Dodaj do ulubionych

Pieczony indyk -po raz pierwszy

IP: *.mediatak.pl 09.12.04, 16:48
Czesc,
postanowilam na II dzien swiat upiec indyka. Nie wiem czy to jest trudne czy
latwe. Tak na prawde tylko wiem gdzie kupic indyka ;) moze ktos mi pomoze i
poda przepis krok po kroku.
Moze mnie nie zniechecicie;)
Obserwuj wątek
    • Gość: kiw11 Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: *.sip.mia.bellsouth.net 09.12.04, 18:44
      Podchodz do tego jak do pieczenia kury tylko duzo wiekszej. Ja pieke w
      stosunkowo niskiej temp. przez dlugi okres wtedy indyk jest soczysty. Nie
      nadziewam dziada. Nadziewke zapiekam osobno w naczyniu. Znam niestety proporcie
      i temperature w miarach stosowanych w USA. Wyglada to nastepujaco: pieke w
      temp. 325 F co chyba 165 C po 22 min na kazdy funt czyli 22 min na kazde 1/2 kg
      indyka. Jesli indyk wazy 5 kg to pieklabym ok 3 h 40 min. Przed pieczeniam
      nacieram go sola, pieprzem i maslem. Polecam z nadziewka mojej tesciowej i
      koniecznie z brusznicami/zurawinami (cranberry).
    • Gość: Lotka10 Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: *.biskupin.wroc.pl / *.dsl.biskupin.wroc.pl 09.12.04, 21:43
      Nadzienie do pieczonego indyka:

      1 kg wątróbek drobiowych
      2 jajka
      40-50 dag bułki tartej
      2 pęczki zielonej pietruszki
      2 pęczki koperku
      2 pęczki szczypioru
      sól, pieprz,wegeta do smaku
      Do posiekanych wątróbek dodać bułkę tartą całe jaja, pokrojoną zieleninę,
      przyprawić pieprzem, solą, wegetą. Wymieszać, masa ma być gęsta jak na mielone.
      Piec w wysmarowanej i wysypanej tartą bułką formie/ podłużnej/ obok indyka
      przez ok.1 godz w temp.180-200 stopni C. Podawać na gorąco w plastrach.Na zimno
      też jest pyszne. Smacznego!
      • bozana Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy 09.12.04, 23:31
        Koniecznie pamiętaj!!! Wyciągnij z nóg indyka ścięgna!!! Gdy tego nie zrobisz
        nogi indycze będą okropnie łykowate wręcz nie nadające się do jedzenia. I
        jeszcze jedno, zanurz przynajmniej na noc (a lepiej na dwa dni aby skruszał
        ptaszek) przed pieczeniem w zimnej wodzie, może być z przyprawami a już napewno
        z solą. Będzie soczysty i przejdzie solą mięsko w środku a co za tym idzie nie
        będzie trawiasty.

        pozdrawiam
        • Gość: magia Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: *.aster.pl 10.12.04, 09:13
          zamrożonego czy rozmrożonego moczyć w wodzie, a moze w ogóle nie zamrażać tylko
          wymoczyć.
          i jeszcze jak usuwa sie te ścięgna,wycina ,wyrywa czy jak?
        • Gość: Ruda Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: *.mediatak.pl 10.12.04, 10:01
          Dzieki za wskazowki.
          Od jutra poszukuje indyka ktory zmiesci mi sie do piekarnika :)

          Chcialam zapytac tylko o jedno, jak ja mam wyciagnac te sciegna??? Na sama mysl
          robi mi sie niedobrze. To jest konieczne? Czy to juz nie jest robione zanim
          dostrcza do sklepu??



          • Gość: zorientowana Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: 213.17.230.* 10.12.04, 10:15
            Moja mama brała kombinerki albo obcęgi. Z nóg indyka jakby zeskrobywała trochę
            mięso w kierunku indyka. Gdyby indyk stał to zaczynała jakby od dołu i skrobała
            w górę. Ujawniają się wtedy dość grube pasemka końcówek ścięgien, które bierze
            się mocno i wyciąga. Za nimi ciągnie się pasmo mięsa, które nadaje taką
            twardość nogom po upieczeniu. Usunąć trzeba, bo inaczej nogi są do wyrzucenia.
            Ścięgna nie dają się zgryżć. Zęby się po nich ślizgają i skrzypią obrzydliwie.
            Całe zadanie wymaga sporo siły - niestety.
          • bozana Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy 10.12.04, 10:42
            Już spieszę z odpowiedzią.
            1. lepiej jak indyk jest mrożony bo to też jest pewien sposób coby mięsko
            skruszało. Ale niekoniecznie, może być i świeży. Do solanki włożyć nawet
            zamrożonego, on się bidak w tej solance leżąc 2 dni powolutku rozmrozi (nigdy
            nie rozmrażać mięska gwałtownie), przejdzie solanką i mięsko będzie soczyste.

            2. Wyciąganie ścięgien to już wyższa szkoła jazdy. I potrzepa trochę krzepy a
            najlepiej domowego mężczyznę zatrudnić.
            Naciąć delikatnie skórę nóg koło stawu kolanowego, tuż przed końcem nogi.Trzeba
            to zrobić delikatnie aby przeciąć samą skórę, która mocno przylega,
            nieprzecinając nieszczęsliwych ścięgien, które się odkryją.Trzymając udko przy
            samym kolanku, wyciągnąc nogę ze stawu. W miejscu nacięcia zobaczysz takie
            białe lśniące jakby żyły. To są właśnie ścięgna. Następnie delikatnie
            podciągnąć każde z nich przez papierowy ręcznik, bo się ślizgają i uciekają, i
            uchwycić najlepiej kleszczami (kombinerkami) i mocno ciągnąć. Wyciągniesz
            ścięgno obrośnięte odroniną miesa. I tak po kolei wszystkie z każdej nogi.Jest
            jedno duże ścięgno i kilka mniejszych jak wyciągniesz to głowne to te mniejsze
            pójdą już łatwiej. Na koniec pobadaj udko czy pod palcami nie wyczujesz jeszcze
            jakiegoś które uciekło. Przyznam, że to nagorsza robota w całej sztuce
            przygotowania indyka, ale konieczna. Indyk jak żadne inne ptactwo ma te ścięgna
            bardzo silne dlatego tak dumnie chodzi i utrzymuje olbrzymi ciężar swojej masy.
            Niestety sprawiaja one, że mięso jest łykowate, twarde i mało z niego pociechy.

            3. Przed pieczeniem należy jeszcze tuszkę nieco zgnieść, to znaczy nacisnąć
            przez ręcznik najbardziej wystający punkt na piersi. Przy dużej sztuce lekko
            pobić młotkiem coby się spłaszczyła.

            To chyba tyle. Jakbyście miały jakieś problemy czy pytania, chętnie poradzę.
            I jeszcze jedno, indyka podaje się koniecznie z borówkami (tymi czerwonymi
            leśnymi, w różnych stronach nazywane również żurawiną)

            No to do dzieła, trochę pracochłonne ale jedzonko pierwsza klasa.

            Pozdrawiam Bożena
            • Gość: burczywbrzuchu Re: Pieczony indyk -po raz pierwszy IP: *.bas2.srl.dublin.eircom.net 10.12.04, 12:19
              A tego indora to sie piecze lezacego na brzuchu czy na plecach? Trzeba ptaka
              odwracac?
            • Gość: Ruda Bozana IP: *.mediatak.pl 10.12.04, 15:04
              Na prawde konieczne jest to wyciagane sciegien???????????????
              Jesli to zrobie to juz nigdy nie spojrze na mieso :( Kiedys obieralam z blony
              jakies mieso chyba wiepszowe i od tamtej pory jem tylko mieso indyka i kury.

              A juz bylam pelna optymizmu

              • Gość: kiwi1 Re: Bozana IP: *.sip.mia.bellsouth.net 10.12.04, 16:40
                Nie musisz wyciagac sciegien. To tak jakby wyciagac osci z karpia przed
                smazeniem .
                • bozana Re: Bozana 10.12.04, 21:59
                  Kiwi, nie psuj w głowie. Z przeproszeniem jesli nie wyciągasz ścięgien to nie
                  znasz smaku indyka a przynajmniej chyba udka wyrzucarz. Poczytaj poprostu
                  kuchnie polską i wszystkie inne podręczniki w których znajdziesz temat o
                  przygotowaniu drobiu. W tym cała tajemnica coby ich się pozbyć. Indyk to nie
                  kurczak, tylko wielkie ptaszysko który swój ciężar dzwiga na nogach, więc samo
                  to daje do zrozumienia, że te nożyska musi mieć czymś wzmocnione. Chyba nie
                  betonem??? Dlatego też indyka jadam raz w roku, bo nie mam zdrowia wyciągać
                  ścięgien częściej. Ale przy takich ŚWIĘTACH się poświęcam i moi mężczyżni
                  domowi też (bez szemrania się poświęcają).
                  pozdrawiam Bożena i ... do wyciągania ścięgien!!!
                  • bozana do burczywbrzuchu 10.12.04, 22:05
                    Ptaka układa się do pieczenia na grzbiecie, tam ma najmniej mięska,spłaszczoną
                    tuszką do góry. Odwracać nie trzeba, ale często i to bardzo polewać wytworzonym
                    sosem. Bedzie wtedy aromatyczny i soczysty. Piec w niewysokiej temperaturze
                    powolutku. Prawie tyle ile warzy ptaszysko albo soś koło tego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka