przypadek cyberskiego 29.11.05, 23:07
        cyberski napisał:

        > lozofii
        >
        > Logika testu powala na kolana...
        > Jak optymalny w tej rzeźni zapłacze nad losem zwierząt to znaczy w/g testu że
        jest wegetarianinem, hahaha!!!
        >
        > No Brumbak... to był Twój "rekord świata"! :)))))
        > Z Twojego testu wynika bowiem, ze w określonych przypadkach optymalny będzie
        w/ g Twoich kryteriów wegetarianinem, a ktoś niejedzący mięsa, ale niewzruszony
        wegetarianinem nie będzie :)))))
        >...................
        ha hahahahahah cyberski ,,, choc tak naprawde to smutne co piszesz
        1/ twój absurdalny pomysł wegetarianina bez ideologii( bez idei) niewzruszonego
        na cierpienie zwierząt

        nie ma takich

        jezeli deklarujesz sie jako "wegetarianin bez ideologii"
        i jak wynika z twego postu jestes niewzruszony i nie dasz się "nabrać " na
        cierpienia zwierzat i ich zabijanie zweirzat i ani nie mrugniesz okiem
        -to oczywiście nie jestes wegetarianinem

        > no to jak jest w końcu z toba " wegetarianinem bez ideologii"
        > Stałbys niewzruszony obok zabijanego w rzeźni świniaka - czy by to cie ruszyło?
        Odpowiedz internautom, poniewaz to ty zaczałes wątek w którym prezentujesz
        pewną tezę , ktora legła w gruzach.

        --
        " Nadal pamiętam, gdy jako chłopiec uradowałem się z powodu zamknięcia ostatniej
        rzeźni."
        H.G. WELLS
        • misiu-1 Re: : HAHAHA... szczególny przypadek cyberskiego 29.11.05, 23:23
          brumbak napisał:

          > jezeli deklarujesz sie jako "wegetarianin bez ideologii"
          > i jak wynika z twego postu jestes niewzruszony i nie dasz się "nabrać " na
          > cierpienia zwierzat i ich zabijanie zweirzat i ani nie mrugniesz okiem
          > -to oczywiście nie jestes wegetarianinem

          Jeżeli przy tym nie je mięsa, to JEST wegetarianinem. W 100% zgodnie z
          encyklopedyczną definicją wegetarianizmu. Nie Ty, na szczęście, określasz normy
          językowe.

          > poniewaz to ty zaczałes wątek w którym prezentujesz
          > pewną tezę , ktora legła w gruzach.

          W gruzach legł Twój absurdalny test, ponieważ nie odnosi się w ogóle do sedna
          wegetarianizmu.

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
          lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
          (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
        • misiu-1 Nowa definicja wegetarianizmu 29.11.05, 23:39
          Propozycja do wielce szanownego grona językoznawców-encyklopedystów:

          Wegetarianizm m IV, D. -u, Ms. ~zmie, blm
          Wrodzony lub nabyty brak odporności psychicznej wobec widoku zabijania,
          dokonywanego wyłącznie przez człowieka, zwierząt niektórych gatunków, np.
          świnia, krowa lub owca.

          Szanowni państwo, zróbcie przyjemność brumbakowi i przyjmijcie powyższą
          definicję jako obowiązujacą. :-))

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
          lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
          (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
        • cyberski Re: : HAHAHA... szczególny przypadek cyberskiego 30.11.05, 08:51
          Brumbak...
          Po pierwsze...
          Jak już nie masz argumentów do polemizowania z moimi poglądami to zabierasz się za dyskredytowanie rozmówcy... Taka klasyczna i dość prymitywna metoda manipulacji dskusją: nie mogę kogoś pokonać na argumenty to spróbuję udowodnić, że ten ktoś to "kretyn" :)))
          Jak w tytule Twojego postu...
          Dla mnie był to "szczególny przypadek TESTU Brumbaka", a Ty zmieniłeś to sobie na "szczególny przypadek cyberskiego"... nie "poglądów cyberskiego" tylko jego samego :)))

          Po drugie...
          Pojęcie "wegetarianizm" ma swój źródłosłów w łacinie i do tego języka powinno być odnoszone, a nie do języka angielskiego. W języku polskim dokładnym odniesieniem do słowa "wegetarianin" jest słowo "jarosz", a do "wegetarianizm" - "jarstwo". Jedno i drugie oznacza dokładnie to samo w różnych językach...
          Tworząc własne, wygodne dla siebie, rozumienie słowa "wegetarianizm" zachowujesz się jak Wielki Brat z powieści Orwella "1984" - on też dopasowywał fakty do swoich potrzeb, a nawet fakty tworzył. Jesli to porównanie Ci nie odpowiada to był jeszcze jeden, tym razem rzeczywiście istniejący człowiek. Nazywał się Józef Wisarionowicz, ale historia zna go jako Stalina. On to powiedział, że: "jeśli fakty przeczą naszym interpretacjom, tym gorzej dla faktów"...

          Po trzecie...
          Nie ma co się zastanawiać czy stanąłbym obok zabijanego świniaka i czy by to mnie wzruszyło, czy nie...
          Ja obok takiego świniaka stawałem i choć znam zajęcia duzo przyjemniejsze dla mnie to traktowałem to nie w kategoriach "doświadczeń estetycznych" tylko jako konieczność życiową... Trzeba było pomóc mojemu, dziś już byłemu, teściowi...
          Sam by nie dał rady go ubić, a coś jeść musiał...
          Fakt, mógł zjeść coś niemięsnego, ale on wolał jeść mięso. Dorosły człowiek i jego decyzja...
          Żeby było jasne. Jeśli do mnie przychodzą wszystkojedzący, a wiem, ze np. bardzo lubią kurczaki to robię je dla nich... Ponoć kurczak w pieprzu ziołowym w moim wykonanu to rewelacja (ich zdaniem, ja nigdy nawet nie spróbowałem...)

          Po czwarte...
          To, że uważasz Panią Grodecką za mniejszy lub większy autorytet w polskim wegetarianiźmie to Twoje prawo. Tak samo jak moim prawej jest traktować twórczośc Pani Grodeckiej obojętnie...
          Bawi mnie jedynie to, że osoba, skąd inąd wykształcona, starając się by ksiązka "Wszystko o wegetaraniźmie" miała wizerunek książki popularno-naukowej, "sieje takie kwiatki" jak karma, reinkarnacja itp. nadając im, a raczej próbując im nadać, naukowy szyt...
          To z lekka dyskwalifikuje "naukowośc" tej ksiązki...

          Po piąte...
          Nadal nie odpowiedziałeś jak tam z Twoim praktykowaniem tolerancji dla potrzeb innych...
          Gdyby ktoś optymalny przyszedł do Ciebie do domu to ugotowałbyś mu/jej optymalny obiad tak by poczuł/poczuła się u Ciebie dobrze, czy może wolałbyś nad jego/jej samopoczucie wynieść swoje samopoczucie?
          Czyli innymi słowy...
          Czy ważniejszy jest dla ciebie drugi człowiek, czy Twoje poglądy?


          --
          Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
          • brumbak Re: : HAHAHA... szczególny przypadek cyberskiego 30.11.05, 09:11
            cyberski napisał:

            > ...
            > Jak już nie masz argumentów do polemizowania z moimi poglądami to zabierasz
            się za dyskredytowanie rozmówcy... Taka klasyczna i dość prymitywna metoda
            manipulacji dyskusją: nie mogę kogoś pokonać na argumenty to spróbuję
            udowodnić, że ten ktoś to "kretyn" :)))
            > etc.
            - mnipulacje, krętactwo i inwektywy- to potrafisz

            jak widzisz cyberski twój poprzedni bardzo obraźliwy post z LPRem i Hitlerem
            zniknął natychmiast z forum - tamtym postem skompromitowałes sie totalnie



            • cyberski Nieśmiało zauważam, że się "pomyliłeś" Brumbak :)) 30.11.05, 09:22
              brumbak napisał:

              [...]
              > > etc.
              > - mnipulacje, krętactwo i inwektywy- to potrafisz
              >
              > jak widzisz cyberski twój poprzedni bardzo obraźliwy post z LPRem i Hitlerem
              > zniknął natychmiast z forum - tamtym postem skompromitowałes sie totalnie

              Brumbak...
              "Pomyliłeś się niechcący" ;)))))
              List nadal jest, bo i nie ma go za co usuwać...
              Wszak porównałem tylko metody, a nie ludzi :)))

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=353&w=32632477&a=32739409
              A jakby Ci się nie chciało na link to poszukaj sobie "ręcznie"...
              "Wegetarianizm bez ideologii" Cyberski 29.11.05 19:00


              --
              Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
                • cyberski Re: Nieśmiało zauważam, że się "pomyliłeś" Brumba 30.11.05, 10:07
                  brumbak napisał:

                  [...]
                  > ponownie zgłaszam do kosza i na abuse
                  > to taki post ktory należy do kategorii "podłe"
                  > i łamie regulamin forum

                  Taaa...
                  "Prawda w oczy kole"...
                  Choć poglądy inne to metody ich głoszenia w niektórych kwestiach te same... :)))

                  --
                  Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
                • misiu-1 Re: Nieśmiało zauważam, że się "pomyliłeś" Brumba 30.11.05, 10:28
                  brumbak napisał:

                  > ponownie zgłaszam do kosza i na abuse
                  > to taki post ktory należy do kategorii "podłe"
                  > i łamie regulamin forum

                  Któryż to punkt regulaminu łamie, złotko? Chyba Twojego własnego regulaminu?
                  Do kategorii, o której wspomniałeś, zalicza się, licząc z grubsza, połowa
                  postów podpisanych "brumbak".

                  --
                  "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
                  lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
                  (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
            • misiu-1 Kliniczny przypadek - konieczne badania 30.11.05, 20:12
              No, tak. To było do przewidzenia. Cyberski też okazał się optymalny.

              Czy jest na sali lekarz???????

              --
              "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
              lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
              (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
              • cyberski Re: Kliniczny przypadek - konieczne badania 30.11.05, 22:20
                misiu-1 napisał:

                > No, tak. To było do przewidzenia. Cyberski też okazał się optymalny.
                >
                > Czy jest na sali lekarz???????
                >
                Misiu-1...
                A co takiego wiekopomnego odkrył Brumbak?
                Sorki, ze pytam, ale nie byłem na bieżąco, a teraz już usunięte...



                --
                "Test Brumbaka" - Historyja wielce żartobliwa o tem jak to Brumbak z mięso jedzących wegetarian tworzył :)
                • misiu-1 Re: Kliniczny przypadek - konieczne badania 30.11.05, 22:52
                  cyberski napisał:

                  > Misiu-1...
                  > A co takiego wiekopomnego odkrył Brumbak?
                  > Sorki, ze pytam, ale nie byłem na bieżąco, a teraz już usunięte...

                  Zaliczył Cię do "optymalnych", pochwalił się dobrymi stosunkami z Annakay
                  (podobną do niego tropicielką i demaskatorką DO), wkleił parę cytatów z
                  pl.soc.wegetarianizm i załączył od siebie różne wyrazy. W zasadzie ponad
                  standard nie wyskoczył. :-)
                  • cyberski Re: Kliniczny przypadek - konieczne badania 01.12.05, 08:16
                    misiu-1 napisał:

                    [...]
                    > Zaliczył Cię do "optymalnych", pochwalił się dobrymi stosunkami z Annakay
                    > (podobną do niego tropicielką i demaskatorką DO), wkleił parę cytatów z
                    > pl.soc.wegetarianizm i załączył od siebie różne wyrazy. W zasadzie ponad
                    > standard nie wyskoczył. :-)

                    Taaa...
                    Faktycznie masz racje...
                    "Nihil novi sub sole" jak to mawiają starzy indianie...
                    Serwery forum wszak cierpliwe i każde słowo przyjmą :)))


                    --
                    Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
    • atio Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 23:42
      ano, ja jestem jedną z takich osób. zaczęłam, bo chciałam sprawdzić, jak długo
      wytrzymam bez mięsa. to było ponad rok temu i jakoś do tej pory wytrzymuję, a
      nawet lepiej niż tylko "jakoś". ale na tyle jestem wredna, że skórzane buty
      noszę (! wstyd, doprawdy). przepraszam braci mniejszych i wszystkich
      zawiedzionych moją postawą ;- ave vege.
      • atio Re: Wegetarianizm bez ideologii 29.11.05, 23:47
        o kurczę (o soja?), ależ ten czas leci; muszę sprostować samą siebie, bo właśnie
        się doliczyłam, że to już ponad dwa lata, nie rok. hm-hm, może pora wyjąć druty
        i udziergać sobie jakieś papucie z włóczki w zastępstwo tych skórzanych trepów,
        widocznie przez nie mam taką pamięć kiepską ;-
    • ola787 łatwo mówic 30.11.05, 07:33
      jezeli ktos wykazuje choc odrobine znajomosci w temacie "dieta lekkostrawna",
      to nie pisze, ze wrzodowiec sie sam prosi o dolegliwosci, bo nie je ciemnego
      pieczywa...to smieszne. Mialam takie etapy w zyciu, ze jadlam kleik ryzowy
      kilka dni pod rzad, -to jest dieta plynna. i co? tez sie sama doprowadzam do
      choroby, bo to byl ryz bialy?:>>>>>>>>
      poczytaj, a potem pisz takie autorytatywne stwierdzenia. Misiu-1: helicobacter
      mozna "uspic", ta kuracja nazywamna jest ERADYKACJA helicobacter pylori. Ale
      wierz mi, --z doswiadczenia mojego, mojej mamy, dziadka i siostry-wszyscy mamy
      wrdzody-ta kuracja jest skuteczna na ok. rok czasu. JA mialam w tamtym roku w
      grudniu, i teraz mam obecnie. Biore 2 antybiotyki jednoczesnie.Przez 10 dni.I
      tak pewnie bedzie spokoj z zoladkiem do lata lub wiosny. pozdrawiam. bo to i
      tak nie na temat sie rozpisalam.
    • sojkaj2 Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 08:24
      A ja nie jem, bo:
      1) nie lubię
      2) szkodzi mi na jelita (stan zapalny i mięso wpływa na to schorzenie jak
      najgorzej, przynajmniej u mnie)
      3) jak już zjem mięso, to niczego więcej w tym dniu nie ruszę, bo jestem tak
      napchana, że jej
      4) jeśli mięso przypadkiem jest niedopieczone, a ja przez uprzejmość zjem, to
      pamiętam przez tydzień i jestem chora
    • kaiudn Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 08:42
      według Waszych opinii jestem wegetarianką z ideologią.I co?To wcale nie
      znaczy,że każdą napotkaną osobę chcę przekonać do niej również.Każdy je to,na
      co ma ochotę.Jest raczej na odwrót-to ludzie jedzący mięso przy każdej okazji
      starają się przekonać mnie,że wegetarianizm jest niezdrowy, niszczący dla
      organizmu itd itp...
      • cyberski Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 08:55
        kaiudn napisała:

        [...]
        > Jest raczej na odwrót-to ludzie jedzący mięso przy każdej okazji
        > starają się przekonać mnie,że wegetarianizm jest niezdrowy, niszczący dla
        > organizmu itd itp...

        "Misjonarzy" znajdziesz wszędzie...
        Zawartość talerza nie ma tu nic do rzeczy... :)))


        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
        • drzejms-buond Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 09:43
          Jestem dziwacznym przykładem wege. Nie chciałem jeść mięsa od czasu gdy
          dowiedziałem się co to takiego MIĘSO, czyli dziecięciem będąc...
          będąc chrześcijaninem jedzenie świnek i krówek strasznie kłóciło mi się
          z pewnym "hasełkiem" - NIE ZABIJAJ!!!
          nie twierdzę,że NIGDY nie zjadłbym mięsa, jeśli od tego zależałoby życie
          moje (jakieś ekstremalne warunki) lub moich bliskich, pewnie żarłbym
          ile wlezie...
          ALE DOPÓKI MAM PRAWO WYBORU- rezygnuję z tego, świadomie i nie bez satysfakcji.
          będzie tego siedzenia w sałacie ponad 25 lat...
          i ku zdziwieniu wszystkich WE WSI NASZEJ- żyję!!! cało i w miarę, zdrowo !!!
          niestety nie napiszę, że SPOKOJNIE bo polakom strasznie trudno jest zaakceptowac
          taką postawę...strasznie ich to kole w oczy i w sumienie, stad ciagłe ataki na
          mnie i próby "nawrócenia" ale to już inna historia....
          pozdrawiam
    • babete Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 09:41
      Witam kolejnego wege bez ideologii. Tez nie jem miesa z powodow smakowych,
      wylacznie. Od wczesnego dziecinstwa mi nie smakowalo, jednak bylam zmuszana do
      jedzenia, bo to zdrowe, bialko itp. Njgorszy w smaku byl rosol. Pozniej
      nauczylam sie przyrzadzac mieso tak, aby zabic jego smak. Meczylam sie z tym
      swoim miesozerstwem chyba 10 lat.
      Od 18 lat jestem bezmiesna i jest mi z tym dobrze. Mojemu organzimowi tez.
      pozdrawiam wszystkich

      ps. swojej rodzinie przyrzadzam rozne miesne potrawy i nie mam z tym zadnych
      problemow, nawet przyprawiac nauczylam sie bez smakowania, na oko, i wychodzi
      dobrze.
    • brumbak Definicja wegetarianizmu 30.11.05, 09:41
      wg angielskiego stowarzyszenia wegetariańskiego
      - najdłuższe tradycje w świecie
      Hasło definiujące wegetarianizm
      " Vegetarianism is just coomon sense and compassion"
      Wegetarianizm to nie jedzenia mięsa połączone z refleksja etyczną

      z encyklopedii Wikipedia:
      www.answers.com/topic/vegetarianism
      vegetarianism,
      theory and practice of eating only fruits and vegetables, thus excluding
      animal flesh, fish, or fowl and often butter, eggs, and milk. In a strict
      vegetarian, or vegan, diet (i.e., one that excludes all animal products), the
      nine amino acids that must be supplied by the diet can be obtained by eating
      foods that include both grains and legumes (e.g., beans or tofu) at any point
      during the day. Vitamins B12 and D can be obtained through supplements or the
      addition of a cup of nonfat milk or yogurt to the daily diet.
      Ovolactovegetarians obtain complete proteins by including milk, cheese, and
      eggs in their diets.
      The basis of the practice of vegetarianism may be religious or ethical,
      economic, or nutritional, and its followers differ as to strictness of
      observance. Certain Hindu and Buddhist sects are vegetarian, as are Seventh-day
      Adventists. As a general movement vegetarianism arose about the middle of the
      19th cent.; it made considerable progress in Great Britain and in the United
      States. In the contemporary United States, vegetarianism has gained acceptance
      as a practice that lowers one's risk for the “diseases of affluence,” e.g.,
      high blood pressure, heart disease, diabetes, and certain cancers.


      w krajach angloskaskich definicja wegetarianizmu jest utrwalona od co najmniej
      100 lat

      w Polsce jak widać
      wiele osób kojarzy wegetarianizm z czymś innym niz rzeczywiście jest
      • cyberski Re: Definicja wegetarianizmu 30.11.05, 10:25
        brumbak napisał:

        > wg angielskiego stowarzyszenia wegetariańskiego
        > - najdłuższe tradycje w świecie
        > Hasło definiujące wegetarianizm
        > " Vegetarianism is just coomon sense and compassion"
        > Wegetarianizm to nie jedzenia mięsa połączone z refleksja etyczną

        [...]
        > w krajach angloskaskich definicja wegetarianizmu jest utrwalona od co >najmniej 100 lat w Polsce jak widać
        > wiele osób kojarzy wegetarianizm z czymś innym niz rzeczywiście jest

        No widzisz Brumbak...
        W Polsce, w której mieszkamy, "wegetarianizm" to "jarstwo" czyli niejedzenie mięsa i produktów mięsnych...
        Bo i w łacinie, skąd pochodzi to pojęcie, jest niejedzenie mięsa i produktów mięsnych...
        A pojęcie to duzo starsze niż stuletnia anglosaska definicja...
        Anglosaskie zrozumienie łacińskiego słowa jest jak widać mało pasujące do źródła...
        Ma swoje mimowolne lub celowe naleciałości :))))
        No, ale tak jest z reguły gdy kultura "młodsza" próbuje zaadoptować pojęcia kultury "starszej"... Dodamy coś od siebie i spróbujemy udowodnić, że to "my" mamy rację, a nie "oni" :)))

        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
        • misiu-1 Re: Definicja wegetarianizmu 30.11.05, 10:36
          Szkopuł w tym, kto formułuje definicje. Definicja wegetarianizmu sporządzona
          przez ideologicznych wegetarian zawsze będzie wyglądać inaczej niż przez ludzi
          postrzegających wegetarianizm bez emocji. Podobnie definicja komunizmu napisana
          przez tzw. "prawdziwych komunistów" będzie odmienna od słownikowej.

          --
          "Nawet, gdyby badania na zwierzętach miały przynieść
          lekarstwo na AIDS, będziemy przeciwko nim"
          (Ingrid Newkirk - Przewodnicząca PETA)
      • hk47 Re: Definicja wegetarianizmu 30.11.05, 12:43
        wg angielskiego stowarzyszenia wegetariańskiego - najdłuższe tradycje w świecie - hasło definiujące wegetarianizm brzmi:

        "A vegetarian is someone living on a diet of grains, pulses, nuts, seeds, vegetables and fruits with or without the use of dairy products and eggs (preferably free-range).

        A vegetarian does not eat any meat, poultry, game, fish, shellfish or crustacea, or slaughter by-products such as gelatine or animal fats."

        źródło:
        www.vegsoc.org/info/definitions.html
        w krajach anglosaskich definicja wegetarianizmu jest utrwalona od co najmniej
        100 lat, w Polsce jak widać wiele osób kojarzy wegetarianizm z jarstwem, czyli dokładnie tym, czym wegetarianizm jest.
    • alienor Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 11:33
      Podobnie jak ty, od jakiegos roku prawie nie jem miesa, bo juz mi nie smakuje i
      nie lubie tego uczucia ciezkosci i ospalosci, jaka czuje po zjedzeniu miesa.
      Nie kupuje juz miesa w ogole, ale jadam czasami, zazwyczaj wtedy, kiedy
      odwiedzam rodzine i biore udzial w rodzinnych posilkach. Od jedzenia miesa
      odeszlam w sposob naturalny: zaczelam sie interesowac zdrowym odzywianiem sie,
      obserwowac co mi sluzy, a co nie, jak sie czuje po zjedzeniu kaszy, makaronu,
      twarogu, miesa itp. Odkrylam, ze po miesie czuje sie zle, a co wiecej - wcale
      nie mam na nie ochoty. Jestem wiec jeszcze jednym zywym dowodem na to, ze
      wegetarianizm bez podbudowy ideologicznej jest mozliwy :-))).
    • suuuka Ideologia? 30.11.05, 12:40
      A kogo to obchodzi?Wszyscy ktorzy nie maja ideologii sa po mojej stronie!
      Prawde mowiac dyskusja na temat powodow niejedzenia miesa jest dla mnie
      nierozumiala. Dla mnie moja dieta jest tak naturalna, ze kiedy ktos mnie pyta
      dlaczego nie jem miesa to jedyne co mi przychodzi do glowy to BO NIE MUSZE. Czy
      mam ideologie czy nie? Ja sie do niej przyznaje tylko tlumaczenie komus tego ze
      nie chce przyczyniac sie do cierpienia jest zenujace.Czy tego trzeba sie
      wstydzic?
      Nie chce nikogo nawracac, nie czuje sie lepsza . Uzywam jeszcze rzeczy ze
      skory, kiedy sie zuzyja zastepuje je czyms co nie jest pochodzenia zwierzecego,
      jesli mozna. Dla niektorych to oszolomstwo, dla mnie rzecz nad ktora juz nie
      mysle.


      Ps. ratunku moja klawiatura sie poprzestawiala, literz zmienily miejsca! co
      robic?
    • brumbak Ekologia bez ideologii 30.11.05, 13:14

      > Sa tacy ktorzy uważaja że ekologia nie powinna być oparta o jakakolwiek
      ideologie, sczególnie taka ktora przedstawia wizje srodowiska jak najmniej
      niszczonego przez cywilizację.
      Ekolog bez ideologii , może np. uważać że rzeka może byc jak najbardziej
      zatruta ponieważ taka rzeka jest cząstką realnego srodowiska w jakim żyje -
      czyli środowiska "naturalnego."
      Tych ktorzy wyobrażają sobie że rzeki góry lasy powinno się raczej zostawiac
      w stanie jak najbardziej niezniszczonym i nie zatrutym nazywają -
      fundamentalistami...)))))
      • cyberski Re: Ekologia bez ideologii 30.11.05, 13:29
        brumbak napisał:

        >
        > > Sa tacy ktorzy uważaja że ekologia nie powinna być oparta o jakakolwiek
        > ideologie, sczególnie taka ktora przedstawia wizje srodowiska jak najmniej
        > niszczonego przez cywilizację.
        > Ekolog bez ideologii , może np. uważać że rzeka może byc jak najbardziej
        > zatruta ponieważ taka rzeka jest cząstką realnego srodowiska w jakim żyje -
        > czyli środowiska "naturalnego."
        > Tych ktorzy wyobrażają sobie że rzeki góry lasy powinno się raczej zostawiac
        > w stanie jak najbardziej niezniszczonym i nie zatrutym nazywają -
        > fundamentalistami...)))))

        Podziwiać, podziwiać...
        Równie logiczne jak wynyślony przez Ciebie "Test Brumbaka" :)))
        Tylko widzisz...
        To jest temat o wegetarianiźmie...
        O czymś co może, ale nie musi mieć cokolwiek wspólnego z ekologią...
        Czy to aby nie coś jakby spam? :)))

        A`propos...
        Jak tam z odpowiedzią nam moje pytania o Twoje praktykowanie tolerancji?
        Jakoś "ani widu, ani słychu..."

        --
        Pieniądze szczęścia nie dają, ale zdają się mieć wpływ na wszystko, co owe szczęście daje.
      • zamyslona4 Re: Ekologia bez ideologii 02.12.05, 12:09
        > Ekolog bez ideologii , może np. uważać że rzeka może byc jak najbardziej
        > zatruta ponieważ taka rzeka jest cząstką realnego srodowiska w jakim żyje -
        > czyli środowiska "naturalnego."

        nie znam ekologa, ktory powiedzialby podobna bzdure!!!!

        > Tych ktorzy wyobrażają sobie że rzeki góry lasy powinno się raczej
        zostawiac
        > w stanie jak najbardziej niezniszczonym i nie zatrutym nazywają -
        > fundamentalistami...)))))

        to nei fundamentalisci- to odlam ekologii nazywany gleboka ekologia, i rozni
        sie tym, iz stara sie przeciwdzialac przyczyna a nie skutkom (np. nie popiera
        akcji :sprzatanei swiata" ale tworzy kampanie, jak kupowac mniej opakowan)
    • aeromonas Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 15:02
      Ja też nie jem mięsa (już > 20 lat), bo nie lubię. Widać - nie potrzebuję. Nie
      dorabiam do tego żadnej ideologii (choć przyznam, czasem denerwuję znajomych
      jedzących schabowego pytaniem "a wiesz, z czego to jest zrobione?"). Jestem
      bardzo zdrowa i silna. Mięsa w ogóle nie traktuję jako rzeczy jadalnej, nie
      cierpię jego widoku i zapachu (fuj!).
    • kezorm Re: Wegetarianizm bez ideologii 30.11.05, 15:25
      racje masz madra glowo.ja nie jem miesa bo pracowalam z miesem
      przez....zaledwie parenascie miesiecy.pierwsze- bylam kucharzem w
      pizzerii.wolowine ugotowac tluszcze odcedzic fuj zapach odrzuca przynajmniej na
      druga strone ulicy, posiekac rozdrobnic i ja proponuje jeszcze paluszki oblizac.
      kurczak szynka tunczyk szprotki krewetki.przede wszystkim szynka.
      nie jem miesa bez ideologii.to tylko obrzydzenie.
      kolejne miesiace to praca w kanapkarni.roznice?wiecej miesa i wszystko "na
      zimno".pasztet,kielbaski,parowki,indyk,konserwki,i znow
      plastrowac,siekac,zwijac,podniesc z podlogi..zart.
      majac na rekach zapach miesa i bys nim otoczona jak tlenkoozonami,nie trzeba
      ideologii.w tym trwam.
      Ps.pracuje w fabryce srubek.co za zmiana...
      Ps.2.krewetkami nadal sie zajadam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka