posenerka
07.09.12, 15:05
Wczoraj, przejazdem przez Polskę, powrót z wakacji, wpadła do nas rodzina, która dynię zna wyłącznie z filmów made in USA*. Postanowiłam ich zadynić. Menu ryzykowne, ale znamy się na tyle, że można zaryzykować.
Na przystawkę dostali pasztecik z ciasta francuskiego z dynią, lazurem i szczypiorkiem (szałwii nadal brak).
Zupa dyniowo-pomidorowa ale nie krem tylko taka ugnieciona ubijakiem do puree, w zupie pulpety drobiowo-dyniowe.
Puree dyniowo-ziemniaczane, sznycle z indyka w sosie śliwkowym z dodatkiem imbiru i trochę startej dyni**, jako dodatek sałatka z kiszonej kapusty z kawałkami dyni duszonej na maśle.
Gdybym miała piekarnik pewnie dostaliby jeszcze jakieś ciasto z dyni. :D
Dynia zdobyła nowych fanów. :)
* Są tacy ludzie. ;) W domach rodzinnych dyni się nie jadło, sami więc jakoś nie mogli się zmobilizować, bo nie wiedzieli do czego dążyć.
** Wiem, że średnio pasuje, za słodko, ale kompletnie nie miałam wizji ani produktów. Chyba np. zrazy w sosie pieczeniowym lepiej by się komponowały.