Dodaj do ulubionych

"domowy obiadek"

13.09.04, 13:22
Dzisiaj dałam się namówić na "domowy obiadek" z okolicznej stołówki...
Za 7,5 miałam okazję zjeść kawałek kury, w który zawinięto pół kostki
margaryny, ziemniaczki zagniecione z margarynką w rozkoszne kulki i posypane
suszonym koperkiem, oraz mizerię, do której nie mogłam się specjalnie
przyczepić, bo faktycznie była tradycyjna: grubo krojone ogóry ze śmietaną.

Czy wszędzie tak jest?
Obserwuj wątek
    • hania55 Re: "domowy obiadek" 13.09.04, 13:28
      Oj, wydaje mi się, że może nie wszędzie, ale w bardzo wielu miejscach. U mnie w
      pracy można zamówić "domowy obiad" albo pójść do pobliskiej knajpy na "domowy
      obiad". Wszystko jest diabelnie słone, mięso smażone na margarynie, warzywa "z
      wody" polane samą margaryną albo margaryną z tartą bułą. Wolę już, w podobnej
      cenie, kebab z sałatką z któregoś z okolicznych barków.
      • kocio-kocio Re: "domowy obiadek" 13.09.04, 13:33
        Ja jestem załamana.
        Pobliskich budek z czymkolwiek akurat w tej okolicy po prostu nie ma!
        A obiadki wszędzie takie same.
        Najbardziej przerażające jest to, że ludziom to smakuje!
        Biurowa kuchnia nie przewiduje takich luksusów, jak odgrzanie czegokolwiek,
        choćby w mikrofali.
        Zostaną mi kanapki.
        • monia_77 Re: "domowy obiadek" 13.09.04, 14:47
          Oj to wspolczucia jak nie masz co jesc w pracy. Moze warto z szefem porozmawiac
          i niech zainwestuje te 300 zl na mikrofale jakas najtansza. My tak zrobilismy i
          teraz wcinamy sobie prawdziwe dowmowe obiadki. Dzis np. wtrabilam 2 golabki
          mamine i chlebek, a zwykle przynosze sobie zupy, czy normalne obiady.
    • em_es Re: "domowy obiadek" 13.09.04, 14:59
      U mnie w pracy jest bufet, w ktorym mozna smacznie zjeść, ale nie wszystko, np.
      od ich żurku jestem uzależniona, ale już takie pierogi nie są zbyt udane.
      Generalnie zawsze można znaleźć coś smacznego. Ale przeraża mnie fakt, że
      ludzie kupują tam na wynos dla rodziny "bo nie mają czasu". I to bardzo często
      na niedzielny obiad. To mnie przejmuje zgrozą - w tygodniu może i nie ma jak
      poszaleć i gotuję jakieś proste, szybkie obiady, ale w niedziele? Żeby w
      niedzielę uraczyć rodzinę piątkowym odgrzewanym obiadem z bufetu? Coś
      okropnego.
      Ale w sytuacjach awaryjnych taki bufet to rzecz pożyteczna.

      MS
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka