qubraq
13.06.04, 11:50
Powtarzam ten wątek na "Kuchni" gdyż chyba jest tu mimo definicji więcej
herbaciarzy niż w napojach! Proszę zatem o łaskawe wybaczenie mi tego
nietaktu.
Chyba grzeszę bardzo przeciw zdrowiu. Od lat robię sobie herbatę z wcześniej
przygotowanej esencji i wrzątku lub dostatecznie gorącej przegotowanej wody.
Esencję robię typowo, bez specjalnego nabożeństwa. No i potem ta esencja stoi
w czajniczku porcelanowym lub szklanym aż sie wyczerpie czyli około doby.
Żona mi ciągle głowę suszy, że to samobójstwo, że herbatę się zaparza na
jeden raz, że trzymanie jej nawet godzinę już jest błędem, żeby nie
powiedzieć przestępstwem! Nie jest chemikiem, biotechnologiem czy
żywieniowcem, ale zwykłą przemądrą kobitą, której racja zawsze musi być na
wierzchu! Qurde - ale może ona faktycznie ma rację, co?! Powiedzcie tak
szczerze - jak to jest naprawdę z tą esencją, co takiego z niej się wydziela
że już po godzinie nie wolno jej pić, czy jest w tym jakaś mądrość ludowa czy
biotechnologiczna czy też "to takie ino babskie gadanie". Czekam z niepokojem
na Wasz wyrok
Andrzej