Gość: bimboobaloo
IP: *.gdynia.mm.pl
06.01.05, 23:53
Czytając wątek o fobiach żywieniowych nasuwa mi się parę spostrzeżeń:
1. Alergie - rzecz zrozumiała, należy się z tym pogodzić.
2. Cała reszta?A bo to w przedszkolu, a mamusia...Zjedliście spieprzoną
potrawę i tyle, trzeba zjeść zrobioną po mistrzowsku a potem ewentualnie
zwracać i mówić,że bleee...
3.Znacząca większość w taki sposób hoduje u swojego potomstwa identyczne
reakcje, paprząc im dokładnie przyszłe, dorosłe życie.
4. Fobie się leczy...medycyna - mam na myśli psychologię kliniczną i
psychoanalizę poszły wystarczająco do przodu aby sobie poprawić kulinarny
komfort życia. Czego wszystkim życzę.
Jeszcze drobna dygresja. Zawsze możecie znależć się w sytuacji przymusowej
(patrz tragedia w Azji)i oby zostały Wam do jedzenia te marchewki, kalafiory,
gołąbki i śledzie.