Dodaj do ulubionych

Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjatyckiej

IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 01.10.04, 08:05
No wlasnie, co???
zauwazylam sporadyczne zainteresowanie ale nigdzie az takiego odzewu jak na
przepisy wloskie.

Dlaczego tak sie dzieje, zastanawiam sie...

niedostepnosc skladnikow?
ceny przypraw/sosow?
brak wczesniejszych doswiadczen?
zle doswiadzczenia "restauracyjne" - kiepskei zarcie z budek, czy pseudo"cos
tam"?

jednym slowem: ksenofobia czy raczej pragmatyzm?

ciekawam, bo ja od wyjazdu z Polski, wlasciwie jedynie na kuchni Azji "jade",
bo nie tylko jest tania,(przyp[rawy kosztuja troche lecz zaoszczedza sie na
innych skladnikach) , gotowanie zabiera 1/3 czasu w porownaniu z tradycyjnym
polskim gotowaniem...

czekam na uwagi
ciekawam, co powoduje nasza gotowosc/ niegotowosc do zmian w kuchni?

Obserwuj wątek
    • giezik Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 08:08
      Senin z punktu widzenia dosć aktywnego "kucharza" - skladniki do kuchni orientalnych dostepne byly juz od dawna. Powoli, ale np. z 5-7 lat temu latwiej bylo dostac sos sojowy, grzyby, chili i inne takie, niz np mozarelle.
      I to chyba jedyny powod z mojej strony. Zreszta patrzac na moja biblioteke kulinarna to wlasnie tak jest, ksiazki dotyczace kuchni chinskiej, japonskiej, indyjskiej to jeszcze w zeszlym wieku mialem kupione ;)
      • Gość: senin Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 01.10.04, 08:15
        no wlasnie, jesli dostepnosc OK, to ciekaewam (tylko ciekawam) dlaczego
        wloskie zarelko przebija na glowe orientalne?

        ciekawam poznac opinie innych (bo jak wiesz ja swoja mam, i nie chodzi mi o jej
        zmiane)

        a zatrem: dlaczego kuchnia wloska jesat pzryjazna dla naszego podniebienia?

        Dlaczewgo kuchnia orentalna nie jest (poza indywidualnymi przypadkami)???

        Przysiegam, nie jestem misjonarka, nawracac nie bede.

        ciekawam jednak zjawiska...
    • Gość: rak-nieborak Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.proxy.aol.com 01.10.04, 08:18
      kuchnie azjatycja uwielbiam ale odkad obejrzalam reportaz gdzie i jak sa
      robione pierozki i sajgonki to juz nigdy napewno tych smakolykow nie zamowie i
      nie kupie ale cala reszta jak najbardziej, podpisuje sie obiema rekami
      • Gość: senin Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 01.10.04, 10:32
        ale odkad obejrzalam reportaz gdzie i jak sa
        > robione pierozki i sajgonki to juz nigdy napewno tych smakolykow nie zamowie

        syndrom baru, tak samo niektorzy maja z bigosem
      • Gość: Pichciarz Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.proxy.aol.com 01.10.04, 14:10
        Ale my tutaj sami gotujemy, to nie forum RESTAURACJE. Pytanie odnosi się chuba
        do własnych produkcji więc jak to robią po knajpkach nie ma znaczenia.
    • landsbergk Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 08:37
      Dla mnie najwazniejszy jest brak woka. Zbieram sie od jakiegos czasu, zeby go
      kupic. Na razie uzywam ogromnej patelni z grubym dnem, ale to chyba jednak nie
      to samo. Druga sprawa, to mnostwo skladnikow nie uzywanych w innych kuchniach
      swiata, jak maslo sezamowe, mleko kokosowe, ocet i wino ryzowe, itd., itp.
      Czasem kupuje takie rzeczy, jednak zuzywaja sie zbyt wolno i musze je pozniej
      wyrzucac. A nie chce z drugiej strony ograniczac sie jedynie do kuchni
      azjatyckiej, bo przeciez nie w tym rzecz :)

      Sa tez skladniki, ktorych w Szczecinie nigdzie nie moge dostac, nawet w
      hipermarketach, jak przyprawy kuchni indyjskiej, rozne gatunki papryki, czy
      taki wynalazek jak kasztany wodne.

      Kuchnie np. wloska znam na tyle, ze w razie braku jakiegos istotnego skladnika
      moge czasem zastapic cos czyms innym. Kuchni azjatyckiej tak dobrze nie znam.
      No wiec pojawia sie problem: staram sie gotowac wg przepisu, i potrzebuje do
      tego np: lyzke sosu ostrygowego, lyzke sosu sojowego jasnego, lyzke wina
      ryzowego, lyzke sosu sojowego jasnego, lyzeczke skrobi kukurydzianej, 2 lyzki
      kielkow, 2 lyzki pedow bambusa, itd. A co zrobic z reszta zakupionych
      skladnikow? Nie da sie tego jesc codziennie.
      • Gość: senin Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 01.10.04, 10:41
        Druga sprawa, to mnostwo skladnikow nie uzywanych w innych kuchniach
        > swiata, jak maslo sezamowe, mleko kokosowe, ocet i wino ryzowe, itd., itp.
        > Czasem kupuje takie rzeczy, jednak zuzywaja sie zbyt wolno i musze je pozniej
        > wyrzucac.

        znam ten bol, od pewnego czasu omijam pewne skladniki, ktore niee sat niezbedne
        do podtzrymania smaku.
        I tak darowuje sobie czasami wino ryzowe, ocet ryzowy, , water chesnut, itd

        bazuje na smakowych skladnikach (dla mnie pedy bambusa, sos sojowy jasny,
        kielki wspomniane wyzej kasztany) to skaldniki drugorzedne, skrobia
        kukurydziana tym bardziej. Kuchnia chinska swietnie bez skrobii funkcjinuje (
        ta restauracyjno barowa opiera sie na niej, oraz na MDG)

        TAk wiec, jak wszedzie indziej wychodzi na to ze scisle trzymanie sie litery
        zamiast ducha... knczy sie odrzuceniem bardzo ciekawego doswiadczenia
        kulinarnego.

        Trzeba, jak wszedzie, opierac sie na podstawowych dla danej kuchnmi smakach i
        przyprawach. Mozna je ograniczyc do czterech podstawowych: sos sojowy, sos
        ostrygowy, olej sezamowy, swiezy imbir, i (tu do wyboru: hoi sin, czarna
        sfermentowana fasola, chilli bean i cos tam jeszcze).

    • brunosch Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 08:59
      Chyba najważniejszy jest "nietradycyjny" smak potraw orientalnych, nawet jeśli
      opierają sie na znanych składnikach (wieprzowina, drób, ryby), ale o nietypowe
      dla Europejczyka przygotowanie, nakładanie się smaków, zestawiania składników.
      Kuchnia śródziemnomorska jest pod tym względem bardziej tradycyjna, a w każdym
      razie "opatrzona".
      Dodajmy do tego pokutujące mity (włoska - wytworna i wielkoświatowa; Chińczycy
      nie wiadomo co do gara włożą, szczura lubią i robaki, błeeee; a w dodatku Włosi
      jedzą jak ludzie, a Chińczycy patyki sobie do ust wkładają) i będziemy mieć
      jakieś wytłumaczenie dlaczego kuchnia śródziemnomorska jest popularniejsza od
      orientalnej.
      Czyli brak wiedzy i stereotyp.
      • Gość: Cynamoon Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 09:16
        Mnie sie wydaje, ze roznica tkwi w tym, ze w przypadku kuchni orientalnej do
        jednego dania, najczesciej potrzeba duzo rozmaitych dodatkow (skladnikow,
        przypraw, etc) a w przypadku wloskiej, czesto niewielu, jest jakby prostsza i
        latwiesza (?)
        Stereotypowo- azjatycka jest skomplikowana a wloska prostsza.
        Zazanaczam, ze to tylko takie moje wrazenie. Wiem, ze dla wprawnego nic
        trudnego ;-)
        Sama rok czy dwa temu mialam powazny odjazd na kuchnie azjatycka.
    • Gość: zadumana Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: 213.17.230.* 01.10.04, 10:06
      Ja wolę kuchnię a la chińszczyzna od tej niby włoskiej. Od dziecka nie lubiłam
      klusek tylko mięsko i mięsko trzy razy dziennie - może stąd mój obecny gust.
      Pierwsza wizyta w restauracji chińskiej (b.dobrej) przekonała mnie (lata
      osiemdziesiąte) nieoczekiwanie do ryżu, a i do całości zagadnienia w nowym dla
      mnie kształcie. A ten kształt jest raczej bezkształtny. Wszystko rozdrobnione i
      masa dań wygląda niemal identycznie. I to chyba powoduje, że jak człowiek zrobi
      w domu jedno takie danie, to następne czym ma się od tego pierwszego różnić? Że
      potnę wieprzowinę zamiast kurczaka? Albo, że dorzucę pare owoców morza?
      Domyślam się, że mając w domu jakiś zestaw tzw. chińskich przypraw każdy sypie
      je beznamiętnie we wtorek i co dalej? W środę też ma je sypać i mieć kolejny
      dzień ten sam smak?
      Podejrzewam, że różnorodność kuchni chińskiej zamienia się w naszych i w moich
      rękach w pozorną różnorodność.
      A akurat mój brak euforii co do kuchni włoskiej bierze się stąd, że
      różnorodność makaronów w moich oczach, to po prostu ciągle kluchy i dla mnie ta
      kuchnia to pizza oraz "reszta świata", czyli kluchy. Bardzo mi włoski smak
      odpowiada, ale nie budzi we mnie euforii to samo "nadzienie" raz na jednym
      makaronie a potem na innym. Wiem, że upraszczam sprawę. Myślę, że takim
      uproszczeniom ulega również chińszczyzna właśnie.
      A czy ktoś ma wok, czy nie ma to jednak drugorzędna kwestia.
      • Gość: zadumana Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: 213.17.230.* 01.10.04, 10:51
        Chciałam jeszcze podkreślić, że nie piszę tego wszystkiego z pozycji
        konserwatysty. Oddaliłam się od 100% polskiej kuchni tradycyjnej i te wszystkie
        nowe smaki bardzo mi odpowiadają. Stąd u mnie w domu raz schabowy (tradycyjny)
        a raz tzw. chińszczyzna. Ale jednak dość krytycznie to widzę. Bo jakby "moich"
        zapytać - co było na obiad? Odpowiedź by była, że chińszczyzna. Tzn. co? Jedno
        ogólne chińskie danie po polsku?
    • marghe_72 Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:14
      Bardzo lubie kuchnię orientalną, ale dopiero sie jej uczę.
      Nic mnie raczej nie zniechęca.

      Co do sprawy - kuchnia włoskia vs orientalna.. hmm moze nie jestesmy jescze
      przygotowani na nowe doswiadczenia i smaki, jednak wloska kuchnia jest nieco
      blizsza naszym smakom..
      Ale nauczymy sie :) I bedziemy znacznie odwazniejsi..
      {Polacy długo ucza sie akceptowania nowosci
      • Gość: senin Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 01.10.04, 10:30
        > Ale nauczymy sie :) I bedziemy znacznie odwazniejsi..
        > {Polacy długo ucza sie akceptowania nowosci

        to ciekawe, co mowisz

        ja myslalam ze szybko sie tego ucza
        w przeciwnym razie nie zalozylabym tego watku
        ;)
        • Gość: marghe_72 Re: Do Senin IP: *.acn.waw.pl 01.10.04, 12:31
          Ale my na forum jestesmy wyjątkowi:)
          Ja mówię o ogóle..
          m.
    • funana Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:25
      U mnie przede wszystkim brak kuchni gazowej (płyta ceramiczna) a co za tym
      idzie brak woka. Chciałabym się nisko skłonić w stronę Senin-za możliwośc
      korzystania z Twojej wiedzy i doświadczenia azjatyckiego :-)
      Natomiast z przyjemnością łakomię się na bezwokowe przepisy, choćby zupne.
      Generalnie patrząc, sądzę, że w większości przypadków są to dla szeroko
      rozumianego polskiego podniebienia zupełnie inne, obce smaki i zestawienia.
      Wziąwszy pod uwagę ogólną niechęć do próbowania nowego, zmiany przyzwyczajeń,
      czy też w końcu do pochwały jakiejkolwiek innośći(to forum jest chlubnym
      wyjątkiem:-), trudno się dziwić, że kuchnia oreintalna jest tak mało popularna
      w Polsce. Stąd jak woda na młyn podziałały anonse o sprzedwaniu
      kotów/psów/gołebi w niektórych budkach wietnamskich. Nie bez przyczyny
      Kręgliccy zlikwidowali w Wa-wie swoją chińską knajpę,a India Curry przy
      Żurawiej, którą bardzo cenię za dobrą indyjską kuchnię, zazwyczaj jest pusta, a
      przy KOpińskiej, w tajskim barze i tak studenci wpadają na piwo, a jedzenie
      zamawiają zagraniczniacy, którzy w eleganckich garniturach może nie do końca
      konweniują z wystrojem:-)
    • marghot Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:27
      Ja nie zabieram głosu w sprawach kuchni azjatyckiej, ponieważ monsz jest
      specjalistą w jej przygotowywaniu.
      Bardzo mi to odpowiada, gdyż cenię azjatyckie smaki.
      • giezik Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:29
        To może wołowina w imbirze :) ?
        • marghot Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:55
          a co, chcesz mi"sprzedać" jakis pyszny i sprawdzony przepis? Jeśli tak, to
          poproszę :))
          Monsz będzie miał zadanie :)
    • lis_ka Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:52
      Moim zdaniem nieznajomość tejże kuchni.
      W Polsce, kiedy mówisz - restauracja indyjska, każdy wyobraża sobie "curry"
      dodane do "czegośtam".
      Kiedyś była już o tym mowa, że wychowani na kuchni polskiej, nie potrafimy
      rozróżnić subtelności kuchni azjatyckiej np.
      I restauracje pseudoorientalne - kiedyś zamówiłam masala dosę, a dostałam
      naleśnika nadzianego dziwną papką. Restauratorom w Polsce się ciągle wydaje, że
      wystarczy zrobić cokolwiek, dac odpowiednio brzmiącą nazwę i już.
      A potam się dziwią, że nie ma "klajentów".

      PS A co dziś u Ciebie, Senin na obiad?
      :)
      • funana do Liski 01.10.04, 10:56
        Lisko,
        uważasz, że India Curry jest tego przykładem? Jakos mam wrażenie, że trochę
        odpowiadasz na mojego posta:-)
        funana
        • Gość: Liska Re: do Liski IP: 81.210.125.* 02.10.04, 11:33
          Tak, pomyślałam o India Curry! (kiedy jeszcze była w Gal. Mokotów). Dostałam
          naleśnika jako masala dosę i na moje zdziwienie, kelner odpowiedział, że...
          kucharz im wyjechał. Szkoda, że nie zostawił przepisów;)

          Później jadłam w India Curry na Nowogrodzkiej (? czy Żurawiej, ciągle mylę te
          ulice) i było ok, bo gotował Hindus - jako atrakcję zamontowali tam szybę przu
          kuchni, przez którą można podziwiać PRAWDZIWYCH Hindusów:)

          • Gość: Liska Funano, jeszcze IP: 81.210.125.* 02.10.04, 11:36
            a propos India Curry - nie dziwne, że jest pusta, skoro deser (4 kuleczki z
            serka, srednica 1,5 cm + trochę sosu w pucharku) kosztuje ok. 25-27 zł. W
            Indiach za 2 porcje samosy + deserów ile wlezie w Himalajach płaciliśmy 30
            rupii (3 zł)

            Na szczęście są jeszcze Krisznowcy i ich niedzielne, otwarte obiady:)
      • marghot Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 11:36
        Liska, to chyba nie dokońca wina tylko i wyłącznei restauratorów.
        Jesteśmy takim narodem, który owszem skosztuje i chętnie zje obcą kuchnię, ale
        pod warunkiem że będzie ona podobna do maminego schabowego.
        Pracując z polskimi turystami wielokrotnie spotykałam się z opinią, że kuchnia
        grecka jest ok., ale wszędzie te oliwki, dolmades itp.
        • funana Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 11:41
          Parę lat temu byliśmy na wczasowisku na Krecie. W dniu przyjazdu okazało się,
          że biuro podróży ufundowało nam za darmo obiadokolacje przez cały pobyt
          (opłaciliśmy tylko śniadania). No i dla nas to była wspaniała przygoda z grecką
          kuchnią (przez dwa tygodnie codziennie inne dania w knajpce nad zatoką), a dla
          większosci pozostałych uczęstników męka i tęsknota za "normalnym" jedzeniem...
          • marghot Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 11:50
            No i jak tu otworzyć prawdizwą grecką kanjpę?
            ostatnio w Pozaniu byłam w kanjpce żydowskiej. Mniam.
            Ale znismaczyło mnie menu, w którym na jednej z ostatnich kart znalazłam takie
            pozycje jak schab, szaszłyk i frytki
            Masakra!
    • default Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 10:54
      Mnie zniechęca po rpostu nieodpowiedni (dla mnie) smak orientalnych potraw. Nie
      odpowiadają mi te przyprawy czy może ich połączenia, drażni mnie i smak i
      zapach orientalnych potraw.
    • Gość: landsbergk Dla tych, którzy się nie zniechęcili, podaję link: IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 01.10.04, 10:54
      www.kuchniachinska.pl/main/przepisy.htm
      Oryginalne przepisy kuchni chińskiej, tajskiej, koreańskiej i japońskiej. Tych
      ostatnich może niewiele :-) ale chyba warto spróbować.
    • Gość: Nobullshit Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 01.10.04, 11:01
      Ona (kuchnia orientalna) jest chyba trudniejsza. (Te różne cuda na parze,
      na przykład). I bardziej pracochłonna.

      I zawsze chyba będzie w moim wykonaniu kuchnią pseudoorientalną. Choćby
      z braku woka - cholera, a tatuś mówił, nie likwiduj gazu całkiem,
      kup kuchnię gazowo - elektryczną. Z braku przypraw - bo ich ogólnodostęność
      jest jednak pozorna, i, jak słusznie zauważyła Landsbergk, często się
      coś kupuje i trzeba wyrzucić, bo się nie zużyje przed przeterminowaniem.

      To co gotuję, to bardziej wariacje na temat - np. skrzydełka kurczaka
      w miodzie z imbirem, schab z papryką, przepisy głównie z "Kuchni chinskiej"
      z serii Tentenu.

      Ale dzięki temu mam "po co" chodzić do restauracji. :)

    • funana Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 11:17
      Przyszło mi do głowy, że nie ma sie od kogo uczyć. Wśród moich znajomych w
      Polsce mam tylka jedna parę, któa "próbuje sięę z kuchnią orientalną. Z innych
      czasami ktoś cos upichci bazując na Pospieszyńskiej:-))
      Jak jadę do Londynu, to najczęściej zaprowadzania przez rodzinę/znajomych jadam
      tajskie lub japońskie jedzenie. W chińskiej dzielnicy nie jadamy, bo jak oni
      twierdzą, trzeba być Chińczykiem, żeby Ci dobrze ugotowali.
      W Polsce nie jadłam nigdy dobrej chińszczyzny w knajpie (może prócz Krakowa,
      nad Wisłą w Podgórzu-nie pamiętam nazwy i było to trochę lat temu). Suszi:-)
      można zmależź już dobre w Wa-wie. Byłam na kursie gotowania w India Curry i
      smaki, które tam serwuje hinduska właścielka sa bliskie/takie same jak te,
      które jadłam w Indiach. Cóż z tego, że się obkupiłam w hurtowni w ingredienty
      orientalne (Senin - wcale nie były tanie), sprzedawane w sporych opakowaniach i
      jak dla kogoś, kto nie gotuje na co dzień takiej kuchni, stanowczo za duże. Tym
      bardziej, że mam niewielu w domu/wśród znajomych amatorów (bo dziwne, za ostre,
      nawet ładny zapach, ale...,). Więc robię raz na jakiś czas jedno z dań, nie
      bardzo mając możliwośći, by się rozwijać w tą stronę (trening czyni mistrza:-)I
      uważam ,że jestem "cienka w te klocki".
      • monia_77 Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty 01.10.04, 12:25
        Uwazam ze kuchnia azjatycka jest bardzo ciekawa i bardzo chcialabym miec
        mozliwosc posmakowania wszelkich rarytasow. Niestety w Warszawie nie ma takich
        miejsc gdzie mozna zjesc pozadnie przygotowane dania. Wietnamczycy gotuja z
        mrozonek i zero przypraw stosuja, mozna uswiadczyc jedynie chili i sos sojowy
        czasem w zupie trafi sie grzybek mung.

        Ja mialam pare lat temu istnego jobla na punkcie kuchni azjatyckiej bo
        ogladajac filmy hamerykanckie zawsze tam jedli chinczyka z pudelek i to
        paleczkami! ;-) No wiec zaopatrzylam sie w paleczki i zaczelam gotowac pseudo
        orientalnie. Zaopatrzylam sie w rozne sosy, przyprawy, makarony, ryzowe platy
        itp itd. Wspolnie z mama robilysmy sobie taka "pseudo chinszczyzne"
        improwizujac z braku przepisow. Namietnie uczylam sie wcinac paleczkami makaron
        i ryz. Umiem i bardzo lubie!

        Strasznie tez podoba mi sie orientalnie zastawiony stol z wszelkimi malymi
        miseczkami z posiekanymi warzywami, mieskiem, grzybami do tego sosy i np.
        bulion z makaronem ( ktory przedkladam nad wloski) fajnie jest sobie tak
        kucharzy wrzucajac rozne rzeczy do swojej michy, ale........ kto ma na to czas?
        Mam taka zastawe w niebieskie chinczyki zakupiona kiedys przez moja mame
        w "Chince" w Al. Jerozolimskich. Sa smieszne lyzki do sosow, mnostwo miseczek i
        chcialabym je pouzywac ale ja nie mam czasu zeby potem te wszystkie miseczki
        zmywac, nie mam czasu zeby wszystkie skladniki siekac drobno i zarowna w
        przypadku pieczenia ciast jak i orientalistyki jestem leniem kulinarnym.

        A tak mi sie chce pierozkow na parze przygotowanych, krewetek smazonych w
        ciescie i innych pyszotow, ehh.

        Gdy dla znajomych urzadzilam wieczor orientalny z zarelkiem, herbata jasminowa
        i sake ( ktora dostalam) to pamietam wytrzeszczone oczy i brak checi zabawy
        jedzeniem, zabawy paleczkami i kombinowania. Nie wiem skad to sie bierze?

        Wloska kluchomania jest latwiejsza i to jest przyczyna dla ktorej chociazby ja
        ide na latwizne, poza tym jestem uzalezniona od serow, a z serem w azjatyckiej
        sie nie spotkalam za wyjatkiem tofu, ktory sera mi nie przypomina.
    • Gość: anek Re: Co Was zniecheca do kuchni orientalnej/azjaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 12:22
      dla mnie jest to kwestia przyzwyczajenia do smaku i mozliwosci improwizacji,
      wloszczyzne lubie, znam w roznych wykonaniach, potrafie wymyslic na bazie
      czegos tam, cos nowego, wiem jakie przyprawy daly taki smak a nie inny, no i
      jest rewelacyjnie prosta w wykonaniu, nie musze niczego specjalnie kupowac,
      wszystko mam.
      z azjatyckich opotraw to pasjami sushi, ale z rzadka moge je przygotowac bez
      wczesniejszych zakupow - czyli trudnosc pierwsza, musze pomyslec, ze mam
      opchote, i uzupelnic zapas ryzu albo nori.
      jesli chodzi o reszte (przepraszam, ze tak wrzucilam do jednego wora ) to po
      prostu raz na jakis czas, super, na codzien az tak mi nie wchodzi, kwestia
      przypraw, ktore raz na jakis czas ok a potem mi sie przejadaja.

      mam wrazenie, ze wloska kuchnia jest jakos tam moja, oswojona a caly orient to
      takie niewiadomo co, nie do konca wiadomo czy to ma smakowac tak, czy to blad w
      sztuce, brak porownania pewnie. wiem , ze indyjska kuchnia nie lezy mi
      zupelnie, ciezka od przypraw, ale juz chinskie specjaly raz na jakis czas czemu
      nie, ale wlasnie raz na jakis czas. stad z zainateresowanim czytam o
      wloszczyznie a o oriencie raczej jak juz mnie najdzie :)
      • Gość: acek kuchnia elektryczna IP: 213.77.50.* 01.10.04, 14:11

        czy rzeczywiscie na kuchence elektrycznej nie da sie zrobic dobrej chinszczyzny
        ???!!! :((((

        byloby to bardzo smutne, chyab musze sobie gazowa kuchenke turystyczna zrobic w
        moim nowym mieszkaniu :)
        • Gość: Olunieczka Re: kuchnia elektryczna IP: 5.3.1R* / *.ihug.co.nz 02.10.04, 01:26
          Kuchenka elektryczna wybitnie to utrudnia i dla prawdziwego znawcy to, co ja
          tworze to pewnie niezupelnie kuchnia chinska, ale mnie smakuje bardzo, co nie
          przeszkadza mi marzyc o woku, ktory na pewno zakupie, jak sie koniunktura
          polepszy :-) Teraz musi mi wystarczyc patelnia z grubym dnem i jakos sie udaje.

          Tak naprawde gotuje od ponad roku, praktycznie codziennie i mam szczescie, bo
          tutaj wlasnie najlatwiej dostac oryginalne skladniki kuchni azjatyckich.
          Niektorzy nawet mowia, ze Nowa Zelandia staje sie kolonia azjatycka, ale mnie
          to nie przeszkadza, bo dzieki temu mam w sklepie za rogiem taki wybor sosow i
          przypraw, ze zyc, nie umierac, a do tego wiekszosc tania jak barszcz.

          Kiedys potrzebowalam sosu z zoltej fasoli (calej) i nie moglam go znalezc, to
          zapytalam znajomej Chinki, ona mi napisala nazwe tymi swoimi robaczkami i w
          supermarkecie azjatyckim musialam prosic o pomoc w odczytaniu i znalezieniu
          tego cuda na polce. Warto bylo, bo smak przepyszny, a sloiczek kosztowal moze
          ze dwa dolary. Mam pelno przypraw azjatyckich, bo raz, ze uzywam ich bardzo
          czesto, a dwa, ze wiekszosc z nich sie praktycznie nie psuje, a przynajmniej
          jest dobra przez rok czy dwa. A taka puszka pedow bambusa czy kasztanow wodnych
          to mi idzie na jedno danie.

          Teraz marze o tym, zeby przywiezc te cuda do Polski i pogotowac dla rodzicow,
          bo ich wyobrazenie o kuchni chinskiej to cos w stylu tych roznych sosow slodko-
          kwasnych Knorra czy innych, a przeciez tam jest takie bogactwo innych smakow!

          Co do kuchni wloskiej, to dla mnie jest ok, ale troche za mdla (w sensie nie
          pikantna, a wlasnie na ostre przyprawy mam od roku smaka) i ciezkostrawna. A do
          tego wlasnie taka lasagne czy canneloni (ktore uwielbiam) sa moim zdaniem
          pracochlonne w przygotowaniu, a nie kuchnia azjatycka :-)
          • Gość: szopen kuchnia orientalna IP: 204.79.89.* 06.10.04, 09:56
            Kuchnia orientalna to dosc szerokie pojecie.
            W jednym worku wrzucone potrawy i techniki jakichs 60% ludzkiej populacji.
            Wedlog tej samej zasady to kuchnie i wloska i polska i angielska tez mozna
            polaczyc jako western food i wtedy nie ma sie co dziwic ze sie latwiej
            przyswaja bo to w sumie to samo.

            A jak wszyscy wiemy roznice sa.
            W samej chinskiej kuchni jest pewnie kilkadziesiat roznych kuchni regionalnych
            bardzo sie rozniacych i smakiem i skladnikami i metodami gotowania, w zasadzie
            co 200 km inna kuchnia.

            Co do latwosci/szybkosci gotowania to moim zdaniem dania kuchni chinskiej sa
            duuuuuuzo szybsze i w wiekszosci latwiejsze niz kuchnia polska czy wloska.

            Bez woka tez mozna gotowac, jak juz gdzies pisalem wielokrotnie widzialem jak
            ludzie sobie radzili robic rozmaite potrawy uzywajac tylko kuchenki
            elektrycznej i 6 litrowego aluminiowego garnka, jest takie przyslowie o
            baletnicy...
            • Gość: senin Olunieczka i szopen IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 06.10.04, 10:17
              ... no wlasnie, chyba wspomnialam o tym w watku poczatkowym, ze moje
              zaczwycenie orientem wzielo sie z... lenistwa.

              I szybciej, i mniej garow do mycia i gotowania, i zdrowiej
              Ryz (no i makarony, smakowo, bo nie ksztaltem, wybor bogatszy niz u Wlochow)
              duzo wazyw, nie rozciapcianych

              i na koniec ...taniej... mieso a jakze, ale w ilosciach nawet sladowych
              wystarczy (sa tez dania pelnomiesne typu pieczen itd)

              o roznorodnosci nie wspomne, bo sama promuje tu malajska i Indonezyjska tudziez
              tajska i indyjska...

              chinska zas zostawiam szopenowi..., chyba wiesz sporo wiecej ode mnie na ten
              temat :))

              A watek stad, ze tak sie wlasnie zastanawialam iz jeszcze rok temy sporo bylo
              zapytan o dania kuchni Azji, a teraz jakos sie "utlo". Wiec zastanowilo mnie ,
              dlaczego...

              No coz, o gustach sie nie dyskutuje, wiec rozumiem ze jak nie smakuje, to nie
              smakuje, OK

              Co do przypraw jednak, to przeciez sos sojowy np. stosowany moze byc wszedzie,
              zamiast tej "przerazajacej" soli, takoz sos rybny...

              Z pewnoscia, brak odwagi w eksperymentowaniu bierze sie z braku mozliwosci
              porownania ze smakami "w oryginale", tak sobie mysle...

              i jest troche tak jak podejrzewalam, obawa przed nowym, obcym anika duzo
              wolniej nizby sie wydawalo.

              • Gość: szopen Re: Olunieczka i szopen IP: 204.79.89.* 06.10.04, 10:25
                Zrobi sie zimniej i ludzie zatesknia za czyms ostrzejszym.

                Ja kuchnie europejska tez czasem popelniam, tylko w tedy w domu narzekaja ze
                czas dluuugi spedzam w kuchni.
                • monia_77 Re: Olunieczka i szopen 06.10.04, 10:48
                  Ja to Was prosze w takim razie o spis najpotrzbniejszych sosow w kuczni
                  orientalnej w domu mam sojowo-grzybowy i chili ale co jeszcze?? No i wrzuc nam
                  Senin jakas latwa potrawe koniecznie z makaronem bo chinski makaron uwielbiam.
                  Chetnie potrenuje. A oto danie ktore kiedys bardzo czesto przygotowywalam:

                  - piersi z kurczaka lub indyka
                  - warzywa przerozne pokrojone w paseczki lub ew. mrozonka 7- skladnikowa
                  - grzyby mung (namoczone troszke wczesniej w cieplej wodzie)
                  - sos sojowy , cukier, troche octu (uzywalam winnego)taka glutowata przyprawa
                  pmaranczowa produkt marki Tao Tao raczej ostra
                  - makaron ryzowy lub sojowy

                  Mieso pokroic w paseczki, wrzucic do miski z przyprawami zalanymi sosem sojowym
                  i wydyzdac. Nastepnie wrzucic do miski z maka ziemniaczana i obtoczyc maka
                  paseczki miesa. Wrzucic na goracy tluszcz i po usmazeniu na zlota przelozyc na
                  recznik papierowy. Nastepnie na patelnie wrzucic warzywa i grzyby i smazyc. W
                  miedzyczasie zalac wrzatkiem makaron. Jak napecznieje odlac wode. Na patelnie
                  po usmazeniu warzyw dodac przyprawy, cukier, ocet, cos ostrego (sos glutowaty)
                  i sos sojowy wrzucic makaron oraz mieso. To wszystko zawsze przekladalam do
                  naczynia zaroodpornego i mialam gotowe danie dla gosci i dla domownikow.Wiem,
                  ze mnostwo bledow w tym przepisie wiec prosze o korekty;-) wkazdym razie
                  smakuje bardzo dobrze, poniewaz wytwarza sie sos dzieki mace ziemniaczanej na
                  miesie, sos jest taki klarowny kisielowaty i swietnie laczy sie z makaronem.
                  • Gość: senin Re: Olunieczka i szopen IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 06.10.04, 11:18
                    Moniu, calkiem calkiem,
                    rozne sa szkoly (jak zreszta szopen wspominal)
                    Ja na przyklad nie uzywam zbyt wiele skrobii (Nie pezszkadza mi zbyt rzadki sos)

                    co do sosow - w domu niebedny dla mnie jest sojowy i ostrygowy oraz olej
                    sezamowy (na tym mozna daleko zajechac, zmieniajac tylko skladniki) uzywam tez
                    zmiksowanego chilli, albo sambal oelek. (imbir swiezy tez wazny)

                    - czasami uzywam sosu hoisin, czasami chilli bean, ) mam tez sfermentowana
                    czarna fasole - to do wolowiny, papryki, lub tlustawej wieprzowiny.Mozna sie
                    jednak bez tych skladnikow obejsc, tak samo jak bez wina ryzowego, czy octu.

                    Ta potrawa o ktorej pisalas powyzej to takie dosc typowe "stir fry"... ja z
                    reguly nie mieszam wiecej niz 2-3 rozne warzywa (nie liczac czosnku i szalotki)
                    Warzywa nie musza byc krojone w cieniutkie paseczki - raczej kawalki "na gryza"

                    niekoniecznie trzeba wyjmowac mieso przed smazeniem warzyw, zwlaszczagdy
                    warzywa krotko sie smazy (1 minute np. brokuly). Mozna po prostu dorzucic do
                    miesa , zamieszac, przykryc pokrywka i wylaczyc palnik.
                    Moja opinia nt. stir fry i innych potraw chinskich(szybkich) - powinny byc
                    podawane natychmiast, w przeciwnym razie, to juz nie to :(

                    Ale w takiej np. malajskiej kuchni, to juz jak najbardziej mozna sobie na to
                    (odgrzewanie)pozwolic.

                    Co do makaronu, sojowy, czy ryzowy jest ok, ale czy nie ma w Polsce normalnego
                    jajecznego? Taki jak babciny do rosolu jest swietny do chinskich stir fry.



                    Co do przepisow, podawalam kiedys sporo roznych. Najlatwiejszy i taki troche
                    inny chinski jest zloty kurczak. Gotowany(!!!) w sosie sojowym i hoi sin z
                    dodatkiem miodu. Naprawde swietny. I woka nie trzeba
                    • baky Kurczak złoty 06.10.04, 11:22
                      Gość portalu: senin napisał(a):

                      > Co do przepisow, podawalam kiedys sporo roznych. Najlatwiejszy i taki troche
                      > inny chinski jest zloty kurczak. Gotowany(!!!) w sosie sojowym i hoi sin z
                      > dodatkiem miodu. Naprawde swietny. I woka nie trzeba

                      Wiem coś o tym, bo wypróbowałem. D O S K O N A Ł Y!
                  • Gość: senin link do przepisu IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 06.10.04, 11:19

                    za wczesnie wyslalam

                    Co do przepisow, podawalam kiedys sporo roznych. Najlatwiejszy i taki troche
                    "inny" chinski jest zloty kurczak. Gotowany(!!!) w sosie sojowym i hoi sin z
                    dodatkiem miodu. Naprawde swietny. I woka nie trzeba

                    oto link:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=11524508&a=11531934
                    • Gość: szopen Re: link do przepisu IP: 204.79.89.* 06.10.04, 11:27
                      Ja zalozylem inny watek o ciut pozytywniejszej nazwie:

                      niezbednik orientalisty

                      Moze sie tam przeniesiemy z ta pozytywna dyskusja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka