Dodaj do ulubionych

rozmowy na targu

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.04, 22:50
czy zdarzyły wam się jakieś śmieszne rozmowy na zakupach? napiszcie o tym, ja
tak sobie pogadalam na targu:
ja: jakie ma pan te jabłka?
chłopina: mięciutkie i słodkie
ja: ale ja chcę twarde i kwaśne
on: no,są twarde i kwaśne :))
żeby nie było wątpliwości mial tylko jeden gatunek...
Obserwuj wątek
    • em_es Re: rozmowy na targu 25.09.04, 23:20
      Wczoraj po pracy bez większych nadziei (z racji późnej pory) poszłam na targ
      celem nabycia kurek do jajecznicy. Miał tylko jeden pan, więc ja ucieszona
      pędzę do niego, mówię, że to świetnie że jeszcze ma moje upragnione grzybki, a
      on na to, że to przypadek, jakaś kobieta z rana je kupiła i zapomniała zabrać.
      Trzymał parę godzin, ale ileż można, no sama pani powie? No i mnie sprzedał - i
      zarobił na nich 2 razy :)

      MS
      • Gość: lomas Re: rozmowy na targu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.09.04, 01:23
        nie no żartujesz, cudne :)
    • gonia225 Re: rozmowy na targu 27.09.04, 15:07
      up
      • Gość: Camille Re: rozmowy na targu IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 27.09.04, 18:52
        no moze nie rozmowy, co wesole sytuacje-w czasie ostatnich wakacji amerykanscy
        znajomi z ktorymi bylismy kilka dni w Krakowie/a konkretnie 2 znajomych z calej
        naszej 8 soobowej grupy-znajoma i ich przyjaciel-kucharz/ zazyczyli sobie
        pojscia na stary Kleparz zobaczyc jak wyglada prawdziwy, polski targ.
        Opuscilismy wiec Copernicusa o 7 rano, po wczesnie wypitej w pustej restauracji
        kawie, kazdy z nich z aparatem, pan kucharz jeszcze ze specjalnym skladanym
        koszykiem na ewentualne zakupy.
        Modlilam sie przez cala droge, zeby wszystko wypadlo jak nalezy-i moje
        prosby zostaly wysluchane. Pan przekupek bylo wystarczajaco duzo a roznorodnosc
        towaru ogromna/nawet robili komentarze, ze w Wiedniu-pani w Wiedniu dom posiada
        i on tam czesto dla nich gotuje- nie ma takiego wyboru/. Byly tez sytuacje
        ekstremalne-jedna pani sprzedawczyni gonila naszego pana kucharza, klnac przy
        tym siarczyscie i fartuchem wymachujac, bo zrobil jej zdjecie na tle jej
        dorodnych warzyw i owocow....Najwiecej ochow i achow zebraly kosze z platkami
        roz oraz lesne grzyby.
        A na samym koncu targu byly rozlozone panie z serami. I tu sie zaczelo
        probowanie-panie z anielska cierpliwoscia kroily nam wszystkim po kawaleczku
        przeroznych bialych serow-a to krowi, a to kozi, sama bylam w szoku, ze tyle
        ich bylo i jakie smaczne/no i ze daja sprobowac bez narzekania/. W koncu
        zakupilismy kawalek wybranego przez naszego kucharza koziego sera. Do tego
        nabyl kilka kiszonych ogorkow oraz pare innych, lokalnych warzyw i owocow. Po
        drodze zakupilismy swiezy wiejski chleb oraz kawalek kielbasy lisieckiej w
        sklepiku pod Aniolami, kremowki u Adamka i wszystko to tegoz popludnia
        spozylismy w barze letnim/czytaj: na dachu hotelu/ i popilismy przywiezionym
        przez naszych znajomych winem musujacym z Austrii, wszystko to z widokiem na
        Wawel. A potem popelzlismy do Cyrano de Bergerac na kolacje, ktorej jak sie
        domyslacie, niewiele zjedlismy.....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka