Dodaj do ulubionych

Wy też tak macie...? ;)

17.08.04, 01:43
Czy Wy też lubicie wracać do smakowitych fragmentów, na które natknęliście
się w różnych książkach? ;)
Ostatnio:

"- Co państwo zamawiacie?
- Zacznijmy od dużej porcji krewetek. Na pewno mrożone, ale skoro już chcesz
mi dogodzić, sprawmy sobie ten trzeciej klasy luksus. I mnóstwo bardzo
ostrego sosu. Po tym omlet frittata z nadzieniem z kurczaka. A potem znowu
spaghetti; ostatnim razem było zupełnie znośne, ale teraz zamów podwójną
porcję, i jestem przekonany, że potrafią zrobić sos nieco bardziej pikantny.
Powiedz szefowi kuchni, żeby dorzucił kilka papryczek; przyjaciółka zapłaci.
Potem zabaglione i niech nie żałują alkoholu do tej mikstury. Zakończymy
mnóstwem sera; najbardziej kozim i paćkowatym, jaki tylko tu jest, bo ja
lubię sery zdecydowane. Potrzebny nam będzie co najmniej jeden bochenek tego
chrupkiego, włoskiego chlebka, nie solone masło, trochę zieleniny –
rzodkiewki, po których się autentycznie beka, jeśli macie takie – i co nieco
czosnkowego masła, żeby posmarować to i owo, jeśli zajdzie potrzeba. Kawę z
sympatyczną pianką. A jeśli idzie o alkohole... Boże, co za lista! Cóż, nie
ma co narzekać; weźmy po fiasco orvieto i chianti, nie schładzajcie jednakże
orvieto, ponieważ tego nie było w zamyśle Boga, wobec czego ja też nie
przyłożę do tego ręki. I kiedy już się rozkręcimy, porozmawiamy o stredze. I
żeby było szybko.
Kelnerka spojrzała na mnie pytająco, a ja skinęłam głową.
- Fachowe zamówienie, nie uważasz? Dobry posiłek winien być niczym
przedstawienie; ludzie epoki edwardiańskiej rozumieli to. Ich posiłki były
wspaniałą formą teatru, niczym sztuki Pinera, ze zręcznym przygotowaniem,
oczekiwaniem, rozwiązaniem i satysfakcjonującym zakończeniem. Dobrze zrobiona
sztuka – dobrze zrobiony posiłek. Dramat, który można zjeść. A potem
naturalnie pojawili się Shaw i Galsworthy i zarówno teatr, jak i posiłki
stały się szlachetne i dumne; sztuki pozbawiono smakowitych cudzołóstw, a
posiłki stały się paćką z zielska i ewentualnie gotowanym jajkiem, jeśli już
naprawdę ktoś chciał się napchać."

("The Rebel Angels" Robertson Davies)


"Poszłam do kuchni po deser: olbrzymie, koszmarnie lepkie i słodkie ciasto
czekoladowe, które wyglądało wspaniale, choć nie przypominało żadnego
normalnego wypieku.
Danny rozpromienił się na ten widok. Tego wieczoru rozpoczęło się nasze
wieloletnie współzawodnictwo o to, kto bardziej szaleje za słodyczami.
Kiedy postawiłam ciasto na stole, przysunął je od razu do siebie.
- Och, Cullen, jak miło z twojej strony, ze to dla mnie upiekłaś! A co ty
masz na deser?"

("Bones of the Moon" Jonathan Carroll)
Obserwuj wątek
    • emka_1 Re: Wy też tak macie...? ;) 17.08.04, 01:59
      sawsan83 napisała:

      > Czy Wy też lubicie wracać do smakowitych fragmentów, na które natknęliście
      > się w różnych książkach? ;)

      nie :) nie lubię wracać do fragmentów, wracam do całości, ale za to staram się
      pamietać, której książki czy też rozdziału nie da się czytać na głodno :)
      bywaja takie, które wymagają bardzo konkretnych dań czy przegryzek, nie daj boże
      wziąć taką do czytania na zaśnięcie -nocne wizyty w lodówce murowane, a ze
      spania nici :(

      • Gość: Cynamoon Re: Wy też tak macie...? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.04, 09:23
        Mnie sie zdarzylo czytac wielokrotnie ( czesto przy jedzeniu ;-)takie rzeczy
        Np. fragment "Zlego" Tyrmanda, w ktorym niejaki Meteor robil zakupy w
        ekskluzywnych delikatesach (w czasch kryzyzu, tuz po wojnie to bylo), i potem
        przygotowywal kolacje celem uwiedzenia pewnej kobiety (co mu sie zreszta nie
        udalo :-)))
    • nobullshit Re: Wy też tak macie...? ;) 17.08.04, 12:20
      "My" też tak mamy. I też założyliśmy kiedyś taki wątek. :))

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=14243790&a=14243790
      • sawsan83 Re: Wy też tak macie...? ;) 17.08.04, 20:08
        <jupi> ;) & oops, thx ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka