Gość: El Padre
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
14.09.04, 21:46
Tak chodzi mi ten temat po głowie cały dzisiejszy dzień i myślę,
od czego to się zaczęło. No i doszedłem do odkrywczego wniosku,
że zaczęło się od samego początku.
Bardzo, bardzo dawno, ale strasznie dawno, bo nawet najstarsi górale
tego za cholerę nie mogą sobie przypomnieć, Neandertale buszujący
gdzieś między Apeninami a Uralem żywili się tylko surowizną.
Czyli po dzisiejszemu, można powiedzieć "carpaccio i tatar jako podstawa
wyżywienia". A to w wersji wegetariańskiej (ale co ci biedni trawożercy
mogli wnieść do rozwoju ludzkości!!!) a to w wersji mięsnej. A obróbki
żywności przecież nie znali. Przypraw źadnych też. Tyle co im zabity
pterodaktyl wytarzał się w trawie po trafieniu dzidą czy kawałkiem skały.
No i pewnego wiosennego dnia (bo wiosna to wtedy już jednak chyba
była) nieduże plemię takich owłosionych po długiej i wyczerpującej
walce zabiła upatrzonego wcześniej dobrze wypasionego mamuta.
Potem obsiedli go wkoło i każdy se tam po kawałku wyrywał co
smaczniejsze kąski, krzemiennej siekierki używając w charakterze
tłuczka, noża i widelca w jednym. Mięso twarde, jak to słonina, w zęby
wchodziło no i długo na żołądku leżało i krwawa łaźnia wokół.
Mamut duży był, to posiedzieli parę dni, ale dalej spora góra
mamuciny jednak została. Rozejrzeli się więc Neandertale,
(z szacunku jednak z dużej litery piszę) na migi znaki sobie dali, że
trzeba by zwłoki gałęziami przykryć co by muchy nie upstrzyły to może
jeszcze na parę dni wystarczy. Pościągali krzaków różnych, a to kawałek
jałowca który przytargał, a to buczynki, a to olszyny, tak że niezły stosik
z tego się zrobił. A nocą burza wiosenna nadeszła. I jak nie gwizdnie
w ten chrust piorun, jak to się ogniem nie zajmie, to Neandertale się
przestraszyły i w te pędy po lesie rozbiegły. Wrócili nad ranem, patrzą,
cała polana w wytopionym mamucim tłuszczu, podchodzą ostrożnie
bliżej, zwęglone pieńki odrzucają, co by choć oczy zmarnowaną dziczyzną
napaść, a tu pięknie zrumieniony mamut leży. Włoski wszystkie opalone,
mięsko ogorzałe i pachnące, różowiutkie w środku, aż ślinka sama z ust
cieknie. A zapach po całej sawannie się rozszedł i inni Neandertale już
nadciągać zaczęli. No to nasi debatują, że jednak może by szybciutko
zjeść tą spaleniznę i chodu. Jak pokombinowali tymi trzema zwojami
tak zrobili. Czarne spalone strzepnęli i spruchniałe kiełki w mamucinie
utopili. Tymczasem inni zza krzaków z zaciekawieniem im się przyglądali.
I jeden obcy mówi do drugiego "Wow! Ci goście są trendy! Zgrilowali mamuta!
Kurdę! Mają łeb. Że też my wcześniej na to wpadli." No i pobiegli do
swoich tą radosną wiadomością się podzielić.
No i od tego czasu zaczęła się obróbka żywności. A od ogniska do
piecyka gazowego to już w sumie rzut bumerangiem tylko. Inna
technologia, ale zasada ta sama. Najważniejsze było wpaść na pomysł
z obróbką termiczną. (Ryby prawdopodobnie też same się ugotowały w
jakichś wodach termalnych i ktoś bardzo głodny je zjadł a drugi podejrzał)
Tak, tak, drogie dziewczynki i chłopcy. Snobizm nie zawsze bywa taki zły.
Może być maszyną postępu.
PS. A ci co przyszli na samym końcu, gdy tylko sam tłuszcz na polance leżał
pewnie póżniej założyli jakiś Loreal czy Este Lauder i krem do nóg
zaczęli produkować.
PS.2 I nikt na suhi nie wybrzydzał bo wszyscy surowiznę pałaszowali.