Gość: bazylka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
29.11.04, 11:05
buszując po tym forum, pomiędzy wątkami o muffinkach, sushi i okropnościach
zglobalizowania nasuwają mi się następujące refleksje
wydaje mi się, że nasza kuchnia w jakiś niepokojący sposób staje się
niewolnicza - że im bardziej chcemy być kreatywni, twórczy i pełni radości
gotowania, tym bardziej boimy się, żeby nie zrobić czegoś "de mode"
wyjatki z najświeższych postów (niedosłowne):
mięso do gulaszu kiedyś obsmażano na smalcu, teraz to chyba na oleju
sałatka jarzynowa już nie z majonezem, ale z jogurtem (owszem, zmienia się
smak, no ale tak jest bardziej współcześnie)
o kotletach schabowych nikt na tym forum nawet nie wspomina (czyżby były aż
tak banalne?)
to oczywiście trochę prowokacja, bo wiem: tradycyjna kuchnia polska jest
niezdrowa więc szukamy zdrowszych rozwiązań (tylko czy aby na pewno?)
i wiem: przecież robimy gołąbki, smalec i pieczone gęsi a brunosch podrzuca
wyjątki z kuchni bardziej tradycyjnej
prawdopodobnie nie dotyczy to wszystkich, ale zauważam jakiś taki kuchenny
snobizm, niepokój, czy aby to, co robimy nie jest za bardzo peerelowskie,
niemodne, nie na czasie, za mało udziwnione, za zwyczajne
czy ja źle widzę?