Dodaj do ulubionych

Smacznego...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.03, 10:22
Po lekturze artykułu opisującego ubój świń w polskich zakładach
(www.gazeta.pl) życzę wszystkim tępiącym na tym forum wegetarianizm smacznego
kotleta. I nie zapomnijcie obejrzeć tego w telewizji - oby apetyt wam się
poprawił.
Obserwuj wątek
    • Gość: brumbak Re: Smacznego... IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 13.11.03, 17:54
      na tym forum bywaja ludzie z poprzekręcanymi mózgami , którzy twierdza uparcie
      że zabijanie swin i sałaty to etycznie czyn o takim samym wymiarze

      - czy uważacaie tez (bywalcy z poprzekręcanymi mózgami),ze mozna dzieciom z
      pierwszej klasy podstawówki zrbic wycieczke do rzeźni tak jak sie robi do
      szklarni gdzie hoduja i WYRYWAJĄ!!!) sałatę?
          • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 13.11.03, 21:14
            Niektórych tak się nazywa, aby zaznaczyć ich podlejszy gatunek. :-)
            Nie wszystko, co żyje ma równe do tego prawo. Życie ludzkie ma zawsze
            priorytet w stosunku do każdego innego, nieważne - pchły, czy krowy.
            Jeśli wzajemnie zagrażają sobie człowiek i zwierzę - zabija się zawsze zwierzę.
          • Gość: Rycho Re: Smacznego.Dziękuję IP: *.aster.pl / 10.72.2.* 13.11.03, 21:29
            Monika napisała:życzę wszystkim tępiącym na tym forum wegetarianizm smacznego
            kotleta. I nie zapomnijcie obejrzeć tego w telewizji - oby apetyt wam się
            poprawił.
            Wam,wegetarianom,tylko się tak wydaje,że my wszystkożercy tępimy
            wegetarianizm.Nam jest dokładnie wszystko jedno co jecie tylko trudno dopatrzyć
            się logiki w otoczce ideowej wegetarianizmu oraz czy dieta bezmięsna może
            zapewnić całkowicie potrzeby organizmu człowieka.Traktujecie siebie jako w
            pewnym sensie lepszych od reszty ludzi w dodatku przypisujecie nam skłonności
            których nie mamy.Jak zaczniecie dyskutować z nami,a nie z wymyślanymi przez was
            samych bzdurami to może jedni i drudzy coś z tego wyniosą.Póki co to
            zacznijcie szanować ludzi a nie tylko niektóre z wybranych gatunków zwierząt.
            Jeżeli chodzi o apetyt to nie ma sprawy zawsze dopisuje i jest niezależny od
            tego co mi puszczą w telewizji.Pozdr
        • balbinia Re: Smacznego... 13.11.03, 21:53
          Gość portalu: misiu napisał(a):

          > na tym forum bywaja ludzie z poprzekręcanymi mózgami , którzy twierdza
          uparcie
          > że zabijanie swin i ludzi to etycznie czyn o takim samym wymiarze

          Z tego co zauwazylam, na tym forum generalnie sa ludzie, przeciwni wszelkiej
          przemocy i zabijaniu, zarowno ludzi jak i zwierzat.
          Ha, tu po prostu sa wegetarianie o dobrych serduchach i wrazliwosci :-))

          • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 13.11.03, 22:17
            Nieprawda. Są przeciwni tylko tej przemocy, która występuje przy produkcji
            mięsa. W ten sposób onanizują się psychicznie, co pozwala im na
            niedostrzeganie cierpień rozmaitych stworzeń przy produkcji tego, czego sami
            używają.



                  • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 14.11.03, 00:36
                    Cierpią zabijane z Twojego powodu owady, gryzonie polne, czasem ptaki. Stopień
                    ich cierpienia jest nieznany. Nikt się tym nie zajmuje i filmów nie kręci.
                    Poza tym film pokazywał postępowanie sprzeczne z obowiązującym prawem i
                    poczuciem przyzwoitości. Świnie przed ubojem mają być pozbawiane świadomości.
                    Tako rzecze ustawa.
                    Jeśli jakiś rolnik, któremu szczury zjadają pszenicę przeznaczoną na Twój
                    chlebek, zacznie je eksterminować przy pomocy ukropu lub ognia, będziesz się
                    poczuwać do winy za ich cierpienia?
                    • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 00:52
                      > Jeśli jakiś rolnik, któremu szczury zjadają pszenicę przeznaczoną na Twój
                      > chlebek, zacznie je eksterminować przy pomocy ukropu lub ognia, będziesz się
                      > poczuwać do winy za ich cierpienia?

                      Owszem, będę. I nie tylko za te cierpienia, ale pewnie również za wiele innych.
                      Na szczęście, trochę mi odpada - ja nie przyczyniam się do bestialskiego
                      zabijania milionów świń.
                      A to czy film pokazywał działania zgodne z prawem to całkiem inna historia. Z
                      cała pewnością pokazywał działania powszechne i bezkarne, jak wiele innych
                      przestępstw w naszym kraju.
                      Ja wiem jedno, gdybym jadła mięso, byłoby mi wstyd.
                      • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 14.11.03, 08:51
                        Dlaczego miałoby mi być wstyd? Przecież to nie ja wrzucałem żywe świnie do
                        wrzątku. Moje zamówienie bazuje na dokonywaniu uboju w sposób zgodny z prawem.
                        Ja nie zamierzam wstydzić się za bezprawne postępowanie ludzi, którzy
                        przypadkiem robią coś także na moje zamówienie. Musiałbym się wtedy wstydzić
                        np. za ofiary wypadku spowodowanego przez kierowcę ciężarówki przewożącej
                        chlebek, który kupuję.
                        Ty natomiast, skoro masz takie wrażliwe sumienie, już się czuj winna za śmierć
                        biednych gryzoni, eksterminowanych powszechnie i masowo bez nijakiego
                        znieczulenia, a ponieważ ustawa tego nie wymaga - również bezkarnie, co więcej -
                        beż jakichkolwiek widoków na ukaranie.
                        • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 09:42
                          No cóż, jeżeli "bazowanie" Ci wystarcza - Twoja sprawa. Nie zamierzam Cię
                          oceniać, ani narzucać za co masz się czuć odpowiedzialny (w przeciwieństwie do
                          Ciebie). Napisałam tylko swoje zdanie - nie było ono personalnie skierowane do
                          nikogo.
                          A jeżeli uważasz, że eksterminacja gryzoni jest tożsama z okrutnym traktowaniem
                          zwierząt kręgowych, to również tylko i wyłacznie Twoja sprawa i Twój pogląd.
                          • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 11:21
                            Jak już kolega napisał - gryzonie to też kręgowce. A myślałam, że dla
                            wegetarian wszystkie zwierzęta są równe, widzę, że dla ciebie nie. Skąd taki
                            brak tolerancji? Na jakiej podstawie dzielisz zwierzęta (wogóle żywe organizmy)
                            na lepsze i gorsze? Dla mnie one wszystkie są równoprawne: i zwierzęta, i
                            rośliny.
                              • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 12:41
                                Dokładnie o to samo mi chodzi, żeby zwierzęta nie cierpiały ginąc. Rośliny
                                również.

                                Ale ma dla
                                >
                                > mnie znaczenie, w jaki sposób ginie coś, co miałabym zjeść - ot, taki brak
                                > tolerancji.

                                A to, co ginie niejako "przy okazji" produkcji twojej żywności, to już cię nie
                                obchodzi?
                                • monikaj1 Re: Smacznego... 14.11.03, 12:45
                                  > A to, co ginie niejako "przy okazji" produkcji twojej żywności, to już cię
                                  nie
                                  > obchodzi?

                                  Owszem, obchodzi. Ale "to" nie stoi w kolejce na rzeź i nie przypatruje się
                                  mękom współtowarzyszy.
                                  • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 13:17
                                    Kura w małym gospodarstwie rolnym też nie stoi w kolejce na rzeź, tak więc,
                                    zgodnie z twoimi kryteriami jej śmierć jest humanitarna. No, przypatrują się, z
                                    ogromną niecierpliwością, bo nie wiem czy wiesz, ale kury uwielbiają pić krew
                                    swoich zabitych współtowarzyszek - "uroczy" widok...
                                      • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 14:26
                                        > Ja nie poruszałam tematu małych gospodarstw, kiedy przyjmiesz to do
                                        wiadomości?

                                        Po kolei, łopatologicznie, jak dziecku:
                                        ty: masowe hodowle są be.
                                        ja: jest alternatywa - małe gospodarstwa.
                                        ty: ale ja nie chcę o tym mówić!

                                        ????????????

                                        Twoja wypowiedź przypomina mi kwestię z "Folwarku Zwierzęcego" Orwella,
                                        owieczki beczące w kółko: "cztery nogi - dobrze, dwie nogi - źle" - po co
                                        myśleć, lepiej powtarzać w kółko że coś jest be, nie przyjmując nic innego do
                                        wiadomości...
                                              • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 15:50
                                                > Ależ proszę bardzo, mów sobie o jakich lodach chcesz. Przecież obie wiemy, że
                                                > masz na ten temat jedynie słuszny i ściśle sprecyzowany pogląd.

                                                Znowu mi przypisujesz swoje motywy działania?

                                                > Myślenie nie boli, mówisz? Dawno to odkryłaś?

                                                Tak gdzieś w powijakach. Teraz czas na ciebie!

                                                A teraz może powróćmy do głównego tematu, który jakże powinien być dla każdego
                                                wegetarianina ważny, nawet dla ciebie: Co sądzisz o małych gospodarstwach
                                                rolnych jako alternatywie dla wielkich hodowli, w kontekście jakości życia
                                                zwierząt i ich humanitarnego uśmiercania?
                                                • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:08
                                                  Oczywiście mogłabym odpowiedzieć na to pytanie, ale jakoś odechciało mi się z
                                                  tobą rozmawiać - myśleć zaczęłam, czy co? A poza tym nie sądzę, żeby Ciebie tak
                                                  naprawdę obchodziło moje zdanie - przecież pewnie znasz opinie innych, a dałaś
                                                  mi już wyraźnie do zrozumienia, że tylko powtarzam po poprzednikach. Nie będę
                                                  więc zabierać Twojego z pewnością cennego czasu.
                                                  Nie twierdzę, że pisałaś o swojej znajomości psychologii - to była uwaga
                                                  sarkastyczna, wyobraź sobie, nie tylko Ty stosujesz takie środki wyrazu.
                                                  I jeszcze jedno - wydawało mi się, że Twój głos w tej "dyskusji" wniesie coś
                                                  merytorycznego. Szkoda, że tak szybko przeszłaś do swoich ulubionych "chwytów",
                                                  którym dałaś już niejednokrotnie wyraz.
                                                  Pozdrawiam,
                                                  Monika
                                                  • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 16:28
                                                    > Oczywiście mogłabym odpowiedzieć na to pytanie, ale jakoś odechciało mi się z
                                                    > tobą rozmawiać - myśleć zaczęłam, czy co?

                                                    Wmawiaj to sobie... Na początku myślałaś, potem, jak zresztą sama to
                                                    przyznałaś, zrobiłaś z tego pyskówkę. Jak to jest myślenie, to...

                                                    A poza tym nie sądzę, żeby Ciebie tak
                                                    >
                                                    > naprawdę obchodziło moje zdanie

                                                    Żle sądzisz.

                                                    - przecież pewnie znasz opinie innych, a dałaś
                                                    > mi już wyraźnie do zrozumienia, że tylko powtarzam po poprzednikach.

                                                    Po poprzednikach powtarzasz nic nie wnoszącą retorykę, pseudoargumentację,
                                                    półprawdy, naciągane cytaty i przepychanki słowne. A ja się pytam ciebie o twój
                                                    pogląd na pewną bardzo konkretną sprawę. Jasne? Jeśli ty mówisz serio - serio
                                                    to skomentuję. Jeśli robisz pyskówkę - dostaniesz pyskówkę. Bez żartów, ja
                                                    naprawdę dostosowywuję się do rozmówcy.

                                                    Nie będę
                                                    > więc zabierać Twojego z pewnością cennego czasu.

                                                    O moim czasie, pozwolisz, sama będę decydować.

                                                    > Nie twierdzę, że pisałaś o swojej znajomości psychologii - to była uwaga
                                                    > sarkastyczna, wyobraź sobie, nie tylko Ty stosujesz takie środki wyrazu.

                                                    Tyle, że napisałaś nieprawdę.

                                                    > I jeszcze jedno - wydawało mi się, że Twój głos w tej "dyskusji" wniesie coś
                                                    > merytorycznego.

                                                    Wniósł tyle, ile twój do tej pory.

                                                    Szkoda, że tak szybko przeszłaś do swoich ulubionych "chwytów",
                                                    >
                                                    > którym dałaś już niejednokrotnie wyraz.

                                                    Powtórzę, chociaż tego nie lubisz: ja naprawdę dostosowywuję się do rozmówcy...

                                                    No więc jak, co sądzisz o małych gospodarstwach?
                                                  • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:39
                                                    Proszę bardzo - moim zdaniem nie da się całkowicie humanitarnie zabić
                                                    zwierzęcia. Jeżeli są jednak gospodarstwa, w których ich cierpienie ograniczy
                                                    się do minimum, to chwała im za to. Ja nie korzystam z produkcji mięsnej z
                                                    żadnego źródła, więc - jak dla mnie - mogłyby nie istnieć. Byłoby jednak
                                                    świetnie, gdyby ludzie, którzy (z takich, czy innych powodów) jedzą mięso,
                                                    kupowali je wyłącznie w takich miejscach.
                                                    Takie jest moje zdanie? Wystarczy?
                                                  • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 16:45
                                                    > Proszę bardzo - moim zdaniem nie da się całkowicie humanitarnie zabić
                                                    > zwierzęcia. Jeżeli są jednak gospodarstwa, w których ich cierpienie ograniczy
                                                    > się do minimum, to chwała im za to. Ja nie korzystam z produkcji mięsnej z
                                                    > żadnego źródła, więc - jak dla mnie - mogłyby nie istnieć. Byłoby jednak
                                                    > świetnie, gdyby ludzie, którzy (z takich, czy innych powodów) jedzą mięso,
                                                    > kupowali je wyłącznie w takich miejscach.
                                                    > Takie jest moje zdanie? Wystarczy?

                                                    Jak najbardziej! Możemy uznać to za nasz kolejny konsensus.

                                                    A tak przy okazji, co sądzisz o nabiale: mleko, jaja, pochodne tego? Czy
                                                    spożywanie tego kłóci się z ideologią wegetarianizmu? Dużo było za i przeciw na
                                                    tym forum.
                                                  • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:55
                                                    Ja jajka jadam, ale nie fermowe - wracamy do tematu masowej hodowli. Mleka
                                                    natomiast nie toleruję - chyba brak mi odpowiedniego enzymu - gwoli ścisłości
                                                    ten stan zaczął się u mnie od czasu odstawienia mięsa.
                                                    Co do "czystości" ideologii - może i takie postępowanie się z nią kłóci, ale
                                                    nigdy nie twierdziłam, że jestem fanatyczką.
                                                  • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 16:58
                                                    > Ja jajka jadam, ale nie fermowe - wracamy do tematu masowej hodowli.

                                                    Tak jak ja, nie mówiąc o tym, że te z "wolnej" hodowli są 100 razy smaczniejsze.

                                                    Mleka
                                                    > natomiast nie toleruję - chyba brak mi odpowiedniego enzymu - gwoli ścisłości
                                                    > ten stan zaczął się u mnie od czasu odstawienia mięsa.

                                                    Bodajże większość ludzi traci ten enzym około 7 roku życia. Osobiście będąc na
                                                    wsi jestem w stanie wypić kwartę mleka na raz - szajsu z kartonika nie tykam.

                                                    > Co do "czystości" ideologii - może i takie postępowanie się z nią kłóci, ale
                                                    > nigdy nie twierdziłam, że jestem fanatyczką.

                                                    Nie sądzę, że się kłóci - kura tu nie ginie, krowa też nie.
                                                  • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 17:02
                                                    >Osobiście będąc na
                                                    > wsi jestem w stanie wypić kwartę mleka na raz - szajsu z kartonika nie tykam.

                                                    Tak, takie "wiejskie", to co innego. Moja Babcia miała kiedyś gospodarstwo -
                                                    jedno z moich najmilszycch wspomnień z dzieciństwa, to wizyta w oborze, gdy
                                                    Babci doiła krowę - ciepłe mleko z pianką prosto do kubka plus pajda świeżo
                                                    upieczonego przez Nią chleba... Cały czas pamiętam ten zapach.
                                                    Teraz niestety nawet takie mleko wywołuje u mnie niepożądane efekty:))
                                                  • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 17:08
                                                    > Tak, takie "wiejskie", to co innego. Moja Babcia miała kiedyś gospodarstwo -
                                                    > jedno z moich najmilszycch wspomnień z dzieciństwa, to wizyta w oborze, gdy
                                                    > Babci doiła krowę - ciepłe mleko z pianką prosto do kubka plus pajda świeżo
                                                    > upieczonego przez Nią chleba...

                                                    O tak, ciepłe, tylko lekko odcedzone... Mnie Bogu dzięki nie szkodzi, kiedyś
                                                    byłam na grillu, piłam piwo, przyniesiono mi mleko, wypiłam je, piłam piwo
                                                    dalej... Rano nawet głowa mnie nie bolała :)
                                    • Gość: boza krowka o kurach pijacych krew IP: *.dip.t-dialin.net 26.11.03, 18:12
                                      Pierwsze slysze, Emko. Mialam babcie na wsi i cos niecos o ubiju kur wiem i tu
                                      Cie ponosi bujna fantazja. Babcia jadla mieso, ale nie dawala rady zabijac kur,
                                      wiec prosila o pomoc sasiada. kiedy on wykanczal jedna kure, reszta sie kryla
                                      tak, ze nie mozna ich bylo znalezc.
                                      Ale Ty mio zaraz pewnie odpowiesz, ze taka scene widzialas itp, wiec cala
                                      dyskusja sie bedzie ciagnac az do nieskonczonosci. ALe ja Ci nie nie wierze.
                                      KLamiesz, piszac takie "rewelacje" i kurach pijacych krew zabitych towarzyszek.
                                      • emka_waw Re: o kurach pijacych krew 27.11.03, 10:15
                                        To, że o czymś nie słyszałaś, nie znaczy, że to nie istnieje. Tylko wiesz, ze
                                        względów oczywistych, one spijają tę krew PO zabiciu kury, jak wisi na płocie i
                                        obcieka z krwi, a nie wtedy, kiedy jeszcze żywa leży na pieńku... Jeśli ten
                                        sąsiad odnosił ją od razu do babci, a babcia od razu ją brała do domu, to co i
                                        gdzie miały spijać?

                                        Myślałam, że tak oczywistych rzeczy nie trzeba ci już tłumaczyć...
                          • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 14.11.03, 18:17
                            Skoro nie zamierzasz mnie oceniać, to po co pytałaś, czy oglądałem film, po
                            czym uznałaś za stosowne poinformować mnie, że Tobie byłoby wstyd? (W
                            domyśle: "Jak Ci nie wstyd?") Czy ja wyglądam na małą dziewczynkę?
                            Eksterminację gryzoni uważam za tożsamą z okrutnym traktowaniem zwierząt
                            kręgowych (którymi przecież są w istocie), co nie zmienia faktu, że tę niemiłą
                            czynność traktuję jako konieczność i dopóki ktokolwiek z winnych tej
                            eksterminacji nie usiłuje mnie uczyć swojej etyki, nie podważam jego motywacji.
                        • kociamama Re: Smacznego... 14.11.03, 11:04
                          Gryzoni nikt nie zamyka w klatkach i nie torturuje (przy produkcji pszenicy).
                          Ty tez Misiu mozesz pasc ofiara zatrucia srodowiska czy pozaru, ale chyba to
                          nie znaczy, ze wolalbys cale zycie spedzic w klatce?

                          POzdrawiam,
                          Kociamama.
                      • Gość: krystynaopty1 Re: Smacznego... IP: *.biaman.pl 15.11.03, 16:48
                        Gość portalu: monika napisał(a):

                        > Na szczęście, trochę mi odpada - ja nie przyczyniam się do bestialskiego
                        > zabijania milionów świń.
                        > A to czy film pokazywał działania zgodne z prawem to całkiem inna historia.
                        Z
                        > cała pewnością pokazywał działania powszechne i bezkarne, jak wiele innych
                        > przestępstw w naszym kraju.
                        > Ja wiem jedno, gdybym jadła mięso, byłoby mi wstyd.

                        No tu już Cię poniosła typowa wegetariańska filozofia.
                        I pewnie widzisz w lustrze aureolę nad swoją świętą głową... ;)
                        Sugerujesz mięsojadom zbiorową odpowiedzialność???
                    • Gość: egaheer Re: Smacznego... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.11.03, 12:51
                      A przy produkcji paszy dla tych nieszczęsnych świń czy krów to niby nie giną
                      inne zwierzęta??? Jako wegetarianka mam mniejsze poczucie winy. Żeby nakarmić
                      mięsożercę, zabija się i duże zwierzęta, i 'przypadkiem' owady, gryzonie itd.
                      Tych śmierci jest wielokrotnie więcej...
                      Pozdrawiam
                      Egaheer
                      • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 13:14
                        Powtarzam: ja, na ten przykład, NIE MOGĘ jeść tylko i wyłącznie roślin. Co
                        więcej mogę zrobić, jak nie ograniczać cierpień zwierząt przy umieraniu?

                        Powtarzam: samobójstwa na raty dla waszej satysfakcji nie popełnię, ani nie
                        zamierzam z tego powodu popadać w kompleksy - w końcu człowiek jest z natury
                        wszystkożerny i nie widzę powodu, żebym miała czuć się źle z powodu czegoś, na
                        co nie mam wpływu (czyli z powodu mojej wszystkożerności - tak dla jasności
                        podkreślam).
                          • emka_waw Re: Smacznego... 17.11.03, 14:07
                            Gadał dziad do obrazu...

                            Jeszcze raz, bardzo prosto: wielu wegetarian wrzuca wszystkich jedzących mięso
                            do jednego worka z napisem "mordercy". Ja próbuję uświadomić takich "myślących
                            inaczej", że nie ma tak, że mamy podział czarne-białe, świat jest pełen odcieni
                            szarości. Dla jednych lepsza jest dieta wegetariańska, dla innych inna, i nie
                            ma co z tego powodu robić krucjaty, rzucać klątw na "innowierców" i wciskać
                            ludziom na przekonań na siłę.

                            Zrozumiałaś, czy tłumaczyć dalej?
                      • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 14.11.03, 18:01
                        Tylko, że ja nie wygłaszam umoralniających kazań o niedopuszczalności zabijania
                        żywych stworzeń. Jeśli nie wolno zabijać, to nie zabijajcie żadnych, bez
                        względu na ich wielkość. Teoryjki o "ograniczaniu cierpienia" przez jedzenie
                        jarzyn, są niewarte funta kłaków. Obrazowo rzecz ujmując, prowadzi to do
                        następującego rozumowania: Franz jest złym człowiekiem, bo posyłał do gazu
                        wszystkich po kolei. Hans jest dobrym człowiekiem, bo wysyłał tylko co
                        czwartego.
                        Albo ludzi wolno zabijać, wtedy obaj są w porzadku, albo nie wolno i wówczas
                        obaj są niegodziwi i zasługują na jednakową karę.
                        Ograniczanie cierpienia rozumiem następująco: przyjmuję, że wolno mi zabić
                        zwierzę, ale nie wolno mi się nad nim pastwić. Obieram więc takie metody
                        uśmiercania, które zadają zwierzęciu możliwie najmniejszą miarę cierpienia.
                        • kociamama Re: Smacznego... 17.11.03, 09:26
                          A ja mysle, ze nawet malutki krok jest lepszy niz zaden.

                          Wole byc wegetarianska "hipokrytka co sie smiercia milionow owadow nie
                          przejmuje" niz swiadomie przyczyniac sie do tortur zywych stworzen. To, ze
                          owady gina to przypadek. Nikt ich nie zamyka w ciasnych pomieszczeniach i nie
                          torturuje. Jak juz gdzies pisalam. Ludzie tez gina przez trzesienia ziemi,
                          pozary, zanieczyszczenie srodowiska. Jednak to chyba nie znaczy, ze skoro ktos
                          mieszka w obszarze swiata, gdzie zdarzaja sie czeste trzesienia ziemi, mozna
                          go bez zatsanowienia zabic, bo i tak ma szanse umrzec niedlugo.

                          Poslugujac sie Twoim przykladem wojennym. Jasiu ocalil 5 Zydow (niewiele,
                          prawda) a Karolek zadnego, doniosl na kazdego, o ktorym slyszal. I tak zginelo
                          iles tam milionow. Czy winic Jasia, bo nie ocalil wiecej Zydow? Czy Jasiu i
                          Karolek sa tak samo zli, bo nie ocalili wszystkich??

                          Pozdrawiam,
                          Kociamama.
                          • Gość: misiu Re: Smacznego... IP: *.chello.pl 17.11.03, 14:28
                            Szkodniki giną przy uprawie ziemi nie przez przypadek, tylko przez celowe
                            działanie człowieka, który je świadomie i z premedytacją eksterminuje. Znasz
                            skalę ich cierpienia, że tak jesteś pewna braku tortur?

                            Twój przykład jest zupełnie nieadekwatny. Ty nikogo nie ocalasz, po prostu
                            trochę mniej zabijasz. Dokładnie tak jak Hans. Idąc śladem Twojego rozumowania,
                            mógłbym kupić sobie pistolet i każdego napotkanego przechodnia liczyć sobie do
                            ocalonych, bo przecież mogłem zabić, a nie zabiłem!

    • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 11:38
      Widziałam ten film, ale to akurat nie jest dla mnie taka nowość. Dawno pisałam
      o tym, ale przypomnę: podjęłam niegdyś decyzję o dość racjonalnym odchudzaniu,
      konsekwentnie zaczęłam się interesować tym co jem, i dlaczego żarcie ze sklepów
      jest czasami takie paskudne. Między innymi obejrzałam sobie rzeźnię. Akurat nie
      był to aż tak drastyczny przypadek, ale mięsa z przemysłowej hodowli i masowej
      rzeźni nie jadam od tej pory. W mięso zaopatruję się u rodziny i znajomych na
      wsi, gdzie na pewno taka świnia przed śmiercią jest pozbawiana przytomności i
      ma o wiele mniej stresu niż w rzeźni.

      Nie zrezygnowałam z mięsa z dwóch powodów:
      - zdrowotnych - bo okazało się, że pokarm stricte roślinny nie zaspokaja mojego
      zapotrzebowania na składniki odżywcze
      - bo uważam niejedzenie mięsa za tanie zbycie problemu cierpień zwierząt i
      łatwe uspokojenie sumienia. Wolę drogę nieco trudniejszą, czyli zawalczyć o
      humanitarny ubój zwierząt, o przyzwoite warunki hodowli, generalnie jestem za
      małymi gospodarstwami hodowlanymi.

      Argumentacja typu: "jakieś zwierzę cierpiało w rzeźni, to nie jedzmy mięsa"
      jest dla mnie tak samo sensowna "jakiś człowiek umarł przy przeszczepie serca,
      to ich wogóle nie róbmy". Problemy trzeba rozwiązywać, a nie je omijać.
      • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 12:17
        >Problemy trzeba rozwiązywać, a nie je omijać.

        Kupowanie mięsa z hodowli nieprzemysłowej jest dla ciebie rozwiązaniem
        problemu? Moim zdaniem to równie łatwe (jesli nie łatwiejsze) uspojenie
        sumienia. Ja uspokajam w ten, Ty w inny sposób. Pisząc o "zwierzętach
        kręgowych" miałam na myśli ujęcie ustawowe, przywoływane przez misia.
        Podajesz swoje powody jedzenia mięsa - dla mnie powodem jego niejedzenia był
        film z rzeźni - innej, dość dawno temu. I nie załuję wówczas podjętej decyzji,
        ani nie potępiam nikogo, kto nie myśli w taki sposób, jak ja.
        I - moim zdaniem - nie "jakieś zwierzę cierpiało w rzeźni" tylko "zdecydowana
        większość zwierząt bezsensownie cierpi", nie tylko w rzeźni, ale również na
        początku drogi do niej, czyli przez cały proces hodowli nastawionej wyłącznie
        na tanie zyski.
        Trucia kretów nie widziałam - te zwierzęta są chyba chronione, prawda?
        I, jeśli można - w jaki sposób walczysz o humanitarny ubój zwierząt?
        • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 13:10
          > Kupowanie mięsa z hodowli nieprzemysłowej jest dla ciebie rozwiązaniem
          > problemu? Moim zdaniem to równie łatwe (jesli nie łatwiejsze) uspojenie
          > sumienia.

          Jest to rozwiązaniem problemu cierpień przy zabijaniu zwierząt. Bo tego
          problemu, wbrew optymistyczno-fantastycznym zapatrywaniom co powniektórych
          wyeliminować się NIE DA. Napisałam to przecież, ja akurat jestem takim
          przykładem - lekarz, wegetarianin zresztą, zabronił mi diety wegetariańskiej,
          bo była dla mnie szkodliwa. Na tym forum też była dziewczyna, skarżyła się, że
          musi zrezygnoważ z wegetarianizmu, bo jej organizm nie przyswaja żelaza z
          roślin, ani z lekarstw, tylko z mięsa!

          Nie spodziewasz się chyba, że ja i inni mi podobni popełnimy samobójstwo na
          raty dla waszej satysfakcji?

          Pisząc o "zwierzętach
          > kręgowych" miałam na myśli ujęcie ustawowe, przywoływane przez misia.

          Ustawowo ubój zwierząt jest dozwolony i ma być humanitarny. Jak już opieramy
          się na ustawach, to tak do końca, a nie wybiórczo, ok?

          > Podajesz swoje powody jedzenia mięsa - dla mnie powodem jego niejedzenia był
          > film z rzeźni - innej, dość dawno temu. I nie załuję wówczas podjętej
          decyzji,
          > ani nie potępiam nikogo, kto nie myśli w taki sposób, jak ja.

          A świstak...

          > I - moim zdaniem - nie "jakieś zwierzę cierpiało w rzeźni" tylko "zdecydowana
          > większość zwierząt bezsensownie cierpi", nie tylko w rzeźni, ale również na
          > początku drogi do niej, czyli przez cały proces hodowli nastawionej wyłącznie
          > na tanie zyski.

          Toteż właśnie mówię, NIE dla przemysłowych hodowli i masowych ubojni. Zupełnie
          inaczej zwierzę żyje i umiera w małym, ale porządnie prowadzonym gospodarstwie.

          > Trucia kretów nie widziałam - te zwierzęta są chyba chronione, prawda?

          A tak, a mimo to zabijany. I trucizny można dostać w sklepach całkiem legalnie,
          bo w końcu żaden nie- i wegetarianin nie chciałby dostać obgryzionej
          marcheweczki. Jest popyt, jest podaż. A jak kret zmniejsza podaż - won z
          kretem, choćby wbrew prawu.

          > I, jeśli można - w jaki sposób walczysz o humanitarny ubój zwierząt?

          Krótko i bez szczegółów, bo nie dla chwalenia się jestem:
          - zaczęłam od wykupu źrebaka, który miał iść do rzeźni
          - teraz jest to parę źrebaków - robią w hipoterapii
          - namówiłam znajomych na gospodarstwo agroturystyczne ze zwierzętami
          - drób i króliki, które zjadam, ubijam osobiście, jestem obecna przy uboju świń
          i pilnuję, żeby były nieprzytomne, zanim się je ubije (wołowiny nie jadam)
          - gadam, ględzę i marudzę znajomym i nie na temat tego co się dzieje w
          rzeźniach i masowych hodowlach, namawiam ich na pozyskiwanie mięsa bezpośrednio
          z gospodarstw, jak ja
          - donoszę, komu trzeba, jeśli wiem, że gdzieś prawo zwierzęcia do godnej
          śmierci jest naruszane
          - itd, itp.

          A ty?
          • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 13:39
            Widzę, że zaczęłaś przybierać swój ulubiony ton "zniżania się do poziomu" - mam
            się czuć zaszczycona, że dopiero teraz?
            Ja umiem czytać i nie musisz - chyba że w ramach dalszego wpadania w samozachwyt
            albo utwierdzania się w swojej argumentacji - powtarzać mi tych samych rzeczy
            po sto razy. Nie napisałam, że problem niehumanitarnego uboju da się
            wyeliminować - można jednak próbować go minimalizować, choćby przez stosowanie
            wspominanej i tak "wybiórczo" (? możesz podać powód tego stwierdzenia - no
            chyba, że się spodziewałaś, że przytoczę Ci tutaj cały tekst) przeze mnie
            potraktowanej ustawy, która i tak - jak wiele innych aktów prawnych nie jest
            doskonała. Gdzie znalazłaś moje stwierdzenie, że według prawa ubój jest
            nielegalny????
            Dzięki za szacunek dla moich powodów niejedzenia mięsa - czyżby ta tak przez
            was podkreślana nietolerancja wegetarian była zaraźliwa?
            Z Twojego samobójstwa nie miałabym satysfakcji - bo niby dlaczego? O tym, że Ty
            nie popierasz masowej hodowli już czytałam, nie raz - nie napisałam, ze tak nie
            jest.

            > - drób i króliki, które zjadam, ubijam osobiście

            Pozazdościć odporności.

            A co do walki o dobro zwierząt - gratuluję. Ja - w przeciwieństwie do Ciebie -
            nie mam zamiaru wymieniać swoich działań w tym kierunku, "bo nie dla chwalenia
            się jestem". I - uprzedzając Twoją odpowiedź - nie jest tak, że żadnych nie
            podejmuję.
            Może skończmy tę dyskusję, bo nie sądzę, żeby doprowadziła do jakichkolwiek
            wniosków. Napisałam już, ale powtórzę (biorąc przykład z Ciebie) - ja szanuję
            Twoje poglądy i nie namawiam Cię do niejedzenia mięsa. Dobrze by było, gdybyś
            również Ty uszanowała moje, nawet jeśli według ciebie są one głupie (no tak,
            tego jeszcze nie napisałaś) i zawijane przez świstaka.
            Pozdrawiam

            • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 14:17
              > Widzę, że zaczęłaś przybierać swój ulubiony ton "zniżania się do poziomu" -
              mam
              >
              > się czuć zaszczycona, że dopiero teraz?

              Nie odpowiadam za twoje odczucia... Jeżeli masz wrażenie, że za nisko zeszłaś,
              to nie zwalaj tego na mnie.

              > Ja umiem czytać i nie musisz - chyba że w ramach dalszego wpadania w
              samozachwy
              > t
              > albo utwierdzania się w swojej argumentacji - powtarzać mi tych samych rzeczy
              > po sto razy.

              Nie spodziewałaś się chyba innej niż zazwyczaj odpowiedzi na to samo pytanie,
              po sto razy zadane?

              Nie napisałam, że problem niehumanitarnego uboju da się
              > wyeliminować - można jednak próbować go minimalizować, choćby przez
              stosowanie
              > wspominanej i tak "wybiórczo" (? możesz podać powód tego stwierdzenia - no
              > chyba, że się spodziewałaś, że przytoczę Ci tutaj cały tekst) przeze mnie
              > potraktowanej ustawy, która i tak - jak wiele innych aktów prawnych nie jest
              > doskonała.

              Dochodzimy do konsensusu.

              Gdzie znalazłaś moje stwierdzenie, że według prawa ubój jest
              > nielegalny????

              Skoro nie jest, to dlaczego protestujecie przeciw niemu????

              > Dzięki za szacunek dla moich powodów niejedzenia mięsa - czyżby ta tak przez
              > was podkreślana nietolerancja wegetarian była zaraźliwa?

              Dokładnie taki sam mam szacunek wobec waszych powodów, jak wy wobec moich.
              Jeśli mówisz o nietolerancji - to sama jesteś tu jej źródłem, bo mnie
              zasadniczo równo obchodzi co kto je i dlaczego - o ile nie cierpią przy tym
              zbytecznie żywe organizmy.

              A możesz znaleźć mi przykład, w którym twierdzę, że każdy i bez wyjątku
              powinien jeść mięso? Ja co i raz tu słyszę, że każdy i bez wyjątku powinien
              jeść tylko rośliny. Widzę, że dla ciebie słowo tolerancja ma różne znaczenia, w
              zależności w stosunku do kogo je stosujesz.

              > Z Twojego samobójstwa nie miałabym satysfakcji - bo niby dlaczego? O tym, że
              Ty
              >
              > nie popierasz masowej hodowli już czytałam, nie raz - nie napisałam, ze tak
              nie
              >
              > jest.

              Konsensus po raz drugi.
              >
              > > - drób i króliki, które zjadam, ubijam osobiście
              >
              > Pozazdościć odporności.

              ??? Wielka mi odporność, każdy lekarz, pielęgniarka ją ma, a powinni mieć
              wszyscy - wtedy zamiast dostawać histerii na widok krwi każdy byłby w stanie
              udzielić pierwszej pomocy.
              >
              > A co do walki o dobro zwierząt - gratuluję. Ja - w przeciwieństwie do Ciebie -

              > nie mam zamiaru wymieniać swoich działań w tym kierunku, "bo nie dla
              chwalenia
              > się jestem". I - uprzedzając Twoją odpowiedź - nie jest tak, że żadnych nie
              > podejmuję.

              To po co się pytałaś, co ja robię? Żeby się teraz powymądrzać, że ty to się nie
              chwalisz? Żałosna wymówka.

              > Może skończmy tę dyskusję, bo nie sądzę, żeby doprowadziła do jakichkolwiek
              > wniosków.

              Mów za siebie. Ja myślę i wyciągam wnioski.

              Napisałam już, ale powtórzę (biorąc przykład z Ciebie) - ja szanuję
              > Twoje poglądy i nie namawiam Cię do niejedzenia mięsa.

              Konsensus po raz trzeci.

              Dobrze by było, gdybyś
              > również Ty uszanowała moje,

              Szanuję

              nawet jeśli według ciebie są one głupie (no tak,
              > tego jeszcze nie napisałaś)

              Bo nie są - ale znamienne jest, że to TY doszłaś do takiego wniosku... Więcej
              wiary w siebie!

              i zawijane przez świstaka.

              Nie zrozumiałaś takiej prościutkiej aluzji?
              • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:54
                Jeżeli masz wrażenie, że za nisko zeszłaś,
                > to nie zwalaj tego na mnie.
                >

                Nie mam


                > Skoro nie jest, to dlaczego protestujecie przeciw niemu????

                A Ty nigdy nie protestowałaś przeciwko czemuś, co jest legalne? Gratuluję Ci
                przekonania, że wszystko dozwolone przez "górę" jest super.

                > A możesz znaleźć mi przykład, w którym twierdzę, że każdy i bez wyjątku
                > powinien jeść mięso? Ja co i raz tu słyszę, że każdy i bez wyjątku powinien
                > jeść tylko rośliny. Widzę, że dla ciebie słowo tolerancja ma różne znaczenia,
                w
                >
                > zależności w stosunku do kogo je stosujesz.
                >
                No to skoro już zaczynany czepiać się słówek - kiedy napisałam, że każdy i bez
                wyjątku powinien jeść tylko rośliny? A w stosunku do ciebie w jakim kontekście
                stosuję słowo tolerancja?

                > Pozazdościć odporności.
                >
                > ??? Wielka mi odporność, każdy lekarz, pielęgniarka ją ma, a powinni mieć
                > wszyscy - wtedy zamiast dostawać histerii na widok krwi każdy byłby w stanie
                > udzielić pierwszej pomocy.
                > >
                Wyobraź sobie, ze ja jestem całkiem odporna - z racji wykonywanego przez siebie
                zawodu niejednokrotnie uczestniczyłam np. w sekcji zwłok. I na widok krwi nie
                mdleję. Ale własnymi rękoma nie zabiłabym zwierzęcia, które potem mam zjeść - i
                według mnie to się wcale nie wyklucza.

                > nawet jeśli według ciebie są one głupie (no tak,
                > > tego jeszcze nie napisałaś)
                >
                > Bo nie są - ale znamienne jest, że to TY doszłaś do takiego wniosku... Więcej
                > wiary w siebie!
                >
                > i zawijane przez świstaka.
                >
                > Nie zrozumiałaś takiej prościutkiej aluzji?

                No to jak to ze mną w końcu jest? Wyciągam te wnioski, czy nie? Myślę, czy nie
                myślę? Emko, czekam na precyzyjną odpowiedź - może to pozwoli mi podnieść
                samoocenę.
                A stwierdzeniem "żałosna wymówka" mnie nie sprowokujesz - za to ciebie udało
                się całkiem łatwo.

                • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 15:19
                  > Jeżeli masz wrażenie, że za nisko zeszłaś,
                  > > to nie zwalaj tego na mnie.
                  > >
                  >
                  > Nie mam

                  To skąd te twoje komentarze o zniżaniu się do poziomu? Chyba nie ja to tym
                  razem pisałam?

                  >
                  > > Skoro nie jest, to dlaczego protestujecie przeciw niemu????
                  >
                  > A Ty nigdy nie protestowałaś przeciwko czemuś, co jest legalne? Gratuluję Ci
                  > przekonania, że wszystko dozwolone przez "górę" jest super.

                  Nie wmawiaj mi swoich poglądów. Zrozum: kwestią w TEJ konretnej sprawie (a nie
                  w całym naszym prawodawstwie) jest nie fakt istnienia ustawy jako takiej, ale
                  jej nieprzestrzeganie - bo chyba wytłumaczyłam ci już jasno, że całkowite
                  niejedzenie zwierząt jest nieziszczalne?

                  > No to skoro już zaczynany czepiać się słówek

                  Kocioł garnkowi przygania

                  - kiedy napisałam, że każdy i bez
                  > wyjątku powinien jeść tylko rośliny?

                  A pokaż, gdzie ja twierdzę, że TY coś takiego napisałaś...

                  A w stosunku do ciebie w jakim kontekście
                  > stosuję słowo tolerancja?

                  ??? Dla mnie tolerancja jest jedna, dla ciebie nie? Dziwne...

                  > Wyobraź sobie, ze ja jestem całkiem odporna - z racji wykonywanego przez
                  siebie
                  >
                  > zawodu niejednokrotnie uczestniczyłam np. w sekcji zwłok. I na widok krwi nie
                  > mdleję. Ale własnymi rękoma nie zabiłabym zwierzęcia, które potem mam zjeść -
                  i
                  >
                  > według mnie to się wcale nie wyklucza.

                  Przykład totalnie chybiony, bo ty nawet tego nie próbowałaś - nieprawdaż?
                  Dlaczego więc mówisz o rzeczach, o których pojęcia nie masz?

                  > No to jak to ze mną w końcu jest? Wyciągam te wnioski, czy nie? Myślę, czy
                  nie
                  > myślę? Emko, czekam na precyzyjną odpowiedź - może to pozwoli mi podnieść
                  > samoocenę.

                  Jaki poziom reprezentujesz, to akurat sama na to odpowiedziałaś swoim poniższym
                  tekścikiem...

                  > A stwierdzeniem "żałosna wymówka" mnie nie sprowokujesz - za to ciebie udało
                  > się całkiem łatwo.

                  Aaa, czyli chodziło ci tylko, żebyś mogła sobie urządzić pyskóweczkę - miło, że
                  ujawniłaś, o co ci chodzi tak naprawdę chodzi... Szkoda, bo myślałam, że może
                  ci zależy na ochronie zwierząt, a tu kolejna żałosna, zakompleksiona,
                  zalewająca się żółcią osóbka... "Pochwaliłaś" się swoimi osiągnięciami już
                  wystarczająco, ale nie przestawaj pisać, proszę i porozśmieszaj mnie dalej!
                  • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 15:34
                    Bez komentarza.
                    Całe szczęście, że na świecie są "nieżałosne, niezakompleksione, niezalewające
                    się żółcią" emki.
                    Tym razem ja to napiszę - nie mam zamiaru zniżać się do poziomu wyzwisk, bardzo
                    mi przykro jeśli na to właśnie liczyłaś.
                    I gratuluję "znajomości" psychologii - myślę, że tak szybkiego wyciągania
                    wniosków i osądzania ludzi (według siebie?) pozazdrościłby ci niejeden
                    szanowany profesor. Całe szczęście, że fachowcy w tej dziedzinie nie postępują
                    tak jak ty.
                    I jeszcze to:
                    > A w stosunku do ciebie w jakim kontekście
                    > > stosuję słowo tolerancja?
                    >
                    > ??? Dla mnie tolerancja jest jedna, dla ciebie nie? Dziwne...
                    >
                    Czy to przypadkiem nie ty wcześniej zarzucałaś, że róznie rozumiem tolerancję?
                    Jak to było? W zależności od tego w stosunku do kogo ją stosuję? "Jak już się
                    na coś powołujesz, to nie wybiórczo" - czy to nie twoje słowa?
                    • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 15:47
                      > Bez komentarza.

                      Akurat, plujesz się dalej jak wściekła.

                      > Całe szczęście, że na świecie są "nieżałosne, niezakompleksione,
                      niezalewające
                      > się żółcią" emki.

                      Nawet oryginalna nie jesteś - takie żałosne "argumenciki" to już parę innych
                      osób przed tobą używało. A miałam nadzieję, że jeśli nawet z twojej strony
                      będzie to pyskówka, to ktoś oryginalny się trafi...

                      > Tym razem ja to napiszę - nie mam zamiaru zniżać się do poziomu wyzwisk,
                      bardzo
                      >
                      > mi przykro jeśli na to właśnie liczyłaś.

                      A skąd?! Znamienne, że to ty pomyślałaś o wyzwiskach...

                      > I gratuluję "znajomości" psychologii

                      Czy gdzieś napisałam, że znam się na psychologii

                      - myślę, że tak szybkiego wyciągania
                      > wniosków i osądzania ludzi

                      Och, pardon, no tak przecież tylko wegetarianie mogą wyciągać wnioski i osądzać
                      ludzi... - to był SARKAZM (ale może tobie nie będę tego musiała tłumaczyć tak
                      łopatologicznie, jak innym?)

                      Całe szczęście, że fachowcy w tej dziedzinie nie postępują
                      > tak jak ty.

                      Komentarz jak wyżej: ja nie przypisuję sobie, jak ty to właśnie robisz, wiedzy
                      na temat psychologii i postępowania fachowców z tej dziedziny.

                      PS. To chyba wystarczający przykład, że sądzisz mnie według swoich narowów?

                      > I jeszcze to:
                      > > A w stosunku do ciebie w jakim kontekście
                      > > > stosuję słowo tolerancja?
                      > >
                      > > ??? Dla mnie tolerancja jest jedna, dla ciebie nie? Dziwne...
                      > >
                      > Czy to przypadkiem nie ty wcześniej zarzucałaś, że róznie rozumiem
                      tolerancję?
                      > Jak to było? W zależności od tego w stosunku do kogo ją stosuję? "Jak już się
                      > na coś powołujesz, to nie wybiórczo" - czy to nie twoje słowa?

                      Tak, tylko że one dotyczyły USTAWY - nie tolerancji, może doczytaj, zanim
                      zacytujesz? Bo zlepek słów można stworzyć wybiórczo, grunt, żeby to sens miało,
                      a tu właśnie tego zabrakło.

                      Sztanca, sztanca... Przekręcanie słów, mówienie półprawd, wybiórcze cytaty źle
                      poskładane... - bądź oryginalna, napisz coś od siebie, nie małpuj
                      poprzedników...
                      • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:24
                        Cytuję:

                        >Dzięki za szacunek dla moich powodów niejedzenia mięsa - czyżby ta tak przez
                        was podkreślana nietolerancja wegetarian była zaraźliwa?>

                        >Dokładnie taki sam mam szacunek wobec waszych powodów, jak wy wobec moich.
                        Jeśli mówisz o nietolerancji - to sama jesteś tu jej źródłem, bo mnie
                        zasadniczo równo obchodzi co kto je i dlaczego - o ile nie cierpią przy tym
                        zbytecznie żywe organizmy.>
                        >A możesz znaleźć mi przykład, w którym twierdzę, że każdy i bez wyjątku
                        powinien jeść mięso? Ja co i raz tu słyszę, że każdy i bez wyjątku powinien
                        jeść tylko rośliny. Widzę, że dla ciebie słowo tolerancja ma różne znaczenia, w
                        zależności w stosunku do kogo je stosujesz.<

                        > > > A w stosunku do ciebie w jakim kontekście
                        > > > > stosuję słowo tolerancja?
                        > > >
                        > > > ??? Dla mnie tolerancja jest jedna, dla ciebie nie? Dziwne...
                        > > >
                        > > Czy to przypadkiem nie ty wcześniej zarzucałaś, że róznie rozumiem
                        > tolerancję?
                        > > Jak to było? W zależności od tego w stosunku do kogo ją stosuję? "Jak już
                        > się
                        > > na coś powołujesz, to nie wybiórczo" - czy to nie twoje słowa?
                        >
                        > Tak, tylko że one dotyczyły USTAWY - nie tolerancji

                        Ostatnie słowa w Twojej wypowiedzi rzeczywiście dotyczyły ustawy, sądziłam
                        jednak, że Ty stosujesz je szerzej, nie tylko w stosunku do aktów prawnych. Jak
                        widać, myliłam się.
                        • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 16:31
                          > > > >
                          > > > Czy to przypadkiem nie ty wcześniej zarzucałaś, że róznie rozumiem
                          > > tolerancję?
                          > > > Jak to było? W zależności od tego w stosunku do kogo ją stosuję? "Jak
                          > już
                          > > się
                          > > > na coś powołujesz, to nie wybiórczo" - czy to nie twoje słowa?
                          > >
                          > > Tak, tylko że one dotyczyły USTAWY - nie tolerancji
                          >
                          > Ostatnie słowa w Twojej wypowiedzi rzeczywiście dotyczyły ustawy, sądziłam
                          > jednak, że Ty stosujesz je szerzej, nie tylko w stosunku do aktów prawnych.
                          Jak
                          >
                          > widać, myliłam się.

                          Mylić się jest rzeczą ludzką :)
                      • Gość: monika Re: Smacznego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 16:30
                        Nawet oryginalna nie jesteś - takie żałosne "argumenciki" to już parę innych
                        > osób przed tobą używało. A miałam nadzieję, że jeśli nawet z twojej strony
                        > będzie to pyskówka, to ktoś oryginalny się trafi...

                        Przykro mi, że Cię rozczarowałam.
                        Cytat ORYGINALNY:

                        >kolejna żałosna, zakompleksiona,
                        zalewająca się żółcią osóbka..<
                        • emka_waw Re: Smacznego... 14.11.03, 16:32
                          > Nawet oryginalna nie jesteś - takie żałosne "argumenciki" to już parę innych
                          > > osób przed tobą używało. A miałam nadzieję, że jeśli nawet z twojej strony
                          >
                          > > będzie to pyskówka, to ktoś oryginalny się trafi...
                          >
                          > Przykro mi, że Cię rozczarowałam.
                          > Cytat ORYGINALNY:
                          >
                          > >kolejna żałosna, zakompleksiona,
                          > zalewająca się żółcią osóbka..

                          I co w związku z tym?
                                      • vegge Re: Smacznego... 14.11.03, 23:46
                                        Emko, ja mam tylko jedno pytanie: po co wykupujesz zrebaki ktore maja byc
                                        zabite? Czyzby zrebaki mialy wieksze prawo do zycia niz kroliki? I co z Twoim
                                        popieraniem malych gospodarstw? Konie nie sa hodowane na masowa skale, ale
                                        glownie przez indywidualnych rolnikow, ktorzy maja kilka, gora kilkanascie
                                        (rzadko) koni trzymanych z przeznaczeniem na mieso. Chyba, ze to nie byly konie
                                        rzezne. Ale jakie zrebaki?
                                        pozdr. anka
                                        PS zajrzalam na to forum pierwszy raz od wielu miesiecy - dyskutanci ci sami,
                                        tematy te same, przebieg dyskusji ten sam. silne dejavu :-D
                                        • emka_waw Re: Smacznego... 17.11.03, 09:11
                                          > Emko, ja mam tylko jedno pytanie: po co wykupujesz zrebaki ktore maja byc
                                          > zabite? Czyzby zrebaki mialy wieksze prawo do zycia niz kroliki?

                                          Po pierwsze: bo ich śmierć nie jest nikomu potrzebna do przeżycia - konina może
                                          jest jadalna, ale można ją z powodzeniem zastąpić innym mięsem - w tym i
                                          króliczym, na ten przykład. Króliki rosnąc szybciej zużywają mniej karmy.
                                          Po drugie: przeznaczając konie na hipoterapię pomagam ludziom, a jak już to
                                          nieraz pisałam, ludzie są dla mnie najważniejsi.

                                          I co z Twoim
                                          > popieraniem malych gospodarstw? Konie nie sa hodowane na masowa skale, ale
                                          > glownie przez indywidualnych rolnikow, ktorzy maja kilka, gora kilkanascie
                                          > (rzadko) koni trzymanych z przeznaczeniem na mieso. Chyba, ze to nie byly
                                          konie
                                          >
                                          > rzezne. Ale jakie zrebaki?

                                          Mało osób zdaje sobie sprawę, że w takich małych gospodarstwach rolnych (o ile
                                          nie posiadają one ciągników), wykorzystywane są głównie klacze. Przeważnie
                                          dlatego, że są z natury łagodniejsze, łatwiejsze w tresurze i generalnie
                                          chętniejsze do współpracy (mimo, że ogier jest silniejszy). Po drugie taka
                                          klacz może urodzić swoją następczynię na gospodarstwie, przez co gospodarz nie
                                          musi kupować nowego konia. Ale płci nie da się określić i ogierki też się
                                          oczywiście rodzą. I pytanie, co wtedy. Niektórzy je zatrzymują - zwłaszcza
                                          jeśli potrzebują więcej niż jednego konia, a niektórzy czekają ne tę
                                          potencjalną klacz i sprzedają źrebaki - czasem na targu i ktoś kupi je do
                                          gospodarstwa, czasem niestety do rzeźni, i wtedy staram się w miarę możliwości
                                          wykupić źrebaka.

                                          System małych gospodarstw, chociaż lepszy od hodowli masowych, też nie jest
                                          idealny, tak więc staram się, na miarę swoich możliwości, niwelować jego braki.
                                          • vegge Re: Smacznego... 17.11.03, 09:31

                                            > Po pierwsze: bo ich śmierć nie jest nikomu potrzebna do przeżycia - konina
                                            może
                                            >
                                            > jest jadalna, ale można ją z powodzeniem zastąpić innym mięsem - w tym i
                                            > króliczym, na ten przykład. Króliki rosnąc szybciej zużywają mniej karmy.
                                            > Po drugie: przeznaczając konie na hipoterapię pomagam ludziom, a jak już to
                                            > nieraz pisałam, ludzie są dla mnie najważniejsi.

                                            Odwracajac Twoje rozumowanie (udaje milosnika krolikow ;-))kroliczyna jest moze
                                            i jadalna ale mozna ja zastapic innym miesem np.: konina, a kroliki oddawac
                                            jako zwierzatka domowe do domow dziecka, zeby umilic choc troche dzieciom pobyt
                                            w tych placowkach - mialyby taniego w utrzymaniu milego zwierzaczka, ktorego
                                            moglyby kochac, glaskac, opiekowac sie nim....

                                            Pozatym o gustach sie nie dyskutuje podobno - dla Wlochow konina jest dla nich
                                            tym, co dla nas inne miesca - wystarczy wejsc do dowolnego sklepu czy
                                            restauracji na Sardynii (tam bylam w tym roku) - wszedzie jest konina. Czy nie
                                            oburzylibysmy sie, gdyby np.: wlosi zaczeli protestowac przeciwko
                                            (hipotetycznym) transportom swin do Polski?? Nie podoba mi sie podzial zwierzat
                                            na rowne i rowniejsze...



                                            > musi kupować nowego konia. Ale płci nie da się określić i ogierki też się
                                            > oczywiście rodzą. I pytanie, co wtedy. Niektórzy je zatrzymują - zwłaszcza
                                            > jeśli potrzebują więcej niż jednego konia, a niektórzy czekają ne tę
                                            > potencjalną klacz i sprzedają źrebaki - czasem na targu i ktoś kupi je do
                                            > gospodarstwa, czasem niestety do rzeźni, i wtedy staram się w miarę
                                            możliwości
                                            > wykupić źrebaka.

                                            Ogiera mozna wykastrowac i miec konia roboczego bezproblemowego w obsludze
                                            (nawet mniej niz klacz, ktora potrafi histeryzowac jak sie grzeje). Rolnicy
                                            niestety w 70% rozmnazaja konie, nie po to zeby miec drugiego, ale po to, zeby
                                            zrebaka sprzedac i miec kase, dlatego wola miec klacz, choc walach jest lepszym
                                            pracownikiem. A czesto ich nie obchodzi, czy ten zrebak jedzie na rzez czy nie
                                            (niektorzy nawet wola sprzedac na rzez, bo dostaja wiecej kasy).
                                            >
                                            > System małych gospodarstw, chociaż lepszy od hodowli masowych, też nie jest
                                            > idealny, tak więc staram się, na miarę swoich możliwości, niwelować jego
                                            braki.

                                            System malych gospodarstw jest 100000 razy lepszy od hodowli masowych :-).
                                            Szkoda tylko ze polscy decydenci, szczegolnie w min. rolnctwa tego nie
                                            dostrzegaja... :-(. A braki - dla jednych to braki, dla innych norma, a jeszcze
                                            dla innych pozytyw :-)

                                            pzodr. anka
                                            • emka_waw Re: Smacznego... 17.11.03, 09:49
                                              > Odwracajac Twoje rozumowanie (udaje milosnika krolikow ;-))kroliczyna jest
                                              moze
                                              >
                                              > i jadalna ale mozna ja zastapic innym miesem np.: konina, a kroliki oddawac
                                              > jako zwierzatka domowe do domow dziecka, zeby umilic choc troche dzieciom
                                              pobyt
                                              >
                                              > w tych placowkach - mialyby taniego w utrzymaniu milego zwierzaczka, ktorego
                                              > moglyby kochac, glaskac, opiekowac sie nim....

                                              Nie odwróciłaś mojego rozumowania, bo nie do końca go zrozumiałaś: jak sama
                                              napisałaś, królika wychodować taniej, czyli - mniej roślinek ginie, czyli -
                                              mniej gryzoni na polach np. uprawy marchwi, czyli - w sumie mniej żywych
                                              organizmów zginie przy produkcji kg króliczego mięsa niż koniny.

                                              A, i spróbuj pojeździć na króliku... Hipoterapia to są zajęcia ruchowe, kontakt
                                              z króliczkiem może i fajny, ale ruchu na koniu tym się nie da zastąpić.

                                              >
                                              > Pozatym o gustach sie nie dyskutuje podobno - dla Wlochow konina jest dla
                                              nich
                                              > tym, co dla nas inne miesca - wystarczy wejsc do dowolnego sklepu czy
                                              > restauracji na Sardynii (tam bylam w tym roku) - wszedzie jest konina. Czy
                                              nie
                                              > oburzylibysmy sie, gdyby np.: wlosi zaczeli protestowac przeciwko
                                              > (hipotetycznym) transportom swin do Polski?? Nie podoba mi sie podzial
                                              zwierzat
                                              >
                                              > na rowne i rowniejsze...

                                              Mnie też nie, dlatego stosuję rachunek zysków i strat - o ile mniej żywych
                                              organizmów zginie, gdy będę jadła takie czy inne mięso.

                                              > Ogiera mozna wykastrowac i miec konia roboczego bezproblemowego w obsludze
                                              > (nawet mniej niz klacz, ktora potrafi histeryzowac jak sie grzeje).

                                              No, nie zawsze po kastracji wałach jest spokojniejszy i chętniejszy do
                                              współpracy, to bardziej wynika z samego charakteru konia. Z klaczą generalnie
                                              jest mniej problemów.

                                              Rolnicy
                                              > niestety w 70% rozmnazaja konie, nie po to zeby miec drugiego, ale po to,
                                              zeby
                                              > zrebaka sprzedac i miec kase, dlatego wola miec klacz, choc walach jest
                                              lepszym
                                              >
                                              > pracownikiem. A czesto ich nie obchodzi, czy ten zrebak jedzie na rzez czy
                                              nie
                                              > (niektorzy nawet wola sprzedac na rzez, bo dostaja wiecej kasy).

                                              Zapewne są i tacy, ale weź pod uwagę, że klacz w ciąży ciężko pracować nie
                                              może, mniej uciągnie, częściej w stajni stoi i więcej je (źrebak też musi jeść,
                                              a nie pracuje), nie mówiąc o tym, że przy porodzie może zdechnąć. Tak więc zysk
                                              ze źrebaka może nie pokryć strat, jakie poniósł gospodarz na ciąży jego matki.
                                              Rolnicy to nie instytucje charytatywne, naprawdę dobrze kalkulują, czy im się
                                              to opłaca, i na pewno nie co rok klacz rodzi.

                                              > System malych gospodarstw jest 100000 razy lepszy od hodowli masowych :-).
                                              > Szkoda tylko ze polscy decydenci, szczegolnie w min. rolnctwa tego nie
                                              > dostrzegaja... :-(.

                                              O polityce się nie wypowiadam, bo szanuję swoje nerwy :-[

                                              A braki - dla jednych to braki, dla innych norma, a jeszcze
                                              >
                                              > dla innych pozytyw :-)

                                              Cóż, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                                              • agaaska Re: Smacznego... 17.11.03, 11:14
                                                Trochę dziwna ta Twoja logika. Z jednej strony chcesz ograniczyć ilość cierpień
                                                i niepotrzebnej śmierci a z drugiej sama zabijasz prawie bez opamiętania.
                                                Z jednego konia masz ok. 500 kg mięsa i spokojnie starczy Ci to na conajmniej
                                                rok, z królika ok. 2 kg czyli potrzebujesz ok. 250 królików (!) a te na pewno
                                                zjedzą więcej niż koń, czyli przy produkcji pożywienia dla nich zginie więcej
                                                przypadkowych istnień.
                                                Tylko łatwiej zabić królika, który jest mniejszy, słabszy i nie patrzy takim
                                                inteligentym spojrzeniem jak koń.

                                                Zgadzam się, że łatwiej i taniej utrzymać królika niż konia, ale weź poprawkę
                                                na to, że na jednego konia potrzebujesz 250 królików, a te już: raz zajmują
                                                więcej miejsca, dwa więcej jedzą i trzy więcej g... po nich zostaje.
                                                • emka_waw Re: Smacznego... 17.11.03, 14:25
                                                  > Trochę dziwna ta Twoja logika. Z jednej strony chcesz ograniczyć ilość
                                                  cierpień
                                                  >
                                                  > i niepotrzebnej śmierci a z drugiej sama zabijasz prawie bez opamiętania.
                                                  > Z jednego konia masz ok. 500 kg mięsa i spokojnie starczy Ci to na conajmniej
                                                  > rok, z królika ok. 2 kg czyli potrzebujesz ok. 250 królików (!) a te na pewno
                                                  > zjedzą więcej niż koń, czyli przy produkcji pożywienia dla nich zginie więcej
                                                  > przypadkowych istnień.

                                                  Clou tego polega na tym, że:
                                                  - rasy mięsne królika mają ponad 6 kilo, a nawet futerkowe mają 3-4 kilo a nie
                                                  dwa. Nie sugeruj się miniaturkami ze sklepów zoologicznych.
                                                  - nie przeżarłabym konia przez rok i większość tego mięsa poszłaby do śmieci.
                                                  Rocznie to może z 10 królików zjadam, a konia do hodowli "podzielić" się nie da.
                                                  - koń dojrzewa jak ma 18 miesięcy, królik 6 miesięcy. Nawet te 250 królików nie
                                                  przeżre w te 6 miesięcy tyle co jeden koń przez półtora roku.

                                                  > Tylko łatwiej zabić królika, który jest mniejszy, słabszy i nie patrzy takim
                                                  > inteligentym spojrzeniem jak koń.

                                                  A co, zabijałaś, że niby wiesz jak to jest?

                                                  > Zgadzam się, że łatwiej i taniej utrzymać królika niż konia, ale weź poprawkę
                                                  > na to, że na jednego konia potrzebujesz 250 królików,

                                                  Po dokonaniu obliczeń dla ras mięsnych - góra setka (a dokładnie 83,33 królika
                                                  na konia).

                                                  a te już: raz zajmują
                                                  > więcej miejsca,

                                                  Setka królików wejdzie spokojnie do przyzwoitej stajni dla konia. A nawet
                                                  więcej.

                                                  dwa więcej jedzą

                                                  W zimie marchew, kapusta i takie tam. A w lato można im zrobić zagródkę na łące
                                                  i dorzucać trochę treściwszego żarcia. A dla konia na zimę pół stodoły siana,
                                                  owies trzeba dokupić, śrutę, kowal też za darmo nie podkuje...

                                                  i trzy więcej g... po nich zostaje.

                                                  Proponuję ci zważenie króliczych bobków produkowanych jednego dnia przez setkę
                                                  królików i jednego konia :))) To sobie wtedy porównamy...
                                                  • agaaska Re: suche fakty 17.11.03, 15:03

                                                    > - nie przeżarłabym konia przez rok i większość tego mięsa poszłaby do śmieci.
                                                    > Rocznie to może z 10 królików zjadam, a konia do hodowli "podzielić" się nie
                                                    da

                                                    a co to zamrażarek już nie ma? ew. zawsze możesz zrobić spółkę ze znajomymi,
                                                    których tak namawiasz na mięso z małych gospodarstw.

                                                    > .
                                                    > - koń dojrzewa jak ma 18 miesięcy, królik 6 miesięcy. Nawet te 250 królików
                                                    nie
                                                    >
                                                    > przeżre w te 6 miesięcy tyle co jeden koń przez półtora roku.
                                                    >
                                                    > Po dokonaniu obliczeń dla ras mięsnych - góra setka (a dokładnie 83,33
                                                    królika
                                                    > na konia).

                                                    A tu się mylisz.
                                                    Ilość paszy dla konia 5-7 kg paszy treściwej (owies, otręby, sieczka ,jęczmień
                                                    oraz mieszanki paszowe dla koni) 5- 7 kg objętościowej (siano, jabłka , marchew
                                                    (zielonki)). W okresie letnim podaje się również ,oprócz siana i zielonki,
                                                    trawy łąkowe, lucernę, koniczynę. Ilość pokarmu zależy od natężenia pracy
                                                    konia. Wówczas odpowiednio zmniejsza się dawkę siana. Czyli max. 15 kg.

                                                    Dla królika potrzeba około 1 kg paszy dziennie.
                                                    (andprzew.webpark.pl/KROLIKI/Index13.html)

                                                    To są dane o potrzebach żywieniowych zwierząt już dorosłych.

                                                    1 koń = 83,33 królików

                                                    ilość paszy dziennie 1 koń * 15 kg = 15 kg
                                                    83,33 króliki * 1 kg = 83,33 kg

                                                    dojrzałość koń 18 miesięcy = 540 dni
                                                    Królik 6 miesięcy = 180 dni

                                                    (założyłam, że miesiąc ma 30 dni)

                                                    czyli mamy dla konia: 540 * 15 kg = 8.100 kg
                                                    dla królików 180 * 83,33 kg = 14.999,4 kg

                                                    No i kto zjadl więcej?


                                                    > W zimie marchew, kapusta i takie tam. A w lato można im zrobić zagródkę na
                                                    łące

                                                    Skoro masz łakę dla 80 królików to jeden koń będzie tam miał trawy aż nad to. A
                                                    w zimie dokładnie to samo co króliki tylko jedną trzecią z tego co dla stadka
                                                    80 królików.
                                                  • emka_waw Re: suche fakty 17.11.03, 15:26
                                                    > a co to zamrażarek już nie ma? ew. zawsze możesz zrobić spółkę ze znajomymi,
                                                    > których tak namawiasz na mięso z małych gospodarstw.

                                                    Ehh... to był przykład, pokazujący, że taniej wyhodować np. 10 królików niż
                                                    konia, wynikający w faktu, że tu można minimalizować hodowlę.

                                                    > A tu się mylisz.
                                                    > Ilość paszy dla konia 5-7 kg paszy treściwej (owies, otręby,
                                                    sieczka ,jęczmień
                                                    > oraz mieszanki paszowe dla koni) 5- 7 kg objętościowej (siano, jabłka ,
                                                    marchew
                                                    >
                                                    > (zielonki)). W okresie letnim podaje się również ,oprócz siana i zielonki,
                                                    > trawy łąkowe, lucernę, koniczynę. Ilość pokarmu zależy od natężenia pracy
                                                    > konia. Wówczas odpowiednio zmniejsza się dawkę siana. Czyli max. 15 kg.
                                                    >
                                                    > Dla królika potrzeba około 1 kg paszy dziennie.
                                                    > (andprzew.webpark.pl/KROLIKI/Index13.html)

                                                    Strona nie istnieje. Podaj jeszcze raz ten link.
                                                    >
                                                    > To są dane o potrzebach żywieniowych zwierząt już dorosłych.
                                                    >
                                                    > 1 koń = 83,33 królików
                                                    >
                                                    > ilość paszy dziennie 1 koń * 15 kg = 15 kg
                                                    > 83,33 króliki * 1 kg = 83,33 kg
                                                    >
                                                    > dojrzałość koń 18 miesięcy = 540 dni
                                                    > Królik 6 miesięcy = 180 dni
                                                    >
                                                    > (założyłam, że miesiąc ma 30 dni)
                                                    >
                                                    > czyli mamy dla konia: 540 * 15 kg = 8.100 kg
                                                    > dla królików 180 * 83,33 kg = 14.999,4 kg
                                                    >
                                                    > No i kto zjadl więcej?

                                                    Tyle, że jakoś dziwnym cudem tam gdzie ja zaopatruję się w mięso "schodzi"
                                                    mniej karmy dla królików niż dla koni... Cud?
                                                  • emka_waw Re: O króliku 17.11.03, 16:14
                                                    I jeszcze konkluzja nt. karmienia: koń to zwierzę delikatne, byle czym karmić
                                                    go nie można, pasze też muszą być dobrej jakości. A królik zeżre głąby z
                                                    kapusty, nać z marchewki i tego typu rzeczy, których koń nie przetrawi, a
                                                    poszłyby do śmieci.
                                                  • agaaska Re: suche fakty 17.11.03, 18:12
                                                    Jeszcze raz link: andprzew.webpark.pl/KROLIKI/Index13.html
                                                    (tab. max dzienne dawki pasz czyli ile czego królikowi dziennie potrzeba do
                                                    szczęścia)

                                                    Widzisz konie hoduje mój wujek zaś króliki mój tata i naprawdę o wiele mniej
                                                    trzeba by wykarmić jednego konia niż 80 królików.
                                                    A te moje rozważania były takie czysto teoretyczne by uświadomić Ci, że Ty też
                                                    czasem uspokajasz swoje sumienie zwykłym kłamstwem. Wykupujesz źrebaka, ale
                                                    zabijasz królika. Dla mnie i źrebak i królik ma takie samo prawo do życia i do
                                                    brykania po łące.
                                                    A jeśli już tłumaczysz się tym, że musisz jeść mięso, ale chcesz oszczędzić
                                                    cierpień zwierzętom to widzisz ja wolałabym raz zabić np. słonia, mięso
                                                    poporcjować i do końca życia nie musieć zabijać niż raz w tygodniu zabijać
                                                    kurę czy królika. Dla mnie śmierć to śmierć nie ważne jak duże było zwierzę,
                                                    które zginęło.
                                                  • emka_waw Re: suche fakty 18.11.03, 10:19
                                                    Dzięki. Co ciekawe, nawet tam jest napisane, że królik masę ciała do uboju
                                                    osiąga po 3-4 miesiącach.

                                                    I jeszcze raz powtórzę - nie potrzebuję całego konia. Potrzebuję raptem rocznie
                                                    z 10 królików. Jaki sens miałaby dla mnie hodowla konia? Co do słonia -
                                                    pomijając fakt, że jest pod ochroną, to naprawdę sądzisz, że mięso, nawet w
                                                    zamrażarce, można przechowywać w nieskończoność?

                                                    Acha, i zrób hipoterapię na króliku... Pominęłaś w swoich rozważaniach bardzo
                                                    ważną rzecz: CEL, dla jakiego ja wykupuję te konie. Królik ich tu nie zastąpi.
                                                    A jak już pisałam, ludzie są dla mnie ważniejsi od zwierząt, i te chore dzieci,
                                                    które jeżdżą na tych, powiedzmy moich koniach, mają dla mnie największą wartość.
                                                  • agaaska Re: suche fakty 18.11.03, 11:17

                                                    > I jeszcze raz powtórzę - nie potrzebuję całego konia. Potrzebuję raptem
                                                    >rocznie z 10 królików. Jaki sens miałaby dla mnie hodowla konia?

                                                    Wiem, ale jakbyś się zebrała z ośmiorgiem znajomych... ? (żartuję)


                                                    > i te chore dzieci, które jeżdżą na tych, powiedzmy moich koniach, mają dla
                                                    >mnie największą wartość.

                                                    I to jest piękne i za to Ci chwała i tak trzymaj. Tylko widzisz sama przyznałaś
                                                    dzieci, że chodzi o dzieci a koń to tak przy okazji. Czyli gdyby hipoterapię
                                                    przeprowadzało się na świniach czy królikach to wykupowałabyś świnię czy
                                                    królika. Zwierzę w tym wypadku jest nie istotne jest tylko narzędziem.
                                                    Jedno jest piękne, że przynajmniej walczysz o ograniczenie cierpień zwierząt w
                                                    imię wyższych celów do niezbędnego minimum.


                                                  • emka_waw Re: suche fakty 18.11.03, 11:38

                                                    > > I jeszcze raz powtórzę - nie potrzebuję całego konia. Potrzebuję raptem
                                                    > >rocznie z 10 królików. Jaki sens miałaby dla mnie hodowla konia?
                                                    >
                                                    > Wiem, ale jakbyś się zebrała z ośmiorgiem znajomych... ? (żartuję)

                                                    Całej tej matematyce przeczy stanowcze twierdzenie mojej rodziny, która ma
                                                    gospodarstwo rolne - taniej im wychodzi stado królików utrzymać niż konia.
                                                    Podejrzewam, że chodzi tu właśnie o cenę i jakość paszy - królik je niemal jak
                                                    koza, wszystko co się da, nacie, głąby, inne "odpadki" roślinne, a nawet
                                                    ziemniaki, konia ziemniakami się nie nakarmi.
                                                    >
                                                    >
                                                    > > i te chore dzieci, które jeżdżą na tych, powiedzmy moich koniach, mają dla
                                                    >
                                                    > >mnie największą wartość.
                                                    >
                                                    > I to jest piękne i za to Ci chwała i tak trzymaj. Tylko widzisz sama
                                                    przyznałaś
                                                    >
                                                    > dzieci, że chodzi o dzieci a koń to tak przy okazji.

                                                    Przede wszystkim dzieci. Potem inne żywe stworzenia (co nie znaczy, że są
                                                    gorsze - tylko dla mnie inne rzeczy są ważniejsze). Taki mam system wartości. A
                                                    tu łączę i jedno, i drugie.

                                                    Czyli gdyby hipoterapię
                                                    > przeprowadzało się na świniach czy królikach to wykupowałabyś świnię czy
                                                    > królika. Zwierzę w tym wypadku jest nie istotne jest tylko narzędziem.

                                                    Jest ważne, ale nie najważniejsze. Niemniej należy mu się szacunek i nie należy
                                                    traktować żadnego zwierzęcia jak rzeczy.

                                                    > Jedno jest piękne, że przynajmniej walczysz o ograniczenie cierpień zwierząt
                                                    w
                                                    > imię wyższych celów do niezbędnego minimum.

                                                    PS. Dopiero teraz przeczytałam twojego maila. Dzięki :)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka