Gość: Klapki na oczach
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
08.09.04, 15:02
Z całym szacunkiem dla Pana Marka Bieńczyka, muszę stwierdzić, że ma klapki
na oczach (lub raczej na podniebieniu). Na świecie powstaje w tej chwili masa
doskonałych win, przerastających niejednokrotnie osobowością te wymieniane i
reklamowane tutaj wina z Francji. Także przerastają te najlepsze francuskie,
co dowodzą niejednokrotne degustacje "w ciemno". Trudno jednak pozbyć się
stereotypowgo podejścia do tematu, jeśli jest się mocno "skrzywionym"
frankofilem, pijającym niewiele innych win i to z podejściem negatywnym "z
założenia". Jak to pięknie ujął, bodajże inżynier Mamoń w "Rejsie", "podobają
nam się piosenki, które już kiedyś słyszeliśmy wcześniej". Tak też próbuje
nam Pan Marek ukształtować za wszelką cenę gusty winne, wzorem Mamoniowym i
to na swoją modłę.
Czas się obudzić Panie Marku i przyjąć do wiadomości że świat się zmienia.
Wspomnienie pierwszej miłości pozostanie zawsze w sercu, ale nie musi ono
oznaczać automatycznie, że ta pierwsza partnerka (partner) była
najpiękniejsza i najwspanialsza na świecie...