Dodaj do ulubionych

proszona kolacja....

23.11.04, 15:18
zostalismy z malzonkiem moim zaproszeni w weekend ostatni na kolacje do jego
znajomych (tyle razy zapraszali, ze sie w koncu chlopaczyna zgodzil),
spoznilismy sie 15 minut (slownie pietnascie) w tym czasie gospodarz
zadzwonil 2 razy (spoznienie wynikalo z fatalnej aury i chocbysmy chcieli
szybciej sie poprostu nie dalo). kiedy dotarlismy gospodarz, otwierajac nam
drzwi, zakomunikowal "juz zaczelismy jesc, bo styglo" (dodam, ze bylismy
jedynymi goscmi) i troszke sie nieswojo poczulam... czy to jest jakis
straszny problem wstawic jedzenie do lekko nagrzanego piekarnika... o
smakowitosci nie bede wspominac, natomiast ilosc wskazywala na to, ze to
przystawka i to dla jednej a nie czterech osob...tragedia. po co zapraszac
kogos na "kolacje" skoro tak sie to zalatwia? nie lepiej
powiedziec "wpadnijcie, przyniescie chipsy i browar"?
Obserwuj wątek
    • marghot Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 15:21
      niby nic sie nie stalo, ale moze pomyśleli, że zrezygnowaliście, skoro tyle
      razy odmawialiście? nie wiem. a może to był nie trafiony żart?
      a dzwoniliście ich uprzedzić o spóźneiniu? (telefony komórkowe są czasem
      przydatne).
      • pati102 Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 15:26
        czytaj uwaznie w ciagu tych pietnastu minut koles zadzwonil 2 razy i 2 razy
        uslyszal, ze za gora 10 min bedziemy. inna sprawa, ze wczesniej zaprosili nas i
        przez 45 min nawet nie zaproponowali herbaty a jak wychodzilismu gospodyni
        zapytala, czy wezmiemy spowrotem reszte ciastek, ktore przynieslismy bo jej maz
        by tak zrobil. klasa i kultura pelna geba:)
        • marghot Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 15:30
          sorki za nieuważne czytanie,a le w pracy tak to jest że trzeba szybciutko..
          cóż, po prostu już się z takimi ludźmi bym nie spotkała
        • Gość: ewik Re: proszona kolacja.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 09:00
          Jeżeli nie odpowiadaja wam poziomem i nie czujecie sie z nimi dobrze ,to po co
          ich odwiedzacie a potem obmawiacie nikt nikogo nie zmusza do kontaktów
          towarzyskich ,chyba że jestescie uzależnieni np od wspólnych
          interesów,zadawajcie sie z ludżmi na swoim poziomie i nie będzie problemu.
          • Gość: maja Re: proszona kolacja.... IP: *.udn.pl 25.11.04, 09:04
            każdy ma takich znajomych, na jakich zasługuje.... nie lubie obgadywania,
            moglas nie isc
    • ampolion Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 15:40
      A czy oni to Polacy?...
      • Gość: Nobullshit Re: proszona kolacja.... IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 23.11.04, 15:47
        ampolion napisał:
        > A czy oni to Polacy?...

        Może Holendrzy?

        Ja gości przychodzących PUNKTUALNIE mam ochotę rozstrzelać.
        Nigdy się nie wyrabiam. Gospodyni potrzebuje tego kwadransa,
        żeby skończywszy przygotowania zrobić coś jeszcze ZE SOBĄ.
        Kiedyś mi tacy jedni przyszli WCZEŚNIEJ na dużą imprezę. W panice
        ostatnich przygotowań przy gościach zapomniałam zmienić buty. I ocknęłam się
        w połowie imprezy, że występuję w małej czarnej i... niebieskich kapciach.
        • marghot Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 15:53
          ja holenderką nie jestem, al enie cierpię się spóźniać i nie cierpię jak ktoś
          się do mnie spóźnia.
          Jak 19 to 19 a nie 19:30.
          Skoro wiem, na którą zaprosiłam, to po co mi dodatkowe 15min, przecież
          przygotowania wystarczy odpowiednio wcześnie zacząć.
          Mnie trzęsie, jak mam czekać na spóźnialskich...
          • kwik Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 16:02
            oj mnie tez trzesie. kiedys mialam gosci, ktorzy spoznili sie 1,5 godziny bez
            specjalnego powodu (a indyk byl wstawiony odpowiednio wczesniej). odbiera to
            troche radosci :)
            • monia_77 Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 16:13
              Jezeli byliscie jedynymi goscmi i spozniliscie sie zalozmy do 25 min to uwazam
              zachowanie gospodarzy za ogromny nietakt. Swoja droga, jestem ogromna
              spoznialska i ja sie zawsze ciesze jak moi goscie sie spozniaja w ramach
              przyzwoitosci do pol godziny. Mam wtedy czas zeby ogarnac kuchnie i posiedziec
              w spokoju z lampka wina, no i humor od razu lepszy ;-)
              • Gość: margot Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:30
                Nie cierpie spoznialskich, to tylko polacy tak sie zachowuja!!Nalezy przyjac
                zasade, ze skoro sie spozniles to na wlasny rachunek, inni nie beda czekac z
                przypalonym sandaczemi wiedz ze dezorganizujesz kazde przyjecie, amen!
        • rezurekcja Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 16:16

          ampolion napisał:

          > Może Holendrzy?

          Holendrzy sa ponoc dosc oszczedni. Nie zauwazylam.


          Gość portalu: Nobullshit napisał(a):

          > Ja gości przychodzących PUNKTUALNIE mam ochotę rozstrzelać.
          > Nigdy się nie wyrabiam. Gospodyni potrzebuje tego kwadransa,

          ja teraz juz wole, zeby przychodzili punktualnie, bo przygotowuje takie
          jedzenie, ktore mozna podawac, kiedy tylko goscie sie "zainstaluja".
          Ale kiedys potrafilam wyciagac skladniki dopiero wtedy, keidy goscie dzwonili do
          rzwi. Partycypowali potem w krojeniu warzyw do chinszczyzny. Na szczescie nikt
          sie nie skarzyl.

          Niemenij to towarzystwo opisane na poczatku troche dziwne, zwlaszcza, ze
          wiedzieli, ze goscie sie spoznia...
          ALe pamietam tez artykul w prasie dotyczacy podejscia Polakow i bodaj Francuzow,
          moze Anglikow do punktualnosci. Polak z bukietem w reku przyszedl spozniony moze
          kwadrans. Gospodarzy nie zastal, doszli do wnosku, ze zrezygnowal i poszli na
          spacer.
          • monia_77 Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 16:42
            Hmm jako spoznialska wieczna sie pytam czy w rzeczywiscie kwadrans spoznienie
            to np. we Francji,Niemczech czy gdzies tam to takie faut pas?
      • Gość: pati102 Re: proszona kolacja.... IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 16:56
        polacy i to tym gorzej bo nie ma usprawiedliwienia "roznicami kulturowymi"
        • poughkeepsie no cóż 23.11.04, 16:59
          z przykrością i bardzo często na własnej skórze odczuwam jak niekulturalnym i
          źle wychowany narodem jesteśmy. Większości brakuje niestety elementarnych
          manier :/
    • tralalumpek Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 17:02
      1. spoznienia sa fatalnym nawykiem wielu ludzi, aura czy nie aura, niektorzy
      maja wlasnie taka spoznialska aure i nie ma tu o czym dyskutowac
      2. twoje uwagi co do wielkosci porcji swiadcza o twoim poziomie
      • poughkeepsie a ton Twojej wypowiedzi o Twoim n/txt 23.11.04, 17:08

      • Gość: p102 Re: proszona kolacja.... IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 17:16
        zasadniczo jestem osoba baaardzo punktualna, nie mam jednak wplywu na to, ze
        byla snizyca (szanuje swoje i innych zrowie i zycie wiec nie bede szalec "bo
        jedzenie stygnie), to po pierwsze, po drugie co innego malutkie ladnie podane
        porcyjki a co innego dwie michy postawione na srodku, w ktorych jest cos
        brazowego (ze smaku dedukuje, ze to gulasz byl)w ilosci ca 2 lyzki (chyba
        reszte zjedli sami) w drugiej kartoszki (rowniez ca 2 lyzek. to nie bylo
        nouvelle cuisine tylko mieso z ziemniakami na sposob niwiadomojaki. do tego
        jeszcze kazali NIC NIE PRZYNOSIC...
        • poughkeepsie a po co się usprawiedliwiasz :) 23.11.04, 17:19
          my Cię doskonale rozumiemy, a uwagę na brak kultury zwraca tylko osoba sama
          niezbyt dobrze wychowana ;-)
          Poza tym każdy może się spóźnić, jeśli tylko o tym poinfomuje - a w przypadku,
          gdy nie jest to więcej niż kwadrans, to według mnie nie ma nawet takiej
          potrzeby - to chyba żaden problem.
        • Gość: margot Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:35
          Pokaz mi swoich przyjaciol a powiem ci kim jestes!!!
      • cat-lover Re: proszona kolacja.... 23.11.04, 17:17
        Przepraszam, ze to powiem, ale jestem uczulona na takich gosci jak Wy. Najpierw
        robicie laske, ze w ogole akceptujecie, a potem sie spozniacie. Oni przez swoje
        zachowanie chcieli chyba powidziec, ze nie jestescie warci czekania. Moj maz,
        jak sie goscie spozniaja wiecej niz 15 minut zawsze chce zamknac furtke na
        wszystkie zamki i wywiesic kartke, ze wyszlismy. Podejrzewam, ze kiedys tak
        zrobi i wcale nie bede gosci zalowac. Gdy zapraszam kogos, to od razu mowie, ze
        np. spotykamy sie o 17tej, o 18tej podaje kolacje. Wtedy wszyscy wiedza, ze
        jesli sie spoznia to beda maszerowac od razu do stolu, bez wczesniejszych
        drinkow, pogaduszek i przekasek. Taka kara...bo moj goracy posilek nie moze
        czekac. Czesc problemu ktory tutaj widze, ze w Polsce ludzie ciagle sa bardziej
        do nieformalnych spotkan anizeli do serwowanych o konkretnej godzinie goracych
        kolacji. Nalezy sie w takim wypadku zapytac wczesniej gospodyni co planuje i
        wtedy oszczedzi to stresu obu stronom. To sie nazywa "common courtesy".
        • poughkeepsie cat-lover nie przesadzasz trochę? 23.11.04, 17:21
          a co jak jest paskudna pogoda?I goście zadzwonią, że przepraszają, ale się
          spóźnią?Sama jesteś idealna?Bo ja nie, i nie wymagam tego od innych. Wymagam
          tylko kultury, czyli zawiadomienia mnie o tym, bo do miana restauracji
          całodobowej też nie aspiruję :D
          • monia_77 Re: cat-lover nie przesadzasz trochę? 23.11.04, 17:33
            No ale ja doskonale rozumiem ten konkretny przypadek bo to jest moim zdaniem
            mega prostactwo, goscie zaproszeni, dzwonia ze sie spoznia, tkwia w sniezycy, a
            ja co jako gospodyniy mam z mezem do michy zasiadac?? No ludzie, nie
            przesadzajcie, jezeli sie kogos zaprasza i ktos informuje o spoznieniu to sie
            na taka osobe czeka chocby nie wiem co, tymbardziej ze byli to JEDYNI goscie.
            No ale nawet gdyby gosci bylo wiecej to przeciez w miedzyczasie mozna uciac
            sobie pogawedke, napic sie drinka i nie stresowac.

            Osobiscie strasznie nie lubie takiej sztywnej atmosfery "bo ja podaje o 18 i
            mam Was w d.... i jeszcze Wam furtke zamkne" no chyba nie o to chodzi. Pojawia
            sie tu inna sprawa, czy my zapraszamy gosci dla przejmnosci czy z poczucia
            smutnego obowiazku bo przy niektorych wypowiedziach to radosc z goscia w domu
            jest tu zatracona. Jezeli przytrafia sie nam mocno spoznieni goscie to mozna im
            zwrocic uwage i wymyslic karniaka zeby poczuli sie zawstydzeni brakiem szacunku
            do naszego czasu, ale zeby zaraz furtke??? No to sie zapienilam ;-))
            • poughkeepsie się solidaryzuję z Tobą monia :) 23.11.04, 17:40
              w końcu chyba się zaprasza ludzi, których się lubi? Jeśli ktoś nie wykazuje
              szacunku dla moich wysiłków, i w ogóle mojej osoby to nie zasługuje też na
              zaszczyt bycia moim gościem. Tresury nie stosuję, po prostu szkoda mi czasu i
              wysiłku na utrzymywanie kontaktów z osobami, które trzeba dopiero wychować.
          • Gość: magia Re: do Pati 102, IP: *.aster.pl 23.11.04, 17:34
            a może to spóżnialscy powinni byli zadzwonić i poinformować,ze się spóżnią,a
            poza tym zawsze można wyjśc zdomu odrobinę wczesniej szczególnie jeśli są złe
            warunki pogodowe.
            a co do serwowanego jedzenia to nie kazdy jest fanem forum kuchnia, czasami
            liczy się towarzystwo podczas posilku a nie sam posiłek.
            osobiście nie lubie spożnialskich niezależnie od pogody.no chyba ,że przylatuja
            samolotem.
            • poughkeepsie a przeczytaj jeszcze raz post pati :) 23.11.04, 17:38
              bo już komuś wcześniej napisała, że nie zdążyła nawet zadzwonić, bo gospodarz
              sam w ciągu kwadransa zadzwonił z pretensjami 2 razy.A jeśli nie jesteś fanem
              forum kuchnia to co tu robisz???Masochistka?:>
              • monia_77 Re: a przeczytaj jeszcze raz post pati :) 23.11.04, 17:42
                Ha ha dobre! Ja uwazam ze nie tylko dobre towarzystwo sie liczy przy stole, w
                moim domu liczy sie dobre jedzenie, a przy dobrym jedzeniu i humory inne, ja
                Pati bardzo wspolczuje takich znajomych i z zemsty sama bym teraz zaprosila
                takiego znajomego i zamowilabym pizze do domu dopiero jakby przyszli! A co!
              • tralalumpek Re: a przeczytaj jeszcze raz post pati :) 23.11.04, 20:41
                poughkeepsie napisała:

                > bo już komuś wcześniej napisała, że nie zdążyła nawet zadzwonić, bo gospodarz
                > sam w ciągu kwadransa zadzwonił z pretensjami 2 razy.A jeśli nie jesteś fanem
                > forum kuchnia to co tu robisz???Masochistka?:>



                po tym wpisie niestety nie wytrzymalam i odpisze jasnie wielmoznej dobrze
                wychowanej....
                pare wpisow wczesniej pyskujesz na mnie za ton, kazdy pisze jak chce moge
                uierac w piorka i pisac listy milosne amoge to co rzeczywiscie mam do
                powiedzenia zebrac w dwa punkty, tak jak to zrobilam
                z twoich wpisow oprocz bezsensownego tokowania nie wynika NIC! dokladnie nic!
                gospodarze zadzwonili i sami spytali
                jezeli byla sniezyca i zalozycielka nie mogla na czas dojechac to po 1 mogla
                wyjechac wczesniej a po drugie, mniej wiecej wie sie ile potrzeba czasu i
                powinna odpowiednio wczesniej zadzwonic i powiedziec ze spozni sie 15 czy iles
                tam minut, to nalezy do dobrego tonu
                ocenianie ile ktos do miski nalozyl tez jest prostactwem ale przeciez nie
                wytlumacze ci ze ludzie umawiaja sie zeby sie SPOTKAC a przy okazji zjesc, to
                sa spotkania towarzyskie ..... ale przeciez i tak nie zalapiesz
                • Gość: p102 Re: a przeczytaj jeszcze raz post pati :) IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 20:54
                  jesli przez tydzien rozwodzisz sie nad tym , ze bedzie "jak u pascala" a potem
                  uprawiasz to co uprawiali oni to cuz... a moze sama robisz tak samo? poczytaj
                  sobie uwazniej to moze zlapiesz, ze nie tylko jedzenie bylo problemem bo to
                  chyba Ty nie lapiesz.
                • poughkeepsie nie zawiodłas mnie, drogi tralalumpku :) 23.11.04, 21:21
                  piekna prowokacja mi wyszła :) czytałam kilka razy Twoje posty na róznych
                  forach i dokładnie czegoś takiego się po Tobie spodziewałam :) Ni mniej ni
                  więcej :) A teraz proponuję przeczytać wszystkie posty jeszcze raz i zobaczyć
                  jak kulturalnie, w przyjmnej atmosferze i bez wzajemnego obrażania się mozna
                  wymienić poglądy :) Chyba rzeczywiście, z całym szacunkiem, nie pasujesz do
                  tego forum, bo my nawet mając odmienne zdanie szanujemy się nawzajem.
                  pozdrawiam serdecznie,
                  P.
                  • tralalumpek Re: nie zawiodłas mnie, drogi tralalumpku :) 23.11.04, 21:45
                    poughkeepsie napisała:

                    > piekna prowokacja mi wyszła :) czytałam kilka razy Twoje posty na róznych
                    > forach i dokładnie czegoś takiego się po Tobie spodziewałam :) Ni mniej ni
                    > więcej :) A teraz proponuję przeczytać wszystkie posty jeszcze raz i zobaczyć
                    > jak kulturalnie, w przyjmnej atmosferze i bez wzajemnego obrażania się mozna
                    > wymienić poglądy :) Chyba rzeczywiście, z całym szacunkiem, nie pasujesz do
                    > tego forum, bo my nawet mając odmienne zdanie szanujemy się nawzajem.
                    > pozdrawiam serdecznie,
                    > P.



                    nie pozdrawiam cie i twoj wysilek wpisowy jest mi obojetny
                    nic z twoich wypowiedzi w tym poscie nie wynika, sa nielogiczne i po prostu
                    bez sensu
                    nie toleruje gesiowatosci czy gdakania w stadzie
                    wypowiedzialam swojej poparte argumentacja zdanie a z twojej stroyn oprocz
                    pyskowki nie wyszlo nic madrego
            • Gość: pati102 Re: do Pati 102, IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 17:40
              jasne liczy sie towarzystwo- podchmielony "pan domu" do mnie "wiesz nie moge
              powiedziec, ze cie nienawidze ale ...sama rozumiesz" to nr 1.; nr 2. mowcie cos
              (bo oni zasadniczo wcale sie nie odzywaja) " nr 3. (po raz 100 w ciagu 10
              minut) "nooo, jak tam"? zreszta nie zdazylismy zadzwonic bo on zadzwonil ca 1
              min po czasie:)
              • monia_77 Re: do Pati 102, 23.11.04, 17:44
                Ojeny to jakies nowe szczegoly z tymi znajomymi, kolacja proszona a goscie
                glodni i obrazeni siedza uhmm nieee no wygarnelabym im.
                • Gość: p102 Re: do Pati 102, IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 17:47
                  wiesz ja sie tam za bardzo nie udzielam, to sa znajomi mojego meza (od wieeelu
                  lat zreszta:( ) on jest przyzwyczajony a ja jakos nie moge sie przyzwyczaic
                  (pozaty uwazam, ze jak jestem gosciem w czyims domu to nie nalezy robic scen..)
                  • monia_77 Re: do Pati 102, 23.11.04, 17:51
                    Hmm wiesz po tym co napisalas to mam wrazenie ze moze oni Ciebie nie toleruja,
                    moze takie zachowanie bylo zlosliwe? Wszystkich lubic sie nie da, ale dalabym
                    im nauczke.
                    • Gość: p102 Re: do Pati 102, IP: *.net-serwis.pl 23.11.04, 17:54
                      jak mnie niem sa w 100% tacy sami:P
                      • monia_77 Re: do Pati 102, 23.11.04, 17:59
                        No to musisz sobie zadac pytanie po co Ci oni? Jezeli chcesz zeby zmienili
                        podejscie to nie ma nic prostszego jak porozmawiac i powiedziec jak sie wtedy
                        poczuliscie, falszywa uprzejmosc do niczego nie prowadzi.
                    • Gość: DEBIUT Re: do Pati 102, IP: *.top.net.pl 24.11.04, 21:58
                      CZASEM TAK JUZ BYWA
                  • Gość: margot Re: do Pati 102, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:44
                    A obgadywac ich na forum to ladnie??
                • Gość: siostraheli goscie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 17:59
                  1. Wydaje mi sie, przyjecie powinno miec jakis scenariusz, najpierw jakis
                  aperitit, zasiad przy kominku, krotka konwersacja, przekaska, a potem dopiero
                  kolacja? to nie jest obiad w domu wczasowym FWP 13-13.15.
                  2. Wole gosci, ktorzy sie spozniaja chwile. Niezyt lubie przesadnie
                  punktualnych. Mialam kolezanke, ktora zawsze wpadala 15 minut wczesniej, bo
                  uwazala za okropny nietakt spoznienie. moim zdaniem przyjscie 15 minut
                  wczesniej, to dopiero nietakt.
                  • Gość: margot Re: goscie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 19:47
                    Fakt przyjscie wczesniej jest nietaktem, ale spoznienie /bez usprawiedliwienia/
                    dluzsze niz 15 min tez!!!!
    • Gość: siostraheli Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 18:01
      za wczesnie mi sie wyslalo, a wlasnie przypomnial mi sie wierszyk Brzechwy o
      kwoce, co to zaprosila gosci, by nauczyc ich grzecznoosci. pamietacie?
      • Gość: cat-lover Re: proszona kolacja.... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 23.11.04, 18:40
        Nigdy nie zasiadlabym do obiadu przed przyjsciem gosci, bo tez uwazam to za
        nietakt ze strony gospodarzy. Ale....jesli ludzie umawiaja sie na konkretna
        godzine, to jest jakby podpisanie kontraktu-obie strony powinny zrobic wszystko
        aby umowy dotrzymac. Jezeli wiem, ze jest zla pogoda, wychodze z domu kilka
        minut wczesniej. Wiele razy przygotowuje posilek ktory jest niesmaczny jesli
        sie go odgrzewa. I co, ja, jako cierpliwa gospodyni mam z tym fantem zrobic?
        Sama jestem bardzo punktualna, bo u mnie na godzine przed przyjsciem gosci
        wszystko jest zapiete na ostatni guzik-powaznie mowie, maz swiadkiem-ale taka
        moja natura. Nie wymagam perfekcjonizmu od wszystkich, niemniej widze, ze na
        tym swiecie jest wiecej tych drugich czyli spoznialskich. Ktorzy zawsze znajda
        jakies wytlumaczenie.......
        • Gość: siostraheli Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 18:54
          niemniej jednak polskie realia sa specyficzne. Drogi nieprzepustowe, zima
          zaskoczyla drogowcow...Wczoraj wracalam 2 godziny z pracy stojac przed kazdym
          podjazdem zablokowanym przez tiry. Normalnie ta droga zajmuje mi 35 minut. Wiec
          moze goscie nie mogli zdazyc? Tez bylismy w sobote na imprezie (ok. 20 osob) i
          mimo polgodzinnego spoznienia bylismy pierwsi, a powodem byly warunki drogowe.
          Ale nasi gospodarze sie bardzo postarali jesli chodzi o dania i alkohole:)))
        • Gość: jo.hanna Re: proszona kolacja.... IP: *.kabel.telenet.be 23.11.04, 19:03
          moja reakcja uzalezniona bylaby od tego, czy goscie maja nawyk spozniania sie.
          Mialam przyjaciol, ktorzy czesto potrafili zjawiac sie z 2.godz. opoznieniem.
          Nie jestesmy juz przyjaciolmi. 15 spoznienia moge zrozumiec, 30 juz nie za
          bardzo. Ponad godzine na pewno nie, chyba ze jakies akty natury lub
          nieprzewidziane problemy na drodze. Z drugiej strony, jesli robie cos
          specjalnego np souffle i zapraszam gosci na 18.ostrzegam, ze musza byc
          punktualni. O 18. souffle idzie do piekarnika...goscie spoznieni jedza resztki.
    • emka_1 cat-lover trzymaj się:) 23.11.04, 19:22
      punktualność jest cnota, brak punktualności jest okazywaniem braku szacunku.

      po co się umawiać z kimkolwiek na cokolwiek, skoro zakładamy, że i tak się
      spóźnimy?:(( obojętnie czy jesteśmy gośćmi, czy gospodarzami? bliskich
      znajomych, przyjaciół możemy zapraszać na zasadzie jak przyjdziecie to
      będziecie, ale też nie zawsze.
      wypadek typu dziki, a niespodziewany korek, nagła zmiana pogody czy inny
      kataklizm może się zdarzyć, ale osoba, która się spóźni, ma przepraszam za
      wyrażenie psi obowiązek poinformować, że się spóźni. nie mówię tu o 5 minutach,
      bo to jeszcze uchodzi (o ile umawiamy sie w domu), ale kwadrans spóźnienia już
      wymaga poinformowania (jeśli jest możliwość, a nie stoimy w szczerym polu i nie
      mamy zasięgu w komórce)

      nie twierdzę, że gospodarze zachowali sie kulturalnie, bo dzwonienie i
      dopytywanie się, zaczynanie posiłku bez jedynych gości dobrze o nich nie
      świadczy, ale obie strony są winne. jeśli wiem, że parszywa pogoda, to wychodze
      wcześniej. jeśli nie mogę wyjść wcześniej, dzwonię i przepraszam, że
      najprawdopodobniej sie spóźnię.

      jedno ze starych powiedzeń głosi: "gość choć świnia swoje prawa ma", noi z tej
      przyczyny nie zwracamy mu uwagi, nie mamy pretensji, ale następnym razem nie
      zapraszamy :)
      • Gość: cat-lover Re: cat-lover trzymaj się:) IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 23.11.04, 20:22
        Dzieki za zrozumienie. Tak, tu chodzi o szacunek dla drugiego czlowieka.

        • Gość: dosia Re: cat-lover trzymaj się:) IP: *.adsl.proxad.net 23.11.04, 20:57
          Tyle krzyku o 15 minut spoznienia. Rany boskie !!
          We Francji np.spoznienie sie na proszona kolacje o 15 minut jest wrecz
          pozadane.Po prostu trzeba dac mala marze gospodyni na przygotowanie sie do
          kolacji. Przyjscie punktualnie co do minuty albo nie daj wczesniej jest
          nietaktem.
          Ale co kraj to obyczaj !

          Natomiast szczytem chamstwa jest zaczecie jedzenia, to nie stolowka DW, jak to
          juz ktos wczesniej wspomnial. Troche luzu, moze jakis aperitif przed wielkim
          zarciem.
        • Gość: austriacka Re: cat-lover trzymaj się:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 21:16
          cat-lover, z gory bardzo przepraszam za(nieco zlosliwe) pytanie ktore nasuwa mi
          sie po przeczytaniu Twoich poprzednich wypowiedzi....czy Twoj maz czasem nie
          jest niemcem ? :))))

          pzdr
          a

          • Gość: cat-lover Re: cat-lover trzymaj się:) IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 23.11.04, 21:25
            nie, jest Polakiem. Ale wedlug zasady "z jakim przestajesz takim sie stajesz"
            przystosowal sie przez te wszystkie lata do mojej organizacji. Za to ja podobno
            mam w sobie kropelke niemieckiej krwi!

            Jak juz poruszylismy ten drazliwy temat spoznialskich vs. nadgorliwych to
            przytocze tu pewna historyjke-i nie, nie jestesmy juz od dawna przyjaciolmi.
            Nasza znajoma zapraszala gosci na np. godzine 17ta, po czym przyjezdzajac o
            tejze godzinie spotykalismy sie z nia w drzwiach jak biegla z siatkami ze
            sklepu, swiezo po zakupach, rzucala je w przedpokoju i mowila, to "wy sie
            rozgosccie, a ja wezme szybki prysznic". Po kilku takich numerach po prostu
            stracilismy cierpliwosc.
            • poughkeepsie dobrze, że Wam tych siatek nie wręczała 23.11.04, 21:29
              i nie kazała sobie samemu ugotować ;-) ja myslę, że to wszystko kwestia umowy,
              znajomych, zwyczajów i okoliczności. W jednych będziemy tolerowac niewielkie
              spóźnienia w innych będzie to ewidentna oznaka braku szacunku. Ja nie toleruję
              spóźniania się bez zawiadamiania - to dla mnie po prostu brak elementarnej
              kultury. sama mam fioła na punkcie punktualności i staram się zjawiać o
              wyznaczonej porze.
              • Gość: cat-lover Re: dobrze, że Wam tych siatek nie wręczała IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 23.11.04, 21:35
                Tak, sa ludzie i ludziska...Jak jedni znajomi ktorych przyjmowalismy srednio
                raz w miesiacu, za kazdym razem spozniali sie o przynajmniej godzine, bez
                zadzwonienia, to wtedy wlasnie moj maz chcial zamykac ta furtke o ktorej
                pisalam.......
    • Gość: figa Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.04, 21:34
      Zapraszam na 19 a 19,30
      Te 30 minut daje wszystkim mozliwosc dotarcia bez stresu
      Sa b.punktualni i zjawiaja sie 19,05 i jest 0.k
      Inni docieraja o 19.29 i tez jest o.k
      Ale 19,45 juz nie jest o.k
      Wszyscy to wiedza
      Takich co nie chca tego wiedziec( a wiec zrozumiec , ze przyjecie ma
      swoj scenariusz, dynamike etc...)
    • Gość: paprotka Re: proszona kolacja.... IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.04, 22:20
      Zgadzam się , spożnianie się jest nieeleganckie i świadczy o braku poszanowania
      cudzego czasu a tym samym brakiem szacunku dla osoby , która ten czas oczekując
      nas traci ale pati spotkała się także ze zlekcewazeniem jej osoby jako gościa ,
      gdyż jej spożnienie nie było zamierzone natomist gospodarze zasiadając samotnie
      do stołu pokazali iż są samowystarczalni jeśli chodzi o towarzystwo czyli
      pokazali ,że najważniejsza jest strawa ale nie koniecznie duchowa .
      Takich ludzi omijam szerokim łukiem i wolę moj czas poświęcić na miłej
      pogawędce z gospodarzami , którzy choć czasem skromnie ale z całą serdecznością
      starają się podjąć gości na zasadzie " czym chata bogata" i nie ukrywają iż
      miło nam wzajemnie spędzać wieczor nawet przy mniej wystawnym stole .
      Czasem wystarczy zwyczajnie wybaczyć te kilkunastominutowe spoznienie aby
      wieczor czy wizyta upłynęła w miłej atmosferze .
      Mnie także zdarzyło sie oczekiwać na gości nie raz ale szczytem było spożnienie
      około 3 h gdy cierpliwie czekałam z kolacją na Szwedów , owszem uprzedzali i
      usprawiedliwiali telefonicznie powód przesunięcia w czasie i po długo
      oczekiwanym ich przybyciu przyjęcie odbyło się w mile wspominanej atmosferze i
      zakonczone zaproszeniem na rewizytę . Tak więc nie tylko my Polacy spożniamy
      się a nasi rodacy nauczyli się szanować i swój i cudzy czas .
      A ja nauczyłam się odmawiać zaproszeń na kolacyjki , imprezki i wszędzie tam
      gdzie mogą być nawet fury wyszukanego żarełka a i tak spotkania te kończą
      się niesmakiem .
      • Gość: Kryske Re: proszona kolacja.... IP: *.telia.com 24.11.04, 21:37
        To byli wyjatkowi Szwedzi, mieszkam tu 26 lat i nigdy nie zdarzylo mi sie,
        zektos sie spoznilna kolacje. To wysokiej klasy nietakt.
        • Gość: paprotka Re: proszona kolacja.... IP: *.dew.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 25.11.04, 00:05
          Kryske ... ujęłam przykład szwedzkich gości bardzo skrótowo i być może
          dlatego , zostałam nie tak zrozumiana . Nie napisałam ,że był to wieczór
          wyjątkowy bo sylwestrowy , i że moich gości zaskoczyły pewne przeciwności
          losu , które wyjaśnili a ja przyjęłam to z pełnym zrozumieniem .
          Dotarli do mnie na długo przed połnocą przywitani bez naburmuszonej miny , były
          przeprosiny i całą noc spędziliśmy rewelacyjnie .
          Na marginesie wspomnę ,że pozostały mi smakowite wspomnienia z
          odwiedzenia "hali" rybnej Geteborgu / pierwszy raz widziałam raki morskie ! i
          inne dary morza niespotykane u nas/
          pozdrawiam
          • Gość: Cheops Re: proszona kolacja.... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.04, 00:25
            Niezłe. Zasadniczo nie lubię spoźnialskich i sam staram się nie spóźniać.
            Oczywiście, NIKT nie jest bez grzechu.
            Nasz rekord spóźnienia był w tzw. zimę stulecia, kiedy to faktycznego Sylwestra
            spędziliśmy w stojącym w polu pociągu, a do gospodarzy przybyliśmy o 7:00
            pierwszego stycznia (mieliśmy zjawić się najpóźniej o 20:00 dnia poprzedniego).
            No i dobrze.
    • Gość: emma Re: proszona kolacja.... IP: *.gdynia.sdi.tpnet.pl 24.11.04, 21:17
      wiecej w zyciu bym do tych ludzi nie poszła, jesli was to dotknęło to znaczy,
      że jesteście zupelnie inni i po co sie męczyc. Skreslic z listy znajomych
      chyba, ze są inne zalety tej znajomosci. czasem po prostu wypada, albo musimy -
      wtedy zaproście ich do siebie i zróbcie pokazową kolację - pelen blichtr z
      winem, serwetkami i swiecami na stole! a moze to byc tylko spagetti albo pizza
      ale pełen elegancji stół i Wy jako gospodarze...
      • kolorka2 Re: proszona kolacja.... 24.11.04, 21:39
        Moja teściowa zaprosiła nas na obiad z okazji moim urodzin, na 13.30. Byliśmy o
        13.25. Dom był pusty. Czekaliśmy do 13.50 pod klatką, w drodze do samochodu
        spotkaliśmy teściową i teścia - "nie spodziewaliśmy się, ze bedziecie
        punktualnie", "czy my NAPRAWDĘ umawialiśmy się na obiad?" ...
        Po przyjściu do ich domu teściowa wyciagnęła ćwiartkę sałaty, pomidora i
        musztarde i powiedziała do mnie - to co, zrobisz z tego sałate, zjemy na obiad -
        bo u nas nic innego nie ma.

        Oniemieliśmy. Mąż w szoku zamówił pizze. 4 liście sałaty i pomidor podzielone
        zostały na cztery osoby, a teściowa cały czas mówiła, ze jej osobiście tyle na
        obiad wystarczy (jest autentyczną anorektyczką). Było nam bardzo przykro, a
        opowiadam to oczywiscie a propos gościnności i punktualności :)
    • Gość: El Padre Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 21:53
      Chciałbym tylko nieśmiało przypomnieć, że wg XIX wiecznej etykiety:
      "Prwdziwa dama powinna spóżnić się 2 godziny na bal, żeby ZROBIĆ wrażenie,
      i wyjść 2 godziny ptzed zakończeniem, żeby NIE zrobić wrażenia"
      Np. żeby jej pijanej, spod stołu kelnerzy nie wyciągali:)))
      • nobullshit Re: proszona kolacja.... 25.11.04, 02:08
        Warunek sine qua non - bal musi trwać ponad cztery godziny.
        • Gość: aniel Re: proszona kolacja.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.04, 07:50
          Satram sie byc punktualna, ale rozumie jak komus cos wypadnie i do mnie
          zdzwoni, podajac orientacyjnie czas spoznienia. A zapraszanie na obiad/kolacje
          i 1.nie przygotowanie niczego 2.zasiadanie bez gosci (chyba, ze maja duzo sie
          spoanic i nalegaja by zaczynac bez nich) to duzy nie takt.
      • raxneta Re: proszona kolacja.... 25.11.04, 09:44
        a ja skromnie zapytam:
        - a jak bal trwa 2 godz:D??
        BTW dama powinna wiedzieć na ile trunków może sobie pozwolić:)
    • Gość: @@@ Re: proszona kolacja.... IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 25.11.04, 09:22
      • raxneta Re: proszona kolacja.... 25.11.04, 09:51
        A to uwagi mojej skromnej osoby;):
        1) Nie lubię flejtucha Paskala;
        2) Spóźniać się nie wypada;
        3) Nie każdy jest doskonałym kucharzem, więc najczęściej na proszonych
        imprezach jem dość skromnie;
        3) Za to ja zawsze przesadzam z ilością i jakością podawanego jedzonka (ale
        moją wadą jest perfekcjonizm aż do bólu:D);
        4)Jak podejmuję gości to właśnie oni są najważniejsi i to oni zaczynają
        degustacje!
        Miłych proszonych kolacji i nie tylko......
        Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka