kika_kika
31.01.05, 15:55
Przepraszam, że na tym forum ale musze dać upust swoim żalom :(
W piatek wieczorkiem przyjechała do nas rodzinka męża - a dokładniej brat z
żoną i córeczką....
przywitałam ich sałatką z tuńczyka - "a czy jest chleb i jakies wędliny, bo
my takich sałatek nie jadamy"
w sobote rano sniadanie: a czy jest majonez i jajka? - bo my najczęściej To
jadamy na śniadania...
W sobote obiad: carbonara, a czy możemy zamówić sobie pizze? - bo makaronów
nie jemy bo nimi nie mozna sie najeść...
W sobote kolacja: szaszłyki z kuskusem i sosem bazyliowym: - a czy jest
chleb? a czy nie obrazisz sie jak zostawimy "zielenine"? a czy jest "keczap"
i chrzan?
Sniadanie niedziela - j.w.
Obiad niedziela: schabowy, ziemniaczki, surówka - z kap. pekińskiej... - a
czy dałaś mleko do ziemniaków? a czy w sałatce jest cebula???
Milion przekleństw ciśnie mi się na usta i wogóle jest mi z tym źle,
cieszyłam sie na ich przyjazd. Lubie gotować ale TACY goście mogą zniechęcić
chyba nawet do zycia. Nikomu takich nie zyczę.