sawsan83
17.08.04, 01:43
Czy Wy też lubicie wracać do smakowitych fragmentów, na które natknęliście
się w różnych książkach? ;)
Ostatnio:
"- Co państwo zamawiacie?
- Zacznijmy od dużej porcji krewetek. Na pewno mrożone, ale skoro już chcesz
mi dogodzić, sprawmy sobie ten trzeciej klasy luksus. I mnóstwo bardzo
ostrego sosu. Po tym omlet frittata z nadzieniem z kurczaka. A potem znowu
spaghetti; ostatnim razem było zupełnie znośne, ale teraz zamów podwójną
porcję, i jestem przekonany, że potrafią zrobić sos nieco bardziej pikantny.
Powiedz szefowi kuchni, żeby dorzucił kilka papryczek; przyjaciółka zapłaci.
Potem zabaglione i niech nie żałują alkoholu do tej mikstury. Zakończymy
mnóstwem sera; najbardziej kozim i paćkowatym, jaki tylko tu jest, bo ja
lubię sery zdecydowane. Potrzebny nam będzie co najmniej jeden bochenek tego
chrupkiego, włoskiego chlebka, nie solone masło, trochę zieleniny –
rzodkiewki, po których się autentycznie beka, jeśli macie takie – i co nieco
czosnkowego masła, żeby posmarować to i owo, jeśli zajdzie potrzeba. Kawę z
sympatyczną pianką. A jeśli idzie o alkohole... Boże, co za lista! Cóż, nie
ma co narzekać; weźmy po fiasco orvieto i chianti, nie schładzajcie jednakże
orvieto, ponieważ tego nie było w zamyśle Boga, wobec czego ja też nie
przyłożę do tego ręki. I kiedy już się rozkręcimy, porozmawiamy o stredze. I
żeby było szybko.
Kelnerka spojrzała na mnie pytająco, a ja skinęłam głową.
- Fachowe zamówienie, nie uważasz? Dobry posiłek winien być niczym
przedstawienie; ludzie epoki edwardiańskiej rozumieli to. Ich posiłki były
wspaniałą formą teatru, niczym sztuki Pinera, ze zręcznym przygotowaniem,
oczekiwaniem, rozwiązaniem i satysfakcjonującym zakończeniem. Dobrze zrobiona
sztuka – dobrze zrobiony posiłek. Dramat, który można zjeść. A potem
naturalnie pojawili się Shaw i Galsworthy i zarówno teatr, jak i posiłki
stały się szlachetne i dumne; sztuki pozbawiono smakowitych cudzołóstw, a
posiłki stały się paćką z zielska i ewentualnie gotowanym jajkiem, jeśli już
naprawdę ktoś chciał się napchać."
("The Rebel Angels" Robertson Davies)
"Poszłam do kuchni po deser: olbrzymie, koszmarnie lepkie i słodkie ciasto
czekoladowe, które wyglądało wspaniale, choć nie przypominało żadnego
normalnego wypieku.
Danny rozpromienił się na ten widok. Tego wieczoru rozpoczęło się nasze
wieloletnie współzawodnictwo o to, kto bardziej szaleje za słodyczami.
Kiedy postawiłam ciasto na stole, przysunął je od razu do siebie.
- Och, Cullen, jak miło z twojej strony, ze to dla mnie upiekłaś! A co ty
masz na deser?"
("Bones of the Moon" Jonathan Carroll)